Teściowa wytwarza wokół siebie aurę strachu i grozy. Jak jej pomóc?

Teściowa wytwarza wokół siebie aurę strachu i grozy. Jak jej pomóc?

Dzień dobry, mam problem z teściową. Mam wrażenie, że jest osobą silnie zaburzoną i chciałabym jej pomóc. Jednak bez rzucenia jej konkretem „w twarz” wydaje mi się, że będzie odpierać sugestie terapii chodzeniem do Kościoła.

Cała rodzina boi się teściowej

Teściowa wytwarza wokół siebie aurę strachu i grozy. Jej synowie, ja oraz druga synowa boimy się jej. Niechętnie odwiedzamy. Gdy już tam jesteśmy nigdy z nami nie rozmawia. Jedynie z synami o sprawach lokat (jest księgową). Czasami w tych rozmowach zaczyna seplenić, jak do małych dzieci.

Nigdy nie słyszałam, by żartowała lub śmiała się szczerze. Czasami „śmieje się” ale mam wrażenie, że jest to wymuszona reakcja i w miejscach, które tego nie wymagają („kokieteryjnie” w rozmowach z synami). Jedyne komunikaty z jej strony to suche polecenia. Bardzo często krzyczy na innych. Lubi być nieomylna. Wywiera presję na mężu, by zmienił pracę. Mąż boi się jej bardzo (chodzi na terapię).

Raz przeciwstawiłam się jej i to było piekło. Prosiła męża, by mnie zostawił i „łkała” w jego ramię (nie brzmiało to jak prawdziwy płacz). Wieje od niej chłodem, a fakt ten jakby próbowała zatuszować zdrobnieniami: wszystkich nazywa Karolinką, Łukaszkiem (mimo iż mamy prawie 40 lat).

Jak pomóc teściowej?

Jest mi jej żal i chciałabym jej pomóc. Jest wykształconą kobietą – może powiedzenie jej: ma pani takie i takie zaburzenie to można leczyć terapią, zadziałałoby. W innym przypadku będę zmuszona odseparować ją od siebie i przyszłych wnuków.

Z góry dziękuję za pomoc i chociaż nakierowanie co może jej dolegać. Wyszukam sama w literaturze.

Odpowiedź psychologa

Pani Karolino

z przesłanego przez Panią pytania odczytuję duże zaniepokojenie w związku z zachowaniami Pani teściowej. Z opisu wynika, że teściowa zachowuje się w sposób, który wywołuje w Pani i innych bliskich silny strach oraz wysoki poziom lęku.

Myślę, że jest to bardzo trudne dla Pani jako synowej. Takie zachowania teściowej względem Was nazywamy agresją, zachowaniami przemocowymi, w których jest manipulacja oraz silne uwikłanie.

Obawiam się, że próba „rzucenia jej w twarz” z Pani strony diagnozą osoby sprawującej przemoc, może być odebrana jako krytyka, co spowoduje uruchomienie kolejnych zachowań agresywnych w Pani kierunku.

Czym są zachowania agresywne?

Zachowania agresywne to zachowania, które mają na celu wyrządzenie komuś krzywdy: fizycznej lub psychicznej. Większość badaczy uważa, że o agresji można mówić tylko wtedy, kiedy towarzyszy jej wyraźna intencja skrzywdzenia kogoś. Inni naukowcy rozpatrują ją natomiast niezależnie od intencji, traktując jako narzędzie do osiągnięcia osobistych celów danej osoby.

Wystąpienie agresji może być związane z pragnieniem odwetu, gdy spotykamy się z tego typu zachowaniem wobec naszej osoby. Zazwyczaj chcemy zrewanżować się tym samym. Nie zawsze jednak odpowiadamy agresją na agresję. Nie robimy tego, gdy wcześniej wiedzieliśmy, kto i dlaczego mógł się wobec nas tak zachować.

Agresja może być odpowiedzią na psychologiczne zagrożenie obrazu własnej osoby, osobistej godności, czy też obniżenie samooceny. Zachowanie tego typu (np. zaatakowanie kogoś) to często sposób na odbudowanie swojej pozycji albo próba podniesienia szacunku dla samego siebie.

Co może pomóc?

Myślę że to, co mogłoby pomóc to model tzw. interwencji kryzysowej, czyli zebrania rodzinnego i przestawienia wspólnym głosem teściowej informacji, jak jej zachowania wpływają na całą rodzinę. Następnym krokiem może być zaproponowanie chęci pomocy oraz terapii. Jeśli te próby nie przyniosą rezultatu może Pani skorzystać z pomocy psychologicznej dla siebie w obszarze jak postawić psychologiczne granice w relacji z teściowa, żeby samej nie cierpieć.

Masz problem w konsekwentnym stawianiu granic? Skontaktuj się z Nami!

 

Katarzyna Późniewska – psycholog kliniczny, specjalista psychoterapii uzależnień

Psycholog kliniczny, specjalista terapii uzależnień – prowadzi psychoterapię indywidualną i par. Ponadto specjalizuje się w konsultacjach wychowawczych dla rodziców/opiekunów, oraz w terapii indywidualnej dla nastolatków. Czytaj więcej…

Mąż dla romansu, zostawił mnie z trójką dzieci. Jak rozmawiać z dziećmi o rozstaniu?

Mąż dla romansu, zostawił mnie z trójką dzieci. Jak rozmawiać z dziećmi o rozstaniu?

Mój mąż dla nowej relacji z 25-letnią podwładną z pracy, postanowił zostawić mnie i trójkę naszych dzieci (9l., 12l. i 23-letni dorosły już syn). Mam się godzić na przedstawienie tej sytuacji dzieciom w taki sposób, że nie będzie już mieszkał z nami, bo mnie nie kocha ale nadal będzie ich ojcem?

Odmówił współpracy, terapii. Odrzucił wszystkie moje propozycje. Nie jest pewien swojej decyzji, ale chce nas skrzywdzić. Dzieci na pewno będą dopytywać (dorosły syn wie i nie akceptuje tej decyzji). Obawiam się, że po wyprowadzce Taty będą miały też pretensje do mnie. Z drugiej strony nie chcę ich dodatkowo ranić szczegółami. Ja sama czuję się potraktowana przedmiotowo i okrutnie. Wbrew mojej woli i po tym, jak romans się wydał, wyjechał z dziewczyną w góry na 3 dni mając w poważaniu mój ból i o nic się nie troszcząc.

Przepraszam za chaos w wypowiedzi. Cierpię i jestem wyczerpana tą sytuacją.

Odpowiedź psychologa

Pani Magdaleno,

w kwestii dzieci – po pierwsze warto zadbać o ich bezpieczeństwo i nie udzielać im szczegółów zaistniałej sytuacji. Warto odwołać się do faktów – tata się wyprowadził, nadal macie oboje rodziców, którzy Was kochają.

Jak rozmawiać z dziećmi o rozstaniu?

Mimo tego, że z Pani listu wynika, że mąż oczekuje deklaracji jakiś uczuć względem Pani – uważam, że to zbędne podawać dzieciom rzekomy powód rozpadu relacji. Warto jest nazwać to o co warto zadbać w relacji pomimo rozstania – „mama i tata nadal się szanują”. Owszem istnieje takie ryzyko, że dzieci swoje emocje – te negatywne skanalizują na Pani (najczęściej na rodzicu, z którym spędzać będą więcej czasu/mieszkać), ale to będzie czas na budowaniu/zacieśnianiu tych relacji.

Wiem, że to bywa bardzo trudne, ale stroniłbym od wszelkiej postaci nastawiania dzieci przeciwko drugiej stronie. Na tym stracą dzieci w długiej perspektywie na przyszłość. Dzieci mogą dopytywać i tutaj warto pokazać to co jest prawdą. Nam dorosłym czasem też jest trudno zrozumieć jakieś sytuacje i decyzje. Czasami warto o tym tak mówić: „nie do końca rozumiem dlaczego tak się wydarzyło, ale wiem na pewno, że z czasem się wszystko ułoży”.

Dajmy sobie szansę też odpuścić to na co mamy ograniczony wpływ. Postarajmy się skupić na własnym dobrostanie i relacjach, które ciągle trwają i są dobre – z dziećmi. One tym bardziej będą potrafiły to odwzajemnić.

Jak poradzić sobie po zdradzie męża?

Kwestia najważniejsza: w tej sytuacji dobrze będzie jak Pani przede wszystkim skupi się na sobie – na tym co spowoduje Pani większy spokój i da poczucie bezpieczeństwa. Warto otaczać się bliskimi, przychylnymi i dającymi wsparcie relacjami. To czas, w którym trzeba prosić o pomoc, chociażby w opiece nad dziećmi. Na pewno nie warto podejmować decyzji i rozmów w emocjach. I tutaj ma Pani prawo stawiać granice i też wymagać. Najpierw dać sobie czas i pozwolić na ukojenie własnych emocji.

Czasami tak poważna i determinująca zmiana w życiu może wymagać wsparcia psychoterapeutycznego, również psychoterapii dla rodziców, do czego gorąco Panią zachęcam.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

 

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Mój 13-letni syn unika kontaktu z rówieśnikami. Co mam robić?

Mój 13-letni syn unika kontaktu z rówieśnikami. Co mam robić?

Syn ma 13 lat. Nie chce wychodzić na dwór, unika kontaktu z rówieśnikami. Nawet jak przyjdzie po niego znajomy to mówi, że nie chce mu się wychodzić.

Syn twierdzi, że nie ma kolegów, bo on jest z niższej półki a oni są z wyższej i nie ma o czym z nimi rozmawiać. Martwię się o niego, nie wiem co mam robić.

Odpowiedź psychologa

Pani Justyno,

rozumiem Pani niepokój o syna. U podłoża takich reakcji jak u syna może stać kilka różnych przyczyn.

Unikanie kontaktów z rówieśnikami – co może być przyczyną?

Być może manifestują się jakieś kompleksy, które utrudniają synowi swobodne funkcjonowanie w relacjach z rówieśnikami. A unikanie kontaktów pozwala mu zredukować napięcie wynikające z zaniżonej samooceny. Tłem może być jakiś konflikt rówieśniczy, lub doświadczenie odrzucenia w relacji.

Z Pani listu wynika, że syn widzi siebie gorzej niż swoich kolegów/rówieśników i że czuje, że nie ma z nimi o czym rozmawiać.

Jak pomóc synowi?

Wydaje się, że po pierwsze będzie potrzebna synowi otwarta rozmowa, co tak naprawdę jest dla niego problemem. Na pewno warto wskazać mu jego kompetencje i pozytywne zasoby (poczucie humoru, wiedzę etc.) – dlaczego są tematy i zainteresowania, o których może próbować rozmawiać z każdym.

Często jest tak, że dziecko nie chce obarczać rodziców swoimi problemami lub ma przekonanie, że rodzice nie zrozumieją. Warto wyrazić dziecku swój niepokój o niego: „Martwię się o Ciebie…, Jak mogę Ci pomóc?”. Warto zadbać o czas spędzony z dzieckiem: wspólne wyjście do kina lub na basen, lub na ulubione jedzenie, bądź spacer. To daje poczucie wsparcia, poza tym jest optymalną przestrzenią na trudne rozmowy.

Syn jest w okresie dojrzewania, a to też trudny wiek dla dziecka jak i relacji rodzic – dziecko. Jeśli próby rozmowy nie przyniosą skutku – lepszego zrozumienia sytuacji, a syn nadal będzie się izolował i stronił od rówieśników, a jego aktywność będzie się ograniczała do tkwienia w domu, to warto zaproponować mu konsultację u psychoterapeuty – dobrym rozwiązaniem będzie również skorzystanie z psychoterapii dla rodziców. Być może u syna może rozwijać się depresja, lub jego zachowanie może być przejawem rozwijającej się fobii społecznej.

Prowadzimy konsultacje dla rodziców i terapię dla nastolatków. Skontaktuj się z Nami!

 

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Mąż nadużywa alkoholu, nie pomaga przy dzieciach i w domu. Czy powinnam odejść?

Mąż nadużywa alkoholu, nie pomaga przy dzieciach i w domu. Czy powinnam odejść?

Jesteśmy z mężem ze sobą od 6 lat, oboje mamy za sobą nieudane małżeństwa. Mimo tego iż wydawało się, że mamy wspólne cele i wyznajemy podobne wartości, okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie.

Mąż nadużywa alkoholu

Mój mąż często sięga po alkohol. Najgorsze jest jednak to, że nie zna umiaru i upija się do nieprzytomności. Potem, oczywiście jest mu wstyd, ale nie wyciąga wniosków i sytuacja powtarza się co jakiś czas.

Brakuje mi wsparcia w mężu

Mamy dwoje małych dzieci (3 l. i 6 mc.), mąż bardzo chciał mieć dzieci, ja też. Z tym, że cały obowiązek opieki nad nimi spoczywa na mnie. Nawet w sytuacjach, kiedy dzieci są chore, mąż woli wyjść do kolegów na piwo. Mam wrażenie, że martwię się tylko ja. Kiedy się temu sprzeciwiam, mówi, że będzie robił co chciał, bo jest wolnym człowiekiem.

Coraz częściej dochodzi między nami do awantur. W między czasie zapewnia mnie, że bardzo mnie kocha i jestem dla niego najważniejsza. Bardzo chciałabym w to wierzyć, ale coraz rzadziej mi się to udaje. Kiedy byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem i trafiłam do szpitala, to on w tym czasie poszedł na imprezę suto zakrapianą. Mnie nie odwiedził ani razu. Kiedy dziecko miało 9 mc. i zachorowało, musiałam sama jechać z nim do szpitala, swoim autem, bo mąż nie miał czasu.

Czy coś możemy zmienić w naszej relacji?

W domu nie pomaga, wszystkie obowiązki wykonuje sama. Finansowo stoi dużo wyżej ode mnie, ale to ja utrzymuję dom i dzieci ze swojej pensji. Całe dnie jestem sama z dziećmi, nawet kiedy mąż ma czas, to wychodzi do kolegów, gdzie spędza długie godziny. A jeśli zostaje w domu, to idzie spać, bo jest bardzo zmęczony. Jestem na skraju załamania psychicznego. Czuję, że mam dość, że stoję pod ścianą, której nie mogę przebić. Myślę, że on nie dorósł, mimo 40 lat, do bycia mężem i ojcem. Czy powinnam odejść? Czy jestem w stanie coś zmienić?

Odpowiedź psychologa

Pani Kasiu,

dziękuję za to, że podzieliła się Pani kawałkiem swojej historii, swoimi emocjami i przemyśleniami.

Czytając Pani list mam poczucie, że przeżywa Pani dużo trudnych emocji. Złości i smutku w relacji z partnerem oraz pewnego poczucia niemocy. A jednocześnie jest Pani bardzo przeciążona obowiązkami domowymi i wychowawczymi.

Mąż faktycznie jest wolnym człowiekiem i ma prawo decydować o sobie. Ale zakładając rodzinę i decydując się na dzieci podjął się pewnych zobowiązań, których sądząc po Pani liście – nie wypełnia. Pani natomiast ma prawo oczekiwać, że jako dwoje dorosłych ludzi będziecie dla siebie partnerami w różnych sytuacjach i odpowiedzialnymi rodzicami dla swoich dzieci. Same deklaracje męża, nie poparte konkretnymi zachowaniami nie wystarczą do zbudowania bezpiecznej i trwałej relacji.

Czym jest współuzależnienie w związku?

O tym, czy powinna Pani odejść – może zadecydować tylko Pani. Decyzje takie są zawsze trudne, ale szczególnie trudne bywają, gdy jesteśmy w relacji z partnerem nadużywającym substancji psychoaktywnych. Dzieje się tak dlatego, że bliskie osoby są tzw. osobami współuzależnionymi. To znaczy, że ich uwaga jest skupiona nie na własnych emocjach, potrzebach, tylko na nałogi partnera.

Osoba taka często tłumaczy picie, czy wybuchy złości. Bierze na siebie odpowiedzialność za emocje i zachowanie drugiej osoby. A jednocześnie sama staje się nerwowa, niespokojna, bo żyje w ciągłym napięciu. Myśli, które się pojawiają, to np.: CZY DZIŚ BĘDZIE TRZEŹWY, JEŚLI NIE, TO CZY BĘDZIE SPOKOJNIE, CZY NIE DOJDZIE DO AWANTURY, ale też CO POWINNAM ZROBIĆ, ŻEBY ON ZROZUMIAŁ, JAK MU POMÓC, a MOŻE TO MOJA WINA, MOŻE TO JA SPROWOKOWAŁAM…

Gdzie szukać pomocy?

Jeśli podobne myśli obserwuje Pani u siebie, to warto udać się po pomoc, np. do poradni uzależnień. Tam prowadzone są nie tylko terapię osób pijących, ale też DDA (czyli Dorosłych Dzieci Alkoholików) i ich bliskich – np. grupy wsparcia dla żon pijących mężów. Dzięki profesjonalnej pomocy odzyska Pani równowagę emocjonalną. Rozpozna u siebie mechanizmy, które trzymają Panią w niesatysfakcjonującej relacji i świadomie podejmie Pani najlepszą dla siebie i swoich dzieci decyzję.

Jeśli decyzja o udziale w terapii na ten moment również wydaje się być trudna, może Pani zacząć od literatury na temat uzależnienia. Ale nie po to, aby szukać kolejnych sposobów na to jak pomóc mężowi, ale aby zobaczyć, jak nałóg może wikłać i niszczyć rodzinę osoby uzależnionej.

Życzę dużo siły i wiary w to, że może Pani wieść spokojne i szczęśliwe życie.

Skutecznie pomagamy w walce z uzależnieniami. Prowadzimy również terapię dla osób współuzależnionych.

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Czy żona powinna sama chodzić na dyskoteki?

Czy żona powinna sama chodzić na dyskoteki?

Witam. Moje pytanie jest takie: czy żona powinna sama chodzić na dyskoteki? Ja bym bardzo chętnie z nią poszedł ale ona chce z koleżankami. Dodam, że jesteśmy 13 lat razem i mamy dwójkę dzieci (9 i 6 lat), a żona ma 30 lat. Przyznam, że mi to nie odpowiada, bo uważam, że nie tak zachowuje się w małżeństwie. Pozdrawiam.

Odpowiedź psychologa

Panie Rolandzie,

rozumiem Pańskie wątpliwości. Moje myśli skupiają się na trzech podstawowych aspektach: po pierwsze gdzie leżą granice w Państwa relacji (jeśli zostały wyznaczone). Po drugie, jakie emocje Panu towarzyszą, gdy żona sama wychodzi na dyskoteki z koleżankami. Po trzecie, jakie potrzeby żona w ten sposób zaspokaja.

To, na co pozwalamy sobie w relacjach powinno przede wszystkim opierać się na dbaniu o wzajemne bezpieczeństwo i szacunek. Ale też na otwartości w kontekście wyrażania i realizacji potrzeb. Podobne sytuacje wymagają otwartej i szczerej rozmowy o tym, dlaczego dla żony jest to ważne aby wyjść z koleżankami na dyskotekę. Z drugiej strony, jakie to budzi u Pana emocje – być może lęk i zazdrość… Po trzecie, czy jest coś, czego żonie może brakować w relacji: beztroska, zabawa, spontaniczność, emocje (?).

O czym na pewno warto porozmawiać?

Warto jest omówić granice wychodząc z poziomu własnych emocji i oczekiwań, tak aby żona nie miała poczucia, że Pan jej czegoś zakazuje. Na przykład: „Boję się jak sama wychodzisz na dyskotekę. Chciałbym, abyśmy się umówili na telefon w trakcie imprezy”. Być może żona zrozumie, że to dla Pana trudne i uda się Państwu wypracować sposób komunikacji, który pozwoli Panu czuć się bezpieczniej podczas wyjść żony, np.: kontakt telefoniczny w trakcie imprezy, lub umawianie się na konkretną godzinę powrotu.

Może być też tak, że żona potrzebuje czasem pobyć sama – poza relacją. Może to wynikać z tego, że na co dzień spędzacie Państwo dużo czasu razem. W takim wypadku warto, aby Pan też potrafił sobie zorganizować czas tylko dla siebie: hobby, spotkania i wyjścia z kolegami.

Jeśli natomiast jest tak, że czas wspólny stał się zbyt „rutynowy” wówczas warto wyjść z inicjatywą spędzania go we dwoje w bardziej atrakcyjny sposób. I może to być wyjście do restauracji, na rower lub spacer do miejsca, w którym oboje Państwo czujecie się dobrze.

Zdecydowanie zalecam otwartą rozmowę o uczuciach, emocjach i potrzebach. Jeśli taka rozmowa lub sama myśl o niej budzi dużo negatywnych emocji i prowadzi do napięć, proponuję umówienie konsultacji z terapeutą par. W trakcie sesji wspólnie z terapeutą będziecie Państwo mogli wypracować satysfakcjonujące dla obu stron rozwiązania.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

 

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Bardziej widzę negatywy niż pozytywy u innych. Czy ja mam problem sama ze sobą?

Bardziej widzę negatywy niż pozytywy u innych. Czy ja mam problem sama ze sobą?

Witam, mój problem polega na tym, że bardziej widzę negatywy niż pozytywy u innych. Jeśli chce kogoś zranić to uderzam w najczulszy punkt. Efekt jest taki, że rodzina odsuwa się ode mnie. Powiedzenie prawdy też tym się kończy.

Czasami jest tak, że nienawidzę siebie za to jaka jestem. Najchętniej zostawiłabym wszystko i wyjechała w nieznane. W pracy przeszłam mobbing. Oczywiście, to ja byłam winna, bo wiecznie coś miałam do powiedzenia a kierownictwo chciało spokój.

Czy ja mam problem sama ze sobą? Około 5 lat temu byłam u psychiatry. Myślałam, że mam depresję, bo nie umiałam sobie poradzić z wypadkiem mamy wskutek którego nie chodziła, a każda pomoc którą oferowałam była jak groch o ścianę.

Odpowiedź psychologa

Pani Tereso,

najważniejsze w odpowiedzi na Pani pytanie jest to, że słychać w nim dużą trudność a nawet cierpienie, sygnalizowane chęcią ucieczki. Reakcje najbliższego otoczenia wydają się być zrozumiałe – nikt nie chce być raniony – ale to samo dotyczy przecież Pani. Być może potrzeba bezpośredniego i krytycznego wyrażania swojej opinii wynika z trudnych doświadczeń związanych z niepełnosprawnością mamy. A być może z innych sytuacji przeszłych i obecnych. Kluczowe jest, że teraz rodzi to duże napięcia relacyjne, które komplikują Pani życie.

Często powtarzamy, że powinniśmy być otwarci i wprost wyrażać swoje potrzeby. Ale relacje społeczne powinny również uwzględniać wrażliwość innych. Poza tym wierzę, że mogą one dostarczać Pani dużo radości i wsparcia – być może, po prostu, trudno póki co po to sięgnąć.

Psychoterapia jest świetnym miejscem na wyrażenie swoich frustracji, niepokojów i obaw, po to, aby poszukać najlepszego sposobu ich asymilacji – zachęcam Panią do takiej pracy.

Potrzebujesz wsparcia? Przechodzisz przez trudny okres w życiu? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Czy będąc osobą dorosłą mogę doświadczać lęku separacyjnego?

Czy będąc osobą dorosłą mogę doświadczać lęku separacyjnego?

Dzień dobry, mam 23 lata i mam wrażenie, że przeżywam lęk separacyjny względem mamy. Zdarzają się dni, kiedy po kilka godzin płaczę, bo dosłownie „chcę do mamy”. Wiem, że w ten sposób ujawnia się moje wewnętrzne dziecko. Jak sobie z tym poradzić? Obecnie biorę też leki – escitalopram i pregabalinę, jednak nadal często zdarzają się dni, kiedy nie potrafię nic robić tylko płakać.

Odpowiedź psychologa

Dzień dobry Pani Natalio,

gdybyśmy spotkały się w moim gabinecie, zapytałabym Panią czym się Pani zajmuje, czy jest Pani w jakimś związku, z kim Pani mieszka. Zapytałabym jeszcze o kilka innych rzeczy, aby mieć szerszy ogląd tego jak aktualnie wygląda Pani sytuacja życiowa.

Zapytałabym również z jakiego powodu przyjmuje Pani wspomniane leki. Mogę tylko wnioskować, że prawdopodobnie cierpi Pani na zaburzenia depresyjne, zaburzenia lękowe lub zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.

Lęk separacyjny w okresie dzieciństwa

W tradycyjnej psychiatrii dokonuje się rozróżnienia między zaburzeniami emocjonalnymi specyficznymi dla dzieciństwa i okresu młodzieńczego a zaburzeniami nerwicowymi u dorosłych.

Tradycyjna psychiatria zakłada, że lęk przed separacją jest charakterystyczny dla dzieciństwa. Zaburzenie to rozpoczyna się zwykle między 2. a 5. r.ż., ale szczyt zachorowań przypada na 7.r.ż. Główną cechą tego zaburzenia jest nasilony lęk przed rozłąką z osobami, do których dziecko jest przywiązane. Dziecko przejawia nasilony lęk oraz niepokój przy próbach oddzielenia go od matki. Mogą temu towarzyszyć częste napady złości bez wyraźnej przyczyny lub podczas zostawiania dziecka w żłobku, przedszkolu, szkole lub podczas prób wychodzenia matki (rodzica) z domu. Dziecko może również ograniczać swoje wyjścia z domu, co doprowadza do regresu w kontaktach społecznych. Mogą temu towarzyszyć również obawy o rodziców („coś im się stanie”, „będą mieć wypadek samochodowy”) lub o siebie („zgubię się”). Bardzo często towarzyszą temu bóle wegetatywne: głowy, brzucha, nudności, itp.

Jak wygląda lęk separacyjny w wieku dorosłym?

Coraz częściej mówi się o tym, że również osoby dorosłe mogą przeżywać lęk separacyjny. Bardzo często ma on swój początek w dzieciństwie. Ponadto na wystąpienie lęku separacyjnego u dorosłych bardziej narażone są osoby, które cierpią m.in. na zaburzenia lękowe.

Lęk separacyjny w wieku dorosłym przejawia się odczuwaniem nadmiernego i nieadekwatnego do wieku oraz sytuacji lęku przed przebywaniem z dala od osób, z którymi osoba jest silnie związana emocjonalnie. Najważniejszą cechą tego zaburzenia w wieku dorosłym jest nadmierne zamartwianie się o bycie samotnym.

Wśród przyczyn tego zaburzenia wymienia się nagłą rozłąkę z bliska osobą, np. śmierć, pobyt w szpitalu, przeprowadzka. Wyjazd z domu na studia i rozwód to dwie najbardziej powszechne przyczyny lęku separacyjnego (choć może pojawić się również po innych znaczących wydarzeniach). Inną przyczyną może być nadopiekuńczość lub autorytarność jednego z rodziców.

Osoby dorosłe doświadczające silnego lęku separacyjnego często doświadczają objawów depresyjnych, nerwicowych i psychosomatycznych. Pojawia się niechęć do usamodzielnienia się, trudności w relacjach intymnych lub lęk przed rozłąką jeżeli osoba pozostaje w jakimś związku.

Psychoterapia – leczenie zaburzeń lękowych

Leki są skuteczne w leczeniu różnych zaburzeń psychicznych, jednak mogą okazać się niewystarczającym rozwiązaniem. Bardzo pomocne okazuje się połączenie farmakoterapii z psychoterapią (indywidualną lub grupową), podczas której można przepracować traumatyczne doświadczenia z przeszłości. Nauczyć się budowania relacji, które nie są symbiotyczne, oswajać swoją autonomię oraz nauczyć się jak myśleć bardziej elastycznie, aby odczuwać ulgę. Poprzez zmianę myślenia można poprawić swoje samopoczucie.

Gorąco Panią zachęcam do skorzystania z takiej formy pomocy.

Potrzebujesz wsparcia? Przechodzisz przez trudny okres w życiu? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Gdzie leży granica odpowiedzialności za samopoczucie żony?

Gdzie leży granica odpowiedzialności za samopoczucie żony?

Dzień dobry, jestem z żoną 33 lata. Jak co roku spędzamy razem wakacje. Któregoś dnia naszego pobytu, podczas wyjścia na plażę żona stwierdziła, że jest zbyt chłodno i nie świeci słońce, więc z niej zrezygnuje i zostaje w pokoju. Natomiast ja uważałem, że jest całkiem spoko i postanowiłem, że jednak skorzystam z plażowania. Nie spotykając ze strony żony sprzeciwu dałem buziaka i poszedłem.

Po powrocie po 2 godzinach żona zrobiła mi awanturę, jak mogłem tak postąpić zostawiając ją samą w pokoju. Ja z kolei uważam, że nic takiego złego nie zrobiłem. Proszę o odpowiedź, czy przekroczyłem jakieś granice?

Odpowiedź psychologa

Szanowny Panie Andrzeju,

zacznę od końca – nie, nie przekroczył Pan żadnej granicy.

Gdybyśmy jednak mieli dopracować Pana zachowanie do perfekcji, to rzeczywiście mógł Pan zapytać żonę, czy nie będzie miała nic przeciwko, jeśli Pan wybierze się na plażę sam. Napisał Pan, że żona nie wyraziła sprzeciwu, ale nie napisał Pan też czy pytał Pan ją o zdanie. Tylko w tym aspekcie widziałabym ewentualnie brak pewnej uważności po Pana stronie.

Odpowiedzialność za własne decyzje

Ja widzę to tak:

Dojrzałość człowieka wiąże się nierozerwalnie z jego gotowością do brania odpowiedzialności w pierwszej kolejności za siebie samego. Oznacza to umiejętność ochrony własnych granic ale również nieprzekraczania cudzych. Jeśli się na coś zgadzamy (wprost lub dając na to ciche przyzwolenie, czyli nie protestując) to znaczy, że jesteśmy gotowi udźwignąć konsekwencje związane z dokonanym przez nas wyborem. Czyli jeśli zgadzam się na to, żeby mąż poszedł beze mnie na plażę, to znaczy, że nie mam nic przeciwko temu i nie będę miała później pretensji. Jeśli nie chcę, żeby mąż szedł beze mnie na plażę i cierpię na samą myśl o tym, to nie powinnam zgodzić się na jego wyjście. Mogę wtedy powiedzieć, że będzie mi smutno samej i byłoby mi miło, gdyby został ze mną. I ostatnia ale najważniejsza kwestia – jeśli nie chcę, żeby mąż poszedł na plażę beze mnie, ale mu o tym nie mówię, to powinnam wziąć odpowiedzialność za moją decyzję i poradzić sobie samodzielnie z emocjami, nie przerzucając na męża odpowiedzialności za nie.

