Nie potrafię poradzić sobie z dorosłością

Nie potrafię poradzić sobie z dorosłością.

Chciałbym wiedzieć co to za rodzaj choroby albo zaburzenia. Najbardziej gnębi mnie to, że nie wiem co to jest i jakie kroki podjąć. Problem przedstawia się następująco: Mam 22 lata, jestem studentem IV roku. Nie potrafię poradzić sobie z dorosłością, wciąż wspominam czasy, kiedy byłem dzieckiem i wszystko robili za mnie rodzice, kiedy nie miałem żadnych obowiązków. Robię to w sposób dziwny tzn. oglądam programy informacyjne tamtych czasów, stare odcinki serialu, który dalej leci, a który pamiętam, że mama oglądała, gdy przyjeżdżała ze mną z przedszkola. Żyję przeszłością, ale nie wspominam jej negatywnie, tylko pozytywnie. Teraźniejszość jest mi wstrętna, a przeszłość piękna. Co do przyszłości, to nie potrafię podjąć decyzji dotyczącej swojego życia. Chciałbym żyć tak, jak jest wygodnie w danych czasach. Nie umiem odnaleźć swojej drogi. Ponadto jest we mnie chorobliwy lęk. Boję się chorobliwie nowych sytuacji. Bojaźń jest olbrzymia. Boję się angażować i podejmować inicjatywy. Jednocześnie, gdy przychodzi jakieś zadanie podejmuję się go, a nie cofam. Jeden psycholog mi powiedział, że to świadczy o tym, iż nie mam depresji. Często poprzez te lęki wyżywam się na bliskich osobach, na kolegach i koleżankach. Wiecznie jestem smutny i nie umiem się cieszyć. Przybieram też czasem maski, żeby się przypodobać i gram kogoś, kim tak naprawdę nie jestem. Powoduje to zatarcie wartości, które wyznaję, zaciera moją wartość w oczach innych ludzi. Moim problemem jest też perfekcjonizm. Chciałbym wszystko mieć zrobione na maksa dobrze, a jak wyjdzie jedno potknięcie to stwierdzam, że jestem do niczego i do niczego się nie nadaję. Jednocześnie jak widać mam świadomość swojego stanu, co wg wspomnianego psychologa jest kolejnym argumentem za tym, że nie mam depresji. Proszę od odpowiedź na pytanie co to za choroba lub zaburzenie i czy wymaga terapii lub konsultacji jednorazowej osobistej z psychologiem. Z góry dziękuję za odpowiedź. Z wyrazami szacunku,

Szymon

Panie Szymonie,

Problem, który Pan opisuje jest złożony, ale w pewnym sensie typowy dla osób dorastających. Młodym ludziom coraz częściej towarzyszy lęk przed dorosłością, czyli tak naprawdę, przed samodzielnością. Odpowiedzialność za podejmowane decyzje i dojrzałe kierowanie życiem, które do tej pory należało do roli często nadopiekuńczych rodziców sprawia, że odsuwamy od siebie moment usamodzielnienia.

Konsekwencją tego zjawiska jest kryzys tożsamości. W świecie pełnym oczekiwań, którym niejednokrotnie nie jest łatwo sprostać, zapominamy o tym Kim jesteśmy – co lubimy, czym chcielibyśmy się zajmować gdyby to od nas zależało, jakie są nasze potrzeby. Młodym ludziom trudno jest znaleźć złoty środek na realizację siebie przy jednoczesnym nadążaniu za światem. Czytając list, odebrałam wrażenie, że jest Pan pogubiony, rozdarty pomiędzy własnymi pragnieniami a społecznymi oczekiwaniami o niezależności ekonomicznej, uczuciowej i światopoglądowej. Odpowiedzialność kojarzy się Panu z powagą, nudą oraz końcem czerpania radości z życia.

Drugi aspekt opisywanego problemu dotyczy niskiego poczucia własnej wartości, braku wiary w siebie, co jest typowe dla osób bojących się przyszłości. Towarzyszące Panu myśli o byciu niewystarczająco dobrym, aby poradzić sobie w życiu, wywołują lęk, z którym nie umie Pan sobie poradzić. Konsekwencją tego jest zapewne obniżony nastrój.

Pana niechęć wobec dorosłości może również wynikać z nierozwiązanych konfliktów w rozwoju psychospołecznym. Lęk przed dorosłością może spowodować chęć “bycia zaopiekowanym”, co sprawi, że Pana własny obraz siebie będzie niestabilny, ponieważ zależny od opinii innych osób. Zachęcam do refleksji nad sobą oraz do spotkania z psychoterapeutą, z którym Pan porozmawia o swoich lękach i niepokojach.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *