Pomagam wszystkim, a nie mogę na nikogo liczyć. Jak zawalczyć o siebie?

Pomagam wszystkim, a nie mogę na nikogo liczyć. Jak zawalczyć o siebie?

Witam, nie bardzo wiem od czego zacząć, pierwszy raz staram się sięgnąć po pomoc. Mam wrażenie, że nie radzę sobie z emocjami. Nie umiem walczyć o swoje. Wiem, że ktoś mnie źle traktuje, a mimo to milczę i później wszystko sama przeżywam. Staram się wszystkim pomagać, ale jak ja potrzebuję pomocy to mam wrażenie, że nie mogę na nikogo liczyć.

Jestem osobą bardzo nerwową, ale jestem pewna, że to wszystko przez to, że jestem z rodziny patologicznej. Widziałam rzeczy, które jako dziecko raczej nie powinnam oglądać. Ciągła opieka nad pijanym rodzicami.

Teraz, gdy już jestem dorosłą kobietą w dalszym ciągu opiekuje się wszystkimi, pozostając sama z problemami. Nie walczę o swoje, siedzę cicho. Przypuszczam, że mam nerwicę. Obgryzam paznokcie, dlatego teraz staram się dorabiać sobie sztuczne, ponieważ jest mi po prostu wstyd. Schudłam do 48 kg i nie mogę przytyć.

Szanowna Pani,

jestem przekonana, że podejmuje Pani bardzo dobrą decyzje szukając pomocy dla siebie. Z listu wynika, że ma Pani trudności w radzeniu sobie z własnymi emocjami, a w życiu codziennym skupia się Pani na pomocy innym osobom. Natomiast, gdy sama Pani potrzebuje pomocy, zostaje Pani bez wsparcia. Często towarzyszy Pani uczucie odrzucenia, poczucie krzywdy, lęku, napięcia (wspomina Pani o tym, że obgryza paznokcie i nie może przybrać na wadze).

Trafnie upatruje Pani źródeł swoich licznych trudności w domu rodzinnym, w którym jako dziecko przejęła Pani rolę dorosłego pilnującego i opiekującego się swoimi rodzicami.

Doświadczenia, o których Pani wspomina mogą wskazywać na syndrom DDA, który może rozwinąć się u osób, wychowanych w domu, gdzie przynajmniej jeden z rodziców nadużywał alkoholu i nie spełniał podstawowych obowiązków wobec dziecka.

Syndromem DDA określa się szereg cech charakterystycznych dla Dorosłych Dzieci Alkoholików:

  • trudności w rozpoznawaniu, nazywaniu, radzeniu sobie z własnymi emocjami;
  • niska samoocena;
  • brak wiary we własne możliwości;
  • nadodpowiedzialność;
  • silna kontrola siebie i innych;
  • lęk przed odrzuceniem;
  • lęk przed zmianami;
  • trudności w wyrażaniu zachowań spontanicznych;
  • przeżywanie silnych lęków i inne.

Dorosłe Dzieci Alkoholików najczęściej przyjmują jedną z 4 ról:

  • Bohater rodziny – najczęściej najstarsze dziecko w rodzinie przejmuje na siebie rolę rodzica.
  • Niewidzialne dziecko – zamyka się w swoim świecie, żeby nie przysparzać kłopotów. Do perfekcji opanowana zasada: Nie ufaj! Nie mów! Nie odczuwaj!
  • Kozioł ofiarny – podejmuje działania, które pozwalają odciągnąć uwagę innych osób od problemu głównego, czyli uzależnienia rodzica, skupiając uwagę na swoim zachowaniu. Kozioł ofiary przysparza kłopotów np. nie ucząc się, wagarując. Jest tematem zastępczym.
  • Dziecko maskotka – nie przysparza kłopotów, wręcz przeciwnie, jest ulubieńcem pijącego rodzica.

Rolę, którą dziecko przyjmuje w dzieciństwie, często pełni również w dorosłym życiu. Samodzielnie trudno jest rozprawić się ze swoją przeszłością, która przyniosła tyle skrajnych i trudnych emocji.

Zachęcam Panią do podjęcia kontaktu z dowolną Placówką Leczenia Uzależnień, gdzie w ramach NFZ zostanie udzielona Pani pomoc terapeutyczna z tytułu DDA.

Celem pracy terapeutycznej jest uporządkowanie aktualnego życia poprzez zrozumienie swoich emocji, odzyskanie równowagi i spokoju wewnętrznego. Nadanie zdarzeniom z przeszłości takich wartości, które pozwolą na uwolnienie się od krzywdy, lęku czy cierpienia. Tym samym umożliwiając świadome oraz satysfakcjonujące zarządzanie własnym życiem.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jestem wstydliwa i nie wiem jak to zmienić. Co robić?

Jestem wstydliwa i nie wiem jak to zmienić. Co robić?

Dzień dobry, moim ogromnym problemem jest nieśmiałość, wstydliwość oraz to, że jestem zamknięta w sobie. Chcę to zmienić, ale nie potrafię. Siedzi we mnie coś w rodzaju „bariery”, a kiedy próbuje ją pokonać zawsze okazuje się silniejsza.

Niedawno poznałam niesamowitego człowieka, który dał mi do zrozumienia, że jedyne bariery, to te w naszej głowie. Powiedział, że nieważne czy ktoś jest introwertykiem, czy ekstrawertykiem – każdy jest wspaniały (a wydaje mi się, że to introwertycy są gorzej odbierani i traktowani), że trzeba sobie ustalić cel w życiu. Przekazał mi również wiedzę z komunikacji interpersonalnej, itd.

Chciałam mu podziękować, ale bałam się. Kolejny raz „bariera” okazała się silniejsza. Teraz męczą mnie myśli czy do niego napisać z podziękowaniami, czy dać sobie spokój i nie zawracać mu głowy. Z jednej strony byłoby mu miło, z drugiej nie chciałabym się narzucać.

Zanim coś powiem, analizuje wszystko milion razy, aż w efekcie nie mówię nic. Chciałabym czasem umieć powiedzieć coś „prosto z mostu”. Każdy widzi moją nieśmiałość, to jaka jestem zamknięta w sobie. Słyszę od tylu osób: nie wstydź się, tak cicho siedzisz, Ty tak zawsze? itp.

Mam tego dość. Czuję się trochę zagubiona w tym świecie. Chciałabym być lepszym człowiekiem, uśmiechać się do ludzi, ale nie potrafię. Nie umiem przeskoczyć tej „bariery.” Nie umiem okazywać emocji na zewnątrz. Nie mam się kogo poradzić.

Dzień dobry,

wyobrażam sobie, że musi być Pani ciężko z tą „barierą”, o której Pani pisze. Jak się spodziewam ta „bariera” nazywana przez Panią inaczej nieśmiałością, introwertyzmem, wycofaniem czy nie narzucaniem się innym, musi towarzyszyć Pani już od dawna i przynosić wiele smutku i kosztów. Przez wspomnianą „barierę”, nie ma Pani swobody w odnalezieniu się w towarzystwie pewnie mniej znanych sobie osób, trudno jest Pani wyrazić swoje zdanie, wolałaby Pani uniknąć konfrontacji z innymi niż zawalczyć o siebie i swoje potrzeby.

Ta „bariera” jest silnie związana z niskim poczuciem własnej wartości i niską wiarą w siebie. Introwertyk to osoba, która ma wystarczająco dużo pobudzenia sama w sobie. Dlatego też taka osoba nie musi szukać tego pobudzenia na zewnątrz w hałaśliwych spotkaniach, dyskotekach czy sportach ekstremalnych. Wolny czas woli spędzić nad książką lub na spokojnym spacerze. Ale introwertyk może być też lubiany za to jaki jest. Może też sam siebie lubić. Z jakiegoś względu Pani nie bardzo lubi tej cechy w sobie. Pojawia się pytanie: co spowodowało w Pani historii, w Pani doświadczeniu, że przestała Pani lubić to jaką Pani jest osobą?

Bardzo często tak jest, że nasze doświadczenia czy ważne dla nas osoby już od samego naszego początku, od dzieciństwa prowokują powstawanie w nas obrazu samego siebie. Dziecko odbiera rzeczywistość swoimi niewinnymi oczami, w bardzo prosty sposób. Nie sprawdza czy to co słyszy, czy to co widzi jest faktycznie prawdą, tylko przyjmuje to za prawdę absolutną. Stąd jak ktoś bliski krytykuje dziecko lub wyraża swoje niezadowolenie z niego, tworzy się w tej małej istocie zalążek nowego przekonania o sobie: „jestem nie dość dobry (…)” lub „jestem nie dość ważny (…)”, „(…) żeby być kochanym takim jaki jestem”.

To przekonanie niesiemy ze sobą cały czas przez okres dorastania aż do dorosłości. To ono powoduje w nas te „blokady”, nieśmiałość, wycofanie. To przekonanie jednak, tak jak pisałam, to wytwór percepcji dziecka, które nie było w stanie inaczej zinterpretować tamtych wydarzeń czy słów. Dziecka, które nie rozumiało dlaczego tak jest i nie potrafiło się obronić, nie potrafiło wykrzyczeć: Zauważ mnie! Zobacz ile mam dobrego w sobie!

Warto zastanowić się, jak brzmią Pani aktualne przekonania o sobie i jaka mogła być droga ich powstania. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego jestem ważna oraz dlaczego można mnie kochać taką jaką jestem? Najbliższe osoby mogą Pani pomóc w odpowiedzi na to pytanie.

Podczas psychoterapii analizujemy wydarzenia i myśli jakie się w ich trakcie pojawiają. Dochodzimy do tych kluczowych przekonań, zastanawiamy się jak powstawały. Kiedy mamy już te wszystkie informacje – zmieniamy te przekonania na bardziej prawdziwe, na takie które znoszą tę „barierę” i pomagają bardziej uwierzyć w swoją wartość i ważność.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Relacja terapeutyczna - czemu nie potrafię czuć się swobodnie?

Relacja terapeutyczna – czemu nie potrafię czuć się swobodnie?

Witam, rok temu podjęłam decyzję o psychoterapii. Bezpośrednim powodem był życiowy kryzys związany z trudną relacją z partnerem i urodzeniem dziecka. Duża ilość zmian w moim życiu i konieczność podjęcia ważnych decyzji wywołały u mnie silny lęk, poczucie beznadziei i bycia w sytuacji bez wyjścia. Pojawiły się myśli samobójcze.

Mimo że, chodzę na terapię już wiele miesięcy, czuję się coraz gorzej. Jestem osobą wycofaną, milczącą, mocno kontrolującą siebie. Mam ogromny problem z tym, żeby mówić o sobie, nie umiem rozmawiać.

W kontakcie z terapeutą jestem bardzo spięta. Mimo starań i chęci nie umiem poczuć się bezpiecznie i swobodnie. Terapeuta twierdzi, że jestem „ucieczkowa”, przerzucam na niego swoje uczucia, nie potrafię wejść w proces i korzystać z przestrzeni, jaką stwarza psychoterapia. Problem w tym, że nie wiem, jak to zmienić.

W moim życiu i samopoczuciu dzieje się coraz gorzej. Wiem, że jeśli czegoś nie zrobię ze sobą, może się to skończyć tragicznie. Czy jest jakieś wyjście z tego impasu?

Dzień dobry,

sposób w jaki opisuje Pani swoje trudności, świadczy o wysokim poziomie samoświadomości. Dobrze też, że nie bagatelizuje Pani tych odczuć i szuka pomocy – terapia wydaje się właściwą droga do przezwyciężenia problemu.

Trudno wypowiadać się na temat procesu terapeutycznego, w którym Pani uczestniczy, jednak wrażenie pogorszenia nastroju jest niepokojące. Niezależnie od przyczyn, brak komfortu w relacji terapeutycznej znacznie utrudnia zmiany – poczucie bezpieczeństwa jest kluczowym składnikiem terapii. Być może jakieś cechy waszej relacji wzmacniają opór, może tempo pracy jest zbyt duże, albo przytłaczają Panią np. konfrontacje terapeutyczne.

Wydaje się, że najlepszym wyjściem będzie (przynajmniej czasowa) koncentracja uwagi na samej relacji terapeuta-pacjent. Po rozwiązaniu tych blokad można będzie zapewne zrobić dalsze kroki. Sugeruję bliższe omówienie Pani samopoczucia na sesjach z terapeutą. Gdyby nie udało się wam zneutralizować napięcia dobrym pomysłem będzie rozważenie zmiany psychoterapeuty, nie ma w tym nic wyjątkowego. Może Pani także pomyśleć o konsultacji psychiatrycznej – myśli autodestrukcyjne są wskazaniem do niej, a poza tym wsparcie farmakologiczne mogłoby pomóc w zwiększeniu skuteczności samej terapii.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Odkąd pojawiły się dzieci, brakuje mi czułości w związku. Co robić?

Odkąd pojawiły się dzieci, brakuje mi czułości w związku. Co robić?

W związku małżeńskim jesteśmy od 2011 roku. Mamy dwoje dzieci w wieku przedszkolnym. Obydwoje są nadpobudliwi i wymagają dużo uwagi. Chodziliśmy na spotkania w szkole dla rodziców, ale okazuję się, że problem tkwi w nas.

Odkąd pojawiło się drugie dziecko w związku zaczęło robić się chłodno. Może i ja nie wyglądam już tak jak przed porodem, ale bez przesady. Mąż obecnie uczęszcza na terapię z powodu agresji, bo dzieci wyprowadzają go z równowagi. Jako dziecko był bity przez ojca alkoholika. Wczoraj rozwalił front od kuchni, ponieważ zdenerwowałam się na niego, bo zmieszał emolium z mydłem.

Czuję się bezsilna i bezradna. Oboje pracujemy i rzadko gdziekolwiek wychodzimy, bo nie ma z kim dzieci zostawić. Faktem jest też to, że mąż nie chce za bardzo spędzać wspólnie czasu. Nawet nie mogę się do niego przytulić, bo tego nie lubi. Jak chodziłam na fitness, to córka robiła straszny lament, że ja wychodzę z domu. Podejrzewam, że boi się zostawać z ojcem, on faworyzuje syna.

Najgorsze są weekendy, bo albo śpi albo siedzi przed komputerem, a ja nie mam siły non stop zajmować się tylko dziećmi, domem i pracą. Też potrzebuje odpocząć. Czasem nie robię po prostu nic i czekam aż on się ruszy. Czuję się ciągle zmęczona.

Chciałabym zmienić swoje życie ale nie wiem jak. Samej z dwójką rozbrykanych dzieci jest mi trudno gdziekolwiek wyjść, trudno ich ogarnąć. Każde z nas ma też inne zasady wychowawcze. Nie możemy dojść do porozumienia. Mąż rozmawia ze mną przeważnie tylko przez SMS, inaczej nie potrafi. Tylko jak wraca z terapii to jest ok. Brakuje mi czułości, wspólnego spędzania czasu. Nie wiem, co robię nie tak i jak mam postępować.

Witam Panią bardzo serdecznie,

rodzinę można traktować jako system, całość wzajemnie powiązanych ze sobą elementów. System charakteryzuje się tym, że między elementami systemu zachodzą interakcje. Trudności wychowawcze wpływają na Waszą małżeńską relację, to co dzieje się między Wami wpływa na relacje z dziećmi, a jednocześnie wpływa na każdego z Was osobno.

Sposób pełnienia przez rodzinę funkcji wychowawczych oraz wynikające stąd skutki oddziaływań na dziecko zależą w dużej mierze od postaw ojca i matki w stosunku do dziecka. Dlatego bardzo ważne jest, że Pani mąż rozpoczął swoją terapię, zwłaszcza że przejawia zachowania agresywne.

Napisała Pani o swojej bezsilności. Może to jest ten moment, aby zrobić coś dla siebie? Poszukać grupy wsparcia dla kobiet lub podjąć własną terapię. Nawet jeżeli nie jest Pani przekonana co do tego rozwiązania, warto umówić się na konsultację i sprawdzić, co jest możliwe i w jakiej perspektywie. Własna terapia stwarza przestrzeń, aby przyjrzeć się samej sobie, nazwać to co się przeżywa, odkryć schematy swoich zachowań, znaleźć w sobie siłę, a następnie szukać rozwiązań.

Brakuje Pani czułości ze strony męża, co oznacza że Pani potrzeby pozostają niezaspokojone. Ciekawe jak to wygląda ze strony męża, jak on czuje się w Waszej relacji i co o niej myśli. Ten aspekt można poruszyć na terapii pary i tutaj widzę duży obszar do pracy. Pytanie jakie trzeba sobie zadać to, czy Pani i mąż jesteście na to gotowi?

Jeżeli jeszcze nie, to warto, aby na tym etapie zadbała Pani o siebie, tj. w postaci grupy wsparcia lub terapii własnej. Aby miała Pani miejsce, gdzie czuje się Pani ważna i zaopiekowana.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Szybko się denerwuję z powodu błahych rzeczy. Jak sobie pomóc?

Szybko się denerwuję z powodu błahych rzeczy. Jak sobie pomóc?

Witam, denerwują mnie małe rzeczy, jak np. błysk w mieszkaniu, gdy widzę okruszek – zaraz się denerwuję. Gdy w mieszkaniu rozmawiają rodzice, a mi przeszkadza, że np. jest głośno, gdzie normalnie rozmawiają. Takie małe rzeczy, a ja nie wiem czemu z nerwów zaczyna mnie uciskać w klatce albo boleć głowa. Staram się wmawiać sobie, że przesadzam – uspokój się – ale to nic nie daje. Nie wiem co mam robić, ponieważ to się rozszerza. Zauważyłam, że z dnia na dzień zaczyna mnie już wszystko denerwować. Przez to stres, taki w środku, czuję jakby się uaktywniał.

Odpowiedź psychologa

Pani Patrycjo,

to co mocno wybrzmiewa w Pani wypowiedzi, to uczucie złości. Złość może mieć różne natężenie, od irytacji, poprzez zdenerwowanie, aż po wściekłość. Dana sytuacja może nas rozzłościć bardziej lub mniej, co będzie zależeć od interpretacji, jaką jej przypiszemy.

Złości, tak jak innym emocjom, towarzyszą zmiany w sposobie myślenia, zachowania oraz funkcjonowaniu organizmu (napięcie mięśni, przyspieszone bicie serca, ból głowy, ucisk w klatce).

To jakie sytuacje wyprowadzają nas z równowagi, jest kwestią bardzo indywidualną. Ktoś może się wściekać, stojąc w kolejce. Komuś innemu kolejki nie przeszkadzają, ale mogą mu przeszkadzać okruszki w mieszkaniu lub głośniejsza rozmowa w mieszkaniu (tak jak w Pani przypadku). Sytuacje, które wzbudzają w nas złość, zwykle mają jakiś związek z naszą przeszłością oraz zasadami i przekonaniami, którym hołdujemy.

Złość staje się problemem, kiedy odczuwamy ją zbyt często lub wtedy kiedy nie odczuwamy jej wcale. Może być też tak, że złość, którą Pani odczuwa w różnych sytuacjach może przykrywać inne emocje, np. lęk, niepokój. Warto się temu przyjrzeć.

To co Pani opisała, to jest jakiś fragment tego, co Pani przeżywa. Aby zrozumieć siebie i odkryć całość potrzebna jest rozmowa z drugim człowiekiem. Dlatego gorąco Panią zachęcam do konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą.

Przykre doznania mogą stać się początkiem czegoś nowego. Podobnie dzięki spotkaniom z psychologiem można osiągnąć coś dobrego, rozwijając umiejętności, z których pomocą można sobie poradzić z tym, co nam doskwiera.

Uczymy jak radzić sobie z niekontrolowanymi emocjami. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mąż nie panuje nad nerwami. Co dalej z moim związkiem?

Mąż nie panuje nad nerwami. Co dalej z moim związkiem?

Dzień dobry, mam problem. Nie wiem nawet, jak zacząć i jak opisać o co chodzi. Jestem z moim mężem 10 lat. W wieku 18 lat zaszłam z nim w ciąże. Przez tamte lata przeżyliśmy wiele złego – docieranie się, wpływ rodziny, brak pieniędzy, brak porozumienia. Ale ogólnie to wszystko przetrwaliśmy. Mimo iż, rozstawaliśmy się wiele razy.

W 2014 roku wzięliśmy ślub. Od tego czasu nasza miłość jest/była ogromna, a każdy nasz dzień cudowny. Mimo że, obydwoje mamy problemy – ja jestem bardzo emocjonalna, a mój mąż nie potrafi panować nad agresją. Obydwoje dużo złego przeżyliśmy w dzieciństwie ale mimo to, udało nam się wiele osiągnąć razem – zbudowaliśmy sobie drogę, którą podążamy.

Uwielbiamy razem spędzać czas. Jesteśmy totalnymi przeciwieństwami ale strasznie się przyciągamy. Jesteśmy dla siebie atrakcyjni. Dzwonimy do siebie będąc w pracy i rozmawiamy o wszystkim.

Nie jesteśmy typowym przykładem rodziny, w której panuje przemoc fizyczna, dlatego nie wiem co mam robić. Pół roku temu, mój mąż wpadł w szał po alkoholu. Na imprezie zaczął mnie szarpać, powodem było coś całkowicie nieprawdziwego. Później wróciliśmy do hotelu, pociął wszystkie swoje ubrania.

Poczuł, że potrzebuje pomocy, bo nie radzi sobie z nerwami. Poszedł do psychiatry, a ten przepisał mu tabletki, zalecił terapię ale skończyło się na tabletkach. W ten sam dzień, ponownie wpadł w furię i obciął sobie włosy, by zrobić mi na złość wiedząc, że uwielbiam jego długie włosy. Stwierdził, że psychiatra powiedział mu, że to wszystko moja wina…

Podczas kłótni, przez 10 lat związku to było normalne, że mąż próbował mną manipulować, bym to ja czuła się winna. Było to zawsze zachowanie z bezsilności, w emocjach, zazwyczaj z braku argumentów. Ale wracając do sprawy, przez ostanie pół roku brał tabletki. Wszystko było w miarę dobrze, choć wiedziałam, że to powierzchowne.

Ostatnio wyjechaliśmy na weekend. Mąż zapomniał tabletek. Piliśmy alkohol. Doszło do pewnego nieporozumienia, a gdy wróciliśmy do pokoju, mąż znów się na mnie rzucił. Tak jakby potrzebował się wyładować. Mam wrażenia, jakby on dusił w sobie mnóstwo emocji i nie miał ich gdzie rozładować. Ma monotonną pracę, w której ma dużo czasu do myślenia. Jego jedyną rozrywką po pracy jest gra w grę, podczas której przeklina, denerwuje się – coś strasznego.

Nie wiem naprawdę co robić. Wiem, że to dobry człowiek. Jest wspaniałym ojcem, jako mąż też jest naprawdę wspaniały, mogę na niego liczyć, pomaga mi we wszystkim. Jednak ma strasznie duży problem i wiem, że męczy się sam ze sobą i ciężko mu się do tego przyznać.

Jest też trudno zebrać się do działania, bo na co dzień nasze życie wygląda naprawdę dobrze, a jego ataki zdarzają się raz na jakiś czas. Jednak boję się, że to zacznie pojawiać się częściej i będzie bardziej intensywne.

Chcę podjąć jedną, ostatnią próbę i pomóc mu. Czy jest w ogóle jakiś sens? Czy powinnam odejść ze względu na to, że mnie uderzył? Co do terapii z jego strony, wiem że zdecyduje się na nią, gdy będzie wiedział, że odejdę. Nigdy tego jeszcze nie zrobiłam, co też jest moim błędem, bo ciągle powtarzamy sobie z mężem, że zawsze będziemy razem. Ale zauważyłam, że on wykorzystuje to przeciwko mnie. Proszę o pomoc.

Witam, z Pani listu odczytuję ogromny dylemat i pytanie: „co dalej z moim związkiem?”. Ilość trudnych sytuacji i negatywnych emocji, jakich Pani doświadczyła i przeżywa nadal pozwala mi sądzić, iż rzeczywiście jest Pani bardzo związana ze swoim mężem. Nie jest moją wolą i rolą negować to, że rzeczywiście jest dobrym człowiekiem i ojcem dla swoich dzieci.

Natomiast z całą pewnością uznaję Pani podstawy do niepokoju, w oparciu o opis jego napadów złości i przejawy agresji wobec Pani. Uważam, że rzeczywiście w Państwa rodzinie dochodzi do przemocy fizycznej, ale też psychicznej, z którą ani Pani mąż, ani Pani nie potraficie sobie poradzić.

Myślę, że fakt podjęcia przez męża konsultacji psychiatrycznej i zażywanie leków może redukować poziom napięcia emocjonalnego, jakiego doświadcza mąż. Jednak bazując na opisie jaki Pani przesłała można wnioskować, że to leczenie nie jest wystarczające, lub w niewłaściwy sposób realizowane przez Pani męża.

Zdecydowanie najlepiej byłoby, gdyby Pani mąż wrócił na konsultację do lekarza prowadzącego celem modyfikacji leczenia. Również ważnym i najlepszy krokiem jest podjęcie przez niego psychoterapii – zgodnie zresztą z zaleceniem psychiatry. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego zachowania autoagresywne mają podłoże w trudności z kontrolowaniem złości przez męża, ale też mają charakter manipulacyjny wobec Pani.

Bardzo istotnym aspektem jest Pani obawa/lęk o to, że napady złości i wybuchy agresji Pani męża przybierają na sile i częstotliwości. Zresztą to wynika z samego opisu i można uznać, że to stało się faktem i istnieje ryzyko, że będzie jeszcze bardziej eskalować. Z mojego punktu widzenia niepokojące i godne zainteresowania jest poszukanie odpowiedzi na pytanie: dlaczego pomimo tylu złych doświadczeń i przemocy, Pani dalej się naraża na takie traktowanie ze strony męża? Zastanowiłbym się również nad kwestią alkoholu. Z Pani opisu wynika, że agresywne zachowania męża pojawiają się często w sytuacji, w której spożywacie Państwo alkohol. Może warto ten czynnik wziąć również pod lupę?

Nie mam pełnych informacji o tym, jak Państwo zachowujecie się podczas kłótni. Zastanawiam się, czy Pani wystarczająco jasno i wyraźnie zgłaszała sprzeciw wobec niepożądanego zachowania męża. Czasem bywa tak, że chcąc powstrzymać agresywne zachowania partnera,  nieświadomie “podgrzewamy” sytuację i eskalujemy emocje. Oprócz słów wypowiedzianych wprost, bardzo duże znaczenie mają komunikaty pozawerbalne, czyli tak zwana mowa ciała. Mają one często silniejszy wpływ na otoczenie, niż rzeczywiście wypowiedziane słowa. Oczywiście, nie zmienia to faktu, że odpowiedzialność za kontrolę własnych emocji i nie stwarzanie zagrożenia dla otoczenia spoczywa po stronie męża. Jeśli jednak pyta Pani, co ze swojej strony mogłaby Pani zrobić, żeby pomóc mężowi zapanować nad jego złością, proponowałbym rozważenie indywidualnej konsultacji z psychoterapeutą, w celu przyjrzenia się, czy Pani sposoby radzenia sobie w tych trudnych niewątpliwie sytuacjach są adekwatne i czy mają szansę przynieść założony cel. Oprócz tego, może uda się odkryć jakie sygnały pozawerbalne wysyłacie Państwo do siebie nawzajem. Przytoczone przez Panią przykłady agresywnych zachowań, często wiążą się z nieuświadomionym przekonaniem dotyczącym własnej nieważności. Są to przekonania wyniesione z domów rodzinnych, ukształtowane jeszcze w okresie naszego dzieciństwa. Niestety, w dorosłym życiu mamy tendencję do projektowania ich na najbliższe nam osoby. Dlatego ważne jest to, żeby się przyjrzeć na ile stawia Pani mężowi granice, a na ile nieświadomie wchodzi Pani w jego schemat i niechcący być może go podtrzymuje.

Z Pani listu odczytuję bardzo wyraźną troskę o męża: jego problem z kontrolowaniem złości i dość wyraźny sposób Pani radzenia sobie w podobnych sytuacjach przez podporządkowanie i nie stawianie mu granic. Na podstawie Pani listu, mogę wnioskować, że przyjęła Pani rolę ofiary i wiele lat znosiła Pani przemoc ze strony męża. Mogę się tylko domyślać, że taki sposób bycia w relacji z mężem jest swoistą kalką sposobu Pani radzenia sobie z doświadczaniem agresji przez Panią w dzieciństwie. Rozumiem, że taki styl bycia w związku miał być w Pani intencji dobrą drogą do utrzymania tej ważnej dla Pani relacji. Paradoksalnie dzisiaj staje Pani przed wątpliwościami: co dalej?

Myślę, że bardzo dobrze iż podniosła Pani trud tego dylematu, gdyż przede wszystkim zaczęła Pani się zajmować swoimi problemami. Z uwagi na Pani ostatnie doświadczenia widać, że odczuwa Pani strach, ale jednocześnie ma Pani pełne prawo do nietykalności osobistej. Mąż narażając Panią na uszczerbek na zdrowiu łamie to prawo. Warto rozważyć jakąś formę separacji (przynajmniej tymczasowej) z uwagi na bezpieczeństwo.

Skoro ma Pani przeczucie, że on zdecyduje się na podjęcie terapii, w sytuacji kiedy Pani decyduje się na odejście – to jest to jakaś droga, żeby mąż zgłosił się po pomoc. Jednak w pierwszej kolejności zdecydowanie zaleciłbym rozmowę o sytuacji w Państwa relacji. Może Pani spróbować otwarcie wyrazić swoje obawy, co do dalszej przyszłości bycia w związku z mężem i zaproponować podjęcie indywidualnej/wspólnej konsultacji psychoterapeutycznej. Bo jak rozumiem, że chociaż Pani tego jeszcze nie spróbowała zakłada Pani, że to nie zadziała. Warto podjąć taką próbę, żeby móc ocenić jej skuteczność. Na ile mąż realnie będzie gotowy do zmiany swojego zachowania? nie wiadomo.

Zdecydowanie natomiast zalecam, aby to Pani wykonała kolejny ważny krok dla siebie i podjęła kontakt z psychoterapeutą. Uważam, że w związku z faktem doświadczania przemocy przez Panią na przestrzeni lat warto spróbować lepiej zrozumieć swoje emocje. Głównie po to, aby zadbać o siebie i swoje potrzeby, a w perspektywie uchronić się przed powtarzaniem podobnego schematu funkcjonowania w innych relacjach – w roli ofiary, w nadmiernym podporządkowaniu wobec agresji.

Być może pojawi się przestrzeń na podjęcie wspólnej pracy psychoterapeutycznej w ramach terapii dla par. Jeśli mąż wyrazi gotowość może warto spróbować od podjęcia wspólnej konsultacji na początek.

Życzę wytrwałości i zalecam konsekwencję w dążeniu do rozwiązania Pani ważnych i niełatwych problemów. Bowiem istnieje duża szansa na to, że uda się Pani tak poukładać swoje życie, żeby towarzyszyło Pani więcej radości i satysfakcji, a mniej trudności i „smutków”. Serdecznie pozdrawiam.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Nadmierna odpowiedzialność za całą rodzinę. Co robić?

Nadmierna odpowiedzialność za całą rodzinę. Co robić?

Witam, mam 33 lata, syna i męża. Wychowałam się w rodzinie, w której ojciec nadużywał alkoholu. Zaś mama całe życie walczyła z nim o to, żeby był “normalny”. Od pewnego czasu, mimo że jestem po terapii dla DDA odczuwam odpowiedzialność za moją rodzinę – za babcię, mamę i siostrę (mieszkają obok siebie). Choć mieszkam od nich 15 km, codziennie jestem z nimi w stałym kontakcie. Martwię się, wydzwaniam – czy wszystko w porządku lub czy nie popadły w konflikt. Mam już tego dość. Bo niestety zaniedbuję swoją rodzinę, ciągle myśląc o nich. Od paru miesięcy leczę się na depresję.

Szanowna Pani,

nadodpowiedzialność i nadkontrola są charakterystyczne dla osób, które dorastały w warunkach, gdzie przynajmniej jedno z opiekunów czy rodziców nadużywało alkoholu.

Praca terapeutyczna z tytułu DDA z pewnością zwiększyła Pani świadomość i dała nowe spojrzenie na własne dzieciństwo. Jak również pozwoliła zrozumieć, jak doświadczenia z tego okresu wpłynęły na rozumienie siebie, świata oraz podejmowane decyzje.

Niezbędne jest jednak, aby doświadczyła Pani tego co nowe, zdrowe i korzystne dla Pani w życiu. To dobrze, że “ma Pani dość”. Warto zadbać o swoje zdrowie i własną rodzinę. Depresja i zaniedbania wobec najbliższych to ważne sygnały, które należy czytać jako konieczność zmiany własnego funkcjonowania. Utrzymywanie starych schematów będzie wzmacniać negatywne konsekwencje w Pani życiu.

Wspomina Pani również o depresji. Zatem pomoc psychoterapeutyczna w połączeniu z farmakoterapią może przynieść najbardziej pożądane efekty.

Warto pamiętać, że terapia DDA jest skierowana do osób, które dorastały w domu, gdzie jedno z rodziców, czy opiekunów nadużywało alkohol. Na skutek dorastania w domu alkoholowym osoby te (określane mianem dorosłych dzieci alkoholików – skrót DDA) borykają się w swoim dorosłym życiu z rozmaitymi problemami emocjonalnymi oraz trudnościami w relacjach z innymi ludźmi (syndrom DDA).

Syndrom DDA nie jest chorobą, a zespołem nabytych cech, które w dysfunkcyjnym domu pozwalały na wytworzenie strategii umożliwiających przeżycie. Powyższe okoliczności pretendują do podjęcia terapii z tytułu DDA. W wielu przypadkach, podjęcie terapii DDA jest pierwszym krokiem do akceptacji siebie samego.

Kolejnym krokiem w celu poprawienia jakości własnego życia bywa podjęcie psychoterapii, która pozwoli szerzej przyjrzeć się występującym trudnościom, czy kłopotliwym objawom.

Psychoterapia najczęściej jest definiowana jako metoda leczenia dla wszystkich osób, które zmagają się z różnorodnymi problemami natury psychologicznej. Do psychoterapeuty trafiają osoby z kłopotliwymi zachowaniami, przekonaniami, obsesjami, myślami, trudnościami, czy zaburzeniami. Celem psychoterapii jest usunięcie zaburzeń psychicznych będących źródłem cierpienia pacjenta, a tym samym poprawienie funkcjonowania psychofizycznego pacjenta. Psychoterapia służy poprawie dobrostanu i zdrowia psychicznego.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak poradzić sobie po poronieniu?

Jak poradzić sobie po poronieniu?

Witam, w październiku tego roku poroniłam. W ogóle sobie nie radzę sama ze sobą. Nikt mnie nie rozumie i nie wspiera. Nie mogę w ogóle dogadać się z mężem. Jego nic nie obchodzi co czuję i co myślę. Czasami mam ochotę skończyć ze sobą, a do tego w styczniu mam wrócić do pracy w przedszkolu. Czuję się bardzo źle psychicznie. Wszystko mnie męczy.

Poronienie to niezwykle trudne doświadczenie straty. Tym trudniejsze, że właśnie tak jak Pani napisała, często mało zrozumiane przez otoczenie. Dla osób z zewnątrz nawet tych najbliższych – jak mąż, wczesna ciąża jest często dość abstrakcyjna, więc i jej strata bywa bagatelizowana. A dla kobiet, które w ciąży były, jest to strata dziecka, utrata siebie jako matki. Ilość emocji, która temu towarzyszy jest ogromna, a możliwość dostania wsparcia – niewielka. A strata ciąży, tak jak każda inna strata wymaga przeżycia żałoby.

Objawy, o których Pani napisała, takie jak: nie radzenie sobie ze sobą, myśli samobójcze, brak sił, wskazują na depresję. Konieczna jest konsultacja ze specjalistą – psychoterapeutą, lub psychiatrą.

Praca w przedszkolu, gdzie ma Pani styczność z dziećmi i wciąż będzie się Pani konfrontowała ze swoją stratą, jest dużym wyzwaniem – potrzebuje Pani wsparcia.

Napisała też Pani o braku wsparcia i zrozumienia ze strony męża – pytanie czy tak jest jedynie w tej sytuacji czy może takie trudności w Państwa relacji to większy problem, również wymagający przyjrzenia się i pracy.

Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu depresji, także online.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Czy możliwa jest psychoterapia online przy nerwicy lękowej?

Czy możliwa jest psychoterapia online przy nerwicy lękowej?

Witam, mam problemy z nerwicą lękową. Szukam psychoterapeuty online. Pozdrawiam.

Pani Agnieszko,

nerwica lękowa to potoczna nazwa grupy zaburzeń lękowych, do których zaliczamy:

  • Lęk uogólniony – lęk jest często obecny, w wielu różnych sytuacjach, bez zidentyfikowanego, konkretnego powodu.
  • Lęk paniczny – nagłe i silne napady lęku połączone z szeregiem objawów somatycznych (przyspieszone bicie serca, uczucie gorąca itp.).
  • OCD – zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, czyli występowanie natrętnych myśli oraz wewnętrznego przymusu wykonania konkretnych czynności.
  • PTSD – zaburzenia lękowe powstałe w skutek doświadczonego zdarzenia traumatycznego.
  • Zaburzenia psychosomatyczne – zaburzenia i choroby organizmu powstałe z przyczyn psychicznych (np. migrena, cukrzyca, nadciśnienie tętnicze).
  • Fobie – silny lęk, który dotyczący określonych sytuacji, miejsc, zwierząt itp. (np. agorafobia – lęk przed przestrzenią; klaustrofobia – lęk przed ciasnymi, zamkniętymi pomieszczeniami).

Ponieważ nie napisała Pani na czym polega Pani lęk to trudno mi określić jaka forma pomocy byłaby dla Pani najlepsza. Są takie rodzaje lęku, z którymi możemy skorzystać z terapii online, jak np. lęk uogólniony czy zaburzenia psychosomatyczne oraz takie lęki, z którymi praca wymaga terapii stacjonarnie, w gabinecie (np. lęk paniczny czy PTSD).

Jeśli wygodniej Pani odbyć sesję online zachęcam do zapisania się na taką wizytę. W naszej poradni jest kilku specjalistów zajmujących się leczeniem zaburzeń lękowych. W trakcie takiej konsultacji będzie możliwość dokładnego zdiagnozowania problemu oraz określenie właściwej formy pomocy.

Skutecznie leczymy zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak opanować stres przed ważną rozmową?

Jak opanować stres przed ważną rozmową?

Dzień dobry, często jak mam przeprowadzić poważną rozmowę z kimś, to albo nie potrafię wydusić z siebie słowa albo zaczynam płakać. Jak mogę temu zapobiec?

Dzień dobry,

takie reakcje rzeczywiście bardzo utrudniają codzienne funkcjonowanie, ale też faktycznie wiele osób boryka się z podobnymi problemami. Często podobne reakcje wynikają z lęku przed oceną innych oraz z niskiej samooceny. Za trudność w otwartej rozmowie odpowiadają negatywne przekonania o sobie typu: „nie poradzę sobie”, „na pewno powiem coś głupiego”, „a co jeżeli nie będę miał/miała nic do powiedzenia i wyda się, że jestem mniej mądry”, „a co jeżeli ten ktoś odrzuci mnie lub przestanie lubić kiedy ja wypowiem odmienne zdanie”. Takie napięcia, myśli i lęki wynikają z naszych różnych doświadczeń.

Czasami, u podstaw takich lęków leżą komunikaty, które wysyłają do nas rodzice, opiekunowie, lub inne ważne w naszym życiu osoby. Mogli oni reagować niezadowoleniem bądź krytyką, kiedy wypowiadaliśmy na głos swoje zdanie. Tego typu doświadczenia, nawet jeśli działy się w dalekiej przeszłości, miały wpływ na kształtowanie naszych dzisiejszych przekonań i poczucia własnej wartości. Najważniejsze jest zrozumienie, że te przekonania nie są prawdziwe i można je zmienić.

Podczas psychoterapii dowiadujemy się jak faktycznie brzmią u konkretnej osoby te negatywne przekonania. Sprawdzamy jak powstawały i zmieniamy je. Dzięki temu uczymy się trochę na nowo w jaki sposób zacząć inaczej reagować, kiedy czeka nas z kimś poważna rozmowa.

Skutecznie pomagamy w walce ze stresem. Pracujemy także online.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.