Parentyfikacja. Kiedy dziecko staje się rodzicem dla własnych rodziców
– Mamo, nie płacz. Zrobię ci herbatę.
Jedenastoletnia dziewczynka mówi to prawie co wieczór, odkąd ojciec się wyprowadził. Rano robi kanapki młodszemu bratu, sprawdza mu plecak i podpisuje za matkę zgodę na wycieczkę, bo matka jeszcze śpi. Nikt jej o to nie prosił. Po prostu wie, że jeśli ona tego nie zrobi, nie zrobi tego nikt.
Dwadzieścia trzy lata później kieruje działem w dużej firmie. Na urlopie sprawdza pocztę, bo „ktoś musi”. Partner mówi, że czuje się przy niej jak kolejna sprawa do załatwienia. A matka wciąż dzwoni najpierw do niej, gdy pęknie rura albo gdy jest jej smutno. Taki układ ma swoją nazwę: parentyfikacja.
Parentyfikacja – co to jest?
Parentyfikacja to odwrócenie ról w rodzinie. Dziecko przejmuje obowiązki i troski, które należą do dorosłych: opiekuje się rodzicem, rodzeństwem, domem, a często także uczuciami całej rodziny. W zamian rzadko dostaje to, czego samo potrzebuje, czyli opiekę, uwagę i prawo do bycia dzieckiem. Pojęcie pochodzi z terapii rodzin, a w polskiej literaturze o takich dzieciach mówi się czasem „dorosłe dzieci”. Dorosły zbyt wcześnie, bo w domu zabrakło kogoś naprawdę dorosłego.
Kiedy do tego dochodzi? Najczęściej wtedy, gdy rodzic nie jest w stanie pełnić swojej roli: choruje, ma depresję, pije, przeżywa rozwód, owdowiał, wyjechał do pracy za granicę albo sam nigdy nie dorósł. Dziecko błyskawicznie wyczuwa tę lukę i w nią wchodzi, bo bezradny rodzic oznacza dla niego zagrożenie. Lepiej zostać rodzicem dla własnego rodzica, niż zostać bez rodzica. W rodzinach z problemem alkoholowym ta rola ma nawet swoją nazwę, bohater rodziny, o czym piszemy w części przewodnika Role dzieci w rodzinie alkoholowej.
Rodzaje parentyfikacji
Parentyfikacja instrumentalna
To ta, którą widać gołym okiem: gotowanie, sprzątanie, zakupy, opieka nad młodszym rodzeństwem, rachunki, urzędy, tłumaczenie rodzicom pism. Dziesięciolatek, który odbiera brata z przedszkola i pilnuje, żeby w domu był chleb, wyrasta na kogoś bardzo zaradnego. Płaci za to czasem, którego nie miał na zabawę, naukę i zwykłą dziecięcą beztroskę.
Parentyfikacja emocjonalna
Tej nie widać, a obciąża znacznie bardziej. Dziecko staje się powiernikiem, pocieszycielem, mediatorem. Słucha o kłopotach małżeńskich rodziców, uspokaja matkę po kłótni, pilnuje, żeby ojciec się nie zdenerwował. W jego głowie brzmi to mniej więcej tak: „Mama jest smutna, więc nie mogę jej martwić. Muszę być grzeczna i dobrze się uczyć. Jak tata wróci zły, odwrócę jego uwagę. Moje sprawy mogą poczekać”.
Najtrudniejsza odmiana to sytuacja, w której rodzic traktuje dziecko jak partnera i zwierza mu się z rzeczy, których dziecko nie powinno słyszeć. Opisujemy ją w module poradnika Emocjonalne kazirodztwo i parentyfikacja.
Kiedy pomoc w domu staje się parentyfikacją?
Nie każde wynoszenie śmieci jest parentyfikacją. Dziecko, które ma obowiązki na miarę swojego wieku, którego wysiłek ktoś zauważa i które w razie kłopotu może przybiec do dorosłych, uczy się odpowiedzialności i współpracy. To zdrowe.
Problem zaczyna się wtedy, gdy obciążenie przerasta wiek dziecka, trwa latami i nikt go nie dostrzega. Najprostszy sprawdzian to jedno pytanie: kto opiekował się dzieckiem, kiedy ono opiekowało się wszystkimi? Jeśli odpowiedź brzmi „nikt”, a dziecko czuło, że od niego zależy spokój albo przetrwanie rodziny, to jest parentyfikacja.
Parentyfikacja w dorosłym życiu – skutki
Dorośli po parentyfikacji budzą podziw. Są odpowiedzialni, kompetentni, spokojni w kryzysie i wyczuleni na potrzeby innych. Szef na nich polega, przyjaciele dzwonią do nich z problemami, rodzina wie, że „ona na pewno pomoże”.
Mało kto widzi drugą stronę. Trudno im odpocząć, bo odpoczynek przypomina zaniedbanie obowiązków. Trudno poprosić o pomoc, bo prośba brzmi jak słabość. Każda odmowa wywołuje poczucie winy, jakby wciąż spłacali jakiś dług. Kłopot w tym, że nigdy żadnego długu nie zaciągnęli, a on cały czas rośnie. Wiele z tych osób trafia do gabinetu dopiero wtedy, gdy organizm odmawia posłuszeństwa: przychodzi wypalenie, bezsenność, przewlekłe zmęczenie.
Badania potwierdzają ten obraz, choć ostrożnie. Przegląd wielu badań pokazał umiarkowany związek między parentyfikacją w dzieciństwie a lękiem i obniżonym nastrojem w dorosłości. Większość z nich opierała się na wspomnieniach dorosłych, więc nie da się powiedzieć, że parentyfikacja zawsze prowadzi do kłopotów. Dużo zależy od tego, czy ktoś kiedyś dostrzegł wysiłek dziecka. O mocnych stronach osób z takich domów piszemy w artykule Pozytywne cechy DDA i DDD, a o nadodpowiedzialności w tekście Dorosłe dzieci nieporadnych rodziców.
Parentyfikacja a związek
W związku parentyfikacja daje o sobie znać najszybciej. Osoba, która od dziecka była „tą silną”, często wybiera partnera, którym trzeba się zaopiekować. Znajomy układ daje poczucie bezpieczeństwa, nawet jeśli po kilku latach przynosi już tylko zmęczenie. Albo odwrotnie: nie pozwala sobie na żadną zależność i odpycha troskę, nawet gdy partner bardzo chce ją dać.
Jest jeszcze trzeci, bardzo częsty scenariusz. Lojalność wobec rodzica okazuje się silniejsza od lojalności wobec współmałżonka. Matka dzwoni w niedzielę rano i plany pary przestają się liczyć. Partner zaczyna mieć wrażenie, że w małżeństwie są trzy osoby, i niestety ma rację. W terapii par oboje uczą się wtedy widzieć, skąd bierze się ten wzorzec, i dzielić odpowiedzialność między siebie. Mechanizm ratowania innych pokazujemy w studium przypadku Nałogowy ratownik i syndrom wybawcy. O tym, jak rodzice mogą uchronić dziecko przed takim ciężarem, piszemy w rozdziale poradnika „Płonący dom” Dziecko ważniejsze niż związek. Dzieciom najbardziej służy związek rodziców, który dźwiga się sam.
Jak wyjść z roli rodzica własnych rodziców?
Najpierw trzeba to nazwać. Wiele osób przez lata opowiada o dzieciństwie jednym zdaniem: „Musiałam szybko dorosnąć”. I nie łączy tego z tym, że dziś nie potrafi leżeć na plaży bez telefonu w ręku. Zrozumienie, że dziecko nie powinno było nieść takiego ciężaru, przynosi ulgę. Przynosi też smutek po dzieciństwie, którego nie było. Ten smutek jest potrzebny.
Potem przychodzi czas na oddawanie odpowiedzialności tam, gdzie naprawdę należy: rodzicom, rodzeństwu, lekarzom, instytucjom. Zaczyna się od drobiazgów. Telefon od matki może poczekać do końca kolacji z partnerem. Do lekarza z ojcem może tym razem pojechać brat. Na początku poczucie winy bywa ogromne. O tym, skąd się bierze, piszemy w artykule Dlaczego rodzice wywołują u mnie poczucie winy, a o samych granicach w tekście Stawianie granic rodzicom i teściom. Z czasem okazuje się, że świat się nie zawalił, a rodzice często radzą sobie lepiej, niż się wydawało.
Kiedy szukać pomocy?
Terapia pomaga szczególnie wtedy, gdy nadodpowiedzialność prowadzi do wyczerpania, gdy poczucie winy nie pozwala postawić rodzicom żadnej granicy albo gdy dawny układ zaczyna rozsadzać związek. Prowadzimy terapię indywidualną dla dorosłych dzieci z trudnych domów, także dla młodych dorosłych, którzy dopiero wyprowadzili się od rodziców. Gdy obie strony są gotowe, można umówić wspólne sesje z rodzicem, a gdy parentyfikacja odbija się na małżeństwie, pomocna bywa terapia par. Sesja trwa 50 minut i zwykle odbywa się raz w tygodniu. Wiele z tych wątków rozwijamy w bezpłatnym poradniku „Niewidzialne klatki”.
Najczęściej zadawane pytania
Co to jest parentyfikacja?
To odwrócenie ról w rodzinie, w którym dziecko przez dłuższy czas przejmuje obowiązki i troski dorosłych: opiekuje się rodzicem, rodzeństwem albo domem, pociesza rodzica i dba o jego nastrój, a samo nie dostaje potrzebnej opieki.
Czym się różni parentyfikacja instrumentalna od emocjonalnej?
Instrumentalna dotyczy obowiązków praktycznych, takich jak gotowanie, sprzątanie czy opieka nad rodzeństwem. Emocjonalna polega na tym, że dziecko staje się powiernikiem, pocieszycielem albo mediatorem dla rodzica i odpowiada za jego uczucia.
Jakie są skutki parentyfikacji w dorosłym życiu?
Najczęściej nadodpowiedzialność, trudność w odpoczynku i proszeniu o pomoc, poczucie winy przy stawianiu granic, wybieranie partnerów, którymi trzeba się opiekować, a czasem przewlekłe zmęczenie. Wiele osób ma też mocne strony: zaradność, empatię i spokój w kryzysie.
Czy parentyfikacja zawsze szkodzi?
Nie zawsze. Obowiązki dostosowane do wieku dziecka, docenione i krótkotrwałe mogą uczyć odpowiedzialności. Szkodzi obciążenie zbyt duże na wiek dziecka, trwające latami i niezauważane przez dorosłych.
Artykuł jest częścią cyklu powiązanego z poradnikiem „Niewidzialne klatki”.
Bibliografia
- Boszormenyi-Nagy, I., Spark, G. M. (1973). Invisible Loyalties: Reciprocity in Intergenerational Family Therapy. New York: Harper & Row.
- Hooper, L. M., DeCoster, J., White, N., Voltz, M. L. (2011). Characterizing the magnitude of the relation between self-reported childhood parentification and adult psychopathology: A meta-analysis. Journal of Clinical Psychology, 67(10), 1028–1043.
- Jurkovic, G. J. (1997). Lost Childhoods: The Plight of the Parentified Child. New York: Brunner/Mazel.
- Schier, K. (2014). Dorosłe dzieci. Psychologiczna problematyka odwrócenia ról w rodzinie. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar.




Dodaj komentarz
Chcesz się przyłączyć do dyskusji?Feel free to contribute!