Jestem prawiczkiem. Obawiam się reakcji przyszłej dziewczyny.

Jestem prawiczkiem. Obawiam się reakcji przyszłej dziewczyny.

Dzień dobry,

mam 25 lat i jestem prawiczkiem. Dodam, że to, że nie byłem z dziewczyną wynika wyłącznie z tego, że nie poznałem jeszcze odpowiedniej. Mam powodzenie, nie mam problemu z poznawaniem dziewczyn. Ale od pewnego czasu mam obawy, że jak powiem o tym przyszłej dziewczynie to ona mnie odrzuci i uzna za gorszego. Przez to odczuwam lęk i stres.

Jeżeli czeka Pan z rozpoczęciem współżycia na odpowiednią dziewczynę, to wnioskuję, że jest to dla Pana ważny aspekt relacji. Jeśli spotka Pan kobietę, z którą poczuje się Pan bezpiecznie i szczerze z nią porozmawia – powie o swoich obawach dotyczących odrzucenia, dlaczego to dla Pana ważne – to prawda i otwarte mówienie o emocjach jest najlepszym fundamentem do budowania mocnej, zaangażowanej relacji opartej na zaufaniu i szacunku.

W ten sposób pokaże Pan jak ważną jest dla Pana osobą. Jeśli będzie równie zaangażowana co Pan, nie będzie to miało dla niej znaczenia. Jeśli natomiast byłoby to przyczyną odrzucenia – znak, że Państwa wartości się rozmijają.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Prowadzenie psychoterapii. Czy terapeuta postępuje etycznie?

Prowadzenie psychoterapii. Czy terapeuta postępuje etycznie?

Witam,
mam pytanie dotyczące prowadzenia psychoterapii indywidualnej i terapii par. Chciałabym się dowiedzieć, czy dozwolone jest prowadzenie terapii małżeńskiej przez jednego terapeutę w sytuacji, w której jedna osoba z pary uczestniczy w psychoterapii indywidualnej u tego właśnie psychologa? Czy takie rozwiązanie jest etyczne i nie wpływa na przebieg terapii? Czy nie zaburza obiektywnego spojrzenia i nie wpływa na nierówność relacji z terapeutą? Czy jest jasno określona ścieżka postępowania w takich przypadkach?

Prowadzenie terapii małżeńskiej i indywidualnej przez tego samego terapeutę uważa się za nieetyczne. Terapeuta, który prowadził terapię jednego z członków pary, nie może prowadzić terapii tej pary. Terapią tej pary powinien zająć się ktoś neutralny, o którym każda ze stron ma pewność, że nie jest stronniczy.

Jeżeli jedna z osób uczestniczących w terapii pary wymaga terapii indywidualnej, terapeuta powinien skierować do innego terapeuty. Również terapeuta mający do czynienia najpierw z małżeństwem, nie powinien wchodzi w relację terapeutyczną z jednym z małżonków lub partnerów. Wówczas terapią tej osoby powinien zająć się ktoś inny.  

Terapeuta par powinien być osobą nie zaangażowaną w konflikt, niezwiązaną z żadną ze stron. Jeśli terapeuta odbył indywidualne spotkania z jedną ze stron (do 3 wizyt maksymalnie) i miały one na celu diagnozę, czyli dostarczenie osobie informacji o mechanizmach podtrzymujących problem, możliwych sytuacjach trudnych i sposobach radzenia sobie z nimi, to sądzę, że nie ma większych przeciwwskazań co do prowadzenia przez takiego terapeutę w późniejszym okresie terapii dla pary.

Każda psychoterapia (indywidualna, rodzinna, par) powinna rozpocząć się jednym, lub kilkoma spotkaniami konsultacyjnymi, aby pacjent mógł opowiedzieć o swoich trudnościach i przekonać się, czy decyduje się na psychoterapię.

Terapeuta natomiast może dzięki temu zrozumieć problem i postawić diagnozę. Z tego też powodu niektórzy terapeuci prowadzący terapię par, na samym początku proponują pojedyncze spotkania indywidualne z partnerami, w celu lepszego zrozumienia problemu.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jestem bardzo nerwowa, szybko się irytuje. Jak temu zapobiec?

Jestem bardzo nerwowa, szybko się irytuje. Jak temu zapobiec?

