Jak żyć z mężem seksoholikiem?

Jak żyć z mężem seksoholikiem?

Podobne pytanie zadała nam p. Dominika, tutaj.

Witam serdecznie, mam poważny problem z mężem. Po ślubie jesteśmy niecałe dwa lata. Od początku nie widziałam, że jest w nim problem. Z perspektywy czasu, zdałam sobie sprawę, że mój mąż jest seksoholikiem, przynajmniej tak mi się wydaje. Już nie radzę sobie psychicznie, dlatego proszę a nawet błagam o pomoc.

Kiedy mąż często chciał się kochać, a ja czasem naprawdę albo nie miałam ochoty albo kiepsko się czułam, to mąż z braku seksu albo odmowy stawał się nerwowy. Czasem już zaciskałam zęby i dawałam mężowi, żeby nie był nerwowy. Doszło do sytuacji, że jeśli chciałam coś kupić albo pomóc synowi, to mąż żądał zapłaty seksem.

Obecnie po walce z nim o seks mąż kupił sobie zabawki i każe mi patrzeć jak bawi się nimi, ale dodam, że w kwestii seksu nadal jest to samo. Nie mam już ochoty kochać się z nim, bo zrobiło się to dla mnie ciężkie psychicznie. Nie wiem, co o tym myśleć. Mąż twierdzi, że to nie problem, jak mu mówię, że to jest nienaturalne. Bardzo proszę o pomoc.

Odpowiedź psychologa

Pani Marzeno,

porusza Pani istotny problem, który pojawił się w Pani relacji małżeńskiej. Przejawia się on w sferze intymnej, czynnościach seksualnych, natomiast wpływ może obejmować szerszy zasięg, w obszarze emocjonalnym, poznawczym, społecznym.

Seks ma istotne znaczenie dla związku. Jeśli partnerzy zaspokajają swoje potrzeby w tym zakresie, czują się bezpiecznie, stają się sobie bliżsi. Jednak poza zdrowym podejściem do seksu może wykształcić się w związku podejście niezdrowe, destrukcyjne.

Seksoholizm w małżeństwie

Uzależnienie od seksu obejmuje pewne spektrum seksualnych zachowań. W uzależnieniu ważna jest funkcja jaką odgrywa seks dla osoby uzależnionej. Pisze Pani, że obserwowała Pani u męża drażliwość, złość, kiedy nie miała Pani ochoty na współżycie. Odnosząc się do funkcji seksu, może on np. służyć u osoby uzależnionej do obniżenia napięcia związanego z odczuwanymi nieprzyjemnymi emocjami (np. lęk, złość), które pojawiły się jeszcze wcześniej, przed propozycją współżycia.

Może dochodzić również do poszukiwania u osoby uzależnionej od seksu kolejnych praktyk seksualnych, których nie akceptuje partnerka bądź czuje się przymuszana do uczestniczenia w takich praktykach. Napisała Pani o zakupieniu przez męża gadżetów erotycznych i przymusie z Pani strony oglądania tej formy zaspokajania potrzeb seksualnych męża.

Związek z seksoholikiem i problem współuzależnienia

W przypadku seksoholizmu występuje również zjawisko współuzależnienia – dokładnie takie samo jak przy innych rodzajach uzależnień, np. od alkoholu.

Mechanizmy współuzależnienia są te same, jak przy innych nałogach, natomiast problemem w przypadku seksoholizmu jest poczucie wstydu i niepewność, gdzie można udać się w poszukiwaniu pomocy – jak mówić o sprawach intymnych?

Wiele badań wskazało do tej pory, iż u partnerów osób uzależnionych od seksu widoczne jest zaniżone poczucie własnej wartości, lęk przed porzuceniem, który może przejawiać się również zgadzaniem się na zachowania, na które nie ma się ochoty.

Seksoholizm, jak każde uzależnienie wpływa nie tylko na osobę uzależnioną, ale również na partnera i na rodzinę. Oddziałuje na sferę emocjonalną i psychiczną, małżeństwo może przechodzić poważny kryzys.

Osoba uzależniona ma zaburzoną wizję związku oraz bliskich relacji. To z kolei wpływa na obraz siebie, poczucie winy i wstydu u partnera/ki.

Gdzie szukać pomocy?

Pani Marzeno, pierwszy ważny krok do znalezienia pomocy w Pani sytuacji właśnie Pani zrobiła, opisując w tym miejscu swój problem.

W przypadku seksoholizmu, jak i każdego innego uzależnienia, same chęci nie wystarczą aby sobie pomóc – tu wymagane jest leczenie.

Jak odczytuję, Pani małżeństwo znajduje się aktualnie w kryzysie, stąd zalecałabym rozpoczęcie wspólnie z mężem terapii małżeńskiej.

Ważne będzie rozpoznanie problemu i jego wpływu na związek. Związek z jednej strony potrzebuje wsparcia ze strony specjalisty, natomiast istotne jest aby osoba uzależniona zajęła się swoim problemem również w procesie indywidualnym.

W zależności od oceny sytuacji terapeuta może zaproponować również dla Pani wsparcie indywidualne, po to aby lepiej rozumieć swoje emocje, odbarczyć się z poczucia winy i całkowitej odpowiedzialności za związek, nauczyć się również dbać i troszczyć o siebie.

Trzymam mocno kciuki za podejmowanie kolejnych kroków przez Panią.

Skutecznie pomagamy w walce z uzależnieniem. Prowadzimy również terapię dla osób współuzależnionych.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mój związek rozpadł się przez moją chorobliwą zazdrość. Co robić?

Mój związek rozpadł się przez moją chorobliwą zazdrość. Co robić?

Podobne pytała zadała nam p. Ewelina, tutaj.

Dzień dobry, mój związek rozpadł się po 2 latach przez moją chorobliwą zazdrość. Byłam zazdrosna o wszystko i wszystkich, przeważnie o piękne kobiety, które mój mężczyzna oglądał na Tik Toku, YouTube.

Przez moją zazdrość rozstaliśmy się…

To były jakieś tańce ale ja byłam o nie zazdrosna – zostawiał polubienia pod tymi filmikami. Pisał pod nimi: fajna z ciebie kicia, apetyczna laska z ciebie – a mi to przeszkadzało i powiedziałam mu o tym.

Na chwilę był spokój, nawet Tik Toka usunął dla świętego spokoju ale ukradkiem oglądał na YouTube. Zaczęłam mu przeglądać telefon i choć obiecywał, że nie będzie oglądać to nadal to robił. Wkurzał się, że przeglądam mu telefon i tak nasze sprzeczki ciągle narastały, aż nie wytrzymał i się wyprowadził ode mnie. On tłumaczył, że to tylko filmiki pustych lasek i tak sobie oglądał, bo go bawiły, a mnie szlag trafiał, bo myślałam, że mu się podobają. Byłam też zazdrosna o jego koleżanki. O nie też się kłóciliśmy.

Jak nakłonić partnera do powrotu?

Wiem, że robiłam źle bo powinnam była mu ufać, teraz to wiem. Ale jest już za późno bo odszedł. Od rozstania minęło dopiero 2 tygodnie, a ja tęsknię za nim. Bardzo chciałabym żeby wrócił do mnie, ale nie wiem jak go przekonać do powrotu.

Pisałam do niego, przepraszałam, tłumaczyłam że wiem, że go krzywdziłam tą zazdrością, że to wszystko moja wina. Pisałam codziennie do niego o tym jak bardzo wszystkiego żałuję, że nie miałam do niego zaufania, przepraszałam i że mi go brakuje i że tęsknię.

Wczoraj się spotkaliśmy. Powiedział, że na dzień dzisiejszy nic się między nami nie zmieni i że nie wróci, bo potrzebuje czasu do zastanowienia się, bo ma mętlik w głowie. Widział, że cierpię i nawet powiedział, że mnie rozumie i widzi, że jest mi ciężko i że jemu też nie jest lekko ale wszystko musi się uspokoić, a on musi się wyciszyć. Kazał mi się trzymać, bo mam dzieci. Głowa do góry, będzie dobrze ale nie obiecuję, że wrócę. Powiedział, że jestem silna i dam sobie radę, żebym się nie załamywała. Nawet mnie kiła razy przytulił.

Teraz to ja mam mętlik w głowie, bo nie wiem co mogę jeszcze zrobić żeby go do siebie przekonać. Czy może poczekać i dać mu czas do zastanowienia się? Pomóżcie, bo nie wiem co robić. Czuję się jak w zawieszeniu. Nie mogę jeść, nie mogę spać, bo ciągle o nim myślę, o tym co postanowi. Czy robić sobie nadzieję czy poddać się? Jestem załamana :(

Odpowiedź psychologa

Pani Danuto,

cała sytuacja jest bardzo świeża i można się jedynie domyślać, jak trudne emocje w Pani powoduje. Opisywana dezorientacja jest na pewno wyczerpująca, ale wydaje się odzwierciedlać stan, w jakim znalazła się Wasza relacja.

Pisze Pani o nadmiernej zazdrości – na pewno kontrolowanie telefonu oraz konflikty o nawyki partnera nie poprawiały kondycji związku. Z drugiej strony przytoczone komentarze pod filmami mogą być dużym obciążeniem samopoczucia i stawiać pod znakiem zapytania bezpieczeństwo relacji.

Wydaje się, że ten temat rzeczywiście potrzebował wyjaśnienia i znalezienia komfortowego dla obu stron rozwiązania. Dobrze aby obecna sytuacja nie przysłoniła całkowicie tej kwestii – pytanie o zasady związkowe, które Pani akceptuje zawsze jest aktualne i dzisiejsze samopoczucie oraz pragnienie powrotu do partnera nie powinno go przysłonić. Być może otwarta rozmowa o Waszych wzajemnych oczekiwaniach, nawet jeśli może odsłonić trudne konflikty, jest lepszym pomysłem niż wzajemne przekonywanie się do odtworzenia związku bez rozwiązania tak ważnych kwestii.

Skutecznie pomagamy w walce z chorobliwą zazdrością. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak pomóc koleżance, która ma problem w relacjach z innymi i nie ma żadnej pracy?

Jak pomóc koleżance, która ma problem w relacjach z innymi i nie ma żadnej pracy?

Magda ma 50 lat (ja jestem starsza), ukończyła 2 filologie, obroniła doktorat i nie ma żadnej pracy. Mieszkała z rodzicami, rodzice zmarli. Została sama w starym domu i nie ma właściwie za co żyć. Sprząta u jakiegoś emeryta, odprowadza czyjeś dziecko do szkoły i to całe jej zarobki. W szkole pracowała rok, podziękowali jej, poszła na rozmowę do McDonalda, podziękowali. Pośredniak dał skierowanie do przedszkola, nie przyjęli jej, bo nie ma wykształcenia przedszkolnego(!). Koleżanka jest niezamężna, nie ma dzieci, więc teoretycznie ma idealne warunki do pracy.

Jednak ma problem chyba behawioralny, a może po prostu psychiczny? Chodzi o to, że jest nietaktowna, nie czuje granic, nie odróżnia spraw ważnych od nieważnych, rozmawiając, cały czas „chichocze”. Jest bardzo religijna, niestety nawet z osobą niewierzącą żegna się formułką „z Panem Bogiem”. Myślę, że to właśnie taki sposób zachowywania się powoduje jej problemy przy szukaniu pracy.

Jak jej pomóc? Umówić do psychiatry, do psychologa? Dodam, że jej zmarły ojciec był uzależniony od alkoholu. Natomiast matka, nauczycielka, całkowicie złożyła życie w jej ręce, z pełną kontrolą jej zachowania, i obowiązkiem całodobowej opieki nad sobą. Żal mi koleżanki, wspieram ją finansowo, choć to za mało, bo ona nie ma z czego żyć, więc moje wsparcie jest kroplą w oceanie (pomoc społeczna jest symboliczna). Proszę napisać, co i jak mogę dla niej zrobić?

Odpowiedź psychologa

Szanowna p. Halino,

wnikliwie zapoznałam się z treścią Pani pytania, w którym zauważam zaniepokojenie sytuacją, w jakiej znajduje się Pani koleżanka. Postaram się poniżej odnieść do nurtujących Panią pytań.

Rozpoznanie problemów

Porusza Pani problem znalezienia pracy przez koleżankę, której dotychczasowe prace są raczej dorywcze. Jak rozumiem, nie otrzymuje z nich wystarczającego dochodu, aby się samodzielnie utrzymać.

Widoczna jest rozbieżność pomiędzy ukończonymi studiami wyższymi, doktoratem (które wskazują na posiadanie pewnych zasobów Pani koleżanki do ukończenia ich) a aktualną sytuacją zawodową – podejmowanie zajęć poniżej swoich kwalifikacji. Jest to zastanawiające i wymagające pogłębienia, dlaczego tak jest?

Powodów należałoby poszukać we wcześniejszych doświadczeniach w życiu Pani koleżanki i motywacji do podejmowania kolejnych kroków w życiu, chociażby w obszarze edukacji.

Przyjrzyjmy się, jak wygląda aktualnie sytuacja Pani koleżanki – mieszka sama, rodzice z którymi mieszkała nie żyją. Utrata rodziców, którymi jak rozumiem musiała się zajmować (całodobowa opieka nad kontrolującą ją matką) jest wydarzeniem kryzysowym i wprowadzającym chaos w system relacji, jaki znała prawdopodobnie Pani koleżanka od dzieciństwa. Myślę, że może się czuć osamotniona, zagubiona, może nawet zła, nie mogąc koncentrować całej swojej uwagi na zajmowaniu się rodzicami. Być może nie miała okazji do tej pory nauczyć się zadbać o siebie, skupić uwagi na sobie, odpowiedzieć sobie na pytanie: czego ja potrzebuję? Co ja czuję?

Problemy zauważa Pani u koleżanki również w relacjach z innymi, w sposobach jej zachowania. Jak rozumiem są one nieadekwatne do sytuacji, może nawet nadmiarowe i usztywnione. Mogłoby to wskazywać na pewne utrwalone wzorce myślenia, wpływające na reakcje i sposoby radzenia sobie w trudnych sytuacjach, w jakich była Pani koleżanka.

Kiedy mówimy o uwikłaniu w relacji z drugą osobą?

Poruszę na koniec dotychczasowy sposób pomocy koleżance, poprzez wspieranie jej m.in. finansowo. Odczytuję, że odczuwa Pani aktualnie obciążenie takim rozwiązaniem, które finalnie nie rozwiązuje problemu. Jest to również ważny sygnał, który może wskazywać na pewne uwikłanie Pani w relację z koleżanką.

Opierając się na Pani opisie, można zauważyć nadmiarowe skupienie na szczegółach funkcjonowania koleżanki oraz rozwinięcie zachowań tzw. podtrzymujących problem, jak na przykład wspieranie finansowe. Odczytuję również pewną nadoodpowiedzialność za funkcjonowanie koleżanki, przejawem czego mogą być Pani zapytania, do którego specjalisty powinna Pani zapisać koleżankę.

Myślę, że warto się przyjrzeć tej kwestii wnikliwiej, Pani Halino ze względu na własne dobro i ochronę siebie. Umiejętne postawienie granic w obliczu problemów nie tylko może przerwać błędne koło nie zmieniającej się sytuacji, ale przede wszystkim dać poczucie wpływu, co nie będzie prowadzić do frustracji czy bezsilności. Zatem jak to zrobić i do czego zacząć?

Jak okazać pomoc?

Proponuję Pani Halino przede wszystkim przeprowadzenie spokojnej rozmowy z koleżanką i podzielnie się swoimi obserwacjami i zaniepokojeniem sytuacją, w której jest koleżanka. Proszę zwrócić uwagę, że koleżanka jako osoba dorosła może skorzystać z jakiejkolwiek pomocy tylko wtedy, jeżeli wyrazi na to zgodę. Warto zatem pomyśleć o argumencie, który może być motywujący do podjęcia kolejnych kroków dla koleżanki.

Proponuję rozpatrzeć w takiej rozmowie zapisanie się koleżanki na sesję konsultacyjną do psychoterapeuty. W trakcie takiego spotkania Pani koleżanka będzie miała możliwość szerzej przyjrzeć się swojej sytuacji, określić problem nad którym mogłaby popracować.

I co ważne – proszę również pomyśleć o sobie w tej sytuacji, być może rozważenie dla siebie konsultacji z psychologiem będzie ważnym krokiem do przyjrzenia się szerzej Pani funkcjonowaniu w tej relacji.

Mocno trzymam kciuki za podjęcie takiej rozmowy z koleżanką i za Waszą relację!

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Gdy myślę o bólu głowy, zaczyna mnie boleć głowa. Co robić?

Gdy myślę o bólu głowy, zaczyna mnie boleć głowa. Co robić?

Mam taki problem. Zawsze, gdy myślę o bólu głowy zaczyna mnie boleć głowa. Od jakiegoś czasu podczas wykonywania konkretnych czynność nie mogę przestać myśleć o bólu głowy. Boję się przez to ich wykonywania i myślenia o nich. Ból na początku jest delikatny, ale im dłużej o tym myślę tym jest mocniejszy.

Odpowiedź psychologa

Panie Michale,

opisana przez Pana dolegliwość jest zjawiskiem, którego przyczyny wymagają specjalistycznej diagnostyki.

Właściwa diagnoza – gdzie szukać pomocy?

