10 najważniejszych sygnałów, kiedy należy zgłosić się na terapię małżeńską Sensity.pl

Żona mnie zdradza, czy powinienem o nią walczyć?

Na przestrzeni lat, odkąd pomagamy rodzinom przezwyciężać kryzysy w związkach, obserwujemy rosnącą ilość mężczyzn, którzy zgłaszają się do nas po pomoc po zdradzie żony. Niezależnie od tego czy jest to zdrada emocjonalna (szczegółowo omawiamy ten problem zdrady emocjonalnej w tym artykule) czy fizyczna jest ona ciosem dla mężczyzny. Po tym jak stwierdzi – “żona mnie zdradza” – pojawiają się pytania. Czy powinienem o nią walczyć? Czy powinienem być zazdrosny, gdy wciąż utrzymuje kontakt z kochankiem? Aż w końcu – jak znów zaufać?

W tym artykule znajdziesz odpowiedź na swoje pytania. Dowiesz się czy jest sens odbudowywać Wasz związek po zdradzie i jak to zrobić. Dla lepszego zilustrowania tego zagadnienia posłużę się dwoma historiami. Wysłali je do nas dwaj mężczyźni, którzy odkryli, że żona ich zdradziła.

Przeżywamy poważny kryzys w małżeństwie. W związku jesteśmy od 15 lat. Mamy dwoje dzieci. Żona wcześniej wielokrotnie sygnalizowała mi, że oczekuje więcej niż jej daję. Potrzebowała wsparcia, rozmowy, pocieszenia, komplementów. Po jej wybuchach „naprawiałem się”, ale na krótko. Absorbowała mnie praca, zapominałem by ją przytulić, powiedzieć, że ją kocham, podziwiam. Myślałem, że widzi, że ją kocham i wspieram. Zabiła nas rutyna i nic z tym nie robiliśmy. Ostatni rok był najgorszy, mało rozmawialiśmy, ona już nie wybuchała i nie mówiła, że nie daję jej tego, czego potrzebuje. Nie kochaliśmy się przez ten czas. Ją pochłonęła praca na wiele etatów. Wydawało mi się, że jest szczęśliwa, więc nie dociekałem jak się czuje. Przeszkadzało mi, że przestała angażować się w zajmowanie się domem i dziećmi. Odpuściła wszystko. Chciała być coraz bardziej niezależna ode mnie. Założyła drugie konto bankowe. Ja w pracy zacząłem coraz bardziej zbliżać się do innej kobiety i zdradziłem żonę. Zauważyłem, że żony coraz częściej nie ma, wracała później. Długo nie dopuszczałem tej myśli, ale w końcu dowiedziałem się, że zdradza mnie od roku. Powiedziałem jej, że wiem i przyznałem się jej, że ją zdradziłem. Zerwałem całkowicie kontakty z kobietą, z którą ją zdradziłem. Żona bardzo cierpiała, krzyczała, płakała, nie mogła zrozumieć dlaczego to zrobiłem, zwłaszcza, że ta kobieta jest starsza ode mnie o 10 lat. Spotkała się z tą kobietą i rozmawiała. Na początku ta kobieta nie chciała się przyznać, ale w końcu to potwierdziła. Natomiast moja żona nie chciała się przyznać do zdrady. Powiedziała, że ten mężczyzna jest jej największym przyjacielem (pracują razem), bardzo jej pomógł, gdy była załamana moją obojętnością, ale że to tylko przyjaźń, nie pozwolili sobie na więcej. Zaufałem jej i wybaczyłem, zaakceptowałem jej przyjaźń, chociaż w głębi podejrzewałem, że łączy ich coś więcej. Żona zaprzeczała, że się z nim dalej spotyka, twierdziła, że są przyjaciółmi i spotykają się jedynie w pracy. Po tych wzajemnych wyznaniach i obietnicach kochaliśmy się wielokrotnie, namiętniej niż wcześniej. Ja się zmieniłem, może nawet przesadzam w swojej czułości. Ten nasz nowy okres trwa już 4 miesiące. Wiem, że w tym czasie spotykała się z nim wielokrotnie po pracy. Gdy jej o tym mówiłem denerwowała się mówiąc, że ją dręczę i wymyślam wszystko z zazdrości. Niedawno dowiedziałem się z jej telefonu, że kontaktuje się z nim, mówiąc, że go kocha i uprawiają seks. Na razie nie chcę jej o tym mówić, bo wiem, że może to oznaczać koniec. Proponowałem jej, że odejdę bo boję się, że będę zazdrosny i się znienawidzimy. Powiedziała, że tego nie chce. Obawiam się, że chce być dalej ze mną przez dzieci, dom, rodzinę, znajomych, ale już nie przeze mnie. Nie wiem jak mam się zachować i co dalej robić. Kocham ją i nie chcę jej stracić.

Andrzej

 

Panie Andrzeju,

problem, który Pan opisuje niestety nie należy do rzadkości. W minionym roku do Sensity kilkakrotnie w ciągu każdego tygodnia przychodziła nowa para, która znalazła się w bardzo podobnej sytuacji. Do zdrad małżeńskich dochodzi coraz częściej, ponieważ coraz mniej ludzi nadąża za szaleńczym tempem życia, które nieświadomie, sami sobie narzucają. W pogoni za lepszym bytem lub innymi często nadmiarowo ambitnymi wyzwaniami,  mamy tendencję do poświęcania siebie i bliskich. W imię osiągania celów finansowych, które wydają nam się wspólne i ważne dla całej rodziny, odkładamy radość życia na później. Jednak, jak wielu już zdążyło tego doświadczyć, jest to prosta droga do wypalenia i cierpienia całej rodziny.

Mężczyzna musi walczyć

“Proponowałem jej, że odejdę, bo boję się, że będę zazdrosny i się znienawidzimy”. To zabrzmiało, jakby chciał Pan “wziąć żonę na litość”. W moim odczuciu taka strategia to równia pochyła w dół. Panie Andrzeju, najgorsze, co może zrobić mężczyzna, to poddać się. Pisałam o tym kiedyś w artykule pod przewrotnym tytułem “Jak poradzić sobie z rozstaniem”.

Nie mogę Pana zapewnić, że wygra Pan tę bitwę. Ale może mieć Pan pewność, że jeśli nie podejmie Pan wyzwania, to przegra Pan już w przedbiegach i to po trzykroć:

  1. we własnych oczach,
  2. w oczach żony,
  3. w oczach dzieci!

Z Pana opisu wynika, że żona odsunęła się od Pana emocjonalnie. Powodem zdrad ze strony kobiet nadal rzadko jest tylko pociąg seksualny. W zdecydowanej większości wypadków żony zdradzają swoich mężów, bo nie czują się przy nich ważne, rozumiane, atrakcyjne, bezpieczne (poczucie bezpieczeństwa wiąże się nie tylko z przekonaniem o wierności i lojalności męża, ale również z jego decyzyjnością, konsekwencją, odwagą i stanowczością, czyli głównymi atrybutami męskości). Te braki najczęściej zaspokaja kolega z pracy, tak jak to stało się w Państwa przypadku. Trzeba spróbować to naprawić, nauczyć się, jak zaspokoić potrzeby żony, żeby kolega z pracy przestał być potrzebny. W zrozumieniu wzajemnych potrzeb i oczekiwań nieocenioną pomocą może okazać się wspólna wizyta u terapeuty par.

Żona mnie zdradziła i nadal utrzymuje kontakt z kochankiem. Czy mam prawo być zazdrosny?

Podobny problem porusza pan Łukasz

Z moją żoną jesteśmy w małżeństwie bardzo krótko, w zasadzie dopiero co wzięliśmy ślub. Jakiś czas temu, jak byliśmy narzeczeństwem moja żona zdradzała mnie przez trzy miesiące ze swoim kolegą z pracy. Sytuacja wyglądała tak, że moja żona pracowała sezonowo i mieszkając w miejscu pracy tam poznała tego faceta. Już w trakcie tego okresu domyślałem się, że coś jest nie tak. Ale ona wiecznie zaprzeczała i zapewniała mnie, że nikogo nie ma. Nie zgadzała się, żebym Ją odwiedzał i spędzał u Niej noce. Tłumaczyła to tym, że nie może przyjmować gości w pokoju, w którym spała. Poznałem tego faceta i oboje mnie zapewniali, że nic ich nie łączy. Dodam tylko, że dochodziły do mnie sygnały, że coś jest na rzeczy, że spędzają ze sobą mnóstwo czasu po pracy. Pewnego dnia, jak już mieszkaliśmy razem, przejrzałem jej telefon. W ten sposób dowiedziałem się, że mnie oszukiwali. Na początku przepraszała mnie za to i twierdziła, że to tylko przygoda. Po jakimś miesiącu okazało się, że ona go kocha. Jednakże postanowiła wrócić do mnie i spróbować żyć ze mną i odbudować uczucie do mnie. Już po tym wszystkim wzięliśmy planowany wcześniej ślub. Problem jest w tym, że ona dalej utrzymuje z nim kontakt. Twierdzi, że to tylko znajomość, że nic ich już nie łączy, ale ja Jej nie potrafię zaufać po tym wszystkim. Dlatego też usuwa wszystkie wiadomości od niego, ukrywa przede mną telefon. Ostatnio bardzo naciska, że chce, żeby on nas odwiedził. Tak uporczywie przy tym ustaje, że grozi mi nawet, że odejdzie. Zgodziłem się na to, ale tylko pod warunkiem, że wezmę na ten okres wolne z pracy żeby nie byli sami. Gdy jej to powiedziałem obraziła się, że Jej nie ufam i że moja zazdrość jest chora. Myślicie, że mam prawo być zazdrosny, że mam prawo się nie zgodzić? Co mam zrobić? Pozwolić Jej zostać z nim sam na sam?

Opisana przez Pana sytuacja rodzi wiele niepewności co do Państwa relacji. Jeszcze przed ślubem budowanie związku i wzajemnych więzi było oparte na kłamstwie, zdradzie i tym samym braku zaufania i stabilności. Mimo tego, że byli Państwo tego świadomi, zdecydowali się Państwo na ślub i wspólne życie, które zakłada zaufanie do drugiej osoby, życie w prawdzie, szczerości i wierności. Z tego, co Pan napisał wnioskuję, że żadne z Państwa nie podjęło tego zobowiązania (Pana żona utrzymując nadal pozamałżeńskie relacje z byłym/obecnym kochankiem, Pan – sprawdzając prywatną pocztę żony i nie ufając jej zapewnieniom).

Okoliczności poprzedzające ślub jak i późniejszy rozwój Państwa relacji może wskazywać na zniekształcone wzorce relacji zarówno u Pana jak i żony. Warto przyjrzeć się schematom, w których Państwo funkcjonujecie, bo w przeciwnym wypadku, będziecie Państwo narażeni na kręcenie się w błędnym kole.

Warunkiem koniecznym do rozpoczęcia odbudowy Państwa relacji, jest odcięcie kontaktu z osobami, które mogą tej odbudowie przeszkodzić, w tym wypadku taką osobą wydaje się kochanek – kolega z pracy. Aby móc zaangażować się w pracę nad ratowaniem związku, trzeba mieć możliwość skupienia uwagi na tym związku. Jeśli nasze emocje zaangażowane są w relację z inną osobą, ratowanie małżeństwa będzie bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe. Dzieje się tak dlatego, że jeśli emocjonalnie czujemy bliskość z inną osobą, niż współmałżonkiem, jakiekolwiek próby zbliżenia ze strony współmałżonka najczęściej odbierane są jako zagrożenie przed którym uruchamiają się reakcje obronne. Dlatego próba zbliżenia może wywołać efekt odwrotny.

Wygląda na to, że sytuacja rozwinęła się u Państwa na tyle daleko, że niezbędna będzie pomoc specjalisty, w tym wypadku terapeuty małżeńskiego. I to jak najszybciej!

Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

Nasz komplety przewodnik po zdradzie w związku

Ten artykuł jest częścią cyklu publikacji na temat zdrady w małżeństwie. Z satysfakcją musimy stwierdzić, że jest on najobszerniejszym zbiorem informacji dotyczących zdrady w Polsce. Dlatego z pewnością zainteresują Cię także:

  1. Wszystko, co musisz wiedzieć o zdradzie w związku – kompletny przewodnik
  2. Jakie są konsekwencje i skutki zdrady małżeńskiej?
  3. Zdrada przez internet, sms, czat, komunikator – pierwsza tak obszerna publikacja w Polsce!
  4. Przyczyny zdrady wśród mężczyzn i kobiet – różnice
  5. Jak wybaczyć zdradę? Czy to możliwe?
  6. Jak rozpoznać zdradę? 10 sygnałów.
  7. Wszystko o zdradzie emocjonalnej
  8. Jak żyć po zdradzie męża lub żony i budować lepszy związek?

Jeśli ten artykuł był dla Ciebie wartościowy, udostępnij go. Chętnie poznamy też Twoją opinię – możesz podzielić się nią w komentarzach poniżej.

Zostałeś zdradzony? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

 

Jeśli ten artykuł był dla Ciebie wartościowy, udostępnij go. Chętnie poznamy też Twoją opinię – możesz podzielić się nią w komentarzach poniżej.

Marta Mauer-Włodarczak - psychoterapeuta par

Marta Mauer-Włodarczak jest właścicielem poradni Sensity.pl, w której prowadzi terapię par i małżeństw, a także konsultacje dotyczące problemów wychowawczych. Czytaj więcej…

Czy poczucie niesprawiedliwości to objaw nerwicy natręctw?

Czy poczucie niesprawiedliwości to objaw nerwicy natręctw?

Witam,

publiczny psychiatra zdiagnozował u mnie nerwicę natręctw. Nie zgadzam się z tym rozpoznaniem. Nie mam natrętnych myśli.

Nie mniej jednak na każdym spotkaniu zwracam szczególną uwagę na wielką niesprawiedliwość jaka dotknęła moją mamę, mnie i brata. Moja mama miała trudne dzieciństwo. A w życiu dorosłym była niezaradna i potulna. Oddawała ważniejsze decyzje w ręce innych. Najbliższa rodzina wykorzystywała ją do wykonywania różnych prac. Mama nie umiała się im sprzeciwić. Skutki tego odczuwam do dziś. Prawdę o przeszłości odkrywałem stopniowo.

Czy moje poczucie niesprawiedliwości i braku zgody na niegodziwość może zostać uznane za objaw nerwicy natręctw? Dodam, że prywatny psychiatra rozpoznał u mnie osobowość schizotypową.

Dzień dobry,

Nerwica natręctw, zgodnie z klasyfikacją zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania (ICD 10), może charakteryzować się natrętnymi myślami lub natrętnymi czynnościami. Obydwa te czynniki mogą, ale nie muszą występować jednocześnie. Co ważne te czynności lub myśli są odbierane jako wypływające z umysłu pacjenta, a nie jako narzucone przez osoby lub wpływ zewnętrzny. Mają charakter powtarzający się i nieprzyjemny, a co najmniej jedna z występujących natrętnych myśli lub czynności jest uważana za przesadną lub nieracjonalną. Pacjent próbuje się im przeciwstawić, ale mimo to występuje chociaż jedna natrętna myśl lub czynność, wobec której opór jest nieskuteczny. Przeżywanie natrętnych myśli lub czynności nie jest samo w sobie przyjemne (należy to odróżnić od chwilowej ulgi w uwolnieniu napięcia czy lęku). Są to myśli lub czynności, które powodują cierpienie i zakłócają codzienne funkcjonowanie.

Na podstawie Pana pytania ciężko jest mi określić czy faktycznie Pana myśli spełniają powyższe kryteria. Zdecydowanie potrzebna byłaby w tej sytuacji konsultacja psychoterapeutyczna. Jednocześnie czytając Pana pytanie wyobrażam sobie, że nawracająca refleksja o niesprawiedliwości jaka spotkała Pana i Pana rodzinę musi być przykra i trudna do pogodzenia się. Czasami faktycznie ciężko jest się pogodzić z tym co nas spotkało, bo te wydarzenia są dla nas zbyt trudne żeby ot tak o nich zapomnieć. Pojawia się duża złość, która zwiększa się w miarę uświadamiania sobie jak mały wpływ mamy na to, żeby niektóre rzeczy zmienić. Jednocześnie zaczyna to na tyle na nas wpływać, że przestajemy myśleć o sobie i o tym, żeby ruszyć dalej. W trakcie procesu psychoterapeutycznego dowiadujemy się skąd te myśli powstały i dlaczego wywierają tak duży wpływ na emocje pacjenta. Pracujemy również nad tym, żeby zmniejszyć napięcie i cierpienie jakie te myśli na co dzień powodują.

Skutecznie leczymy nerwicę oraz zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Terapia indywidualna i par - może być prowadzona równolegle?

Terapia indywidualna i par – może być prowadzona równolegle?

Szanowni Państwo,

od dłuższego czasu borykam się z kryzysem w związku. Aktualnie uczęszczamy na terapię. Niestety pani psycholog powiedziała, że jakby głównym zarzewiem konfliktu jest zachowanie mojego partnera (od tego wszystko się zaczęło) polegające na tym, że flirtuje z innymi kobietami, co dla mnie jest rodzajem zdrady. Doszliśmy do tego, że robi tak z powodu bardzo niskiej samooceny (taki wniosek wysnuł też poprzedni psycholog) i powinien on zgłosić się na terapię indywidualną. Czy w takim układzie powinniśmy kontynuować terapię małżeńską? Mamy 3-letniego synka, a ja jestem obecnie w ciąży. Bardzo się martwię o powodzenie terapii i jestem skłonna nawet zmienić specjalistę, ale chciałabym wiedzieć czy najpierw konieczna jest jego terapia indywidualna czy mogą one być prowadzone równolegle?

Dzień dobry,

Bardzo często przyczyna kryzysu w związku leży w indywidualnych trudnościach partnerów. Warto wtedy pomyśleć o terapii indywidualnej jako wzięciu odpowiedzialności za związek.

Jeżeli dwóch psychologów postawiło taką samą diagnozę problemu, wydaje mi się, że nie ma potrzeby kolejnej zmiany. Biorąc pod uwagę, że jest Pani w ciąży, która nie jest dobrym czasem na głęboką pracę terapeutyczną. Poszłabym na Państwa miejscu za wskazaniem psychologa – tzn. żeby mąż udał się na terapię indywidualną. Jak uda mu się zrozumieć skąd u niego niskie poczucie wartości i zachowania z tego wynikające, a Pani urodzi drugie dziecko i minie już czas połogu, będą mogli Państwo wrócić do pracy w parze, jeśli wciąż będzie taka potrzeba.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Czy ratowanie małżeństwa ma sens?

Ratowanie małżeństwa lub związku – czy to ma sens?

Czy walka o małżeństwo ma sens, kiedy każda próba rozmowy kończy się krzykiem, poniżaniem, wyzwiskami ze strony męża? Jesteśmy małżeństwem od niespełna 9 lat. Mamy dwoje dzieci. Wydawałoby się, że jesteśmy szczęśliwą parą choć po wielu przejściach.

Po 2 latach małżeństwa mąż odszedł do innej kobiety, po 15 miesiącach doszedł do wniosku, że popełnił błąd. Bardzo go kocham, a moje życie bez niego nie miało dla mnie kompletnie sensu, wybaczyłam. Jednak po kolejnych 2 latach znalazł sobie kolejną kobietę ale tym razem grał na dwa fronty. Przyznał się. Mimo wielu wątpliwości wybaczyłam. Wszystko dobrze się układało do teraz.

Od słowa do słowa wynikła straszna awantura. Mąż zarzucił mi brak wsparcia, zrozumienia, rozmowy, poniżanie. Jednak ja niestety nie mogę przyznać mu racji. Zawsze starałam się wesprzeć go w jego działaniach, zwracam się zawsze z szacunkiem. Jedyne co mogę sobie zarzucić to fakt, że zbyt rzadko mówiłam, pokazywałam jak bardzo jest dla mnie ważny. Myślałam, że to iż wychowuję dzieci, dbam o dom, o niego, o dzieci, że to wystarczający dowód.

Jestem mamą na pełen etat. Mąż pracuje od 8 do 19, ma naprawdę mało czasu dla nas, ale też w wolnych chwilach nie spędza czasu z nami. Być może źle robiłam, mówiąc żeby pobawił się z dziećmi, spędzał z nimi czas. Jego to irytowało, że mówię mu co ma robić. Twierdził, że chcę go zmieniać na siłę, że nie akceptuję go takiego jaki jest. Rodzina dla mnie jest wszystkim i przykro mi kiedy syn pytał dlaczego tata krzyczy i nie spędza z nami czasu nawet jak ma wolne. Przyznam, że sama jestem już zmęczona tym, że wychowanie, opieka nad dziećmi jest tylko na mojej głowie. Z kolei zdaniem męża nie mam powodów do narzekań, bo on pracuje i nic mi nie brakuje, nie muszę martwić się o pieniądze, czy wystarczy bo to na jego głowie pozostaje.

Od miesiąca nie potrafimy w ogóle rozmawiać. Każda próba rozmowy kończy się tak samo – ja płaczę, a mąż wrzeszczy na mnie, obraża mnie, poniża. Jestem tym wykończona. On wałkuje ciągle to samo, codziennie ten sam schemat – jemu tyle brakowało a ja nie widzę tego i nie chcę się zmienić. Kiedy powiedziałam, że skoro wiemy już czego nam brakowało, co kuleje w naszym związku to czy możemy z tą wiedzą przejść do normalności, dalej walczyć i próbować wszystko naprawić. Stwierdził, że to nie ma sensu. Chwilami wydaje mi się, że rozstanie jest konieczne, ale z drugiej strony czy to nie zbyt proste wyjście?

Pani Agnieszko,

Z Pani listu wynika, że aktualnie znalazła się Pani w sytuacji, która bezwzględnie wymaga interwencji. Chcę podkreślić, że poprawa relacji jest możliwa nawet w najbardziej skomplikowanych przypadkach. Zatem kiedy Pani pyta czy jest sens ratować małżeństwo – odpowiem jednoznacznie: Tak, jest sens. Potencjał małżeństwa, które budowaliście Państwo wspólnie przez 9 lat jest wystarczającym zasobem do poprawy jakości wspólnego życia. To okres, w którym z pewnością wydarzyło się wiele dobrych i satysfakcjonujących chwil. Posiadacie Państwo dwójkę dzieci zatem są powody, dla których warto podjąć trud i pracę nad poprawą relacji w związku. Dzisiaj perspektywa sytuacji każdego z Was jest odmienna stąd tak trudno znaleźć sposób porozumienia.

Z listu wynika, że przez 9 lat wspólnego życia zdarzały się w Państwa życiu kryzysy, jednak do tej pory radziliście sobie samodzielnie podejmując działania zaradcze. Jak rozumiem, darzy Pani męża głębokim uczuciem i gotowa jest Pani zrobić wiele dla męża i małżeństwa. Jednocześnie to co dzieje się aktualnie w Państwa relacji jest zbyt raniące, aby sytuacja mogła niezmiennie trwać.

Pani Agnieszko, to co niezbędne to wprowadzenie trwałych zmian. Zmian zarówno w funkcjonowaniu męża jak i Pani. Warto pamiętać, że za każdą relację strony odpowiadają w połowie. Dlatego zalecam Państwu podjęcie spotkania konsultacyjnego z terapeutą par, który zdiagnozuje problem i podejmie dalsze interwencje.

Z pomocą specjalisty będziecie Państwo mogli zrozumieć przyczyny kryzysu w małżeństwie, rozpoznać zarówno własne jak i swojego partnera potrzeby, również wzajemne oczekiwania. Rozstanie jest rozwiązaniem ucieczkowym, nie pozwala zrozumieć przyczyn kryzysu w związku, nie daje szans na wprowadzenie zmian, przede wszystkim uniemożliwia rozpoznanie własnych mechanizmów funkcjonowania i schematów, które każde z Państwa powiela w swoim zachowaniu. Terapia pary jest rozwiązaniem, które pozwoli na wymierne korzyści dla każdego z Państwa oraz Waszych dzieci.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jestem bardzo wrażliwa. Jak sobie z tym poradzić?

Jestem bardzo wrażliwa. Jak sobie z tym poradzić?

Witam. Mam na imię Beata. Jestem bardzo wrażliwą osobą. Ciągłe problemy z życiem codziennym mnie przytłaczają. Ostatnimi czasy płaczę z byle powodu w kościele, w pracy, wieczorami. Nawet nie jestem sobie w stanie odpowiedzieć na pytanie dlaczego. Staram się z tym walczyć, ale nie umiem. Jak można skutecznie radzić sobie z emocjami, by nie płakać przy każdej, byle jakiej przykrej sytuacji?

Wrażliwość, cecha opisywana zazwyczaj w samych pozytywach, potrafi dostarczyć wielu obciążeń. Oznaczająca w uproszczeniu silną odpowiedź na docierające do nas bodźce, może znacznie skomplikować proces doświadczania życia. Z jednej strony rośnie empatia i umiejętność intuicyjnego odczytywania sygnałów z otoczenia, z drugiej zaś konsekwencje takiej czułości okazują się zbyt trudne do utrzymania komfortu psychicznego. Wycofujemy się w siebie, mamy trudności z adekwatnym wyrażaniem emocji.

W liście zwraca Pani uwagę, że w ostatnim czasie płaczu jest coraz więcej, natomiast nie przynosi on Pani ulgi. Wskazane byłoby sprawdzenie, jakiego rodzaju trudności powodują takie reakcje – być może jest Pan bliska nie tylko wrażliwość, ale np. poczucie bezradności. Walka z emocjami nie jest najlepszym sposobem „skutecznego radzenia sobie”. Emocje mają wiele do powiedzenia o naszych potrzebach i to nimi należy się zająć. Dobrze znaleźć kogoś, z kim będzie Pani mogła zastanowić się nad tym „dlaczego” płaczemy, a nie „kiedy” się to dzieje.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mój partner mnie nie szanuje, traktuje jak śmiecia.

