Co robić, kiedy zakupy wymykają się spod kontroli? Jak leczyć zakupoholizm?

Co robić, kiedy zakupy wymykają się spod kontroli? Jak leczyć zakupoholizm?

Robienie zakupów często daje dużą przyjemność – czy to możliwe aby stało się ono uzależnieniem? W niniejszym artykule skupimy się na jednym z uzależnień behawioralnychzakupoholizmie (kompulsywnego kupowania).

Co to jest zakupoholizm?

Zakupoholizm jest uzależnieniem podobnym do innych zachowań kompulsywnych, takich jak: seks, hazard, gry komputerowe, itp. Tak jak w podanych przykładach zachowań – nie każda osoba, która współżyje, gra w karty czy na komputerze, jak i nie każda, która jest kupującym, staje się uzależniona.

O uzależnieniu mówimy wtedy, gdy określone działanie wymyka się spod kontroli. W przypadku zakupów wtedy, kiedy niezaplanowane zakupy stają się antidotum na smutek, gorszy dzień, niepowodzenie, nudę, trudności z jednoczesną niemożnością rezygnacji z nich.

Najczęściej w trakcie zakupów osoba uzależniona odczuwa dużą radość, czasem wręcz euforię, zapomina o trudnościach. Niestety ten stan nie trwa wiecznie. Po nim nadchodzą wyrzuty sumienia, złość, rozczarowanie sobą, lęk przed sukcesywnie traconą stabilnością finansową.

Objawy uzależnienia od zakupów

Jak rozpoznać, kiedy ta przez wszystkich wykonywana czynność staje się niebezpieczna? Do alarmujących objawów możemy zaliczyć:

  • Traktowanie zakupów jako lekarstwa na trudności, problemy, smutki.
  • Obsesje i podniecenie na punkcie planowania zakupów oraz czasu kiedy będzie można je zrealizować (oczekiwanie w napięciu np. na zakończenie dnia pracy i natychmiastowe wyjście do galerii handlowej).
  • Brak płynności finansowej wynikające z ilości pieniędzy wydawanych na zakupy.
  • Pożyczanie pieniędzy od rodziny czy znajomych. Zaciąganie kredytów i pożyczek bankowych przeznaczonych na kolejne zakupy.
  • Radość podczas wydawania pieniędzy i poczucie winy po zakończonych zakupach.
  • Nieprzemyślane i często niepotrzebne zakupy. Zazwyczaj przychodzące do domu paczki są nawet nie otwarte. Nie chodzi bowiem o to, co kupujemy ale o sam fakt dokonania takiej transakcji.
  • Okłamywanie bliskich zarówno w kwestii wysokości kwot przeznaczonych na zakupy, faktu zakupienia przedmiotów, jak i posiadanych kont czy kart bankowych oraz zaciągniętych zobowiązań.

Przyczyny zakupomanii

Omawiane kompulsywne zachowanie nie zostało jeszcze wpisane do Międzynarodowej Kwalifikacji Chorób i Zaburzeń, nie jest też póki co zbyt dokładnie zbadane. Doczekało się już jednak kilku teorii dotyczących przyczyn rozwoju.

Jedna z nich upatruje przyczyny w zaburzeniach kontroli chwilowych impulsów, które z kolei wynikają z nieprawidłowości rozwoju psychicznego jednostki. Inna teoria mówi również o braku umiejętności kontroli ale wynikającej z niedoboru w organizmie serotoniny, która to właśnie odpowiada m.in. za impulsywne zachowania. Trzecie podejście kładzie większy akcent na postrzeganie siebie jako osoby i wskazuje na korelację z poczuciem własnej wartości. Im mniej pozytywny obraz siebie, tym większa potrzeba na rekompensowanie braków poprzez dostarczanie sobie materialnych atrybutów.

Wydaje się, że w dzisiejszym świecie nie można pominąć również roli mediów. Z każdej strony jesteśmy bombardowani przekonywaniem, że szczęście zdobędziemy kupując coraz to nowsze, lepsze produkty, że im mamy czegoś więcej tym lepiej się nam powodzi. Na taką narrację najbardziej narażeni są młodzi ludzie, czyli właśnie ta grupa, w której jest większość osób uzależnionych od zakupów.

Jak leczyć zakupoholizm?

Jak przy każdym uzależnieniu w obszarze koniecznych lub powszechnych zachowań leczenie jest trudne i wymaga wysiłku. Nie można bowiem zupełnie pozbyć się danego zachowania (chodzenia na zakupy).

W przypadku uzależnienia od zakupów zalecana jest terapia indywidualna lub terapia grupowa. Podstawowym celem jest zrozumienie, co jest źródłem występujących kompulsywnych zachowań. Jak napisałam powyżej zakupy stają się sposobem na radzenie sobie z problemami. Trzeba zatem rozpoznać jakie trudności przeżywa jednostka, z czym sobie nie umie poradzić. Następnie pacjent uczy się bardziej konstruktywnych, pozytywnych zachowań, które mają pomóc w radzeniu sobie z codziennością i doświadczanych w niej problemach.

Skutecznie pomagamy osobom zmagającym się z uzależnieniami behawioralnymi. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Własna głowa mnie sabotuje. Dlaczego nie potrafię odpoczywać?

Własna głowa mnie sabotuje. Dlaczego nie potrafię odpoczywać?

(Nie) wymarzony odpoczynek

Na pierwszy „rzut oka” mogłoby się wydawać, że gdy zbliża się urlop lub czas wolny w trakcie powszedniego dnia to powinniśmy czuć ulgę i niecierpliwość z tym związane. A jednak, zamiast poczucia podniecenia związanego z czasem wypoczynku odczuwamy niepokój i złość. Tak jakby ten moment stał nam na drodze czegoś ważniejszego.

Wakacje, ferie, okres wolnych dni związanych ze świętami stają się zmorą, gdy zamiast cieszyć się i czuć spokojnie, oczekujemy niewiadomej w takim napięciu, jak gdyby miało stać się za chwilę coś niedobrego.

Nie potrafimy odpoczywa albo nigdy nie potrafiliśmy. Jak to możliwe?

Potrzeby, a potrzeba odpoczynku

Spoglądając na własne potrzeby, w odniesieniu do piramidy potrzeb Maslowa, sami możemy spróbować określić, dlaczego właściwie odpoczynek sprawia nam trudność lub nie daje satysfakcji. Przecież powinien on pełnić funkcję „przystani”, w której odpoczywamy, nabieramy sił do dalszej pracy. Być czasem i miejscem, gdzie doświadczamy codziennej radości życia, czerpiąc z towarzystwa bliskich osób, zabaw i kreatywnych aktywności. Jednak dzieje się wręcz przeciwnie – odpoczynek nas męczy.

Powszechnie wiadomo, że zabawa w hierarchii potrzeb u dorosłych ludzi jest niżej, aniżeli np.: praca. Praca pełni różne funkcje, a jedną z nich jest zapewnienie bytu i bezpieczeństwa ekonomicznego sobie oraz rodzinie. Gdyby uznać, że praca ma zapewniać poczucie bezpieczeństwa (jako potrzeby), to rzeczywiście zabawa (odpoczynek, rozwój) może mieć miejsce wtedy, gdy czujemy spokój, a nie zagrożenie. Więc z tej prostej przyczyny najpierw praca, a potem zabawa.

Jednakże, praca przecież stanowi naszą codzienność – codziennie pojawiać się mogą nowe wyzwania i problemy, z którymi w ocenie naszych pracodawców i współpracowników, jak i naszej własnej, powinniśmy potrafić sobie radzić. A co jeśli nie radzimy sobie wystarczająco dobrze? To znaczy się, że ciągle mamy poczucie, że czegoś nie zrobiliśmy, nie skończyliśmy, że nie możemy tego i tamtego zostawić innym, albo na później.

Powstaje pytanie, jak jest rzeczywiście – czy nasz szef ciągle nas o coś prosi, pogania i upomina się, czy raczej presja którą odczuwamy jest wewnętrzna? A jeśli ocena naszej pracy jest naszą własną „laurką” jaką sobie wystawiamy? Co z tego, że mamy oceny okresowe i wypadamy „nieźle” , albo nawet „dobrze” czy „bardzo dobrze”. Z jakiegoś dziwnego powodu nie do końca ufamy takiej ocenie. Sami „wiemy lepiej”, że trzeba coś jeszcze zrobić. Dlatego często zabieramy pracę ze sobą do domu, na wakacje, w rodzinne relacje, itp. Niby nikt od nas tego nie oczekuje, ale „na wszelki wypadek”…

Nadmierna kontrola w imię bezpieczeństwa

Trudno jest nam zrezygnować z tego, aby zapomnieć o pracy, gdyż tak naprawdę odczuwamy silny lęk przed konsekwencjami własnych działań. Niby mamy ocenę, ale być może nie do końca ufamy innym ludziom.

Przecież dookoła ciągle słyszymy, że ktoś „pod kimś dołki kopie” w tej naszej firmie lub w codziennym życiu. Dlatego też ciągle jesteśmy czujni, w pobudzeniu o zabarwieniu lękowym. Czujemy się zobligowani do przewidywania kilku ruchów naprzód. I bardzo dobrze, bo dzięki temu w pracy się „jakoś” układa. Ale też źle: dla nas samych, zdrowia, relacji, rodziny. Bo gdzie jest granica, to znaczy gdzie jest próg miejsca pracy? Kiedy ja właściwie wychodzę z pracy, nie tylko ciałem, ale przede wszystkim umysłem? A może tak wcale nie jest, że inni są tacy źli, a ode mnie nikt więcej nie wymaga? Może tak postrzegam świat i siebie bo właśnie mam takie doświadczenia, być może nabyte w dzieciństwie, w rodzinie, w późniejszym życiu?