Dlaczego rozumienie własnych potrzeb jest tak ważne?

Podniosę teraz poprzeczkę. Żeby być w stanie brać odpowiedzialność za własne emocje związane z własnymi decyzjami, muszę wystarczająco dobrze rozumieć swoje potrzeby. Większość osób ich nie rozumie, lub nie daje sobie prawa, żeby je mieć. W konsekwencji łatwiej przychodzi nam wyrażanie niezadowolenia z tego, że nasze potrzeby nie zostały zaspokojone, niż zakomunikowanie ich wprost. Wynika to z lęku przed odrzuceniem lub unieważnieniem. Pod spodem kryje się przekonanie „gdybym była dla niego ważna, to by ze mną został. Nie będę go o to prosić, bo może mi odmówić, a to będzie oznaczało, że nie jestem dla niego wystarczająco ważna”. Lub „Nie będę się prosić, bo wtedy zostanie ze mną na siłę, a to będzie dla mnie poniżające”.

Takie przekonania są efektem doświadczeń związanych z odrzuceniem i naruszonymi osobistymi granicami już w dzieciństwie. Wówczas kształtuje się wzorzec relacji oparty o zawłaszczanie drugiego człowieka – „Jeśli mnie kocha, to powinien zrobić wszystko, czego ja chcę. Jeśli tego nie robi to znaczy, że mnie odrzuca a ja mam wtedy prawo wymierzyć mu karę”. 

Niestety nie mamy wpływu na środowisko, w którym się rodzimy i wychowujemy, ale mamy wpływ na korygowanie schematu naszego funkcjonowania. Możemy to zrobić dzięki informacjom zwrotnym z otoczenia, o ile jesteśmy otwarci na ich przyjęcie. 

Jak postąpić w zaistniałej sytuacji?

Dlatego zachęcam Pana, Panie Andrzeju do wyjaśnienia z żoną zaistniałej sytuacji. Jeśli nie wrócicie Państwo do rozmowy, żona pozostanie pod wpływem przekonania, że plaża jest dla Pana ważniejsza, niż spędzanie wspólnie czasu, a to może rodzić kolejne nieporozumienia. 

Oczywiście, proszę nie tłumaczyć żonie, że jej wybuch emocji wiąże się z trudnymi doświadczeniami z dzieciństwa. Byłoby to co najmniej nierozważne i bukiet 50 czerwonych róż mógłby nie wystarczyć do załagodzenia sprawy ;-) 

Proszę powiedzieć żonie, że jest dla Pana bardzo ważna, że lubi Pan z nią spędzać czas. Ale jednocześnie, że prosi Pan o jasne komunikaty tak albo nie. Wprzeciwnym wypadku nie będzie Pan w stanie się domyślić, czego żona naprawdę oczekuje.

Pozdrawiam Pana serdecznie.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

 

Marta Mauer-Włodarczak - psychoterapeuta par

Marta Mauer-Włodarczak jest właścicielem poradni Sensity.pl, w której prowadzi terapię par i małżeństw, a także konsultacje dotyczące problemów wychowawczych. Czytaj więcej…

Od wyprowadzki odczuwam nieustanną tęsknotę za rodziną. Jak sobie z tym radzić?

Od wyprowadzki odczuwam nieustanną tęsknotę za rodziną. Jak sobie z tym radzić?

Mam 21 lat. Od kilku lat mieszkam z partnerem. Wcześniej mieszkaliśmy w naszym mieście rodzinnym, jednak rok temu postanowiliśmy się przeprowadzić do większego miasta. Od wyprowadzki odczuwam nieustanną tęsknotę za rodziną.

Często miewam poczucie, że tracę czas, który mogłabym spędzić z nimi. Jednak kocham mojego partnera i nie wyobrażam sobie, by go opuścić. Kiedy przyjeżdżam na kilka dni do domu rodzinnego, odczuwam ten sam rodzaj tęsknoty za nim. Muszę mieć wtedy przy sobie jakąś jego rzecz, przypominającą mi zapachem o nim, bez tego nie jestem w stanie usnąć.

Podobnie wygląda sytuacja odwrotna. Gdy jestem w innym mieście z moim partnerem, muszę mieć przy sobie coś co daje mi poczucie ,,bliskości” z rodziną. Czuję się wykończona nieustanną tęsknotą, objawiającą się na zmianę, w zależności od tego, w którym miejscu obecnie jestem. Nie mamy możliwości powrotu do miasta rodzinnego ze względu na pracę i inne czynniki.

Odpowiedź psychologa

Pani Olgo,

choć tęsknota jest z założenia trudnym doświadczeniem, jak inne uczucia bywa potrzebna i twórcza w naszym życiu. Dzięki niej potrafimy zrozumieć wagę wybranych relacji czy spraw – pomaga w identyfikacji najważniejszych potrzeb i wzmacnia nasze więzi z innymi.

Niemniej zawsze wynika z sytuacji straty i jest dowodem naszej trudności w wyborze i akceptacji konsekwencji podjętych decyzji. Jeśli potrafimy to zrobić, otwiera się przed nami okazja do nowych, bogatych doświadczeń.

Kiedy tęsknota nas przytłacza, co robić?

Może być jednak i tak, że poczucie straty przytłacza do tego stopnia, że zamiast mobilizować do działania „wyrywa” nas życiu i zatrzymuje w niedostępnej przestrzeni lub czasie. W Pani słowach pobrzmiewa taki właśnie ciężar, sprawiający że tęsknota za bliskością nieobecnych utrudnia przeżywanie bliskości z tymi, którzy są u Pani boku.

Zachęcam do przyjrzenia się tym emocjom, zbliżenia do straty właśnie – po to, by zrozumieć jakie ważne dla Pani kwestie zmieniły się znacząco w nowym, dorosłym już etapie życia. Tak jak nie może Pani być fizycznie w dwóch miejscach jednocześnie, tak doświadczanie wielu relacji naraz jest dla nas nieosiągalne. Nie znaczy to jednak, że trzeba tracić ważne osoby – potrzebujemy jedynie znaleźć nowe sposoby kontaktu, pozwalające w pełni korzystać z momentów, kiedy jesteśmy z kimś razem.

Psychoterapia jest właśnie okazją do zadania sobie takich pytań, rozważenia scenariuszy i lepszego przyjrzenia się możliwościom dostępnym w nowej rzeczywistości – szansą na przywrócenie radości życiowej, której tęsknota czasem towarzyszy, a nie całkowicie przytłacza.

Potrzebujesz wsparcia? Przechodzić przez trudny okres w życiu? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jestem bardzo zazdrosny o swoją kobietę. Jak z tym walczyć?

Jestem bardzo zazdrosny o swoją kobietę. Jak z tym walczyć?

Podobne pytanie zadała nam p. Maja, tutaj.

Witam serdecznie, jestem w związku 8 lat. Kobieta kochana, mamy najlepszą córeczkę. Jestem bardzo zazdrosny o swoją kobietę. Boje się, że odejdzie choć ona mnie utwierdza w tym, że będziemy zawsze razem.

Wkręciłem sobie, że pisze ze swoimi kolegą, z którym kiedyś miała dobry kontakt. Dla mnie zrezygnowała z tego kontaktu na samym początku związku. Teraz jak widzę, że są razem online od razu mnie trzęsie. Mam nerwy i od razu robię się niespokojny, mimo tego że z nią o tym rozmawiałem. I utwierdza mnie, że nie ma z nim kontaktu. A ja nadal szukam sposobu, żeby to odkryć, itd. Czuje się z tym źle, bo to dobra kobieta, najlepsza.

Zostałem już kiedyś zdradzony

Kiedyś zostałem zdradzony przez kobietę. Czy ta obawa może być spowodowana tym, że ktoś mnie zdradził? Kompletnie nie rozumiem swojego zachowania. Tak naprawdę nie mam żadnych podstaw do tego żeby o cokolwiek ją oskarżać, to robię.

Jak z tego wyjść? Śpimy razem, kochamy się, całujemy, przytulamy, chodzimy na spacery, po prostu jest tak jak być powinno. Oczywiście poza tym, że mam problem ze swoją głową. Jak z tym walczyć? Proszę o pomoc.

Odpowiedź psychologa

Panie Marcinie,

dziękuję za to pytanie i zaufanie do nas. Podzielił się Pan kawałkiem swojej historii.

Z Pana listu wynika, że żona jest dla Pana niezwykle ważną osobą. Pisze Pan o tym, jak dbacie o Waszą relację i jak wiele Was łączy. Jednocześnie dzieli się Pan dużym cierpieniem w związku z brakiem poczucia bezpieczeństwa, pewności co do wierności żony, mimo jej zapewnień, że tak właśnie jest. Obawa o ewentualną zdradę ze strony żony jakby nie pozwalała Panu w pełni cieszyć się relacją, w której Pan jest.

Jednocześnie Pana zachowanie (takie jak systematyczne dopytywanie o to, czy żony nic nie łączy z dawnym znajomym, czy szukanie dowodów na jej wierność) z czasem może doprowadzić do pogorszenia tej relacji.

Jak doświadczenie zdrady wpływa na nasz życie?

Każdy z nas w bliskim związku potrzebuje, aby mu ufano i wierzono. Słuszna może być Pańska hipoteza, że na to jak dziś odbiera Pan swoją partnerkę ma wpływ doświadczenie zdrady z poprzedniej relacji. Być może jest też tak, że jeszcze wcześniej, jako mały chłopiec doświadczał Pan poczucia oszukania, lub odtrącenia przez któreś z rodziców.

Za każdym razem, kiedy dopadną Pana trudne myśli o tym czy partnerka jest wierna – warto zadać sobie pytanie, czy mój lęk jest „z tu i teraz”, czy być może odtwarzam znany mi schemat. To są tematy, które warto poruszyć z terapeutą. Podczas psychoterapii znajdzie Pan źródło swojego lęku, zastanowi się, co go wyzwala, zbuduje zaufanie i poczucie pewności, żeby lepiej czuć się w związku.

Masz problem z chorobliwą zazdrością w związku? Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…