Jestem chorobliwie zazdrosna. Jak sobie pomóc?

Jestem chorobliwie zazdrosna. Jak sobie pomóc?

Jak mam poradzić sobie z brakiem panowania nad sobą i chorą zazdrością? Każdy kontakt mojego chłopaka z inną dziewczyną sprawia, że uważam, że mnie zdradza i zostawi mnie dla innej. Mimo zapewnień z jego strony, że tylko mnie kocha, wszystko robi dla mnie i nie ma zamiaru szukać innej.

Wybucham często agresją, mówię wszystko, co mi ślina na język przyniesie, przez co jeszcze bardziej go denerwuje. Zaczynam rzucać słowami, które nigdy nie powinny paść z moich ust w jego stronę. Później żałuję tego ale on nie chce ze mną rozmawiać. Powtarza mi ciągle, że mam problem, ale ja każdą pomoc z jego strony traktuje jak atak.

Już nie wiem, co robić i jak sobie pomóc. Wiem, że niszczę swój związek z dnia na dzień. Błagam o poradę. Co robić?

Dzień dobry,

dziękuję za list, który Pani napisała – dzieląc się swoim doświadczeniem i trudnościami. Z tego co Pani napisała wynika, że przeżywa Pani dużo złości wobec partnera na tle uczucia zazdrości, jakiej Pani doświadcza.

Nie wiem na czym polegają kontakty Pani chłopaka z innymi kobietami, ale być może pierwszym krokiem jaki można wykonać to próba podjęcia spokojnej rozmowy o granicach w relacji. Granice można rozumieć jako zbiór wspólnych zasad w relacji – co do których się umawiamy, że nie będziemy ich przekraczać/łamać, bo wywołuje to negatywny skutek w tym jak się czujemy. Przykładowo: nie spotykamy/kontaktujemy się z innymi kobietami/mężczyznami (kolegami/koleżankami) bez wiedzy drugiego z partnerów, nie flirtujemy, etc.

Rozmawiając o tym warto zadbać o ważność tego, co chcemy poruszyć. Najlepiej rozmawiać w „cztery oczy”, w sytuacji neutralnej emocjonalnie (nie w kłótni!), przy wyłączeniu TV i telefonów. Warto przy tym próbować nazywać swoje emocje – dlaczego chcę ustalić takie zasady, np.: „Czuję złość i boję się, że to źle wpływa na naszą relację. Zależy mi na tym aby było między nami dobrze”.

Jeśli jednak Pani widzi, że w tej sytuacji nie dochodzi do naruszenia granic – źródłem Pani cierpienia jest to, w jaki sposób Pani przeżywa siebie w relacji (jak się czuje Pani na ogół, jakie ma Pani poczucie własnej wartości, samoocenę). Często źródłem silnej złości i agresji jest poczucie/przekonanie bycia źle traktowanym/traktowaną przez drugiego człowieka.

W tym kontekście złość jest emocją potrzebną do wyrażania sprzeciwu wobec zranienia – ataku ze strony innych. Ze względu na pewne doświadczenia ludzi w dzieciństwie – doznanie jakiegoś rodzaju krzywdy (przemocy, ignorowania, unieważniania potrzeb) w późniejszym życiu jest skojarzone automatycznie z doświadczaniem bycia w innej bliskiej relacji i poniekąd odczytywane/interpretowane jako stan zagrożenia. Przykładowo: dziecko, które doświadczyło swoistego rodzaju porzucenia (też emocjonalnego), może się nauczyć, że bliskie relacje ranią i automatycznie w dorosłym życiu będzie odczuwać napięcie w relacji z drugim człowiekiem – lęk przed odrzuceniem.

Zazdrość i reakcja złości ma dawać poczucie kontroli nad partnerem, ale paradoksalnie powoduje destrukcyjne działanie dla relacji – potwierdzając schemat, niejednokrotnie prowadzi do rozpadu związku i potwierdzenia bycia w poczuciu odrzucenia. No bo przecież bliskie relacje są krzywdzące – potrzeba kontroli i agresja paradoksalnie budują dystans w relacji będąc swoistą barierą/ochroną przed bliskością. Bo bliskość jest źródłem cierpienia w doświadczeniu z dzieciństwa.

Oczywiście nie wiem na ile trafna jest moja interpretacja Pani doświadczania kryzysu, ale zachęcam do podjęcia psychoterapii, choćby w celu lepszego zrozumienia swoich emocji i potrzeb. Być może też nauczenie się ich wyrażania w sposób asertywny: otwarty i zrozumiały, ale bez użycia przemocy, agresji i siły, bo te elementy są szkodliwe dla każdego związku.

Wierzę, że jeśli podejmie Pani próbę zrozumienia siebie to może być kluczowe do poprawy funkcjonowania w tej relacji, ale też każdego bliskiego związku z drugim człowiekiem.

Pomagamy uporać się z zazdrością. Skontaktuj się z Nami!

Oceń ten artykuł

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *