Wpisy

Czemu izolacja społeczna wzbudza u niektórych osób brak zaufania do ludzi? Jak radzić sobie z agresją u innych?

Czemu izolacja społeczna wzbudza u niektórych osób brak zaufania do ludzi? Jak radzić sobie z agresją u innych?

Społeczne konsekwencje pandemii, z którymi zmagamy się od kilku miesięcy, będą analizowane i opisywane przez socjologów, ale już dziś widzimy, jak mocno ta niezwykła sytuacja wpłynęła na nasze życie. Jednym z charakterystycznych objawów ostatnich tygodni był zauważalny wzrost agresji – zarówno w bliskich relacjach jak i w interakcjach społecznych – na ulicy, w sklepie lub kolejce do niego pod gołym niebem.

Wzrost agresji w czasach pandemii

Największe i najbardziej bulwersujące rozmiary zjawisko to dało znać w irracjonalnym ostracyzmie i atakach na kilka grup zawodowych. Po pierwszych publicznych okazach szacunku i wdzięczności (w postaci choćby akcji klaskania na balkonach) zaatakowani zostali przedstawiciele służby zdrowia – lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni. Podobnie „dostało się” listonoszom, kurierom a czasem nawet pracownikom zakładów oczyszczania miasta. Agresja słowna, wyzwiska, wypraszanie ze sklepów a nierzadko rękoczyny pokazały dobitnie, jak bardzo tak obciążający okres potrafi rozchwiać regułami życia społecznego.

Skąd zatem taki przyrost agresji w czasie, kiedy powinniśmy sobie pomagać, opiekować się wzajemnie i rozumieć wyraźnie, że solidarność i poszanowanie drugiego człowieka jest właśnie teraz najważniejsze?

Mechanizmy reakcji na sytuacje zagrożenia

Odpowiedzią są mechanizmy reakcji na sytuacje o dużym poziomie niepewności i ryzyka, często nieznajomego i słabo rozpoznanego. W obliczu poważnego a niejasnego zagrożenia, intensywnie poszukujemy sposobów, które pozwolą nam przynajmniej częściowo odzyskać kontrolę nad sytuacją. Jako ludzie mamy ogromny problem z akceptacją naszej niewielkiej sprawczości – szczególnie w kwestii bezpieczeństwa, a w nie przecież uderza szybko rozprzestrzeniający się patogen o śmiertelnym potencjale. W zasadzie każda konfrontacja z poważnym ryzykiem dla zdrowia destabilizuje nasze emocje, ale zazwyczaj takie sytuacje przeżywamy w samotności gabinetów albo w intymnym zaciszu rodziny. Pandemia koronawirusa wprowadziła ten lęk dosłownie na wszystkie ulice i do wszystkich domów.

Sytuacje kryzysowe generują najczęściej dwie, skrajnie różne postawy. Możemy pogrążyć się w lęku, „zapętlić” w przeżywaniu i analizie zagrożenia – stajemy się wtedy ofiarami nieustannego niepokoju, strachu, który niepowstrzymywany prowadzi do przerażenia a nawet paniki. Innym sposobem reakcji będą z kolei postawy agresywne, ofensywne zmobilizowanie do walki – złość jest właśnie takim katalizatorem siły, pozwala wyrwać się z paraliżu i bezwolnej akceptacji czegoś, co nam dokucza. Bywa to bardzo potrzebne, niestety równie łatwo tą reakcją (de facto obronną) naruszyć dobro innych.

Agresja, jako destrukcyjny wynik izolacji

Dobrze rozumieć, że sama agresja jest czymś naturalnym i należy do „zdrowych” sił naszej psychiki – o problemach z nią zaczynamy mówić, analizując destrukcyjne konsekwencje jakie wywołuje. Widać to właśnie podczas minionych tygodni. Obawy przed cierpieniem, zagrożeniami dla siebie i bliskich, prowadzą niektórych do uprzedzającego ataku, tym gorszego, że wobec niewidocznych rozmiarów wirusa i braku ścisłej kontroli nad jego transmisją, złość kumuluje się na osobach podejrzewanych o ryzyko nosicielstwa lub przeciwnie, zachowujących się w odmienny od norm przyjętych przez nas samych.

Ostatnie kilkanaście dni pokazało, jak bardzo dysproporcja w podejściu do reżimu epidemiologicznego dzieli ludzi w miejscach publicznych. Kłótnie, nierzadko bardzo dynamiczne pomiędzy użytkownikami maseczek a tymi, którzy odrzucili ich stosowanie, wypełniły alejki sklepowe i kolejki do kas uniemożliwiając świadome zrozumienie potrzeb innych. Napięcie społeczne potrafi eksplodować przy prostym zwróceniu uwagi a nawet prośbie o zwiększenie dystansu, pokazując jak łatwo i szybko zaczynamy postrzegać sytuacje społeczne w kategoriach rywalizacji i wrogości.

Swoje zrobiła też przedłużająca się społeczna izolacja. Ludzie XXI wieku z dnia na dzień utknęli w mieszkaniach, bez możliwości „odprężenia atmosfery” wyjściem do pracy lub na siłownię. Kolejne dni były okazją do przeżywania na nowo nieporozumień i zawodzenia wzajemnych oczekiwań, co niechybnie zwiększyło ilość kryzysów. Faktem jest, że każda izolacja to po prostu forma uwięzienia – nawet społecznie od setek lat odgrywa taką rolę. Nasz mózg potrzebuje ciągłej stymulacji, a ograniczenia, nawet wynikające z logiki zdrowotnej pozbawiają nas poczucia wolności i niezmiernie frustrują – pozostaje już tylko poszukać obiektu do rozładowania napięcia. Wbrew pozorom wiemy na temat wirusa bardzo mało, częściej budując nasze stanowisko z powierzchownych skrótów myślowych albo nawet tzw. „fake newsów”, niż realnej i wiarygodnej informacji. Jeśli dołożyć do tego niską świadomość własnych emocji i słaby trening samokontroli, pojawia się zjawisko poszukiwania „kozła ofiarnego”, na którym możemy rozładować skumulowane napięcie i stres.

Jak radzić sobie z agresją?

Przede wszystkim rozumieć co się z nami dzieje. Należy uzmysłowić sobie, że jak wszyscy inni cierpimy na przedłużającej się atmosferze zagrożenia, wywołanej przez niewidocznego, a jednak bardzo poważnego wroga naszego bezpieczeństwa. I że czujemy to nie tylko my ale i wszyscy dookoła. Wiedza i zrozumienie procesów emocjonalnych jest połową sukcesu – dostrzegając mechanizm mamy okazję go ograniczyć.

Dodatkowo na naszym blogu pojawił się artykuł na temat tego, jak radzić sobie z napadami złości – tutaj.

Poza tym nie można wręcz przesadzić z inwestycją w konstruktywną komunikację – trzeba rozmawiać, szukać kompromisów, dzielić się słabościami. O ile zarzuty działają na każdego jak płachta na byka, to odważne wyrażanie swoich leków znacznie skuteczniej otwiera drogę do porozumienia – przecież przeżywanie słabości dotyka wszystkich i jest to język prawdziwie uniwersalny. Miejmy odwagę go używać.

Uczymy jak radzić sobie z niekontrolowanymi emocjami. Pracujemy także online.

Wpływ izolacji na nasz stan emocjonalny. Do jakich konsekwencji może doprowadzić?

Wpływ izolacji na nasz stan emocjonalny. Do jakich konsekwencji może doprowadzić?

Jeśli obecna sytuacja izolacji społecznej przytłacza Cię i powoduje, że zaczynasz tracić wiarę w siebie i otoczenie, to spieszę zapewnić, że… wszystko z Tobą w porządku. Normalna reakcja na nienormalną sytuację – tak właśnie można nazwać ten chaotyczny zestaw emocji i reakcji, którego doświadczamy. Skala zjawiska jest ogromna, wcześniej niespotykana, wprost i dosłownie globalna. Jednak wiemy o niej niemało z obserwacji wcześniejszych epidemii, katastrof naturalnych, czy wreszcie wszechobecnej dziś „pracy zdalnej” z domu.

Konsekwencje kwarantanny według badaczy

Zespół brytyjskich naukowców przeanalizował psychologiczne konsekwencje kwarantann podczas epidemii SARS, MERS, H1N1 i Eboli, dowodząc że przyniosły one ogromne obciążenia, zwiększając ryzyko i częstotliwość występowania zespołu stresu pourazowego i depresji.

Jeszcze ciekawsze, a mniej oczywiste są spostrzeżenia badaczy praktyków „home office”. Okazuje się, że przy wszystkich zaletach niepojawiania się w rzeczywistym biurze, osoby takie częściej borykają się ze stanami lękowymi i depresyjnymi, zaburzeniami snu, stanami irytacji lub smutku oraz poczuciem wyobcowania. Obserwowano wzmożone problemy z koncentracją, skutkujące obniżeniem poczucia wartości i wiary we własne kompetencje. Powstało także pojęcie „cabin fever” (w wolnym tłumaczeniu „gorączka zamknięcia”), które odnosi się do niepokoju i drażliwości wynikających z przedłużającego zamknięcia w ograniczonej przestrzeni i niemożności poruszania się według własnych potrzeb.

Izolacja uderza bezpośrednio w trzy bardzo ważne składniki komfortu psychicznego: naszą autonomię, poczucie sprawczości i skuteczności, a wreszcie w więzi międzyludzkie.

Fałszywe wiadomości i „rozkręcone” emocje

W całej sytuacji nie pomaga „psychologia strachu” – toksyczny zestaw ograniczonych lub fałszywych wiadomości i „rozkręconych” emocji. Ostrożność i higiena w tym zakresie jest nie do przecenienia. Powinniśmy ograniczyć naszą „dietę informacyjną” do sprawdzonych i wiarygodnych źródeł, świadomie ograniczając zalew całej reszty. Dotyczy to także powstrzymania odruchu dzielenia się każdą, podnoszącą nasze ciśnienie informacją.

Obciążenia emocjonalne w dobie koronawirusa

Kluczowe dla zrozumienia własnych emocji w czasie pandemii jest uświadomienie sobie, jak bardzo potrzebujemy przewidywalności w naszym życiu. Często na nią narzekając, znajdujemy w niej komfort i bezpieczeństwo. Dlatego najgorzej, szczególnie w sytuacji o tak wszechobecnym zakresie, znosimy niepewność i brak wyraźnej definicji zagrożenia.

Chcielibyśmy jak najszybciej odzyskać kontrolę, a tego wirusa przecież nawet nie widać! W obliczu takiej bezradności rusza łańcuch smutku, zrodzonego ze straty codziennych radości i poczucia znaczenia oraz złości na przyczyny tego stanu. Wobec braku prostego odniesienia dla tych uczuć, zaczynają one promieniować z nas na całe otoczenie. Dodatkowym obciążeniem jest radykalne ograniczenie aktywnych sposobów redukowania stresu i wzmacniania satysfakcji życiowej – odpada trening na siłowni, publiczne korzystanie ze sportu i kultury, spotykanie się z przyjaciółmi czy nawet jakże relaksujące „włóczenie się” po sklepach i mieście.

Jak poradzić sobie z emocjami w stanie izolacji?

Akceptacja emocji

Bardzo ważne, aby nie tłumić tych emocji. Nie pomożemy sobie odpychając czy zaprzeczając lękowi z powodu zdrowia własnego i bliskich, bezpieczeństwa ekonomicznego w przyszłości czy nawet zaopatrzenia sklepów w trakcie kryzysu. Lepiej kontaktować się z nimi, stawiając raczej na ciekawość niż ucieczkę. To zresztą świetnie reguluje stany emocjonalne i ich odzwierciedlenie psychofizyczne – pozwala nawet najtrudniejszym wykonać „swoją robotę” i przeminąć.

Samodyscyplina

Kolejny priorytet to, rozumiana wielowątkowo, samodyscyplina. Po pierwsze w obliczu rozpadu większości oswojonych i działających do tej pory struktur należy z determinacją stworzyć nowe, adekwatne do sytuacji. Nie bez powodu specjaliści zajmujący się rodzinami i rodzicielstwem wzywają do jak najszybszego stworzenia „rodzinnych kontraktów” na czas zamknięcia – kto, kiedy i na jakich zasadach czego potrzebuje od innych, jakie problemy są dla członków rodziny najbardziej dokuczliwe i co można z tym wspólnie zrobić.

Fundamentalną kwestią jest również wyznaczenie stref i sposobów na terytorialny i czasowy azyl. Jeszcze niedawno mogliśmy po prostu wyjść do pracy lub na spacer. Teraz, zamknięci ze sobą w domach potrzebujemy ochrony własnych granic ze zdwojoną mocą. Przy czym bez wątpienia przyda się większa doza cierpliwości i wybaczania. Przesadna zasadniczość i sztywność nie jest w tej rzeczywistości najlepszym doradcą.

Wykorzystaj ten czas dla siebie

Jeśli już uporamy się wystarczająco z reorganizacją własnego świata i pojawi się w nim wolna przestrzeń, to spróbujmy wykorzystać ją jak najbardziej satysfakcjonująco, przez co rozumiem produktywnie. Relaks na kanapie z palcem na przycisku „Netflix” jest świetnym pomysłem, ale na dłuższą metę raczej sprowadzi na nas poczucie znużenia i zaniedbywania siebie.

Byłoby świetnie zapisać te tygodnie jako czas, kiedy nauczyliśmy się grać na gitarze lub doszlifowaliśmy ulubiony język obcy (ja np. przystąpiłem do kursu online omawiającego teorię względności – buduje to szczególny, jakże potrzebny dystans do sytuacji).

Zdrowie fizyczne

Na koniec nie sposób nie wspomnieć o higienie ciała. Nieśmiertelne hasło „w zdrowym ciele zdrowy duch” nabrało jeszcze większej wagi w czasie walki z przeciwnikiem wielkości 0,1 mikrona. Dieta, ćwiczenia fizyczne (nie ma co szukać wymówek – Internet tętni dokładnymi wskazówkami jak przeprowadzić dostępny dla każdego trening, z wykorzystaniem jedynie podłogi i ścian) i mentalne decydują wprost i bezpośrednio o naszym samopoczuciu. Tak zresztą było zawsze, tylko w dotychczasowym pędzie nie zwracaliśmy na to adekwatnej uwagi.

Nie zapomnij o relacji

Wreszcie, pamiętajcie o pomocy jaką daje relacja z drugim człowiekiem. Kontaktujcie się z bliskimi, odnówcie ważne a zaniedbane relacje. A kiedy czujecie, że mimo tych wszystkich rad sytuacja Was przerasta, może warto zasięgnąć porady specjalisty – te również przeżyły rewolucję i są w większości dostępne zdalnie.

Potrzebujesz wsparcia psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami! Pracujemy także online.

Toksyczne zachowania w związku - jak się ich pozbyć?

Toksyczne zachowania w związku – jak się ich pozbyć?

W relacjach z partnerem, zachowuje się i reaguje jak moi rodzice. Są to zachowania toksyczne (krzyki, wyzwiska, poniżanie). Nienawidzę tego i nie wiem, jak sobie z tym poradzić.

Odpowiedź psychologa

Pani Agnieszko,

to z czym się Pani mierzy to duży problem. Napisała Pani, że tego nienawidzi, zakładam więc, że rodzi to duży ból zarówno dla Pani, jak i dla Pani partnera. Napisała Pani z prośbą o pomoc, a to znaczy, że chce Pani to zmienić.

Rodzi się dużo pytań. Kiedy pojawiają się wspomniane „zachowania toksyczne”? Jak często? W jakich sytuacjach? Czy są one w odpowiedzi na zachowania partnera? Czy partner stosuje wobec Pani przemoc? A może pojawiają się wskutek Pani złości lub innych emocji o dużym natężeniu? Należałoby się temu przyjrzeć i wychwycić zależności.

Wspomniała Pani, że w podobny sposób reagowali Pani rodzice. Rozumiem, że takiego sposobu komunikacji nauczyła się Pani w swoim rodzinnym domu. Gniew i złość mogą być przekazywane z pokolenia na pokolenie. Konflikty w związku partnerskim mogą wyzwalać przemoc u osób, które widziały, że ich rodzice rozwiązywali problemy za pomocą siły i poniżania.

Jak radzić sobie ze złością?

Można radzić sobie ze złością! W jaki sposób się tego nauczyć? Na początku ważne jest, aby rozpoznawać wczesne oznaki napięcia i stresu, zanim przerodzą się w wybuch złości. Jeżeli wcześnie się to wychwyci, wówczas można stosować techniki redukcji stresu, np. głębokie oddychanie, otwarcie okna i zaczerpnięcie świeżego powietrza, itp. Gdy złość rośnie, warto ocenić poziom złości. Bardzo ważna jest nauka rozpoznawania myśli – zapalników, które owy wybuch wywołują. Kolejnym krokiem jest nauka technik rozwiązywania konfliktów, które skrócą przebieg dotychczasowych cykli złości. Warto stworzyć plan kontroli nad własną złością, który pozwoli zmienić relację z partnerem.

Sama teoria nie wystarczy. Trzeba ćwiczyć nowe umiejętności: nowy sposób rozmowy, nowe metody odpowiadania na zachowanie partnera, techniki redukowania stresu. Warto pamiętać, że jest to proces, a więc zmiany nie zajdą z dnia na dzień. Ale bardzo ważne jest, aby konsekwentnie przestrzegać planu działania. Dodatkowym wsparciem dla Pani może być konsultacja z psychologiem, który pomoże Pani zrozumieć skąd biorą się te negatywne emocje i nauczy, jak sobie z nimi radzić.

Uczymy jak radzić sobie z niekontrolowanymi emocjami. Pracujemy także online.

Jak poradzić sobie z huśtawką emocjonalną?

Jak poradzić sobie z huśtawką emocjonalną?

Zmiany nastroju, wybuchy gniewu

Witam, od dłuższego czasu zauważyłam u siebie nagłe wybuchy złości, gniewu. Tak naprawdę nie są spowodowane niczym konkretnym. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że są naprzemienne z całkowitą obojętnością i wybuchami płaczu, albo jakby nagle „wchodziła” we mnie całkowicie inna osoba, która czerpie przyjemność z robienia problemów innym.

Takie zmiany nastroju najczęściej pojawiają się jak jestem w domu, wśród najbliższych. Wydaje mi się wtedy to szczególnie dziwne, bo moja rodzina zawsze okazywała i okazuje mi dużo miłości i ciepła.

Nie potrafię sobie z tym już radzić i nie wiem czym to może być spowodowane. Jest jakaś rada, aby uspokoić emocje i tą ich huśtawkę jak najszybciej? Mam wrażenie jakby było we mnie kilka osób, które codziennie walczą o dominację moich myśli i zachowań. Podejrzewam, że to dość normalne i każdy toczy wewnętrzne walki i różne osoby z nas „wychodzą”. Tylko u mnie jest ten problem, że najczęściej „wychodzi” ze mnie ta zła osoba, którą chciałabym jak najbardziej pozbawić możliwości pokazywania się światu. Pozdrawiam i proszę o pomoc ;)

Odpowiedź psychologa

Pani Marto,

bogactwo i skala emocji potrafi być rzeczywiście ogromna. Dlatego też kwestia pomieszczenia ich w naszym życiu jest kluczowa dla poczucia komfortu psychicznego. Rozumiem, że jest dla Pani obciążeniem wpływ, jaki opisywany kalejdoskop uczuć wywiera na relacje. Myślę jednak, że próby ograniczenia zachowań – wspomnianego „pozbawienia możliwości pokazywania się światu” – nie powinny być mechaniczne i zadaniowe.

Emocje, nawet te trudne, dostarczają nam ważnych, choć czasem nieczytelnych informacji o naszych potrzebach lub ograniczeniach. Zachęcam Panią do pracy nad zrozumieniem przyczyn tych nastrojów, które być może nieadekwatnie do sytuacji, są sygnałem długotrwałego napięcia i wypalenia. Nawet w życzliwym otoczeniu najbliższych mogą nas obciążać zjawiska, które powinniśmy zidentyfikować i świadomie osadzić w naszym życiu. Psychoterapia jest właśnie takim procesem, dlatego sugeruję konsultację, która pomogłaby Pani wyznaczyć drogę do poprawy samopoczucia. Czasem samo nazwanie problemu przez specjalistę urealnia sytuację i zmniejsza niepokój.

Uczymy jak radzić sobie z niekontrolowanymi emocjami. Skontaktuj się z Nami!

Zrzucanie odpowiedzialności na innych za własne emocje - co to właściwie oznacza?

Zrzucanie odpowiedzialności na innych za własne emocje – co to właściwie oznacza?

Zrzucanie odpowiedzialności na innych – przykładowe sytuacje

Sytuacja I. Wieczór, rodzice z dziećmi jedzą kolację przy jednym stole. Nagle chłopiec sięgając po cukier nieopatrznie trącił swój kubek i woda rozlała się na stół. Mama chłopca zaczęła krzyczeć jaka z niego niezdara, a na koniec powiedziała: Zobacz jak przez ciebie się zdenerwowałam.

Sytuacja II. Mężczyzna wraca z pracy, wchodzi do domu. Żona już jest, dzieci również. Panuje nieporządek, nie ma zakupów. Mężczyzna zaczyna rozliczać żonę: Gdyby wszystko było zrobione w domu, to bym tak się nie zezłościł. Przez ciebie mam zepsuty wieczór!

Sytuacja III. Mama odbiera synów ze szkoły. Jeden z nich jest ewidentnie w złym humorze: Jest dzisiaj beznadziejnie! W szkole było nudno, w dodatku Tomek nie mógł do mnie przyjść. Syn zapytał mamę czy będą mogli zagrać na telefonach, na co mama odpowiedziała, że oczywiście, ale najpierw trzeba odrobić lekcje. Syn się zdenerwował: Wszystko jeszcze bardziej popsułaś! Teraz jestem bardziej smutny.

W każdej z tych sytuacji osoba doświadcza silnych emocji, ale odpowiedzialność za nie przerzuca na innych.

Co to są emocje?

Emocja to każde poruszenie umysłu, każdy stan wzbudzenia psychicznego. Badania Paula Ekmana pokazują, że istnieją emocje osiowe: strach, złość, smutek i zadowolenie. Emocje można ująć w kategoriach rodzin.

„W centrum każdej takiej rodziny znajduje się podstawowe >>jądro<< emocjonalne, z którego rozchodzą się w niezliczonych mutacjach koncentryczne fale spokrewnionych z nimi emocji. Zewnętrzne kręgi tworzą nastroje, które (…) są bardziej stłumione i utrzymują się dłużej niż emocje. (…) Za nastrojami znajdują się temperamenty, czyli stan gotowości do wywoływania danej emocji czy nastroju, który sprawia, że jesteśmy melancholijni, bojaźliwi albo weseli.” (Goleman D., „Inteligencja emocjonalne”, Media Rodzina 1997)

Od tego jak rozumiemy swoje emocje, zależy to w jaki sposób sobie z nimi radzimy.

Emocje i myśli

Każda ze sfer naszego życia wpływa na pozostałe. Zachowanie warunkuje to jak myślimy i czujemy emocjonalnie oraz fizycznie. Podobnie myślenie wpływa na zachowanie, nastroje oraz reakcje fizyczne. Każdemu uczuciu towarzyszy myśl, która pozwala ją określić.

W sytuacji II, mężczyzna doświadczając złości, mógł pomyśleć – żona ignoruje moje potrzeby. Ale ta sama myśl mogłaby wywołać smutek. Uczucia bardzo często rodzą się w nas pod wpływem myśli. Interpretacja danego zdarzenia daje początek różnym nastrojom.

Myśli mają wpływ na to co czujemy w danej sytuacji. Wzbudzonym emocjom towarzyszą nowe myśli, które je potwierdzają. W lęku myślimy o zagrożeniach, w złości skupiamy się na dawnych urazach. Im silniejsze czujemy emocje, w tym większe popadamy skrajności.

Zrzucanie odpowiedzialności na innych – dlaczego tak postępujemy?

Zrzucanie odpowiedzialności na innych następuje, gdy emocje bywają przykre i mogą prowokować do zachowań o różnych konsekwencjach. Inni stają się pretekstem, aby usprawiedliwić nasz brak samokontroli lub tego jacy jesteśmy. Łatwiej jest powiedzieć: to ty jesteś winna/y; to przez ciebie; gdyby nie ty; itp. Odreagowujemy na kimś kto jest pod ręką. Komunikat – to przez ciebie – niesie przesłanie, że nie mam kontroli nad moimi emocjami, kontrola nad nimi leży w rękach innych.

Jest to również wynik braku świadomości, niejednokrotnie wychowania, takich a nie innych wzorców wyniesionych z domu.

Jak brać odpowiedzialność za własne emocje?

Branie odpowiedzialności za własne emocje to proces. Z jednej strony uwarunkowany regułami rozwoju psychospołecznego, z drugiej środowiskiem w którym wychowuje się dziecko. Jeżeli w otoczeniu dziecka będą świadomi siebie opiekunowie, to dziecko poprzez obserwację i doświadczenie będzie uczyło się radzić sobie z własnymi emocjami.

Gdy pojawiają się emocje, warto dać sobie czas, aby je przeżyć. Gdy już największa fala przejdzie, warto zadać sobie pytania:

  • jaka myśl wywołała daną emocję?
  • jakie przekonanie sprawiło, że poczułam/em np. gniew czy smutek?

Świadomość tego co myślimy, pozwala zweryfikować czy nasze spostrzeżenia są trafne.

Świadomość, że emocje są wynikiem tego co się dzieje w nas samych, pozwala wziąć swoje przeżycia we własne ręce i coś zmienić, aby żyło mi się lepiej z samym sobą i z innymi. Uwalnia również od brania na siebie odpowiedzialności za emocje innych osób.

Przemoc psychiczna

Prawdopodobnie każdemu z nas zdarzyła się sytuacja, w której nastąpiło zrzucanie odpowiedzialności na innych za własne emocje. Incydentalnie. Natomiast jeżeli zdarza się to notorycznie wobec partnera lub wobec dziecka to możemy zastanawiać się czy nie mamy do czynienia z przemocą psychiczną.

Przemoc psychiczna to świadome niszczenie drugiego człowieka. To między innymi: poniżanie, szantażowanie, wzbudzanie poczucia winy, emocjonalne odrzucanie, wyzwiska, nadmierne wymagania.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Życie ze złością - dla jakich emocji stanowi przykrywkę?

Życie ze złością – dla jakich emocji stanowi przykrywkę?

W życiu codziennym nieustannie towarzyszą nam różne emocje. Emocje są w nas zawsze aktywne, nawet jeśli o nich nie myślimy i nie dostrzegamy tego faktu świadomie.

Poprzez uczenie się wglądu w siebie możemy nauczyć się rozpoznawać emocje i świadomie je przeżywać. Dzięki temu, możemy lepiej sobie poradzić w różnych sytuacjach stresowych. Możemy również nauczyć się jakie sytuacje są dla nas łatwe i dobre, a jakie trudne i szczególnie szkodliwe. Bywa też tak, że sytuacje dla nas trudne, są obiektywnie wbudowane w życie i z konstruktywnych względów niemożliwe lub niewarte unikania, np.: stres egzaminacyjny lub stres związany z pracą, itd.

Emocje – jaką pełnią funkcję w codziennym życiu?

Aby lepiej zrozumieć swoje emocje posłużę się uproszczonym modelem przedstawiającym ich zadanie w codziennym funkcjonowaniu człowieka.

Cztery bieguny odczuwania

Złość

W największym uproszczeniu złość możemy identyfikować wtedy, gdy się na coś nie zgadzamy. Czujemy sprzeciw wobec tego, co nam się nie podoba. Czujemy się sfrustrowani, przyparci do muru, postawieni w trudnej sytuacji. Brak kontroli nad złością to agresja, która nierzadko prowadzi do przemocy. Natomiast nadmierna kontrola to tłumienie emocji, które może prowadzić do autoagresji (np.: obwinianie się) lub biernej agresji (np.: obrażanie się). Złość wyrażana w konstruktywny sposób pozwala się ochronić, tj. stawiać granice i obronić się przed atakiem.

Lęk

Lęk pozwala identyfikować zagrożenie, przewidywać konsekwencje pewnych działań i unikać takich, które postrzegamy jako zagrażające. Najbardziej przejawia się w sytuacjach realnego zagrożenia, w których jesteśmy narażeni na utratę życia lub zdrowia. Lęk pozwala nam przetrwać, poprzez unikanie niebezpiecznych miejsc i sytuacji.

Nadmierny lęk występuje wtedy, gdy unikamy wielu sytuacji, które realnie nie mogą wyrządzić nam krzywdy. Odbieramy je jako trudne do zrealizowania w obawie przed, np.: negatywną oceną środowiska lub przed odrzuceniem (np. unikanie kontaktów, ponieważ obawiamy się braku akceptacji). Gdy czujemy, że lęk uniemożliwia nam w pełni korzystać z życia, może stać się powodem frustracji (złości na siebie lub innych z braku zaspokojonych potrzeb).

Smutek

Smutek jest identyfikowany ze stratą. Dzięki tej emocji jesteśmy w stanie wartościować to co jest dla nas ważne. Lęk przed stratą pozwala zreflektować o co warto dbać i jednocześnie cieszyć się z doświadczanych relacji i sytuacji. Nadmiar smutku będzie zakłócał poczucie szczęścia. Silny smutek przeżywamy szczególnie w obliczu głębokiej straty – żałoby. Smutek przewlekły może zdezorganizować życie i funkcjonowanie człowieka. Tym samym narażając go na apatię i wycofanie z życia czy utratę poczucia satysfakcji z życia (może prowadzić do depresji).

Radość

W największym uproszczeniu radość pozwala budować poczucie własnej wartości i stabilizować samoocenę. Realizacja zadań i aktywności pozwala odczuwać satysfakcję. Natomiast dzielenie się radością z doświadczania życia w relacjach z ludźmi, daje poczucie akceptacji i prowadzi do pełni szczęścia. Nadmiar radości może z kolei prowadzić do utraty kontroli oraz czujności. Może narazić na kosztowne (zwłaszcza emocjonalnie) konsekwencje (np.: moralny kac).

Emocje są ze sobą powiązane

Z przedstawionego powyżej opisu można zauważyć, że różne emocje nie muszą być odseparowane. Emocje są ze sobą powiązane. Mogą przechodzić płynnie jedna w drugą i tworzyć stany pośrednie.

Przykładowo w sytuacji konfrontacji mogę najpierw odczuwać lęk przed czyjąś agresją. Jednak będąc coraz bardziej „przypartym do muru”, moja złość może narastać i w pewnym momencie doprowadzić do wybuchu agresji. Pomimo tego, że ciągle towarzyszy mi lęk, kiedy złość weźmie górę nad nim, mogę (czasami tracąc kontrolę) zacząć się bronić.

Zagrożenie

W sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia wydaje się to być zupełnie zrozumiałe. Gdy atakuje nas wilk przecież nie odczuwamy radości, ani smutku – tylko lęk (gdy uciekamy) i złość (wyrażona agresją, gdy musimy walczyć o przetrwanie).

Na poziomie reakcji fizjologicznej – to jak nasze ciało reaguje na lęk i złość – odczucia pojawiające się w naszym ciele mogą być do siebie zbliżone. Dzieje się tak, gdyż zarówno ucieczka, jak i walka wymagają adaptacyjnego przygotowania organizmu do wysiłku fizycznego (wyrzut adrenaliny; wzrost tętna i ciśnienia krwi; odczuwalnie szybsza praca serca; przyspieszony oddech w wyniku którego do krwi dostarcza się więcej tlenu, a z krwią do mięśni, które muszą być napięte i gotowe do konfrontacji lub uniknięcia walki). Jednakże umysł człowieka jest w taki sposób skonstruowany, że wielu zachowań uczymy się w procesach automatycznych i w przebiegu odtwarzania tej wiedzy również reagujemy automatycznie.

Brak zagrożenia

Wyobraźmy sobie sytuację, w której nie ma wilka. Jest jednak ciemny las, w którym się znajdujemy i który przypomina nam spotkanie z wilkiem lub przypuszczenie, że możemy spotkać wilka (bo inni go widzieli i tak nam powiedzieli). Mózg postrzega sytuację jako zagrożenie i wzbudza w nas reakcję fizjologiczną, pozwalając przygotować się do walki lub ucieczki.

Na poziomie emocji będziemy odczuwać lęk i/lub złość, aby (co oczywiste) lepiej poradzić sobie z sytuacją, którą postrzegamy jako zagrażającą.

Warunkowanie zagrożenia

Na poziomie relacji międzyludzkich, w procesie wychowania (ale też szerzej pojętej socjalizacji: edukacja, środowisko szkolne, otoczenie społeczne) możemy nauczyć się tego co jest zagrażające oraz jak sobie radzić z zagrożeniem.

Wyobraźmy sobie zatem sytuację, w której ktoś uczy się tylko poprzez doświadczanie i obserwację tego, co w danej chwili zauważy (bez korekcji wzorca i intencjonalnej edukacji). W zależności od tego, czego ta osoba doświadczy na poziomie relacji z bliskimi ludźmi, taką właśnie wiedzę posiądzie.

Załóżmy, że jesteśmy dzieckiem, które żyje w rodzinie zdominowanej przez kłótnie, awantury i przemoc domową (agresja słowna i fizyczna). W takiej sytuacji, będąc bezbronnym dzieckiem, najczęściej będziemy doświadczać emocji strachu (prototypowo – lęk) przed krzywdą, czyjąś złością, agresją. Tutaj następuje automatyczny i adaptacyjny proces uczenia się i reakcji, czyli identyfikacja zagrożenia i podjęcie działania zmierzającego do redukcji zagrożenia (wtórnie redukcji napięcia emocjonalnego – stresu).

Ucieczka

Dziecko będzie chowało się pod stół, do szafy. Będzie uciekać w świat fantazji, gier, internetu, uciekać z domu. W dużym uproszczeniu dziecko uczy się tego, że:

  • bliskie relacje ranią,
  • lepiej trzymać się na dystans,
  • musi samo o siebie zadbać,
  • nie warto ufać ludziom,
  • złość skierowana od innych to zagrożenie,
  • złość = agresja,
  • jedynym sposobem radzenia sobie jest agresja lub ucieczka, itd.

Opisany przykład jest dość wyrazisty i skrajny. Gdyby sposób oddziaływania rodziców na dziecko zredukować „tylko” do dawania klapsa, ignorowania potrzeb dziecka, nakazów i zakazów, krytyki i agresji słownej, najprawdopodobniej zbuduje się podobny mechanizm uczący. W związku z tym edukacja jaką dziecko otrzymało w swojej „nieostrości” będzie w odczuciu dorastającego dziecka bardziej normatywna: wszyscy dają klapsa, rodzice się czepiają, krytykują, ograniczają, szantażują, nie potrafią rozmawiać, nie okazują bliskości, nie potrafią inaczej. Równocześnie bardzo deprawując autonomię i emocje człowieka.

Życie ze złością – konsekwencje

Młody człowiek, który dostał taką wersję wiedzy o świecie i relacjach, być może będzie bardziej skłonny do unikania. Dziecko dorastając doświadczy, że aby sobie lepiej poradzić w życiu musi się przełamać. Musi użyć siły, bo inaczej inni go nie będą szanować i będą nim pomiatać. Może być smutny i bać się, ale bez użycia siły nie przetrwa. Na pewno nie będzie potrafił inaczej postępować.

Poprzez swoje życiowe doświadczenia, w których obserwował, jak przemocą (kiedy jest zły, agresywny) uzyska to czego potrzebuje, kształtuje przekonanie, że to dzięki złości realizuje swoje potrzeby i doświadcza poczucia zadowolenia (radości). Złość musi stać się nadrzędnym narzędziem w funkcjonowaniu, a inne emocje zostają stłumione lub ich doświadczanie jest wypierane przez złość.

Jak odczuwam lęk przed stratą to się złoszczę.

Boję się to się złoszczę.

Jak w moim odczuciu ktoś robi mi krzywdę to się złoszczę.

Dzieje się tak, gdyż okazywanie innych emocji pokaże moją słabość i podatność na zranienia. A przecież nie ufam ludziom, bo oni krzywdzą. Im bliższa relacja tym większe prawdopodobieństwo krzywdy. Dlatego jak idę przez las mam poczucie, że tam jest mnóstwo wilków. Przez co cały czas muszę być w napięciu oraz gotowości do odpierania ataku.

A przenosząc to na relacje między ludźmi, niech profilaktycznie wiedzą, że jestem silny i zły (w złości), bo wtedy mnie nie skrzywdzą…

Asertywność – trudna nauka wyrażania emocji

Asertywność to otwarta komunikacja na temat swoich myśli, uczuć i potrzeb. Pomaga radzić sobie ze stresem, doświadczaniem trudności w relacjach. By stać się asertywnym trzeba najpierw zrozumieć swoje potrzeby i emocje. Wszystkie emocje są równie ważne do budowania pozytywnej samooceny. To jak je wyrażamy, wpływa na to jak budujemy relacje, jak się czujemy w tych relacjach.

Kiedy jesteśmy z kimś związani i zależy nam na drugim człowieku to nadmiar złości (agresja) może doprowadzić do degradacji relacji. Dlatego warto abyśmy przyjrzeli się temu, czy złość nie stanowi przykrywkę dla innych emocji. Sprawdzili czy może złością przykryliśmy jedynie lęk i smutek, jakiego doświadczyliśmy w życiu, ale nikt nam nie pokazał jak je wyrazić. A tego jak to robić jesteśmy w stanie się nauczyć, podobnie jak lepszej kontroli nad ekspresją złości (o tym, jak radzić sobie z napadami złości pisaliśmy tutaj).

Uczymy jak radzić sobie z niekontrolowanymi emocjami. Skontaktuj się z Nami!

Mam problem z okazywaniem emocji. Jak sobie z tym poradzić?

Mam problem z okazywaniem emocji. Jak sobie z tym poradzić?

Podobne pytanie zadała nam p. Iwona, sprawdź tutaj.

Brak emocji i problem z ich okazywaniem

Jak radzić sobie z brakiem emocji? Od pewnego czasu nie jestem w stanie odczuwać emocji. W towarzystwie jestem sztywny, a to stwarza wiele kłopotów, m.in. wielokrotnie spotkałem się ze stwierdzeniem, że wywyższam się ponad innych.

Natomiast w rzeczywistości nie jestem w stanie pokazać jakichkolwiek pozytywnych emocji. Trwa to od około roku. Przed tym okresem nie miałem żadnych kłopotów na polu psychicznym. Z każdym dniem czuję się gorszą wersją siebie. Nie chce stać się osobą, której wszystko jest obojętne.

Odpowiedź psychologa

Panie Jakubie,

warto wspomnieć, że poza bardzo szczególnymi przypadkami nie ma czegoś takiego jak „brak emocji”. Opisywane przez Pana zjawisko jest najprawdopodobniej oznaką słabszego kontaktu z emocjami. Nie można tego bagatelizować. Takie objawy mogą być zapowiedzią pogorszenia nastroju a nawet stanów depresyjnych. Możliwe, że coś blokuje Pana emocje, być może wykształciła się jakaś reakcja obronna.

Napisał Pan, że problem z okazywaniem emocji zaczął się około roku temu. Czy coś wtedy się wydarzyło, zmieniło w Pana życiu? Niezależnie od przyczyn zachęcam do konsultacji psychiatrycznej, jak również do skorzystania z psychoterapii.

Bardzo ważne jest to, że obecny stan jest dla Pana dokuczliwy. Z jednej strony to oznaka tego, że cały czas nie doszło do zobojętnienia. Zaś z drugiej strony, utrzymująca się frustracja będzie odbierać coraz więcej energii.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Tłumienie emocji - czy warto zamrażać emocje zanim wybuchną?

Tłumienie emocji – czy warto zamrażać emocje zanim wybuchną?

Przez wiele lat zastanawiałem się, jak wiele moglibyśmy dowiedzieć się o uczuciach, gdyby je spersonifikować i obdarzyć językiem, jakim posługujemy się na co dzień. Z tym większą radością przywitałem premierę filmu „W głowie się nie mieści” (2015 r.), w którym to właśnie emocje zostały obsadza w roli głównych bohaterów. Ten wyjątkowo udany obraz, o trudnej do przecenienia wartości edukacyjnej (gorąco polecam!), opowiada o ich najważniejszym powołaniu i pragnieniu – chcą być odczute i wyrażone. Taka ich wizja, misja, kultura organizacyjna, itd.

Zaglądając, dzięki scenarzystom, do „centrum operacyjnego” ludzkich odczuć, mamy okazję obserwować nie tylko perypetie poszczególnych postaci, ale i całą gamę konsekwencji jakie dla kondycji ludzkiej niosą przeżycia, kontakt z nimi oraz sposób ich uwidaczniania. Warto przy tej okazji zastanowić się nad samym zjawiskiem ekspresji emocji – niezbywalnym i często bardzo trudnym elementem naszych doświadczeń.

Bez wątpienia obecność emocji pozwalała nam w odległej przeszłości lepiej odpowiadać na wyzwania życia codziennego. Silna funkcja strachu przekłada się wprost na szanse przetrwania, a wstręt wobec niesmacznej żywności uratował zapewne niejednego z praprzodków przed wygaszeniem naszej linii genealogicznej.

Dlaczego tłumimy emocje?

Cywilizacja zmieniła radykalnie nasze otoczenie, pozostawiając jednakże aparat emocjonalny w stanie niemal niezmienionym. W efekcie, dysponując bardzo podobnym zestawem reakcji wywróciliśmy do góry nogami jego zastosowanie. Odtąd mechanizmem obronnym stało się nie wyrażanie, a tłumienie emocji. Największy wpływ na taką rewolucję miało znaczące ograniczenie zagrożeń środowiskowych oraz rozbudowanie zasad współżycia społecznego. Ograniczenie ekspresji stało się dla ludzi po prostu bardziej opłacalne. Ale czy przez to łatwiejsze?

Jednym z kluczowych aspektów działania systemu emocji jest jego nierozerwalny związek z funkcjonowaniem naszego organizmu na poziomie biologicznym. Dziedzictwo odczuwania nadal sprawia, że nasze reakcje nie realizują się jedynie na poziomie umysłu, ale w bardzo intensywny sposób wpływają na ciało. I w tym właśnie obszarze ujawnia się najczęściej rozdźwięk pomiędzy działaniem emocji a świadomymi celami. Najlepszym przykładem jest ogarniające nas uczucie strachu, jak sytuacja wystąpienia publicznego lub trudnej rozmowy z przełożonym. Wówczas cały organizm daje nam sygnały do ucieczki lub ataku. Natomiast umysł próbuje ostatnimi siłami opanować powstałą burzę i zachować tak bardzo potrzebny nam spokój.

Przeżywanie trudnych emocji

Inną perspektywę wprowadza nasze przeżywanie tzw. trudnych emocji. W wielu wypadkach, mimo że adekwatne do sytuacji i spełniające bardzo pożyteczne funkcje, stają się dla nas źródłem cierpienia. A to uruchamia zrozumiałą tendencję do osłabienia bólu, odseparowania się od niego. Widzimy to często u osób rozpoczynających żałobę – automatyzm odruchów, niedowierzanie, potrafią nawet powodować zdziwienie otoczenia, że ktoś „tak dobrze to znosi”. Tymczasem jest to sposób na funkcjonalne stłumienie, które daje czas na poradzenie sobie z cierpieniem. W takim świetle mówimy o reakcji zdrowej, obronnej i pomocnej. Ale czy może to być sposób na życie..?

Ograniczamy ekspresję naszych emocji, aby lepiej osiągać założone cele – zakładamy, że okazywanie słabości może nam w tym przeszkodzić. Kontrolujemy reakcje, bo obawiamy się ich wpływu na inne osoby – nie chcemy rozczarowywać, zrażać lub ranić. I wreszcie czasem unikamy emocji, bo pełny kontakt z nimi wydaje się nam po prostu ryzykowny – nie chcemy stracić kontroli nad swoim życiem, boimy się „pogrążenia w szaleństwie”.

Istnieje także wiele środowiskowych czynników składających się na poszczególne style ekspresji. Generalnie, silna i wydłużona ekspozycja na stres przekłada się na tendencję do tłumienia emocji (co nie znaczy, że jest to obiektywnie skuteczne) lub zubażania kontaktu z nimi. Dysfunkcyjna rodzina, ciężkie warunki życiowe albo zagrażające otoczenie (niebezpieczna okolica zamieszkania, zawód dużego ryzyka, publiczne niepokoje, itp.) i traumy, rodzą podobne trudności. Specyficznym rodzajem obciążenia jest, spotykana nawet w bezpiecznym środowisku, tendencja do obśmiewania lub karcenia za okazywanie stanów emocjonalnych – np. surowe wychowanie.

Tłumienie emocji – skutki

Jeśli opisane powyżej czynniki utrwalą się i zautomatyzują, dochodzi do niebezpiecznego rozdźwięku, pomiędzy przypisanymi nam ładunkami emocjonalnymi a gotowością do ich uzewnętrznienia. Jak każdy psychiczny mechanizm, tak i ten zaczyna sięgać coraz dalej, nakręcając wewnętrzne frustracje i zwiększając napięcie. Kontrola a nawyk to dwie różne sprawy – smutną konsekwencją tej drugiej jest wypieranie emocji ze świadomości, pozorny brak odczuwania.

Tłumienie emocji a zdrowie

To, że emocje znikają z obszaru naszej refleksji, nie znaczy jednak, że uległy dezintegracji. Najczęściej ich wyparta energia dokonuje spustoszeń w naszym organizmie, reagującym zgodnie ze swoim fizjologicznym repertuarem.

Za wyparcie płacą nasze organy wewnętrzne. Coraz wyższe statystyki schorzeń psychosomatycznych (a redukcja histerycznych, znacznie bardziej powszechnych sto lat temu) są właśnie odzwierciedleniem dzisiejszej „kultury tłumienia emocji”. Choroby skóry, układu krwionośnego i pokarmowego, a nawet astma bardzo często mają podłoże w opisywanym procesie.

Tłumienie emocje a relacje

Na polu relacyjnym emocje mogą oddać nam niesamowite przysługi, informując o stanie realizacji potrzeb czy też o próbach naruszenia granic. Świadomie i refleksyjnie przeżywane, dają prawdziwy obraz stanu naszego związku i mobilizują do korekty lub indywidualnego rozwoju. Jeśli jednak pragnienie osłabienia trudnego doświadczenia zaowocuje oddaleniem się od niego, to możemy stracić świadomość problemu i kontrolę nad rozwiązaniem, a co najmniej wydłużyć proces radzenia sobie z nim.

Łatwo także wpaść w błędne koło. Nasze problemy relacyjne powodują u nas złe samopoczucie, tłumiąc emocje zacieramy ich związek z naszym stanem. W efekcie, zaczyna nam doskwierać coś, czego podłoża nie rozumiemy, to budzi większy niepokój, którego nie wyrażamy, itd. Poza tym, nierzadko taka strategia działa na co dzień. Jednak w przypadku zwiększonego poziomu trudności dochodzi do, zaskakujących dla otoczenia, niekontrolowanych wybuchów złości czy gniewu.

Tłumienie emocji a związek

Osobnym tematem można uczynić wpływ takiej pętli na naszych partnerów. Przecież jeśli my sami nie rozumiemy genezy własnego samopoczucia, to jak zagubieni i zaniepokojeni muszą być oni. Zresztą w bliskich relacjach tłumienie emocji wykorzystywane jest również do pozornej ochrony siebie oraz jako oręże w konfliktach. Nie pokazujemy, że coś nas zabolało i zasłaniamy się obojętnością. Lub inaczej – prezentujemy ją jako komunikat „nie zależy mi na tobie, nie zauważam cię, niech cię to zaboli”. Tylko czy cokolwiek wartościowego w ten sposób możemy osiągnąć?

Tłumienie emocji a depresja, stres

Uczciwe trzeba dodać, że świadome tłumienie emocji, szczególnie tych trudnych, to często skuteczny sposób na radzenie sobie ze stresem i ochrona własnej słabości. W wielu sytuacjach odsłanianie bezradności lub lęku naraża nas na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Negocjacje, przekazywanie trudnych decyzji, a nawet rozgrywka w pokera wręcz wymagają „kamiennej twarzy”. Bez brutalnego ograniczenia ekspresji nie osiągniemy w tych dziedzinach zbyt wiele. Niemniej, za każdym razem warto zastanowić się nad „ekonomią” takiego postępowania, pamiętając że także w emocjach długi muszą być spłacane. Inaczej rosną do przytłaczającego poziomu.

Mechaniczne wypieranie emocji otwiera drzwi do depresji albo nerwic. Zmienia nasze zachowanie w kierunku nadmiernego krytycyzmu, chłodu emocjonalnego i cynizmu. Istnieje cała gama zachowań, generowanych przez długotrwałe tłumienie uczuć. Do tych najczęściej spotykanych należą: perfekcjonizm, pragnienie kontroli (poprzez aranżowanie wszystkiego tak, aby emocje nie miały szans na ujawnienie), zwątpienie w siebie i niska samoocena oraz, dla odmiany, dążenie do zadowolenia całego otoczenia, aby nie prowokować wymagających sytuacji.

W jako sposób poradzić sobie z emocjami?

Warto pamiętać, że istnieje wiele sposobów świadomego i twórczego redukowania napięcia emocjonalnego. Począwszy od aktywności fizycznej, najlepiej dopasowanej do przytłaczających nas uczuć.

W przypadku złości najlepiej sprawdzi się okładanie worka treningowego lub rąbanie drewna do kominka. Natomiast redukcji przewlekłego stresu lepiej przysłuży się basen lub masaż. Zachęcam również do zapoznania się artykułem na temat radzenia sobie z wybuchami złości.

Warto szukać adekwatnych sposobów werbalnego rozładowania emocji. Począwszy od rozmowy z zaufaną osobą (bliski, z którym czujemy się bezpiecznie, terapeuta lub np. osoby zrzeszone w jakiejś grupie wsparcia), aż po pisanie listów albo pamiętnika.

Jeśli odnajdujemy w sobie choć zaczyn kreatywności, nie wahajmy się wykorzystać jej do wyrażenia siebie. Może nie zostaniemy od razu gwiazdą estrady albo aukcji sztuki, ale nagroda w postaci kontaktu z dziełem zrodzonym z własnych emocji będzie doprawdy bezcenna.

Uczymy jak radzić sobie z niekontrolowanymi emocjami. Skontaktuj się z Nami!