Kontrolowanie partnera - skąd bierze się chęć posiadania kontroli nad drugą osobą w związku

Kontrolowanie partnera – skąd bierze się chęć posiadania kontroli nad drugą osobą w związku?

Blisko, coraz bliżej?

Od wieków najbardziej angażujące opowieści powstają wokół centralnej potrzeby każdego z nas – zbudowania głębokiej i satysfakcjonującej więzi z innym człowiekiem. Dlatego tak żywo reagujemy na historie, w których rodzące się uczucie popycha bohaterów do pokonywania wielkich przeciwności, rezygnowania z wygody na rzecz bliskości i dążenia do bycia razem za wszelką cenę. Klasyczne bajki kończą się nieśmiertelnym zwrotem – „żyli długo i szczęśliwie”, unikając w ten sposób odpowiedzi na wiele trudnych pytań. Jedno z nich może dotyczyć kwestii granic w relacji oraz autonomii partnerów. Czy związek oznacza wspólną przygodę, całkowicie odmiennych przecież ludzi? Czy też dążył będzie do zlania się pary w pozorną jedność?

Kontrolowanie partnera, kiedy w miłości „brakuje już tlenu”

Znamy z życia wiele przykładów intensywnych relacji, które w pewnym momencie zaczynały być dokuczliwe. Ktoś w związku zaczynał narzekać na nadmiar kontroli czy wręcz osaczenie. Zaczynał się zastanawiać, dlaczego mimo gorących starań, czuje się przytłoczony lub prześladuje go poczucie winy. Zazwyczaj okazuje się, że w takiej relacji pojawił się nieproszony gość – nadmierna kontrola. Wydaje się, że częściej ulegają tej pokusie kobiety. Przekonane, że ich postępowanie jest właściwe i wynika z miłości do partnera oraz troski o związek. Dlatego tak trudno spojrzeć im na problem w nowy sposób i uświadomić sobie, że uczestniczą w budowaniu toksycznego układu. Szamotanie się partnera powoduje jedynie wzrost napięcia i nakręcanie spirali nieufności. Aż wreszcie więź zaczyna pękać i łatwo o rozpad związku, o który tak mocno przecież walczyliśmy.

Paradoksy nadmiernej kontroli ujawniają się już na etapie naszego wychowania. Przez lata jesteśmy z jednej strony uczeni, że prywatność jest bardzo ważna i nie powinna być naruszana. Zaś z drugiej strony bardzo często te zasady nie dotyczą nas samych – otoczenie daje nam wiele sygnałów, że ochrona własnej autonomii stoi w sprzeczności z rodzinną bliskością. Kiedy zatem pełni emocjonalnego zaangażowania wchodzimy w relację, przekazy mówiące, że „z rodziną nie ma tajemnic i wszystko jest wspólne” uruchamiają się z dużą mocą. Coraz bardziej chcemy się zbliżyć do obiektu naszych uczuć. Naciskamy, osaczamy, aż okazuje się, że naszej miłości „zabrakło tlenu”. Nic dziwnego – w perspektywicznym związku dorosłych ludzi kwestia prywatności i granic stanowi o sukcesie lub porażce. To między innymi przez ich poszanowanie wyraża się akceptacja i zaufanie do partnera.

Skąd się bierze chęć posiadania kontroli w związku?

Spontaniczna odpowiedź na pytanie o przyczyny naszych kontrolujących zapędów najczęściej prowadzi do utraty zaufania. Poczucie ograniczenia bliskości, rosnącej potrzeby samotności u partnera, a wreszcie różnego rodzaju tajemnice (w dzisiejszej rzeczywistości skumulowane w smartfonie zabezpieczonym hasłem), naturalnie rodzą podejrzenia o ukrywaniu czegoś zagrażającego naszej relacji. Przekonania o istnieniu zagrożenia koncentrują się głównie wokół fantazji o porzuceniu lub ryzyku „kradzieży” partnera przez inną kobietę, ale nierzadko dotyczą też innych angażujących relacji – rodziny generacyjnej, kolegów czy towarzystwa z pracy. Wszystkie te sygnały mogą oczywiście świadczyć o realnych zjawiskach, które powinniśmy brać pod uwagę. Jednak sposób radzenia sobie z nimi nie zawsze jest konstruktywny.

Potęgowanie kontroli oznacza słabość, brak poczucia wewnętrznej siły i zaniżone poczucie wartości. Osoby działające w ten sposób tak naprawdę obawiają się konfrontacji z ukrytym lękiem. Fantazje o zagrożeniach czyhających na zewnątrz związku odwracają uwagę od właściwej więzi, w której kryje się oczywiste i nieusuwalne ryzyko rozpadu. Im więcej w nas poczucia samotności, bezsilności i frustracji, tym większa presja nadmiernego pilnowania całego otoczenia. Nazywając to wprost – kontrola bierze się ze strachu. Stoi za nią przekonanie, że samodzielność i swoboda partnera prowadzi do rozpadu i porzucenia. Niewiara, że można nas dobrowolnie akceptować, podziwiać i kochać. A to z kolei wskazuje na obecność lęku przed odkryciem naszej słabości i bezwartościowości. Z takim demonem nie wygra nawet najpilniejszy strażnik, wręcz przeciwnie – rosnące ograniczenia napędzają kolejne.

Znaczący wpływ na kształtowanie postawy kontrolującej mają indywidualne doświadczenia i wzorce. Osobiście obserwowane (np. w dzieciństwie wobec matki) lub odczute we własnych związkach porzucenia, podtrzymują i wzmacniają założenia, że np. „mężczyźni tacy są”. W grę mogą też wchodzić inne czynniki generujące nadmierną ostrożność – przykładem są nawyki osób z syndromem DDA, które przez lata doskonaliły sposoby ukrywania dysfunkcji rodzinnych.

Kontrolowanie partnera – chcę wiedzieć o wszystkim!

Zazwyczaj kontrolująca osoba nie jest świadoma jak bardzo jej zachowanie zaczyna odpychać partnera. Narasta w nim irytacja, tym większa jeśli nie ma nic do ukrycia. Z doświadczeń przekraczania granic, rodzi się żal i odrzucenie.

Repertuar osoby kontrolującej w związku jest zaskakująco szeroki. Począwszy od wymuszania szczegółowych informacji i tłumaczeń, dochodzących do oczekiwania absolutnej lojalności i braku własnych granic, aż po niezgodę na własne, indywidualne aktywności, sprawdzanie korespondencji i komunikacji oraz nieustanne telefony, smsy a nawet niezapowiedziane wizyty. Cechą charakterystyczną jest też szantaż emocjonalny, oparty na domniemanym przedkładaniu dobra partnera nad własne i obciążaniu go odpowiedzialnością za to. Ograniczanie autonomii partnera przybiera również formę częstego wyprzedzania działań i niezgodę na realizowanie spraw w wybrany przez niego sposób. I wreszcie zazdrość – o wszystko co nie dotyczy związku, by w końcu skoncentrować się na wizji domniemanego romansu i zdrady.

Wszystkie te zachowania, zazwyczaj w sposób nieświadomy, prowadzić mają do osłabienia partnera, złamania a nawet poniżenia. Osiągnięta tą drogą zależność wydaje się osobie kontrolującej receptą na poczucie zagrożenia, drogą do poradzenia sobie z lękiem, wstydem lub agresją z nich zrodzoną.

Jak to „skontrolować”?

Kluczowa jak zwykle jest konfrontacja z własnymi słabościami. Niezależnie od przyczyn opisywanego zjawiska zmierzenie się z obniżonym zaufaniem w związku powinno przebiegać drogą znacznie bardziej konstruktywną. Jeśli nasza relacja jest rzeczywiście terenem odrzucenia i nielojalności to zacieśnianie kontroli tego nie załatwi – być może właśnie rozpad związku jest tym, czego naprawdę potrzebujemy. Zmierzenie się z obawami w atmosferze szacunku dla granic drugiej osoby pozwala oddać nadmiar odpowiedzialności i zachęcić do realnej pracy nad relacją.

Konieczne jest otwarte i odważne wyjaśnienie swoich obaw przez obie strony. Dlaczego cię kontroluję? Co czuję będąc kontrolowany? To warunek empatii, dzięki której możemy szukać sposobu odpowiedzi na potrzeby drugiej strony. Odpowiedzi o największych szansach na skuteczność, bo wypływającej z naszej indywidualnej motywacji.

Dlatego nie ignoruj sygnałów o nadmiernej kontroli w swoim związku i nie unikaj zmierzenia się z tym problemem. Staraj się powstrzymywać takie zapędy u siebie i reaguj gdy ich doświadczasz. Oprzyj pracę nad nieufnością na wzajemnej empatii i współczuciu – jej źródła sięgają do bardzo trudnych doświadczeń i lęku. Nie wahaj się rozmawiać o trudnościach odczuwanych przy przezwyciężaniu potrzeby kontroli. Otwartość w tej kwestii pomoże waszemu związkowi w okresie zmian. A gdyby cały proces był dla was zbyt trudny, pomyślcie o pomocy psychoterapeutycznej – zarówno indywidualnie, jak i w parze.

Pamiętaj, że związek opiera się na zaufaniu. I to jest przestrzeń, w którą powinniśmy inwestować najwięcej. Budując zaufanie pracujemy nad własną przyszłością i wygrywamy z nadmierną kontrolą na własnym terenie!

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców - z jakimi problemami muszą się zmierzyć?

Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców – z jakimi problemami muszą się zmierzyć?

Czasami rozwód rodziców boli bardziej niż zdrada partnera. Tracisz wtedy wszelkie nadzieje na idealny związek…

Coraz więcej psychoterapeutów obserwuje u swoich pacjentów zachowania, które składają się na syndrom DDRR (Dorosłe Dzieci Rozwiedzionych Rodziców). Literatura specjalistyczna zwraca uwagę na występujący u osób, których rodzice rozwiedli się w okresie ich dzieciństwa:

  • lęk przed wchodzeniem w relacje intymne,
  • strach związany z rodzicielstwem,
  • ograniczone zaufanie,
  • trudność z okazywaniem emocji,
  • zaniżoną samoocenę i związaną z tym ogromną potrzebę bycia akceptowanym,
  • częstsze występowanie depresji.

Dziecko w kryzysie – jak działają jego emocje?

Rozwód plasuje się w pierwszej piątce najbardziej stresujących wydarzeń w życiu, a dane te dotyczą osób rozwodzących się, a nie ich dzieci. Gdy para jest w kryzysie, doświadcza bardzo silnych emocji, a dzieci w takim kryzysie parokrotnie silniejszych – dlaczego? Ponieważ czują wszystko to co dorośli, a nie mają wiedzy i wpływu na to co się wydarzy. Czują, że jest źle, ale dostają informację, że wszystko jest w porządku. Więc już na wczesnym etapie uczą się nie ufać swoim emocjom i odczuciom.

Nieraz gdy konflikt jest otwarty i nie da się mu zaprzeczyć, dziecko przejmuje odpowiedzialność za stan emocjonalny rodziców. Często słyszę w gabinecie od nastolatków, że mogliby podzielić się z rodzicem swoim kłopotem, ale nie chcą mu dokładać zmartwień. Mniejsze dzieci uciekają w magiczne myślenie – jeśli będę grzeczna i nie będę sprawiała kłopotów, rodzice się pogodzą. Biorą na siebie ciężar utrzymania związku czy pogodzenia rodziców.

Gdy jest już po rozwodzie, dzieci stają przed ogromnym wyzwaniem jakim jest konflikt lojalności wobec rodziców – przecież kocham ich tak samo, ale oni się nie dogadują, więc co mam robić? Boją się mieć własne, wyraźne zdanie, bo może to się spotkać ze złością, zazdrością, żalem czy smutkiem rodzica. Starają się być neutralni, niestety kosztem siebie.

DDRR a związek

Nietrudno sobie wyobrazić, że takie doświadczenia wyniesione z dzieciństwa, mają istotny wpływ na to, jak wchodzimy w relacje intymne w dorosłym życiu.

Gdy do mojego gabinetu trafia para w kryzysie i w trakcie zbierania wywiadu pytam o rodzinę pochodzenia i słyszę, że był rozwód rodziców, zawsze pochylam się nad tym chwilę dłużej. Dlaczego? Ponieważ nasi rodzice są naszą „matrycą” rozumienia związku – czym on jest, na czym polega, w jaki sposób rozwiązuje się konflikty, jak pokazuje się sobie uczucia. Dlatego też tak często pokazuje parom, że być blisko siebie to jedna z najlepszych inwestycji w przyszłość naszych dzieci. Wówczas dajemy im wzór do którego będą mogły dążyć w swoim dorosłym życiu.

Jeżeli związek rodziców się rozpadł, to wchodząc w relacje w dorosłym życiu często stosujemy różne strategie, aby nie powtórzyć ich błędu. Najczęściej:

  • Unikamy bliskości, boimy się zaangażowania emocjonalnego. Nie pozwalamy sobie na to, żeby się przed kimś otworzyć, zbliżyć, zaufać. Boimy się słowa miłość, nie decydujemy się na małżeństwo (po co się pobierać, skoro wszyscy się rozwodzą). Obawiamy się zostania rodzicem (nie chcę, żeby dzieci cierpiały tak jak ja, a przecież rozstania są nieuniknione).
  • Rozpoczynając dorosłe życie stawiamy sobie za cel nie powtórzyć historii rodziców. Dążymy do stworzenia związku idealnego, co na wstępie jest pułapką, bo takowe nie istnieją. Ale pamiętając jak trudne było to doświadczenie, staramy się za wszelką cenę unikać konfliktów. Kłótnia potrafi wywołać panikę czy reakcje wręcz histeryczną. Rezygnujemy z siebie, aby tylko zadowolić drugą osobę, żeby nie miała powodu nas zostawić.

Nieufni w relacjach bądź angażujący się od razu, dążący do akceptacji za wszelką cenę, unikający konfliktów, nieraz rezygnujący z siebie. Boją się wziąć odpowiedzialność za bliską, głęboką więź, ze strachu przed jej stratą.

Warto jednak pamiętać, że rozwód rodziców nie musi definiować naszych dorosłych relacji. Wiadomo, że to doświadczenie zostawia w nas silny ślad emocjonalny. Jeśli świadomie i uważnie zatrzymamy się na chwilę nad tym czym jest dla nas dobry związek i jak możemy go stworzyć, jeżeli zbudujemy własne silne ego, oparte na poczuciu wartości, będziemy w stanie wejść w dobry, satysfakcjonujący związek. Dobrze jest pamiętać, że trudne doświadczenia wpływają na nasze życie, ale nie muszą go definiować.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dlaczego nie mogę znaleźć miłości?

Dlaczego nie mogę znaleźć miłości?

W dzisiejszych czasach coraz więcej osób uskarża się na trudność w znalezieniu odpowiedniej osoby do stworzenia stałego związku. Dlaczego nie mogę znaleźć miłość? – pytają.

Jednej słusznej odpowiedzi niestety nie ma, ale można uważnie przyjrzeć się znaczeniom jakie nadajemy miłości, związkowi i zobaczyć czy są one realne.

Ważne pytania

Warto zadać sobie kilka ważnych pytań, które pomogą nam świadomie i realnie nazwać nasze oczekiwania względem relacji, której szukamy.

Czym właściwie jest dla mnie miłość? – dużo mówimy o miłości, ale rzadko kiedy zastanawiamy się nad tym, czym ona właściwie dla mnie jest? Co ona dla mnie oznacza, po czym ją poznam? I na próżno szukać podpowiedzi w książkach. Tu ważne jest nasze wyobrażenie, to co według nas się na nią składa.

Co dla Pani/Pana oznacza dobry związek? – takie pytanie często zadaje parom podczas sesji. Odpowiedź na nie wydaje się oczywista, a jednak wiele osób nie potrafi od razu na nie odpowiedzieć. A gdy już ponazywają, co dla nich składa się na rozumienie dobrego związku okazuje się, że każdy z nas rozumie to inaczej.

W idealnym świecie takie pytanie powinniśmy zadawać sobie na początku budowania związku. Ale jak wiemy idealny świat nie istnieje, a świadome przyglądanie się relacji często po raz pierwszy ma miejsce w chwili, gdy związek przeżywa kryzys.

„Matryca” budowania relacji

Liczne badania potwierdzają, że dzieci uczą się przede wszystkim poprzez obserwację zachowania osób dorosłych. W naszym systemie edukacji nie istnieje przedmiot: „Jak znaleźć miłość, jak stworzyć dobry związek?” (a szkoda). Naszym pierwowzorem są nasi rodzice, czasem dziadkowie. To oni tworzą w nas „matryce” związku.

Gdy zadaję pytanie: jaki związek tworzą rodzice?, rzadko kiedy słyszę, że bardzo dobry, że właśnie taki związek chciałbym stworzyć. Dużo częściej słyszę, że małżeństwo rodziców jest tym czego na pewno nie chcę. Gdy wychodzimy z takiego domu, nie mamy umiejętności ani wiedzy jak budować bliskość, jak okazywać uczucie, jak konstruktywnie rozwiązywać problemy.

Ideał poszukiwany

Błądzimy, nie wiemy czego szukać, nie wiemy jak zbudować bliskość. Często chcąc uciec od błędów naszych rodziców, nieświadomie i tak wchodzimy w toksyczne schematy relacji, bo choć szkodliwe, są nam znane, a gdy coś jest znane, w jakimś sensie staje się bezpieczne.

Często też w obawie przed powtórką z przeszłości, odczuwamy silny lęk przed bliskością. Bliskość niesie ryzyko straty, której nie chcemy. Broniąc się przed ryzykiem trudnego doświadczenia zaczynamy szukać ideału. Podnosimy poprzeczkę tak wysoko, że staje się ona niemożliwa do osiągnięcia. Najmniejsza wada u drugiej osoby, staje się niemożliwa do zaakceptowania. Nasza hipoteza się potwierdza – nie ma dla mnie osoby idealnej i choć nieszczęśliwy, to bezpieczny, bo nie porzucony.

Szukając dobrego związku warto łaskawym okiem spojrzeć na siebie i na innych. Ideałów nie ma, idealnych związków również. Są jedynie nasze wyobrażenia. Każdy z nas ma swoją przeszłość, swoją „matrycę” związku. Warto zastanowić się, co jest dla nas naprawdę ważne, a co w idealnie nieidealnym związku jesteśmy w stanie zaakceptować.

Potrzebujesz wsparcia psychologa? Skontaktuj się z Nami.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Ktoś obciąża Cię swoimi problemami, z którymi nic nie robi? Postaw granice!

Ktoś obciąża Cię swoimi problemami, z którymi nic nie robi? Postaw granice!

Podstawą dobrych relacji jest umiejętność stawiania granic. Jednak nie ma chyba takich ludzi, którzy bez względu na relacje i kontekst sytuacyjny, nie mieliby z tym jakiegoś problemu. Łatwo jest odmówić komuś, kogo zdecydowanie nie darzymy sympatią, a na utrzymaniu dobrej relacji nam nie zależy.

Kłopot zaczyna się wtedy, gdy z osobą, która zbyt natarczywie i często zwierza się nam ze swoich trudności, łączą nas związki emocjonalne lub służbowe.

Rzeczywista pomoc czy podtrzymywanie problemu?

Od 15 lat kolega, który mieszka w USA, co jakiś czas dzwoni do mnie lub wysyła wiadomości z prośbą o pomoc i radę w ważnej dla niego sprawie. Są to problemy różnej wagi, od błahych i codziennych po trudniejsze tzw. życiowe. Ponieważ dosyć szybko zorientowałem się, że gotowość do opowiadania o problemach nie idzie u niego w parze z chęcią lub czasem nawet z próbą ich rozwiązywania, od jakiegoś czasu powstrzymuję się od udzielania konkretnych rad.

Sądzę, że ludzie obarczają nas swoimi problemami, często po to by zwolnić się z odpowiedzialności za ich rozwiązywanie. Udzielając im rad zmniejszamy ich poczucie odpowiedzialności i znacznie osłabiamy samodzielność.

Kilka dni temu kolega zadzwonił po raz kolejny. W jego życiu nastąpił właśnie długo wyczekiwany moment. Wymarzone mieszkanie w Polsce kupione i umeblowane, nic tylko wracać i zacząć nowe życie. Aż tu nagle niespodzianka. Wysoki spadek w Ameryce, którego konsumpcja jest możliwa tylko wtedy, gdy kolega zostanie w USA. Przyjaciel tak się tym przejął, że nie śpi, nie ma apetytu i tylko rozmyśla jaką podjąć decyzję. Zadzwonił pytając, co ma robić. Od razu powiedziałem mu, że nie mam pojęcia, ale cieszę się, że go słyszę i dziękuje za zaufanie (powiedziałem szczerze). Znając mojego kolegę, powiedziałem, że zawsze bardzo dobrze radził sobie w życiu, więc przypuszczalnie bez spadku też sobie jakoś poradzi. Jeśli natomiast zostanie w Ameryce, to być może odziedziczony majątek złagodzi żal za niezrealizowanym pomysłem powrotu do ojczyzny.

Czyli nic konkretnego nie umiałem (ale też świadomie nie chciałem) doradzić, ale ponieważ zależy mi na relacji, powiedziałem to, co w tej sytuacji pomyślałem, otwarcie i szczerze.

W związku z tym, warto jest zawsze mówić jasno i szczerze to, co nie krępuje naszej osobistej wolności. Nie ulegajmy wewnętrznej pokusie lub naciskowi innych, że powinniśmy w każdej sytuacji umiejętnie rozwiązać czyjeś problemy. Tym bardziej, że w większości przypadków jest to niemożliwe i bywa szkodliwe.

Brak granic uczy bezkarności

Trochę inna sytuacja. Szef w firmie mając trudności w swoim małżeństwie, gdy tylko ku temu jest sposobność przychodzi do podwładnej i opowiada o swoich kłótniach, kłopotach i niesprawiedliwym traktowaniu przez żonę. Ona czuje się zakłopotana, nie wie jak ma odpowiedzieć szefowi, że znalazła się w niezręcznej sytuacji. Szef coraz bardziej bezkarny, powierza podległej mu koleżance intymne szczegóły związku z żoną.

Pani Kasia (przyjmijmy, że tak ma na imię) najpierw nie odmawiała z grzeczności, później już jej zachowanie jest konsekwencją braku postawienia granic podczas pierwszej rozmowy. Teraz to już za późno – twierdzi – gdybym mu teraz powiedziała, że czuję się zakłopotana jego zwierzeniami, mógłby poczuć się dotknięty, to przecież w końcu mój szef. Bierność jest zgodą na traktowanie nas bez szacunku.

Pomijając kontekst zależność służbowej, dyrektor w sposób oczywisty naruszył granice relacji z panią Kasią. Naturalnie, że teraz będzie trudniej przeciwstawić się, ale bezwzględnie trzeba. Nie wiadomo co jeszcze przyjdzie do głowy szefowi, gdy kolejny raz czuć będzie frustrację z powodu nieudanego związku. Brak szybkiego postawienia granic, uczy innych bezkarności.

Teraz pani Kasia musi odważyć się i powiedzieć szefowi: Panie Dyrektorze bardzo cenię zaufanie, którym mnie pan obdarza. Proszę uszanować to, że w mojej sytuacji bycie pana powierniczką jest dla mnie bardzo niekomfortowe.

Czy pod wpływem wymuszonych rad dyrektor skutecznie rozwiązał swoje małżeńskie problemy? Sądzę, że mogły się nawet pogłębić, ponieważ szef nie wziął za nie odpowiedzialność usilnie starając się przerzucić je na panią Kasię.

W innej sytuacji matka dorosłej córki uporczywie domaga się, by ta ją pocieszała, przejęła odpowiedzialność za samopoczucie i spełnienie w życiu. Córka w imię miłości do matki, całymi godzinami daje dobre rady, pociesza, ale bez żadnego skutku. Matka jest coraz bardziej rozżalona, a córka przybita i sfrustrowana zadaniem, któremu nie ma końca. Z całą pewnością odbija się to na zdrowiu psychicznym jej i całej rodziny. Matka również nie osiąga korzyści. Wymagając od córki, aby zaspakajała jej swoje życiowe aspirację, sama oddala się od właściwego dla niej punktu widzenia.

Asertywność – krok wyzwolenia

Kiedy przepełnia nas lęk i poczucie winy, łatwo możemy wpaść w pułapkę powinność wobec innych. Musimy pamiętać, że przejmując odpowiedzialność za bliskich z całą pewnością utrwalamy ich problemy. Podstawą zachowania powinna więc być asertywność, która na pierwszym miejscu stawia przede wszystkim szacunek do siebie.

Kiedy jesteśmy silni wewnętrznie, możemy dawać siebie innym bez żalu i pretensji, ale na naszych zasadach. Kiedy przepełnia nas lęk i poczucie winy, łatwo wpaść w pułapkę powinność wobec innych.

Stawianie granic należy więc rozumieć jako troskę o siebie, która nie pozostaje bez konsekwencji także dla innych.

Choć na nasze wybory często wpływają utrwalone przez wychowanie wzorce i schematy, możemy uczyć się nowych sposobów myślenia, przeżywania, doświadczania praktycznie przez całe nasze życie. Dobrym pomysłem jest podjęcie własnej psychoterapii, która z pewnością zmieni optykę postrzegania problemów naszych i bliskich.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Z miesiąca miodowego na kozetkę - kiedy pojawia się kryzys w młodym małżeństwie?

Z miesiąca miodowego na kozetkę – kiedy pojawia się kryzys w młodym małżeństwie?

Małżeństwo to najczęściej formalny związek dwóch osób regulowany zasadami, obyczajami, przekonaniami i postawami. Zasady i obyczaje to reguły zewnętrzne definiujące prawa i obowiązki, oraz status ich dzieci.

Inaczej mówiąc, wchodząc w związek małżeński decydujemy się na pełnienie w nim pewnej roli. Owa rola opisana jest zestawem pewnych zasad i ustaleń, które kulturowo i obyczajowo ustanowione anektujemy do związku, jako fundament dalszego wspólnego życia. Dobrze by było, gdybyśmy te zasady i reguły przyjęli z pełną świadomością konsekwencji jakie wynikają ze zmiany, na jaką się decydujemy.

Najczęściej – symbolicznie wobec świadków – małżonkowie składają sobie obietnicę, „przysięgę małżeńską”, która od tej pory ma stanowić bezpieczne granice funkcjonowania w związku, ale też opisywać sposób/skrypt działania wobec drugiej osoby w sytuacjach kryzysowych. Czasami tak się dzieje, że osoby jeszcze przed ślubem, dostrzegają kwestię przysięgi małżeńskiej, jako przestrzeń do porozmawiania o tych zasadach. Zasady te zazwyczaj mają charakter ogólny, dlatego też warto się do nich odwołać, żeby spróbować pokazać drugiej stronie jak je rozumiemy. A najczęściej okazuje się, że rozumiemy je zupełnie inaczej. Z tego punktu możemy zauważyć, że mamy zupełnie inne oczekiwania i wyobrażenie jak taki związek ma wyglądać, gdyż nasze wewnętrzne przekonania zupełnie się różnią.

Zasady wewnętrzne – przekonania

Przekonania to indywidualny zestaw generalizacji na temat otaczającego nas świata, ludzi i nas samych. Przekonania są mniej lub bardziej uświadomione, ale w ogromnym stopniu determinują to, jak zachowujemy się na co dzień. Przykładowo: „mężczyźni są silni, kobiety są słabe”, lub „faceci nie płaczą”, albo przekonanie na temat ról społecznych: „kobiety dbają o ognisko domowe, mężczyźni zarabiają pieniądze”, „kobiety wychowują dzieci”, „nie mówimy o tym co się dzieje w domu”, „sami rozwiązujemy nasze problemy”, itp.

Dysponujemy odmienną wiedzą i doświadczeniem (wyniesionym z własnej rodziny i otoczenia społecznego) tego, jak ma wyglądać małżeństwo. Niby decydujemy się na przyjęcie tych samych zasad: „Świadomy(a) praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię i nazwisko pani młodej/pana młodego) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe.” (formułka zaciągnięta z oświadczenia o wstąpieniu w świecki związek małżeński – w USC). Najprawdopodobniej te słowa możemy interpretować w zupełnie inny sposób. Z samej formuły wynika, że obydwie osoby są świadome praw i obowiązków, oraz będą starały się uczynić małżeństwo szczęśliwym i trwałym.

Nasuwają się następujące pytania:

  • Jakich praw i obowiązków jestem świadomy?
  • Kto w małżeństwie decyduje o tym, jak i kiedy spełniać obowiązki, a jak odwoływać się do swoich praw?
  • Jakie są moje prawa?

Z założenia okazuje się, że tak duży poziom ogólności rzeczywiście jest bardzo dobrą przestrzenią na to żeby wspólnie z partnerem/partnerką spróbować ustalać sobie bardziej szczegółowe zasady i reguły. Daje to przede wszystkim możliwość lepszego poznania drugiej osoby i jej odmiennych przekonań – niwelując efekt rozczarowania: „a miało być tak pięknie”.

„On/Ona był(a) inny(a) przed ślubem”

Czasami dzieję się tak, że z racji innych przekonań, odnośnie tego jak ma wyglądać wspólne życie po ślubie możemy mieć poczucie, że przecież on/ona był/a inną osobą przed ślubem. W tym może być pułapka wynikająca z tego, że sami mamy inne oczekiwania wobec drugiej osoby, albo też rzeczywiście dlatego, że druga strona zaczyna działać na rzecz naszego związku, zgodnie z tym w jaki sposób według niej/niego nasz związek ma najlepiej wyglądać.

W dążeniu do zgodnego, trwałego i szczęśliwego małżeństwa, możemy zgubić realne wsłuchanie się w czyjeś oczekiwania i potrzeby. Próbując im sprostać, tak naprawdę idziemy drogą własnych przekonań, bo w naszej intencji często chcemy jak najlepiej. W takich okolicznościach, z drugiej strony dostajemy informację zwrotną, że to co robimy wcale się komuś nie podoba, a to frustruje: „przecież tak bardzo się staram”. Często jest też tak, że w podążaniu za wyobrażeniem „zgodnego małżeństwa” unikamy konfliktów – czyli możemy mieć tendencję do unikania sporów, lub nie mówienia o trudnościach. Bo przecież „zależy mi, żeby było dobrze”. Bardzo często, wzbudzamy tym samym w sobie wewnętrzną niezgodę, później złość i frustrację. Jednak „nie powiemy dla świętego spokoju”, bo możemy mieć przekonanie, że „trzeba ustępować” i „nie warto się kłócić”. Albo wydaje nam się, że istnieją dwie wersje sytuacji małżeńskiej: „święty spokój” albo „wojna domowa”.

Odmienne przekonania

Wydaje się, że skoro konflikt istnieje w środku, tylko nie jest wypowiedziany – unikamy kłótni dla dobra relacji. Wewnątrz odczuwając duże rozczarowanie i niezgodę. Taki stan jest destrukcyjny dla nas, ponieważ jest bardzo męczący. Jednocześnie naraża relację, gdyż budujemy sobie wewnętrzne negatywne przekonania na temat intencji, działań i drugiej osoby w ogóle. W małżeństwie to oddala, a nie przybliża. W konsekwencji powstaje sytuacja, w której mamy znacznie więcej negatywnych emocji i uczuć do drugiej osoby oraz naszej relacji – niż tych pozytywnych. Konflikt, którego miało nie być – jest, a my sami często nie rozumiemy genezy tego co się wydarzyło. Bo wyjściowo też mamy przecież inne przekonania.

Nowe reguły – profilaktyka i lek

Zanim dojdzie do serii konfliktów i frustracji wynikających z braku, lub nieskuteczności rozwiązań, najlepszym i najskuteczniejszym przeciwdziałaniem jest uczenie siebie nawzajem otwartości w komunikacji. Paradoksalnie narażenie się na brak zrozumienia, może być przestrzenią na podjęcie próby wspólnego wymyślenia rozwiązania. Natomiast, nie wtedy kiedy jest kłótnia i silne emocje, tylko właśnie w momencie kiedy jest między nami spokój i czas do rozmowy.

Trudne tematy i ważne sprawy najlepiej jest omawiać w tych dobrych momentach. Bowiem jest to przestrzeń, w której istnieje jakakolwiek szansa na zrozumienie partnera/partnerki. Czasami techniczne ustalenie zasad co do tego: w jaki sposób dzielimy obowiązki domowe i pozadomowe, jak spędzamy wspólnie i oddzielnie czas, jak planujemy czas spędzany z dziećmi, jak organizujemy wydatki i budujemy budżet, kto i kiedy za to odpowiada – pozwalają zrealizować swoje indywidualne potrzeby w relacji małżeńskiej.

To, że jesteśmy w związku (takim/czy innym) nie zmienia przecież faktu, że jesteśmy (zupełnie) innymi ludźmi, którzy przecież mają prawo do swojej intymności. Mają inne potrzeby oraz inne oczekiwania. Dobrze jest wtedy, kiedy potrafimy o tym rozmawiać i nawzajem „pochylać się” nad tym, co zgłasza druga strona, a nie tylko nad tym, co nam się wydaje, że jest najlepsze. Próba empatyzowania – wczucia się w drugą osobę – czego on/ona potrzebuje, dążenie do zrozumienia jej/jego potrzeb, czasami jest najlepszym rozwiązaniem pozwalającym nie tylko radzić sobie w kryzysie, ale także budować bliskość w codziennym funkcjonowaniu.

Wskazówki dla młodych małżeństw

Oto kilka porad, które pomogą uniknąć, przezwyciężyć pojawiające się problemy w młodym małżeństwie:

  • Staraj się mówić o tym, co myślisz i czujesz. Nawet jeśli wydaje ci się, że to bzdura i że to mało ważne.
  • Względnie na bieżąco – najlepiej codziennie, ustalcie czas na wspólną rozmowę o tym, co u was słychać na co dzień.
  • Zgłaszaj swoje frustracje i złość do drugiej osoby. Dbaj o to, by być dobrze zrozumianym, ale nie bądź agresywny.
  • Ustalcie wspólnie podział ról i obowiązków zgodnie z sytuacją w jakiej funkcjonujecie. Uwzględniajcie zmiany w życiu zawodowym, powiększenie się rodziny oraz starajcie się uaktualniać planery i grafiki, podziały.
  • Dbajcie o swoją autonomię, hobby, zainteresowania i znajomych, ale dzielcie się tym przy różnych okazjach.
  • Próbujcie dążyć do kompromisu. Takiego, którego koszta będą względnie najmniejsze dla każdej ze stron.
  • Stosujcie regułę wymiany z założeniem, że jeśli drugiej osobie jest dobrze to mi też jest dobrze.
  • Zauważajcie i chwalcie to, co w drugiej osobie i jej zachowaniu, wam się podoba. Nawet jeśli są to rzeczy codzienne, tj.: smaczny obiad, wspólnie spędzony czas, itp.
  • Uznajcie, że małżeństwo, podobnie jak każdy bliski związek, wymaga pracy nad nim po obu stronach. Wymaga dbania o drugiego człowieka i siebie.
  • W razie kryzysu szukajcie pomocy i wsparcia. Czasami jest tak, że nie będziemy w stanie zrozumieć dlaczego pomimo prób i starań niewiele się zmienia. Warto zaryzykować, bo w najgorszym wypadku nic się nie zmieni.
  • Jeśli samodzielnie nie uda się dojść do porozumienia, warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty par. Do poradni Sensity zgłasza się bardzo wiele par niemal prosto z podróży poślubnej. To dobry moment na wypracowanie zdrowej i silnej relacji na resztę życia.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami.

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Osobowość borderline a związki - jak żyć w takiej relacji?

Osobowość borderline a związki – jak żyć w takiej relacji?

Każdy z nas ma w sobie wszystko, tj. aspekty neurotyczne, psychotyczne, a nawet borderline. Bywamy podejrzliwi, niezdecydowani. Natomiast kliniczne objawy borderline (niestabilne emocje, brak kontroli impulsów) zdają się występować w natężeniu u wszystkich zakochanych, przynajmniej przez kilka pierwszych tygodni, miesięcy. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś ma konstrukcję tak usztywnioną, że korzysta tylko z jednego mechanizmu.

Wielu terapeutów twierdzi, że osobowość borderline to dominująca osobowość naszych czasów. Zaburzenie to dotyka od 1,1% do 2,5% ogólnej populacji osób dorosłych, z czego zwykle około 70% to kobiety.

Czym jest zaburzenie osobowości borderline?

Podręcznikowa definicja mówi, że osobowość borderline to osobowość lokująca się na pograniczu nerwicy i psychozy. Taka osoba żyje na granicy. Co to znaczy? Przede wszystkim taka osoba zachowuje kontakt z rzeczywistością, ale jej nie rozumie. Trudno jej zrozumieć własne emocje, trudno jej zrozumieć drugą osobę i to co się dzieje w relacji między dwojgiem ludzi.

Osobowość borderline zalicza się do zaburzeń osobowości, czyli osobowości niepoprawnie ukształtowanej. Z zaburzeniem osobowości mamy do czynienia wówczas, kiedy osobowość zamiast uformować się jako konstelacja wielu różnych cech, rozwija się w jednym kierunku. Cecha dominująca, bardzo rozbudowana, stale przejawia się w życiu, w różnych jego sferach, we wszystkich relacjach i podejmowanych rolach. Cechą dominującą dla osobowości borderline jest przede wszystkim niestabilność oraz impulsywność, która określa ich zachowania, emocje, obraz siebie oraz zakłóca relacje z innymi ludźmi.

Więcej na temat tego, jak rozpoznać osobowość borderline pisaliśmy tutaj a także pojawił się wpis na temat osobowości borderline w męskim wydaniu tutaj. Zachęcam do lektury.

Osobowość borderline a związki

Podstawowy problem osób z osobowością borderline ujawnia się w relacjach z ludźmi. Te osoby zmagają się ze sprzecznymi lękami: przed całkowitym pochłonięciem przez drugą osobę oraz przed całkowitym odrzuceniem.

Każdy z nas to przeżywa, ale znajdujemy jakiś optymalną równowagę w relacjach, które tworzymy. Osoba z borderline tego nie rozumie i zachowuje się ekstremalnie. Gdy się do kogoś zbliży, to chce się z nim całkowicie złączyć. A wtedy budzi się w niej ogromny lęk przed pochłonięciem, więc się oddala. A gdy się już wycofa lub druga osoba się oddali, to czuje się porzucona. I tak w kółko…

Relacje między ludźmi są dla nich źródłem lęku, ponieważ będąc z drugą osobą rozpoznajemy w sobie nieprzyjemne rzeczy, np. agresję, a tych rzeczy osoba z borderline nie chce w sobie widzieć. Złe rzeczy woli widzieć w drugiej osobie. Odpowiedzialność za swoje emocje przerzuca na innych.

Wchodzą w relacje, które nie dają poczucia bezpieczeństwa, co potwierdza ich przekonanie o sobie – „nie zasługuję na miłość”. Kiedy związki się rozpadają, podejmują liczne wysiłki, które mają zapobiec odrzuceniu, np. proszą, obiecują lub grożą.

Pojawia się tutaj mechanizm „acting out”. Zamiast bólu psychicznego wolą poczuć ból fizyczny, dlatego mogą się samookaleczać lub prowokować innych do wyładowania fizycznego na nich.

Jak kocha osoba z borderline?

Osoby z borderline na przemian idealizują i dewaluują drugą osobę oraz świat, w którym żyją. Działa tu mechanizm rozszczepienia. Jednego dnia mogą mówić: „Jesteś najlepszym mężczyzną jakiego spotkałam na swojej drodze”, a drugiego: „Jesteś beznadziejny, koniec z nami”. W tym samym czasie mogą mówić: „przytul mnie” i „odejdź”, „kocham cię” i „nienawidzę cię”.

Może to trwać przez wiele miesięcy. Niekiedy taki związek może utrzymywać się latami. Jednak co kilka miesięcy może dochodzić w nim do rozstania i ponownego szybkiego powrotu, pełnego namiętności i pasji. Osoba będąca w takim związku nigdy nie wie, co ją czeka. Dlatego też, przynajmniej na początku relacji, może to być bardzo pociągające, atrakcyjne.

Osoba z borderline często ogranicza swoje związki do fazy zalotów, w której pokazujemy się lepsi niż jesteśmy, tzn. barwni, bardziej interesujący, ciekawsi. Zakochuje się, zlewa z partnerem, idealizuje go. Ale przy pierwszych napotkanych kłopotach wycofuje się, dlatego trudno liczyć na taką osobę.

Często mówi się o charakterystycznym zestawie: kobieta borderline i mężczyzna narcystyczny. Ona się zbliża i oddala, a on musi ją nieustannie zdobywać, co jest dla niego niezwykle fascynujące i staje się wyzwaniem.

Relacja z osobą borderline na dłuższą metę jest wyczerpująca. Dlatego warto poszukać dla siebie wsparcia w postaci psychologa/psychoterapeuty, aby lepiej zrozumieć tę drugą osobę i lepiej radzić sobie z zachowaniami, które przejawia. A także nauczyć się podejmować decyzje, kierując się własnymi potrzebami.

Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu zaburzeń osobowości. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Role dzieci w rodzinie alkoholowej - jak to się przekłada na ich dorosłe życie?

Role dzieci w rodzinie alkoholowej – jak to się przekłada na ich dorosłe życie?

Rodzina alkoholowa

Jak napisał Zbigniew Gaś, stawanie się rodziną alkoholową to: proces w trakcie którego do rodziny zostaje wprowadzony alkohol, a więc w wyniku którego używanie alkoholu przez jedną lub więcej osób staje się podstawową zasadą organizującą i kształtującą życie rodziny. W efekcie którego rodzina zauważa, że całe jej życie koncentruje się wokół alkoholu.

Alkoholizm jest chorobą całej rodziny. Im bardziej rozwija się choroba, tym bardziej stają się uwikłani w nią jej członkowie. Rodzina alkoholowa jest rodziną dysfunkcyjną.

Zasady, jakie panują w rodzinie są podporządkowane funkcjonowaniu uzależnionej osoby. Jej członkowie, podejmują działania, które mają na celu przywrócenie ładu i poprawnej organizacji rodziny, jednak niosą dotkliwe konsekwencje. Uzależnienie osoby dorosłej w rodzinie wpływa na rozwój psychiczny, emocjonalny i społeczny dziecka.

Trzy podstawowe zasady, na których opiera się funkcjonowanie członków rodziny alkoholowej to:

  • Nie mów
  • Nie ufaj
  • Nie odczuwaj

Pierwsza zasada mówi o tym, że dziecko ma bezwzględnie utrzymywać w tajemnicy to, co dzieje się w domu oraz jakie uczucia w związku z tym przeżywa. Natomiast dorośli oczekują od dziecka, że wszystko czego członkowie rodziny doświadczają będzie utrzymane w tajemnicy zarówno w rodzinie, jak i poza nią.

Druga zasada uczy, że nie można oczekiwać wsparcia czy zrozumienia zarówno od pozostałych członków rodziny, jak i od innych osób spoza rodziny. Zasada uczy, że zaufanie naraża na doznanie krzywdy. Zasada nie pozwala na odnalezienie poczucia bezpieczeństwa. Przynosi ciągłe poczuciu zagrożenia, niepewności, lęku, samotności.

Trzecia zasada uczy, żeby dziecko nie zastanawiało się nad tym, co odczuwa. Żeby nie myślało o tym, co przeżywa, co jest źródłem tych przeżyć, czy jakich doświadcza konsekwencji.

Role dzieci w rodzinie alkoholowej

Strategie obronne, jakie stosują dzieci w rodzinie alkoholowej, służą kontroli siebie i innych. Polegają one na użyciu różnych ról (masek).

BOHATER

Często jest to najstarsze dziecko w rodzinie. Przede wszystkim jego zadaniem jest przywracanie równowagi w rodzinie, czyli podejmuje te działania, które przynoszą poczucie wartości czy sukcesu. Niejednokrotnie obrońca matki, opiekun młodszego rodzeństwa, dobry uczeń. Przejmuje rolę dorosłego. Nadodpowiedzialny, kontrolujący. Staje się „reprezentantem rodziny” w urzędach, w sklepie, u lekarza, przed innymi dorosłymi. Podejmuje działania, które mają przywrócić porządek i poczucie, że rodzina wypełnia obowiązki, jakie się na nią nakłada. Nie potrafi powiedzieć „nie”. Często odczuwa poczucie winy. Perfekcjonista, dąży do uzyskania sukcesu.

To co najbardziej charakterystyczne dla bohatera w dorosłym życiu to, gotowość na przyjęcie wyzwania, pomagający rodzinie radzić sobie z problemami. Kompetentny, niezawodny. Perfekcyjny bez dania sobie prawa do porażki, „zosia-samosia”. Doświadcza dolegliwości psychosomatycznych. Ma problem z zaufaniem innym, nie umie przegrywać. Uczucia, których doświadcza to niedoskonałość i wina.

KOZIOŁ OFIARNY

Kozioł ofiarny skupia uwagę na sobie, żeby odciągnąć „wzrok” środowiska od realnego źródła problemów. Bierze winę na siebie za uzależnienie rodzica. Jest nieodpowiedzialny, zły, agresywny. Jest narażony na grupy patologiczne, często sam sięga po środki psychoaktywne, nie uczy się, wagaruje. Często jest to próba zwrócenia uwagi rodzica na siebie po to, by zjednoczyć rodzinę.

Najbardziej charakterystyczne dla kozła ofiarnego w życiu dorosłym jest częste podejmowanie działań destrukcyjnych, problemy z prawem, tendencje do zachowań ryzykownych. Pojawia się alkohol, narkotyki, przypadkowe relacje seksualne. Ma trudności w odnalezienie sensu i celu własnego życia. Odczuwa gniew, ból, pustkę.

MASKOTKA

Rola maskotki polega na poprawieniu atmosfery panującej w domu. Osoba przyjmująca rolę maskotki jest widoczna, urocza, dowcipna, wesoła. Często również ma najbliższe relacje z osobą uzależnioną. Jest delegowana przez pozostałych członków rodziny do swoistych „negocjacji” z uzależnionym rodzicem. Jej „wolno więcej” – potrafi zabawić, uspokoić. Jednocześnie jest najbardziej narażona na wszelkie nadużycia i wykorzystania, działa pozwalając na przekraczanie granic.

Najbardziej charakterystyczne dla maskotki w dorosłym życiu jest trudność w stawianiu granic, również w zaspokojeniu własnych potrzeb. Tak osoba skupiona jest na realizacji potrzeb innych. Wypiera, minimalizuje, często nie podejmuje odpowiedzialności za własne życie. W dorosłym życiu takiej osoby dominuje uczucie lęku.

ZAGUBIONE DZIECKO

Rola zagubionego dziecka polega na ulżeniu rodzinie w trudnej sytuacji. Strategie jakie podejmuje to wycofanie, unikanie. Zagubione dziecko staje się niewidoczne, funkcjonuje jak we mgle, jest samotne. Nie sygnalizuje czego potrzebuje, chowa się w cieniu pozostałych członków. Nie przysparza kłopotów, nie angażuje, pozwala o sobie zapomnieć.

Najbardziej charakterystyczne dla zagubionego dziecka w życiu dorosłym jest postawa wycofania się, zamknięcia przed światem, życie w poczuciu nieważności. Ma trudności w rozpoznaniu i zaspokajaniu własnych potrzeb. Z niskim poczuciem własnej wartości. Dominuje uczucie osamotnienia.

 

To, co wydaje się być najbardziej dotkliwe dla dziecka w rodzinie alkoholowej to:

  • odrzucenie przez jedno lub dwoje rodziców – opuszczenie, chłód emocjonalny, poczucie, że nie jest się ważnym, kochanym;
  • atmosfera zagrożenia i napięcia, nierzadko przemoc w rodzinie, również lęk o zdrowie i życie pijącego rodzica;
  • nadużycia i wykorzystania – relacja kat-ofiara;
  • chwiejne, sprawiające zawód autorytety, brak lub zmieniające się zasady, brak norm, brak przewidywalności, przekraczanie granic.

Niezależnie jednak od roli jaką dziecko pełniło w rodzinie alkoholowej, reakcje na powyższe traumatyczne doświadczenia mogą układać się w cechy charakterystyczne dla syndromu DDA (syndromu dorosłych dzieci alkoholików ).

Role dzieci w rodzinie alkoholowej – jakie skutki niosą w dorosłym życiu?

Reakcje na doświadczanie odrzucenia

  • Lęk przed odrzuceniem utrudnia budowanie trwałych, satysfakcjonujących relacji.

Jeśli nie zaangażuję się w relację, to jej strata nie będzie mnie bolała.

Gdy ktoś staje mi się bliski zrywam ją.

Żeby nie doświadczyć odrzucenia, pierwszy odrzucam.

  • Poczucie niskiej wartości.

Skoro rodzice mnie nie chcą, to nie jestem nic wart.

  • Zachowania perfekcyjne.

Muszę zasłużyć na miłość.

Tyle jestem wart, ile otrzymam pochwały.

  • Strategie unikowe, wycofanie z sytuacji trudnych, aby nie doświadczać porażek.

Nie będę próbować, bo i tak do niczego się nie nadaje.

  • Poczucie osamotnienia. Wycofanie z relacji.
  • Wchodzenie w powierzchowne, przypadkowe relacje bez zaangażowania emocjonalnego.

Ludzie mnie nie lubią.

  • Zamrożenie uczuć. Trudności w rozpoznawaniu, nazywaniu, zarządzaniu własnymi uczuciami. Unikanie tego co nowe, spontaniczne.
  • Wyparcie własnych potrzeb.

Nie zależy mi na Nim/Niej.

Wcale nie potrzebuje tej znajomości.

Nie obchodzi mnie.

Reakcje na nieprzewidywalność zachowań rodziców i wydarzeń w rodzinie

  • Potrzeba stałego kontrolowania siebie i innych. Życie w chaosie powoduje napięcie i lęk. Zachowania kontrolujące, nadopiekuńcze, nadodpowiedzialne.
  • Trudność w przyjmowaniu pomocy i zajmowania się sobą samym.
  • Potrzeba porządkowania życia – dokładne planowanie lub przeciwnie, nie podejmowanie prób porządkowania. Trudność z doprowadzaniem do końca rozpoczętych działań.
  • Lęk przed zmianą.

Reakcje emocjonalne na życie w ciągłym zagrożeniu i nieprzewidywalności

  • Poczucie stałego zagrożenia (stała gotowość, mobilizacja lub unikanie i wycofywanie się z sytuacji trudnych, zagrażających).
  • Brak poczucia bezpieczeństwa, silne lęki, napięcie.
  • Poczucie krzywdy, może prowadzić również do nadmiernej podatności na skrzywdzenie lub nadwrażliwości na cudzą krzywdę.

Reakcje emocjonalne i zachowania wynikające z doświadczeń wykorzystania seksualnego

  • Brak akceptacji własnej seksualności, zaprzeczania własnym potrzebom seksualnym. Nierealistyczne wyobrażenie o miłości partnera, mylenie seksu z miłością.

Reakcje na chwiejne autorytety, brak stabilnego systemu wartości

  • Nieufność, a jednocześnie potrzeba odzyskania zaufania i poczucia bezpieczeństwa.
  • Poszukiwanie norm i zasad oraz bardzo sztywne ich przestrzeganie. Poczucie powinności.

Tak należy.

To nie wypada.

Powinnam.

Muszę.

  • Niepewność co do własnej roli w rodzinie, w związku z brakiem odpowiednich wzorców.

 

Powyżej opisane reakcje są objawami syndromu DDA. Może on się rozwinąć u osoby dorosłej, która w dzieciństwie doświadczyła dysfunkcji w wyniku uzależnienia jednego z rodziców. Należy jednak pamiętać, że nie u każdego dorosłego pochodzącego z rodziny alkoholowej rozwinie się syndrom DDA .

W licznych badaniach psychologicznych, przeprowadzonych na różnych grupach dorosłych dzieci alkoholików, wyniki wskazują, że część z nich nie wykazuje opisanych wyżej trudności. Wówczas te osoby dobrze radzą sobie w życiu zarówno w obszarze zawodowym (odnoszą sukcesy, podejmują nowe wyzwania), jak i prywatnym, a ich relacje są trwałe i satysfakcjonujące. Odczuwają zadowolenie, spokój i wewnętrzna harmonie z sobą, innymi i światem.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Skąd się bierze strach przed współżyciem seksualnym?

Skąd się bierze strach przed współżyciem seksualnym?

W dzisiejszych czasach już od dziecka jesteśmy bombardowani masą informacji przesyconych seksem. Seksualizacja życia wdziera się właściwie w każdy zakątek naszego funkcjonowania: szkoła, dom, rodzina, praca. Z jednej strony seks przestał być tematem tabu. Jednak z drugiej strony został nadbudowany marketingowym bełkotem, z którego najczęściej rzadko kiedy wynika coś dobrego dla zdrowia seksualnego ludzi.

Lęk przed seksem – z czego wynika?

Wypalenie potrzeb seksualnych w relacji – oziębłość seksualna

Coraz częściej możemy usłyszeć o zjawisku ogólnego wypaleniu potrzeb seksualnych u niektórych osób. Wraz z rozwojem mediów internetowych, oraz ekspansją pornografii i łatwości dostępu do niej, wzrasta możliwość zaspokojenia potrzeb seksualnych bez udziału drugiego człowieka. Teoretycznie nie ma nic w tym złego, ponieważ masturbacja jest zjawiskiem naturalnym, potrzebnym i zdrowym.

Kłopot pojawia się wtedy, gdy z zaspokajania potrzeb seksualnych wykluczona zostaje druga osoba. Kiedy zostaje zastąpiona filmami, gadżetami coraz bardziej przypominającymi ludzi fantomami/lalkami oraz wirtualną rzeczywistością. Okazuje się, że łatwo i szybko można się od tego uzależnić. Dosłownie, z całą paletą konsekwencji uzależnienia, podobnie jak to ma miejsce w przypadku alkoholu. To znaczy, że potrzeba ilości i częstości wzrasta, a przyjemność maleje. Jeśli ktoś miał już pierwotnie problemy w relacjach z drugim człowiekiem to najprawdopodobniej takie problemy mogą się pogłębić. I jak to bywa w uzależnieniu, staje się ono głównym filarem funkcjonowania człowieka, coraz bardziej przesłaniającym rzeczywistość.

Lęk przed oceną, lęk przed bliskością

Czym jest lęk przed bliskością? Może być tak, że to co czujemy i robimy nie zawsze jest przez nas zupełnie uświadomione. Zazwyczaj coś robimy i jakoś funkcjonujemy nie zastanawiając się nad tym. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy wiemy że mamy problem, ale nie chcemy się nim zajmować. Czasami taka postawa jest wygodna. Jednak bywa nadmiernie ryzykowna, kiedy unikamy myślenia o problemach, o których gdzieś w środku wiemy, że nas dotyczą.

