Wpisy

Jak przewlekła choroba brata/siostry wpływa na rodzeństwo?

Jak przewlekła choroba brata/siostry wpływa na rodzeństwo?

W poprzedniej części artykułu – Funkcjonowanie rodziny z przewlekle chorym dzieckiem – z jakimi trudnościami mierzy się rodzina? – naszkicowałam wyzwania przed jakimi staje rodzina chorego dziecka. Z traumą przewlekłej choroby mierzą się jednak nie tylko rodzice, ale też zdrowe rodzeństwo i o nim chciałabym dziś napisać nieco więcej.

Choroba angażuje całą rodzinę

W wielu domach, gdy zagości przewlekła choroba – staje się ona szczególnym „bytem”. Całe życie zaczyna toczyć się wokół niej. Planowanie kolejnych wizyt w szpitalach, lęk przed wynikami badań i przebiegiem zabiegów. Pilnowanie pór podawania leków, specjalne diety, zabiegi pielęgnacyjne w domu… i wiele innych wyzwań sprawiają, że rodzice są nie tylko w lęku, ale też poczuciu niemocy, bezsilności.

Zmęczeni zarówno fizycznie, jak i psychicznie mogą stracić z oczu pozostałe dzieci, ich emocje i potrzeby – lub obarczyć je nadmierną odpowiedzialnością. Scenariusze funkcjonowania z chorym dzieckiem mogą być różne. Ja chciałabym wyczulić Was na kilka błędów, których warto unikać.

Jakich błędów należy unikać?

Zadania dla każdego!

Dzieci chore, czy w różnych obszarach nie w pełni sprawne, często bywają zwalniane z wykonywania domowych obowiązków. W zdrowym rodzeństwie budzi to poczucie zazdrości, złości. Pojawiają się myśli, że jest to nieuczciwe, lub (co gorsza), że lepiej jest być chorym. Dzieci chore natomiast również cierpią w takim układzie, bo wzrastają w poczuciu pewnego wykluczenia z codziennego życia rodziny, uczą się bycia bezradnymi i mało sprawczymi.

To co może być wartością dla wszystkich to oczekiwanie zaangażowania w codziennych obowiązkach od każdego z domowników, ale na miarę jego możliwości. Każdy z nas chce czuć się potrzebny ważny i mieć możliwość bycia docenionym. Wyznaczanie zadań możliwych do zrealizowania dzieciom chorym jest świetną okazją do budowania w nich stabilnego poczucia własnej wartości i sprawstwa.

To TY jesteś rodzicem

Kiedy ilość obowiązków i trosk nas przytłacza – szukamy oparcia. To naturalne i zdrowe zachowanie. Możemy go szukać w naturalnym środowisku – czyli w partnerze, w dalszej rodzinie, przyjaciołach, lub u profesjonalistów, tzn. w różnych instytucjach pomocowych typu Ośrodki Pomocy Społecznej, fundacje, poradnie.

Zdarza się jednak, że podporą w trudnych chwilach stają się zdrowe dzieci. Często są one obarczane nadmierną odpowiedzialnością. Powierzając im opiekę nad chorym rodzeństwem oczekujemy dojrzałości, zrozumienia dla trudności, cierpliwości. W przypadku samodzielnego rodzicielstwa, lub w domach, gdzie relacja partnerska nie działa – zdarza się, że jedno z dzieci w niepisanej umowie ma być również partnerem. Staje się powiernikiem lęków, pocieszycielem, a nawet doradcą.

Bez względu na to jak dojrzałe i samodzielne wydają nam się być nasze dzieci (a wydają się bardzo – zwłaszcza w porównaniu z rodzeństwem chorym) – musimy pamiętać, że to wciąż są dzieci. Ich zadania to zabawa i nauka, poznawanie świata, budowanie relacji rówieśniczych, nauka rozpoznawania własnych potrzeb i emocji. Zadania nieadekwatne do wieku rozwojowego odbierają im dzieciństwo, którego nie da się później nadrobić.

Dziecko to nie projekt!

Kiedy rodzi się dziecko wielu rodziców jest nim zaciekawionych. Z uwagą obserwują jak dziecko rośnie, rozwija się, czym się interesuje, jakie talenty zaczyna przejawiać. Są rodzice, którzy maja w sobie dużą akceptacje dla odrębności dziecka i przyjmują je takim, jakim jest. Są też tacy, którzy chcieliby aby dziecko zrealizowało ich niespełnione marzenia. Pragną dać wszystko to, czego sami nie mieli, oczekując w zamian „wykorzystania szansy”.

W przypadku pojawienia się chorego rodzeństwa oczekiwania te mogą przybrać na sile. Jeśli wiem, że jedno z dzieci nie będzie miało szans pójść na studia, nie da nam wnuków, możemy chcieć, aby to zdrowe dziecko niejako wynagrodziło nam te straty. Jest to efekt nieprzeżytej żałoby, o której pisałam w poprzedniej części. Choroba dziecka wiąże się zawsze z utratą. Musimy pożegnać swoje marzenia i wizje i wspierać chore dziecko w tych obszarach, w których jest w stanie się realizować.

Od zdrowego rodzeństwa natomiast nie możemy oczekiwać żadnej rekompensaty czy zadośćuczynienia za nasze poświęcenie i trud włożony w wychowywanie nie w pełni sprawnego dziecka. Każde z nich jest inne, wyjątkowe i ma prawo takie być.

Potrzebujesz wsparcia? Przechodzisz przez trudny okres w życiu? Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Mąż nadużywa alkoholu, nie pomaga przy dzieciach i w domu. Czy powinnam odejść?

Mąż nadużywa alkoholu, nie pomaga przy dzieciach i w domu. Czy powinnam odejść?

Jesteśmy z mężem ze sobą od 6 lat, oboje mamy za sobą nieudane małżeństwa. Mimo tego iż wydawało się, że mamy wspólne cele i wyznajemy podobne wartości, okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie.

Mąż nadużywa alkoholu

Mój mąż często sięga po alkohol. Najgorsze jest jednak to, że nie zna umiaru i upija się do nieprzytomności. Potem, oczywiście jest mu wstyd, ale nie wyciąga wniosków i sytuacja powtarza się co jakiś czas.

Brakuje mi wsparcia w mężu

Mamy dwoje małych dzieci (3 l. i 6 mc.), mąż bardzo chciał mieć dzieci, ja też. Z tym, że cały obowiązek opieki nad nimi spoczywa na mnie. Nawet w sytuacjach, kiedy dzieci są chore, mąż woli wyjść do kolegów na piwo. Mam wrażenie, że martwię się tylko ja. Kiedy się temu sprzeciwiam, mówi, że będzie robił co chciał, bo jest wolnym człowiekiem.

Coraz częściej dochodzi między nami do awantur. W między czasie zapewnia mnie, że bardzo mnie kocha i jestem dla niego najważniejsza. Bardzo chciałabym w to wierzyć, ale coraz rzadziej mi się to udaje. Kiedy byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem i trafiłam do szpitala, to on w tym czasie poszedł na imprezę suto zakrapianą. Mnie nie odwiedził ani razu. Kiedy dziecko miało 9 mc. i zachorowało, musiałam sama jechać z nim do szpitala, swoim autem, bo mąż nie miał czasu.

Czy coś możemy zmienić w naszej relacji?

W domu nie pomaga, wszystkie obowiązki wykonuje sama. Finansowo stoi dużo wyżej ode mnie, ale to ja utrzymuję dom i dzieci ze swojej pensji. Całe dnie jestem sama z dziećmi, nawet kiedy mąż ma czas, to wychodzi do kolegów, gdzie spędza długie godziny. A jeśli zostaje w domu, to idzie spać, bo jest bardzo zmęczony. Jestem na skraju załamania psychicznego. Czuję, że mam dość, że stoję pod ścianą, której nie mogę przebić. Myślę, że on nie dorósł, mimo 40 lat, do bycia mężem i ojcem. Czy powinnam odejść? Czy jestem w stanie coś zmienić?

Odpowiedź psychologa

Pani Kasiu,

dziękuję za to, że podzieliła się Pani kawałkiem swojej historii, swoimi emocjami i przemyśleniami.

Czytając Pani list mam poczucie, że przeżywa Pani dużo trudnych emocji. Złości i smutku w relacji z partnerem oraz pewnego poczucia niemocy. A jednocześnie jest Pani bardzo przeciążona obowiązkami domowymi i wychowawczymi.

Mąż faktycznie jest wolnym człowiekiem i ma prawo decydować o sobie. Ale zakładając rodzinę i decydując się na dzieci podjął się pewnych zobowiązań, których sądząc po Pani liście – nie wypełnia. Pani natomiast ma prawo oczekiwać, że jako dwoje dorosłych ludzi będziecie dla siebie partnerami w różnych sytuacjach i odpowiedzialnymi rodzicami dla swoich dzieci. Same deklaracje męża, nie poparte konkretnymi zachowaniami nie wystarczą do zbudowania bezpiecznej i trwałej relacji.

Czym jest współuzależnienie w związku?

O tym, czy powinna Pani odejść – może zadecydować tylko Pani. Decyzje takie są zawsze trudne, ale szczególnie trudne bywają, gdy jesteśmy w relacji z partnerem nadużywającym substancji psychoaktywnych. Dzieje się tak dlatego, że bliskie osoby są tzw. osobami współuzależnionymi. To znaczy, że ich uwaga jest skupiona nie na własnych emocjach, potrzebach, tylko na nałogi partnera.

Osoba taka często tłumaczy picie, czy wybuchy złości. Bierze na siebie odpowiedzialność za emocje i zachowanie drugiej osoby. A jednocześnie sama staje się nerwowa, niespokojna, bo żyje w ciągłym napięciu. Myśli, które się pojawiają, to np.: CZY DZIŚ BĘDZIE TRZEŹWY, JEŚLI NIE, TO CZY BĘDZIE SPOKOJNIE, CZY NIE DOJDZIE DO AWANTURY, ale też CO POWINNAM ZROBIĆ, ŻEBY ON ZROZUMIAŁ, JAK MU POMÓC, a MOŻE TO MOJA WINA, MOŻE TO JA SPROWOKOWAŁAM…

Gdzie szukać pomocy?

Jeśli podobne myśli obserwuje Pani u siebie, to warto udać się po pomoc, np. do poradni uzależnień. Tam prowadzone są nie tylko terapię osób pijących, ale też DDA (czyli Dorosłych Dzieci Alkoholików) i ich bliskich – np. grupy wsparcia dla żon pijących mężów. Dzięki profesjonalnej pomocy odzyska Pani równowagę emocjonalną. Rozpozna u siebie mechanizmy, które trzymają Panią w niesatysfakcjonującej relacji i świadomie podejmie Pani najlepszą dla siebie i swoich dzieci decyzję.

Jeśli decyzja o udziale w terapii na ten moment również wydaje się być trudna, może Pani zacząć od literatury na temat uzależnienia. Ale nie po to, aby szukać kolejnych sposobów na to jak pomóc mężowi, ale aby zobaczyć, jak nałóg może wikłać i niszczyć rodzinę osoby uzależnionej.

Życzę dużo siły i wiary w to, że może Pani wieść spokojne i szczęśliwe życie.

Skutecznie pomagamy w walce z uzależnieniami. Prowadzimy również terapię dla osób współuzależnionych.

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Osoby wysoko wrażliwe (WWO) - co je charakteryzuje?

Osoby wysoko wrażliwe (WWO) – co je charakteryzuje?

WWO to coraz popularniejszy, ale wciąż jeszcze dosyć tajemniczy skrót. Wiemy już, że chodzi o osoby wysoko wrażliwe, ale co to właściwie znaczy? Skąd się bierze wysoka wrażliwość i jak sobie „z nią radzić”? Na te pytania postaram się dziś odpowiedzieć w dalszej części tekstu. Zapraszam do lektury.

Wysoka wrażliwość – czy to choroba?

Mówiąc o wrażliwości – często skrótowo myślimy o empatii, czyli pewnego rodzaju wyczuleniu na emocje innych osób. W tym przypadku jest to jednak szersze pojęcie i obejmuje wrażliwość przetwarzania sensorycznego (odbierania i przetwarzania bodźców), czyli dziedziczną cechę temperamentu różnicującą ludzi. Szacuje się, że 1 na 5 osób zalicza się do osób wysoko wrażliwych.

Wysoka wrażliwość jest coraz częściej diagnozowana. Dysponujemy już odpowiednimi narzędziami psychometrycznymi dedykowanymi zarówno do diagnozy dzieci, jak i osób dorosłych. Jednak wysoka wrażliwość nie jest zaburzeniem i nie trzeba się z niej leczyć! Każdy z nas odbiera bodźce z otoczenia, a WWO odbierają je nieco inaczej. Często jednak przejawy wysokiej wrażliwości są mylone (zwłaszcza w okresie dziecięcym i dorastania) z objawami takich zaburzeń jak: zaburzenia lękowe, zaburzenia uwagi, integracji sensorycznej.

Skoro już wiemy, że WWO nie jest chorobą czy zaburzeniem, tylko innym, bardziej intensywnym doświadczaniem świata, warto zastanowić się dlaczego niektórzy z nas właśnie tak go dobierają.

Osoby wysoko wrażliwe – co je charakteryzuje?

Można by powiedzieć, że każdy jest inny, co oczywiście jest prawdą, ale byłoby to spore uproszczenie. Kiedy mówimy o cechach osobowości, czy temperamentu – wiemy, że wszyscy je mamy, ale nasilone w różnym stopniu.

Na przykład, jedni z nas są bardziej otwarci na nowe doświadczenia, inni są w stosunku do nieznanego bardziej nieufni i potrzebują więcej czasu na podjęcie decyzji, czy w coś się zaangażują. Podobnie jest z innymi cechami, np. ekstrawersją, czy sumiennością. Każdy z nas ma jakąś – tylko jedni wysoką, inni niską. Nie ma tu miejsca na wartościowanie, że np. lepiej jest być ekstrawertykiem, niż introwertykiem, bo jest zwyczajnie inaczej.

Szybsze przestymulowanie

WWO – czyli to specyficzne odbieranie świata może być uwarunkowane genetycznie, ale może też kształtować się we wczesnym dzieciństwie. Ze współczesnych badań wiemy, że w sposobie odbierania świata ogromne znaczenie ma tzw. reaktywność. To znaczy, że układ nerwowy jednych osób potrzebuje mniej bodźców, lub mniej intensywnych do szybkiego pobudzenia. Może to mieć związek z wrażliwość na dopaminę (i inne przekaźniki). I tak niektórzy z nas szybciej się przestymulowują w zetknięciu z dużą ilością bodźców, co odbierają jako zmęczenie czy rozdrażnienie. Widać to zwłaszcza po dzieciach, które po intensywnym dniu stają się w ocenie dorosłych „marudne”, czy „nieposłuszne” – co zwyczajnie jest przejawem dostarczenie zbyt dużej ilości bodźców do przyswojenia przez jeszcze nie do końca rozwinięty układ nerwowy.

Wyjątkowa empatia

Jednak wysoka wrażliwość, to nie tylko szybsze przestymulowywanie się, czy częstsze poczucie przytłoczenia. Osoby wysoko wrażliwe poznamy np. po wyjątkowej empatii. Ich neurony lustrzane również pracują „na wyższych obrotach” przez co osoby te dużo łatwiej odczuwają to, co ich rozmówcy. Mówimy w tym przypadku także o zarażaniu afektywnym – czyli dostrajaniu się, współodczuwaniu emocji innych osób.

Zjawisko synestezji

Innym przejawem WWO jest zjawisko synestezji, czyli uruchamiania więcej niż jednego zmysłu. Osoby te często np. jedząc zwracają większą uwagę nie tylko na sam smak, ale także zapach potrawy, jej kolory, strukturę…. Wiąże się to z doświadczeniami, których osoby nie będące wysoko wrażliwe, nie są w stanie sobie wyobrazić, np. widzeniem koloru muzyki.

Wysoka wrażliwość ma wpływ na wszystkie sfery życia. Przede wszystkim na budowanie relacji: głębszych, bardziej intymnych, ale też potrzebę izolacji przy nadmiernym kontakcie; odczuwanie codziennych przyjemności, ale także potrzebą większego zadbania o siebie, aby osiągać skupienie i jasność umysłu.

Jak zatem radzić sobie z własną wrażliwością?

Nie oceniać siebie! Jak wspomniałam na początku artykułu – WWO to termin stosunkowo nowy. Wiele osób obdarzonych tą cechą słyszy zatem, że coś z nimi nie tak, że są przewrażliwione, że „za bardzo przeżywają”. Pamiętaj, że WWO mimo że, czasem może Ci ciążyć, daje też ogromne możliwości pięknego, pełnego życia.

Zaakceptuj siebie i dbaj o siebie. Nie czekaj, aż w wyniku nadmiaru stymulacji poczujesz rozdrażnienie, czy skrajne zmęczenie. Masz prawo bez tłumaczenia się rezygnować z pewnych aktywności, zadbać o przestrzeń wokół siebie (taką, która pozwoli się skupić) i czas na regenerację, wyciszenie. To Ty wiesz najlepiej czego potrzebujesz. Słuchaj siebie i podążaj za tym, co czujesz! Pamiętaj, że nadmierne eksploatowanie siebie i swojego układu nerwowego (często łączone z poczuciem winy) większa podatność na depresję, czy wystąpienie stanów lękowe.

Po co WWO terapia?

Wiesz, już, że wszystko z Tobą ok. Jeśli jednak czujesz, że Twoja wrażliwość utrudnia Ci funkcjonowanie, np. w roli rodzica (dzieci potrafią być bardzo absorbujące), zgłoś się do terapeuty, żeby poznać siebie lepiej i dzięki temu lepiej o siebie zadbać. Dzięki terapii poradzisz sobie z poczuciem winy, rozpoznasz sytuacje, które szczególnie źle na Ciebie wypływają, nauczysz się skutecznie regenerować. Na naszym blogu powstał też oddzielny wpis o tym, jak wygląda terapia dla osób wysoko wrażliwych, który pozwoli uzupełnić wiedzę na temat WWO.

Prowadzimy psychoterapię dla osób wysoko wrażliwych. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Funkcjonowanie rodziny z przewlekle chorym dzieckiem - z jakimi trudnościami mierzy się rodzina?

Funkcjonowanie rodziny z przewlekle chorym dzieckiem – z jakimi trudnościami mierzy się rodzina?

Kiedy choroba dotyka jednego z członków rodziny – angażuje tak naprawdę cały system rodzinny.

Większość z nas wcześniej, czy później stanie w obliczu wyzwania jakim jest opieka nad starzejącymi się rodzicami. Niektórzy jednak muszą zmagać się z chorobą partnera, lub dziecka. Wiele łączy te sytuacje, jednak każda z nich ma własną specyfikę i wymaga uruchomienia nieco innych zasobów.

Dziś chciałabym przybliżyć nieco temat funkcjonowania rodziny z przewlekle chorym dzieckiem.

Nowa rola – bycie rodzicem

Pojawienie się dziecka zawsze jest pewnego rodzaju rewolucją. Jest to zarówno sprawdzian z naszej dojrzałości, jak i stabilności relacji. Dobrze funkcjonujące pary, umiejące się komunikować, dbać o własne potrzeby, ale też empatycznie patrzeć na partnera – zazwyczaj przechodzą ten sprawdzian pomyślnie. Wdrażają się w nowe role – już nie tylko małżonków, ale także rodziców mając oparcie w sobie nawzajem. Po pierwszych trudach para uczy się rozpoznawać i zaspokajać potrzeby dziecka, dzieli nowe obowiązki i odnajduje nowe radości. Jeśli jednak pojawia się dziecko obciążone poważną chorobą – okres radości zmienia się w proces żałoby.

Dziecko obciążone poważną chorobą – co się dzieje z rodziną?

Rodzice zmagają się z przyjęciem diagnozy i pożegnaniem swoich nadziei na tzw. „normalne życie”. I tak jak w przypadku każdej utraty przechodzą przez różne fazy – od buntu (nieprzyjmowania diagnozy), poprzez targowanie się, szukanie alternatywnych możliwości leczenia, po pogodzenie się i adaptację do nowej rzeczywistości. Im dojrzalsi rodzice, tym łatwiej przejdą do tego etapu i szybciej zaczną funkcjonować w sposób zdrowy i stabilny.

W przypadku braku tej dojrzałości może pojawić się wzajemne obarczanie odpowiedzialnością za chorobę, lub nawet pojawienie się dziecka. W niektórych przypadkach obciążenie wydaje się być nie do udźwignięcia i kończy się rozpadem relacji.

Jak sobie poradzić z tak trudną sytuacją?

Wspólne chwile wytchnienia

Aby uniknąć tego scenariusza warto szukać wspólnych chwil wytchnienia. Bycia razem w tym, czego się doświadcza, bez oceniania. Tak trudne doświadczenie może niezwykle zbliżyć partnerów – bo jest to coś, co dotyczy ich obojga. Oboje mają podobne obawy i oboje przechodzą te samą żałobę. Czasami wręcz brakuje siły na szukanie wsparcia poza systemem rodzinnym i rodzice chorego dziecka stają się sobie najbliżsi.

To, co ważne, a często umyka w takich okolicznościach, to świadomość, że jesteśmy różni i mamy prawo inaczej przeżywać. Jedni bardziej skupią się na kontakcie z emocjami, inni od razu przejdą do działań. Niektórzy rodzice chcą wiedzieć jak najwięcej na temat choroby i możliwości leczenia, inni wolą zaufać lekarzom. To, że twój partner radzi sobie z tą trudną sytuacją inaczej niż ty, nie oznacza, że gorzej, albo, że jest przeciwko Tobie. Zaakceptujcie sobie w tej nowej sytuacji.