Z Pana słów wynika, że ból głowy, tak mocno skorelowany z myśleniem o nim, może być zaburzeniem psychosomatycznym, tzn. mającym swe podłoże w procesach psychicznych. Być może chodzi o utrzymujące się z jakiegoś powodu napięcie, nierozwiązany problem albo lęk przed pogorszeniem się stanu zdrowia. W takim wypadku psychoterapia byłaby świetną drogą do identyfikacji źródeł dolegliwości i poszukiwania sposobu konstruktywnego ich rozwiązania.

Niemniej, ból głowy jest zjawiskiem niepokojącym i nie wolno bagatelizować ewentualnych przyczyn czysto fizjologicznych. Dlatego też wskazana byłaby przede wszystkim konsultacja u lekarza pierwszego kontaktu, lub neurologa.

Potrzebujesz skonsultować się z psychoterapeutą? Sprawdź najbliższe wolne terminy.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

W jaki sposób rodzice mogli wykształcić we mnie brak zaufania do samej siebie?

W jaki sposób rodzice mogli wykształcić we mnie brak zaufania do samej siebie?

Witam, chciałabym wiedzieć, w jaki sposób rodzice mogli wykształtować we mnie brak zaufania do samej siebie (w niektórych sytuacjach – problem z decyzyjnością)? Chciałabym bardziej to zrozumieć, aby zrozumieć siebie. Dziękuję.

Odpowiedź psychologa

Pani Kasiu,

dziękuję za Pani pytanie. Brak zaufania do siebie, czy niepewność przy podejmowaniu decyzji – są trudnościami, z którymi boryka się wiele osób. Intuicja słusznie Pani podpowiada, że rodzice mają spory wpływ na to, jak działamy w tych obszarach już jako dorośli ludzie.

Co powoduje brak zaufania do samego siebie?

Aby zaburzyć zaufanie do samego siebie wystarczy tak naprawdę niewiele – podważanie tego, co dziecko czuje lub myśli.

Przykład relacji rodzic-dziecko

Wyobraźmy sobie sytuację, w której dochodzi do konfliktu między dziećmi. Dziecko może w takiej sytuacji czuć złość, smutek, strach. Reagować na takie emocje może płaczem, krzykiem, rzucaniem przedmiotami. Niektórym rodzicom trudno jest poradzić sobie z takim zachowaniem i udźwignąć emocje dziecka. Jest to związane z ich własnymi emocjami, lękiem przed oceną, wyobrażeniami o tym, jak powinien sobie radzić skuteczny rodzic.

Dlatego łatwiej jest im zaprzeczyć temu, co dziecko przeżywa, niż uznać emocje i towarzyszyć w nich. W takich chwilach dziecko słyszy, że nic się nie stało, niepotrzebnie się złości, albo nie ma powodu do płaczu. Ono jednak czuje coś innego. Doświadczyło właśnie czegoś trudnego i komunikat taki nie jest dla niego wsparciem. A jedynie informacją, że ono źle rozumie siebie, że nie niewłaściwie odbiera świat.

W ten sposób traci zaufanie do siebie. Skoro rodzic – ten duży, mądry mówi, że jest inaczej – to ono, dziecko pewnie jest w błędzie.

Umiejętność podejmowania decyzji – jaki mają na to wpływ rodzice?

Z umiejętnością podejmowania decyzji jest tak, że im bardziej ufamy sobie, temu co czujemy, myślimy, tym łatwiej jest nam podejmować decyzje bez lęku. Bo przecież wiem, czego potrzebuję i co dla mnie dobre. Aby ukształtować w dziecku takie przekonanie, nie tylko nie można podważać jego uczuć, czy sądów, ale dobrze jest też stworzyć mu warunki do eksperymentowania.

Zaleca się dawania dzieciom możliwości podejmowania decyzji w kwestiach, które dotyczą dziecka – i ograniczanie możliwości do maksymalnie dwóch np. wolisz układać puzzle czy budować z klocków? Chcesz dziś sweterek czy bluzę?

Kluczowe jest też to, że gdy dziecko zacznie podejmować „poważniejsze” decyzje i popełni błąd – aby go za to nie karać. Tylko przekierować jego uwagę na szukanie rozwiązań. Można wówczas powiedzieć: „Ok pomyliłaś się, każdy czasem się myli. Pomyślmy, co można z tym zrobić?” W ten sposób dziecko nabiera przekonania, że błędy nie są niczym zagrażającym i że ma w sobie moc wychodzenia z trudnych sytuacji. To zmniejszy lęk przed kolejnymi decyzjami.

Ważne jest także to, że nawet jeśli Pani rodzice w jakiś sposób podważali Pani wiarę w siebie, nie nauczyli Pani podejmowania odważnych decyzji i ponoszenia ich konsekwencji bez poczucia winy – to są to kompetencje, które można wypracować w czasie terapii. Życzę zatem więcej wiary w siebie i wielu trafnych decyzji.

Potrzebujesz wsparcia w odbudowaniu poczucia własnej wartości? Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Prowadzę dziwne rozmowy z kimś w mojej głowie. Co może być tego przyczyną?

Prowadzę dziwne rozmowy z kimś w mojej głowie. Co może być tego przyczyną?

Witam, od pewnego czasu prowadzę dziwne rozmowy z kimś w mojej głowie. Zwykle są to osoby, które znam. Coraz częściej prowadzę je nawet jak jestem w towarzystwie innych osób. Wystarczy, że nikt do mnie nie mówi przez chwilę.

Zauważyłem też, że mam problemy z zaśnięciem a do tego czuję się bez przerwy zmęczony. Mam także trudności z komunikacją z innymi, zwłaszcza gdy ktoś chce dłużej porozmawiać. Czuję się wtedy niekomfortowo, łapie mnie stres i zaczynam się denerwować. Co może być tego przyczyną?

Odpowiedź psychologa

Panie Robercie,

z tego co Pan napisał wnioskuję, że to czego Pan doświadcza powoduje znaczny dyskomfort w życiu, co Pana martwi.

Gdyby przyszedł Pan do gabinetu, zapytałabym: Ile Pan ma lat? Jak długo Pan prowadzi te rozmowy? (Kiedy Pan to zauważył?) Czy coś się zmieniło w Pana życiu w ostatnim czasie? Jak wygląda Pana sytuacja życiowa? Tych kilka informacji, które zawarł Pan w swoim pytaniu są niewystarczające, aby wnioskować o przyczynie, a już tym bardziej aby stawiać diagnozę.

W ciągu dnia mamy milion myśli, często dyskutujemy sami ze sobą i przypomina to dialog wewnętrzny. Większość ludzi to robi, choć niechętnie się do tego przyznaje. Mówienie do siebie zwykle nie jest oznaką choroby, co więcej często pomaga obniżyć napięcie. Ale może być to również objaw zaburzeń nastroju, zaburzeń nerwicowych lub psychotycznych.

W Pana przypadku jest kilka przesłanek, które mnie niepokoją: problemy z zaśnięciem, notoryczne zmęczenie, trudności z koncentracją i niepokój w sytuacjach społecznych. Dlatego zachęcam Pana, aby się skonsultować z lekarzem psychiatrą, który oceni Pana stan zdrowia i zadecyduje czy jest wskazana psychoterapia i/lub farmakoterapia.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mąż nie może zapomnieć o pierwszej miłości. Czy nasz związek przetrwa?

Mąż nie może zapomnieć o pierwszej miłości. Czy nasz związek przetrwa?

Dzień dobry, bardzo proszę o radę. Jesteśmy małżeństwem od 19 lat. Wszystko układało się dobrze, zawsze mogłam liczyć na męża, miałam w nim oparcie. Przez przypadek dowiedziałam się, że mąż próbował zdobyć numer telefonu do swojej byłej dziewczyny z którą rozstał się w 1996 r., gdyż zostawiła go dla innego, mieli wówczas po 17 lat. Bardzo to przeżył, gdyż była to jego pierwsza miłość.

Mąż chciał odnowić kontakt z byłą dziewczyną

Poznaliśmy się 7 lat później i pobraliśmy. Mamy 18-letniego syna. Wszystko układało się dobrze, do momentu gdy mąż dowiedział się, że jego była rozwiodła się. Zaczął wydzwaniać do znajomych, aby dostać do niej numer. Twierdzi, że nie udało mu się. Gdy się dowiedziałam, że próbował się z nią kontaktować, zrobiłam awanturę i pytałam się dlaczego to zrobił. Mówił mi raz, że chciał porozmawiać, później że chciał się zapytać jak smakuje porażka, a niedawno wyciągnęłam od niego, że chciał z nią iść do łóżka.

Gdy pytam się co do niej czuje twierdzi, że nic, że nie myśli o niej ale ja mu nie wierzę. Nawet ostatnio przy kłótni powiedział, że była lepsza w łóżku. Było mi bardzo przykro. Przepraszał mnie później ale takie słowa trudno zapomnieć. Nie daje mi to spokoju, bo wydaje mi się, że jeśli nic by do niej nie czuł to na pewno by tak nie zrobił.

Nasz związek zdominowały kłótnie

Nie umiem mu wybaczyć, chociaż twierdzi, że mnie nie zdradził. Ale wydaje mi się, że gdyby mu się udało z nią porozmawiać toby to zrobił. Przez to ciągle się teraz kłócimy i nie wiem czy za jakiś czas nie zrobi tego sam, chociaż twierdzi, że nie bo bardzo mnie kocha. Nie rozumiem tego – twierdzi, że nie myśli o niej i nic do niej nie czuje – dlaczego tak się zachowuje. Ciągle robię mu o to awantury. Wiem, że nie powinnam ale on nie chce ze mną rozmawiać i wtedy wybucham. Przez to o mały włos nasze małżeństwo prawie się rozpadło.

Jak mam o tym zapomnieć, żebym mogła normalnie funkcjonować? . Zrobiłam się bardzo zazdrosna, bo bardzo go kocham. Bardzo proszę o radę za co z góry dziękuję.

Odpowiedź psychologa

Droga Pani Beato,

wyobrażam sobie, że zachowanie męża mogło wzbudzić w Pani sporo niepokoju. Próba nawiązania kontaktu z byłą sympatią, poprzez poszukiwanie numeru telefonu, rozmowy ze znajomymi na jej temat, z pewnością będzie wzbudzać niepokój i poczucie zagrożenia. Naturalnie pojawiają się pytania: po co/dlaczego mąż to robi?

W konsekwencji będziemy obserwować w reakcji Pani zachowania, o których napisała Pani: podejrzliwość, nerwowość, wybuchy złości. Wszystko spowodowane zagrożeniem i lękiem przed stratą.

Jesteście Państwo małżeństwem od 19 lat, do tej pory otrzymywała Pani wiele wsparcia i mogła  liczyć na swojego męża. Relacja z mężem jest zatem dla Pani ważna i wartościowa. Zachowanie męża jest labilne, zatem można wnioskować, że towarzyszy mu sporo skrajnych emocji.

Co zrobić kiedy związek doświadcza kryzysu?

Zapomnienie o całej sytuacji nie jest dobrym rozwiązaniem. Z pewnością nie odzyskacie Państwo w ten sposób spokoju a trudne emocje będą się pojawiać w najmniej oczekiwanych sytuacjach. Z tego co Pani opisuje, należy stwierdzić, iż relacja Państwa przeżywa aktualnie kryzys. W związku z tym należy podjąć interwencję.

Po pierwsze – rozpoznanie problemu

To co ważne to rozpoznanie problemu, co jest jego źródłem, przyczyną, co go podtrzymuje i wzmacnia. Nasuwa się pytanie: w jaki sposób przez lata rozwiązywaliście Państwo swoje problemy, różne życiowe trudności? Co było pomocne?

Każdy człowiek posiada charakterystyczny dla siebie zbiór sposobów myślenia o sytuacjach (m.in. problematycznych), uczuć, które mu najczęściej towarzyszą oraz strategii radzenia sobie z problemami. Również istotna jest znajomość własnych potrzeb oraz wzajemne ich zaspokajanie.

Po drugie – praca nad odbudowaniem relacji

Praca nad odbudowaniem równowagi i harmonii w relacji wymaga bez wątpienia udziału obu małżonków.

Warto pamiętać, iż ewentualna zdrada w relacji nie jest przyczyną kryzysu, a jego konsekwencją. Kryzys natomiast jest procesem, który trwa czasami długie lata, a udział każdego z małżonków w nim jest równy.

Pani zazdrość w tej sytuacji wydaje się naturalną reakcją. Obawia się bowiem Pani, że była sympatia może zaoferować mężowi coś bardziej atrakcyjnego. Tym bardziej, że mąż przyznał, że myślał o podjęciu kontaktu fizycznego z byłą sympatią.

Pomoc psychoterapeuty – dlaczego jest przydatna dla związku?

Ważne, abyście stawili Państwo czoła tej trudnej sytuacji i byli gotowi porozmawiać spokojnie i uczciwie o tym, co się dzieje aktualnie w relacji. Kryzys choć jest trudnym doświadczeniem, daje nowe perspektywy i pozwala zbudować nową jakość relacji.

W sytuacji, w jakiej Pani/Państwo się znaleźli bardzo pomocny będzie kontakt z terapeutą pary. Obecność terapeuty może pomóc zbudować bezpieczną atmosferę a tym samym zapewnić Państwu spokojną pracę nad rozpoznaniem problemów oraz odbudowaniem i wzmocnieniem więzi w relacji.

W przypadku, gdyby mąż nie był gotowy do podjęcia wspólnej pracy zachęcam, aby podjęła Pani kontakt z terapeutą w trybie indywidualnym. Pozwoli to Pani, w atmosferze spokoju i zrozumienia przyjrzeć się swoim uczuciom, odzyskać spokój oraz możliwość podejmowania konstruktywnych decyzji. Być może w tym czasie mąż zbuduje gotowość do dialogu.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Ciągłe prezenty od dziadków. Czy takie postępowanie jest dobre dla dziecka?

Ciągłe prezenty od dziadków. Czy takie postępowanie jest dobre dla dziecka?

Dzień dobry, chciałabym zadać pytanie. Czy jest to dobre dla dziecka, jeżeli dziadkowie obdarowują dziecko zabawką przy każdym spotkaniu? Każde spotkanie, nawet jeśli widzą się np. dziś i jutro, dziecko dostaje coś nowego. Dziękuje za odpowiedz.

Odpowiedź od psychologa

Pani Aneto,

porusza Pani ważny, aczkolwiek i trudny temat dotyczący obecności dziadków w wychowywaniu dziecka.

Pytanie jakie Pani zadaje odnośnie kupowania dziecku codziennie nowych zabawek przez dziadków, jak odczytuję może wyrażać Pani zaniepokojenie.

Jakie zagrożenia może nieść takie działanie dziadków w procesie wychowawczym?

Z racji doświadczenia i odchowania już swoich dzieci, dziadkowie mogą mieć poczucie, że posiadają większą wiedzę w zakresie opieki nad dziećmi. W takich sytuacjach niestety może dochodzić do podważenia autorytetu rodziców. Nie zadzieje się to przy sporadycznych sytuacjach nazywanych „rozpieszczaniem wnuków”. Natomiast kiedy dziadkowie wprost nie zgadzają się np. z zasadą nie oglądania bajek przy jedzeniu i komentują przy dziecku, że to ustalenie jest bez sensu, dziecko poczuje się zdezorientowane. Co jest ważniejsze – to co mówi mama i tata, czy dziadkowie?

Dziecko widząc niespójność w działaniu pomiędzy rodzicami (którzy codziennie nie kupują zabawek), a dziadkami (którzy to robią) może poczuć się zagubione. Co więcej – pojawia się pewne warunkowanie miłości, gdyż dziadkowie zaczynają się kojarzyć z uczuciem chwilowej ekscytacji i radości z powodu oczekiwania na zabawkę. Rodzić wypada przy tym blado, mniej atrakcyjnie.

Myślę sobie, że codziennie dostawanie zabawek nie pozwala nauczyć dziecko odraczania przyjemności – co to oznacza? Chodzi o naszą tendencję do ulegania przyjemności tu i teraz kosztem większych korzyści w przyszłości. Natychmiastowa gratyfikacja, jaką jest zabawka wyzwala wydzielanie hormonu szczęścia, czyli dopaminy. Jest to intensywne, aczkolwiek chwilowe uczucie przyjemności.

Nie wiem, w jakich relacjach jest Pani z dziadkami, czy sytuacja jest konfliktowa, napięta? Jeżeli tak, niestety gest kupowania codziennie nowej zabawki przez dziadków może stawiać ich w świetle tych dobrych, a rodziców tych złych. A tu droga jest już krótka do manipulacji dzieckiem.

Co zatem zrobić?

Pani Aneto, zachęcam przede wszystkim Panią do szczerej rozmowy z dziadkami i podzielenia się Pani obiekcjami odnośnie kupowania zabawek.

Może to być dobry krok w kierunku postawienia granic wychowawczych i zaznaczenia własnego punktu widzenia.

Kiedy obie strony poznają swoje zdanie, łatwiej jest ustalić wspólne rozwiązanie, które ma służyć dobru dziecka.

Zdarza się, że dziadkowie są nieświadomi, że takie gesty jak codziennie kupowanie zabawek może źle wpływać na wychowanie dziecka. Nie zakładając ich złej intencji, bez oceniania dziadków jako tych „złych”, zachęcam Panią do takiej rozmowy.

Masz problem w konsekwentnym stawianiu granic? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Zmagam się z obżarstwem i wymiotami. Co mam robić?

Zmagam się z obżarstwem i wymiotami. Co mam robić?

Od dłuższego czasu zmagam się z ciągłym obżarstwem i wymiotami. Zaraz po tym tracę na wadze, ale jestem już tym zmęczona, gdyż mam już silnie zakodowane pójście do toalety po posiłku. Potrafię w towarzystwie nie jeść, ale gdy tylko jestem sama wpycham w siebie co popadnie. Boli mnie już krtań od wymiocin. Co robić? Nikt z rodziny nic nie wie.

Odpowiedź na pytanie

Pani Agnieszko,

problem, który Pani porusza jest poważny i wymaga rozpoczęcia działania, jak najszybciej. Zapoznając się z treścią Pani pytania myślę, że wiele wskazuje na zaburzenia odżywiania, a o tym w sposób zwięzły napiszę poniżej.

Zaburzenia odżywiania – co to takiego?

Zaburzenia odżywiania są poważnymi i nawracającymi zaburzeniami zachowania związanymi z czynnością jedzenia oraz towarzyszącymi im trudnymi myślami i emocjami. Niestety, mogą to być poważne stany zagrażające zarówno zdrowiu, jak i życiu. Wśród najczęstszych zaburzeń odżywiania znajduje się bulimia.

Czym jest bulimia?

Bulimia znana jest także pod nazwą żarłoczność psychiczna, wiąże się z epizodami napadowego objadania się i przeczyszczania żołądka.

W myślach może pojawić treść związana z poczuciem braku kontroli nad jedzeniem, w emocjach – poczucie winy.

Wśród objawów bulimii są:

  • obrzęk węzłów chłonnych na szyi,
  • ból gardła,
  • zgaga,
  • próchnica,
  • bóle żołądka,
  • odwodnienie.

Gdybym widziała Panią w gabinecie, zadałabym dodatkowo pytania: jak wyglądają obecne relacje (rodzina, przyjaciele)? Czy jest Pani w związku? Jak postrzega Pani siebie w kontekście swojej wagi i wyglądu?

Bulimia jest złożonym zaburzeniem, nie ma jednej przyczyny wyjaśniającej dlaczego się rozwija u danej osoby.  Wśród przyczyn podawane są genetyka, czynniki biologiczne takie jak zmiany substancji chemicznych w mózgu. Problemy psychologiczne oraz emocjonalne również mogą przyczyniać się do rozwoju bulimii (np. przebyte traumy w dzieciństwie, zaburzony obraz siebie, perfekcjonizm, impulsywność, trudne relacje).

Jak może sobie Pani pomóc?

Pani Agnieszko, pierwszy krok już Pani wykonała, opisując swój problem w pytaniu do psychologa. Natomiast do poradzenia sobie z tym problemem, będą potrzebne kolejne.

Zaburzenia odżywiania zwykle nie ustępują bez leczenia. Osoby z tym problemem potrzebują pomocy medycznej i psychoterapeutycznej, aby wyzdrowieć.

Osoby z bulimią są leczone głównie terapią poznawczo-behawioralną oraz farmakologią, w tym mogą być stosowane leki przeciwdepresyjne, które mają na celu zmniejszenie łaknienia oraz napadów objadania się.

Terapia poznawczo-behawioralna z kolei pomaga rozpoznać wzorce i zachowania żywieniowe, identyfikować zniekształcenia w myśleniu dotyczące własnej wagi oraz wyglądu.

Mocno zachęcam Panią do umówienia się na konsultację z psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym, który pomoże Pani dobrać odpowiednie leczenie i zmniejszyć Pani cierpienie.

Skutecznie pomagamy w leczeniu zaburzeń odżywiania. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nie potrafię rozmawiać ze swoimi dorosłymi dziećmi. Jak skutecznie rozmawiać o problemach?

Nie potrafię rozmawiać ze swoimi dorosłymi dziećmi. Jak skutecznie rozmawiać o problemach?

Nie potrafię rozmawiać z moimi dorosłymi dziećmi. Problemy zamiatane są pod dywan. Jesteśmy w spirali niezrozumienia….

Odpowiedź psychologa

Pani Małgorzato,

Pani problem pomimo iż wydaje się pozornie błahy jest powodem destrukcji wielu relacji i dotyczy znacznej części osób dorosłych.

Z czego wynika problem komunikacji rodzica a dorosłych dzieci?

U podłoża eskalacji tego problemu może leżeć wiele przyczyn:

  1. Błędy komunikacyjne/niewłaściwa i niejasna komunikacja, język, miejsce, czas komunikacji.
  2. Często różna percepcja tego co właściwie jest problemem – czytelne nazwanie problemu.
  3. Błędne przekonanie – zwłaszcza w relacjach z bliskimi, że „ci nasi bliscy” powinni rozumieć sedno problemu (a często albo nie zdają sobie z tego sprawy, lub oceniają ten problem dużo niżej w randze ważności).
  4. Powielanie wyuczonych schematów komunikacyjnych, np.: „Ja mówię, a Ty masz słuchać”.
  5. W relacjach rodzic-dorosłe dziecko; błędne traktowanie dorosłego dziecka jak dziecka (nadmiernie protekcjonalnie – nie narażając na problem, mówieniem „piąte przez dziesiąte, dookoła, etc.”, lub mając zbyt duże oczekiwania – „powinieneś się tym zając, jesteśmy rodziną!”).
  6. Pominięcie faktu – z wiekiem każdy się ma prawo zmieniać. Zatem każdy ma prawo mieć odrębne zdanie na dowolny temat. Nawet jeśli wcześniej powielał nasz sposób patrzenia na dane zjawisko.
  7. Różnie ukształtowane hierarchie wartości ludzi (dorosłych dzieci) w danym okresie życia. Przykładowo: dla syna/córki, którzy mają swoje dzieci i swoje rodziny, związki, pracę etc.; znaczna część problemów rodziny generacyjnej („z domu”), przestaje mieć tak duże znaczenie jak np.: dla rodzica. Gdyby tak nie było nie byliby w stanie budować swoich rodzin, wychowywać dzieci, rozwijać się zawodowo itd.
  8. Pomijanie własnej autonomii, tj.: odrębności rodzica od dziecka i podejmowanie decyzji o rozwiązaniu problemu bez udziału dorosłych dzieci, lub ze wsparciem innych dorosłych – przyjaciół, rodzeństwa, szukanie wsparcia u specjalisty.
  9. Rodzaj problemu – np.: inaczej będziemy rozwiązywać sprawy spadkowe, inaczej konflikty z partnerami naszych dzieci, inaczej nasze własne z naszymi dziećmi.

Problemy zamiatane pod dywan

Jednocześnie z opisu Pani problemu wynika, że problemy są zamiatane pod dywan… Pytanie kto je zamiata? Jeśli „ja nie potrafię”, to może konsekwencją tego jest też to, że to „ja zamiatam”(?), więc problemy nie są wyrażone, lub nazwane.

Wtedy możemy mieć złudne poczucie, że inni też wiedzą o tym problemie i może się domyślą… Lub poprzez to że „nieumiejętnie komunikujemy problem”, wobec czego inni nie chcą rozmawiać, toteż „zamiatają problem pod dywan” – unikają konfliktu (?). Na przykład wtedy, kiedy w trakcie wywołania problemu jesteśmy zbyt ofensywni. To znaczy próbujemy zaczepiać kogoś o tym co chcemy powiedzieć poprzez swoiste „wrzutki”, też licząc na to, że ktoś nas zrozumie, np. podczas czasu spędzanego z bliskimi. Inni będą to odbierać jak zakłócanie spokoju, czepianie się, lub dążenie do intencjonalnego „psucia dobrej atmosfery”. Pomimo, że możemy mieć dobre intencje (bo chcemy rozwiązać problem) poniesiemy klęskę. Podobnie, jeśli próbujemy powiedzieć coś „między słowami”, albo „przy okazji”, „na rozchodniaczka” (np.: przy rozstaniu po niedzielnej wizycie) – to nic nie da. Pozostajemy niewysłuchani, a dzieci będą mieć tylko żal.

Jak skutecznie rozmawiać o problemach?

Aby dobrze, tj. skutecznie rozmawiać o problemach należy spełnić kilka warunków, które pozwolą nam zredukować ryzyko wystąpienia błędów, pominięć, psucia atmosfery itd.:

  1. Zadbajmy o przestrzeń komunikacyjną – o sprawach dla nas ważnych rozmawiamy w atmosferze i w czasie, kiedy mamy możliwość wyrażenia tego co chcemy. Bez nadmiernego pośpiechu i bardzo czytelnie. Ważne, żeby najpierw umówić się na rozmowę w miejscu, które będzie wszystkim odpowiadało w terminie, który będzie pasował każdej osobie. Należy uznać autonomię swoją i swoich rozmówców (tutaj dorosłych dzieci). Trzeba się umówić na rozmowę „o ważnej dla nas sprawie”. Ustalamy wspólnie dzień, miejsce i czas.
  2. Sami musimy zadbać o to co chcemy powiedzieć. Dobrze się zastanowić nad tym wcześniej co dla nas jest problemem i postarać się go precyzyjnie nazwać przed samym sobą. Problem opisujemy przez pryzmat „ja”. Jaką trudność nierozwiązanie problemu nam stwarza. Np.: niech problemem będzie to że „ktoś nas rzadko odwiedza, a kiedyś było to częściej”. Wobec tego konsekwencją jest to, że czujemy się samotni. Błędny komunikat będzie: „wcale mnie nie odwiedzasz, dlatego mnie nie szanujesz”. Właściwy: „kiedyś bywałeś częściej, teraz jesteś u mnie rzadko, więc jest mi przykro”. Pierwsza wersja jest oceną (mało kto lubi słuchać krytyki). Druga jest odwołaniem do faktów i własnych uczuć, jest mówieniem o swoich odczuciach.
  3. Wobec zaistniałego problemu mamy przecież jakieś oczekiwania, tzn. chcemy żeby ktoś zmienił swoją postawę – w tym przykładzie, żeby zaczął częściej przyjeżdżać. Koniecznym wobec tego będzie ich wyrażenie. A więc prawidłowy komunikat mógłby brzmieć: „Jest mi przykro, że kiedyś bywałeś częściej, teraz jesteś u mnie rzadko. Chciał(a)bym żebyś odwiedzał mnie częściej, bo tęsknię”.
  4. Bierzemy pod uwagę, że pomimo, że adresat może zrozumieć, nie musi spełnić naszej prośby/wymagania. A z tym będziemy musieli się pogodzić i nauczyć żyć. Aż do następnego problemu, który należy próbować komunikować wg instrukcji podobnej do przedstawionej tutaj.

Zdaję sobie sprawę, że to tylko przykład oparty na mojej interpretacji mało szczegółowego opisu problemu jaki Pani przedstawiła. I chyba to może być Pani problem – patrz pkt 1 i 1. Możliwe, że moja odpowiedź nie będzie wystarczająca, ale zachęcam do zasięgnięcia wsparcia w żywej komunikacji ze specjalistą – psychologiem, psychoterapeutą. Wierzę że uda się z odpowiednim wsparciem pomóc Pani w rozwiązaniu przynajmniej części problemów z komunikacją, lub z pogodzeniem się z faktem, że dorosłe dzieci już są głównie dorosłymi, a dopiero w drugim rzędzie dziećmi…

Chcesz rozwijać swoje kompetencje rodzicielskie? Skontaktuj się z Nami!

 

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…