Wpisy

Mam problemy z komunikacją z ludźmi w realu. Dlaczego?

Mam problemy z komunikacją z ludźmi w realu. Dlaczego?

Witam, w komunikacji internetowej czuję się bardzo dobrze, ponieważ zanim coś komuś odpowiem, mogę się nad tym spokojnie zastanowić. Natomiast w realu ciężko mi się rozmawia, bo tu nie ma tyle czasu do namysłu. Mam tak, że nie potrafię szybko myśleć i potrzebuje czasu na zastanowienie się, którego w prawdziwym życiu brak. Gdy z kimś rozmawiam na żywo to na ogół mu odpowiadam krótko: „tak”, „nie”, „nie wiem”. Na ułożenie dłuższej odpowiedzi potrzebuję czasu, którego mi brak. Z czego to może wynikać i czy da się to jakoś naprawić?

Panie Jacku,

niełatwo mi jednoznacznie powiedzieć, co jest przyczyną Pana trudności. Niewiele napisał Pan o tym, co się z Panem w sytuacjach komunikacji dzieje, jakie towarzyszą Panu emocje, myśli czy odczucia. Na podstawie opisu postaram się wymienić możliwe przyczyny, które proszę potraktować jako hipotezy do weryfikacji.

Najprostszą odpowiedzią może być brak treningu – im mniej Pan rozmawia z ludźmi tym mniejsze ma Pan w tym doświadczenie i mniejszą swobodę. W tej sytuacji nie ma lepszego rozwiązania niż ćwiczenie tej umiejętności. Może Pan zacząć od wyrażania swoich myśli i poglądów na głos, gdy nikt Pana nie słyszy.

Podłożem Pana trudności może być również nieśmiałość. Jest to dość powszechna cecha osobowości, jednak przy jej znacznym nasileniu może powodować zahamowania i/lub trudności w interakcji z innymi ludźmi. W emocjach i myślach mógłby Pan odczuwać obawę przed krytyką, wyśmianiem, kompromitacją bądź doświadczeniem jakiejś innej przykrości. W tej sytuacji pomocna mogłaby się okazać psychoterapia indywidualna lub grupowa, różnego rodzaju treningi interpersonalne, intrapsychiczne lub grupy otwarcia.

Kolejnym powodem może być perfekcjonizm, czyli brak wewnętrznej zgody na niebycie idealnym, dokładnym, precyzyjnym. Co by się stało gdyby Pana odpowiedź okazała się niepełna, niedokładna lub niezrozumiała? Czy ma Pan w sobie na to zgodę? Jeśli to byłoby dla Pana trudne warto zgłosić się na konsultację do psychoterapeuty w celu znalezienia przyczyn takiego spojrzenia czy podejścia. Weryfikacja przekonań oraz ich uelastycznienie może stać się rozwiązaniem.

Kolejną, według mnie najbardziej prawdopodobną, przyczyną jest zaniżone poczucie własnej wartości. Jeśli nie widzimy siebie jako wartościowych czy tak samo dobrych jak inni ludzie, to trudno nam odnaleźć się w sytuacjach społecznych. Przyjmujemy wtedy nieco niższą pozycję. Nie wierzymy we własne możliwości. Nie uznajemy własnych poglądów czy myśli jako wystarczająco sensownych czy dobrych, żeby je na forum wypowiedzieć. Skuteczną metodą pracy z niską samooceną jest znalezienie, zrozumienie i zmiana automatycznych myśli i schematów myślowych. Zachęcam Pana do skorzystania z pomocy psychoterapeuty, który wskaże i wyjaśni konkretne sposoby poradzenia sobie z trudnością.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Jestem wstydliwa i nie wiem jak to zmienić. Co robić?

Jestem wstydliwa i nie wiem jak to zmienić. Co robić?

Dzień dobry, moim ogromnym problemem jest nieśmiałość, wstydliwość oraz to, że jestem zamknięta w sobie. Chcę to zmienić, ale nie potrafię. Siedzi we mnie coś w rodzaju „bariery”, a kiedy próbuje ją pokonać zawsze okazuje się silniejsza.

Niedawno poznałam niesamowitego człowieka, który dał mi do zrozumienia, że jedyne bariery, to te w naszej głowie. Powiedział, że nieważne czy ktoś jest introwertykiem, czy ekstrawertykiem – każdy jest wspaniały (a wydaje mi się, że to introwertycy są gorzej odbierani i traktowani), że trzeba sobie ustalić cel w życiu. Przekazał mi również wiedzę z komunikacji interpersonalnej, itd.

Chciałam mu podziękować, ale bałam się. Kolejny raz „bariera” okazała się silniejsza. Teraz męczą mnie myśli czy do niego napisać z podziękowaniami, czy dać sobie spokój i nie zawracać mu głowy. Z jednej strony byłoby mu miło, z drugiej nie chciałabym się narzucać.

Zanim coś powiem, analizuje wszystko milion razy, aż w efekcie nie mówię nic. Chciałabym czasem umieć powiedzieć coś „prosto z mostu”. Każdy widzi moją nieśmiałość, to jaka jestem zamknięta w sobie. Słyszę od tylu osób: nie wstydź się, tak cicho siedzisz, Ty tak zawsze? itp.

Mam tego dość. Czuję się trochę zagubiona w tym świecie. Chciałabym być lepszym człowiekiem, uśmiechać się do ludzi, ale nie potrafię. Nie umiem przeskoczyć tej „bariery.” Nie umiem okazywać emocji na zewnątrz. Nie mam się kogo poradzić.

Dzień dobry,

wyobrażam sobie, że musi być Pani ciężko z tą „barierą”, o której Pani pisze. Jak się spodziewam ta „bariera” nazywana przez Panią inaczej nieśmiałością, introwertyzmem, wycofaniem czy nie narzucaniem się innym, musi towarzyszyć Pani już od dawna i przynosić wiele smutku i kosztów. Przez wspomnianą „barierę”, nie ma Pani swobody w odnalezieniu się w towarzystwie pewnie mniej znanych sobie osób, trudno jest Pani wyrazić swoje zdanie, wolałaby Pani uniknąć konfrontacji z innymi niż zawalczyć o siebie i swoje potrzeby.

Ta „bariera” jest silnie związana z niskim poczuciem własnej wartości i niską wiarą w siebie. Introwertyk to osoba, która ma wystarczająco dużo pobudzenia sama w sobie. Dlatego też taka osoba nie musi szukać tego pobudzenia na zewnątrz w hałaśliwych spotkaniach, dyskotekach czy sportach ekstremalnych. Wolny czas woli spędzić nad książką lub na spokojnym spacerze. Ale introwertyk może być też lubiany za to jaki jest. Może też sam siebie lubić. Z jakiegoś względu Pani nie bardzo lubi tej cechy w sobie. Pojawia się pytanie: co spowodowało w Pani historii, w Pani doświadczeniu, że przestała Pani lubić to jaką Pani jest osobą?

Bardzo często tak jest, że nasze doświadczenia czy ważne dla nas osoby już od samego naszego początku, od dzieciństwa prowokują powstawanie w nas obrazu samego siebie. Dziecko odbiera rzeczywistość swoimi niewinnymi oczami, w bardzo prosty sposób. Nie sprawdza czy to co słyszy, czy to co widzi jest faktycznie prawdą, tylko przyjmuje to za prawdę absolutną. Stąd jak ktoś bliski krytykuje dziecko lub wyraża swoje niezadowolenie z niego, tworzy się w tej małej istocie zalążek nowego przekonania o sobie: „jestem nie dość dobry (…)” lub „jestem nie dość ważny (…)”, „(…) żeby być kochanym takim jaki jestem”.

To przekonanie niesiemy ze sobą cały czas przez okres dorastania aż do dorosłości. To ono powoduje w nas te „blokady”, nieśmiałość, wycofanie. To przekonanie jednak, tak jak pisałam, to wytwór percepcji dziecka, które nie było w stanie inaczej zinterpretować tamtych wydarzeń czy słów. Dziecka, które nie rozumiało dlaczego tak jest i nie potrafiło się obronić, nie potrafiło wykrzyczeć: Zauważ mnie! Zobacz ile mam dobrego w sobie!

Warto zastanowić się, jak brzmią Pani aktualne przekonania o sobie i jaka mogła być droga ich powstania. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego jestem ważna oraz dlaczego można mnie kochać taką jaką jestem? Najbliższe osoby mogą Pani pomóc w odpowiedzi na to pytanie.

Podczas psychoterapii analizujemy wydarzenia i myśli jakie się w ich trakcie pojawiają. Dochodzimy do tych kluczowych przekonań, zastanawiamy się jak powstawały. Kiedy mamy już te wszystkie informacje – zmieniamy te przekonania na bardziej prawdziwe, na takie które znoszą tę „barierę” i pomagają bardziej uwierzyć w swoją wartość i ważność.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Czuję, że nie spełniam oczekiwań innych

Czuję, że nie spełniam oczekiwań innych

Dzień dobry, mój problem ciągnie się za mną już kilkanaście lat, pomimo młodego wieku. Od zawsze byłam nieśmiała i mało mówiłam, jednak trochę się zmieniłam przez ostatnie lata. Wydaje mi się, że pomogła mi w tym praca, którą teraz wykonuję, ponieważ jest związana z komunikatywnością i codziennymi spotkaniami z ludźmi, rozmowami.

Od roku spotykam się z chłopakiem, którego kocham i z którym zamieszkałam tydzień temu. Moim problemem jest to, że zawsze wydaje mi się, że robię w życiu za mało, że inni oczekują więcej. Wracam do domu, chwila siedzenia w miejscu i męczę się z myślami, że już może powinnam coś zdziałać. Dużo natrętnych myśli.

Byłam u psychologa, który stwierdził, że wszystko jest ok, że nie ma problemu. Podejrzewam u siebie jakieś natręctwa lękowe. Jak mogę to potwierdzić?

Dzień dobry,

wyobrażam sobie, że z takim poczuciem, że w życiu za mało robię i powinnam zdecydowanie więcej, nie musi być łatwo. Czy pamięta Pani podobne uczucie z dzieciństwa? Kiedy ktoś bliski nakładał na Panią swoje wyraźne oczekiwania, a co by Pani nie zrobiła, zawsze było za mało, zawsze można było zrobić więcej?

Takie przekonania o sobie i o zasadach jakimi rządzi się świat najczęściej powstają w dzieciństwie. Wówczas obserwując innych, ich stosunek do nas – tworzymy sobie przekonania o nas samych. Prawdopodobnie ktoś oczekiwałby od Pani, żeby nie siedziała Pani w miejscu po powrocie do domu, tylko żeby jednak Pani coś działała. W ten sposób mamy zasłużyć na czyjąś akceptację. Pokazać, że nie jesteśmy gorsi od kogoś innego lub może nie dopuścić żeby ktoś pokazał nam, że nas w jakiś sposób odrzuca i wycofuje swoją miłość. Takie przekonania są bardzo silnie zakorzenione w naszej psychice i rozlewają się na różne obszary naszego funkcjonowania.

Niestety niskie poczucie własnej wartości, o którym Pani pisze w pierwszej części swojego zapytania, będzie dodatkowo podtrzymywało przekonania o spełnianiu czyichś oczekiwań. No bo w jaki inny sposób mogłabym zasłużyć na tę miłość? Za co innego mogą mnie lubić?

W psychoterapii początkowo szukamy tych głębokich przekonań, o których pisałam powyżej. Sprawdzamy w jaki sposób te przekonania się tworzyły, kto miał na ich tworzenie największy wpływ. Patrzymy jak aktualnie to przekonanie się przejawia, w jakich okolicznościach jest najsilniejsze. Następnie przechodzimy do zmiany takiego przekonania, tak aby zmniejszyć związane z nim napięcie, o którym Pani pisze. Czasami trzeba cofnąć się w przeszłość. W bezpiecznych warunkach, we współpracy z psychoterapeutą skonfrontować się z nieprzyjemnymi sytuacjami. Zmienić ich emocjonalne znaczenie, tak aby zmienić dzisiejsze myślenie i codzienne funkcjonowanie.

Tak więc z Pani wiadomości nie wynika, że choruje Pani na zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, zwane dawniej „nerwicą natręctw”. Jednak nie myli się Pani co do lękowego podłoża tej trudności. Faktycznie przekonania o spełnianiu oczekiwań związane są silnie z lękiem. Jak również obawą, że komuś nie spodoba się moje zachowanie. Przez to w jakiś sposób mnie odrzuci, przestanie lubić, zauważy niedoskonałości w mojej osobie.

Masz podobny problem? Skontaktuj się z Nami!

 

Lęk przed dorosłością - skąd się bierze?

Lęk przed dorosłością – skąd się bierze?

W naszym, pełnym internetowych zwierzeń, świecie znacząco przybywa komunikatów ukazujących zagubienie przy wchodzeniu w tzw. „dorosłe życie”. Coraz częściej osoby, zbliżające się do ukończenia szkoły średniej lub studiów, dają znać o swoich obawach, związanych z przyjmowaniem nowej roli życiowej.

Strach przed dorosłym życiem

W trakcie spotkań w gabinecie, młodzi ludzie opowiadają mi o swojej niepewności a nawet lęku wobec takich życiowych projektów, jak: pierwsza poważna praca, perspektywiczny związek lub rodzina. Opisują trudność w zmobilizowaniu się do działań. Trudności w podejmowaniu nowych obowiązków. W rozważaniach na temat przyszłości dominują czarne scenariusze i wyolbrzymione zagrożenia. Dość szybko rozmowa ujawnia wspólny mianownik tych dylematów – dezorientację na progu nowej, dojrzałej rzeczywistości i niechęć wobec systematycznego mierzenia się z wyzwaniami o niespotykanym dotąd charakterze. Tym sposobem szybko docieramy do jednego z kluczowych wątków terapeutycznych – kwestii odpowiedzialności oraz jej wpływu na podejmowanie decyzji i ich realizację.

Nazywanie takiej postawy lękiem przed dorosłością jest pewnym uproszczeniem (także dlatego, że może dotknąć osoby zdecydowanie dojrzałe wiekiem), ale słusznie wskazuje obszar, w którym opisywane kłopoty są największe. Efektem jest często próba przedłużenia młodości przez kontynuowanie edukacji. Odrzucenie standardowych ram dotyczących stabilizacji życiowej. Uporczywe pozostawanie w obrębie rodziny generacyjnej. Albo wręcz przeciwnie – buntownicze postawy wobec jakichkolwiek oczekiwań otoczenia lub tradycyjnych reguł.

Lęk przed dorosłością – przyczyny

Niska samoocena i brak gotowości na nowe wyzwania

Spośród wielu, wnoszonych przez pacjentów, cech charakterystycznych zjawiska, powtarza się problem niskiej samooceny i wrażenie braku gotowości na oczekujące w świecie wyzwania. Na takim tle szybko mnożą się wątpliwości co do własnych zasobów. Zamiast traktować nowe sytuacje jako szanse rozwojowe, możemy popaść w pułapkę samospełniającej się przepowiedni – „to się na pewno nie uda”. Należy zaznaczyć, że współczesna kultura relacji, szczególnie poprzez media społecznościowe, z dużą siłą odnosi się do tych obaw i pragnień. Z jednej strony irracjonalnie i nieadekwatnie do rzeczywistości kreuje wizje sukcesu jako wyidealizowanej autoprezentacji, spotykającej się z bezrefleksyjnym zachwytem – „fejmem”. Z drugiej zaś, brak w tej przestrzeni miejsca na stonowane wsparcie rozwoju, naukę życia i naturalne błędy. Oczywiste dla dojrzałej psychiki potknięcia szybko zyskują status porażki, upadku i kompromitacji. Zamiast wyrozumiałości dla nowicjusza jest „hejt”. Zamiast koniecznej do życia umiejętności „dążenia do celu” wbrew przeciwnościom i naprawiania własnych błędów jest koncentracja na wyrazistych aż do przesady, odrzucających namysł ocenach.

Nadopiekuńczy rodzice

Przyczyny omawianych postaw są oczywiście zmienne i indywidualne. Można jednak przywołać kilka kwestii wzmacniających lęk przed dojrzałością. Bez wątpienia nadopiekuńczy rodzice i pełne krytycznych komentarzy podejście do rozwoju dziecka gra tu ważną rolę. Opieka, która wyraża się w ograniczaniu dziecka, blokowaniu eksploracji i eksperymentowania, uniemożliwia bezpieczne „przetrenowanie” naszych umiejętności radzenia sobie w świecie. Jednocześnie wysokie, najczęściej wzmożone oczekiwania wobec dziecka, powstające raczej na tle ambicji i kompleksów dorosłego opiekuna i wyrażane w formie nieustannego niezadowolenia, budują w dziecku przekonanie o własnej niewydolności i utrwalają zależność od otoczenia. W sytuacji prawdziwego kontaktu z życiem, nowymi sytuacjami, pojawia się odruch cofnięcia. Ukrycia się za plecami dotychczasowego systemu. Warto wspomnieć, że nierzadko rodzice zamiast wspierać dzieci w procesie „odcinania pępowiny”, co samo w sobie jest bardzo trudne, robią wiele aby ich potomek czuł się z rodzicami nadmiernie związany.

Zbyt wysokie oczekiwania

Inną, obiektywną przeciwnością, są bardzo wysokie oczekiwania wobec młodych osób wchodzących na rynek pracy i obowiązków. Tradycja przekazywania wiedzy i umiejętności „z mistrza na ucznia” nie jest dziś zbyt popularna. Presja czasowa i wynikowa powoduje, że od osób kończących szkołę oczekuje się walorów eksperckich oraz częstej w ogłoszeniach rekrutacyjnych „umiejętności pracy pod presją”. Wszystko to, zderzone z realiami finansowymi i wszechobecnym festiwalem konsumpcji uderza w poczucie wartości młodego człowieka z ogromnym impetem. Lekceważące komentarze, sugerujące „defekt pokoleniowy” i „niedobór ogarnięcia się” (cytaty z forów internetowych), nie dotykają sedna problemu. W niewielkim stopniu wpływają na osoby dotknięte problemem.

Jak przezwyciężyć lęk przed dorosłością?

Tymczasem wydaje się, że najlepszym remedium na lęk przed dorosłością nie są próby przymierzania się do oczekiwań innych i świata wokół nas, ale próba zrozumienia i uświadomienia sobie własnej tożsamości. Tą drogą najskuteczniej można sięgnąć do zasobów mobilizacji, koniecznej przecież do wszystkich poważniejszych wyzwań. Jeśli już się nam to uda, samodzielnie, z pomocą rodzica, przyjaciela lub np. terapeuty, będziemy mogli zbudować własny system odniesień do każdej, pojawiającej się na naszej drodze szansy. Nawiązując do wątku internetowych fantazji, zwracam szczególną uwagę na walor prawdziwych i bezpośrednich relacji, w których jest miejsce na przeżywanie zarówno sukcesów jak i całej gamy porażek naszego życia. Budowana w ten sposób empatia i rozumienie życia jako procesu, pozwoli nam doświadczać wielu doznań ze szczerą ciekawością, co mogą nam przynieść.

Skutecznie pomagamy przezwyciężyć trudności życiowe. Skontaktuj się z Nami!

Nigdy dość dobra - dlaczego jesteśmy wobec siebie surowe?

Nigdy dość dobra – dlaczego jesteśmy wobec siebie surowe?

Znacie to?

– Wow, świetnie wyglądasz! W tej bluzce wyglądasz rewelacyjnie.

– Aaaa, to stara bluzka, zresztą dostałam ją od siostry.

Albo:

– Bardzo dobry obiad, wszystko mi smakowało.

– Ech, makaron powinien być al dente, znowu go rozgotowałam.

Ktoś ci mówi komplement, a ty zamiast go przyjąć, wynajdujesz kolejne argumenty, umniejszając samą siebie. Ktoś cię docenia, a ty samą siebie ciągle krytykujesz, ponieważ „nie jestem dość dobra”. Często w gabinecie spotykam się ze stwierdzeniem „że największym swoim wrogiem jestem ja sama”.

Dlaczego jesteśmy wobec siebie surowe?

Najbardziej krytyczne jesteśmy wobec siebie, podczas gdy wobec innych prezentujemy postawę pełną wyrozumiałości i wsparcia. Ale może być również tak, że tak jak krytyczne jesteśmy wobec siebie, jesteśmy również krytyczne wobec innych.

To co wpływa na taką postawę to między innymi wczesne doświadczenia z dzieciństwa. Dziecko w selektywny sposób utożsamia się z rodzicem/opiekunem oraz internalizuje jego myśli, uczucia, zachowania. Być może jedno z rodziców było nadmiernie surowe wobec siebie oraz innych i tę postawę mogłyśmy sobie przyswoić.

U źródła tej postawy może leżeć schemat nadmiernych wymagań lub nadmiernego krytycyzmu. Kryje się tam przekonanie, że muszę spełniać bardzo wysokie standardy zachowań i osiągnięć, aby uniknąć krytyki. Efektem tego jest nadmierny krytycyzm wobec siebie i innych oraz uczucie presji i nieumiejętność odpoczynku. Nadmierne wymagania mogą przyjąć formę perfekcjonizmu, a więc przywiązywanie nadmiernej wagi do szczegółów oraz niedostrzeganie tego co osiągnęłam.

Potem w miarę dorastania coraz większą rolę zaczynają odgrywać inne czynniki: rówieśnicy, szkoła, związki, a więc presja jaką wywołuje otoczenie.

Co wpływa na krytyczną postawę kobiet?

Simone de Beauvoir powiedziała, że nikt nie rodzi się kobietą, ale stają się nią w procesie kulturowego wychowania.

W naszym społeczeństwie bardzo często można zaobserwować znaczące różnice w wychowywaniu dziewczynek i chłopców. Matki nie potrafią zmobilizować swoich synów, ponieważ traktują ich jak królewiczów, a od córek wymagają, aby były jeszcze lepsze od nich. Córki identyfikują się z matkami, które ciągle wymagają i wymagają, stawiając im nierealistyczne warunki.

Jako kobiety mamy bardzo mocno rozbudowane poczucie odpowiedzialności, co wynika z płci i wychowania. Gdy nie wywiązujemy się ze wszystkich zobowiązań, może przerodzić się to w poczucie winy. W ostatecznym rezultacie – rodzi się poczucie skrzywdzenia przez tych, wobec których mamy poczucie winy, ponieważ tak bardzo się staramy, a to ciągle nie wystarcza.

Wymagania wobec nas – kobiet są coraz większe, często się gmatwają i możemy mieć kłopot, aby im sprostać. Sprzeczne wymagania wiążą się z rolami żony, matki, pracowniczki. Bycie partnerką wymaga codziennej uwagi, bycie mamą to 24h etat, a jako pracownice powinnyśmy być w pełni dyspozycyjne.

Na krytyczną postawę kobiet bardzo duży wpływ mają również media. Dostajemy dokładny przekaz jakie mamy być jako matki, żony, kochanki, pracownice, przyjaciółki. Wystarczy obejrzeć dowolny blok reklamowy: z jednej strony mamy być piękne, seksowne, fit i eleganckie, z drugiej strony troskliwie dbać o chorujące dzieci, męża, zdrowo i pysznie im gotować, mieć czas na realizowanie pasji, a gdybyśmy nie mogły sobie z tym poradzić, z pomocą przychodzą nam tabletki na uspokojenie. Jest to obraz, który bardzo często nakręca perfekcjonizm, „musisz być jak…”. Na co dzień jesteśmy konfrontowane z doskonałością.

Kim jestem? Jakie mam potrzeby?

Wymagania jakie stawia nam rzeczywistość są bardzo wysokie. Ale czy realistyczne? Warto zastanowić się nad alternatywnymi rozwiązaniami.

Jeżeli chcę się wyrobić w tych wszystkich rolach, to gubię siebie. Warto się zastanowić: Kim jestem? Jakie mam potrzeby?

Jest czas dla rodziny i czas dla pracy, powinien być jeszcze czas dla siebie. Dobrze byłoby, aby się to bilansowało w ciągu doby, ale jeśli się to nie udaje, może to być w perspektywie jednego tygodnia lub dwóch. Odpowiedzialność za siebie polega na tym, że zarządzam swoimi zasobami.

Warto prowadzić swój osobisty dziennik wdzięczności. Z czego jestem dumna? Co przyniosło mi radość/przyjemność? Za co doceniam siebie? Na początku może się to wydawać mocno nienaturalne i może przysparzać wiele trudności. Jeżeli trudno mi docenić samą siebie, warto zapytać co docenia we mnie partner, przyjaciółka, itp. i to zanotować w dzienniku. Ćwiczcie to codziennie, a same zauważycie jak z biegiem czasu zmienia się Wasze podejście do samych siebie.

Ma to jeszcze jeden wymiar. Będąc dla siebie łagodniejszą, staję się łagodniejsza dla innych. Doceniając samą siebie, zaczynam doceniać innych.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Jestem w związku, a oglądam się za innymi facetami. Co robić?

Jestem w związku, a oglądam się za innymi facetami. Co robić?

Witam. Mój problem zaczął się w wieku nastoletnimi. Byłam mało atrakcyjną dziewczyną. Nie miałam powodzenia u chłopaków. Strasznie mnie to bolało. Z wiekiem zmienił się mój wygląd i sposób postrzegania mnie przez mężczyzn. Zaczęło mi się to bardzo podobać. Szukając mężczyzn wypatrywałam ich wzrokowo. To często skutkowało. W końcu poznałam mężczyznę, na którym bardzo mi zależy. Lecz on sam zauważył, że ciągle się rozglądam za innymi. Bardzo mu to przeszkadza. Nie chcę go stracić i walczę z tym cały czas. Jednak nie umiem do końca z tym skończyć. Boję się, że go stracę. Bardzo tego nie chcę. Jak mogę się uwolnić od tego rozglądania? Co mam robić? Pomocy.

Dzień dobry,

przede wszystkim pojawia się pytanie – co takiego odczuwa Pani, kiedy wypatrzony mężczyzna zwraca na Panią uwagę? Co się wtedy dzieje? Jakie myśli i emocje Pani towarzyszą? Mogę jedynie przypuszczać, że kiedy przystojny mężczyzna zwraca uwagę na kobietę, to wówczas ona czuje się bardziej atrakcyjna, kobieca. Wzrasta jej poczucie własnej wartości. Problem pojawia się, kiedy jedynym źródłem potwierdzenia własnej wartości u kobiety jest zainteresowanie innych mężczyzn. Wtedy bardzo trudno jest z tego zrezygnować.

Dobrym pomysłem byłoby poszukanie innych źródeł, skąd może Pani czerpać poczucie sukcesu i zadowolenia z siebie. Skoncentrowanie swojego poczucia własnej wartości na swojej atrakcyjności prawdopodobnie, tak jak Pani pisze, mogło powstać już w dzieciństwie. Wtedy zapewne czuła się Pani niewystarczająco dobra, niewystarczająco ładna. Stąd żeby zagłuszyć ten wewnętrzny głos, nastąpiło poszukiwanie rozwiązań – „co mogę zrobić żeby innym i sobie udowodnić, że wcale tak nie jest, że jestem wystarczająco dobra”. A może wcale nie trzeba nikomu nic udowadniać, bo taka jaka jestem, jestem dobra? :) To moim zdaniem byłby początek pracy nad rozglądaniem się za innymi mężczyznami. Ciekawe co powiedziałby Pani partner zapytany oto, co w Pani ceni. Czy wymieniłby tylko atrakcyjność fizyczną? Może warto zapytać?

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Moja przyjaciółka ma problemy z rodzicami. Jak jej pomóc?

Moja przyjaciółka ma problemy z rodzicami. Jak jej pomóc?

Dzień dobry,
Chodzi o moją przyjaciółkę, która ma problemy z rodziną. Z daleka wyglądają na szczęśliwą familię. Mają własny dom z ogrodem, na wsi, są zamożni. Jednak rodzice nie pomagają swojej córce finansowo, musi pracować i łączyć to z trudnymi studiami. Do tego mieszkają w bardzo małej miejscowości, co przekłada się na kilkugodzinny dojazd na uczelnię i do pracy.

Moja przyjaciółka jest przez to wszystko w tragicznej sytuacji psychicznej, a ja nie mam jak jej pomóc. Rodzice nie są w ogóle wobec niej wyrozumiali, ciągle słyszy, że przynosi im wstyd, że źle się ubiera, że za dużo śpi. Ciągle ją za wszystko krytykują. Nie ma prawa powiedzieć, że jest czymkolwiek zmęczona. Rodzice ciągle powtarzają, że oni mieli gorzej, a ona i tak ma więcej niż mieli oni.

Często mi powtarza, że czuje się jak małe dziecko, które może zrobić jedynie tyle na ile jej pozwolą rodzice. Ma poczucie, że od nich nie ucieknie. Że zawsze będzie od nich zależna. Raz udało jej się wynajmować mieszkanie przez krótki czas, ale rodzice wmówili jej, że to forma zdrady rodziny. Kiedy wróciła na czas wakacji to wmówili jej, że to jest jej porażka, bo się nie utrzymała. Ona potrafiła nie spać przez kilka dni i kursować między studiami i pracą, żeby jakoś dać radę. Nie dali jej ani grosza, ale przyjeżdżali i dołowali ją każdym słowem. Nie ufają jej. Kiedy jest chora potrafią jej zarzucić narkotyzowanie się.

Jest bardzo wrażliwą dziewczyną i wszystko bierze do serca. Mówi, że czuje się jak małe dziecko, które nic nie może zrobić. Żyje w nieustannym poczuciu winy, że nie jest wystarczająco dobra, aby zadowolić najbliższych. Ma też problem z bronieniem własnych racji i uzasadnieniem tego. Nie ma pieniędzy na wyprowadzkę, bo musi się dokładać do rachunków w domu i do części zakupów. Wiem, że przydałaby się jej konsultacja psychologiczna, ale to kosztuje, a ona jest studentką, która nie zarabia wiele. I teraz pytanie – co ja mogę w tej sytuacji zrobić, a co może zrobić ona? Jeżeli chodzi o jakiekolwiek rozmowy z rodzicami to mam mnóstwo obaw. Oboje są na wysokich stanowiskach i ich dobre imię jest dla nich najważniejsze. Nie mam wątpliwości, że rodzice ją kochają, ale krzywdzą ją i tak naprawdę zrobili z niej nieporadną dziewczynę, która boi się cokolwiek zrobić. Co mogę zrobić? Kto może jej pomóc?

Dzień dobry,

Sytuacja, którą Pani opisuje brzmi faktycznie bardzo poważnie. Wyobrażam sobie, że Pani przyjaciółka musi się czuć fatalnie w obecnej sytuacji, bo cokolwiek by nie zrobiła spotka się z krytyką najbliższych, co wtórnie jeszcze bardziej wpływa na jej poczucie własnej wartości. Z jakiegoś względu jednak przyjaciółka weszła w ten mechanizm, który prezentują rodzice i ma głębokie przekonanie, że musi spełniać ich oczekiwania, bo w przeciwnym wypadku – tak jak Pani pisze, będzie się czuła niewystarczająco dobra. Jednocześnie z opisywanych przez Panią reakcji rodziców wynika, że cokolwiek by nie robiła zawsze według rodziców mogło to być zrobione lepiej. Ciężko jest ich zadowolić.

Tak więc faktycznie, dopóki przyjaciółka nie uniezależni się od rodziców dopóty będzie jej ciężko. Mówiąc o uniezależnieniu mam tutaj także na myśli uniezależnienie psychiczne, czyli przepracowanie przekonania „muszę spełniać oczekiwania rodziców”. W chwili, kiedy przyjaciółka zda sobie sprawę, że to czy spełnia te oczekiwania czy nie, nie wpływa na jej poczucie własnej wartości, bo sama zna swoją wartość bardzo dobrze i nie musi nikomu nic udowadniać, wówczas dopiero napięcie zostanie zredukowane. Jednak wyobrażam sobie, że mając tak silnych rodziców, może wcale to nie być łatwym zadaniem. Stąd może dobrym pomysłem by było wsparcie przyjaciółki w budowaniu jej poczucia własnej wartości, poczucia sukcesu w różnych dziedzinach, tak żeby ją wzmocnić w przepracowaniu przekonania o oczekiwaniach rodziców. Spotkanie z psychoterapeutą byłoby dobrym pomysłem.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Pracujemy także online. Skontaktuj się z Nami!

Komplementy, dlaczego warto za nie dziękować?

Komplementy – dlaczego warto za nie dziękować?

Sztuka komplementowania

Komplementy inaczej pochwała, miłe słowo, uznanie, czy docenienie kojarzy się z przyjemnym doświadczeniem. Poradniki są pełne wskazówek jak mężczyzna powinien komplementować kobietę, by ta czuła się piękna, mądra. Komplementowanie to nie tylko sztuka obdarowywania miłym słowem, ale również, a może przede wszystkim sztuka i umiejętność przyjmowania słów uznania.

W dzisiejszych czasach słyszymy o tym, jak istotna jest wysoka własna samoocena, wzmacnianie poczucia własnej wartości, rozpoznawanie swoich zasobów, umiejętności czy atutów. Jednak dla wielu to bardzo trudne zadanie a komplementy zamiast radować, zawstydzają, niepokoją, stresują czy złoszczą.

Co wpływa na jakość komplementów?

Za każdą relację odpowiadają strony po połowie. Aby komplement miał szansę spełnić swoją rolę, ważne jest w jaki sposób jest wypowiedziany.

Na jakość wypowiedzianego komplementu wpływa:

  • intencja obdarowującego komplementem, czyli powody, dla których miłe słowo jest wypowiedziane – czy wypowiedź jest szczera, czy raczej ma przynieść korzyść jedynie temu, który komplement wypowiada – jeśli tak się dzieje mamy do czynienia z manipulacją;
  • forma i treść komplementu – pochwała powinna być szczera i adekwatna;
  • spójność komunikatów, czyli „to co słyszymy jest tożsame z tym co widzimy” – buduje ufność, że wypowiedź jest szczera, prawdziwa i życzliwa.

Powyższe okoliczności mają istotne znaczenie, jednakże najważniejszy jest fakt, czy osoba komplementowana, pochwale nadaje pozytywny wydźwięk, dodatnią wartość.

Co utrudnia przyjmowanie komplementów?

  1. Powodem utrudniającym przyjmowanie komplementów jest niska samoocena. Brak pozytywnej oceny siebie samego nie pozwala przyjąć pozytywnej perspektywy na swój temat. Powyższe uniemożliwia tendencja do skupiania jedynie na swoich deficytach, brakach. Często myśleniu o samym sobie towarzyszy postawa negatywistyczna: Nic mi nie wychodzi, jestem do niczego!
  2. Brak wiary we własne możliwości, umiejętności, własną atrakcyjność. Usłyszany komplement odbierany jest sarkastycznie jako krytyka, czy kpina – słysząc komplement od przystojnego, atrakcyjnego mężczyzny będziemy myśleć, że śmieje się, kpi z nas, mówiąc o tym jak świetnie wyglądamy – nie wierząc, że możemy w ogóle takiemu atrakcyjnemu mężczyźnie się podobać: Przecież wokół Niego jest tyle pięknych zgrabnych, kobiet – gdzie mnie do nich?! W innej sytuacji, gdy ktoś, kto jest dla nas autorytetem (np. szef w pracy) pochwalił nas za wykonanie zadania będziemy się zastanawiać, czy te słowa były kierowane do nas – Pewnie nas z kimś pomylił.
  3. Komplementy potrafią wywołać lęk przed oceną czy opinią osób trzecich. Dzieje się tak wówczas, gdy komplement uświadamia, że osoba komplementująca, zauważa nie tylko pozytywy ale również błędy lub deficyty, np. kiedy wypowiadamy się na szkoleniu, skupiamy na sobie uwagę osób trzecich, pojawia się niepokój, że „bycie na świeczniku” spowoduje odkrycie naszych mankamentów.
  4. Komplementy potrafią wprawić w zakłopotanie lub zawstydzenie w efekcie bywa, że wywołują złość – usłyszany komplement powoduje całkowite zakłopotanie, nie wiemy co powiedzieć, jak się zachować, co zrobić, więc ratunkiem jest np. złość – atakujemy rozmówcę na dowolny temat.
  5. Bywa, że mówienie o sobie w sposób pozytywny postrzegane jest jako wywyższanie się, przechwalanie, czy zwyczajnie zarozumialstwo. Postrzeganie w ten sposób komplementów zdecydowanie odbiera radość ich otrzymywania czy obdarowywania komplementami inne osoby. Pochwała, czy dobre słowo ma wówczas negatywny wydźwięk.

Trudności w przyjmowaniu komplementów wynikają z doświadczeń, historii czy przeszłości szczególnie okresu dzieciństwa. Prawdopodobnie dziecko nie miało okazji usłyszeć na swój temat dobrych komunikatów, słów pochwały i uznania. Nie ma doświadczeń, które pozwoliłyby mu nauczyć się pozytywnego myślenia o sobie i przyjmowania, że świat pozytywy te widzi.

Powyższe wpływa na brak umiejętności przyjmowania pozytywnych informacji, wyrażania ciepłych uczuć wynikających z tych informacji. Zamiast sprawiać przyjemność, komplementy powodują przykre odczucia. Powodują uczucie zagrożenie i nie pozwalają przyjąć pozytywnego obrazu własnej osoby. W rezultacie osoby te chronią się zaprzeczając swoim sukcesom, obniżają wartość swojego sukcesu, obniżają wartość swojej osoby – np. Ten tort nie jest taki wspaniały; Gotować to potrafi, ale moja matka; Ja w gotowaniu jestem gapą.

Jak dziękować za komplementy?

Warto pamiętać, że przyjmowanie komplementów jest formą asertywności.

Są dwa konstruktywne rozwiązania: możemy zgodzić się z opinią rozmówcy, możemy również wyrazić swoje odmienne zdanie. Jednakże zarówno w jednej, jak i w drugiej sytuacji nie musimy niczego komentować, tłumaczyć, korygować.

W sytuacji, gdy zgadzamy się z wypowiedzią rozmówcy najprostszy komunikat brzmi: dziękuje.

Świetnie wyglądasz! – Dziękuję! Miło mi ☺ Mi też się podoba.

Możesz być z siebie dumna, świetnie sobie poradziłaś z tym zadaniem – Dziękuje! Jestem! Napracowałam się, ale było warto!

Jesteś świetną matką! – Czasami mam wątpliwości ale staram się. Dziękuje! Twoje słowa dają mi otuchę!

Asertywna postawa pt.: „Jestem w porządku” pozwoli zbudować akceptację na pozytywne myślenie o sobie samym. Dajemy zgodę, że komuś będzie się podobała nasza fryzura lub sukienka, którą dziś na sobie mamy, doceni nasz projekt lub zaangażowanie.

Jak sprawić, aby komplementy były przyjemnością?

Aby komplementy mogły spełniać swoją rolę warto nauczyć się je przyjmować. Jednak, aby było to możliwe warto rozpoznać, co powoduje niniejsze trudności.

Warto przyjrzeć się jaki towarzyszy nam obraz siebie samego. Co lubimy w sobie, co akceptujemy, czy potrafimy rozpoznać atuty i zasoby. Co nam się nie podoba i czego nie akceptujemy. Wówczas przyjmowanie komplementów ma szansę stać się dobrym doświadczeniem, wywołując przyjemność i zadowolenie.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Jak poprawić swoją samoocenę i zacząć cieszyć się życiem?

Jak poprawić swoją samoocenę i zacząć cieszyć się życiem?

Witam serdecznie,

ciągle porównuję się z innymi. Jest to moją obsesją i odbiera mi całkiem radość życia. Będąc dzieckiem, byłem tzw. zdolny. Brałem udział i odnosiłem sukcesy w olimpiadach. Jednak po studiach przez długi czas nie mogłem znaleźć pracy. Teraz pracuję i zarabiam, ale nie są to jakieś oszałamiające sumy i kariera – pracuję w kinie plus jestem freelancerem.

Natomiast ludzie, z którymi chodziłem do szkoły, do klasy, znajomi z olimpiad – niektórzy porobili oszałamiające kariery, są naukowcami, lekarzami, specjalistami, artystami. Studiowali za granicą. Ukończyli elitarne kierunki, pracują za granicą np. jako wykładowca akademicki w Szwajcarii, architekt w Niemczech. Są właścicielami gabinetów lekarskich, cenionymi artystami, badaczami, etc.

Moje studia i osiągnięcia wyglądają bladziutko. Nie udało mi się podjąć studiów doktoranckich. Mam z tego powodu ogromne poczucie winy, że nie starałem się wystarczająco, że nie wykorzystywałem okazji, bo się zwyczajnie bałem i nie chciałem ryzykować. Plus studiowanie znacznie bardziej mnie męczyło niż innych. Jestem introwertykiem i kontakt z ludźmi mnie bardzo wyczerpuje. Obsesyjnie o tym myślę i boję się o przyszłość. Ciągle się porównuję, wyliczam ile kto zarabia ze znajomych, sprawdzam co robi dalej w życiu.

