Wpisy

ADHD u dorosłych - najczęstsze objawy i jak leczyć

ADHD u dorosłych – najczęstsze objawy i jak leczyć

Jak może funkcjonować osoba dorosła z ADHD? Jakie trudności powinny skłonić do rozpoczęcia diagnozy (o ile nie została ona postawiona wcześniej), i najważniejsze, jak radzić sobie z tym zaburzeniem? Na te właśnie pytania, odpowiem w dalszej części tekstu. Zapraszam do dalszej lektury.

Diagnoza ADHD – dlaczego jest tak istotna?

ADHD, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytami uwagi od lat jest kojarzony z dziećmi, które „ciągle się wiercą, przeszkadzają i nie są w stanie skupić się na lekcji”. Dzieci takie są odbierane przez otoczenie (zwłaszcza dorosłych) jako kłopotliwe, trudne we współpracy, bardzo wymagające.

O ile dziecko zostanie właściwie zdiagnozowane, a jego otoczenie się wyedukuje w temacie ADHD, to codzienne funkcjonowanie może ulec znacznej poprawie. Dziecko można wesprzeć wieloma metodami i ułatwić mu odnajdywanie się wśród rówieśników i dostosowanie do obowiązujących zasad społecznych. Nie wszystkie dzieci jednak są diagnozowane.

Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi to zaburzenie, które często mylone jest z trudnym wiekiem (buntem w okresie przedszkolnym) czy dorastaniem. Błędną diagnozą, jaką może usłyszeć rodzic są zaburzenia adaptacyjne. Jednocześnie lęk przed farmakoterapią i jej potencjalnymi skutkami ubocznymi, budzi w rodzicach niechęć do diagnozy. Często czekają oni, aż objawy miną z wiekiem. Nawet jeśli diagnoza zostaje postawiona i wdrożone jest leczenie, ADHD nie mija z czasem.

Można powiedzieć, że z niego się „nie wyrasta”. Zmieniają się jednak objawy i ich nasilenie. Jeśli ADHD nie jest właściwie leczone, do początkowych trudności z uwagą, czy nadruchliwością dochodzi odrzucenie społeczne, niskie poczucie własnej wartości i sprawstwa, a czasami także zachowania opozycyjno-buntownicze. Z takim bagażem trudno jest wejść w życie dorosłe i sprawnie realizować kolejne zadania rozwojowe.

Więcej na ten temat pisaliśmy też tutaj: ADHD – przyczyny, objawy, diagnoza i leczenie nadpobudliwości ruchowej

Osoba dorosła z ADHD – objawy

Cechy, które możemy obserwować u dorosłych z tym zaburzeniem podzieliłam na kilka większych kategorii. Są to m. in.:

  1. Niemożność skutecznego wykonywanie dwóch czynności jednocześnie, lub trudność ze skupieniem się na czynnościach wymagających dłuższego utrzymania uwagi. Takich jak czytanie książki, oglądanie filmu, bez gubienia wątku, czy konieczności przerywania, wstawania, wychodzenia.
  2. Duża ruchliwość, potrzeba chodzenia, poruszania kończynami (np. bujanie nogą podczas siedzenia). Ale też nawyki ruchowe, np. rysowanie podczas rozmowy, obgryzania paznokci/skórek, „skubanie” przedmiotów.
  3. Brak cierpliwości, łatwe irytowanie się, przejawiające się niemożnością dokończenia zadania, np. napisania czegoś, lub przy zadaniach wymagających oczekiwania, np. „wysiedzenie” w kolejce u lekarza. To z kolei może prowadzić do prokrastynacji – odkładania na ostatnią chwilę zadań, który wydają się być trudne, nudne, mozolne.
  4. Nadpobudliwość w kontaktach z innymi – trudność w uważnym wysłuchaniu, łatwe rozpraszanie się w rozmowie, chęć przerywania, dopowiadania „za kogoś”, gadatliwość. Częste zmiany tematu, zapominanie o poruszonych wątkach.
  5. Ogólne rozproszenie, popularne „gapiostwo” objawiające się gubieniem rzeczy, zapominaniem o spotkaniach, strącaniem przedmiotów.
  6. Łatwe wpadanie w złość, impulsywność, przejawiająca się podnoszeniem głosu, wychodzeniem podczas trudnych rozmów.
  7. Odczuwanie niepokoju i/lub rozdrażnienia – jako stan permanentny, trudny do zmiany.

Zachowania te wynikające z ADHD u dorosłych mogą przyczyniać się do wielu problemów, takich jak trudność w wytrwaniu w związku lub relacjach z przyjaciółmi. Również obszar działań zawodowych bywa niesatysfakcjonujący. Brak koncentracji, odkładanie zadań, zapominanie, mogą skutkować niską efektywnością i częstą zmianą miejsc zatrudnienia.

Leczenie ADHD u dorosłych – jak to wygląda?

Leczenie ADHD u dorosłych może być pomocne, ale powinno obejmować wiele wymiarów, takich jak psychoterapia, psychoedukacja i farmakoterapia.

Pomoc w zmniejszeniu lub wyeliminowaniu trudnych zachowań z czasem przyczyni się do poprawy jakości życia i większej satysfakcji. Kluczowa jest diagnoza i dobór odpowiednich metod terapii, gdyż ADHD może mieć różne postaci.

Farmakoterapia

Farmakoterapia wciąż budzi najwięcej obaw. Nie zawsze jest to konieczny element leczenia. Czasami bywa stosowana na początku, aby ułatwić funkcjonowanie, zanim pacjent odczuje pozytywne skutki udziału w psychoterapii. Są też pacjenci, którzy przyjmują leki latami, a ich stan poprawia się na tyle, że nie odczuwają trudności wynikających z ADHD. Leki przepisywane na ADHD u dorosłych zwykle są stymulantami, takimi jak metylofenidat lub amfetamina, które pomagają w kontrolowaniu objawów takich jak impulsywność, rozproszenie uwagi i nadpobudliwość. Istnieją również inne rodzaje leków, takie jak atomoksetyna i guanfacyna, które są nie-stymulantami i mogą być bardziej odpowiednie dla niektórych pacjentów. Jednakże, przed rozpoczęciem leczenia farmakologicznego należy skonsultować się z lekarzem psychiatrą, aby dokładnie ocenić ryzyko i korzyści związane z takim leczeniem.

Psychoedukacja

Psychoedukacja obejmuje nie tylko pacjentów. Równie często jest skierowana do ich bliskich. Pozwala zrozumieć przyczyny, mechanizmy pewnych zachowań. Świadoma rodzina akceptuje pacjenta, jest w stanie zapewnić mu przyjazne środowisko. Pomaga radzić sobie z codziennymi trudnościami i wspiera proces leczenia.

Psychoterapia

Psychoterapia jest główną metodą leczenia. Jest pomocna w nauce radzenia sobie z emocjami i uczuciami, identyfikowaniu i zmienianiu myśli oraz zachowań. A także radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami. Może to być zarówno praca indywidualna, jak i grupowa. Zalecanym podejściem jest terapia poznawczo-behawioralna.

***

Podsumowując, ADHD to poważne zaburzenie, które może wpływać na jakość życia osoby dorosłej wielu obszarach, od codziennego funkcjonowania, przez relacje, po skuteczność zawodową. Istnieją jednak skuteczne metody leczenia, które mogą pomóc w kontrolowaniu objawów i poprawić funkcjonowania w codziennym życiu. Kluczowe jest wczesne rozpoznanie zaburzenia i skonsultowanie się z lekarzem w celu doboru odpowiedniej terapii.

Zalecana literatura:

„ADHD u dorosłych, jak ułatwić sobie życie i uspokoić myśli” Sabine Bernau

Skutecznie pomagamy w diagnozowaniu i leczeniu ADHD. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Manipulacja w bliskich relacjach - po czym rozpoznać formy szantażu emocjonalnego?

Manipulacja w bliskich relacjach – po czym rozpoznać formy szantażu emocjonalnego?

O przemocy w bliskich relacjach mówiono w różnych kontekstach. Najczęściej opisywano ją jako przemoc fizyczną, często stosowaną po alkoholu, wobec kobiet lub dzieci. Wielokrotnie przemilczana jedna z jej form to przemoc psychiczna, do której zaliczamy szantaż emocjonalny.

Szantaż emocjonalny – co to?

Szantaż emocjonalny to forma manipulacji, w której jedna osoba stara się wymusić określone zachowanie lub decyzję na drugiej osobie. Celem takich zachowań jest podporządkowanie sobie drugiej osoby. Dzieje się tak, gdyż osoba manipulująca nie może, lub myśli, że nie może osiągnąć swojego celu prośbą, rozmową opartą o argumenty, ale też wtedy gdy nie ma w sobie zgody na odmowę. Wykorzystuje wówczas emocje, w tym lęki, czy poczucie winy partnera.

Formy szantażu emocjonalnego

Groźby

Często są to groźby dotyczące różnych obszarów. Mogą one zapowiadać zerwanie relacji, lub być tzw. mikroporzuceniami. Dzieje się tak wtedy, gdy jedna osoba „zrywa”, ale tak naprawdę nie odchodzi. Takie zachowania budzą lęk przed samotnością i chęć „uratowania związku”, a co za tym idzie popychają do uległości w sytuacjach konfliktowych.

Groźby mogą też dotyczyć wyrządzenie krzywdy osobie, którą się manipuluje, lub jej bliskim. Mogą to być groźby dotyczące np. pobicia, ale też ośmieszenia (np. napisze do twojego szefa), narażenia na stres (np. powiem twoim starszym, schorowanym rodzicom jaka jesteś). Manipulator potrafi też straszyć wyrządzeniem krzywdy sobie, podejmowaniem zachowań ryzykownych np. wsiądę do auta pod wpływem alkoholu, włącznie z groźbami o odebraniu sobie życia. Nawet jeżeli takie groźby nie są realne do spełnienia – w osobie szantażowanej budzą lęk, oraz poczucie winy. Szantaże dotyczące skrzywdzenia samego siebie uruchamiają nadmiarową odpowiedzialność za drugą, dorosła i autonomiczną osobę.

Stawianie ultimatum

Nieco bardziej zawoalowaną formą manipulacji jest stawianie ultimatum. Wówczas manipulator zachowuje pozory dawania wyboru, decydowania o sobie samym. Jak można rozpoznać, że nie jest to prawdziwy wybór, tylko manipulacja? Często osoba jest przymuszana do podjęcia decyzji, wybiera między dwiema niekorzystnymi opcjami, a dokonanie „niewłaściwego” wyboru wiąże się z lękiem przed konsekwencjami.

Osoba wymuszająca decyzje czy zachowania stosuje także subtelniejsze formy wywierania wpływu, np. podważanie wiary w siebie danej osoby (w tym jej wiedzy, jej świadomości). Robi to poprzez systematyczne, długotrwałe stosowanie poniżających komentarzy lub upokarzającego zachowania. Wyśmiewa poglądy, sugeruje brak rozumu, czy nieumiejętność logicznego myślenia. Osoba poddana takim zachowaniem traci zaufanie do siebie i swojego osądu sytuacji. W skrajnych przypadkach, manipulator wręcz sugeruje chorobę psychiczną, co jest określane mianem gaslightingu. Sprawca, aby podważyć wiarygodność partnera manipuluje faktami i wypowiedziami, np. zarzuca, że coś co zostało powiedziane, nie miało miejsca. Przekręca słowa, lub uogólnia wypowiedzi czy zachowania, np. jeśli nie zrobisz, tego, czego od ciebie oczekuję, to znaczy, że mnie nie kochasz, albo że relacja dla ciebie nic nie znaczy.

Karanie

Karanie to kolejne forma wywierania wpływu. Często spotykamy się z karaniem milczeniem, odcinaniem się emocjonalnym. Na naszym blogu powstał też oddzielny wpis na ten temat – Karanie milczeniem – jakie niesie ze sobą konsekwencje?

Sprawca obarcza odpowiedzialnością za taki stan rzeczy swojego partnera/partnerkę: „To twoja wina, że ja się czuje urażony i nie chcę z tobą rozmawiać”. W sytuacjach konfliktowych, kiedy czujemy, że dalsza rozmowa nie będzie konstruktywna i trzeba dać opaść emocjom, możemy sobie pozwolić na chwilowe odcięcie się, ale wówczas rozmawiamy o tym z partnerem. Mówimy, że potrzebujemy czasu, żeby odetchnąć i wspólnie ustalamy, kiedy wrócimy do tematu. W relacjach przemocowych milczenie zapada nagle, rozciąga się na dni, czy tygodnie, a próby nawiązania kontaktu pozostają bez odpowiedzi.

Skutki szantażu emocjonalnego

Szantaż emocjonalny jest szczególnie szkodliwy, ponieważ nie widać jego śladów, jak w przypadku przemocy fizycznej, a jednocześnie może prowadzić do poczucia winy i braku wiary w siebie u osoby, która jest jego ofiarą. Może też skutkować trudnościami z podejmowaniem decyzji i brakiem pewności, co do własnych potrzeb i pragnień. A w sytuacji, kiedy osoba zadba o zaspokojenie owych potrzeb, lub postawi granice, musi mierzyć się z poczuciem winy.

