Wpisy

Mieszkanie z rodzicami niszczy nasz związek. Co robić?

Mieszkanie z rodzicami niszczy nasz związek. Co robić?

Witam,

od 4 lat jestem w związku. Od pół roku mieszkamy razem z jego rodzicami. Nigdy wcześniej nie mieszkaliśmy razem. Teraz zaczęły się problemy. On oczekuje, że będę jak jego matka i ciągle pyta, czy będę mu gotowała, czy zrobię mu kanapeczki… Irytuje mnie, bo zawsze mu powtarzam, że owszem, ale razem, że oczekuję jego pomocy.

Raz się wyprowadziłam na tydzień, żeby przemyśleć. On, gdy się teraz kłócimy zawsze powtarza, że jak mi nie pasuje to mam się wyprowadzić, a jak to zrobię to już nie ma powrotu. Tyle razy mówiłam mu, że potrzebuję czułości, że ważna jest dla mnie gra wstępna, że kobiety tego potrzebują. Chce, żeby mnie przytulał, że gdybyśmy byli sami to byłoby inaczej, bo w ogóle nie spędzamy czasu sami.

Kiedy jeździmy sobie w weekendy do Warszawy na zakupy czuję się szczęśliwa i wiem, że jesteśmy sami, ładuję się… Ale gdy tylko wracamy czuję przygnębienie i chce mi się płakać. Jestem cholerykiem, bo często uciekam się do manipulacji, żeby uzyskać jakiś cel i pożądane zachowanie.

Pochodzę z rodziny, gdzie ojciec bił mamę, a mnie uderzył w twarz. Mama całe dzieciństwo wzbudzała we mnie poczucie winy, że za mało spędzam z nią czasu, jak przyjeżdżam z Warszawy.

Przeszłam kilka epizodów depresyjnych. Dwie próby samobójcze. Przez ostatnie pół roku odstawiłam leki. Czuję się wypalona i zmęczona. Nie mam ochoty na siebie patrzeć, czuję do niego niechęć. Mam wrażenie, że jest mu tak dobrze… Matka podstawi mu pod nos, a ja taka nie będę, bo uważam, że związek to partnerstwo. Chce żebyśmy byli w tym razem, tworzyli team.

Wylicza mi, że mam za dużo ciuchów i że ciągle kupuje. Kupuję maksymalnie 4 rzeczy w miesiącu i nie są to duże sumy, bo wybieram mądrze – całość do 200 zł. Czuję się  przez chwilę dowartościowania, że mam coś nowego. Ogólnie patrząc na siebie nie czuję się atrakcyjna ani dla siebie ani dla niego. Już nie patrzy na mnie tak jak kiedyś. Nie mam apetytu, prolaktyna znowu mi przekroczyła normę o 100… Jestem zmęczona. Często myślę, że gdyby mnie tu nie było to wszystkim będzie lepiej, a ja przestanę o tym myśleć i w końcu będę mogła odpocząć.

Pani Katarzyno,

W ciągu ostatnich 6 miesięcy nastąpiły istotne zmiany w Pani życiu. Wraz z partnerem zamieszkaliście Państwo razem, dodatkowo zamieszkaliście Państwo z rodzicami partnera, pojawiły się pierwsze konflikty i nieporozumienia. Odczuwa Pani zmęczenie, zniechęcenie, wypalenie, niechęć do siebie. Dodatkowo odstawiła Pani leki. Szukając rozwiązań podejmowała Pani próby poradzenia sobie z niniejszą sytuacją – prowadziła Pani z partnerem rozmowy, wyrażała Pani prośby, określała własne oczekiwania, potrzeby, podjęła Pani również decyzję o wyprowadzce, jednakże zasadniczo, te zabiegi nie zmieniły Pani sytuacji. Wyobrażam sobie, że to trudny dla Pani czas. Wspomina Pani również o trudnych doświadczeniach z dzieciństwa zarówno ze strony ojca i matki. Doświadczyła Pani w swoim życiu epizodów depresyjnych jak również tendencji samobójczych.

Aktualnie dobrze się Pani czuje jedynie podczas wspólnych z partnerem wyjazdów do Warszawy – gdzie, możecie sobie ofiarować dużo wzajemnej uwagi.

Sytuacja, którą Pani opisuje wygląda na poważną. Dobrze się dzieje, że szuka Pani pomocy. W związku z powyższym zalecam kontakt ze specjalistami – lekarzem psychiatrą i psychoterapeutą. Proszę pamiętać, że samodzielne odstawienie leków może być niebezpieczne dla zdrowia i życia, powinno się odbywać pod okiem specjalisty. Praca terapeutyczna pozwoli zrozumieć, co jest źródłem trudności i jak sobie z nimi poradzić. Rozpoznanie, zrozumienie schematów własnego funkcjonowania pozwoli również na wprowadzenie korekty na bardziej adaptacyjne, pożądane i efektywne. W konsekwencji pozwoli Pani na wyjście z poczucia bezsilności, poprawienie jakości własnego życia,  odzyskanie spokoju i wewnętrznej harmonii.

Skutecznie pomagamy przezwyciężyć trudności życiowe! Skontaktuj się z Nami.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dlaczego kobiety zdradzają?

Dlaczego mężczyźni zdradzają, a dlaczego kobiety? Przyczyny zdrady są różne

Zdrada często jest rozumiana jako nagła sytuacja, która spadła na osobę zdradzoną lub zdradzającą jak „grom z jasnego nieba”. Jednak przy bliższej analizie historii dwojga ludzi okazuje się, że jest pewną konsekwencją wcześniejszych zdarzeń. Nie dzieje się bez powodu. Jest procesem, który swój początek ma o wiele wcześniej niż efekt końcowy.

Kto zdradza częściej, kobiety czy męźczyźni? – statystyki

Statystyki dotyczące zdrad w Polsce różnią się od siebie w zależności od źródła i badanej grupy, ale oscylują wokół 29 – 38 % wśród kobiet i 39-52 % wśród mężczyzn. Inaczej sytuacja przedstawia się w Wielkiej Brytanii, gdzie według Daily Telegraph do zdrady przyznaje się 3 na 5 kobiet ale 3 na 10 mężczyzn. Wyniki jednak zgodnie pokazują, że aktualnie zdrada jest zjawiskiem, który ma tendencję wzrostową. Amerykanie podali, że w ciągu ostatnich 20 lat odsetek żon, które przyznały się do zdrady wzrósł o 40% (National Opinion Research Center’s 2010). Co ciekawe, według danych zebranych przez Illicit Encounters, mimo tego, że kobiety coraz częściej zdradzają, to nadal w 72% przypadków to mężczyźni robią pierwszy krok.

Jakie są przyczyny zdrady u mężczyzn a jakie u kobiet?

Problem zdrady przyciąga wielu badaczy. Dzięki temu dysponujemy wieloma ciekawymi analizami tego tematu.

Do zdrady często przyznają się mężczyźni, którzy zarabiają mniej od swoich partnerek (C.Munsch). Ma to związek z powszechnym przekonaniem, że mężczyzna powinien zarabiać więcej, bo w ten sposób utwierdza się w swoim poczuciu męskości. Zdrada w przypadku mężczyzn mniej zarabiających będzie pełniła rolę potwierdzenia swojej męskości. Dla porównania, w związkach, w których partnerzy uzyskują podobne dochody, na zdradę zdecyduje się 5 % mężczyzn, natomiast w związkach, w których mężczyźni zarabiają mniej, taką decyzję podejmie już 15% panów. Wśród pań różnice w dochodach nie stanowią znaczącego powodu do zdrady.

Inne ciekawe badanie wykazało, że mężczyźni, którzy przed  wejściem w stały związek mieli  więcej przelotnych kontaktów seksualnych, będą mieli większą tendencję do zdradzania. W przypadku kobiet sprawa przedstawia się na odwrót. Kobiety, które wcześniej odbyły więcej kontaktów seksualnych będą wiernymi partnerkami w stałych związkach (J.McNulty, A.Meltzer, A.Makhanova, J.Maner)

To samo źródło podaje jeszcze ciekawszą obserwację. Otóż paradoksalnie, częściej zdradzają kobiety, które uważają się za mniej atrakcyjne, niż te, które w tej kwestii wysoko siebie oceniają. Przy czym, atrakcyjność kobiet nie wpływa na zmniejszenie lub zwiększenie tendencji do zdradzania wśród ich partnerów.

CBOS (BS/90/2011) przeanalizował okoliczności w których najczęściej dochodzi do zdrad. Poniższy wykres przedstawia wyniki tych badań.

gdzie dochodzi do zdrady

Gdzie najczęściej dochodzi do zdrady? (źródło: CEBOS)

Wyniki badania pokazały, że mężczyźni zdradzają najczęściej w pracy (36%), natomiast kobiety w kręgu znajomych (33%). W grupie zdradzających prym wiodą osoby z wyższym wykształceniem (49%), wśród osób z wykształceniem podstawowym do zdrady przyznaje się

Dlaczego kobiety i mężczyźni zdradzają?

Zdrada jest sygnałem, że w danej relacji czegoś zabrakło. Powodów dla których mężczyźni i kobiety zdradzają może być bardzo wiele. Bywa, że brakuje bliskości, zrozumienia, dobrej komunikacji, wsparcia, spełniania wzajemnych oczekiwań. Otwartości na drugiego człowieka. Czasami wydaje się, że w relacji jest wszystko co powinno się znaleźć, jednak nie jest to możliwe w przypadku, gdy znajduje się przestrzeń dla trzeciej osoby.

Jednym z powodów, dla których dochodzi do zdrady jest potrzeba potwierdzenia swojej atrakcyjności – zarówno fizycznej jak i intelektualnej. Kobiety chcą być adorowane, zdobywane, czuć się pożądane, a mężczyźni chcą być podziwiani, doceniani. Dla niektórych mężczyzn powodem zdrady może być potrzeba potwierdzania swojej pozycji, czyli potrzeba władzy.

Mężczyźni miewają też duże trudności z wyrażaniem własnych emocji, uczuć, brakuje im wglądu w swoje potrzeby, często towarzyszy im brak umiejętności stawiania granic, brak asertywności, chronienia własnej przestrzeni. W konsekwencji czują się zniewoleni, nigdy  na tyle dobrzy, by zaspokoić oczekiwania partnerki. W takim układzie kobiety czują się osamotnione w poczuciu, że to one dźwigają ciężar odpowiedzialności za rodzinę i w relacji pozamałżeńskiej szukają oparcia w mężczyźnie, który sprawia wrażenie silnego i decyzyjnego.

Zdarza się też, że zdrada ma na celu sprowokować partnera do jasnego stanowiska określającego jego zaangażowanie w związek.

Przyczyn zdrady w wielu przypadkach należy szukać w historii rodziny pochodzenia.

Zdrady są często wynikiem powielania pewnych schematów z dzieciństwa. Przykładowo kobieta wychowywana w domu, gdzie ojciec nadużywał alkoholu – był wulgarny, agresywny, stosował przemoc, w dorosłości może mieć trudność w utrzymaniu zdrowej, bezpiecznej relacji. Podświadomie będzie dążyć do atmosfery konfliktu i napięcia, aby potwierdzać przekonanie, że mężczyźni są tyranami, a kobiety ofiarami. Do rozpoznania takich zachowań niezwykle pomocna okazuje się psychoterapia, która w atmosferze zrozumienia i akceptacji pozwala zrozumieć własne mechanizmy funkcjonowania.

Mężczyźni również powielają schematy z domu rodzinnego, gdzie ojciec- mężczyzna zdradzał matkę  – kobietę i nie ponosił z tego tytułu „kary” – dziecku modelował w ten sposób skrzywiony obraz męskości, siły, władzy.

Inny przykład mężczyzny, który może mieć tendencje do zdradzania, to chłopiec, który został opuszczony przez ojca, i był wychowywany przez kobiety (np. matkę babcię , starszą siostrę). Gdy dorasta, sam często nie wie jak być ojcem, utrzymanie trwałej relacji z kobietą, spełnienie roli ojca jest zbyt obciążającym zadaniem. Dzieje się tak, gdyż w dzieciństwie nie miał możliwości uczenia się poprawnej relacji między kobietą i mężczyzną, nie ma doświadczeń pozwalających na budowanie i utrzymanie trwałej, bezpiecznej relacji z kobietą.

Czasami zdrada jest działaniem celowo autodestrukcyjnym – dzieje się tak, wówczas, gdy mamy do czynienia z lękiem przed bliskością, lękiem przed stratą.  W takim schemacie, właśnie wtedy gdy w związku układa się dobrze, pojawia się lęk przed tym, że ta sytuacja za chwilę się zmieni, po czym następuje działanie autodestrukcyjne, które ma potwierdzić negatywne lękowe przekonanie. W tym mechanizmie dochodzi do zdrady po to, żeby osoba, która boi się bliskości, mogła się przed tą bliskością uchronić lub zyskać poczucie kontroli nad związkiem.

Częstym powodem zdrady jest także uzależnienie od seksu . Uzależnienie służy im min. nałogowemu rozładowywaniu emocji, frustracji, jest przymusem, nad którym uzależniona osoba traci kontrolę, pomimo wielu strat (min. w relacji ), nie potrafi zapanować nad swoimi działaniami. Ten problem ma także przyczyny w domu rodzinnym. Od seksu najczęściej uzależniają się mężczyźni, którzy nie potrafią wyrażać swoich emocji, tylko je tłumią. Najczęściej są to synowie ojców alkoholików, którzy swoje emocje tłumili alkoholem. Syn, uciekając od alkoholu, ale nie potrafiąc wyrażać swoich emocji, rozładowuje je właśnie w seksie.

Jeśli wiemy, dlaczego doszło do zdrady, możemy podjąć efektywną pracę nad naprawą relacji.

Zdrada jest jak „kubeł zimnej wody” wylany na głowę. Bywa początkiem i drogą do nowej jakości życia. Pozwala rozpoznać przyczyny i wprowadzić zmiany, które dadzą wymierne korzyści dla każdej ze stron. Daje możliwość weryfikacji: co dla mnie jest wartością w życiu?

Świadomość własnych oczekiwań, zrozumienia własnych potrzeb, znajomość granic i ogólnie rozumiana dojrzałość może dać nam odpowiedź czego oczekujemy od relacji, czy potrafimy zbudować i utrzymać satysfakcjonujący związek. Jak radzić sobie z trudnościami i jak rozwiązywać konflikty.  

 

Artykuł powstał przy współpracy merytorycznej z Martą Mauer-Włodarczak

Sprawdź też nasz artykuł Jak żyć po zdradzie męża lub żony?

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Depresja współmałżonka

Depresja współmałżonka – jak sobie z tym poradzić?

Obecnie coraz częściej zdarza się, że jedno ze współmałżonków choruje na depresję. Wiele badań wykazało, że duże, permanentne trudności w związku, poczucie niezadowolenia z małżeństwa, brak satysfakcji z danej relacji czy też tzw. „nieszczęśliwe małżeństwo” są jednymi z czynników wpływających na wystąpienie dużego epizodu depresyjnego.