Niech za przykład posłuży sytuacja, w której od dłuższego czasu (miesięcy, lat) nie inicjujemy kontaktu seksualnego z partnerem/partnerką. Pomimo, że ona/on zgłasza nam taki problem, my staramy się unikać tematu, zbywać, racjonalizować. Do tego jeszcze więcej pracujemy, rzadziej jesteśmy w domu – więcej robiąc „dla dobra związku lub rodziny”. Gdzieś w środku zakładamy, że problem sam się rozwiąże. Aczkowliek nie będziemy chcieli zagłębiać się w ten trudny temat, ciągle czymś zajęci, np.: pracą w nadgodzinach. Wobec tego, że więcej pracujemy będzie narastało zmęczenie fizyczne, zresztą jako dobry pretekst do unikania zbliżenia. Dalej – wiedząc, że partner/partnerka będzie mógł od nas czegoś wymagać (choćby czasem poruszenia niewygodnego tematu rozmowy), tym bardziej możemy unikać z nim/nią kontaktu w ogóle, nie chcąc się narazić na krytykę, konflikt i kłótnię.

W kontekście zaburzonego funkcjonowania sfery seksualnej w relacji, taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. W następstwie oddalenia się od siebie. Zarówno jedna i druga strona może chcieć szukać zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych i emocjonalnych poza tą relacją. Może to nastąpić poprzez poszukiwanie substytutu (pornografia, media społecznościowe) lub innej osoby do relacji. W tym wzorcu frustracja potrzeb seksualnych jest czytelnym elementem kryzysu związku.

Nadrzędnym elementem kryzysu jest unikanie bliskości (w ogóle), rozumianej jako funkcji otwartości, zaufania, próby zrozumienia problemu i wzajemnych oczekiwań partnerów. Inaczej mówiąc, ktoś ma z czymś problem i nie chce o tym mówić partnerowi/partnerce. Wynika to z obawy, że zostanie oceniony, skrytykowany, wyśmiany, niezaakceptowany a w konsekwencji odrzucony. Tym bardziej możliwe, jeśli osoba w relacji tej wcześniej miewała takie poczucie, ale też o tym nie mówiła z tego samego powodu – z lęku przed oceną.

Taki schemat funkcjonowania ma swoje źródło w dzieciństwie. W uproszczeniu, jest wynikiem doświadczenia realnego lub emocjonalnego odrzucenia osoby (braku akceptacji, zdewaluowania potrzeb emocjonalnych, braku treningu otwartości – możliwości mówienia o swoich emocjach), bardzo sztywnych norm i reguł w domu, deprywacji potrzeb seksualnych (krytyki i dewaluacji sfery seksualnej w domu, braku edukacji seksualnej) lub nadużyć seksualnych (molestowanie, gwałt) i pośrednich, naruszenia granic intymności dziecka (dziecko traktowane przez rodzica jak „przytulanka” w celu zaspokajania potrzeb emocjonalnych rodzica – sypianie z dzieckiem).

W ten sposób buduje się wewnętrzne (najczęściej nieuświadomione) przekonanie, że bliskość z drugim człowiekiem rani (bo rodzice też krzywdzili). Lęk pojawia się w następstwie, zaś ucieczka jest sposobem uniknięcia krzywdy.

Ludzie w dzisiejszych czasach aby zadbać o prokreację, wcale niekonieczne muszą dążyć do bliskości fizycznej z drugim człowiekiem. Rozwijają się metody zapłodnienia poza ciałem kobiety, dzisiaj powszechnie uważane za skuteczne metody leczenie niepłodności – i bardzo dobrze, że są! Jednakże te same metody mogą być użyte do osiągnięcia przez ludzi upragnionego potomstwa bez żadnej inicjacji lub nawiązywania kontaktów seksualnych.

Można by postawić prostą tezę, że lęk przed kontaktami seksualnymi jest wynikiem lęku przed bliskością z drugim człowiekiem. Wobec tego warto zadać sobie pytanie, jakie wzorce i od kogo będzie mogło czerpać potomstwo osób, które poczęły dzieci w wyniku unikania bliskości fizycznej (a nie jako potrzebę leczenia problemu niepłodności)? Wychodząc naprzeciw teorii nauki, że to co człowiek zobaczył i doświadczył już na etapie wczesnego dzieciństwa, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w swoim życiu odtworzy wzorzec funkcjonowania swoich rodziców.

Lęk czerpany i wzmacniany z negatywnych wzorców

Właściwie bez przerwy środki masowego przekazu generują mnogość różnorodnych informacji. Przede wszystkim o tym, jaki seks jest, jaki powinien być, co należy zrobić żeby poprawić jakość życia seksualnego, jaki powinien być mężczyzna i kobieta w akcie zbliżenia. Reklamy, polityka, kultura popularna, postępujące zmiany społeczne w coraz większym zakresie skupione są na elemencie seksu. Przedstawienie seksu często jest mocno zdeformowane, zniekształcone. Mało zdrowe w kontekście rozumienia seksu jako aktu, ale też naturalnej potrzeby oraz ważnego elementu mającego wpływ na kształtowanie się i budowanie wzorców, relacji międzyludzkich.

Lęk przed seksem negatywnie wpływa na życie wielu ludzi, ale może też być powodem rozpadu związków. Jest wiele przyczyn, które mogą zaburzać życie seksualne:

  • brak właściwej edukacji, nierealistyczne wzorce czerpane z pornografii;
  • uzależnienie od pornografii;
  • kompleksy (u osób które jeszcze nie rozpoczęły życia seksualnego, u kobiet po ciąży, ale także u osób, które w relacji seksualnej doświadczyły krzywdy, upokorzenia, krytyki, negatywnej oceny);
  • doświadczenie przemocy seksualnej, nadużycia seksualnego i gwałtu;
  • niskie poczucie własnej wartości;
  • brak satysfakcji z seksu, brak orgazmu;
  • problemy emocjonalne;
  • lęk przed oceną (jak się wypadnie w oczach partnera/partnerki).

Jeśli mamy kompleksy i negatywne wzorce, to czego się dowiadujemy – od znajomych w szkole czy w pracy, z mediów, Internetu i filmów dla dorosłych – okazuje się dalece inne od tego jak my funkcjonujemy. W związku z tym budujemy lub wzmacniamy w sobie przekonanie, że nie jesteśmy w stanie sprostać oczekiwaniom innych ludzi. Porównujemy się do kobiet i mężczyzn z telewizji, filmów, powieści i opowieści znajomych (często przerysowanych). Czując się często przy tym gorsi i mniej wartościowi. W skrajnych przypadkach (coraz częściej!) możemy uznać, że seks w ogóle nam nie jest potrzebny. Lęk przed negatywnymi konsekwencjami dla naszej samooceny (oceną, krytyką, odrzuceniem) jest tak silny, że lepiej w ogóle zrezygnować z życia seksualnego, ale także podważyć swoją seksualność w ogóle.

Jak sobie radzić z lękiem przed seksem?

Wydaje się, że dzisiaj łatwo jest o wiedzę, jednak gorzej z jakością tej wiedzy. Warto szukać informacji i wiedzy specjalistycznej – zarówno medycznej, ale też psychologicznej.

Jeśli mamy wątpliwości, możemy szukać źródeł wiedzy. Jak  na przykład badań, które mogą dać nam szerszy ogląd sytuacji lub wyjaśniać różne wątpliwości dotyczących nas i naszych problemów.

O seksie w relacji warto otwarcie i szczerze rozmawiać. Trzeba sobie uświadomić, że nasze potrzeby są naturalne. Zaś mówienie o nich nie oznacza tego, że ktoś ma robić to czego oczekujemy. Sam fakt, że możemy o czymś mówić i świadomość, że ktoś nas wysłucha i będzie o tym wiedział, to już bardzo wiele. W ogóle otwartość w komunikacji buduje bliskość i pozwala przełamać lęk. Nie warto też unikać rozmawiania o własnych problemach, gdyż zazwyczaj taka postawa pogłębia problemy w relacji i wzmaga lęk. Jeśli czujemy, że nie jesteśmy w stanie sobie poradzić najlepiej szukać profesjonalnej pomocy: seksuologa, psychologa lub psychoterapeuty.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
"Odłóż telefon i posiedź ze mną" - jak nowe technologie wpływają na relacje między ludźmi?

“Odłóż telefon i posiedź ze mną” – jak nowe technologie wpływają na relacje między ludźmi?

– Hej synku, jak było na treningu? Tata widział, jak pięknie trenujesz?

– Nieee, tata cały czas gapił się w telefon.

 

– Hej, czy możesz spojrzeć na mnie przez 5 minut, zamiast na ekran?

Brzmi znajomo? Rewolucja technologiczna, w której dane jest nam żyć niesie za sobą ogromne zmiany w zakresie funkcjonowania międzyludzkiego, jakości komunikacji i budowania relacji. I nie chciałabym tu jedynie demonizować nowoczesnych technologii. Ciężko byłoby nie zauważyć, że ogólny dostęp do smartfonów czy internetu w wielu wymiarach ułatwia nam kontakt z drugim człowiekiem. Pomaga zacieśniać więzi i budować bliskość. Jak nigdy mamy możliwość być praktycznie w ciągłym kontakcie z bliskimi nam osobami, jak i z rodziną czy przyjaciółmi będącymi na drugim końcu świata. Zwiększył się nasz dostęp do aktualnych informacji i do najnowszej wiedzy.

Jednak równolegle przy szeregu korzyści jakie niosą ze sobą nowe technologie, obserwujemy szereg nowych zjawisk, które stają się wyzwaniem dla socjologów, medioznawców i psychologów.

Równoległe światy – realny i wirtualny

Jakiś czas temu internet obiegły zdjęcia ludzi – na jednych patrzą w ekrany telefonów i obok te same z „wymazanymi” telefonami. Była to przygnębiająca galeria zdjęć, ponieważ uderzał brak bliskich relacji, brak uważności na drugą osobą.

Gdy wchodzimy do restauracji większość osób, zamiast rozmawiać z osobą, z którą siedzą przy stoliku, spoglądają w telefony i są w równoległych relacjach z innymi osobami na Facebooku, Tinderze, Instagramie, itp. I często w żadnej z nich nie są naprawdę, głęboko, świadomie i uważnie.

Badania pokazują, że w ciągu kilku ostatnich lat u większości użytkowników nowych technologii, można zaobserwować szereg objawów świadczących o uzależnieniu od ich użytkowania – nie rozstawanie się z telefonem, napięcie gdy siada bateria, złość, gdy okaże się, że jest brak dostępu do sieci. Ponad 80% ankietowanych osób wraca po telefon do domu, jeśli okaże się, że go zapomnieli. Co więcej, językoznawcy obserwują obniżenie umiejętności prowadzenia rozmów wśród młodych ludzi.

Wyłania się tu obszar do badań i obserwacji dla psychologów – w jaki sposób zacieranie granic pomiędzy byciem online i offline wpływa na budowanie bliskich i głębokich relacji? Estee Perels w swojej książce „Kocha, lubi, zdradza” zwraca uwagę na to, jak w czasach rewolucji technologicznej zmieniło się pojęcie i rozumienie zdrady. To tylko jeden z aspektów zmian jakie zachodzą w relacjach międzyludzkich, gdy pomiędzy ludzi wkrada się mały ekran podłączony do sieci.

Mamo, Tato – odłóż telefon

Coraz więcej mówi się o świadomym wprowadzaniu technologii w życie naszych dzieci. Badania potwierdzają ich negatywny wpływ na funkcjonowanie niedojrzałych układów nerwowych, na opóźnienie rozwoju mowy, powiązanie użytkowania tabletów czy telefonów z nadpobudliwością u dzieci. I na szczęście rodzice traktują te doniesienia poważnie. Tym samym prowadzają dzieciom ograniczenia i zasady dotyczące użytkowania oraz korzystania z urządzeń podłączonych do sieci.

Warto przy tym pamiętać, że podstawowym sposobem uczenia się dzieci jest obserwacja i naśladowanie. W związku z tym, jeśli przekaz werbalny różni się od niewerbalnego, np.:

Nie używaj tabletu – mówi mama patrząc w telefon –  dziecko z reguły dostosuje się do tego co widzi, a nie do tego co słyszy.

Być blisko

Wszechobecność ekranów z jednej strony ułatwia nam komunikację i budowanie bliskości, gdy jesteśmy daleko. Niestety często staje się przeszkodą, gdy jesteśmy obok siebie. Coraz więcej ludzi fizycznie siedzi obok, a emocjonalnie i psychicznie są gdzieś zupełnie daleko. W pracy terapeutycznej z parami często pojawia się temat – on/ona ma ciągle nos w tym telefonie; w ogóle nie rozmawia, ciągle gapi się w ekran; dla znajomych na Face ma czas, a dla mnie nie.

Uważność pierwszym krokiem do bliskości

To co z tym zrobić? Jak utrzymać równowagę? Przede wszystkim włączyć uważność – przyjrzeć się przez kilka dni:

– Ile czasu zajmuje nam korzystanie z telefonu, social mediów?

– Do czego nam właściwie służą? Co nam dają?

Gdy uda się to zaobserwować warto ustalić wspólnie pewne zasady np.: gdy jesteśmy razem odkładamy telefony, przy posiłkach wyciszamy.

Spróbujmy zobaczyć, jak to jest być w relacji tu i teraz, czerpać satysfakcję z realnej obecności bliskich nam osób. Ostatnie badania pokazują, że pary, które określają się jako szczęśliwe nie potrzebują istnieć w social mediach – dlaczego? Ponieważ są szczęśliwi tu i teraz, nie potrzebują aprobaty innych osób. Wiedzą, że głębokie, szczere relacje to te w życiu realnym.

W zabieganym, przebodźcowanym świecie warto odłożyć telefon i rozejrzeć się wokół, zatrzymać, wyciszyć. Warto pobyć blisko tu i teraz z tymi, których zdanie i uczucia są dla nas naprawdę ważne.

Skutecznie pomagamy w rozwiązaniu problemów komunikacji między partnerami. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Karanie milczeniem - jakie niesie ze sobą konsekwencje?

Karanie milczeniem – jakie niesie ze sobą konsekwencje?

„Jeśli chcesz mnie złamać
– złam mi serce swoim milczeniem.” (D. Sullivan)

Kiedyś nie umiałam rozmawiać o trudnych rzeczach. Po prostu się obrażałam. Do czasu, aż przyjaciółka mi powiedziała z płaczem, że wolałaby, żebym wywrzeszczała jej o co mi chodzi, niż karała ją milczeniem. A ja inaczej nie umiałam, w moim domu nie było kłótni. Gdy coś szło nie po myśli mamy, następowały dni złowrogiej ciszy.

Są to słowa wypowiedziane w moim gabinecie. Słyszę je nieraz – ciche dni, obrażanie, nieodzywanie się, foch. Niezależnie od tego jak nazwane, każda osoba, która o tym mówi doświadcza niezwykle trudnej sytuacji emocjonalnej.

Gdy przestajemy odzywać się do dziecka

Virginia Satir, terapeutka rodzinna, pisała, że w rodzinie nie można się nie komunikować, bo brak komunikatu to także komunikat, w dodatku o ogromnym ładunku emocjonalnym.

Niekiedy, gdy rodzic czuje się bezsilny, bezradny i nie ma sposobów na poradzenie sobie z zachowaniem dziecka, przestaje się do niego odzywać, nie reaguje na zaczepki, odzywki – obraża się. To czasem przynosi „efekt” w takim sensie, że dziecko zrobi wszystko, aby rodzic znów je zobaczył. Bo reagowanie rodzica na dziecko, to ewolucyjnie podstawa jego funkcjonowania.

Rodzic osiąga cel – dziecko zachowało się w jakiś konkretny sposób. Dziecko natomiast przeżyło chwilę odrzucenia emocjonalnego, lęk związany z uczuciem bycia nieważnym i niekochanym. Poza tym nauczyło się, że należy zrezygnować ze swoich potrzeb i odczuć, aby zasłużyć na uwagę rodzica.

Taka osoba w dorosłym życiu nie potrafi rozmawiać o trudnych rzeczach. Ciężko jej odnaleźć się, gdy ktoś ma odmienne zdanie. Nie ma narzędzi do rozwiązywania konfliktów i albo zacznie powtarzać znany z dzieciństwa schemat, albo za wszelką cenę będzie się starała zaspokajać oczekiwania innych wobec siebie, z lęku przed karą milczeniem.

Podwójny komunikat

Taki rodzaj zachowań jest także niebezpieczny ze względu na ukryty w nim podwójny komunikat. Osoba milcząca w przekazie niewerbalnym pokazuje złość, ale w przekazie werbalnym twierdzi, że „nic się nie stało”. Dziecko adekwatnie reagując na przekaz niewerbalny, nie ma szansy dowiedzieć się co się stało, jak można rozwiązać dany problem. Z czasem może prowadzić to do sytuacji braku wiary w adekwatność swoich odczuć.

Karanie milczeniem – wyrafinowana przemoc

Pisząc o karaniu milczeniem nie sposób pominąć faktu, że jest to wyrafinowana forma przemocy w białych rękawiczkach. Gdy stosujemy przemoc nasza ofiara czuje się poniżona, upokorzona, nie godna szacunku, uwagi, miłości. Gdy bliska nam osoba przestaje się do nas odzywać – tak właśnie się czujemy.

Milczenie w związku

Ciche dni w związkach to częsty problem, z którym zgłaszają się pary. A zgłaszają się ponieważ jest to metoda, która niczego nie rozwiązuje. Rodzaj przemocy, która wzbudza ogromną złość i bezsilność zarazem.

Jak to działa i czemu ma służyć? Osoba, która przestaje się odzywać z reguły jest zła, ponieważ bliska mu osoba robi coś nie po jej myśli. Nie potrafi bądź nie chce rozmowy, w której miałaby okazję nazwać swoje emocje i wziąć za nie odpowiedzialność, określić oczekiwania i wspólnie z partnerem poszukać rozwiązania – przestaje się odzywać.

Osoba ukarana milczeniem, nie ma możliwości ani dowiedzenia się co się stało, a tym bardziej szansy zareagowania. Sytuacja konfliktu została ukarana milczeniem. Gdy bliska nam osoba przestaje się do nas odzywać, reagować na nasze słowa i zachowania, czujemy się zlekceważeni, odtrąceni, nieważni, upokorzeni.

Nie jest to sposób na rozwiązanie problemu, jest to raczej rodzaj manipulacji mającej na celu, wymuszenie określonych zachowań na drugiej osobie. Taka forma nie buduje ani relacji, ani bliskości. Osoba, do której przestajemy się odzywać będzie czuła się dla nas coraz mniej ważna, będzie się oddalała, bo poczucie pustki i bycia mało ważnym wypełni jej przestrzeń emocjonalną.

Dobry związek to otwarta komunikacja, budowanie relacji i bliskość. Milczenie buduje dystans i rani.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.