Stawianie granic rodzicom i teściom. Jak chronić swoje życie i nie zrywać więzi
Teściowa przychodzi bez zapowiedzi, bo „przecież to po drodze”. Przestawia rzeczy w kuchni, zauważa, że wnuk znowu siedzi przy tablecie, i mimochodem pyta, kiedy wreszcie zmienią mieszkanie na większe. Synowa uśmiecha się i milczy, mąż udaje, że nie słyszy. Wieczorem kłócą się już tylko we dwoje.
Rodzice i teściowie często ingerują w życie dorosłych dzieci, bo nie zauważyli, że te dzieci naprawdę dorosły, albo są przekonani, że wiedzą lepiej, jak należy żyć. Gdy nikt nie postawi granicy, młodsza rodzina zostaje w roli wiecznego dziecka, a napięcie szuka ujścia tam, gdzie jest najbezpieczniej, czyli w małżeństwie. Granica nie jest przy tym aktem wrogości. Jest informacją o tym, gdzie kończy się prawo innych do decydowania o czyimś życiu.
Czym są granice w relacji z rodzicami?
Każdy dorosły ma prawo podejmować własne decyzje, mieć własne zdanie i tworzyć własne zasady życia, także wtedy, gdy różnią się od zasad rodziców. Rodzice mogą dzielić się doświadczeniem i radzić, a ich rady bywają bardzo cenne. Różnica polega na tym, że rada zostawia wybór, a nakaz go odbiera. Dorosłe dziecko, które ma ponieść konsekwencje swoich decyzji, musi też mieć prawo je podejmować.
W wielu rodzinach dawny układ przetrwał dorosłość: rodzice wciąż traktują posłuszeństwo jak dowód szacunku, a sprzeciw jak jego brak. Tymczasem szacunku nie da się wymusić. Buduje się go właśnie przez uznanie odrębności drugiej osoby, także wtedy, gdy jest się jej rodzicem.
Kiedy rodzice i teściowie przekraczają granice?
Przekroczenie granicy bywa wyraźne: wizyty bez zapowiedzi, komentarze przy dzieciach, podważanie decyzji wychowawczych, naciski w sprawie pracy, mieszkania czy pieniędzy. Bywa też ukryte w trosce, na przykład w nieproszonej pomocy, która w praktyce oznacza kontrolę. Pomocnym sygnałem jest to, co dzieje się po kontakcie z rodzicami: jeśli regularnie zostaje złość, poczucie winy albo kłótnia w parze, granica najprawdopodobniej została przekroczona. O mechanizmie poczucia winy piszemy w artykule Dlaczego rodzice wywołują u mnie poczucie winy.
Szczególnie trudne są sytuacje, w których para mieszka z rodzicami jednego z partnerów albo jest od nich zależna finansowo. Granice są wtedy jeszcze bardziej potrzebne, a zarazem trudniejsze do utrzymania, o czym piszemy w artykule Mieszkanie z rodzicami niszczy nasz związek.
Jak postawić granice rodzicom?
Granice stawia się spokojnie i konkretnie, najlepiej poza momentem kłótni. Krzyk, płacz czy obrażanie się zwykle tylko zaostrzają konflikt. Pomaga mówienie o własnych odczuciach i jasna informacja o tym, co się zmieni: „Mamo, kiedy komentujesz przy dzieciach nasze decyzje, czuję się podważona. Proszę, rozmawiajmy o tym na osobności. Jeśli to się powtórzy, skończę wizytę”. Granica dotyczy tego, co zrobi osoba, która ją stawia, dlatego musi być możliwa do dotrzymania.
Przed rozmową dobrze jest rozpoznać, co naprawdę jest trudne. Wiele osób, które dorastały w domach bez wyraźnych granic, ma kłopot z ich określeniem, bo nauczyło się pomijać własne odczucia. Pomaga przyjrzenie się konkretnym sytuacjom, po których zostaje dyskomfort, i zastanowienie się, czego dotyczą: czasu, prywatności, wychowania dzieci, decyzji pary. Dopiero wtedy łatwiej ustalić nowe zasady, na przykład zapowiadanie wizyt albo nierozmawianie o pieniądzach przy wspólnym stole.
Granice wobec teściów. Kto powinien rozmawiać?
W relacji z teściami sprawdza się zasada, że z rodzicami rozmawia przede wszystkim ich własne dziecko. Gdy synowa sama stawia granice teściowej, konflikt łatwo zamienia się w rywalizację dwóch kobiet, a mąż zostaje pośrodku. Gdy granicę stawia syn, przy pełnym poparciu żony, rodzicom łatwiej ją przyjąć, a para pokazuje, że decyzje podejmuje wspólnie.
Wymaga to wcześniejszej rozmowy w parze i ustalenia, na co oboje się zgadzają. W terapii par to jeden z częstszych tematów, bo wiele konfliktów, które z pozoru dotyczą świąt, wizyt czy wychowania dzieci, w istocie toczy się o miejsce rodziców w życiu młodszej rodziny. Więcej o tych sytuacjach piszemy w artykułach Co zrobić, gdy toksyczna teściowa wtrąca się w małżeństwo i Dlaczego mój ukochany zawsze stoi po stronie matki.
Co zrobić, gdy rodzice źle reagują na granice?
Rodzice przyzwyczajeni do dawnego układu zwykle na początku reagują na granice żalem, obrazą, chorobą albo zwiększonym naciskiem. To przejściowe nasilenie bywa najtrudniejszym momentem zmiany i wiele osób właśnie wtedy się wycofuje. Pomaga spokojne trzymanie się ustaleń bez tłumaczenia się i bez wchodzenia w spór. Zjawisko to opisujemy w module Wybuch wygaszania, a sposób kontaktu z rodzicami, z którymi rozmowa jest bardzo trudna, w module Metoda szarego kamienia.
Granice nie oznaczają odcięcia. Rodzice i teściowie mogą nadal uczestniczyć w życiu rodziny i wnuków, a ich obecność często staje się spokojniejsza właśnie wtedy, gdy wszyscy wiedzą, na co się umówili.
Kiedy szukać pomocy?
Terapia przydaje się szczególnie wtedy, gdy kolejne próby rozmowy z rodzicami kończą się kłótnią, gdy granice wobec teściów stają się źródłem stałych konfliktów w parze albo gdy poczucie winy nie pozwala utrzymać żadnej zmiany. Prowadzimy terapię par, w której para wspólnie ustala miejsce rodziców w swoim życiu, terapię indywidualną oraz wspólne sesje dorosłych dzieci z rodzicami. Sesja trwa 50 minut i zwykle odbywa się raz w tygodniu. Wiele z tych wątków rozwijamy w bezpłatnym poradniku „Niewidzialne klatki”.
Najczęściej zadawane pytania
Jak postawić granice rodzicom?
Spokojnie, konkretnie i poza momentem kłótni: mówiąc o własnych odczuciach i jasno informując, co się zmieni, na przykład „Jeśli to się powtórzy, skończę wizytę”. Granica dotyczy tego, co zrobi osoba, która ją stawia, dlatego musi być możliwa do dotrzymania.
Kto powinien stawiać granice teściom?
Najczęściej najlepiej sprawdza się zasada, że z rodzicami rozmawia ich własne dziecko, przy pełnym poparciu partnera. Wymaga to wcześniejszego porozumienia w parze.
Co zrobić, gdy rodzice obrażają się po postawieniu granic?
Przejściowe nasilenie żalu i nacisków jest częste. Pomaga spokojne trzymanie się ustaleń bez tłumaczenia się i bez wchodzenia w spór. Z czasem wielu rodziców przyzwyczaja się do nowych zasad.
Czy stawianie granic oznacza zerwanie kontaktu?
Nie. Granice określają, na co dorosłe dziecko się zgadza, a na co nie. Rodzice i teściowie mogą nadal uczestniczyć w życiu rodziny, często spokojniej niż wcześniej.
Artykuł jest częścią cyklu powiązanego z poradnikiem „Niewidzialne klatki”.
Bibliografia
- Bowen, M. (1978). Family Therapy in Clinical Practice. New York: Jason Aronson.
- Cloud, H., Townsend, J. (1992). Boundaries: When to Say Yes, How to Say No to Take Control of Your Life. Grand Rapids: Zondervan.
- Forward, S., Buck, C. (1989). Toxic Parents: Overcoming Their Hurtful Legacy and Reclaiming Your Life. New York: Bantam Books.






A co jeśli pomimo postawienia granic rodzic nadal go nie respektuje?
Pani Leno,
każdy człowiek ma swoje granice i ma prawo je wyznaczać. Granice drugiego człowieka informują nas o tym, że za nią zaczyna się jego terytorium, gdzie mogą obowiązywać inne zwyczaje i prawa. Jeżeli ktoś przekracza tę granicę w ramach określonego porozumienia, np. przyszedł w odwiedziny, przyszedł zająć się moim dzieckiem, musi dostosować się do moich zwyczajów i praw, a ja mogę tego wymagać.