W wielu przypadkach szantaż emocjonalny może prowadzić do zaburzeń emocjonalnych u ofiar. Może rozwinąć się depresja, lub zaburzenia lękowe. Tym, co powinno nas zaniepokoić, są zaburzenia łaknienia, problemy ze snem, nawracające poczucie napięcia, niepokoju.

Jak bronić się przed manipulacją w relacjach?

Szantaż emocjonalny jest szczególnie powszechny w bliskich związkach, takich jak małżeństwa czy związki partnerskie, ale może też występować w relacjach rodzinnych (rodzic-dziecko), przyjaźniach czy relacjach służbowych. Aby się przed nim bronić, ważne jest, aby nauczyć się rozpoznawać tego rodzaju zachowania i mieć odwagę nazywania ich.

Poniżej kilka kroków, które mogą Ci w tym pomóc:

  1. Uświadom sobie, że jesteś ofiarą szantażu emocjonalnego, który jest formą przemocy. To pierwszy krok do tego, aby móc się przed nim bronić.
  2. Nie podejmuj pochopnych decyzji, pod wpływem emocji. Szantaż emocjonalny ma na celu wywieranie presji emocjonalnej, aby zmusić Cię do podjęcia określonej decyzji. Dlatego ważne jest, aby zachować spokój i dać sobie czas. Masz pełne prawo wysłuchać partnera/kę i powiedzieć, że decyzje podejmiesz, kiedy przemyślisz sprawę.
  3. Nie dawaj się zastraszać. Jeśli osoba stosująca szantaż, grozi Tobie lub bliskim, nie pozwól, aby ta groźba Cię zdominowała. Pamiętaj, że nikt nie jest bezkarny i jeśli czujesz, że sam/sama nie umiesz się obronić szukaj pomocy.
  4. Jeśli doświadczasz szantażu emocjonalnego, nie wahaj się szukać pomocy u bliskich, przyjaciół lub specjalisty. Może Ci to pomóc odzyskać pewność siebie i nauczyć się radzić sobie z takimi sytuacjami w przyszłości.

Więcej informacji znajdziesz też tutaj – Jak reagować na szantaż emocjonalny?

Pomagamy osobom doświadczającym przemocy w relacjach. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Mój dorosły syn nie wie, że jest adoptowany. Ma depresję. Czy powinien poznać teraz prawdę?

Mój dorosły syn nie wie, że jest adoptowany. Ma depresję. Czy powinien poznać teraz prawdę?

Mój syn nie wie, że jest adoptowany przez mojego męża. Teraz jest już dorosły i ma depresję. Mój mąż nie był dobrym ojcem. Bił go i poniżał, o czym dowiedziałam się całkiem niedawno. Nie wiem czy teraz jest dobry pomysł, aby powiedzieć synowi o adopcji, gdy jest w depresji i na początku terapii? A z drugiej strony myślę, że powinnam to zrobić.

Odpowiedź psychologa

Pani Marto,

to niezwykle trudny i delikatny temat. Na pewno nikt decyzji nie podejmie za Panią, nie powie, co w tej sytuacji byłoby najlepsze dla Pani i dla syna. Ja bym jednak proponowała udać się na kilka sesji poradnictwa psychologicznego, żeby mogła Pani z różnych stron przeanalizować temat i podjąć decyzje samodzielnie, z pełną świadomością możliwych konsekwencji.

Mi nasuwa się kilka pytań – przede wszystkim, jak to się stało, że nie wiedziała Pani o biciu, czy poniżaniu dziecka? Być może warto od tego zacząć szczere rozmowy z synem, o tym co działo się w Waszym domu, jak on się z tym czuł. Może będzie to czas pierwszej prawdziwej, szczerej bliskości, a temat adopcji wypłynie naturalnie.

W depresji nasi pacjenci funkcjonują bardzo różnie. Dla niektórych z nich taka informacja byłaby faktycznie zbyt trudna do przyjęcia, ale mam za mało danych, aby wnioskować, jak zareaguje Pani syn. Taka wiadomość może pobudzić do wielu pytań i refleksji: kim jestem, dlaczego mój ojciec biologiczny nie miał ze mną kontaktu, czy byłem dla niego ważny?

Myśl, że rodzic zrezygnował z dziecka może skutkować kryzysem, ale też w Państwa sytuacji świadomość, że człowiek, który krzywdził, nie jest tak naprawdę ojcem, może dać jakiś rodzaj ulgi. Może też pojawić się złość na Panią (że Pani nie obroniła).

Jak Pani widzi scenariuszy jest wiele i dlatego sugeruję omówienie z kimś profesjonalnym tej sytuacji na żywo. To co na pewno jest ważne, to fakt, że syn rozpoczął terapię i wspólnie z terapeutą będzie mógł przepracować temat adopcji, kiedy już się dowie. Życzę powodzenia.

Skutecznie pomagamy w naprawianiu relacji rodzinnych. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Jak być konsekwentnym rodzicem?

Jak być konsekwentnym rodzicem?

Wielu rodziców marzy o tym, aby ich dzieci wyrosły na odpowiedzialnych, skutecznych i tym samym konsekwentnych dorosłych. Często jednak sami mamy problem ze stawianiem dzieciom granic. Nawet jeśli ustalamy jakieś zasady w zderzeniu z dziecięcą złością, frustracją czy smutkiem niejednokrotnie z nich rezygnujemy, naginamy się, a ostatecznie odczuwamy złość zarówno w stosunku do dziecka, jaki i do siebie.

Zanim odpowiemy sobie na pytanie „Jak być konsekwentnym rodzicem?” trzeba się zastanowić, dlaczego warto o to zadbać. Konsekwencja to umiejętność wytrwania w pewnych postanowieniach i dostosowania się do ustalonych wcześniej zasad.

Jakie korzyści płyną z bycia konsekwentnym rodzicem?

Życie w domu, w którym zasady są jasne, pozwala dziecku nabrać przekonania, że świat jest przewidywalny, a tym samym bezpieczny. Natomiast życie w bezpiecznym świecie pozwala dzieciom na swobodne eksplorowanie go, a tym samym zapewnia zdrowy rozwój.

Dziecko (i my również) nabiera nowych, zdrowych nawyków. Powtarzane czynności stają się niejako naturalne, a wykonywanie ich w przyszłości nie stanowi już wyzwania. Jednocześnie wyrobienie w nas konsekwencji i umiejętne stosowanie jej w domu pozwoli lepiej współpracować z dzieckiem też w innych okolicznościach, np. podczas zakupów, wakacji, czy będąc u znajomych. Dzięki temu oszczędzimy dziecku, sobie i otoczeniu niepotrzebnego stresu.

Rodzice, którzy wyznaczają granice, a potem sami je łamią, nie dotrzymują słowa, bywają nieprzewidywalni w swoich reakcjach, sprawiają, że dziecko traci poczucie bezpieczeństwa. W skrajnych przypadkach zaczyna ono funkcjonować w trybie przetrwania, bo nie wie, co się wydarzy. To z kolei utrudnia lub wręcz zaburza rozwój.

Dlaczego dzieci naruszają zasady i testują granice?

O tym, że zasady i konsekwentne się ich trzymanie jest ważne – wiemy my – dorośli. Dzieci natomiast w procesie rozwoju testują granice. W ten sposób sprawdzają na ile my (a tym samym ich świat) jesteśmy stali, czy w sytuacjach kryzysowych będzie można się o nas oprzeć. Testowanie zasad i granic przybiera na sile, kiedy dziecko zyskuje samodzielność, zaczyna się poruszać, uczy się odmawiać, i następnie w wieku dojrzewania. Wtedy również nie jest to przejaw złej woli wobec rodziców, a naturalny etap rozwoju pozwalający młodemu człowiekowi nie tylko testować świat, ale też wytworzyć własną tożsamość

Od czego zacząć?

Ustal z dzieckiem konkretne zasady

Jasne zasady obowiązujące w Waszym domu nie tylko zapewnią poczucie bezpieczeństwa dziecku, ale też ułatwiają Wam funkcjonowanie. Ważne jest jednak to, aby rozmawiać o tym z dzieckiem, a nie tylko narzucać mu listę zadań do wykonania. Oczywiście to rodzic decyduje o tym, kto i za co jest odpowiedzialny, ale jeśli jedynie nakazujemy – wzmocnimy opór w dziecku. Jeśli weźmiemy pod uwagę jego preferencję i pozwolimy uczestniczyć w procesie ustalania zasad – będzie się pod nimi podpisywało i chętniej ich przestrzegało.

Mogą to być stałe zasady typu „po jedzeniu każdy wstawia swój talerz do mycia”, „wieczorem wkładamy brudne ubrania do kosza na pranie”. Mogą to też być całe rytuały, np. poranny – ułatwiający wyjście z domu, lub wieczorny – usprawniający zasypianie. Takie rytuały pozwalają nie tylko zadbać o stały rytm i wykonanie wszystkiego na czas, ale też pozwalają pielęgnować bliskość, np. wspólne posiłki do których siadamy bez telefonów, czy wspólny czas na czytanie.

To co może pomóc w zapamiętaniu a tym samym przestrzeganiu norm – to wszelkiego rodzaju kontrakty rodzinne, lub plany dnia – spisane wspólnie i powieszone w widocznym miejscu.

Omów z dzieckiem, czemu mają służyć zasady

Ustalając zasady warto pomiatać czemu one służą. Dziecko może o to pytać i odpowiedz „bo tak” nie będzie wystarczająca. Jeśli dzielimy się obowiązkami to warto podkreślać, że to nasz wspólny dom i razem o niego dbamy, bo chcemy się w nim wszyscy dobrze czuć. To pozwoli dziecku nauczyć się nie tylko „sprzątania po sobie” ale i brania odpowiedzialności za świat, który tworzy, za relacje w których funkcjonuje.

Podczas ustalania zasad postępowania w domu trzeba także umówić się, co stanie się, jeśli dziecko czegoś nie dopełni. Ważne jest to, aby ustalać to wcześniej i nie dać się potem ponieść emocjom. „Nie zjadłeś obiadu, to za karę nie będzie bajki” – jest okazaniem dziecku swojej frustracji, a nie uczeniem go tego, że wszystko co robimy niesie za sobą pewne konsekwencje. Naturalną konsekwencją nie zjedzenia obiadu jest to, że trzeba zaczekać na kolejny posiłek 2-3 godziny i można w tym czasie być głodnym. Lub np. jeśli idziemy z dzieckiem po zakupy, a ono ociąga się przed wyjściem, odmawia ubierania się itp. – to w konsekwencji czas, który mamy spędzić w sklepie będzie krótszy i zdążymy jedynie kupić jedzenie, a nie pooglądamy zabawek. Dziecko ma wówczas poczucie straty, ale nie obawia się nas i naszych reakcji.

Bądź fair – Ty też przestrzegaj zasad

Jeśli oczekujemy od dziecka przestrzegania zasad – musimy zacząć oczekiwać tego również od siebie. To my modelujemy (kształtujemy) postawy dziecka. Jeśli wymagamy od niego np. jedzenia przy stole, a potem zasiadamy z chipsami przed tv – pokażemy mu z zasady wolno łamać. Oczywiste jest, że rodziców i dzieci nie zawsze obowiązują te same normy. Boprzecież pełnimy inne role i trudno wyobrazić sobie dom, w którym np. rodzice idą spać po dobranocce, jednak warto omówić to z dziećmi.

Warto wyjaśnić dlaczego tak jest, jakie zadania wypełniają rodzice, a jakie dzieci, za co jesteśmy odpowiedzialni i które normy obowiązują wszystkich członków rodziny (to, że odzywamy się do siebie grzecznie, lub że myjemy zęby przed snem), a które są specyficzne (rodzice chodzą do pracy, a dzieci do szkoły).

Nie ulegaj dziecięcym emocjom, a tym samym nie daj się ponieść własnym!

To naturalne, że kiedy odmawiamy, lub wymagamy wykonania czegoś na co dziecko akurat nie ma ochoty – pojawia się bunt. Może to być płacz, krzyk, ataki agresji (np. plucie lub bicie rodzica), czy próba wzbudzenia poczucia winy mówieniem np. „ty mnie nie kochasz”, albo „jesteś okropna/y”.

Bardzo ważne jest nie uleganie takim zachowaniom i nie wycofywanie się z ustalonego planu. W takich sytuacjach należy nazwać emocje dziecka (widzę jak bardzo jesteś zła/zły…), oraz wrócić do ustalonej wcześniej zasady (ale umawialiśmy się, że przed kolacja, nie jemy słodyczy).

W przypadku zachowań agresywny jasno zaznaczamy, że się na nie godzimy – „Tak nie wolno!” Pomocne jest powtarzanie prostych, krótkich zdań, a nie wdawanie się w długie dyskusje. Wtedy zaczynamy się przed dzieckiem tłumaczyć i otwieramy przestrzeń na wzbudzanie w nas poczucia winy. Do omówienia sytuacji można wrócić, kiedy emocje już opadną, ale też w niezbyt odległej perspektywie. Rozmowa po kilku dniach nie przyniesie efektu.

Prowadzimy konsultacje wychowawcze dla rodziców. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Od kiedy zaczęłam stawiać w życiu granice, stałam się dla rodziny śmieszna. Jak udowodnić im, że źle mnie oceniają?

Od kiedy zaczęłam stawiać w życiu granice, stałam się dla rodziny śmieszna. Jak udowodnić im, że źle mnie oceniają?

Witam, mam 34 lata i pochodzę z bardzo toksycznej rodziny. Od kiedy zawalczyłam o siebie i zaczęłam stawiać w życiu granice, stałam się dla rodziny „śmieszna”…

Mimo stawianiu granic, rodzina mnie obraża

Nie z każdym mogę zerwać kontakt i gdy słyszę o sobie „cham jeden” lub lecą bluzgi, to nie wiem jak się zachowywać. Spokojne rozmowy, zaprzeczanie, argumentacja – to zapalniki do okropnego obrażania mnie. Często najbliższa rodzina poniża mnie przed kuzynami, ciotkami lub sąsiadami. Nie raz słyszałam „głupie to takie, nie słuchajcie jej” albo „ona ma problem psychiczny” i podobno „zdziczałam”. Bo nie reaguje na chamstwo.

Nie wiem, co robić, bo nie reagowanie powoduje, że wszyscy wierzą moim rodzicom albo siostrze, która jest perfidnie narcystyczna i przemocowa. Ludzie dystansują się wobec mnie. Myślą, że mam faktycznie problemy z głową. Często ojciec albo matka opowiadają bzdury na mój temat. Mówią rzeczy, których nigdy nie wypowiedziałam i przypisują, co niby czuję/myślę.

Jak reagować na toksyczne zachowania?

Wiem, że nigdy się nie zmienią, ale czy mogę jakoś udowodnić innym, że źle mnie oceniają? Jako jedyna w rodzinie mam wyższe wykształcenie. Jestem zaradna, żyje pasjami, rozwijam się. W domu rodzinnym byłam gnębiona nawet za czytanie książek, wręcz śmiano się z tego. Czuję totalną przepaść intelektualną między nami, a jednocześnie brak siły przebicia. Jestem cieniem, który całe życie był workiem treningowym.

Odpowiedź psychologa

Pani Kseniu,

to co Pani opisuje jest bardzo przykre. Bycie oczernianym może budzić chęć obrony, a czasem (gdy ta obrona nie działa), poczucie niemocy, bezradności.

Zastanawiające jest to, dlaczego dalsza rodzina czy znajomi nie weryfikują tego, co jest opowiadane na Pani temat, nie mają szerszego oglądu sytuacji, znając przecież Panią osobiście. Drugie pytanie, które mi się nasuwa, to dlaczego opinia tych ludzi jest tak ważna dla Pani. Ma Pani 34 lata, sam Pani zauważa, że ma Pani inne wykształcenie, pozycję życiową. A jednak coś nie pozwala Pani się zdystansować do ocen i żyć własnym życiem. Być może to kolejny aspekt do przepracowania (po nauce stawiania granic).

To, że zaczęła Pani stawiać granice i spotkała się Pani z oporem rodziny jest naturalne. System rodzinny dąży do zachowania znanej mu sytuacji, podziału ról, zależności. Na każdą większą zmianę będzie reagował. Czasem będzie to dostosowanie się, a czasem, tak jak w przypadku Pani rodziny niezgoda, agresja. Na to nie może Pani pozwalać.

Nie musi Pani tłumaczyć się czy zaprzeczać, tak jak Pani dotychczas robiła. Ma Pani prawo nie słuchać inwektyw (proszę mnie nie obrażać/proszę tak do mnie nie mówić), ucinać takie rozmowy (w takim tonie nie będę rozmawiała), czy wychodzić z pokoju w momencie, kiedy jest Pani obrażana.

Może Pani też ze swoim terapeutą porozmawiać o formie tych granic. O tym, jak stawiać je skutecznie, ale nie agresywnie i być konsekwentną w ich obronie.

Skutecznie pomagamy w nauce stawiania granic. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Dlaczego tkwimy w przemocowych związkach?

Dlaczego tkwimy w przemocowych związkach?

Co takiego trzyma daną osobę w przemocowej relacji? Dlaczego mimo podjęcia różnych działań i braku efektów – zwyczajnie nie odejdzie od partnera, który jest agresywny (bez względu na rodzaj agresji)? W dalszej części tekstu przybliżę odpowiedź na te pytania. Zapraszam do lektury.

Przemocowe związki – coraz częstszy problem w terapii pary

Wielu naszych pacjentów zgłasza się na terapię pary, aby podnieść jakość relacji, pracować nad sobą i budować wspólnie związek, z większą świadomością. Dzieje też tak (to częstszy scenariusz), że jedna z osób czuje się źle w aktualnej relacji. Dochodzi w niej do częstych konfliktów, potrzeby nie są zaspokajane, narasta wzajemna niechęć. Rozmowy niewiele zmieniają.

Partner proszony o udział w terapii par – odmawia. Wówczas jedynym wyjściem jest udanie się na terapię indywidualną. Wspólnie z pacjentem przyglądamy się schematom osoby, która do nas przyszła. Jakie są jej doświadczenia, często te wczesnodziecięce i co być może osoba ta odtwarza w relacji partnerskiej. Bardzo często ta praca indywidualna ma również wpływ na jakość związku. Nasz pacjent uczy się wyrażać swoje potrzeby, stawiać granice, być odpowiedzialnym za swoje emocje i zachowania.

Czasami jednak słuchając historii pacjenta widzimy, że tkwi on w przemocowej relacji. Stawiane granice są wciąż przekraczane. Partner nie liczy się z potrzebami, nawet gdy pacjent komunikuje je w jasny sposób. Mimo pracy własnej – jakość relacji nie poprawia się i wówczas zadajemy sobie pytanie – dlaczego tak trudno jest odejść danej osobie od przemocowego partnera?

Jakie są przyczyny pozostawania w przemocowym związku?

Tkwienie w przemocowym związku może być wynikiem wielu różnych czynników, które mogą się różnić w zależności od osoby i sytuacji. Oto kilka możliwych przyczyn.

Brak wiedzy na temat przemocy

Niektóre osoby mogą nie wiedzieć, że są ofiarami przemocy, ponieważ nie zdają sobie sprawy z tego, co jest uważane za przemoc. Może to być spowodowane brakiem świadomości na temat tego, co jest dozwolone w związku, a co nie. Czasami osoby, które wychowywały się w przemocowym domu, zachowania agresywne odbierają jako zupełnie normalną formę bycia w relacji. W takiej sytuacji skupiamy się na psychoedukacji. Wspólnie zastanawiamy się, które zachowania partnera są raniące, na co dana osoba się godzi, a czego dłużej nie chce doświadczać.

Przemoc doświadczana w dzieciństwie

Często przemocowe doświadczenia z dzieciństwa (wystarczy być świadkiem przemocy między rodzicami, nie trzeba jej doświadczać osobiście) mają wpływ na to jaki styl przywiązania się wykształci. Wówczas nie wystarczy sama edukacja, ale potrzebna jest głębosza praca. Takie „dorosłe już dzieci” są niejako przyzwyczajone do częstych zmian nastroju, wybuchów emocji, stałych rozstań i powrotów. Związek zdrowy, stabilny wydaje się być „nudny, bo trudno jest się w nim odnaleźć”. Warto spróbować poradzić sobie z dziecięcymi traumami i budować zdrowy, tzn. bezpieczny styl przywiązania.

Lęk przed samotnością

Niektóre osoby tak bardzo boją się samotności, że wolą raniący związek, niż jego brak. Często jest to związane z tym, że nie wiedzą, jak z samotnością sobie radzić. Bycie samemu ze sobą jest trudne, gdyż zalewają nas myśli i emocje, z którymi trzeba się konfrontować, np. poczucie smutku, lęk. Pomagamy wówczas pacjentowi radzić sobie z trudnymi emocjami, zaopiekować się samym sobą. Wspólnie szukamy sensu i satysfakcji w życiu, bez względu na to czy dana osoba jest w relacji, czy nie.

Poczucie niemocy

Kolejną trudnością w zdecydowaniu się na życie w pojedynkę jest poczucie niemocy – sam/a nie dam sobie rady. Może to prowadzić do tkwienia w przemocowym związku, lub „wpadania” z jednej relacji w kolejną, tzn. odejdę, jeśli najpierw poznam kogoś innego. W tych przypadkach pracujemy nad niskim poczuciem własnej wartości i brakiem pewności siebie.

Brak poczucia wpływu na własne życie

Brak poczucia wpływu na własne życie, tzw. sprawstwa, wiąże się z mechanizmem wyuczonej bezradności. Osoby doświadczające przemocy, często podejmowały różne próby zastopowania zachowań agresywnych. Ponieważ nie przyniosły one spodziewanego efektu – z czasem takie osoby zaczynają czuć się coraz bardziej bezradne i rezygnują z działań. Mówią: „Nie kłócę się już o nic, nie będę zgłaszać, bo to nic nie daje, jak się wyprowadzę, to i tak mnie znajdzie”. W tych przypadkach również wzmacniamy pacjenta, pomagamy mu odnaleźć siłę do działania i niejako wspólnie przechodzimy kolejne próby wyjścia ze związku.

Brak wsparcia

Czasami osoby tkwiące w przemocowym związku mogą mieć trudności z znalezieniem wsparcia ze strony bliskich lub przyjaciół. Może to być spowodowane lękiem przed ostracyzmem lub brakiem zrozumienia ze strony innych. Mówimy, że przemoc karmi się milczeniem. Z powodu wstydu, lęku przed oceną osoby doświadczające przemocy nie mówią o niej najbliższym. Przez lata zachowania agresywne się nasilają, a otoczenie może nie być tego świadome. Dlatego nie udziela wsparcia, a często wręcz nie rozumie decyzji o rozstaniu, podważa ją, lub namawia do powrotu i ratowania małżeństwa.

Brak innych opcji

Niektóre osoby mogą nie mieć możliwości fizycznego lub finansowego odejścia od partnera/ki, który/a stosuje przemoc. Tak się dzieje często w sytuacji kobiet, które zajmują się małymi dziećmi, nie pracują zawodowo i są finansowo zależne od męża. Wówczas decyzja o rozstaniu wydaje się być czymś wręcz nieosiągalnym. Tu jednak również są możliwe różne wyjścia. Warto wtedy udać się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej, który pokieruje dalej i przedstawi możliwe opcje – łącznie z bezpłatną pomocą prawną czy schronieniem w specjalnym ośrodku.

Pomoc psychologiczna dla ofiar przemocy

Jeśli masz poczucie, że relacja w której obecnie jesteś jest dla Ciebie krzywdząca, nawet jeśli nie nazywasz jej przemocową, i czujesz, że trudno jest Ci się z niej wyswobodzić, to warto udać się na konsultację i przyjrzeć, co takiego Cię wikła i nie pozwala żyć w spokoju. Terapia indywidualna jest pierwszym krokiem do odnalezienia w sobie siły i poprawy swojej sytuacji.

Na naszym blogu powstał też oddzielnym wpis i tym: Jak pomóc osobie doświadczającej przemocy?, który można wysłucha też w formie podcastu.

Pomagamy osobom doświadczającym przemocy w różnych jej formach. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Mieszkam z mężem w jego mieszkaniu - on jest właścicielem, ale czuję się tam jak intruz. Co mam robić?

Mieszkam z mężem w jego mieszkaniu – on jest właścicielem, ale czuję się tam jak intruz. Co mam robić?

Witam, od ok. 2 lat mieszkam z mężem w jego mieszkaniu (jest właścicielem), 4 miesiące temu pobraliśmy się.

Mąż jest typem człowieka, który lubi mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Jest dosyć dokładną osobą, mocno stąpającą po ziemi. Natomiast ja jestem osobą bardzo uczuciową i często staram się nie przejmować błahymi problemami, kieruje się dobrem innych osób, a dopiero na końcu własnym.

Mąż decyduje o moim funkcjonowaniu w mieszkaniu

Podczas zamieszkania razem (ponad rok przed małżeństwem) sporadycznie doświadczyłam z jego strony zachowań mających uświadomić mi, iż jest właścicielem mieszkania i do niego należą wszelkie decyzje odnośnie mojego funkcjonowania w tym mieszkaniu (m.in. którą szafę i półki mogę zająć, dzielimy miejsca po równo, ilości kosmetyków, ubrań nie powinny być duże, bo mieszkanie jest małe i zanim coś kupie, powinnam wyrzucić to w czym nie chodzę i wyrzucić to czego nie używam itp).

Jak zrozumieć zachowanie męża?

Nie ukrywam, że wtedy nie zwracałam aż tak uwagi na to, jak mąż reagował, ponieważ uznałam, że potrzebuje czasu aby przywyknąć do obecności drugiej osoby. Teraz będąc w małżeństwie, nie wiele z jego zachowań się zmieniło na lepsze, wręcz nawet pogorszyło. Ja sama osobiście, przez to jakie mąż ma podejście, czuję się sfrustrowana i niechciana. Momentami wręcz jak intruz w jego mieszkaniu i mam spore obawy przed jakimkolwiek „ruchem”. Mimo że jesteśmy już małżeństwem nie mam poczucia swobody, tak jak to powinno wyglądać w normalnym małżeństwie, przez co dochodzi między nami do kłótni. Staram się mu tłumaczyć, jak czuję się w tej sytuacji ale to jest jak uderzać głową w mur.

W złości z jego ust padły słowa w moim kierunku, iż rozpanoszyłam się w mieszkaniu i nie mam do niego praw (mamy również rozdzielność majątkową). W takich momentach czuję się bezsilna. Jak mam rozumieć zachowanie męża? Proszę o pomoc.

Odpowiedź psychologa

Pani Kasiu,

cieszę się, że Pani napisała. W Pani liście czuje dużo frustracji i niezgody na takie traktowanie. Jednocześnie jako osoba empatyczna, skupiona na jakości relacji, próbowała Pani zrozumieć, może nawet usprawiedliwić zachowanie męża.

Wchodząc w związek małżeński możemy mieć różne zasoby materialne: lepiej płatną pracę, nieruchomości, rodziców, którzy wspierają finansowo. Jeśli dysproporcja jest dużą, faktycznie warto zadbać o jasne określenie tego, co kto wnosi do relacji. Intercyza może skutecznie zabezpieczać „interesy” bogatszego małżonka, może chronić go przed wykorzystaniem jego pozycji.

Jednak małżeństwo to nie tylko umowa o współpracy. Żyjąc razem, mieszkając wspólnie – tworzycie dom. Oboje powinniście czuć się w nim równie ważni. Powinniście szanować swoje gusta, potrzeby, czuć się swobodnie.

Nadmierna kontrola w związku

Ma Pani słuszność traktując zachowanie męża jako sygnały ostrzegawcze. Takie „wydzielanie” przestrzeni może świadczyć o nadmiernej potrzebie kontroli, co z czasem może prowadzić do zachowań agresywnych. Nie twierdzę, że Pani mąż ma skłonność do przemocy, ale z Pani opisu można wnioskować, że mąż próbuje sprawować jakąś nadrzędną funkcję w domu, decydować o tym co i w jakich ilościach Pani posiada. Fakt, że jest właścicielem mieszkania pozwala mu usprawiedliwiać taką postawę, ale nie jest ona zdrowa i dobra dla relacji.

Gdzie szukać wsparcia?

Być może warto udać się na wspólną sesję – psychoterapia par lub mediatora, jeśli Pani argumenty nie są brane pod uwagę. Jeśli mąż nie będzie zainteresowany wspólną sesja, zachęcam, żeby Pani umówiła się na konsultację indywidualną do terapeuty. Dzięki temu odkryje Pani przyczyny tego, dlaczego potrzeby, czy zdanie innych stawia Pani ponad swoimi. Jednocześnie będzie to okazja, żeby się wzmocnić i nauczyć stawiać granice mężowi, zanim dysproporcja “sił” w Waszym związku jeszcze bardziej się zwiększy.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Czy powinnam podejrzewać męża o flirt z inną kobietą?

Czy powinnam podejrzewać męża o flirt z inną kobietą?

Witam, mąż pozdrawia obcą kobietę na Twitterze kilka razy w tygodniu i zawsze kończy to emotikonem z serduszkiem w pocałunku. Jest mi przykro, a on mówi, że tak się robi. Również życzy jej dobrych snów i wstawia posty z muzyką dla niej. Pracuje daleko od domu i co mam sobie myśleć? Proszę odpowiedzieć, czy to flirt?

Odpowiedź psychologa

Pani Dano,

z Pani listu wynika, że sytuacja, której Pani doświadcza budzi w Pani niepokój. Z jednej strony chce Pani ufać mężowi. A z drugiej obserwuje Pani zachowania, które sprawiają, że się Pani zastanawia, czy pewne granice nie są przekraczane. Czy mąż jest wobec Pani lojalny i nie flirtuje z inną kobietą? Słysząc od męża, że „tak się robi” może Pani czuć, że Pani emocje są bagatelizowane, lub podważane. Nazwała je Pani wprost „jest mi przykro” i myślę, że to kluczowe zdanie Pani listu.

Granice w związku – o czym warto pamiętać?

O tym „co się robi, a czego nie” w relacjach decydują różne zasady i normy, na które zgadzamy się funkcjonując w danej społeczności – np. savoir vivre, czy netykieta dotycząca zachowania się w sieci.

W przypadku pary, kluczowe jest jednak to, na co obie osoby się umawiają, na co się godzą. Jeśli zachowania jednego z małżonków sprawiają przykrość drugiemu, budzą niepokój, podważają trwałość relacji, to warto się zastanowić dlaczego tak się dzieje.

Możecie otwarcie rozmówić o tym, czemu służy relacja ze wspomnianą kobietą, dlaczego mąż ma potrzebę wysłania jej „buziaczków” czy udostępniania muzyki. Być może czegoś brakuje mu w Państwa relacji i warto się temu przyjrzeć, zanim znajomość z inną kobietą rozwinie się bardziej. Ważne też jest, aby Pani komunikowała, co Pani czuje, ale unikała pretensji i obwiniania. Proponuję skupić się na swoich obawach i potrzebach.

Psychoterapia terapia

Jeśli nie uda się Państwu ustalić pewnych wspólnych zasad obowiązujących w Waszym związku samodzielnie, użyteczna może okazać się terapia pary. Dzięki pomocy bezstronnego terapeuty będziecie mogli usłyszeć się wzajemnie i zbudować trwałe fundamenty Waszej relacji.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Czy jestem uzależniona od moich rodziców?

Czy jestem uzależniona od moich rodziców?

Witam, mam pytanie. Czy jestem uzależniona od moich rodziców? Bardzo chcę zrobić krok w przód w stronę samodzielności. Zamierzam wyjechać do innego miasta do pracy, ale moi rodzice za nic nie chcą się zgodzić.

Jestem już dorosła ale ciągle oczekuje jakiejś akceptacji od nich. I to mi właśnie nie pozwala postawić na swoim i robić co chce. Co mam zrobić?

Odpowiedź psychologa

Pani Marcelino,

nie nazwałabym tego co Pani przeżywa uzależnieniem, ale na pewno jest tu jakaś forma uwikłania ze strony rodziców. Jeśli jest Pani dorosła, to ma Pani pełne prawo decydować o sobie, o tym gdzie Pani mieszka, pracuje, jak spędza czas. Nie musi Pani prosić o pozwolenie rodziców. Protesty z ich strony są pewnego rodzaju przekroczeniem granic.

Proces separacji od rodziców

Być może rodzicom trudno jest zaakceptować to, że Pani jest odrębną osobą i nie chcą stracić kontroli/wpływu na Panią. To może wywoływać w Pani wewnętrzne konflikty. Z jednej strony odczuwa Pani chęć bycia lojalną wobec rodziców, uzyskania ich aprobaty (co jest naturalne dla dziecka). Z drugiej, potrzebę niezależności, samostanowienia o sobie. To również naturalny proces separacji, który musi przejść każde dziecko, aby stać się niezależnym człowiekiem, móc realizować swoje potrzeby, założyć własną rodzinę.

Jeśli rodzice rozumieją swoją rolę, wspierają dziecko w tym procesie. Jeśli jednak tego nie robią, to proces separacji jest utrudniony i często wiąże się z poczuciem winy u młodego człowieka.

Jak porozumieć się z rodzicami?

Być może wystarczy szczera rozmowa z rodzicami. Warto mówić im jak ich zakazy wpływają na Panią, jak się Pani czuje, gdy nie może decydować o sobie. Może im Pani również zaproponować literaturę dla rodziców dorosłych dzieci, która pomaga poradzić sobie z trudnymi emocjami, jakie tacy rodzice mogą przeżywać, gdy dziecko opuszcza gniazdo.

Jeśli jednak ta rozmowa nie wystarczy, rodzice nie uszanują Pani wyborów, a Pani nadal będzie borykała się z trudnością w postawieniu im granic, warto rozważyć udział w terapii indywidualnej. Dzięki niej przejdzie Pani proces separacji bardziej świadomie i ze wsparciem.

Masz problem w konsekwentnym stawianiu granic? Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Brak zrozumienia w związku. Dlaczego tak trudno przyjąć perspektywę partnera?

Brak zrozumienia w związku. Dlaczego tak trudno przyjąć perspektywę partnera?

Wchodzące w relacje partnerskie każdy z nas wnosi do nich pewien bagaż – przekonań, utrwalonych schematów zachowań, wspomnienie pewnych doświadczeń (zarówno tych wczesnodziecięcych, jak i z poprzednich partnerskich relacji).

Czy to, w jakim domu dorastaliśmy, wpływa na nasze późniejsze relacje w związku? Dlaczego trudno nam jest zauważyć perspektywę drugiej osoby w związku? Na te pytania odpowiem w dalszej części tekstu. Zapraszam do lektury.

Wpływ dzieciństwa – co wniesiemy do późniejszych związków?

Dorastanie w domu pełnym miłości

Jeśli dorastaliśmy w domu pełnym miłości i szacunku – nasze przekonania zarówno o sobie, jak i o relacjach będą wzmacniające. Wiemy, czujemy „podskórnie” że zasługujemy na miłość, a ludzie są bezpieczni i troskliwi. Uczymy się wyrażać swoje potrzeby, rozpoznawać swoje emocje.

Stabilni emocjonalnie dorośli są w stanie te dziecięce emocje dostrzec, zaakceptować i pomóc rozładować. Pokazują też, jak rozwiązują konflikty i wyznaczają jasne granice w relacjach. W ten sposób nasz styl przywiązania kształtuje się jako bezpieczny. Dorastając wybieramy partnerów, którzy funkcjonują podobnie i wspólnie uczymy się budować stabilne związki.

Dorastanie w domu pełnym bólu i braku wsparcia

Nie zawsze jednak te pierwsze relacje z naszymi rodzicami są tak wzmacniające. Wówczas doświadczamy różnych zranień, które również wniesiemy do późniejszych związków. Dziecko niedojrzałych emocjonalnie rodziców może doświadczać braku poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Granice w takich domach są płynne, a konsekwencje zachowań trudne do przewidzenia. Rodzic raz okazuje miłość, innym razem wybucha złością (często nieadekwatną do sytuacji.) Zdarza się również, że dzieci mają stawiane oczekiwania, którym nie są w stanie sprostać i wówczas doświadczają krytyki, odtrącenia.

Styl przywiązania, który się wówczas kształtuje jest pozabezpieczy, a mały człowiek uczy się, że nigdy nie może w pełni ufać, że miłość jest związana z bólem i rozczarowaniem, że trzeba sobie na nią zasłużyć spełniając cudze oczekiwania lub, że nie można być kochanym, bo jest się jej niegodnym. Kolejne związki często są tylko powtórzeniem tego samego schematu, a nowi partnerzy zachowują się w podobnie raniący sposób.

Kiedy pojawia się problem zrozumienia perspektywy drugiej osoby w związku?

Aby stworzyć stabilny, zdrowy związek musimy mieć świadomość tego, czego doświadczyliśmy i jak to na nas wpłynęło. W przeciwnym razie nasze reakcje mogą być nieadekwatne do sytuacji, nie odnoszące się do „tu i teraz”, do tego konkretnego partnera.

Kiedy doświadczyliśmy tego, że bliskie związki są raniące, że Ci, którzy powinni kochać, szanować, otaczać opieką – krzywdzą – trudno jest nam usłyszeć i przyjąć naszego partnera jako osobę bezpieczną. Pełni wcześniejszych zranień patrzymy na świat przez pewien filtr. Jesteśmy wówczas wciąż jak to zranione dziecko, które cały czas spodziewa się ataku. Sytuacje, które są naturalne w związkach (konflikty, oczekiwania, czasem złość, czy rozczarowanie partnera) odbieramy jako bardzo zagrażające. Wiele słów czy gestów możemy interpretować jako odtrącenie, ocenę/krytykę nas całych, nie konkretnego zachowania, czy wręcz napaść.

To uniemożliwia nam usłyszenie potrzeb partnera i przyjęcie jego uczuć. Nie jesteśmy już bliskimi sobie osobami, które wspólnie rozwiązują problem. Stajemy po przeciwnej stronie barykady, a nasz partner jest postrzegany jako wróg. Kiedy czujemy się napadnięci – musimy się bronić. Wówczas wybieramy walkę lub ucieczkę. Jeśli walkę, to odpowiadamy kontratakiem, obrażamy partnera, przerzucamy na niego odpowiedzialność, nie jesteśmy w stanie unieść krytyki. Jeśli naszym mechanizmem obronnym jest ucieczka – wycofamy się z relacji. Formy wycofania mogą być różne, od rozpaczy w samotności, po ucieczkę w nałogi, używki, do częstych zmian partnerów, które przynoszą tylko chwilową ulgę.

Jak wyjść z tego niszczących schematu?

Warto zatrzymać się na chwilę i uczciwie spojrzeć wstecz. Zastanowić się czego doświadczałam/łem w relacjach z ważnymi dla mnie osobami? Jak te relacje mnie ukształtowały? Czy dziś jestem osobą, która czuje się bezpiecznie, akceptuje siebie, umie przyjmować krytykę bez lęku? Jeśli tak nie jest – to warto udać się na terapię, aby przepracować wzorce relacji i zacząć budować związki dojrzałe i dające satysfakcję.

Potrzebujesz skonsultować się z psychoterapeutą? Sprawdź najbliższe wolne terminy.

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…