Do czego może doprowadzić nadmierny perfekcjonizm w związku?

Do czego może doprowadzić nadmierny perfekcjonizm w związku?

Można zacząć od stwierdzenia, że jeśli chcesz mieć „całkiem dość”, powiedz sobie „nigdy dość”.

W trakcie praktyki terapeutycznej spotykamy się z wieloma klientami, których do gabinetu sprowadza poczucie wypalenia, wyczerpanie a nierzadko początek depresji. W pewnym specyficznym obszarze, łączy te zjawiska powtarzająca się opowieść o wieloletnich dążeniach do najlepszego, tzn. pozbawionego błędów życia. A tak naprawdę o zmaganiach z oporną materią, problematycznymi ludźmi i wreszcie niewystarczającym samym sobą.

Historie te wypełniają niezliczone momenty rozczarowań i lękowych oczekiwań na katastrofę. Jak też frustracji wywołanych wydarzeniami i zachowaniami odbiegającymi choć trochę od „wymarzonego” ideału. W obliczu takich informacji czas przywitać popularną zmorę naszych czasów – perfekcjonizm.

Jak postrzegamy perfekcjonizm?

Obecnie postrzega się to zjawisko znacznie szerzej, zauważając wielowymiarowość i zależność od kontekstu. Najlepsze chyba rozgraniczenie wprowadza pojęcie perfekcjonizmu adaptacyjnego w kontrze do nieadaptacyjnego, zwanego też neurotycznym. Określenia te celnie dotykają najtrudniejszych konsekwencji tej cechy osobowości. Najkrócej mówiąc, staje się ona od pewnego momentu bardzo dokuczliwa zarówno dla otoczenia perfekcjonisty jak i niego samego.

Przyczyny perfekcjonizmu

Przyczyny perfekcjonizmu należy dopatrywać się także w indywidualnych cechach temperamentu. Jednak największy wpływ na jego powstanie mają czynniki środowiskowe.

Nasze dzieciństwo, z definicji uzależnione od otoczenia, koncentruje się przecież na dążeniu do spełnienia oczekiwań rodziców, opiekunów czy nauczycieli. Jeśli w tak newralgicznym okresie dziecko mierzy się z nadmiernymi oczekiwaniami, wyraźną krytyką i wybiórczą akceptacją – przykładowo opartą na sukcesach lub wypełnianiu narzuconej roli – rodzi się przekonanie, że na miłość trzeba zasłużyć, a nasze potknięcia negują naszą wartość.

Stąd krótka droga do rozkręcenia spirali starań, która ma ugruntować miejsce w świecie poprzez bezbłędne postępowanie. Swój udział mają również bezpośrednie wzorce, np. perfekcyjny w jakichś obszarach rodzic, oraz wszechobecna dziś kultura „wciąż za mało”, która wręcz piętnuje gotowość do nasycenia się tym co już mamy, bez pożądania więcej, bez nieustannej gotowości do poprawiania siebie.

Jakie skutki niesie perfekcjonizm?

W takim właśnie porządku powstają wypaczone, a jednocześnie bardzo silne przekonania o ogólnym, wszechobecnym krytycyzmie otoczenia oraz skrajnych konsekwencjach porażek. Perfekcjonista utrzymuje się w przekonaniu, że popełnione przez niego błędy doprowadzą do jego kompromitacji i odrzucenia. Dodatkowo zakłada, że najdrobniejsze usterki postępowania są rażąco widoczne oraz odbierają sens wszystkim uprzednio dokonanym wysiłkom i poświęceniom.

Takie wyobrażenia, potęgujące się z każdym kolejnym cyklem, bardzo obciążają nas system nerwowy, mający znacznie mniejszą „wydajność” (zaprojektowaną na równy mniej więcej podział pomiędzy pracę, odpoczynek i rozrywkę). Chcąc być coraz lepszym, musimy zatem „podkręcać” motywację, samokontrolę. Zrywać kontakt z emocjami lub nawet samym doświadczaniem ciała – przecież ono już od dawna daje znaki wyczerpania, więc „trzeba się wziąć w garść”.

Jeśli nasi bliscy lub my sami zaczynamy wypełniać życie drobiazgowym i pełnym napięcia planowaniem, nadmierną skrupulatnością oraz ignorowaniem sygnałów przemęczenia – to sygnał do refleksji. Jeśli towarzyszą temu trudności z podejmowaniem decyzji, różne formy odraczania, usztywnienia zachowań i problemy z oddawaniem spraw w czyjeś ręce, a do tego coraz częściej złościmy się na innych za to, że żyją w swój, inny od naszego sposób – to rozważmy czy nie wpadliśmy w opisywaną wyżej pętlę.

Bagatelizując te zjawiska ryzykujemy utratą radości życia, wypaleniem i innymi objawami nieustającego stresu. Udowodniono wpływ nadmiernego perfekcjonizmu na powstawanie depresji, zaburzeń lękowych i obsesyjno-kompulsywnych, a także uzależnień i anoreksji.

Nadmierny perfekcjonizm w związku i jego konsekwencje

Specyficznym obszarem trudnych konsekwencji zjawiska jest bliski związek. Relacja, która powinna opierać się na fundamencie akceptacji i miłości. Funkcjonuje najlepiej przy gotowości do otwartego i niesfałszowanego wejścia w bliskość, pełną przecież naturalnych słabości, błędów i indywidualnych dla każdego, fenomenalnych zachowań i uczuć. Już po tym opisie widać, jak dużym obciążeniem może być potrzeba nieustannej kontroli i „poprawiania zepsutej rzeczywistości”. Pacjenci często opisują wyczerpanie emocjonalne i zamknięcie relacyjne wywołane ciągłą koncentracją na błędach i „nieprawidłowościach” w relacji. Zbyt często w gabinecie pada pytanie – Po co mi taki związek, w którym wszystko jest źle?

Najpiękniejsze uczucie może przegrać z totalną krytyką oraz z blokadą, za którą ukrywamy strach przed ujawnieniem swojej niedoskonałości. Charakterystyczny jest opis relacji skażonych zbyt dużym perfekcjonizmem, w którym po pierwszym etapie zachwytu i idealizowania przychodzi równie mocne rozczarowanie i rozpamiętywanie zawiedzionych oczekiwań – cóż z tego, że od początku nierealistycznych.

Trudno zdecydować, dla kogo opisane zjawiska są trudniejsze. Z jednej strony partner perfekcjonisty narażony jest na doświadczenia, których do świata związku nie wnosi, a jego gotowość cieszenia się życiem okazuje się problemem. Z drugiej jednak strony sam perfekcjonista boryka się z napięciem i swoimi fantazjami niemal cały czas i choć tego nie widać, najsurowiej traktuje samego siebie.

Perfekcjonista szuka „idealnego partnera” i często w konfrontacji z prawdziwym życiem reaguje pretensjami. Tak naprawdę jednak, jest osobą o niskiej samoocenie i ogromnym deficycie akceptacji. Dlatego do wsparcia jego zmiany, bliskie osoby powinny mieć dużo cierpliwości i ciepła. Okazywanie uczuć i jasne wyrażanie gotowości do przyjęcia „ułomności”, może rozmontować mur, za którym ktoś ukrywa swoją prawdziwą, a więc ludzko niedoskonałą postać. Nie znaczy to oczywiście, że ma się to realizować jako bezkrytyczna zgoda na nawyki perfekcjonisty. Tu też potrzebne jest wyznaczanie granic i wskazywanie jak męczące dla obu stron są te cechy. Jednakże sugerowałbym, aby oczekiwanie zmiany nie było wyrażane zbyt konfrontacyjnie, bo okaże się kolejnym komunikatem w tym samym, surowym języku oceny i krytyki.

Jestem perfekcjonistą – jak sobie pomóc?

Jeśli zaś dostrzegamy cechy perfekcjonisty u samego siebie, zachęcam gorąco do skorzystania ze znanego Wam zasobu – samodyscypliny. Gdyby spożytkować ją do świadomej i konsekwentnej identyfikacji perfekcjonistycznych przekonań i założeń, to ich zestawienie będzie świetnym początkiem.

Mając w rękach taką listę, możemy spróbować przyjrzeć się im, weryfikując w odpowiednim, pozbawionym napięcia momencie. Wierzę, że dostrzeżecie, że przynajmniej część nie jest aż tak mocno osadzona w rzeczywistości, jak wydaje się to w chwilach pełnych stresu.

Rozumiem jak trudno zmienić swoje wieloletnie nawyki, dlatego dobrym wsparciem zmiany będzie terapeuta. Razem z nim łatwiej stworzyć inne, nieco mniej kostyczne i wymagające komunikaty do samego siebie, którymi będziemy się posiłkować.

Musimy przecież mieć jakieś wsparcie, kiedy zaczniemy eksperymentować z „odpuszczaniem sobie”. Z budowaniem nowego doświadczenia, że świat się nie kończy, ziemia nie rozstępuje, a bliscy nie odwracają się od nas kiedy popełniamy jakiś błąd. Kiedy jestesmy dla siebie wyrozumiali, po prostu dobrzy…

Masz podobny problem? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak docenić mężczyznę i dlaczego warto to robić?

Jak docenić mężczyznę i dlaczego warto to robić?

Dlaczego docenianie i podziwianie mężczyzny wydaje się kobietom sztuczne?

Większość z nas potrafi po mistrzowsku krytykować innych, nie jesteśmy za to zbyt dobrzy w docenianiu i podziwianiu. Albo nie robimy tego wystarczająco często, albo wydaje nam się to sztuczne i nie do końca szczere. A żeby kogoś prawdziwie docenić, potrzeba dużej otwartości na drugą osobę.

Oczywiste jest, że każda kobieta, bez wyjątku potrzebuje pochwał, podziwu i docenienia. A co z mężczyznami? Otóż, nawet, jeżeli większość z nich o tym głośno nie powie, a już tym bardziej o to nie poprosi, to okazuje się, że pochwały są dla mężczyzny największym dowodem miłości, uznania, przywiązania i szacunku. Kilka prostych słów: „Jesteś dla mnie ważny”; „Nikt dotąd nie zrobił dla mnie tego, co ty”; „Jestem z ciebie dumna” – potrafi dodać wiary w siebie, a także obudzić radość życia i stać się zachętą do dbania o partnerkę.

Panowie najczęściej lubią być chwaleni za inteligencję, spryt, dokonania w pracy, za osiągnięcia fizyczne i w sferze seksualnej, a także za to, że na każdym kroku są zwycięzcami, bo w głębi duszy każdy mężczyzna chciałby być/czuć się rycerzem w lśniącej zbroi.

Kobiety natomiast, samodzielne i niezależne, wciąż pokazują mężczyznom, że ich szanse, by rzucić świat na kolana, są z minuty na minutę coraz mniejsze.

Dlaczego nie chcemy/nie potrafimy chwalić?

Podstawowym argumentem kobiet, dla których chwalenie swoich partnerów jest co najmniej sztuczne jest to, że ich też nikt nie chwali za codzienne obowiązki takie jak np. posprzątany dom czy pozmywane naczynia.

Okazuje się bowiem, że największe problemy z chwaleniem mają te kobiety, które same czują się niedoceniane. Bywa niekiedy nawet tak, że im ważniejszy jest dla kobiety dany mężczyzna, tym bardziej go poniża, ocenia i nie docenia, a słowa uznania nie chcą przejść jej przez gardło.

Kobiety często też wpadają w pułapkę własnej dumy. Przekonane o własnej samowystarczalności, biorą na siebie mnóstwo obowiązków i z każdego oczywiście starają się wywiązać perfekcyjnie. Jeżeli to się udaje, to samoocena wprawdzie rośnie, ale jednocześnie zwiększa się też „lenistwo” mężczyzn. Bo komu nie byłoby na rękę odpuszczenie kilku zadań, z którymi świetnie poradzi sobie partnerka? Jeżeli kobieta sama potrafi wymienić płyn w spryskiwaczach, wywiercić dziurę w ścianie, naprawić kran, czy skosić trawę, to nie potrzebne tu zaangażowanie mężczyzny. Kobiety przywykły do tego, żeby zaciskać zęby i brać na swoje barki więcej niż powinny. A dlaczego? – bo jak poprosi o pomoc, wyjdzie na słabą, a tego przecież tak bardzo nie chce.