Jeżeli dla rodzica/teścia postawienie granic jest czymś nowym, może próbować przekraczać te granice. Pomimo tego, warto nadal konsekwentnie stawiać granice i tłumaczyć czemu to służy. Granice, czyli zasady nadają naszemu życiu czytelną strukturę. Jeżeli pomimo wielu prób rodzic nadal ma trudność z przestrzeganiem naszych zasad, warto zastanowić się nad określonymi konsekwencjami, np. jeżeli podczas proszonego obiadu rodzic krytykuje to co ugotowałam, przez jakiś czas nie zapraszam na obiad. Jednak o konsekwencjach należy uprzedzić wcześniej.
Jeżeli odpowiedź jest niewystarczająca, to proszę o podanie konkretnego przykładu, wówczas będzie mi łatwiej odnieść się do tego.
Pozdrawiam, Marta Jaroszewicz (psycholog, psychoterapeuta)
Dzień dobry, w wyniku pewnych komplikacji życiowych zmuszona byłam poprosić moją Mamę o pomoc. Chodzi tu o opiekę nad moimi dziećmi. Podobnie, jak w kwestii Wigilii temat jest jak atomówka. Próby rozmów w “czasach pokoju” są odbierane przez moją Mamę, jako atak na jej osobę. Mama oczekuje ode mnie bezgranicznego posłuszeństwa, chociaż od 10 lat jestem samowystarczalna. Z jednej strony sugeruje, że mogę zawsze na nią liczyć, ale gdy przychodzi kryzys otrzymuję jawne oznaki niezadowolenia. Wracając do opieki nad dziećmi. Poprosiłam Mamę, by nie sadzała mi dzieci na blat, czy stół, by nie karmiła ich (mam na myśli starszego 7 latka i 5 latkę). To są tylko prozaiczne prośby, bo zdarzały się też poważniejsze problemy. Gdy Mama dzwoni, a jestem w pracy, wymagany jest przez nią natychmiastowy kontakt. Tłumaczę, że nie zawsze jestem w stanie odebrać. Przed jej przyjściem do mojego mieszkania zawsze czuję ból brzucha i lęk, o to, co tym razem będzie zapalnikiem. Mam wrażenie, że przychodzi sanepid i nałoży karę. Najmłodsza córka załatwia potrzeby na nocniku. Obecnie przechodziła chwilowy regres, stwierdziliśmy z mężem, że przetrzymamy i nie będziemy kupować pampersów. Mama stwierdziła, że woli pampersy (córka ma ponad 2 lata). Albo nie chcę, by dawała dzieciom słodkiego i proszę, by tego nie robiła, bo dzieci dostaną podwójną porcję, i jest problem z głównymi posiłkami. Następnie mój starszak słyszy, że jest otyły i musi zacząć się ruszać. Nie chcę jej prosić o przysługę ponieważ zawsze wiąże się to z moim dyskomfortem. Mąż nie widzi problemu. Z moją Mamą znajdują wspólny język. Co zrobić, by nie było konfliktów, a granice były uszanowane?
Dzień dobry, jestem dorosłą córką. Mam już ponad 40 lat. I podobnie jak wielu ludzi, borykam się z problemem kontrolujących i manipulujących rodziców. Odnoszę też wrażenie, że z wiekiem moim rodzicom to się nasila. Nie wiem, czy czują się coraz bardziej samotni. Są bardzo ciekascy i wszystko chcą ciągle wiedzieć. Jak się zdarzy, że nie porozmawiam z nimi i wyjaśnię dlaczego, mama wypytuje o szczegóły potem.
Ostatnio miałam sytuację, która mnie mocno zirytowała. Byłam na urlopie w Polsce, ale nie w domu. Wtedy nagle cała moja rodzina chce do mnie dzwonić. Mimo, że dawałam im do zrozumienia że mogę nie mieć czasu i odezwę się jak będę mogła. Ale zawsze im piszę, ze wszystko ok. Jestem w hotelu, robimy to i to i wysyłamm zdjęcia. Nie lubię na urlopie prowadzić rozmów telefonicznych bo rownie dobrze moge to zrobić po powrocie, mając wiecej czasu. Na urlopie duzo chodze i robie wiele rzeczy, potem jestem zmeczona i chce odpocząć bez gadania do tel. Ostatnio mimo wiadomości pisemnych moja mama napisala „ dlaczego nie dzwonisz?”. Zdzwiwilam się, bo mowilam pezed wyjazdem ze nie bede dzwonić jak bede zajeta. I dzień wcześniej mieli fotki i inflo. Potem napisala „ zadzwon po … „ tego dnia. Poczulam, ze to wrecz Jakos nakaz i znow mi sie cianienie podnioslo. Jak reagowac na takie nakazy? Jak odpowiadac? Nie chce sie meldować, bo oni chca. Nie chce sie ich sluchac. Jestem dorosla, mieszkam od dawna z mezem i daleko. Dzwonie do nich regularnie. A oni zawsze chca mnie kontrolowac i mowic co mam robic.