Wpisy

Od dnia śmierci siostry czuję paniczny strach. Boję się odwiedzić jej grób czy myśleć o niej. Dlaczego tak się dzieje?

Witam, 3 tygodnie temu w wypadku samochodowym zginęła moja siostra. Całe życie kochałyśmy się całym sercem i widywałyśmy na co dzień. Od dnia śmierci siostry panicznie boję się podejść do jej grobu, odwiedzić dom w którym mieszkała. Cała się trzęsę i czuję paniczny strach i lęk na myśl o siostrze i jej mężu, jakby mieli mi coś zrobić. Co to za uczucie? Dlaczego i skąd się wzięło?

Odpowiedź psychologa

Pani Wioleto,

bardzo mi przykro z powodu Pani straty. Była Pani mocno związana z siostrą i naturalnym jest uczucie głębokiego smutku, którego Pani doświadcza. Smutek jest emocjonalną odpowiedzią na doświadczenie utraty jednej z najważniejszych osób w Pani życiu.

Mogą pojawiać się również inne uczucia: szok, rozpacz, poczucie winy, złość, gniew, tęsknota, poczucie opuszczenia czy samotności. Poczucie opuszczenia wiąże się z cierpieniem, które wynika ze straty ważnych osób. Osoba w głębokim smutku może zacząć płakać po usłyszeniu słów, które przypominają im zmarłe osoby. Może również płakać bez powodu.

Jak poradzić sobie ze smutkiem po śmierci bliskiej osoby?

Napisała Pani: „boję się podejść do grobu… jakby mieli mi coś zrobić”. Podstawową tezą terapii poznawczej jest przekonanie, że myślenie wpływa na sferę uczuć i zachowanie. Oznacza to, że na uczucia człowieka oddziałuje to co myśli o danej sytuacji. Dlaczego mieliby coś zrobić? Za pojawiającymi się uczuciami mogą stać nierozwiązane konflikty lub nierozwiązane uczucia związane z osobą zmarłą. Czy tak jest w Pani przypadku? Czy raczej za tym pojawiającym się uczuciem lęku stoi coś innego? Warto by było się temu przyjrzeć.

Na intensywność i czas trwania smutku mają wpływ między innymi: rodzaj związku ze zmarłą osobą, przyczyna śmierci (czy była to śmierć nagła czy śmierć była wynikiem długotrwałej choroby), historia życia osoby (czy były już doświadczenia straty), osobowość i styl radzenia sobie z sytuacjami trudnymi.

Pani Wioleto, gorąco Panią zachęcam do tego, aby rozmawiała Pani o tym co przeżywa z bliskimi osobami. Proszę rozważyć również konsultację z psychologiem/psychoterapeutą, który może pomóc w rozpoznaniu myśli, które kryją się za panicznym lękiem i pomoże w radzeniu sobie ze stratą.

Jesteśmy wsparciem dla osób, które doświadczyły utraty bliskiej osoby i żałoby. Skontaktuj się z Nami!

Wspierałam znajomą po samobójczej śmierci jej syna. Teraz sama nie mogę się pozbierać. Czy powinnam poszukać pomocy u specjalisty?

Wspierałam znajomą po samobójczej śmierci jej syna. Teraz sama nie mogę się pozbierać. Czy powinnam poszukać pomocy u specjalisty?

Parę lat temu, przyjaciel mojego syna wyskoczył z 8 piętra na jego oczach. Żył jeszcze dwa tygodnie. Czułam się w obowiązku wspierać jego matkę i spędzałam z nią po kilka godzin dziennie. Matka samobójcy zmarła parę miesięcy później. Często płaczę, nawet teraz, kiedy to piszę. Czuję ogromny ból, mimo że uważam siebie za silną osobę. Czy powinnam szukać pomocy, jeśli mimo tej traumy jestem w stanie funkcjonować normalnie?

Odpowiedź psychologa

Pani Krystyno,

tak trudne, jak opisane przez Panią doświadczenia są wyzwaniem dla każdej osoby i to bez wyjątku. Szok, niezrozumienie i naturalny lęk w konfrontacji ze śmiercią nie dają się tak łatwo wygasić – przecież takie wydarzenie porusza fundamentami naszego poczucia bezpieczeństwa. Jest dużo mądrości w stwierdzeniu, że „czas robi swoje”, ale jego upływ w takim wypadku może nie wystarczyć. Ekstremalność wydarzenia budzi ekstremalne emocje, a my mamy w zwyczaju je ograniczać – czasem z lęku przed utratą kontroli, czasem z powodu okoliczności, np. potrzeby zajęcia się kimś innym, tak jak w Pani przypadku.

Jak poradzić sobie z żałobą?

Jestem przekonany, że dzisiejsze łzy są swoistym „echem” tamtych wydarzeń i wskazują na konieczność zbliżenia się do tamtych przeżyć. To nie jest kwestia indywidualnej siły tylko naszej ludzkiej słabości, a przypomnienie sobie przeszłości ma służyć jej domknięciu i zaakceptowaniu. Z racji wagi i skali doświadczeń doradzam pracę z doświadczonym terapeutą, gdyż nasza codzienna intuicja często zawodzi w kontakcie z tak traumatycznym tematem. Profesjonalne, oparte na dystansie i stabilności wsparcie jest tu szczególnie potrzebne.

Jesteśmy wsparciem dla osób, które doświadczyły utraty bliskiej osoby i żałoby.

Jak poradzić sobie po stracie dziecka?

Jak poradzić sobie po stracie dziecka?

Witam. Jak poradzić sobie po stracie dziecka? Jak przezwyciężyć ból oraz żal straty narodzin martwego dzieciątka?

Odpowiedź psychologa

Pani Katarzyno,

z całego serca chciałabym mieć magiczną recepturę albo kilka złotych zasad, które pomogłyby poradzić sobie ze stratą dziecka. Jest to wyjątkowo trudne doświadczenie, które zostawia w nas ślad na całe życie. Bo tak jak wiemy, że śmierć jest częścią życia i każdy z nas doświadczy żałoby związanej ze śmiercią dziadków czy rodziców, to jednak niewielu z nas przyjdzie zmierzyć się ze śmiercią własnego dziecka.

Jest to doświadczenie tak bardzo wbrew naturze, że żaden język świata nie nazwał rodzica, który traci dziecko. Gdy tracimy rodziców – stajemy się sierotami, gdy tracimy współmałżonka – jesteśmy owdowiali, a gdy tracimy dziecko….

Temat opłakiwania straty, przeżywania żałoby ogólnie nie jest łatwy w naszej kulturze. Nie bardzo wiemy jak się odnaleźć, jak wesprzeć. Dodatkowo, gdy dochodzi fakt, że żałoba jest po utraconym dziecku – właściwie zostajemy z tym sami. Ludzie boją się o tym rozmawiać, nie wiedzą jak to robić. Uruchamia to ich własny lęk o dzieci, który towarzyszy przecież każdemu rodzicowi.

Stara dziecka – żałoba

Zapytała Pani, jak poradzić sobie po stracie dziecka, jak przezwyciężyć ból. Jednej złotej rady nie mam, ale wiem, że w pierwszej kolejności musi go Pani dopuścić do siebie, poczuć i wyrazić. Jeśli potrzebny będzie płacz – płakać, krzyk – krzyczeć, jeśli trzeba będzie wyładować złość – pobić worek treningowy. To co odradzam – to tłumienie emocji. Bo oczywiście to można zrobić, ale te emocje nie znikną. Upchnie je Pani gdzieś głęboko, a one zaczną domagać się wypuszczenia – ciałem, bólem, lękami, atakami paniki, itp.

Warto mówić, rozmawiać, poszukać osób, o podobnym doświadczeniu, zapisać się na grupę wsparcia. Jeśli jest Pani osobą wierzącą, poszukać ukojenia w wierze. Śmierć dziecka boli emocjonalnie i fizycznie. Nie wiem czy można dotrzeć do punktu, w którym przestanie boleć, ale wiem, że z czasem nauczy się Pani żyć z tym doświadczeniem.

Niektórzy potrafią je przekuć w coś co mogą dać innym – zakładają fundację, stowarzyszenia i w ten sposób nadają pewien sens, temu nieszczęściu, które ich dotknęło. Nieraz żałoba po dziecku wymaga skorzystania z terapii. Proszę być dobrą dla siebie i dać sobie prawo oraz czas na słabość.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nam!

Żałoba i święta - jak przetrwać ten trudny czas?

Żałoba i święta – jak przetrwać ten trudny czas?

Stwierdzenie, że do życia potrzebujemy umiejętności doświadczania zarówno radości, jak i smutku, nabiera szczególnego znaczenia przy świątecznym stole. Tradycja spotkań rodzinnych, gromadzenia się, odnosi się wprost do tych dwóch stanów – cieszymy się z czyjejś obecności, jednocześnie smucąc się, że kogoś bliskiego z nami nie ma. Co roku przecież odwiedzamy lub jesteśmy odwiedzani i co roku nie wystarcza czasu i sił, żeby zobaczyć się ze wszystkimi. Takie życie…

Przychodzą jednak święta, podczas których czyjejś nieobecności doświadczamy z wyjątkową mocą. Dzieje się tak wtedy, gdy nie możemy już powiedzieć sobie: “Zobaczymy się następnym razem”. Strata bliskiej osoby, tak trudna do zaakceptowania na co dzień, w czasie świąt przypomina o sobie ze zdwojoną mocą.

Ślad tej próby, dotykającej przecież, prędzej czy później każdego z nas, znalazł miejsce w rytuałach świątecznych. Puste miejsce przy stole, czysty talerz czekający na “niespodziewanego gościa”, reprezentuje tak naprawdę bliskich, którzy nie mogą już zasiąść z nami do kolacji osobiście. I choć tradycja katolicka podpowiada, aby zostawić to puste krzesło dla obcego przybysza, to przecież patrzymy na nie z nadzieją ujrzenia raz jeszcze znajomej twarzy.

Żałoba i Boże Narodzenie

Święta w cieniu żałoby to czas wielkiej próby dla osób borykających się ze stratą bliskich. Atmosfera, która powinna sprzyjać celebrowaniu relacji i skoncentrowaniu się na tym, co nas łączy z innymi, może dramatyzować odczucia i tworzyć dodatkową presję.

Osoby pogrążone w żałobie odświeżają swoje wspomnienia, co zazwyczaj staje się bardzo bolesne. Widok innych, kojarzących się z utraconą osobą, przyglądanie się wieloletnim rytuałom, które dziś uwypuklają brak kogoś kochanego – to musi wiele kosztować.

Jest rzeczą oczywistą, że tak osobisty proces nigdy nie przebiega identycznie. Zarówno fenomenalny dla każdego z nas sposób przeżywania trudnych doświadczeń, jak i kontekst żałoby – okoliczności śmierci i czas jaki od niej upłynął, charakter relacji jaki nas łączył – tworzą specyficzną, za każdym razem niepowtarzalną sytuację.

Etapy żałoby

Można jednak wyłonić najbardziej podstawowy podział etapów żałoby, wskazując trzy okresy tego procesu. Początek to szok (a często także zaprzeczenie), będący formą ucieczki od przytłaczającego doświadczenia. Dominują tu krańcowe zjawiska – od odrętwienia po gniew; od najgłębszej rozpaczy po pozorną obojętność.

Po jakimś czasie przychodzi czas na skonfrontowanie się z nową rzeczywistością, w której wciąż dominuje poczucie braku i nietrwałości. Na tym etapie żałoby, dużo osób odczuwa dezorganizację, “nieradzenie sobie” i oderwanie od rzeczywistości. Dominują raczej myśli i pytania o charakterze egzystencjalnym.

Po tych dwóch stadiach powinien nadejść czas reorganizacji – powrotu motywacji i odzyskania pragnienia sprawczości. To w tym okresie osoba “wraca do życia”, co najczęściej oznacza umiejętność włączenia się w prozaiczne, codzienne procesy i odbudowywanie relacji interpersonalnych oraz wiary w siebie.

Opisane etapy w każdym, indywidualnym przypadku mają swój szczególny przebieg i tempo. Dobrze o tym wiedzieć, aby nie przyspieszać, a tym bardziej nie pomijać żadnego z nich.

Żałoba w święta – jak przetrwać ten czas?

Żałoba to przeżycie emocji po stracie, zatem największe ryzyko tkwi w blokowaniu uczuć i zbyt długim zamykaniu się w doświadczeniu braku. W ten sposób zatrzymujemy możliwość zmiany, adaptacji do nowej rzeczywistości. Podtrzymujemy ból i tęsknotę, której nie można będzie zaspokoić.

Skąd tyle radości, gdy nasz świat runął?

Czas świąt, zwłaszcza cały spektakl, który towarzyszy ich nadejściu wystawia osobę pogrążoną w żałobie na dodatkowe cierpienie. Gwar i pośpiech przygotowań, wszechobecne (najczęściej komercyjne) manifestacje świątecznej “szczęśliwości” osaczają, zamiast przywracać do życia i wydają się bezduszne – skąd tyle radości, gdy nasz świat runął? Nie możemy zmienić tego tła. Postarajmy się za to zrozumieć jakie są nasze potrzeby i możliwości. Co będzie dla nas najtrudniejsze, co chcemy zrobić a czego nie jesteśmy w stanie?

Podzielmy się tym z naszymi bliskimi, oni często nie wiedzą jak reagować i w swoim pragnieniu pomocy mogą nieświadomie nas obciążać. Zaplanujmy świąteczne dni z uwagą, myśląc o tym jak zapewnić sobie bezpieczeństwo emocjonalne. Zaś częścią tego planu jest to, że możemy każdy plan zmienić i odwołać. Zastanówmy się, jak okazać tęsknotę i miłość do osoby która odeszła. Żałoba to także czas na tworzenie nowych rytuałów, odnoszących się do straty, ale przeżywanych z żyjącymi. Zaprośmy ich do tego.

Jak pomóc komuś w żałobie?

I jeszcze kilka zdań dla bliskich żałobników – najlepsze co możecie im dać, to wasza obecność, gotowość wysłuchania i akceptacji ich stanu. Pokażcie im, że nie są sami a jednocześnie mogą być tacy jacy są w tym trudnym czasie. Tak właśnie wyraża się szacunek dla odczuć zbolałej osoby. Na rady, uspokajanie i racjonalizowanie przyjdzie czas. Odwracanie uwagi od sedna ich smutku pogłębi tylko poczucie osamotnienia. I po prostu – zapytajcie czego potrzebują, z gotowością na taką właśnie pomoc, nawet jeśli wyobrażacie sobie ją inaczej.

Najważniejsze doświadczenie płynące z trudu żałoby, to wiara w sens oraz wartość dobroci i miłości. One są fundamentem smutku i poczucia straty – za nimi tęsknimy. Dlatego, jeśli mierzymy się w świąteczny czas ze swoją żałobą, bądźmy przede wszystkim dobrzy dla siebie. Nie wymagajmy od siebie za wiele i zbyt wiele nie oczekujmy.

Będzie różnie, zapewne poczujemy się nagle zupełnie samotni i porzuceni, przyjdą też chwile potrzeby samotności. Mimo, że w żałobie naszym towarzyszem jest smutek i tak nas zaskoczy w najbardziej radosnej chwili. Zdarzą się też momenty, kiedy coś nas rozbawi i zaciekawi – nie zatrzymujmy tego.

John Fowles napisał kiedyś: To dlatego, że oni umarli, my wiemy, że żyjemy. (…) To oznacza ten uśmiech, że istnieje coś, co mogłoby nie istnieć.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!