Przyczyna takich zachowań może być różna. Prawdopodobnie w ten sposób realizujemy scenariusz z dzieciństwa, zgodnie z którym bezustanne punktowanie i karanie było jedynym objawem zainteresowania. W rodzinie mogło też panować przekonanie, że mężczyzn nie należy, czy też nie ma za co chwalić i że lepiej ich trzymać twardą ręką, bo jak tylko kobieta przestanie kontrolować, to nie wiadomo, co może mężczyźnie „wpaść do głowy”.

Jak chwalić mężczyznę?

  • Mężczyzna sam nie upomni się o pochwały

Panowie mają pełen sprzeczności stosunek do pochwał – sami rzadko kogoś chwalą, nie bardzo wierzą w szczerą intencję chwalącego, ale też nasłuchują każdego cieplejszego słowa pod swoim adresem. Nie poproszą o nie, bo mogą to odczytywać jako mało męskie. Od wczesnych lat dzieciństwa, często chwaleni przez matki, są tym samym utwierdzeni w przekonaniu, że podczas, gdy dziewczynki muszą zrobić coś szczególnego, żeby zasłużyć na pochwałę, im słowa uznania należą się „od tak”.

  • Kiedy chwalisz, nie licz na nic w zamian

Nie oczekuj, że on odwzajemni się tym samym, w taki sam sposób, w tym samym momencie. Kiedy natomiast poczuje się dobrze, będzie miał większą ochotę zauważyć i docenić Ciebie.

  • Bądź twórcza w pochwałach

Pochwała działa, kiedy mężczyzna czuje się szczególny, dostaje coś wymyślonego specjalnie dla niego. Równie ważne są słowa, które dowodzą, że jego kobieta czuje się przy nim bezpiecznie, np.: „Wierzę w ciebie”, „Tobie na pewno się uda”.

Nie ulega wątpliwości, że ofiarowując komuś wdzięczność i docenienie, mamy większą szansę otrzymać taki dar od drugiej osoby. Jeżeli natomiast taka wymiana następuje w relacji partnerskiej/małżeńskiej, to trudno zliczyć korzyści płynące dla obojga i dla relacji. Warto dlatego czasem schować dumę do kieszeni i otworzyć się na osobę, z którą dzielimy życie.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Osobowość borderline w męskim wydaniu - czym się charakteryzuje?

Osobowość borderline w męskim wydaniu – czym się charakteryzuje?

Wielu terapeutów twierdzi, że osobowość borderline to dominująca osobowość naszych czasów. Wśród osób dorosłych z diagnozą zaburzenia osobowości o typie borderline, zwykle około 70% stanowią kobiety. Częściowo może to wynikać z różnic temperamentu, prawdopodobnie kobiety częściej charakteryzują się labilnym usposobieniem. Jednak różnice między płciami uwarunkowane są środowiskowo, tzn. dziewczynki częściej są podporządkowywane i zniechęcane do wyrażania gniewu. Mężczyźni z zaburzeniem borderline przeważnie pozostają niezdiagnozowani, ponieważ obraz tego zaburzenia jest zupełnie inny niż u kobiet.

Co to jest zaburzenie osobowości borderline?

Osobowość borderline zalicza się do zaburzeń osobowości, czyli osobowości niepoprawnie ukształtowanej. Z zaburzeniem osobowości mamy do czynienia wówczas, kiedy osobowość zamiast uformować się jako konstelacja wielu różnych cech, rozwija się w jednym kierunku. Cecha dominująca, bardzo rozbudowana, stale przejawia się w życiu, w różnych jego sferach, we wszystkich relacjach i podejmowanych rolach. Cechą dominującą dla osobowości borderline jest przede wszystkim niestabilność oraz impulsywność, która określa ich zachowania, emocje, obraz siebie oraz zakłóca relacje z innymi ludźmi.

Osobowość borderline – cechy charakterystyczne

Zaburzenie osobowości borderline cechuje się:

  • niezdolnością do kontrolowania zachowań emocjonalnych;
  • skłonnością do działań gwałtownych, które zwykle prowadzą do konfliktów z otoczeniem;
  • niezrównoważeniem emocjonalnym;
  • intensywnymi, ale nietrwałymi związkami z innymi ludźmi;
  • impulsywnymi zachowaniami autodestrukcyjnymi;
  • powtarzającymi się samouszkodzeniami lub próbami samobójczymi;
  • stałym uczuciem pustki wewnętrznej;
  • zaburzeniem obrazu własnego “ja”, zwłaszcza poczuciem tożsamości;
  • pozornie dobrym przystosowaniem społecznym (osoby z borderline nie tracą kontaktu z rzeczywistością, choć ich życie jest wyraźnie trudniejsze; gorzej radzą sobie w pracy, w relacjach z innymi ludźmi).

Bardzo charakterystyczne dla tego zaburzenia są wahania nastroju, napady intensywnego gniewu, niestabilny obraz siebie, niestabilne i naznaczone silnymi emocjami związki interpersonalne, silny lęk przed odrzuceniem i gorączkowe wysiłki mające na celu uniknięcie odrzucenia, działania autoagresywne i chroniczne dojmujące uczucie pustki (braku sensu w życiu).

Osoby z zaburzeniem osobowości borderline zachowują się tak jakby emocji odczuwały zbyt dużo, ale dominują tutaj emocje negatywne, przede wszystkim złość. Cały czas znajdują się w stanie emocjonalnego napięcia.

To co w ich życiu jest stabilne to właśnie ów brak stabilności, nieustanne balansowanie pomiędzy skrajnościami.

Jak się kształtuje zaburzenie osobowości borderline?

Wpływają na to predyspozycje biologiczne (bardziej labilny temperament) oraz środowisko rodzinne, które:

  • było niebezpieczne i niestabilne. Osoba doświadczała braku poczucia bezpieczeństwa, co mogło wynikać z doświadczenia przemocy lub opuszczenia. W wielu innych przypadkach pojawiała się groźba wybuchu gniewu lub zastosowania przemocy bądź osoba była świadkiem przemocy wobec innego członka rodziny. Osoba miała częste doświadczenie opuszczenia, mogła być zostawiana na dłuższy czas bez opieki lub pod opieką osoby stosującej przemoc.
  • było źródłem deprywacji emocjonalnej. Wczesne relacje z obiektem były bardzo ubogie. Fizyczna czułość, empatia, bliskość, wsparcie emocjonalne było niewystarczające lub po prostu go nie było. Na poziomie emocjonalnym osoba czuła się osamotniona.
  • cechowały surowe kary i odrzucenie: krytyka i odrzucenie, surowe kary za popełniane błędy i brak wybaczenia.
  • narzucało podporządkowanie: „nie okazuj tego co czujesz”, „nie płacz kiedy się zranisz”, „nie odczuwaj gniewu kiedy ktoś cię źle traktuje”, „nie miej słabości”. Wyrażanie emocji zwłaszcza złości i gniewu często wywoływało u rodzica gniew, co prowadziło do kary i wycofania miłości.

W wyniku takich doświadczeń u osoby mogą wykształcić się następujące przekonania: „nieprzyjemne uczucia nasilą się i mogą wymknąć spod kontroli”; „jestem bezradny i słaby”; „jestem bezradny, gdy pozostawi się mnie samemu sobie”; „muszę przez cały czas zachowywać czujność”; „ktoś musi zawsze przy mnie być, żeby mi we wszystkim pomagać i uchronić przed ewentualnym nieszczęściem”; „nie mogę ufać innym”; „nie radzę sobie w życiu tak dobrze jak inni”.

Uruchamiają się tutaj trzy podstawowe założenia: „świat jest niebezpieczny i wrogi”, „jestem bezsilny i podatny na zranienia” oraz „z natury jestem nie do przyjęcia”. Dwa pierwsze przekonania skłaniają do nadmiernej czujności oraz nieufności wobec innych osób. Osoby z borderline na przemian lgną do ludzi i odpychają ich, powodowani nieufnością.

Borderline u mężczyzn

Mężczyźni z zaburzeniem borderline przeważnie pozostają niezdiagnozowani, ponieważ obraz tego zaburzenia jest zupełnie inny niż u kobiet. Mężczyźni częściej charakteryzują się agresywnym temperamentem i raczej przejawiają skłonność do dominacji niż podporządkowania, a także do ukierunkowywania agresji na innych, a nie na siebie. Z tego powodu częściej diagnozuje się u nich narcystyczne lub aspołeczne zaburzenia osobowości.

Wiele z nich to osoby inteligentne, ale zaburzenie nie pozwala im się właściwie rozwijać – mają problem ze zdobyciem wykształcenia, nie podejmują pracy, często ją zmieniają lub wykonują pracę poniżej swoich możliwości. Bardzo często nadużywają substancji psychoaktywnych w ramach samoleczenia.

Wielu mężczyzn z zaburzeniem borderline może szukać pomocy z powodu kryzysu, zaburzenia stresu pourazowego, depresji czy uzależnienia.

Związek z mężczyzną borderline

Mężczyźni nawiązując relacje często ograniczają się do fazy zalotów, zakochują się, idealizują siebie i partnera. Osoby te łatwo upodobniają się do tych, z którymi właśnie przebywają. Takie osoby, jak i inni z ich otoczenia nie potrafią powiedzieć jacy są naprawdę, nie wspominają o ważnych sprawach ze swojego życia.

A potem przy pierwszych kłopotach uciekają. Podejmują wysiłki, aby uniknąć porzucenia, które faktycznie może ich spotkać lub które tylko ich zdaniem im zagraża. Idealizują swoich partnerów, aby zaraz ich deprecjonować

Związki są niezwykle intensywne i burzliwe, w relacjach towarzyszą im kryzysy i gwałtowne wybuchy złości.

Jak pisała Danuta Golec, psychoterapeutka analityczna:

„To, czego nie chce widzieć w sobie, przypisuje innym. Z poczuciem, że całkowicie się od tej emocji uwalnia. »We mnie nie ma agresji, ona jest w tobie«. Albo: »Może i jestem wściekły, ale to ty mnie celowo wkurzyłaś«. Zupa zawsze jest za słona. Odpowiedzialność – zawsze po drugiej stronie.”

Mężczyzna z borderline będzie doprowadzać raczej do tego, że to on będzie czuł się skrzywdzony przez osobę, wobec której mógłby czuć się winny.

Mężczyźni z borderline mają tendencję do gwałtownych i wyniszczających działań: mogą bez opamiętania wydawać pieniądze, wdawać się w niebezpieczne związki seksualne, nadużywać alkoholu lub zażywać związki psychoaktywne. Mają trudności z opanowaniem gniewu.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu zaburzeń osobowości.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Na czym polega nadodpowiedzialność kobiet w związku?

Na czym polega nadodpowiedzialność kobiet w związku?

Jakie są powody dysfunkcyjnych związków? Istnieje mnóstwo możliwych odpowiedzi. Ostatnio opisałam zjawisko braku odpowiedzialności u dorosłych ludzi. Jednak to kontinuum posiada także swoją drugą stronę, czyli nadodpowiedzialność. Żadna z nich nie jest dla nas dobra i nie służy tworzeniu zdrowej relacji.

Nieodpowiedzialni ludzie oczekują, że inni zrobią coś za nich. Ludzie nadodpowiedzialni robią za dużo dla innych i próbują rozwiązywać problemy innych. Natomiast osoba zdrowo odpowiedzialna za siebie, bierze odpowiedzialność za własne życie emocjonalne bez obwiniania innych. Te kategorie odpowiedzialności dotyczą dzieci, młodzieży i dorosłych.

Pewnie większość z nas słyszała o zjawisku, kiedy partner płci męskiej pozostaje dzieckiem w związku, podczas gdy jego partnerka staje się matką. Ludzie reagują na ten temat tak, jakby było to powszechne zjawisko, w które na pewno sami nie wejdą. Jednak mimo to wiele par nadal wpada w tę pułapkę, nie będąc świadomymi, że ich to właśnie spotyka.

Dlaczego przyjmujemy rolę osoby nadodpowiedzialnej?

Jeśli ktoś jest osobą nadmiernie odpowiedzialną, to jest całkiem prawdopodobne, że korzeni tej cechy należy szukać w dzieciństwie. Każdy z nas odczuwa pewien poziom odpowiedzialności za naszych rodziców. Uważa się, że odpowiedzialność dziecka jest silna w rodzinach, w których rodzice nie mogą lub nie biorą odpowiedzialności za siebie. Przykładowo, jeśli jeden lub oboje rodzice nie funkcjonowali w pełni zdrowo z powodu choroby, stanu emocjonalnego, konfliktu w relacji, chronicznego stresu, trudności finansowych, katastrofy naturalnej lub innych okoliczności.

Nadodpowiedzialność dziecka jest również bardzo silna w przypadku rodziców, którzy nie mogli lub nie brali odpowiedzialności za swoje dzieci albo za ich relacje z dziećmi (np. rodzice byli rażąco nieuważni, emocjonalnie niedostępni, zaniedbujący lub obrażający czy też nie chronili swoich dzieci).

Odwrócenie odpowiedzialności

Kiedy rodzice nie mogą wziąć odpowiedniej odpowiedzialności za siebie, swoje dzieci lub relacje z dziećmi, dzieci zaczynają wierzyć, że jest to albo ich wina, albo ich obowiązek. Czują się odpowiedzialni za swoich rodziców i relacje z nimi. Przy tym odwróceniu odpowiedzialności, dzieci stają się niespokojne. Rozwijają głębokie poczucie wstydu lub poczucie winy, nieadekwatności, porażki i niskiego poczucia własnej wartości. Te uczucia mogą objawiać się jako skrajna potrzeba zadowolenia innych, niezdrowe dążenie do sukcesu i nadwrażliwość na krytykę. A nawet w postaci emocjonalnego zamknięcia czy ucieczki w nadużywanie substancji psychoaktywnych lub zachowania kompulsywne.

Nadodpowiedzialność dziecka zaczyna się przejawiać w dbaniu o rodzeństwo, przejęciu roli osoby gotującej obiady, opiekowaniu się domem i rodzicem. Dziecko, które jest wychowywane w tym modelu rodzinnym, tworzy sobie dość typowe przekonania o sobie. Są to na przykład:

  1. „Rodzice zauważają mnie tylko wtedy, kiedy zaspokajam ich potrzeby emocjonalne” – dziecko może się czuć ważne tylko w momencie, kiedy ponosi odpowiedzialność za rodzica. Przez to szybko uczy się mu pomagać.
  2. „Jeżeli ja się tym nie zajmę, mój rodzic sam sobie nie poradzi” – ogromny lęk w dziecku motywuje go do działania na rzecz przejęcia kontroli i odpowiedzialności za rodzica.
  3. „Muszę robić wszystko, żeby moja matka była szczęśliwa, żeby nie narazić jej na przykrość” – dziewczynka może uwierzyć, że jest całkowicie odpowiedzialna za dobre samopoczucie matki. Może czuć się winna, kiedy matka jednak wpada w negatywny nastrój, tak jakby on miał doprowadzić do czegoś strasznego.
  4. „Nie mogę myśleć o sobie, moje potrzeby są mniej ważne” – intensywne skupienie uwagi dziecka na rodzicu może skutkować tym, że dziecko jest niezdolne do spełnienia własnych potrzeb dotyczących prostych rzeczy. Dziecko może stać się „małym dorosłym”, który po prostu zakłada i zgadza się z tym, że jego rodzic nie będzie mógł troszczyć się o jego potrzeby, że jest niewystarczająco ważny.

Jako pozostałość z dzieciństwa każdy z nas czuje się odpowiedzialny za innych, tak jak to robiliśmy dla naszych rodziców. To poczucie odpowiedzialności jest najbardziej intensywne w naszych najbardziej intymnych związkach. Możemy na przykład poślubić tylko kogoś, za kogo możemy czuć się odpowiedzialne tak jak za rodziców.

Dziewczynka dorasta z przekonaniem o konieczności dbania o innych oraz z negatywnymi przekonaniami o sobie: o swojej niskiej wartości oraz nieważności. Także w swoim dorosłym życiu będzie musiała zaprzeczyć własnym potrzebom na rzecz dbania o innych. To jedyny znany przez nią sposób na bycie wystarczająco dobrą i ważną. Jest nauczona, że jest to jedyna droga, aby minimalizować lub eliminować konflikty, krytykę, odrzucenie i rozczarowanie. Robi to, co często jest bardzo dobre, ale niestety jest wykonywane z niewłaściwych powodów.

Na czym polega nadodpowiedzialność w małżeństwie?

Kiedy nasze poczucie odpowiedzialności za innych jest bardzo wysokie, nasza odpowiedzialność za związek jest równie wysoka. Wówczas czujemy się nadmiernie odpowiedzialni za współmałżonka i równie niedostatecznie odpowiedzialni za siebie.

Dla przykładu: nadmierna odpowiedzialność żony za męża oznacza nieustanne przejmowanie się nim. Mówienie o jego potrzebach i problemach. Pośredniczenie np. w konflikcie z teściową czy dziećmi lub usprawiedliwianie go. Żona zaczyna monitorować męża, sprawdza co robi, zaczyna planować mu czas. Tłumaczy go, a nawet podpowiada co mąż powinien powiedzieć lub jak zareagować w jego trudnej sytuacji np. w pracy. Jest odpowiedzialna za to co on czuje (za jego szczęście, gniew czy depresję) lub jak się zachowuje (za jego picie alkoholu, sukcesy, porażki lub nawet głupie gadanie). Jednym słowem traktuje męża jako kolejne swoje dziecko, którym trzeba się zaopiekować, bo sam sobie nie poradzi.

Jednocześnie niedostateczna odpowiedzialność za siebie samą nie pozwala jej mówić o tym, co jest dla niej samej ważne. Nie jest w stanie prosić o to, czego potrzebuje lub pragnie. Nie chcąc obciążać lub przeszkadzać innym swoimi uczuciami i pragnieniami. Może mieć poczucie, że nie żyje swoim życiem, że bardzo jest jej mało w tym związku. Jednocześnie kompensując sobie to życiem w świetle wzorowej żony i matki, opiekującej się wszystkimi, kontrolującej sytuację.

Żona wyprzedza potrzeby męża

Poczucie bycia jedynym, który może zrozumieć i rozwiązać problemy innych ludzi może się rozwijać. Dorosła kobieta może automatycznie zacząć próbować rozwiązywać codzienne problemy innych ludzi, w tym męża. Jakby w pewien sposób była przekonana, że jest to od niej oczekiwane. Wielu mężczyznom pasuje taka rola. Pojawia się jednak tutaj pewna pułapka.

Nie mając kontaktu ze swoimi potrzebami bardzo trudno jest nam trafnie zdefiniować potrzeby drugiej osoby. Stąd żona będąc przekonaną, że robi wszystko dla swojego męża czego on potrzebuje dziwi się, że nie otrzymuje od niego wystarczającej ilości docenienia i podziękowania. Otóż z wysokim prawdopodobieństwem to co w przekonaniu żony było wychodzeniem naprzeciw potrzebom męża może zupełnie mijać się z tym, czego on faktycznie potrzebuje. Jak łatwo można się domyślić powoduje to ogromną frustrację obu stron.

Frustracja i wypalenie się żony

Nadodpowiedzialne osoby doświadczają często uczucia wypalenia, ponieważ mogą nigdy nie poczuć, że zrobiły wystarczająco dużo lub były wystarczająco odpowiedzialne. Nie są w stanie skupić się na sobie lub zadbać o siebie. Zawsze trzeba opiekować się kimś innym, ponieważ tylko dzięki temu czują się adekwatne i ważne. Jednak nigdy nie uda się tego dokonać w 100%. Osoba nadmiernie odpowiedzialna nękana jest przez zwątpienie lub poczucie winy.

Jak przestać być nadmiernie odpowiedzialną?

Recepta może się wydawać banalnie prosta – przestać brać odpowiedzialność za innych :)

Oczywiście zdecydowanie łatwiej jest powiedzieć aniżeli wykonać. A jest to głównie związane z emocjonalnym przywiązaniem do przekonania, że tylko w taki sposób mogę być wystarczająco ważna, dobra i potrzebna. Nad tymi przekonaniami pracujemy na psychoterapii, budując poczucie własnej wartości.

  • Przestań wykonywać zadania należące do innych. Bez względu na to, jak bardzo jest to trudne. Musisz przestać robić rzeczy dla innych tylko dlatego, że jest to dla ciebie „łatwiejsze”, nie zrobią tego „dobrze” lub po prostu „pomogę”. Takie zachowanie tworzy niepotrzebną i niezdrową zależność, która ostatecznie służy podniesieniu swojego poczucia własnej wartości, ważności i byciu potrzebnym. Dodatkowo w momencie, kiedy wyręczamy innych w ich własnych zadaniach, możemy przekazywać im komunikat: „uważam, że sam nie dasz rady tego zrobić, a ja zrobię to zdecydowanie lepiej”. Z takim zachowaniem należy szczególnie uważać w stosunku do dzieci, które z łatwością odczytują komunikaty w ten właśnie sposób, tworząc o sobie przekonanie, że jestem niewystarczająco dobry.
  • Przestań porównywać się z innymi. Na znacznie głębszym poziomie, kiedy przyjmujemy zadania innych, przekłada się to na chwilowe poczucie wyższości. Bycie lepszym lub bardziej odpowiedzialnym niż inni odróżnia nas od tłumu. Czasami dana osoba musi ponieść konsekwencje własnej decyzji, aby się samemu nauczyć i podejmować w przyszłości lepsze decyzje.
  • Przestań ratować innych bez ich wyraźnej prośby. Koncentrując się na problemach innych, energia i uwaga zostaje przekierowana z samego siebie. Ta „ofiara” staje się kolejną manifestacją negatywnego przekonania o sobie. Tutaj pojawia się często gniew i frustracja, kiedy druga osoba nie docenia pomocy. Może pojawić się poczucie bycia wykorzystanym.

Granice między prawdziwą troską o innych i nadmierną odpowiedzialnością zostają zamazane. Nadmiernie odpowiedzialni ludzie będą twierdzić, że nie mają innego wyboru, jak tylko dbać o innych, bo oni sobie sami nie poradzą. Zwykle nie zdają sobie sprawy, że stało się to odruchem, a nie wyborem. Nie mają świadomości jak destrukcyjny ma to wpływ na ich rodzinę. Oczywiście nie tylko kobiety mogą być nadodpowiedzialne w relacji. Coraz częściej zdarza się, że również mężczyźni przyjmują taką rolę w relacji.

Zatrzymaj się na chwilę i spójrz na siebie i swoje życie.

Czy jesteś zmęczony/a opiekowaniem się ludźmi? Masz poczucie, że co byś nie zrobił/a nigdy nie czujesz, że zostało zrobione wystarczająco? Czy czujesz, że jeżeli nie przejmiesz odpowiedzialności wtedy Twój świat lub świat najbliższych zawali się? Jeśli udzieliłeś/aś twierdzących odpowiedzi może już czas zadbać o siebie?

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Asertywność a agresja - gdzie jest granica?

Asertywność a agresja – gdzie jest granica?

Jeśli miałbym się podjąć odpowiedzi na powyższe pytanie jednym zdaniem to: granica między asertywnością a agresją zawiera się w odpowiedzialności. Wiem, brzmi dziwnie i tajemniczo. Poniżej w kilku zdaniach postaram się opowiedzieć dlaczego tak może być.

Asertywność i agresja – charakterystyka pojęć

Asertywność i agresja to dwa zupełnie odmienne sposoby komunikowania tego, co myślisz, czujesz, co Ci się nie podoba a co przeszkadza. Postawy, jakie przyjmujesz w stosunku do innych ludzi wzbudzają różne reakcje. Być może, w odpowiedzi na czyjeś zachowanie automatycznie, niemalże odruchowo reagujesz złością, próbując się obronić lub zawalczyć o własne prawa? Dzieje się tak wtedy, kiedy masz poczucie, że Twoje granice zostały naruszone – Twój wewnętrzny spokój został naruszony.

Postawa agresywna

Przykłady postawy agresywnej:

  • w sklepie ktoś stojący w kolejce za nami, w opryskliwy sposób skrytykuje, że np. “za wolno robimy zakupy”, “jesteśmy ślamazarni” itp.
  • podczas domowej sprzeczki jedno zarzuca drugiemu: “nie umiesz podejmować decyzji”, “zawsze utrudniasz” , “do niczego się nie nadajesz” itp.

Takie zachowania mogą prowadzić do niżej opisanych sposobów reagowania:

Ucieczka

W przedstawionych powyżej przykładach możemy zareagować na różne sposoby. Każdy człowiek ma wyuczony, preferowany typ reakcji na rozmaite sytuacje. Taki rodzaj preferowanej reakcji jest automatyczny i najczęściej uruchamiany niemal natychmiastowo bez zbędnej refleksji, lub analizy. Po prostu wybieramy utarte ścieżki. Często nie zastanawiamy się, co moglibyśmy zrobić w odrębny spsoób, żeby w danej sytuacji poczuć się inaczej np.: bezpieczniej.

