Dietetyka - czy wybrałam właściwy kierunek studiów

Dietetyka – czy wybrałam właściwy kierunek studiów?

Witam. Od jakiegoś czasu nurtuje mnie ciągle jedna myśl… A mianowicie – chciałabym zostać dietetykiem. Aktualnie czekam na wyniki maturalne, a następnie na informację czy dostałam się na wymarzone studia. No właśnie i tu pojawia się problem. Otóż jakiś czas temu dość sporo schudłam (z 72 kg do 53 kg) lecz niestety podczas matur, ze względu na moją skłonność do zajadania stresu ogromnymi ilościami słodyczy – z powrotem przytyłam i aktualnie ważę 64 kg przy wzroście 166 cm. Jest to dość widoczne, że tu i ówdzie mam nadprogramowe kilogramy. Przez całą tą sytuację zastanawiam się, czy nadaję się na studia dietetyczne.

Już nie wiem czy dobrze wybrałam. Boję się, że ładne i szczupłe dziewczyny, które też będą studiować na tym kierunku będą „krzywo” na mnie patrzeć i rzucać pod moim kierunkiem jakieś żarciki. Boję się też, że nikt nie potraktuje mnie poważnie. Ja naprawdę interesuję się zdrowym odżywianiem. Uwielbiam o tym czytać, przygotowywać zdrowe i ciekawe posiłki, ale moją słabością są te przeklęte słodycze. Strasznie źle się z tym wszystkim czuję i zwątpiłam teraz w sens studiowania na tym kierunku. Bardzo proszę o obiektywną opinię. Czy powinnam zmienić swoje plany i iść na inny kierunek? Czy dziewczyna, która sama powinna schudnąć ma szansę na odnalezienie się w branży, jaką jest dietetyka?

Pozdrawiam, Paulina

 

Pani Paulino,

Absolutnie Pani wygląd nie powinien decydować o wyborze drogi życiowej. Każdy z nas wygląda inaczej i to odróżnia nas od siebie. Ponadto z tego co Pani pisze, Pani aktualna waga wskazuje na normę, nawet nie ma Pani nadwagi. Wahania wagi w ciągu życia są zupełnie normalne i mogą się pojawiać. Jeśli będzie Pani przeszkadzać Pani waga, może Pani wprowadzić w życie kilka zasad, dotyczących zdrowej diety, codziennego ruchu i na zawsze pożegnać swój problem. A co się tyczy opinii ładnych i szczupłych dziewczyn, które będą na Panią krzywo patrzeć, to myślę, że jest to póki co obawa, która nie powinna mieć wpływu na podjęcie decyzji o studiach czy przyszłym zawodzie.

Pani jest osobą wyjątkową sama w sobie. To co Pani myśli o sobie i to jak się Pani czuje, powinno się dla Pani liczyć najbardziej. Zachęcam Panią zatem do zastanowienia się, czego Pani pragnie w życiu i realizowania tego marzenia, nie zważając na opinię innych. To Pani będzie wieść swoje życie w taki sposób na jaki się Pani zdecyduje, nie inni, którzy pokuszą się o jego oceniania – niech ta myśl Pani przyświeca w wyborze drogi życiowej.

PS. To w jaki sposób Pani opisuje swój dylemat, może świadczyć, że ma Pani zaniżoną samoocenę. Może warto byłoby popracować nad poczuciem własnej wartości. Proszę zastanowić się nad skorzystaniem z terapii indywidualnej, która dałaby szansę dociec skąd owa niska samoocena się bierze i to zmienić.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Widok krwi mnie przeraża. Jak pokonać ten strach?

Widok krwi mnie przeraża. Jak przezwyciężyć ten strach?

Dzień dobry,
Od dzieciństwa odczuwam lęk na widok krwi. Podczas pobierania jej w przychodni, momentalnie robi mi się słabo, mam zawroty głowy i jestem cały blady. Podobnie dzieje się podczas oglądania filmów z krwią. Opisane zjawisko spotkało mnie w szkole i na teoretycznych lekcjach prawa jazdy. Obecnie mam 19 lat i postanowiłem udać się z tym problemem do psychoterapeuty, ponieważ w internecie przeczytałem, że są to objawy hemofobii – lęku przed krwią i da się to wyleczyć.

Jednak diagnoza pani psycholog i jej rady przeszły najśmielsze moje oczekiwania. Pani zasugerowała mi, że mam dziecinne myślenie i zachowuje się egoistycznie. Będąc bladym podczas pobrania krwi, chcę wzbudzić tylko troskę i poczucie opieki ze strony pielęgniarki. Jednak gdy stwierdziłem, że nie do końca tak jest, ponieważ powyższe objawy są niezależne ode mnie, to pani psycholog zaprzeczyła i zaczęła narzucać mi, że każdy ma kontrolę nad swoim organizmem. Właściwie to żałowałem, że w ogóle poszedłem na tę terapię, ponieważ usłyszałem jeszcze, że mężczyźni są generalnie egoistyczni i oczekują stałej opieki kobiet. Proszę o poradę. Czy kwestię lęku przed krwią próbować uleczyć u innego psychoterapeuty? Czy może zostawić ten problem “w spokoju”, ze względu na rzadkość jego występowania.

Panie Damianie,

Objawy, które Pan opisuje faktycznie mogą świadczyć o hemofobii, czyli lęku przed krwią i wszystkim co się z nią wiąże. Do stwierdzenia każdego z zaburzeń konieczna jest dokładniejsza weryfikacja przeżywanych trudności dlatego proszę nie traktować mojej opinii jako ostatecznej diagnozy.

Jeśli chodzi o psychoterapię – miał Pan bardzo dobrą intuicję. Hemofobię, jak i wszelkie inne rodzaje fobii, można, a wręcz zaleca się, aby leczyć w procesie psychoterapii. Zachęcam tu do terapii w nurcie poznawczo-behawioralnym, w którym proces leczenia, choć nie należy do najłatwiejszych, jest, zgodnie z wieloma badaniami, najskuteczniejszy.

Chciałabym się jeszcze odnieść do opisanego przez Pana doświadczenia odbytej sesji terapeutycznej. Nie wiem na jakiej podstawie terapeutka wydała swoją opinię, więc trudno mi ocenić zasadność kierunku wyjaśnienia problemu. Przykro mi jednak, że doświadczył Pan dość krytycznej oceny nie tyle problemu, co własnej osoby.

Mam nadzieję, że mimo wszystko znajdzie Pan w sobie przestrzeń i motywację do podjęcia leczenia u innego psychoterapeuty, który w przystępny sposób pomoże Panu zrozumieć problem i zaproponuje sposób jego rozwiązania.

Skutecznie leczymy zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nie radzę sobie z wychowaniem córki. Czy jestem dobrą matką?

Nie radzę sobie z wychowaniem córki. Czy jestem dobrą matką?

Witam serdecznie. Mam chyba problem ze sobą. Jestem strasznie nerwowa. Mam prawie 3-letnią córkę, ale nie radzę sobie z jej wychowaniem. Być może to taki wiek i dlatego jest taka niegrzeczna. Jeśli mojej córce coś się nie podoba, od razu reaguje krzykiem, podnosi na mnie rękę, itp. Sama nie miałam łatwego dzieciństwa i nie chciałabym żeby w mojej rodzinie było podobnie. Mój mąż ciągle pracuje, spędza praktycznie cały dzień w pracy, dlatego całe wychowanie spada na mnie. Ja już nie daję sobie rady. Jak mam chwilę spokoju, bo np. moja córka śpi to siadam i płaczę i zastanawiam się nad tym, czy ja jestem dobrą matką? Proszę o jakąś poradę.

Droga Pani,

Z opisu wnioskuję, że jest Pani bardzo zmęczona. Zajmowanie się małym dzieckiem pochłania wiele energii. Dodatkowo gdy, nie mamy wsparcia z otoczenia i musimy rezygnować z siebie na rzecz dziecka, może pojawić się smutek, rozczarowanie, zmęczenie, ale też irytacja i gniew.

Gdy nasze wzorce z domu rodzinnego są negatywne, dużo trudniej jest wejść w role rodzica. Pojawiają się tu dalsze pytania:

  • Czy decyzja o pozostaniu z dzieckiem była podjęta przez Panią i męża, czy sytuacja życiowa do tego Państwa zmusiła?
  • Czy ma Pani możliwość/chęć powrotu do pracy choćby na część etatu?
  • Czy ma Pani chwilę dla siebie? Czy macie Państwa chwile spędzane we dwoje?

Pisze Pani, że córeczka wykazuje wiele niełatwych zachowań – z jednej strony dzieci w wieku trzech lat sprawdzają na co mogą sobie pozwolić, co jest akceptowane społecznie, ale jest też tak, że dziecko, które dużo czasu spędza z mamą, bardzo współodczuwa jej nastroje. Mówi Pani o nerwowości oraz smutku – córeczka pokazuje podobne emocje.

W takiej sytuacji niezwykle ważne jest wsparcie i współpraca męża. Jeśli jednak negatywne nastroje będą się utrzymywały – warto skorzystać ze wsparcia psychologa.

Masz podobny problem? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Czy przyjaźń partnera z byłą dziewczyną jest możliwa?

Czy przyjaźń partnera z byłą dziewczyną jest możliwa?

Witam,
piszę z krótkim pytaniem. Czy koleżeński kontakt partnera z byłą jest normalny? Mój partner, z którym jestem od około pół roku, przyjaźni się ze swoją byłą dziewczyną. Byli ze sobą 3 lata, rozstali się około 3 lata temu. Nadal utrzymują kontakt. Czasem do siebie dzwonią, wymieniają sms, spotykają się na kawie (u niej lub u niego) lub wychodzą wraz ze znajomymi na piwo. Ona podobno ma faceta, który nie ma nic przeciwko tej relacji a wręcz lubią się z moim chłopakiem. 

Ja ich jeszcze nie poznałam i szczerze to czuję niechęć do tej dziewczyny. Nie mam ochoty jej poznawać. Mój chłopak twierdzi, że wie, że to dziwne, ale znali się z ex kilka lat przed związkiem na stopie koleżeńskiej, dlatego nadal się lubią i utrzymują kontakt. Uważa, że jestem bezpodstawnie zazdrosna i że postąpił uczciwie mówiąc mi o tym, że to jego była. Wspomina nawet, że nie wyobraża sobie, że mogłoby jej zabraknąć na jego ślubie. Znamy się krótko. Natomiast dziewczyny nie znam i po prostu ta relacja wydaje mi się niezdrowa. Mój mężczyzna twierdzi, że po prostu się przyjaźnią. Dla mnie to niezrozumiałe i trudne. Irytuję się i frustruję na myśl o niej. Pomimo iż, aktualnie nie czuję żadnych obaw o zdradę itp., to uważam, że ta sytuacja nie jest normalna.

W przyszłości może tworzyć nieporozumienia a także niebezpieczne sytuacje, gdy np. pojawi się rutyna w związku, lub gdyby np. ona rozstała się ze swoim partnerem. Czy coś ze mną jest nie tak? Czy ta relacja może być zdrowa? Jestem DDA i czasem nie wiem, czy nie przesadzam. Mam silne poczucie „własności” i wychodzę z założenia, że jeśli z kimś jestem, to nie powinnam spotykać się z innym mężczyzną sam na sam na kawie, piwie itp. Proszę o poradę, bo jestem skołowana i nie wiem co myśleć. Pozdrawiam, Teresa. 

Pani Tereso,

Odpowiadając na postawione pytanie: „Czy koleżeński kontakt z byłą jest normalny?”, to zależy od tego, gdzie leży w tym przypadku Pani granica akceptacji i czucia się bezpiecznie w związku ze swoim partnerem oraz na czym polega ta przyjaźń. Kontakt ukochanego z byłą jest trudny do przyjęcia, ponieważ budzi uzasadnione wątpliwości co do motywów tej relacji. Jeśli pojawia się poczucie zagrożenia warto o tym szczerze porozmawiać z partnerem.

Proszę zastanowić się, jakie zachowania chłopaka powodują uczucie niepokoju. Powiedzieć mu, co czuje Pani w związku z tą sytuacja, jakie emocje budzi w Pani fakt jego spotkań z koleżanką. Partner powinien wziąć pod uwagę Pani uczucia i zastanowić się nad kompromisem. Czasami musi odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla niego ważniejsze: spokój w obecnym związku, czy przyjaźń z byłą. Wchodząc w związek trzeba przewartościować pewne kwestie i to partnerowi poświęcać większość czasu i energii. Przyjaciel powinien to zrozumieć.

Pani Tereso ciekawa również jestem jaką posiada Pani samoocenę, ponieważ osoby o niskim poczuciu własnej wartości są częściej zazdrosne o swoich partnerów i nie jest to wtedy związane z zachowaniem partnera, tylko z różnymi obawami pochodzącymi z „wnętrza” osoby zazdrosnej.

Jeśli postępowanie Pani chłopka przestanie budzić Pani wątpliwości, proszę zacząć budować wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa i zaufania do tego co Was łączy.

Masz podobny kłopot? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak stworzyć dobrą relację między matką a synem?

Jak ułożyć relacje rodzinne i rozmawiać bez złości?

Witam,
problem jest skomplikowany i dotyczy relacji mojej mamy z resztą rodziny. Moja mama ma ponad 67 lat i jest nieco schorowana, ale na swój stan zdrowia narzeka już ponad 15 lat (odkąd pamiętam, mam 33 lata). Moja mama miała trudne dzieciństwo i może to jest powodem jej zachowania. Bardzo chciałbym jej pomóc.

Nigdy w naszym domu nie było żadnej patologii, alkoholu ani bicia itd. Natomiast jest coś innego – mama nie dopuszcza żadnej krytyki i każdy przejaw innego zdania ją denerwuje. Gdy nerwy przekroczą pewną granicę zazwyczaj słyszę, że jest moją matką, wychowała mnie a ja jej nie szanuje. Potem zaczyna płakać i dzwonić do całej rodziny, brata, siostry taty, wujka, kto się nawinie i opowiada SWOJĄ wersję dyskusji. Problem w tym, że ona zdania wyrywa z kontekstu, miesza i dodaje i chyba sama w końcu w nie wieży. Wcześniej robiła to z moją siostrą, byłem jej “POWIERNIKIEM” setki razy i wiem jak to wygląda z drugiej strony. Teraz siostra jest daleko i kontakt jest bardzo ograniczony. 

Dodatkowo dochodzi problem faworyzowania jednego dziecka. Mama zawsze faworyzowała mojego starszego brata i jego dzieci. Teraz mam roczną córkę, moja mama wymyśla różne wymówki żeby jej nie odwiedzać zrzucając winę na mnie. Ostatnio zapytałem, czy dorzuci mi się do kupna auta, obróciła to tak, że ciągle coś od niej chce i nie daje jej spokoju. Przez to prawie cała moja rodzina jest teraz na mnie zła, nawet tata, w końcu dał się jej przegadać.

Ja wiem, że to jej minie. Będzie chciała się pogodzić i jak zwykle będzie oczekiwała przeprosin. Ale znowu będzie to samo za jakiś czas, a teraz cała rodzina jest nastawiona przeciwko mnie. Oprócz mojej siostry, która przeżywała to samo wcześniej. Co mam zrobić, czy to moja wina?

 

Panie Adamie,  

Nie wiem, jakimi słowami wyraża Pan swoje zdanie lub krytykę w rozmowach z mamą. Może rzeczywiście momentami okazuje Pan jej brak szacunku? A może to mama jest nadwrażliwa na tym punkcie i reaguje zbyt emocjonalnie wikłając w Wasze sprawy resztę rodziny? Przedstawia Pan sytuację ze swojego punktu widzenia, a ja nie mam możliwości dopytania o więcej szczegółów, niezbędnych do rzetelnej oceny.

Z listu wnioskuję, że ma Pan wiele oczekiwań wobec mamy, np. żeby przyjmowała krytykę, żeby nie faworyzowała brata lub dofinansowała kupno samochodu. Trudno mi stwierdzić, w jaki sposób domaga się Pan spełniania tych oczekiwań. Może jest to zbyt naciskające na mamę i rzeczywiście zakłócające jej spokój? Może prawdą jest, że nie chce ona przychodzić do wnuczki z powodu roszczeń i napiętych stosunków z Panem? Może brat inaczej zwraca się do mamy, więc jest inaczej przez nią traktowany, a Pan interpretuje to jako faworyzowanie go? Uważam, że trzeba przemyśleć to spokojnie, z dopuszczeniem krytyki również wobec siebie.

Proponuję, aby poczekał Pan do momentu, gdy mama będzie chciała znów pogodzić się i wtedy porozmawiał z nią o tym, co jest trudne i konfliktogenne w Waszych rozmowach – zarówno dla niej (może nieodpowiedni ton, czy też słowa, których Pan używa lub roszczenia), jak i dla Pana (np. fakt, że mama upublicznia Wasze rozmowy przed rodziną, przedstawiając siebie w lepszym świetle, nie licząc się z Pana uczuciami).  Dobrze byłoby, aby każdy wysłuchał ze spokojem drugiej strony.

Zauważył Pan już, że pewien schemat powtarza się, czyli: najpierw są trudne rozmowy Pana z mamą, potem mama dzwoni do rodziny i nastawia ją przeciwko Panu. Następnie wraz z upływem czasu i uspokojenia emocji ma ona chęć na doprowadzenie do Waszej zgody. Warto wykorzystać wiedzę o tym, jak ten schemat przebiega, jaka jest mama, jakie słowa, czy ton działają na nią negatywnie i unikać takiego sposobu komunikacji, aby nie denerwować siebie nawzajem.

Poza tym korzystne dla Pana byłoby samodzielne finansowanie swoich potrzeb. Proszę zwrócić też uwagę na fakt, że jest Pan mężczyzną w sile wieku, któremu łatwiej jest podjąć pracę zarobkową niż starszej i schorowanej kobiecie. Pan jako dorosły syn mógłby czasem zaproponować pomoc finansową mamie, zamiast oczekiwać tego od niej.       

W ten sposób oraz poprzez zmianę komunikacji może Pan naprawdę mamie pomóc – nawiązuję tu do Pana słów z początku listu.

Masz podobny problem? Skutecznie pomagamy rodzinom pokonywać kryzysy!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mama nie chce, żebym nocowała u koleżanek. Co ma robić?

Mama nie chce, żebym nocowała u koleżanek. Co ma robić?

Mam już 17 lat i jak do tej pory nigdy nie miałam problemu z mamą, odnośnie nocowania u koleżanki. Wszystko się zmieniło. Ostatnio moja przyjaciółka, z którą przyjaźnię się już kilka dobrych lat, gdy była u mnie chyba wzięła sobie sama jedzenie z mojej lodówki. Dla mojej mamy, takie zachowanie jest niedopuszczalne. Zaczęła ostatnio mówić jaka ona jest bezczelna, nie wychowana i ona nie życzy sobie żebym się z nią przyjaźniła. Wczoraj próbowałam z mamą normalnie porozmawiać. Jednak zaczęła opowiadać, że ona mnie nie będzie nigdzie puszczać na noc do koleżanek, bo w tym wieku czyhają na mnie niebezpieczeństwa, bo mogą mnie zgwałcić, upić itp. Mówi, że mam swój dom i nie potrzebuje nocować u koleżanek. Ja już nie wiem co mam zrobić. Przecież ja nic złego nie robię, to tylko nocowanie u koleżanki, żeby razem fajnie spędzić czas.

Zachowanie przyjaciółki było dla Twojej mamy trudne do zaakceptowania. Naruszyło ważne dla niej zasady, wartości i prawdopodobnie zaczęła martwić się o Ciebie. Wiem też, że dla młodych osób kontakt z rówieśnikami jest niezwykle ważny.

W takich sytuacjach jedynym rozwiązaniem jest spokojna rozmowa nastawiona na wzajemne zrozumienie swoich potrzeb oraz znalezienie rozwiązania możliwego do zaakceptowania przez dwie strony. Jak się do tego zabrać?

  1. Powiedz mamie, że wiesz i rozumiesz, że zachowanie Twojej przyjaciółki ją wzburzyło i chciałabyś z nią o tym na spokojnie porozmawiać.
  2. Wybierzcie spokojny czas, gdy żadna z Was nie będzie w pośpiechu.
  3. Możecie przygotować papier , aby spisać swoje oczekiwania i postanowienia.
  4. Niech każda z Was powie jakie ma oczekiwania, potrzeby, np.: Chciałabym raz w miesiącu nocować u mojej przyjaciółki.
  5. Poproś mamę, aby powiedziała, jakie ma obawy i czego by potrzebowała, aby czuć się bezpiecznie i nie martwić o Ciebie, gdy jesteś poza domem.
  6. Powiedz mamie, dlaczego takie spotkania są dla Ciebie ważne i zapewnij ją, że może Ci ufać.
  7. Ustalcie wspólnie na co się zgadzacie, możecie to też spisać.

Taka forma rozmowy pozwoli Twojej mamie poczuć, że liczysz się z jej zdaniem i potrzebami. Będzie też okazją, abyś powiedziała co jest dla Ciebie ważne. W ten sposób budujecie wzajemne zaufanie. Powodzenia.

Masz podobny problem? Skutecznie pomagamy rodzinom pokonywać kryzysy!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dzieci mojego partnera są agresywne. Co robić?

Dzieci mojego partnera są agresywne. Co robić?

Witam, mam partnera, który ma swoje dzieci w wieku 8-9 lat. Jego była żona leczy się z przemocy w rodzinie. Ostatnio zauważyliśmy, że dzieci nie bardzo chcą wracać do domu. Chcą być cały czas u babci, a jak się ich pyta czemu to mówią, że mama krzyczy. Nie mamy częstego kontaktu z dziećmi, bo mieszkamy za granica. Była żona kilka razy ich już nie pościła do nas, wiec jesteśmy z nimi tyle co uda nam się zjechać do polski, co 5-6 tygodni. To zazwyczaj starsza dziewczynka rzuca się na mojego partnera, gryzie, szczypie, przytula się zadając mu ból. Nie wiemy, co robić z takim zachowaniem i jak reagować. Zastanawiamy się, czy iść do psychologa. Proszę o jakaś poradę. Dziękuje.

Pani Anno,

zachowania dzieci zawsze są odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ich najbliższym otoczeniu. Gryzienie czy szczypanie są najczęściej spotykaną, dziecięcą formą okazywania złości i agresji. Jeśli dziecko przejawia takie agresywne zachowania, to znaczy, że również doświadcza agresji – niekoniecznie w takiej samej formie i niekoniecznie bezpośrednio na sobie. Wystarczy, że bywa jej świadkiem.

Dzieci Pani partnera chcą być jak najdłużej u babci, ponieważ prawdopodobnie nie czują się bezpiecznie w swoim domu. Agresywne zachowania córki, wobec jej taty mogą być spowodowane emocjami, które ona przeżywa, np. złości na niego za jego nieobecność. Są to skutki rozstania rodziców, a tym samym zaburzenia systemu rodzinnego.

W opisanej sytuacji matka dzieci słabo radzi sobie ze swoimi emocjami. Ojciec zaś pojawia się i znika. Nie ma go w momentach, gdy dzieci bardzo go potrzebują, np podczas krzyku ich matki. Bywają więc one w sytuacjach, w których nikt ich nie broni.

Odpowiadając na Pani pytanie: w momentach agresywnego zachowania córki tata powinien spokojnie, ale stanowczo mówić jej, że to sprawia mu ból, że szczypanie, czy gryzienie boli drugą osobę. Warto demonstrować delikatne przytulanie jako przykład okazywania uczuć przyjemnego dla obu stron. Wskazane jest rozmawianie z dziećmi, pytanie ich, jak się czują, co lubią, a czego nie lubią, z czego cieszą się, a co je smuci oraz jak najczęstsze kontaktowanie się z nimi. Ważne jest interesowanie się tym, co przeżywają.

Wizyta u psychologa oczywiście może pomóc (jest na to potrzebna zgoda obojga rodziców), ale nic nie zastąpi dzieciom częstego kontaktu z rodzicami i doświadczania od ich obojga miłości i zrozumienia. Warto porozmawiać też z matką dzieci, zainteresować się, jak wygląda opieka sprawowana przez nią. Być może po rozstaniu ona też potrzebuje wsparcia i nie radzi sobie z otaczającą ją rzeczywistością, co negatywnie odbija się na dzieciach. Zapewne wcześniejszy plan był taki, że oboje rodzice będą znosić trudy związane z wychowaniem wspólnych potomków, a okazało się, że została z tym na co dzień sama, a wsparcia doświadcza rzadko. Na pewno nie jest jej łatwo, a frustracja z tym związana być może przeradza się u niej w agresję.

Skoro już doszło do rozwodu w tej rodzinie, to oboje rodzice powinni częściej kontaktować się z dziećmi i okazywać uczucia, aby zmniejszyć ich cierpienie. Mieszkając za granicą można realizować to nawet codziennie, np. przez skype – zawsze to jakaś namiastka spotkania. Mimo rozwodu rodzice powinni kontaktować się ze sobą w sprawach potomstwa oraz starać się, aby kontakt ten był poprawny, a nie oparty na nienawiści.

Skutki rozwodu najbardziej dotkliwie odbijają się na dzieciach. Rodzice zaś chcą odciąć się od przeszłości i angażują się w układanie swojego nowego życia. Jednak dzieci są i zawsze będą ściśle związane z tą niechcianą przeszłością a rodzicom nie wolno o tym zapomnieć.

Masz podobny kłopot? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Różnimy się charakterami i potrzebami. Czy ten związek ma sens?

Różnimy się charakterami i potrzebami. Czy ten związek ma sens?

Czy w związku głębokie, wzajemne zrozumienie jest niezbędne? Mam wspaniałego partnera, który mnie szanuje, dba o mnie i zawsze uwzględnia. Staramy się budować maksymalnie partnerską relację opartą na komunikacji. Kochamy się. 

Mamy jednak zupełnie odmienne charaktery. Ja – potwornie wrażliwa introwertyczka, czerpiąca energię z samotności, skupiona na samorozwoju, kochająca ciszę, przyrodę, sztukę. On – neurotyczny ekstrawertyk, chory gdy tylko zostanie odcięty od internetu i ludzi, działacz społeczny i prawdziwe zwierzę towarzyskie. Choć bardzo dużo rozmawiamy, tłumaczymy się sobie wzajemnie, mam nieustanne poczucie, że nie jesteśmy w stanie się rzeczywiście zrozumieć. Uwzględniamy się, ale nie rozumiemy. Jesteśmy ze sobą rok. Na horyzoncie migają zaręczyny, ślub. Jesteśmy wytrenowani w kompromisach, bo często nam nie po drodze. Dziś, mimo świeżego jeszcze uczucia, wkładamy w tę relację dużo pracy. Czy w perspektywie czasu nie będzie jeszcze trudniej? Czy takie związki mogą przetrwać?

Pani Aniu,

Z Pani listu wynika, że obydwoje jesteście zaangażowani w związek, tzn. staracie się widzieć drugą osobę, brać pod uwagę jej odmienność i próbujecie się do tego dostosować. Pisze Pani również, że się szanujecie i kochacie.  Chciałabym się dowiedzieć, co rozumie Pani przez miłość do swojego partnera i odwrotnie, co to oznacza dla niego?

Słyszę, że dużo robicie dla siebie nawzajem. Ciekawa jestem, jak się z tym czujecie, czy kompromis dla Was to już poświęcenie siebie? Czy jesteście szczęśliwi w tej relacji, tak po prostu czy odczuwacie radość? Co w sobie lubicie, mimo tych wielu różnic? Czy Wasze potrzeby są w tej relacji zaspokajane? Zadaje te wszystkie pytania (a tak naprawdę jest ich dużo więcej), ponieważ odpowiedź na Pani pytania “Czy w związku głębokie, wzajemne zrozumienie jest niezbędne? Czy w perspektywie czasu nie będzie jeszcze trudniej? Czy takie związki mogą przetrwać?” nie jest jednoznaczna.

Stworzenie dojrzałego, zdrowego i pełnego uczucia związku to praca, którą musimy wypełniać niemalże każdego dnia, której efektem jest poczucie więzi z drugą osobą. Jest wiele istotnych czynników, które charakteryzują dobry związek: „zrozumienie”, czyli według mnie empatia (o którą Pani pyta) jest jednym z nich. Pozostałe równie ważne składowe dobrej relacji to: wzajemne zaufanie i szczerość, wsparcie oraz troska, akceptacja (tolerancja) partnera, rozmowa o oczekiwaniach, potrzebach i o swoich uczuciach, zdolność do kompromisu i stawiania się na miejscu partnera, wspólne spędzanie czasu np. podobne zainteresowania, intymność i bliskość, zaangażowanie oraz pozytywne myślenie o swoim partnerze. Jednak ważne jest wzajemne powiązanie tych cech, aby wpłynęły one na występowanie szczęśliwej relacji. Wtedy też różnice, które nas pozornie dzielą mogą wzbogacić związek.

Każdy związek przechodzi przez pewnego rodzaju etapy, zaczynając od zakochania, a kończąc na akceptacji. Przez ten czas partnerzy poznają się lepiej, a ich uczucie dojrzewa. Jeśli przez ten czas uda im się przetrwać momenty kryzysowe i chwile zwątpienia, mają szansę na stworzenie trwałej oraz silnej relacji.

Pani Aniu, jeśli wątpliwości nie ustąpią, a odpowiedzi na powyższe pytania nie będą nasuwały się same, zachęcam do spotkania razem z partnerem z psychoterapeutą par/małżeństw. Podczas wspólnej terapii zrozumiecie co stoi na drodze do wzajemnego zrozumienia się. Trzymam kciuki!

Masz podobny problem? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Konflikty rodzinne jak poradzić sobie z gniewem

Konflikty rodzinne – jak poradzić sobie z gniewem?

Witam, miesiąc temu doszło w mojej rodzinie do poważnej kłótni i na chwilę obecną nie ma możliwości pogodzenia się. Kłótnia dotyczyła mnie i mojego męża z męża bratem i bratową. Mąż i ja żyjemy w bardzo dobrych relacjach i oboje mamy to samo zdanie co do sytuacji. Chodzi o to, że mamy niespełna dwuletnie dziecko, które boi się psów. Bart z bratową nie są wstanie tego zrozumieć. Pomimo naszych wielokrotnych spokojnych próśb oraz tłumaczeń, zabierają dwa psy wszędzie ze sobą, zmuszając w ten sposób nas i nasze dziecko do obcowania ze zwierzętami, których córka się boi (oni są starsi od nas o ok. 8 lat i nie mają dzieci). Nie pomagały tłumaczenia, prośby, spokój i złość. Nic. Zawsze racja po ich stronie. I niestety doszło do wylania wszystkich żali.

Spotkałam się z brakiem zrozumienia, zostałam poniżana. Szwagier ubliżał mi i mojej rodzinie, był wobec mnie i męża agresywny werbalnie. Bratowa podobnie. No i się “na amen” pokłóciliśmy. Obecnie czuję się źle w tej sytuacji. Często boli mnie głowa, brzuch, czuję się poddenerwowana, napięta. Wzrasta we mnie gniew i nienawiść do nich. Czuję się rozczarowana, choć nie jest to pierwsza sytuacja, w której próbowali wymuszać na nas ich zdanie i dostosowywać. Jest to druga sytuacja, w której ja osobiście postawiłam granice. Nie mogę tylko na chwilę obecną poradzić sobie z własnym stanem emocjonalnym. Nie potrafię tak w pełni cieszyć się latem, życiem. Ciągle czuję jakiś ciężar na plecach i  wewnętrzną wściekłość. Nie chcę, żeby ludzie nie szanujący mnie i mojej rodziny “zatruwali” mi życie. Nie chcę myśleć o tym codziennie ani też wyrzucać tych myśli i uczuć bo one po prostu są. Mija miesiąc a we mnie wzrasta gniew.
Kamila

Pani Kamilo,

Sytuacja, którą Pani opisała, nie należy do łatwych. Gdy czujemy, że ktoś nie szanuje naszych próśb i na próbę stawiania granic reaguje złością, uruchamia to w nas poczucie niezrozumienia, ale i bezsilności. Gdy sprawa dotyczy znajomych, możemy świadomie podjąć decyzję, że nie chcemy z tymi osobami spędzać czasu. Jednak gdy do kłótni i zerwania kontaktu dochodzi w rodzinie, ciężar emocjonalny jest dużo większy. Dochodzą kwestie lojalności, trzymania stron, ale i wizja wspólnych rodzinnych spotkań czy świąt, staje się sytuacją kryzysową i problemową.

Objawy psychosomatyczne, które Pani towarzyszą, mogą świadczyć o tłumieniu czy nie wyrażaniu pewnych emocji. Warto przyjrzeć się czego Pani nie mówi, z czym jest Pani najtrudniej, jak w tym wszystkim odnajduje się Pani mąż, jak komentują to teściowie – to wszystko może mieć wpływ na to jak Pani przeżywa całą tę sytuacje.

Nie bez znaczenia jest też Pani umiejętność stawiania granic – pisze Pani, że po raz drugi to Pani zrobiła, choć ich naruszanie miało miejsce o wiele częściej. Czy jest to Pani decyzja, czy ma Pani poczucie, że zarówno Pani, jak i męża? W jakich relacjach był Pani mąż z bratem, czy ich brak dzieci jest decyzją czy sprawą losową? Pojawia się tutaj wiele pytań, które mogą mieć znaczenie w Pani przeżywaniu tej sytuacji.

Jeżeli objawy w najbliższym czasie nie będą ustępować, warto się zastanowić nad spotkaniem z psychologiem, gdzie na spokojnie będzie miała Pani okazję zrozumieć swoje emocje w tej niełatwej sytuacji.

Masz podobny problem? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jestem niezaradna życiowo. Jak przestać się bać i zacząć żyć?

Jestem niezaradna życiowo. Jak przestać się bać i zacząć żyć?

Mam 24 lata i jestem kompletnie niezaradna życiowo. Mieszkam z rodzicami, nie mam pracy, wszystko za mnie się załatwia – nawet wizyty u lekarza. Odczuwam lęk przed samodzielnym pójściem w nieznane miejsce lub też takie, w którym byłam tylko raz. Nie pojadę autobusem ani pociągiem, którym wcześniej nie jechałam z kimś i którego trasy nie znam na pamięć. Nie pójdę do urzędu załatwić żadnych spraw  – po prostu mnie to przeraża. Boję się, że się zgubię, że nie będę wiedziała jak mam załatwić daną sprawę, co powiedzieć, itd. Unikam też kontaktów z innymi ludźmi, o ile są to nieznajomi, ze znajomymi i rodziną nie mam problemów. Boję się iść do pracy. Obawiam się, że nie będę wiedziała co mam robić, jak postępować z pracodawcą, jak załatwiać formalności i jestem jednocześnie pewna, że nie będę się nadawała.

W swoim odczuciu jestem głupią osobą, niewartościową i bardzo niezaradną życiowo. Wszystkiego się boję i od wszystkiego uciekam. Prawie w ogóle nie odczuwam radości, ponieważ w mojej codzienności dominuje lęk, stres i strach, który wszystko inne przyćmiewa. Czuję się przegrana. Od mniej więcej 15 roku życia, cierpię na depresję i nerwicę. Leczyłam się psychiatrycznie i chodziłam na terapię do psychologa, trochę pomogło. Nigdy nie byłam w związku, czuję się niewystarczająca. Boję się tego, że osoba z którą bym się związała, zobaczyłaby w końcu wszystkie moje braki, znudziłaby się mną i zostawiła. Chciałabym się w końcu usamodzielnić, przestać być pasożytem i ciężarem dla rodziny. Chciałabym przestać się bać, że sobie nie poradzę. Tylko zastanawiam się, czy to jest możliwe, bo zaczynam tracić nadzieję. Bardzo proszę o radę.

Pani Martyno,

To, co Pani sobie uświadamia, to już jest początek zmiany na dobre. Samoświadomość jest do zmiany niezbędna, zwłaszcza, gdy jest do tego wola i motywacja. W wieku 24 lat można jeszcze bardzo dużo osiągnąć, a nabyta wiedza życiowa będzie w tym pomocna.

Z opisu wnioskuję, że rodzice są wobec Pani nadopiekuńczy, czyli wyręczający prawie we wszystkim, ale tym samym uczący bezradności. Zachęcam do przeczytania artykułu, w którym szczegółowo opisałam przyczyny i skutki nadopiekuńczego stylu wychowania.

Bardzo dobrze, że czuje Pani chęć do usamodzielnienia się, co w połączeniu z wytrwałością w tym postanowieniu jest jak najbardziej możliwe do zrealizowania. Na pewno przydatna będzie psychoterapia, dzięki której łatwiej będzie rozpocząć ten proces. W przeszłości terapia pomogła Pani, więc i tym razem, dzięki nastawieniu na zmianę,  jej skuteczność jest wysoce prawdopodobna.

Co warto zmienić? Przede wszystkim myślenie o sobie – trzeba uwierzyć w siebie, w możliwość zmiany swojego życia poprzez stopniowe wejście w dorosłe życie. Jeśli czegoś naprawdę chcemy, to mobilizują się w nas wszystkie siły potrzebne do zrealizowania danego celu.

Jako pierwszy krok zalecałabym zapisanie się do psychologa, a najlepiej do psychoterapeuty. Co jest w tym istotne – opisałam w tekście. Sugeruję rozważenie wspólnie z psychologiem uczestnictwa w terapii grupowej, a być może też wspomagania farmakologicznego, np. przeciwdepresyjnego.

Równolegle proponuję wspieranie się lekturą (poradniki, Internet) na temat wiary w siebie, poczucia własnej wartości, radzenia sobie z lękiem, nieśmiałością itp. Proponuję dobrać ją sobie tak, aby treść była dla Pani przystępna.

Drugim krokiem powinna być praca zarobkowa – nawet najprostsza, po to, aby nabrać świadomości, że jest to w ogóle możliwe do zrealizowania. Samo codzienne pokonywanie drogi z domu do pracy będzie treningiem samodzielności. Obawy o nieporadność w pracy są wynikiem lęku przed tym. Jednak trzeba mieć też na uwadze, że wielu ludzi znajduje sobie pracę, czasem w innym kraju, nie znając języka ani obyczajów innej społeczności, ale z czasem następuje tzw. adaptacja do nowej sytuacji w danym środowisku. Wraz z poznaniem zasad, które obowiązują w miejscu pracy, pojawi się oswojenie. Trzeba po prostu spróbować i przekonać się, że nie taki diabeł straszny, jakiego malują. O stresie w pracy napisałam w tekście.

Jeśli chodzi o załatwianie różnego rodzaju spraw w urzędach, to stopniowo będzie Pani przyzwyczajała się do tego typu rzeczy. Nikt nie musi umieć wszystkiego od razu, poza tym spraw urzędowych nie załatwia się codziennie. Dobrym treningiem dla Pani może być robienie zakupów, wysyłanie listów na poczcie, zaniesienie ubrania do pralni, itp.

Trzecim krokiem mogłaby być wyprowadzka od rodziców. Na początku np. do wynajmowanego pokoju – będzie to kolejny trening usamodzielniania się. Bywając wśród ludzi, łatwiej jest spotkać kogoś bliskiego. Być może pozna Pani kogoś i razem zamieszkacie.

W związkach rzeczywiście bywa tak, że poznajemy braki partnera – to drugi etap znajomości, bo na początku jesteśmy zachwyceni drugą osobą. Prawdziwe uczucie pozwala zaakceptować kogoś wraz z wadami, ale warto na bieżąco doceniać zalety partnera. Proszę pamiętać, że mimo negatywnego myślenia o sobie, Pani również posiada dobre cechy, wystarczy po prostu je dostrzegać i doceniać.

Zachęcam do zapoznania się z artykułem o trudnościach w nawiązaniu bliskiej relacji.

Do zrealizowania wyżej opisanego planu potrzeba czasu oraz cierpliwości i wytrwałości. Oczywiście zdarzać się będą chwile słabości, które przytrafiają się każdemu. Należy je jednak traktować jako przejściowe trudności na drodze do satysfakcji z osiągnięcia sukcesu, którego Pani życzę.

Masz podobny problem? Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu depresji.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.