Jak poradzić sobie z agresją żony?

Jak poradzić sobie z agresją żony?

Witam. Mam problem z zachowaniem mojej żony (39 l.). Często zachowuje się wybuchowo i agresywnie w stosunku do mnie i do dzieci. Byle drobnostka jest powodem do wszczynania awantur, sama się do tego nakręca. Ostatnio nawet dzieci (5 i 7 l.) zauważyły, że z mamą jest coś nie tak, ponieważ widzą, że inne matki zachowują się inaczej w stosunku do swoich dzieci. Zdarzają się sytuacje, że dzieci boją się mamy i w tajemnicy przychodzą do mnie.

Podczas takich napadów agresji zauważyłem u żony nadmierne wydzielanie śliny, a nawet coś w rodzaju białej piany na ustach. Zaobserwowałem też, że ma mocno wyczulone zmysły słuchu i powonienia (możliwe też, że smaku). Często boli ją głowa, czasem ma problemy ze snem. Zawsze jest jej duszno, wszędzie otwiera okna i wietrzy.

Według mnie jest cały czas na „podwyższonych obrotach”, wszystko musi być zrobione na wczoraj i do tego perfekcyjnie. Nic nie może jej umknąć, nad wszystkim musi mieć kontrolę i o wszystkim wiedzieć.

Dodam, że 14 lat temu zmarła jej matka, a po naszym ślubie trzy razy poroniła, zanim urodziła się córka, a później syn. Proszę o poradę, co to jest? Co z tym robić?

Szanowny Panie,

z listu wynika, że od pewnego czasu niepokoi Pana zachowanie żony (wybuchowe, agresywne). Dodatkowo niepokoi Pana fakt, że dzieci wyrażają niepokój i niezrozumienie dla powyższej sytuacji. Zachowania dzieci interpretuje Pan jako lęk przed mamą. Powyższe trudności wiąże Pan z doświadczeniami żony, mianowicie ze stratą matki oraz trzykrotnym poronieniu.

Rozumiem, że martwi i niepokoi Pana zaistniała sytuacja. Prawdopodobnie powyższe doświadczenia mogą wpływać na uczucia żony.

Myślę, że przede wszystkim warto podjąć spokojną rozmowę z żoną na temat jej zachowań i tego, co Pana w tym zachowaniu niepokoi. Jakie wywołuje ono u Pana myśli i uczucia? Co jest dla Pana najtrudniejsze? Z pewnością warto podzielić się wnioskami z obserwacji zachowania żony i wspólnie spróbować ustalić kolejne pomocowe działania. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: jakie Pan ma w tej sytuacji oczekiwania?

Do takiej rozmowy warto się przygotować, zadbać o czas, spokojną atmosferę, komfort rozmowy. Trzeba zadbać oto, aby mogła odbyć się w „cztery oczy”, bez obecności dzieci. Warto podzielić się swoimi uczuciami, wyrazić troskę i opiekę wobec żony i chęć jej pomocy.

Trudno jest jednoznacznie ustalić przyczyny wybuchów i napięć żony – najkorzystniej byłoby zachęcić żonę do podjęcia kontaktu ze specjalistą – psychologiem/psychoterapeutą czy lekarzem, tak aby w spokojnej atmosferze mogła przyjrzeć się swoim różnym reakcjom. Jednocześnie, aby specjalista mógł dokonać pełnej diagnozy problemu.

Dodatkowo zachęcam również Pana do samodzielnego skontaktowania się ze specjalistą i przyjrzenia się swoim trudnościom wynikającym z niniejszej sytuacji.

Uczymy jak radzić sobie z niekontrolowanymi emocjami. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jestem bardzo zazdrosna o swojego chłopaka. Co robić?

Jestem bardzo zazdrosna o swojego chłopaka. Co robić?

Mam problem z zazdrością i nie wiem jak sobie z nim poradzić. Mimo tego iż wiem, że mój chłopak mnie kocha, to każdy kontakt z jakąkolwiek kobietą działa na mnie denerwująco. Nie wybucham złością, wręcz przeciwnie, staje się cicha i jakby nieobecna.

Przypuszczam, że za jakiś czas pewnie mnie zostawi, mimo jego zapewnień, że tak nie będzie. Myślę, że może to być również spowodowane moją samooceną. Co robić w takiej sytuacji?

Szanowna Pani,

wydaje się, że pozornie najprostszym sposobem jest przeprowadzenie szczerej rozmowy z partnerem. Porozmawianie o tym, co Pani czuje i w jakich sytuacjach. Bardzo istotnym elementem budowania zaufania w relacji jest szczerość i otwartość w mówieniu o swoich uczuciach oraz emocjach. Równie istotnym aspektem pozytywnego przeżywania swojego związku i siebie w nim, jest też wyznaczanie granic.

Z treści Pani listu wynika jednak, że najbardziej istotny wydaje się fakt Pani przeżywania sytuacji kontaktu partnera z innymi kobietami, a nie nieadekwatność tych kontaktów. Kluczowe jest to, jak Pani interpretuje – w sposób „automatyczny” – takie sytuacje. Czy umniejsza Pani siebie stawiając w kontraście do „innych kobiet”, czując się zagrożoną, a wręcz odrzuconą? W dalszej Pani narracji (myśleniu) pojawia się obawa urzeczywistnienia bycia odrzuconą – perspektywa rozstania. W Pani zachowaniu interpretuję wyraźną tendencję do tłumienia przeżywanych emocji i wycofywania się. To najprawdopodobniej może się okazać bardziej szkodliwe dla Pani, ale też waszej relacji w ogóle.

Pani reakcja – w odpowiedzi na przeżywanie frustracji i bezsilności – może być interpretowana przez partnera jako oddalenie się i unikanie bliskości, być może oziębłość emocjonalną. W tym sensie rzeczywiście w Waszej relacji zaczyna tworzyć się dystans. We wzajemnym dalszym odbiorze siebie nawzajem i w reakcjach (zachowaniu) może „napędzać” przeżywane przez Panią emocje i narrację o niechybnym rozstaniu. Przeżywanie oddalenia się od siebie i ochłodzenia emocjonalnego można – w swoim przeżywaniu – zinterpretować jak kryzys w związku.

Pomagamy uporać się z zazdrością. Skontaktuj się z Nami!

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Agresja męża zdominowała nasze życie. Co robić?

Agresja męża zdominowała nasze życie. Co robić?

Witam, mój mąż staje się agresywny z powodu parcia na karierę. Krzyczy na mnie i córkę z powodu ciągłego stresu. Prowadzimy wygodne i dostatnie życie, ale jest to okupione przemocą psychiczną.

Mąż jest człowiekiem bardzo autokratycznym, wręcz despotą. Nie słucha żadnych argumentów, bo uważa, że zawsze ma rację. Boję się o córkę, która ma dopiero 9 lat, ponieważ staje się coraz bardziej smutna i zestresowana, zamknięta w sobie.

Często myślę o rozwodzie, ale jestem osobą niepełnosprawną i w dużym stopniu zależną od męża. Co robić? Nie mam już siły walczyć z chorobą i mężem tyranem.

Szanowna Pani,

z listu, który Pani przysłała wynika, że zachowania agresywne męża wynikają ze stresu i napięcia związanego z pracą. Postawa jaką prezentuje, czyli trudności z przyjęciem odmiennych argumentów, przekonanie o własnej słuszności, utrudniają komunikację i obciążają Panią, jak również Państwa 9-letnią córkę.

Martwi Panią, że w wyniku tej sytuacji córka stała się smutna, zestresowana i zamknięta. Relacja między Panią, a mężem bezwzględnie wpływa na kondycję psychiczną dziecka. Prawdopodobnie córka nie rozumie co jest źródłem Państwa napięć i nieporozumień. Warto pamiętać, że dzieci mają tendencję do obwiniania się za nieporozumienia rodziców. Bywają zagubione i przestraszone. Często nie znają sposobów na to, by zakomunikować inaczej swoich obaw. W konsekwencji stają się smutne, pozbawione energii, spontaniczności czy dziecięcej radości.

Z pewnością te symptomy wskazują, że sytuacja musi ulec zmianie, a córka wymaga pomocy ze strony rodziców. Jesteście Państwo wspólnie odpowiedzialni za swoje dziecko.

Rozumiem, że postawa męża nie daje przestrzeni do dialogu i odzyskania równowagi zarówno jemu samemu, jak i Pani oraz dziecku. Dodatkowo wskazuje Pani na własną chorobę/niepełnosprawność, która jak rozumiem jest dodatkowym obciążeniem.

Rozumiem, że podejmowała Pani próby rozmowy z mężem, lecz nie słuchał Pani argumentów. Z pewnością warto kolejny raz podzielić się własnymi obawami wynikającymi z tej sytuacji. W atmosferze spokoju warto komunikować, co w związku z tą sytuacją Pani czuje oraz myśli. Warto poruszyć temat córki i Pani obaw z tym związanych.

Niezależnie od stanowiska męża zachęcam Panią do podjęcia kontaktu z psychologiem/psychoterapeutą, celem przyjrzenia się niniejszej sytuacji oraz temu, jakie rozwiązania będą najlepsze dla Pani oraz córki.

Biorąc pod uwagę fakt, że sytuacja dotyczy relacji małżeńskiej właściwą decyzją będzie podjęcie kontaktu z terapeutą małżeństw. Może być to bardzo pomocne w rozpoznaniu przyczyn oraz mechanizmów podtrzymujących trudności w relacji Pani i męża, wprowadzeniu niezbędnych zmian tak aby uzyskać rozwiązanie problemu.

Droga Pani, jeśli z powodu niepełnosprawności kontakt osobisty jest niemożliwy proponuję kontakt ze specjalistą, który pracuje również online. Aktualnie wiele poradni w swojej ofercie posiada konsultacje online. Każda, nawet najbardziej skomplikowana sytuacja ma szansę się zmienić jeśli szukamy na to sposobów. Dodatkowo każdy krok w stronę zmiany daje szansę na przywrócenie ładu i spokoju.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nie wiem, co chcę robić w życiu. Jak to zmienić?

Nie wiem, co chcę robić w życiu. Jak to zmienić?

Mam problem z podejmowaniem decyzji, boję się porażki. Nie wiem, co chcę robić w życiu. Mam 21 lat. Niecałe 2 lata temu zdałam maturę, jednak nie poszłam na studia, gdyż nie wiedziałam jaki kierunek wybrać. Moim planem było zrobienie sobie rocznej przerwy i zastanowienie się nad tym, co dalej, jaki kierunek studiów wybrać. Niestety, nie doszłam do żadnych wniosków i nic nie zadecydowałam. Tak jak poszłam po maturze do pracy – tak pracuje do dziś.

Jeszcze 2 lata temu byłam pełną energii, pewną siebie, zadbaną i bardzo wesołą dziewczyną. Jednak nieco od ponad roku, nie mam siły ani ochoty dbać o siebie. Jeśli mam dobry humor to na krótko, a dodatkowo moja pewność siebie spadła poniżej zera. Nie potrafię cieszyć się z tego, że mam kochanego chłopaka i wspaniałych przyjaciół. Z tyłu głowy mam ciągle myśl o tym, że jestem nikim ważnym.

Ciągle myślę, że nic nie osiągnę i jestem do niczego. Bardzo często porównuje swoje życie do życia innych. Dołuje mnie to, że moi rówieśnicy rozwijają się i są szczęśliwi, a ja nic nie osiągam. Bardzo pragnę zmiany ale boję się porażki. Obawiam się tego, że sobie nie poradzę lub okaże się, że wybrana droga nie jest dla mnie i będę musiała zaczynać coś od początku.

Dużo czasu poświęcam na myślenie o tym, co mogłabym robić w przyszłości, kim być. Bardzo mnie to smuci, że nie potrafię sobie wybrać żadnej drogi życiowej. Smuci mnie to do tego stopnia, że nie chce mi się żyć. Ludzie w moim wieku żyją, bawią się i cieszą się młodością, a ja wegetuję i mało co mnie cieszy. Chodzę do psychoterapeuty, który twierdzi, że powodem mojego stanu może być moje trudne dzieciństwo. Tracę siły na to, by zawalczyć o siebie i wziąć się w garść.

Dzień dobry,

z jednej strony Pani dylematy są jak najbardziej zrozumiałe. Wchodzenie w dorosłe życie bardzo często jest obciążone niepewnością. Oto po latach obowiązywania ustalonych zasad i nawyków stajemy przed wyborem drogi, np. zawodowej, która będzie decydować o naszej przyszłości. Jak w takiej sytuacji nie czuć niepokoju? Jego obecność jest uzasadniona i powinna wspierać naszą uważność.

Niemiej w liście ujawnia się problem paraliżującej pętli niezdecydowania i odraczania. Trudno odgadywać przyczyny, ale bez wątpienia kwestią do pilnej zmiany jest sam fakt podjęcia aktywnych działań. Niezależnie od wątpliwości powinna Pani zacząć mierzyć się z wyzwaniami. Celowo piszę tu o „zmaganiu z” a nie o „rozwiązywaniu” problemów. Nikt z nas nie dysponuje gwarantowanym przepisem na sukces, niemniej jego koniecznym czynnikiem jest podjęcie jakichkolwiek działań. Nie mamy obowiązku nieomylnego postępowania. Nie jest nawet w naszej mocy całkowicie unikać błędów – doświadczamy ich wszyscy i są one podstawą naszego doświadczenia (polecam artykuł o uczeniu się na błędach na naszym blogu, który jest dostępny tutaj).

Myślę, że w przełamaniu dręczącego impasu powinien Panią ktoś wspierać. Może to przybrać formę wspólnych działań podejmowanych razem z partnerem lub skoncentrowaniu psychoterapii na mobilizacji do konkretnych działań rozwojowych. Warto też rozważyć jakąś formę pracy grupowej, na przykład terapię, grupę wsparcia lub jakąś formę zaangażowania społecznego. Poczuje Pani większą sprawczość, a przede wszystkim zobaczy jak uniwersalne są opisane dylematy. Wybór drogi życiowej to przede wszystkim doświadczenie życia.

Skutecznie pomagamy przezwyciężyć trudności życiowe. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Przespałam się z nieznajomym i czuję się okropnie. Jak sobie wybaczyć?

Przespałam się z nieznajomym i czuję się okropnie. Jak sobie wybaczyć?

Dzień dobry, od kilku tygodni nie mogę przestać myśleć, o tym co zrobiłam. Mam stałego partnera seksualnego (od prawie roku), spotykamy się od czasu do czasu, lecz nie tworzymy związku. Jest to raczej dosyć luźna relacja. Jakiś czas temu mieliśmy mały kryzys, czułam się przez niego zaniedbywana. Mam dosyć wysokie libido.

Jakieś 3 tygodnie temu spotkałam się z pewnym mężczyzną, po kilku dniach pisania na portalu randkowym. Umówiliśmy się na seks w jego mieszkaniu. Okazał się bardzo przystojny, dokładnie taki jak na zdjęciach. Problem w tym, że od razu go nie polubiłam, coś mnie w nim odrzucało. Jest przed 40-tką, a zachowywał się dosyć niedojrzale. Oprócz tego ciągle przeklinał, był dziwnie nerwowy i na dodatek miał brzydki zapach z buzi.

Tylko, że już nie było odwrotu – byłam w jego samochodzie, a potem w mieszkaniu. Zdaję sobie sprawę, że nie musiałam wchodzić do jego mieszkania i na tym etapie zakończyć wszystko. Problem w tym, że przesłałam mu kilka swoich nagich zdjęć (także z twarzą). Z tego powodu musiałam to wszystko kontynuować. Bałam się, że inaczej w ramach zemsty opublikuje moje zdjęcia. Bałam się także, że może mi coś złego zrobić.

Po tym wszystkim czuję do siebie ogromne obrzydzenie. Chodzi o fakt, że uprawiałam seks z kimś z kim tego nie chciałam robić, z kimś kto mnie w pewnym sensie odrzuca jako partner seksualny. Okropnie żałuję tego co zrobiłam, rozumiem swój błąd. Najgorsze, że czasu już nie cofnę. Wiem, że powinnam wpierw poznać drugą osobę, a nie umawiać się od razu na seks. Partnerowi przyznałam się do wszystkiego. Okazało się, że go mocno tym zraniłam, ale to już oddzielny temat. Chciałabym prosić o radę. Jak sobie wybaczyć? Jak się nie zadręczać? Jeżeli znajdą Państwo czas na odpowiedź, bardzo dziękuję.

Dzień dobry,

zwraca się Pani z bardzo ważnym pytaniem – jak sobie wybaczyć? Chciałabym móc odpowiedzieć Pani w kilku słowach i podać „instrukcje krok po kroku” jak to zrobić. Niestety sprawa jest bardziej skomplikowana i wymaga uważnego oraz świadomego przyjrzenia się kilku obszarom.

Napisała Pani, że od roku jest w relacji seksualnej, ale nie tworzą Państwo związku. Tu pojawia się pytanie: co oznacza dla Pani związek, jak go Pani rozumie i definiuje? Czy taka umowa między Państwem, że spotykacie się na seks, była jasna zarówno dla Pani i dla partnera? Czy taki związek oznacza brak bliskości i zaangażowania? A jeśli tak, to dlaczego poczuła się Pani zaniedbana? I na ile jest możliwość w Państwa relacji na otwartą, szczerą rozmowę dotyczącą potrzeb?

Dodatkowo z Pani opisu można przypuszczać, że obawia się Pani bliskości i zaangażowania. Dlaczego? To wszystko są bardzo ważne pytania. Bez poszukania na nie odpowiedzi trudno będzie zrozumieć dlaczego zadziało się tak, a nie inaczej. Bez takiego świadomego przyjrzenia się motywacji swoich zachowań, niełatwo o wybaczenie.

Warta przyjrzenia się jest także opisana przez Panią skłonność do podejmowania ryzykownych zachowań seksualnych, a jako takie rozumiem umówienie się na stosunek z osobą poznaną przez Internet. Wiem, że w dzisiejszych czasach wiele osób działa w taki sposób, jednak ważna jest świadomość zagrożeń jakie to ze sobą niesie, o czym sama Pani wspomina. Warto przyjrzeć się dlaczego trudno jest ochronić siebie i dać sobie prawo do stawiania granic w sytuacjach, które odbiera Pani jako zagrażające. Wyobrażam sobie, że może czuć się Pani źle, może towarzyszyć wstyd i poczucie winy. Namawiam Panią do spotkań z psychologiem, gdzie w bezpiecznych warunkach będzie Pani miała możliwość poukładania sobie tego, co się wydarzyło.

 

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nie umiem cieszyć się życiem. Co mi jest?

Nie umiem cieszyć się życiem. Co mi jest?

Od około trzech lat nie potrafię cieszyć się życiem. Nie czuję smutku, radości. Przestałam również dbać o siebie. Zaczęłam bać się ludzi. Mam wrażenie, że wszyscy co chwila na mnie patrzą, mówią o mnie.

Nie potrafię również oceniać rzeczy, nie wiem jak mam to napisać, po prostu nie potrafię stwierdzić czy coś mi się podoba, czy lubię daną osobę. Nie mam apetytu, a moja samoocena sięga dna. Swoją przyszłość widzę w czarnych barwach. Czuję, że czeka mnie po prostu coś złego.

Wiem, że mam problem. Czy mogłabym na podstawie tych informacji dowiedzieć się, co mi jest? Nie mogę po prostu udać się do lekarza, ponieważ mam czternaście lat, w tym roku piętnaście. Jestem pewna, że moi rodzice się na to nie zgodzą. Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź, z góry dziękuję.

Dzień dobry,

to bardzo dobra decyzja, że postanowiłaś szukać pomocy. Zawsze gdy przeżywamy jakieś problemy, powinniśmy dzielić się nimi z innymi. Czasami zwykła rozmowa, może okazać się rozwiązaniem trudnej sprawy. Bez względu na to czy mamy 14 lat czy 35 lat, gdy tylko coś nas martwi i niepokoi powinniśmy koniecznie o tym z kimś porozmawiać. Odbieranie przez nas otaczającego świata i wynikające z tego emocje są przeżywane przez nas zawsze bardzo subiektywnie. Dlatego też tak trudno w swojej własnej sprawie odszukać właściwego rozwiązania. Rozmawiając z innymi, nie powinniśmy się bać, że nasz problem jest zbyt błahy lub też zbyt trudny do zrozumienia. Im szybciej znajdziemy osobę w swoim gronie, z którą możemy porozmawiać tym lepiej.

Jeśli tak jak piszesz, przez długi czas nie potrafisz cieszyć się życiem, nie masz apetytu, widzisz przyszłość w czarnych barwach, masz niską samoocenę, to należy przypuszczać, że doświadczasz stanu depresyjnego. Naturalnie mogę tylko tak przypuszczać, ponieważ diagnozę może postawić specjalista (psychoterapeuta, psychiatra) po rozmowie z Tobą.

Dzieci i młodzież podobnie jak dorośli, mogą doświadczać zmian nastroju, które określamy jako depresję. Jeszcze do niedawna depresja u dzieci i młodzieży nie była zauważana. Błędnie sądzono, że młode osoby nie mają poważnych problemów. Teraz już wiemy, że jest inaczej, ponieważ dojrzewanie to wyjątkowy i trudny czas w rozwoju człowieka. Młode osoby, takie jak Ty są bardzo wrażliwe i odbierają świat intensywnie. Dlatego tak ważna jest rozmowa z zaufaną osoba dorosłą, która będzie mogła posłuchać o Twoich problemach. Mogą to być rodzice, członkowie Twojej rodziny, wychowawca klasy, pedagog lub psycholog szkolny. Ważne jest byś nie odkładała decyzji o rozmowie w nieskończoność. Być może sama rozmowa z zaufanym dorosłym już pozytywnie wpłynie na zmianę Twojego nastroju.

Wybierając osobę, z którą będziesz rozmawiać, upewnij się, że może ona poświęcić Ci czas na spokojną rozmowę. Ważne jest, abyś przekazała jej wszystkie istotne dla Ciebie sprawy. Dobrym pomysłem jest zapisanie wszystkiego na kartce, tak abyś była pewna, że o niczym nie zapomniałaś.

Napisałaś o swoich problemach, które tak jak wspominałem mogą świadczyć o tym, że masz depresję. Jeśli rzeczywiście tak jest, a to jak wspomniałem musi potwierdzić specjalista, nie musisz się z tego powodu martwić. Depresja jest chorobą, którą należy leczyć i jak większość chorób można skutecznie wyleczyć. Podobnie jak u dorosłych, objawami depresji u dzieci i młodzieży są: smutek i rezygnacja z zainteresowań i aktywności, które dotychczas sprawiały przyjemność, poczucie braku nadziei, brak sensu życia, nadmierne poczucie winy, niskie poczucie wartości, spadek apetytu, pesymistyczna wizja życia, trudności ze snem. Osoby, które doświadczają większości powyższych objawów z dużą intensywnością i przez dłuższy czas, powinny skonsultować się ze specjalistą (pedagogiem szkolnym, psychologiem, lekarzem psychiatrą).

Przy leczeniu depresji trzeba działać szybko i zdecydowanie, samo leczenie może jednak przybierać różne formy. Czasami wystarczy rozmowa z kimś bliskim, podzielenie się problemem, zainteresowanie i wsparcie od rodziców. Pomaga też, kiedy problem, który się zgłasza zostaje rozwiązany np. zmiana szkoły, zmiana trybu życia na mniej obciążający, rozwiązanie lub wyjaśnienie problemów rodzinnych, nieporozumień koleżeńskich.

Przy głębszej depresji, leczenie wymaga spotkań z psychoterapeutą lub przyjmowania leków zapisanych przez lekarza psychiatrę.

Bardzo Ci dziękuję za Twój list i liczę, że pomoże Ci w podjęciu dobrej decyzji.

Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu depresji, także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Moje dziecko ciągle płacze i potrzebuje uwagi. Czy to kiedyś minie?

Moje dziecko ciągle płacze i potrzebuje uwagi. Czy to kiedyś minie?

Witam, jestem mamą 6-miesięcznego dziecka, które od samego porodu nie należy do dzieci spokojnych. Moje dziecko ciągle potrzebuje uwagi. Nawet na chwilę nie mogę zostawić go samego w pokoju, bo zaraz zaczyna panicznie płakać. Ogólnie jest nerwowym dzieckiem. Gdy coś mu nie wychodzi lub nie dostaje tego co chce, od razu się denerwuje, skacze na leżaczku, krzyczy i płacze. Zostałam sama z jego wychowaniem, ponieważ mąż ma swoją firmę i jest ciągle w pracy, wraca do domu wieczorami.