Sytuacje konfliktowe mogą się przerodzić w wielką kłótnię, która dostarczy nam różnych negatywnych doświadczeń emocjonalnych: złości, lęku, żalu, smutku, poczucia winy. W takich warunkach raczej niemożliwym jest znalezienie konstruktywnego rozwiązania konfliktu. Jedną ze strategii radzenia sobie z konfliktami jest ich unikanie – swoista ucieczka przed problemem, lub osobą i jej zachowaniem.

Możemy odczuwać lęk przed konfrontacją, która obarczona jest koniecznością rezygnacji z komfortu, spokoju i bezpieczeństwa. Ów spokój i bezpieczeństwo bywa bardzo pozorne. Jest to często paradoks, bo w sytuacji w której poddajemy się bez walki często uruchamiamy, lub potwierdzamy swoją negatywną samoocenę; np.: “jestem za słaby żeby się przeciwstawić”, “nie mam tyle odwagi”, “jestem tchórzem”. Przeżywając porażkę możemy czuć złość na siebie i pielęgnować przekonanie, że nie potrafimy zareagować – powiedzieć „stop”. Boimy się, że ta druga osoba będzie dalej atakować i nie poradzimy sobie w tej potyczce. W ten sposób budujemy lub potwierdzamy wewnętrzny obraz siebie i napędzamy mechanizm – swoisty zaklęty krąg:

Boję się zareagować → Myślę, że jestem do niczego i że sobie nie poradzę → Czuję lęk → Unikam sytuacji→ Uciekam → Następnym razem też boję się zareagować, bo ucieczką wzmacniam swój lęk (przecież bym nie uciekał, gdyby nie było się czego bać) → Myślę, że jestem do niczego i że sobie nie poradzę → Boję się zareagować → Czuję lęk → itd.…

W tym też miejscu zachęcam do autorefleksji na temat tego jak my, oraz inni mogą się poczuć w danej sytuacji; tj.: w trakcie trwania kłótni, oraz po jej zakończeniu. Zanurzając się w głąb swoich emocji możemy dokonać swoistego monitoringu: jak ja się czuję, co ja robię, czemu to służy, oraz jak się będę czuł jeśli podejmę różne działania. Warto szczególnie zadać sobie pytanie, jak chciałbym się czuć i jak może czuć się druga osoba pod wpływem mojego zachowania.

Niech za przykład posłuży sytuacja, w której się bardzo zdenerwowałem i postanowiłem nakrzyczeć na kogoś, żeby wpłynąć na jego zachowanie. W tym przypadku towarzyszy mi emocja złości. Mogę sprawdzić czy jeśli nakrzyczę na drugą osobę: jak ona zareaguje i co poczuje. Wystarczy tylko, że spróbuję wyobrazić siebie na jej miejscu. Jeśli zareaguje podobnie jak ja: krzykiem, to czy nie stanie się tak, że moja złość wzrośnie? A może dodatkowo pojawi się lęk – strach przed agresją słowną. Jeśli tak to czy mój stan emocjonalny jest dla mnie dobry, czy w ten sposób czuję spokój i ulgę. Jeśli nie, to może warto zrobić coś innego niż krzyczeć? Co mogę zrobić?

Atak

Może być też tak, że elokwentną, ale obraźliwą frazą dokonamy (publicznego) nokautu oponenta. Wynosząc oprócz poczucia wyższości i górowania nad pokonanym, poczucie winy i kaca moralnego. Oczywiście może być tak, że to my jesteśmy osobą która prowokuje innych; np.: ponagla innych w kolejce w sklepie. Czekamy z poczuciem krzywdy, że przez czyjąś opieszałość i ślamazarność gdzieś się spóźnimy. Postanawiamy zaatakować, żeby wywrzeć wpływ na czyjeś zachowanie. Często jednak się okazuje, że taka postawa nie przynosi zamierzonego efektu, a wręcz odwrotnie. Zaatakowany człowiek będzie się bronił, lub stawiał opór. Tak czy inaczej czas stania w kolejce może się wydłużyć. Tym samym spowodować w nas eskalację złości i poczucia bezsilności. Jak również wywołać poczucie winy i wstydu za doprowadzenie do niepotrzebnej kłótni.

Zapętlenie w złości – kiedy złość dominuje w życiu

Przeżywanie emocji złości nie jest problemem samym w sobie. Złość to uczucie, które w codziennym funkcjonowaniu pozwala nam identyfikować sytuacje, w których zostają naruszone nasze granice oraz zakłócony nasz wewnętrzny spokój. Gdybyśmy jej nie odczuwali nie wiedzielibyśmy, czy jakieś zachowanie innych ludzi nie jest zgodne np.: z naszymi oczekiwaniami.

Trudność w radzeniu sobie z przeżywaniem złości w relacji z ludźmi objawia się na etapie wyrażania tej emocji w sposób agresywny – naruszający granice komfortu. Styl wyrażania emocji, w tym złości, jest również wyuczony w procesie modelowania i socjalizacji od najmłodszych lat. Kiedy ktoś – poprzez wielokrotne zmuszanie nas do czegoś używał agresji, wywołując lęk i poczucie bezsilności, mógł nas nauczyć bezradności.

Brak możliwości stawienia oporu kształtuje postawę uległą wobec innych. Uczy częstego wybierania strategii ucieczkowej (unikanie konfliktów, żeby nie narazić się na czyjąś złość). Jak również tego, że gdy samemu będziemy agresywni to wywrzemy wpływ na innych poprzez wzbudzanie w nich strachu. Ktoś coś osiągnął bo się baliśmy, a później samemu stosując agresję udaje nam się uzyskać coś od innych. Uczymy się, że to skuteczny sposób “dbania o własne prawa i granice”. W efekcie może być tak, że będziemy funkcjonować w jednej lub w drugiej skrajności. Będąc agresywnym wobec innych, lub podporządkowując się, ulegając innym w obawie przed agresją. Czyli albo przerzucając odpowiedzialność za nasze emocje na innych, lub unikając odpowiedzialności za to jak się czujemy.

Złość skierowana na zewnątrz, bo to czyjaś wina, że mam źle

Próbując przeforsować swoje potrzeby siłowo, można spotkać się z oporem, na którego przełamanie trzeba by poświęcić jeszcze więcej energii i wysiłku. W efekcie końcowym i tak może okazać się, że korzyści emocjonalne (zadowolenie z “wygranej”) są mniejsze niż poniesione koszty i konsekwencje emocjonalne (wyczerpanie “walką”, doświadczanie złości i lęku, bycie w gotowości do ataku i trwanie w konflikcie).

Przykładem może być autorytarna i agresywna w swej postawie partnerka, która ma poczucie, że musi wymóc jakieś działania na swoim partnerze. Z czasem może czuć się unikana i odrzucana, co w efekcie też może ją złościć.

Na przykład: agresywna żona/partnerka narzucająca swój gust partnerowi np. w kwestii doboru ubioru na wspólne spotkania ze znajomymi, poprzez atakowanie go: “wyglądasz jak głupek”, “masz beznadziejny gust”, lub szantaż “jak się nie przebierzesz, to ja z tobą nigdzie nie wychodzę”.

W naturalny sposób jej partner może reagować przeciwnie do jej intencji – oporem, lub swoistą blokadą zachowania. Sam będzie przeżywał złość, a być może smutek, lub też poczucie winy. Jeśli uzna, że on swoim zachowaniem doprowadza ją do złości. Podsumowując: gdy jej partner będzie się buntował, to może wywołać u niej jeszcze większą złość. W efekcie może prowadzić to do pogłębienia konfliktu. Przy kolejnej podobnej sytuacji on może zdeklarować niechęć do wspólnych wyjść, lub uchylać się/unikać podobnych sytuacji.

W dalszej perspektywie kobieta ta może uznać, że on nie chce spędzać z nią czasu, lub nie lubi jej znajomych. Istnieje ogromne ryzyko, że to w dalszym ciągu będzie wzbudzać w niej złość – że ona nie ma na niego wpływu, a on unieważnia jej potrzebę wspólnego spędzania czasu. Dopóki on nie nazwie tego co się dzieje, a ona nie będzie gotowa wsłuchać się w tą wersję opisu. W konsekwencji ona będzie żyła w przekonaniu, że to jego wina, że przeżywa złość do niego.

Złość skierowana do środka (autoagresja), bo to moja wina, że mam źle

Przekonanie, że lepiej nie narażać się na konflikty i kłótnie, często bierze się stąd, że mamy “w głowie” zbudowany pewien model konfliktu, który nam się nie podoba. Mogąc doświadczyć kłótni rodzinnych jako dziecko, w późniejszym życiu nie chcemy odtwarzać podobnych sytuacji. Nie chcemy przeżywać również przykrych emocji: lęku, złości, bezradności. Myślimy, że nie ujawniając naszych uczuć związanych z danym wydarzeniem lub osobą, unikniemy sytuacji konfliktowej, w prawdzie przenosząc konflikt do naszego wnętrza (poprzez jego przeżywanie).

Kłopot polega na tym, że ładunek emocjonalny jak każda energia – w przyrodzie nie ginie. Może być tylko w coś przekształcona. Jeśli decydujemy się nie ujawniać swoich emocji to kierujemy je do środka – na siebie. Mając nie wyrażone: żal, złość, lub też bardzo pozytywne uczucia (lubienie, uznanie) możemy je przekształcić w zarzut wobec siebie. Najczęściej budujemy treści związane z oceną siebie. Przykładowo: “jeśli nie jestem w stanie powiedzieć komuś co do niego czuję, to znaczy że jestem tchórzem”, “jestem słabym człowiekiem”, albo “niegodnym miłości”, “gorszym, którego nikt nie rozumie”. Nasycone negatywną samooceną treści same w sobie są komunikatem agresywnym.

Sytuacja, która nierzadko odciska swoje piętno na wielu relacjach między ludźmi to przykład, gdy mąż autorytarnie decyduje o wspólnie spędzanym czasie. Żona pomimo, że jej się to nie podoba nic nie mówi, żeby uniknąć konfliktu. On będzie się uczył, że decyduje za nią, później już w ogóle nie biorąc pod uwagę jej zdania. Ona z kolei będzie mogła się poczuć nie ważna, że jej zdanie się nie liczy (chociaż nic nie mówiła…). W efekcie może doświadczyć poczucia bycia niezrozumianą, pomijaną, ale też myśleć że jest zbyt słaba żeby walczyć o swoje potrzeby.

Asertywność – remedium na agresję

Postawa asertywna zakłada, że my w kontakcie z drugim człowiekiem będziemy otwarcie i wprost komunikowali co myślimy i czujemy. Pozwalamy sobie na wyrażanie swoich potrzeb i chronimy własnych praw, ale przy jednoczesnym poszanowaniu praw drugiej osoby.

Wgląd – rozumienie własnych emocji

Gdyby spróbować zobrazować, na czym to polega możemy odnieść się do przykładu z niecierpliwym klientem w kolejce w sklepie. Klient ten wie, że się spieszy i czuje napięcie związane z tą sytuacją. Różnica polega na tym, że zamiast atakować, czy obrażać oczekujących w kolejce może poprosić o ustąpienie pierwszeństwa, bo się spieszy. Oczywiście może się zdarzyć, że osoba poprzedzająca odmówi, gdyż też się spieszy. Wówczas asertywność zakłada poszanowanie prawa drugiego człowieka do udzielenia nam odpowiedzi negatywnej. Niezależnie od wyniku komunikatu, dochodzi do interakcji, która pozwala rozładować emocje, oraz daje szansę na zrozumienie drugiej osoby.

Odzwierciedlanie – rozumienie emocji innych ludzi

Ważną składową dającą przestrzeń do podejmowania prób bycia asertywnym jest wyobrażenie sobie, jak może czuć się druga osoba kiedy coś usłyszy, lub doświadczy reakcji. Można zawsze zadać sobie pytanie – jakbym chciał(a), żeby mnie inni traktowali w konkretnych sytuacjach. Następnie sprawdzanie takiej postawy w codziennym życiu – również, a zwłaszcza w relacjach z bliskimi ludźmi.

Nadmierna uległość

Dotyczy to również osób nadmiernie uległych i nie potrafiących odmawiać. W pewnym sensie brak asertywności wynikać może z przekonania, że jeśli nie będę spełniał(a) czyichś oczekiwań to inni nie będą mnie akceptowali. Nie będą mnie lubli. Przykładem jest uległa żona, lub uciekający przed konfrontacją klient. Człowiek tak działający może się bardzo eksploatować, być ciągle zmęczony, nie mieć czasu dla siebie. Zaś w środku przeżywać złość na siebie i innych. Wyrzucać sobie,  że “nie potrafię powiedzieć stop”, lub “inni są źli, bo przerzucają na mnie wszystkie swoje sprawy”.

Postawa asertywna – komunikat “ja”

Postawa asertywna nie zakłada, że “musi być tak jak chcę”. Tylko, że mam prawo mówić, co chcę i wyrażać swoje potrzeby, bez naruszania potrzeb innych.

Asertywny mąż, który jest zły na żonę powie: “jest mi trudno samemu podejmować decyzje”, albo “czuję złość, że jeszcze nie podjęłaś decyzji, bo czuję, że zostaję z tym sam”. Asertywny klient powie: “Przepraszam. Bardzo się śpieszę, czy mogę jakoś pomóc w pakowaniu zakupów?”, lub “Przepraszam. Bardzo się spieszę. Czy mógłby pan/pani trochę szybciej robić zakupy?”.

Niezależnie od tego, czy identyfikujesz się jako osoba nadmiernie podporządkowana, czy jawnie agresywna w zachowaniu, dopiero gdy spróbujesz wziąć odpowiedzialność za swoje uczucia  – czyli wyrażać na zewnątrz to co Ci się nie podoba, czego nie chcesz robić, co chcesz robić, z czego zrezygnować, a co zmienić – masz szansę uwolnić się od negatywnych emocji, czyli schodzić ze ścieżki agresji i dążyć drogą asertywności.

Poczucie własnej wartości

Najczęściej źródłem agresji jest niestabilna, lub niska samoocena. Aby nauczyć się być asertywnym – żyć w zgodzie ze sobą i innymi – niewystarczające będzie poznanie sztywnych technik: “mówienia stop” i “stawiania granic”. Kluczowe jest poznanie siebie. Zbudowanie na tyle pozytywnego obrazu siebie, żeby móc uznać, że “ja” jestem “w porządku” w odniesieniu do siebie i innych ludzi. Wtedy inni i otaczający świat też mogą okazać się być “w porządku” w stosunku do mnie. Więcej na temat poczucia własniej wartości pisaliśmy tutaj.

Warto zacząć zmianę postawy od drobnych, codziennych spraw, a być może odkryjesz dlaczego dobrze jest być asertywnym.

Uczymy jak radzić sobie z niekontrolowanymi emocjami. Skontaktuj się z Nami!

 

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Święta, święta i poświąteczna depresja

Święta, święta i poświąteczna depresja

Oczekiwania vs rzeczywistość

Już od listopada, a często wcześniej media i sklepy roztaczają przed nami wizję świątecznej sielanki zaczerpniętej żywcem z bajki. Kiedyś, popularne życzenia świąteczne brzmiały: “Wesołych Świąt”, dziś coraz częściej słyszymy: “Magicznych Świąt”. Jak większość rzeczy w naszym współczesnym świecie, również święta mają być idealne.

Na długo przed samym Bożym Narodzeniem nastawiamy się na sprostanie własnym bądź cudzym oczekiwaniom przeżycia idealnych a nawet magicznych świąt. Czujemy lęk, że nie sprostamy takim oczekiwaniom. Tym samym będziemy czuli się gorsi od “innych”, którzy do sieci wrzucą kolorowe świąteczne zdjęcia. To prosta droga do wypalenia, którego doświadcza bardzo wiele osób w okresie poświątecznym. Co roku po świętach na psychoterapię zgłasza się największa ilość pacjentów z podejrzeniem depresji.

Powrót do szarej rzeczywistości

“Święta, święta i po świętach” – niemal wszędzie już drugiego dnia świąt czy bezpośrednio po nich słyszy się to stare powiedzenie. W kontekście nastroju ma ono jednak duże znaczenie, bo wszystkie świąteczne elementy wystroju przestają cieszyć i zachwycać tak samo jak wcześniej. Bliscy wrócili do swoich domów, a my musimy wracać do szarej rzeczywistości pracy i obowiązków. To dość przygnębiający moment szczególnie, że te kontrastujące emocje (radość vs smutek; zachwyt vs obojętność) są dość silne i zmieniają się niemal w jednym momencie zamknięcia drzwi za ostatnim gościem czy pobudką w pierwszy dzień po świętach.

Demony przeszłości

Dla poświątecznego nastroju nie pozostają bez znaczenia też same święta i rodzinne spotkania. Często wracają tak zwane demony przeszłości. Siadamy do stołu i uśmiechamy się do ludzi, do których wcale nie do końca chcemy, do których nadal mamy żal (do ojca, który całe życie pił; do matki, która była bierna; do rodzeństwa, które traktowało nas jak „zło konieczne”). Jeszcze się do tego zdarzy, że ktoś za dużo wypije i powie kilka niepotrzebnych, przykrych słów. A nawet jeśli dzisiaj nikt nas już źle nie traktuje, to jednak takie spotkania uruchamiają przykre wspomnienia i trudne emocje z przeszłości.

Zimowy czas

Poza tym warto pamiętać, że po tym niezwykle kolorowym czasie pełnym świateł i światełek wracamy do ciemnych, najkrótszych dni w roku. Z czysto fizjologicznego punktu widzenia ma to bezpośrednie odbicie na zegarze biologicznym organizmu, który zmniejsza energię i napęd, żeby przetrwać zimę.

Duchowa pustka

Chciałabym zwrócić też uwagę na religijny aspekt przeżywania świąt. A tak właściwie, coraz częściej brak tego religijnego aspektu. O świętach zaczynamy myśleć często już nawet w październiku. Powoli rozglądamy się za prezentami dla bliskich osób, zastanawiamy się gdzie i z kim w tym roku usiądziemy przy wigilijnym stole, w co się ubierzemy. Od początku grudnia usilnie próbujemy znaleźć czas na wszelkie porządki i pozostałe świąteczne przygotowania, ale często nie znajdujemy chwili na zastanowienie się, jakie faktycznie znaczenie mają dla nas Święta Bożego Narodzenia. Po Wigilii, często naznaczonej dużym napięciem, może nawet trafimy do kościoła powitać Nowonarodzonego, ale po tym pędzie i cały czas zmęczeni często traktujemy ten moment jak kolejny punkt programu, który trzeba zrealizować. I niby te święta to „Boży czas” to jednak może po nich pozostać duchowa pustka – jakbyśmy przeszli przez ważny czas i go trochę nie zrozumieli, nie do końca zauważyli.

Jak zatem sobie radzić z poświąteczną depresją?

Po pierwsze to warto usiąść i spokojnie się zastanowić jaka jest przyczyna tego obniżonego nastroju w naszym życiu. Jeśli jest to wspomniany wyżej kontrast emocji wówczas warto dać sobie prawo do tego, żeby czuć się właśnie tak jak się czuję – nieco przygnębienia, trochę nostalgii. To nic złego, ważne jedynie, żeby rozumieć co się z nami dzieje i zaopiekować się sobą – ciepła herbata, garść sympatii do siebie i pielęgnacja miłych wspomnień może w tym bardzo pomóc 😊

Jeśli natomiast to te demony przeszłości wprowadziły nas w trudny nastrój to warto, żeby zrozumienie tego czynnika stało się dla nas początkiem przepracowania w sobie (samodzielnego lub w trakcie psychoterapii) tych trudnych doświadczeń i ciągnących się za nami trosk, bólu, tęsknoty czy innych nieprzyjemnych emocji. Nie pomoże nam to poradzić sobie z obniżonym nastrojem dzisiaj ale daje dużą szansę na zabezpieczenie siebie samego przed wieloma kolejnymi, podobnymi okresami w naszym życiu.

Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu depresji, także online.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Świąteczna depresja - dowiedz się, jakie są jej oznaki

Świąteczna depresja – dowiedz się, jakie są jej oznaki

Boże Narodzenie jest jednym z okresów w roku, kiedy depresja jest najbardziej prawdopodobna. Wskaźnik samobójstw jest wyższy w grudniu niż w jakimkolwiek innym miesiącu, co wskazuje na to, że świąteczna depresja powinna być traktowana całkiem poważnie. Depresja w czasie świąt Bożego Narodzenia może być wywołana przez wiele czynników, takich jak utrata bliskiej osoby, porażki w minionym roku oraz poczucie samotności.

Dla chorych na depresję, święta to trudny czas

Negatywne uczucia, które towarzyszą chorej osobie są dla niej szczególnie trudne w tym okresie, ponieważ wszyscy inni dookoła wydają się być bardzo szczęśliwi. Dookoła pojawiają się radosne piosenki, świąteczne lampki na choinkach i uśmiechnięci Mikołajowie.

Trudno jest się wówczas przyznać, że nie czujemy tego samego. Pojawia się poczucie winy, że nie potrafimy cieszyć się tak samo jak inni. Co gorsza obawiamy się, że swoim nastrojem możemy zepsuć radość innych. Stąd pojawia się jeszcze większe ukrywanie swoich uczuć przed światem i jeszcze większe napięcie wynikające z przybierania pozytywnej maski.

Nie chcemy czuć się “innymi” lub wyalienowani, ale też nie chcemy zwracać na siebie uwagi. Zastanawiamy się, co jest z nami nie tak i dlaczego nie możemy po prostu wejść w tą świąteczną aurę w pełnej radości. Z założenia to ma być najszczęśliwsza pora roku, a my ledwo potrafimy podnieść się rano z łóżka.

Świąteczne obniżenie nastroju

Nie każda świąteczna depresja ma swoje korzenie w utracie kogoś bliskiego. Kiedy nie odnajdujemy realnego powodu, dla którego mamy tak obniżony nastrój, może pojawić się jeszcze większe przygnębienie z powodu braku zrozumienia swojego stanu – “Przecież niczego realnie mi nie brakuje, nic takiego się nie stało”.

Ludzie często nie zdają sobie sprawy, że święta są wystarczająco stresujące, by wywołać depresję. Czasami chaos, zgiełk i potrzeba idealnego przeżycia świąt czy też chociażby sprostania wmówionym sobie standardom wystarczą, aby wprowadzić osobę w depresję.

Poczucie, że muszę kupić takie prezenty, które sprostają oczekiwaniom innych, muszę przygotować taką wieczerzę wigilijną, która będzie na odpowiednim poziomie. A co z tymi wszystkimi wydatkami? Czasami przy okazji świąt, wydajemy zdecydowanie więcej niż możemy sobie na to pozwolić. To również dokłada swoją cegiełkę do rosnącego napięcia i obniżającego się nastroju.

Niezależnie od tego, jaki jest powód wpadania w obniżony nastrój i zobojętnienie w okresie świątecznym, najważniejszą rzeczą jaką możemy zrobić jest opowiedzenie komuś o tym co się z nami dzieje. Proszenie o pomoc jest oznaką siły, a nie słabości. W ciągu ostatnich dziesięciu lat nastąpiło pewne przebudzenie, które nieco naświetliło problem depresji. Ludzie stali się bardziej wyedukowani pod tym względem. Lepiej rozumieją to zjawisko. Często ci których kochamy już wcześniej zauważyli, że coś się z nami dzieje, zanim zdecydowaliśmy się na rozmowę z nimi.

Oznaki świątecznej depresji

Świąteczna depresja może różnorako się zaczynać. Po prostu możesz zacząć czuć się bardziej zmęczony niż normalnie, dłużej spać lub wręcz przeciwnie – mieć trudności ze spaniem. Możesz odkładać w czasie zakupy świąteczne, być bardziej drażliwym lub wybuchać bez wyraźnej prowokacji. Możesz czuć się jakby odłączony od rzeczywistości i reszty świata, wycofany z otoczenia, nawet w stosunku do najbliższych. Być może właśnie to są znaki ostrzegawcze przed nadchodzącą świąteczną depresją. Warto jest się wówczas nad sobą pochylić i zaopiekować.

Radzenie sobie ze świąteczną depresją, zaczyna się od rozpoznania jej. Pierwszym krokiem może być znalezienie dobrego słuchacza, który może pomóc w tych pierwszych etapach. W depresji mamy zniekształcone postrzeganie rzeczywistości. Zaufana osoba może pomóc nam w rozwiązywaniu naszych trudności na bieżąco. Powoduje to wzrost naszego poczucia kontroli nad rzeczywistością.

Oczywiście obniżony nastrój w okresie świątecznym nie musi od razu oznaczać, że potrzebujesz dogłębnej psychoterapii. Jednak warto byłoby się zastanowić, co spowodowało taką reakcję emocjonalną akurat w tym czasie. Być może trzeba będzie się zastanowić nad tym, jaki wpływ na nas mają inne osoby, czy jest to dla nas zdrowe? Może trzeba będzie popracować nad stawianiem granic, może przepracować przeszłą traumę lub utratę bliskiej osoby?

Powody powstawania świątecznej depresji

Najczęstsze powody powstawania świątecznej depresji oraz radzenie sobie z nimi:

Poczucie osamotnienia

Dla osób, które nie posiadają rodziny, nie mają innych osób znaczących lub żyją daleko od nich, okres świąteczny może być szczególnie trudny. Tęskniąc za towarzystwem, samotni ludzie mogą izolować się jeszcze bardziej, wprowadzając się w jeszcze trudniejsze uczucia.

Radzenie sobie:

  • Oprzyj się pokusie zamknięcia się w domu. Wyjdź z łóżka, wyjdź z domu, nawet jeżeli miałaby to być krótka wycieczka do ulubionej kawiarni. Twoim celem będzie przebywanie wśród ludzi. Krótka rozmowa lub po prostu wymiana uśmiechów podnosi nastrój i zmniejsza poczucie osamotnienia. Weź udział w wydarzeniach społecznościowych. Dowiedz się, co się dzieje w Twojej okolicy i zaangażuj się. Niezależnie od tego, czy będzie to wspólne śpiewanie kolęd czy lokalny jarmark świąteczny. Wyjście z domu może Ci pomóc w złagodzeniu samotności.
  • Znajdź sobie nowe zajęcia, aby mieć mniej czasu na samotne przesiadywanie w domu i zastanawianie się nad swoim poczuciem osamotnienia. Może warto będzie zarezerwować sobie jakąś wycieczkę, do miejsca które zawsze chciałeś zobaczyć? Samo bycie częścią grupy anonimowych osób może przywrócić Ci równowagę. A może warto zgłosić się na wolontariat, zrobić coś co pozwoli Ci uwolnić się od swoich negatywnych myśli.
  • Zadzwoń do kogoś, kto Twoim zdaniem może czuć się tak jak Ty. Może się okazać, że ta osoba chętnie porozmawia z Tobą wiedząc co prawdopodobnie aktualnie czujesz. A może nawet będziecie mogli razem spędzić ten czas, pomagając sobie nawzajem?
  • Połącz się ze znajomymi i rodziną. Nawet jeśli dzieli Cię odległość, możesz pozostać w kontakcie z bliskimi online lub telefonicznie.

Utrata bliskiej osoby

Jeśli w minionym czasie utraciłeś bliską osobę, pomysł doświadczania szczęścia w okresie świątecznym może sprawić, że poczujesz się winny lub będziesz miał poczucie, że przez swoją radość nie okazujesz należytego szacunku zmarłej osobie.

Radzenie sobie:

  • Nic na siłę. Jeżeli nie czujesz, że chcesz się cieszyć tak jak inni, bo w środku nadal przeżywasz żałobę, to nie idź za tłumem i nie rób tego. Każdy potrzebuje swojego czasu na przeżycie utraty i tęsknoty.
  • Jeżeli jednak czujesz, że jesteś w stanie się już cieszyć, możesz pójść za tym nie zważając na to co “powinno się” w danej sytuacji lub jakie oczekiwania mogą mieć co do tego inni ludzie. Szacunek do osób zmarłych i ich wspominanie, polega również na przywoływaniu tych pozytywnych chwil i uśmiechu. Uśmiech może być takim samym wyrazem miłości jak łza. A czego życzyłaby sobie dla Ciebie ta bliska osoba?

Więcej na temat świąt w cieniu żałoby i jak sobie z tym poradzić pisaliśmy tutaj.

Tęsknota za świętami z przeszłości

Wspomnienia i tradycje są dużą częścią świąt. Jeśli twoje obecne okoliczności życiowe są inne niż były wcześniej, w Twojej ocenie gorsze, możesz odczuwać tęsknotę za “szczęśliwszymi czasami”, kosztem teraźniejszości.

Radzenie sobie:

  • Stwórz nowe tradycje. Nie ma sztywnych zasad określających, jak powinny wyglądać święta. Jeśli obawiasz się, że powtarzanie starej tradycji sprawi, że będziesz smutny, bo nie ma już tych osób, co były wcześniej lub okoliczności znacznie się zmieniły – wymyśl nową. Jeżeli rodzinne święta wiązały się z przygotowywaniem wypieków dla dzieciaków – tym razem możesz przygotować wypieki dla dzieci ze szpitala. One też na pewno potrzebują tej magii świąt, której im tam brakuje.
  • Jeżeli jest Ci zbyt trudno pozostać w tym samym miejscu, które za bardzo kojarzy Ci się z trudnymi wspomnieniami – udaj się tam, gdzie tych wspomnień nie będzie. Odwiedź znajomych lub zarezerwuj hotel w innym mieście. Zaplanuj kilka działań, kup sobie prezent i rozkoszuj się anonimowością.
  • Ostatecznie nie próbuj też na siłę wykrzesać z siebie radości. Pozostań wierny swoim uczuciom i zaopiekuj się sobą. Być może w te święta powinieneś znaleźć też chwilę tylko dla siebie. Na przykład pod kocem z ciepłą, aromatyczną herbatą, przy ulubionym serialu. Następnie zaplanuj czas tak aby mimo wszystko pozostać aktywnym.

Kłótnie w rodzinie

To, że jesteśmy spokrewnieni nie oznacza, że zawsze będziemy się świetnie dogadywać. Nierozwiązane konflikty rodzinne mogą przyczynić się do zwiększonego napięcia i lęku przed spotkaniem rodzinnym.

Radzenie sobie:

  • Ustaw realistyczne oczekiwania. Boże Narodzenie może nie być bajecznym spotkaniem rodzinnym, na które liczyłeś. Zaplanuj, w jaki sposób poradzisz sobie z pojawiającym się uczuciem napięcia podczas spotkania z pozostałymi członkami rodziny.
  • Postaw dzieci na pierwszym planie. Jeśli masz dzieci, pomiń rodzinne konflikty pomiędzy dorosłymi na rzecz przygotowania radosnych świąt dla Twoich pociech.
  • Nie pij zbyt dużo alkoholu. Alkohol może być metodą radzenia sobie z pojawiającym się napięciem i niepokojem. Niestety nie jest to dobra droga do sprostania tym przykrością, ponieważ jest to prosty mechanizm prowadzący do uzależnienia. Znajdź inne, zdrowsze dla siebie metody poradzenia sobie ze stresem. Alkohol może także powodować Twoją mniejszą odporność na niewchodzenie w konflikty. Niestety pod wpływem alkoholu mamy mniejszą kontrolę nad swoimi emocjami. Możemy stać się bardziej podatni na śmiałe wyrażanie swojego zdania i konfrontowanie się z innymi. Będzie tylko zaostrzało kłótnie.
  • Unikaj oczywistych wyzwalaczy konfliktów. Jeśli wiesz, że istnieją pewne sporne tematy dla Twojej rodziny, które zawsze kończą się kłótnią – staraj się ich unikać.

Więcej na temat tego skąd się biorą kłótnie przed świętami i jak sobie z nimi poradzić pisaliśmy tutaj.

Rozpoznanie i zmiana zachowań, które przyczyniają się do stresu, pomoże Ci przetrwać okres świąteczny. Pamiętaj o podstawowych zasadach zdrowego trybu życia – dobre odżywianie, ćwiczenia i wystarczająca ilość snu mogą pomóc Ci uporać się ze świątecznym stresem.

Dla tych z nas, którzy nie mają trudności o tej porze roku, jest to okazja, aby dotrzeć do tych, którzy mogą borykać się ze świąteczną depresją. Jeśli twoje objawy stresu, lęku lub depresji są ciężkie lub długotrwałe, znacznie utrudniają Ci funkcjonowanie – skontaktuj się z psychoterapeutą lub lekarzem, który pomoże Ci w powrocie do równowagi emocjonalnej.

Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu depresji, także online.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Żałoba i święta - jak przetrwać ten trudny czas?

Żałoba i święta – jak przetrwać ten trudny czas?

Stwierdzenie, że do życia potrzebujemy umiejętności doświadczania zarówno radości, jak i smutku, nabiera szczególnego znaczenia przy świątecznym stole. Tradycja spotkań rodzinnych, gromadzenia się, odnosi się wprost do tych dwóch stanów – cieszymy się z czyjejś obecności, jednocześnie smucąc się, że kogoś bliskiego z nami nie ma. Co roku przecież odwiedzamy lub jesteśmy odwiedzani i co roku nie wystarcza czasu i sił, żeby zobaczyć się ze wszystkimi. Takie życie…

Przychodzą jednak święta, podczas których czyjejś nieobecności doświadczamy z wyjątkową mocą. Dzieje się tak wtedy, gdy nie możemy już powiedzieć sobie: “Zobaczymy się następnym razem”. Strata bliskiej osoby, tak trudna do zaakceptowania na co dzień, w czasie świąt przypomina o sobie ze zdwojoną mocą.

Ślad tej próby, dotykającej przecież, prędzej czy później każdego z nas, znalazł miejsce w rytuałach świątecznych. Puste miejsce przy stole, czysty talerz czekający na “niespodziewanego gościa”, reprezentuje tak naprawdę bliskich, którzy nie mogą już zasiąść z nami do kolacji osobiście. I choć tradycja katolicka podpowiada, aby zostawić to puste krzesło dla obcego przybysza, to przecież patrzymy na nie z nadzieją ujrzenia raz jeszcze znajomej twarzy.

Żałoba i Boże Narodzenie

Święta w cieniu żałoby to czas wielkiej próby dla osób borykających się ze stratą bliskich. Atmosfera, która powinna sprzyjać celebrowaniu relacji i skoncentrowaniu się na tym, co nas łączy z innymi, może dramatyzować odczucia i tworzyć dodatkową presję.

Osoby pogrążone w żałobie odświeżają swoje wspomnienia, co zazwyczaj staje się bardzo bolesne. Widok innych, kojarzących się z utraconą osobą, przyglądanie się wieloletnim rytuałom, które dziś uwypuklają brak kogoś kochanego – to musi wiele kosztować.

Jest rzeczą oczywistą, że tak osobisty proces nigdy nie przebiega identycznie. Zarówno fenomenalny dla każdego z nas sposób przeżywania trudnych doświadczeń, jak i kontekst żałoby – okoliczności śmierci i czas jaki od niej upłynął, charakter relacji jaki nas łączył – tworzą specyficzną, za każdym razem niepowtarzalną sytuację.

Etapy żałoby

Można jednak wyłonić najbardziej podstawowy podział etapów żałoby, wskazując trzy okresy tego procesu. Początek to szok (a często także zaprzeczenie), będący formą ucieczki od przytłaczającego doświadczenia. Dominują tu krańcowe zjawiska – od odrętwienia po gniew; od najgłębszej rozpaczy po pozorną obojętność.

Po jakimś czasie przychodzi czas na skonfrontowanie się z nową rzeczywistością, w której wciąż dominuje poczucie braku i nietrwałości. Na tym etapie żałoby, dużo osób odczuwa dezorganizację, “nieradzenie sobie” i oderwanie od rzeczywistości. Dominują raczej myśli i pytania o charakterze egzystencjalnym.

Po tych dwóch stadiach powinien nadejść czas reorganizacji – powrotu motywacji i odzyskania pragnienia sprawczości. To w tym okresie osoba “wraca do życia”, co najczęściej oznacza umiejętność włączenia się w prozaiczne, codzienne procesy i odbudowywanie relacji interpersonalnych oraz wiary w siebie.

Opisane etapy w każdym, indywidualnym przypadku mają swój szczególny przebieg i tempo. Dobrze o tym wiedzieć, aby nie przyspieszać, a tym bardziej nie pomijać żadnego z nich.

Żałoba w święta – jak przetrwać ten czas?

Żałoba to przeżycie emocji po stracie, zatem największe ryzyko tkwi w blokowaniu uczuć i zbyt długim zamykaniu się w doświadczeniu braku. W ten sposób zatrzymujemy możliwość zmiany, adaptacji do nowej rzeczywistości. Podtrzymujemy ból i tęsknotę, której nie można będzie zaspokoić.

Skąd tyle radości, gdy nasz świat runął?

Czas świąt, zwłaszcza cały spektakl, który towarzyszy ich nadejściu wystawia osobę pogrążoną w żałobie na dodatkowe cierpienie. Gwar i pośpiech przygotowań, wszechobecne (najczęściej komercyjne) manifestacje świątecznej “szczęśliwości” osaczają, zamiast przywracać do życia i wydają się bezduszne – skąd tyle radości, gdy nasz świat runął? Nie możemy zmienić tego tła. Postarajmy się za to zrozumieć jakie są nasze potrzeby i możliwości. Co będzie dla nas najtrudniejsze, co chcemy zrobić a czego nie jesteśmy w stanie?

Podzielmy się tym z naszymi bliskimi, oni często nie wiedzą jak reagować i w swoim pragnieniu pomocy mogą nieświadomie nas obciążać. Zaplanujmy świąteczne dni z uwagą, myśląc o tym jak zapewnić sobie bezpieczeństwo emocjonalne. Zaś częścią tego planu jest to, że możemy każdy plan zmienić i odwołać. Zastanówmy się, jak okazać tęsknotę i miłość do osoby która odeszła. Żałoba to także czas na tworzenie nowych rytuałów, odnoszących się do straty, ale przeżywanych z żyjącymi. Zaprośmy ich do tego.

Jak pomóc komuś w żałobie?

I jeszcze kilka zdań dla bliskich żałobników – najlepsze co możecie im dać, to wasza obecność, gotowość wysłuchania i akceptacji ich stanu. Pokażcie im, że nie są sami a jednocześnie mogą być tacy jacy są w tym trudnym czasie. Tak właśnie wyraża się szacunek dla odczuć zbolałej osoby. Na rady, uspokajanie i racjonalizowanie przyjdzie czas. Odwracanie uwagi od sedna ich smutku pogłębi tylko poczucie osamotnienia. I po prostu – zapytajcie czego potrzebują, z gotowością na taką właśnie pomoc, nawet jeśli wyobrażacie sobie ją inaczej.

Najważniejsze doświadczenie płynące z trudu żałoby, to wiara w sens oraz wartość dobroci i miłości. One są fundamentem smutku i poczucia straty – za nimi tęsknimy. Dlatego, jeśli mierzymy się w świąteczny czas ze swoją żałobą, bądźmy przede wszystkim dobrzy dla siebie. Nie wymagajmy od siebie za wiele i zbyt wiele nie oczekujmy.

Będzie różnie, zapewne poczujemy się nagle zupełnie samotni i porzuceni, przyjdą też chwile potrzeby samotności. Mimo, że w żałobie naszym towarzyszem jest smutek i tak nas zaskoczy w najbardziej radosnej chwili. Zdarzą się też momenty, kiedy coś nas rozbawi i zaciekawi – nie zatrzymujmy tego.

John Fowles napisał kiedyś: To dlatego, że oni umarli, my wiemy, że żyjemy. (…) To oznacza ten uśmiech, że istnieje coś, co mogłoby nie istnieć.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Niechciane rady przy wigilijnym stole - jak się na to przygotować?

Niechciane rady przy wigilijnym stole – jak się na to przygotować?

“Świąteczna gorączka”

Święta Bożego Narodzenia to dla wielu z nas okres wyjątkowy pod wieloma względami. Czas wytężonej organizacji planów i spotkań rodzinnych, planowania prezentów i zakupów świątecznych. Skołowani w zalewie różnych reklam oraz informacyjnego chaosu, jakiego cała ta otoczka może przysparzać, tracimy uważność na siebie, na to co naprawdę ważne. Zaczynamy odczuwać stres i frustrację.

Najczęściej nie zastanawiamy się nad tym, ale może być tak, że sporo tego napięcia – “świątecznej gorączki” generuje wizja spotkania w gronie rodzinnym. Ciepło i serdeczność w relacjach rodzinnych, które bije ze świątecznych pocztówek niestety nie jest dane każdemu.

Dla wielu osób spotkania rodzinne wiążą się z poczuciem niespełniania cudzych oczekiwań, z lękiem przed odrzuceniem. Wystarczy, że w przeszłości doświadczyliśmy krytyki i nieprzyjemnych emocji ze strony naszych bliskich. Przykładem mogą być niewygodne, graniczące ze wścibskością pytania lub inne formy ingerencji w nasze osobiste sprawy, abyśmy już nawet na kilka tygodni przed świętami czuli się spięci.

Konfrontacje przy wigilijnym stole

Doświadczenie wcześniejszych lat podpowiada nam, że wspólne spędzenie świąt będzie wymagało od nas przyjęcia specjalnej “ochronnej” postawy. Szukamy strategii poradzenia sobie, tak aby “przetrwać” ten czas w miarę spokojnie, bez nadmiaru niechcianych negatywnych emocji.

Przewidując atak sami się na niego nastawiamy:

Obrona:

Zakładając zbliżającą się konfrontację przy wspólnym wigilijnym stole, zakładamy specjalną niewidzialną zbroję, niczym świąteczny sweterek z reniferem na piersi. Bywa też tak, że na taką świąteczną wieczerzę bierzemy ze sobą “oręż”: ostry jak brzytwa język, żeby skuteczniej móc się bronić, lub w razie wyzwania oddać cios za cios.

Atak:

Może też być tak, że to my sami za pomocą słów zadajemy ciosy. Czasami z premedytacją, czasami nieprzemyślanie – dotykając czułych punktów u naszych bliskich. A przecież sami tego się najbardziej obawiamy.

Zasłona dymna:

Może być też tak, że zadajemy różne niełatwe pytania, lub poruszamy drażliwe tematy, żeby uniknąć rozmowy o nas samych, bo akurat coś się nam nie układa, przeżywamy jakiś problem, lub po prostu szanujemy swoją intymność i nie chcemy o czymś mówić.

Zanim nastawimy się na atak lub obronę, postarajmy się zobaczyć sytuację z szerszej perspektywy:

Postawa “bojowa” może, paradoksalnie, rodzić jeszcze większe napięcie i doprowadzić do niepotrzebnej kłótni. Będąc nastawionymi na atak, najprawdopodobniej go doświadczymy.

Zdarza się, że niektórzy traktują takie świąteczne sprzeczki jako sposób na rozładowanie różnych innych napięć. W związku z tym mniej lub bardziej świadomie mogą nacierać na nasze granice. Jeśli sami czujemy się zagrożeni i trzymamy wysoko gardę, prawdopodobnie na wybuch długo nie będzie trzeba czekać.

Święta to czas specyficzny, kiedy zarówno my, jak i członkowie naszych rodzin, pragniemy z ciekawości, lub troski dowiedzieć się co u nas słychać. Często przez cały rok nie było sposobności do rozmowy. Większość nietaktownych zachowań wynika z braku umiejętności zdrowego komunikowania się i własnych zranień. Rzadko jest intencjonalnym działaniem wymierzonym w uczynienie krzywdy drugiej stronie.

Choć owszem, zdarzają się przypadki, w których krzywdzenie drugiej strony jest działaniem celowym. Jednak, bez względu na intencje naszych współbiesiadników, pamiętajmy, że atak będzie najmniej efektywną formą obrony. Może nas narazić na konieczność przepraszania kogoś, kogo wcale przepraszać byśmy nie chcieli.

Jeśli naszymi myślami kieruje połączenie lęku i złości, to będziemy “łatwym celem”. Pierwszy krok do zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa i spokoju to zrozumienie siebie samego.

Dbanie o swoje granice

W natłoku spraw i obowiązków często brakuje nam czasu, żeby zastanowić się nad tym jakbyśmy sami chcieli, żeby czas spędzony wspólnie z rodziną wyglądał. Automatycznie wchodzimy w rolę dziecka, które nie ze wszystkim się zgadza. Jakoś trudno jest nam wejść w rolę dorosłego – zwłaszcza w naszym rodzinnym domu.

Warto jednak spróbować zatroszczyć się o siebie i oto w jaki sposób będziemy reagowali na zachowanie, lub zaczepki słowne wysyłane pod naszym adresem. Jeśli zadbamy o własny spokój, na pewno będzie go więcej również u innych domowników.

Punktem wyjścia może być zrobienie sobie listy tematów niepożądanych. Prawdopodobnie na liście tej umieścimy tematy, o których nie chcemy rozmawiać w szerszym gronie osób, ale być może są też takie, o których jesteśmy gotowi porozmawiać na osobności. Kiedy lista będzie gotowa, przygotujmy gotowe odpowiedzi, które będą chroniły nasze granice ale nie będą przekraczały cudzych. Zapiszmy sobie na kartce i nauczymy się na pamięć formuły, która wyraźnie zaznaczy nasze granice ale jednocześnie nie urazi uczuć drugiej osoby, zgodnie z zasadami asertywnej komunikacji. O różnicach między komunikacją asertywną a agresywną pisaliśmy tutaj.

Przykładowo w odpowiedzi na pytanie: “Kiedy w końcu się ożenisz?” lub “Kiedy w końcu doczekamy się wnuka?”, itp. możemy odpowiedzieć:

  • Nie mam potrzeby teraz o tym rozmawiać. Czuję się skrępowany tym pytaniem.

Zawsze możemy dodać – o ile mamy na to przestrzeń: Możemy o tym porozmawiać na osobności.

Oraz:

  • Jeśli podejmę (tak) ważną decyzję, to się z Tobą podzielę tą informacją.

Oczywiście w zależności od tego jaki jest temperament grupy osób w otoczeniu, dalej mogą mieć miejsce naciski, lub żarty. Od nas zależy na ile będziemy wytrwali w naszym dorosłym postanowieniu. Myślę, że nie warto silić się na zmianę tematu, ale możemy otwarcie zaproponować, że:

  • Chcę miło i spokojnie spędzić z Wami/Tobą czas. Teraz czuję się niekomfortowo.

Jeśli to nie działa, możemy dać sobie prawo, żeby wstać na chwilę od stołu lub opuścić pomieszczenie.

Wyrażanie potrzeb

Spodziewając się podobnej sytuacji jak wyżej (bo mamy doświadczenie, że powtarza się ona co roku), zawsze możemy przejąć inicjatywę i wyprzedzając niepożądane zdarzenia bezpośrednio, na osobności zwrócić uwagę czego nie chcemy przy wspólnym świętowaniu. Warto zadbać o to, żeby adresat komunikatu był przygotowany na to, że chcemy mu coś ważnego przekazać. Przed wspólnym spotkaniem, np.: telefonicznie warto uprzedzić:

  • Zanim wszyscy usiądziemy do stołu, chciałbym/chciałbym abyś znalazł(a) dla mnie chwilę czasu. Potrzebuję Ci coś ważnego powiedzieć.

Dzięki takiemu zabiegowi komunikat dla odbiorcy nabiera mocy, bo uznaje, że dla nas to naprawdę ważne. Jak już będziemy na miejscu, musimy odwołać się do wcześniejszej „chwili na rozmowę”. Następnie w otwarty sposób precyzujemy swoją potrzebę, odwołując się do wcześniejszych doświadczeń:

  • Czy pamiętasz jak w zeszłym roku przy stole wigilijnym w towarzystwie rodziny, zaczą(ę)łeś mnie wypytywać/mówić o moich związkach/moich dzieciach/… (tutaj inny krępujący temat). Chciałbym/Chciałabym żebyś w tym roku nie wspominał o moich osobistych sprawach. Jestem dorosły(a) i pomimo, że jesteśmy rodziną ta kwestia jest moją osobistą sprawą. Bardzo się krępuję/wstydzę/złoszczę na Ciebie kiedy o tym wspominasz. Czy możemy się umówić, że postarasz się o tym nie mówić?

Wątek umowy w wyrażaniu potrzeby jest szczególnie istotny. W ten sposób chcemy, żeby adresat zdawał sobie sprawę z tego, jak się wtedy czujemy. Ważne, abyśmy wytłumaczyli mu jego wpływ na nasze emocje.

Jeśli rozmówca zareaguje w negatywny sposób warto dodać:

  • Chcę spędzić z Tobą święta, dlatego przyjechałem/am. Przeszkadza mi to, że poruszasz ten temat. Chcę miło i spokojnie spędzić z Wami/Tobą czas. To dla mnie bardzo ważne, więc proszę uszanuj moją prośbę, nawet jeśli wydaje Ci się niezrozumiała.

Dawanie rad

W kontekście dawania rad warto zawsze się zastanowić nad tym, czy my też lubimy słuchać rad od innych. Zawsze dobrze jest wyobrazić sobie, jak się czujemy, kiedy ktoś daje nam “złote”rady lub recepty na życie.

Odzwierciedlając swoje uczucia możemy szybko sprawdzić, jak się będzie wtedy czuł odbiorca rad. Uwzględniając to, kiedy nie jesteśmy pewni czy ktoś tego od nas oczekuje. Możemy również wprost zapytać, czy tego od nas potrzebuje. Chcąc pomocy w rozwiązaniu jakiejś trudności sami również możemy się określić, czy my tego oczekujemy od innych.

Planowanie i dzielnie obowiązków

Przygotowując wspólne święta dobrze jest też zadbać o rozsądny podział obowiązków. Co do zasady istotna jest również asertywna i otwarta komunikacja. Jeśli np.: teściowa lub matka narzuca nam, to jak mamy przygotować jakąś potrawę wigilijną, lub jak organizować święta to naszą odpowiedzialnością jest zadbanie o własny komfort tej pracy. Warto jest się wtedy odwołać do własnych emocji:

  • Jest mi przykro, że nie podoba Ci się, że robię to inaczej niż chcesz, ale to mój przepis. Będzie mi miło, jeśli mimo wszystko spróbujesz mojej potrawy.

Wesołe święta

Jeśli nie będziemy komunikować wprost naszych emocji i potrzeb, istnieje duże prawdopodobieństwo, że narazimy się na wzrost napięcia (frustracji, złości, bezsilności) i sami sobie zepsujemy święta. Oczywiście możemy być przekonani, że to wina innych: rodziny, bliskich znajomych. Jednakże oni na pewno nie wiedzą, co my przeżywamy, zwłaszcza, że na przekór własnym emocjom staramy się ukryć nasz dyskomfort.

Często inni nawet nie mają złych intencji, ale po prostu inaczej nie potrafią się komunikować. My zawsze możemy zacząć od siebie, pokazując innym przy okazji jak inaczej da się ze sobą rozmawiać. Bo przecież warto spędzić święta wesołe, spokojne i radosne – właśnie takie, jak w tych życzeniach, które sobie składamy przy wigilijnym stole.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

 

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Patchworkowa rodzina - kto zasiądzie przy stole wigilijnym?

Patchworkowa rodzina – kto zasiądzie przy stole wigilijnym?

Co oznacza termin patchworkowa rodzina?

Patchwork to produkt wykonany metodą łączenia poprzez zszywanie różnorodnych materiałów, różniących się kolorem, strukturą, kształtem. W określeniu do rodzin ma oznaczać, połączenie się różnych osób w jedną funkcjonującą komórkę społeczną jaką jest rodzina. Budowanie patchworkowej rodziny na podobieństwo uszycia patchworku wymaga cierpliwości, czasu, pracowitości, sumienności, kreatywności.

Patchworkowa rodzina (z ang. blended family) oznacza rodzinę “zrekonstruowaną” lub wielodzietną. Powstaje w wyniku ponownego założenia rodziny przez osoby, wśród których jedna, lub obie doświadczyły w przeszłości rozwodu. Składa się z dwójki partnerów posiadających dzieci ze swoich poprzednich związków i często również posiadają przynajmniej jedno dziecko z aktualnego związku.

Patchworkowa rodzina – cechy charakterystyczne

Cechy charakterystyczne rodziny zrekonstruowanej:

  • Członkowie rodziny patchworkowej zwykle utracili bliską sobie osobę w wyniku śmierci, lub rozpadu małżeństwa. Takie doświadczenia, często bolesne, istotnie wpływają na jakość relacji między członkami rodziny patchworkowej.
  • W rodzinie zrekonstruowanej jedno z rodziców dziecka nie żyje lub w wyniku rozwodu rodziców mieszka oddzielnie. Często drugi rodzic założył również własną, nową rodzinę. Dziecko z rodziny zrekonstruowanej najczęściej ma przy sobie jednego biologicznego rodzica. Rodzic mieszkający oddzielnie najczęściej współuczestniczy w wychowaniu dziecka. Jednak główny ciężar wychowania i opieki nad dzieckiem spoczywa na rodzicu, z którym mieszka oraz na jego nowym partnerze, z którym buduje nową rodzinę.
  • Przynależność do rodziny zrekonstruowanej nie jest jasno określona ani ze względu na więzy biologiczne ani na status prawny.
  • Dzieci w rodzinie zrekonstruowanej należą do więcej niż jednej wspólnoty rodzinnej. Posiadają np. trzy albo i cztery pary dziadków i babć.
  • Najczęściej rodzice biologiczni oboje posiadają równe prawa. Rodzic przybrany nie posiada praw rodzicielskich wobec dziecka swojego partnera. Dzieci i ich przybrane rodzeństwo nie są ze sobą spokrewnione.
  • W rodzinie patchworkowej partnerzy biologicznych rodziców przyjmują rolę macochy i ojczyma.
  • Rodzina zrekonstruowana bardzo często nie jest akceptowana przez rdzennych członków rodzin. Przede wszystkim z powodu rozwodu, jak również ponownego zawarcia związku małżeńskiego.
  • Członkowie rodziny zrekonstruowanej muszą zbudować swoją historię.

Jak zorganizować święta w patchworkowej rodzinie?

Święta Bożego Narodzenia kojarzą się najczęściej z rodzinnym czasem spędzonym w magicznej atmosferze. Jak to zrobić, gdy małżeństwo przestało istnieć? Ludzie rozeszli się w dwóch oddzielnych kierunkach a uczucia im towarzyszące to teraz pretensje, żal, rozczarowanie, smutek?

Jak zorganizować święta, gdy związaliśmy się z nowymi partnerami? Zaś z byłym mężem/żoną łączą nas dzieci. Nasz wybranek ma również dzieci z poprzedniego związku.

Zorganizowanie świąt w patchworkowej rodzinie to nie lada wyzwanie. Jednak mogą być przyjemnym czasem, jeśli tylko zadbamy o kilka zasad.

Rozmowa o oczekiwaniach

Po pierwsze, porozmawiajcie o swoich potrzebach i wzajemnych oczekiwaniach! Jak sobie wyobrażacie wigilijny wieczór, co dla was jest ważne? Jakie są wasze obawy i wątpliwości?

Rozwód to rozwód

Warto pamiętać, że najprawdopodobniej nie wszyscy członkowie w rodzinie rdzennej akceptują fakt rozwodu, czy zawarcia ponownie związku małżeńskiego.

Cudów nie ma! Jeśli sprawy, które przez wiele tygodni, czy miesięcy, przysparzają trudności, nieporozumień czy konfliktów dorosłym członkom rodziny najprawdopodobniej nie zostaną pozytywnie załatwione przy wigilijnym stole. Jeśli ktoś na to liczy, najprawdopodobniej się rozczaruje.

Zadbanie o komfort dziecka

Pamiętaj, że tyle ile osób w patchworkowej rodzinie tyle potrzeb i oczekiwań. Każdy ma swoją odrębną historię. Rodzina patchworkowa swoją historię musi dopiero zbudować.

Spełnienie wszystkich potrzeb bywa trudne. Pierwsze problemy mogą się pojawić już w kwestii: kto wspólnie zasiądzie do uroczystej kolacji?

Najważniejsze to zadbać o komfort i dobre samopoczucie oraz bezpieczeństwo dzieci. Utrata rodzica czy rozwód to dla dziecka traumatyczne doświadczenie. Towarzyszy temu uczucie smutku, żalu. Dzieci często czują się zagubione, obwiniają się. Myślą, że tata wyprowadził się dlatego, że nie były grzeczne – “Gdyby słuchały się rodziców, wciąż byliby szczęśliwą rodziną”.

Niektórzy rodzice chcą zrekompensować dziecku brak rodzica na co dzień, więc planują wspólne spędzenie okresu świątecznego czy chociażby wspólnej kolacji wigilijnej. Takie rozwiązanie najczęściej przynosi skrajne emocje, nie zawsze służące ani dorosłym ani dziecku. Wspólne święta z obojgiem rodziców mogą przynieść dziecku nadzieje: “Jeśli rodzice są razem w święta to może będzie jak dawniej? Może rodzice do siebie wrócą?”. Święta szybko miną, co wtedy powiesz dziecku, jak wytłumaczysz dlaczego nie możecie być razem? Wspólnie jeść obiadu w niedzielę?

Bywa, że rodzice są nieszczęśliwi, że mieliby spędzić wigilię bez dziecka. Oboje mają do siebie pretensje i żal. Dzieci wyczuwają te emocje. Czują się zobowiązane, by zadbać o dobry nastrój rodzica. Próbują uszczęśliwić rodzica, a to prowadzi prędzej do złości dziecka i buntu niż odczuwanej przez dziecko przyjemności.

Warto pamiętać, że to rodzic powinien zadbać o poczucie bezpieczeństwa i spokój dziecka. Zdecydowanie lepiej zadbać o to, by to co dzieje się w świąteczny czas było spójne, zrozumiałe i adekwatne do tego, co dzieje się w życiu dziecka poza świątecznym okresem. Rozmawiajmy z dzieckiem, dowiedzmy się jak chciałoby spędzić wigilię.

Może będzie lepiej, gdy w tym roku dziecko spędzi spokojny wieczór wigilijny z tatą, jednocześnie czując, że mama to akceptuje i rozumie. Bez gonitwy i emocjonalnej huśtawki.

Nie zaskakujmy dziecka niespodzianką dotyczącą poznania nowej partnerki taty, czy nowego partnera mamy albo nowego braciszka czy siostrzyczki. Takimi decyzjami można sprawić więcej przykrości czy nawet krzywdy niż przyjemności!

Do powyższych zdarzeń należy skrupulatnie dziecko przygotować, porozmawiać z nim o zmianach, jakie niosą nasze wcześniejsze decyzje. Zanim to się stanie usłysz jego obawy, niepokoje. W takich momentach dziecko potrzebuje czuć się kochane i ważne! Dziecka nie wolno zaskakiwać!

Święta powinny być ciepłe, radosne i przewidywalne dla dziecka. Szybsze bicie serca powinny jedynie przynieść prezenty pod choinką.

Planuj, dokonuj wyborów

Zadbajmy o to, aby w świąteczny czas nie narażać się na nieprzyjemności związane z odrzuceniem np. przez jednego z rodziców naszego nowego partnera. Wprowadzenie nowego partnera do rodziny zdecydowanie lepiej przełożyć na neutralny czas, który jest pozbawiony świątecznego napięcia i stresu.

Nawet w tradycyjnej rodzinie, bywa, że święta wymagają świetnej logistyki, organizacji i planu. Zaczyna się gonitwa łączenia dwóch kolacji świątecznych w jeden wieczór. Najwięcej nieporozumień pojawia się w związku z decyzją do kogo pojedziemy pierwszego dnia świąt, jak podzielić ten wigilijny czas. To co sobie w ten sposób fundujemy, to rozczarowanie, pośpiech i zmęczenie, zamiast oddechu i spokoju – “Nie zjedz za dużo, bo mamie będzie przykro, gdy do niej pojedziemy najedzeni”.

Ważne to mieć plan. Trzeba dokonać wyboru. Coś stracić, żeby coś zyskać.

Komfort

Komfort lojalności jest niezbędny do uzyskania spokoju. Zarówno dla dziecka, jak i dorosłego. Warto wybrać jedno miejsce. Porozmawiać z bliskimi o decyzji – jak spędzimy w tym roku wigilię i świąteczny czas. Wyjaśnić wybór. Warto pozwolić sobie na oddech, spokój i bliskość w atmosferze życzliwości i zrozumienia. Bez pośpiechu, bez wyrzutów sumienia czy poczucia winy.

Patchworkowa rodzina narażona jest w swojej codzienności na wiele trudności i konfliktów. Z każdym dniem buduje się historia jej członków. Potrzeba czasu, dojrzałości i odpowiedzialności, zrozumienia i wzajemności, ciepła i zaangażowania, żeby była bezpieczna i dobra dla członków rodziny. W takiej atmosferze najprawdopodobniej nasze święta będą ciepłe i szczęśliwe.

Skutecznie pomagamy rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.