Ważne jest też to w jaki sposób małżonkowie przeżywają chorobę drugiej osoby. Między kobietami a mężczyznami w tym zakresie występują dość znaczące różnice zarówno pod względem samego sposobu myślenia jak też sposobu postrzegania relacji małżeńskiej (głównie jakości tej relacji).

Żony mężczyzn z depresją

  • Żony mężczyzn cierpiących z powodu depresji często rezygnują częściowo lub zupełnie z kontaktów towarzyskich.
  • Ponadto dość silnie przeżywają poczucie winy, lęk i osamotnienie. Koncentracja na depresji męża, przeżywanych emocjach i sposobach radzenia sobie jest bardzo nasilona, co utrudnia odnalezienie się w trudnej sytuacji i wywiera silnie negatywny wpływ.
  • Kobiety również w pewnych zakresach mają tendencję do przejmowania depresyjnego stylu myślenia.
  • Zmieniają się także priorytety – dla żony, depresja męża oraz związane z nią trudności stanowią sprawę najważniejszą.

Jak opisują to pacjentki, życie żony mężczyzny z depresją przestaje mieć jakiekolwiek inne priorytety. Na pierwszym miejscu stawiają chorobę męża, rezygnują z przyjemności, z kontaktów towarzyskich, są nadmiarowo skoncentrowane na trudnych emocjach. Po czasie zauważają, że same zaczynają wpadać w depresyjny nastrój i depresyjny sposób myślenia, jakby same zaczynały cierpieć na tę samą chorobę.

Mężowie żon z depresją

  • Mężowie kobiet z depresją radzą sobie w zupełnie inny sposób, szukając dodatkowych zajęć poza domem (zwiększenie godzin pracy, podjęcie nowych projektów, sport, znajomi), zyskują energię i ekspresję z zewnątrz.
  • Mężczyźni różnią się również pod względem sposobu funkcjonowania w relacji. Ich działanie opiera się raczej na bardziej pozytywnym i konstruktywnym zachowaniu, którego celem jest odwrócenie uwagi od depresji żony wskazując na pozytywne aspekty wspólnego życia.

Mężowie żon z depresją zachowują się często, jakby depresja żony działa się trochę poza nimi. Panowie szukają nowych aktywności, zdobywają nowe lub rozwijają stare pasje. Mówią, że sytuacja w domu ich przytłacza i odbiera energię, że nie są w stanie ciągle być w środku „bagna nieszczęść” czy „czarnego scenariusza przyszłości”.

Zrozumienie natury depresji i psychoterapia

Ważne jest, aby zarówno osoba chorująca jak i współmałżonek zrozumieli naturę depresji oraz jej wpływ i znaczenie dla relacji małżeńskiej. Stanowi to podstawę do skutecznego radzenia sobie z trudnościami wynikającymi z choroby. Ważne jest też to, aby w ramach tej relacji chory (głównie w pierwszym okresie leczenia) miał ograniczoną rolę, obowiązki i mniejsze oczekiwania ze strony członków rodziny. Właściwie są to elementy niezbędne do wspomagania współmałżonka w procesie zdrowienia.

W przypadku małżeństwa będącego w trakcie terapii pary zaleca się równoległe podjęcie terapii indywidualnej osoby chorej.

Odpowiedzialność członków rodziny

Członkowie rodziny chorego w procesie zdrowienia odgrywają bardzo ważną, a wręcz niezbędną rolę. Zmianami we własnym zachowaniu mogą wspomagać dochodzenie do zdrowia bliskiej dla siebie osoby. Zmiany te wynikają zarówno z tego, że zależy nam na członku rodziny, jak i z tego, że za ogólną sytuację i relacje w rodzinie my również bierzemy odpowiedzialność.

Co można i co trzeba zrobić?

  • Należy skupić się na depresji męża, depresji żony i wspólnie poszukać sposobów na jego rozwiązanie.
  • Warto zastanowić się co można zrobić na przyszłość, żeby do podobnej sytuacji więcej nie doszło.
  • Konieczne jest pamiętanie o ograniczonych możliwościach chorującego, który mimo chęci często nie jest w stanie zmobilizować się do wielu czynności, czy ma mniejszą niż zwykle zdolność do funkcjonowania w relacji.
  • Nie można też zapomnieć o złości i frustracji pozostałych członków rodziny, dla których ta sytuacja jest równie trudna. Każdy ma prawo do swoich emocji i przeżywania trudności na swój sposób. Tu również może pomóc rozmowa i wspólne znalezienie sposobów poradzenia sobie akceptowalnych i możliwych dla wszystkich.
  • Każda osoba może z tej sytuacji wynieść korzyść dla siebie w postaci nabycia umiejętności radzenia sobie i właściwego postępowania z osobą chorującą.


Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu depresji, także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Brak kłótni - wyznacznikiem dobrego związku?

Brak kłótni w związku – wyznacznikiem idealnego życia?

My się z mężem nigdy nie kłócimy, „dobry związek to taki bez kłótni albo celem naszej pracy jest przestać się kłócić”. Takie zdania niejednokrotnie słyszę w gabinecie. I od razu zapala mi się czerwona lampka. Dlaczego? Dlatego, że jeśli ktoś deklaruje, że nigdy się nie kłóci, to albo nie mówi prawdy, albo para jest już tak daleko od siebie, że dwie osoby są już po prostu obojętne wobec siebie.

Ciągłe kłótnie w związku – o czym mogą świadczyć?

Ale przecież kłótnia jest czymś niedobrym dla związku” – można pomyśleć. Sama kłótnia świadczy jedynie o tym, że się różnimy między sobą, że mamy odmienne spojrzenie na pewne sprawy albo, że trudno nam jest zrozumieć siebie nawzajem – ale to jeszcze nic złego. Kłótnie w małżeństwie nie oznaczają, że związek jest zły, toksyczny czy, że przeżywa kryzys. Problemem jest to JAK się kłócimy, jaka jest dynamika kłótni i jak (jeśli w ogóle) się potem godzimy.

Większość par zapytana o to, czy gdy emocje opadną, wraca do tematu kłótni, próbuje to na spokojnie omówić, twierdzi, że nie. A przy następnym konflikcie to, co nie zamknięte i nie przepracowane wraca ze zdwojoną siłą.

Czasem pary zamiast otwarcie pokazać emocje w wyniku różnicy zdań milkną – mają tzw. „ciche dni” – nie kłócimy się – mówią. Milczenie nie jest faktycznie otwartą kłótnią, ale jest wrogą, bierno-agresywną postawą i nieraz może być dużo trudniejsze w przeżywaniu, od otwartej, pełnej emocji kłótni.

Konflikt – czy można go uniknąć?

Moim zdaniem nie. Konflikt jest naturalną konsekwencją różnic pomiędzy ludźmi. Wywodzimy się z różnych rodzin, środowisk. Mamy swoje, jedyne i niepowtarzalne doświadczenia, zarówno te dobre, jak i te złe, które składają się na to jak postrzegamy i rozumiemy otaczający nas świat.

Różnice są dobre, bo pomagają poszerzyć horyzonty, pokazują różne możliwości wyjścia z kryzysu.

Fakt, że inaczej postrzegamy tę samą rzecz, nie znaczy, że ktoś postrzega ją źle. Zadaniem dla pary jest umiejętne włączenie ciekawości – jak Ty to widzisz i nie złoszczenie się, że spojrzenie jest inne od mojego.

Kłótnia to silna emocja. Silne emocje są w nas wtedy, gdy coś lub ktoś jest dla nas ważny, zależy nam i boimy się utraty. Gdy stajemy się sobie dalecy i obojętni, kłótnie też ustają, bo o co walczyć, skoro nie ma już zaangażowania czy głębokich uczuć.

Złość – emocja napiętnowana

W naszej kulturze złość jest emocją niepożądaną, złościć się jest nie ładnie, złościć się nie wypada. Gdy z takim przekonaniem wchodzimy w relację, w momencie gdy poczujemy złość – tłumimy ją, lub wypieramy. Tracimy z nią kontakt, co nie znaczy, że jej nie przeżywamy.

Tłumiona złość lubi zamienić się w migrenę, albo w napięcia karku lub żuchwy. Niejednokrotnie przeradza się w smutek, a potem w depresję. Tracąc kontakt z naszą złością, tracimy rozumienie tego co się z nami dzieje. Złość jest ważną wskazówką – naruszasz moje granice, dzieje się coś co grozi utratą czegoś wartościowego dla mnie.

Gdy tłumimy negatywne emocje, często w sytuacji, która nie powinna wywołać silnych emocji, wybuchamy, tracimy panowanie nad sobą i jeszcze bardziej się gubimy bo nie rozumiemy naszej reakcji.

Jak naprawić związek po kłótni?

To co ważne w związku – dać sobie prawo do złości, do kłótni, ale mądrej, asertywnej, takiej w której wiemy co nas złości i dlaczego, umiemy o tym powiedzieć, a gdy emocje opadną – pogodzić się i na spokojnie omówić co kto z nas zrozumiał i o co tak właściwie poszło.

Gdy trafiają do mnie pary, które zgłaszają swój problem z kłótniami – pytam jakie znaczenie w Państwa życiu ma złość? Czy w domu było jej dużo, czy mało? Czy można było się złościć czy było się za nią karanym? To ważne pytania, pomagające rozumieć w pierwszej kolejności siebie samego, a potem siebie nawzajem.

Korzyści dobrej kłótni

Dobra kłótnie, czyli taka, którą omówimy i zrozumiemy co się zadziało, wzmacnia naszą relację, pozwala lepiej się poznać. Konflikt i silne emocje pozwalają nam dostrzec co jest najważniejsze,  dostrzec że to co nas łączy jest ważniejsze od tego co dzieli. Uczymy się siebie nawzajem, uczymy się empatii, wybaczenia i akceptacji popełnianych błędów.

Słowa, które często powtarzam moim parom – dobre, prawdziwe związki nie są perfekcyjne. A perfekcyjne związki nie są prawdziwe.

Dajmy sobie prawo do kłótni, tylko zawsze mądrze ją kończmy.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Rozwód i co dalej?

Rozwód i co dalej?

Rozwód – statystyki

Statystyki wskazują, że ilość rozwodów w Polsce wciąż jest wysoka. W roku 2016 rozwiodło się 64 tysiące małżeństw, wobec 1,7 tyś. par sądy orzekły separację. Z danych wynika, że rozpada się około 44% małżeństw żyjących w miastach i około 22% małżeństw żyjących w polskich wsiach.

Najczęściej rozstają się pary między piątym a dziewiątym rokiem trwania małżeństwa. Często też decyzje o rozwodzie podejmują pary, kiedy ich dzieci są już dorosłe – dzieje się tak po 20 roku wspólnego życia – wówczas najczęściej partner opuszcza swoją żonę dla młodszej partnerki.

Za główną przyczynę rozwodów obecnie podaje się niezgodność charakterów – aż 40% małżeństw podaje tę przyczynę jako powód rozstania. W dużo mniejszym stopniu powodem są nieporozumienia na tle seksualnym czy finansowym. Wbrew pozorom najrzadziej bezpośrednią przyczyną rozwodów jest tzw. twarda przyczyna, tzn. alkoholizm czy zdrada jednego z małżonków.

Dlaczego tak łatwo podjąć decyzje o rozwodzie?

Kiedyś o małżeństwie decydowały rodziny. Małżonkowie byli dobierani na podstawie pochodzenia, statusu finansowego, systemu wartości czy zasad panujących w rodzinach. Obecnie z dużo większą łatwością można podjąć decyzje o wspólnym życiu. Jak się jednak okazuje miłość romantyczna, czy namiętność trwa zbyt krótko, aby stała się solidnym fundamentem do satysfakcjonującego związku na całe życie. Kiedy emocje opadną, okazuje się, że ludzie nie potrafią znaleźć wspólnych tematów do rozmów. Mają inne oczekiwania wobec siebie, względem sposobu spędzania wolnego czasu, czy wychowywania dzieci i wiele innych.

Nie chcą naprawiać, nie chcą się trudzić, chcą szybko i łatwo dostać to co „ ładne i kolorowe”.

Powszechne przekonanie, że człowiek ma obowiązek szukać szczęścia przyczynia się również do większej ilości rozwodów. „Skoro mężczyzna/kobieta z którą jesteś nie spełnia Twoich oczekiwań, nie rozpoznaje Twoich potrzeb – szukaj nowego partnera!”.  Możemy przeczytać w niejednym czasopiśmie czy poradniku.

Innym powodem może być niezależność finansowa zarówno mężczyzn i kobiet, która daje poczucie wolności, swobody, decydowania o sobie samym. Zatem, gdy partner nie spełnia naszych oczekiwań uznajemy za jedyne rozsądne rozwiązanie – rozwód.

Rozwód niesie ze sobą jednak sporo dotkliwych konsekwencji, o których często małżonkowie nie wiedzą. Rozwód wydaje się rozwiązaniem wszystkich problemów, nieporozumień, stresów, napięć, jawi się jako koniec kłótni, krzyków, przepychanek. Nic bardziej mylnego – jest przyczyną kolejnych problemów.

Rozwód a dziecko

Rozwód rodziców to dla dziecka trudne doświadczenie, trauma. Paradoksalnie, chcąc chronić dziecko, rodzice nie wyjaśniają aktualnej sytuacji, nie rozmawiają z dzieckiem, przez co dziecko odczuwa jeszcze większy niepokój, lęk, brak poczucia bezpieczeństwa. Świat dziecka pęka jak bańka mydlana.

Często rodzice pochłonięci swoimi sprawami, walką między sobą, skupieni na sobie nie zauważają cierpienia dziecka. Dziecko natomiast wycofuje się i przygląda, często przerażone, czekając na dalszy bieg sytuacji. Dzieci często obwiniają się za nieporozumienia w rodzinie. Myślą, że to one są powodem rozstania rodziców, np. powodem wyprowadzki taty, jest fakt, że np. źle się zachowywały, albo były nieposłuszne.

Dorośli często obwiniają się wzajemnie, podejmują głośną krytykę drugiego rodzica w obecności dziecka. Dziecko jest pogubione, nie chce „wybierać”. Dziecko zazwyczaj kocha tak samo mocno i mamę i tatę – niezależnie od powodów rozstania swoich rodziców. Dzieci nieświadomie szukają sposobu odreagowania trudnej sytuacji; reagują czasami złością, buntem. „Radzą sobie jak mogą” – przysparzają kłopotów wychowawczych, zaczynają mieć kłopoty w szkole, czasami zaczynają chorować. To ich obronna reakcja na sytuację, której nie rozumieją i  nie mogą zmienić.

Rozwód – kobieta, mężczyzna             

Rozwód daje obietnicę spokoju, oddechu, zamknięcia trudnych spraw. Często jednak jest początkiem nowych kłopotów w jeszcze bardziej skomplikowanych okolicznościach.

Małżonkowie rozpoczynają nowy rozdział swojego życia z dużym obciążeniem. Mają świadomość porażki jaką ponieśli. Towarzyszą im trudne emocje. Uczucie straty, utraconej nadziei, niespełnionej miłości. Towarzyszy im rozczarowanie i pustka.

Okazuje się dość szybko, że samotne macierzyństwo (najczęściej samotnie wychowują dzieci kobiety) obok prowadzenia domu i pracy zawodowej jest dużym wyzwaniem. Pod wieloma względami – szczególnie emocjonalnym, finansowym, organizacyjnym. Ma to istotny wpływ na jakość życia dorosłej osoby jak również dziecka. Niezależnie pod czyją opieką pozostaje dziecko, pogodzenie  obowiązków związanych z opieką nad dzieckiem z obowiązkami zawodowymi często staje się dużym wyzwaniem (niezbędna okazuje się pomoc osób trzecich – opieka dodatkowej opiekunki, dziadków itp.).

Jak rozwód wpływa na relacje między rodzicami a dzieckiem?

Relacje z rodzicem (najczęściej ojcem dziecka), który wyprowadza się z domu rodzinnego również wymagają pewnego poukładania, co nie jest łatwe i przyjemne. Często towarzyszy temu wzajemna niechęć, brak życzliwości, brak zrozumienia czy wsparcia. Wszelkie nieporozumienia w tej kwestii odbierane są jako „ograniczanie kontaktów z dzieckiem”.

Zaczyna się bolesna gra: kto, kiedy i na jak długo może zająć się dzieckiem – który weekend, co z wakacjami, feriami, jak podzielić się świątecznym okresem?  

Układanie życia z nową partnerką/nowym partnerem wymaga włączenia jej/jego w życie dzieci z pierwszego małżeństwa, czyli również włączenia w sprawy ustalane z byłą żoną/byłym mężem. Okazuje się, że dzieje się to zazwyczaj kosztem którejś ze stron. A na pewno kosztem dzieci.

Tam gdzie do tej pory trzeba było znaleźć rozwiązanie między dwójką ludzi teraz trzeba znaleźć sposób na porozumienie 3 a nawet 4 dorosłych osób (biorąc pod uwagę, że każda ze stron układa sobie życie z nowym partnerem) a wśród nich jest jeszcze dziecko, które jest zdane na decyzje dorosłych. Często rodzice zapominają, że tym co powinno być najważniejsze w ich ustaleniach  jest „dobro dziecka”. Niestety często dzieje się odwrotnie a dziecko staje się „kartą przetargową”.

Jak żyć po rozwodzie?

Za każdą relację strony odpowiadają po połowie. Bez przyjrzenia się i zrozumienia własnej odpowiedzialności  za relację ze swoim mężem czy żoną, w przyszłości prawdopodobnie będą  pojawiać się te same, lub podobne konflikty.

Nierozwiązane problemy takie jak zazdrość, problem z zaufaniem, brak umiejętności radzenia sobie ze złością, problemy komunikacyjne i wiele innych zabierzemy ze sobą w świat i będą się pojawiać w kolejnych relacjach. Niezależnie gdzie i z kim będziemy one będą wciąż żywe i aktywne dopóty, dopóki nie rozprawimy się z nimi.

Należy pamiętać, że zmiany są możliwe jedynie po rozpoznaniu niepożądanych zachowań i wprowadzeniu nowych, pozytywnych zmian. Brak rozpoznawania własnych mechanizmów funkcjonowania, znajomości własnych schematów, prawdopodobnie nie pozwoli na satysfakcjonująca relację z drugim człowiekiem. Owe schematy kiedyś były potrzebne, adaptacyjne, dawały poczucie bezpieczeństwa. Okazuje się, że w relacji z drugim człowiekiem często wpływają na niewłaściwą jakość porozumiewania się.

Skąd biorą się problemy w małżeństwie?

Brak wiedzy o sobie samym wpływa niekorzystanie na małżeństwo. Dzieje się tak wtedy, gdy ludzie  decydują się na wspólne życie opierając własne oczekiwania o wyobrażenia, nadzieje, iluzję czy fantazję.

Często powodem jest brak dojrzałości i brak odpowiedzialności za własne życie. Młodzi ludzie podejmujący decyzję o małżeństwie mają trudność w akceptowaniu samych siebie, nie rozpoznają swoich mocnych i słabych stron. Nie są gotowi do zmiany, pracy nad sobą. nie potrafią lub nie chcą ponosić odpowiedzialności za siebie i swoje decyzje. Mają trudność w przewidywaniu ich konsekwencji, nie dążą do tego aby być rzetelnym, sumiennym, z trudem wywiązują się z umów – również przed sobą samym.

Dużą trudność stwarza im zaznajomienie się z własnymi uczuciami i myślami oraz panowanie nad nimi. Często obwiniają innych za swoje zachowanie. Mają trudność w umiejętnym radzeniu sobie zarówno z przyjemnymi jak i przykrymi emocjami. Nie są uważni na uczucia innych osób, brak im empatii przez co nie posiadają podstawowej umiejętności budowania i rozwijania relacji z innymi ludźmi.

Kolejnym utrudnieniem w budowaniu wartościowej relacji z drugim człowiekiem jest brak umiejętności dążenia do celu zarówno w obszarze zawodowym, jak i prywatnym. Brak umiejętności motywowania siebie i bliskich do realizowania celów życiowych; wytrwałości i cierpliwości – rozumianych jako pozytywne cechy, które pozwalają na podejmowanie każdego działania. Działania, które pozwalają na monitorowanie efektów, eliminowanie niepożądanych oraz wprowadzanie właściwych, pozytywnych  działań. Często brakuje realnego optymizmu – energii pozwalającej na ocenę otaczającej rzeczywistości czy świadome zarządzanie relacjami. Z trudem dbają o relacje międzyludzkie. Brakuje im elastyczności i otwartości na zmiany. Osoby otwarte na zmiany, przyjmują krytykę jako źródło ulepszania siebie i otaczającego je świata. Otwartość rozumiana jest przez nich jako potrzeba ciągłego wzrostu.

Zacznij od siebie…

Brak dojrzałości to zbiór cech które mogą wpłynąć negatywnie na trudności związane z adaptacją w nowych warunkach po rozwodzie. Z pewnością nie pomaga nowy zestaw obowiązków, problemy finansowe, poczucie straty, porażki, samotność, uczucie napięcia, niepokój, lęk. Często pojawiają się wyrzuty sumienia, poczucie winy szczególnie wobec dziecka, wątpliwości. To pogłębia poczucie braku stabilizacji, bezpieczeństwa, niepewności. W rezultacie pojawia się pustka, niechęć i depresja. Dotyczy to zarówno kobiet i mężczyzn po rozwodzie.  

Rozwód bywa cierpieniem wielu osób – poza małżonkami i ich dziećmi – które najbardziej dotkliwie doświadczają konsekwencji rozwodu, ponoszą je również dziadkowie, dalsza rodzina, znajomi, przyjaciele, nowi partnerzy. Każdy musi dostosować się do nowej, trudnej sytuacji.

W sytuacji, gdy pojawia się kryzys warto podjąć działania, które mogą temu przeciwdziałać. Warto znaleźć w sobie gotowość na poszukiwanie konstruktywnych rozwiązań, pielęgnować wszystko to, co łączy małżonków. Podjąć trud pracy nad wprowadzeniem zmian. Dobrym rozwiązaniem jest coraz bardziej dostępna terapia małżeńska, która pozwala przyjrzeć się powodom kryzysu oraz znalezieniu rozwiązań.

Masz podobny kłopot? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Czy związek z osobą uzależnioną od alkoholu ma szansę przetwać?

Czy związek z osobą uzależnioną od alkoholu ma szansę przetrwać?

Witam, od niespełna 5 lat jestem z moim pierwszym chłopakiem, a od prawie 4 lat mieszkamy razem. Ja jestem raczej spokojną osobą, on za to lubi wypić i bawić się. Zawsze pił, ale od pewnego czasu zaczął nadużywać alkoholu, jak i narkotyków. Zdarzyło mu się nie wracać przez 2 dni do domu kilka razy w ostatnim czasie, a teraz przeprowadził się do swojej mamy, gdzie zaczął uczęszczać na terapię.

Jednak nie potrafię mu już zaufać. Ciagle boję się, że znowu wyjdzie z domu i nie wróci. Prosiłam, żeby przestał z tym na jakiś czas, póki terapia nie zacznie przynosić efektów. On jednaka dalej chodzi na dyskoteki. Co prawda wraca zawsze do domu i nie bierze już żadnych narkotyków. Mimo to strasznie się boje i nie potrafię mu zaufać. Czuję się też bardzo samotnie, że uciekł ode mnie, choć ja zawsze mu pomagam. Nigdy nie zostawiłam go w potrzebie, co udowodniłam mu już nie raz.

Historia ta jest dłuższa i strach, który odczuwam, gdy mój chłopak wypije nie zaczął się od teraz, tylko już wcześniej. Ja rozumiem, że on ma problem z alkoholem, jednak ten strach który mam w sobie nie pozwala mi, mu z powrotem zaufać. On nie rozumiem, że swoim zachowaniem w ostatnim czasie dużo we mnie zniszczył. Zaczęłam się bardzo zastanawiać, czy mam na to jeszcze siłe. Ja też potrzebuję wsparcia, którego niestety nie otrzymuje od niego. Czy przy tylu wątpliwościach, strachu i braku zaufania, jest jeszcze możliwość na odbudowanie związku?

Pani Aneto,

Z listu, który Pani przysłała wynika, że od kilku lat  żyje Pani w ciągłym napięciu, strachu i niepokoju. Utraciła Pani poczucie bezpieczeństwa i zaufanie wobec chłopaka. Czuje Pani, że traci Pani siły, sama nie otrzymując wsparcia. Zauważa Pani, że Pani potrzeby nie zostają zaspokojone. Powyższe spowodowane jest faktem, że chłopak nadużywa alkoholu, również nie stroni od narkotyków. Pomimo tego, że w ostatnim czasie podjął decyzję o rozpoczęciu terapii, kontynuuje zachowania ryzykowne, a Pani uczucie lęku, brak zaufania nadal towarzyszy. Czuje się Pani opuszczona, zawiedziona, zastanawia się skąd brać siłę na walkę o tę relację. Zastanawia się Pani, czy możliwe jest odbudowanie związku.

Z tego co Pani opisuje, Pani samopoczucie, z dużym prawdopodobieństwem jest spowodowane aktualnym trybem życia jaki prowadzi Pani chłopak oraz Pani dużym zaangażowaniem w jego sprawy.

Długotrwałe funkcjonowanie w relacji z osobą uzależnioną – czyli  dbałość i troska o drugą osobę w warunkach permanentnego stresu, napięcia, braku bezpieczeństwa może rozwinąć u osoby dającej tę troskę syndrom wspołuzależnienia, który objawia się min.: nierozpoznawaniem i zaniedbywaniem własnych potrzeb, trudnością w określeniu własnych granic, podporządkowaniem się potrzebom osoby uzależnionej, towarzyszy permanentny lęk o drugą osobę, przejmowanie odpowiedzialności za nią, nadkontrola.

Zachęcam Panią do zastanowienia się, czego Pani potrzebuje dla siebie, jak wygląda Pani obecne życie? Co z innymi obszarami Pani życia – życiem zawodowym? Jak wyglądają relacje z innymi ludźmi, znajomymi, przyjaciółmi, rodziną? Jak Pani się relaksuje, odpoczywa? Jak Pani dba o siebie? Czy ma Pani czas na hobby, pasje? Co Pani o sobie myśli, o swojej przyszłości?

Jeśli z trudem odnajduje Pani odpowiedzi na powyższe pytania, warto w takiej sytuacji skorzystać z pomocy specjalisty, czyli psychologa lub psychoterapeuty, aby odzyskać swoją autonomię, poczucie sprawczości, decydowania o sobie samym, wewnętrzny spokój i harmonię.  

Realną szansą na odbudowanie związku jest praca terapeutyczna każdego z Was. Rozpoznanie własnych schematów funkcjonowania, wprowadzenie zmian, ustalenie nowych zasad, wyznaczenie granic może dać wymierne korzyści dla Waszej relacji.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mąż nie chce mieć dziecka

Mąż nie chce mieć dziecka. Czy powinnam go zostawić?

Mam problem. Mąż nie chce mieć ze mną dziecka. Jesteśmy razem kilka lat po ślubie. Jak dotąd był to temat tabu, ponieważ mąż się denerwował jak chciałam poruszyć ten temat. Kiedy doszło do wpadki, mąż obwiniał mnie za to, wręcz dokuczał i wyraźnie dawał do zrozumienia, że nie jest zadowolony. Wymyslał tysiąc problemów z tym związanych i wyrażał niechęc. Niestety, ciążę poroniłam. Było mu niby smutno, wmawiał mi, że cieszył się na myśl o dziecku. Gdy chcę wznowić ten temat i próbować dalej, on nadal twierdzi, że nie jest gotowy. Nie wiem co robić. Czas leci, boję się, że kolejny raz się nie uda. Nie wiem czy od niego odejść i ułożyć sobie inaczej życie. Pomimo tego, że go kocham, to nie rozumiem jego zachowania. Przez to wszystko jestem bardzo nieszczęśliwa i bardzo samotna. Proszę o porade. Z góry dziękuje.

Chęć i gotowość do posiadania potomstwa to jeden z ważniejszych tematów w momencie zakładania rodziny. Gdy wiążemy się z drugą osobą dobrze jest mieć wspólną wizję dotyczącą tego, jak ma wyglądać nasza przyszłość. Z tego co Pani napisała, pozwalam sobie wnioskować, że nie było rozmowy na ten temat – czy chcą Państwo dzieci, kiedy, ile.

Mówienie o braku gotowości, wiąże się z lękiem – pytanie z lękiem przed czym? Czego mąż obawia się w związku z pojawieniem się dziecka? Tu pojawia się wiele myśli :

  • boimy się powiększenia rodziny, bo jest to ogromna zmiana, która wiąże się często ze zmianą przyzwyczajeń i nawyków, których zmieniać nie chcemy;
  • nie mamy pozytywnych wzorców rodzicielskich, więc nie wiemy jak być dobrym rodzicem;
  • obawiamy się, że pojawienie się dziecka wpłynie negatywnie na małżeństwo.

Powodów może być wiele – bardzo ważne jest, aby zrozumieć, uświadomić sobie, skąd ten brak gotowości. Złość męża, gdy zaczyna Pani ten temat, może świadczyć, że u podłoża leżą jakieś trudne emocje.

Doświadczenie nieplanowanej ciąży i poronienia – to bardzo trudne momenty zarówno dla Pani jak i dla związku. Może pojawić się poczucie winy, ale też złość i żal do męża o brak wsparcia. Poronienie jest niezwykle trudną stratą dla kobiety. Jest to czas, kiedy potrzebuje ona wsparcia, zrozumienia, czasu na przeżycie.

Myślę, że zarówno brak wspólnej wizji co do posiadania dzieci oraz ostatnie doświadczenia, wywołały kryzys zarówno u Pani jak i w Państwa związku. Proszę zastanowić się nad konsultacją z psychologiem – może to pomóc ułożyć emocje, przyjrzeć się potrzebom i na spokojnie omówić problemy jakie Państwo na ten moment przeżywacie.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Rozstanie z partnerem – czy rady psychologa są słuszne?

Dzień dobry, proszę o pomoc w takiej sytuacji: mężczyzna jest w trakcie rozstania z żoną. Jego żona bardzo mocno przeżywa rozstanie. Zaprzecza sytuacji, na oczach dzieci  (w wieku 10 i 14 lat) rozpacza i błaga o powrót. Czy psycholog podczas terapii może utwierdzać kobietę w przekonaniu, że mąż rozstajac się z żoną jednoczesnie rozstaje się też z dziećmi (a w konsekwencji przekazywać takie informacje dzieciom)? Czy prawidłowe jest postępowanie psychologa, który mówi, że dziecko nie może rozpocząć terapii, ponieważ jest w nim zbyt dużo złości, gniewu? Proszę o pomoc. Czy ten feedback od psychologa jest profesjonalny? Czy jest zgodny z wiedzą psychologiczną? Czy jest konstruktywny? Jak w takiej sytuacji powinien postąpić ten mężczyzna? Czy zgodnie z prośbą żony ograniczyć kontakty z dziećmi, które powodują później traumę, płacz, złość i gniew(po rozstaniu, po wizycie)? Czy wręcz przeciwnie dążyć do regularnych kontaktów? Proszę o wskazówki, jak najlepiej postępować w tak trudnej sytuacji.

Pytanie nie jest łatwe. Przede wszystkim dlatego, że to nie Pani jest uczestnikiem rozmów z psychologiem. Tak naprawdę nie wiemy jaki dokładnie jest przekaz w gabinecie. Częstym zjawiskiem, zwłaszcza w trudnych, emocjonalnych sytuacjach, jest filtrowanie zasłyszanych treści przez własny system poznawczy i emocjonalny. W konsekwencji zdarza się, że pacjent rozumie wypowiedź psychologa inaczej niż psycholog miał intencje. Ciężko odnieść się w takiej sytuacji, czy to co psycholog mówi jest profesjonalne, ponieważ tak naprawdę nie wiemy jaki jest dokładny przekaz.

Postaram się za to odnieść do samej sytuacji. Rozstanie jest zawsze trudnym emocjonalnie stanem. Osoba, która decyduje się na zakończenie związku, bierze na siebie konsekwencje w postaci odpowiedzialności za złość, smutek, rozpacz, osoby którą zostawia. Założenie, że pozostawiam żonę, nie dzieci, jest o tyle mylące, że może zakładać, że dla dzieci nic się nie zmienia – my się rozstajemy, ale ja wciąż jestem Waszym tatą.  A przecież dzieci w takiej sytuacji tracą jednego z rodziców, chociażby pod względem czasowym i mają prawo czuć złość czy smutek.

Rozstanie rodziców jest dla dzieci jednym z bardziej traumatyzujących doświadczeń. Dlatego też, warto pomyśleć o wsparciu psychologicznym dla nich od samego początku zaistniałej sytuacji. Silne emocje NIE są przeciwwskazaniem do pracy z dzieckiem.

Co do zapytania odnośnie dalszych postępowań, najważniejsze aby małżonkowie porozumieli się co do opieki nad dziećmi. Jeżeli emocje są na tyle trudne, że prawidłowa, spokojna komunikacja jest utrudniona, warto skorzystać z mediacji lub z pomocy psychologicznej. Tak, aby dzieci nie były wciągane w emocjonalne rozgrywki rozstających się rodziców.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy! Skonatkuj się z nami.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mąż jest zazdrosny o moją przeszłość. Co robić?

Mąż jest zazdrosny o moją przeszłość. Co robić?

Szanowni Państwo,
zwracam się z pytaniem dotyczącym relacji małżeńskiej. Mąż nie potrafi wybaczyć mi faktu, iż zanim poznaliśmy się, byłam w trzech poważniejszych relacjach damsko-męskich. Meritum problemu polega na tym, że w poprzednich związkach dochodziło do współżycia. Ja jestem jedyną partnerką seksualną mojego Męża. Jak gasić tego typu konflikty? Czy możliwe jest nawiązanie porozumienia? Mąż jest uparty… Ja, zdaje się, również. Nie zawsze potrafię wyciągnąć rękę do zgody. 

Na początku naszej znajomości rozmawialiśmy na ten temat. Mąż zaakceptował ten fakt, zadając jedynie pytanie czy wszystko jest już zakończone, a tak waśnie było, zatem nasza znajomość rozwijała się dalej.

W międzyczasie pojawił się problem z pornografią i kłamstwami mojego Męża na ten temat, ale także w innych sprawach. Było to bardzo trudne doświadczenie, bo nie zdawałam sobie sprawy z możliwości istnienia tego typu sytuacji. Byłam w zaawansowanej ciąży, potrzebowałam czułości i ciepła, a nie otrzymywałam tego. Rozmowa na ten temat przeradzała się w rozmowę nt. moich byłych partnerów i cóż… błędne koło.

Przestałam poruszać trudne wątki, mimo iż bardzo źle się czułam ze swoimi myślami i byłam bardzo samotna. Czasem, kiedy mamy ciche dni, słyszę jak On wychodzi np. na balkon i rozmawia ze swoją mamą. Dla mnie jest to bardzo irytujące, ponieważ ze mną nie rozmawia, a dzwoni do mamy. Czuję, że nie zależy mu na zdrowej, bliskiej relacji ze mną.

Obecnie jesteśmy 1,5 roku po ślubie. Mamy rocznego synka i jestem w piątym miesiącu ciąży. W sytuacjach, kiedy coś niefortunnie przypomni fakt moich byłych partnerów, widzę, że jest to bardzo trudne dla mojego Męża. Początkowo w takich sytuacjach przepraszałam i zapewniałam o moim uczuciu względem Niego. Rozmawialiśmy i płakaliśmy wielokrotnie w wyniku tych bolesnych chwil.

Po ostatnich takich „wyrzutach” i słowach Męża, że nie wybaczy mi tego nigdy, że będzie pamiętał do końca życia – moja postawa jest inna. Wiem, że te myśli są dla niego bardzo bolesne, ale dla mnie również. Długo nie mogłam poradzić sobie z myślami typu „nie nadaję się dla nikogo, nie zasługuję na miłość, bo nie jestem w pełni tylko jego. Jestem brudna, zużyta”. Z tego też powodu bałam się wchodzenia w związek z moim Mężem. Lecz Jego zapewnienia, że ułoży nam się, dawały mi poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji i przywróciły wiarę w to, że nie jestem „do niczego”, bo byliśmy razem szczęśliwi i zaangażowani.

Nadmienię, iż moja relacja z Tatą nie układała się najlepiej. Nadal nie jest idealna. Często czuję przy nim skrępowanie i dystans, mimo, iż jestem już osobą dorosłą, mam 26 lat. Nie chwalił, nie prawił komplementów, ani nic podobnego. Zwracał natomiast niejednokrotnie uwagę na to, iż starsi bracia zarabiają (pracowali z Tatą) tj. są zaradni, a zdanie na temat kobiet – winny zajmować się przede wszystkim domem i dziećmi. Pogląd, że dziewczynki są w jakimś sensie gorsze od chłopców. Potrafił zadrwić lub „kulturalnie” ośmieszyć. „Cicho Ścierwo’’ – usłyszane od Taty – gdy w tego typu ośmieszającej sytuacji odbiłam piłeczkę, będzie chyba boleśnie wyryte w mojej głowie już zawsze, choć słowa te zabrzmiały jakieś 4 lata temu.

Doświadczyłam molestowania w dzieciństwie przez osobę z rodziny. Wybaczyłam temu mężczyźnie i nie mam w stosunku do niego złych uczuć, emocji. W pewnym sensie rozumiem jego ówczesne położenie i zachowanie. Obawiam się jednak, że te doświadczenia, owiane tajemnicą i dużym wstydem (sama ukrywałam to, co się działo, bo miałam poczucie, że to niewłaściwe) mogły wywrzeć na mojej osobowości i charakterze pewne piętno. 

W wieku nastoletnim obiecałam sobie, że aby poradzić sobie z ówczesnymi doświadczeniami udam się do psychologa, gdy się usamodzielnię. Być może gdybym w porę skorzystała z odpowiedniej pomocy nie wysyłałabym do Państwa tej wiadomości. Przepraszam za obszerną formę zapytania, jeśli zechcą Państwo odpowiedzieć będę bardzo wdzięczna.

Z pozdrowieniami,
Ewa

Szanowna Pani Ewo,

W swoim liście porusza Pani wiele trudnych wątków – mogę jedynie wyobrazić sobie ile jest w Pani emocji i przeżyć z nimi związanych. Biorąc pod uwagę, że jest Pani w ciąży,  gdy emocje pod wpływem hormonów są niezwykle intensywne – myślę, że jest Pani w trudnym dla siebie  momencie.

Gdy rozpoczynamy nowy związek, z reguły poświęcamy chwilę na rozmowę dotyczącą przeszłych doświadczeń partnera. Jest to o tyle ważne, że to w jakich związkach byliśmy, jak się one kończyły, jakie mamy doświadczenia z nich wyniesione ma znaczenie w obecnej relacji. Z Pani słów wynika, że taka rozmowa miała między Państwem miejsce i mąż zaakceptował Pani przeszłość. To, że teraz trudno mu się z tym pogodzić jest pytaniem do niego – dlaczego? Dlaczego fakt, że jego żona była w związkach przed nim, jest takie trudne dla niego do zaakceptowania. Biorąc pod uwagę, że mąż ma problem z pornografią, możliwe, że ma trudność w akceptacji siebie, poczuciem własnej wartości – ale to są jedynie hipotezy wymagające pracy ze specjalistą.

Na pewno konflikty małżeńskie powinny być rozwiązywane przez współmałżonków. Gdy jedna ze stron w pierwszej kolejności zwraca się do swoich rodziców, mamy prawo czuć brak lojalności. Jest to także temat do rozmowy między Państwem – warto powiedzieć o swoich uczuciach – „Czuję się niekomfortowo, gdy rozmawiasz o naszych problemach z mamą. Chciałabym, żebyśmy w pierwszej kolejności mogli porozmawiać ze sobą. To dla mnie ważne.”

Pisze Pani także o trudnych doświadczeniach z dzieciństwa – molestowanie seksualne, jest  rzeczą, która może wywołać u nas bardzo głęboki uraz mający wpływ na całokształt naszego zachowania. Jest to doświadczenie z kręgu traumatycznych. Dodatkowo niełatwe relacje z tatą, który odrzuca Panią emocjonalnie – to wszystko może znacząco wpływać na to, jak wchodzi Pani w relacje damsko – męskie, jak myśli Pani o sobie.

To trudne doświadczenia i Pani intuicja, żeby skorzystać z pracy z psychologiem jest słuszna. Zachęcałabym Panią w pierwszej kolejności do podjęcia pracy indywidualnej, gdzie będzie miała Pani okazję spojrzeć na swoje doświadczenia ze wsparciem, zobaczyć, że nie było w tym Pani winy, zbudować poczucie własnej wartości. Następnym krokiem byłaby praca w parze i nauka wspólnego rozwiązywania trudności.

Masz podobny kłopot? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Czy przyjaźń partnera z byłą dziewczyną jest możliwa?

Czy przyjaźń partnera z byłą dziewczyną jest możliwa?

Witam,
piszę z krótkim pytaniem. Czy koleżeński kontakt partnera z byłą jest normalny? Mój partner, z którym jestem od około pół roku, przyjaźni się ze swoją byłą dziewczyną. Byli ze sobą 3 lata, rozstali się około 3 lata temu. Nadal utrzymują kontakt. Czasem do siebie dzwonią, wymieniają sms, spotykają się na kawie (u niej lub u niego) lub wychodzą wraz ze znajomymi na piwo. Ona podobno ma faceta, który nie ma nic przeciwko tej relacji a wręcz lubią się z moim chłopakiem. 

Ja ich jeszcze nie poznałam i szczerze to czuję niechęć do tej dziewczyny. Nie mam ochoty jej poznawać. Mój chłopak twierdzi, że wie, że to dziwne, ale znali się z ex kilka lat przed związkiem na stopie koleżeńskiej, dlatego nadal się lubią i utrzymują kontakt. Uważa, że jestem bezpodstawnie zazdrosna i że postąpił uczciwie mówiąc mi o tym, że to jego była. Wspomina nawet, że nie wyobraża sobie, że mogłoby jej zabraknąć na jego ślubie. Znamy się krótko. Natomiast dziewczyny nie znam i po prostu ta relacja wydaje mi się niezdrowa. Mój mężczyzna twierdzi, że po prostu się przyjaźnią. Dla mnie to niezrozumiałe i trudne. Irytuję się i frustruję na myśl o niej. Pomimo iż, aktualnie nie czuję żadnych obaw o zdradę itp., to uważam, że ta sytuacja nie jest normalna.

W przyszłości może tworzyć nieporozumienia a także niebezpieczne sytuacje, gdy np. pojawi się rutyna w związku, lub gdyby np. ona rozstała się ze swoim partnerem. Czy coś ze mną jest nie tak? Czy ta relacja może być zdrowa? Jestem DDA i czasem nie wiem, czy nie przesadzam. Mam silne poczucie „własności” i wychodzę z założenia, że jeśli z kimś jestem, to nie powinnam spotykać się z innym mężczyzną sam na sam na kawie, piwie itp. Proszę o poradę, bo jestem skołowana i nie wiem co myśleć. Pozdrawiam, Teresa. 

Pani Tereso,

Odpowiadając na postawione pytanie: „Czy koleżeński kontakt z byłą jest normalny?”, to zależy od tego, gdzie leży w tym przypadku Pani granica akceptacji i czucia się bezpiecznie w związku ze swoim partnerem oraz na czym polega ta przyjaźń. Kontakt ukochanego z byłą jest trudny do przyjęcia, ponieważ budzi uzasadnione wątpliwości co do motywów tej relacji. Jeśli pojawia się poczucie zagrożenia warto o tym szczerze porozmawiać z partnerem.

Proszę zastanowić się, jakie zachowania chłopaka powodują uczucie niepokoju. Powiedzieć mu, co czuje Pani w związku z tą sytuacja, jakie emocje budzi w Pani fakt jego spotkań z koleżanką. Partner powinien wziąć pod uwagę Pani uczucia i zastanowić się nad kompromisem. Czasami musi odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla niego ważniejsze: spokój w obecnym związku, czy przyjaźń z byłą. Wchodząc w związek trzeba przewartościować pewne kwestie i to partnerowi poświęcać większość czasu i energii. Przyjaciel powinien to zrozumieć.

Pani Tereso ciekawa również jestem jaką posiada Pani samoocenę, ponieważ osoby o niskim poczuciu własnej wartości są częściej zazdrosne o swoich partnerów i nie jest to wtedy związane z zachowaniem partnera, tylko z różnymi obawami pochodzącymi z „wnętrza” osoby zazdrosnej.

Jeśli postępowanie Pani chłopka przestanie budzić Pani wątpliwości, proszę zacząć budować wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa i zaufania do tego co Was łączy.

Masz podobny kłopot? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.