Depresja po poronieniu - jak sobie z nią radzić?

Depresja po poronieniu – jak sobie z nią radzić?

Poronienie – jedno z większych tabu w naszym nowoczesnym świecie. Dużo się mówi i pisze o ciąży i macierzyństwie, nawet depresja poporodowa jest tematem poruszanym, a poronienie wciąż nie. Nie chcemy o nim mówić, ani o nim słuchać, nie potrafimy wesprzeć bliskich w cierpieniu po stracie.

A statystyki w temacie są nieubłagane – 1 na 10 ciąż kończy się poronieniem. Są kraje, w których ze względu na ten fakt, lekarze do 12 tygodnia nawet nie mówią, że to już ciąża. Kiedyś nie mówiło się o tym w ogóle, nie było to żadnym tematem. Teraz wiemy niby więcej, ale kobiety, które doświadczyły tej straty wciąż zbyt często zostają same ze swoimi emocjami, co gorsze niejednokrotnie zupełnie niezrozumiane przez otoczenie.

Kiedy kobieta staje się matką

Niezależnie w jakiej jest się „opcji” – tzn. kiedy płód staje się człowiekiem, wiele kobiet w momencie, gdy dowiaduje się o ciąży – sercem zaczyna myśleć o sobie jako o mamie, a w brzuchu nosi swoje dziecko. Wraz z podwójną kreską na teście ciążowym zaczyna meblować pokój maluszka i snuć wizje macierzyństwa.

I tak jak w każdym innym temacie – ile kobiet tyle historii. Każda, która doświadczyła poronienia ma inną opowieść, ale to co się powtarza to ogrom cierpienia, który często zaskakuje oraz poczucie winy, że moje ciało zawiodło, że coś zrobiłam źle.

Żałoba po stracie dziecka

Gdy w życiu tracimy bliską osobę nasz organizm naturalnie reaguje na stratę depresją, czyli żałobą. Znaczenie i przyzwolenie na żałobę w ciągu ostatnich dekad uległo dużej zmianie. Dużo mniej mamy na nią czasu i zrozumienia. Ale jednak dostajemy przyzwolenie na płacz, złość, na bycie słabym. Mamy szansę symbolicznie pożegnać się z osobą uczestnicząc w pogrzebie.

Ze stratą dziecka nienarodzonego jest inaczej. Często o ciąży wiedzieli nieliczni, nie była ona jeszcze widoczna, niejednokrotnie jedyną osobą emocjonalnie związaną z dzieckiem jest matka. Dowiaduje się, że serduszko przestało bić, albo poronienie jest już w toku. Wariują hormony i serce pęka.

To jest czas gdy kobieta ma prawo płakać, być smutna, ma też prawo się złościć i niezwykle ważne, by mogła o tym wszystkim mówić. Gdy przełamiemy opór, okazuje się, że koleżanka z pracy, przyjaciółka, może nawet nasza mama – też to przeżyła. I doświadczenia emocjonalne tych kobiet są do siebie bardzo zbliżone. Mówi się, że żałoba trwa około roku. W przypadku poronienia punktem newralgicznym jest planowana data porodu.

Jak sobie pomóc w żałobie po stracie ciąży?

Jest kilka sposobów, które ułatwiają przejście żałoby po poronieniu:

  • Warto w sposób symboliczny pożegnać się z dzieckiem. Na chwilę obecną w wielu szpitalach proponowane jest cała procedura pogrzebowa, można się tego podjąć i wiem z doświadczenia, że są osoby, które się na to decydują. Ale można też symbolicznie zapalić świeczkę na cmentarzu czy w Kościele, można pochować zdjęcie z USG. Zrobić cokolwiek co pomoże nam symbolicznie domknąć temat ciąży i pożegnać się z naszym nienarodzonym dzieckiem.
  • Nie bać się rozmawiać o emocjach związanych ze stratą. Mówienie pomaga w radzeniu sobie z emocjami, ich powstrzymywanie, często daje odwrotny efekt – urastają do ogromnych rozmiarów i mogą stać się one depresją.
  • Być dla siebie dobrym w okresie smutku, dopasować swoje czynności do ograniczonych zasobów energetycznych.
  • Mieć jakiś symbol, który będzie pamiątką po dziecku, czasem moje pacjentki stawiają w domu figurę aniołka, inne kupują zawieszkę w kształcie skrzydełek.

Przeżywanie żałoby to bardzo indywidualna ścieżka każdego człowieka. To co najważniejsze to dać sobie do niej prawo i czas.

Skutecznie pomagamy wygrać z depresją. Skontaktuj się z Nami!

Depresja po poronieniu – jak sobie z nią radzić?
Oceń ten artykuł

Psycholog, psychoterapeuta. Prowadzi terapię par i rodzin. Pomaga pokonać kryzysy małżeńskie i przeżyć straty, takie jak bezpłodność, poronienie. Pomaga w pokonaniu depresji poporodowej. Pracuje także z młodzieżą. Czytaj więcej…

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *