Dwoje nałogowców, czyli na czym polega współuzależnienie w związku?

Dwoje nałogowców, czyli na czym polega współuzależnienie w związku?

Uzależnienie od alkoholu, narkotyków, innych substancji psychoaktywnych, hazardu, czy pozostałych zachowań behawioralnych rozwija się często bardzo powoli.

Na początku osoba przejawia zachowania ryzykowne czyli takie, których kontynuowanie może przynieść szkody. Zazwyczaj wiele czasu musi minąć, żeby szkody zostały rozpoznane, szczególnie przez osobę uzależnioną.

Na czym polega współuzależnienie i z jakimi skutkami się wiąże, opiszę w dalszej części tego artykułu.

Kiedy w związku pojawia się uzależnienie…

Często pierwszymi osobami, które próbują nakłonić do zmian w temacie szkodliwych zachowań są osoby bliskie, ktoś z rodziny, lekarz. Mowa tu o szkodach somatycznych (zdrowotnych) czy psychologicznych. Uzależnienie może się rozwinąć jeśli zachowania pomimo szkód są kontynuowane. O uzależnieniu mówimy, gdy dochodzi do utraty kontroli w zakresie zachowań związanych, np.: z używaniem substancji, organizm reaguje głodem – czyli silnym przymusem przyjęcia substancji lub podjęcia zachowania (np. hazard).

Na naszym blogu pisaliśmy więcej na temat uzależnienia od alkoholu – Zwykłe picie czy uzależnienie? Kiedy zaczyna się alkoholizm?

Uzależnienie jednego członka rodziny wpływa na funkcjonowanie pozostałych domowników

Życie pod jednym dachem z osobą uzależnioną obfituje w szereg różnych wydarzeń, które są trudne, przykre, bolesne.

Pojawiają się zachowania, które utrudniają zaspakajanie podstawowych potrzeb, wyrażania własnych potrzeb i emocji, zaznaczania swojej odrębności, niezależności, tożsamości. Uniemożliwiają spontaniczność i zabawę, wreszcie odbierają poczucie bezpieczeństwa. W przypadku bezpieczeństwa mówimy o fizycznym bezpieczeństwie, jak również emocjonalnym.

W domu, w którym pojawia się uzależnienie często towarzyszy atmosfera zagrożenia, napięcia, niepokoju. Trudno o przewidywalność, stabilność, wzajemne zaufanie.

W takiej sytuacji drugi dorosły zaczyna szukać sposobu na poradzenie sobie z trudną sytuacja, czy obciążającymi zachowaniami partnera/partnerki.

Błędnym przekonaniem, lecz często spotykanym, jest to, że pomoc uzależnionej osobie polega na tym, żeby uchronić tę osobę przed dotkliwymi konsekwencjami uzależnienia (np. pomóc wrócić bezpiecznie do domu, położyć do łóżka, wyprać zabrudzone ubranie, podać na drugi dzień kubek rosołu, usprawiedliwić, wybaczyć, towarzyszyć i trwać przy osobie uzależnionej). A bliska osoba, żona/mąż, musi zrobić wszystko – bo na tym polega miłość – żeby uzależniony uniknął tych konsekwencji.

Do podjęcia właściwych strategii radzenia sobie z uzależnieniem partnera niezbędna jest wiedza na temat samego uzależnienia, mechanizmów, które je wzmagają oraz na czym tak właściwie polega konstruktywna pomoc osobie uzależnionej.

Ważna jest dbałość o własne potrzeby i uczucia oraz umiejętność konfrontowania się z otaczającą rzeczywistością. Umiejętność wyznaczania granic i chronienia własnej przestrzeni. Wreszcie ważna jest umiejętność podejmowanie strategii, które uniemożliwiają wzmacnianie i podtrzymywanie uzależnienia, jak to się dzieje w przypadku współuzależnienia.

Jak się rozwija współuzależnienie?

Funkcjonowanie przez dłuższy czas w obciążających warunkach wynikających z uzależnienia partnera/partnerki może wykształcić sposób radzenia sobie z sytuacją, który ma charakter nieadaptacyjny. Ten nieadaptacyjny styl radzenia sobie określamy mianem współuzależnienia.

Osoba uzależniona, w wyniku swojego uzależnienia zaczyna zaniedbywać swoje obowiązki. Wówczas, aby utrzymać równowagę w systemie rodzinnym druga osoba zaczyna przejmować te obowiązki na siebie.

Początkowo partner osoby uzależnionej próbuje przekonać siebie oraz cały otaczający świat, „że wszystko jest w porządku”. To pozwala nie dokonywać zmian i liczyć na to, że trudności są przejściowe i nie trzeba się martwić.

Temat uzależnienia w towarzystwie często jest tematem wywołującym wstyd, zakłopotanie. Zdecydowanie więcej akceptacji społecznej doświadczymy w przypadku utraty kontroli w wyniku picia alkoholu („każdemu się zdarza”, „pewnie mu zaszkodziło”, „kto chociaż raz się nie upił”) niż wtedy, gdy podczas spotkania towarzyskiego pada „dziękuje, ja nie pije”. W odpowiedzi często pada pytanie :” Co Tobie ? Chory jesteś?”.

Przekonania na temat picia alkoholu, normalizacja zachowań związanych z piciem alkoholu będą wzmacniać przekonanie, że „nie ma problemu”.

Chęć utrzymania równowagi w rodzinie wynika z trudności przyznania przed samym sobą, „że mój partner ma problem z alkoholem”. Trudność wynika z dopuszczenia uczuć, które towarzyszą tej myśli. Najczęściej pojawia się wstyd, lęk, bezradność, bezsilność. Sposobem radzenia sobie staje się: minimalizowanie, zaprzeczanie, unikanie.

Charakterystyczne zachowania osoby współuzależnionej

Osoba, u której zaczyna się rozwijać współuzależnienie będzie usprawiedliwiać, wyjaśniać, przejmować odpowiedzialność, kontrolować, aby uniknąć dotkliwych konsekwencji picia swojego partnera. Z upływem czasu bywa coraz trudniej kontrolować sytuację, ponieważ wraz z rozwojem uzależnienia obserwuje się coraz więcej sytuacji, które stają się poważniejszym problemem (np. zdecydowanie łatwiej wytłumaczyć przed koleżanką brak dyspozycji męża, niż usprawiedliwić jego nieobecność w pracy).

Naturalnie, partner osoby uzależnionej zaczyna rezygnować z własnych przyjemności, aktywności, aby móc opiekować się uzależnionym dorosłym partnerem. Z upływem czasu dochodzi do wielu dotkliwych zdarzeń, narasta wrogość, nienawiść, złość, krzywda, lęk, wstyd i wiele innych trudnych przeżyć. Wszystkie działania okazują się nieskuteczne i niewystarczające. Pojawia się wyczerpanie emocjonalne i fizyczne. Osoba współuzależniona zaczyna odczuwać dolegliwości somatyczne oraz psychospołeczne.

Warto pamiętać, iż współuzależnienie jako sposób funkcjonowania rozwija się u partnera osoby uzależnionej, czyli u osoby, która może wyjść z relacji. Współuzależnienia nie rozpoznaje się u dzieci czy rodziców osoby uzależnionej, chociaż pojedyncze cechy mogą być zauważalne.

Co wzmacnia współuzależnienie?

Współuzależnienie może być wzmacniane przez pewne cechy osobowości, m.in. gotowość do samopoświęcenia czyli działania, które polega na dbałości o potrzeby innych ludzi z jednoczesnym pomijaniem rozpoznawania swoich własnych potrzeb i ich zaspokajania. Dodatkowo towarzyszy przekonanie, że dbanie o innych ludzi świadczy o tym, że człowiek jest wartościowy i dobry.

Osoba współuzależniona czerpie satysfakcję z bycia opiekuńczym i troskliwym. Buduje przekonanie o swojej przydatności, czy wartościowości. Jednym słowem dbałość o drugiego człowieka może być związana z poczuciem sensu własnego istnienia.

Często źródłem wiedzy naszego dorosłego funkcjonowania jest okres dzieciństwa, nasza relacja z ojcem i matką oraz ich wzajemna relacja. Przejmowanie odpowiedzialności, nadkontrola, rezygnacja z własnej autonomii, czy niezależności oraz sposób budowania relacji jest często związany ze sposobem radzenia sobie w okresie dzieciństwa.

Po czym poznamy współuzależnienie?

Współuzależnienie to rezygnacja ze swojego życia na rzecz życia osoby uzależnionej.

Dlaczego osoba współuzależniona rezygnuje z własnego życia?

Żeby móc kontrolować sytuację, pilnować partnera, dbać o jego zdrowie, komfort, również atmosferę w domu wymagana jest ciągła obecność w domu. Tym samym powoduje to rezygnację z własnych przyjemności, hobby, pasji. Wszystko co robi osoba współuzależniona jest podporządkowane uzależnionemu partnerowi i jego życiu (funkcjonowaniu).

W rezultacie konsekwencje wpływają na fizyczne i emocjonalne funkcjonowanie osoby współuzależnionej.

Współuzależnienie to sposób radzenia sobie z problemami wynikającymi z zachowań związanych z piciem alkoholu przez osobę uzależnioną. Osoba współuzależniona wycofuje się z kontaktów społecznych. Nie idzie na spotkanie towarzyskie, szybciej wraca po pracy do domu, jest czujna, uważna, ostrożna. Dodatkowo wzmacnia przekonanie, że osoba uzależniona nie da sobie rady sama. Pojawia się myślenie, że jest słabsza, zagubiona, wymaga ciągłej troski i pomocy.

Osoba współuzależniona podejmuje szereg aktywności, które mają służyć kontroli sytuacji oraz zachowań osoby uzależnionej.

Charakter uzależnienia również nie ułatwia sytuacji. Tzw. okresy aktywności lub ciągi alkoholowe przeplatane są okresami abstynencji. To wzbudza nadzieję i wiarę, że problem tym razem zostanie rozwiązany. Rozwija się i wzmacnia iluzja, kiedy podczas kolejnych dni abstynencji podtrzymuje się przekonanie, że „tym razem będzie inaczej”. Jednocześnie towarzyszy czujność i ciągła obserwacja, która podtrzymuje napięcie.

Współuzależnienie daje komfort picia osobie uzależnionej

Osoby współuzależnione, kiedy wreszcie zaczynają pracę nad wyjściem z uwikłania emocjonalnego, mówią o tym, że podejmowały całe spektrum zachowań (od płaczu, błagania, proszenia, do złości, szantażu, stawiania warunków i wielu innych) licząc na to, że swoim zaangażowaniem i wiarą w możliwość wyciągnięcia partnera z problemu oraz miłością są w stanie zmienić zachowanie swojego uzależnionego partnera. Niestety to fikcja i iluzja, która skazuje na rozczarowanie.

Uzależnienie i współuzależnienie to występujące w parze, często nierozerwalnie zachowania uwikłanych w problemy bliskich sobie osób. Uwikłanie owo polega na przekonaniu, że stawianie granic, nieudzielenie pomocy jest czymś, czego się nie wybacza.

To co ważne trzeba pamiętać, że współuzależnienie daje komfort picia osobie uzależnionej. To zestaw zachowań, które podtrzymują dodatkowo mechanizm iluzji i zaprzeczeń (iluzji, która pozwala na usprawiedliwianie, szukanie wymówek dla picia). Oczywiście nie jest tak, że współuzależnienie jest odpowiedzialne za uzależnienie, ale z całą pewnością zerwanie ze współuzależnieniem daje ogromną szansę na podjęcie pracy nad uzależnieniem prowadząc najpierw do abstynencji, a później do trzeźwości.

Leczenie współuzależnienia – gdzie szukać wsparcia?

Wychodzenia ze współuzależnienia jest długoterminowym procesem. Warto podjąć kontakt ze specjalistą, który będzie pomocny i wspierający w wychodzeniu ze współuzależnienia. Pomocy można szukać w Poradniach Leczenia Uzależnienia i Współuzależnienia, które prowadzą terapie indywidualne i grupowe w ramach NFZ.

Praca indywidualna pomaga zrozumieć przyczyny indywidualne, które kształtują zachowania wynikające ze współuzależnienia. Ważnym w procesie zerwania z kontrolą życia drugiego człowieka jest nauka co jest skuteczną i dobrą pomocą dla osoby uzależnionej. Praca grupowa natomiast bywa niezwykle cenna ze względu na możliwość czerpania wiedzy innych osób, które znalazły się w podobnej sytuacji.

Na naszym blogu powstał też odrębny wpis odnośnie – Terapia uzależnień dla par. Co może zyskać para dzięki takiej terapii?

Godna polecenia w tym temacie jest m.in. wydana przed laty aczkolwiek wciąż cenna książka Mellody Beaty „Koniec ze współuzależnieniem”, która porusza temat współuzależniona i dla wielu staje się źródłem wiedzy i pomocy.

Wychodzenie ze współuzależnienia jest związane przede wszystkim ze zbudowaniem gotowości do konfrontacji z rzeczywistością oraz oddaniem kontroli osobie uzależnionej za jej własne życie. Ważnym elementem jest zbudowanie przekonania, że uzależniony partner może być sprawczy i samodzielny. Tym samym, że osoba współuzależniona może odzyskać własne życie z własnymi pasjami, przyjemnościami czy radościami. Wychodzenie ze współuzależnienia związane jest ze zbudowaniem chęci zadbania o własne życie, tak, aby stało się źródłem satysfakcji. Ważne jest wypracowanie przekonania, że dbanie o siebie jest równie ważne jak dbanie o innych.

Skutecznie pomagamy osobom zmagającym się z uzależnieniami. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Depresja z atakami agresji. Jak sobie z nią radzić?

Depresja z atakami agresji. Jak sobie z nią radzić?

Potocznie depresja kojarzy nam się ze smutkiem, poczuciem zmęczenia, obniżoną aktywnością, tendencją do samoobwiniania, poczuciem braku sensu związanym z redukcją umiejętności doświadczania pozytywnych emocji. Dość często osoba chora doświadczać będzie większej podatności na lęk, oraz zaburzeń snu.

Jednakże okazuje się, że kryteria diagnostyczne obecnie stosowane w praktyce klinicznej mogą być niewystarczające do prawidłowego rozpoznania tego zaburzenia. Coraz częściej w badaniach dotyczących zdrowia psychicznego i wydanych publikacjach okazuje się, że krytyka zbyt ogólnego podejścia diagnostycznego bazująca wyłącznie na rozpoznaniu „popularnych” objawów jest w znacznej mierze uzasadniona. Stosując narzędzia diagnostyczne, które bazują głównie na ogólnych kryteriach rozpoznawania depresji możemy popełnić błędy w diagnozie, ale też kreować niedoszacowany obraz depresji w populacji.

Depresja ma różne oblicza, a w dalszej części artykułu dowiesz się, jaki ma związek z zachowaniami agresywnymi.

Depresja a agresja

Agresywne zachowania w depresji występują dość często, ale zbyt rzadko są łączone ze stanem obniżonego nastroju. Osoba u której rozwija się depresja nie zdaje sobie sprawy z tego co się z nią dzieje, gdyż próbuje sobie poradzić jak najlepiej potrafi z tym czego doświadcza na poziomie emocji.

I tak na przykład, aby nie doświadczać trudnych emocji możemy mieć tendencje do pracoholizmu, zasypywania siebie zadaniami i aktywnościami, często mającymi charakter ryzykowny. W mechanizmie dążenia do swoistej równowagi emocjonalnej, zachowania ryzykowne pozwalają doświadczyć pozytywnych emocji. Mając do nich utrudniony dostęp w depresji – potrzebujemy dużo silniejszego bodźca niż w stanie optymalnego nastroju.

W relacjach społecznych taki rodzaj zachowania może być swoistym zwracaniem na siebie uwagi, specyficznym „wołaniem o pomoc”. Bardzo podobnie jest w przypadku reakcji agresywnych wobec innych ludzi. Zwłaszcza wobec tych, których już znamy, lub w znanym środowisku, otoczeniu społecznym. Procesy te mają związek ze zmianą postawy wobec innych, oraz wiążą się ze zmianą zachowania osoby chorej i są nieświadome! To znaczy, realizujemy je w poczytalności (wiemy co robimy), ale nie wiemy po co, oraz skąd ta zmiana u nas. Dążymy do obniżenia napięcia, poprawy nastroju i do równowagi (również pozytywnego obrazu „ja”).

Tłumienie emocji a skłonność do reakcji agresywnych

Tłumienie emocji jest jak pompowanie balonu o ograniczonej objętości, bez zaworu bezpieczeństwa (który pozwala wentylować nadmiar ciśnienia) – prowadzi do wybuchu. Prawdopodobnie reakcje agresywne w depresji będą tym częstsze im bardziej osoba ma skłonność do tłumienia emocji.

Tłumienie jako strategia poradzenia sobie z emocjami będzie częściej stosowana:

  • im mniej zdajemy sobie sprawę z tego co czujemy (bo nie umiemy rozpoznawać i nazywać emocji i nie wiemy co z nimi zrobić);
  • bywa też tak, że możemy zdawać sobie sprawę z tego co czujemy, ale mamy fałszywe przekonania, że nie powinniśmy, nie wypada, albo że okazywanie emocji kojarzy nam się z ryzykiem obnażenia słabości.

Kto ma większe problemy z gniewem?

Zjawisko to częściej dotyczy mężczyzn i poparte jest chociażby stereotypami kulturowymi, kopiowanymi poprzez wzorce wychowania, ale też przez kulturę masową – mężczyzna musi być silny. Także – równie często – nieświadomie mężczyzna, który „sam sobie radzi” – jest silny.

Agresja jako sposób ekspresji, ale też ekspozycja – to potwierdzenie własnej siły w oczach innych ludzi. Czyli im bardziej czujemy się źle (słabi), tym bardziej będziemy dążyć do tego, aby świat nas postrzegał jako silnych, sprawnych i sprawczych. Przy okazji wywoła to pewne reakcje otoczenia, które mogą okazać się pomocne. Albo wręcz przeciwnie, mogą pogłębić stan depresyjny… Strategia ta okaże się skuteczna do maskowania, ale rzadziej zwróci uwagę otoczenia w kierunku okazania wsparcia, lub współczucia.

Stan agresywnej depresji

Stan agresywnej depresji można porównać do ciągłej ucieczki przed zagrożeniem. Zagrożeniem są zapewne trudne sytuacje w życiu człowieka, ale okaże się, że później uciekamy przed swoimi emocjami.

Wpadanie w pracoholizm, podejmowanie działań ryzykownych, a w szczególności agresja mogą pogłębiać depresję. Znajdziemy tam tylko chwilową ulgę, ale poziom energii ciągle będzie spadał.

Zachowania agresywne w odbiorze ludzi wywołują u nich również złość i lęk. Pomimo tego, że nasza podświadomość będzie w ten pokrętny sposób wysyłała w świat sygnał „pomocy”, ludzie mogą go nie rozumieć i nie chcieć słyszeć w tej formie. Mogą się odsuwać. Osoba doświadczająca depresji będzie mogła czuć się jeszcze mniej zrozumiana i bardziej opuszczona. Świat zacznie się jawić jako miejsce krzywdy, a ludzie wrogo nastawieni. Stan ten jest bardzo niebezpieczny, bo poza tym że widzimy jak osoba się próbuje starać, np. poprzez pracę, ale nie jesteśmy w stanie dostrzec ogromu cierpienia, które dewastuje ją od środka.

Jak sobie z nią radzić?

Kluczem jest samopoznanie i świadomość przeżywania własnych emocji. Często najpierw trzeba zwolnić, zatrzymać się i pozwolić sobie poczuć własne emocje. Dopuścić je do siebie i spróbować nazwać. Warto też uznać, że nie musimy sobie ze wszystkim sami radzić – nie ma takich ludzi, którzy czasami nie wymagaliby pomocy. Warto uczyć się mówić o swoich trudnościach i emocjach. Dobrze jest też zasięgnąć porady psychologa, psychoterapeuty, lub lekarza.

Uważność na siebie i troska o bliskich

Wszyscy jesteśmy podobni w obszarze doświadczania, przeżywania emocji. Większość wie co to złość i smutek, radość. W sposobie radzenia sobie z nimi jesteśmy różni. Jedni radzą sobie „lepiej” – bo zdrowiej, a inni „gorzej” – bo nie potrafią. Warto jest czasami zwracać uwagę na zmianę zachowania bliskich, znanych nam osób. Bo ta zmiana, a nie konkretne objawy świadczyć mogą o problemie i emocjach, z którymi możemy sobie nie radzić.

Każdy człowiek czasami potrzebuje wsparcia i każdy czasem powinien o nie zawołać wprost. Tego warto się uczyć, bo to też jest przejawem siły.

Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu depresji. Skontaktuj się z Nami.

 

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Jak przestać zadręczać się myślami?

Jak przestać zadręczać się myślami?

Umysł ludzki jest bardzo pracowity. Codziennie produkuje miliony myśli, które nam towarzyszą i wpływają na nasze decyzje, emocje, nastroje a w ostateczności na nasze życie.