Od jakiegoś czasu zauważyłam, że bardzo szybko staję się nerwowa z byle powodu, do tego stopnia, że aż serce mi mocno wali, a w środku cała chodzę. Kiedy moje dziecko zaczyna grymasić i nic mu się nie podoba, cokolwiek mu nie dam czy zrobię, to wówczas mam ochotę postąpić niedelikatnie, odłożyć go do łóżeczka czy leżaczka, tak żeby to odczuł.

Czasem z nerwów i bezsilności wbijam sobie paznokcie w ciało, np. w nogę, żeby choć trochę odreagować ciągły krzyk i płacz mojego dziecka.

Nie wyobrażam sobie nawet 5 minut bez dziecka. Jednak kiedy ono tak ciągle płacze i marudzi, mam ochotę po prostu krzyczeć i uderzyć głową w ścianę. Zaczęło mnie nawet denerwować to, że kiedy dziecko śpi, a nasz pies chodzi po panelach, słychać jak jego pazury stukają po podłodze. Martwię się, czy nie dopadła mnie czasem jakaś nerwica lub depresja po porodzie.

Przed ciążą byłam pełną energii, towarzyską dziewczyną, a teraz, tak szczerze podchodzę do wszystkiego mało entuzjastycznie. Nawet sposób mojej wymowy, ton głosu zmienił się na smutny, jakby ktoś umarł mi w rodzinie.

Bardzo proszę o poradę – czy to samo minie, czy może powinnam podjąć jakiś krok, by sobie pomóc? Czuję się coraz bardziej bezsilna. Dziękuję z góry za odpowiedź.

Dzień dobry,

czytając Pani list myślę o kilku sprawach, do których chciałabym się odnieść.

Po pierwsze moment stawania się mamą jest nie lada wyzwaniem. Nawet, gdy bardzo pragniemy dziecka i czas wydaje się właściwy, to w praktyce okazuje się, że nic nie wiemy o byciu mamą. Przecież żadna książka, ani żadna inna kobieta nie była mamą tego właśnie jednego dziecka. Z jednej strony stajemy przed wymarzoną, oczekiwaną przez nas rolą. Zaś z drugiej strony stykamy się z szeregiem strat, rozczarowań, frustracji i zmęczenia.

Czytając opis zachowań Pani dziecka, myślę o tym, że pasuje on do dzieci określanych w literaturze jako High Needs Babies – czyli dzieci o wysokich potrzebach. Nie jest to żadne zaburzenie. Po prostu dzieci takie są i na pewno warto poczytać o tym więcej, bo zaspokojenie tych potrzeb jest niezwykle wyczerpujące dla rodziców. Warto sięgnąć po tytuł „Księga wymagającego dziecka” – powinna ona przynieść Pani dużo ukojenia.

Nie bez znaczenia jest też Pani obniżony i pełen napięcia nastrój – małe dzieci są naszym emocjonalnym przedłużeniem. Jeśli najbliższa im osoba jest zmęczona, smutna, zirytowana, one odzwierciedlają takie same emocje.

Druga sprawa – to brak wsparcia. Napisała Pani, że męża właściwie nie ma w domu. Pytanie – czy ktoś Panią wspiera w opiece nad dzieckiem, czy ma Pani chwile dla siebie, czas na spotkania czy rozmowy z innymi młodymi mamami, które często borykają się z podobnymi emocjami, sytuacjami? Pojawiają się pytania: czemu mąż tak mało uczestniczy w życiu dziecka i Pani, czy można o tym rozmawiać, czemu trudno pozwolić sobie na czas dla siebie?

Te dwie sprawy składają się na trzecią – dziecko o wysokich potrzebach, plus brak wsparcia – prowadzą bardzo często do przemęczenia, frustracji i stanów depresyjnych, które mogą objawiać się poddenerwowaniem i irytacją. Negatywnymi myślami o sobie i dziecku.

Nie wiem, czy można to już zdiagnozować jako depresję. Jeśli nie zajmie się tym Pani na czas, może w depresję się rozwinąć. Samo nie minie. Trzeba uważnie przyjrzeć się temu, co się z Panią dzieje, co można zmienić, co wymaga pracy. Mam tu na myśli zarówno Panią, jak i pewnie w późniejszym czasie relację z mężem.

Skutecznie pomagamy rozwiązać problemy rodzinne. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Brak wspólnych tematów do rozmów w związku. Co robić?

Brak wspólnych tematów do rozmów w związku. Co robić?

Dobry wieczór, zwracam się do Państwa z problemem, który trapi mnie od dłuższego czasu. Chodzi o komunikowanie się między mną a moim partnerem. Nie mamy o czym rozmawiać. Na początku było super, opowiadaliśmy sobie o różnych tematach z przeszłości, o marzeniach, itp.

Później przyszedł czas, gdy zamieszkaliśmy razem. Skończyły się tematy, wiemy o sobie w zasadzie wszystko. Ciągle ma do mnie pretensje, że nie potrafię znaleźć tematu do rozmowy. Zawsze byłam małomówna, ale chciałabym to zmienić. Ciągle brakuje mi pomysłów do rozmowy.

Dodam też, że mój partner przechodził kilka razy depresję. Wiem, że rozmowa jest najlepszym lekarstwem, a ja nie potrafię mu pomóc. Często gdy on ma doła, to się tym od niego „zarażam”. Jestem załamana i bardzo proszę o radę. Pozdrawiam serdecznie.

Szanowna Pani,

wiele par doświadcza z czasem mniejszego zainteresowania sobą nawzajem. To co na początku jest ciekawe, intrygujące i sprawia, że jesteśmy ciekawi drugiej osoby, z czasem powszednieje. Mamy również wrażenie, że wiemy o sobie wszystko, więc w zasadzie, o czym tu rozmawiać.

To co zastanawiające w Pani wypowiedzi, to zdanie, że to Pani „nie potrafi znaleźć tematu do rozmowy”. Nie napisała Pani natomiast nic o rozmowach inicjowanych przez partnera. Czy to znaczy, że partner potrafi znaleźć temat do rozmowy? Czy raczej, że to Pani jest za to „odpowiedzialna”, żeby było o czym rozmawiać?

Warto też odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego trudno jest znaleźć temat do rozmowy? Dla kogo ma on być ciekawy? Dla Pani, dla partnera? Możliwe też, że nie chodzi w ogóle o temat, tylko o to, że z jakiegoś powodu czuje Pani, że to co interesuje Panią, nie koniecznie interesuje już partnera? Być może partner czuje podobnie?

Warto o tym szczerze porozmawiać, a jeżeli nie przyniesie to spodziewanego efektu, może warto udać się po pomoc do specjalisty.

Skutecznie pomagamy w rozwiązaniu problemów komunikacji między partnerami. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Pogubiłem się przez nieszczerość w związku. Co robić?

Pogubiłem się przez nieszczerość w związku. Co robić?

Pogubiłem się. Kłamie. Kupując sobie nowe rzeczy, nie mówię o tym żonie. Czuję lęk przed powiedzeniem o tym, że dokonałem nowego zakupu. Może jest to spowodowane tym, że u mnie w domu zawsze ukrywało się nowe rzeczy. Proszę o pomoc, bo nie wiem jak sobie z tym poradzić. Kocham swoją żonę, a przez to, że nie potrafię się przyznać, pojawiają się same przykrości i brak zaufania.

Panie Jacku,

jak Pan słusznie zauważył ukrywanie, okłamywanie czy niedopowiedzenia burzą zaufanie w relacji. Nie napisał Pan o tym, co Panem kieruje i jakie odczucia Panu towarzyszą. Trudno mi zatem powiedzieć, co jest powodem tego, że Pan tak postępuje.

Po tej krótkiej informacji, najbardziej zachęcałabym Pana do tego, żeby przyjrzał się Pan temu, co się dzieje w Pana myślach i emocjach w opisanej sytuacji. Może Pan to zrobić sam lub skonsultować się z psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym. Odkrycie, zrozumienie i modyfikacja schematów myślowych może Panu pomóc w lepszym rozumieniu siebie i realnej zmianie postępowania.

Zachęcam też do zwrócenia uwagi na to, jakiego rodzaju przedmioty ukrywa Pan przed żoną. Czy są to wydatki, które przekraczają Państwa budżet, a Panu trudno sobie ich odmówić? Czy są to rzeczy, których Pan naprawdę chce lub potrzebuje, czy kupuje je Pan pod wpływem impulsu? Gdyby, któraś z odpowiedzi na powyższe pytania pokazała, że tu znajduje się źródło trudności – terapeuta poznawczo-behawioralny również może Panu pomóc.

Ponieważ opisana sytuacja dzieje się w relacji z żoną, zachęcam również do tego, żeby się zastanowić nad tym, jak wygląda Państwa relacja. Czy jest coś, co Panu utrudnia szczery kontakt z żoną? W jaki sposób się Państwo komunikują w innych sprawach? Jeśli to w Państwa relacji jest coś, co powoduje trudności, warto się temu przyjrzeć i przepracować w parze.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Granice w relacjach - czy to jeszcze relacja koleżeńska, a może coś więcej?

Granice w relacjach – czy to jeszcze relacja koleżeńska, a może coś więcej?

Witam, mam pytanie. Mężczyzna jest wolny i pisze z kobietą, która jest zajęta. Ta kobieta wysyła mu swoje zdjęcie w bieliźnie, itp. On komentuje je w sposób jednoznaczny. Twierdzi, że to tylko relacja koleżeńska, bo te zdjęcia i tak są dostępne w internecie. Czy można to uznać za relację koleżeńską, czy raczej jakąś inną? Z góry dziękuję za odpowiedź.

Dzień dobry,

z tego co udaje mi się zrozumieć z treści listu, może chodzić o określenie granic relacji. Jeśli ludzie ze sobą korespondują, to właściwie mogą sobie pisać i wysyłać, co im się podoba. Oczywiście w zależności od tego w jakich relacjach czy związkach aktualnie funkcjonują. Wówczas możemy mówić lub nie o naruszeniu granic, lub zasad bycia w relacji.

Najprościej mówiąc „granica” określa bezpieczną przestrzeń, po której mogą się swobodnie poruszać ludzie w związku. Bez naruszania bezpieczeństwa drugiej osoby lub samej relacji. Na przykład ludzie po ślubie obiecują sobie wierność, czyli to, że będą wobec siebie szczerzy i nie będą się spotykać z innymi ludźmi bez wiedzy drugiej osoby celem nawiązania relacji w bliskości emocjonalnej lub fizycznej podobnej do ich relacji. Chcą razem budować swoje bezpieczeństwo, bliskość i zaufanie. To wymaga nakładów pracy, próby poznania i zrozumienie drugiego człowieka. To z kolei wymaga poświęcania czasu, uwagi oraz energii. Choćby z tych powodów trudno jest stworzyć wiele takich zażyłości jednocześnie. Nie można być wyjątkowym dla wielu, bo wtedy przestaje się być wyjątkowym. Wobec czego ustalenie zasady wierności to granica o której wiemy, że dla dobra relacji i drugiej osoby lepiej jej nie przekraczać, nie łamać zasady.

O tym jak możemy postrzegać różne rodzaje relacji warto jest rozmawiać, aby wiedzieć gdzie druga osoba ma swoją własną granicę np. poprzez rozumienie koleżeństwa, lub przyjaźni. Czasami bywa tak, że posługujemy się tą samą etykietą na różne definicje.

Na przykład: dla jednej osoby kolega/koleżanka to jest osoba, z którą sporadycznie spędzam czas bo lubię jej/jego poczucie humoru i wyznaje podobne wartości jak ja. I to nas zbliża do siebie. Przyjaźń może być na przykład wtedy, gdy oprócz warunków koleżeństwa łączy nas długa znajomość. W wyniku wspólnych doświadczeń wiemy, że jesteśmy w stanie na kimś polegać i pozwalamy sobie się z kimś dzielić naszymi osobistymi doświadczeniami/problemami. Istotna jest perspektywa i intencja osoby, która dokonuje wewnętrznej analizy jakiś relacji z innymi ludźmi.

W przypadku sytuacji opisanej w liście wygląda na to, że pani będąca w związku wysyła zdjęcia panu, który jest stanu wolnego. Wydaje się, że nie jest istotne czy nazwiemy taką relację koleżeńską, czy nie. Najważniejsze jest to, czy którakolwiek z tych osób łamie jakieś zasady/granice relacji. Jeśli została przekroczona granica, mogą pojawić się konsekwencje, np. partner tej pani może poczuć się skrzywdzony lub zdradzony. Pan z kolei może czuć się uwikłany w relację z panią jeśli nie wie, że ona już z kimś się spotyka. Cóż, każdy jest dorosły i może jedynie się zastanowić nad potencjalnymi korzyściami oraz stratami płynącymi z takiego sposobu nawiązywania relacji.

Z punktu widzenia norm społecznych czy kulturowych wydaje się, że istnieje różnica między epatowaniem swoją nagością w internecie i mediach społecznościowych, a przekazywanie tych samych treści bezpośrednio jakiejś osobie z komentarzem o podtekście seksualnym. Kontekst komunikacji bezpośredniej pozwala podjąć próbę odczytania intencji nadawcy i najprawdopodobniej dostrzeżemy tu flirt. Wówczas może to być próba nawiązania bliższej relacji niż koleżeńska, zażyłości opartej o seksualną fascynację. Z definicji potocznej z kolegami/koleżankami nie przekraczamy granic wzajemnego zaspokajania swoich potrzeb seksualnych. Spoglądając na tą sytuację z perspektywy partnera/partnerki odbiorcy treści erotycznych, jak najbardziej wyjaśnianie tego, że to relacja koleżeńska może być niewystarczające, patrząc na tą sytuację przez pryzmat komfortu tej osoby.

Jeśli czujesz się dotknięty/dotknięta takim zachowaniem partnera/partnerki to znaczy, że właśnie ktoś naruszył granice waszej relacji lub Twojego własnego bezpieczeństwa w tej relacji. Niech wskazówką będzie ogólne rozumienie norm społecznych i pytanie: czy to zwyczajne zachowanie, kiedy ludzie będący w związkach wysyłają/dostają zdjęcia trzeciej osoby w bieliźnie i z nią flirtują? Odpowiedź nasuwa się sama. Osoba w związku, która jest świadkiem takiego zachowania partnera/partnerki ma prawo czuć się zraniona, dotknięta i zaniepokojona. Może się po prostu nie zrozumieli, lub nie ustalili granic bezpiecznych dla ich relacji. Chyba że założenia relacji są takie, że ludzie się na to zawczasu godzą. Ale to już inna historia i prawdopodobnie inne konsekwencje.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…