Wpisy

Lęk przed dorosłością - skąd się bierze?

Lęk przed dorosłością – skąd się bierze?

W naszym, pełnym internetowych zwierzeń, świecie znacząco przybywa komunikatów ukazujących zagubienie przy wchodzeniu w tzw. „dorosłe życie”. Coraz częściej osoby, zbliżające się do ukończenia szkoły średniej lub studiów, dają znać o swoich obawach, związanych z przyjmowaniem nowej roli życiowej.

Strach przed dorosłym życiem

W trakcie spotkań w gabinecie, młodzi ludzie opowiadają mi o swojej niepewności a nawet lęku wobec takich życiowych projektów, jak: pierwsza poważna praca, perspektywiczny związek lub rodzina. Opisują trudność w zmobilizowaniu się do działań. Trudności w podejmowaniu nowych obowiązków. W rozważaniach na temat przyszłości dominują czarne scenariusze i wyolbrzymione zagrożenia. Dość szybko rozmowa ujawnia wspólny mianownik tych dylematów – dezorientację na progu nowej, dojrzałej rzeczywistości i niechęć wobec systematycznego mierzenia się z wyzwaniami o niespotykanym dotąd charakterze. Tym sposobem szybko docieramy do jednego z kluczowych wątków terapeutycznych – kwestii odpowiedzialności oraz jej wpływu na podejmowanie decyzji i ich realizację.

Nazywanie takiej postawy lękiem przed dorosłością jest pewnym uproszczeniem (także dlatego, że może dotknąć osoby zdecydowanie dojrzałe wiekiem), ale słusznie wskazuje obszar, w którym opisywane kłopoty są największe. Efektem jest często próba przedłużenia młodości przez kontynuowanie edukacji. Odrzucenie standardowych ram dotyczących stabilizacji życiowej. Uporczywe pozostawanie w obrębie rodziny generacyjnej. Albo wręcz przeciwnie – buntownicze postawy wobec jakichkolwiek oczekiwań otoczenia lub tradycyjnych reguł.

Lęk przed dorosłością – przyczyny

Niska samoocena i brak gotowości na nowe wyzwania

Spośród wielu, wnoszonych przez pacjentów, cech charakterystycznych zjawiska, powtarza się problem niskiej samooceny i wrażenie braku gotowości na oczekujące w świecie wyzwania. Na takim tle szybko mnożą się wątpliwości co do własnych zasobów. Zamiast traktować nowe sytuacje jako szanse rozwojowe, możemy popaść w pułapkę samospełniającej się przepowiedni – „to się na pewno nie uda”. Należy zaznaczyć, że współczesna kultura relacji, szczególnie poprzez media społecznościowe, z dużą siłą odnosi się do tych obaw i pragnień. Z jednej strony irracjonalnie i nieadekwatnie do rzeczywistości kreuje wizje sukcesu jako wyidealizowanej autoprezentacji, spotykającej się z bezrefleksyjnym zachwytem – „fejmem”. Z drugiej zaś, brak w tej przestrzeni miejsca na stonowane wsparcie rozwoju, naukę życia i naturalne błędy. Oczywiste dla dojrzałej psychiki potknięcia szybko zyskują status porażki, upadku i kompromitacji. Zamiast wyrozumiałości dla nowicjusza jest „hejt”. Zamiast koniecznej do życia umiejętności „dążenia do celu” wbrew przeciwnościom i naprawiania własnych błędów jest koncentracja na wyrazistych aż do przesady, odrzucających namysł ocenach.

Nadopiekuńczy rodzice

Przyczyny omawianych postaw są oczywiście zmienne i indywidualne. Można jednak przywołać kilka kwestii wzmacniających lęk przed dojrzałością. Bez wątpienia nadopiekuńczy rodzice i pełne krytycznych komentarzy podejście do rozwoju dziecka gra tu ważną rolę. Opieka, która wyraża się w ograniczaniu dziecka, blokowaniu eksploracji i eksperymentowania, uniemożliwia bezpieczne „przetrenowanie” naszych umiejętności radzenia sobie w świecie. Jednocześnie wysokie, najczęściej wzmożone oczekiwania wobec dziecka, powstające raczej na tle ambicji i kompleksów dorosłego opiekuna i wyrażane w formie nieustannego niezadowolenia, budują w dziecku przekonanie o własnej niewydolności i utrwalają zależność od otoczenia. W sytuacji prawdziwego kontaktu z życiem, nowymi sytuacjami, pojawia się odruch cofnięcia. Ukrycia się za plecami dotychczasowego systemu. Warto wspomnieć, że nierzadko rodzice zamiast wspierać dzieci w procesie „odcinania pępowiny”, co samo w sobie jest bardzo trudne, robią wiele aby ich potomek czuł się z rodzicami nadmiernie związany.

Zbyt wysokie oczekiwania

Inną, obiektywną przeciwnością, są bardzo wysokie oczekiwania wobec młodych osób wchodzących na rynek pracy i obowiązków. Tradycja przekazywania wiedzy i umiejętności „z mistrza na ucznia” nie jest dziś zbyt popularna. Presja czasowa i wynikowa powoduje, że od osób kończących szkołę oczekuje się walorów eksperckich oraz częstej w ogłoszeniach rekrutacyjnych „umiejętności pracy pod presją”. Wszystko to, zderzone z realiami finansowymi i wszechobecnym festiwalem konsumpcji uderza w poczucie wartości młodego człowieka z ogromnym impetem. Lekceważące komentarze, sugerujące „defekt pokoleniowy” i „niedobór ogarnięcia się” (cytaty z forów internetowych), nie dotykają sedna problemu. W niewielkim stopniu wpływają na osoby dotknięte problemem.

Jak przezwyciężyć lęk przed dorosłością?

Tymczasem wydaje się, że najlepszym remedium na lęk przed dorosłością nie są próby przymierzania się do oczekiwań innych i świata wokół nas, ale próba zrozumienia i uświadomienia sobie własnej tożsamości. Tą drogą najskuteczniej można sięgnąć do zasobów mobilizacji, koniecznej przecież do wszystkich poważniejszych wyzwań. Jeśli już się nam to uda, samodzielnie, z pomocą rodzica, przyjaciela lub np. terapeuty, będziemy mogli zbudować własny system odniesień do każdej, pojawiającej się na naszej drodze szansy. Nawiązując do wątku internetowych fantazji, zwracam szczególną uwagę na walor prawdziwych i bezpośrednich relacji, w których jest miejsce na przeżywanie zarówno sukcesów jak i całej gamy porażek naszego życia. Budowana w ten sposób empatia i rozumienie życia jako procesu, pozwoli nam doświadczać wielu doznań ze szczerą ciekawością, co mogą nam przynieść.

Skutecznie pomagamy przezwyciężyć trudności życiowe. Skontaktuj się z Nami!

Nigdy dość dobra - dlaczego jesteśmy wobec siebie surowe?

Nigdy dość dobra – dlaczego jesteśmy wobec siebie surowe?

Znacie to?

– Wow, świetnie wyglądasz! W tej bluzce wyglądasz rewelacyjnie.

– Aaaa, to stara bluzka, zresztą dostałam ją od siostry.

Albo:

– Bardzo dobry obiad, wszystko mi smakowało.

– Ech, makaron powinien być al dente, znowu go rozgotowałam.

Ktoś ci mówi komplement, a ty zamiast go przyjąć, wynajdujesz kolejne argumenty, umniejszając samą siebie. Ktoś cię docenia, a ty samą siebie ciągle krytykujesz, ponieważ „nie jestem dość dobra”. Często w gabinecie spotykam się ze stwierdzeniem „że największym swoim wrogiem jestem ja sama”.

Dlaczego jesteśmy wobec siebie surowe?

Najbardziej krytyczne jesteśmy wobec siebie, podczas gdy wobec innych prezentujemy postawę pełną wyrozumiałości i wsparcia. Ale może być również tak, że tak jak krytyczne jesteśmy wobec siebie, jesteśmy również krytyczne wobec innych.

To co wpływa na taką postawę to między innymi wczesne doświadczenia z dzieciństwa. Dziecko w selektywny sposób utożsamia się z rodzicem/opiekunem oraz internalizuje jego myśli, uczucia, zachowania. Być może jedno z rodziców było nadmiernie surowe wobec siebie oraz innych i tę postawę mogłyśmy sobie przyswoić.

U źródła tej postawy może leżeć schemat nadmiernych wymagań lub nadmiernego krytycyzmu. Kryje się tam przekonanie, że muszę spełniać bardzo wysokie standardy zachowań i osiągnięć, aby uniknąć krytyki. Efektem tego jest nadmierny krytycyzm wobec siebie i innych oraz uczucie presji i nieumiejętność odpoczynku. Nadmierne wymagania mogą przyjąć formę perfekcjonizmu, a więc przywiązywanie nadmiernej wagi do szczegółów oraz niedostrzeganie tego co osiągnęłam.

Potem w miarę dorastania coraz większą rolę zaczynają odgrywać inne czynniki: rówieśnicy, szkoła, związki, a więc presja jaką wywołuje otoczenie.

Co wpływa na krytyczną postawę kobiet?

Simone de Beauvoir powiedziała, że nikt nie rodzi się kobietą, ale stają się nią w procesie kulturowego wychowania.

W naszym społeczeństwie bardzo często można zaobserwować znaczące różnice w wychowywaniu dziewczynek i chłopców. Matki nie potrafią zmobilizować swoich synów, ponieważ traktują ich jak królewiczów, a od córek wymagają, aby były jeszcze lepsze od nich. Córki identyfikują się z matkami, które ciągle wymagają i wymagają, stawiając im nierealistyczne warunki.

Jako kobiety mamy bardzo mocno rozbudowane poczucie odpowiedzialności, co wynika z płci i wychowania. Gdy nie wywiązujemy się ze wszystkich zobowiązań, może przerodzić się to w poczucie winy. W ostatecznym rezultacie – rodzi się poczucie skrzywdzenia przez tych, wobec których mamy poczucie winy, ponieważ tak bardzo się staramy, a to ciągle nie wystarcza.

Wymagania wobec nas – kobiet są coraz większe, często się gmatwają i możemy mieć kłopot, aby im sprostać. Sprzeczne wymagania wiążą się z rolami żony, matki, pracowniczki. Bycie partnerką wymaga codziennej uwagi, bycie mamą to 24h etat, a jako pracownice powinnyśmy być w pełni dyspozycyjne.

Na krytyczną postawę kobiet bardzo duży wpływ mają również media. Dostajemy dokładny przekaz jakie mamy być jako matki, żony, kochanki, pracownice, przyjaciółki. Wystarczy obejrzeć dowolny blok reklamowy: z jednej strony mamy być piękne, seksowne, fit i eleganckie, z drugiej strony troskliwie dbać o chorujące dzieci, męża, zdrowo i pysznie im gotować, mieć czas na realizowanie pasji, a gdybyśmy nie mogły sobie z tym poradzić, z pomocą przychodzą nam tabletki na uspokojenie. Jest to obraz, który bardzo często nakręca perfekcjonizm, „musisz być jak…”. Na co dzień jesteśmy konfrontowane z doskonałością.

Kim jestem? Jakie mam potrzeby?

Wymagania jakie stawia nam rzeczywistość są bardzo wysokie. Ale czy realistyczne? Warto zastanowić się nad alternatywnymi rozwiązaniami.

Jeżeli chcę się wyrobić w tych wszystkich rolach, to gubię siebie. Warto się zastanowić: Kim jestem? Jakie mam potrzeby?

Jest czas dla rodziny i czas dla pracy, powinien być jeszcze czas dla siebie. Dobrze byłoby, aby się to bilansowało w ciągu doby, ale jeśli się to nie udaje, może to być w perspektywie jednego tygodnia lub dwóch. Odpowiedzialność za siebie polega na tym, że zarządzam swoimi zasobami.

Warto prowadzić swój osobisty dziennik wdzięczności. Z czego jestem dumna? Co przyniosło mi radość/przyjemność? Za co doceniam siebie? Na początku może się to wydawać mocno nienaturalne i może przysparzać wiele trudności. Jeżeli trudno mi docenić samą siebie, warto zapytać co docenia we mnie partner, przyjaciółka, itp. i to zanotować w dzienniku. Ćwiczcie to codziennie, a same zauważycie jak z biegiem czasu zmienia się Wasze podejście do samych siebie.

Ma to jeszcze jeden wymiar. Będąc dla siebie łagodniejszą, staję się łagodniejsza dla innych. Doceniając samą siebie, zaczynam doceniać innych.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Jestem w związku, a oglądam się za innymi facetami. Co robić?

Jestem w związku, a oglądam się za innymi facetami. Co robić?

Witam. Mój problem zaczął się w wieku nastoletnimi. Byłam mało atrakcyjną dziewczyną. Nie miałam powodzenia u chłopaków. Strasznie mnie to bolało. Z wiekiem zmienił się mój wygląd i sposób postrzegania mnie przez mężczyzn. Zaczęło mi się to bardzo podobać. Szukając mężczyzn wypatrywałam ich wzrokowo. To często skutkowało. W końcu poznałam mężczyznę, na którym bardzo mi zależy. Lecz on sam zauważył, że ciągle się rozglądam za innymi. Bardzo mu to przeszkadza. Nie chcę go stracić i walczę z tym cały czas. Jednak nie umiem do końca z tym skończyć. Boję się, że go stracę. Bardzo tego nie chcę. Jak mogę się uwolnić od tego rozglądania? Co mam robić? Pomocy.

Dzień dobry,

przede wszystkim pojawia się pytanie – co takiego odczuwa Pani, kiedy wypatrzony mężczyzna zwraca na Panią uwagę? Co się wtedy dzieje? Jakie myśli i emocje Pani towarzyszą? Mogę jedynie przypuszczać, że kiedy przystojny mężczyzna zwraca uwagę na kobietę, to wówczas ona czuje się bardziej atrakcyjna, kobieca. Wzrasta jej poczucie własnej wartości. Problem pojawia się, kiedy jedynym źródłem potwierdzenia własnej wartości u kobiety jest zainteresowanie innych mężczyzn. Wtedy bardzo trudno jest z tego zrezygnować.

Dobrym pomysłem byłoby poszukanie innych źródeł, skąd może Pani czerpać poczucie sukcesu i zadowolenia z siebie. Skoncentrowanie swojego poczucia własnej wartości na swojej atrakcyjności prawdopodobnie, tak jak Pani pisze, mogło powstać już w dzieciństwie. Wtedy zapewne czuła się Pani niewystarczająco dobra, niewystarczająco ładna. Stąd żeby zagłuszyć ten wewnętrzny głos, nastąpiło poszukiwanie rozwiązań – „co mogę zrobić żeby innym i sobie udowodnić, że wcale tak nie jest, że jestem wystarczająco dobra”. A może wcale nie trzeba nikomu nic udowadniać, bo taka jaka jestem, jestem dobra? :) To moim zdaniem byłby początek pracy nad rozglądaniem się za innymi mężczyznami. Ciekawe co powiedziałby Pani partner zapytany oto, co w Pani ceni. Czy wymieniłby tylko atrakcyjność fizyczną? Może warto zapytać?

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Komplementy, dlaczego warto za nie dziękować?

Komplementy – dlaczego warto za nie dziękować?

Sztuka komplementowania

Komplementy inaczej pochwała, miłe słowo, uznanie, czy docenienie kojarzy się z przyjemnym doświadczeniem. Poradniki są pełne wskazówek jak mężczyzna powinien komplementować kobietę, by ta czuła się piękna, mądra. Komplementowanie to nie tylko sztuka obdarowywania miłym słowem, ale również, a może przede wszystkim sztuka i umiejętność przyjmowania słów uznania.

W dzisiejszych czasach słyszymy o tym, jak istotna jest wysoka własna samoocena, wzmacnianie poczucia własnej wartości, rozpoznawanie swoich zasobów, umiejętności czy atutów. Jednak dla wielu to bardzo trudne zadanie a komplementy zamiast radować, zawstydzają, niepokoją, stresują czy złoszczą.

Co wpływa na jakość komplementów?

Za każdą relację odpowiadają strony po połowie. Aby komplement miał szansę spełnić swoją rolę, ważne jest w jaki sposób jest wypowiedziany.

Na jakość wypowiedzianego komplementu wpływa:

  • intencja obdarowującego komplementem, czyli powody, dla których miłe słowo jest wypowiedziane – czy wypowiedź jest szczera, czy raczej ma przynieść korzyść jedynie temu, który komplement wypowiada – jeśli tak się dzieje mamy do czynienia z manipulacją;
  • forma i treść komplementu – pochwała powinna być szczera i adekwatna;
  • spójność komunikatów, czyli „to co słyszymy jest tożsame z tym co widzimy” – buduje ufność, że wypowiedź jest szczera, prawdziwa i życzliwa.

Powyższe okoliczności mają istotne znaczenie, jednakże najważniejszy jest fakt, czy osoba komplementowana, pochwale nadaje pozytywny wydźwięk, dodatnią wartość.

Co utrudnia przyjmowanie komplementów?

  1. Powodem utrudniającym przyjmowanie komplementów jest niska samoocena. Brak pozytywnej oceny siebie samego nie pozwala przyjąć pozytywnej perspektywy na swój temat. Powyższe uniemożliwia tendencja do skupiania jedynie na swoich deficytach, brakach. Często myśleniu o samym sobie towarzyszy postawa negatywistyczna: Nic mi nie wychodzi, jestem do niczego!
  2. Brak wiary we własne możliwości, umiejętności, własną atrakcyjność. Usłyszany komplement odbierany jest sarkastycznie jako krytyka, czy kpina – słysząc komplement od przystojnego, atrakcyjnego mężczyzny będziemy myśleć, że śmieje się, kpi z nas, mówiąc o tym jak świetnie wyglądamy – nie wierząc, że możemy w ogóle takiemu atrakcyjnemu mężczyźnie się podobać: Przecież wokół Niego jest tyle pięknych zgrabnych, kobiet – gdzie mnie do nich?! W innej sytuacji, gdy ktoś, kto jest dla nas autorytetem (np. szef w pracy) pochwalił nas za wykonanie zadania będziemy się zastanawiać, czy te słowa były kierowane do nas – Pewnie nas z kimś pomylił.
  3. Komplementy potrafią wywołać lęk przed oceną czy opinią osób trzecich. Dzieje się tak wówczas, gdy komplement uświadamia, że osoba komplementująca, zauważa nie tylko pozytywy ale również błędy lub deficyty, np. kiedy wypowiadamy się na szkoleniu, skupiamy na sobie uwagę osób trzecich, pojawia się niepokój, że „bycie na świeczniku” spowoduje odkrycie naszych mankamentów.
  4. Komplementy potrafią wprawić w zakłopotanie lub zawstydzenie w efekcie bywa, że wywołują złość – usłyszany komplement powoduje całkowite zakłopotanie, nie wiemy co powiedzieć, jak się zachować, co zrobić, więc ratunkiem jest np. złość – atakujemy rozmówcę na dowolny temat.
  5. Bywa, że mówienie o sobie w sposób pozytywny postrzegane jest jako wywyższanie się, przechwalanie, czy zwyczajnie zarozumialstwo. Postrzeganie w ten sposób komplementów zdecydowanie odbiera radość ich otrzymywania czy obdarowywania komplementami inne osoby. Pochwała, czy dobre słowo ma wówczas negatywny wydźwięk.

Trudności w przyjmowaniu komplementów wynikają z doświadczeń, historii czy przeszłości szczególnie okresu dzieciństwa. Prawdopodobnie dziecko nie miało okazji usłyszeć na swój temat dobrych komunikatów, słów pochwały i uznania. Nie ma doświadczeń, które pozwoliłyby mu nauczyć się pozytywnego myślenia o sobie i przyjmowania, że świat pozytywy te widzi.

Powyższe wpływa na brak umiejętności przyjmowania pozytywnych informacji, wyrażania ciepłych uczuć wynikających z tych informacji. Zamiast sprawiać przyjemność, komplementy powodują przykre odczucia. Powodują uczucie zagrożenie i nie pozwalają przyjąć pozytywnego obrazu własnej osoby. W rezultacie osoby te chronią się zaprzeczając swoim sukcesom, obniżają wartość swojego sukcesu, obniżają wartość swojej osoby – np. Ten tort nie jest taki wspaniały; Gotować to potrafi, ale moja matka; Ja w gotowaniu jestem gapą.

Jak dziękować za komplementy?

Warto pamiętać, że przyjmowanie komplementów jest formą asertywności.

Są dwa konstruktywne rozwiązania: możemy zgodzić się z opinią rozmówcy, możemy również wyrazić swoje odmienne zdanie. Jednakże zarówno w jednej, jak i w drugiej sytuacji nie musimy niczego komentować, tłumaczyć, korygować.

W sytuacji, gdy zgadzamy się z wypowiedzią rozmówcy najprostszy komunikat brzmi: dziękuje.

Świetnie wyglądasz! – Dziękuję! Miło mi ☺ Mi też się podoba.

Możesz być z siebie dumna, świetnie sobie poradziłaś z tym zadaniem – Dziękuje! Jestem! Napracowałam się, ale było warto!

Jesteś świetną matką! – Czasami mam wątpliwości ale staram się. Dziękuje! Twoje słowa dają mi otuchę!

Asertywna postawa pt.: „Jestem w porządku” pozwoli zbudować akceptację na pozytywne myślenie o sobie samym. Dajemy zgodę, że komuś będzie się podobała nasza fryzura lub sukienka, którą dziś na sobie mamy, doceni nasz projekt lub zaangażowanie.

Jak sprawić, aby komplementy były przyjemnością?

Aby komplementy mogły spełniać swoją rolę warto nauczyć się je przyjmować. Jednak, aby było to możliwe warto rozpoznać, co powoduje niniejsze trudności.

Warto przyjrzeć się jaki towarzyszy nam obraz siebie samego. Co lubimy w sobie, co akceptujemy, czy potrafimy rozpoznać atuty i zasoby. Co nam się nie podoba i czego nie akceptujemy. Wówczas przyjmowanie komplementów ma szansę stać się dobrym doświadczeniem, wywołując przyjemność i zadowolenie.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Jak być sobą i osiągnąć samoakceptację?

Jak być sobą i osiągnąć samoakceptację?

Dobry wieczór!

Nie wiem, do kogo zwrócić się z prośbą o pomoc, ale sądzę, że psycholog mógłby być najlepszy.

Czuję, że cały świat to gra pozorów, że wszyscy robią coś na pokaz i że gramy w „theatrum mundi”. Odnosząc się do siebie – mam wrażenie, że zawsze gram, nie jestem „sobą”, nie odkryłam jeszcze prawdziwej siebie. Do takich rozmyślań doprowadził mnie film, o technologicznym oczyszczeniu, w którym jego autor poleca wyjście na spacer do lasu. Tutaj zdałam sobie sprawę, że na takim wyjściu zrobiłabym pewnie wiele zdjęć, „snapów” i w ogóle nie przyjmowała piękna lasu, albo robiłabym to sztucznie, z wyobrażeniem siebie, np. wdychającej głęboko powietrze, tak jak widzimy np. w reklamach, w filmach.

Nie wiem, co z tym poczuciem zrobić? Teraz łapię się co chwila na tym, że nie jestem „prawdziwa”. Jak zacząć żyć bez pozorów?

Witam,

Każdy z nas wychował się w innym środowisku, w innej rodzinie. Różne sytuacje, które miały miejsce w przeszłości doprowadziły do ukształtowania się negatywnych przekonań o nas samych. Przekłada się to na negatywne myślenie o sobie typu „inni nie polubią mnie taką jaką jestem, bo jestem niewystarczająco interesująca/za mało zabawna/za mało otwarta”.

Wtedy tworzymy sobie pewien obraz osoby, która według nas będzie zaakceptowana i polubiona przez innych. Taki obraz może być zaczerpnięty z naszych własnych doświadczeń, patrząc na osoby które sami lubimy. Natchnieniem do takiego obrazu mogą być również właśnie reklamy, filmy czy książki. To jest nasza maska, którą ubieramy w odpowiednich sytuacjach, kiedy obawiamy się, że tacy jacy jesteśmy nie zostaniemy zaakceptowani. Maska ma za zadanie zasłonić prawdziwych nas. Z jakiegoś powodu zakładamy ją, bo tak naprawdę sami nie akceptujemy siebie takimi jakimi jesteśmy.

Negatywne przekonanie o nas samych tkwi bardzo głęboko w nas, jednocześnie zaburzając postrzeganie rzeczywistości. Mimo tego, że to przekonanie jest przykre dla nas powoduje ono, że wiele sytuacji interpretujemy tak, żeby to przekonanie zostało potwierdzone, co jeszcze silniej nas w nim utwierdza. Z tego też względu często nie zauważmy sytuacji, które zaprzeczają temu przekonaniu lub wręcz przez częste zakładanie masek nie mamy możliwości sprawdzenia czy faktycznie tak jest, że taki jaki jestem – jestem nie do zaakceptowania przez innych.

Życie bez pozorów zaczyna się wtedy, kiedy sami siebie polubimy takimi jakimi jesteśmy.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Jak poprawić swoją samoocenę i zacząć cieszyć się życiem?

Jak poprawić swoją samoocenę i zacząć cieszyć się życiem?

Witam serdecznie,

ciągle porównuję się z innymi. Jest to moją obsesją i odbiera mi całkiem radość życia. Będąc dzieckiem, byłem tzw. zdolny. Brałem udział i odnosiłem sukcesy w olimpiadach. Jednak po studiach przez długi czas nie mogłem znaleźć pracy. Teraz pracuję i zarabiam, ale nie są to jakieś oszałamiające sumy i kariera – pracuję w kinie plus jestem freelancerem.

Natomiast ludzie, z którymi chodziłem do szkoły, do klasy, znajomi z olimpiad – niektórzy porobili oszałamiające kariery, są naukowcami, lekarzami, specjalistami, artystami. Studiowali za granicą. Ukończyli elitarne kierunki, pracują za granicą np. jako wykładowca akademicki w Szwajcarii, architekt w Niemczech. Są właścicielami gabinetów lekarskich, cenionymi artystami, badaczami, etc.

Moje studia i osiągnięcia wyglądają bladziutko. Nie udało mi się podjąć studiów doktoranckich. Mam z tego powodu ogromne poczucie winy, że nie starałem się wystarczająco, że nie wykorzystywałem okazji, bo się zwyczajnie bałem i nie chciałem ryzykować. Plus studiowanie znacznie bardziej mnie męczyło niż innych. Jestem introwertykiem i kontakt z ludźmi mnie bardzo wyczerpuje. Obsesyjnie o tym myślę i boję się o przyszłość. Ciągle się porównuję, wyliczam ile kto zarabia ze znajomych, sprawdzam co robi dalej w życiu.

Chciałbym się tego pozbyć i nauczyć cieszyć się tym, co mam. Bo mam dużo i moje życie jest skromne, ale dość wygodne i spokojne, poza paroma konfliktami w rodzinie.

 

Panie Piotrze,

wyobrażam sobie, że opisana przez Pana sytuacja nie tylko nie pozwala się Panu cieszyć codziennością, ale też ogranicza Pana w różnych dążeniach, marzeniach i celach. Z Pana wiadomości nie wynika jasno, co jest przyczyną takiego postrzegania siebie i otaczającej rzeczywistości. Mogę zatem jedynie odnieść się do hipotetycznych możliwości.

Pierwszą z nich są zawyżone standardy. Warto zastanowić się na ile Pana oczekiwania wobec siebie wynikają ze specyfiki środowiska w jakim się Pan wychowywał, a na ile są rzeczywistymi i realnymi oczekiwaniami jakie dorosły człowiek stawia przed samym sobą. Może się okazać, że specyfika środowiska wykształciła w Panu nadmiarowe standardy i dzisiaj nie dostrzega Pan zbyt wyśrubowanych norm oczekując od siebie, że będzie Pan taki jak Pana niektórzy znajomi (czyli zapewne w skali wszystkich osób, które Pan zna – stosunkowo nieliczne grono).

Druga przyczyna może leżeć w postrzeganiu siebie, w osobistym stosunku do samego siebie, czyli w samoocenie. Często osoby z niską (zaniżoną czyli nieadekwatną) samooceną nie realizują swoich celów. Nie wykorzystują możliwości z lęku przed porażką, słabością, oceną własną lub innych. Jeśli to jest przyczyną to warto zacząć to zmieniać, ponieważ takie umniejszające podejście do swojej osoby zapewne nigdy nie umożliwi Panu robienia w życiu tego, czego Pan chce z jednoczesną radością z tego powodu i docenieniem siebie i swoich osiągnięć.

Chciałabym również zwrócić uwagę, że w Pana wiadomości jest więcej miejsca dla tzw. „innych” niż dla Pana. To pozwala mi przypuszczać, że ocenę swojego życia oraz różne wybory czy ich słuszność poddaje Pan krytycznej (a raczej krytykującej) analizie nie z własnej perspektywy ale z perspektywy innych ludzi i ich życia, głównie (lub jedynie) zawodowego. Żeby móc przeżyć szczęśliwe i spełnione życie to musi być Pan w tym życiu reżyserem, scenarzystą i głównym bohaterem, a nie marionetką, której ruchy będą zależały od czyjegoś wyboru.

Nie bez znaczenia jest również to jak wygląda Pana życie poza pracą. Napisał Pan, że Pana życie jest dość wygodne i spokojne. Co to znaczy? Czy ta wygoda i spokój jest tym czego Pan szuka i chce? Wspomniał Pan o „paru konfliktach w rodzinie” – na czym polegają te konflikty i jaki mają bezpośredni wpływ na Pana? Często się zdarza, że bardzo skupiamy się na jakimś problemie, którego rozwiązanie uważamy za kluczowe, ale tak naprawdę jest ono tylko „zasłoną dymną” dla innych trudności i bardziej istotnych tematów.

Zachęcam Pana do przeanalizowania powyższych kwestii. Jeśli uznałby Pan, że samodzielne zmiany są zbyt trudne proponuję udać się do psychoteraeuty, który zarówno pomoże w znalezieniu i zrozumieniu źródła problemu jak również wskaże drogę do poradzenia sobie z nim.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem wartości. Pracujemy także online.

Czuję się bezwartościowa i nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Czuję się bezwartościowa i nie wiem jak sobie z tym poradzić

Od kilku miesięcy mam problem z emocjami. Płaczę prawie codziennie, bez konkretnego powodu (nic strasznego się w moim życiu nie stało). Ale czuję, że moje życie jest niewiele warte. Nie potrafię znaleźć żadnego sukcesu, jaki w życiu osiągnęłam, ale porażek widzę całe mnóstwo. Nie mogę wymyślić żadnych swoich zalet. Czuję się głupia, brzydka i nielubiana. Mam przyjaciół, którzy starają się mnie wspierać, ale to nie pomaga – trudno mi się do nich nie porównywać, zawsze przy nich wypadnę blado. Nie wierzę, gdy mówią mi dobre rzeczy, wiem, że mówią to z litości. Stresuje mnie życie – nawet najprostsze czynności, wszystko mnie przerasta. Stresuję się pójściem do pracy, codziennie. Chciałabym być kimś innym, czuję się kompletnie bezwartościowa. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić.

Opisywane przez Panią doświadczenia wskazują na silny i co gorsza umacniający się dyskomfort, oparty na zaburzeniu samooceny. Poczucie własnej wartości nie jest nam dane wprost, to stan na który składają się czynniki zewnętrzne oraz skomplikowany system wewnętrznych odniesień. Aby stał się on wystarczająco komfortowy i stabilny, potrzebna jest praca – to jakby budowanie swojego wewnętrznego domu, a później opiekowanie się nim aby nie niszczał.

Jeśli, niezależnie od rzeczywistego kontekstu Pani życia, czuje się Pani tak niekomfortowo, można założyć, że ma to przyczynę w pewnych założeniach i ocenach, utrwalonych w Pani. Wewnętrzny „sędzia” bywa znacznie surowszy od jakiegokolwiek realnego krytyka i potrafi nam skutecznie odebrać siły do mierzenia się z życiem. Gorąco zachęcam Panią do rozmowy z terapeutą, który pomógłby zrozumieć mechanizm i przyczyny powstania opisanych trudności, a przede wszystkim wesprzeć w znalezieniu sposobu na komfortowy kontakt ze sobą i otoczeniem.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Mój były chłopak ma niską samoocenę. Jak to naprawić?

Mój były chłopak ma niską samoocenę. Jak to naprawić?

Witam,

mam pytanie, sama doprowadziłam do tego, że mój (już były) chłopak ma niską samoocenę. Czuje się gorszy od innych. Jak mogę to naprawić? Jak mam podnieść jego samoocenę?

Samoocena jest zależna przede wszystkim od środowiska, w którym dana osoba się wychowała, tj. od relacji z opiekunami. Późniejsze relacje i ich wpływ na samoocenę są raczej potwierdzeniem tego, czym dana osoba już wcześniej nasiąkła. Jeśli ktoś wchodząc w związek ma wystarczająco wysoką samoocenę, to związek jej raczej nie obniży, prędzej dana osoba zrezygnuje ze związku, który ma na nią szkodliwy wpływ, niż dopuści do spadku samooceny.

Z Pani pytania wyczytuję nadmierną odpowiedzialność za byłego już chłopaka. Zachęcam Panią do refleksji nad tym, czy aby nie nazbyt łatwo ulega Pani wpływom ze strony otoczenia, tym samym czyni siebie nadmiernie odpowiedzialną za problemy innych. Jeśli właściwie odczytałam Pani emocje, to moim zdaniem, ten mechanizm do niczego dobrego nie doprowadzi ani Pani ani osób, którym stara się Pani pomóc. Dlaczego? Dlatego, że przejmując nadmierną odpowiedzialność za innych, uzależnia ich Pani od siebie, co może u nich jedynie nasilić postawę bezsilnościowo-roszczeniową, a Pani przysporzyć zmarszczek na czole.

Jeśli Pani były chłopak narzeka na zbyt niską samoocenę, może podjąć współpracę z psychoterapeutą. Terapia niskiego poczucia własnej wartości jest ciekawym i przyjemnym doświadczeniem. Trzeba jedynie znaleźć w sobie odrobinę odpowiedzialności za samego siebie i po prostu chcieć coś w sobie zmienić.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Uzależnienie emocjonalne od drugiej osoby

Uzależnienie emocjonalne od drugiej osoby

Co to jest uzależnienie emocjonalne?

Jest to rodzaj uzależnienia od drugiej osoby, najczęściej od partnera, ale może to być również uzależnienie od rodzica, dziecka czy przyjaciela. Uzależnienie emocjonalne to choroba definiowana jako utrata własnej samodzielności. Osoba uzależniona emocjonalnie od drugiej osoby traktuje ją jako niezbędną do życia, bez której nie jest w stanie normalnie funkcjonować.

Zdrowa relacja to taka, kiedy jest się w stanie powiedzieć: „Mogę normalnie żyć bez drugiej osoby”. Taka postawa przejawia się w sposobie myślenia o sobie, innych ludziach, jest widoczna w działaniu, w świecie emocji. Samoocena osoby uzależnionej emocjonalnie zależy od relacji z ważną dla niej osobą, często partnerem/partnerką. Niejednokrotnie uzależnienie emocjonalne mylone jest z oddaniem, poświęceniem czy miłością.

Uzależnienie emocjonalne w związku – czym się charakteryzuje?

Wyróżnia się zwykle trzy charakterystyczne elementy dla uzależnienia emocjonalnego – są to:

  1. Upojenie – uzależniony emocjonalnie w relacjach z partnerem, który jest mu niezbędny do dobrego samopoczucia, doświadcza stanu podobnego do euforii.
  2. Dawka – uzależniony potrzebuje coraz większych „dawek” obecności i spędzania czasu z partnerem, a w rezultacie – chęć posiadania partnera na wyłączność. Potrzebuje nieustannych dowodów przywiązania, wciąż musi słyszeć, jaki jest ważny. Każda próba zwiększania dystansu powoduje skrajne reakcje u uzależnionego partnera. „Zwiększanie dawki” często wyłącza parę ze świata i zamyka na kontakty z innymi (przyjaciółmi, członkami rodziny). Codzienne, zwykłe obowiązki są zaniedbywane.
  3. Utrata własnego „ja” – tożsamości, autonomii – w uzależnieniu emocjonalnym istnieje również niebezpieczeństwo utraty zdolności krytycznej oceny samego siebie i drugiej osoby. Osobowość osoby uzależnionej „zlewa się” z psychiką partnera. Osoba uzależniona nie potrafi odpowiedzieć na pytanie: „Kim jestem?”. To co myśli o sobie jest tożsame z opinią partnera na jej temat: np. jeśli partner postrzega partnerkę jako inteligentną, tak też ona będzie o sobie myślała, jeśli natomiast będzie krytykował jej wygląd, to również ona będzie uważała się za nieatrakcyjną osobę, itp.

Uzależnienie emocjonalne od drugiej osoby – przyczyny

Przyczyną uzależnienia emocjonalnego od drugiej osoby jest sposób budowania relacji w dzieciństwie. Te doświadczenia mają duże znaczenie w kształtowaniu się osobowości. Brak zaspokojenia podstawowych potrzeb dziecka ze strony rodziców takich jak: akceptacja, bezpieczeństwo, uwaga, uznanie, miłość, w znacznej mierze prowadzi do wchodzenia w toksyczne relacje.

Dziecko „rezygnuje” z akceptowania siebie i jego samoocena jest wyjątkowo niska. Można zaobserwować to u młodych ludzi z rodzin dysfunkcyjnych, „głodnych miłości”, którzy bardzo często w taką relację chcą wchodzić z wychowawcą, czy każdą inną osobą, która obdarzy ich swoja uwagą i troską.

Objawy uzależnienia emocjonalnego

Charakterystyczne dla tego typu uzależnienia to cechy osób, które są uzależnione. Osoby te całkowicie utożsamiają się z partnerem, są niedowartościowane oraz nieustannie poszukują miłości, jednocześnie wymagając ciągłych jej dowodów od partnera. Miłość ma charakter obsesji, jedna ze stron wymaga absolutnie wszystkiego od drugiej. Taka relacja jest określana jako toksyczna miłość. Uzależnienie przechodzi od przyjemności do zależności i najczęściej dotyczy kobiet poszukujących swojej wartości w kontakcie z druga osobą.

Osoba uzależniona emocjonalnie:

  • nie potrafi mieć własnych planów i aspiracji, nie próbuje kierować własnym życiem i podejmować decyzji w swoim imieniu. Osobie uzależnionej emocjonalnie brakuje zaufania do własnych sądów lub zdolności;
  • brak jej wiary we własne siły, ma niską samoocenę;
  • chcąc zapewnić trwałość relacji, osoba uzależniona emocjonalnie rezygnuje z własnych potrzeb, zainteresowań, przyjaciół na rzecz zaspokajania potrzeb drugiej strony, w związku z tym może nawet zaniedbywać swoje obowiązki np. zawodowe;
  • wyraża niechęć/nieumiejętność do stawiania wymagań (granic) osobie, od której jest się uzależnionym oraz trudności w wyrażaniu niezadowolenia spowodowane obawą przed utratą wsparcia lub aprobaty;
  • przejawia obawy przed niezdolnością do zatroszczenia się o siebie samą, dlatego też myśl o rozstaniu powoduje ogromny dyskomfort;
  • gwałtownie poszukuje nowych związków jako źródeł opieki i wsparcia, gdy aktualny związek się kończy;
  • postrzega partnera jako rodzica, czyli nieadekwatnie do swojej roli; osoba uzależniona wchodzi w rolę dziecka w relacji z partnerem;
  • nie potrafi wspierać partnera, ponieważ to właśnie partner osoby uzależnionej jest delegowany do udzielania wsparcia, przejęcia odpowiedzialności;
  • osacza partnera,  prowokując włączanie się mechanizmu odrzucenia z jego strony.

Do przykładowych schematów myślenia osoby uzależnionej emocjonalnie, można zaliczyć następujące sytuacje:

  • Nie poradzę sobie bez partnera.
  • Bez niego będę samotna, więc bez względu na wszystko muszę być w tym związku.
  • Jestem mu bardzo potrzebna, muszę go ratować.
  • Muszę akceptować jego wybryki, żeby być w tym związku.
  • Nie jestem od nikogo zależna, pozwalam sobie tylko pomagać, itp.

Uzależnienie emocjonalne – leczenie

Tak jak przy walce z każdym nałogiem, tak i tu kluczową rolę odgrywa przyznanie się do problemu i uświadomienie sobie, że tworzy się toksyczne relacje. W wielu przypadkach obydwie osoby, czyli osoba uzależniona oraz jej partner – osoba współuzależniona, wymagają pomocy psychologicznej. Terapia jest konieczna, jeżeli chcą (nauczyć się) tworzyć zdrowe relacje.

Muszą odbudować własne poczucie wartości i uniezależnić je od relacji, jaką tworzą. Niezależność powinna przejawiać się w tym, że osoba uzależniona zacznie dawać sobie prawo do swobodnego wyrażania emocji, przekonań, nawet jeśli inni np. partner się z tym nie zgadzają. Autentyczność powinna być ważniejsza niż dbanie o pozory i nie wychylania się z opinią, która mogłaby zaburzyć pozorną równowagę. Nie oznacza to nieliczenia się z uczuciami bliskich ale oznacza to, że pragnienia osoby uzależnionej są równie ważne.

Następny krok do niezależności to znalezienie źródła zaburzenia oraz „przepracowanie” zniekształconych schematów zachowania. Aby obydwoje mogli odnaleźć szczęście w życiu, muszą się nauczyć, że wartość człowieka nie zależy od tego, jak bardzo poświęca się innym oraz że każdy musi nauczyć się samodzielności.

Masz podobny problem w związku? Skontaktuj się z Nami.

"Jestem piękny i uroczy" - osobowość narcystyczna

Osobowość narcystyczna a związki i relacje społeczne

Narcyzm, czyli dominujące przekonanie o własnej wyższości to zaburzenie osobowości, które powstaje, by przykryć poczucie niższości i lęku przed tym, by być nieważnym, niewidocznym, niewartościowym. Osoby z wielkościowym przekonaniem na swój temat niczym powietrza potrzebują uznania, akceptacji społecznej, adoracji. Ich brak, odczuwają jako osobistą porażkę, poczucie odrzucenia, a ich samoocena gwałtownie spada.

Narcyzm a związki

Osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości mają niedobre związki, bo nie potrafiąc dać uwagi drugiej osobie, żądają jej od niej w nieadekwatnym wymiarze. W ich związkach brakuje symetrii. To powoduje niszczącą frustrację, złość, poczucie nadużycia i niekochania. Mimo tego, że narcyz pragnie spełniać poczucie bliskości, więzi z drugą osobą, to będąc skupionym tylko i wyłącznie na potwierdzaniu własnej wartości skazuje się na poczucie osamotnienia.

Osoby narcystyczne potrzebują innych, by „odbijać się” w nich niczym w lustrze

A gdy to co widzą im się nie podoba odczuwają rosnącą frustrację. Wówczas często, by zapełnić ten wewnętrzny deficyt uznania i „odzyskać” poczucie własnej wartości, osoby te skupiają się w sposób nadmierny, wyolbrzymiony na błędach czy niedoskonałościach innych osób. Bardzo źle reagują na wszelkie przejawy wyjątkowości, ponadprzeciętności oraz na znaczące sukcesy innych ludzi. Najczęściej je krytykują i dewaluują, by uniknąć jawnego porównywania się z nimi, a tym samym obniżenia swojego mniemania o sobie. Według narcyza nikt nie może być lepszy i bardziej wyjątkowy od niego.

Narcyz potrzebuje akceptacji innych osób jak powietrza

Potrzeba akceptacji u osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości jest kluczowa w jego funkcjonowaniu. W jego umyśle bowiem ścierają się dwa obrazy własnej osoby – głęboko zakorzeniona niska samoocena i poczucie niższości oraz przemożna chęć wiary w swoją nieomylność, wszechmoc, ważność, w swoje znaczenie.

Narcyz ma problemy z budowaniem zdrowych relacji z ludźmi bo odczuwa wewnętrzny, głęboki lęk przed tym, kim mógłby się na skutek tej konfrontacji okazać we własnych oczach. Ma bardzo niestabilny obraz własnej wartości. Boi się odrzucenia, uświadomienia sobie, że może nie być najlepszy, mądrzejszy, piękniejszy, czy zdolniejszy od innych. Gdy tak się stanie, jego poczucie własnej wartości się wali. Jego myślenie o sobie waha się od jednego ekstremum do drugiego. Od poczucia wszechmocy i bycia najlepszym do poczucia bycia nic nie wartym.  Z tego powodu osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości odczuwają głębokie cierpienie, wszechogarniający lęk.

Związek z narcyzem – kto kogo wybiera?

Na związek z mężczyzną narcyzem najczęściej decydują się kobiety, którym brakuje pewności siebie, a ich poczucie własnej wartości nie plasuje się na wystarczająco wysokim poziomie. Narcystyczny mężczyzna chętnie podejmuje decyzje, w towarzystwie odgrywa rolę wodzireja, skupia wokół siebie ludzi. Partnerki narcystycznych panów są zwolnione z podejmowania decyzji, nie wymaga się od nich przejmowania inicjatywy. Mniej pewnym siebie kobietom taki związek daje możliwość “błyszczenia odbitym światłem”, czyli bycia w centrum uwagi, ale jednak w bezpiecznym miejscu, bo za plecami swojego mężczyzny.

Czy związek z narcyzem jest możliwy?

Powyższy układ na początku związku zdaje się zaspokajać potrzeby obu stron. Narcyz zyskuje przestrzeń do błyszczenia, a jego partnerka może skutecznie unikać konfrontacji z sytuacjami, które wywołują u niej lęk, gdyż narcyz chętnie ją w tym wyręczy, zyskując tym samym podziw i blask.

Niestety, w pewnym momencie narcyz zaczyna się nudzić partnerką, która żyje w jego cieniu, a ona zaczyna czuć się nieważna i nieszanowana. Narcyz zaczyna szukać nowych wyzwań, aby potwierdzić swoją atrakcyjność, jego partnerka odczuwa coraz więcej lęku. Jest to moment, w którym najwięcej par zgłasza się na wizytę u terapeuty małżeńskiego.

Czy narcyz zdradza?

To zależy od systemu wartości danej osoby. Jeśli narcyz buduje poczucie własnej wartości na przekonaniu, że jest przykładnym mężem i ojcem, to zdrada raczej nie wchodzi w grę, gdyż zburzyłaby jego idealne wyobrażenie o sobie. Jeśli jednak miarą jego poczucia własnej wartości będzie osiągnięty ogólnospołeczny sukces np. kariera zawodowa, wówczas zdrada może stać się kolejnym narzędziem do potwierdzenia własnej atrakcyjności.

Narcyzm dotyczy tak samo mężczyzn jak i kobiety, jednak w damskim wydaniu ma nieco mniejszą „siłę społecznego rażenia”. Wyjaśnimy ten aspekt w kolejnym artykule.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.