Własna głowa mnie sabotuje. Dlaczego nie potrafię odpoczywać?

Własna głowa mnie sabotuje. Dlaczego nie potrafię odpoczywać?

(Nie) wymarzony odpoczynek

Na pierwszy „rzut oka” mogłoby się wydawać, że gdy zbliża się urlop lub czas wolny w trakcie powszedniego dnia to powinniśmy czuć ulgę i niecierpliwość z tym związane. A jednak, zamiast poczucia podniecenia związanego z czasem wypoczynku odczuwamy niepokój i złość. Tak jakby ten moment stał nam na drodze czegoś ważniejszego.

Wakacje, ferie, okres wolnych dni związanych ze świętami stają się zmorą, gdy zamiast cieszyć się i czuć spokojnie, oczekujemy niewiadomej w takim napięciu, jak gdyby miało stać się za chwilę coś niedobrego.

Nie potrafimy odpoczywa albo nigdy nie potrafiliśmy. Jak to możliwe?

Potrzeby, a potrzeba odpoczynku

Spoglądając na własne potrzeby, w odniesieniu do piramidy potrzeb Maslowa, sami możemy spróbować określić, dlaczego właściwie odpoczynek sprawia nam trudność lub nie daje satysfakcji. Przecież powinien on pełnić funkcję „przystani”, w której odpoczywamy, nabieramy sił do dalszej pracy. Być czasem i miejscem, gdzie doświadczamy codziennej radości życia, czerpiąc z towarzystwa bliskich osób, zabaw i kreatywnych aktywności. Jednak dzieje się wręcz przeciwnie – odpoczynek nas męczy.

Powszechnie wiadomo, że zabawa w hierarchii potrzeb u dorosłych ludzi jest niżej, aniżeli np.: praca. Praca pełni różne funkcje, a jedną z nich jest zapewnienie bytu i bezpieczeństwa ekonomicznego sobie oraz rodzinie. Gdyby uznać, że praca ma zapewniać poczucie bezpieczeństwa (jako potrzeby), to rzeczywiście zabawa (odpoczynek, rozwój) może mieć miejsce wtedy, gdy czujemy spokój, a nie zagrożenie. Więc z tej prostej przyczyny najpierw praca, a potem zabawa.

Jednakże, praca przecież stanowi naszą codzienność – codziennie pojawiać się mogą nowe wyzwania i problemy, z którymi w ocenie naszych pracodawców i współpracowników, jak i naszej własnej, powinniśmy potrafić sobie radzić. A co jeśli nie radzimy sobie wystarczająco dobrze? To znaczy się, że ciągle mamy poczucie, że czegoś nie zrobiliśmy, nie skończyliśmy, że nie możemy tego i tamtego zostawić innym, albo na później.

Powstaje pytanie, jak jest rzeczywiście – czy nasz szef ciągle nas o coś prosi, pogania i upomina się, czy raczej presja którą odczuwamy jest wewnętrzna? A jeśli ocena naszej pracy jest naszą własną „laurką” jaką sobie wystawiamy? Co z tego, że mamy oceny okresowe i wypadamy „nieźle” , albo nawet „dobrze” czy „bardzo dobrze”. Z jakiegoś dziwnego powodu nie do końca ufamy takiej ocenie. Sami „wiemy lepiej”, że trzeba coś jeszcze zrobić. Dlatego często zabieramy pracę ze sobą do domu, na wakacje, w rodzinne relacje, itp. Niby nikt od nas tego nie oczekuje, ale „na wszelki wypadek”…

Nadmierna kontrola w imię bezpieczeństwa

Trudno jest nam zrezygnować z tego, aby zapomnieć o pracy, gdyż tak naprawdę odczuwamy silny lęk przed konsekwencjami własnych działań. Niby mamy ocenę, ale być może nie do końca ufamy innym ludziom.

Przecież dookoła ciągle słyszymy, że ktoś „pod kimś dołki kopie” w tej naszej firmie lub w codziennym życiu. Dlatego też ciągle jesteśmy czujni, w pobudzeniu o zabarwieniu lękowym. Czujemy się zobligowani do przewidywania kilku ruchów naprzód. I bardzo dobrze, bo dzięki temu w pracy się „jakoś” układa. Ale też źle: dla nas samych, zdrowia, relacji, rodziny. Bo gdzie jest granica, to znaczy gdzie jest próg miejsca pracy? Kiedy ja właściwie wychodzę z pracy, nie tylko ciałem, ale przede wszystkim umysłem? A może tak wcale nie jest, że inni są tacy źli, a ode mnie nikt więcej nie wymaga? Może tak postrzegam świat i siebie bo właśnie mam takie doświadczenia, być może nabyte w dzieciństwie, w rodzinie, w późniejszym życiu?

Dlaczego nie potrafię odpoczywać?

Bardzo wiele (jeśli nie większości) wzorców nabywamy w dzieciństwie, nawet w tym bardzo wczesnym. Uczymy się poprzez obserwacje, jak nasi najbliżsi funkcjonują na co dzień. W ten sposób nabywamy pewnych zestawów umiejętności, tudzież strategii radzenia sobie z przeróżnymi problemami, ale też sposobów radzenia sobie ze stresem.

Wzorce rodzinne – zmęczony, zestresowany i zapracowany rodzic

Zmęczony, zestresowany rodzić, który w ferworze codzienności ciągle coś robi. Ma jakieś problemy i odczuwa trudność w radzeniu sobie z nimi lub bezsilność wobec różnych niesprzyjających w życiu okoliczności, wówczas traci poczucie bezpieczeństwa. Nie jest w stanie (bo ma ograniczony wpływ, albo nie potrafi) odzyskać kontroli nad własnym życiem, dlatego zaczyna np.: popadać w wir obowiązków, gdyż w tym co wykonuje czuje się sprawczy. Najprawdopodobniej w ten sposób (działaniem zastępczym) odzyskuje on poczucie kontroli, pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa.

Jednocześnie będąc pochłonięty jakimiś zadaniami przestaje myśleć o innych problemach, konfliktach, trudnościach, relacjach. Niejako zasypując się aktywnościami (obowiązkami lub pracą) przestaje przeżywać (trudne) emocje. Będąc sprawczym i efektywnym w planowaniu obowiązków, pracy, również czerpie z tego satysfakcję, której nie dostarcza mu np.: życie rodzinne, domowe, relacje z bliskimi ludźmi. W ten sposób może popaść w uzależnienie behawioralne, np.: pracoholizm. Co ważne, zatraca swoje inne potrzeby i przestaje umieć i chcieć odpoczywać. Relaks kojarzy mu się z negatywnymi myślami, jakie go wtedy dopadają na temat siebie. Wtedy jest w złym nastroju.

Najpierw obowiązki, potem zabawa

Będąc dzieckiem takiego rodzica to napięcie odczuwamy, ale też widzimy kiedy ono spada. My jako dziecko zaczynamy kojarzyć – warunkować, że brak wykonaniu lub wykonanie pewnych działań, zadań, obowiązków buduje w nas uczucie niepokoju. Wzorzec ten wzmacniany najprawdopodobniej przekazem werbalnym, o tym jak należy w życiu działać i planować: „najpierw obowiązki, później zabawa”, może przyjmować skrajną postać – ogromną dysproporcję między zabawą i obowiązkami, oraz niesprecyzowane „później”.

Z drugiej strony w sposób relacyjny: zapracowany rodzic ma mało czasu dla nas, ale jednocześnie wymaga abyśmy działali podobnie jak on. Uczy nas to dokładnie tego samego czego on doświadczał – pomijania siebie i swoich potrzeb (nawet braku perspektywy na nie – małego wglądu w siebie). Nie uczymy się odpoczynku, będąc cały czas w pogotowiu, jak gdyby coś miało się zaraz wydarzyć. Nie potrafimy odpoczywać, bo nie wiemy jak to się robi.

Odpoczynek to poczucie bezpieczeństwa

Napięcie, które może nam towarzyszyć w przypadku doświadczeń podobnych jak opisane powyżej, da się przezwyciężyć. Można nauczyć się odpoczynku i relaksu.

Po pierwsze: warto zrozumieć swój własny wzorzec lub schemat jakim się kieruję i skąd go mam. Ważne jest żeby zacząć uczyć się siebie i zrozumieć w jaki inny sposób mogę odzyskać poczucie kontroli i wpływu na samego siebie. Można się tego nauczyć np.: poprzez dobre zrozumienie własnych potrzeb i umiejętne nimi zarządzanie, wyrażanie ich względem innych, ale też poprzez samorealizację.

Bezcelowa i skazana na klęskę jest próba pozyskania kontroli nad otaczającą mnie rzeczywistością (tylko w małych wycinkach, w ograniczonym czasie i w pewnej przestrzeni).

Żeby mieć prawdziwe poczucie wpływu na to co się dzieje dookoła mnie, warto zacząć dobrze i mądrze zarządzać sobą, swoimi umiejętnościami i zasobami. Zbudować zaufanie względem siebie, wiedząc, że to co robię jest wystarczająco dobre, że mogę oddać komuś coś lub zostawić to, nie martwiąc się o konsekwencje. Wtedy dopiero mogę pozwolić sobie na odpoczynek.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *