Jak być kobietą renesansu i pogodzić ze sobą wszystkie obowiązki?

Jak być kobietą renesansu, czyli jak pogodzić wszystkie obowiązki i nie zwariować?

Praca, dom, czas dla siebie…

Trochę dużo tego, ale warto się wysilić i pogodzić wszystkie te sfery ze sobą. To naprawdę może się udać! Posłuchaj moich rad i od razu wprowadź w życie. Najważniejsze są chęć, zdecydowanie oraz umiejętność zarządzania własnym czasem.

Dziel obowiązki

Pamiętaj, że nawet jeśli Twój mąż jest przyzwyczajony do tego, że w domu zawsze wszystko robiły kobiety, a mężczyźni zarabiali na ten dom, to nie musisz kontynuować tej tradycji. Tym bardziej, jeśli sama również chcesz pracować. Nigdy nie bierz na siebie zbyt wiele. Odpuszczaj i nawet, gdy uważasz, że Ty najlepiej posprzątasz, uprasujesz, zajmiesz się dzieckiem, czy ugotujesz – odstępuj pola innym!

Zrób zebranie rodzinne i wspólnie ustalcie podział obowiązków. Możesz nawet pokusić się o zrobienie grafiku i powieszenie go w widocznym miejscu. Niech znajdą się na nim dni kiedy Ty odprowadzisz dziecko do przedszkola i te kiedy będzie robił to mąż, wyznaczcie dni, gdy jedno zajmuje się dzieckiem, by drugie miało czas na zrobienie zakupów itp.

Gdy zaczniesz delegować obowiązki to uda Ci się wypełnić wszystko, co założyłaś, dodatkowo unikniesz poczucia porażki, że z czymś nie nadążasz, że zbyt wiele masz na głowie, że czujesz się przygnieciona. Takie zmiany dobrze zrobią również rodzinie – mężowi oraz dzieciom, jeśli są już na tyle duże, by angażować je w codzienne zawiadowanie domem. To będzie uczyć ich odpowiedzialności za wasze wspólne funkcjonowanie, dawać poczucie bycia potrzebnym, sprawczym. Współpraca będzie was do siebie zbliżać, sprawiać, że wszyscy w domu będziecie czuć się potrzebni. I nie przejmuj się, jeśli na początku będą się bronić przed dodatkowymi zajęciami i będą próbowali z powrotem zrzucić je na Ciebie – wciąż uparcie pilnuj sprawiedliwego podziału. Po pewnym czasie nowe obowiązki wejdą im w krew.

Spędzaj czas z dziećmi

To nie znaczy bądź przy nich jak oglądają bajkę w telewizji. Naprawdę się nimi zajmuj – baw się z nimi, graj w gry, pomagaj w nauce, poświęcaj im uwagę. Pamiętaj, że dużo cenniejszy dla nich i dla Ciebie jest czas dobrze wykorzystany. Lepiej być z nimi krócej, a intensywniej, niż być obok (tylko w charakterze pilnującego policjanta) i pozwalać im, by zajmowały się sobą.

Będziesz miała wiele satysfakcji z przebywania z dziećmi, będziesz budowała ścisłą więź z nimi i czuła się potrzebna. A to z kolei zaowocuje tym, że nie będzie Cię łatwo nakłonić do zmiany planów, które zrobiłaś tylko dla siebie. Nie będzie się w Tobie budziło bowiem poczucie winy, że zbyt mało dajesz z siebie swoim dzieciom.

Gotuj na zapas

By oszczędzić czas oraz uniknąć konieczności codziennego długiego ślęczenia przy garach – gotuj z głową. Raz na jakiś czas przygotowuj większą ilość pierogów, bitek, rosołu, krokietów czy innym półproduktów. Potem wszystko dziel na mniejsze porcje i mróź, a kiedy przyjdzie potrzeba rano wyjmij specjał z lodówki. W porze obiadu wystarczy, że podgrzejesz jedzenie. W tej sposób przygotowanie posiłku zabierze Ci tylko chwilę.

Pracuj efektywnie

Staraj się efektywnie wypełniać czas w pracy, jednak nigdy nie daj się w niej nadużywać. Nawet, jeśli szef będzie Cię nakłaniać do siedzenia, asertywnie odmawiaj. Sama też nie dawaj mu powodów do tego, żeby mógł od Ciebie tego wymagać. Umów się na wstępie z szefem, że będziesz wychodzić do domu o 17:00 i za wszelką ceną staraj się nie odwlekać tego czasu.

Dobrze wykorzystuj czas w pracy, wtedy nie będziesz miała poczucia winy, ani wewnętrznego nakazu, że wypada siedzieć po godzinach. Jak to zrobić? Unikaj ploteczek pracowych, tracenia czas na picie kawki w kuchni, które zazwyczaj odwlekają zabranie się do pracy i zbyt “rozluźniają”. Staraj się przychodzić do pracy w gotowości do niej. Prowadź kalendarz i rób harmonogramy, Poprzedniego dnia napisz sobie zadania do zrobienia i zaczynaj od tych, które wymagają najwięcej wysiłku (nie odkładaj ich na potem). Rano masz najbardziej wypoczęty umysł i zrobienie nawet najtrudniejszej pracy, lepiej pójdzie Ci właśnie o tej porze dnia.

Rób plany

Dobrze planuj codzienne zadania (czy to w pracy, czy domu). Wyznaczaj sobie zadania i czas, w którym powinnaś je wykonać. Wykonywanie codziennych czynności (np. o godzinie 17:00 będę wypełniała raport dzienny, a o 19:00 się gimnastykowała – ani wcześniej ani później) sprawi, że twój mózg będzie tworzył konstrukt – specjalnie przystosowaną sieć neuronów, która będzie odpowiadała za tę czynność, nauczysz się nowego wzorca myślowego.

Jak to zrobić? Powtarzać, powtarzać, powtarzać. U każdego sprawdzi się inna ilość powtórzeń pewnej czynności, zanim na dobre “wejdzie w krew” i stanie się niemal automatyczna. Początkowo zadbaj o to, by sprowadzać swoją uwagę do zaplanowanego działania np. nastawiając sobie “przypominajkę” w telefonie, czy zegarku. I nawet, jeśli na początku będziesz szukała w myślach, czemu sygnał ten ma służyć, po kilku dniach przekierowanie uwagi nastąpi automatycznie, niemal poza świadomością.

W ten poznawczo-behawioralny sposób można korygować i wprowadzać w życie każde działanie – od jedzenia dokładnie co trzy godziny, poprzez niespóźnianie się do pracy, aż do osiąganie zamierzonej efektywności. Po odpowiednim treningu twój mózg będzie działał jak szwajcarski zegarek.

Czas dla siebie

Walcz o niego jak lwica. Wiedz o tym, że własna przestrzeń jest niezbędna do tego, by czuć się szczęśliwą i spełnioną. Nie rezygnuj zatem z hobby, ulubionych zajęć (comiesięcznych babskich spotkań, wypraw do teatru, wypadów na siłownię, czy kilku godzin z ulubioną książką w ciszy własnego pokoju). Rodzina, która zapewne będzie miała pokusę, by zagarniać Twój czas i uwagę dla siebie, może starać się Ci to odebrać, ale nie daj się. Oni też się świetnie uczą i jeśli im wytłumaczysz, że potrzebujesz czasu dla siebie, na coś co kochasz, spokoju w domu między 18:00 a 19:00 – to się w końcu tego nauczą i to zaakceptują.

Na świecie są inni ludzie – korzystaj z tego

Nigdy o tym nie zapominaj. Postaraj się znaleźć czas na spotkania z innymi ludźmi. W te dni, kiedy szybko uporasz się z obiadem, bo sięgniesz po to co ugotowałaś wcześniej, a według harmonogramu mąż zajmie się dziećmi – wychodź do ludzi! To niezwykle ważne dla zdrowia i higieny psychologicznej.

Życzliwym znajomym będziesz mogła się wygadać, opowiedzieć o codziennych troskach “dzieląc je tym samym na pół” (obgadanie trudności zmniejsza napięcie, pozwala zobaczyć inną perspektywę i zdystansować się do problemów). Wówczas łatwiej znajdziesz rozwiązania i zmniejszysz poczucie frustracji.

Cały czas pracuj nad swoim związkiem

Nie zaniedbuj swojego małżeństwa! W planach i harmonogramach zawsze zawieraj czas, który będziesz spędzać tylko z partnerem. Organizujcie opiekę dla dzieci i wychodźcie do kina, na spacery, do znajomych, przygotowujcie wspólnie romantyczne kolacje, czy krótkie wypady na łono natury.

Dzięki temu nie tylko mąż nie będzie się czuł przez Ciebie zaniedbywany, ale również chętniej będzie uczestniczył w życiu rodziny (w końcu jego też obowiązuje harmonogram) i bez narzekania Cię wspierał. Harmonia w związku powoduje, że bez obaw będziesz w stanie powierzać mężowi sprawy, które – myślałaś – są wykonalne tylko dla Ciebie. Będziesz czerpać z pracy zespołowej i wspólnoty.

Jeśli założysz sobie jakieś działania, dąż do ich realizacji

Nie bez kozery istnieje powiedzenie, że im więcej robisz, tym więcej zdążysz. Nigdy nie popełniaj tych błędów, bo to zburzy każdy misterny plan:

  • Nie przekładaj nic na potem.
  • Zaczynaj od najtrudniejszych działań, a na czas, gdy już jesteś zmęczona pozostaw te łatwiejsze – zmniejszysz ryzyko, że nie zrobisz ich wcale.
  • Nie daj się namawiać rodzinie na zmianę planów – no chyba, że dzieje się coś naprawę awaryjnego (to raczej rzadkość, nieprawdaż?).
  • Nie wyręczaj innych w wykonywaniu ich obowiązków – nawet jak bardzo proszą i tak strasznie im się nie chce. Gdy raz dasz się “złamać”, będą próbować ponownie.
  • Nie odwołuj spotkań. Jeśli umówisz się na miłe spotkanie z koleżankami, nie wykręcaj się z niego. Powtarzanie takich uników to łatwa droga do izolowania się i tracenia własnej przestrzeni.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nerwica - jak ją zdiagnozować

Nerwica – jak ją rozpoznać?

Jak zdiagnozować nerwicę?

Jak zaznaczyłem w artykule “Nerwica-ABC dla nieprofesjonalisty” nie wolno pochopnie klasyfikować, ani etykietować siebie i innych jako “mających nerwicę”. Diagnozy może dokonać psychiatra, psychoterapeuta, lub psycholog kliniczny. Ważne w diagnozie jest stwierdzenie u pacjenta występowania tzw. objawów osiowych, czyli podstawowych.

Podstawowe objawy nerwicy:

Lęk i niepokój (czasem paniczny) oraz obronna agresywność wobec siebie i innych:

  • narastające obawy, napięcie, ostrożność, lęki konkretne i uogólnione, o różnym nasileniu aż do paniki,
  • lękowe, egocentryczne interpretacje różnych sytuacji i zachowań innych ludzi, nieufność w stosunkach z ludźmi, obronne atakowanie innych i siebie jako przyczyn lęku,
  • ogólna postawa raczej “od” życia, a nie “do” życia, niepewność , smutek, wahania i trudności w podejmowaniu decyzji.

 “Neurotyczne poczucie winy” – stałe uogólnione wrażenie “bycia gorszym”, co pociąga za sobą:

  • potrzebę negatywnego oceniania, oskarżania, karania siebie i innych,
  • poczucie bycia krzywdzonym, atakowanym i zagrożonym przez innych,
  • konieczność uzasadniania, tłumaczenia się, usprawiedliwiania, wyjaśniania.

 Zaburzenia wegetatywne i psychosomatyczne – “z ciała”:

  • na przykład zaburzenia trawienia, uporczywe bóle głowy, brzucha, bezsenność, zaburzenia pracy poszczególnych organów i narządów, różne dysfunkcje seksualne,
  • zaburzenia dynamiki życiowej o typie depresyjnym, przewrażliwienie na bodźce i wrażenie wyczerpania sił organizmu, wrażenie ogólnego rozregulowania i rozstroju nerwowego, rozbicia wewnętrznego, fizycznego, przemęczenia.

Błędne koło nasilających się objawów

  • w agorafobii rezygnacja z wyjścia z domu chwilowo obniża lęk i sprawia ulgę, ale w dłuższej perspektywie pogłębia go i nasila, gdy osoba z agorafobią z narastającym napięciem myśli o nieuchronnym w końcu wyjściu na zewnątrz,
  • w nerwicy natręctw np. narastające egocentryczne, natrętne skojarzenia i myśli powodujące nasilające się obsesyjnie zachowania oraz działania, które z kolei nasilają te natrętne lękowe skojarzenia i myśli, jest to typowe choćby w tzw. nerwicach czystościowych (związanych z myciem i sprzątaniem): gorączkowe, coraz częstsze mycie rąk wiele razy dziennie z obawy przed brudem, przesadna pedanteria w sprzątaniu domu; tylko chwilowo łagodzi lęk przed brudem, który wraca po chwili ze zdwojoną siłą, co zmusza do kolejnych coraz bardziej drobiazgowych zabiegów higienicznych itd. Zwłaszcza ten ostatni czwarty objaw “błędnego koła” ma ważne znaczenie diagnostyczne.

Trzeba bowiem odróżnić nerwicę jako względnie trwałe zaburzenie, od nawet przedłużających się, ale jednak sytuacyjnych reakcji typu nerwicowego w sytuacjach przeciążenia, zagrożenia, pozbawienia i poważnych trudności życiowych, gdy frustracja i stres nie pozwalają na szybkie odzyskanie równowagi oraz spokoju wewnętrznego.

Skutecznie leczymy nerwicę i zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Kobiecy alkoholizm - 6 najczęściej zadawanych pytań

Kobiecy alkoholizm – 6 najczęściej zadawanych pytań

W Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że problemy alkoholowe mogą mieć przede wszystkim mężczyźni. Że alkoholikami są Ci, którzy piją ciągle, mają zrujnowane życie i pozostawiają po sobie tylko zgliszcza. Tymczasem uzależnienie od alkoholu może mieć różne twarze, może być niejawne, ukrywane przez wiele lat. Czasem trudno je sobie uświadomić i trudno się do niego przyznać.

Alkoholizm może w równym stopniu dotyczyć kobiet, co mężczyzn, “niszczyć” życie ich i życie ich rodzin. Dlatego warto przyjrzeć się temu problemowi i w razie konieczności jak najszybciej działać.

Poniżej odpowiem na najczęściej zadawane pytania w tym temacie.

1. Czy rzeczywiście coraz więcej kobiet pije? Czy tylko więcej się o tym mówi?

Badania pokazują, że istotnie coraz więcej kobiet boryka się z problemem alkoholizmu i coraz więcej kobiet z jego powodu umiera. Wbrew temu, co można by sądzić, alkoholiczkami wcale nie stają się częściej kobiety z tzw. nizin społecznych, ale właśnie te dobrze sytuowane, robiące karierę zawodową, często pracoholiczki.

Wśród nich bardzo często są osoby samotne – poświęcanie pracy niemal całego czasu i trudności z odgrywaniem ról w rodzinie (żony, partnerki, opiekunki matki) uniemożliwia tworzenie albo utrzymanie trwałych relacji. To z kolei rodzi poczucie osamotnienia, lęku przed przyszłością i niespełnieniem się jako matka, żona. Jak mówią psychologowie to właśnie jedna z przyczyn sięgania po alkohol. Napoje wyskokowe bowiem zmieniają stan świadomości, “łagodzą” poczucie nieprzystawania, odrętwiają, dają chwilowy dystans do rzeczywistości. Niestety, zbyt częste “znieczulanie” się czy to w towarzystwie, czy w samotności, prowadzi do dramatycznych konsekwencji – uzależnienia od alkoholu, bez którego nagle nie można się obejść, który sam w sobie staje się jednym z celów w życiu.

2. Piłam przez wiele lat. Potem się otrząsnęłam, przeszłam terapię i na rok przestałam pić. Kilka dni temu, na imieninach koleżanki pozwoliłam sobie na wypicie lampki wina i od tej pory znów nie mogę żyć bez alkoholu. Czy to oznacza, że terapia nie pomogła?

Niestety alkoholizm to choroba nieuleczalna. Można jedynie nauczyć się nad nią panować. Niestety niewielu to się udaje – jak podają badania Instytutu Psychologii Zdrowia – niemal 80 procent alkoholików po abstynencyjnej przerwie wraca do picia.

Terapia antyalkoholowa uczy pilnować swojego niepicia, szukać motywacji, by odmawiać, brać odpowiedzialność za siebie i swój nałóg. Terapia obejmuje odtrucie organizmu (okres detoksykacji), a potem pomaga zmienić przekonania i zachowania związane z piciem. Alkoholizm bowiem często jest określany chorobą duszy – alkohol bowiem, jako substancja psychoaktywna i zmieniająca stan świadomości, sprawia, że osoby pijące coś sobie nim rekompensują. Tu nie chodzi jedynie o szum w głowie, a o coś innego, co daje picie.

Niektórzy – być może tak jak Twoja przyjaciółka – piją, bo nie potrafią bez alkoholu się zrelaksować, bo nie chcą czuć smutku, chcą choć na chwilę zapomnieć o kłopotach, z którymi sobie nie radzą. Musisz wiedzieć jednak, że Twoja przyjaciółka może pić z różnych powodów i terapia, którą przeszła była niewystarczająca, by ze wszystkimi sama sobie poradziła.

3. Co to jest metoda 12 kroków. Czy to pomoże mi rzucić picie raz na zawsze?

Metoda, o której mówisz to tzw. Model Minnesota. Stanowi on wykaz 12 wytycznych dla osoby uzależnionej, których w czasie trwania terapii musi pieczołowicie przestrzegać.

Metodę 12 kroków opracowało zrzeszenie Anonimowych Alkoholików w 1940 roku. Od tamtego czasu do dziś jest stosowana w wielu ośrodkach leczenia alkoholizmu. Niestety Model Minnesota ma tyleż zwolenników co przeciwników. Dlaczego? Ze względu na duży odsetek nawrotów picia. Program 12 kroków każe przyznać się do bezsilności wobec uzależnienia, a to jak twierdzą przeciwnicy tego sposobu leczenia, uniemożliwia trwałe poradzenie sobie z pokusą picia.

4. Codziennie wieczorem piję kilka lampek wina do kolacji. Czy to oznacza, że jestem uzależniona?

By uchwycić moment uzależnienia musisz świadomie się obserwować. Jeśli żaden wieczór nie może obyć się bez wina – jest niedobrze, jeśli brak wina do kolacji sprawia, że zaczyna czuć się źle i czegoś ci brakuje – uważaj, masz problem, jeśli bez butelki wina na podorędziu czujesz się podenerwowana – z pewnością jesteś uzależniona.

Przyjrzyj się również temu czy ilość wypijanego przez ciebie alkoholu zwiększa się, czy aby poczuć się lepiej potrzebujesz więcej lampek wina niż kiedyś. Tolerancja organizmu na alkohol rośnie. Po pewnym czasie trzeba wypić więcej, by pojawił się szum w głowie i poczucie odrętwienia.

5. Słyszałam, że kobiety są bardziej wrażliwe na działanie alkoholu od mężczyzn. Dlaczego?

Niestety kobiecy organizm jest mniej odporny na działanie alkoholu. Z jego powodu umiera cztery razy więcej kobiet niż mężczyzn. A wszystko za sprawą innego metabolizmu alkoholu. Kobiece wątroby dużo gorzej radzą sobie z jego przemianą, dlatego poważne konsekwencje zdrowotne picia u kobiet pojawiają się dużo szybciej i bywają dużo groźniejsze niż u panów.

Po spożyciu takiej samej ilości alkoholu u kobiet stężenie alkoholu jest prawie o 40 procent wyższe, organizm dłużej się z niego oczyszcza, a długotrwale działająca trucizna agresywniej działa na wątrobę (upośledza jej czynność i prowadzi do marskości), trzustkę (sprzyja rozwojowi cukrzycy), układ krwionośny (rozrzedza krew, prowadząc do nadciśnienia), mózg (zmienia chemię mózgu, może prowokować rozwój depresji oraz wybuchy agresji) oraz inne organy.

6. Po trzeci trafiłam na odwyk. Ciągle wracam do picia. Przeczytałam, że dużo skuteczniejsza jest terapia trzeciej fali? Co to znaczy?

Masz zapewne na myśli tzw. trzecią falę terapii poznawczo-behawioralnej, która pomaga nauczyć się świadomego kontrolowania nałogu, zamiast przykazania całkowitej abstynencji. Ale nie myśl, że programy te zachęcają do picia. Nie! Namawiają do unikania go, jednak uczą, by nie panikować, gdy zdarzy się “złamać” i wypić kieliszek alkoholu, uczą wyrzekania się poczucia porażki na rzecz poczucia władzy nad własnym organizmem i alkoholem.

To podejście pomaga uświadomić, że złamanie abstynencji nie jest jednoznaczne ze zrujnowaniem terapii. Chory potrafiący kontrolować swój nałóg będzie potrafił “zatrzymać się” w piciu, np. wypije jednego drinka i na tym skończy, bez uczucia utraty sukcesu jakim było niepicie przez dłuższy czas (tak jak to się najczęściej dzieje u osób, które miały nakaz zachowania całkowitej abstynencji). Jak twierdzą znawcy tej terapii osoby świadomie kontrolujące nałóg, a nie ciągle walczące z tym, by nie wypić ani kropelki, mają dużo większe szanse, by zostać abstynentami.

Pamiętaj, że skutki alkoholizmu mogą dziedziczyć twoje dzieci!

Dzieci wzrastające w rodzinie alkoholicznej, uczą się w niej “odnajdować”. Oznacza to, że w przyszłości mogą podświadomie powielać wyuczone wzorce i wchodzić w znane z domu rodzinnego relacje.

Udowodniono, że dzieci, z domów gdzie jedno z rodziców było alkoholikiem, bardzo często w przyszłości same sięgają po alkohol i wpadają w szpony niszczącego nałogu albo wiążą się z alkoholikami, tworząc podobny system rodzinny, w jakim same zostały ukształtowane.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dorosłe dzieci nadopiekuńczych rodziców

Dorosłe dzieci nadopiekuńczych rodziców – dlaczego są niezaradne życiowo?

Przychodzi rodzic do psychologa i zgłasza problem z dzieckiem, które nie chce uczyć się, mimo że ma do tego świetne warunki, wsparcie, żadnych obowiązków oprócz nauki, a wciąż ma słabe wyniki w szkole.

– Ile dziecko ma lat? – pyta psycholog.

– 26 i jest dopiero na 3. roku studiów  – odpowiada rodzic.

Mimo że brzmi to jak anegdota czy dowcip, to jest to historia prawdziwa. Zarówno w życiu, jak i w gabinecie, spotykam się z sytuacjami, w których dorośli ludzie trwają w roli dziecka, a ich rodzice stale narzucają im swoją pomoc oraz opiekę.

Oto kilka innych przykładów stosowanego przez rodziców nadopiekuńczego stylu wychowania dzieci:

  1. Trzydziestopięcioletni mężczyzna mieszka z rodzicami, nie ma żony, ani dzieci. Mama codziennie prasuje synowi koszule, pierze ubrania, podaje obiad, gdy “dziecko” wraca z pracy. Tata chodzi po zakupy, ale najpierw pyta syna, co sobie życzy do kanapek do pracy, które tata zrobi mu jutro. Przecież i tak od lat wstaje rano, i tak robi sobie kanapki, to może wstać 10 minut wcześniej, aby zrobić je także dla syna. A gdy trzeba pomalować ściany w mieszkaniu, to tata i mama, mimo że mają już koło sześćdziesiątki, malują sami, bo nie chcą fatygować syna, który przecież wraca zmęczony z pracy (sami również pracują), z resztą oni zrobią to lepiej. A syn, ich zdaniem, jeszcze coś popsuje.
  2. Rodzice jadą do tej samej miejscowości, w której ich dziesięcioletnie dziecko jest na zielonej szkole, wynajmują sobie niedaleko pokój, chcąc być blisko dziecka, aby w każdej chwili móc przyjść dziecku z pomocą.
  3. Rodzice kupują mieszkanie swojej trzydziestoletniej, niepracującej zawodowo córce, po to, aby się usamodzielniła. Ale zanim to nastąpi, wspierają ją finansowo płacąc rachunki i zapraszając do siebie na obiady, dając kieszonkowe. Na wizycie u psychologa mówią, że nie wiedzą, dlaczego córka nie może ułożyć sobie życia.
  4. Do psychologa zapisany jest dwudziestotrzyletni mężczyzna, ale na wizytę przychodzi z nim jego mama, przekonana, że syn nie opowie wszystkiego tak dobrze jak ona. Nadmieniam, że mężczyzna ten jest zdrowy fizycznie i sprawny intelektualnie, nie ma problemów z opowiadaniem o sobie.
  5. Mama uzupełnia piętnastoletniemu synowi zeszyt szkolny, tłumacząc, że syn wolno pisze, a ona zrobi to dużo szybciej i dokładniej. Syn w tym czasie leżąc na łóżku ogląda kreskówki w telewizji.

Dlaczego rodzice są nadopiekuńczy?

Przyczyny mogą być różne, na przykład:

  • rodzic nie radzi sobie z nadmiernym lękiem o dziecko w obliczu wszelkich możliwych niebezpieczeństw,
  • rodzic chce zrekompensować dziecku trudne doświadczenia, np. rozwód,
  • rodzic jest bardzo zaradny i nadodpowiedzialny, bo np. pochodzi z rodziny, w której musiał z jakiś przyczyn opiekować się innymi, np. po stracie któregoś ze swoich rodziców,
  • rodzic nie wierzy w zaradność dziecka, ma przekonanie, że dziecko samo z niczym sobie nie poradzi, podświadomie nie akceptuje dziecka w pełni,
  • rodzic chce czuć się cały czas potrzebny, mimo upływających lat i dorastania jego dziecka,
  • rodzic potrzebuje być najważniejszy dla swojego dziecka, chce być ciągle w roli mentora, prowadzącego swoją pociechę przez życie,
  • rodzic nie ma satysfakcjonującego prywatnego życia, czyli dobrej więzi z partnerem/ką, więc przelewa wszystkie uczucia na dziecko, przeżywa też lęk przed samotnością,
  • rodzic nie ma satysfakcjonującego życia zawodowego, czyli poczucia zawodowego spełniania się, więc ten deficyt zastępuje spełnianiem się w roli rodzica,
  • rodzic nie ma swoich zainteresowań, więc żyje życiem dziecka, kolejnymi etapami jego życia, sukcesami,  decyzjami i rozterkami dziecka.

Czym się kierują nadopiekuńczy rodzice?

Nadopiekuńczym rodzicom wydaje się, że kierują się dobrem dziecka, ale nie zdają sobie sprawy z tego, że tak naprawdę zaspakajają własną potrzebę bycia autorytetem, bycia potrzebnym, ważnym, mądrzejszym i wiedzącym zawsze lepiej niż dziecko.

Przy takim wszechwiedzącym rodzicu dziecko czuje się głupsze, słabsze, mniej zaradne, nie dostaje szansy, aby przekonać się o własnych możliwościach. Jaki jest przekaz od rodzica przy częstym pouczaniu dzieci? – “Nie poradzisz sobie beze mnie, nie wiesz nic o życiu. Jesteś bezmyślny, jesteś głupi.” Jaki jest przekaz od rodzica przy częstym wyręczaniu dzieci? – “Zrobisz to gorzej ode mnie, nie poradzisz sobie  z tym. Niczego nie umiesz zrobić dobrze. Jesteś mało zaradny, słaby.”

Nadopiekuńczy rodzice podcinają skrzydła swoim dzieciom

Nadopiekuńczy rodzice myślą za dziecko, bo uważają, że wszystko wiedzą lepiej, po prostu znają już życie. Przeżyli swoje lata, wiedzą, co jest dobre, a co złe. Pouczając chcą, aby dziecko nie popełniło “tych samych” błędów, co oni.

Nie pozwalają dzieciom popełnić ich własnych błędów, do których dzieci mają prawo, które w sposób naturalny mogą im pokazać, co jest dla nich korzystne, a co szkodliwe. Odbierają możliwość przekonania się, że nawet, gdy popełni błąd, to dziecko sobie poradzi, weźmie za siebie odpowiedzialność.

Dziecko nadopiekuńczego rodzica zatrzymuje się mentalnie na poziomie nastolatka, mimo że biologicznie jest człowiekiem dorosłym

Ciągłym wyręczaniem, nie tylko zwalnia się dziecko z obowiązków, ale i z samodzielnego myślenia, z wypełniania swojej roli, z dorastania emocjonalnego i społecznego. 

Taki człowiek nie chce wchodzić w rolę dorosłego, bo:

  • boi się, że sobie nie poradzi,
  • boi się odpowiedzialności za swoje decyzje,
  • nie wierzy w siebie,
  • kontynuuje myślenie nadopiekuńczego rodzica o nim, że jest słaby i niezaradny i nic nie wie o życiu.

Zaburzenia, które mogą wykształcić się u dorosłych dzieci nadopiekuńczych rodziców:

Niezaradność dzieci na “życzenie” rodziców

Nadopiekuńczy rodzice nie mają świadomości, że swoim postępowaniem wyrządzają dziecku krzywdę. Żyją jednocześnie w głębokim przekonaniu, że robią to dla jego dobra.  Skutki takiego wychowywania w postaci np. zaburzeń osobowości u dziecka, czy bardzo niskiej samooceny, a w konsekwencji zaburzeń lękowych uniemożliwiających samodzielne, dorosłe życie, powodują utwierdzanie się rodzica we własnej prawdzie, że dziecko jest bardzo nieporadne i wciąż trzeba mu pomagać.

Często prowadzi to do sytuacji, w której na skutek nadopiekuńczości rodziców dziecko staje się faktycznie niezaradne życiowo i zarówno ono, będąc już dorosłe, trzyma się roli małego dziecka, jak i rodzice będący w roli stałych opiekunów utrwalają takie relacje. Rodzice i dzieci przyzwyczajają się do swych ról, ponieważ nie potrafią albo nie chcą już ich zmienić.

Pozwólmy dzieciom odlecieć z gniazda

Pamiętajmy jako rodzice, że dzieci wychowujemy po to, aby jak najlepiej poradziły sobie we własnym życiu. Budujmy w nich poczucie, że są w stanie same kierować swoim życiem, że dadzą sobie radę z porażkami.