Dlaczego nie potrafię odpoczywać?

Bardzo wiele (jeśli nie większości) wzorców nabywamy w dzieciństwie, nawet w tym bardzo wczesnym. Uczymy się poprzez obserwacje, jak nasi najbliżsi funkcjonują na co dzień. W ten sposób nabywamy pewnych zestawów umiejętności, tudzież strategii radzenia sobie z przeróżnymi problemami, ale też sposobów radzenia sobie ze stresem.

Wzorce rodzinne – zmęczony, zestresowany i zapracowany rodzic

Zmęczony, zestresowany rodzić, który w ferworze codzienności ciągle coś robi. Ma jakieś problemy i odczuwa trudność w radzeniu sobie z nimi lub bezsilność wobec różnych niesprzyjających w życiu okoliczności, wówczas traci poczucie bezpieczeństwa. Nie jest w stanie (bo ma ograniczony wpływ, albo nie potrafi) odzyskać kontroli nad własnym życiem, dlatego zaczyna np.: popadać w wir obowiązków, gdyż w tym co wykonuje czuje się sprawczy. Najprawdopodobniej w ten sposób (działaniem zastępczym) odzyskuje on poczucie kontroli, pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa.

Jednocześnie będąc pochłonięty jakimiś zadaniami przestaje myśleć o innych problemach, konfliktach, trudnościach, relacjach. Niejako zasypując się aktywnościami (obowiązkami lub pracą) przestaje przeżywać (trudne) emocje. Będąc sprawczym i efektywnym w planowaniu obowiązków, pracy, również czerpie z tego satysfakcję, której nie dostarcza mu np.: życie rodzinne, domowe, relacje z bliskimi ludźmi. W ten sposób może popaść w uzależnienie behawioralne, np.: pracoholizm. Co ważne, zatraca swoje inne potrzeby i przestaje umieć i chcieć odpoczywać. Relaks kojarzy mu się z negatywnymi myślami, jakie go wtedy dopadają na temat siebie. Wtedy jest w złym nastroju.

Najpierw obowiązki, potem zabawa

Będąc dzieckiem takiego rodzica to napięcie odczuwamy, ale też widzimy kiedy ono spada. My jako dziecko zaczynamy kojarzyć – warunkować, że brak wykonaniu lub wykonanie pewnych działań, zadań, obowiązków buduje w nas uczucie niepokoju. Wzorzec ten wzmacniany najprawdopodobniej przekazem werbalnym, o tym jak należy w życiu działać i planować: „najpierw obowiązki, później zabawa”, może przyjmować skrajną postać – ogromną dysproporcję między zabawą i obowiązkami, oraz niesprecyzowane „później”.

Z drugiej strony w sposób relacyjny: zapracowany rodzic ma mało czasu dla nas, ale jednocześnie wymaga abyśmy działali podobnie jak on. Uczy nas to dokładnie tego samego czego on doświadczał – pomijania siebie i swoich potrzeb (nawet braku perspektywy na nie – małego wglądu w siebie). Nie uczymy się odpoczynku, będąc cały czas w pogotowiu, jak gdyby coś miało się zaraz wydarzyć. Nie potrafimy odpoczywać, bo nie wiemy jak to się robi.

Odpoczynek to poczucie bezpieczeństwa

Napięcie, które może nam towarzyszyć w przypadku doświadczeń podobnych jak opisane powyżej, da się przezwyciężyć. Można nauczyć się odpoczynku i relaksu.

Po pierwsze: warto zrozumieć swój własny wzorzec lub schemat jakim się kieruję i skąd go mam. Ważne jest żeby zacząć uczyć się siebie i zrozumieć w jaki inny sposób mogę odzyskać poczucie kontroli i wpływu na samego siebie. Można się tego nauczyć np.: poprzez dobre zrozumienie własnych potrzeb i umiejętne nimi zarządzanie, wyrażanie ich względem innych, ale też poprzez samorealizację.

Bezcelowa i skazana na klęskę jest próba pozyskania kontroli nad otaczającą mnie rzeczywistością (tylko w małych wycinkach, w ograniczonym czasie i w pewnej przestrzeni).

Żeby mieć prawdziwe poczucie wpływu na to co się dzieje dookoła mnie, warto zacząć dobrze i mądrze zarządzać sobą, swoimi umiejętnościami i zasobami. Zbudować zaufanie względem siebie, wiedząc, że to co robię jest wystarczająco dobre, że mogę oddać komuś coś lub zostawić to, nie martwiąc się o konsekwencje. Wtedy dopiero mogę pozwolić sobie na odpoczynek.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

 

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Związek i trudna przeszłość - jak to wpływa na budowanie relacji?

Związek i trudna przeszłość – jak to wpływa na budowanie relacji?

A gdy się zejdą, raz i drugi,

kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością,

bardzo się męczą, męczą przez czas długi,

co zrobić, co zrobić z tą miłością.

(Agnieszka Osiecka)

Nikt z nas nie jest białą kartą. Już w momencie narodzin piszemy swoją historię i z każdą chwilą staje się ona bogatsza i bardziej wyjątkowa. Gdy w dorosłym życiu wchodzimy w związek z drugą osobą, to chcąc nie chcąc wiążemy się również z jej/jego historią, z jej/jego doświadczeniami, które nie są tożsame z naszymi.

Już przy pierwszym związku nie zawsze jest to łatwe. Choć nie mamy żadnych swoich doświadczeń to pochodzimy z różnych domów, gdzie mogliśmy obserwować różne od siebie związki, różne sposoby okazywania sobie emocji, budowania bliskości czy rozwiązywania konfliktów. Owa „inność” bywa powodem wielu kryzysów, z którymi parom przychodzi się borykać. Nie zawsze udaje się te kryzysy pokonać i dwie osoby podejmują decyzję o rozstaniu. Nieraz z myślą – w kolejnym związku będę mądrzejszy, bogatszy o to doświadczenie. Niestety, nie jest to tak oczywiste. Nasze doświadczenie dotyczy pierwszego związku, a kolejny będzie zupełnie inny, i nasze doświadczenia mogą się okazać nieprzydatne.

Zranienia, a związek

Jeżeli byliśmy w związku, który się rozpadł, niewątpliwie ponieśliśmy rany emocjonalne. Tak jak zwykłe, fizyczne obrażenia tak i te emocjonalne zostawiają po sobie ślady, blizny, które nie pozwalają zapomnieć o bólu, który był naszym doświadczeniem. Nasz organizm uczy się emocji, ma to na celu szybsze, sprawniejsze reagowanie w przyszłości. Z punktu widzenia ewolucji ta nasza umiejętność jest niezwykle przydatna, jeśli człowiek zapamięta emocje i swój stan po zjedzeniu czegoś trującego – więcej po to nie sięgnie.

Z relacjami sprawa ma się nieco inaczej. Jeżeli ktoś doświadczył zdrady, to różne sygnały, które wcześniej wydawały się niegroźne, w kolejnym związku będą sygnałem alarmującym i powodującym silny lęk, niepokój, czy zazdrość. Obok nas jest inny człowiek, nasz związek jest inny, ale ciało pamięta – za dużo czasu spędzanego w telefonie – zdrada; późne powroty z pracy – zdrada, itp. Może to nas oczywiście uchronić, ale równie dobrze może się okazać, że druga osoba nie ma wobec nas negatywnych intencji, a sam fakt, że tak je odbieramy, może doprowadzić do kryzysu. To była dobra nauka, ale do innej osoby.

Jak poradzić sobie z bliznami po przejściach?

Rzadko kiedy jest tak, że od razu po rozstaniu mamy chęć wchodzenia w nowy związek. Potrzebujemy chwili, żeby przeżyć stratę, poukładać różne emocje w sobie. Nie czujemy gotowości, ale też bardzo często w takich momentach towarzyszą nam myśli:

  • Czy uda mi się jeszcze komuś zaufać?
  • Po czym poznam, że ktoś traktuje mnie na poważnie?
  • Czy opłaca się przed kimś otwierać, skoro potem rana boli bardziej?

Dlatego warto, gdy nie jesteśmy jeszcze zaangażowani w kolejny związek, poświęcić swój czas na zrozumienie tego co się właściwie zadziało w związku i z jaką wiedzą o sobie z tego wychodzę. Nawet samo przyznanie się do bycia zranionym, jest ważną informacją dla nas, jak i dla naszego przyszłego partnera.

Co zrobić, co zrobić z tą miłością?

I gdy się zejdzie taka kobieta po przejściach z mężczyzną z przeszłością, to często się męczą i pytają: co zrobić z tą miłością?

Dlaczego bywa trudno?

Każde rozstanie, każda nasza niełatwa przeszłość, która może w sobie zawierać po prostu brak prawidłowej komunikacji, ale również doświadczenie przemocy czy zdrady, jest formą odrzucenia, nieraz przeżywanego w formie myśli: nie nadaję się do związku, nie jestem wart bycia kochanym. Takie przekonanie o sobie nie pomaga w otwartości. Wstydzimy się tego co było, ale też odczuwamy silny lęk przed byciem blisko. Para może chcieć i starać się być ze sobą, ale czują, że jest między nimi jakiś mur. Niestety, żadna ze stron nie rozumie jego konstrukcji.

Magiczna siła rozmowy

Nieraz odkryciem sesji bywa zdanie: ludzie nie potrafią czytać sobie w myślach. Często mają problem z poukładaniem własnych myśli, a co dopiero właściwym odczytaniem myśli drugiej osoby. I tu dochodzimy do sedna – warto rozmawiać. Proste i trudne zarazem. Ale gdy myślę o budowaniu dobrej relacji, to myślę o wzajemnej ciekawości, braku oceny, umiejętności słuchania, mówieniu o emocjach i potrzebach wprost.