Bardzo trafnie ujęła to Margaret Thatcher (w filmie z 2011 r. pt. „Żelazna Dama”), która powiedziała: „Uważaj na myśli, bo przemienią się w słowa. Uważaj na słowa, bo zmienią się w czyny. Uważaj na czyny, bo staną się nawykami. Uważaj na nawyki, bo staną się charakterem. Charakter będzie twoim przeznaczeniem. Stajemy się tym, o czym myślimy”.

Dlaczego zadręczamy się myślami? Jak poradzić sobie z nadmiernym analizowaniem sytuacji? Odpowiedzi na te pytania, Drogi Czytelniku, znajdziesz w dalszej części artykułu.

Jakie myśli dominują w naszej głowie?

Umysł ludzki nigdy nie przestaje pracować. Cała zabawa polega na tym, aby świadomie nim zarządzać. Co to znaczy? Przede wszystkim powinniśmy uświadomić sobie jakie myśli dominują w naszej głowie. Czy częściej myślimy pozytywnie czy negatywnie? Wiem, że to bardzo złożone, ale chciałbym uprościć ten skomplikowany mechanizm.

Wyobraź sobie Drogi Czytelniku, że myśli tworzą kulki w głowie. Każda myśl tworzy jedną kulkę. Jeżeli myśl jest pozytywna, tworzy się biała kulka, jeżeli negatywna tworzy się czarna kulka. Jeżeli w ciągu dnia myślisz pozytywnie, to tworzysz białe kulki, negatywnie – czarne kulki. Białe kulki wytwarzają radość, szczęście, miłość, zadowolenie, wdzięczność, ekscytację, entuzjazm. Natomiast czarne kulki wytwarzają złość, irytację, strach, rozczarowanie, lęk, niesmak, obawę, smutek, żal.

Zadręczanie się myślami – do jakich konsekwencji to może prowadzić?

Każdego dnia tworzymy w swojej głowie zestaw kulek. Jeżeli pod koniec dnia mamy więcej kulek białych prawdopodobnie mieliśmy dobry dzień. Jeżeli natomiast mamy więcej kulek czarnych prawdopodobnie dzień był słaby. Magia kulek jest taka, że się mnożą. Z tą jednak różnicą, że białe kulki mnożą się 3 razy wolniej niż czarne. Dlatego trzeba bardzo uważać na czarne kulki, ponieważ jedna może stworzyć kolejne 2 kulki równie czarne jak pierwsza, a może jeszcze czarniejsze.

Jeżeli w naszym umyśle codziennie będziemy tworzyć więcej kulek czarnych niż białych, prawdopodobnie za kilka lat nie będziemy umieli tworzyć białych kulek. Będziemy mistrzami w czarnych kulkach. Nauczymy nasz umysł tworzenia ich szybciej i sprawniej, zapomnimy o białych kulkach i być może jak będziemy chcieli stworzyć białą kulkę wyjdzie nam szara. Nie zdajemy sobie sprawy, co się dzieje jak nasz umysł przestaje produkować czysto białe kulki.

Brak białych kulek wpływa na nasze życie. Stajemy się smutni, strachliwi, zalęknieni, tracimy motywacje, boimy się, nie wierzymy w siebie, stajemy się agresywni. Pielęgnujemy w sobie nienawiść do siebie i innych. Stajemy się samotni i nieszczęśliwi, nie rozumiemy świata a świat nas. Zanik białych kulek zabiera nam radość, wdzięczność, tolerancje, miłość, wybaczenie, beztroskość, zadowolenie i siłę, aby żyć tak jak chcemy.

Jak poradzić sobie z nadmiernym analizowaniem sytuacji?

U podłoża naszego zadręczania się leży naturalny mechanizm tworzenia czarnych kulek. Mamy 3 razy więcej określeń negatywnych w naszym języku niż pozytywnych, to naturalne, że łatwiej nam stworzyć czarna kulkę niż białą.

Mamy naturalną tendencję do zamartwiania się, lęku, strachu, pisania negatywnych scenariuszu w swoich myślach. Otoczeni jesteśmy negatywnymi informacjami, wchłaniamy je jak gąbka i kąpiemy się w nich. W środkach masowego przekazu często kryje się strach, którym jesteśmy karmieni. Od rannych godzin dostajemy informację, co złego stało się na świecie, kiedy my spaliśmy. Niestety tak już jest.

Większa świadomość samego siebie

Dlatego powinniśmy poznać sposoby na tworzenie białych kulek. Powinniśmy bardziej świadomie podchodzić do tego, co myślimy o sobie, innych, naszym świecie, itd.

Najważniejsze to tworzyć białe kulki. Białe kulki tworzą się wtedy, kiedy jesteśmy uważni na siebie i innych. Kiedy się doceniamy i doceniamy innych, kiedy się uśmiechamy do siebie i innych, kiedy mamy wdzięczność w sobie za to co mamy i kim jesteśmy, kiedy szanujemy siebie i innych, kiedy spełniamy nasze marzenia i kiedy jesteśmy odważni, kiedy dajemy i bierzemy, kiedy dbamy o siebie i innych, kiedy pomagamy sobie i innym, kiedy spędzamy czas z rodziną i kiedy tańczymy, śpiewamy, gramy, kiedy realizujemy swoją pasję, kiedy tworzymy, kiedy beztrosko patrzymy w niebo, kiedy się dziwimy, kiedy tańczymy na deszczu i kiedy jesteśmy z bliskimi, kiedy czujemy, kiedy żyjemy pełnią życia, kiedy dotykamy kogoś bliskiego, kiedy wspieramy, kiedy się uczymy i uczymy innych, kiedy po ciężkim dniu możemy sobie powiedzieć – „zrobiłeś wszystko co mogłeś”, kiedy słuchamy swojego ciała – organizmu.

Pomoc psychoterapeuty

Pewnie wiele jest sposobów tworzenia białych kulek. Pewnie Ty Drogi Czytelniku masz swoje. Ważne jest to, aby z nich korzystać. Białe kulki dają wiele radości, zadowolenia, spełnienia, ekscytacji, wdzięczności. Jest tylko jedna rzecz ważna dla białych kulek, powinno być ich więcej niż czarnych. Wtedy przestaniesz się zamartwiać i zobaczysz to, co masz w sobie najlepszego, to co tylko Ty masz i dlatego jesteś wyjątkowy.

Jeżeli jednak z jakiś powodów nie jesteś wstanie – nie potrafisz – tworzyć białych kulek to zawsze możesz popracować nad tym z kimś, kto codziennie uczy innych jak tworzyć ich własne białe kulki – np. podczas psychoterapii. Dzięki nim możesz zmienić swoje życie, jeżeli oczywiście tego chcesz☺

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Poznaj najbliższe wolne terminy.

 

Piotr Benedyk

Prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych, pracuje w nurcie ericksonowskim. Specjalizuje się w problemach z kontrolowaniem emocji, zaburzeniach nastroju, w tym w radzeniu sobie ze stresem i złością. Pomaga odbudować poczucie własnej wartości. Czytaj więcej…

Syndrom pustego gniazda - jak sobie z tym poradzić?

Syndrom pustego gniazda – jak sobie z tym poradzić?

Będąc w relacji małżeńskiej/partnerskiej jesteśmy nastawieni na realizację konkretnych celów, a jednym z nich może być wychowanie potomstwa. Faza pustego gniazda jest jednym z etapów życia i obejmuje lata wspólnoty małżeńskiej/partnerskiej po usamodzielnieniu się dzieci i ich odejściu z domu rodzinnego, co najczęściej przypada na kryzys wieku średniego.

Jurg Willi w swojej książce „Związek dwojga. Psychoanaliza pary” scharakteryzował ten etap następująco: „Małżonkowie zdobyli już zestaw kanap i wznieśli ołtarz telewizyjny, w planie mają domek jednorodzinny albo go już zbudowali; nie ma więc właściwie żadnego ważnego zewnętrznego celu, dla którego mogliby żyć, który by ich łączył i wzmacniał. (…) Podczas gdy w fazie kształtowania się rodziny i w jej okresie »produkcyjnym« para podejmowała trudy sięgające granic jej możliwości, a oboje partnerzy marzyli o spokoju i odpoczynku, to teraz, gdy ten stan jest osiągalny, pojawia się wielkie uczucie pustki.”

Czy można poradzić sobie z syndromem pustego gniazda? O tym właśnie będzie poniższy artykuł.

Faza pustego gniazda

Faza pustego gniazda rozpoczyna się w momencie kiedy ostatnie z dzieci opuszcza dom rodzinny. Najczęściej przypada to na wiek 50-60 lat partnerów/małżonków.

Opuszczenie domu rodzinnego przez dzieci wywołuje w rodzicach wiele sprzecznych emocji. Z jednej strony pojawia się wolność i ekscytacja, duma. Z drugiej strony ból i poczucie braku, a tym samym pragnienie zatrzymania dziecka przy sobie. Opuszczenie domu przez dzieci jest na ogół trudniejsze dla matek niż dla ojców ze względu na biologiczną stronę macierzyństwa i ilość czasu poświęcanego potomstwu.

Faza pustego gniazda wiąże się z przeżywaniem kryzysu rozwojowego, który wiąże się z:

  • rozstaniem z dziećmi

Kiedy dziecko opuszcza dom rodzinny oznacza to, że rodzice uznają jego autonomię. Dziecko zwiększa dystans fizyczny, ale również ten emocjonalny. W wyniku tego procesu rodzic coraz mniej będzie wiedział co czuje i co przeżywa dziecko. A dziecko powinno się oddalić od tego co przeżywają rodzice i jest to naturalny proces. Bardzo potrzebny, aby doświadczyć własnej autonomii.

  • powrotem do modelu sprzed ich narodzin

Małżeństwo/związek partnerski ponownie na nowo staje się diadą: mąż-żona/partner-partnerka.

  • nauczeniem się funkcjonowania w nowych rolach, m.in. dziadków i teściów

Syndrom pustego gniazda – co to znaczy?

Syndrom pustego gniazda to inaczej kryzys emocjonalny rodziców dzieci, które opuściły dom rodzinny. Najtrudniejsze są pierwsze dni, tygodnie po wyjściu z domu dziecka, co wiąże się z pojawieniem smutku i przygnębienia.

Jeżeli w tym czasie nastąpiły inne ważne zmiany w życiu, np. przejście na emeryturę, rentę pojawia się duża ilość wolnego czasu, z którą nie wiadomo co zrobić. Może to wzbudzać niepokój oraz uczucie osamotnienia. Te różne zmiany powodują zaburzenie dotychczasowego rytmu i trudność z odnalezieniem się w nowej sytuacji. Jest to sytuacja, która może sprzyjać wzmocnieniu lub pogorszeniu więzi między małżonkami/partnerami.

Jak się objawia syndrom pustego gniazda?

  • Zmniejszenie aktywności społecznej małżonków/partnerów

Zaprzestanie aktywności zawodowej i społecznej może nasilić poczucie nieprzydatności.

  • Niejasność roli w fazie opustoszałego domu

Dzieje się tak wówczas kiedy dla kobiety/mężczyzny rola rodzicielska stała się jedyną rolą, na której budowali swoje życie. Rola rodzica nadawała sens ich życiu, nadawała poczucie wartości. Kiedy dzieci już nie ma w domu, pojawiają się pytania: „Kim jestem?”, „Ile znaczę?”, „Czy i komu jestem potrzebna/potrzebny?”. W rodzicach rośnie poczucie osamotnienia, opuszczenia i bycia niepotrzebnym.

  • Zaburzenia depresyjne

Jeżeli w tym czasie partnerzy/małżonkowie o siebie nie zadbają, będą zamykać się w domu, nie znajdą pomysłu na siebie to stan smutku, przygnębienia może przekształcić się w długotrwałą depresję.

  • Uzależnienie od alkoholu

Na tym etapie najczęściej uzależniają się kobiety, co wynika z powodu poczucia osamotnienia, zaburzeń hormonalnych wynikających z menopauzy oraz niekorzystnego bilansu życia.

  • Zachowania autodestrukcyjne, m.in. próby samobójcze

Badania pokazują, że na syndrom pustego gniazda częściej zapadają osoby, których związki partnerskie nie są satysfakcjonujące. Choć nie jest to regułą. Doświadczenie fazy pustego gniazda jest trudne zwłaszcza wtedy, kiedy w relacji są jakieś nierozwiązane konflikty oraz wtedy kiedy rodzina jest spajana przez dziecko. Wówczas małżonkowie mogą stwierdzić, że są dla siebie obcy.

Jak sobie poradzić?

Jak można sobie pomóc? Przede wszystkim:

  • dać sobie prawo i czas do przeżywania emocji;
  • uzyskać zrozumienie i wsparcie ze strony innych bliskich osób;
  • zmieniać swój sposób myślenia na temat tego co się wydarzyło: widzieć w wyprowadzce dzieci szansę na coś nowego, na uzyskanie wolności i niezależności, na możliwość realizowania nowych celów;
  • ustalać nowe, realistyczne reguły interakcji pomiędzy członkami rodziny;
  • poprawiać strategie komunikacji ze współmałżonkiem/partnerem;
  • próbować odnowić relację małżeńską poprzez okazywanie sobie wzajemnego zrozumienia i wsparcia oraz poszukanie wspólnej aktywności jako formy wspólnie spędzanego czasu;
  • poszukać nowego celu w życiu, np. odbycie wymarzonej podróży, zdobycie nowej umiejętności, realizowanie swoich zainteresowań.

Jeżeli pojawiający się kryzys jest trudny do przejścia, a pojawiające się konflikty między współmałżonkami/partnerami są trudne do rozwiązania, przeżywany smutek się pogłębia, wówczas warto poszukać pomocy u profesjonalisty (psychologa lub psychoterapeuty), sugerowanym rozwiązaniem jest zapisanie się na psychoterapię dla rodziców .

Czujesz się bezsilny jako rodzic? Chcesz rozwijać swoje kompetencje rodzicielskie? Skontaktuj się  z Nami.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Depresja z powodu braku ciąży. Jak radzić sobie z problemem wielu par?

Depresja z powodu braku ciąży. Jak radzić sobie z problemem wielu par?

Tempo współczesnego życia, towarzyszący mu stres, zanieczyszczenie środowiska, ilość chemii w naszym życiu – to tylko kilka z wielu czynników powodujących, że coraz więcej par, które decydują się na powiększenie rodziny boryka się z problemem niemożności zajścia w ciąże.

Obecnie szacuje się, że co szósta para zmaga się z tematem niepłodności, a współczesna wiedza medyczna wciąż nie zna wszystkich czynników, które mogą na nią wpływać.

Zaklęte koło niemocy

Na początku jest decyzja – chcemy dziecko, przestajemy uważać, odkładamy antykoncepcje na bok. Pierwszy miesiąc – nic. Ok, to nic takiego, przecież to właściwie się nie zdarza, żeby tak za pierwszym razem. Drugi, trzeci, czwarty, pół roku – pierwsza wizyta u specjalisty. Spokojnie, to jeszcze nic nie znaczy, najpierw zróbmy badania. Po roku zaczynamy się stresować. Pojawia się myślenie: dlaczego ja, dlaczego my, innym się udaje, rodzina zaczyna pytać, co chwila słyszycie o ciążach wśród znajomych. Część sięga po kolejne kroki jak inseminacja, in vitro, adopcja zarodka….

I taka huśtawka: nadzieja, ukierunkowanie na cel, oczekiwanie i rozczarowanie, chwila płaczu, poddajemy się – nie, jeszcze nie i od początku. Ale…. Każde rozczarowanie to strata. Walka o ciąże to pasmo strat, roller coster nadziei, rozpaczy, żalu, złości, smutku i samotności. I ogromnego stresu. Poziom kortyzolu w naszym organizmie zaczyna sięgać sufitu i nie pomaga, ani w zapłodnieniu ani w utrzymaniu spokojnej, dobrej relacji, która przecież powinna być punktem wyjścia do stworzenia nowego życia.

Brak ciąży a depresja

Gdy w życiu doświadczamy strat realnych i emocjonalnych znacznie wzrasta ryzyko depresji. Bo depresja to właśnie doświadczenie strat, z którymi nie umieliśmy sobie poradzić. To doświadczenie ludzi, którzy zbyt długo byli dzielni i silni. A tak właśnie myślę o wszystkich osobach, które walczą o możliwość posiadania potomstwa – że są bardzo dzielni i szczerze podziwiam ich za determinację, ale wiem też z jakimi kosztami emocjonalnymi to się wiąże.

Na co dzień w gabinecie najczęściej trafiają do mnie kobiety, które bardzo często przejmują na siebie ciężar szukania powodów niepłodności czy metod leczenia. Stają się niekwestionowanymi specjalistkami w temacie i doczytują, że mogą mieć blokadę emocjonalną. A szybko okazuje się, że depresja hula u nich już od dłuższego czasu, tylko nie pozwalają sobie na jej uwolnienie.

Trafiają też pary, które w długim procesie starań i strat przestały otwarcie komunikować swoje emocje, w obawie przed zranieniem czy urażeniem drugiej osoby. Mężczyźni zdarzają się rzadko, ale myślę, że w dużej mierze wynika to z ich wewnętrznego przekonania, że to oni muszą opiekować się partnerką. To oni muszą być tymi silnymi w całej sytuacji, bo to jednak jej ciało jest tak mocno w procesie starania się o dziecko obciążone. Fakt ten jednak wcale nie oznacza, że nie przeżywają oni tych strat i nie mają emocji z nimi związanych, o których nie raz w czasie terapii pary po raz pierwszy otwarcie mówią.

Depresja, czyli żałoba po macierzyństwie

Niemożność posiadania dziecka przez kobietę często niezwykle mocno wpływa na to jak postrzega ona siebie na głębokim, emocjonalnym poziomie.

Badania pokazują, że kobiety, które mają kłopoty z zajściem w ciąże są dwukrotnie bardziej narażone na depresję niż kobiety z grupy kontrolnej. Borykają się one z utratą swojego wizerunku jako matki, z myślami, że ich ciało zawodzi, że coś jest z nimi nie tak, że są wybrakowane. Najczęściej depresja rozwija się u nich w dwa lata po rozpoczęciu starań.

Bezpłodność – jak nie popaść w depresję?

Ilość emocji niełatwych do dźwignięcia często wymaga przyznania się i akceptacji faktu, że tak trudny proces walki o dziecko potrzebuje wsparcia specjalistycznego – nie tylko od strony medycznej, ale także od tej emocjonalnej. Poczęcie dziecka jest dla mnie nierozerwalnie związane z emocjami. A niestety, gdy para wchodzi w całą maszynę badań i procedur medycznych, emocje zostają zepchnięte na dalszy plan. Zostają zepchnięte, ale nie zmniejszają swojej roli. Lęk, rozpacz, stres – czy tego chcemy czy nie, wpływa na funkcjonowanie naszego podwzgórza, a to z kolei wpływa na owulację i jej jakość.

Na naszym blogu powstał też osobny wpis na temat emocji, jakich doświadczają pary dotknięte bezpłodnością: Bezpłodność – co to znaczy mieć przepracowany temat?

Zrozum swoje emocje i wyrażaj je

Jak można uchronić się przed depresją walcząc z niepłodnością i tym samym wpłynąć na zwiększenie szans na potomstwo? Przede wszystkim szczerze, na głębokim poziomie kontaktować się z własnymi emocjami, starać się je rozumieć i wyrażać. W parze otwierać się na siebie wzajemnie, rozmawiać ze sobą. Nie bać się sięgać po wsparcie psychologiczne. Obserwacje terapeutów pokazują, że pary, które otwierają się na łączność umysłu z ciałem i wyrażają chęć pracy nad nią, rzadziej popadają w depresję i jednocześnie mają większe szanse zajścia w ciąże.

Niezwykle ważne jest zdobywanie umiejętności radzenia sobie ze stresem i napięciem. Badania pokazują, że silny stres związany z nadmierną koncentracją na posiadaniu dziecka przyczynia się do przedwczesnego dojrzewania jaj w jajnikach i uwalniania ich, gdy nie są jeszcze gotowe do zapłodnienia.

Nie odstawiaj życia na bok

Pary, które starają się o ciąże często rezygnują całkiem z życia, odstawiają je na bok. Nie raz na sesjach rozmawiamy o tym, żeby wrócili do swojego zwykłego tryby, trochę odpuścil. Aby ciało miało szansę poczuć się na tyle dobrze, aby było gotowe na przyjęcie życia.

Christiane Northrup w swojej książce „Ciało kobiety, mądrość kobiety” pisze: „Musimy dostrzec, że kobieca moc rodzenia jest podstawą wszelkiej kreatywności (…) każda kobieta musi znaleźć własną prawdę o tym, jak wykorzystać płodność, jeśli chce rozkwitnąć. Należy jednak pamiętać, że twórcza płodność, w najszerszym znaczeniu, jest z nami przez całe życie, bez względu na to czy mamy dzieci czy nie.”

Skutecznie pomagamy w walce z depresją. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

12 oznak świadczących o toksycznej relacji

12 oznak świadczących o toksycznej relacji

Myślę sobie, że większość z nas kiedyś w swoim życiu spotkało się z toksyczną osobą – w pracy, relacji partnerskiej czy w rodzinie. Jak to możliwe? Być może teraz zadajesz sobie takie pytanie, przypominając sobie własne doświadczenia z obecnej lub przeszłych relacji.

W codziennej pracy terapeutycznej spotykam się często z przykładami podawanymi przez pacjentów, które nazywam jako toksyczne. Czym zatem są toksyczne relacje, jak je rozpoznać i w jaki sposób można sobie poradzić z takimi doświadczeniami? O tym będzie poniższy artykuł.

Toksyczna relacja – czyli jaka?

Na początku postaram się pokazać, jaka jest nie-toksyczna relacja, czyli zdrowa.

Każdy zdrowy związek opiera się na kilku filarach, jakimi są praca (nad relacją), dyscyplina, motywacja, cel, intencje oraz pragnienia. Zdrowa – nie oznacza widziana przez różowe okulary. To naturalne, że w relacji mogą się pojawić konflikty, różnica zdań, trudniejsze momenty. Jeżeli natomiast konflikty są chwilowe, po których obie osoby wyciągają wnioski i próbują coś zmienić, nadal mamy zdrową sytuację.

Gorzej, jeżeli te konflikty są częściej niż „raz na jakiś czas” lub mogą być określone mianem codzienności.

Toksyczne związki pojawiają się w różnych obszarach naszego życia: w relacji rodzic-dziecko, między rodzeństwem, w przyjaźni, między znajomymi, w relacjach zawodowych.

W jednej z książek dotyczących toksycznych relacji przeczytałam, że: „Toksyczne związki są jak dobry makaron, który został rozgotowany. Rozgotowany makaron początkowo był jadalny, może nawet smaczny, ale z czasem, wraz z gotowaniem, dobry, nadający się do zjedzenia makaron stanie się ledwie znośny lub niemożliwy do spożycia.”

Wyobraź sobie truciznę – jasne jest, że ten środek chemiczny zniszczy od środka organizm, doprowadzając do katastrofalnych skutków. Toksyczna relacja jest jak trucizna, która w postaci emocjonalnego wyniszczenia, rozchodzi się po całym organizmie. W takiej relacji czujesz się zraniony, wykorzystany, zły na winowajcę ale i na samego siebie. Czujesz się wiecznie zdołowany a czasem nawet maltretowany.

Osoby żyjące w toksycznym związku mają częściej kłopoty ze zdrowiem – układem krążenia, wysokim ciśnieniem, bólami w klatce piersiowej.

Jak przeszłość oddziałuje na nasze relacje?

Tendencje do nieświadomego poszukiwania toksycznych związków zaczynają się od doświadczeń w dzieciństwie i mogą trwać całe życie. Mogą być tak głęboko zakorzenione w sposobie naszego myślenia i uczuciach, że ciężko jest zdać sobie sprawę z bycia przesiąkniętym toksycznością.

Na czym mogą polegać te trudne doświadczenia z dzieciństwa? Mówię tu o rodzinach, w których dziecko nie otrzymywało potrzebnego mu wsparcia, zrozumienia, miłości i czułości. Mogły ukształtować się nieprawidłowe wzorce relacji pomiędzy kobietą a mężczyzną. Takie osoby nie dostały w dzieciństwie odpowiedniej bazy emocjonalnej, nie mogły liczyć na wsparcie, przytulenie w trudnych chwilach. Stąd mogą nie wiedzieć, że mają prawo do poczucia bezpieczeństwa i bezwarunkowej miłości.

Takie osoby, wychodząc ze swoich domów rodzinnych, posiadają ogromny głód miłości. Sposobem na zaspokojenie tego głodu mają być aktualne związki. Ponieważ w dzieciństwie musiały zaakceptować brak ciepła i troski, teraz silnie pociągają ich osoby niezaradne lub niedostępne, zimne uczuciowo.

Aby utrzymać swój związek za wszelką cenę, osoby te są w stanie znosić długo złe traktowanie i obwiniać siebie za problemy, które pojawiają się w związku.

Po czym można rozpoznać toksyczną relację?

Jest wiele przejawów bycia w toksycznej relacji, poniżej wymienię zebranych 12 oznak, z którymi często spotykam się podczas pracy terapeutycznej:

  1. Obwinianie – partner ma cały czas o coś pretensje do Ciebie i wywołuje w Tobie poczucie winy. Zawsze to Ty ponosisz odpowiedzialność za niepowodzenia w relacji.
  2. Kłamstwa – dla toksycznego partnera oczywistym jest wymyślanie, kombinowanie, kłamanie, byle tylko nie powiedzieć prawdy na temat konkretnej sytuacji.
  3. Wyzwiska – nagminne używanie przekleństw w określeniu do ukochanej osoby, obrzucanie obelgami partnera.
  4. Wrogość i pogarda – partner pokazuje Ci negatywne uczucia. Masz wrażenie, że traktuje Cię gorzej niż innych.
  5. Trudności z nawiązaniem więzi emocjonalnej – pomimo Twoich starań, partner nie pozwala Ci przebić skorupy, którą wokół siebie zbudował. Nie opowiada o swoich uczuciach, potrzebach, problemach. W trudnych momentach woli być sam, nie oczekuje wsparcia.
  6. Szantaż emocjonalny – partner może wymuszać na Tobie pewne zachowania, odwołując się do Twojej miłości, dobroci, poświęcenia. „Skoro go kochasz, zrobisz dla niego wszystko”. Szantażem emocjonalnym są również groźby skierowanie do Ciebie.
  7. Samotność – w toksycznym związku masz poczucie bycia samotnym/ą, mimo iż masz partnera. Większość spraw jest na Twojej głowie, nie słyszysz podziękowań ze strony partnera.
  8. Brak poczucia odpowiedzialności – partner może stronić od podejmowania jakichkolwiek decyzji, na Ciebie zrzuca wszelką odpowiedzialność. Kiedy dzieje się coś złego – cała wina jest zrzucana na Ciebie.
  9. Niskie poczucie własnej wartości – skupiasz się głównie na swoich wadach, a partner utwierdza Cię w przekonaniu, że tak faktycznie jest, że masz niewiele zalet.
  10. Brak akceptacji – nie czujesz się komfortowo w towarzystwie partnera, nie możesz mówić swobodnie, co myślisz. Musisz udawać kogoś, kim nie jesteś, by być akceptowanym przez tę osobę.
  11. Zakaz rozwoju i zmiany – kiedy dążysz do rozwoju i doskonalenia siebie, druga osoba odpowiada niedowierzaniem i kpiną. Nie popiera Twoich wysiłków, utwierdzając się w starych opiniach i nawykach.
  12. Przemoc fizyczna – w toksycznych relacjach może dochodzić niestety do rękoczynów, rzucania w partnera przedmiotami.

Doświadczasz toksycznej relacji? Skontaktuj się z Nami!

 

Na naszym blogu powstał również oddzielny wpis na temat cech toksycznego partnera: Toksyczny partner – jak go rozpoznać?

Jak mogę sobie poradzić z tym problemem?

Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że tkwi się w toksycznej relacji. Mogą pomóc w tym powyższe oznaki, które wymieniłam jako często występujące w związkach pacjentów z którymi pracuję terapeutycznie.

Drugim ważnym momentem jest uwolnienie się od myśli, że poświęcenie się dla partnera i rezygnacja z siebie w związku wpłynie na uczucia drugiej osoby, zmieni go. Ważne jest aby uświadomić sobie, że mamy wpływ tylko na siebie i na swoje życie. Dlatego energię kierowaną nadmiernie na partnera należy przekierować na siebie.

Uświadomienie sobie, że obie osoby tworzące związek są tak naprawdę jednostkami indywidualnymi, które coś innego wnoszą do związku to kolejny ważny etap spojrzenia na problem z innej perspektywy.

Okazuje się jednak, że samodzielna próba zmiany własnych przekonań, myślenia o sobie i związku może być zbyt trudna. Dlatego wówczas warto poszukać pomocy u specjalisty, na przykład psychoterapeuty par.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Uśmiechnięta depresja. Co to takiego?

Uśmiechnięta depresja. Co to takiego?

Hasło „depresja” wywołuje szereg skojarzeń: niemoc, bałagan w domu, niemożność wstania z łóżka. Przywołuje przed oczy osobę, która nie jest w stanie wykrzesać z siebie emocji oraz jakiegokolwiek działania. Nasze konotacje wokół tematu depresji zakorzenione są głęboko w świadomości jako obraz zaniedbanego, smutnego człowieka. Tymczasem okazuje się, że nie zawsze tak to wygląda.

W obecnych czasach silny stres dotyczy coraz większej ilości osób, a wiek, w którym atakuje depresja wciąż się obniża. Długotrwały stres wymieniany jest jako jedna z możliwych przyczyn pojawienia się depresji. Inne przyczyny według naukowców to predyspozycje genetyczne, zaburzenia w stężeniu neuroprzekaźników w mózgu, a także silne przeżycia takie jak śmierć bliskiej osoby, gwałtowne zmiany w życiu. Badania wykazały, że objawy depresji i lęku uogólnionego podczas I fali pandemii Covid-19 wyraźnie nasiliły się wśród dorosłych Polaków (bad. UW, 2021).

Uśmiechnięta depresja – co to znaczy?

Rozróżnia się wiele odmian depresji m.in. depresja typowa, poporodowa, lękowa, aż po maskowaną. Skupmy się na tym ostatnim typie – depresja maskowana, inaczej nazywana jest również depresją uśmiechniętą oraz depresją wysokofunkcjonującą.

Osoby, które cierpią na ten rodzaj zaburzeń, nie są odizolowanymi od społeczeństwa jednostkami. Potrafią zawierać nowe znajomości, funkcjonować w grupie. Charakterystycznym objawem jest jednak osobliwa reakcja na złą wiadomość – przyjmowanie takich wiadomości z uśmiechem, nienaturalne reakcje na odbiór negatywnych komunikatów, połączone z odczuwaniem pustki w życiu, pomimo „wypełniania swoich ról”.

Osoby dotknięte depresją maskowaną często odczuwają wahania swojego rytmu okołodobowego. Dotyka ich problem bezsenności czy nadmiernej senności w dzień. Mają wrażenie bezsensu istnienia. Nie czerpią satysfakcji ze swojego życia. Depresja wysokofunkcjonująca może objawiać się również występowaniem bólu psychosomatycznego, np. chronicznym bólem głowy. Występowanie bólu może nie zostać skojarzone problemem, dlatego ten rodzaj choroby jest trudniejszy do wykrycia niż depresja z typowymi, nie utajonymi oznakami. Kolejnymi objawami mogą być: spadek libido, występowanie fobii, natręctw lub lęków.

Skutecznie pomagamy w walce z depresją. Skontaktuj się z Nami!

 

Depresja uśmiechnięta – zagrożenia

Warto pamiętać, że uśmiech nie zawsze oznacza autentyczną radość. U osób chorych na depresję uśmiech może być niejako automatyczną reakcją, grymasem towarzyszącym w codziennym życiu.

Tymczasem musimy pamiętać, że depresja, również ta maskowana, jest poważnym zagrożeniem. Badania wskazują, że wiele osób cierpiących na uśmiechniętą depresję również posiada myśli samobójcze. W żadnym wypadku nie należy zatem bagatelizować tej formy depresji. Pomimo uśmiechu na twarzy, chory odczuwa wypalenie i brak celów życiowych. Pojawiają się problemy ze snem, spadek koncentracji, gwałtowne zmiany apetytu, negatywne myśli co do przyszłości i istoty życia.

Osoba cierpiąca na opisywane zaburzenie funkcjonuje w społeczeństwie „z automatu”. Nie odczuwa realnego zaangażowania. Nie daje sobie przyzwolenia na budowanie swojego losu. Pomimo zdolności do pracy, ubrania się czy rozmowy, odczuwa niemoc, niechęć do podejmowania tych czynności, bezcelowość swojego działania. Maskowanie objawów jest o tyle niebezpieczna, że trudniej wykryć jest niepokojące zmiany i w porę przystąpić do leczenia.

Papierowa uprzejmość

Chorzy są zdolni do nawiązywania kontaktu, przeprowadzają rozmowy i nawiązują nowe znajomości. Nie odczuwają jednak potrzeby nawiązania głębokiej więzi. Osoba chora na depresję pod płaszczykiem uprzejmości może skrywać pustkę, a także apatię.

Z tego powodu przy dłuższej rozmowie czy bliższym poznaniu takiego człowieka, może okazać się, że pierwotny obraz „pozytywnej, uśmiechniętej osoby” jest błędny. A za maską uśmiechu i uprzejmego „u mnie w porządku”, kryje się samotność i bezradność.

Chory może borykać się z przewlekłymi problemami natury psychofizycznej. Odczuwać pustkę i uczucie wiecznego niespełnienia. Wielu z nich nie zna panaceum na swoje dolegliwości. Nie posiada odczucia, że coś konkretnego mogłoby poprawić ich stan. Dryfują pomiędzy automatycznym wypełnianiem oczekiwań społecznych a poddaniem się marazmowi, który zalewa ich po każdej wykonanej czynności. Zamiast odczucia dumy i zadowolenia z podjętych wysiłków, chorzy na depresję wysokofunkcjonującą odczuwają wyczerpanie, jakby zmuszali się do tego, by przetrwać kolejny dzień.

Uśmiech takiej osoby jest jak narysowany na kartce papieru – widoczny na zewnątrz, jednak gdy maska opadnie, ukazuje się wnętrze obarczone ciężkim schorzeniem.

Gdzie szukać pomocy?

Osoby podejrzewające depresję maskowaną u siebie lub bliskich powinni skorzystać (lub zachęcić do niej) z możliwości diagnozy oraz pomocy w poradniach psychologicznych oraz gabinetach psychoterapeutycznych.

Skuteczną formą leczenia jest zazwyczaj psychoterapia oraz wsparcie farmakologiczne. Indywidualny proces, zgodny z potrzebami danego pacjenta, sięgnie do źródeł zjawiska, „wyciągnie na powierzchnię” zamaskowane trudności i pozwoli rozpocząć przywracanie dobrostanu klienta.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Rozpamiętywanie przeszłości w związku – dlaczego ma zły wpływ na relację?

Rozpamiętywanie przeszłości w związku – dlaczego ma zły wpływ na relację?

Przeszłość. Myślę sobie, że zdarza się każdemu z nas wracać w myślach do sytuacji, które już minęły. Trudność pojawia się wtedy, gdy utkniemy w takim rozmyślaniu o przeszłych wydarzeniach, odtwarzając wiele możliwych scenariuszy. Nie posiadamy takiej mocy, aby za pomocą czarodziejskiej różdżki przenieść się do przeszłości i zmienić bieg wydarzeń.

Zwłaszcza wydarzenia trudne, które zostawiają w nas ślad, możemy nosić przez wiele lat, pielęgnując je od środka jak roślinę. A to z kolei niesie wiele konsekwencji w teraźniejszości, co może odbijać się na aktualnej relacji z partnerem/ką.

Czym jest rozpamiętywanie, skąd się bierze i dlaczego nie jest tak łatwo zerwać z przeszłością? O tym będzie ten artykuł, zapraszam do lektury.

W pętli negatywnych myśli

Czym jest rozpamiętywanie?

W tym miejscu uważam że ważne jest zwrócenie uwagi na różnicę pomiędzy rozpamiętywaniem, a np. wspominaniem, przypominaniem sobie czegoś. Nazwy wydają się podobne, ale diabeł tkwi w szczegółach.

Rozpamiętywanie to tendencja do nieustannego wracania do bolesnej przeszłości. Problem polega na tym, że takie ciągłe wracanie do przeszłości nie daje nam jasności sytuacji ani nie rozwiązuje bieżących problemów. Potrafi doprowadzić natomiast do poczucia poniesienia porażki. Powoduje unieruchomienie i poczucie odbierania siły do działania.

Spotkałam się z ciekawym porównaniem rozpamiętywania do noszenia płaszcza przeciwdeszczowego, kiedy świeci dziś słońce. Lub też do burzy, która przeszła i połamała gałęzie. Rozpamiętywanie to te porozrzucane gałęzie, które widzimy, że leżą i psują widok, ale nic z tym nie robimy, nie sprzątamy ich.

Rozpamiętywanie może dotyczyć fundamentalnych kwestii – dlaczego taka/i jestem? Dlaczego spotyka mnie tyle nieszczęścia? Co ja zrobiłam/em ze swoim życiem? Dlaczego tak zostałam/em potraktowany?

Rozpamiętywanie – co mówią badania?

Jak pokazują badania, poprzez rozpamiętywanie sieć połączeń pomiędzy pesymistycznymi myślami i wspomnieniami wzmacnia się. W ten sposób odczuwane jest więcej niepokoju, wstydu, gniewu. A to z kolei powoduje pogarszający się nastrój.

Badania przeprowadzone przez Susan Nolen-Hoeksema

Potwierdzeniem tego założenia jest wieloletnie badanie prowadzone przez psycholog Susan Nolen-Hoeksema na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Yale. W badaniu udział wzięło około 1300 osób dorosłych i osób starszych (powyżej 65 r.ż.). Badanie wykazało, że ponad 73% członków z grupy pierwszej i 52% z grupy drugiej można było zakwalifikować jako rozpamiętywaczy.

Oznacza to, że u tych osób zaobserwowano znaczny wpływ negatywnych myśli i uczuć. Pojawiały się rozmyślania o tym kim są, co zrobili ze swoim życiem, dlaczego czują się nieszczęśliwi.

Odpowiedzi na te pytania nie przychodzą łatwo, dlatego osoby te analizowały i martwiły się coraz bardziej. Z kolei jak zaczyna się pogarszać nastrój, zaczynamy dostrzegać coraz więcej problemów.

Badania przeprowadzone przez Thomasa Joiner i Jamesa Coyne

Warte uwagi są również badania przeprowadzone przez psychologów Thomasa Joiner z Uniwersytetu Stanowego Florydy oraz Jamesa Coyne z Uniwersytetu Pensylwanii. Badacze opisali negatywne cykle interakcji, do których dochodzi, gdy jedno z partnerów nieustannie domaga się otuchy od drugiego.

Niepewna siebie partnerka ciągle prosi o zapewnienia, że partner ją kocha i rozumie. Jej partner stara się dodać jej otuchy, ale to jej nie wystarcza. To może być dla niego źródłem frustracji i irytacji, a to z kolei napędza jej niepokój. W efekcie ona pyta go w kółko, czy na pewno ją kocha.

On zaczyna się nad tym zastanawiać, może czuć się winny i przysięga, że ją kocha. Ona dostrzega jego irytację i ewentualne poczucie winy. Martwi się jeszcze bardziej i wytyka mu, że jej zdaniem on jej jednak nie kocha. On irytuje się jeszcze bardziej i albo się wycofuje, albo wybucha. Cała rozmowa to dla niej doskonała pożywka do rozpamiętywania.

Po co są nam nieprzyjemne myśli i wspomnienia?

Posiadamy w pamięci mechanizm, który funkcjonuje jak światełko ostrzegawcze. Jeżeli spotkało Cię coś złego, zdarzyło się coś, co Cię zabolało – musisz o tym pamiętać. Dlaczego? Aby ten mechanizm mógł zapobiec kolejnym podobnym zagrożeniom. To jest dobre i zdrowe.

Przykładem może być przebiegnięcie na czerwonym świetle i uniknięcie o mały włos wpadnięcia pod samochód. To powinno wpłynąć jak to „światełko ostrzegawcze”, aby następnym razem poczekać na pojawienie się zielonego światła na przejściu dla pieszych.

Problem może się pojawić wtedy, gdy sytuacja zdarzyła się raz, natomiast ja zaczynam rozpamiętywać ją w myślach, wracać do tego wydarzenia. A w efekcie powoduje to, że np. przestaję coraz rzadziej wychodzić z domu lub wyprowadzam się z dala od dróg miejskich. To jest już nadmiarowe i niezdrowe.

Pułapka rozpamiętywania w związku

Okazuje się, że jednym z częstszych tematów rozpamiętywania są relacje prywatne – z małżonkami, partnerami, sympatiami. Jest to logiczne, zważywszy na to, że relacje prywatne leżą w centrum poczucia naszej tożsamości. Przynajmniej w części patrzymy na siebie oczami naszych partnerów, a oni świadczą o nas. Zrozumiałe jest zatem, że martwimy się, co o nas myślą, w jakiej kondycji jest związek, dlaczego partnerzy zachowują się tak, jak się zachowują, jak ich uszczęśliwić etc.

Analizowanie prywatnych relacji jest dobre dopóty, dopóki prowadzi do identyfikacji problemów i podejmowania działań naprawczych.

Rozpamiętywanie może natomiast sabotować związek na każdym kroku – być jak kotwica, którą zarzucamy w przeszłość i nie możemy w związku z tym wykonać kroku na przód.

Zauważalnie większą tendencję do rozpamiętywania w związku mają kobiety. Zdarza się, że potrzebują akceptacji partnera lub trwałości związku, aby mieć o sobie dobre zdanie. Może się to wiązać z trudnością określenia swojej tożsamości poza związkiem. Mówimy tu o zależności. Kobieta monitoruje każdy aspekt relacji – dlaczego on był dziś rano taki zły? Czy zrobiłam coś nie tak? Czy jest szczęśliwy w tym małżeństwie? Jak mogę sprawić, by był bardziej szczęśliwy?

Do jakich szkód w związku może doprowadzić rozpamiętywanie?

Naturalnie warto co pewien czas przyjrzeć się własnemu związkowi. Ale gorączkowa analiza i chroniczne napady rozpamiętywania przynoszą więcej szkody niż pożytku. Przede wszystkim mogą partnera zniechęcić.

Rozpamiętując, można dostrzegać w relacji tylko problemy, a nie jasne strony. To może z kolei wpłynąć na osłabnięcie motywacji do pracy nad związkiem.

Rozpamiętywanie może wiązać się również z obwinianiem siebie oraz pogardą. Mogą pojawić się myśli, że dana osoba jest niegodna miłości i niezdolna do stworzenia dobrego związku. A to może prowadzić do pojawienia się zachowań destrukcyjnych, jak nadmierne picie alkoholu, kompulsywne objadanie się, a nawet myśli samobójcze.

Rozpamiętywanie zdrady w związku

Warto zwrócić uwagę na rozpamiętywanie w związku, w którym doszło do zdrady. Zdrada jest sytuacją traumatyczną dla pary, partnera zdradzonego i zdradzającego. U partnera zdradzonego, mimo upływu czasu i pracy w ramach terapii pary, pojawić się może powracanie do przeszłości, rozpamiętywanie jej.

Może dojść do rozczepienia sfery emocjonalnej od poznawczej. Partner zdradzony pomimo przepracowania powodów, intencji i reakcji partnera, rozumienia swojej woli w powstaniu kryzysu oraz chęci pozostania w relacji przeżywa ból, lęk, rozpacz, złość a nawet odrazę do partnera.

Jak się wyrwać z błędnego koła rozpamiętywania?

Na początek zacytuję amerykańskiego psychiatrę Irvina Yaloma, który powiedział: „Prędzej czy później musisz pogodzić się z brakiem nadziei na lepszą przeszłość”.

Chodzi o to, że możemy wyciągać wnioski z doświadczeń, które miały miejsce w przeszłości, i to jest cenne. Natomiast nie zmienimy już tego, co za nami. Tkwienie w przeszłości odbiera poczucie siły. To, na co mamy wpływ to teraźniejszość i przyszłość.

Jak zatem można poradzić sobie z rozpamiętywaniem?

Metodą, do której zachęcam jest danie własnej głowie chwili wytchnienia od powracających myśli poprzez zaangażowanie się w aktywność fizyczną. Odwrócenie uwagi od rozpamiętywania nawet na kilka minut może poprawić nastrój. Niezależnie, czy będzie to bieganie, szybki spacer, jazda na rowerze, etc. Aktywność fizyczna dostarczy mózgowi biochemiczny zastrzyk optymizmu dzięki produkcji endorfin i pozwala przerwać rozpamiętywanie.

Jeśli zauważysz, że zaczynasz rozpamiętywać w myślach jakąś sytuację, możesz powiedzieć sobie np. : „To tylko myśl, nie pozwolę by kierowała moim życiem”. Pozwala to wyrwać się z błędnego koła myśli i przerwanie rozpamiętywania.

Warto również rozejrzeć się dookoła siebie i docenić dobre rzeczy w swoim życiu. Pozwoli to przekierować uwagę na pozytywne wspomnienia, co z kolei wpłynie na pozytywne emocje.

Pozytywne emocje pomagają nam otworzyć umysł i spojrzeć szerzej na to, w jakim punkcie się znajdujemy. Chodzi tutaj głównie o opanowanie rozpamiętywania po to, aby przejść na grunt „tu i teraz”, łatwiej zrozumieć swoje problemy i poszukać konstruktywnych rozwiązań.

Jeśli mimo tych sposobów, które opisałam wyżej zauważasz nadal problem z rozpamiętywaniem w Twoim związku – zachęcam do kontaktu z terapeutą par. W bezpiecznych warunkach zarówno Ty, jak i Twój partner będziecie mieli okazję stawić czoło minionym wydarzeniom i wyrwać się z myślowego kołowrotka.

Nie potrafisz poradzić sobie z przeszłością? Skontaktuj się z Nami. Pomożemy Ci.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Zaburzenia depresyjne. Jak je odróżnić od zwykłego smutku?

Zaburzenia depresyjne. Jak je odróżnić od zwykłego smutku?

„No, rozchmurz się!”; „Nie masz co się przejmować, głowa do góry!”; „To nic takiego.”; „Serio, to jest twój problem? Tym się martwisz? Inni ludzie mają gorsze problemy.”; „Nie przesadzaj.”; „Nie wymyślaj.”; „Nikt nie obiecywał, że życie będzie łatwe”… To są jedne z najczęstszych odpowiedzi, które słyszą ludzie w smutku.

Smutek jest jedną z podstawowych emocji, a jednak nie ma dobrej renomy. Ludzie patrzą na smutek bardzo podejrzliwie, nie umieją się z nim obchodzić. Dlatego bardzo często go bagatelizują, umniejszają i dają rady. A jednocześnie mają tendencję do tego, aby wrzucić go do „worka” pod tytułem „zaburzenia depresyjne”. Przykład? Tydzień temu rozstałaś/eś się ze swoim partnerem/partnerką, w związku z tym przeżywasz smutek i słyszysz: „To mi wygląda na depresję, powinnaś/ powinieneś iść do lekarza po antydepresanty.”

Czym jest smutek? Czym są zaburzenia depresyjne? Sporo w tym temacie bałaganu, postaram się to uporządkować.

Czym jest smutek?

Badania Paula Ekmana dostarczyły argumentów za tym, że istnieją emocje osiowe: strach, złość, smutek i zadowolenie. Możemy ująć emocje w kategoriach rodzin. W centrum takiej rodziny znajduje się podstawowe „jądro” emocjonalne, z którego rozchodzą się fale spokrewnione z daną emocją. Te zewnętrzne kręgi tworzą nastroje, które utrzymują się dłużej niż emocja i są bardziej stłumione. Za nastrojami znajdują się temperamenty, czyli stan gotowości do wywoływania danej emocji czy nastroju.

Jak to wygląda w przypadku smutku? Smutek jest tym jądrem emocjonalnym. Smutek mija, ale może utrzymywać się nastrój przykrości czy przygnębienia. Osoby z temperamentem melancholijnym będą miały większą tendencję do reagowania smutkiem.

Emocja to każde poruszenie lub zakłócenie umysłu, to stan wzbudzenia psychicznego. Każda z emocji może mieć wiele odmian, rodzajów, niuansów. I tak odcieniami smutku są: przygnębienie, przykrość, żal, zniechęcenie, użalanie się nad sobą, ból.

Smutek pojawia się wtedy kiedy coś lub kogoś tracimy, kiedy coś nam się nie uda lub wtedy, gdy nasze oczekiwania nie zostaną spełnione. Smutek jest energią, która ciągnie nas w dół. A jak reaguje nasze ciało? Opuszczamy ramiona, mamy zapadniętą klatkę piersiową, czujemy słabość w nogach. Kulimy się w sobie, tak jakbyśmy chcieli schować się przed światem.

Czym jest depresja?

Do podstawowych objawów depresji należą (według DSM – IV):

  1. Obniżenie nastroju: permamentny stan smutku, przygnębienia, niemożność odczuwania przyjemności, może również przybierać postać zobojętnienia.
  2. Wyraźne zmniejszenie zainteresowań codziennymi czynnościami i mniejsze czerpanie z tego przyjemności.
  3. Znaczny spadek lub wzrost masy ciała, ale nie związany ze stosowaniem diety.
  4. Bezsenność (skrócenie/spłycenie snu nocnego) lub nadmierna senność.
  5. Podniecenie lub spowolnienie psychoruchowe (spowolnione tempo myślenia, osłabiona pamięć, spowolnione ruchy).
  6. Uczucie zmęczenia lub utrata energii.
  7. Poczucie własnej bezwartościowości lub nieuzasadnionej winy.
  8. Zmniejszenie sprawności myślenia, trudności z podejmowaniem decyzji.
  9. Nawracające myśli o śmierci.
  10. Lęk – utrzymuje się niemal stale.

Aby zdiagnozować depresję musi występować łącznie co najmniej 5 z wyżej wymienionych objawów codziennie przez okres minimum 2 tygodni. Stanowi to istotną zmianę w porównaniu z poprzednim sposobem funkcjonowania osoby chorej i powoduje jego cierpienie.

Depresja jest zaliczana do chorób afektywnych. Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób (ICD 10) wyróżnia:

  • zaburzenia depresyjne nawracające;
  • zaburzenia afektywne dwubiegunowe;
  • zaburzenia afektywne utrwalone w postaci zaburzeń cyklotymicznych i dystymicznych;

Ponadto wyróżniono:

  • epizod maniakalny;
  • epizod depresyjny.

Jak odróżnić zaburzenia depresyjne od zwykłego smutku?

Smutek jest jedną z emocji i tak jak to w ich naturze, po pewnym czasie mija. Można być smutnym i pracować, można być smutnym i nadal być z ludźmi w kontakcie. Natomiast depresja uniemożliwia codzienne funkcjonowanie zarówno w pracy, jak i w domu. Proste codzienne czynności stają się nie do wykonania, przerasta to możliwości chorej osoby.

W zaburzeniach depresyjnych pojawia się negatywna ocena siebie i swoich zachowań, negatywna ocena teraźniejszości oraz przyszłości. To koncentrowanie się na przeżyciach depresyjnych. Utrata zainteresowań światem zewnętrznym i poczucie ciągłego zmęczenia, są przyczyną izolowania się od otoczenia. Wzrasta ryzyko zachowań autoagresywnych oraz ryzyko podejmowania prób samobójczych. Przeżywając smutek zachowany jest krytycyzm myślenia.

Gdzie szukać pomocy?

Depresja jest chorobą. Jest zaburzeniem przewlekłym, nawracającym i powszechnym. Nie da się nad nią zapanować siłą woli. Nie pomaga jednorazowe spotkanie z przyjaciółką czy wyjście na zakupy. Dlatego potrzebna jest konsultacja ze specjalistą. Bliscy mogą podejrzewać depresję, jednak ostateczna diagnoza należy do lekarza psychiatry. W wielu sytuacjach potrzebne jest zarówno leczenie farmakologiczne, jak i psychoterapia. Warto z tego skorzystać!

Skutecznie pomagamy w walce z depresją. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Kiedy kończy się dbałość o własne granice a zaczyna roszczeniowość?

Kiedy kończy się dbałość o własne granice a zaczyna roszczeniowość?