Witam. Mam 30 lat i dwoje małych dzieci (w wieku 8 lat i 4 lata). Mam problem z nerwami. Moje dzieciństwo nie było jakoś zbytnio udane (jestem najstarsza). Mój ojciec bił matke. W wieku 16 lat poznałam swojego męża, z którym po 9 latach małżeństwa już nie mieszkam, ale w obecnej chwili utrzymujemy dobre kontakty. Szybko się irytuje. Pracuję ale to w domu  jestem bardzo nerwowa. Mam zamysł kupić sobie magnez. Nie wiem co innego mogę jeszcze zrobić. Proszę o porade.

Pani Jolanto,

nerwowość i szybkie irytowanie się, o których Pani pisze może mieć różne przyczyny. Począwszy od długotrwałego stresu, przez nadmiar obowiązków, aż po głębsze trudności związane z nieradzeniem sobie z przeżywanymi emocjami. Ponieważ niewiele napisała Pani o swoich doświadczeniach trudno mi powiedzieć, co może być najbardziej prawdopodobnym źródłem problemu. Nie wydaje się jednak wystarczające ani konieczne zażywanie magnezu, chyba że jego niedobory w organizmie są na tyle duże, że lekarz zalecił taki rodzaj wspomagania organizmu.

Wspomniała Pani o trudnym, czy też „niezbyt udanym” dzieciństwie. Być może Pani obecne reakcje emocjonalne są z nim dość ściśle związane. Każdy z nas, obserwując i doświadczając, uczy się od rodziców sposobów radzenia sobie z różnymi sytuacjami. Często nieświadomie przyjmuje takie same lub podobne wzorce funkcjonowania w dorosłym życiu. Jeśli tak jest również w Pani codzienności warto przyjrzeć się tym schematom i zmienić je na bardziej konstruktywne, pomocne i będące Pani świadomym wyborem.

Napisała Pani także, że rozstała się Pani z mężem. Co było przyczyną rozstania? Czy było to faktyczne niedopasowanie czy trudności, których pokonanie okazało się zbyt uciążliwe i zdecydowali się Państwo zrezygnować z walki o związek? To pytania, na które warto sobie odpowiedzieć, ponieważ mogą Pani pomóc zrozumieć dlaczego takich a nie innych wyborów Pani dokonuje. Jednocześnie mogą wskazać kierunek dla osobistych zmian tak emocjonalnych (rozumienie własnych emocji i świadome ich przeżywanie) jak i relacyjnych (umiejętność budowania stabilnych relacji).

Jeśli okaże się, że twierdząco odpowie Pani sobie na niektóre z powyższych pytań i będzie miała Pani trudność z samodzielnym poradzeniem sobie, zachęcam do wizyty u psychoterapeuty, który pomoże znaleźć źródło problemu i wskaże sposoby na zmianę obecnej sytuacji.

Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu nerwicy, także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Czy związek z osobą uzależnioną od alkoholu ma szansę przetwać?

Czy związek z osobą uzależnioną od alkoholu ma szansę przetrwać?

Witam, od niespełna 5 lat jestem z moim pierwszym chłopakiem, a od prawie 4 lat mieszkamy razem. Ja jestem raczej spokojną osobą, on za to lubi wypić i bawić się. Zawsze pił, ale od pewnego czasu zaczął nadużywać alkoholu, jak i narkotyków. Zdarzyło mu się nie wracać przez 2 dni do domu kilka razy w ostatnim czasie, a teraz przeprowadził się do swojej mamy, gdzie zaczął uczęszczać na terapię.

Jednak nie potrafię mu już zaufać. Ciagle boję się, że znowu wyjdzie z domu i nie wróci. Prosiłam, żeby przestał z tym na jakiś czas, póki terapia nie zacznie przynosić efektów. On jednaka dalej chodzi na dyskoteki. Co prawda wraca zawsze do domu i nie bierze już żadnych narkotyków. Mimo to strasznie się boje i nie potrafię mu zaufać. Czuję się też bardzo samotnie, że uciekł ode mnie, choć ja zawsze mu pomagam. Nigdy nie zostawiłam go w potrzebie, co udowodniłam mu już nie raz.

Historia ta jest dłuższa i strach, który odczuwam, gdy mój chłopak wypije nie zaczął się od teraz, tylko już wcześniej. Ja rozumiem, że on ma problem z alkoholem, jednak ten strach który mam w sobie nie pozwala mi, mu z powrotem zaufać. On nie rozumiem, że swoim zachowaniem w ostatnim czasie dużo we mnie zniszczył. Zaczęłam się bardzo zastanawiać, czy mam na to jeszcze siłe. Ja też potrzebuję wsparcia, którego niestety nie otrzymuje od niego. Czy przy tylu wątpliwościach, strachu i braku zaufania, jest jeszcze możliwość na odbudowanie związku?

Pani Aneto,

Z listu, który Pani przysłała wynika, że od kilku lat  żyje Pani w ciągłym napięciu, strachu i niepokoju. Utraciła Pani poczucie bezpieczeństwa i zaufanie wobec chłopaka. Czuje Pani, że traci Pani siły, sama nie otrzymując wsparcia. Zauważa Pani, że Pani potrzeby nie zostają zaspokojone. Powyższe spowodowane jest faktem, że chłopak nadużywa alkoholu, również nie stroni od narkotyków. Pomimo tego, że w ostatnim czasie podjął decyzję o rozpoczęciu terapii, kontynuuje zachowania ryzykowne, a Pani uczucie lęku, brak zaufania nadal towarzyszy. Czuje się Pani opuszczona, zawiedziona, zastanawia się skąd brać siłę na walkę o tę relację. Zastanawia się Pani, czy możliwe jest odbudowanie związku.

Z tego co Pani opisuje, Pani samopoczucie, z dużym prawdopodobieństwem jest spowodowane aktualnym trybem życia jaki prowadzi Pani chłopak oraz Pani dużym zaangażowaniem w jego sprawy.

Długotrwałe funkcjonowanie w relacji z osobą uzależnioną – czyli  dbałość i troska o drugą osobę w warunkach permanentnego stresu, napięcia, braku bezpieczeństwa może rozwinąć u osoby dającej tę troskę syndrom wspołuzależnienia, który objawia się min.: nierozpoznawaniem i zaniedbywaniem własnych potrzeb, trudnością w określeniu własnych granic, podporządkowaniem się potrzebom osoby uzależnionej, towarzyszy permanentny lęk o drugą osobę, przejmowanie odpowiedzialności za nią, nadkontrola.

Zachęcam Panią do zastanowienia się, czego Pani potrzebuje dla siebie, jak wygląda Pani obecne życie? Co z innymi obszarami Pani życia – życiem zawodowym? Jak wyglądają relacje z innymi ludźmi, znajomymi, przyjaciółmi, rodziną? Jak Pani się relaksuje, odpoczywa? Jak Pani dba o siebie? Czy ma Pani czas na hobby, pasje? Co Pani o sobie myśli, o swojej przyszłości?

Jeśli z trudem odnajduje Pani odpowiedzi na powyższe pytania, warto w takiej sytuacji skorzystać z pomocy specjalisty, czyli psychologa lub psychoterapeuty, aby odzyskać swoją autonomię, poczucie sprawczości, decydowania o sobie samym, wewnętrzny spokój i harmonię.  

Realną szansą na odbudowanie związku jest praca terapeutyczna każdego z Was. Rozpoznanie własnych schematów funkcjonowania, wprowadzenie zmian, ustalenie nowych zasad, wyznaczenie granic może dać wymierne korzyści dla Waszej relacji.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nie daję sobie rady, czuję się wycofana z życia. Co robić?

Nie daję sobie rady, czuję się wycofana z życia. Co robić?

Witam, mam na imię Wiola i mam 19 lat. Od pół roku mam problem:( Nie wiem dlaczego ale wycofałam się z życia towarzyskiego. Nie mam już żadnych przyjaciół, nawet moja najlepsza przyjaciółka mnie zostawiła. Mam bardzo duże problemy finansowe w domu. Moi rodzice mają bardzo duże długi, problemy w małżeństwie. Ja osobiście już nie mam do tego siły, myślę o tym cały czas i płacze. Chodzę do szkoły. Na większości lekcjach jest dobrze, nawet śmieję się z koleżankami. Jednka kiedy mam lekcje, których nie potrafię, to strasznie się boję. Mam wtedy ochotę uciec i płakać w kącie. Mogłabym ciągle spać bo wiem, że wtedy minie mi szybciej czas, a tego chce.

Nie mogę na siebie patrzeć. Jestem brzydka i gruba :( Szczerze mówiąc, nie mam nigdzie wsparcia. Jestem sama, mój tata nie chce nawet słyszeć o tych problemach. Prosiłam mamę o pomoc ale była na mnie zła, że wymyślam takie głupoty – przecież mam tylko 19 lat. Ja już tak nie mogę, nie widzę w ogóle swojej przyszłości. Matury nie zdam, na studia nie pójdę i tyle. Jak gdzieś już wyjdę to myślę tylko o tym, jak długo będę musiała tu jeszcze być. Często boję się, sama nie wiem czego . Nie mam już siły. Co ja mam zrobić?

Na początku chciałam podkreślić, że znajdujesz się w bardzo trudnej sytuacji – konflikt rodziców i problemy finansowe rodziny to tematy, które wywołują wiele niełatwych emocji. Są to trudne chwile dla rodziców, ale emocje, których oni doświadczają wpływają również na Ciebie.

Symptomy, które opisujesz – smutek, brak motywacji, duża potrzeba snu, wycofanie się z relacji koleżeńskich – świadczą o depresji. To co niepokoi, to brak wsparcia i zrozumienia ze strony rodziców. Konieczna jest tu konsultacja ze specjalistą. Ponieważ masz 19 lat, możesz udać się do psychologa sama – albo na terenie szkoły do psychologa lub pedagoga szkolnego, albo bezpośrednio do Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej zajmującej się Twoją szkołą. Tam zostaniesz wysłuchana, otrzymasz wsparcie i potrzebną Ci pomoc.

Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu depresji, także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mąż nie chce mieć dziecka

Mąż nie chce mieć dziecka. Czy powinnam go zostawić?

Mam problem. Mąż nie chce mieć ze mną dziecka. Jesteśmy razem kilka lat po ślubie. Jak dotąd był to temat tabu, ponieważ mąż się denerwował jak chciałam poruszyć ten temat. Kiedy doszło do wpadki, mąż obwiniał mnie za to, wręcz dokuczał i wyraźnie dawał do zrozumienia, że nie jest zadowolony. Wymyslał tysiąc problemów z tym związanych i wyrażał niechęc. Niestety, ciążę poroniłam. Było mu niby smutno, wmawiał mi, że cieszył się na myśl o dziecku. Gdy chcę wznowić ten temat i próbować dalej, on nadal twierdzi, że nie jest gotowy. Nie wiem co robić. Czas leci, boję się, że kolejny raz się nie uda. Nie wiem czy od niego odejść i ułożyć sobie inaczej życie. Pomimo tego, że go kocham, to nie rozumiem jego zachowania. Przez to wszystko jestem bardzo nieszczęśliwa i bardzo samotna. Proszę o porade. Z góry dziękuje.

Chęć i gotowość do posiadania potomstwa to jeden z ważniejszych tematów w momencie zakładania rodziny. Gdy wiążemy się z drugą osobą dobrze jest mieć wspólną wizję dotyczącą tego, jak ma wyglądać nasza przyszłość. Z tego co Pani napisała, pozwalam sobie wnioskować, że nie było rozmowy na ten temat – czy chcą Państwo dzieci, kiedy, ile.

Mówienie o braku gotowości, wiąże się z lękiem – pytanie z lękiem przed czym? Czego mąż obawia się w związku z pojawieniem się dziecka? Tu pojawia się wiele myśli :

  • boimy się powiększenia rodziny, bo jest to ogromna zmiana, która wiąże się często ze zmianą przyzwyczajeń i nawyków, których zmieniać nie chcemy;
  • nie mamy pozytywnych wzorców rodzicielskich, więc nie wiemy jak być dobrym rodzicem;
  • obawiamy się, że pojawienie się dziecka wpłynie negatywnie na małżeństwo.

Powodów może być wiele – bardzo ważne jest, aby zrozumieć, uświadomić sobie, skąd ten brak gotowości. Złość męża, gdy zaczyna Pani ten temat, może świadczyć, że u podłoża leżą jakieś trudne emocje.

Doświadczenie nieplanowanej ciąży i poronienia – to bardzo trudne momenty zarówno dla Pani jak i dla związku. Może pojawić się poczucie winy, ale też złość i żal do męża o brak wsparcia. Poronienie jest niezwykle trudną stratą dla kobiety. Jest to czas, kiedy potrzebuje ona wsparcia, zrozumienia, czasu na przeżycie.

Myślę, że zarówno brak wspólnej wizji co do posiadania dzieci oraz ostatnie doświadczenia, wywołały kryzys zarówno u Pani jak i w Państwa związku. Proszę zastanowić się nad konsultacją z psychologiem – może to pomóc ułożyć emocje, przyjrzeć się potrzebom i na spokojnie omówić problemy jakie Państwo na ten moment przeżywacie.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Moja córka mieszka z żoną. Martwię się o jej wychowanie. Co robić?

Moja córka mieszka z żoną. Martwię się o jej wychowanie. Co robić?

Witam, problem dotyczy mojej 6-letniej córki, która mieszka wraz z matką. Dziecko na przestrzeni ostatnich dwóch lat zgłaszało mi 5 nowych „kolegów” mamy, z którymi to się całowała. Matka oddaje córkę pod opiekę sąsiadów lub swoich chwilowych „kolegów” w sposób samodzielny, bez jej obecności. Ponadto będąc ostatnio u córki i dając jej pieniądze na słodycze wskazała, iż musi je schować, bo babcia jej zabierze. Zastanawia mnie, jak takie postępowanie z dzieckiem, może mieć wpływ na moje kontakty z nim, jak również na późniejsze wychowanie dziecka?

To co Pan opisał to zaledwie skrawek informacji, ale mogę się domyślić, że rozstał się Pan z mamą dziecka jakiś czas temu i na podstawie tego jak Pan opisuje zaistniałą sytuację, domyślam się, że nie są Państwo w dobrych relacjach.

Rozstanie rodziców jest dla dziecka bardzo trudnym doświadczeniem, ponieważ traci ono poczucie bezpieczeństwa. Gdy dziecko doświadcza życia pomiędzy dwoma domami, zadaniem dorosłych jest, aby w jak największym stopniu zapewnić mu stałość warunków. Jeżeli w naszym życiu pojawia się nowy partner, nie jest wskazane, aby od razu przedstawiać go dziecku. Warto się upewnić czy na pewno z tą osobą chcemy układać sobie nasze życie na nowo. Dopiero wtedy przygotować siebie i dziecko do poznania nowej osoby.

Namawianie dziecka do chowania rzeczy przed kimś jest pokazywaniem mu unikowych strategii radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Zamiast uczenia jak dobrze i konstruktywnie rozwiązywać problemy.

Pyta Pan, jak takie zachowania mogą wpływać na Pana kontakty z dzieckiem i na jego późniejsze wychowanie. To trudno przewidzieć, ponieważ wiele zmiennych ma tu znaczenie. Na pewno Pan może zadbać o swoje relacje z córką, stawiając na bezpieczny, ciepły kontakt. Na rozmawianie o emocjach i zaistniałych sytuacjach, zapewnieniu, że może na Pana liczyć. Pomyślałabym również o próbie rozmowy z mamą dziecka, na temat wprowadzania nowych osób w życie córki oraz zostawiania jej pod opieką osób, które dziecko mało zna.

Chcesz rozwijać swoje kompetencje rodzicielskie? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Trudne relacje z mamą - co robić?

Trudne relacje z mamą – co robić?

Nienawidzę swojej rodziny. Pochodzę z patologicznej rodziny, gdzie nigdy nie zaznałam miłości ze strony matki. Mieszkałam z dziadkami i mamą w mieszkaniu dwupokojowym, do 21 roku życia spałam na jednym łóżku z matką. Nigdy nie miałam swojego kąta do nauki, zabawy, czy żeby zaprosić kogoś do siebie do domu. Mojego ojca nie pamiętam, zostawił nas jak miałam 3 lata. Do tej pory nie odezwał się ani razu, uciekł za granicę żeby wywinąć się od płacenia alimentów. Matka nie chciała iść nigdy do pracy, wiecznie imprezy, alkohol jej były w głowie. Dziadek utrzymywał ją i mnie.  Nigdy nie usłyszałam od niej miłego słowa, jedynie że zostanę sprzątaczką i że powinna mnie oddać do domu dziecka.

W domu oglądałam wiecznie pijanego dziadka i matkę. A ja ciągle znerwicowana, zamknięta w sobie, na wychowaniu ulicy. Moja matka znalazła zatrudnienie, po kilkunastu latach imprez, na część etatu jako sprzątaczka i do dziś  pracuje. Nadal mieszka z dziadkami, którzy potrzebują pomocy. Ona jednak woli weekendy upić się, nie pomaga im w żaden sposób. Ostatnio doszło do mnie, że nie potrafi nic ugotować, czy posprzątać w domu, podać do stołu czy uprasować. Mieszkanie po dziadkach nie będzie jej się należeć, a perspektywa jakiejkolwiek pomocy dla niej budzi we mnie wstręt.

Ja mam obecnie 27 lat. Szkołę średnią skończyłam z wyróżnieniem, posiadam wyższe wykształcenie. Jestem w szczęśliwym związku od 10 lat. Spodziewam się pierwszego dziecka z mężem. Mieszkamy skromnie w domu rodzinnym mojego męża, jego rodzice nie żyją. Sami dajemy sobie radę i tworzymy cudowną, ciepłą rodzinną atmosferę. Moim największym życiowym koszmarem jest matka i jej nieporadność życiowa. Wydaje mi się, że po 40 latach picia ma jakieś upośledzenie albo otępienie alkoholowe. Rozmowa na poziomie 16-latki.

Chciałabym urwać z nią całkowicie kontakt, bo irytuje mnie każdy jej gest, wypowiedziane słowo. Boję się jednak, że całkowicie się załamie. Paraliżuje mnie strach, że za kilka lat nie będę miała co z nią zrobić, bo nie będzie miała gdzie mieszkać, nie będzie miała wypracowanych lat emerytury. Nie chce do swojego domu sprowadzać patologii. Nie stać mnie żeby ją utrzymywać. Nie wiem jak wpłynąć na nią, żeby coś zmieniła w swoim życiu. Cokolwiek do niej mówię zostaje bez odzewu, ma jakąś blokadę i udaje że nie słyszy. Mój mąż jest załamany stanem mojej matki i stanem mieszkania w którym przebywa. On też nie chciałby jej brać do siebie, żeby nasze dzieci nie musiały patrzeć na chorego człowieka. Poradzicie coś?

Szanowna Pani Aneto,

W Pani liście wybrzmiewa wiele smutku i żalu w związku z przeżyciami z domu rodzinnego – trudno uporać się z takim zranieniem. Jako psychoterapeuta poradziłabym Pani, by zadbała Pani o to, by przepracować te emocje i się z nimi uporać – niepotrzebnie obciążają Panią.

Rozumiem, że w pewnym sensie przejmuje Pani odpowiedzialność za matkę. To niewłaściwe. Warto byłoby sobie to uświadomić. Pani matka jest dorosłą osobą, która ma zasoby, by zadbać o siebie, a Wasza relacja jest wynikiem waszego obcowania na przestrzeni całego Pani życia. To również temat do pracy.

Proszę rozważyć własną pracę terapeutyczną. Moim zdaniem to by Panią wzmocniło i pozwoliło nauczyć się właściwie zarządzać relacją z matką, bez poczucia winy, nadmiernej odpowiedzialności, czy źle pojętego obowiązku.

Skutecznie pomagamy rozwiązać problemy rodzinne. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Rozstanie z partnerem – czy rady psychologa są słuszne?

Dzień dobry, proszę o pomoc w takiej sytuacji: mężczyzna jest w trakcie rozstania z żoną. Jego żona bardzo mocno przeżywa rozstanie. Zaprzecza sytuacji, na oczach dzieci  (w wieku 10 i 14 lat) rozpacza i błaga o powrót. Czy psycholog podczas terapii może utwierdzać kobietę w przekonaniu, że mąż rozstajac się z żoną jednoczesnie rozstaje się też z dziećmi (a w konsekwencji przekazywać takie informacje dzieciom)? Czy prawidłowe jest postępowanie psychologa, który mówi, że dziecko nie może rozpocząć terapii, ponieważ jest w nim zbyt dużo złości, gniewu? Proszę o pomoc. Czy ten feedback od psychologa jest profesjonalny? Czy jest zgodny z wiedzą psychologiczną? Czy jest konstruktywny? Jak w takiej sytuacji powinien postąpić ten mężczyzna? Czy zgodnie z prośbą żony ograniczyć kontakty z dziećmi, które powodują później traumę, płacz, złość i gniew(po rozstaniu, po wizycie)? Czy wręcz przeciwnie dążyć do regularnych kontaktów? Proszę o wskazówki, jak najlepiej postępować w tak trudnej sytuacji.

Pytanie nie jest łatwe. Przede wszystkim dlatego, że to nie Pani jest uczestnikiem rozmów z psychologiem. Tak naprawdę nie wiemy jaki dokładnie jest przekaz w gabinecie. Częstym zjawiskiem, zwłaszcza w trudnych, emocjonalnych sytuacjach, jest filtrowanie zasłyszanych treści przez własny system poznawczy i emocjonalny. W konsekwencji zdarza się, że pacjent rozumie wypowiedź psychologa inaczej niż psycholog miał intencje. Ciężko odnieść się w takiej sytuacji, czy to co psycholog mówi jest profesjonalne, ponieważ tak naprawdę nie wiemy jaki jest dokładny przekaz.

Postaram się za to odnieść do samej sytuacji. Rozstanie jest zawsze trudnym emocjonalnie stanem. Osoba, która decyduje się na zakończenie związku, bierze na siebie konsekwencje w postaci odpowiedzialności za złość, smutek, rozpacz, osoby którą zostawia. Założenie, że pozostawiam żonę, nie dzieci, jest o tyle mylące, że może zakładać, że dla dzieci nic się nie zmienia – my się rozstajemy, ale ja wciąż jestem Waszym tatą.  A przecież dzieci w takiej sytuacji tracą jednego z rodziców, chociażby pod względem czasowym i mają prawo czuć złość czy smutek.

Rozstanie rodziców jest dla dzieci jednym z bardziej traumatyzujących doświadczeń. Dlatego też, warto pomyśleć o wsparciu psychologicznym dla nich od samego początku zaistniałej sytuacji. Silne emocje NIE są przeciwwskazaniem do pracy z dzieckiem.

Co do zapytania odnośnie dalszych postępowań, najważniejsze aby małżonkowie porozumieli się co do opieki nad dziećmi. Jeżeli emocje są na tyle trudne, że prawidłowa, spokojna komunikacja jest utrudniona, warto skorzystać z mediacji lub z pomocy psychologicznej. Tak, aby dzieci nie były wciągane w emocjonalne rozgrywki rozstających się rodziców.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy! Skonatkuj się z nami.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mąż jest zazdrosny o moją przeszłość. Co robić?

Mąż jest zazdrosny o moją przeszłość. Co robić?

Szanowni Państwo,
zwracam się z pytaniem dotyczącym relacji małżeńskiej. Mąż nie potrafi wybaczyć mi faktu, iż zanim poznaliśmy się, byłam w trzech poważniejszych relacjach damsko-męskich. Meritum problemu polega na tym, że w poprzednich związkach dochodziło do współżycia. Ja jestem jedyną partnerką seksualną mojego Męża. Jak gasić tego typu konflikty? Czy możliwe jest nawiązanie porozumienia? Mąż jest uparty… Ja, zdaje się, również. Nie zawsze potrafię wyciągnąć rękę do zgody. 

Na początku naszej znajomości rozmawialiśmy na ten temat. Mąż zaakceptował ten fakt, zadając jedynie pytanie czy wszystko jest już zakończone, a tak waśnie było, zatem nasza znajomość rozwijała się dalej.

W międzyczasie pojawił się problem z pornografią i kłamstwami mojego Męża na ten temat, ale także w innych sprawach. Było to bardzo trudne doświadczenie, bo nie zdawałam sobie sprawy z możliwości istnienia tego typu sytuacji. Byłam w zaawansowanej ciąży, potrzebowałam czułości i ciepła, a nie otrzymywałam tego. Rozmowa na ten temat przeradzała się w rozmowę nt. moich byłych partnerów i cóż… błędne koło.

Przestałam poruszać trudne wątki, mimo iż bardzo źle się czułam ze swoimi myślami i byłam bardzo samotna. Czasem, kiedy mamy ciche dni, słyszę jak On wychodzi np. na balkon i rozmawia ze swoją mamą. Dla mnie jest to bardzo irytujące, ponieważ ze mną nie rozmawia, a dzwoni do mamy. Czuję, że nie zależy mu na zdrowej, bliskiej relacji ze mną.

Obecnie jesteśmy 1,5 roku po ślubie. Mamy rocznego synka i jestem w piątym miesiącu ciąży. W sytuacjach, kiedy coś niefortunnie przypomni fakt moich byłych partnerów, widzę, że jest to bardzo trudne dla mojego Męża. Początkowo w takich sytuacjach przepraszałam i zapewniałam o moim uczuciu względem Niego. Rozmawialiśmy i płakaliśmy wielokrotnie w wyniku tych bolesnych chwil.

Po ostatnich takich „wyrzutach” i słowach Męża, że nie wybaczy mi tego nigdy, że będzie pamiętał do końca życia – moja postawa jest inna. Wiem, że te myśli są dla niego bardzo bolesne, ale dla mnie również. Długo nie mogłam poradzić sobie z myślami typu „nie nadaję się dla nikogo, nie zasługuję na miłość, bo nie jestem w pełni tylko jego. Jestem brudna, zużyta”. Z tego też powodu bałam się wchodzenia w związek z moim Mężem. Lecz Jego zapewnienia, że ułoży nam się, dawały mi poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji i przywróciły wiarę w to, że nie jestem „do niczego”, bo byliśmy razem szczęśliwi i zaangażowani.

Nadmienię, iż moja relacja z Tatą nie układała się najlepiej. Nadal nie jest idealna. Często czuję przy nim skrępowanie i dystans, mimo, iż jestem już osobą dorosłą, mam 26 lat. Nie chwalił, nie prawił komplementów, ani nic podobnego. Zwracał natomiast niejednokrotnie uwagę na to, iż starsi bracia zarabiają (pracowali z Tatą) tj. są zaradni, a zdanie na temat kobiet – winny zajmować się przede wszystkim domem i dziećmi. Pogląd, że dziewczynki są w jakimś sensie gorsze od chłopców. Potrafił zadrwić lub „kulturalnie” ośmieszyć. „Cicho Ścierwo’’ – usłyszane od Taty – gdy w tego typu ośmieszającej sytuacji odbiłam piłeczkę, będzie chyba boleśnie wyryte w mojej głowie już zawsze, choć słowa te zabrzmiały jakieś 4 lata temu.

Doświadczyłam molestowania w dzieciństwie przez osobę z rodziny. Wybaczyłam temu mężczyźnie i nie mam w stosunku do niego złych uczuć, emocji. W pewnym sensie rozumiem jego ówczesne położenie i zachowanie. Obawiam się jednak, że te doświadczenia, owiane tajemnicą i dużym wstydem (sama ukrywałam to, co się działo, bo miałam poczucie, że to niewłaściwe) mogły wywrzeć na mojej osobowości i charakterze pewne piętno. 

W wieku nastoletnim obiecałam sobie, że aby poradzić sobie z ówczesnymi doświadczeniami udam się do psychologa, gdy się usamodzielnię. Być może gdybym w porę skorzystała z odpowiedniej pomocy nie wysyłałabym do Państwa tej wiadomości. Przepraszam za obszerną formę zapytania, jeśli zechcą Państwo odpowiedzieć będę bardzo wdzięczna.

Z pozdrowieniami,
Ewa

Szanowna Pani Ewo,

W swoim liście porusza Pani wiele trudnych wątków – mogę jedynie wyobrazić sobie ile jest w Pani emocji i przeżyć z nimi związanych. Biorąc pod uwagę, że jest Pani w ciąży,  gdy emocje pod wpływem hormonów są niezwykle intensywne – myślę, że jest Pani w trudnym dla siebie  momencie.

Gdy rozpoczynamy nowy związek, z reguły poświęcamy chwilę na rozmowę dotyczącą przeszłych doświadczeń partnera. Jest to o tyle ważne, że to w jakich związkach byliśmy, jak się one kończyły, jakie mamy doświadczenia z nich wyniesione ma znaczenie w obecnej relacji. Z Pani słów wynika, że taka rozmowa miała między Państwem miejsce i mąż zaakceptował Pani przeszłość. To, że teraz trudno mu się z tym pogodzić jest pytaniem do niego – dlaczego? Dlaczego fakt, że jego żona była w związkach przed nim, jest takie trudne dla niego do zaakceptowania. Biorąc pod uwagę, że mąż ma problem z pornografią, możliwe, że ma trudność w akceptacji siebie, poczuciem własnej wartości – ale to są jedynie hipotezy wymagające pracy ze specjalistą.

Na pewno konflikty małżeńskie powinny być rozwiązywane przez współmałżonków. Gdy jedna ze stron w pierwszej kolejności zwraca się do swoich rodziców, mamy prawo czuć brak lojalności. Jest to także temat do rozmowy między Państwem – warto powiedzieć o swoich uczuciach – „Czuję się niekomfortowo, gdy rozmawiasz o naszych problemach z mamą. Chciałabym, żebyśmy w pierwszej kolejności mogli porozmawiać ze sobą. To dla mnie ważne.”

Pisze Pani także o trudnych doświadczeniach z dzieciństwa – molestowanie seksualne, jest  rzeczą, która może wywołać u nas bardzo głęboki uraz mający wpływ na całokształt naszego zachowania. Jest to doświadczenie z kręgu traumatycznych. Dodatkowo niełatwe relacje z tatą, który odrzuca Panią emocjonalnie – to wszystko może znacząco wpływać na to, jak wchodzi Pani w relacje damsko – męskie, jak myśli Pani o sobie.

To trudne doświadczenia i Pani intuicja, żeby skorzystać z pracy z psychologiem jest słuszna. Zachęcałabym Panią w pierwszej kolejności do podjęcia pracy indywidualnej, gdzie będzie miała Pani okazję spojrzeć na swoje doświadczenia ze wsparciem, zobaczyć, że nie było w tym Pani winy, zbudować poczucie własnej wartości. Następnym krokiem byłaby praca w parze i nauka wspólnego rozwiązywania trudności.

Masz podobny kłopot? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.