Kryzys ćwierćwiecza. Skąd się bierze i jak przez niego przejść
– Masz taką dobrą pracę. Czego ci jeszcze brakuje?
Dwudziestosiedmioletnia Ola słyszy to pytanie od matki przy każdym niedzielnym obiedzie i za każdym razem nie umie na nie odpowiedzieć. Od czterech lat pracuje w dużej firmie, do której dostała się zaraz po studiach, wynajmuje ładne mieszkanie, ma grono znajomych. W poniedziałek rano siedzi w samochodzie na firmowym parkingu i przez dziesięć minut nie potrafi zmusić się, żeby wysiąść. Wieczorem przegląda oferty pracy i nie wysyła ani jednego zgłoszenia. Na pytanie, czego chce, odpowiada szczerze: nie wiem. Wie tylko, że nie tego, co ma.
Taki stan ma swoją nazwę: kryzys ćwierćwiecza, po angielsku quarter life crisis. Z zewnątrz wygląda jak kaprys kogoś, komu się poszczęściło. W gabinecie widzimy coś innego. Pytanie „co mam zrobić ze swoim życiem?” okazuje się zwykle pytaniem „czyje to właściwie jest życie?”.
Kryzys ćwierćwiecza – co to jest?
Kryzys ćwierćwiecza to okres, w którym młoda osoba, najczęściej między dwudziestym piątym a trzydziestym rokiem życia, traci poczucie kierunku. Nie jest chorobą ani diagnozą. Przychodzi zwykle po kilku latach dorosłego życia, kiedy pierwsze decyzje zostały już podjęte, a ich skutki zaczynają uwierać. Psycholog Jeffrey Arnett nazwał lata między osiemnastym a trzydziestym rokiem życia wyłaniającą się dorosłością (Arnett, 2000). To czas, w którym zmienia się kierunki studiów, prace, mieszkania i partnerów, a decyzje, które rodzice podejmowali przed trzydziestką raz na zawsze, odkłada się na później. Swoboda ma jednak swoją cenę. Im więcej dróg stoi otworem, tym trudniej wybrać jedną i tym łatwiej żałować pozostałych.
Objawy kryzysu ćwierćwiecza
Najpierw przychodzi zmęczenie, którego nie tłumaczy ilość pracy. Potem pytanie, które wraca coraz częściej: „Czy to już wszystko?”. Praca wybrana kiedyś z przekonaniem przestaje cieszyć, ale odejście wydaje się szaleństwem. Związek trwa z przyzwyczajenia albo nie powstaje wcale, bo żadna relacja nie wydaje się tą właściwą. Media społecznościowe co wieczór pokazują cudze śluby, mieszkania i awanse, a własne życie wypada na ich tle jak szkic, którego nikt nie skończył.
Do tego dochodzą zdania, które padają przy rodzinnym stole: „Kiedy wreszcie się ustatkujesz?”, „My w twoim wieku mieliśmy już dwoje dzieci”, „Tyle w ciebie zainwestowaliśmy”. Każde z nich dokłada poczucia winy i wstydu, że w tym wieku wciąż nie wiadomo, kim się jest. U części osób pojawiają się bezsenność, rozdrażnienie i wycofanie z życia towarzyskiego. Najczęściej jednak nikt tego nie widzi, bo na zewnątrz wszystko się zgadza.
Uwięzieni i zamknięci za drzwiami. Dwie twarze kryzysu ćwierćwiecza
Brytyjski psycholog Oliver Robinson, który od lat bada kryzysy wczesnej dorosłości, opisał dwie ich odmiany (Robinson, 2019). Jedni czują się uwięzieni: weszli w pracę, związek albo kredyt zbyt szybko i teraz każdy dzień przypomina im, że żyją nie swoim życiem. Drudzy czują się zamknięci za drzwiami dorosłości: chcieliby pracować, wyprowadzić się od rodziców, zbudować związek, ale żadna z tych rzeczy nie chce się udać. Pierwsi zazdroszczą drugim wolności, drudzy pierwszym stabilizacji. W gabinecie spotykamy obie grupy, a nierzadko tę samą osobę najpierw w jednej, potem w drugiej roli.
Kryzys ćwierćwiecza pokazuje, czego nie dał dom
Skąd bierze się to, że jedni przechodzą przez ten wiek spokojnie, a inni się w nim gubią? Bardzo często z domu. Dziewczyna, która od dziecka pocieszała matkę, wybrała studia, które matkę ucieszą. Dziś ma dyplom, pracę i poczucie, że spełniła cudze marzenie. Chłopak, w którego domu porażka oznaczała wstyd, trzyma się znienawidzonej pracy, bo w jego głowie brzmi jedno zdanie: „Ojciec przepracował w jednej firmie trzydzieści lat, a ja nie wytrzymałem czterech”. Ktoś inny nigdy nie miał w domu prawa do własnego zdania, więc dziś nie wie, czego chce. Nikt go o to nie pytał.
Kryzys ćwierćwiecza tych trudności nie tworzy. On je odsłania. Pojawia się dokładnie wtedy, gdy trzeba zacząć decydować samemu, a umiejętności, których dom nie przekazał, są potrzebne od zaraz. Życie urządzone według cudzych planów przypomina wtedy wynajęte mieszkanie: wszystko stoi na swoim miejscu, tylko nic nie jest naprawdę własne. O tym, jak lęk przed dorosłym życiem łączy się z dzieciństwem, piszemy w tekście o lęku przed dorosłością.
Jak przejść przez kryzys ćwierćwiecza?
Kryzys ma swoją funkcję. Zanim zacznie kosztować, mówi coś ważnego: dotychczasowe życie przestało pasować. Robinson zauważył, że kryzys wczesnej dorosłości przebiega zwykle od poczucia uwięzienia, przez zerwanie ze starym układem i czas szukania, aż do nowych zobowiązań, tym razem bardziej własnych (Robinson i in., 2013). Wiele osób wychodzi z niego z dużo lepszym rozeznaniem w tym, czego naprawdę chce. Pod warunkiem że nie utknie w połowie drogi.
Pierwszym krokiem jest oddzielenie własnych pragnień od cudzych oczekiwań. Pytanie „czego chcę?” jest zbyt wielkie, by od razu na nie odpowiedzieć. Łatwiej zacząć od mniejszego: „Co w moim życiu wybrałam sama, a co przyjęłam, bo tak wypadało?”. Zmiany lepiej wprowadzać krokami niż jedną rewolucją, bo rzucenie wszystkiego z dnia na dzień zwykle przynosi ulgę na tydzień, a nowe kłopoty na lata. Takie decyzje łatwiej też podejmować w rozmowie z kimś, kto nie ma w nich własnego interesu. Rodzice i partnerzy, nawet najbardziej kochający, zwykle go mają.
Kiedy szukać pomocy psychoterapeuty?
Pomoc terapeuty jest potrzebna, gdy kryzys trwa miesiącami i zamiast prowadzić do zmiany, coraz bardziej paraliżuje. Sygnałem są smutek przez większość dni, utrata zainteresowań, bezsenność, myśli, że nic nie ma sensu, albo kieliszek wina, bez którego trudno zasnąć. Wtedy kryzys może przechodzić w depresję albo zaburzenia lękowe. Terapia jest też właściwym miejscem, gdy za zagubieniem stoją wzorce z domu: lęk przed każdą decyzją, odpowiedzialność za samopoczucie rodziców, niemożność powiedzenia im „nie”. Z takimi trudnościami pracujemy w ramach psychoterapii dla młodych dorosłych. Podobne pytania stawia autorka listu „Nie potrafię poradzić sobie z dorosłością”.
Ćwierć wieku to nie czas na rozliczenie z życiem, tylko pierwszy moment, w którym można je wreszcie urządzić po swojemu.
Najczęstsze pytania
Ile trwa kryzys ćwierćwiecza?
U części osób kilka miesięcy i kończy się zmianą pracy, miejsca zamieszkania albo związku. U innych ciągnie się latami, zwłaszcza gdy decyzje są stale odkładane. Jeśli po kilku miesiącach nic się nie zmienia, a samopoczucie się pogarsza, pomocna bywa konsultacja z psychoterapeutą.
Czy kryzys ćwierćwiecza to depresja?
Nie. To etap szukania własnej drogi, a nie choroba. Może jednak przejść w depresję, gdy smutek, brak energii i poczucie bezsensu utrzymują się przez większość dni dłużej niż dwa tygodnie.
W jakim wieku pojawia się kryzys ćwierćwiecza?
Najczęściej między dwudziestym piątym a trzydziestym rokiem życia, w okresie wchodzenia w pierwszą stałą pracę, związki i samodzielne życie. Podobne przeżycia zdarzają się też wcześniej, tuż po studiach, albo później, przed czterdziestką.
Jak rozmawiać o tym z rodzicami?
Spokojnie i konkretnie, mówiąc o tym, co się czuje i czego się potrzebuje, zamiast tłumaczyć się z każdej decyzji. Wystarczy czasem jedno zdanie: „Wiem, że się martwicie. Tę decyzję muszę jednak podjąć sama”. Gdy rozmowy kończą się kłótnią albo poczuciem winy, pomocne bywają wspólne sesje dorosłego dziecka z rodzicem.
Bibliografia
Arnett, J. J. (2000). Emerging adulthood: A theory of development from the late teens through the twenties. American Psychologist, 55(5), 469–480.
Robinson, O. C. (2019). A longitudinal mixed-methods case study of quarter-life crisis during the post-university transition: Locked-out and locked-in forms in combination. Emerging Adulthood, 7(3), 167–179.
Robinson, O. C., Wright, G. R. T., i Smith, J. A. (2013). The holistic phase model of early adult crisis. Journal of Adult Development, 20(1), 27–37.





Dodaj komentarz
Chcesz się przyłączyć do dyskusji?Feel free to contribute!