Kobieta DDA w związku. Skąd biorą się trudności z bliskością i co może zrobić para
Kiedy Paweł poznał Magdę, zachwyciło go to, że ona zawsze wie, co trzeba zrobić. Pamiętała o urodzinach jego matki, o przeglądzie samochodu, o tym, że w czwartek kończy się mleko. Po ośmiu latach małżeństwa ta sama Magda doprowadza go do rozpaczy. Nie pozwala mu niczego zrobić po swojemu. Kiedy próbuje ją przytulić po trudnym dniu, sztywnieje. Kiedy raz nie odebrał telefonu, bo siedział na zebraniu, zastał ją wieczorem zapłakaną i wściekłą, jakby stało się coś strasznego.
Magda dorastała w domu, w którym pił ojciec. Jej niezawodność i jej lęk mają to samo źródło. Jeśli rozpoznajesz w tym siebie albo swoją partnerkę, ten tekst jest dla ciebie.
Dziewczynka, która pilnowała domu
W rodzinie z problemem alkoholowym dziecko bardzo szybko uczy się, że od jego czujności zależy spokój w domu. Dziewczynki często zostają „małymi mamami”: pilnują młodszego rodzeństwa, pocieszają trzeźwego rodzica, sprzątają po wieczorze, o którym nikt rano nie mówi. Uczą się też, że o tym, co dzieje się w domu, nie wolno nikomu powiedzieć, że obietnic dorosłych nie warto brać na serio i że własne uczucia lepiej schować, bo i tak nie ma na nie miejsca.
Dorosłe dzieci alkoholików nazywa się w skrócie DDA. To nie diagnoza, tylko nazwa dla doświadczeń, które wiele osób wynosi z takiego domu. Szerzej piszemy o tym w artykule o syndromie DDA. Jeśli nie masz pewności, czy to dotyczy ciebie, możesz zacząć od naszego testu DDA.
Co z tego zostaje w związku
Najbardziej widać kontrolę. Kobieta, która w dzieciństwie trzymała dom w ryzach, w dorosłym życiu często robi to samo: finanse, kalendarz, zakupy, nastroje wszystkich domowników. Robi to szybciej i dokładniej niż partner, więc on z czasem przestaje się starać. Ona zostaje z poczuciem, że wszystko jest na jej głowie, on z poczuciem, że cokolwiek zrobi, będzie źle. Pod tą kontrolą zwykle kryje się strach. W domu, w którym nic nie było pewne, tylko pilnowanie wszystkiego dawało choć trochę spokoju.
Drugą rzeczą jest lęk przed porzuceniem. Dla kogoś, kto jako dziecko nigdy nie wiedział, w jakim stanie wróci ojciec, cisza w telefonie może brzmieć jak zapowiedź katastrofy. Stąd dopytywanie, sprawdzanie, czasem testowanie partnera. Bywa też odwrotnie: ona sama się wycofuje, zanim on zdąży odejść, bo tak jest mniej boleśnie.
Wiele kobiet z takich domów świetnie umie dawać i bardzo źle znosi branie. Kiedy partner chce coś za nią załatwić, słyszy: „nie trzeba, dam radę”. Komplement ją krępuje, prezent budzi poczucie długu. On w końcu przestaje próbować i czuje się niepotrzebny.
W kłótni często nie ma środka. Kiedy w dzieciństwie konflikt oznaczał, że zaraz poleci talerz, dorosła kobieta albo przełyka złość tygodniami, albo wybucha z siłą, która przeraża ją samą. Spokojna rozmowa, w której można się nie zgadzać i dalej być blisko, jest czymś, czego trzeba się dopiero nauczyć.
Zdarza się też, że kobieta DDA wybiera mężczyznę, którego trzeba ratować, bo pije, jest chłodny albo nieobecny. Taki scenariusz zna na pamięć i paradoks polega na tym, że łatwiej jej w nim wytrzymać niż w spokojnym związku, w którym nikogo nie trzeba pilnować. Jeśli twój partner pije, to osobny temat. Na początek może pomóc artykuł Jak rozpoznać alkoholika? Czy mój partner jest uzależniony?. Prowadzimy też terapię par, w których jedno z partnerów ma problem z alkoholem. Wygląda ona wtedy inaczej, bo najpierw trzeba zająć się samym piciem.
Bliskość fizyczna i seks
O tym pary mówią najrzadziej, a dotyczy to wielu z nich. Ciało dziecka, które latami nasłuchiwało kroków ojca na schodach, uczy się być w gotowości. W dorosłym życiu ta gotowość nie wyłącza się sama w sypialni.
Często wygląda to tak, że kobieta chce bliskości, a w chwili, gdy partner jej dotyka, sztywnieje. Trudno jej się rozluźnić, myśli o tym, czy drzwi są zamknięte, czy dzieci śpią, czy on jest zadowolony. Seks bywa dla niej czymś, co „trzeba dać”, żeby był spokój, żeby on się nie obraził, żeby nie odszedł. Wtedy zgadza się na zbliżenie, choć nie ma ochoty, i nie mówi, co lubi, a czego nie chce, bo przez całe dzieciństwo uczyła się, że jej potrzeby są mniej ważne niż nastrój innych.
U części kobiet jest odwrotnie: seks staje się sposobem na uspokojenie lęku. Po kłótni albo po dniu, w którym partner był chłodny, zbliżenie ma potwierdzić, że wszystko jest w porządku i że on zostanie. Przyjemność schodzi wtedy na dalszy plan.
Zdarza się też, że w trakcie zbliżenia kobieta jakby „odpływa”. Jest obecna ciałem, ale myślami gdzie indziej, a potem niewiele pamięta. To znany sposób, w jaki psychika chroni się przed napięciem, którego nie da się znieść. Napięcie mięśni może powodować ból przy współżyciu, a ciągła czujność utrudnia przeżycie orgazmu. Bardzo konkretnym wyzwalaczem bywa alkohol: wystarczy, że partner wypije przy kolacji dwa piwa, a jego zapach i trochę głośniejszy głos sprawiają, że ona zamyka się w sobie na cały wieczór.
Partner często odbiera to jako odrzucenie i zaczyna naciskać albo się obrażać, co jeszcze bardziej zwiększa napięcie. Pomaga coś zupełnie innego: rozmowa o seksie poza sypialnią, w spokojnej chwili; czułość, która nie musi kończyć się zbliżeniem; umowa, że każde z was może powiedzieć „stop” w dowolnym momencie i nie będzie z tego pretensji; wolniejsze tempo. Jeśli przy zbliżeniu pojawia się ból, warto pójść do ginekologa, a jeśli trudności się utrzymują, pomaga terapia par albo konsultacja u seksuologa. Gdy w dzieciństwie doszło do wykorzystania seksualnego, potrzebna jest praca ze specjalistą, który zajmuje się traumą, i dobrze, żeby partner o tym wiedział, jeśli kobieta jest gotowa o tym powiedzieć.
To, co dobre, też pochodzi z domu
Partnerzy kobiet DDA często mówią o nich z ogromnym szacunkiem. Są lojalne, niezawodne, wyczuwają nastrój drugiej osoby, zanim ona sama go nazwie, a w kryzysie zachowują zimną krew. Te zalety są prawdziwe. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy kobieta nie może ich odłożyć, bo działają z lęku, a nie z wyboru. Piszemy o tym w artykule o pozytywnych cechach DDA i DDD.
Magda i Paweł na terapii
Historia Magdy i Pawła jest zmyślona i złożona z doświadczeń wielu par.
Na pierwszej sesji Paweł powiedział, że czuje się we własnym domu „jak gość, który ciągle coś psuje”. Magda, że jest wykończona i że gdyby choć na tydzień odpuściła, wszystko by się rozsypało. Oboje mieli rację. Magda nie potrafiła oddać kontroli, bo w jej domu oddanie kontroli kończyło się źle. Paweł przez lata zamiast mówić, czego potrzebuje, po prostu się wycofywał.
Praca nie polegała na tym, żeby ustalić, kto jest winny. Magda uczyła się oddawać drobne sprawy w całości i znosić to, że Paweł zrobi je po swojemu. Paweł uczył się brać odpowiedzialność za to, co ustalili, i naprawdę to robić, bez przypominania. Po kilku miesiącach Magda pierwszy raz od lat pojechała na weekend sama. Dom stał na swoim miejscu, dzieci zjadły obiad, a ona wróciła lżejsza.
Jeśli jesteś kobietą DDA
Zacznij od nazwania tego, co się dzieje. Wiele kobiet czuje ulgę, kiedy rozumie, że ich potrzeba kontroli czy strach przed odrzuceniem nie biorą się znikąd i że nie są „przewrażliwione”. To często pierwszy moment, w którym zmniejsza się wstyd.
Spróbuj mówić o swoich potrzebach, zanim opadniesz z sił. Zdanie „potrzebuję, żebyś dziś zajął się kolacją” albo „boję się, kiedy długo nie odpisujesz” jest dla partnera dużo jaśniejsze niż milczący żal. Odpuszczaj małymi krokami: wybierz jedną sprawę i oddaj ją partnerowi naprawdę, nawet jeśli zrobi ją inaczej niż ty. Ucz się przyjmować pomoc i komplementy bez natychmiastowego odwzajemniania.
Dobrze jest też mieć miejsce tylko dla siebie. Własna psychoterapia pomaga oddzielić to, co w twoich reakcjach należy do domu z dzieciństwa, od tego, co dzieje się teraz w twoim związku.
Jeśli jesteś jej partnerem
Jej kontrola i czujność zwykle nie są oceną ciebie. To sposób radzenia sobie z lękiem, który był w niej na długo przed tym, zanim się poznaliście. Bardzo pomaga przewidywalność: dotrzymywanie drobnych obietnic, uprzedzanie o spóźnieniu, spokojny ton w trudnej rozmowie. Dla kogoś, kto dorastał w chaosie, to są sygnały, że jest bezpiecznie.
Nie wycofuj się po cichu. Jeśli czujesz się odsunięty, powiedz jej o tym. Twoje milczenie ona prawie na pewno odczyta jako początek odejścia. I nie używaj w kłótni zdania „to przez twoje DDA”. Ono kończy rozmowę. Mów raczej o tym, co sam czujesz i czego potrzebujesz.
Nie musisz jej naprawiać. Jesteś jej partnerem, nie terapeutą. Jeśli czujesz, że sam już nie dajesz rady, masz prawo poszukać wsparcia także dla siebie.
Kiedy pomaga terapia par
Na terapię par warto przyjść, kiedy oboje macie wrażenie, że kręcicie się w kółko: ona kontroluje, on się wycofuje, ona ma żal, on czuje się krytykowany. Na sesjach łatwiej zobaczyć, jak historia każdego z was spotyka się w waszym związku, i nauczyć się rozmawiać tak, żeby nikt nie musiał ani wygrywać, ani uciekać. Jeśli terapeuta pary uzna, że któremuś z was przydadzą się także sesje indywidualne, prowadzi je inny terapeuta z naszego zespołu.
Najczęstsze pytania
Czy kobieta DDA może stworzyć szczęśliwy związek?
Tak, wiele kobiet DDA ma bliskie i trwałe związki. Pomaga zrozumienie własnych reakcji, partner, który wie, skąd się biorą, a często także terapia indywidualna albo terapia par.
Jak wspierać partnerkę DDA i nie brać za nią odpowiedzialności?
Bądź obecny i przewidywalny, mów o swoich uczuciach, nie wycofuj się po cichu. Nie próbuj jej leczyć ani załatwiać za nią spraw z jej rodziną. Możesz zachęcić ją do szukania pomocy i zaproponować wspólną terapię par.
Czym różni się kobieta DDA w związku od mężczyzny DDA?
Mechanizmy są podobne. Kobiety częściej biorą na siebie opiekę nad wszystkimi i prowadzenie domu, mężczyźni częściej zamykają się w sobie albo uciekają w pracę. O mężczyznach piszemy w artykule Mężczyzna DDA w związku.
Bibliografia
- Woititz, J. G. (2000). Lęk przed bliskością. Jak pokonać dystans w związku. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
- Woititz, J. G. (2000). Dorosłe dzieci alkoholików. Warszawa: Akuracik.




Dodaj komentarz
Chcesz się przyłączyć do dyskusji?Feel free to contribute!