Pomóżmy naszym dzieciom zbudować mocne skrzydła (pozytywną samoocenę opartą na doświadczeniach), pozwólmy w pełni je rozłożyć (nabrać wiary w siebie i własne możliwości) i na nich odlecieć z rodzinnego gniazda. Niech założą swoje rodzinne gniazda – to będzie ich a także nasz sukces.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nerwica - co to za zaburzenie

Nerwica – ABC dla nieprofesjonalisty

Celem tego cyklu felietonów jest zorientowanie czytelnika–niefachowca w problematyce diagnozy i leczenia nerwic. Czteroczęściowy szkic zawiera odniesienia do potocznie funkcjonujących w życiu społecznym pojęć takich jak: nerwica, choroba psychiczna, czy tzw. psychopatie. Opis i omówienie zaburzeń oraz terapii są ujęte z perspektywy przeżyć pacjenta. Używana tu terminologia naukowa została przystosowana do odbioru przez czytelnika nie będącego psychologiem, ani psychiatrą.

Zachęcam do posłużenia się niniejszym tekstem jako wprowadzeniem do pogłębionej lektury literatury przedmiotu. Może być użyteczny zarówno dla osób pragnących lepiej rozumieć siebie i innych, przeżywających różne kryzysy psychiczne oraz trudności w rozwoju, jak i dla rozwijających swoje zainteresowania problematyką psychoterapii na “przedwstępnym” etapie. Polecam rozwijanie tych zainteresowań poprzez lekturę klasycznych, a zarazem przystępnie napisanych, prac uznanych autorów takich jak: Antoni Kępiński, Martin Seligman czy Erich Fromm.

Nerwica, a inne rodzaje zaburzeń – podstawowe rozróżnienia

Jak to często bywa, tak i w tym przypadku, termin “nerwica” oznacza w nauce w znacznej mierze coś innego, niż gdy jest używany w języku potocznym. Potoczne określenie, że ktoś “jest znerwicowany” lub “ma nerwicę”, nie musi oznaczać, że rzeczywiście cierpi na nerwicę w sensie psychologiczno-psychiatrycznym. Często wiele obaw i nieporozumień narasta wokół zbyt łatwego oraz pochopnego używania takich określeń.

W sytuacjach takich jak: zdrada, kryzys w małżeństwie, związku czy w rodzinie, choroba, śmierć lub odejście bliskiej osoby, kłopoty w pracy, kryzys finansowy, konieczność nagłej zmiany życiowej, mogą wystąpić w sposób naturalny bardzo podobne przeżycia i symptomy jak w nerwicy. Takie normalne oraz różnorodne gwałtowne reakcje i bardzo przykre stany psychiczne w ramach przeżywania silnej frustracji i stresu jakby odrywają się w nerwicy od pierwotnej przyczyny i dalej “żyją już niejako własnym życiem”.

W diagnozie nerwicy kluczowym kryterium różnicującym jest zatem stwierdzenie utrwalenia się objawów, ciągłego lub okresowego nasilania się ich, zwłaszcza, jeśli już dawno ustała sytuacja życiowa, która je wywołała.

Nerwice, a choroby psychiczne – psychozy

Na początek: czym nerwica nie jest? Nerwica nie jest chorobą psychiczną, czyli psychozą taką jak np. schizofrenia, choć są takie rodzaje nerwic, które mogą przypominać swoimi objawami psychozy czy depresje.

Objawy nerwicowe mogą współwystępować z depresjami i na odwrót. Smutek, przygnębienie lub chorobliwa nadaktywność są bowiem naturalnymi składnikami wielu nerwic. Podobnie w poważnych, trwałych zaburzeniach osobowości i charakteru zwanych dawniej ogólnie psychopatiami mogą występować objawy charakterystyczne dla niektórych nerwic np. nasilona drażliwość, czy długie zaleganie i rozpamiętywanie przykrych wspomnień.

Od choroby psychicznej różni nerwicę zwłaszcza to, że świadomość i w zasadzie prawidłowe rozumienie rzeczywistości nie są w nerwicy naruszone. Nerwicowiec ma niezmienione poczucie tożsamości. Wie kim jest i w większości w pełni “zdaje sobie sprawę” ze swoich przeżyć. Doświadcza cierpień psychicznych jako czegoś, czego chciałby się pozbyć, co utrudnia mu normalne życie. Na ogół chciałby się leczyć, choć odkłada to czasem w nieskończoność.

Choroba psychiczna natomiast jest zaburzeniem samej struktury osobowości, a więc i poczucia tożsamości – chory psychicznie czuje, że jego osobowość i świat jakby rozpada się (derealizacja), czuje się “kimś innym” niż myślał dotychczas (depersonalizacja), czasem zaczyna być owładnięty jakąś prawdą czy kosmiczną ideą, którą niczym w olśnieniu odkrył, poznał i zgłębił. Towarzyszy temu bardzo silny lęk, czasem o wręcz paraliżującej sile. Osoba w stanie psychozy (np. schizofrenik) na ogół nie ma poczucia swojej choroby – ma wrażenie, że to inni są jacyś chorzy, zwariowali, nic nie rozumieją.

Nerwicowiec przeciwnie – raczej zazdrości innym zdrowia, spokoju i beztroski (zresztą często egocentrycznie nie dostrzega, że ci inni, zwłaszcza najbliżsi, też mają swoje nieraz poważne troski, zmartwienia i problemy). Osobowość w nerwicy nie “rozpada się” jak np. u schizofrenika. Człowiek dotknięty nerwicą i my, jako obserwatorzy, nie mamy wrażenia, że stał się jakby “zupełnie inną osobą”. Utrzymane, choć utrudnione, są też w nerwicy na ogół pozytywne kontakty i więzi z innymi w rodzinie, życiu towarzyskim i zawodowym, choć zostają przesycone przewrażliwieniem, pretensjami oraz napięciem.

Zaburzenia nerwicowe nie dotyczą więc samych podstaw psychiki, jak to się dzieje w psychozach i w innych głębokich zaburzeniach osobowości. W nerwicy nie ma więc omamów, halucynacji i urojeń tzw. objawów wytwórczych – poznawczych zniekształceń rzeczywistości, charakterystycznych dla wielu psychoz. Zdarzają się jednak w nerwicy uporczywe, trudne do wykorzenienia przekonania, że jak to bywa choćby w nerwicy natręctw np. higiena i właściwe odżywianie to absolutna podstawa i główny warunek spokoju, równowagi życiowej, powodzenia życiowego.

Nerwica jest procesem – ma swój początek i koniec

Ważnym kryterium diagnostycznym odróżniającym nerwice od tzw. zaburzeń osobowości i charakteru, jest dynamika ich przebiegu w czasie. Nerwica, jako zaburzenie, jest swego rodzaju procesem: da się wyróżnić jej początek, fazę nasilania się i szczytu objawów oraz fazę zdrowienia aż do pełnej lub częściowej remisji (wyleczenia).

Tak więc na nerwicę “się zapada” i potem na ogół się “z niej wychodzi”. Ma w zasadzie podobną dynamikę przebiegu jak na przykład zakaźne choroby somatyczne.

Nerwice, a zaburzenia charakteru i osobowości

W przypadku tzw. zaburzeń osobowości i charakteru (dawniej nazywanych psychopatiami) nie mamy takiego przebiegu jak w nerwicach. Zaburzenia te mają postać zespołu stałych cech osobowości o względnie niezmiennej dynamice i stałym poziomie obserwowalnym w przebiegu czasem niemal całego życia. W tym sensie osobowość jest tu bardziej i głębiej zmieniona niż w nerwicy, choć w zupełnie inny sposób niż w psychozach. Poczucie tożsamości nie jest naruszone, natomiast jest ona sztywna, a życiem osoby zaburzonej “rządzi” tu jakaś stała tendencja i przymus wewnętrzny np. nadmiernej kontroli nad sobą i innymi, manipulacji, czy stałego potwierdzania swojej wartości i znaczenia w kontaktach z innymi.

Poziom doświadczanego, a zwłaszcza uświadamianego sobie lęku, jest u tych osób niski, a sztywność postępowania nadaje ich życiu pozory stabilności, siły i zdecydowania.  Podobnie jak psychotycy nie mają poczucia swojego zaburzenia, w przypadku osób z zaburzeniami typu masochistycznego, narcystycznego, czy histeryczno-histrionicznego, osób z tzw. problemem zależnościowym, czy paranoidalnym (jest kilka głównych klasyfikacji tych zaburzeń), mamy do czynienia z charakterystyczną sztywną niezmiennością cech osobowości i schematów postępowaniu w relacjach z ludźmi.

Przykładowo: osoba z rysem histeryczno-histrionicznym stara się wciąż popisywać i zjednywać sobie innych przerysowanymi, emocjonalnymi, aktorskimi pozami, przynoszeniem sensacyjnych wieści i plotek, snuciem nierealnych, wielkościowych planów i składaniem obietnic bez pokrycia. Przeżywa czasem lęki i złość podobne do osób z nerwicą, ale zajęta jest przede wszystkim manipulowaniem innymi, prawie niezdolna do głębokich opartych na empatii relacji. Świadomość i tożsamość nie są tu ograniczone, podobnie jak w nerwicy, ale praktyczny brak empatii i słabość więzi sprawiają, że brak jej wyczucia i samoświadomości emocjonalnej oraz poczucia winy. Oczywiście trudności te mogą występować w różnym nasileniu i rzadko zdarzają się tu typy skrajne. Rzucające się w oczy otoczeniu cechy takiej osoby są stałe, choć mogą mieć różne przejawy i nasilenie. Jej egocentryzm i posługiwanie się presją, agresywność, przemocowość wbudowane są trwale w strukturę osobowości.

 

Skutecznie leczymy nerwicę i zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Rezygnacja z własnych potrzeb jako koszt bycia akceptowanym

Czy musisz rezygnować z własnych potrzeb, żeby być akceptowanym przez innych?

Czym są potrzeby?

Każdy z nas zna słowo: “potrzeba”. Mówimy, że potrzebujemy odpocząć, gdy jesteśmy zmęczeni, napić się, aby zaspokoić pragnienie, potrzebujemy spotkać się z lekarzem, kiedy źle się czujemy. Część potrzeb zaspokajamy sami, a do niektórych potrzebujemy innych. Każdy z nas dąży do zaspokojenia swoich potrzeb, różnimy się jednak sposobem osiągania tego celu.

Potrzeba to coś niezbędnego do życia oraz rozwoju każdego człowieka. Z reguły potrzebę odczuwamy jako brak czegoś i wtedy pojawia się motywacja, żeby ten brak wypełnić, żeby coś zdobyć. Możemy podzielić potrzeby na biologiczne i psychiczne.

Jak wygląda piramida potrzeb według Maslowa?

Zagadnienie potrzeb bardzo dobrze przedstawił amerykański psycholog Abraham Harold Maslow tworząc tzw. piramidę potrzeb. Na samym dole umieścił te najbardziej podstawowe, czyli potrzeby fizjologiczne (tlen, woda, jedzenie, sen, seks), które determinują zachowanie człowieka oraz dominują nad wszystkimi innymi potrzebami.

Następnie pojawiły się potrzeby bezpieczeństwa tj. opieki, zależności, spokoju, pomocy, wygody, wolności. Trzeci poziom ludzkich potrzeb został powiązany z miłością i przynależnością: potrzeba bycia kochanym, więzi, akceptacji w grupie. Kolejna bardzo silna potrzeba dotyczyła szacunku innych oraz poczucia własnej wartości, typowe pragnienie związane z uznaniem ze strony innych, ale też z zaufaniem do siebie. Na samej górze znalazła się potrzeba samorealizacji, wyrażająca się w dążeniu człowieka do rozwoju swoich możliwości (w obszarze poznawczym- wiedza i estetycznym- piękno, harmonia), spełniania swojego potencjału, jak również posiadania celów.

Czy jesteś świadomy swoich potrzeb?

Samoświadomość to zdolność do rozpoznawania oraz oddzielania swoich potrzeb, uczuć, myśli od emocji, myśli i potrzeb innych ludzi. To tak naprawdę umiejętność stawiania granic oraz bycia w zgodzie ze sobą. Problem polega na tym, że często nie jesteśmy świadomi swoich potrzeb, bądź rezygnujemy z nich z powodu różnorodnych lęków.

Rezygnacja z własnych potrzeb jako koszt bycia akceptowanym.

Podczas sesji psychoterapeutycznych zadaję pacjentom różne pytania, które mają na celu skupienie uwagi na nich samych. Może wydawać się to dziwne, bo przecież, gdy ktoś decyduje się na terapię, to dlatego, żeby opowiadać o sobie… No tak, ale niejednokrotnie tylko nam się wydaje, że mówimy o sobie, lecz tak naprawdę mówimy o innych tzn. o oczekiwaniach innych wobec nas samych. Kiedy zwracam na to uwagę, widzę zaskoczenie, ale i trudność z odpowiedzią na pytania odnoszące się do naszego Ja.

Pytania, które zadaję brzmią następująco: Co pomyślałeś/łaś w danej sytuacji? Co poczułaś/eś? Jak zareagowało Twoje ciało? Jak się zachowałeś/łaś w związku z tym? Niby banalne, a tak naprawdę, często na początku procesu terapeutycznego nie do przeskoczenia. O co chodzi? Dlaczego tak się dzieje?

Żyjemy w świecie, który pędzi i chcąc za nim nadążyć dostosowujemy się do otoczenia. W jaki sposób? Nieświadomie, a czasami świadomie rezygnując z siebie, z własnych potrzeb, na rzecz podporządkowywania innym (często tłumaczymy to różnymi powinnościami). Wydaje nam się, że to jedyna droga, żeby być akceptowanym, lubianym, odnosić sukcesy zawodowe, itp. Niestety płacimy za to wysoką cenę, którą jest utrata kontaktu z samym sobą. Paradoks jest taki, że staramy się dbać o relację ze wszystkimi innymi, pomijając tę najważniejszą, z samym sobą.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nie umiem rozmawiać z rodzicami. Jak to zmienić?

Dorastanie – czym się charakteryzuje ten etap rozwoju dziecka?

Piąty okres rozwoju dziecka to DORASTANIE. Czym się charakteryzuje?

Z bogatej problematyki piątej fazy rozwoju wg Eriksona jaką jest dorastanie, warto zwrócić szczególną uwagę na istotę formowania się nowej tożsamości u nastolatków. Burzliwym zmianom na poziomie biologicznym oraz społecznym (przejście do szkoły ponadpodstawowej, ogromna rola grupy rówieśniczej), towarzyszą zmagania w ramach kryzysu „tożsamość vs dyfuzja ról”. Testowane są w tym okresie nowe role, zwłaszcza w grupie.

Wielkiej potrzebie swobody i poczucia wolności wewnętrznej (autonomii) towarzyszy pragnienie już „bycia kimś”. Własne znaczenie, poczucie ważności i wartości wobec innych staje się naczelnym tematem przeżywania, nowych doświadczeń i marzeń. Nie tyle chodzi o osiągnięcia szkolne, czy inne akceptowane przez dorosłych, ale o własne cechy, sprawności, atrakcyjność w oczach własnych i innych. Porównywanie nie tylko osiągnięć, ale atrakcyjności fizycznej, ogólnego „ogarnięcia”, siły, niezależności w relacjach.

Samoocena oraz poczucie wartości, a co za tym idzie także nastrój, podlegają ciągłym, skrajnym wahaniom, które są jednak często zaprzeczane przed samym sobą i ukrywane przed innymi. Odczuwana niestabilność wewnętrzna i towarzyszący jej niepokój domagają się uśmierzenia przez szybkie satysfakcje towarzyskie, erotyczne oraz szybkie zidentyfikowanie się z nowymi wartościami, autorytetami. Stare muszą być z przyczyn rozwojowych skrytykowane, częściowo lub bezpowrotnie odrzucone. Inne wrócą – może po latach, ale już jako przyjęte w autonomiczny, dobrowolny sposób.

Pojawia się potrzeba identyfikacji z gwiazdami popkultury, bunt i opór wobec autorytetów, demonstracyjne pozy i stroje. Wzrasta krytycyzm, ale zarazem naiwność w identyfikowaniu się z rożnymi autorytetami uznanymi w środowisku. Wezwaniom do tolerancji ze strony dorosłych towarzyszy często skrajna nietolerancja wobec inności rówieśników i dorosłych.  Z jednej strony jest wart szacunku i wspierania idealizm, z drugiej kwestionowanie powszechnie uznanych norm i zasad. Skrajność ocen wynika w znacznej mierze z niewielkiej ilości doświadczeń życiowych. 

Ponieważ poziom lęków społecznych i niepewności w relacjach z ludźmi wzrasta – bywa kompensowany przesadnym demonstrowaniem siły, swobody i nonszalancji. Imprezowanie, swoboda erotyczna, używki stają się powszechnie wykorzystywanym sposobem przeżywania i radzenia sobie na tym nowym etapie. 

Osiągnięcia, chociaż już na inny sposób, stają się jeszcze ważniejsze niż w okresie szkoły podstawowej. Od decyzji się niejednokrotnie ucieka, lecz zarazem chce się decydować samemu. Często widzi się w wokół tylko fałsz,  zakłamanie i konformizm, a samemu bezwiednie wykazuje się skrajny konformizm w naśladowaniu i uleganiu innym w grupie, czy wobec haseł popkultury oraz wpływu medialnych idoli.

Ambicje są często przesadne lub rezygnuje się z nich z obawy przed porażką. Swego rodzaju „narcystyczne” zapatrzenie w siebie i „obrażanie się” zaczyna być czasem trudne dla otoczenia. Jednocześnie wzrasta tak naprawdę chęć bliskości z ważnymi dorosłymi, ale na nowych zasadach, których rodzice nie bardzo są w stanie zaakceptować. Jak zawsze, w ramach wewnętrznych konfliktów rozwojowych, Erikson zauważa, że optymalne jest znalezienie swoistego złotego środka, którego osiągnięciem w przypadku kryzysu tożsamości jest według autora wierność pewnej stopniowo wypracowywanej linii działania i drodze życiowej oraz wybranym osobami, wartościom i autorytetom.

Jakie zadanie rozwojowe przypada na ten etap?

Zadaniem jest zbudowanie takiej tożsamości, która będzie jednocześnie stabilna, silna i wierna swoim identyfikacjom, ale także wystarczająco elastyczna, by móc zmieniać się w miarę rozwoju i kolejnych zdarzeń. Jest to czas coraz dojrzalszej identyfikacji nieopartej na introjekcji (jako bezrefleksyjnym, głównie nieświadomym przyswajaniu zewnętrznych treści pochodzących od innych, głównie bliskich osób), pozwalającej dostrzec i zachować stałość wobec obserwowanych u siebie zmian.

Jest to w ogóle przyjęcie zmiany jako naturalnego i pożądanego zjawiska, co możliwe jest poprzez rosnącą stałość doświadczania siebie jako osoby. Łączy się z tym coraz większe dostrzeganie świata w kategoriach konsekwencji własnych działań i celów, wynikających z rosnącej świadomości czego (JA) chcę, a czego nie, co jest dobre, a co może przynieść złe owoce etc.

Zainteresowanie seksualnością jest podstawowe i naturalne dla tego okresu rozwoju.

Coraz bardziej szuka się w tym okresie realnej osoby, obiektu miłości i przywiązania. W związku z tym pojawiać się mogą pierwsze miłości romantyczne, już dojrzalsze niż te we wczesnej adolescencji, choć nadal nacechowane silną idealizacją partnera.

Aby te nowe związki mogły się pojawić, potrzebny jest rozwój seksualny tzn. rozwój identyfikacji z płcią, a także coraz szersze i bardziej złożone oraz nabierające istotności (między innymi przez zmiany fizyczne) postrzeganie siebie jako kobiety lub mężczyzny. Wczesna inicjacja seksualna nie sprzyja jednak pogłębieniu tych związków. To, co w dzieciństwie było wyróżnikiem innych, teraz staje się chyba najbardziej podstawowym obszarem postrzegania siebie jako indywidualności. 

Jakie pojawiają się zagrożenia?

Zagrożeniem tej fazy jest niezbudowanie stałej, stabilnej, rzeczywiście swojej tożsamości. Może to zaowocować niezdolnością do dojrzałej identyfikacji, a więc wierności partnerowi czy partnerce, przyjaciołom, ale także wierności swoim wizjom świata i ludzi, zobowiązaniom, pomysłom na przyszłość, projektom i możliwej ich realizacji. W efekcie jednostka może być niezdolna do określenia i realizacji swoich planów życiowych w sferach osobistych, zawodowych, społecznych. Może wchodzić w kolejną fazę z nieumiejętnością trwałego zaangażowania się w relację miłosną.

Cechą dojrzałej osobowości, która uporała się z adolescencyjnym kryzysem tożsamości jest przede wszystkim powiązanie swojego  szczęścia ze światem zewnętrznych celów oraz relacji. Do tego niezbędne jest przejście od płaskiego zaspokojenia w fantazji, gdzie wszystko jest możliwe, do poszukiwania spełnienia w świecie, gdzie nie wszystko jest możliwe. Nie da się mieć wszystkiego naraz („zjeść ciastko i mieć ciastko”) i nie da się być wszystkimi osobami naraz. Rozwój tożsamości  następuje w dwóch głównych kolejnych fazach – najpierw eksploracji różnych ról i doświadczeń, a potem przyjęcia pierwszych poważnych, względnie dojrzałych zobowiązań.

Jak rodzice i opiekunowie mogą wspierać rozwój nastolatka?

Rodzice i wychowawcy powinni w tym okresie przede wszystkim starać się zrozumieć nastolatka nie rezygnując z wytyczania granic, egzekwowania obowiązków i wymagań. Co konkretnie znaczy “zrozumieć”?

Rozumieć, to znaczy przede wszystkim nie interpretować lękowo jego zachowań oraz trudności i nie interpretować ich przeciwko sobie – nie obrażać się, że nie jest już dzieckiem. Jednocześnie pamiętać, że rodzice są nadal bardzo potrzebni i “chciani”, pomimo pozorów, lekceważenia, nie szukania kontaktu z nimi. Więź nie słabnie, lecz się zmienia. Zawsze będą ważni i pozostaną punktem odniesienia.

Nastolatek potrzebuje rozmowy z opiekunami oraz kontaktu budowanego we współdziałaniu. Warto uczyć się budować na nowo ten kontakt z już nie dzieckiem, a jeszcze nie dorosłym, w różnych sytuacjach. Jest tak mimo tego, że konieczne dla rozwoju dziecka przejawy jego oporu, krytycyzmu, a nawet buntu przybierają często irytującą, gwałtowną, niepokojącą, a nawet groźną formę. To bywa bardzo trudne i wymaga od rodziców „dorastania” razem z dzieckiem.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dlaczego nie da się uniknąć psychologii – czyli kiedy chcemy, a kiedy musimy pójść do psychologa?

Psychoterapia w podejściu integratywnym – na czym polega?

O Podejściu

W psychoterapii istnieje kilka podejść do rozumienia problemów, z jakimi pacjenci zgłaszają się do psychologów oraz psychoterapeutów. Do najważniejszych należą podejścia:

Terapeuci pracujący w nurcie integratywnym łączą powyższe modalności przez korzystanie z podstaw teoretycznych, różnorodności rozumienia zaburzeń psychicznych oraz technik i metod pracy.

Każdy z wyżej wymienionych nurtów psychoterapii jest rekomendowany w zależności od trudności czy zaburzenia pacjenta. Może być tak, że zgłaszającym się osobom odpowiadają jedne metody pracy, a inne nie. Podejście integratywne umożliwia dobór metod pracy w zależności od zgłaszanego problemu.

Rola terapeuty

Terapeuta dostosowuje się do możliwości oraz potrzeb pacjenta dobierając odpowiednie techniki pracy. Poszukuje razem z pacjentem przyczyn problemów, nowych rozwiązań i zasobów własnych każdej osoby.

W podejściu integratywnym terapeuta raz jest osobą, która zachęca do ugłaśniania wszystkich pojawiających myśli, daje przestrzeń do doświadczania emocji, innym razem sam sugeruje tematy, nad którymi należy się zastanowić. Kwestie te mogą wynikać zarówno z zawieranego z pacjentem kontraktu, celu terapii czy obserwowanych przez terapeutę zachowań.

Informacje ogólne

Sesja psychoterapeutyczna najczęściej odbywa się raz w tygodniu (lub raz na dwa tygodnie) i trwa między 45 a 50 minut. Natomiast czas trwania całej psychoterapii jest sprawą indywidualną, zależy zarówno od trudności pacjenta, jak też od wybranej metody leczenia. W omawianym podejściu terapia częściej jest krótkoterminowa (od 3 miesięcy do roku), rzadziej długoterminowa (nawet kilkuletnia).

W trakcie 2-4 pierwszych spotkań terapeuta ustala z pacjentem cele terapii oraz zasady współpracy. Cele terapii, jak w każdym nurcie terapeutycznym tak i tu, mogą ulegać zmianie w trakcie jej trwania.

 

Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu depresji, nerwicy oraz zaburzeń lękowych. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Zakochanie i dojrzała miłość

Zakochanie i dojrzała miłość. Czym się różnią?

Słowa „zakochanie” i „miłość” są często stosowane zamiennie. Czy jednak oznaczają to samo?

Zacznijmy od zakochania, czyli stanu fizjologicznego organizmu oraz emocji z nim związanych. Kto nie zna tego przepełniającego nas uczucia, które powoduje, że roznoszą nas energia i radość, jednocześnie powodując ścisk żołądka, przyspieszone bicie serca czy niemożność jedzenia? Nasz obiekt westchnień widzimy jako najlepszy, najcudowniejszy i bez najmniejszej nawet skazy.

Przez powyższe objawy, a ponadto przez zaburzenia poznawcze, niestabilność emocjonalną i przez nieracjonalne zachowanie osoby doświadczającej zakochania, stan ten jest często nazywany fizjologiczną psychozą. Taki psychotyczny stan, trwa na ogół nie dłużej niż dwa lata i jako jedyny, często zaliczany do chorób psychicznych, przechodzi sam, bez leczenia. Z psychologicznego punktu widzenia, z punktu widzenia potrzeb każdego z nas, w stanie zakochania dostrzegamy głównie te cechy naszego partnera, których doświadczenia nam najbardziej brakowało w życiu, które są zaspokojeniem naszych obecnych pragnień i marzeń. Chociaż jesteśmy gotowi zrobić niemal wszystko dla tej drugiej osoby, to jednak, podświadomie, dążymy do własnego zaspokojenia. To wzajemne przyciąganie uruchamia pierwotną motywację zabezpieczenia siebie samego przed lękiem, osamotnieniem oraz cierpieniem.

Co się dzieje kiedy czas zakochania dobiega końca?

Co się dzieje kiedy motyle z brzucha uciekły, a my zaczynamy widzieć wszelkie niedoskonałości naszego wybranka? Często młode pary mówią „nasza miłość była i minęła”. Nic bardziej mylnego. Dopiero koniec zakochania otwiera drogę do dojrzałej miłości. Dopiero dojrzała miłość jest naszą decyzją, że chcę kogoś kochać takiego jakim jest.

Czym zatem jest „dojrzała miłość”?

To pragnienie i decyzja odpowiedzialnej troski o budowanie oraz rozwój związku. To świadoma i trwała decyzja o rezygnacji z egoistycznego zaspokajania własnych potrzeb, które zostaje zastąpione dbaniem o szczęście drugiej osoby. Chociaż niezaprzeczalnie ważna jest troska o siebie, to jednak w dojrzałym związku przed własnym „chcę” i „potrzebuję” powinno stanąć dobro ukochanej osoby.

Podsumowując, zakochanie przychodzi niespodziewanie, czasem spada na nas „jak grom z jasnego nieba”, zaś o miłość trzeba zadbać i świadomie się zdecydować na jej budowanie.

 

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Pomagamy parom i rodzinom w kryzysie!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jaka jest różnica między osobą ambitną a perfekcjonistą

Jaka jest różnica między osobą ambitną a perfekcjonistą?

Kim jest perfekcjonista?

Perfekcjonista to osoba, która stawia sobie bardzo wysokie wymagania oraz rzadko jest zadowolona z efektów swojej pracy. Kluczowe przekonanie perfekcjonisty to „bycie wciąż niewystarczająco dobrym”. Taki człowiek mówi: powinienem zrobić to jeszcze lepiej, szybciej, bardziej się wysilić, sprawić innym większą przyjemność, bardziej kogoś zadowolić, itp.

Jaka jest różnica między osobą ambitną (dążacą do celu, dbającą o jakość swoich dokonań) a „niezdrowym” perfekcjonistą?

Pierwsza różnica dotyczy realistycznego oraz idealistycznego podejścia do życia. “Zdrowy” perfekcjonista koncentruje się na rzeczach, które są dla niego możliwe do osiągnięcia, które da się zrealizować. Zaś ten drugi będzie starał się za wszelką cenę sprostać oczekiwaniom często przekraczającym jego umiejętności, czyli dąży do niemożliwego.

Co ciekawe, osoba ambitna będzie z reguły zakładała powodzenie, skupiając się na procesie prowadzącym do wyznaczonego celu. W odróżnieniu od niej, “niezdrowy” perfekcjonlista będzie z reguły skupiony na możliwych błędach, które są dla niego wyznacznikiem porażki, świadczącej o tym, że nie jest najlepszy (a przecież musi taki być!). Dlatego tak mocno przeżywa popełnienie każdego błędu oraz boi się, że będzie to przedmiotem krytyki i złej oceny.

Pierwszy typ chce działać jak najlepiej potrafi, dlatego życie odbiera jako wyzwanie, w przeciwieństwie do drugiego, dla którego życie to w pewnym sensie zagrożenie związane z obawą przed nieodpowiednią oceną innych. Pierwszy przyjmuje informację zwrotną i potrafi wyciągnąć z niej konstruktywne wnioski, drugi każdy feedback odbierze jako krytykę.

Osoba ambitna ceni to kim jest. Natomiast “niezdrowy” perfekcjonlista ocenia siebie według tego, czego dokonał, dlatego tak bardzo koncentruje się na tym jak postrzegają go inni, chce cały czas spełniać ich oczekiwania. Pierwszy typ potrafi uczyć się na błędach w przeciwieństwie do drugiego, który mocno je przeżywa oraz często traktuje jako dowód na to, że wciąż nie jest wystarczająco dobry.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.