Bo gdy zaczynamy w taki sposób rozmawiać, wówczas oczekiwana na terapii magia naprawdę zaczyna się dziać. Okazuje się, że złoszczę się na ciebie, gdy ty czytając książkę, zapominasz o całym świecie. Wówczas pojawia się we mnie myśl, że jestem zbyt mało ciekawa, żeby spędzać ze mną czas. A ta myśl jest zakorzeniona w doświadczeniu z poprzedniego związku, gdzie partner zaczął się ode mnie oddalać. Okazało się, że wdał się w romans, a odchodząc powiedział, że już dawno przestałam go inspirować.

A ja reaguję alergicznie, gdy chcesz mnie odciągnąć od książki. W poprzednim związku to był mój jedyny azyl emocjonalny pomiędzy kłótniami. Dlatego gdy mam przerwać czytanie, boję się, że znowu się zacznie, a ja już nie mam na to siły.

Nie rozmawiając moglibyśmy nigdy tego nie odkryć. Nawet słysząc historię naszego partnera nie zawsze umiemy to połączyć z tym co dzieje się w naszym związku tu i teraz:

Dlaczego on tak panicznie boi się mojego wyjazdu służbowego? Przecież wie, że jest dla mnie najważniejszy.

Dla Pani jestmówię – ale jego doświadczenie utrwaliło w nim negatywne przekonanie na swój temat, że nie jest wystarczająco ważny i nie zasługuje na miłość. A takie myślenie o sobie zawsze wzbudza bardzo silny lęk i szereg niezrozumiałych reakcji silnie nacechowanych afektywnie.

Wzajemnie zrozumienie

Jeśli jednak będziemy interesować się sobą wzajemnie i zechcemy poznać przeszłość partnera/partnerki, podejdziemy do swoich doświadczeń z wyrozumiałością, to jest duża szansa, że będziemy umieli adekwatnie odpowiedzieć na różne potrzeby partnera/partnerki, które kryją się za niezrozumiałymi dla nas reakcjami. I wtedy z każdym takim pozytywnym doświadczeniem, będziemy czuli się ze sobą coraz bezpieczniej, zaufanie zacznie budować swoje fundamenty, a:

(…) miłość to tak jak wieczność

bez przed i potem

(Jan Twardowski)

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Już nie będzie tak jak dawniej. Czy akceptujemy zmiany w związku?

Już nie będzie tak jak dawniej. Czy akceptujemy zmiany w związku?

W ciągu całego życia człowiek się zmienia, przechodzi przez różne etapy, podobnie jest z każdą relacją, z rodzeństwem, przyjaciółmi, partnerami, itd.

Zmiany w związku

Zmiany w życiu dokonują się ciągle, są stałym elementem życia. Co to jest zmiana? Jest wiele znaczeń tego słowa. Jednak w kontekście człowieka zmiana oznacza, że ktoś staje się inny lub coś staje się inne niż dotychczas (Słownik Języka Polskiego).

Związek dwojga ludzi to system. Zmiana jednego elementu (np. zmiana partnera) powoduje zmianę w całym systemie (zmiana w związku). Z czasem każdy związek się zmienia. Część zmian w związku jest związana z fazami, przez które przechodzi miłość. Część zmian jest wywołana przez różne okoliczności zewnętrzne: zmiana pracy, urodzenie się dziecka, śmierć kogoś bliskiego, zdrada, wypadek, itd.

Czy każda zmiana w związku to zmiana na gorsze?

Zmiana może być przejawem rozwoju (zmiana na lepsze) lub regresu (zmiana na gorsze) w obrębie zadań i celów życiowych. J. Formański (2000) pisał, że zmiana może dotyczyć struktury życia, gdy jeden z partnerów rezygnuje z uprawiania różnych „gier” w obrębie rodziny, np. przestaje obwiniać partnera za wszystkie niepowodzenia rodzinne. Taka zmiana oznacza zmianę na lepsze i jest przejawem rozwoju.

Fazy zmiany w związku

Kiedy dwoje ludzi spotyka się ze zmianą, mogą przechodzić przez różne fazy.

Zaprzeczenie

Na tym etapie ludzie najczęściej zaprzeczają temu, że coś się zmieniło. Udają, że ich to nie dotyczy i że wszystko jest w porządku.

Opór

Na tym etapie zmianę traktuje się jako zagrożenie, ponieważ oznacza coś nowego, nieznanego. Nawet jeżeli zmiana jest ekscytująca, pojawia się poczucie niepewności. To co nowe wzbudza lęk, bo jest nieznane – „lepsze znane piekło niż nieznany raj”. Pojawia się bardzo dużo silnych, nieprzyjemnych emocji. Dążąc do tego, aby „było jak kiedyś”, partner może zacząć zachowywać się tak, aby utrudnić przeprowadzenie zmiany. Działając przeciw zmianie, przeciw oczekiwaniom partnera, jakość komunikacji znacząco się pogarsza.

Eksperymentowanie

To etap akceptacji zmiany w związku. Zmiana zaczyna jawić się jako szansa, co może uruchomić nowe pokłady energii do wypróbowywania nowych rozwiązań.

Zaangażowanie

To etap stabilizacji. Pojawia się myśl, że zmiana jest dobra i warto działać na rzecz związku jak najbardziej efektywnie.

Jak sprawić, aby zmiany w związku stanowiły dla nas tylko krok naprzód?

Część zmian pojawia się nagle, ale większość zmian w związku pojawia się stopniowo, jak choćby oddalenie się od siebie. Warto wówczas zacząć ze sobą rozmawiać, przyjrzeć się sobie razem:

  • Jak to się stało, że się oddaliliśmy od siebie?
  • Kiedy przestaliśmy ze sobą rozmawiać?
  • Kiedy przestaliśmy być dla siebie mili?
  • Dlaczego przestaliśmy się dotykać?

Warto rozmawiać ze sobą o tym co się dzieje w związku, o swoich obawach, odczuciach i przemyśleniach związanych ze zmianą. Rozmowa pozwala dowiedzieć się czego dotyczy zmiana, dlaczego się pojawiła i co oznacza dla danej osoby. Rozmowa pozwala zrozumieć przyczyny i potrzebę zmiany oraz zobaczyć na co ma się wpływ, a następnie zacząć działać w tych obszarach.

Rozmowy o zauważonych zmianach pozwalają na nowo ustalić, jakim związkiem dwoje ludzi chce być:

  • Co chcemy zmienić?
  • Jakie nowe elementy chcemy wprowadzić?
  • Jak na nowo ustalić granice w związku?

Jeżeli pojawia się trudność w rozmowie, pojawia się jakiś impas czy poczucie bezradności, wówczas warto wybrać się na konsultację do specjalisty.

W wywiadzie z Esther Perel, przeprowadzonym przez Agnieszkę Jucewicz, psychoterapeutka powiedziała, że dobry związek jest jak silne ciało. Elastyczny, adaptacyjny. Jest w nim miejsce dla każdego. Można w nim oddychać.

Zmiana może być jak otwarcie okna i wpuszczenie świeżego powietrza.

Skutecznie pomagamy w rozwiązaniu problemów komunikacyjnych między partnerami. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Obrażanie się w związku, jako narzędzie nacisku

Obrażanie się w związku, jako narzędzie nacisku

Dorosły ale niekoniecznie dojrzały

Wydawać by się mogło, że człowiek dorosły to synonim dojrzałości. W kontekście emocji i kształtowania się osobowości człowieka – dorosłość nie zawsze jednak idzie w parze z dojrzałością emocjonalną.

W potocznym rozumieniu wzorców zachowania, zazwyczaj jesteśmy w stanie stwierdzić czy dane postępowanie jest przejawem funkcjonowania w relacji ludzi dorosłych czy dzieci lub nastolatków. Czasami dokonujemy etykietowania lub nawet stygmatyzacji osób, których zachowania odbiegają od powszechnie kulturowo uznawanego wzorca „zdrowego” dorosłego, czyli człowieka dojrzałego.

Kiedy obserwujemy kłócącą się młodzież, nie zdziwi nas, kiedy nakrzyczą na siebie, po czym jedno z nich się obrazi na drugie i nie będzie się do niego odzywało, zamiast wyjaśnić nieporozumienie. Uznamy to za przejaw dziecinady i braku życiowego doświadczenia. Jednak kiedy podobne zachowania zaobserwujemy u innych dorosłych lub siebie samego to powstaje pytanie – co o tym w ogóle sądzić? Okazuje się, że z całą pewnością łatwiej jest nam odnieść się do innych, przede wszystkim młodzieży, trudniej do dorosłych, a jeszcze trudniej do siebie.

Obrażanie się w związku

W kontekście komunikacji, czyli po prostu „bycia ze sobą w kontakcie” posługujemy się różnymi „technikami” i metodami nabytymi w procesie nauki: wychowania (z domu), socjalizacji (szkoła, „podwórko”).

Niezależnie od tego można by założyć, że człowiek dorosły i dojrzały będzie starał się być z drugim człowiekiem w dobrym kontakcie. Dobry kontakt to dobry fundament relacji. Polega na otwartości oraz przejrzystości względem drugiej osoby, ale przede wszystkim względem samego siebie. Jak miałbym wyrazić swoje emocje, kiedy nie do końca wiem co czuję? Lub jak oczekiwać czegoś od drugiego człowieka, skoro nie potrafię określić czego oczekuję, mam wewnętrzny dyskomfort lub niewyrażone poczucie krzywdy? Żeby móc to zakomunikować musiałbym wiedzieć najpierw co czuję, z czego bierze się moje poczucie krzywdy w relacji z drugim człowiekiem, oraz nazwać czego oczekuję (np.: przeprosin, zadośćuczynienia itd.).

Człowiek niedojrzały powie: „domyśl się” lub utnie kontakt. Tym samym przerzuci odpowiedzialność za to co czuje na drugą osobę w relacji.

Niestety jest tak, że najczęściej używamy tego, co potrafimy robić najlepiej. A to co potrafimy najlepiej, najprawdopodobniej najwięcej sami doświadczyliśmy w dzieciństwie – czynnie (będąc odbiorcą komunikatu) lub biernie (będąc obserwatorem np.: kłótni między rodzicami).

Obrażona mama, obrażony tata

Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Jesteśmy dziećmi, nasi rodzice pokłócili się i w konsekwencji nie odzywają się do siebie przez kilka dni. Natomiast my mieszkamy z nimi pod jednym dachem i jesteśmy od nich całkowicie zależni. Możemy zdać sobie sprawę jakich wtedy doświadczamy emocji i jak nieprzyjemna jest to sytuacja. Powiemy, że „siekiera wisi w powietrzu” lub „napięcie da się kroić nożem”.

Czasami rodzice w takich sytuacjach używają dzieci do pośredniczenia w komunikacji. Dziecko przymuszone do takiego procesu komunikacyjnego najprawdopodobniej zrobi dwie rzeczy. Po pierwsze, będzie zaangażowane, bo będzie mu zależało na poprawie „atmosfery” i relacji między rodzicami (bo ich kocha). Po drugie (być może później nauczone doświadczeniem) będzie unikać takich sytuacji z uwagi na poczucie braku wpływu, pomimo wielu starań (rodzice i tak wracają do podobnego modelu komunikacji).

Jeśli dziecko będzie doświadczało kary pod postacią obrażania się rodzica, to będzie starało się podporządkować. Ucinanie kontaktu to presja, ale też bierna agresja, czyli przemoc. Dziecko nie ma jasności, co robi źle, ale też nie otrzymuje instrukcji jak powinno było się zachować – alternatywy do tego co jest uznane przez rodzica za zachowanie niepożądane. Jeszcze gorzej jak ma poczucie, że wszystko co robi, to robi źle…

Nacisk to presja, a presja to przemoc

Obydwie wersje każą dziecku doświadczać silnego przekonania o tym, że to ono musi zawiadywać relacjami z rodzicami, oraz że musi spełnić jakieś konkretne warunki, aby dostawało akceptację od rodzica. W gorszej wersji warunki akceptacji są dla dziecka nie do końca jasne i nieznane, więc ciągle porusza się po „kruchym lodzie”.

Takie doświadczenia budzą u dziecka duży lęk i wewnętrzną presję, która ma też swoje granice. Później rodzi się złość, ale też brak umiejętności jej wyrażania, bo dziecko uczyło się od rodziców biernej agresji. To z założenia może zaburzać rozwój osobowości. W związku z tym, w życiu dorosłym mechanizm obrażania się pełni formę uniknięcia konfrontacji (nie wyrażania złości wprost) przed doświadczaniem negatywnych konsekwencji odrzucenia. Lepiej samemu odrzucić, niż być odrzuconym = lepiej być w roli ofiary niż oprawcą (w sposobie myślenia kogoś, kto się obraża). Lepiej się obrazić – niech to ta druga strona zabiega.

Otwarta komunikacja = udany związek

Od osób dojrzałych będziemy oczekiwać otwartości – komunikowania tego, co czują i dlaczego tak czują, wyrażania tego w sposób pozbawiony agresji i maksymalnie wprost. Ale też od dojrzałego dorosłego możemy oczekiwać, że będzie gotowy wysłuchać tego co druga osoba ma mu do przekazania, nawet jeśli nie jest to łatwe i miłe.

Warto zdać sobie sprawę z tego, że dziecko, jak i dorosły ma prawo do popełniania błędów. Ale to po stronie dorosłych leży branie odpowiedzialności za błędy, zamiast przerzucania jej na innych. Zadaniem dorosłego jest nauczenie dziecka tej odpowiedzialności, zapewnienie poczucia akceptacji i bezpieczeństwa, żeby mogło uczyć się na własnych błędach. Do tego konieczny jest otwarty model komunikacji, a nie obrażanie się.

Karanie ucinaniem kontaktu za podejmowanie prób buduje poczucie bezradności, co tym bardziej warunkuje niedojrzałość emocjonalną (lęk przed porażką, lęk przed oceną, strategie unikowe, przerzucanie odpowiedzialności). W dorosłym życiu może to przejawiać się szczególnie w braku poczucia satysfakcji z bycia w związku i niestabilności relacji. A taki sposób wyrażania złości jest po prostu niedojrzały, gdyż ma swoje początki w dzieciństwie na tle niedojrzałego wzorca komunikacji ludzi dorosłych.

Skutecznie pomagamy w rozwiązywaniu problemów komunikacyjnych między partnerami. Skontaktuj się z Nami!

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Zwykłe picie czy uzależnienie? Kiedy zaczyna się alkoholizm?

Zwykłe picie czy uzależnienie? Kiedy zaczyna się alkoholizm?

Alkohol jest powszechnie akceptowany i licznie spożywany. Towarzyszy ludziom przy różnych uroczystościach, podkreśla ważne momenty życia m.in. narodziny dziecka, otrzymanie nowej pracy, ślub, urodziny, imieniny, wszelkie rocznice i wiele, wiele innych. Służy celebrowaniu sukcesów oraz pozwala przetrwać ewentualne porażki i smutki.

Ludzie najczęściej mówią, że piją alkohol bo ten „poprawia nastrój”, „rozwiązuje języki”, „pozwala na swobodniejszą rozmowę i dobrą zabawę”. Inni doceniają jego walory smakowe a wakacje we Włoszech czy Grecji spędzone bez wina uznaliby za niepełne i nijakie.

Większość ludzi nie widzi w alkoholu zagrożenia czy niebezpieczeństwa, uznając że służy ludziom od wieków, a mądre korzystanie nie może przecież przynieść kłopotów. Warto jednak pamiętać, że alkohol jest substancją psychoaktywną i uzależnić się może każdy – niezależnie od wieku, pochodzenia, wyglądu, wykształcenia czy statusu majątkowego.

Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z najtańszym czy najdroższym alkoholem – nadal jest to substancja psychoaktywna, która wpływa depresyjnie na funkcjonowanie ośrodkowego układu nerwowego. I niezależnie od tego czy wypijemy z plastikowego kubka czy kryształowego kieliszka konsekwencje nadużywania alkoholu bywają dotkliwe – ostatecznie mogą prowadzić do utraty zdrowia, czy nawet do śmierci osoby uzależnionej.

Dlatego warto wiedzieć o tym, kiedy alkohol pijemy bezpiecznie, kiedy ryzykownie, kiedy szkodliwie a kiedy mówimy już o uzależnieniu.

Picie bezpieczne

Picie bezpieczne alkoholu, jak sama nazwa na to wskazuje, jest bezpieczne i nie wpływa na funkcjonowanie człowieka. Spożywanie alkoholu w sposób bezpieczny nie wpływa na zachowanie, podejmowane decyzje, sposób myślenia czy rozumienia siebie i innych. Nie wpływa na pełnienie ról społecznych, takich jak: matki, ojca, pracownika, kolegi, przyjaciela, syna, córki, itd. Bezpieczny sposób picia alkoholu odbywa się okazjonalnie, sporadycznie.

Brak alkoholu nie stanowi problemu, a bezalkoholowa zabawa czy spotkanie jest jak najbardziej udane i przyjemne.

Kiedy zaczyna się picie ryzykowne?

Picie ryzykowne to taki model picia alkoholu, który niesie ryzyko negatywnych konsekwencji dla człowieka. Może wynikać z:

  • częstotliwości wypijanego alkoholu;
  • ilości wypijanego alkoholu;
  • pojawiających się zachowań, które niosą dotkliwe konsekwencje dla człowieka (m.in. zachowania, które wywołują wyrzuty sumienia, tzw. kac moralny lub uczucie wstydu);
  • pojawiających się okoliczności, które niosą ryzyko niebezpiecznych konsekwencji dla człowieka (picie alkoholu w ciąży, picie alkoholu do późnych godzin wieczornych pomimo faktu, że rano ta osoba będzie prowadziła samochód, itp.).

Przykładem picia w sposób ryzykowny może być codzienne wypijanie jednej lampki wina, piwa lub jednej „szklaneczki” whisky.

Pacjenci wyjaśniają, że piją dla „rozluźnienia” po trudach całego dnia. Nie zauważają, aby ten model spożywania alkoholu przynosił jakieś negatywne konsekwencje. Wypełniają swoje obowiązki, nie odczuwają dolegliwości fizycznych czy emocjonalnych. Nie tracą kontroli a ich zachowanie po spożyciu takiej ilości alkoholu nie przynosi negatywnych konsekwencji (choćby w postaci wyrzutów sumienia w związku z tym, że piją alkohol codziennie).

Warto pamiętać, że granica między piciem ryzykownym a szkodliwym jest cienka, zaś szkody mogą pojawić się niespodziewanie (zarówno te fizyczne, jak i emocjonalne). Ryzyko pojawienia się szkód w wyniku spożywania alkoholu zależy w głównej mierze od ilości wypijanego alkoholu, przy czym naukowcy nie mają całkowitej zgody co do określenia bezpiecznej dawki alkoholu.

Warto pamiętać, iż większość problemów (szkód) w wyniku spożywania alkoholu pojawia się z powodu jego przewlekłego nadużywania.

Sposobem na uniknięcie negatywnych konsekwencji spożywania alkoholu może być monitorowanie ilości wypijanego alkoholu. Światowa Organizacja Zdrowia na podstawie badań określiła poziom spożywania alkoholu związany z przeciętnie najmniejszym ryzykiem szkód zdrowotnych oddzielnie dla kobiet, jak i mężczyzn. Jednocześnie przy piciu codziennym zaleca 2 dni abstynencji (najlepiej dzień po dniu) w tygodniu.

Kiedy mówimy o piciu szkodliwym?

Picie szkodliwe wywołuje negatywne konsekwencje (szkody) na zdrowiu fizycznym i/lub psychicznym, również w obszarze społecznym lub psychologicznym.

Dotyczy:

  1. Częstotliwości i ilości wypijanego alkoholu, czyli szkodliwego spożywania alkoholu.
  2. Zachowania po spożyciu alkoholu.
  3. Działania alkoholu na poszczególne organy wewnętrzne lub na cały organizm.

Kiedy kończy się picie szkodliwe a zaczyna uzależnienie?

To, jak długo może trwać picie ryzykowne, przekształcając się w picie szkodliwe, a następnie uzależnienie, jest kwestią bardzo indywidualną. Nie można przewidzieć tego, jak długo picie ryzykowne będzie nadal ryzykownym, a kiedy pojawią się pierwsze szkody. Podobnie trudno jest przewidzieć, kiedy picie szkodliwe rozwinie się w uzależnienie.

Z pewnością pierwsze szkody na zdrowiu powinny być momentem wprowadzenia koniecznych zmian w sposobie spożywania alkoholu. Nie wprowadzając tych zmian z dużą pewnością rozwinie się uzależnienie.

Uzależnienie od alkoholu

Uzależnienia jest procesem, który u jednych przebiega w sposób powolny i trwa latami. Natomiast u innych osób przejawia się w sposób nagły i raptowny, a konsekwencje mogą prowadzić do utraty zdrowia, a nawet śmierci.

Wiele osób, które trafia do gabinetu, ma poczucie, że pije alkohol „jak wszyscy”. Zazwyczaj alkoholizm kojarzy się z kimś, kto właśnie zaczyna dzień od alkoholu i kończy go w pobliskim pubie lub rowie. Dlatego tak trudno przyjąć osobie, która społecznie poprawnie funkcjonuje, wypełnia swoje obowiązki, dba o dzieci i dom, że codzienne wieczorne wypijanie 2-3 albo 4 lampek wina czy kilku piw, to picie szkodliwe, a nawet uzależnienie.

Sytuacje, gdy przez cały tydzień osoba nie pije alkoholu, ale czeka z utęsknieniem na weekend, aby znów „zresetować się “, jest tak samo niebezpieczne i może prowadzić do uzależnienia.

To co pozwala zauważyć różnice w funkcjonowaniu, to porównanie swojego samopoczucia czy ogólnie formy fizycznej oraz psychicznej przy zachowaniu pełnej abstynencji przez kilka dni lub w momencie, kiedy weekend jest wolny od alkoholu.

Refleksje bywają bardzo poruszające. Wielu pacjentów mówi o tym, że:

  • po pierwsze – są zaskoczeni faktem, że nie tak łatwo odmówić sobie wieczornej dawki alkoholu po wielomiesięcznym, regularnym piciu. Weekend bez alkoholu okazuje się utrapieniem – „nie wiadomo, co ze sobą zrobić”. Pojawia się nerwowość i rozdrażnienie.
  • po drugie – jeśli udało się utrzymać abstynencję – osoby te często mówią o satysfakcji odczuwanej na drugi dzień, po kilku dniach, czy tygodniach – lepszej kondycji, samopoczuciu zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Cera nabiera blasku i jasności. W ciele występuje mniejszy poziom napięcia, czy jak niektórzy mówią „elektryczności”. Pierwsze pozytywne efekty zauważalne są gołym okiem.

To co rozróżnia picie szkodliwe od uzależnienia to fakt, że zachowania związane z piciem szkodliwym nie spełniają kryterium upośledzenia kontroli. Co to właściwie oznacza? Otóż, człowiek pijący w sposób szkodliwy może swoje zachowania kontrolować. Oznacza to, że może postanowić, że chce wprowadzić zmianę czy korektę w sposobie spożywania alkoholu i dokonać tej zmiany. Na przykład: „W związku z tym, że picie alkoholu wpływa negatywnie na moje samopoczucie fizyczne postanawiam, że od dziś nie będę pił alkohol”. I realnie może to uczynić.

Kiedy diagnozujemy uzależnienie od alkoholu?

Objawy uzależnienia od alkoholu

  • Głównym objawem jest silna potrzeba spożycia alkoholu, tzw. przymus wewnętrzny określany jako głód alkoholowy. Człowiek jest pochłonięty myśleniem o alkoholu – „mam ochotę się napić”, „muszę sobie kupić alkohol”, „dziś się napiję”, „nie wytrzymam bez alkoholu”. Osoba taka, zaczyna odczuwać silne rozdrażnienie, złość, niepokój, napięcie. Pojawia się charakterystyczne uczucie „ssania w żołądku”, jak przy głodzie fizycznym.
  • Trudności w kontrolowaniu rozpoczęcia czy zakończenia picia alkoholu, również ilości wypijanego alkoholu. Osoba nie dotrzymuje obietnic, które sama sobie stawia, np.: „dziś na imprezie wypiję tylko dwa drinki”, „od dziś nigdy więcej się nie upiję”, „wypije tylko jedną lampkę wina do kolacji”.
  • Zespół abstynencyjny po odstawieniu alkoholu. Organizm wysyła sygnały, że brak mu alkoholu. Pojawia się uczucie drżenia, złe samopoczucie, osłabienie, biegunki, wymioty, itd. W celu zmniejszenia pojawiających się dolegliwości, niektóre osoby sięgają po alkohol, np. piwo na kaca.
  • Objawy tolerancji. Dla uzyskania efektu organizm potrzebuje coraz większej dawki alkoholu lub przeciwnie – mniejsze spożycie alkoholu powoduje szybsze upojenie alkoholowe.
  • Narastające zaniedbywanie innych przyjemności i zainteresowań. Alkohol staje się głównym źródłem przyjemności i relaksu, pozwala rozładować napięcie i stres. Daje ulgę. Inne przyjemności, spotkanie z przyjaciółmi, wyjście do kina, czy aktywność fizyczna stają się zbyt trudne i kosztowne. Wreszcie alkohol staje się centralną sprawą w życiu osoby uzależnionej – dzieje się to kosztem relacji z innymi, spraw zawodowych, obowiązków, itd.
  • Kontynuowanie picia alkoholu pomimo występujących oczywistych negatywnych konsekwencji, np. szkody zdrowotne, konflikty z bliskimi, problemy w pracy, itd.

Jak rozwija się uzależnienie od alkoholu?

Fazy uzależnienia od alkoholu

Możemy wyróżnić 4 fazy uzależnienia – od wstępnej, poprzez ostrzegawczą, krytyczną aż do przewlekłej.

Pierwsza faza – WSTĘPNA

Może trwać kilka lat. Z czasem picie towarzyskie służy rozładowywaniu stresów, napięć, poprawie samopoczucia. Picie alkoholu sprawia przyjemność, w związku z tym następuje ciągłe poszukiwanie okazji do jego spożywania. Z reguły osoba jeszcze nie upija się i ma kontrolę nad piciem alkoholu. Jednak stopniowo zwiększa się tolerancja na alkohol, czyli trzeba wypić więcej alkoholu dla pożądanego efektu.

Do głównych objawów fazy wstępnej można zaliczyć przyjemność, którą sprawia picie alkoholu oraz wzrost tolerancji i ochoty na alkohol.

Druga faza – OSTRZEGAWCZA

W drugiej fazie następuje poszukiwanie okazji do picia alkoholu. Osoba będąca w tej fazie będzie inicjowała kolejne „kolejki” na imprezach, dążyła do podkręcania tempa. Każda okazja staje się dobrym przyczynkiem do spożywania alkoholu, a sprzyjają temu spotkania towarzyskie w gronie osób pijących alkohol. Po wypiciu alkoholu, osobie towarzyszy lepsze samopoczucie – chęć do zabawy, inicjowanie spotkań, więcej otwartości, odwagi, bycie tzw. „duszą towarzystwa”.

W zachowaniu osoby można zaobserwować kilka charakterystycznych cech:

  • duża zmiana w zachowaniu po wypiciu alkoholu – osoba cicha staje się „duszą towarzystwa”, dużo mówi, wyzbywa się zahamowań;
  • picie potajemne – spożywanie alkoholu szybko i/lub potajemnie, aby jak najszybciej osiągnąć stan upojenia (żeby być gotowym do zabawy);
  • picie bez okazji, w samotności.

Czasami osoba pijąca w ten sposób ma poczucie, że dużo pije, jednak nie traktuje tego faktu jako problem. Taka osoba, sama przed sobą próbuje się usprawiedliwiać i racjonalizować swoje zachowanie.

Trzecia faza – KRYTYCZNA

Rozpoczyna się utrata kontroli nad piciem alkoholu. Całe życie zaczyna kręcić się wokół alkoholu. Charakterystyczny dla tej fazy jest gwałtowny spadek samooceny, poczucie pustki i beznadziejności. Osoba wciąż nie potrafi przyznać się przed sobą, że ma problem alkoholowy. Cały czas usprawiedliwia swoje zachowania, na krytykę reaguje agresywnie.

Pojawia się picie ciągami, które przeplatane jest okresami abstynencji, tzw. udowadnianie, że alkohol nie jest potrzebny, udowadnianie „silnej woli”. Charakterystyczne dla tej fazy są coraz częstsze konflikty rodzinne, zaniedbywanie obowiązków zawodowych. Pojawia się brak dbałości o sen czy regularne posiłki, zaniedbywanie wyglądu fizycznego, higieny. Następuje składanie obietnic, które w rzeczywistości stanowią jedynie puste słowa, nie są realizowane. Dominuje poczucie pustki, beznadziejności.

Czwarta faza – PRZEWLEKŁA

To właśnie objawy tej fazy najczęściej kojarzą się ludziom z „człowiekiem uzależnionym“. Jest to jednak już ostatnia faza uzależnienia, a nie jego początek.

Osoba uzależniona jest pod wpływem alkoholu w różnych sytuacjach i okolicznościach w sposób przewlekły. Gwałtownie obniża się tolerancja na alkohol – już kilka kieliszków powoduje upojenie alkoholowe. Pojawią się objawy zespołu abstynencyjnego. Długotrwałe opilstwo powoduje degradację moralną i społeczną. Jak również osłabienie procesów myślenia, spowolnienie psychoruchowe, zaburzenie popędu seksualnego, problemy z wątrobą i systemem nerwowym. Ciągłe picie doprowadza do wyczerpania organizmu, a nawet grozi śmiercią.

Leczenie uzależnienia od alkoholu – gdzie szukać pomocy?

Samodzielna ocena sytuacji bywa trudna. Tym bardziej, że przy nasilającym się uzależnieniu rozwijają się mechanizmy, które je podtrzymują i wzmacniają.

Bardzo często obserwuję w gabinecie, że problem z alkoholem to bardzo wrażliwy temat. Pacjentom trudno jest przyjąć diagnozę: picie ryzykowne, szkodliwe czy uzależnienie. Człowiek ma tendencję do usprawiedliwiania, tłumaczenia, racjonalizacji swoich decyzji i zachowań. To co jednak stanowi największą trudność, to przyjęcie, że „utraciłem/utraciłam nad czymś kontrolę”, „nie mam na to wpływu”.

Zaczyna się swoista walka z udowadnianiem, że kontrola wcale nie została utracona. Osoby uzależnione często podejmują próby udowadniania przede wszystkim sobie, że mogą zarządzać alkoholem: „od dziś postanawiam, że nie będę pić w tygodniu”, „mogę nie pić cały miesiąc”, „od następnej wizyty nie będę pić”. Najczęściej jednak okazuje się, że mierzenie się z alkoholem przynosi porażkę.

Jednak to ważny etap w podejmowaniu decyzji o zmianie. Proces zaczyna się od akceptacji własnych słabości, niedoskonałości, deficytów. Uznanie ich pozwala iść dalej w odbieraniu wartości i dewaluowaniu alkoholu i tego co daje człowiekowi.

Jeśli pojawiają się trudności w określeniu czy wzorzec picia alkoholu, który nam towarzyszy jest bezpieczny czy nie, warto podjąć kontakt ze specjalistą psychoterapii uzależnień. Atmosfera spokoju i akceptacji pozwoli na przyjrzenie się sytuacji i ustalenia tego, co wymaga zmiany, a co jest bezpieczne i nie niesie ryzyka rozwoju uzależnienia.

Jeśli uzależnienie się rozwija, najwyższa pora powiedzieć STOP. To co cenne, to zrozumienie jaką funkcję pełni alkohol w moim życiu? Po co mi on jest, co mi daje? Odpowiedzi na te i inne pytania bywają cennym źródłem o nas samych.

Skutecznie pomagamy osobom zmagającym się z uzależnieniami. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Publiczna krytyka partnera - jak duże niesie ze sobą konsekwencje?

Publiczna krytyka partnera – jak duże niesie ze sobą konsekwencje?

Związek dwojga, zawsze fenomenalnie różnych osób siłą rzeczy narażony jest na niezliczone momenty, kiedy ujawnia się ich różnica zdań, przekonań, czy po prostu perspektyw. Najczęściej nie zwracamy na to uwagi, słusznie koncentrując się na rozwiązywaniu życiowych problemów.

Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy trudno pogodzić się z zachowaniem partnera. Wówczas wzbiera w nas chęć zaznaczenia tego tu i teraz. Przecież nawet psychoterapeuci nawołują do dzielenia się emocjami bez zwłoki, otwartego wyrażania swoich potrzeb i stawiania granic.

Krytyka w związku

Trzeba przyznać, że krytyka jest koniecznym elementem naszego rozwoju, dojrzewania partnerów i samego związku. Bez wyrażania uwag i wskazywania konieczności zmian utknęlibyśmy w miejscu, ograniczając się jedynie do podtrzymania tego co już razem stworzyliśmy. Wobec wyzwań, z jakimi nasze relacje muszą się mierzyć, mogłoby to doprowadzić do zaniedbania i wypalenia.

Należy jednak pamiętać, że krytyczne komentarze w oczywisty sposób obciążają naszą psychikę, niosąc w sobie trudny do przyjęcia ładunek, kojarzący się często z sygnałem braku akceptacji. Chwila, kiedy powinniśmy korzystać z informacji zwrotnej jest jednocześnie najgorszą dla jej przyjęcia – w końcu wszyscy mamy mniejszy lub większy problem z oceną.

Publiczna krytyka partnera – konsekwencje

W tym właśnie momencie warto zaznaczyć, jak destrukcyjny wpływ ma na nasze relacje publiczna krytyka drugiej osoby, szczególnie partnera. Przecież fundamentem bliskiego związku powinno być zaufanie. Wiara, że druga osoba jest dla nas życzliwa i nie wykorzysta naszych słabości, o których wie jak nikt na świecie. Lojalność tego rodzaju pozwala stworzyć poczucie bezpieczeństwa, przydatne w wielu trudnych momentach, dzielących partnerów.

Silny dyskomfort, upokorzenie

Co jednak jeśli, któryś z nich postanawia publicznie wyrazić zastrzeżenia do zachowania lub wartości swojego wybranka lub wybranki? Przede wszystkim naraża drugą osobę na silny dyskomfort i skrępowanie, związane z obecnym przy takiej chwili audytorium. Grona, najczęściej nie znającego szczegółów sprawy i nie rozumiejącego całego kontekstu. W takiej chwili osoba zaatakowania, bo tak trzeba to nazwać, ma do wyboru podporządkowanie się jednostronnej ocenie lub skonfrontowanie się z nią, co jedynie pogarsza stabilność i wizerunek związku. Każdy z tych wyborów jest destrukcyjny – albo trzeba zgodzić się na upokorzenie, albo zaprezentować otoczeniu, że to co powinno być jednością nie potrafi postępować solidarnie.

Odmienne opinie, poczucie niezgody, bitwa na argumenty powinny poczekać na bezpieczną okazję do rozmowy. W przypadku kiedy interwencja jest konieczna, należy dokonać jej w sposób możliwie dyskretny. Dajemy wtedy szansę związkowi na zmierzenie się z problemem w sposób konstruktywny. Oznacza to, że szukamy rozwiązania pozytywnego, konkretnego i wnoszącego coś nowego. Wystawianie partnera na krępujące doświadczenie nie spełnia żadnego z tych celów.

Niszczy zaufanie w związku

Najczęściej zresztą, taka sytuacja jest oznaką indywidualnych problemów i dążenia do wzmocnienia swojego ego. Partnerzy krytykujący się publicznie, tak naprawdę nie próbują niczego załatwić, jedynie rozładowują na sobie własne frustracje lub agresję. Pomaganie sobie i wzajemna ochrona przed obciążeniami emocjonalnymi jest ogromnym dobrem związku. Natomiast krytykowanie kogoś w obecności innych ludzi niszczy zaufanie bardzo szybko. Z pewnego punktu widzenia można nazwać takie sytuacje przemocą, bo dochodzi do krzywdzącego wykorzystania przewagi, zwieńczonego uzasadnionym poczuciem krzywdy drugiej strony.

Publiczna krytyka a emocje świadków zdarzenia

Inną sprawą jest jeszcze samopoczucie osób, będących świadkami takich sytuacji. Najczęściej nie są one zainteresowane podobnymi incydentami, bo każdy z nas intuicyjnie czuje, jak raniące jest krytykowanie kogoś na forum. Jako że prawdopodobnie nikt nie chciałby znaleźć się na miejscu ofiary takiej krytyki, jako świadkowie czujemy przykrość lub zażenowanie. Czasem także złość, bo przecież nikt nas nie pytał, czy chcemy uczestniczyć w czymś, co jest zaprzeczeniem bezpiecznej relacji.

Jest dużo racji w stwierdzeniu, że będąc świadkiem przekraczania granic, pozwalasz na przekroczenie swoich. A przecież nie każdy ma siłę i chęć interweniować. Warto, korzystając z własnych doświadczeń. Przypomnieć sobie jak reagujemy na pary, które publicznie oskarżają się lub atakują. Ryzykujemy, że dokładnie tak samo będziemy postrzegani, jeśli nie potrafimy powstrzymać się przed negatywnym ocenianiem naszego partnera na oczach innych osób.

Zadbajmy o równowagę w związku

Istotą zmian w relacji, którą uważamy za wartościową, jest dążenie do wystarczająco korzystnej dla obu stron równowagi w realizacji potrzeb i ochronie naszej tożsamości. Nie jest to zadanie łatwe i wymaga dużego zaangażowania oraz odwagi. Jeśli chcemy, aby nasz partner był, podobnie jak my, gotowy do poszukiwania twórczych i satysfakcjonujących form wspólnego życia, dajmy mu komfort mierzenia się z tymi intymnymi przecież wyzwaniami w intymnej, bezpiecznej atmosferze.

 

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom przezwyciężać problemy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Porównywanie dzieci do innych – jakie niesie konsekwencje?

Porównywanie dzieci do innych – jakie niesie konsekwencje?

Sytuacja wydarzyła się w II klasie szkoły podstawowej. W szatni tłoczyli się rodzice czekając na swoje dzieci. Dzwonek, koniec lekcji, dzieci zbiegły do szatni. Do jednej z mam podbiegł syn, mama zapytała: „Dostaliście oceny z poprzedniego sprawdzianu?”. Syn odpowiedział, że tak i że dostał 4. Mama na to: „A Bartek co dostał?”

W opisanej sytuacji mama nie doceniła wysiłku swojego syna, nie pochwaliła go za efekt jego pracy. Tak jakby ocena syna nabierała wartości tylko w zestawieniu z oceną innego dziecka.

To bardzo częste komunikaty, które dorośli kierują do dzieci, wystarczy się tylko rozejrzeć i nadstawić uszu. To komunikaty, które podcinają skrzydła. W ten sposób dorośli uczą swoje dzieci porównywania się z innymi. Kto jest lepszy? Kto jest gorszy?

Porównywanie dzieci

Porównując się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, zawsze bowiem znajdujesz gorszych i lepszych od siebie. (Desiderata)

Dzieci porównują się same z siebie. To naturalny proces. Ktoś ma ładniejszą zabawkę od mojej, ktoś ma lepszy model samochodu, ktoś ma smaczniejsze śniadanie w pudełku, ktoś ma batonika a ja nie, ktoś lepiej biega ode mnie, ktoś lepiej ode mnie rysuje, itd. W porównywaniu zawsze ktoś wypada lepiej, a ktoś gorzej, co rodzi bardzo duże emocje.

Dlaczego dorośli porównują dzieci do innych?

Bardzo często robią to nieświadomie. Stoją za tym emocje, historia rodzinna czy chęć zmotywowania dziecka do większego wysiłku. Wszyscy nieświadomie oczekujemy od dzieci, aby odpowiadały na różne nasze potrzeby.

W stwierdzeniu „dlaczego czwórka, a nie piątka?” intencją rodzica może być to, aby dziecko dobrze się uczyło, a pod tym kryje się troska o to czy sobie poradzi na obecnym rynku pracy. Rodzice najczęściej chcą dobrze, ale nie wiedzą jak to osiągnąć. Często robią to nieświadomie i nie zakładają, że mogą tym wyrządzić krzywdę.

Porównywanie dzieci w rodzinie

Często można się spotkać ze stwierdzeniem dziecko „łatwiejsze”, dziecko „trudniejsze”. Dla każdego z nas co innego będzie to oznaczać. Na przykład dziecko „łatwiejsze”, bo jest grzeczne i bardzo zdolne. „Trudniejsze”, bo rozrabia i gorzej się uczy.

Dzieci są różne. Natomiast problem pojawia się wówczas, kiedy dziecko „łatwiejsze” zaczyna postrzegać się, jako te lepsze.

Porównywanie dzieci do innych – konsekwencje

W porównywaniu dzieci między sobą zawsze ktoś jest na tej lepszej pozycji, a ktoś na tej gorszej. Ciągłe porównywanie dziecka do kogoś od niego lepszego może w nim zrodzić poczucie gorszego traktowania, a nawet odrzucenia. To może rodzić narrację na całe życie: „muszę zasłużyć na miłość/podziw bliskich mi osób”, „jestem warta/y tyle ile osiągnęłam/em”, „o mojej wartości stanowią sukcesy”. W związku z tym, dzieci budują poczucie własnej wartości poprzez porównywanie.

W dorosłym życiu pomimo odnoszonych sukcesów, może być trudno je docenić i może pojawić się tendencja do ich deprecjonowania. To narracja: „żadne moje osiągnięcie nie jest wystarczająco dobre” i „zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie ode mnie lepszy”.

Jeżeli rodzice porównują swoje dzieci między sobą, dzieci mogą mieć poczucie, że są nierówno traktowane, co rodzi rywalizację. A rywalizacja w bardzo dużej mierze utrudnia budowanie bliskiej relacji.

Dziecko gorzej traktowane może starać się bardziej o względy rodziców, chcąc zasłużyć tym samym na ich miłość.

Zamiast porównywać, chwalmy nasze dzieci

Każde z dzieci ma swoje mocne i słabsze strony, tak samo jak dorośli. Oczywiście w zestawieniu z drugim dzieckiem, ono w jakiejś sferze wypadnie gorzej – to nieuniknione.

Dlatego tak ważne jest to, aby dostrzegać mocne strony i zalety dziecka, które mniej rzucają się w oczy. Warto być czułym obserwatorem swojego dziecka. Zwracać uwagę na to co lubi, co jest dla niego ważne, co mu przynosi zadowolenie i satysfakcję. Aby dziecko nie realizowało tylko naszych wartości. Zamiast porównywania dziecka w celu motywowania do większego wysiłku, warto chwalić je za to co już osiągnęło i pobudzać do samodzielności.

Szalenie ważne jest wspomaganie stron dziecka, bo to buduje w nim poczucie siły.

Chcesz rozwijać swoje kompetencje rodzicielskie? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nauczmy się żyć razem. Jak zadbać o podział obowiązków w małżeństwie?

Nauczmy się żyć razem. Jak zadbać o podział obowiązków w małżeństwie?

Sam tytuł artykułu wskazuje, że chodzi o podział zadań, a nie o przypisanie ich jednej ze stron. Dlaczego dla wielu z nas jest to taki trudny temat? Każdy z partnerów wchodząc w małżeństwo wnosi do niego zwyczaje, tradycje i nawyki wypracowane w swoim domu rodzinnym. I tu właśnie może kryć się odpowiedź na zadane pytanie.

Tradycje i nawyki wyniesione z domu

Wyobraźmy sobie taką sytuację. On wychowywał się w domu wielopokoleniowym, w którym dbałość o jego wygląd, porządek i kulinaria przypisany był jego siostrom, mamie i babci. Trudno było sobie wyobrazić jego tatę lub dziadka, który wracając po pracy do domu miałby zakładać fartuszek i pomagać w przygotowywaniu posiłków czy w zmywaniu naczyń. Mężczyźni w jego domu mieli przypisaną inną rolę społeczną, byli głową rodziny, więc ich głównym zadaniem było zapewnienie rodzinie bytu. Dom i wszystko co z nim związane należał do kobiet. To one były odpowiedzialne za wychowywanie dzieci i wykonywanie wszystkich niezbędnych obowiązków domowych.

Z kolei w jej domu rodzinnym, kobiety pracowały zawodowo i wszystkie obowiązki były dzielone. Począwszy od gotowana, poprzez sprzątanie, opiekę nad dziećmi aż na pracach w ogrodzie skończywszy.

I oto w małżeństwie spotkały się te dwie osoby ze skrajnie odmiennymi oczekiwaniami – on z przeświadczeniem, że wykonanie wszelkich prac domowych będzie należeć do niej, a ona z oczekiwaniem co najmniej współuczestniczenia w prowadzeniu domu. Jak to pogodzić? Czy podobna sytuacja była waszym udziałem?

Jak zadbać o podział obowiązków w małżeństwie?

Szczera rozmowa w zakresie obowiązków

Podział obowiązków jest bardzo ważny i w wielu przypadkach decyduje o tym, czy małżeństwo ma szansę przetrwać. Istotne jest to, aby partnerzy rozmawiali ze sobą szczerze i znali swoje wzajemne oczekiwania w tym zakresie. Należy pamiętać, że w trakcie dwóch pierwszych lat małżeństwa wypracowywane są podstawowe wzorce zachowania, które z czasem są utrwalane i stają się trudne do zmiany.

Dane socjologiczne pokazują, że dzielenie się pracami domowymi ma coraz większe znaczenie dla kobiet i mężczyzn.

Bogdan Wojciszke w książce „Psychologia miłości” podkreśla, że podstawowymi warunkami udanego związku są zarówno chęć i umiejętność wczuwania się partnerów w siebie nawzajem, jak i ich wewnętrzne przekonanie, że oboje wkładają w budowanie związku tyle samo wysiłku: Pary spostrzegające swój związek jako sprawiedliwy są bardziej z niego zadowolone niż pary spostrzegające go jako taki, w którym jedno z partnerów wnosi nadwyżkę wysiłku i starań, drugie zaś otrzymuje więcej, niż wnosi.

Warto ze sobą rozmawiać, negocjować i wypracowywać kompromis, nawet w kwestii tak przyziemnej, jak sprzątanie łazienki czy załadowanie zmywarki. Dobrym rozwiązaniem jest sporządzenie listy obowiązków, z której każdy wybiera te, które wydają mu się najprostsze do wykonania. Te zaś, których żadne z partnerów nie lubi, wykonuje się na zmianę.

Zaangażowanie domowników w pomoc

Być może wiele razy byłaś sfrustrowana i czułaś się jak służąca, gdyż uważałaś, że ciąży na tobie zbyt wiele, zamiast szczerze porozmawiać z domownikami i prosić o pomoc. Radzę przygotować się do takiej rozmowy i dyskutować spokojnie, bez pretensji, wymagań i złości. Można wyjść z założenia, że wszyscy domownicy są odpowiedzialni za wasz dom i starać się każdego zaangażować. Trzeba też jednak rozumieć, że poziom naszych wymagań w pewnych sprawach jest o wiele wyższy niż innych. Ja dla przykładu staram się rozumieć, że idealnie poukładane rzeczy nie są i raczej nigdy nie będą jednym z priorytetów moich dzieci.

Można oczywiście przyjąć postawę pełną złości i pretensji. Można też jednak próbować zrozumieć punkt widzenia męża i dzieci. I vice versa. Być może nigdy nie będzie idealnie. Zastanówcie się także, czy przyjęty podział odpowiada każdemu z was? Nie sugerujcie się tym, jak to było w waszych domach rodzinnych czy tym, jak jest u znajomych. To wasze małżeństwo i rodzina i to wy ustalacie zasady. Warto także przemyśleć czy są prace, z których możecie zrezygnować albo wykonywać je z mniejszą częstotliwością. Może macie obowiązki, które wykonujecie z większą łatwością i chęcią niż inne? Może warto np. się zamienić?

Wskazówki, które ułatwią podział obowiązków

Nie jest łatwo rozmawiać o podziale obowiązków mając męża lub żonę, który nie czuje się odpowiedzialny za to, jak funkcjonuje dom czy rodzina. Zachęcam, aby rozmawiać bez złości i pretensji. Pierwszy krok trzeba wykonać w sobie i starać się zrozumieć, że ktoś może inaczej widzieć pewne sprawy, może też mieć inne nawyki i potrzeby.

Rozmowa ale bez wzajemnych oskarżeń

O podziale obowiązków rozmawiajcie na spokojnie, w sprzyjających warunkach. Nie zaczynajcie rozmowy od oskarżeń i wymieniania tego, czego partner nie zrobił. Mówcie też o swoich uczuciach. Jeśli czujesz frustrację, powiedz o tym. Jeśli jesteś ciągle zmęczona, poinformuj małżonka, może nie mieć o tym pojęcia. Mów wprost, nie oczekuj, że będzie wiedział o co ci chodzi. Może warto też spisać wszystkie wykonywane obowiązki, a obok wpisać imię osoby, która je wykonuje. Taka lista często pozwala zobaczyć, jak jest naprawdę. Może się nagle okazać, że nie doceniamy pracy małżonka lub dzieci, a przeceniamy swoją. Jeśli was na to stać, może warto rozważyć zatrudnienie kogoś do pomocy?

Perfekcjonizm zostaw w tyle

Jeśli ustalicie nowy podział obowiązków, powstrzymajcie się od krytycznych uwag na temat tego, w jaki sposób małżonek coś wykonuje. Nikt nie powiedział, że to twój sposób jest najlepszy. Nie poprawiaj tego, co zostało zrobione, to tylko zniechęca do zrobienia tego ponownie.

Ustalcie, co kto ma zrobić i obdarzcie się zaufaniem, że zostanie to dobrze wykonane. I chyba to, co najważniejsze – odłóżcie perfekcjonizm. Nie wszystko musi być zrobione. Można zasnąć w niewyprasowanej pościeli lub pójść do pracy i zostawić nierozładowaną zmywarkę. Bądźcie sobie nawzajem wdzięczni i chwalcie się wzajemnie.

Jawna komunikacja – przecież nie czytacie sobie w myślach

Jeśli zdarzy się, że małżonek nie wykonuje obowiązków, do jakich się zobowiązał, powiedz spokojnie, jakie to budzi w tobie uczucia. Daj mu szansę się wypowiedzieć. Ma pewnie zupełnie inny niż ty pogląd na tę sprawę. Spróbuj go wysłuchać. Może po rozmowie coś będziecie chcieli zmienić?

Najlepiej, abyście na bieżąco informowali się o swoich kłopotach, trudnościach, oczekiwaniach i potrzebach. Nie można milczeć, mając nadzieję, że małżonek się domyśli, że nie dajemy sobie rady z nawałem obowiązków. Skoro jakoś się wyrabiamy i nie domagamy się pomocy, partner może sam nie wyjść z inicjatywą wsparcia. Warto na samym początku związku ustalić model funkcjonowania rodziny – kto, za co odpowiada, które decyzje podejmuje się wspólnie i jakim wymaganiom należy stawiać czoła razem. Czasem dyskusji wymagają nawet prozaiczne sprawy, jak odkładanie rzeczy na miejsce, dbanie o porządek w szafkach czy wynoszenie śmieci. Brak precyzyjnych ustaleń z pewnością z czasem może przyczynić się do konfliktu, dlatego najlepiej od początku rozmawiać ze sobą szczerze, otwarcie, bez aluzji, słownych podchodów, tylko jasno i konkretnie.

Zacznijmy używać słowa „dziękuję”

Pamiętajmy, że udany związek w dużej mierze zależy od tego, w jaki sposób dzielone są domowe obowiązki. Niemniej ważne jest również to, by wyrazić swoją wdzięczność, za to, co robi partner. Czasem warto sięgnąć do podstaw i zacząć używać słowa „dziękuję” za wykonanie tych czynności, których nasi partnerzy podejmują się niechętnie. Oczywiście, nie należy też krytykować sposobu, w jaki sprawy te zostały wykonane. Nie zawsze precyzyjne posprzątanie naszego mieszkania oznacza lepsze relacje w naszym małżeństwie.

Nie ma jednej sprawdzonej i uniwersalnej recepty na podział obowiązków. Moim zdaniem, najważniejszym i najtrudniejszym zadaniem partnerów w tej kwestii jest takie wynegocjowanie podziału zadań, aby zadowolił on obie strony.

Skutecznie pomagamy w rozwiązywaniu problemów komunikacji między partnerami. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Czym są uzależnienia behawioralne? Rodzaje i leczenie

Czym są uzależnienia behawioralne? Rodzaje i leczenie

Uzależnienia behawioralne – co to właściwie znaczy?

Uzależnienie, według Światowej Organizacji Zdrowia, to silna potrzeba zażywania określonej substancji lub wykonywania określonej czynności. Prowadzi ona do zaniedbywania innych obszarów życia, tych niezwiązanych z przyjmowaniem substancji czy realizacją danego działania uzależnieniowego.

W niniejszym artykule zajmiemy się uzależnieniami behawioralnymi, czyli właśnie uzależnieniami od czynności. Możemy je inaczej nazwać zaburzeniami nawyków i popędów. Dotyczą one najczęściej akceptowalnych i powszechnie obecnych w życiu społecznym obszarów: korzystania z komputerów, gier czy Internetu, oglądania TV, robienia zakupów, seksu.

Osoba uzależniona od czynności, często mimo świadomości konsekwencji, nie jest w stanie powstrzymać się od konkretnego zachowania. Ma to bezpośredni, szkodliwy wpływ zarówno na fizyczną (dotyczącą zdrowia) jak i psychiczną (relacje rodzinne i społeczne, pracę, poczucie własnej wartości) sferę życia.

Konsekwencje uzależnień behawioralnych

Każde uzależnienie to choroba, do której stwierdzenia potrzeba spełnienia określonych kryteriów diagnostycznych. I choć zaburzenia nawyków i popędów są wielokrotnie marginalizowane, statystyki jasno pokazują, że ludzi uzależnionych jest coraz więcej. Dla przykładu, od Internetu uzależnione jest prawie 15% populacji, od zakupów – 18%. Natomiast osoby uzależnione od wyglądu liczymy w setkach tysięcy a nałogowych hazardzistów jest w Polsce około miliona.

Choć faktycznie to alkohol, narkotyki czy inne substancje psychoaktywne bardziej wpływają na zdrowie fizyczne, o tyle skutków w obszarze życia psychospołecznego nie jest mniej również w przypadku występowania omawianego tu problemu. Uzależnienia behawioralne są bardzo często przyczyną marginalizacji społecznej, obniżenia poziomu i jakości życia, strat w relacjach rodzinnych, koleżeńskich, zawodowych. Prowadzą również do zaburzeń na tle psychicznym, takich jak depresja czy zaburzenia lękowe. Niejednokrotnie trudności te kończą się podjęciem próby samobójczej (wg badań takie sytuacje najczęściej mają miejsce w przypadku osób uzależnionych od hazardu).

Uzależnienia behawioralne – rodzaje

Do najczęściej występujących zaburzeń popędów i nawyków zaliczamy:

  • Patologiczny hazard – czyli częste uprawianie hazardu związane z potrzebą przeżywania silnego napięcia, którego osoba uzależniona doświadcza jedynie podczas gry. Wygranie zwiększa „świadomość” własnej wszechmocy a zatem skłania do dalszego grania. Przegrana natomiast rodzi frustrację, poczucie utraty kontroli i silną potrzebę odzyskania straconych pieniędzy.
  • Siecioholizm – jest to uzależnienie od Internetu czy gier komputerowych, o którym mówimy w sytuacji kiedy życie wirtualne staje się ważniejsze niż realne, kiedy to głównie lub jedynie w świecie wirtualnym realizujemy potrzeby czy relacje społeczne.
  • Zakupoholizm – niekontrolowane, nieplanowane zakupy, które stają się koniecznością i jednocześnie pełnią funkcję poprawienia nastroju czy doświadczenia ulgi.
  • Seksoholizm – dotyczy powtarzającego się braku możności kontroli zachowań seksualnych i/lub nieumiejętności (niemożności) zaprzestania zachowania, mimo widocznych negatywnych konsekwencji.
  • Pracoholizm – to silna potrzeba wykonywania pracy, nieustanne myślenie o pracy (również w czasie wolnym) powodujące zaburzenia w równowadze między życiem zawodowym a prywatnym, rodzinnym, społecznym.
  • Zaburzenia odżywiania – takie jak anoreksja, bulimia, kompulsywne objadanie czy obsesyjna kontrola spożywanych kalorii czy stosowania diety.

Leczenie uzależnień behawioralnych

Jako, że uzależnienia behawioralne są bardzo specyficzne i dotyczą obszarów, z których trudno oczekiwać, że ktoś zupełnie zrezygnuje, podstawowe jest postawienie diagnozy. W tym celu należy udać się do psychologa, psychoterapeuty czy terapeuty uzależnień, którzy zajmują się omawianym problemem.

Leczenie zaburzeń popędów i nawyków odbywa się w procesie psychoterapii, z dostosowanym do fazy uzależnienia, indywidualnym programem zdrowienia. Celem psychoterapii jest nie tyle wyleczenie, co zatrzymanie choroby. Jak również nauczenie się radzenie sobie z objawami, identyfikacja i zmiana schematów poznawczych. Nieodłącznym elementem terapii jest również psychoedukacja, która ma prowadzić do większej świadomości odnośnie sytuacji ryzykownych, mogących prowadzić do nawrotu zaburzenia.

Skutecznie pomagamy osobom zmagającym się z uzależnieniami behawioralnymi. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.