Jak rozmawiać z nastolatkiem, który zamyka się przed rodzicami
„Jak było w szkole?” – „Normalnie”. „A sprawdzian z chemii?” – „Okej”. Po chwili drzwi pokoju się zamykają, a zza nich dobiega już tylko muzyka albo czyjś głos z telefonu. Kilka lat wcześniej to samo dziecko przy kolacji opowiadało o wszystkim, co wydarzyło się w ciągu dnia, czasem tak długo, że trzeba było je delikatnie uciszać. Rodzice, którzy przychodzą do nas z takim opisem, mówią zwykle o podobnym uczuciu: jakby ktoś bliski wyprowadził się z domu, choć nadal śpi za ścianą.
Milczenie nastolatka nie zawsze oznacza, że dzieje się coś złego. Bywa naturalnym etapem dorastania, a bywa sygnałem, że dziecko mierzy się z czymś, z czym nie potrafi albo nie chce przyjść do rodziców. Żeby odróżnić jedno od drugiego, trzeba przyjrzeć się nie tylko samemu nastolatkowi, ale też temu, co dzieje się między nim a dorosłymi, i temu, w którym momencie rozmowa zaczęła się psuć.
Dlaczego nastolatek mówi coraz mniej
Okres dojrzewania to czas, w którym dziecko uczy się oddzielać od rodziców. Własne zdanie, własne sprawy i pokój z zamkniętymi drzwiami są potrzebne, żeby zbudować poczucie odrębności. W badaniu Reeda Larsona i współpracowników dziesięciolatki spędzały z rodziną około 35 procent czasu na jawie. U osiemnastolatków było to już tylko około 14 procent. Dane pochodzą z lat dziewięćdziesiątych i z jednego kraju, więc nie wynika z nich, ile czasu powinna spędzać razem konkretna rodzina. Pokazują jednak kierunek zmiany: wycofywanie się z rodzinnego życia jest w tym wieku zjawiskiem typowym, a nie wyjątkiem.
Laurence Steinberg, który przez lata badał relacje rodziców z nastolatkami, zwracał uwagę, że w większości rodzin spory tego okresu dotyczą spraw codziennych, takich jak porządek w pokoju, wygląd czy pora powrotu do domu, a więź z rodzicami mimo nich pozostaje bliska. Obraz dorastania jako nieustannej burzy jest więc mocno przesadzony. Tym bardziej uwagę powinno zwrócić milczenie, które nie dotyczy już szczegółów z życia szkoły, ale obejmuje wszystko, także to, co dla nastolatka naprawdę trudne.
Wyobraźmy sobie czternastolatkę, którą od kilku tygodni pomija dawna grupa przyjaciółek. W jej głowie pojawiają się myśli: „Mama i tak powie, że przesadzam”, „Tata się zdenerwuje i zadzwoni do wychowawczyni, a wtedy będzie jeszcze gorzej”. Milczenie przynosi jej chwilową ulgę, bo nie musi mierzyć się z reakcją rodziców ani nazywać tego, co czuje. Z perspektywy terapii poznawczo-behawioralnej to klasyczny mechanizm unikania: redukuje napięcie tu i teraz, ale utrwala przekonanie, że z trudnymi sprawami trzeba radzić sobie samemu.
Błędne koło: pytanie, wycofanie, nacisk
Rodzice zwykle reagują na milczenie tak, jak podpowiada im troska: pytają częściej, dłużej i bardziej szczegółowo. Część z nich zaczyna sprawdzać telefon, pytać znajomych dziecka albo wychowawcę. Za tymi zachowaniami stoją myśli w rodzaju „coś przede mną ukrywa” albo „tracę z nim kontakt i muszę coś zrobić, zanim będzie za późno”. Nastolatek odbiera jednak nasilone pytania jako kontrolę i wycofuje się jeszcze bardziej, co z kolei potwierdza obawy rodzica. Każda ze stron reaguje w sposób dla siebie zrozumiały, a razem napędzają koło, z którego coraz trudniej wyjść.
Niech przykładem będzie wieczorna rozmowa przy kuchennym stole. Matka pyta, dlaczego syn znowu nie zjadł obiadu w szkole. Syn odpowiada półsłówkami, więc matka dopytuje o kolegów, oceny i plany na weekend. Po kilku minutach syn wstaje od stołu, mówiąc, że „nie da się tu normalnie zjeść”. Matka zostaje z poczuciem bezradności, a syn z przekonaniem, że każda rozmowa kończy się przesłuchaniem.
Szwedzcy badacze Håkan Stattin i Margaret Kerr pokazali, że to, co rodzice wiedzą o życiu nastolatków, pochodzi przede wszystkim z tego, co dzieci same zechcą im powiedzieć, a w znacznie mniejszym stopniu z kontroli i wypytywania. Badanie miało charakter korelacyjny, więc nie dowodzi, że każda forma nadzoru szkodzi. Wskazuje jednak, gdzie leży klucz: w tym, czy nastolatek ma poczucie, że rozmowa z rodzicem jest dla niego bezpieczna.
Co nastolatek słyszy, gdy rodzic mówi
W pracy z rodzinami często widzimy, że rodzice i nastolatki słyszą w tych samych słowach zupełnie co innego. Rodzic mówi „martwię się o ciebie”, a nastolatek słyszy „nie radzisz sobie”. Rodzic pyta „z kim byłeś?”, a nastolatek słyszy „nie ufam ci”. Po obu stronach działają przy tym zniekształcenia myślenia. Rodzic, który dopowiada sobie najczarniejszy scenariusz („skoro nic nie mówi, to na pewno chodzi o narkotyki”), katastrofizuje. Nastolatek, który z góry wie, jak skończy się rozmowa („i tak dostanę kazanie”), czyta w myślach.
Zmiana zaczyna się zwykle od zmniejszenia napięcia, a nie od wyciągnięcia z nastolatka informacji. Rozmowy łatwiej toczą się przy okazji, gdy nie siedzi się naprzeciw siebie: w samochodzie, przy wspólnym gotowaniu, na spacerze z psem. Krótsze pytania i mniej ocen sprawiają, że nastolatek nie musi się bronić. Dużo daje też rodzic, który mówi o sobie: o swoim dniu, wątpliwościach, a nawet o własnym błędzie. Pokazuje w ten sposób, że rozmowa nie jest jednostronnym sprawdzianem.
Milczenie jako sprawa całej rodziny
Wycofanie nastolatka bywa także odpowiedzią na to, co dzieje się w domu. Konflikt między rodzicami, rozwód, choroba kogoś bliskiego, narodziny rodzeństwa czy przeprowadzka zmieniają rodzinę, a dziecko nie zawsze ma słowa, żeby o tym powiedzieć. Zdarza się, że nastolatek milczy, bo chroni rodziców: „Mama ma już dość problemów, nie będę jej dokładał”. Wtedy rozmowa tylko z nim albo tylko o nim nie wystarczy, bo jego milczenie pełni w rodzinie określoną funkcję.
W takich sytuacjach pomocna bywa terapia rodzinna, w której terapeuta pracuje z kilkoma osobami naraz i pomaga zobaczyć, jak ich reakcje wzajemnie się wzmacniają. Gdy trudność dotyczy przede wszystkim relacji jednego rodzica z nastolatkiem, prowadzimy też spotkania rodzica z nastolatkiem. Na takiej sesji obie strony mogą powiedzieć, czego potrzebują, a terapeuta dba o to, żeby rozmowa nie zamieniła się w kolejną kłótnię.
Kiedy szukać pomocy
Niepokój powinno wzbudzić wycofanie, które trwa tygodniami i obejmuje nie tylko rodziców, ale też rówieśników. Podobnie jest ze zmianami snu i apetytu, wyraźnym spadkiem ocen, rezygnacją z dawnych zainteresowań, długotrwałym smutkiem albo drażliwością. Takie sygnały mogą wskazywać na depresję, zaburzenia lękowe albo trudne doświadczenie, o którym nastolatek nie umie mówić. Wtedy dobrym pierwszym krokiem jest konsultacja dla rodziców, na którą przychodzi się bez dziecka. Następnie, jeśli terapeuta to zaleci, można rozpocząć psychoterapię nastolatka.
Pilnej pomocy wymagają wypowiedzi o bezsensie życia, samookaleczenia, nagłe rozdawanie swoich rzeczy czy zachowania, które zagrażają zdrowiu. Jeśli życie lub zdrowie dziecka jest bezpośrednio zagrożone, należy dzwonić pod numer alarmowy 112. Nastolatki mogą też bezpłatnie porozmawiać z Telefonem Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111.
Najczęstsze pytania
Czy to normalne, że nastolatek nie chce rozmawiać z rodzicami?
W pewnym zakresie tak. Dorastanie wymaga oddzielenia się od rodziców, a mniejsza chęć do rozmów jest częścią tego procesu. Niepokój powinno wzbudzić milczenie, które trwa długo, obejmuje też rówieśników albo idzie w parze ze zmianami nastroju, snu czy apetytu.
Jak zacząć rozmowę z nastolatkiem, który się zamyka?
Najłatwiej przy okazji wspólnej czynności, bez siedzenia naprzeciw siebie i bez serii pytań. Krótkie pytanie, gotowość, żeby wysłuchać bez oceniania, i opowiedzenie czegoś o sobie zwykle dają więcej niż długa, zaplanowana rozmowa.
Czy nastolatek musi chcieć przyjść na terapię?
Nie od razu. Pracę często zaczynają rodzice: na konsultacji dowiadują się, co może podtrzymywać milczenie dziecka i co mogą zmienić po swojej stronie. Zdarza się, że nastolatek dołącza później, gdy widzi, że w domu coś się zmienia.
Spotkanie rodzica z nastolatkiem czy terapia rodzinna – co wybrać?
To zależy od tego, ile osób chce przyjść. Gdy na sesję przychodzi jeden rodzic z nastolatkiem, wystarczy umówić spotkanie rodzica z nastolatkiem. Gdy przychodzą co najmniej trzy osoby, na przykład oboje rodzice z nastolatkiem albo rodzice z kilkorgiem dzieci, lepiej wybrać terapię rodzinną. Obie formy trwają 50 minut i odbywają się online albo w gabinecie w Warszawie.
Bibliografia
Larson, R. W., Richards, M. H., Moneta, G., Holmbeck, G., i Duckett, E. (1996). Changes in adolescents’ daily interactions with their families from ages 10 to 18: Disengagement and transformation. Developmental Psychology, 32(4), 744–754.
Stattin, H., i Kerr, M. (2000). Parental monitoring: A reinterpretation. Child Development, 71(4), 1072–1085.
Steinberg, L. (2001). We know some things: Parent–adolescent relationships in retrospect and prospect. Journal of Research on Adolescence, 11(1), 1–19.





Dodaj komentarz
Chcesz się przyłączyć do dyskusji?Feel free to contribute!