Mój partner mnie nie szanuje, traktuje jak śmiecia.

Nie mogę na siebie patrzeć od czasu, kiedy mój konkubent mi powiedział, że gdybym go zdradziła to mam nie mówić kochankowi z kim jestem, bo mu wstyd, że jest z takim potworem. Stałam wtedy w samej bieliźnie. Urodziłam trójkę dzieci, karmię piersią. Kocham go i jednocześnie nienawidzę za to, że mnie traktuje jak śmiecia. Zawsze mnie tak traktował. Zawsze jak jesteśmy w towarzystwie to flirtuje ze wszystkimi kobietami i nie krępuje się. Jak mu zwracam uwagę, że przegina, to się ze mną kłóci i robi to dalej.  

Pani Kasiu,

z listu, który Pani przysłała, wynika, że Pani konkubent nie odnosi się do Pani z szacunkiem. Przykłady, które Pani przytacza potwierdzają, że jest dla Pani niemiły – komentuje w obraźliwy sposób Pani wygląd, w towarzystwie nie dba o Pani samopoczucie poświęcając uwagę innym kobietom.

Pani Kasiu, niezależnie co jest powodem powyższego zachowania, zachęcam Panią do kontaktu ze specjalistą psychologiem/psychoterapeutą, z którym będzie mogła Pani przyjrzeć się niniejszej sytuacji. Ważne, by mogła Pani znaleźć odpowiedź, co pozwala Pani zgadzać się na utrzymywanie niniejszej relacji skoro jest tak raniąca. Praca terapeutyczna indywidualna pozwoli Pani rozpoznać mechanizmy własnego funkcjonowania, wprowadzić korekty, aby móc w takich sytuacjach wyznaczać granice i chronić własną przestrzeń.

Masz podobny problem w związku? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mam myśli samobójcze, żyję na skraju depresji. Co robić?

Mam myśli samobójcze. Co robić?

Mam 20 lat. Od kilku lat mam wrażenie, że żyję na skraju depresji. Moja matka nie akceptuje żadnego chłopaka, poprzedniego czy obecnego. Wyzywa ich przy mnie, nic jej nie pasuje. Robi to tylko, gdy jestem z nią „sam na sam”. Skończyłam technikum. Pracuję na stacji i zbieram pieniądze na czesne. Jestem całkowicie zależna od rodziców.

Matka raz jest dla mnie miła, przychodzi w środku nocy, głaszcze mnie i przeprasza, że szarpała mnie, wyzywała, poniżała, ciągnęła za włosy i itd. Potem znów za drobne rzeczy jak np. źle powieszony ręcznik, niezmyty kubek z wieczora – nie pozwala mi rano spać. Wchodzi do mojego pokoju i wyzywa mnie, używa wulgaryzmów. Wszystkim członkom rodziny wmawia niestworzone historie. Gdy zirytuje mnie i zaczynam się sprzeciwiać oraz podnosić głos, zaczyna rzucać różnymi rzeczami, histerycznie piszczeć, grozić i szantażować mnie. Często mówi, że dostanie zawału lub udaru i cała rodzina mnie znienawidzi. Wulgarnie popycha mnie i ogranicza dostęp do kuchni, łazienki, oprócz swojego pokoju, w którym często płacze dopóki nie zasypiam.

Wiele razy mówiła mi, że żałuje iż urodziła takiego potwora jak ja, że wszystko co robię jest do niczego. Mam myśli samobójcze. W krytycznych momentach chodzę na tory i patrzę na pociągi. Szukam wszędzie artykułów o truciznach. Zamykam się w pokoju i z nikim nie trzymam kontaktu. Potem znów jest chwila spokoju. I tak jest w kółko od kiedy skończyłam 17 lat.

Pani Izo,

To o czym Pani napisała, to zapewne tylko wycinek Pani historii i Pani doświadczenia. Ale już w tym wycinku jest duży ciężar bólu i cierpienia.

Pani Izo, z opisu wynika, że doświadcza Pani przemocy fizycznej i psychicznej, co odbija się na Pani zdrowiu emocjonalnym. Prawdopodobnie Pani mama boryka się z trudnościami natury psychicznej, co bardzo niekorzystnie odbija się na Pani.

Myśli samobójcze budzą moją troskę o Panią. Również stwierdzenie „żyję na skraju depresji”. Dlatego zachęcam Panią, aby poszukała Pani pomocy zarówno u psychiatry (być może wskazana będzie farmakoterapia), jak i u psychoterapeuty. Może to być psychoterapia indywidualna, podczas której psychoterapeuta pomoże Pani radzić sobie ze smutkiem, lękiem i złością lub też psychoterapia grupowa dla osób doświadczających przemocy. Jest bardzo ważne, aby miała Pani wsparcie w innych ludziach.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mój starszy brat jest niezaradny życiowo. Co robić?

Mój starszy brat jest niezaradny życiowo. Co robić?

Witam,
mój starszy brat (34l.) jest niezaradny życiowo. Od małego miał problemy z nauką. Ojciec go poniżał, dlatego też teraz ma zerowe poczucie własnej wartości. Obecnie nie ma pracy. Pracuje zazwyczaj dorywczo i mieszka z rodzicami. Z tego powodu powstają kłótnie, bo nie dokłada się do życia. Mimo niesienia mu pomocy – dzięki której niejeden raz wyszedł z problemów np. finansowych, mam ochotę powiedzieć dosyć.

Jako jedyna w rodzinie mogę pomagać finansowo – ale sama mam 30 lat i chciałbym skupić się na sobie. Jestem zmęczona byciem opiekunką starszego brata – który wywołuję we mnie poczucie winny – „bo nie daję mu kasy, pisze że skończy ze sobą…”. Przeraża mnie to, a z drugiej strony wiem, że pomoc na którą zawsze mógł liczyć przyzwyczaiła go do bycia ofiarą, bo tak mu jest wygodnie.

Co robić? Jak mam go traktować? Mój stosunek do niego nie wynika z egoizmu, ale chciałbym, żeby w końcu sam wziął odpowiedzialność za swoje życie a nie liczył wiecznie na czyjąś pomoc. Z drugiej strony serce mi pęka, bo nie ma dziewczyny (nigdy nie miał), nie ma znajomych, jest nieśmiały. Bardzo liczę na Państwa wskazówki. Z góry dziękuję i pozdrawiam.

Szanowna Pani,
Faktycznie sytuacja, w której się Pani znajduje nie jest łatwa. Cieszy mnie, że zauważyła Pani, że nie jest ona dobra ani dla Pani ani dla nikogo innego wokół. Podstawową rzeczą jaką należałoby zrobić jest jasne postawienie granicy bratu i nie branie za niego odpowiedzialności. Choć jemu może się to nie spodobać i, jak Pani napisała, może stosować różne metody szantażowania Pani, to jednak nie należy temu ulegać. Rozumiem, że może się Pani bać, że brat nie tylko będzie groził popełnieniem samobójstwa, ale też poczyni jakieś kroki w tym kierunku. Proszę pamiętać, że jeśli istnieje uzasadniona obawa, że ktoś zrobi sobie krzywdę ma Pani prawo (a wręcz obowiązek) wezwać karetkę, po to, aby danej osobie mógł pomóc ktoś, kto na udzielaniu takiej pomocy się zna.

W mojej ocenie jednak sytuacja, którą Pani opisuje wymaga analizy też na innych płaszczyznach. Po pierwsze co się takiego stało, co było powodem tego, że zgodziła się Pani na taki rodzaj układu? Czemu zdecydowała się Pani wziąć odpowiedzialność za brata i w taki a nie inny sposób mu „pomagać” (a raczej wyręczać)? Z tego krótkiego opisu Państwa relacja wygląda tak, jakby była Pani bardziej matką lub opiekunką brata, a nie jego siostrą. Warto się zastanowić skąd się wzięła u Pani taka potrzeba nadodpowiedzialności i niejako kontroli, jak to w sobie zmienić oraz jak wyglądają Pani relacje z innymi ważnymi osobami.

Napisała Pani, że „serce Pani pęka, bo on nie ma dziewczyny, znajomych, jest nieśmiały” jednocześnie zaznacza Pani, że ma Pani 30 lat i przyszedł czas (dopiero teraz) na zajęcie się swoim życiem. Jak dotychczas wyglądało Pani życie? Czy to znaczy, że na Pani życie nie było wcześniej miejsca? Czy Pani jest w jakimś związku, a jeśli tak to jak ten związek wygląda? Nie napisała Pani wiele o swojej codzienności obecnej i przeszłej. Jednak to, co Pani zawarła w pytaniu pozwala mi sądzić, że relacja z bratem i odpowiedzialność za niego paradoksalnie chroniła Panią przed byciem reżyserem, scenarzystą i głównym aktorem własnego życia.

Na koniec chciałabym wrócić do tematu szantażu. To oczywiście bardzo agresywna forma manipulowania drugą osobą. Jednocześnie chciałabym się zastanowić jaką pełni to funkcję dla Pani. Z jednej strony brat jest zależny od Pani. Jednak z drugiej podporządkowuje się Pani pod jego zachowania, żądania czy oczekiwania godząc się tym samym na własną zależność. Deklaratywnie złości Panią ta sytuacja, ale realnie nie podejmuje Pani konsekwentnych kroków w stronę wolności. Może zatem są jakieś aspekty tej sytuacji, które są dla Pani wygodne i potrzebne?

Zachęcam Panią do głębszej analizy (samodzielnej lub z pomocą psychoterapeuty) i zastanowienia się dlaczego tak się dzieje. Znalezienie przyczyn i ich przepracowanie może się okazać dla Pani pomocne i otwierające nie tylko w opisanej sytuacji z bratem, ale generalnie, w ważnych relacjach międzyludzkich teraz i w przyszłości.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jaka jest właściwa metoda leczenia zaburzeń osobowości?

Jaka jest właściwa metoda leczenia zaburzeń osobowości?

Witam. Mam zaburzenie osobowości (osobowość unikającą/lękową). Około dwa lub trzy lata temu podjąłem pierwsze leczenie. Rozmowy ze specjalistami mnie rozczarowały. Byłem informowany jak powinny zachowywać się osoby w moim wieku i jakie niesie to za sobą konsekwencje i zobowiązania. Ponadto po uzyskaniu podstawowych informacji o mojej bieżącej sytuacji oraz dzieciństwie. Odmawiano mi dalszych rozmów na ten temat. W związku z tym mam ambiwalentne odczucia.

Jaka jest właściwa metoda leczenia zaburzenia osobowości tj. osobowość unikającą (lekową)?

Panie Łukaszu,

Miał Pan bardzo dobrą intuicję udając się do psychoterapeuty w celu szukania pomocy i leczenia. Przykro mi, że spotkał się Pan z opisanymi ocenami i brakiem realnego wsparcia. Trudno mi powiedzieć co było przyczyną takich, a nie innych stanowisk terapeutów w odniesieniu do Pana osoby i Pana problemu.

Jeśli chodzi o „właściwe metody leczenia” to odpowiedź nie jest tu jednoznaczna. Jak w wielu różnych dziedzinach tak i tu jest kilka różnych sposobów zarówno rozumienia zaburzeń jak i technik pracy wspierających zmianę.

Psychoterapia w nurcie psychodynamicznym i humanistycznym opiera się głównie na relacji, podstawową techniką pracy jest rozmowa i analiza obecnych zachowań i ich przyczyn. W nurcie poznawczo-behawioralnym i Gestalt oprócz rozmowy i analizy jest stosowanie wielu różnych, bardzo konkretnych technik terapeutycznych zarówno na sesji jak i poza nią w ramach pracy własnej.

Niezależnie jednak od nurtu psychoterapeutycznego celem pracy w sytuacji występowania zaburzeń osobowości unikającej jest uelastycznienie zachowań, postaw i sposobów myślenia. Ważnym jest skupienie się na poczuciu własnej wartości (najczęściej poczuciu gorszości), samooceną, poczuciem niedostosowania, lękiem przed odrzuceniem, (nad)wrażliwością na krytykę czy unikaniu relacji międzyludzkich. Terapia może obejmować oczywiście również inne aspekty trudności, w zależności od problemów doświadczanych przez konkretnego Pacjenta.

Zachęcam Pana do podjęcia próby znalezienia odpowiedniego psychoterapeuty i rozpoczęcia właściwej formy leczenia. Być może w szukaniu specjalisty pomocna będzie dla Pana krótka lista informacji, które warto zweryfikować przed zapisaniem się na sesję. Choć polskie prawo nie narzuca takich wymagań to jednak zachęcam, aby szukał Pan terapeuty, który jest magistrem psychologii, ukończył 4-letnie studium psychoterapii, posiada certyfikat psychoterapeuty lub obecnie jest w procesie uzyskiwania takiego dokumentu oraz ma doświadczenie w pracy z osobami z zaburzeniami osobowości. Z praktyki wiem, że większość terapeutów, którzy spełniają powyższe warunki zamieszczają takie informacje na stronie internetowej (swojej własnej lub na stronie poradni), a jeśli ich Pan nie znajduje ma Pan prawo o to zapytać.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu zaburzeń osobowości.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Moje dziecko jest nerwowe, dokuczają mu w szkole. Co robić?

Moje dziecko jest nerwowe, dokuczają mu w szkole. Co robić?

Witam, potrzebuję pomocy. Mój syn ma 9 lat. Jest bardzo mądrym i inteligentnym dzieckiem. Lubi czytać książki, ma dużo zainteresowań. Ale jest również nerwowy, szybko się złości i często się ze mną kłóci.

Lecz najgorsze jest to, że dokuczają mu w szkole. Rówieśnicy popychają go, klepią, przezywają, gdzie on broni się agresją. Zdarza się, gdy ktoś mu dokucza, że potrafi uderzyć i przez to jest karany przez nauczycieli. A mi nie potrafi powiedzieć, że jest mu źle. Zaczyna płakać, kiedy pytam się, co się dzieje i czemu uderzył kolegę. Proszę o pomoc. Co mam zrobić?

Dzień dobry,

Z krótkiego Pani opisu widzę dwa tematy.

Po pierwsze, reagowanie syna złością w różnych sytuacjach – złość pojawia się u dzieci, gdy nie radzą sobie z ilością emocji, nie wiedzą jak je wyrazić, co mogą z nimi robić, jak skutecznie rozładować napięcie. Nie ma jednej przyczyny – w zasadzie ile dzieci tyle diagnoz. Może warto udać się do psychologa z synem, aby zrozumieć skąd biorą się te emocje i jak sobie z nimi skutecznie radzić. Często u podłoża leży sytuacja rodzinna, niełatwy poród, itd. Jeśli teraz się tym Pani zajmie wraz z synem, może pozwoli to uniknąć kolejnych sytuacji trudnych dla dziecka.

Drugim tematem jest doświadczanie przemocy rówieśniczej, na którą jako dorośli nie możemy mieć zgody i przyzwolenia. Syn potrzebuje zobaczyć, że takie sytuacje wymagają zgłoszenia, nagłośnienia i zakończenia sprawy. Proszę porozmawiać z wychowawcą, psychologiem/pedagogiem i dyrektorem szkoły. Osoby te mają obowiązek zająć się sprawą.

Masz podobny kłopot? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.