Wpisy

Dlaczego nie lubię siebie? Niska samoocena a poczucie własnej wartości

Dlaczego nie lubię siebie? Niska samoocena a poczucie własnej wartości

„Nie lubię siebie” to stwierdzenie, które bardzo często słyszę od pacjentów w gabinecie. Część osób czuje, że im to przeszkadza w życiu, w rozwoju, w kontaktach społecznych, inni zdają się nie zauważać destrukcyjnego wpływu zaniżonej samooceny. Jednak, niezależnie od tego, z jakim problemem (np. depresja, lęk) zgłaszają się do mnie pacjenci, zawsze w jakimś stopniu pracujemy w terapii nad poczuciem własnej wartości. To ono w znacznej mierze dyktuje nam styl życia i decyduje o tym, czy będziemy widzieć świat w kolorze, czy szarości.

Co to jest samoocena?

Samoocena, czyli poczucie własnej wartości to inaczej sposób postrzegania siebie samego, własnych możliwości, cech, talentów, predyspozycji i innych wartościowych aspektów własnej osoby i własnego zachowania. Wiąże się z naszymi emocjami i wpływa na nasze funkcjonowanie. Jej wzrost lub przynajmniej utrzymanie na optymalnym poziomie, jest jedną z naszych najważniejszych potrzeb życiowych.

Wysoka samoocena vs niska samoocena

Biorąc pod uwagę subiektywny odbiór siebie oraz stosunek emocjonalny do własnej osoby mówi się o samoocenie pozytywnej i negatywnej. Ta pierwsza często jest nazywana pewnością siebie. Jest to stabilny, spójny i adekwatny obraz własnej osoby, dzięki któremu racjonalnie i bez emocjonalnej chwiejności dokonujemy oceny własnych działań (sukces/porażka), wchodzimy w interakcje z innymi ludźmi czy prezentujemy siebie (zarówno zawodowo jak i prywatnie).

Negatywna samoocena jest natomiast nazywana poczuciem gorszości, niższości, byciem niewystarczająco dobrym. Często mamy tu do czynienia z dużą chwiejnością oceny własnych cech czy zdolności – od pozytywnych, bo coś się udało do skrajnie dewaluujących w przypadku doświadczenia doraźnej porażki.

Czy samoocena jest adekwatna?

Rzadko w życiu możemy powiedzieć, że coś się dzieje zawsze albo nigdy, że na 0 lub 100% posiadamy jakąś cechę, zatem też gloryfikacja lub dewaluacja siebie również wydaje się być mało racjonalna. Tym samym ważną cechą samooceny jest jej adekwatność. Jest to nic innego jak zgodność między poznawczą oceną (co sam/sama sobie przypisuję) a stanem faktycznym (jakie cechy rzeczywiście posiadam i w jakim stopniu).

Jak się zachowuje i co myśli osoba z niską samooceną?

Skupimy się dzisiaj jedynie na tej hamującej nas i ograniczającej negatywnej samoocenie, która ma destrukcyjny wpływ na większość (jeśli nie na wszystkie) aspekty naszego życia. Osoba z niską/zaniżoną samooceną ma wiele uogólniających i dewaluujących myśli, np. takich jak: „Nie lubię siebie”, „Jestem do niczego”, „Nic mi nie wychodzi”, „Nikt mnie nie lubi”, itp. Brak wiary w siebie oraz przywiązywanie wagi do wyobrażonych opinii innych ludzi na nasz temat niezwykle nas ogranicza i powstrzymuje od podejmowania różnych aktywności czy wyzwań oraz utrudnia wchodzenie w bliskie relacje z innymi ludźmi.

Często osoby z niską samooceną przywiązują dużą wagę do wykonywanego zawodu, szczebla kariery, zarobków, majątku, itp. wierząc, że to one określają ich wartość. Na przykład mężczyzna pełniący funkcję dyrektora, z którego zdaniem i oceną wszyscy się liczą, w środku odczuwa pustkę i frustrację. Nie potrafi docenić swoich możliwości ani ułożyć relacji z żoną i dziećmi. Nie potrafi się również cieszyć osiągnięciami czy posiadanymi dobrami materialnymi, których często zazdroszczą mu inni (np. drogim samochodem czy wakacjami na odległych wyspach). Dążą zatem nieustannie do osiągnięcia poziomu, który według nich jest wystarczającym. Niestety jest to bardzo złudne – najczęściej nigdy go bowiem nie osiągają, ponieważ ciągle próbują sobie i innym coś udowodnić, potwierdzić swoją wartość (lub jej brak).

Ponadto osoby z negatywną samooceną nieustannie się krytykują, obwiniają, stawiają sobie nierealne do osiągnięcia poprzeczki. Mają trudność z nazwaniem i realizowaniem swoich potrzeb, często zaniedbują się poświęcając nadmierną uwagę innym (ważniejszym i bardziej wartościowym).

Skąd się bierze brak poczucia własnej wartości?

Jak to się dzieje, że jedni z życiowych opresji wychodzą obronną ręką a inni zmagają się z depresją, lękiem czy uzależnieniami? To wszystko zależy od naszej psychologicznej konstrukcji. A ta kształtuje się od najwcześniejszych etapów naszego życia.

Najbardziej znaczący wpływ na kształtowanie pozytywnej, prawidłowej samooceny ma proces wychowania oraz to jak byliśmy postrzegani i traktowani przez rodziców, wychowawców czy inne najbliższe osoby. Już maleńkie dziecko z uśmiechu i dotyku swojej mamy dowiaduje się, że jest ważne i kochane. Mądra, bezwarunkowa (nie ślepa!) miłość rodziców jest fundamentem do budowania poczucia własnej wartości u dziecka. Jeśli byliśmy doceniani, chwaleni, dostaliśmy uwagę to najprawdopodobniej przejęliśmy taki sposób postrzegania i wierzymy w to, że jesteśmy wartościowi, mamy różne zdolności, istotne cechy. Adekwatna samoocena pozwala nam lepiej stawiać czoła życiowym wyzwaniom.

Niestety, zamiast mądrej miłości nierzadko doświadczamy zranień. Zranieniem może być zarówno bezpośredni (fizyczny lub werbalny) atak, jak też zaniedbanie: brak opieki, czułości, uwagi. Jeśli nieustannie spotykaliśmy się z krytyką, wymaganiami lub wyręczaniem (nadopiekuńczością) to trudniej nam pozytywnie ocenić siebie, swoje wybory czy możliwości, tym samym zaniżamy poczucie własnej wartości.

Dlaczego nasze dzieciństwo ma wpływ na poczucie własnej wartości?

Ponieważ już wtedy kształtuje się sposób, w jaki postrzegamy samych siebie, innych ludzi i świat generalnie. Nie oznacza to jednak, że ten etap rozwoju zdeterminuje wszystko. Rozwijamy się całe życie dlatego też korygować swoje patrzenie na świat oraz siebie możemy także w dorosłości. Bardzo pomocna w tym może być terapia.

Niska samoocena może być przyczyną depresji

Różnego typu niepowodzenia, zmiany w życiu, choroby sprawiają, że doświadczamy spadku naszej samooceny. Ma to odzwierciedlenie w naszych emocjach i nastroju. Nierzadko kończy się depresją. Przeważnie dopiero ona jest powodem zgłoszenia się po pomoc.

Jak podnieść samoocenę?

Pierwszym krokiem do zmiany, jest świadomość istnienia problemu. Następnym, obserwacja pojawiających się emocji, zrozumienie i znalezienie ich źródła. Tutaj pomocna będzie psychoterapia.

Jak wygląda psychoterapia w procesie naprawy niskiej samooceny?

To co zaraz opiszę, może wydać się trudne, ale z pomocą terapeuty to naprawdę prosty, choć nieco żmudny proces.

Podstawą pracy nad podniesieniem poczucia własnej wartości jest poznawcza analiza myśli i przekonań o sobie samym (czyli właśnie poznanie tych myśli i przekonań oraz ich rozumienie), ich weryfikacja z rzeczywistością oraz zmiana sposobu postrzegania na bardziej realny – prawdziwy. To zdaje się być najdłuższym procesem, ale jednocześnie jednym z najważniejszych. Przecież, to co o sobie myślę, jak oceniam własne możliwości albo dodaje mi energii do podejmowania działań albo mnie skutecznie zatrzymuje.

Kolejną metodą jest restrukturyzacja myśli. To konkretna technika pracy, która polega na zidentyfikowaniu pojawiających się w danej sytuacji myśli, znalezieniu tzw. „gorącej myśli” (najbardziej uciążliwej, najtrudniejszej), znalezieniu faktów/dowodów z życia ją potwierdzających i obalających oraz w rezultacie na sformułowaniu myśli alternatywnej, która bardziej prawdziwie/sprawiedliwie opisuje własną osobę.

I na koniec – niewątpliwie nie mniej ważne jest zadbanie o siebie, swój rozwój, rozpoznanie, zaakceptowanie i zaspokojenie swoich potrzeb. Jesteś jedyną osobą, od której zależy Twoje szczęście! Mając to na uwadze ważne jest przepracowanie (np. w procesie psychoterapii) własnych trudności w taki sposób aby stać się ważnym dla samego siebie. W końcu, poczucie własnej wartości, to jakość, która zależy od nas samych!

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Skontaktuj się z Nami!

Jak znaleźć miłość mimo nieśmiałości?

Nieśmiałość wcale nie musi stanowić przeszkody w znalezieniu miłości, a tym samym stworzeniu trwałego związku. W artykule dowiesz się, w jaki sposób poradzić sobie z nieśmiałością, by móc zrobić pierwszy krok do zawarcia nowych znajomości.

Trudności nieśmiałych osób

Z badań słynnego psychologa Philipa Zimbardo wynika, że aż 93% ludzi doświadczyło w życiu uczucia nieśmiałości. W pracy spotykam osoby, u których długotrwałe onieśmielenie prowadzi do frustracji. Narasta w nich uczucie, że przez nieśmiałość tracą wszystko co wartościowe, marnują najlepsze lata swojego życia.

Nieśmiałość lub małomówność często przeszkadzają w życiu, gdyż utrudniają normalne kontakty z ludźmi. Ludzie nieśmiali nie wykorzystują wielu szans tylko dlatego, że boją się odezwać, boją się odrzucenia czy wyśmiania. Mimo iż, mają często dużą wiedzę i mnóstwo zdolności to lęk, który tkwi w nich samych, paraliżuje ich i nie pozwala zabrać głosu. W szkole oceniani są jako mało aktywni, bo nie zgłaszają się do odpowiedzi ani nie zabierają głosu w dyskusji. Na spotkaniach towarzyskich boją się zaprezentować swoją opinię i nie opowiadają dowcipów. Z zazdrością spoglądają na rozgadanych znajomych podziwiając ich swobodę i entuzjazm.

Jak można sobie poradzić z nieśmiałością? Czy można ją pokonać? Czy istnieje szansa na udane życie uczuciowe? Jak zrobić pierwszy krok do poznania kogoś interesującego? Czy można znaleźć miłość mimo nieśmiałości?

Jak poradzić sobie z nieśmiałością?

Jeżeli jesteś nieśmiałą osobą, to możesz mieć takie wrażenie, że jesteś wyjątkiem, że jesteś jedyną osobą, która walczy ze swoim strachem, wątpliwościami i uczuciem bycia niedostosowanym na tle innych ludzi. Ale prawda jest taka, że większość z nas zmaga się z problemem nieśmiałości przynajmniej w jednej sferze swojego życia.

Pokonanie nieśmiałości będzie połączone z dwoma obszarami. Po pierwsze chodzi o podniesienie twojego poczucia własnej wartości przez poznanie się, wyrażanie swoich uczuć i danie sobie prawa do tego i osiąganie własnych celów. Po drugie, chodzi o zmianę zachowań, czyli określenie w jakich obszarach twoja nieśmiałość jest obecna, jakie nawyki i zachowania ją wspierają i określenie nowych zachowań oraz nawyków, które będą wspierały budowanie śmiałości i praktykowanie tych zachowań. Nie zadzieje się to przez przeczytanie książki ani przez oglądanie filmów. Potrzebne jest realne działanie.

Nieśmiałość to inaczej powstrzymywanie się przed działaniem i wyrażaniem siebie, a sposobem na pokonanie nieśmiałości jest wyrażanie siebie przez praktykę i działanie. Jeżeli jesteś nieśmiały i byłeś nieśmiały do tej pory, to przez swoje zachowanie, nawyki i unikanie różnych sytuacji społecznych coraz mocniej przekonywałeś sam siebie, że jesteś osobą nieśmiałą. Właśnie dlatego ważny jest powrót do życia społecznego, do interakcji budujących śmiałość. Drobnymi krokami, stopniowo, aż do pełnego wyzwolenia. Przygotuj się od razu na to, że będzie konieczne robienie rzeczy, których jako osoba nieśmiała boisz się najbardziej, czyli rzeczy w których istnieje ryzyko odrzucenia, ujawnienia jakiejś niezręczności i znalezienie się w polu uwagi innych ludzi. To będzie konieczne, ale zadzieje się stopniowo, nie na raz.

Sposoby na przełamanie nieśmiałości

Osoby cierpiące na nieśmiałość mają zwykle niską samoocenę. Są tak krytyczne wobec siebie, że nie potrafią w sobie dostrzec niczego, czym mogłyby zainteresować drugą osobę. Nie lubią lub są niepewne swojego ciała, sposobu mówienia, poruszania się. Co możesz zrobić? Jeśli nie lubisz swojego wyglądu, spróbuj zmienić coś w swoim wizerunku. Pomyśl, co może dodać ci odwagi. Może warto zainwestować w nowe ubrania, osobistego trenera na siłowni, fryzjera czy kosmetyczkę.

Jeśli traumą jest dla ciebie mówienie, ćwicz wypowiadanie się. Rób to przed lustrem. Jeśli nie wiesz co masz mówić, czytaj na głos książki i ulubione magazyny. Możesz również skorzystać z usług logopedy, założyć aparat ortodontyczny na zęby. Wszystko po to, by polepszyć sposób mówienia. Obecnie do wyleczenia jest niemal każda wada wymowy, również jąkanie.

Jeśli problemem jest rozmowa z drugim człowiekiem, warto opracować system pytań i odpowiedzi, które ułatwią ci komunikowanie. W początkach znajomości są to zazwyczaj standardowe pytania. Przećwicz w domu swoje odpowiedzi. W momencie zakłopotania lub „głuchej ciszy” najlepiej będzie, jeśli otwarcie przyznasz się do nieśmiałości i tremy. Szczerość to najlepszy sposób na uniknięcie skrępowania.

Nieśmiałość a związki – od czego zacząć?

Pojawia się pytanie, gdzie i jak poznawać ludzi? Na początku doskonale sprawdzają się portale społecznościowe i portale randkowe. Nie wstydź się do nich zapisać. Chodzi o to, by nabyć sprawności w rozmowie. Stwórz dobry profil. Umieść zdjęcie, na którym wyglądasz przyjaźnie i sympatycznie. Nie zaczynaj profilu od słów: „Jestem normalnym facetem” lub „Szukam normalnej kobiety” (lub odwrotnie). Słowo normalny można odczytać jako mało interesujący, przeciętny, nijaki. Żaden potencjalny partner nie chce być postrzegany jako „taki sobie”, ale ten wyjątkowy. Zdecydowanie lepiej brzmią określenia: „Jestem dobrym, wrażliwym człowiekiem”.

Opisz swoje życie w interesujący sposób (jaki sam by cię zainteresował, gdybyś był płcią przeciwną), tak aby ta druga osoba poczuła, że warto cię poznać. Napisz dokładnie na czym ci zależy. Do czego konkretnie dążysz i kogo szukasz. Może lubisz jak ktoś uprawia sport, albo dba o wygląd, jest artystyczną duszą, ma poczucie humoru, gra na instrumencie? Pamiętaj, by pisać prawdę, bowiem każda nieszczerość w którymś momencie wyjdzie na jaw. Ważne też, żebyś nie zrażał się, gdy ktoś ci nie odpisze lub rozmowa nie potoczy się tak jakbyś chciał. Nastaw się, że na początku nie chodzi o znalezienie partnera na całe życie, a o poznawanie ludzi.

Na poznanie ludzi odradzam dyskoteki i głośne, imprezowe miejsca, bo trudniej nawiązać tam rozmowę. Jeśli już, to wybierz tłum, który będzie podzielał twoje zainteresowania. Jeśli lubisz naturę, szkołę przetrwania, a potrzebujesz wyciszenia, to idź na pielgrzymkę. By kogoś poznać wystarczy zagadać: „jak się idzie?”, „jak było na ostatnim noclegu?”, by rozmowa jakoś się potoczyła. Egzamin zdają także wszelkiego rodzaju kursy: gotowania, tańca lub akcje charytatywne i wolontariat. Ważne, by ludzie działali w jakimś celu i stworzyli wspólnotę.

Możesz poprosić swojego kolegę lub kogoś z rodziny o przedstawienie cię swoim znajomym. Na pewno ktoś z tobą porozmawia. Postaraj się nie odpowiadać półsłówkami. Każda, choćby krótka konwersacja zakończona sukcesem umacnia wiarę w siebie.

Ważne jest by próbować też częściej się uśmiechać. Nie musisz na początku nawet więcej mówić, tylko więcej się uśmiechać. Twarz wyraża bardzo wiele. Jeśli odwracasz wzrok, nie patrzysz w oczy, jeśli twarz jest twarzą kogoś przerażonego, to przez otoczenie może być odbierana jako kogoś, kto nie ma ochoty na kontakt, jest nieuprzejmy lub wyniosły. Jeśli się uśmiechniemy, nikt nas za takiego nie będzie uważał. Dobrze jest też przygotować sobie kilka tematów, w których dobrze się czujemy. O swoim hobby, o ostatnio przeczytanych książkach lub obejrzanych filmach, o podróżach. Nie unikajmy towarzystwa, uśmiechajmy się i kiedy możemy próbujmy coś mówić. Trzeba po prostu ćwiczyć i nie zniechęcać się od razu. Jeśli będziemy wytrwali i nie będziemy się zrażać niepowodzeniami to z czasem okaże się, że to my mówimy a ludzie nas słuchają.

Jak wygląda leczenie nieśmiałości w psychoterapii?

Czym się wspomagać? Ani alkohol ani papierosy nie pomogą ci przełamać własnej nieśmiałości, mogą natomiast dostarczyć niepotrzebnych kłopotów. W relacjach damsko-męskich mogą również zacierać twój prawdziwy wizerunek i sprawić, że będziesz postrzegany jako zupełnie inna osoba.

Jeśli cierpisz na nieśmiałość, która doprowadza cię do silnych lęków i obniżonego nastroju, warto udać się do lekarza psychiatry po leki, które pozwolą ci się nieco wyluzować i spojrzeć na siebie łaskawszym okiem.

Wielu osobom pomaga wizyta w gabinecie psychologicznym i poddanie się terapii. Zwykle stosuje się metody wyobrażeniowe, polegające na myśleniu o sobie jako o innej osobie, na przykład odważnej, radosnej, pięknej. Zachęca się też do szukania prostych kontaktów z ludźmi, np. pytania obcych ludzi o godzinę (np. kilka osób w ciągu pół godziny, albo pójście do 3 sklepów i kupienie po 1 warzywie, by pozbyć się lęku przed myślami „co ludzie sobie o mnie pomyślą”). Potem ćwiczy się trudniejsze i bardziej skomplikowane formy kontaktu.

Psychoterapeuta pomoże oduczyć cię rozpamiętywania błędów i niepowodzeń, pozbyć się natrętnych myśli o spojrzeniach innych ludzi i stałego zastanawiania się, jakie oceny nam wystawiają. Nieśmiałość przeszkadza w życiu, dlatego warto wykonywać ćwiczenia, które pomogą w nabraniu śmiałości i przełamaniu lęku przed rozmową. Tak, jak mówiłam – można zacząć od drobiazgów: zapytania kogoś o godzinę czy ulicę – nawet jeśli ta informacja nie jest w tej chwili potrzebna. W markecie można spytać sprzedawcę, gdzie stoi jakiś towar. Można też zacząć pisać na jakimś internetowym forum dyskusyjnym. W ten sposób odważymy się odezwać do obcych ludzi, przełamiemy się.

Jak nabrać pewności siebie?

Psycholog lub terapeuta może pomóc ci w budowaniu poczucia własnej wartości. Ma to ogromne znaczenie. Niskie poczucie własnej wartości i nieśmiałość to jest najlepsza para na świecie. Solidne poczucie własnej wartości nie jest w stanie koegzystować z nieśmiałością. Pierwszym krokiem jest nawiązanie relacji z samym sobą, zobaczenie kim jesteś, czego chcesz, co jest dla ciebie ważne, czego w życiu chcesz się trzymać, jaki chcesz być, jakie masz cele, jakie masz mocne, słabe strony, o co ci w życiu chodzi. Kolejną ważną rzeczą jest to, aby stworzyć sobie warunki do wyrażania swoich uczuć. Nieważne w jakiej formie, ale jeżeli do tej pory gromadziłeś uczucia, to będą one potrzebowały ujścia. Dlatego jeżeli coś cię gnębi, nie daje spokoju, uwiera, dręczy, jest dla ciebie niekomfortowe i trudne, to pisz o tym, powiedz psychologowi, wyraź to w bezpieczny sposób, ale nie gromadź tych uczuć w sobie.

W gabinecie psychologicznym możesz porozmawiać o tym, co cię paraliżuje. Na początku można sobie pomóc wizualizacją. Możesz do woli wyobrażać sobie sytuacje, w których zwykle jesteś nieśmiały w taki sposób, w jaki chcesz, zachowując się w swojej wyobraźni śmiało i odważnie sięgając po to, czego chcesz. Przećwiczenie w głowie tych sytuacji będzie pomagało w gromadzeniu odwagi i przełamywaniu się. Kolejną techniką jest wcielanie się w rolę. Rola odcina cię od ciebie jako osoby nieśmiałej, bo rola to nie ty. Jesteś wtedy chroniony, twoje ego jest chronione. Stają się dzięki temu akceptowalne dla ciebie zachowania postaci w którą się wcielasz, które normalnie stanowiłyby problem. Wielu aktorów ma takie doświadczenia, a w normalnym życiu są spokojni, niepozorni, nieśmiali, a na ekranie zmieniają się nie do poznania. Dzieje się tak dlatego, gdyż są odcięci od przekonań na swój temat.

Na osobę nieśmiałą dobrze działa także zmiana środowiska, na przykład przy okazji rozpoczęcia studiów, co daje szansę na nowy start i próbę pokazania się w innym świetle. Jeśli przygnębia cię obecne miejsce zamieszkania, szkoła, praca, warto przekonać się, czy w innym miejscu nie będzie ci lżej.

Jeśli którakolwiek z powyższych propozycji przyniesie ci ulgę, należy ją stosować. Warto zapamiętać także zdanie: Nie musimy się wszystkim podobać i nie każdy musi nas lubić, tak samo jak my nie wszystkich polubimy. Jednak warto próbować, przecież miłość może czekać tuż za rogiem.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Jak uwierzyć w siebie i zacząć doceniać?

Jak uwierzyć w siebie i zacząć doceniać?

Mam problem z wiarą w siebie. Zawsze odnoszę wrażenie, że robię wszystko źle. Nie potrafię utrzymać relacji z chłopakiem, bo mam odczucie jakby on robił sobie ze mnie żarty. Jestem też bardzo nerwowa i zakompleksiona. Nie wiem gdzie się udać po pomoc i co zrobić, żeby czuć się dobrze sama ze sobą.

Odpowiedź psychologa

Pani Natalio,

wiara w siebie przez psychologów określana częściej jako poczucie własnej wartości jest przede wszystkim akceptacją siebie i przekonaniem, że jestem w porządku taka jaka jestem, że jestem ważna i warta bycia kochaną.

Skąd się bierze niskie poczucie własnej wartości?

Poczucie własnej wartości kształtuje się w dzieciństwie w oparciu o relacje z naszymi opiekunami. Jeśli nasze doświadczenia z tego okresu są pozytywne, rodzice kochali nas takimi jakimi jesteśmy, nie warunkowali swojej miłości („jak nie zjesz ładnie, to przestanę cię kochać”), nie porównywali, nie oceniali, nie krytykowali, a wspierali, doceniali, byli nas ciekawi i starali się nas rozumieć – będziemy mieć silne poczucie własnej wartości. Niestety nie każdy z nas ma takie doświadczenie.

Jeśli nasza wiara w siebie nie miała okazji się rozwinąć w dzieciństwie, często w dorosłym życiu szukamy jej w relacjach z innymi ludźmi, ale okazuje się, że nic nie jest w stanie zaspokoić naszych potrzeb. Niezależnie od okazywanych nam uczuć wciąż czujemy się mało kochani i mało ważni, wiele komunikatów odbieramy jako skierowane przeciwko nam.

Jak wzmocnić swoją samoocenę?

Pewnie nie raz spotkała się Pani ze zdaniem, że wpierw trzeba pokochać siebie, żeby móc pokochać kogoś i pozwolić na bycie kochanym. Myślę, że właśnie takie zadanie przed Panią – powinna Pani zbudować dobrą, bezpieczną i pełną akceptacji relację ze sobą. Nie jest to łatwe zadanie i pewnie dobrze byłoby skorzystać z psychoterapii. Ale jestem przekonana, że warto. Gdy zaczynamy lubić siebie, jakość naszego życia i relacji znacząco się poprawia.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Lęk przed dorosłością - skąd się bierze?

Lęk przed dorosłością – skąd się bierze?

W naszym, pełnym internetowych zwierzeń, świecie znacząco przybywa komunikatów ukazujących zagubienie przy wchodzeniu w tzw. „dorosłe życie”. Coraz częściej osoby, zbliżające się do ukończenia szkoły średniej lub studiów, dają znać o swoich obawach, związanych z przyjmowaniem nowej roli życiowej.

Strach przed dorosłym życiem

W trakcie spotkań w gabinecie, młodzi ludzie opowiadają mi o swojej niepewności a nawet lęku wobec takich życiowych projektów, jak: pierwsza poważna praca, perspektywiczny związek lub rodzina. Opisują trudność w zmobilizowaniu się do działań. Trudności w podejmowaniu nowych obowiązków. W rozważaniach na temat przyszłości dominują czarne scenariusze i wyolbrzymione zagrożenia. Dość szybko rozmowa ujawnia wspólny mianownik tych dylematów – dezorientację na progu nowej, dojrzałej rzeczywistości i niechęć wobec systematycznego mierzenia się z wyzwaniami o niespotykanym dotąd charakterze. Tym sposobem szybko docieramy do jednego z kluczowych wątków terapeutycznych – kwestii odpowiedzialności oraz jej wpływu na podejmowanie decyzji i ich realizację.

Nazywanie takiej postawy lękiem przed dorosłością jest pewnym uproszczeniem (także dlatego, że może dotknąć osoby zdecydowanie dojrzałe wiekiem), ale słusznie wskazuje obszar, w którym opisywane kłopoty są największe. Efektem jest często próba przedłużenia młodości przez kontynuowanie edukacji. Odrzucenie standardowych ram dotyczących stabilizacji życiowej. Uporczywe pozostawanie w obrębie rodziny generacyjnej. Albo wręcz przeciwnie – buntownicze postawy wobec jakichkolwiek oczekiwań otoczenia lub tradycyjnych reguł.

Lęk przed dorosłością – przyczyny

Niska samoocena i brak gotowości na nowe wyzwania

Spośród wielu, wnoszonych przez pacjentów, cech charakterystycznych zjawiska, powtarza się problem niskiej samooceny i wrażenie braku gotowości na oczekujące w świecie wyzwania. Na takim tle szybko mnożą się wątpliwości co do własnych zasobów. Zamiast traktować nowe sytuacje jako szanse rozwojowe, możemy popaść w pułapkę samospełniającej się przepowiedni – „to się na pewno nie uda”. Należy zaznaczyć, że współczesna kultura relacji, szczególnie poprzez media społecznościowe, z dużą siłą odnosi się do tych obaw i pragnień. Z jednej strony irracjonalnie i nieadekwatnie do rzeczywistości kreuje wizje sukcesu jako wyidealizowanej autoprezentacji, spotykającej się z bezrefleksyjnym zachwytem – „fejmem”. Z drugiej zaś, brak w tej przestrzeni miejsca na stonowane wsparcie rozwoju, naukę życia i naturalne błędy. Oczywiste dla dojrzałej psychiki potknięcia szybko zyskują status porażki, upadku i kompromitacji. Zamiast wyrozumiałości dla nowicjusza jest „hejt”. Zamiast koniecznej do życia umiejętności „dążenia do celu” wbrew przeciwnościom i naprawiania własnych błędów jest koncentracja na wyrazistych aż do przesady, odrzucających namysł ocenach.

Nadopiekuńczy rodzice

Przyczyny omawianych postaw są oczywiście zmienne i indywidualne. Można jednak przywołać kilka kwestii wzmacniających lęk przed dojrzałością. Bez wątpienia nadopiekuńczy rodzice i pełne krytycznych komentarzy podejście do rozwoju dziecka gra tu ważną rolę. Opieka, która wyraża się w ograniczaniu dziecka, blokowaniu eksploracji i eksperymentowania, uniemożliwia bezpieczne „przetrenowanie” naszych umiejętności radzenia sobie w świecie. Jednocześnie wysokie, najczęściej wzmożone oczekiwania wobec dziecka, powstające raczej na tle ambicji i kompleksów dorosłego opiekuna i wyrażane w formie nieustannego niezadowolenia, budują w dziecku przekonanie o własnej niewydolności i utrwalają zależność od otoczenia. W sytuacji prawdziwego kontaktu z życiem, nowymi sytuacjami, pojawia się odruch cofnięcia. Ukrycia się za plecami dotychczasowego systemu. Warto wspomnieć, że nierzadko rodzice zamiast wspierać dzieci w procesie „odcinania pępowiny”, co samo w sobie jest bardzo trudne, robią wiele aby ich potomek czuł się z rodzicami nadmiernie związany.

Zbyt wysokie oczekiwania

Inną, obiektywną przeciwnością, są bardzo wysokie oczekiwania wobec młodych osób wchodzących na rynek pracy i obowiązków. Tradycja przekazywania wiedzy i umiejętności „z mistrza na ucznia” nie jest dziś zbyt popularna. Presja czasowa i wynikowa powoduje, że od osób kończących szkołę oczekuje się walorów eksperckich oraz częstej w ogłoszeniach rekrutacyjnych „umiejętności pracy pod presją”. Wszystko to, zderzone z realiami finansowymi i wszechobecnym festiwalem konsumpcji uderza w poczucie wartości młodego człowieka z ogromnym impetem. Lekceważące komentarze, sugerujące „defekt pokoleniowy” i „niedobór ogarnięcia się” (cytaty z forów internetowych), nie dotykają sedna problemu. W niewielkim stopniu wpływają na osoby dotknięte problemem.

Jak przezwyciężyć lęk przed dorosłością?

Tymczasem wydaje się, że najlepszym remedium na lęk przed dorosłością nie są próby przymierzania się do oczekiwań innych i świata wokół nas, ale próba zrozumienia i uświadomienia sobie własnej tożsamości. Tą drogą najskuteczniej można sięgnąć do zasobów mobilizacji, koniecznej przecież do wszystkich poważniejszych wyzwań. Jeśli już się nam to uda, samodzielnie, z pomocą rodzica, przyjaciela lub np. terapeuty, będziemy mogli zbudować własny system odniesień do każdej, pojawiającej się na naszej drodze szansy. Nawiązując do wątku internetowych fantazji, zwracam szczególną uwagę na walor prawdziwych i bezpośrednich relacji, w których jest miejsce na przeżywanie zarówno sukcesów jak i całej gamy porażek naszego życia. Budowana w ten sposób empatia i rozumienie życia jako procesu, pozwoli nam doświadczać wielu doznań ze szczerą ciekawością, co mogą nam przynieść.

Skutecznie pomagamy przezwyciężyć trudności życiowe. Skontaktuj się z Nami!

Nigdy dość dobra - dlaczego jesteśmy wobec siebie surowe?

Nigdy dość dobra – dlaczego jesteśmy wobec siebie surowe?

Znacie to?

– Wow, świetnie wyglądasz! W tej bluzce wyglądasz rewelacyjnie.

– Aaaa, to stara bluzka, zresztą dostałam ją od siostry.

Albo:

– Bardzo dobry obiad, wszystko mi smakowało.

– Ech, makaron powinien być al dente, znowu go rozgotowałam.

Ktoś ci mówi komplement, a ty zamiast go przyjąć, wynajdujesz kolejne argumenty, umniejszając samą siebie. Ktoś cię docenia, a ty samą siebie ciągle krytykujesz, ponieważ „nie jestem dość dobra”. Często w gabinecie spotykam się ze stwierdzeniem „że największym swoim wrogiem jestem ja sama”.

Dlaczego jesteśmy wobec siebie surowe?

Najbardziej krytyczne jesteśmy wobec siebie, podczas gdy wobec innych prezentujemy postawę pełną wyrozumiałości i wsparcia. Ale może być również tak, że tak jak krytyczne jesteśmy wobec siebie, jesteśmy również krytyczne wobec innych.

To co wpływa na taką postawę to między innymi wczesne doświadczenia z dzieciństwa. Dziecko w selektywny sposób utożsamia się z rodzicem/opiekunem oraz internalizuje jego myśli, uczucia, zachowania. Być może jedno z rodziców było nadmiernie surowe wobec siebie oraz innych i tę postawę mogłyśmy sobie przyswoić.

U źródła tej postawy może leżeć schemat nadmiernych wymagań lub nadmiernego krytycyzmu. Kryje się tam przekonanie, że muszę spełniać bardzo wysokie standardy zachowań i osiągnięć, aby uniknąć krytyki. Efektem tego jest nadmierny krytycyzm wobec siebie i innych oraz uczucie presji i nieumiejętność odpoczynku. Nadmierne wymagania mogą przyjąć formę perfekcjonizmu, a więc przywiązywanie nadmiernej wagi do szczegółów oraz niedostrzeganie tego co osiągnęłam.

Potem w miarę dorastania coraz większą rolę zaczynają odgrywać inne czynniki: rówieśnicy, szkoła, związki, a więc presja jaką wywołuje otoczenie.

Co wpływa na krytyczną postawę kobiet?

Simone de Beauvoir powiedziała, że nikt nie rodzi się kobietą, ale stają się nią w procesie kulturowego wychowania.

W naszym społeczeństwie bardzo często można zaobserwować znaczące różnice w wychowywaniu dziewczynek i chłopców. Matki nie potrafią zmobilizować swoich synów, ponieważ traktują ich jak królewiczów, a od córek wymagają, aby były jeszcze lepsze od nich. Córki identyfikują się z matkami, które ciągle wymagają i wymagają, stawiając im nierealistyczne warunki.

Jako kobiety mamy bardzo mocno rozbudowane poczucie odpowiedzialności, co wynika z płci i wychowania. Gdy nie wywiązujemy się ze wszystkich zobowiązań, może przerodzić się to w poczucie winy. W ostatecznym rezultacie – rodzi się poczucie skrzywdzenia przez tych, wobec których mamy poczucie winy, ponieważ tak bardzo się staramy, a to ciągle nie wystarcza.

Wymagania wobec nas – kobiet są coraz większe, często się gmatwają i możemy mieć kłopot, aby im sprostać. Sprzeczne wymagania wiążą się z rolami żony, matki, pracowniczki. Bycie partnerką wymaga codziennej uwagi, bycie mamą to 24h etat, a jako pracownice powinnyśmy być w pełni dyspozycyjne.

Na krytyczną postawę kobiet bardzo duży wpływ mają również media. Dostajemy dokładny przekaz jakie mamy być jako matki, żony, kochanki, pracownice, przyjaciółki. Wystarczy obejrzeć dowolny blok reklamowy: z jednej strony mamy być piękne, seksowne, fit i eleganckie, z drugiej strony troskliwie dbać o chorujące dzieci, męża, zdrowo i pysznie im gotować, mieć czas na realizowanie pasji, a gdybyśmy nie mogły sobie z tym poradzić, z pomocą przychodzą nam tabletki na uspokojenie. Jest to obraz, który bardzo często nakręca perfekcjonizm, „musisz być jak…”. Na co dzień jesteśmy konfrontowane z doskonałością.

Kim jestem? Jakie mam potrzeby?

Wymagania jakie stawia nam rzeczywistość są bardzo wysokie. Ale czy realistyczne? Warto zastanowić się nad alternatywnymi rozwiązaniami.

Jeżeli chcę się wyrobić w tych wszystkich rolach, to gubię siebie. Warto się zastanowić: Kim jestem? Jakie mam potrzeby?

Jest czas dla rodziny i czas dla pracy, powinien być jeszcze czas dla siebie. Dobrze byłoby, aby się to bilansowało w ciągu doby, ale jeśli się to nie udaje, może to być w perspektywie jednego tygodnia lub dwóch. Odpowiedzialność za siebie polega na tym, że zarządzam swoimi zasobami.

Warto prowadzić swój osobisty dziennik wdzięczności. Z czego jestem dumna? Co przyniosło mi radość/przyjemność? Za co doceniam siebie? Na początku może się to wydawać mocno nienaturalne i może przysparzać wiele trudności. Jeżeli trudno mi docenić samą siebie, warto zapytać co docenia we mnie partner, przyjaciółka, itp. i to zanotować w dzienniku. Ćwiczcie to codziennie, a same zauważycie jak z biegiem czasu zmienia się Wasze podejście do samych siebie.

Ma to jeszcze jeden wymiar. Będąc dla siebie łagodniejszą, staję się łagodniejsza dla innych. Doceniając samą siebie, zaczynam doceniać innych.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Jestem w związku, a oglądam się za innymi facetami. Co robić?

Jestem w związku, a oglądam się za innymi facetami. Co robić?

Witam. Mój problem zaczął się w wieku nastoletnimi. Byłam mało atrakcyjną dziewczyną. Nie miałam powodzenia u chłopaków. Strasznie mnie to bolało. Z wiekiem zmienił się mój wygląd i sposób postrzegania mnie przez mężczyzn. Zaczęło mi się to bardzo podobać. Szukając mężczyzn wypatrywałam ich wzrokowo. To często skutkowało. W końcu poznałam mężczyznę, na którym bardzo mi zależy. Lecz on sam zauważył, że ciągle się rozglądam za innymi. Bardzo mu to przeszkadza. Nie chcę go stracić i walczę z tym cały czas. Jednak nie umiem do końca z tym skończyć. Boję się, że go stracę. Bardzo tego nie chcę. Jak mogę się uwolnić od tego rozglądania? Co mam robić? Pomocy.

Dzień dobry,

przede wszystkim pojawia się pytanie – co takiego odczuwa Pani, kiedy wypatrzony mężczyzna zwraca na Panią uwagę? Co się wtedy dzieje? Jakie myśli i emocje Pani towarzyszą? Mogę jedynie przypuszczać, że kiedy przystojny mężczyzna zwraca uwagę na kobietę, to wówczas ona czuje się bardziej atrakcyjna, kobieca. Wzrasta jej poczucie własnej wartości. Problem pojawia się, kiedy jedynym źródłem potwierdzenia własnej wartości u kobiety jest zainteresowanie innych mężczyzn. Wtedy bardzo trudno jest z tego zrezygnować.

Dobrym pomysłem byłoby poszukanie innych źródeł, skąd może Pani czerpać poczucie sukcesu i zadowolenia z siebie. Skoncentrowanie swojego poczucia własnej wartości na swojej atrakcyjności prawdopodobnie, tak jak Pani pisze, mogło powstać już w dzieciństwie. Wtedy zapewne czuła się Pani niewystarczająco dobra, niewystarczająco ładna. Stąd żeby zagłuszyć ten wewnętrzny głos, nastąpiło poszukiwanie rozwiązań – „co mogę zrobić żeby innym i sobie udowodnić, że wcale tak nie jest, że jestem wystarczająco dobra”. A może wcale nie trzeba nikomu nic udowadniać, bo taka jaka jestem, jestem dobra? :) To moim zdaniem byłby początek pracy nad rozglądaniem się za innymi mężczyznami. Ciekawe co powiedziałby Pani partner zapytany oto, co w Pani ceni. Czy wymieniłby tylko atrakcyjność fizyczną? Może warto zapytać?

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Komplementy, dlaczego warto za nie dziękować?

Komplementy – dlaczego warto za nie dziękować?

Sztuka komplementowania

Komplementy inaczej pochwała, miłe słowo, uznanie, czy docenienie kojarzy się z przyjemnym doświadczeniem. Poradniki są pełne wskazówek jak mężczyzna powinien komplementować kobietę, by ta czuła się piękna, mądra. Komplementowanie to nie tylko sztuka obdarowywania miłym słowem, ale również, a może przede wszystkim sztuka i umiejętność przyjmowania słów uznania.

W dzisiejszych czasach słyszymy o tym, jak istotna jest wysoka własna samoocena, wzmacnianie poczucia własnej wartości, rozpoznawanie swoich zasobów, umiejętności czy atutów. Jednak dla wielu to bardzo trudne zadanie a komplementy zamiast radować, zawstydzają, niepokoją, stresują czy złoszczą.

Co wpływa na jakość komplementów?

Za każdą relację odpowiadają strony po połowie. Aby komplement miał szansę spełnić swoją rolę, ważne jest w jaki sposób jest wypowiedziany.

Na jakość wypowiedzianego komplementu wpływa:

  • intencja obdarowującego komplementem, czyli powody, dla których miłe słowo jest wypowiedziane – czy wypowiedź jest szczera, czy raczej ma przynieść korzyść jedynie temu, który komplement wypowiada – jeśli tak się dzieje mamy do czynienia z manipulacją;
  • forma i treść komplementu – pochwała powinna być szczera i adekwatna;
  • spójność komunikatów, czyli „to co słyszymy jest tożsame z tym co widzimy” – buduje ufność, że wypowiedź jest szczera, prawdziwa i życzliwa.

Powyższe okoliczności mają istotne znaczenie, jednakże najważniejszy jest fakt, czy osoba komplementowana, pochwale nadaje pozytywny wydźwięk, dodatnią wartość.

Co utrudnia przyjmowanie komplementów?

  1. Powodem utrudniającym przyjmowanie komplementów jest niska samoocena. Brak pozytywnej oceny siebie samego nie pozwala przyjąć pozytywnej perspektywy na swój temat. Powyższe uniemożliwia tendencja do skupiania jedynie na swoich deficytach, brakach. Często myśleniu o samym sobie towarzyszy postawa negatywistyczna: Nic mi nie wychodzi, jestem do niczego!
  2. Brak wiary we własne możliwości, umiejętności, własną atrakcyjność. Usłyszany komplement odbierany jest sarkastycznie jako krytyka, czy kpina – słysząc komplement od przystojnego, atrakcyjnego mężczyzny będziemy myśleć, że śmieje się, kpi z nas, mówiąc o tym jak świetnie wyglądamy – nie wierząc, że możemy w ogóle takiemu atrakcyjnemu mężczyźnie się podobać: Przecież wokół Niego jest tyle pięknych zgrabnych, kobiet – gdzie mnie do nich?! W innej sytuacji, gdy ktoś, kto jest dla nas autorytetem (np. szef w pracy) pochwalił nas za wykonanie zadania będziemy się zastanawiać, czy te słowa były kierowane do nas – Pewnie nas z kimś pomylił.
  3. Komplementy potrafią wywołać lęk przed oceną czy opinią osób trzecich. Dzieje się tak wówczas, gdy komplement uświadamia, że osoba komplementująca, zauważa nie tylko pozytywy ale również błędy lub deficyty, np. kiedy wypowiadamy się na szkoleniu, skupiamy na sobie uwagę osób trzecich, pojawia się niepokój, że „bycie na świeczniku” spowoduje odkrycie naszych mankamentów.
  4. Komplementy potrafią wprawić w zakłopotanie lub zawstydzenie w efekcie bywa, że wywołują złość – usłyszany komplement powoduje całkowite zakłopotanie, nie wiemy co powiedzieć, jak się zachować, co zrobić, więc ratunkiem jest np. złość – atakujemy rozmówcę na dowolny temat.
  5. Bywa, że mówienie o sobie w sposób pozytywny postrzegane jest jako wywyższanie się, przechwalanie, czy zwyczajnie zarozumialstwo. Postrzeganie w ten sposób komplementów zdecydowanie odbiera radość ich otrzymywania czy obdarowywania komplementami inne osoby. Pochwała, czy dobre słowo ma wówczas negatywny wydźwięk.

Trudności w przyjmowaniu komplementów wynikają z doświadczeń, historii czy przeszłości szczególnie okresu dzieciństwa. Prawdopodobnie dziecko nie miało okazji usłyszeć na swój temat dobrych komunikatów, słów pochwały i uznania. Nie ma doświadczeń, które pozwoliłyby mu nauczyć się pozytywnego myślenia o sobie i przyjmowania, że świat pozytywy te widzi.

Powyższe wpływa na brak umiejętności przyjmowania pozytywnych informacji, wyrażania ciepłych uczuć wynikających z tych informacji. Zamiast sprawiać przyjemność, komplementy powodują przykre odczucia. Powodują uczucie zagrożenie i nie pozwalają przyjąć pozytywnego obrazu własnej osoby. W rezultacie osoby te chronią się zaprzeczając swoim sukcesom, obniżają wartość swojego sukcesu, obniżają wartość swojej osoby – np. Ten tort nie jest taki wspaniały; Gotować to potrafi, ale moja matka; Ja w gotowaniu jestem gapą.

Jak dziękować za komplementy?

Warto pamiętać, że przyjmowanie komplementów jest formą asertywności.

Są dwa konstruktywne rozwiązania: możemy zgodzić się z opinią rozmówcy, możemy również wyrazić swoje odmienne zdanie. Jednakże zarówno w jednej, jak i w drugiej sytuacji nie musimy niczego komentować, tłumaczyć, korygować.

W sytuacji, gdy zgadzamy się z wypowiedzią rozmówcy najprostszy komunikat brzmi: dziękuje.

Świetnie wyglądasz! – Dziękuję! Miło mi ☺ Mi też się podoba.

Możesz być z siebie dumna, świetnie sobie poradziłaś z tym zadaniem – Dziękuje! Jestem! Napracowałam się, ale było warto!

Jesteś świetną matką! – Czasami mam wątpliwości ale staram się. Dziękuje! Twoje słowa dają mi otuchę!

Asertywna postawa pt.: „Jestem w porządku” pozwoli zbudować akceptację na pozytywne myślenie o sobie samym. Dajemy zgodę, że komuś będzie się podobała nasza fryzura lub sukienka, którą dziś na sobie mamy, doceni nasz projekt lub zaangażowanie.

Jak sprawić, aby komplementy były przyjemnością?

Aby komplementy mogły spełniać swoją rolę warto nauczyć się je przyjmować. Jednak, aby było to możliwe warto rozpoznać, co powoduje niniejsze trudności.

Warto przyjrzeć się jaki towarzyszy nam obraz siebie samego. Co lubimy w sobie, co akceptujemy, czy potrafimy rozpoznać atuty i zasoby. Co nam się nie podoba i czego nie akceptujemy. Wówczas przyjmowanie komplementów ma szansę stać się dobrym doświadczeniem, wywołując przyjemność i zadowolenie.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Jak być sobą i osiągnąć samoakceptację?

Jak być sobą i osiągnąć samoakceptację?

Dobry wieczór!

Nie wiem, do kogo zwrócić się z prośbą o pomoc, ale sądzę, że psycholog mógłby być najlepszy.

Czuję, że cały świat to gra pozorów, że wszyscy robią coś na pokaz i że gramy w „theatrum mundi”. Odnosząc się do siebie – mam wrażenie, że zawsze gram, nie jestem „sobą”, nie odkryłam jeszcze prawdziwej siebie. Do takich rozmyślań doprowadził mnie film, o technologicznym oczyszczeniu, w którym jego autor poleca wyjście na spacer do lasu. Tutaj zdałam sobie sprawę, że na takim wyjściu zrobiłabym pewnie wiele zdjęć, „snapów” i w ogóle nie przyjmowała piękna lasu, albo robiłabym to sztucznie, z wyobrażeniem siebie, np. wdychającej głęboko powietrze, tak jak widzimy np. w reklamach, w filmach.

Nie wiem, co z tym poczuciem zrobić? Teraz łapię się co chwila na tym, że nie jestem „prawdziwa”. Jak zacząć żyć bez pozorów?

Witam,

Każdy z nas wychował się w innym środowisku, w innej rodzinie. Różne sytuacje, które miały miejsce w przeszłości doprowadziły do ukształtowania się negatywnych przekonań o nas samych. Przekłada się to na negatywne myślenie o sobie typu „inni nie polubią mnie taką jaką jestem, bo jestem niewystarczająco interesująca/za mało zabawna/za mało otwarta”.

Wtedy tworzymy sobie pewien obraz osoby, która według nas będzie zaakceptowana i polubiona przez innych. Taki obraz może być zaczerpnięty z naszych własnych doświadczeń, patrząc na osoby które sami lubimy. Natchnieniem do takiego obrazu mogą być również właśnie reklamy, filmy czy książki. To jest nasza maska, którą ubieramy w odpowiednich sytuacjach, kiedy obawiamy się, że tacy jacy jesteśmy nie zostaniemy zaakceptowani. Maska ma za zadanie zasłonić prawdziwych nas. Z jakiegoś powodu zakładamy ją, bo tak naprawdę sami nie akceptujemy siebie takimi jakimi jesteśmy.

Negatywne przekonanie o nas samych tkwi bardzo głęboko w nas, jednocześnie zaburzając postrzeganie rzeczywistości. Mimo tego, że to przekonanie jest przykre dla nas powoduje ono, że wiele sytuacji interpretujemy tak, żeby to przekonanie zostało potwierdzone, co jeszcze silniej nas w nim utwierdza. Z tego też względu często nie zauważmy sytuacji, które zaprzeczają temu przekonaniu lub wręcz przez częste zakładanie masek nie mamy możliwości sprawdzenia czy faktycznie tak jest, że taki jaki jestem – jestem nie do zaakceptowania przez innych.

Życie bez pozorów zaczyna się wtedy, kiedy sami siebie polubimy takimi jakimi jesteśmy.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Jak poprawić swoją samoocenę i zacząć cieszyć się życiem?

Jak poprawić swoją samoocenę i zacząć cieszyć się życiem?

Witam serdecznie,

ciągle porównuję się z innymi. Jest to moją obsesją i odbiera mi całkiem radość życia. Będąc dzieckiem, byłem tzw. zdolny. Brałem udział i odnosiłem sukcesy w olimpiadach. Jednak po studiach przez długi czas nie mogłem znaleźć pracy. Teraz pracuję i zarabiam, ale nie są to jakieś oszałamiające sumy i kariera – pracuję w kinie plus jestem freelancerem.

Natomiast ludzie, z którymi chodziłem do szkoły, do klasy, znajomi z olimpiad – niektórzy porobili oszałamiające kariery, są naukowcami, lekarzami, specjalistami, artystami. Studiowali za granicą. Ukończyli elitarne kierunki, pracują za granicą np. jako wykładowca akademicki w Szwajcarii, architekt w Niemczech. Są właścicielami gabinetów lekarskich, cenionymi artystami, badaczami, etc.

Moje studia i osiągnięcia wyglądają bladziutko. Nie udało mi się podjąć studiów doktoranckich. Mam z tego powodu ogromne poczucie winy, że nie starałem się wystarczająco, że nie wykorzystywałem okazji, bo się zwyczajnie bałem i nie chciałem ryzykować. Plus studiowanie znacznie bardziej mnie męczyło niż innych. Jestem introwertykiem i kontakt z ludźmi mnie bardzo wyczerpuje. Obsesyjnie o tym myślę i boję się o przyszłość. Ciągle się porównuję, wyliczam ile kto zarabia ze znajomych, sprawdzam co robi dalej w życiu.

Chciałbym się tego pozbyć i nauczyć cieszyć się tym, co mam. Bo mam dużo i moje życie jest skromne, ale dość wygodne i spokojne, poza paroma konfliktami w rodzinie.

 

Panie Piotrze,

wyobrażam sobie, że opisana przez Pana sytuacja nie tylko nie pozwala się Panu cieszyć codziennością, ale też ogranicza Pana w różnych dążeniach, marzeniach i celach. Z Pana wiadomości nie wynika jasno, co jest przyczyną takiego postrzegania siebie i otaczającej rzeczywistości. Mogę zatem jedynie odnieść się do hipotetycznych możliwości.

Pierwszą z nich są zawyżone standardy. Warto zastanowić się na ile Pana oczekiwania wobec siebie wynikają ze specyfiki środowiska w jakim się Pan wychowywał, a na ile są rzeczywistymi i realnymi oczekiwaniami jakie dorosły człowiek stawia przed samym sobą. Może się okazać, że specyfika środowiska wykształciła w Panu nadmiarowe standardy i dzisiaj nie dostrzega Pan zbyt wyśrubowanych norm oczekując od siebie, że będzie Pan taki jak Pana niektórzy znajomi (czyli zapewne w skali wszystkich osób, które Pan zna – stosunkowo nieliczne grono).

Druga przyczyna może leżeć w postrzeganiu siebie, w osobistym stosunku do samego siebie, czyli w samoocenie. Często osoby z niską (zaniżoną czyli nieadekwatną) samooceną nie realizują swoich celów. Nie wykorzystują możliwości z lęku przed porażką, słabością, oceną własną lub innych. Jeśli to jest przyczyną to warto zacząć to zmieniać, ponieważ takie umniejszające podejście do swojej osoby zapewne nigdy nie umożliwi Panu robienia w życiu tego, czego Pan chce z jednoczesną radością z tego powodu i docenieniem siebie i swoich osiągnięć.

Chciałabym również zwrócić uwagę, że w Pana wiadomości jest więcej miejsca dla tzw. „innych” niż dla Pana. To pozwala mi przypuszczać, że ocenę swojego życia oraz różne wybory czy ich słuszność poddaje Pan krytycznej (a raczej krytykującej) analizie nie z własnej perspektywy ale z perspektywy innych ludzi i ich życia, głównie (lub jedynie) zawodowego. Żeby móc przeżyć szczęśliwe i spełnione życie to musi być Pan w tym życiu reżyserem, scenarzystą i głównym bohaterem, a nie marionetką, której ruchy będą zależały od czyjegoś wyboru.

Nie bez znaczenia jest również to jak wygląda Pana życie poza pracą. Napisał Pan, że Pana życie jest dość wygodne i spokojne. Co to znaczy? Czy ta wygoda i spokój jest tym czego Pan szuka i chce? Wspomniał Pan o „paru konfliktach w rodzinie” – na czym polegają te konflikty i jaki mają bezpośredni wpływ na Pana? Często się zdarza, że bardzo skupiamy się na jakimś problemie, którego rozwiązanie uważamy za kluczowe, ale tak naprawdę jest ono tylko „zasłoną dymną” dla innych trudności i bardziej istotnych tematów.

Zachęcam Pana do przeanalizowania powyższych kwestii. Jeśli uznałby Pan, że samodzielne zmiany są zbyt trudne proponuję udać się do psychoteraeuty, który zarówno pomoże w znalezieniu i zrozumieniu źródła problemu jak również wskaże drogę do poradzenia sobie z nim.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem wartości. Pracujemy także online.

Czuję się bezwartościowa i nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Czuję się bezwartościowa i nie wiem jak sobie z tym poradzić

Od kilku miesięcy mam problem z emocjami. Płaczę prawie codziennie, bez konkretnego powodu (nic strasznego się w moim życiu nie stało). Ale czuję, że moje życie jest niewiele warte. Nie potrafię znaleźć żadnego sukcesu, jaki w życiu osiągnęłam, ale porażek widzę całe mnóstwo. Nie mogę wymyślić żadnych swoich zalet. Czuję się głupia, brzydka i nielubiana. Mam przyjaciół, którzy starają się mnie wspierać, ale to nie pomaga – trudno mi się do nich nie porównywać, zawsze przy nich wypadnę blado. Nie wierzę, gdy mówią mi dobre rzeczy, wiem, że mówią to z litości. Stresuje mnie życie – nawet najprostsze czynności, wszystko mnie przerasta. Stresuję się pójściem do pracy, codziennie. Chciałabym być kimś innym, czuję się kompletnie bezwartościowa. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić.

Opisywane przez Panią doświadczenia wskazują na silny i co gorsza umacniający się dyskomfort, oparty na zaburzeniu samooceny. Poczucie własnej wartości nie jest nam dane wprost, to stan na który składają się czynniki zewnętrzne oraz skomplikowany system wewnętrznych odniesień. Aby stał się on wystarczająco komfortowy i stabilny, potrzebna jest praca – to jakby budowanie swojego wewnętrznego domu, a później opiekowanie się nim aby nie niszczał.

Jeśli, niezależnie od rzeczywistego kontekstu Pani życia, czuje się Pani tak niekomfortowo, można założyć, że ma to przyczynę w pewnych założeniach i ocenach, utrwalonych w Pani. Wewnętrzny „sędzia” bywa znacznie surowszy od jakiegokolwiek realnego krytyka i potrafi nam skutecznie odebrać siły do mierzenia się z życiem. Gorąco zachęcam Panią do rozmowy z terapeutą, który pomógłby zrozumieć mechanizm i przyczyny powstania opisanych trudności, a przede wszystkim wesprzeć w znalezieniu sposobu na komfortowy kontakt ze sobą i otoczeniem.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.