Pozytywne cechy DDA i DDD. Mocne strony ludzi po trudnym dzieciństwie
Jeśli dorastałeś w domu, w którym się piło, krzyczało, karało milczeniem albo wymagało od dziecka, żeby zachowywało się jak dorosły, prawdopodobnie znasz już listę swoich trudności. Nadmierna odpowiedzialność, nieufność, lęk przed odrzuceniem, perfekcjonizm, surowy wewnętrzny krytyk. Internet potrafi wyliczać je bez końca. Czytasz, rozpoznajesz siebie w kolejnych punktach i coraz trudniej zobaczyć w sobie coś poza tym, co wymaga naprawy.
A przecież twoja historia nie sprowadza się do listy objawów.
Być może potrafisz zachować przytomność w trudnej sytuacji, zauważasz, kiedy ktoś potrzebuje wsparcia, dotrzymujesz słowa i umiesz znaleźć rozwiązanie tam, gdzie inni rozkładają ręce. To też jest prawda o tobie. Warto się jej przyjrzeć równie uważnie jak temu, co boli.
Nie będziemy jednak przekonywać cię, że krzywda wyszła ci na dobre. Dziecko potrzebuje bezpieczeństwa, a nie przyspieszonego kursu radzenia sobie ze światem. Nie musisz być wdzięczny za umiejętności, które zdobywałeś z konieczności. Możesz je docenić i jednocześnie żałować, że przyszło ci za nie tyle zapłacić.
Ten tekst jest o mocnych stronach, które możesz u siebie rozpoznać, i o tym, ile kosztują. Odpowiedzialność, która nie pozwala odpocząć, albo samodzielność, która skazuje na samotność, potrzebują czegoś więcej niż pochwały.
Piszemy o DDA, czyli dorosłych dzieciach alkoholików, i o DDD – dorosłych dzieciach z rodzin dysfunkcyjnych, w których bezpieczeństwo dziecka naruszały na przykład przemoc, zaniedbanie, przewlekły konflikt albo odwrócenie ról z rodzicem. Sama choroba rodzica nie czyni jeszcze rodziny dysfunkcyjną – liczy się to, jak wpływała na opiekę nad dzieckiem i jego codzienność. Te określenia pomagają nazwać pewien rodzaj doświadczeń. Nie opisują całego człowieka i nie znaczą, że wszyscy z podobnych domów mają te same cechy.
Czy po trudnym dzieciństwie można dobrze żyć?
Można. Trudna historia rodzinna wpływa na sposób przeżywania siebie i relacji, ale nie przesądza o całym dorosłym życiu. Osoby, które dorastały wśród chaosu, zaniedbania czy przemocy, mogą tworzyć bliskie związki, dobrze pracować, wychowywać dzieci i czerpać z tego satysfakcję. Czasem przychodzi im to z dużym wysiłkiem, którego z zewnątrz wcale nie widać.
Pomaga w tym wiele rzeczy naraz: własne predyspozycje, warunki życia, dostęp do pomocy, a także ludzie, przy których można było choć trochę odetchnąć. Nauczyciel, trener, przyjaciel, czasem babcia. Później partner lub terapeuta. Ktoś, kto traktował cię poważnie i przy kim nie trzeba było zasługiwać na każdą chwilę uwagi.
Niektórzy po latach zauważają też, że trudne doświadczenia zmieniły ich nie tylko na gorsze. Lepiej wiedzą, co jest dla nich ważne. Staranniej wybierają ludzi, z którymi się wiążą. Szybciej czują, gdzie kończą się ich granice. Psychologowie nazywają to wzrostem pourazowym.
Nie znaczy to, że cierpienie było potrzebne ani że przestało boleć. Wzrost pourazowy nie jest też obowiązkowym etapem zdrowienia. Można odzyskać równowagę i nadal uważać, że ta krzywda niczego dobrego ci nie dała.
Dziesięć mocnych stron i ich cena
W trudnym domu każde dziecko szuka własnego sposobu, żeby poradzić sobie z napięciem. Jedno przejmuje obowiązki i stara się być bez zarzutu. Drugie protestuje i ściąga na siebie niezadowolenie rodziny. Trzecie wycofuje się, żeby nikomu nie dokładać problemów. Czwarte rozśmiesza domowników, żeby choć na chwilę rozładować atmosferę.
W opisach rodzin z problemem alkoholowym te sposoby nazywa się rolami bohatera, kozła ofiarnego, dziecka niewidzialnego i maskotki. Szerzej piszemy o nich w artykule o rolach dzieci w rodzinie alkoholowej. To uproszczenie, a nie sztywny podział: to samo dziecko może zachowywać się różnie, a jego miejsce w rodzinie zmienia się z czasem. Z każdą rolą mogą wiązać się pewne umiejętności, ale nie są do niej przypisane na zawsze. Twoje zdolności rozwijały się też później – w relacjach, w pracy, dzięki własnym decyzjom – więc nie każda z opisanych cech musi dotyczyć ciebie ani mieć źródło w dzieciństwie. Szukaj w tych opisach zrozumienia dla siebie, a nie kolejnej etykiety.
Warto za to przyjrzeć się temu, jak z nich korzystasz. Czy pomagają ci żyć, czy przede wszystkim chronią przed czymś, co kiedyś naprawdę zagrażało? Czy możesz zdecydować, kiedy się zaangażować, a kiedy odpuścić? Właśnie w tej swobodzie widać różnicę między umiejętnością a przymusem.
Wszystkie przykłady poniżej są fikcyjne.
1. Wyczucie ludzi i nastrojów
Agnieszka wchodzi do biura i od razu zauważa napięcie. Szefowa odpowiada krócej niż zwykle, kolega unika rozmowy, nowa pracownica kilka razy zbiera się, żeby o coś zapytać. Agnieszka wychwytuje sygnały, które innym łatwo umykają.
W nieprzewidywalnym domu uważne obserwowanie dorosłych mogło pomagać ocenić, czy można podejść, poprosić o coś, czy lepiej zejść z drogi. Dziecko uczyło się rozpoznawać zmianę tonu, kroków, wyrazu twarzy. Nie powinno było ponosić takiej odpowiedzialności. Nawet największa czujność nie dawała mu kontroli nad zachowaniem rodzica.
Kiedy to kosztuje. W dorosłości uwaga nadal może automatycznie kierować się ku zagrożeniu. Czyjeś westchnienie wywołuje napięcie. Krótka wiadomość od partnera uruchamia analizę: obraził się, odsuwa, ma mnie dość? Dostrzegasz sygnał, ale jego znaczenie dopowiada już lęk. Można być bardzo spostrzegawczym i jednocześnie mylić się w interpretacji.
Kiedy pomaga. Gdy potrafisz zauważyć czyjś nastrój bez obowiązku natychmiastowego zajęcia się nim. Zapytać: „Widzę, że jesteś zamyślony. Coś się stało?”, zamiast zakładać, że wiesz. Wtedy uważność ułatwia rozumienie ludzi i budowanie relacji. Cudzy gorszy dzień nie musi stawać się twoim dyżurem.
2. Odpowiedzialność i niezawodność
Jeśli Tomek mówi, że coś zrobi, zwykle można na nim polegać. Pamięta o ustaleniach, dotrzymuje terminów, reaguje, kiedy pojawia się problem. W pracy i w domu ludzie cenią jego solidność.
Czasem taka odpowiedzialność rozwijała się bardzo wcześnie. Trzeba było nakarmić rodzeństwo, zrobić zakupy, uspokoić rodzica albo dopilnować spraw, którymi nikt inny się nie zajmował. O tym odwróceniu ról piszemy w rozdziale o parentyfikacji. Dziecko stawało się potrzebne i zaradne, ale często kosztem własnych potrzeb.
Taki sposób funkcjonowania bywa opisywany jako rola rodzinnego bohatera: dziecka, które ma dobrze się uczyć, pomagać i dawać dorosłym powody do dumy. Z zewnątrz wygląda na wyjątkowo dojrzałe. Znacznie rzadziej ktoś pyta, czy ma jeszcze przestrzeń, żeby być dzieckiem.
Kiedy to kosztuje. Bierzesz na siebie coraz więcej, bo szybciej zrobisz, lepiej dopilnujesz, nie będziesz musiał się denerwować. Z czasem odpowiadasz już za zadania, samopoczucie i decyzje innych dorosłych. Otoczenie przyzwyczaja się do twojej gotowości, a ty czujesz narastający żal: dlaczego nikt nie pomyśli o mnie? Ten mechanizm opisujemy również w historii nałogowego ratownika.
Kiedy pomaga. Gdy potrafisz rozpoznać zakres własnej odpowiedzialności i uzgodnić z innymi podział obowiązków. Możesz pomóc, ale umiesz też odmówić, poprosić o wsparcie i pozwolić komuś zrobić coś po swojemu. Poczucie winy może jeszcze się odzywać. Nie musi jednak podejmować za ciebie decyzji. Niezawodność nie wymaga stałej gotowości do poświęcania siebie.
3. Opanowanie w kryzysie
Kiedy ktoś bliski Ewie nagle trafia do szpitala, ona sprawdza, dokąd jechać, zbiera dokumenty i ustala, kto zajmie się dziećmi. Potrafi oddzielić to, co pilne, od tego, co może poczekać. Jej spokój pomaga także pozostałym.
Niektóre osoby z trudnych domów dobrze odnajdują się w sytuacjach wymagających szybkiego działania. Znajomość napięcia i konieczność radzenia sobie z nieprzewidywalnością mogły rozwinąć taką sprawność. U innych podobne doświadczenia wywołują jednak silny lęk, zamrożenie czy trudność z podjęciem decyzji. Żadna z tych reakcji nie jest miarą charakteru.
Kiedy to kosztuje. Sprawne działanie bywa okupione odcięciem od własnych przeżyć. W kryzysie robisz wszystko, co trzeba, a później nie dajesz sobie czasu na strach, smutek czy zmęczenie. Zdarza się też, że dopiero pod presją czujesz się na swoim miejscu. Gdy życie zwalnia, pojawia się niepokój, więc dokładasz sobie zajęć i kolejnych spraw do załatwienia.
Kiedy pomaga. Gdy po mobilizacji możesz wrócić do odpoczynku. Zauważyć, że sytuacja była dla ciebie trudna, porozmawiać, przyjąć wsparcie. Opanowanie jest cenną umiejętnością. Nie zobowiązuje cię do tego, żeby zawsze być osobą, która trzyma wszystkich w pionie.
4. Samodzielność i zaradność
Kasia wcześnie nauczyła się załatwiać sprawy, z którymi rówieśnikom pomagali rodzice. Dziś potrafi zorganizować przeprowadzkę, znaleźć fachowca i poradzić sobie z urzędowym pismem. Nawet gdy czegoś nie wie, umie sprawdzić, od czego zacząć.
Samodzielność daje poczucie wpływu. Pomaga podejmować decyzje i odnajdywać się w nowych sytuacjach. Jeżeli jednak rozwijała się w warunkach osamotnienia, może towarzyszyć jej przekonanie: „I tak mogę liczyć tylko na siebie”. Wtedy nawet wśród życzliwych ludzi trudno poczuć oparcie.
Kiedy to kosztuje. Proszenie o pomoc budzi wstyd, napięcie albo obawę, że ktoś później wystawi rachunek. Odruchowo odpowiadasz: „Nie trzeba, poradzę sobie”, choć ledwo masz siłę. Bliscy mogą nawet nie wiedzieć, jak bardzo jesteś przeciążony. Widzieli przecież tyle razy, że dajesz radę.
Kiedy pomaga. Gdy możesz zarówno działać sam, jak i oprzeć się na kimś. Przyjęcie pomocy nie odbiera ci kompetencji. Pozwala dzielić wysiłek i doświadczać wzajemności. To, że umiesz unieść dużo, nie oznacza, że wszystko powinieneś dźwigać sam.
5. Wyczulenie na niespójność i naruszanie granic
Marta słucha propozycji współpracy. Rozmówca zapewnia o uczciwości, ale unika odpowiedzi na konkretne pytania i naciska na szybką decyzję. Marta dostrzega tę rozbieżność. Zamiast ulec presji, prosi o warunki na piśmie.
Osoba wychowana wśród zaprzeczeń – „nic się nie stało”, „przesadzasz”, „u nas wszystko jest dobrze” – może być szczególnie wyczulona na sytuacje, w których słowa nie zgadzają się z zachowaniem. Bywa jednak i odwrotnie: wieloletnie podważanie własnych odczuć utrudnia rozpoznawanie krzywdy. Trudne dzieciństwo nie wyposaża w niezawodny wykrywacz manipulacji.