Wsparcie społeczne

Mimo tej jedynej w swoim rodzaju więzi, wsparcie społeczne jest niemniej potrzebne. Doświadczenie takie uczy z jednej strony pokory, z drugiej odpuszczania i proszenia o pomoc. Jeśli choroba dziecka jest też Waszym doświadczeniem – nie zapominajcie o tym, że macie prawo nie mieć sił i prosić o wsparcie.

Formy tej pomocy mogą być różne – od fachowych porad medycznych (macie prawo nie wiedzieć, nie rozumieć, prosić o wyjaśnienie), czy doświadczeń innych rodzin z podobnymi zmaganiami (nie warto wywarzać otwartych już drzwi), po wsparcie w codziennych trudnościach, takich jak opieka nad pozostałymi dziećmi jeśli takie są, czy wsparcie w zakupach.

Normalność w nienormalnej codzienności

Czasami zmaganie z choroba staje się jedynym celem życia. Działanie pomaga nam poradzić sobie z emocjami. Cały system rodzinny zaczyna funkcjonować niejako wokół problemu, zapominając przy tym, że mimo wagi tej sytuacji, ich świat nie musi się ograniczać do troski, leku, badań i rehabilitacji.

To, co wspiera relacje rodzinne, ale też proces zdrowienia, to codzienne drobne radości. Macie prawo się zapomnieć, cieszyć, tak jak inni, celebrować małe sukcesy waszego dziecka i dbać o chwile tylko dla was.

Psychoterapia traumy

Realne narażenie na utratę życia czy zdrowia najbliższej osoby jest doświadczeniem traumatycznym. Do tego częstym doświadczeniem rodziców chorych dzieci, jest systematyczne przebywanie w szpitalach i obcowanie z cierpieniem, a niekiedy też śmiercią innych dzieci. Takie sytuacje odciskają silne piętno na nas. Często aby poradzić sobie z wewnętrzną niezgodą, poczuciem niemocy i bezradności, albo zamrażamy swoje emocje, albo rozładowujemy je w tzw. nieadaptacyjny sposób np. relaksując się przysłowiową lampka wina, czy wybuchając agresją.

Wielu rodziców chorych dzieci opowiada w gabinecie o ogromnym leku, napięciu, które przeżywają przed kolejnymi wizytami w szpitalach, zabiegami. Często też mówią o powracających obrazach, czy „szpitalnych snach”. Mając takie doświadczenie najlepszym wsparciem siebie, a tym samym dziecka, będzie psychoterapia par lub psychoterapia dla rodziców i to terapia traumy, aby wcześniejsze doświadczenia nie utrudniały codziennego funkcjonowania.

Na naszym blogu ukazała się druga część tekstu, dostępna tutaj – Jak przewlekła choroba brata/siostry wpływa na rodzeństwo? 

Potrzebujesz wsparcia? Przechodzisz przez trudny okres w życiu? Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Jak pomóc osobie doświadczającej przemocy?

Jak pomóc osobie doświadczającej przemocy? [podcast]

[podcast_episode episode=”61530″ content=”player”]

 


Ostatnio głośno było na temat kampanii A. Palombo przeciw przemocy ze względu na płeć. Rozgłos tej akcji wynikał niestety nie z jej ogromnej skuteczności, a z faktu wykorzystania wizerunku osób publicznych bez ich zgody (co jest jawnym naruszeniem pewnych granic), oraz pokazania tych osób w sposób stereotypowy, czyli z tak zwanym podbitym okiem.

Taka narracja nie tylko nie pomaga, ale wręcz szkodzi. Sprowadza przemoc jedynie do tej fizycznej, a wiemy już od lat, że może ona przybierać też inne formy – ekonomiczną, psychiczną, seksualną. Poza tym kolejny raz cała uwaga skupia się na osobach doświadczających przemocy, a nie na osobach, które tej przemocy się dopuszczają i na ich odpowiedzialności za to, co robią. No i ostatni, nie mniej ważny argument – ofiarami w tej kampanii są jedynie kobiety, które zgodnie ze statystkami faktycznie stanowią znaczną większość, ale nie oznacza to, że przemoc nie dotyka także mężczyzn.

Przywołuję te kampanię, ponieważ często dobre intencje nie wystarczą i warto mieć wiedzę, aby pomagać ofiarom skutecznie. Jeśli wiemy, lub podejrzewamy, że ktoś bliski, czy zwyczajnie znajomy (np. sąsiadka/sąsiad) doświadcza przemocy – należy pomóc. Zanim jednak zaczniesz działać, przeczytaj o czym warto pamiętać.

Nie oceniaj! To podstawa

Osoby, które przemocy doświadczają, często tkwią w krzywdzących relacjach latami. Patrząc z boku może to być trudne do zrozumienia i zaakceptowania. Są jednak pewne mechanizmy, których możemy nie rozumieć.

Decyzja o wyborze partnera/partnerki często wcale nie jest „racjonalna” i wynika z wcześniejszych doświadczeń. W związkach partnerskich często odtwarzamy schematy znane z wczesnego dzieciństwa i aby się z nich wyzwolić potrzebna jest wieloletnia i głęboka terapia. Ponadto przemoc przebiega cyklicznie i po wybuchach agresji następują tzw. miesiące miodowe, które dają ofierze nadzieje na zmianę. Sprawca pokazuje wówczas swoją dobrą, łagodną naturę. A to sprawia, że osoba krzywdzona przestaje ufać temu co czuje, zaczyna zastanawiać się czy „nie przesadza”, „czy to nie jej wina, bo może sprowokowała”… i grzęźnie w relacji jeszcze bardziej.

Cykle przemocy, wczesnodziecięce schematy, wyuczona bezradność, syndrom sztokholmski – to wszystko wikła i zniewala. Zatem nawet jeśli wydaje ci się nierozsądne, nieracjonalne to, że ktoś w danej relacji pozostaje – zamiast oceniać spróbujmy zrozumieć i wesprzeć.

Nazywaj to co widzisz – to jest przemoc

Dziś wiemy już, że przemoc „nie jedno ma imię”. Często jednak osoby doświadczające jej tłumaczą sprawcę i minimalizują swoją krzywdę, zwłaszcza jeśli nie ma jawnych śladów przemocy fizycznej.

Drwienie, kpiny, poniżanie, zastraszanie, negowanie tego, co ktoś myśli, czuje, potrzebuje – to też przemoc. Jeśli podczas spotkania rodzinnego, towarzyskiego widzisz takie zachowanie – nie bój się go nazywać.

Zwracaj się do sprawcy – reaguj na jego zachowanie

Często widząc osobę zachowującą się agresywnie – sami nie mamy ochoty na konfrontację z nią – dlatego nie reagujemy. Natomiast po zdarzeniu wiele osób chętnie „udziela złotych rad” osobie, która była ofiarą: „Nie pozwalaj mu na to”, „musisz coś z tym zrobić”, „Ona/on nie ma prawa tak cię traktować”. To tylko dodatkowo poniża i odbiera poczucie sprawstwa osobie, której i tak jest już ciężko. To sprawca powinien dostać jasny komunikat, że widzimy jej/jego zachowanie i że nie ma na nie przyzwolenia.

Oferuj konkretną pomoc

Wsparcie emocjonalne, próba zrozumienia, wysłuchania są ważne, ale czasami nie wystarczą. Zaoferuj schronienie jeśli tego wymaga sytuacja. Być może sama/sam nie masz takiej możliwości, ale możesz pomóc w przeprowadzce, albo wesprzeć w znalezieniu pracy (czy chociaż napisać CV), poszukać bezpłatnego prawnika lub kontaktu do psychoterapeuty. Możesz pomóc złożyć pozew, poszukać instytucji pomocowych (takich jak ośrodki interwencji kryzysowej, fundacje). Zaoferuj, że będziesz zeznawać w sądzie.

Pomagaj zobaczyć rozwiązania, poczuć moc

To niezwykle ważne. Osoby, które przez lata próbowały sobie pomóc, stawiać granice, bronić się i nie udawało im się to – mają poczucie, że cokolwiek nie zrobią – to nic nie da. Nie widzą sensu podejmowania kolejnych prób.

Jednocześnie doświadczanie kryzysu przez lata sprawia, że umysł działa w innym „trybie”, jest skupiony tylko na tym, aby przetrwać kolejny dzień. Pojawia się myślenie tunelowe i skupienie uwagi tylko na problemie. Pokazuj, że są rozwiązania i pomagaj z nich korzystać.

W razie potrzeby informuj odpowiednie służby

Jako obywatele mamy obowiązek zgłaszać popełnione przestępstwo – a znęcanie się do nich należy (art. 207 K. K. ).

Jeśli wiesz, że ktoś cierpi i samodzielnie nie jest w stanie się obronić (zwłaszcza jeśli przemocy doświadczają dzieci), należy powiadomić policję lub Ośrodek Pomocy Społecznej – który może wdrożyć procedurę Niebieskiej Karty i zbadać sytuację rodziny.

Potrzebujesz wsparcia? Przechodzi przez trudny okres w życiu? Pomożemy Ci!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Jestem bardzo zazdrosny o swoją kobietę. Jak z tym walczyć?

Jestem bardzo zazdrosny o swoją kobietę. Jak z tym walczyć?

Podobne pytanie zadała nam p. Maja, tutaj.

Witam serdecznie, jestem w związku 8 lat. Kobieta kochana, mamy najlepszą córeczkę. Jestem bardzo zazdrosny o swoją kobietę. Boje się, że odejdzie choć ona mnie utwierdza w tym, że będziemy zawsze razem.

Wkręciłem sobie, że pisze ze swoimi kolegą, z którym kiedyś miała dobry kontakt. Dla mnie zrezygnowała z tego kontaktu na samym początku związku. Teraz jak widzę, że są razem online od razu mnie trzęsie. Mam nerwy i od razu robię się niespokojny, mimo tego że z nią o tym rozmawiałem. I utwierdza mnie, że nie ma z nim kontaktu. A ja nadal szukam sposobu, żeby to odkryć, itd. Czuje się z tym źle, bo to dobra kobieta, najlepsza.

Zostałem już kiedyś zdradzony

Kiedyś zostałem zdradzony przez kobietę. Czy ta obawa może być spowodowana tym, że ktoś mnie zdradził? Kompletnie nie rozumiem swojego zachowania. Tak naprawdę nie mam żadnych podstaw do tego żeby o cokolwiek ją oskarżać, to robię.

Jak z tego wyjść? Śpimy razem, kochamy się, całujemy, przytulamy, chodzimy na spacery, po prostu jest tak jak być powinno. Oczywiście poza tym, że mam problem ze swoją głową. Jak z tym walczyć? Proszę o pomoc.

Odpowiedź psychologa

Panie Marcinie,

dziękuję za to pytanie i zaufanie do nas. Podzielił się Pan kawałkiem swojej historii.

Z Pana listu wynika, że żona jest dla Pana niezwykle ważną osobą. Pisze Pan o tym, jak dbacie o Waszą relację i jak wiele Was łączy. Jednocześnie dzieli się Pan dużym cierpieniem w związku z brakiem poczucia bezpieczeństwa, pewności co do wierności żony, mimo jej zapewnień, że tak właśnie jest. Obawa o ewentualną zdradę ze strony żony jakby nie pozwalała Panu w pełni cieszyć się relacją, w której Pan jest.

Jednocześnie Pana zachowanie (takie jak systematyczne dopytywanie o to, czy żony nic nie łączy z dawnym znajomym, czy szukanie dowodów na jej wierność) z czasem może doprowadzić do pogorszenia tej relacji.

Jak doświadczenie zdrady wpływa na nasz życie?

Każdy z nas w bliskim związku potrzebuje, aby mu ufano i wierzono. Słuszna może być Pańska hipoteza, że na to jak dziś odbiera Pan swoją partnerkę ma wpływ doświadczenie zdrady z poprzedniej relacji. Być może jest też tak, że jeszcze wcześniej, jako mały chłopiec doświadczał Pan poczucia oszukania, lub odtrącenia przez któreś z rodziców.

Za każdym razem, kiedy dopadną Pana trudne myśli o tym czy partnerka jest wierna – warto zadać sobie pytanie, czy mój lęk jest „z tu i teraz”, czy być może odtwarzam znany mi schemat. To są tematy, które warto poruszyć z terapeutą. Podczas psychoterapii znajdzie Pan źródło swojego lęku, zastanowi się, co go wyzwala, zbuduje zaufanie i poczucie pewności, żeby lepiej czuć się w związku.

Masz problem z chorobliwą zazdrością w związku? Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Przemoc wobec mężczyzn - po czym ją rozpoznać i jak pomóc ofierze?

Przemoc wobec mężczyzn – po czym ją rozpoznać i jak pomóc ofierze?

W wielu kampaniach społecznych zjawisko przemocy jest przedstawiane dosyć stereotypowo – on jest sprawcą, a ona posiniaczoną ofiarą. Taki „podział ról” często potwierdzają także zgłoszenia do procedury Niebieskiej Karty i sprawy karne z art. 207 k.k. o znęcanie się. Warto jednak być bardzo uważnym osądzając daną relację. Czasami nie wszystko jest tak jednoznaczne i oczywiste, jakby się mogło wydawać.

W tym artykule chciałabym poruszyć problem przemocy wobec mężczyzn. Dlaczego tak mało się o tym mówi, w jaki sposób przejawia się przemoc wobec mężczyzn? Zapraszam do dalszej lektury.

Przemoc kobiet wobec mężczyzn – w jaki sposób się przejawia?

Mężczyźni – choć postrzegani jako Ci silniejsi, również doświadczają przemocy domowej. Jednak po pomoc zgłaszają się znacznie rzadziej.

Przemoc rozwija się niemal niepostrzeżenie. Zaczyna się od tej psychicznej, która ma na celu podważenie wartości drugiej osoby. Są to przykre słowa, wyśmiewanie (w cztery oczy, ale i publicznie), niekonstruktywna krytyka, podważanie osiągnięć. Przemoc stosowana przez kobiety często przybiera właśnie taki kształt. Bez względu na starania i osiągnięcia, partner jest oceniany jako zły, słaby, nie wystarczająco zarabiający, nie dający satysfakcji erotycznej, nie dość dobrze zajmujący się dziećmi. Jednocześnie taka komunikacja przeplatana jest okazywaniem czułości. Sprawia to, że osoba wikła się w relacji i traci zaufanie do siebie i swojego osądu sytuacji.

Często osoby doświadczające przemocy (bez względu na płeć) mówią, że miały poczucie, jakby żyły z dwoma różnymi partnerami. Raz jest on dobry, wręcz rozpieszczający, dbający. A innym razem okrutny, taki, przed którym nie sposób się obronić. Życie w takim związku budzi skrajne emocje. Trudno jest je zrozumieć.  Jednocześnie narracja na temat relacji nie jest spójna, co może podważać prawdomówność ofiary, gdy ta już zdecyduje się zgłosić to, czego doświadcza.

Przekraczanie granic w związku przez kobiety

W tego typu relacjach wraz z ich rozwojem – granice są stopniowo przesuwane. Zaczyna się od pozornie niewinnych „kłótni o to, jak spędzimy wieczór”, po próby kontroli i decydowania o partnerze – jego czasie wolnym, znajomych, z którymi „może mieć kontakt”, czy finansach (przemoc ekonomiczna – pisaliśmy już o tym jak wygląda przemoc ekonomiczna w związku). Często osoby agresywne, mają silną potrzebę kontroli. W przypadku kobiet jest to dodatkowo usprawiedliwiane i tłumaczone ich troską, chęcią stworzenia bliskiej relacji i rodziny.

Do tego dochodzi fakt bagatelizowania przemocy psychicznej. Siniaki są jasnym dowodem tego, że pewne granice zostały przekroczone. Jednak poniżanie, raniące słowa, ograniczanie cudzej wolności i możliwości stanowienia o sobie – znacznie trudniej udowodnić. Często karczemne awantury inicjowane przez jedną ze stron w celu rozładowania własnego napięcia – są odbierana jako zwykłe konflikty małżeńskie.

Przemoc fizyczna ze strony kobiet

Do przemocy fizycznej ze strony kobiet dochodzi znacznie rzadziej, ale ona również występuje. Mężczyzna wychowany w przekonaniu, że nie wolno mu skrzywdzić kobiety – nie umie się obronić. Nie chce powielać jej agresywnych zachowań. Jednocześnie nie umie zadbać o siebie w sposób zdrowy i asertywny, dlatego przyjmuje kolejne ciosy i poddaje się temu, co dzieje się w związku.

Zdarza się też inny – nie mniej częsty scenariusz: kobieta prowokuje awantury, przekracza granice, obraża, poniża i ostatecznie jedyną formą obrony staje się atak fizyczny ze strony mężczyzny. A następnie w poczuciu winy, wstydu, z etykietą „agresora i damskiego boksera” mężczyzna znowu daje się ponizać, do momentu, aż nie będzie w stanie znieść napięcia. Wtedy jednak nie mówimy o „czystej przemocy” gdzie jedna ze stron ma realną przewagę, nad drugą, a o silnym konflikcie z zachowaniami agresywnymi po obu stronach.

Dlaczego ofiara przemocy nie zgłasza się po pomoc?

Dane policyjne mówią o znacznej przewadze kobiet wśród osób doświadczających przemocy. Jednak już z danych CBOS z 2019 roku wynika, że ankietowani mężczyźni doświadczają przemocy psychicznej prawie równie często jak kobiety.

Dlaczego zatem nie zgłaszają się po pomoc? Ofiarom – bez względu na płeć towarzyszy wstyd i poczucie winy. Często słyszą od otoczenia, że same/sami wybrali sobie partnera, że nie powinni się dziwić, bo przecież „wszyscy mówili jaki ona/ona jest”. Do tego dochodzi przenoszenie odpowiedzialności na osobę doświadczającą przemocy. To ona powinna postawić granice, obronić się, a często zwyczajnie czuje się bezsilną.

Jednak w przypadku mężczyzn doznających przemocy dochodzi jeszcze kwestia ról społecznych. To mężczyzna ma być tym silnym, twardym, jak więc może przyznać się do tego, że kobieta jest w jakimś sensie silniejsza i w dodatku wykorzystuje tę siłę przeciwko niemu, a on nie umie się obronić. Wciąż też pokutuje przekonanie, że mężczyzna powinien być samodzielny i rozwiązywać swoje problemy osobiście, a to często utrudnia proszenie o pomoc. Dlatego tak rzadko panowie zgłaszają się nie tylko na policję, ale i do gabinetów psychoterapeutów.

Jak pomagać mężczyznom, którzy doświadczają przemocy?

Warto zacząć od edukowania. Na temat tego, czym jest przemoc – zwłaszcza ta psychiczna, jakie są jej przejawy i jakie mogą być skutki pozostawania w takiej relacji. Kolejny obszar do edukacji – to prawo mężczyzn do przeżywania i mówienia o emocjach – także tych trudnych, mniej akceptowanych społecznie.

Należy też zachęcać do sięgania po profesjonalną pomockonsultacja z psychoterapeutą. Praca z osobą doświadczającą przemocy jest trudna i często czasochłonna, ponieważ toksyczne relacja przyciągają jak magnez. Wyrwanie kogoś z powtarzających się schematów wymaga wiedzy i doświadczenia.

 Jesteśmy wsparciem dla osób doświadczających przemocy. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

W jaki sposób rodzice mogli wykształcić we mnie brak zaufania do samej siebie?

W jaki sposób rodzice mogli wykształcić we mnie brak zaufania do samej siebie?

Witam, chciałabym wiedzieć, w jaki sposób rodzice mogli wykształtować we mnie brak zaufania do samej siebie (w niektórych sytuacjach – problem z decyzyjnością)? Chciałabym bardziej to zrozumieć, aby zrozumieć siebie. Dziękuję.

Odpowiedź psychologa

Pani Kasiu,

dziękuję za Pani pytanie. Brak zaufania do siebie, czy niepewność przy podejmowaniu decyzji – są trudnościami, z którymi boryka się wiele osób. Intuicja słusznie Pani podpowiada, że rodzice mają spory wpływ na to, jak działamy w tych obszarach już jako dorośli ludzie.

Co powoduje brak zaufania do samego siebie?

Aby zaburzyć zaufanie do samego siebie wystarczy tak naprawdę niewiele – podważanie tego, co dziecko czuje lub myśli.

Przykład relacji rodzic-dziecko

Wyobraźmy sobie sytuację, w której dochodzi do konfliktu między dziećmi. Dziecko może w takiej sytuacji czuć złość, smutek, strach. Reagować na takie emocje może płaczem, krzykiem, rzucaniem przedmiotami. Niektórym rodzicom trudno jest poradzić sobie z takim zachowaniem i udźwignąć emocje dziecka. Jest to związane z ich własnymi emocjami, lękiem przed oceną, wyobrażeniami o tym, jak powinien sobie radzić skuteczny rodzic.

Dlatego łatwiej jest im zaprzeczyć temu, co dziecko przeżywa, niż uznać emocje i towarzyszyć w nich. W takich chwilach dziecko słyszy, że nic się nie stało, niepotrzebnie się złości, albo nie ma powodu do płaczu. Ono jednak czuje coś innego. Doświadczyło właśnie czegoś trudnego i komunikat taki nie jest dla niego wsparciem. A jedynie informacją, że ono źle rozumie siebie, że nie niewłaściwie odbiera świat.

W ten sposób traci zaufanie do siebie. Skoro rodzic – ten duży, mądry mówi, że jest inaczej – to ono, dziecko pewnie jest w błędzie.

Umiejętność podejmowania decyzji – jaki mają na to wpływ rodzice?

Z umiejętnością podejmowania decyzji jest tak, że im bardziej ufamy sobie, temu co czujemy, myślimy, tym łatwiej jest nam podejmować decyzje bez lęku. Bo przecież wiem, czego potrzebuję i co dla mnie dobre. Aby ukształtować w dziecku takie przekonanie, nie tylko nie można podważać jego uczuć, czy sądów, ale dobrze jest też stworzyć mu warunki do eksperymentowania.

Zaleca się dawania dzieciom możliwości podejmowania decyzji w kwestiach, które dotyczą dziecka – i ograniczanie możliwości do maksymalnie dwóch np. wolisz układać puzzle czy budować z klocków? Chcesz dziś sweterek czy bluzę?

Kluczowe jest też to, że gdy dziecko zacznie podejmować „poważniejsze” decyzje i popełni błąd – aby go za to nie karać. Tylko przekierować jego uwagę na szukanie rozwiązań. Można wówczas powiedzieć: „Ok pomyliłaś się, każdy czasem się myli. Pomyślmy, co można z tym zrobić?” W ten sposób dziecko nabiera przekonania, że błędy nie są niczym zagrażającym i że ma w sobie moc wychodzenia z trudnych sytuacji. To zmniejszy lęk przed kolejnymi decyzjami.

Ważne jest także to, że nawet jeśli Pani rodzice w jakiś sposób podważali Pani wiarę w siebie, nie nauczyli Pani podejmowania odważnych decyzji i ponoszenia ich konsekwencji bez poczucia winy – to są to kompetencje, które można wypracować w czasie terapii. Życzę zatem więcej wiary w siebie i wielu trafnych decyzji.

Potrzebujesz wsparcia w odbudowaniu poczucia własnej wartości? Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Wsparcie w kryzysie. Jak pomagać i słuchać o trudnych emocjach?

Ostatnie dni przyniosły wiele trudnych emocji: mieszankę złości, strachu, niedowierzania, niemocy…

Wszyscy doświadczyliśmy kryzysu i niektórzy z nas poradzą sobie z nim samodzielnie, a inni będą potrzebowali wsparcia. Aby wspierać skutecznie podpowiem Wam dziś czym jest kryzys, czego możemy się spodziewać, kiedy udzielamy pomocy i co jest skuteczne.

Czym jest kryzys?

Kryzys to nie samo zdarzenie, a nasza reakcja na to zdarzenia. W zależności od dostępnych zasobów, wcześniejszych doświadczeń, sposobu postrzegania świata, naszych cech osobowościowych – różnie będziemy reagować na to samo wydarzenie.

Najprostsza definicja kryzysu – to normalna reakcja na nienormalne zdarzenia. To próba poradzenia sobie z sytuacją, która w jakiś sposób nas przerasta.

Kryzys sytuacyjny

W pracy interwenta najczęściej spotykam się z kryzysami sytuacyjnymi, tzn. takimi zdarzeniami, które są dla pacjenta trudne, z których nie widzi możliwości wyjścia, lub ma poczucie, że go przerastają, przytłaczają. Są to np. rozstania/rozwody, choroba lub śmierć kogoś bliskiego, utrata pracy, diagnoza własnej choroby.

Kryzys rozwojowy

Inną grupą kryzysów są kryzysy rozwojowe związane z pewnymi naturalnymi zmianami w naszym życiu. Dotyczą większości z nas, ale nie każdy przechodzi owe zmiany tak samo. Kryzysy te są często związane ze zmianą roli społecznej. Przejściem z jednego okresu rozwojowego do kolejnego, np. wejście w związek małżeński, pojawienie się lub odejście z domu dzieci, przeprowadzki i zmian pracy, przejście na emeryturę.

Kryzys środowiskowy

To czego doświadczamy obecnie to tzw. kryzys środowiskowy – dotyczący dużej grupy społecznej. Grupy, które obecnie wymagają wsparcia są różne. W pierwszej kolejności przychodzą nam na myśl Ukraińcy – Ci którzy zostali w kraju, doświadczają cały czas realnego zagrożenia życia. Następnie uchodźcy – ocaleni, którym udało się do nas dotrzeć. Są też Ci, którzy udzielają pomocy, zarówno profesjonalnej, jak i spontanicznej, bez wcześniejszego przygotowania. Są to interwenci kryzysowi, lekarze, ratownicy medyczni, psychologowie, wolontariusze, mieszkańcy całej Polski organizujący zbiórki i oferujący noclegi.

Ci wszyscy „pomagacze” sami mogą doświadczać trudnych emocji i potrzebować wsparcia, lub nie mieć wiedzy, wykształcenia w tym temacie i nie do końca wiedzieć jak pomagać uchodźcom skutecznie.

Cele interwencji kryzysowej

Pierwszym celem interwencji kryzysowej jest zapewnienie bezpieczeństwa. Osobom, które do nas dotarły teoretycznie nie zagraża już niebezpieczeństwo, ale nadal są przerażeni, gdyż znaleźli się w obcym kraju, często nie znając języka, nie mając tu bliskich, schronienia, najpotrzebniejszych rzeczy. Należy w pierwszej kolejności zabezpieczyć podstawowe potrzeby: nocleg, jedzenie, ubranie na zmianę, w niektórych przypadkach także pomoc medyczną.

W obecnej sytuacji, kiedy minęły pierwsze dni od ataku i udało im się uciec z bezpośredniego zagrożenia – mija też faza szoku. Teraz potrzebują czasu na regeneracje – nie dopytuj, nie zagaduj. Osoby te mogą się wycofać z relacji. Stopniowo będzie mijało zamrożenie i do głosu zaczną dochodzić wszelkie emocje.

W drugim etapie kryzysu nazywanym fazą ostrego zagrożenia te emocje mogą się ze sobą mieszać i będą bardzo intensywne. Z jednej strony będzie to lęk, a z drugiej złość. Pojawi się poczucie straty, zacznie się przeżywanie żałoby, ale może też być poczucie winy związane z tym, że im się udało wyjechać, a innym być może nie. Złość, daje ogromną siłę i można ją wykorzystać do odzyskania poczucia sprawstwa.

Jak pomagać w kryzysie?

Pomagaj dostrzegać możliwości, rozwiązania

Z tym osoba w kryzysie będzie miała trudności, ale nie wyręczaj jej. Poczucie, że ma się wpływ na swoje życie, że samodzielnie można coś zrobić i podjąć konkretne działania – pomaga wrócić do równowagi psychicznej.

Silne emocje mogą wywołać też reakcje somatyczne, gorączkę, bóle głowy, mdłości. Nie wolno jednak ich bagatelizować, być może osoba, którą wspierasz wymaga konsultacji z lekarzem.

Udzielaj sprawdzonych informacji

Poczucie bezpieczeństwa zapewnia też wiedza – co się teraz będzie działo, gdzie można szukać wsparcia, co po kolei należy załatwić. Informuj o tym, ale podawaj tylko sprawdzone informacje.

Integruj

W kryzysie społecznym niezwykle leczącą moc ma kontakt z tymi, którzy przeżyli to samo, bo oni mogą współodczuwać. Pomagaj nawiązywać kontakt z innymi uchodźcami, lub po prostu z rodakami. Wspólna historia, kultura, język pomagają dzielić się emocjami.

Jeśli nie wiesz co robić – zwyczajnie pytaj

Proponuj (rozmowę, posiłek, wyjście na spacer), ale nie narzucaj się. Uszanuj to, co dzieje się z osobą po tak trudnych przeżyciach. Być może (zwłaszcza w pierwszej i trzeciej fazie) nie będzie miała ochoty na kontakt. Nie będzie też chciała analizować i przeżywać tego, co się wydarzyło.

Jak słuchać o trudnych emocjach?

Tu kilka ważnych wskazówek – jeśli już zapytamy, to ważne aby wysłuchać do końca, bez przerywania. Czasami trudno jest nam wytrwać przy kimś, kto przeżywa silne emocje. To duża sztuka, aby wytrwać, nie pocieszać, aby nie unieważnić, nie umniejszać tego, co dana osoba właśnie doświadcza.

Możemy zapewniać, że chcemy wesprzeć, że staramy się zrozumieć, ale nie mówić, że wiemy, co ktoś czuje – bo nie wiemy. Nie wolno nam też składać obietnic typu “wszystko będzie dobrze” – bo tego też nie możemy być pewni. Nie musimy też znać odpowiedzi na pytania – zwłaszcza takie – dlaczego coś się dzieje. Nie musimy mieć gotowych rozwiązań. Często cierpiące osoby, wcale ich nie oczekują. Sama nasza obecność i empatia wystarczą, aby poczuły się lepiej.

Potrzebujesz wsparcia? Przechodzisz przez trudny okres w życiu? Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Związek z mężczyzną, który ma dziecko. Jak odnaleźć się w tej relacji?

Związek z mężczyzną, który ma dziecko. Jak odnaleźć się w tej relacji?

Czym są rodziny patchworkowe? Jakie trudności mogą was czekać, jeśli zdecydujecie się na związek z partnerem, który już ma dzieci? O jakich zasadach warto pamiętać? O tym właśnie będzie poniższy tekst.

Czym są rodziny patchworkowe?

Rodziny patchworkowe to inaczej rodziny zrekonstruowane. Na taką rodzinę składa się para, która ma za sobą inne związki, a z nich dzieci. Często zdarza się też tak, że owa para decyduje się także na wspólne dzieci. Do tego systemu dochodzą byli partnerzy, którzy chociaż przestają tworzyć związek, wciąż pozostają rodzicami i będą aktywnie uczestniczyć w życiu dzieci.

Jak odnaleźć się w tej relacji?

O czym warto pamiętać, aby wasz nowy związek był dla was źródłem radości, a nie polem walki?

Warto rozmawiać zanim się zdecydujecie na tworzenie tej relacji

Brzmi banalnie, ale wiele osób tworząc nowy związek (zwłaszcza mając za sobą inne – nieudane) woli nie myśleć o trudnościach, które mogą na nie czekać. Pojawia się myślenie magiczne, że tym razem będzie inaczej, bo przecież oboje już jesteśmy „doświadczeni”.

Oboje też jesteście spragnieni miłości, bliskości, a przez to możecie ignorować drobne nieporozumienia, z których z czasem urosną duże problemy. Sęk w tym, że konflikty i trudne emocje pojawiają się w każdej relacji i jest to nieuniknione. Będzie ich jednak mniej, jeśli już na początku omówicie, jak widzicie wasze wspólne życie. Między innymi to: czy jesteście gotowi za jakiś czas zamieszkać razem, czy bierzecie pod uwagę wspólne dzieci, w jakich obszarach chcecie podejmować decyzje razem, a w jakich dajecie sobie swobodę decyzyjną.

Pamiętaj, że nie jesteś mamą tych dzieci

One zawsze będą ją kochać i będą chciały być lojalne wobec niej. Nie próbuj podważać jej metod wychowawczych. Ale też nie rywalizuj z nią, nie udowadniaj, że jesteś „fajniejsza”. Nie musisz też wychowywać tych dzieci. Kluczowe decyzje dotyczące ich edukacji, czy zdrowia – zawsze należą do rodziców. Jeśli jednak dzieje się coś, co cię niepokoi – zawsze możesz porozmawiać o tym z partnerem – jednak to jemu pozostaw ostatnie zdanie w kwestii jego dzieci.

Ustalcie jasne zasady

To, że „nie jesteś mamą” pewnie nie raz usłyszysz w złości od młodego człowieka. To jednak nie oznacza, że nie masz nic do powiedzenia, że wolno cię ignorować, czy odnosić się do ciebie bez szacunku. To ty i twój nowy partner jesteście dorośli i ustalacie zasady jakie obowiązują w waszym domu.

To jak się odżywiacie, o której dzieci chodzą spać, jakie mają obowiązki, jak w waszym domu spędza się czas wolny, czy święta – jest do omówienia między wami, a potem oboje powinniście wspólnie tych zasad przestrzegać i egzekwować je od dzieci.

Wasz wspólny czas też jest ważny

Wielu ojców ma poczucie winy z powodu rozstania (często podsycane przez byłą żonę) i w każdej wolnej chwili próbuje zrekompensować to swojemu dziecku. W ostatniej chwili zmieniają plany, bo akurat są potrzebni na wycieczce szkolnej, dziecko zapragnęło iść na basen/do kina, albo była żona nie może wziąć udziału w zebraniu. To wszystko jest oczywiście ważne, mimo to dbajcie też o waszą nową relację.

Nie ograniczajcie się do wspólnych obowiązków. Zadbajcie o wolne weekendy, czy spontaniczne randki. Ważna jest równowaga – czas, który tata poświęci tylko swoim dzieciom i czas, w którym to ty będziesz w centrum jego uwagi. Jeśli uda wam się o nią zadbać macie szansę uniknąć niepotrzebnej zazdrości.

Zobowiązania

Twój nowy partner rozstał się z byłą żoną, ale nie z dziećmi. To oznacza, że ma wobec nich zobowiązania, także finansowe. One nie skończą się na jednym przelewie miesięcznie. Wydatki rosną wraz z dziećmi. A ojciec partycypuje w takich kosztach jak: leczenie (np. ortodonta), zajęcia dodatkowe, remont pokoju, wycieczki, potrzebny sprzęt (zgubiony telefon). Te wydatki, często nieprzewidziane obciążą wasz wspólny budżet. Zastanów się, czy jesteś na to gotowa. To również ważna kwestia do omówienia na początku waszego związku.

Wakacje

Dla wielu rodzin to czas beztroski i odpoczynku. Jednak kiedy trzeba uwzględnić potrzeby dzieci, rodziców i nowych partnerów i jeszcze zgrać to z urlopami w kilku miejscach pracy. Może okazać się, że jest to nie lada wyzwanie.

Być może będziesz chciała pojechać na wakacje z partnerem i jego dzieckiem, aby poznać się lepiej i zacieśnić relację. Ale co jeśli mama tego dziecka nie wyrazi na to zgody? Może się też zdarzyć odwrotna sytuacja. Ty chciałbyś spędzić radosny czas ze swoim nowym partnerem, a on – stęskniony wszędzie gdzie się da zabiera swoje dzieci.

Aby wakacyjny czas nie zamienił się w wojnę, warto zaplanować go z dużym wyprzedzeniem. Zacznijcie od zastanowienia się jakie są wasze potrzeby i oczekiwania. Kiedy ustalicie, jak i gdzie lubicie spędzać czas, ile z tego czasu chcielibyście mieć tylko dla siebie, a ile spędzić z dziećmi, ustalcie z byłymi partnerami terminy. Pamiętajcie też, że należy brać pod uwagę zdanie i oczekiwania dzieci. Ale to wy jesteście dorośli, pokrywacie koszt wyjazdu, ponosicie odpowiedzialność za dzieci i podejmujecie ostateczną decyzję.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…