Odrzucenie rówieśnicze - czemu spotyka to moje dziecko?

Odrzucenie rówieśnicze – czemu spotyka to moje dziecko?

Mam niespełna 5-letnią córkę. Jest ona bardzo otwartym dzieckiem lubiącym towarzystwo innych dzieci. Z racji tego, że często chorowała, sporadycznie zdarzało się jej chodzić do przedszkola, mimo to ma swoją ulubioną koleżankę. Córka z racji opóźnionego rozwoju mowy jest pod opieką logopedy. W tym momencie bez problemu komunikuje się z dzieciakami.

Problem polega na tym, że dzieciaki z osiedla zaczęły wykluczać ją z towarzystwa. Naśmiewają się z niej. Nie pozwalają nawet na to, żeby mogła usiąść obok nich, często uciekają od niej. Córka płacze z tego powodu. Mówi, że nie chce przebywać na osiedlu z kolegami i koleżankami. Sama wtedy proponuję wyjście na plac zabaw, zmianę otoczenia, gdzie nie ma w ogóle problemów z nawiązaniem kontaktów. Bawi się z dziećmi, nikt jej nie odpycha ani nie poniża.

Co mam robić w takiej sytuacji? Córka bardzo bierze do siebie te negatywne doznania. Rozmawiam z nią, próbuję tłumaczyć. Efekt jest słaby, gdyż ta sytuacją powtarza się non stop. Czy powinnam porozmawiać z rodzicami tych dzieci? Obawiam się, że córka w końcu zamknie się w sobie i będzie unikać kontaktu z dzieciakami.

Szanowna Pani,

Doświadczenie odrzucenia rówieśniczego jest niezwykle trudne i rozumiem doskonale Pani obawy i lęk. To co niezwykle ważne to fakt, że córka ma w Pani wsparcie, ale też, że poza osiedlem ma pozytywne kontakty z dziećmi i nie doświadcza dyskryminacji.

Jakie ma Pani możliwości działania w danej sytuacji:

  1. Pokazać córce np. poprzez zabawę z jabłkami o różnym kolorze skórki na czym polega dyskryminacja – jabłka mają różne kolory, ale wszystkie smakują dobrze. Można też sięgnąć po bajki czy opowiadania terapeutyczne. Pokazać, że ludzie sięgają po stereotypy i uprzedzenia z niewiedzy i lęku. Aby wzmocnić córeczkę, może Pani wraz z paniami z przedszkola zaplanować zajęcia, podczas których córka będzie mogła zaprezentować swój talent, hobby czy zainteresowanie.
  2. To co również jest ważnym zadaniem dorosłych w życiu dzieci to pokazanie, że na dyskryminację nie mamy zgody. Warto porozmawiać z rodzicami dzieci, które takie zachowania prezentują. Przedstawić sytuację i to co ważne w tak delikatnej sprawie – ustawić się z rodzicami na równi – to znaczy zaprosić ich do wspólnego zastanowienia się, co można zrobić, żeby dzieci nie wykluczały się wzajemnie i nie wyśmiewały z siebie. Poprosić, żeby rodzice dopytali swoje dzieci czy się śmieją z Pani córeczki i jeśli tak, to dlaczego. Zastanowić się, co można wspólnie zrobić, żeby takim zdarzeniom w przyszłości zapobiegać.

Czujesz się bezsilny jako rodzic? Chcesz rozwijać swoje kompetencje rodzicielskie? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak poradzić sobie z zazdrością o partnera?

Jak poradzić sobie z zazdrością o partnera?

Witajcie. Byłam w związku 4-letnim. Byłam bardzo zaangażowana, było zaufanie, nie było „złych myśli”. Zależało mi, ale partner uznał, że „odkochał się” i mnie zostawił. Najpierw chciał się rozstać po 2 latach. Błagałam go na kolanach, żeby został (tak, wiem…), wrócił. Potem po kolejnych dwóch mnie zostawił. Przeżyłam to niesamowicie. Nie jadłam, nie spałam, ciągle płakałam. Otrząsnęłam się.

Poznałam swojego aktualnego partnera. Kocham Go bardzo, wiem, że on mnie też. Jednak jestem zazdrosna o Jego bliskość z innymi kobietami. Jego doświadczenie jest tak naprawdę małe (jeden związek, z tą dziewczyną pierwszy pocałunek, seks, ale zostawił ją po 2 miesiącach znajomości. W sumie podobno za obopólną zgodą się rozstali, bo ona nie mogła znieść, że nie był w stanie płacić za wszystko, a jemu nie odpowiadało to, że jest taką materialistką). Było to prawie 2 lata temu.

Rok później kolejny kontakt z kobietą – pocałunek w klubie po alkoholu ze znajomą. Nic więcej. Mówił, że jak na swoje 22 lata wstydził się, że jest tak niedoświadczony i chciał chociaż pocałunek mieć na koncie. Mówił też, że kontakt mają zerowy i nie chciał rozwijać tej znajomości, bo nie czuł nic do niej i mu się nie podobała. Liczył, że trochę podniesie swoją samoocenę, ale wie, że nie tędy droga. Potem zero randek, spotkań. Jedynie wyjścia z kolegami do klubu i tańce, ale bez rozwijania znajomości w żaden sposób.

Potem poznał mnie i „oszalał” na moim punkcie. Jest kochany, najlepszy, czuły. Po 5 miesiącach od zapoznania staliśmy się parą. Jednak ciągle martwię się przeszłością i tym, że gdy parą nie byliśmy on poszedł z kolegami do klubu i zatańczył raz z jakąś dziewczyną. Wyobrażam sobie, że ocierali się o siebie albo ona o niego. W sumie to nie zauważyłam, żeby mój partner tańczył kiedyś w taki sposób.

Zżera mnie zazdrość i niszczą myśli, że jakoś dotykali się w tym tańcu. Tego dnia gdy go poznałam widziałam też jak tańczy ze swoją dobrą koleżanką (znam ją, ma chłopaka). Taniec był „normalny”, ale gdy ją uderzył ręką w głowę to objął jej głowę dłońmi i jakby delikatnie cmoknął w czoło (to taka „koleżanka-kolega” i wiem, że między nimi nic nie było i nie ma). Ciągle to sobie przypominam.

Nie umiem cieszyć się tym związkiem i dobrem jakie z niego płynie. Zatruwam go. On miał kiedyś niską samoocenę, nadal nie jest typem podrywacza czy playboya a spokojnego chłopaka (23l.). Wiem, że faceci w jego wieku robią nie wiem co, a ja przeżywam coś takiego. Odkąd jesteśmy parą, w sumie odkąd się poznaliśmy naprawdę istnieję dla niego tylko ja, troszczy się. W ogóle na inne kobiety nie zwraca uwagi. Nie chcę tego zniszczyć a to robię i ciągle myślę o tych sytuacjach, że dotykał kogoś…

A ja…jestem jak hipokrytka, bo miałam 2 długie związki, każdy dłużej niż 3 lata, był seks, pocałunki. Były też dwa pocałunki z chłopakami, z którymi w związku nie byłam (gdy byłam wolna oczywiście). W klubach też tańczyłam z chłopakami i nie było ocierania ani tego, co sobie wyobrażam o ich tańcu.

Jak z tym walczyć? Proszę o pomoc. Nie zadręczać go pytaniami? On jest spokojny i cierpliwie odpowiada.

Pani Maju,

Zazdrość jest uczuciem, które towarzyszy wielu ludziom w różnych sytuacjach. Kłopotliwa staje się, gdy odbiera nam radość życia i wywołuje szereg nieporozumień np. w relacji z drugim człowiekiem. Ważne by zrozumieć, co za zazdrością się kryje. Co ją wywołuje, co ją wzmacnia. Jakie towarzyszą zazdrości myśli i uczucia.

Uczucie zazdrości często pojawia się w związku, gdy boimy się utraty partnera, uznając, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, aby na „niego zasługiwać”. Często źródłem są kompleksy, obawy, niska samoocena, zaburzone poczucie własnej wartości, lęk przed stratą, czy brak poczucia bezpieczeństwa. Warto zrozumieć na ile zazdrość ma związek z zachowaniem partnera, tego co mówi, jakie podejmuje działania, a na ile wynika z Pani ograniczeń czy trudności.

Z listu, który Pani przysłała mam poczucie, że Pani bardzo cierpi z powodu zazdrości oraz swoich niepewności i stale przeżywanych lęków przed odrzuceniem i stratą. To dobrze, że szuka Pani pomocy. Budowanie trwałego, dojrzałego związku powinno opierać się na zaufaniu, wzajemnym szacunku i wsparciu. Niezbędna jest znajomość własnych potrzeb, odpowiedzialność za własne emocje oraz radzenie sobie z nimi.

Zachęcam Panią do podjęcia kontaktu z psychoterapeutą. Myślę, że warto przyjrzeć się samoocenie, poczuciu własnej wartości. Zrozumieć przyczyny lęków, powody zachowań i nieustannie dręczących myśli, dalej wprowadzić zmiany, które przyniosą spokój i satysfakcję. W rezultacie pozwala to na budowanie trwałej i dojrzałej więzi.

Pomagamy uporać się z zazdrością. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Konflikt rodzinny powoduje nerwową atmosferę w domu. Co robić?

Konflikt rodzinny powoduje nerwową atmosferę w domu

Witam, mam duży problem. Od 9 lat mieszkam w Anglii z mężem i dziećmi, a od 7 lat mieszka z nami brat mojego męża i o niego właśnie chodzi. Jest to okropny człowiek, który nie liczy się z nikim, nie szanuje nikogo. Właśnie dlatego go nienawidzę i gdybym mogła, to bym mu coś zrobiła. Przez niego ciągle kłócę się z mężem, ponieważ on nie da nic złego na niego powiedzieć, stoi po jego stronie a nie po naszej.

Nie mogę tego znieść, bo szwagier ma wtedy satysfakcję, że mój mąż jest po jego stronie. Robi co mu się podoba. Ja już siedem lat męczę się z tą złością, nienawiścią i nie potrafię się jej pozbyć. Mój mąż nie chce się go pozbyć z domu, bo to byłoby najlepsze wyjście dla nas. Już niewiem, co robić, proszę o poradę.

Szanowna Pani,

Autonomia małżeństwa jest jedną z najważniejszych cech jego stabilności. Nie bez powodu słyszymy ostrzeżenia przed „wtrącaniem się” w sprawy związku. Para decydująca się na wspólne życie powinna stworzyć własne zasady oraz twórczo pracować nad ich codziennym stosowaniem. Intensywny udział „osoby trzeciej” w związku prawie zawsze jest problematyczny. Na pewno zaś wtedy, kiedy ma miejsce wbrew woli któregoś z małżonków i nie respektuje ich najważniejszych potrzeb.

Pani słowa wskazują, że sytuacja stała się już naprawdę trudna – słychać w nich duży ładunek złości na szwagra. W takiej atmosferze trudno o zrozumienie prawdziwego obrazu sprawy a konflikty zastępują refleksję nad stanem związku. Wydaje się, że kłótnie z mężem, dotyczące zachowania jego brata, nie są rozwiązaniem – przypomina to już raczej rywalizację o „rację” i pozycję. Wskazana byłaby spokojna i oderwana od bieżących napięć rozmowa o celach, wartościach i planach wobec waszego małżeństwa. W takim świetle będzie łatwiej uzgodnić wzajemne oczekiwania i zobaczyć w jaki sposób obecność szwagra je zakłóca.

Potrzebujecie współpracy w określeniu problemu – poczucie bycia razem w tej sprawie pozwoli Wam wyznaczyć granice bez natychmiastowego konfliktu. Zdaję sobe sprawę, że jest to trudne w obecnej sytuacji i zachęcam do znalezienia wsparcia w postaci bezstronnego i zdystansowanego terapeuty pary. Taka osoba pomoże Wam w bezpieczny sposób wyrazić swoje potrzeby i obawy oraz znaleźć właściwy sposób rozwiązania kryzysu.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jestem znudzona życiem. Co mogę zrobić, by to zmienić?

Jestem znudzona życiem. Co mogę zrobić, by to zmienić?

Witam, od dawna mam nieodparte wrażenie, że moje życie nie ma sensu. Kiedyś byłam duszą towarzystwa. Potrafiłam rozmawiać ze wszystkimi o wszystkim, a dziś siedzę na kanapie znudzona codziennym życiem. Nie potrafię nawet normalnie porozmawiać z ludźmi. Siedzę ze znajomymi i nie wiem, o czym z nimi rozmawiać, siedzę cicho jak nie ja. Kiedyś bym im do słowa nie dała dojść a dziś nie umiem się wysłowić.

Poznałam faceta na którym bardzo mi zależy ale nawet on zauważył, że coś ze mną jest nie tak. Nawet nie mam ochoty z nim o tym porozmawiać. Nie wiem już, o czym w ogóle z nim rozmawiać. Nasz kontak z dnia na dzień jest coraz gorszy, a ja nie wiem jak to ratować. Jak zacząć z nim rozmawiać po prostu nawet o zwykłych głupotach?

Dzień dobry,

Czytając Pani wiadomość wyobrażam sobie, że to co Pani przeżywa musi być dla Pani bardzo trudne i niezrozumiałe. Czasami każdy z nas przeżywa gorsze dni, obniżony nastrój i poczucie beznadziei. I to jest normalne. Nie ma osób, które zawsze i wszędzie są radosne oraz zadowolone z siebie i swojego życia. Większy problem jednak pojawia się w momencie, kiedy taki stan zaczyna się pogłębiać a beznadzieja i obniżony nastrój zaczynają wpływać na nasze codzienne funkcjonowanie.

W Pani przypadku aktualny stan zaczął wpływać na kontakty ze znajomymi oraz na związek z partnerem, co powoduje Pani duże zmartwienie. Na podstawie Pani wiadomości nie mogę wysunąć diagnozy depresji, ponieważ mam zbyt mało informacji. W przypadku przedłużającego się stanu polecam konsultację ze specjalistą, który na podstawie spotkania i rozmowy z Panią będzie mógł wyrazić opinię o diagnozie.

Najwidoczniej w Pani życiu ostatnio miało miejsce jakieś wydarzenie, które spowodowało obniżenie Pani pewności siebie i negatywne myśli. Początkowo może Pani samodzielnie spróbować zablokować proces postępowania dalszego obniżania się nastroju i dojść do równowagi emocjonalnej. Warto jest wrócić do swoich starych zainteresowań, które sprawiały Pani kiedyś wiele radości. Prawdopodobnie będzie się Pani na początku do nich zmuszała, bo nie ma w Pani na razie ochoty na wykonywanie tych czynności. Jednak dla mózgu będą to rzeczy skojarzone z przyjemnością, co jest bardzo wskazanym czynnikiem wspomagającym.

Ważna jest też grupa wsparcia, przyjaciele i rodzina, którzy akceptują Panią taką jaka Pani jest, także w tym trudnym czasie. Czasami warto jest się im wygadać i poprosić, żeby pomogli Pani w wychodzeniu z domu i zajmowaniu czasu. Siedzenie samemu w domu, pogrążonemu w negatywnych myślach niestety nie będzie pomagało. Może warto też pomyśleć o małych przyjemnościach dla siebie, zaplanowanych na każdy dzień. Może to być dobra książka, ciepła kąpiel albo maseczka na twarz. Coś przez co będzie miała Pani poczucie, że troszczy się Pani o siebie.

W kwestii Pani partnera, pojawia się pytanie: czy on jest dla Pani prawdziwym przyjacielem? Jeżeli tak, może warto z nim porozmawiać i powiedzieć, co się aktualnie w Pani dzieje. Wyobrażam sobie, że kiedy partner patrzy na Pani obniżony nastrój, nie wiedząc czym jest spowodowany może bardzo dużo sobie sam dopowiadać. Może sam siebie obarczać winą za Pani nastrój, może czuć, że coś źle zrobił, co się Pani nie spodobało, ale sam do końca nie wie co. Takie sytuacje czasami prowadzą do licznych nieporozumień. Może partner okaże się być bardziej wspierający niż można by było o tym teraz pomyśleć? Czasami warto dać im szansę. Oczywiście może się także okazać, że partner nie będzie w stanie odnaleźć się w tych trudnych chwilach. Ale czy w takim razie jest to odpowiedni mężczyzna, na którym można polegać?

Może być jednak tak, że Pani stan będzie się dalej pogłębiał i nie będzie Pani czuła, że jest w stanie sama sobie pomóc. Wówczas polecam psychoterapię u doświadczonego specjalisty, który pomagał innym osobom z podobnymi trudnościami. Psychoterapia daje większą możliwość poznania siebie, dowiedzenia się co spowodowało, że taki stan się u Pani pojawił. Będzie Pani również uczyła się jak radzić sobie przy okazji pojawiających się, kolejnych trudności. Bo każdy czasami napotyka na swojej drodze trudne momenty.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Boję się o swój związek, mam myśli samobójcze. Co robić?

Boję się o swój związek, mam myśli samobójcze. Co robić?

Witam. Jestem kobietą, mam 20 lat, studiuję. Mój problem wygląda następująco: w wieku 15 lat poznałam pierwszą miłość, w wieku 17/18 lat on zerwał. Nie mogłam się pozbierać, zaczęłam się ciąć, miałam myśli samobójcze. W końcu nacięłam dość mocno nadgarstek z myślą o zakończeniu życia. Ale spanikowałam, uratował mnie przyjaciel. Rodzice wszystko zbagatelizowali, jasno mówiłam, że chce się spotkać z kimś kto mi pomoże (nigdy do tego nie doszło). Zaczęłam palić trawkę, wpadłam w złe towarzystwo, robiłam wiele głupich rzeczy.

Po 8 miesiącach męczarni wróciliśmy do siebie z moją pierwszą miłością. Teraz on co jakiś rok chce zerwać, nie widzimy się wtedy tydzień a ja to strasznie przeżywam. Mam myśli samobójcze, nie mogę jeść, spać, itd. A on się dobrze bawi w klubach ze znajomymi (nigdy mnie nie zdradził). Potem wracamy do siebie, bo ja o to walczę, a on udaje, że nic się nie stało. Odkąd tak się dzieje przytyłam ponad 10 kilo. Często nie mogę spać, jestem agresywna i na wszystko reaguje nerwowo. Mam czasami głupie myśli, nic mi się nie chce i większość czasu spędzam przed telewizorem.

Żyje w ciągłym strachu, nie wiem na czym stoję, no i zaczęłam bać się rozmawiać z partnerem, bo nie wiem jak zareaguje. Co powinnam zrobić? Zgłosić się do psychologa, na terapię dla par? A może sama dam radę to ogarnąć? Bardzo proszę o odpowiedz. Dziękuje i pozdrawiam.

Witam,
Z tego co zawarła Pani w treści listu można wywnioskować, że najprawdopodobniej doświadcza Pani depresji o zmiennym nasileniu objawów od ponad dwóch lat. Z uwagi na troskę o Pani zdrowie zalecam podjęcie pilnej konsultacji z psychologiem i/lub psychiatrą (wielce możliwe, że potrzebna będzie farmakoterapia). Może Pani swoje złe samopoczucie skonsultować też z lekarzem rodzinnym, gdyby było potrzebne skierowanie do publicznej poradni psychologicznej (do psychiatry nie jest wymagane).

Warto spróbować też poprosić o wsparcie bliskich osób: w liście wspomina Pani o przyjacielu; być może on mógłby towarzyszyć podczas pierwszej wizyty (?). Biorąc pod uwagę okoliczności oraz splot sytuacji i trudnych dla Pani doświadczeń myślę, że warto aby Pani pomyślała teraz o sobie i swoim dobrostanie. Proszę spróbować zadbać i zatroszczyć się o siebie tak jakby Pani chciała zająć się kimś dla siebie najważniejszym (bo tak jest!).

W odniesieniu do kwestii Pani powrotu do partnera sprzed dwóch lat, zachęcam do refleksji co powodowało Panią, że postanowiła Pani wrócić do tej relacji, mimo że to on z Panią zerwał. Proszę zastanowić się także nad tym, co powoduje, że Pani nadal walczy o związek pomimo iż Pani partner nie zauważa problemu w Pani funkcjonowaniu, oraz w swoim zachowaniu wobec Pani. Myślę że psychoterapia pomoże Pani poznać przyczynę swoistego schematu działania, który najprawdopodobniej Pani powtarza.

Może Pani spróbować porozmawiać ze swoim partnerem i zaproponować mu podjęcie wspólnej terapii – dla par. Nawet gdyby się tak stało, że on odmówi i nie będzie gotów, to uważam że Pani jak najbardziej należy się pomoc i wsparcie psychologiczne – do czego gorąco zachęcam. Wierzę że z pomocą psychoterapeuty uda się Pani poprawić samopoczucie i spojrzeć w przyszłość malowaną w jaśniejszych barwach.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Co zrobić, jeśli chłopak kłamie w związku?

Co zrobić, jeśli chłopak kłamie w związku?

Dzień dobry,

proszę o pomoc, ponieważ sama już nie potrafię sobie poradzić w sytuacji, która mnie otacza. Mam narzeczonego, jesteśmy razem od 5 lat i planujemy wynająć wspólnie mieszkanie. Bardzo go kocham. Wszystko wydaje się być super ale niestety nie jest. Zostałam przez niego okłamana bardzo wiele razy, w najróżniejszych kwestiach.

Gdy już odzyskałam do niego zaufanie i wszystko zaczęło się w miarę układać dobrze, wyszły na jaw kolejne fakty, które nie dają mi spokoju. A mianowicie to, że mój narzeczony miał bardzo dobry kontakt z jedną dziewczyną. Ukrywał to przede mną. Codziennie pisali, bardzo często rozmawiali przez telefon w różnych godzinach m.in. w nocy. Nie wiem czy się widywali (przypuszczam że tak – bardzo długo pracuję, więc mieli ku temu czas). Rozmawiałam z nim na ten temat ale usłyszałam jedynie, że zapomniał mi o tym powiedzieć i generalnie to wszystko jest ok. Dla mnie niestety nie jest.

Wybaczyłam wiele i dlatego każde kolejne kłamstwo boli mnie o wiele mocniej. Mam po prostu przeczucie, że coś między nimi było. Rozmawiałam z tą dziewczyną – twierdzi, że nie. Moim zdaniem nie bez przyczyny ktoś ukrywa kontakt z kimś i to w dodatku tak dobry kontakt. Nie chcę kończyć tego przez swoje przypuszczenia (nie mam dowodów zdrady) lecz nie potrafię też tkwić w takiej niepewności. Nie umiem normalnie go całować, zastanawiając się czy nie całowała go ona.

Proszę o pomoc, chce aby ktoś ocenił to obiektywnie z drugiej strony. Czy jest możliwe aby rozmawiać po nocach i pisać codziennie przez dłuższy czas bez żadnych podtekstów? Czy po prostu ja jestem zbyt naiwnie zakochana a on to wykorzystuje? Nie chcę żyć w kłamstwach. Błagam o odpowiedz.

Dzień dobry,

sytuacja, którą Pani opisuje może rodzić dużo niepewności i lęku. Jesteście razem od 5 lat, planujecie wspólnie wynająć mieszkanie, co jest kolejnym krokiem w kierunku budowania wspólnej przyszłości. To poważna zmiana i poważne zobowiązania. W perspektywie tego czego Pani doświadczyła w relacji z partnerem, tzn. częstych kłamstw, jest zrozumiałe, że kolejne utajnienie faktów rodzi w Pani podejrzliwość.

Nawet jeśli nie doszło do zdrady fizycznej, może mieć Pani poczucie zdrady emocjonalnej (temat zdrady emocjonalnej szeroko omawialiśmy tutaj), ponieważ partner zataił przed Panią swoją relację z inną kobietą, swój wolny czas również w nocy spędzał z nią na rozmowach. Istotną składową zdrady jest zaangażowanie czasu i uwagi. Może to rodzić poczucie bycia mniej ważną i bycia samotną w relacji. Może pojawić się brak zaufania, utrata poczucia bliskości oraz poczucie braku zrozumienia przez partnera.

To bardzo istotny sygnał ostrzegawczy, że w Waszym związku nie dzieje się dobrze. Nasuwa się tutaj dużo pytań. Dlaczego partner utrzymywał tę relację w tajemnicy przed Panią? Jaką ma to funkcję? Ludzie szukają kontaktów poza związkiem jeśli czują m. in., że w realnym życiu nie potrafią zaspokoić swoich potrzeb.

Szczera rozmowa to pierwszy krok. Jeżeli partner przyznał się do winy i wyznaje skruchę, telefon powinien leżeć w widocznym miejscu i poza bardzo ważnymi sprawami nie powinien być używany w czasie wolnym z Panią.

Może to dobry moment, aby rozpocząć terapię pary? Psychoterapeuta może Was nauczyć słyszeć siebie nawzajem i rozmawiać o swoich potrzebach oraz oczekiwaniach. Doświadczenie wielu par pokazuje, że Wasz związek może stać się silniejszy i bardziej satysfakcjonujący, o ile zmierzycie się z tym problemem.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jestem w związku, a oglądam się za innymi facetami. Co robić?

Jestem w związku, a oglądam się za innymi facetami. Co robić?

Witam. Mój problem zaczął się w wieku nastoletnimi. Byłam mało atrakcyjną dziewczyną. Nie miałam powodzenia u chłopaków. Strasznie mnie to bolało. Z wiekiem zmienił się mój wygląd i sposób postrzegania mnie przez mężczyzn. Zaczęło mi się to bardzo podobać. Szukając mężczyzn wypatrywałam ich wzrokowo. To często skutkowało. W końcu poznałam mężczyznę, na którym bardzo mi zależy. Lecz on sam zauważył, że ciągle się rozglądam za innymi. Bardzo mu to przeszkadza. Nie chcę go stracić i walczę z tym cały czas. Jednak nie umiem do końca z tym skończyć. Boję się, że go stracę. Bardzo tego nie chcę. Jak mogę się uwolnić od tego rozglądania? Co mam robić? Pomocy.

Dzień dobry,

przede wszystkim pojawia się pytanie – co takiego odczuwa Pani, kiedy wypatrzony mężczyzna zwraca na Panią uwagę? Co się wtedy dzieje? Jakie myśli i emocje Pani towarzyszą? Mogę jedynie przypuszczać, że kiedy przystojny mężczyzna zwraca uwagę na kobietę, to wówczas ona czuje się bardziej atrakcyjna, kobieca. Wzrasta jej poczucie własnej wartości. Problem pojawia się, kiedy jedynym źródłem potwierdzenia własnej wartości u kobiety jest zainteresowanie innych mężczyzn. Wtedy bardzo trudno jest z tego zrezygnować.

Dobrym pomysłem byłoby poszukanie innych źródeł, skąd może Pani czerpać poczucie sukcesu i zadowolenia z siebie. Skoncentrowanie swojego poczucia własnej wartości na swojej atrakcyjności prawdopodobnie, tak jak Pani pisze, mogło powstać już w dzieciństwie. Wtedy zapewne czuła się Pani niewystarczająco dobra, niewystarczająco ładna. Stąd żeby zagłuszyć ten wewnętrzny głos, nastąpiło poszukiwanie rozwiązań – „co mogę zrobić żeby innym i sobie udowodnić, że wcale tak nie jest, że jestem wystarczająco dobra”. A może wcale nie trzeba nikomu nic udowadniać, bo taka jaka jestem, jestem dobra? :) To moim zdaniem byłby początek pracy nad rozglądaniem się za innymi mężczyznami. Ciekawe co powiedziałby Pani partner zapytany oto, co w Pani ceni. Czy wymieniłby tylko atrakcyjność fizyczną? Może warto zapytać?

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dlaczego jestem nerwowa?

Dlaczego jestem nerwowa?

Witam, szukam jakiejkolwiek pomocy, niewiem co mam robić ze sobą od ostatniego czasu. Jestem żoną i mamą dwójki dzieci – pierwsze dziecko ma 3 lata a drugie dziecko 3 miesiące. Ostatnio pojawia się coraz więcej kłótni z mężem. Ciągle słyszę, że wszystko robię źle, jestem niedoceniana. Z czasem zrobiłam się bardzo nerwowa. Wybucham, podczas kłótni krzyczę. Nie potrafię powstrzymać nerwów, gdy starsze dziecko coś źle robi np. złe zachowanie, płacz – już mnie zaczyna trząść i od razu podchodzę do niej z krzykiem. Jestem jednym wielkim kłębkiem nerwów.

Dzień dobry,

napisała Pani, że „z czasem zrobiłam się bardzo nerwowa”. Warto zadać sobie pytanie od kiedy zauważyła Pani tę zmianę? Od kiedy jest Pani bardziej wybuchowa? Czy Pani nerwowość pojawiła się po urodzeniu najmłodszego dziecka? Czy zauważyła ją Pani już wcześniej? Warto się temu przyjrzeć.

Jest Pani mamą dwójki małych dzieci, które z racji swojego wieku są bardzo absorbujące. Jeżeli ciężar opieki nad dziećmi oraz prowadzenie domu są tylko na Pani barkach, może się Pani czuć znacznie obciążona. Niedawno urodziła Pani drugie dziecko. Zmiany hormonalne z tym związane oraz deprywacja snu znacząco wpływają na zmienność nastroju, większą drażliwość oraz zmęczenie. Być może zmianie uległy Państwa relacje oraz układ rodzinny, w którym dotychczas pozostawaliście. Z Pani listu wybrzmiewają również trudności w porozumiewaniu się z mężem, co bardzo znacząco wpływa na ogólny dobrostan psychiczny. Może się okazać, że to czego Pani doświadcza to smutek, złość, rozgoryczenie i frustracja.

Co może Pani zrobić?

Warto poprosić bliskich o konkretną pomoc i wsparcie, szczególnie w czynnościach dnia codziennego, np. zrobienie zakupów, ugotowanie obiadu.

Warto poszukać wsparcia innych kobiet, które są w podobnej sytuacji, np. grupa wsparcia. Zrozumienie, że to doświadczenie jest doświadczeniem wielu kobiet, przynosi ulgę.

W ramach szukania wsparcia dla siebie warto również poszukać konsultacji psychologicznej. Może się okazać, że wystarczy kilka spotkań aby poczuć się lepiej.

Dodatkowo warto wybrać się do terapeuty pary, który pozwoli Wam nazwać to, co się dzieje w Waszym związku i wskaże kierunek do pracy.

Przede wszystkim zachęcam jednak do tego, aby zadbała Pani o Swoje potrzeby, odpoczynek i relaks. Jak mówi porzekadło ludowe „Szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko”.

Skutecznie leczymy nerwicę oraz zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Brak szczęścia w małżeństwie. Czy można jeszcze to naprawić?

Brak szczęścia w małżeństwie. Czy można jeszcze to naprawić?

Dzień dobry, 

od dłuższego czasu moje relacje z żoną są bardzo złe. Właściwie trudno mi jest poczuć do małżonki jakieś cieplejsze emocje. W moim odczuciu jest tak, że żona nie zauważa wielu rzeczy, które wykonuję w domu – chodzi mi o obowiązki domowe. Mamy trzyletnią córkę i utrzymanie domu na wysoki połysk jest naprawdę wyzwaniem. Ciągle słyszę krytyczne słowa. Bardzo irytuje mnie, gdy żona mówi: „gdybym ja nie posprzątała, to by nie było posprzątane” lub szereg wypowiedzi tego typu. A to nieprawda, tylko żona w taki sposób przedstawia rzeczywistość. Innym razem oskarża mnie, że nie interesuję się niczym, co się dzieje wokół nas. Przykładowo, potrafi wywołać nerwową dyskusję o to, że nie pamiętam o podlaniu kwiatów w ogrodzie, gdy po południu wracam z córką z przedszkola. Nie pomaga moje tłumaczenie, że raczej koncentruję się na przygotowaniu dziecku kolacji.

Czuję, jakbym stale musiał się bronić przed jej atakami. Sam staram się nie przyjmować takiej pozycji jak żona. A przecież mógłbym, bo o szeregu rzeczy moja żona nie ma bladego pojęcia, jak np. polisa ubezpieczeniowa na auto i mieszkanie, które to sprawy są bardzo ważne (i kosztowne, więc trzeba to z dużym wyprzedzeniem planować i sprawdzać). Nie zarzucam jej, że się nie interesuje.

Wiele rzeczy zaczyna nas mocno irytować, mam na myśli, że nie lubimy się, nie mówiąc o głębszych uczuciach. Oboje jednak kochamy córeczkę, a ona potrzebuje nas obojga, widzimy to. Nie wiem, czy moje małżeństwo można uratować, nie wiem czy ja tego chcę. Na córce zależy mi najbardziej na świecie i dla niej chcę się postarać powalczyć o coś jeszcze w tym związku. Mam wrażenie, że wszystkie naleciałości naszej znajomosci (10 lat) teraz są nie do zniesienia. Myślę o rozwodzie, ale to ostateczność, której się obawiam.

Dzień dobry,

z tego co Pan pisze, wydaje się, że oboje zabrneliście w ślepy zaułek, z którego ciężko znaleźć wyjście. Mam wrażenie, że czuje się Pan niedoceniany oraz dewaluowany jako mąż i ojciec. To może rodzić złość i frustrację, ale jeżeli ten stan trwa bardzo długo, może pojawić się również bezsilność. Stąd myśli o rozwodzie jako jedynej możliwości rozwiązania tej sytuacji.

Stwierdził Pan, że to co się między Wami dzieje, to efekt 10 lat znajomości. To co niewypowiedziane, zostaje, ale później musi mieć gdzieś swoje ujście. Kiedy ostatni raz rozmawialiście o Waszych emocjach, potrzebach i oczekiwaniach? Krytyczne uwagi, które słyszy Pan pod swoim adresem, to nie wprost ujawniona złość i rozczarowanie. Nasuwa się pytanie, czy to Pan jest adresatem tej złości? Dodatkowo Państwa sposób komunikacji wydaje się nastawiony na walkę. Jeżeli czuje się Pan atakowany, to będzie się Pan bronił. Ten proces działa w dwie strony. Widzę tu olbrzymi obszar do pracy.

Jest Pan w krytycznym momencie swojego życia, ponieważ stwierdza Pan, że nie wie czy w ogóle chce ratować Wasze małżeństwo. Jednocześnie pojawia się cień nadziei, ponieważ stwierdza Pan, że rozwód to ostateczność. Być może na ten moment jedyną motywacją do walki o Wasz związek jest córeczka, ale to bardzo ważna motywacja. Zdecydowanie jest o co powalczyć! Jeżeli oboje z żoną macie gotowość walki o Wasze małżeństwo, warto wziąć sprawy w swoje ręce i udać się na terapię małżeńską. Potrzebna jest Wam osoba, która zobaczy i usłyszy Wasze perspektywy oraz pomoże się Wam ze Sobą skomunikować. Może się okazać, że łączy Was więcej niż tylko córka i sprawy bieżące. Warto to sprawdzić.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mam 50 lat i straciłam pracę. Co mam ze sobą zrobić?

Mam 50 lat i straciłam pracę. Co mam ze sobą zrobić?

Nie wiem, co się ze mną dzieje. Jestem po pięćdziesiątce. Miesiąc temu straciłam pracę, ponieważ miejsce, w którym pracowałam uległo likwidacji. Od miesiąca szukam pracy ale utwierdziłam się w przekonaniu, że jestem stara, nie podołam obowiązkom, nie nauczę się szybko nowego. Nie wychodzę z domu, unikam kontaktu z ludźmi. Tylko siedzę w samotności i płaczę. Zwierzyłam się koleżance z problemu ale stwierdziła, że jestem leniwa bo szukam wymówek. Co mam ze sobą zrobić?

Dzień dobry,

Wyobrażam sobie, że była Pani związana z wcześniejszym miejscem pracy i informacja o likwidacji placówki musiała być dla Pani trudna. Utrata pracy to jeden z największych stresorów jakie napotykamy. Często powoduje to zachwianie w życiu i pytania: „co dalej?”, „co teraz mam ze sobą zrobić?”. Utrata pracy często przez ludzi jest kojarzona z utratą dużego kawałka swojego życia. Utratą sensu, a nawet utratą części swojej tożsamości.

Duży stres przekłada się na obniżony nastrój i poczucie beznadziejności. Jeżeli do tego dołożą się porażki na polu poszukiwania nowego zatrudnienia, może pojawić się negatywne przekonanie o sobie i o swoich umiejętnościach. Takie nagromadzenie negatywnych emocji i myśli o sobie jest ryzykiem wystąpienia depresji. Niestety brak wychodzenia z domu i izolowanie się od innych tylko będzie pogłębiało negatywne myśli oraz stan przygnębienia aż do powstania zobojętnienia wobec większości rzeczy. Tak więc żeby zapobiec takiemu stanowi rzeczy, byłoby bardzo dobrze jeżeli jednak nie rezygnowałaby Pani z aktywności, z rzeczy które do tej pory sprawiały Pani radość, ze spotkań z ludźmi, z którymi lubi Pani przebywać.

Jest wiele osób, które zmieniają pracę po pięćdziesiątym roku życia i są zadowolone ze swojej zmiany. Faktycznie jest tak, że aby znaleźć satysfakcjonującą pracę potrzeba więcej czasu. Miesiąc to niedużo czasu. Czas do znalezienia nowej pracy także może być dobrze wykorzystany. Można się cieszyć tą chwilą przedłużonych wakacji i wreszcie sięgnąć po rzeczy i aktywności, na które nigdy nie było czasu. Nie ma też co zadręczać się myślami, że nie da Pani sobie rady w nowej pracy, ponieważ jeszcze nie wiemy jaka to będzie praca. A może właśnie przez pryzmat swojego doświadczenia będzie Pani w stanie zdecydowanie szybciej się wdrożyć w nowe obowiązki aniżeli młoda osoba bez Pani historii zawodowej. Przyjmuję zasadę, że nie ma co martwić się na zapas a należy reagować dopiero jak faktycznie problem wystąpi.

Skutecznie pomagamy przezwyciężyć trudności życiowe. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.