Mąż ukrywał przede mną, że pisał z koleżanką z pracy. Jak na nowo mu zaufać?

Mąż ukrywał przede mną, że pisał z koleżanką z pracy. Jak na nowo mu zaufać?

Witam serdecznie, w listopadzie ubiegłego roku dowiedziałam się, że mąż pisze ze swoją koleżanką z pracy. Ukrywał to przede mną pół roku, aż któregoś dnia będąc w domu zostawił smartwatch w kuchni, gdzie ja przebywałam a on był na górze mówiąc, że pracuje – wypisywał z nią. Twierdzi, że pisał o tym co porabia, a ona do niego z tekstem, że zaprasza go na kawę, a on że to niemożliwe. Więc ona do niego, że chciałaby mieć go blisko siebie i tylko dla siebie.

To zdążyłam odczytać. Wszystkie SMS oczywiście kasował, a tym razem nie zdążył, bo chwyciłam za zegarek i pobiegłam do niego. Twierdzi, że to tylko znajomość koleżeńska. Ona nikogo nie ma. Jej faceta, z którym ma dziecko, zamknęli w więzieniu za molestowanie dzieci i on był przy niej, bo nie miała komu się wypłakać i ta relację od tego się zaczęła. Mąż mówi, że między nimi do niczego nie doszło.

Jesteśmy razem. Przeszłam piekło. Były rozmowy, kłótnie i nadal wybucham, bo nie ufam mu, nadal ze sobą pracują. Twierdzi, że urwał tą relację i tylko rozmawiają na temat pracy. Ale ja cały czas, jak on wychodzi, nakręcam się, czy on mnie nie oszukuje, czy jestem w stanie mu zaufać. Proszę o pomoc.

Odpowiedź psychologa

Dzień dobry Pani Marto,

dostrzegam, że opisana przez Panią sytuacja jest bardzo trudna. Wyobrażam sobie, że może czuć się Pani przygnębiona, przytłoczona i zagubiona. Rozumiem, że przez ostatni okres swojego małżeństwa odczuwa Pani mnóstwo lęku i wątpliwości, co do słuszności swoich uczuć i myśli.

Wyobrażam sobie, że mogło się przetoczyć przez Pani głowę wiele myśli i wiele żalu, że tego czasu mąż nie poświęcał na relację z Panią. To zrozumiałe, że może Pani odczuwać zazdrość, czuć się skrzywdzona i niedoceniona. Domyślam się również, że mogła Pani doświadczyć wielu sprzecznych uczuć jednocześnie np. złość na męża i miłość do niego. To naturalne, że takie emocje się pojawiają, natomiast są one bardzo trudne do zrozumienia i zaakceptowania.

Zdrada emocjonalna – co to takiego?

To czego Pani doświadcza nazywamy zdradą emocjonalną. Psychologia tłumaczy zdradę emocjonalną (przez niektórych zwaną zdradą psychiczną) jako złamanie zasad lojalności wobec partnera, naruszenie intymnego porozumienia między małżonkami. Gdy w związku dwojga pojawia się ktoś trzeci, uwaga osoby zdradzającej w naturalny sposób zostaje rozproszona. Często potrzeby żony przestają być spełniane i w relacji pojawia się oddalenie, zaniedbanie. Ono z kolei wzbudza poczucie dyskomfortu, frustracji i uruchamia niszczący dla relacji lęk.

Zdrada emocjonalna to porozumienie, przyjaźń, które prowadzi do zaangażowania zakochania, niejednokrotnie do zdrady fizycznej. Zdrada emocjonalna prowadzi do utraty poczucia bezpieczeństwa. Rozumiem, że poczuła się Pani oszukana przez męża i utraciła Pani poczucie bezpieczeństwa w relacji z bliską osobą. Domyślam się, że mogło się pojawić wiele dodatkowych emocji takich jak złość, rozczarowanie, lęk i smutek.

Jak odbudować zaufanie w związku?

Jednocześnie napisała Pani, że podjęła Pani decyzję o pozostaniu z mężem w związku. Otrzymuje Pani od niego zapewnienia o miłości i wierności. Mimo tych zapewnień odczuwa Pani brak pewności oraz zaufania do męża. To naturalne, że na odbudowę relacji i poczucia bezpieczeństwa może Pani potrzebować trochę czasu i że może być tak, że w Waszym związku nastąpią zmiany.

Pomyślałam, że pomocny zarówno dla Pani, jaki Waszej relacji może być kontakt z terapeutą par. Są to wspólne spotkania, w czasie których możecie omówić ważne dla Was kwestie, zrozumieć się nawzajem. Wydaje mi się, że może to być dla Pani bardzo pomocne. Jeśli taka wspólna terapia wydaje się Pani niemożliwa, to zachęcałabym do samodzielnego skorzystania z pomocy terapeuty. Będzie Pani mogła poukładać sobie swoje myśli na spokojnie, a takie ułożenie myśli przynosi większy spokój. Mam nadzieję, że poszuka Pani dla siebie pomocy.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom doświadczających kryzysów. Skontaktuj się z Nami!

 

Katarzyna Późniewska – psycholog kliniczny, specjalista psychoterapii uzależnień

Psycholog kliniczny, specjalista terapii uzależnień – prowadzi psychoterapię indywidualną i par. Ponadto specjalizuje się w konsultacjach wychowawczych dla rodziców/opiekunów, oraz w terapii indywidualnej dla nastolatków. Czytaj więcej…

Wyjechałam na studia i ciągle tęsknię za domem. Co robić?

Wyjechałam na studia i ciągle tęsknię za domem. Co robić?

Mam 21 lat, studiuje w Gdańsku już 2 lata i od jakiegoś roku będąc tam, odczuwam nieustanną tęsknotę za domem rodzinnym. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Mam przez to obniżony nastrój, często chce mi się płakać i źle się czuję. Czuję się na tyle słabo będąc na studiach, że bywam w domu mniej więcej co tydzień. Jest to trochę męczące bo z Gdańska do domu jadę 5h, ale wolę to niż siedzieć tam sama.

Mam wrażenie, że przez to odczuwam okropny lęk, coraz częściej mam ataki paniki. Nie wiem co robić, tracę nadzieję, że będę jeszcze dobrze czuła się sama ze sobą.

Odpowiedź psychologa

Pani Asiu,

tęsknota jest stanem naturalnym – nie świadczy o naszej słabości lub nieudolności. W Pani przypadku warto zastanowić się, co ona sygnalizuje? O jakiej potrzebie nam mówi? Tu warto postawić pytanie: jakie potrzeby przebywając w domu rodzinnym są zaspokajane?

Stany lękowo – z czego wynikają?

Wspomina Pani w pytaniu o osamotnieniu oraz pojawiających się coraz częściej stanach lękowych. Czy jest możliwe, że ma Pani trudność w zbudowaniu sieci relacji w nowym miejscu więc najbezpieczniej jest wrócić do tego co jest pewne, dobrze znane, a zatem bezpieczne? Być może tęsknota za domem jest tak naprawdę tęsknotą za pozostaniem w dziecięcej zależności? Studia i wiążące się z nimi wyzwania potrafią przytłoczyć. Być może trudności z tym związane powodują, że „bezpieczniej” uciec w to co znane?

Pytanie brzmi czy istnieje możliwość realizacji kontaktu inaczej niż tylko poprzez faktyczne, fizyczne przebywanie w domu? Czy podróże częściowo nie mogą być zastąpione kontaktem on-line? Proszę pamiętać, że pięciogodzinna podróż w jedną stronę daje nam łącznie 10 godzin, które moglibyśmy poświęcić na budowanie nowych znajomości czy chociażby realizowanie naszych pasji, poszukiwanie nowych zainteresowań. Paradoksalnie te podróże w poszukiwaniu bliskości zabierają cenny czas, który możemy poświęcić na budowanie owej bliskości właśnie.

Pomoc psychoterapeuty

Pani pytanie ma bardzo ogólny wymiar dlatego trudno znaleźć na nie konkretną odpowiedź. Z pewnością zachęciłbym Panią również do skorzystania z konsultacji psychoterapeutycznej, która umożliwiłaby bardziej precyzyjne przyjrzenie się trudności, z którą się Pani mierzy na co dzień. Wyraźne jest, że przechodzi Pani przez sytuację kryzysową więc proszę pamiętać, że to stan przejściowy. Przy odpowiednim przepracowaniu problemu wychodzimy z kryzysów wzmocnieni o doświadczenie i idącą za nim wiedzę. Dzięki temu poznajemy siebie lepiej i coraz lepiej czujemy się sami ze sobą.

Skutecznie pomagamy w diagnozowaniu i leczeniu zaburzeń lękowych. Skontaktuj się z Nami!

 

Agnieszka Śmiechowska - psychoterapeuta
Psychoterapeuta, socjoaterapeuta. Specjalizuje się w terapii indywidualnej dorosłych i młodzieży (od 11 r.ż.) oraz terapii par. Wspiera pacjentów zmagających się z depresją, zaburzeniami lękowymi i zaburzeniami osobowości. Prowadzi też konsultacje wspierające rodziców. Czytaj więcej…
Mój dorosły syn nie wie, że jest adoptowany. Ma depresję. Czy powinien poznać teraz prawdę?

Mój dorosły syn nie wie, że jest adoptowany. Ma depresję. Czy powinien poznać teraz prawdę?

Mój syn nie wie, że jest adoptowany przez mojego męża. Teraz jest już dorosły i ma depresję. Mój mąż nie był dobrym ojcem. Bił go i poniżał, o czym dowiedziałam się całkiem niedawno. Nie wiem czy teraz jest dobry pomysł, aby powiedzieć synowi o adopcji, gdy jest w depresji i na początku terapii? A z drugiej strony myślę, że powinnam to zrobić.

Odpowiedź psychologa

Pani Marto,

to niezwykle trudny i delikatny temat. Na pewno nikt decyzji nie podejmie za Panią, nie powie, co w tej sytuacji byłoby najlepsze dla Pani i dla syna. Ja bym jednak proponowała udać się na kilka sesji poradnictwa psychologicznego, żeby mogła Pani z różnych stron przeanalizować temat i podjąć decyzje samodzielnie, z pełną świadomością możliwych konsekwencji.

Mi nasuwa się kilka pytań – przede wszystkim, jak to się stało, że nie wiedziała Pani o biciu, czy poniżaniu dziecka? Być może warto od tego zacząć szczere rozmowy z synem, o tym co działo się w Waszym domu, jak on się z tym czuł. Może będzie to czas pierwszej prawdziwej, szczerej bliskości, a temat adopcji wypłynie naturalnie.

W depresji nasi pacjenci funkcjonują bardzo różnie. Dla niektórych z nich taka informacja byłaby faktycznie zbyt trudna do przyjęcia, ale mam za mało danych, aby wnioskować, jak zareaguje Pani syn. Taka wiadomość może pobudzić do wielu pytań i refleksji: kim jestem, dlaczego mój ojciec biologiczny nie miał ze mną kontaktu, czy byłem dla niego ważny?

Myśl, że rodzic zrezygnował z dziecka może skutkować kryzysem, ale też w Państwa sytuacji świadomość, że człowiek, który krzywdził, nie jest tak naprawdę ojcem, może dać jakiś rodzaj ulgi. Może też pojawić się złość na Panią (że Pani nie obroniła).

Jak Pani widzi scenariuszy jest wiele i dlatego sugeruję omówienie z kimś profesjonalnym tej sytuacji na żywo. To co na pewno jest ważne, to fakt, że syn rozpoczął terapię i wspólnie z terapeutą będzie mógł przepracować temat adopcji, kiedy już się dowie. Życzę powodzenia.

Skutecznie pomagamy w naprawianiu relacji rodzinnych. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Od paru miesięcy boję się folii. Jak zwyciężyć z tą fobią?

Od paru miesięcy boję się folii. Jak zwyciężyć z tą fobią?

Witam! Od paru miesięcy boję się folii, a mianowicie zakrztuszenia nią. Boję się, że pewnego dnia, przez przypadek znajdzie się na moich palcach, dotknie ust i wciągnę ją razem z powietrzem. Dzisiaj miałam blokadę oddechu, prawdopodobnie przez flegmę spływającą po tylnej ścianie gardła. Bardzo bałam się, że może to folia i jest gdzieś przyklejona w tchawicy, a jak będę spać to się odklei i „wciągnę” ją dalej i się uduszę.

Nie daje mi to normalnie funkcjonować. Kiedy siadam w pociągu, najpierw patrzę dyskretnie na siedzenie, czy nie ma na nim żadnej folii. Mam już dość, chcę to zmienić. Proszę o pomoc i pozdrawiam.

Odpowiedź psychologa

Droga Pani Gabrielo,

zapoznałam się wnikliwie z Pani opisem problemu i w kilku krokach poniżej zaproponuję konkretne rozwiązanie. Tak, jest realna szansa na pozbycie się tego problemu i funkcjonowanie w sposób dla Pani satysfakcjonujący.

Fobia specyficzna – czym jest?

Opisuje Pani szczegółowo w postaci obawy przed zakrztuszeniem się folią jeden z rodzajów fobii, jaką jest fobia specyficzna.

Fobia jest to uporczywy, silny lęk przed sytuacjami lub przedmiotami, które nie stanowią realnego zagrożenia. W momencie kontaktu z tym przedmiotem/sytuacją następuje silna reakcja organizmu w postaci „walcz lub uciekaj”.

Fobia specyficzna będzie reakcją bardzo silnego lęku na konkretny przedmiot, w Pani sytuacji jest to obawa przed zakrztuszeniem się folią.

Przyczyny fobii specyficznych

Jak w przypadku wielu innych zaburzeń i dolegliwości psychicznych, również przyczyny fobii specyficznych są złożone i wieloczynnikowe, między innymi czynniki biologiczne, psychologiczne oraz środowiskowe.

Szczególnie pomocną w zrozumieniu oraz poradzeniu sobie z fobią specyficzną jest tzw. teoria uczenia się, która przedstawia wyjaśnienie objawów jako zachowań wyuczonych, w związku z czym w toku leczenia można się ich oduczyć.

Leczenie fobii specyficznych

Pani Gabrielo, najskuteczniejszą i przebadaną przez wiele lat metodą leczenia fobii specyficznych jest terapia poznawczo-behawioralna. W ramach terapii, która oparta jest na konkretnej strukturze spotkań (około 15-20 spotkań) stosuje się różne techniki, wśród nich tzw. systematyczną desensytyzację. Jest to technika oparta na stopniowym oswajaniu reakcji lękowej poprzez konfrontowanie jej z bodźcem, który ten lęk wywołuje.

Zachęcam Panią do podjęcia możliwie szybko decyzji o terapii. Niestety, nieleczony lęk będzie narastał w siłę i leczenie może trwać dłużej.

Trzymam mocno za Panią kciuki i pozdrawiam!

 Skutecznie pomagamy w leczeniu różnego rodzaju fobii. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Od kiedy zaczęłam stawiać w życiu granice, stałam się dla rodziny śmieszna. Jak udowodnić im, że źle mnie oceniają?

Od kiedy zaczęłam stawiać w życiu granice, stałam się dla rodziny śmieszna. Jak udowodnić im, że źle mnie oceniają?

Witam, mam 34 lata i pochodzę z bardzo toksycznej rodziny. Od kiedy zawalczyłam o siebie i zaczęłam stawiać w życiu granice, stałam się dla rodziny „śmieszna”…

Mimo stawianiu granic, rodzina mnie obraża

Nie z każdym mogę zerwać kontakt i gdy słyszę o sobie „cham jeden” lub lecą bluzgi, to nie wiem jak się zachowywać. Spokojne rozmowy, zaprzeczanie, argumentacja – to zapalniki do okropnego obrażania mnie. Często najbliższa rodzina poniża mnie przed kuzynami, ciotkami lub sąsiadami. Nie raz słyszałam „głupie to takie, nie słuchajcie jej” albo „ona ma problem psychiczny” i podobno „zdziczałam”. Bo nie reaguje na chamstwo.

Nie wiem, co robić, bo nie reagowanie powoduje, że wszyscy wierzą moim rodzicom albo siostrze, która jest perfidnie narcystyczna i przemocowa. Ludzie dystansują się wobec mnie. Myślą, że mam faktycznie problemy z głową. Często ojciec albo matka opowiadają bzdury na mój temat. Mówią rzeczy, których nigdy nie wypowiedziałam i przypisują, co niby czuję/myślę.

Jak reagować na toksyczne zachowania?

Wiem, że nigdy się nie zmienią, ale czy mogę jakoś udowodnić innym, że źle mnie oceniają? Jako jedyna w rodzinie mam wyższe wykształcenie. Jestem zaradna, żyje pasjami, rozwijam się. W domu rodzinnym byłam gnębiona nawet za czytanie książek, wręcz śmiano się z tego. Czuję totalną przepaść intelektualną między nami, a jednocześnie brak siły przebicia. Jestem cieniem, który całe życie był workiem treningowym.

Odpowiedź psychologa

Pani Kseniu,

to co Pani opisuje jest bardzo przykre. Bycie oczernianym może budzić chęć obrony, a czasem (gdy ta obrona nie działa), poczucie niemocy, bezradności.

Zastanawiające jest to, dlaczego dalsza rodzina czy znajomi nie weryfikują tego, co jest opowiadane na Pani temat, nie mają szerszego oglądu sytuacji, znając przecież Panią osobiście. Drugie pytanie, które mi się nasuwa, to dlaczego opinia tych ludzi jest tak ważna dla Pani. Ma Pani 34 lata, sam Pani zauważa, że ma Pani inne wykształcenie, pozycję życiową. A jednak coś nie pozwala Pani się zdystansować do ocen i żyć własnym życiem. Być może to kolejny aspekt do przepracowania (po nauce stawiania granic).

To, że zaczęła Pani stawiać granice i spotkała się Pani z oporem rodziny jest naturalne. System rodzinny dąży do zachowania znanej mu sytuacji, podziału ról, zależności. Na każdą większą zmianę będzie reagował. Czasem będzie to dostosowanie się, a czasem, tak jak w przypadku Pani rodziny niezgoda, agresja. Na to nie może Pani pozwalać.

Nie musi Pani tłumaczyć się czy zaprzeczać, tak jak Pani dotychczas robiła. Ma Pani prawo nie słuchać inwektyw (proszę mnie nie obrażać/proszę tak do mnie nie mówić), ucinać takie rozmowy (w takim tonie nie będę rozmawiała), czy wychodzić z pokoju w momencie, kiedy jest Pani obrażana.

Może Pani też ze swoim terapeutą porozmawiać o formie tych granic. O tym, jak stawiać je skutecznie, ale nie agresywnie i być konsekwentną w ich obronie.

Skutecznie pomagamy w nauce stawiania granic. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Martwię się, że realizując swoje plany, nie przyniesie mi to satysfakcji. Co robić?

Martwię się, że realizując swoje plany, nie przyniesie mi to satysfakcji. Co robić?

Całe życie mam mnóstwo planów na swoją przyszłość i wiele z nich udało mi się już zrealizować. Ale tym samym, w każdym przypadku, im bliżej celu tym mniej mi się chce. Mam wrażenie, że co bym nie osiągnęła będę nieusatysfakcjonowana i w kółko szukam nowego.

Odpowiedź psychologa

Pani Aleksandro,

porzucanie projektów, wyznaczonych zadań, prokrastynacja, rezygnacja z hobby a nawet… bałagan w szafie. Wszystko to są drobiazgi lub bardzo ważne rzeczy, które z niewyjaśnionych przyczyn nie mogą zostać sfinalizowane. Niezależnie od pozostałych konsekwencji pozostawiają one w nas poczucie porażki i niezadowolenia z siebie w wewnętrznej walce z codziennością.

Pułapka perfekcjonizmu

Pani Aleksandro, przyzwyczaja się nas do tego, że mamy robić rzeczy dobrze… ale nie tylko „wystarczająco dobrze”. Rzeczy mają być wykonane bez zarzutu! Nie pozwalamy sobie na popełnienie błędu: idealne projekty, idealne dokumentacje, idealne posiłki, idealnie wysprzątane mieszkania, perfekcyjnie realizowany plan diety, itp..

Zaplątujemy się w natłoku zadań do wykonania, nie zastanawiając się nad ich dla nas istotnością. Toniemy pod falą niepotrzebnych rzeczy, które wymagają naszej uwagi. Ale właściwie dlaczego? Czyje wymagania tak naprawdę chcemy zaspokoić Pani Aleksandro? Kogo uszczęśliwić? Zachowujemy się niczym małe dziecko spragnione pochwały rodzica, która nigdy się nie pojawia.

Skoro nie jesteśmy chwaleni to zapewne oznacza, że robimy coś źle! To nie oznacza, iż nasi faktyczni rodzice mieli cel nas jakoś psychicznie poturbować. Jednak często sposób komunikacji, jaki zapada nam w pamięć już od dzieciństwa, nasila przekaz o naszych błędach i potknięciach. Nawet w szkole system oceniania opiera się na wynajdywaniu błędów, nie zaś na budowaniu pewności i wzmacnianiu potencjału. Z reguły po posprzątaniu kuchni usłyszymy komentarz: „śmieci nie wyniesione”, po posprzątaniu pokoju: „no jak nie Twój pokój”, a po otrzymaniu ciężko wypracowanej trójki na klasówce: „a dlaczego nie 4?”.

Ten krytyczny głos w dorosłym życiu towarzyszy nam wszędzie: w pracy, domu, relacjach, kiedy patrzymy w lustro. Szukamy błędów i potknięć. Porównujemy się, oceniamy. A finalnie mocno wierzymy, że inni robią to samo w odniesieniu do nas. Proszę zwrócić uwagę, Pani Aleksandro, jak popularne są filtry na Instagramie! Dlaczego tak bardzo musimy wszystko upiększać? Pojawia się więc nieświadoma pokusa, by może czasem lepiej nic nie zrobić, niż narażać się na krytykę. Może właśnie lepiej nieświadomie doprowadzić do katastrofy, bo odbędzie się ona na naszych zasadach?

Nieświadomy komfort

Pozostanie w poczuciu porażki jest bezpieczne! Owszem towarzyszy nam dyskomfort, poczucie frustracji, niezadowolenie ale to wszystko jest nam doskonale znane. Mamy bardzo sprawnie opracowany plan na tą ewentualność. No bo jak osiągniemy cel, to co dalej? Kolejna presja? Kolejne wymagania? Coraz trudniejsze zadania?

Porażka paradoksalnie chroni nas przed wyjściem poza strefę komfortu, czyli tego co jest nam bardzo dobrze znane (nawet jeśli mówimy o ciągłym braku zadowolenia z siebie). Ponieważ w naszym przekonaniu te wymagania nie przestaną się pojawiać, a poprzeczka zawsze będzie podniesiona wyżej, . To może lepiej potknąć się teraz niż narażać na śmieszność później?

Od czego zacząć zmianę?

Jak sobie z tym poradzić Pani Aleksandro? Kluczem do sukcesu jest zmiana wewnętrznej narracji – tego sposobu mówienia o sobie i do siebie. Nie zadzieje się to z dnia na dzień i jest to proces rozłożony w czasie.

Na początek trochę uważności. Warto rozejrzeć się za naszym wewnętrznym głosem, który będzie wyrozumiale wspierał – przecież, życie to nie konkurs na najlepiej pokolorowanego misia, najlepszą ocenę z matematyki lub równo poukładane książki. W naturze nie ma ideałów funkcjonowania. Nie istnieją idealne matki, idealni ojcowie, idealnie dzieci.

Spróbujmy złapać „na gorącym uczynku” tego „wewnętrznego krytyka” i zastanówmy się, czy to co mówi ma sens? Czy naprawdę musimy cały czas ganiać za perfekcją zamiast zatrzymać się na chwilę „tu i teraz” i powiedzieć sobie, że „jest wystarczająco dobrze”. Może warto z uwagą zacząć wyłapywać te elementy w naszym życiu, które są dobre, sprawiają przyjemność, które tak naprawdę chcemy robić dla siebie, a nie żeby zaspokoić innych (nawet tych z naszej przeszłości).

Zachęcam Panią do skorzystania z konsultacji u psychoterapeuty, który wspomoże Panią w dążeniu do komfortu własnego życia.

Potrzebujesz wsparcia? Przechodzisz przez trudny okres w życiu? Skontaktuj się z Nami!

 

Agnieszka Śmiechowska - psychoterapeuta
Psychoterapeuta, socjoaterapeuta. Specjalizuje się w terapii indywidualnej dorosłych i młodzieży (od 11 r.ż.) oraz terapii par. Wspiera pacjentów zmagających się z depresją, zaburzeniami lękowymi i zaburzeniami osobowości. Prowadzi też konsultacje wspierające rodziców. Czytaj więcej…
Byłam w związku z narcyzem. Jak przygotować dzieci na kontakt z takim rodzicem?

Byłam w związku z narcyzem. Jak przygotować dzieci na kontakt z takim rodzicem?

Szanowni Państwo, byłam w związku z partnerem cierpiącym na narcystyczne zaburzenie osobowości i mam z nim dwoje dzieci (5 i 8 lat). Ostatni raz mój były partner był u nas 4 lata temu (i w ogóle się nimi nie interesuje, przestał gdy ja nauczyłam się nie okazywać emocji w kontaktach z nim). Młodszy syn w ogóle go nie pamięta i o niego nie pyta, ale starszy coraz częściej zadaje pytania.

Jak rozmawiać z dzieckiem o takim rodzicu? Jak przygotować je na ewentualny kontakt w przyszłości? Wiem, że mój były partner będzie próbował zmanipulować chłopców – czy można w jakikolwiek sposób uchronić dzieci przed taką sytuacją?

Odpowiedź psychologa

Dzień dobry Pani Marto,

dostrzegam, że opisana przez Panią sytuacja jest bardzo trudna i niepokojąca. Zgadzam się z Panią, że z tych wszystkich powodów związek z narcyzem może być czymś bardzo trudnym. Bez odpowiedniej, nierzadko długiej terapii, nie ma mowy w takim związku o równości i wzajemności.

Dla narcyza bowiem liczy się on i jego potrzeby, na resztę może nie zwracać uwagi lub robić to w bardzo małym zakresie. Narcyz nie uważa też, że postępuje niewłaściwie, nawet jeśli zachowuje się w sposób społecznie nieakceptowalny.

Jak przygotować się na relacje dzieci z ojcem-narcyzem?

Przede wszystkim Pani Marto, jeśli zależy Pani na relacji między ojcem a dziećmi po długim czasie bez kontaktu, warto wykazać się dużą cierpliwością i spokojem. Należałoby nauczyć się i okazywać swoją postawą dużą stanowczość oraz potrafić wyznaczać granice, których przekraczać nie wolno. Nie może Pani pozwolić sobą manipulować i dać się wykorzystywać. To wszystko bardzo trudne – do tego potrzebne jest ugruntowane poczucie własnej wartości i świadomość tego, w jaki sposób działają manipulatorzy.

W stosunku do narcyza nie można być bezkrytycznym. Nie można pokazywać mu, że się go ślepo uwielbia – taki przejaw uległości weźmie za słabość, którą będzie potem wykorzystywał. Nie warto także angażować się w kłótnie – nie mają większego sensu, bo z narcyzem nie wygrasz.

To wszystko jest bardzo ciężkie, dlatego jeśli naprawdę zależy Pani na relacji z narcyzem nie obędzie się bez terapii – terapeuta na pewno dobierze do Pani potrzeb odpowiedni rodzaj terapii. To wtedy można spróbować odbudować zniszczone więzi. Podczas takiej terapii nauczy się Pani komunikowania i zrozumienia swoich potrzeb. Terapeuta przekaże jeszcze więcej wiedzy, jak postępować z narcyzem, aby otworzył się na potrzeby własne oraz dzieci. Zyska Pani wiedzę o tym, jak przygotować się do kontaktu z partnerem ale także co mówić do dzieci, aby nie były manipulowane.

Zaleceń jest dużo – pamiętaj o sobie, dbaj o siebie. Nie pozwól sobie wmówić słabości, głupoty i mnóstwa innych złych, krzywdzących rzeczy, które mogą padać z ust narcyza. Nie podporządkowuj swojego życia narcyzowi. Psychoterapia pomoże Pani w odbudowie swojego poczucie własnej wartości i dokonaniu pewnego przewartościowania priorytetów, by wieść lepsze życie w przyszłości.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

 

Katarzyna Późniewska – psycholog kliniczny, specjalista psychoterapii uzależnień

Psycholog kliniczny, specjalista terapii uzależnień – prowadzi psychoterapię indywidualną i par. Ponadto specjalizuje się w konsultacjach wychowawczych dla rodziców/opiekunów, oraz w terapii indywidualnej dla nastolatków. Czytaj więcej…

Wszystko mnie złości i drażni, często wybucham. Jak zapanować nad emocjami?

Wszystko mnie złości i drażni, często wybucham. Jak zapanować nad emocjami?

Dzień dobry, jestem bardzo nerwowa i zła praktycznie przez całe dnie. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Czuję w środku, że prawie wybucham i aż kręci mi się w głowie. Nie wiem, czy są jakieś skuteczne zioła lub tabletki, które dostanę bez recepty w aptece. Czy może jest konieczność umówienia się do lekarza? Wszystko mnie denerwuje i drażni, szybko wyprowadzam się z równowagi.

Odpowiedź psychologa

Pani Patrycjo,

rozumiem, że przedstawiona przez Panią sytuacja jest dla Pani bardzo niekomfortowa oraz niezrozumiała. W związku z tym cieszę się, że skierowała Pani do nas swoje pytanie, na które postaram się udzielić odpowiedzi.

Zaczniemy od opisu tego co się z Panią dzieje – nerwowość, drażliwość przez cały dzień, doświadczanie złości, wybuchowość oraz trudności z kontrolą doświadczanych emocji. Stany te są bardzo nieprzyjemne, rozumiem to. Opisywane przez Panią objawy są najczęściej symptomami zaburzeń nerwicowych lub depresyjnych.

To z czym mamy tutaj do czynienia Pani Patrycjo, to przede wszystkim emocja złości oraz jej niekontrolowanie, w postaci zachowań agresywnych. Chciałabym Panią uspokoić i napisać, że złość jest podstawową emocją. Złość jest użyteczna jak każda inna emocja. Zachowania agresywne są sposobem destrukcyjnym wyrażania tej złości.

Dlaczego złość jest ważna?

Złość pełni bardzo ważną rolę w naszym życiu. Najczęściej w codziennym funkcjonowaniu jest sygnałem, że dzieje się z nam coś niedobrego, coś co przekracza nasze osobiste granice. Jest informacją jaką wysyła nam nasz umysł lub ciało, że dzieje się nam coś nieprzyjemnego i należałoby zająć swoje stanowisko, aby skutecznie się obronić przed tym, co interpretujemy jako atak, niesprawiedliwość.

Może być też i tak, że w sytuacji dla Pani stresującej złość ogarnia Panią całą, aż w końcu nie wytrzymuje Pani i wybucha. Automatycznie przywołuję metaforę pola minowego, po którym jeżdżą czołgi. Tak właśnie może czuć się ktoś, kto doświadcza trudności w obszarze kontroli nad swoimi emocjami.

Skąd biorą się niekontrolowane wybuchy złości?

Niekontrolowane wybuchy złości są reakcją obronną naszego organizmu, dzięki której rozładowujemy emocje. Skala wybuchu jest też bardzo często nieproporcjonalna do przyczyny. Wiemy też, że najważniejsze w pracy nad złością jest znalezienie źródeł tej złości. Czyli zmieniamy narrację z pacjenta-czołgu na pacjenta-sapera, który sam rozbraja swoje miny. Najczęstsze przyczyny wybuchów złości to między innymi czas, gdzie jest dużo stresu i mało relaksu. Miny lubią wybuchać tam, gdzie inni przekraczają w relacjach nasze granice, a my z różnych ważnych dla siebie powodów nie bronimy własnych granic.

Miny wybuchają też tam, gdzie nasze oczekiwania od siebie są tak ogromne, że codziennie mamy poczucie, że ich nie spełniamy (perfekcjonizm). Doświadczamy wtedy najtrudniejszego zawodu, bo jesteśmy zawiedzeni samymi sobą.

Psychoterapia indywidualna

Jeśli odnajduje się Pani w tym co pisze to jest moment, by podjąć kontakt z psychologiem i zrozumieć swoje uczucia oraz zachowania. Chciałabym zaprosić Panią na spotkanie terapeutyczne i bezpośrednio omówić kwestie dotyczące złości. Ale również po to, aby jak najlepiej zrozumieć źródła Pani złości oraz zachowania z niej wynikające. Dostrzegam potrzebę terapii indywidualnej.

Napisała Pani również o farmakoterapii, w tym momencie nie umiem odpowiedzieć czy będzie ona potrzebna. Chciałabym zachęcić Panią do zgłębienia problemu podczas sesji, co na pewno pomogłoby Pani poczuć się lepiej ze sobą.

Pomagamy w radzeniu sobie z niekontrolowanymi emocjami. Skontaktuj się z Nami!

 

Katarzyna Późniewska – psycholog kliniczny, specjalista psychoterapii uzależnień

Psycholog kliniczny, specjalista terapii uzależnień – prowadzi psychoterapię indywidualną i par. Ponadto specjalizuje się w konsultacjach wychowawczych dla rodziców/opiekunów, oraz w terapii indywidualnej dla nastolatków. Czytaj więcej…

Mam już dorosłe dzieci, ale ubolewam nad tym, że rzadko mnie odwiedzają. Co mam robić?

Mam już dorosłe dzieci, ale ubolewam nad tym, że rzadko mnie odwiedzają. Co mam robić?

Mam pytanie, mam już dorosłe dzieci – córkę i syna. Córka ma 4-letnie dziecko, mieszka w odległości 70 km od mojego domu. Syn z żoną 300 km.

Jest Dzień Matki. Wiem, że zadzwonią ale nie mają w sobie czegoś, żeby przyjechać, zrobić mi niespodziankę. Ubolewam nad tym. Wiem, że mnie kochają. Odzywają się zawsze grzecznie ale z tymi odwiedzinami jest różnie. Ciągle praca, obowiązki itp.

Postanowiłam, że 26 maja na Dzień Matki nie odbiorę telefonów od nich, żeby im pokazać, że to jest dla mnie za mało, że jest mi przykro. Ale nie wiem, czy dobrze zrobię. Czy tak powinnam się zachować? Czy jest może inny sposób psychologiczny, żeby wyrwać ich z tego ciągłego wiru i zainteresować się rodzicami? Bardziej chodzi mi o odwiedzanie a nie telefony.

Odpowiedź psychologa

Dzień dobry Pani Grażyno,

cieszę się, że ma Pani kochające dzieci, a jednocześnie odnoszę wrażenie, że czuje się Pani samotna.

Nie odbieranie telefonów nie wydaje się dobrym pomysłem. Jeżeli nie odbierze Pani telefonu (a do tej pory Pani to robiła), dzieci mogą pomyśleć, że coś się Pani stało i będą czuć niepokój. Nie domyślą się jaka jest Pani intencja. O wiele lepiej (zdrowiej!) byłoby z dziećmi porozmawiać o tym, jak się Pani czuje w związku z brakiem realnego kontaktu z nimi oraz czego Pani od nich potrzebuje (dzieci mogą nie zdawać sobie z tego sprawy). Szczera, otwarta rozmowa pozwoli na to, aby każda ze stron usłyszała siebie i sprawdziła czy jest możliwe rozwiązanie.

Ma Pani dwoje dzieci oraz wnuka/wnuczkę. Moja wrodzona ciekawość każe mi zapytać: ile ma Pani lat? Jak wygląda Pani codzienna rzeczywistość? Czy ma Pani męża/partnera? Czy jest Pani aktywna zawodowo? Co lubi Pani robić w wolnym czasie? Czy ma Pani grono znajomych/przyjaciół?

Te pytania nie pojawiły się bez przyczyny. Po latach poświęcania się swoim dzieciom powinna nadejść pora na własne życie. To może być początek realizacji zapomnianych lub dawno odłożonych zainteresowań, ożywienia relacji interpersonalnych i/oraz reaktywacji aktywności zawodowej/działalności społecznej/działalności charytatywnej.

Warto sobie zadać pytanie: czy żyję swoim życiem czy raczej żyję życiem dzieci? Gorąco polecam książkę P. Ewy Woydyłło „My – rodzice dorosłych dzieci”.

Skutecznie pomagamy w naprawieniu relacji rodzinnych. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nic nie sprawia mi już przyjemności i nie mogę się na niczym skupić. Jak sobie z tym radzić?

Od dłuższego czasu mam w głowie totalną pustkę, nie mogę się na niczym skupić, uczenie się mi nie wychodzi. Kiedy z kimś rozmawiam czuję się nieobecna, nie potrafię ciągnąć dalej rozmowy.

Mam zaburzenia koncentracji, pamięci, wyobraźni. Czuję się tak jakbym się cofnęła. Jestem rozdrażniona, wszystko mnie denerwuje, nawet cieszący się na mój widok psiak wywołuje we mnie tyle złości.

Nic nie sprawia mi już przyjemności. Zrobiłam się obojętna na wszystko. Zaczęłam zaniedbywać swoje obowiązki, ograniczyłam kontakty z ludźmi do minimum, nie mam ochoty wychodzić z domu. Bardzo dużo płaczę bez powodu. Dwa razy dostałam dziwnego ataku, który przejawiał się dusznościami, zawrotami głowy i bardzo „ciężkimi” nogami. Nie wiem, jak sobie z tym radzić i gdzie szukać pomocy.

Odpowiedź psychologa

Dzień dobry Pani Sabino,

objawy, które Pani opisała powodują dużo cierpienia, a tym samym znacząco obniżają jakość życia.

Dla mnie jako psychologa i psychoterapeuty pojawia się wiele pytań. Ile ma Pani lat? Czym się Pani zajmuje na co dzień (praca/nauka)? Jak wygląda Pani życie osobiste? Kiedy pojawiły się opisane przez Panią objawy? Czy w przeciągu ostatniego roku zaszły jakieś zmiany w Pani życiu?

Zaburzenia depresyjne – objawy

Opisane przez Panią objawy są bardzo niepokojące i mogą sugerować zaburzenia depresyjne z napadami paniki (zaburzenia lękowe).

Główne objawy depresji to:

  • obniżony nastrój (człowiek ma poczucie niezwykłego smutku, który nie zależy od zewnętrznych okoliczności);
  • brak odczuwania przyjemności (anhedonia);
  • brak siły, aby wykonywać codzienne czynności (obniżenie napędu);
  • kłopoty ze snem (trudności z zasypianiem/budzenie się w nocy/zbyt wczesne budzenie się/nadmierna senność);
  • wahania wagi i apetytu;
  • pobudzenie/spowolnienie;
  • negatywny obraz siebie („jestem beznadziejna”, „jestem głupia”, „jestem bezwartościowa”, „nie zasługuję na nic dobrego”), świata („ludzie są beznadziejni”, „świat jest zły”) i rzeczywistości;
  • niepokój i napięcie.

Jeżeli zauważa Pani u siebie 4 lub więcej z wymienionych powyżej objawów, które trwają przez cały dzień, minimum przez 2 tygodnie i to czego Pani doświadcza sprawia cierpienie i zaburza Pani funkcjonowanie, to najprawdopodobniej świadczy to o rozwijającej się chorobie.

Gdzie szukać pomocy?

Depresja oraz zaburzenia lękowe są chorobą, dlatego konieczna jest konsultacja ze specjalistą. Na samym początku rekomenduję wizytę u lekarza psychiatry, który postawi diagnozę i oceni czy potrzebna/wskazana jest farmakoterapia. Jeżeli okaże się, że leki mogą pomóc w poprawie samopoczucia i jakości życia, to warto je włączyć do planu terapii. Kolejnym krokiem jest rozpoczęcie psychoterapii, która daje możliwość uczenia się (między innymi) jak radzić sobie z objawami depresyjnymi i lękowymi. W wielu sytuacjach potrzebne jest zarówno leczenie farmakologiczne, jak i psychoterapia.

Jeżeli w przeciągu ostatniego roku nie robiła Pani badań krwi (pełna morfologia, poziom soli mineralnych oraz poziom hormonów), warto je wykonać w celu wykluczenia chorób, niedoborów, które również mogą wpływać na zaburzenia nastroju i zaburzenia zachowania (lekarz z pewnością o to zapyta).

Skutecznie pomagamy w diagnozowaniu i leczeniu zaburzeń depresyjnych i lękowych. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.