Jak zbudować relacje z innymi ludźmi? Boję się, że jestem nudna i zostanę odrzucona

Jak zbudować relacje z innymi ludźmi? Boję się, że jestem nudna i zostanę odrzucona

Mam 24 lata. Nigdy nie byłam w żadnym związku, nawet w bliższym kontakcie z mężczyznami, w zasadzie z kobietami również (żadnych bliższych przyjaźni czy znajomych).

Odczuwam dyskomfort w relacjach z ludźmi, lubię i myślę, że potrafię ich wysłuchać, ale nie umiem nic dać od siebie. Mam wrażenie, że ludzi nie będzie interesowało to co mam do powiedzenia, więc nawet nie próbuję zaczynać tematu. Mam niewiele koleżanek, w zasadzie ogranicza się to do kontaktów z pracy.

Jak być bardziej towarzyską osobą?

Z jednej strony chciałabym móc jakoś się zmienić, być bardziej towarzyską, poznać kogoś bo czuję się samotna. Jednocześnie gdy trafia się jakaś okazja, żeby wyjść z domu odczuwam taki dyskomfort, strach przed obcymi i każda wymówka jest dobra byleby nie iść, czego później żałuję.

Mam poczucie, że jestem nudnym nic nie znaczącym człowiekiem, który tylko zabiera czas innym swoim istnieniem, ale też mam poczucie, że życie mi ucieka, że tyle rzeczy mogłam zrobić i spróbować. Niby jeszcze wiele przede mną, ale nie umiem patrzeć w przyszłość i widzieć jakiegoś jasnego punktu zaczepienia, że na razie to wszystko ma jakiś sens.

Odpowiedź psychologa

Pani Karino,

w Pani liście dostrzegam wiele wskazówek, świadczących o istnieniu negatywnych i deprecjonujących przekonań o sobie samej. Chciałbym zwrócić uwagę, że już opisane dylematy świadczą o dużym natężeniu refleksji. Tymczasem ocenia się Pani bardzo krytycznie – jako osobę pozbawioną wartościowych zasobów relacyjnych.

Widzę w tym raczej objawy niepokoju, może nawet lęku społecznego, wywołujące złudzenie samopotwierdzenia. Im większy opór przed „treningiem” towarzyskim, tym mniejsza szansa na jego przełamanie, itd.

Słusznie zauważa Pani, że w ten sposób „ucieka” wiele interesujących doświadczeń, a tak nam potrzebna, odporność psychiczna nie ma okazji się dynamicznie rozwijać.

Pomoc psychologiczna – dlaczego może być pomocna?

Wydaje mi się, że wskazana byłaby konsultacja indywidualna i rozpoczęcie pracy terapeutycznej, zmierzającej do identyfikacji i przełamania niekonstruktywnych schematów samooceny. Terapia mogłaby Pani pomóc w podjęciu wyzwań relacyjnych – otwarcia się na kontakty z innymi, co byłoby najlepszym sposobem przekonania się, że w rzeczywistości większość naszych obaw na tym polu jest znacznie przesadzona. Uważam, że szczególnie wskazana w tym przypadku byłaby terapia behawioralno-poznawcza, skupiona na konkretnych, zdefiniowanych krokach oraz integracji rzeczywistych doświadczeń.

Skutecznie pomagamy poradzić sobie z różnymi zaburzeniami lękowymi. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mieszkam z mężem w jego mieszkaniu - on jest właścicielem, ale czuję się tam jak intruz. Co mam robić?

Mieszkam z mężem w jego mieszkaniu – on jest właścicielem, ale czuję się tam jak intruz. Co mam robić?

Witam, od ok. 2 lat mieszkam z mężem w jego mieszkaniu (jest właścicielem), 4 miesiące temu pobraliśmy się.

Mąż jest typem człowieka, który lubi mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Jest dosyć dokładną osobą, mocno stąpającą po ziemi. Natomiast ja jestem osobą bardzo uczuciową i często staram się nie przejmować błahymi problemami, kieruje się dobrem innych osób, a dopiero na końcu własnym.

Mąż decyduje o moim funkcjonowaniu w mieszkaniu

Podczas zamieszkania razem (ponad rok przed małżeństwem) sporadycznie doświadczyłam z jego strony zachowań mających uświadomić mi, iż jest właścicielem mieszkania i do niego należą wszelkie decyzje odnośnie mojego funkcjonowania w tym mieszkaniu (m.in. którą szafę i półki mogę zająć, dzielimy miejsca po równo, ilości kosmetyków, ubrań nie powinny być duże, bo mieszkanie jest małe i zanim coś kupie, powinnam wyrzucić to w czym nie chodzę i wyrzucić to czego nie używam itp).

Jak zrozumieć zachowanie męża?

Nie ukrywam, że wtedy nie zwracałam aż tak uwagi na to, jak mąż reagował, ponieważ uznałam, że potrzebuje czasu aby przywyknąć do obecności drugiej osoby. Teraz będąc w małżeństwie, nie wiele z jego zachowań się zmieniło na lepsze, wręcz nawet pogorszyło. Ja sama osobiście, przez to jakie mąż ma podejście, czuję się sfrustrowana i niechciana. Momentami wręcz jak intruz w jego mieszkaniu i mam spore obawy przed jakimkolwiek „ruchem”. Mimo że jesteśmy już małżeństwem nie mam poczucia swobody, tak jak to powinno wyglądać w normalnym małżeństwie, przez co dochodzi między nami do kłótni. Staram się mu tłumaczyć, jak czuję się w tej sytuacji ale to jest jak uderzać głową w mur.

W złości z jego ust padły słowa w moim kierunku, iż rozpanoszyłam się w mieszkaniu i nie mam do niego praw (mamy również rozdzielność majątkową). W takich momentach czuję się bezsilna. Jak mam rozumieć zachowanie męża? Proszę o pomoc.

Odpowiedź psychologa

Pani Kasiu,

cieszę się, że Pani napisała. W Pani liście czuje dużo frustracji i niezgody na takie traktowanie. Jednocześnie jako osoba empatyczna, skupiona na jakości relacji, próbowała Pani zrozumieć, może nawet usprawiedliwić zachowanie męża.

Wchodząc w związek małżeński możemy mieć różne zasoby materialne: lepiej płatną pracę, nieruchomości, rodziców, którzy wspierają finansowo. Jeśli dysproporcja jest dużą, faktycznie warto zadbać o jasne określenie tego, co kto wnosi do relacji. Intercyza może skutecznie zabezpieczać „interesy” bogatszego małżonka, może chronić go przed wykorzystaniem jego pozycji.

Jednak małżeństwo to nie tylko umowa o współpracy. Żyjąc razem, mieszkając wspólnie – tworzycie dom. Oboje powinniście czuć się w nim równie ważni. Powinniście szanować swoje gusta, potrzeby, czuć się swobodnie.

Nadmierna kontrola w związku

Ma Pani słuszność traktując zachowanie męża jako sygnały ostrzegawcze. Takie „wydzielanie” przestrzeni może świadczyć o nadmiernej potrzebie kontroli, co z czasem może prowadzić do zachowań agresywnych. Nie twierdzę, że Pani mąż ma skłonność do przemocy, ale z Pani opisu można wnioskować, że mąż próbuje sprawować jakąś nadrzędną funkcję w domu, decydować o tym co i w jakich ilościach Pani posiada. Fakt, że jest właścicielem mieszkania pozwala mu usprawiedliwiać taką postawę, ale nie jest ona zdrowa i dobra dla relacji.

Gdzie szukać wsparcia?

Być może warto udać się na wspólną sesję – psychoterapia par lub mediatora, jeśli Pani argumenty nie są brane pod uwagę. Jeśli mąż nie będzie zainteresowany wspólną sesja, zachęcam, żeby Pani umówiła się na konsultację indywidualną do terapeuty. Dzięki temu odkryje Pani przyczyny tego, dlaczego potrzeby, czy zdanie innych stawia Pani ponad swoimi. Jednocześnie będzie to okazja, żeby się wzmocnić i nauczyć stawiać granice mężowi, zanim dysproporcja “sił” w Waszym związku jeszcze bardziej się zwiększy.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Czułam się stłamszona przez psychologa. Czy tak powinna wyglądać terapia rodzinna?

Czułam się stłamszona przez psychologa. Czy tak powinna wyglądać terapia rodzinna?

Witam, byłam na dwóch spotkaniach sama i na trzecim z córką u jej psychologa. Zięć zabronił mi na spotkania z wnukiem. Poinformowałam psychologa, że przez tą sytuację leczę się na depresję.

Psycholog była bardzo stronnicza. Czułam się przez córkę atakowana, psycholog na to nie reagowała. Czułam się stłamszona przez psychologa. Psycholog skupiała się tylko córce, bo była jej pacjentką.

Powiedziałam o swoich odczuciach, że czuję się w tej rozmowie niezaopiekowana i przestraszona. Spytałam: co z moimi uczuciami i moim dobrem? Usłyszałam: “Tu nie chodzi o Pani dobro tylko o dobro dziecka”, wybiegłam z gabinetu zapłakana. Cały czas czułam się atakowana, przez córkę, a psycholog pozwalała jej na to, żeby córka mnie atakowała. Czy tak powinien zachować się psycholog?

Odpowiedź psychologa

Witam Pani Mario,

rozumiem, że przedstawiona przez Panią sytuacja jest dla Pani niezrozumiała. W związku z tym cieszę się, że skierowała Pani do nas swoje pytanie, na które postaram się udzielić odpowiedzi.

Uczucia jakie Pani opisała i doświadczyła są bardzo nieprzyjemne, rozumiem to. Jest to sytuacja złożona, warta zrozumienia zarówno w relacji z psychologiem ale też, kiedy doświadczamy przykrych uczuć w kontekście własnej rodziny. Chciałabym ukazać te sytuacje z wielu stron oraz wiem, że pisząc to nie uda się w pełni wyczerpać tematu. To, co najbardziej chciałabym podkreślić to Pani odpowiedzialność za przebieg tego spotkania.

Trudności w relacjach z córką i zięciem

Pisze Pani o trudnościach w relacji z córką i zięciem. Ukazuje Pani tę sytuację z własnej perspektywy. Zastanawiam się, dlaczego jest Pani tak trudno rozmawiać na ten temat, dlaczego przerwała Pani rozmowę (wychodząc), co tak trudnego zadziało się w Pani, jakie informacje uświadomiła Pani sobie podążając za uczuciami. Nie ukrywam, że chciałabym lepiej zrozumieć tę sytuację. Ale też zaznaczyć również Pani odpowiedzialność za to, jak ona obecnie wygląda (w relacji z dziećmi, bez względu na ich wiek, gros odpowiedzialności spoczywa na barkach rodzica).

Z czego może wynikać ograniczenie kontaktu z bliskimi?

Z przedstawionego przez Panią opisu, można wnioskować, iż córka i zięć mają poczucie, że bezpieczeństwo dziecka – Pani wnuka zostało zagrożone. Stąd można domyślać się przyczyn decyzji jaką podjęli bliscy dotyczącej zakazu kontaktu dla Pani. Zastanawiam się, jakie zachowania z Pani strony niepokoją bliskich na tyle, że ograniczają kontakt z Panią. Co warto byłoby zmienić, żeby odzyskać kontakt z wnukiem?

Z opisu wnioskuję, że ma Pani poczucie, iż córka i zięć mają negatywne intencje względem Pani, jednak z mojego doświadczenia wynika, że rzadko tak się dzieje. Zazwyczaj ograniczanie kontaktu z bliskimi, wiąże się z lękiem i poczuciem zagrożenia. Bliscy prawdopodobnie chcieli przestawić swoją perspektywę na bezpiecznym gruncie, czyli w obecności psychologa, lecz się to nie udało. Terapia została przerwana. Jeśli brakuje Pani odpowiedzi, zrozumienia szerszej perspektywy sytuacji, jest to dobry moment by ponowić kontakt z psychologiem i zrozumieć swoje uczucia oraz zachowania.

Trudne emocje podczas terapii

Domyślam się, że musi być Pani trudno z decyzja jaką podjęli córka i zięć. Widać, że ma Pani dużo żalu. Rozumiem, że chciałaby Pani spotykać się z wnukiem, ale analizując opisaną sytuację, wydaje się, że będzie to wymagało zmiany Pani schematu zachowań, który bliscy odbierają jako krzywdzący. Mogę się domyślać, że właśnie to chcieli i potrzebowali przekazać Pani w obecności psychologa. Prawdopodobnie psycholog rownież chciała Pani wyjaśnić to, że dobro dziecka, czyli Pani wnuka jest najważniejsze. Zdaje się, że perspektywa jaką chciała ukazać Pani rodzina oraz psycholog jest na ten moment dla Pani ciężka do zaakceptowania i przyjęcia. Stąd rozumiem Pani reakcję obronną. Jednak obawiam się, że bez korekty zachowań z Pani strony, córka i zięć mogą odsuwać się coraz bardziej, tym samym kontakt z wnukiem może stać się niemożliwy.

Rozumiem że nie poczuła się Pani bezpiecznie i komfortowo, że uciekła Pani od nieprzyjemnych emocji, jakie towarzyszyły sytuacji w gabinecie. Córka prawdopodobnie oczekiwała, że zrozumie Pani jej perspektywę, lub przynajmniej jej wysłucha, jednak Pani poczuła się zaatakowana. Rozumiem, że Pani oczekiwania względem psychologa prowadzącego spotkanie mogły być inne. Jednak z Pani opisu nie wynika, jakoby psycholog dopuścił się zaniedbań czy naruszył granice któregokolwiek z uczestników spotkania.

Pomoc psychologa – krok do naprawienia relacji

Mimo to, zachęcałabym, żeby Pani nie rezygnowała z prób rozwiązania tej trudnej sytuacji życiowej.

Domyślam się, że to co napisałam powyżej nie odpowiada w całości na Pani pytania. Chciałabym zaprosić Panią na spotkanie terapeutyczne i bezpośrednio omówić Pani wątpliwości oraz sporne kwestie. Chcę zaproponować przestrzeń do tego, aby zająć się Pani kryzysem, przeanalizować zachowania oraz konsekwencje. Dostrzegam potrzebę terapii indywidualnej. Chciałabym zachęcić Panią do zgłębienia problemu podczas sesji, co na pewno pomogłoby Pani poczuć się lepiej i dać wskazówki, jaki może być Pani udział w naprawieniu relacji.

Skutecznie pomagamy w rozwiązaniu konfliktów rodzinnych. Skontaktuj się z Nami.

 

Katarzyna Późniewska – psycholog kliniczny, specjalista psychoterapii uzależnień

Psycholog kliniczny, specjalista terapii uzależnień – prowadzi psychoterapię indywidualną i par. Ponadto specjalizuje się w konsultacjach wychowawczych dla rodziców/opiekunów, oraz w terapii indywidualnej dla nastolatków. Czytaj więcej…

Czy powinnam podejrzewać męża o flirt z inną kobietą?

Czy powinnam podejrzewać męża o flirt z inną kobietą?

Witam, mąż pozdrawia obcą kobietę na Twitterze kilka razy w tygodniu i zawsze kończy to emotikonem z serduszkiem w pocałunku. Jest mi przykro, a on mówi, że tak się robi. Również życzy jej dobrych snów i wstawia posty z muzyką dla niej. Pracuje daleko od domu i co mam sobie myśleć? Proszę odpowiedzieć, czy to flirt?

Odpowiedź psychologa

Pani Dano,

z Pani listu wynika, że sytuacja, której Pani doświadcza budzi w Pani niepokój. Z jednej strony chce Pani ufać mężowi. A z drugiej obserwuje Pani zachowania, które sprawiają, że się Pani zastanawia, czy pewne granice nie są przekraczane. Czy mąż jest wobec Pani lojalny i nie flirtuje z inną kobietą? Słysząc od męża, że „tak się robi” może Pani czuć, że Pani emocje są bagatelizowane, lub podważane. Nazwała je Pani wprost „jest mi przykro” i myślę, że to kluczowe zdanie Pani listu.

Granice w związku – o czym warto pamiętać?

O tym „co się robi, a czego nie” w relacjach decydują różne zasady i normy, na które zgadzamy się funkcjonując w danej społeczności – np. savoir vivre, czy netykieta dotycząca zachowania się w sieci.

W przypadku pary, kluczowe jest jednak to, na co obie osoby się umawiają, na co się godzą. Jeśli zachowania jednego z małżonków sprawiają przykrość drugiemu, budzą niepokój, podważają trwałość relacji, to warto się zastanowić dlaczego tak się dzieje.

Możecie otwarcie rozmówić o tym, czemu służy relacja ze wspomnianą kobietą, dlaczego mąż ma potrzebę wysłania jej „buziaczków” czy udostępniania muzyki. Być może czegoś brakuje mu w Państwa relacji i warto się temu przyjrzeć, zanim znajomość z inną kobietą rozwinie się bardziej. Ważne też jest, aby Pani komunikowała, co Pani czuje, ale unikała pretensji i obwiniania. Proponuję skupić się na swoich obawach i potrzebach.

Psychoterapia terapia

Jeśli nie uda się Państwu ustalić pewnych wspólnych zasad obowiązujących w Waszym związku samodzielnie, użyteczna może okazać się terapia pary. Dzięki pomocy bezstronnego terapeuty będziecie mogli usłyszeć się wzajemnie i zbudować trwałe fundamenty Waszej relacji.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Czy jestem uzależniona od moich rodziców?

Czy jestem uzależniona od moich rodziców?

Witam, mam pytanie. Czy jestem uzależniona od moich rodziców? Bardzo chcę zrobić krok w przód w stronę samodzielności. Zamierzam wyjechać do innego miasta do pracy, ale moi rodzice za nic nie chcą się zgodzić.

Jestem już dorosła ale ciągle oczekuje jakiejś akceptacji od nich. I to mi właśnie nie pozwala postawić na swoim i robić co chce. Co mam zrobić?

Odpowiedź psychologa

Pani Marcelino,

nie nazwałabym tego co Pani przeżywa uzależnieniem, ale na pewno jest tu jakaś forma uwikłania ze strony rodziców. Jeśli jest Pani dorosła, to ma Pani pełne prawo decydować o sobie, o tym gdzie Pani mieszka, pracuje, jak spędza czas. Nie musi Pani prosić o pozwolenie rodziców. Protesty z ich strony są pewnego rodzaju przekroczeniem granic.

Proces separacji od rodziców

Być może rodzicom trudno jest zaakceptować to, że Pani jest odrębną osobą i nie chcą stracić kontroli/wpływu na Panią. To może wywoływać w Pani wewnętrzne konflikty. Z jednej strony odczuwa Pani chęć bycia lojalną wobec rodziców, uzyskania ich aprobaty (co jest naturalne dla dziecka). Z drugiej, potrzebę niezależności, samostanowienia o sobie. To również naturalny proces separacji, który musi przejść każde dziecko, aby stać się niezależnym człowiekiem, móc realizować swoje potrzeby, założyć własną rodzinę.

Jeśli rodzice rozumieją swoją rolę, wspierają dziecko w tym procesie. Jeśli jednak tego nie robią, to proces separacji jest utrudniony i często wiąże się z poczuciem winy u młodego człowieka.

Jak porozumieć się z rodzicami?

Być może wystarczy szczera rozmowa z rodzicami. Warto mówić im jak ich zakazy wpływają na Panią, jak się Pani czuje, gdy nie może decydować o sobie. Może im Pani również zaproponować literaturę dla rodziców dorosłych dzieci, która pomaga poradzić sobie z trudnymi emocjami, jakie tacy rodzice mogą przeżywać, gdy dziecko opuszcza gniazdo.

Jeśli jednak ta rozmowa nie wystarczy, rodzice nie uszanują Pani wyborów, a Pani nadal będzie borykała się z trudnością w postawieniu im granic, warto rozważyć udział w terapii indywidualnej. Dzięki niej przejdzie Pani proces separacji bardziej świadomie i ze wsparciem.

Masz problem w konsekwentnym stawianiu granic? Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Teściowa wymusiła na nas pożyczkę. Czy nasze małżeństwo to przetrwa?

Teściowa wymusiła na nas pożyczkę. Czy nasze małżeństwo to przetrwa?

Dzień dobry, chciałabym uzyskać poradę dotyczącą mojego męża i teściowej. Mianowicie, teściowa wybudowała za rodzinne mieszkania dom, a na nas wymusiła pożyczkę w banku. Spłacała 4 lata i teraz nie ma pieniędzy, bo wydała wszystko. Wcześniej też prosiła ciągle męża o pieniądze, bo nie chciała pracować a teść nie żyje od 20 lat.

Kłócę się z mężem, bo uważam że powinna mieć zabezpieczenie finansowe. Dodam, że buntuje przeciwko mnie córkę, od kiedy mieszkała z nami podczas budowy. Ostatnio mąż powiedział, że będzie jej płacił rachunki, a ona ma oddawać. Tylko wątpię, żeby oddała bo nie ma z czego, bo zaciągnęła kolejne pożyczki na siebie. Nie mamy kontaktu, bo obraziła się wtedy o wszystko, a najbardziej o to, że nie damy jej pieniędzy na budowę. Proszę o poradę, czy takie małżeństwo ma sens? Z góry dziękuję i pozdrawiam.

Odpowiedź psychologa

Pani Aniu

rozumiem, że przedstawiona przez Panią sytuacja jest dla Pani bardzo trudna i emocjonalnie wyczerpująca. Da się wyczuć, że jeśli rozważa Pani rozstanie to musi być Pani bardzo ciężko funkcjonować w tym układzie. Szczególnie, kiedy wpływ teściowej nie kończy się na swoim synie ale też dotyczy Pani córki.

Problem z granicami w związku

Widać, że teściowa bardzo przekracza granice Waszego małżeństwa i jest w niezdrowej relacji ze swoim synem. Myślę, że to co napisałam powyżej jest pośrednią odpowiedzią na Pani niepokoje i trudności. Nie umiem odpowiedzieć bezpośrednio, czy Pani małżeństwo ma sens, ponieważ odpowiedź nie jest prosta i mam za mało informacji na temat tego, jak Państwo funkcjonują.

Pomoc psychoterapeuty

Ale na pewno dostrzegam tutaj potrzebę terapii pary lub terapii indywidualnej dla Pani męża. Polegałaby ona na decyzji odseparowania syna od matki. Myślę, że Pani mąż jest bardzo uwikłany w relacje ze swoją matką. Przejął niejako psychologiczną rolę mężczyzny partnera (zmarłego ojca) wobec matki.

Jest to też duża rola teściowej, że ma taki wpływ na Wasze małżeństwo ale też męża, której z racji uwikłania nie potrafi postawić granic swojej matce.

Toksyczna relacja matki z synem – po czym to rozpoznać?

Jest to moim zdaniem klasyczny przykład na toksyczną relację matki z synem. Często polega to na nadmiernym uczestnictwie, uzależnianiu od siebie syna oraz przedstawieniem wizji życia, która jest dobra dla mnie jako matki, co często łączy się z tym, że będzie to też właściwe najlepsze dla mojego syna.

Toksyczna matka nie zważa na to jaka jest sytuacja syna, nie słucha potrzeb. Traktuje synową jako przeszkodę do realizowania własnych potrzeb – dlatego mówimy o toksyczności. Matka dąży do bycia w centrum życia syna, Kiedy on próbuje zmienić perspektywę stosuje szantaż emocjonalny, użalanie się nad sobą, okazywanie słabości, chorób, by wrócił do postawienia jej ponownie w centrum swojego życia. Wzbudza silne poczucie winy, stosuje nadkontrolę, zasłaniając się często matczyną miłością, troską i chęcią pomocy. Wówczas kiedy pojawia się synowa zaczyna stawać się konkurencja w relacji z synem, dlatego stają się często rywalkami o uwagę tegoż mężczyzny.

Powoduje to coraz większe frustracje, o których Pani zresztą napisała. Syn czuje się w wewnętrznym konflikcie pomiędzy matką a żoną, co w następnie tworzy konflikty i kryzysy w związku małżeńskim.

Chciałabym Państwa zachęcić do zgłębienia problemu podczas sesji pary lub terapii indywidualne, co pomoże Państwu przyjrzeć się bliżej rozwiązaniom obecnego kryzysu.

Masz problem w konsekwentnym stawianiu granic? Skontaktuj się z Nami!

 

Katarzyna Późniewska – psycholog kliniczny, specjalista psychoterapii uzależnień

Psycholog kliniczny, specjalista terapii uzależnień – prowadzi psychoterapię indywidualną i par. Ponadto specjalizuje się w konsultacjach wychowawczych dla rodziców/opiekunów, oraz w terapii indywidualnej dla nastolatków. Czytaj więcej…

Mąż zażywa narkotyki. Co mam robić w tej sytuacji?

Mąż zażywa narkotyki. Co mam robić w tej sytuacji?

Witam, dowiedziałam się, że mój mąż zażywa narkotyki. Nie wiem, co dalej robić.

Odpowiedź psychologa

Pani Elizo,

domyślam się, że ta informacja wywołała w Pani różne uczucia: może szok, niedowierzanie, lęk. Czasem w takiej sytuacji można doświadczać sprzecznych uczuć, co też jest naturalne. Myślę, że jest Pani bardzo zaniepokojona i nie wie co powinna zrobić.

Krok pierwszy – rozmowa

Uważam, że po pierwsze warto porozmawiać z mężem o tym, co Pani widzi i że bardzo się niepokoi. Mam wrażenie, że ta sytuacja powoduje u Pani zmieszanie i dużo pytań, na które chciałaby Pani uzyskać odpowiedz. Może się to okazać bardzo trudne.

Kolejny aspekt to, czy używanie narkotyków przez Pani męża jest bezpieczne czy może jest to używanie środków psychoaktywnych szkodliwe albo też wskazujące na cechy uzależnienia. Zazwyczaj jest tak, kiedy szukamy pomocy dla bliskiej osoby to już przybiera to poziom uzależnienia a różne inne próby zmiany we własnym zakresie nie przyniosły oczekiwanego efektu.

Krok drugi – pomoc specjalisty

Pani Elizo warto byłoby spotkać się i porozmawiać, by psycholog mógł poznać więcej szczegółów z Pani, Państwa życia. Pomogłoby to lepiej zrozumieć Waszą obecną sytuację. Możemy również sprawdzić czy w Waszym małżeństwie występują trudności relacyjne w komunikowaniu się.

Zastanawiam się, czy rozmawiała Pani z mężem o tym i jak on to przyjął. Jeśli relacja nie jest bezpieczna, to może Pani odczuwać lęk. Myśleć, że nie jest dla męża ważna, i w ten sposób tłumaczyć jego zażywanie narkotyków.

Jeśli będzie Pani próbowała kontrolować sytuacje może w uczuciach męża pojawiać się również lęk wywołany przez Pani reakcję emocjonalną oraz nadkontrolę, której mąż może zupełnie nie zrozumieć. Dlatego będzie zamrażał się lub wycofywał. Czyli jedna osoba naciera: domaga się kontaktu, bliskości, upewnia się stale, czy jest ważna – na początku delikatnie, potem coraz bardziej agresywnie; a druga osoba zazwyczaj na lęk związany z tym samym reaguje wycofaniem się: wycisza emocje, tłumi je, co jednak działa jak płachta na byka na pierwszą. Tego typu „tańce” da się zaobserwować w wielu parach. Jednym z celów pracy terapeutycznej jest, by dana para zobaczyła, że obie strony się do tego przyczyniają, ale nie są swoimi wrogami. Dążymy podczas spotkania terapeutycznego do ukazania, co jest problemem i znalezienia przyczyn tego stanu rzeczy.

Dlaczego terapia par jest pomocna?

Jeśli podczas wspólnej rozmowy Pani z mężem, wypracowanie rozwiązania okaże się niemożliwe proponuję umówienie konsultacji z terapeutą par. W trakcie takiej konsultacji wspólnie z terapeutą pokażemy Państwu jak poprawić poziom komunikacji w związku, by pokonać trudną sytuację.

Niezbędna będzie również diagnoza, czyli określenie sposobu używania środków przed Pani męża. Tak jak napisałam wcześniej, czy jest to normalny poziom używania substancji czy jest to uzależnienia od narkotyków, które jest chorobą wymagającą terapii mającej na celu zatrzymanie zażywania.

Jeśli Pani mąż nie wyrazi zgody na terapie par mogę zaproponować Pani terapię indywidualną. Często skupienie na drugiej osobie powoduje, że nasze uczucia są pominięte i nie zaopiekowane. W terapii indywidualnej dowie się Pani więcej o możliwościach dla siebie, by uzyskać poczucie większego bezpieczeństwa, wsparcia i możliwości ochrony siebie. Zyska Pani także wiedzę, co dalej robić ponieważ scenariuszy wynikających z tej sytuacji może być wiele.

Pomagamy w walce z uzależnieniem. Prowadzimy również terapię dla osób współuzależnionych. 

 

Katarzyna Późniewska – psycholog kliniczny, specjalista psychoterapii uzależnień

Psycholog kliniczny, specjalista terapii uzależnień – prowadzi psychoterapię indywidualną i par. Ponadto specjalizuje się w konsultacjach wychowawczych dla rodziców/opiekunów, oraz w terapii indywidualnej dla nastolatków. Czytaj więcej…

Jak poradzić sobie z przekroczeniem granic cielesnych w związku?

Jak poradzić sobie z przekroczeniem granic cielesnych w związku?

Mój mąż nie potrafi się normalnie przytulać. Jak tylko jest blisko mnie od razu, jak dziecku podnosi majtki. Dla mnie jest to mega poniżające. Uważa, że skoro to nie obcy facet to dlaczego nie.

Siedzimy przed telewizorem, np. on się położy na moich kolanach, albo podnosi mi spodnie i majtki, żeby tylko zerknąć albo bluzkę albo ociera się jak ślimak. A ja się czuje z tym okropnie, źle. Jak tłumaczę, żeby tak nie robił to dla niego sypie się już cały związek i obraża się na mnie.

Odpowiedź psychologa

Droga Pani Elu,

po zapoznaniu się z opisem Pani historii, postaram się omówić przyczyny i skutki problemu, który dotyczy konkretnych zachowań kierowanych w Pani stronę przez męża.

Przestrzeń cielesna

Każdy człowiek ma nieco inne poczucie swojej przestrzeni cielesnej, inaczej może rozumieć, jaki gest czy zachowanie jest dla niego zagrażające. Nie wynika to z różnicy płci, a z temperamentu, charakteru oraz przyjętych norm społecznych.

Bez wątpienia zaglądanie Pani w dekolt czy podnoszenie majtek przez męża jest wprost przekraczające Pani przestrzeń cielesną, świadczą o tym towarzyszące Pani emocje – irytacja, poczucie poniżenia. Tłumaczenie jakie Pani słyszy w tych sytuacjach, mógłby wskazywać na problem z uszanowaniem Pani zdania, dostrzeganiem co można a czego nie, jeżeli chodzi o Pani przestrzeń cielesną.

Kiedy mówimy o nadużyciu?

Czy każdy dotyk, gest w sferze erotyki i seksu jest nadużyciem? Oczywiście, że nie. Dopóki obie strony zgadzają się na pewne gesty, zachowania i nie ma w tym poczucia bycia przymuszanym/ą, szantażowanym/ą, robienia czegoś wbrew swojej woli – nie mówimy o nadużyciu.

W Pani historii, z którą się zapoznałam jasno wybrzmiewa, że zachowania Pani męża spotykają się z Pani niezgodą. Czuje się Pani z tym źle, a mimo to dochodzi dalej do powtarzania tych zachowań przez męża. Jest to forma nadużycia seksualnego.

Jak radzić sobie z naruszeniem granic cielesnych?

Przede wszystkim – reagować. Należy zacząć od komunikatów werbalnych, np. „Czy wiesz, co robisz?” , „Czy wiesz, że takim zachowaniem powodujesz, że czuję się niekomfortowo?” „Nie podoba mi się to, co robisz”. Warto od tego zacząć. Reagowanie pozwala odzyskać kontrolę nad sytuacją. A to z kolei daje poczucie sprawstwa, wpływu oraz obronę własnych potrzeb. Tego typu asertywność jest przejawem bronienia swoich granic.

Idąc dalej, kiedy te komunikaty nie przynoszą rezultatów, można zastosować bardziej zdecydowaną i stanowczą interwencję. Ważne jest, aby nazywać rzeczy po imieniu. Przykładem takich komunikatów w Pani sytuacji mogłyby być np.: „Nie dotykaj moich majtek”, „Nie ocieraj się o mnie”.

Pani Elu, jeżeli powyższe działania nie będą przynosić oczekiwanych rezultatów, proponuję rozważyć konsultację wspólnie z mężem u psychoterapeuty par. Oczywiście aby do takiego spotkania doszło, Pani mąż będzie musiał wyrazić zgodę i pojawić się osobiście.

Bez względu na to – polecam Pani zaopiekowanie się sobą, swoimi emocjami i potrzebami w bezpiecznej przestrzeni, jaką jest gabinet psychoterapii i rozmowa ze specjalistą.

Trzymam mocno kciuki za Panią.

Masz problem w konsekwentnym stawianiu granic? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mój mąż i najlepsza przyjaciółka wprost się nienawidzą. Co robić?

Mój mąż i najlepsza przyjaciółka wprost się nienawidzą. Co robić?

Szanowni Państwo, od kilku lat mój mąż i najlepsza przyjaciółka wprost się nienawidzą. Do tej pory udawało mi się spotykać z przyjaciółką tak, aby nie było męża, aby nie prowokować dalszych sprzeczek, choć często był również jej narzeczony.

Przyjaciółka nie chce mojego męża na swoim ślubie

Niedługo, przyjaciółka i jej narzeczony biorą ślub. Poprosiła mnie, abym wzięła naszego wspólnego kolegę, jako osobę towarzyszącą. Ponieważ mój mąż zgodził się na to, zgodziłam się i ja. Natomiast mąż zaproponował, że chciałby wykonać gest pokoju, przychodząc na sam ślub kościelny i składając życzenia. Niestety, gdy powiedziałam o tym przyjaciółce stwierdziła, że będzie czuła się niezręcznie i nie rozumie skąd taki pomysł.

Jak się odnaleźć w tej sytuacji?

Jest to jej dzień, więc nie chcę go zepsuć. Jednak doceniam próby męża załagodzenia sytuacji. W jaki sposób powiedzieć mu o tym, aby wiedział, że doceniam jego chęci i aby nie wyszło na to, że to ja go nie chce na ślubie?

Odpowiedź psychologa

Pani Aniu,

rozumiem, że przedstawiona przez Panią sytuacja jest dla Pani bardzo niekomfortowa i powoduje nieprzyjemne uczucia. Myśląc o tej sytuacji zastanawiam się nad granicami Państwa związku małżeńskiego (czy pójście z kolegą na ślub mieści się w granicach związku). Zastanawiam się także nad emocjami z obydwu stron (Pani uda się na ślub z kolegą a Pani mąż będzie spędzał ten czas gdzie indziej, jakie wówczas pojawia się w Państwu uczucia?). Przedstawiona przez Panią sytuacja rodzi wiele kolejnych pytań dotyczących relacji.

Szczera rozmowa o uczuciach

Relacja małżeńska powinna przede wszystkim opierać się na dbaniu o wzajemne bezpieczeństwo i szacunek. Pamiętajmy, że powinniśmy być otwarci w kontekście wyrażania uczuć i realizacji potrzeb. Myśląc dalej jest to sytuacja wymagająca otwartej i szczerej rozmowy. Przede wszystkim o tym, dlaczego jest to dla Pani ważne, aby być na tym ślubie.

Wskazana byłaby uważność na uczucia Pani męża. Ale także przestrzeń na przekazanie swoich odczuć mężowi, kiedy przez wiele lat była Pani pomiędzy Nim a przyjaciółką (kiedy się nie dogadywali). Kolejnym tematem jest wysłuchanie, jakie to budzi u Pani męża emocje – relacja Pani z przyjaciółką oraz zbliżający się ślub, a może Pani mąż czuje lęk lub zazdrość. Warto byłoby też omówić Pani rolę bycia pomiędzy dwiema ważnymi dla siebie osobami.

Warto porozmawiać o granicach

Uważam, że warto byłoby porozmawiać o granicach wychodząc z poziomu własnych emocji i oczekiwań. Tak, aby nie miała Pani poczucia, że mąż Pani czegoś zakazuje. Uważam, że omówienie własnych oczekiwań co do drugiej osoby dałoby lepsze wzajemne zrozumienie oraz poprawiłoby poziom komunikacji. A to pozwoliłoby poczuć się bezpieczniej w ustaleniu, jak postąpić w tej sytuacji. Zachęcam też, żeby nie brać odpowiedzialności za uczucia innych.

Kiedy udać się po pomoc do terapeuty?

Jeśli podczas wspólnej rozmowy wypracowanie rozwiązania okaże się niemożliwe mogę zaproponować konsultacje z terapeutą. W trakcie takiej konsultacji terapeuta pokaże Państwu, jak poprawić poziom komunikacji w związku, aby pokonać tę lub inne sytuacje na przyszłość.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom przezwyciężać problemy. Skontaktuj się z Nami!

 

Katarzyna Późniewska – psycholog kliniczny, specjalista psychoterapii uzależnień

Psycholog kliniczny, specjalista terapii uzależnień – prowadzi psychoterapię indywidualną i par. Ponadto specjalizuje się w konsultacjach wychowawczych dla rodziców/opiekunów, oraz w terapii indywidualnej dla nastolatków. Czytaj więcej…

Mój mąż zmarł, a ja mam wyrzuty sumienia, że nie było mnie przy nim. Jak mam dalej żyć?

Mój mąż zmarł, a ja mam wyrzuty sumienia, że nie było mnie przy nim. Jak mam dalej żyć?

Dzień dobry, zmagam się z tym ciężarem już 6 miesięcy, czyli od momentu, kiedy mój zaledwie 34-letni mąż zmarł. To był dzień, który zrujnował mi życie i nie potrafię się podnieść, bo za nim strasznie tęsknię.

To się stało, kiedy mnie nie było w domu. Wracałam z zagranicy za 2 dni, rozmawialiśmy przed chwilą, a za kilka godzin on już musiał nie żyć. Po braku kontaktu telefonicznego, poinformowałam sąsiada, który wszedł do domu i znalazł go na podłodze, już zimnego. Spadł z krzesła, miał upływ krwi z ust. Jeszcze większy dramat dla mnie zaczął się, kiedy wyszło na jaw, że znalezione były przy nim narkotyki z igłami (kokaina). A my akurat przechodziliśmy leczenie in vitro.

Mąż był uzależniony ale przeszedł terapię

Mój mąż był bardzo inteligentny, zaradny życiowo, spełniony zawodowo. To nie ma najmniejszego sensu. Niestety, w zeszłym roku miał już jedno przejście, kiedy wylądował w szpitalu po przedawkowaniu. Po tym przeszedł 6-miesięczną terapię. Byłam przekonana, że już wszystko za nami i zajmiemy się naszą przyszłością. Mieliśmy tyle planów, dziecko, nowe miejsce zamieszkania. Nie potrafię tego zrozumieć. Czemu mając tyle odpowiedzialności i pozytywnych planów, z których naprawdę się cieszył, znowu sięgnął po to świństwo? A ja nic nie zauważyłam. Sam mówił i obiecywał, że nic głupiego nie zrobi…

Nie było mnie przy przy mężu, gdy umierał

Mam wyrzuty sumienia, że nie było mnie przy nim, aby zadzwonić po pomoc. Myślę, że przeżyłby i dalej mielibyśmy wspólne życie. Nie potrafię się z tym pogodzić. Czemu nie dostał kolejnej szansy na przeżycie, bo chciał żyć. A leżał sam przez wiele godzin nieżywy. Ten koszmar przeżywam codziennie, gdy budzę się. Nie wiem jak żyć dalej, bo on był jedyną osobą, na której naprawdę mi zależało. Był moim najlepszym przyjacielem.

Dziękuję za jakąkolwiek pomoc.

Odpowiedź psychologa

Dzień dobry Pani Sylwio,

bardzo mi przykro z powodu śmierci Pani męża.

Była Pani mocno związana ze Swoim mężem i naturalnym jest uczucie głębokiego smutku, którego Pani doświadcza. Smutek jest emocjonalną odpowiedzią na doświadczenie utraty jednej z najważniejszych osób w Pani życiu.

Śmierć bliskiej osoby wywołuje bardzo intensywne emocje, ponieważ jest to zdarzenie nieodwracalne. Jakiś rozdział zostaje zamknięty na zawsze. Nie ma już możliwości zadania pytania, rozwiania wątpliwości, nie ma możliwości naprawienia krzywdy bądź uzyskania zadośćuczynienia, jeśli to my sami zostaliśmy skrzywdzeni. Pani mąż był osobą uzależnioną. Pani wyobrażenie o tym, że gdyby była Pani na miejscu, mąż żyłby nadal, jest jednym z wielu  wyobrażeń. To, że ma Pani takie myśli, nie oznacza, że faktycznie tak by się stało.

Przeżywanie żałoby składa się z kilku etapów

Z Pani słów wnioskuję, że jest Pani w trakcie żałoby, która ma kilka etapów. Etap pierwszy to czas szoku, wstrząsu i otępienia. Ten etap następuje bezpośrednio po stracie, dominują w nim uczucia żalu, złości i gniewu. Etap drugi to czas zaprzeczania i dezorganizacji, któremu towarzyszy uczucie pustki. Etap trzeci to czas smutku, któremu towarzyszą poczucie bezradności, bezsilności i płaczu. Etap czwarty to czas ukojenia, kiedy to napady smutku i żalu stają się rzadsze i mniej intensywne, zaczynamy wówczas nawiązywać nowe kontakty i dbać o te istniejące. Etap piąty to czas akceptacji straty, zaczynają pojawiać się nowe cele i zaczynamy cieszyć się życiem.

W trakcie trwania żałoby pojawiają się różne emocje: szok, rozpacz, poczucie winy, złość, gniew, tęsknota, poczucie opuszczenia czy samotności. Poczucie opuszczenia wiąże się z cierpieniem, które wynika ze straty ważnych osób. Osoba w głębokim smutku może zacząć płakać po usłyszeniu słów, które przypominają im zmarłe osoby. Może również płakać bez powodu.

Na intensywność i czas trwania smutku mają wpływ między innymi: rodzaj związku ze zmarłą osobą, przyczyna śmierci (czy była to śmierć nagła czy śmierć była wynikiem długotrwałej choroby), historia życia osoby (czy były już doświadczenia straty), osobowość i styl radzenia sobie z sytuacjami trudnymi.

Dlaczego poznanie etapów żałoby jest ważne?

Warto znać poszczególne etapy żałoby, aby rozumieć co się z nami dzieje. Etapy żałoby wyjaśniają co może nastąpić, pozwalają akceptować swoje zachowanie i nie obwiniać się. Świadomość tego, daje nam lepsze rozumienie siebie, przynosi uczucie ulgi. Możemy zobaczyć w jakim punkcie byliśmy, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. I jest podpowiedzią jak możemy o siebie zadbać.

Gdzie szukać wsparcia?

Bardzo ważne jest, aby dzielić się swoimi uczuciami z innymi. To może być rodzina, przyjaciele, ale również psycholog/psychoterapeuta, który może pomóc w radzeniu sobie ze stratą. Warto również rozważyć terapię grupową. Pani Sylwio, do każdej z tych form gorąco Panią zachęcam.

Jesteśmy wsparciem dla osób, które doświadczyły utraty bliskiej osoby. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.