Chciałbym się tego pozbyć i nauczyć cieszyć się tym, co mam. Bo mam dużo i moje życie jest skromne, ale dość wygodne i spokojne, poza paroma konfliktami w rodzinie.

 

Panie Piotrze,

wyobrażam sobie, że opisana przez Pana sytuacja nie tylko nie pozwala się Panu cieszyć codziennością, ale też ogranicza Pana w różnych dążeniach, marzeniach i celach. Z Pana wiadomości nie wynika jasno, co jest przyczyną takiego postrzegania siebie i otaczającej rzeczywistości. Mogę zatem jedynie odnieść się do hipotetycznych możliwości.

Pierwszą z nich są zawyżone standardy. Warto zastanowić się na ile Pana oczekiwania wobec siebie wynikają ze specyfiki środowiska w jakim się Pan wychowywał, a na ile są rzeczywistymi i realnymi oczekiwaniami jakie dorosły człowiek stawia przed samym sobą. Może się okazać, że specyfika środowiska wykształciła w Panu nadmiarowe standardy i dzisiaj nie dostrzega Pan zbyt wyśrubowanych norm oczekując od siebie, że będzie Pan taki jak Pana niektórzy znajomi (czyli zapewne w skali wszystkich osób, które Pan zna – stosunkowo nieliczne grono).

Druga przyczyna może leżeć w postrzeganiu siebie, w osobistym stosunku do samego siebie, czyli w samoocenie. Często osoby z niską (zaniżoną czyli nieadekwatną) samooceną nie realizują swoich celów. Nie wykorzystują możliwości z lęku przed porażką, słabością, oceną własną lub innych. Jeśli to jest przyczyną to warto zacząć to zmieniać, ponieważ takie umniejszające podejście do swojej osoby zapewne nigdy nie umożliwi Panu robienia w życiu tego, czego Pan chce z jednoczesną radością z tego powodu i docenieniem siebie i swoich osiągnięć.

Chciałabym również zwrócić uwagę, że w Pana wiadomości jest więcej miejsca dla tzw. „innych” niż dla Pana. To pozwala mi przypuszczać, że ocenę swojego życia oraz różne wybory czy ich słuszność poddaje Pan krytycznej (a raczej krytykującej) analizie nie z własnej perspektywy ale z perspektywy innych ludzi i ich życia, głównie (lub jedynie) zawodowego. Żeby móc przeżyć szczęśliwe i spełnione życie to musi być Pan w tym życiu reżyserem, scenarzystą i głównym bohaterem, a nie marionetką, której ruchy będą zależały od czyjegoś wyboru.

Nie bez znaczenia jest również to jak wygląda Pana życie poza pracą. Napisał Pan, że Pana życie jest dość wygodne i spokojne. Co to znaczy? Czy ta wygoda i spokój jest tym czego Pan szuka i chce? Wspomniał Pan o „paru konfliktach w rodzinie” – na czym polegają te konflikty i jaki mają bezpośredni wpływ na Pana? Często się zdarza, że bardzo skupiamy się na jakimś problemie, którego rozwiązanie uważamy za kluczowe, ale tak naprawdę jest ono tylko „zasłoną dymną” dla innych trudności i bardziej istotnych tematów.

Zachęcam Pana do przeanalizowania powyższych kwestii. Jeśli uznałby Pan, że samodzielne zmiany są zbyt trudne proponuję udać się do psychoteraeuty, który zarówno pomoże w znalezieniu i zrozumieniu źródła problemu jak również wskaże drogę do poradzenia sobie z nim.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem wartości. Pracujemy także online.

Czuję się bezwartościowa i nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Czuję się bezwartościowa i nie wiem jak sobie z tym poradzić

Od kilku miesięcy mam problem z emocjami. Płaczę prawie codziennie, bez konkretnego powodu (nic strasznego się w moim życiu nie stało). Ale czuję, że moje życie jest niewiele warte. Nie potrafię znaleźć żadnego sukcesu, jaki w życiu osiągnęłam, ale porażek widzę całe mnóstwo. Nie mogę wymyślić żadnych swoich zalet. Czuję się głupia, brzydka i nielubiana. Mam przyjaciół, którzy starają się mnie wspierać, ale to nie pomaga – trudno mi się do nich nie porównywać, zawsze przy nich wypadnę blado. Nie wierzę, gdy mówią mi dobre rzeczy, wiem, że mówią to z litości. Stresuje mnie życie – nawet najprostsze czynności, wszystko mnie przerasta. Stresuję się pójściem do pracy, codziennie. Chciałabym być kimś innym, czuję się kompletnie bezwartościowa. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić.

Opisywane przez Panią doświadczenia wskazują na silny i co gorsza umacniający się dyskomfort, oparty na zaburzeniu samooceny. Poczucie własnej wartości nie jest nam dane wprost, to stan na który składają się czynniki zewnętrzne oraz skomplikowany system wewnętrznych odniesień. Aby stał się on wystarczająco komfortowy i stabilny, potrzebna jest praca – to jakby budowanie swojego wewnętrznego domu, a później opiekowanie się nim aby nie niszczał.

Jeśli, niezależnie od rzeczywistego kontekstu Pani życia, czuje się Pani tak niekomfortowo, można założyć, że ma to przyczynę w pewnych założeniach i ocenach, utrwalonych w Pani. Wewnętrzny „sędzia” bywa znacznie surowszy od jakiegokolwiek realnego krytyka i potrafi nam skutecznie odebrać siły do mierzenia się z życiem. Gorąco zachęcam Panią do rozmowy z terapeutą, który pomógłby zrozumieć mechanizm i przyczyny powstania opisanych trudności, a przede wszystkim wesprzeć w znalezieniu sposobu na komfortowy kontakt ze sobą i otoczeniem.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.