Wśród potrzeb niezbędnych do prawidłowego wzrastania każdego człowieka znajduje się potrzeba realistycznych ograniczeń i samokontroli. Każdy człowiek w dzieciństwie potrzebuje jasnego określenia co mu wolno, a co nie, co jest dobre, a co nie jest, jak należy się zachować a jak tego nie robić w danej sytuacji.

Warto pamiętać, iż dziecko nie posiada zdolności samokontroli – uczy się tej umiejętności dopiero w procesie wzrastania w wyniku kontaktu z opiekunami czy rodzicami. To właśnie rodzice określają ramy, które kształtują zasady w relacjach z innymi ludźmi oraz w ogóle zasady funkcjonowania w świecie.

Dlaczego umiejętność właściwego stawiania granic jest taka ważna? Czym różni się roszczeniowość od stawiania granic? Na te pytania odpowiem, w dalszej części tekstu.

Czym są granice?

O granicach mówimy w kontekście wielu różnych aspektów życia. Występują granice miasta, województwa, kraju. Granice pozwalają określić zasady, które mamy przestrzegać i które ułatwiają funkcjonowanie w danej przestrzeni. Granice porządkują i pozwalają dbać o swój własny komfort i bezpieczeństwo.

W psychologii będziemy mówić o granicach fizycznych i granicach psychologicznych. Każdy człowiek jest inny. Inne są jego potrzeby, emocje. Każdy lubi co innego i co innego akceptuje, na inne rzeczy się godzi oraz inne wprawiają go w dyskomfort. Inne sytuacje złoszczą i na inne nie ma zgody. Jesteśmy różni, bo wychowali nas inni ludzie, w innych warunkach przyszło nam się uczyć, poznawać świat, ludzi, siebie. Mamy różne doświadczenia, inne historie.

Rozpoznanie własnych granic wymaga wiedzy na swój własny temat. Potrzebna jest umiejętność rozpoznania swoich potrzeb, emocji, ograniczeń. Tego co jest dla nas dobre i tego co nie jest dobre. Istotną rolę odgrywa budowanie własnej tożsamości czy autonomii.

Każdy człowiek w kontakcie ze sobą samym i drugim człowiekiem posiada granice. Wobec innych określamy je granicami fizycznymi, wobec siebie samego granicami psychologicznymi. Zarówno granice fizyczne, jak i psychologiczne przeplatają się, współgrają i mają wzajemny wpływ na siebie.

Granice fizyczne

O granicach fizycznych będziemy mówić w kontekście uczucia komfortu, który wynika z fizycznego kontaktu z innymi ludźmi. Rozpoznajemy dystans:

  • publiczny (około 3,5 m i więcej) stosujemy do osób w kontakcie publicznym, np. podczas wykładu;
  • społeczny (1,5 m do 3,5 m) jest to dystans, który stosujemy wobec znajomych, z którymi nie łączą nas bliskie kontakty;
  • indywidualny (około 50 cm-1,5 m) jest to nasza strefa prywatna, odległość dedykowana osobom bliskim, jak bliscy znajomi czy przyjaciele;
  • intymny (około 50 cm) służy relacjom z osobami nam najbliższymi – dzieci, współmałżonek, partner.

Granice fizyczne często mają związek z normami kulturowymi, warunkami środowiskowymi w których wzrastamy, wychowujemy się czy żyjemy (np. inne zasady kontaktu społecznego obowiązują w krajach europejskich, a inne w krajach arabskich).

Znajomość własnych granic fizycznych pozwala zadbać o własne potrzeby, m.in. o poczucie komfortu w kontakcie z innymi ludźmi – zarówno z tymi, z którymi jedynie wymieniamy się grzecznościami, jak i w bardzo bliskich relacjach.

Granice psychologiczne

Granice psychologiczne wynikają z bardziej indywidualnych cech każdego człowieka. Kształtują się w wyniku relacji z ważnymi osobami – rodzicami, opiekunami. Mają związek z ważnymi wydarzeniami, doświadczeniami.

Stawiania granic uczymy się od najmłodszych lat. Pierwszymi nauczycielami są rodzice, później inni dorośli, rówieśnicy itd. Jeśli rodzice znają własne granice, potrafią określać je z poszanowaniem dla innych – takie też będą nasze granice. W przypadku, gdy granice nie są w zdrowy sposób wyznaczane, nasze umiejętności również będą napotykały trudności.

Kiedy mamy do czynienia z niezdrowymi granicami?

Zdrowe granice to granice elastyczne, które pozwalają na adekwatne reagowanie na otaczających ludzi i świat. Pozwalają na bieżąco respektować potrzeby, własne reakcje emocjonalne i innych ludzi.

To co utrudnia funkcjonowanie w relacji to zbyt sztywne granice. Sztywność zakłada reagowanie w powtarzalny, sztywny sposób niezależnie od zmiennych okoliczności czy reakcji. Bywa, że sztywność granic przyczynia się do samotności, izolacji. Ważne, by uczyć się elastyczności, umiejętności reagowania na różne zachowania. W różnych sytuacjach mieć gotowość czytania komunikatów werbalnych i pozawerbalnych, rozpoznawanie myśli, emocji, pozwalanie na różnorodne zachowania własne i innych jednocześnie .

Zbyt luźne granice nie chronią i narażają na sytuacje, w których doświadczamy nadużyć i zranień (przemoc, brak szacunku i inne). Brak umiejętności chronienia siebie i gotowość do poniesienia dotkliwych kosztów w imię wyższych celów (np. będę się godzić na agresję męża, bo najważniejsza dla mnie jest pełna rodzina).

Bywa, że dla wielu rozpoznanie własnych granic jest trudne i mają kłopot z określeniem ram, w których oni sami i inni w ich obecności (w kontakcie) będą czuli się bezpiecznie. Czyli: co jest dla mnie dobre a co złe? Co mnie złości a co jest akceptowalne? Kiedy odczuwam zadowolenie, a kiedy zaczynam czuć dyskomfort wynikający z kontaktu z innymi?

Stawianie granic – dlaczego ta umiejętność jest tak ważna?

Mówiąc o stawianiu granic mówimy o sytuacji – w relacji z drugą osobą – kiedy zaczynamy odczuwać dyskomfort/niezadowolenie/coś nas uwiera/ złości (nie podoba mi się sposób czyjejś wypowiedzi, nie podoba mi się temat rozmowy, nie zgadzam się na czyjeś zachowanie). Kiedy mamy gotowość powiedzieć STOP – wyrażenie jasno i klarownie opinii na dany temat, wyrażenie niezgody – zatrzymanie rozmówcy jest ochroną siebie w danym kontakcie. Mamy świadomość, że druga osoba może nie wyrazić zgody czy ochoty na respektowanie naszego stanowiska ale wówczas jesteśmy gotowi podjąć konkretne działania (decyzje), które mają na celu ochronić nas samych. Na przykład: „Przeszkadza mi kiedy klniesz podczas rozmowy ze mną, jeśli nie przestaniesz ja nie będę kontynuować tej rozmowy”.

Granice pozwalają dbać o:

  • własne potrzeby,
  • emocje,
  • poczucie bezpieczeństwa,
  • własną autonomię,
  • niezależność,
  • indywidualność,
  • poczucie własnej tożsamości,
  • poczucie własnej wartości,
  • własną samoocenę,
  • własne opinie,
  • swobodne i odważne wyrażanie własnych decyzje,
  • poczucie sprawstwa,
  • poczucie wpływu na własne życie,
  • poprawne i bezpieczne relacje z innymi,
  • szacunek i otwartość w relacji,
  • asertywną komunikację,
  • i wiele, wiele innych.

Nasze STOP zakłada jasne określenie naszego stanowiska i ochronę przed tym co jawi nam się jako krzywdzące, zagrażające czy raniące. Na przykład: „Nie godzę się na takie rozwiązanie”; „Nie pasuje mi taka propozycja”; „Nie zgadzam się na takie słowa/zachowanie/sytuacje”.

Kiedy stawianie granic zamienia się w roszczeniowość?

Kiedy potrzeba realistycznych ograniczeń nie jest w pełni wypełniona może ukształtować się w funkcjonowaniu tzw. schemat roszczeniowości, który w dzieciństwie pełni funkcję adaptacyjnego, czyli pomaga funkcjonować. Niestety już w dorosłości zaczyna mieć charakter nieadaptacyjny i mocno obniża komfort budowania relacji z innymi ludźmi.

Roszczeniowość jest wtedy, gdy wyrażasz swoje stanowisko po to, by podkreślić swoją wielkościowość. Oczekujesz posłuszeństwa, wykonania polecenia, prośby. Jednak intencje są inne niż stawianie granic.

Gdy stawiasz granice – celem jest chronienie siebie, a źródłem znajomość i dbałość o siebie. Gdy jesteś roszczeniowy – celem jest osiągnięcie czegoś co uważasz, że Ci się należy, a źródłem poczucie uprzywilejowania i bycia wyjątkowym/lepszym od innych.

Roszczeniowość wynika z uszkodzonych granic. W dorosłości możemy obserwować w 3 obszarach:

  • uprawnienia do bycia rozpieszczonym – „Jestem wyjątkowa i należy tak mnie traktować”;
  • uprawnienia do bycia zależnym – „Potrzebuje opieki, należy mi się troska i pomoc . Ludzie są mi to winni”;
  • uprawnienia do bycia impulsywnym – osoba reaguje impulsywnie i niecierpliwie, bo chce tu i teraz.

Roszczeniowość to jak powiedzenie – „należy mi się”. Oczekiwanie, że „dostanę to czego chcę, bo jestem wyjątkowy, lepszy”. To inaczej postawa wielkościowa: „Kiedy proszę o wykonanie jakiejś czynności nie przyjmuje odmowy”; „Złości mnie gdy ludzie nie dają mi tego czego oczekuje”. W domyśle – „Mi się nie odmawia, ja mam rację, należy mi się uznanie”.

Roszczeniowość często wynika z błędnego rozumienia czym jest stawianie granic innym ludziom – czym jest określenie swojej potrzeby, swojego terytorium czy zadbania o to co ważne i potrzebne dla siebie samego. Roszczeniowość utrudnia relację, gdyż najczęściej jest nakierowana jedynie na wygłoszenie własnego stanowiska w przekonaniu, że „mi się należy”.

Granice mają na celu ochronę i dbałość o swoją przestrzeń w otaczającym nas świecie i w relacjach z innymi ludźmi.

Roszczeniowość nie będzie nas chronić. Pozbawiona jest empatii i otwartości na drugiego człowieka,  raczej będzie utrudniać budowanie  poprawnych relacji.

Masz problem z prawidłowym stawianiem granic w swoim życiu? Pomożemy Ci to zmienić.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.