Kiedy to kosztuje. Podejrzliwość zaczyna obejmować również ludzi, którzy nie dają powodów do obaw. Za komplementem szukasz interesu, za życzliwością – ukrytej intencji. Sprawdzasz, testujesz, czekasz na rozczarowanie. Taka czujność może utrudniać dostrzeżenie zarówno zagrożenia, jak i bezpieczeństwa: każda sytuacja wydaje się podobnie podejrzana.
Kiedy pomaga. Gdy traktujesz niepokój jako sygnał do przyjrzenia się sytuacji. Zadajesz pytania, sprawdzasz fakty, obserwujesz, czy druga osoba szanuje odmowę. Nie musisz ufać od razu. Możesz pozwalać, żeby zaufanie rosło wraz z doświadczeniem. Więcej o rozpoznawaniu ukrytej przemocy piszemy w rozdziale o przemocy w białych rękawiczkach.
6. Gotowość do szczerych rozmów
Piotr potrafi słuchać, kiedy ktoś opowiada o trudnej sprawie. Nie zmienia od razu tematu, nie rzuca: „Będzie dobrze”. Daje rozmówcy czas. Jeśli czegoś nie rozumie, pyta.
Znajomość samotności, wstydu czy bezradności może pomagać dostrzegać te przeżycia u innych. Część osób po trudnym dzieciństwie świadomie buduje relacje, w których można mówić wprost, także o rzeczach niewygodnych. Ceni szczerość, bo dobrze pamięta cenę rodzinnego udawania.
Kiedy to kosztuje. Łatwiej słuchać cudzych problemów niż odsłonić własne. Jesteś powiernikiem, doradcą, osobą od trudnych rozmów, ale niewiele osób wie, czego sam potrzebujesz. Możesz też mylić bliskość z intensywnością: dużo zwierzeń, dużo emocji, mało bezpieczeństwa i wzajemności.
Kiedy pomaga. Gdy w relacji jest miejsce również na ciebie. Możesz powiedzieć, że czegoś chcesz, czegoś nie wiesz albo z czymś sobie nie radzisz. Odsłaniasz się stopniowo, sprawdzając, jak druga osoba obchodzi się z twoim zaufaniem. Dobra relacja mieści trudne rozmowy, ale też zwykły wtorek, żart i ciszę, której nie trzeba niczym wypełniać.
7. Uważność w rodzicielstwie
Ania pamięta, jak bała się wracać do domu. Chce, żeby jej dzieci miały inne doświadczenia. Interesuje się ich przeżyciami, szuka wiedzy, zastanawia się nad własnymi reakcjami. Kiedy zachowa się krzywdząco, bierze za to odpowiedzialność i próbuje naprawić sytuację.
Własna historia może uwrażliwiać na potrzeby dziecka i skłaniać do świadomego rodzicielstwa. Sama znajomość krzywdzących schematów nie chroni jednak przed ich powtarzaniem. Szczególnie pod wpływem stresu mogą wracać reakcje, których człowiek obiecywał sobie nigdy nie powielać. Dlatego tak ważne są wsparcie, refleksja i uczenie się innych sposobów reagowania.
Kiedy to kosztuje. Każde potknięcie staje się dowodem oskarżenia: „Jestem taki sam jak mój ojciec”, „Robię to samo co matka”. Próbujesz nie popełnić żadnego błędu, stale kontrolujesz siebie i dziecko. Bywa też, że z obawy przed zranieniem go trudno ci postawić potrzebną granicę. A rodzicielstwo oparte na ciągłym lęku jest wyczerpujące dla obu stron.
Kiedy pomaga. Gdy widzisz przed sobą swoje dziecko, z jego potrzebami, zamiast bez końca rozliczać się z własnymi rodzicami. Potrafisz stawiać granice bez upokarzania, przepraszać bez oczekiwania pocieszenia i zmieniać zachowanie, które rani. Przeprosiny mają znaczenie, jeśli idzie za nimi zmiana. Dziecko potrzebuje dorosłego, przy którym może czuć się bezpiecznie – także wtedy, gdy jest między wami trudno.
8. Odwaga mówienia prawdy
Bartek pamięta, że w domu często słyszał: „Przez ciebie matka płacze”, „Gdybyś się lepiej zachowywał, byłby spokój”. Dziś coraz wyraźniej widzi, że jego zachowanie skupiało uwagę rodziny, podczas gdy o piciu ojca nie wolno było rozmawiać. Kiedy ktoś po raz kolejny próbuje zrzucić na niego odpowiedzialność, odpowiada: „Możemy rozmawiać o tym, co zrobiłem. Ale nie odpowiadam za to, że tata pije”.
Dziecko obsadzane w roli kozła ofiarnego może stać się wygodnym wyjaśnieniem rodzinnych trudności. Zamiast przyjrzeć się zachowaniu dorosłych, rodzina zajmuje się jego ocenami, buntem czy konfliktami. Niektóre osoby z taką historią rozwijają dużą wrażliwość na niesprawiedliwość i gotowość do kwestionowania zasad, które służą przede wszystkim silniejszym. Potrafią nazwać coś, o czym inni wolą milczeć.
Kiedy to kosztuje. Wieloletnie obwinianie może zostawić dużo gniewu i oczekiwanie kolejnego ataku. Wtedy nawet zwykła uwaga brzmi jak oskarżenie, a różnica zdań szybko staje się walką o własną godność. Zdarza się też, że człowiek tak mocno przywykł do bycia „tym złym”, że przestaje dostrzegać, na co rzeczywiście ma wpływ. Ciągły sprzeciw potrafi wyczerpywać równie mocno jak ciągłe podporządkowanie.
Kiedy pomaga. Gdy możesz mówić wprost bez konieczności wygrania każdej konfrontacji. Rozpoznajesz niesprawiedliwość, stawiasz granicę i wybierasz, kiedy warto zabrać głos, a kiedy lepiej zakończyć rozmowę. Nie musisz przekonać całej rodziny, żeby mieć prawo do własnej oceny wydarzeń. Możesz też uznać własny błąd bez przyjmowania winy za wszystko, co dzieje się wokół.
9. Wyobraźnia i bogate życie wewnętrzne
Ola dużo czasu spędzała sama. Czytała, rysowała, wymyślała historie. Książki i własne pomysły dawały jej wytchnienie od napięcia w domu. Dziś nadal ceni ten świat: pomaga jej tworzyć i porządkować doświadczenia.
Dziecko nazywane niewidzialnym lub zagubionym często stara się zajmować jak najmniej miejsca. Nie prosi o uwagę, wycofuje się z konfliktów, szuka zajęć, które nie wymagają udziału dorosłych. U części takich dzieci rozwijają się wyobraźnia, zdolność obserwacji i zainteresowania, którym potrafią poświęcić wiele uwagi. Dorośli łatwo uznają je za „bezproblemowe”. Spokój dziecka nie zawsze jednak oznacza, że jest mu dobrze.
Kiedy to kosztuje. Wycofanie pozostaje domyślną odpowiedzią na trudność. Masz pomysł, ale nie zabierasz głosu. Potrzebujesz czegoś od partnera, ale czekasz, aż sam się domyśli. Kiedy pojawia się konflikt, znikasz w książce, pracy czy świecie fantazji. Własna przestrzeń daje ulgę, lecz z czasem może oddzielać od spraw i relacji, na których ci zależy. Trudno być zauważonym, kiedy odruchowo usuwasz się z pola widzenia – i trudno przestać, jeśli kiedyś właśnie to pomagało przetrwać.
Kiedy pomaga. Gdy możesz wracać do swojego świata, a potem z niego wychodzić. Dzielić się pomysłem, pokazać pracę, powiedzieć „chcę” albo „nie zgadzam się”. Nie chodzi o to, żeby stać się kimś przebojowym albo zrezygnować z samotności. Chodzi o to, żeby samotność była odpoczynkiem, a twój głos miał miejsce także wśród innych ludzi.
10. Humor i umiejętność rozładowywania napięcia
Kuba szybko zauważył, że dobry żart potrafi zmienić atmosferę w domu. Kiedy rozśmieszył ojca, na chwilę robiło się spokojniej. Dziś ma świetne wyczucie komizmu i potrafi wnieść lekkość do trudnej rozmowy. Ludzie lubią jego towarzystwo.
W rodzinnej roli maskotki humor staje się sposobem zabiegania o uwagę i łagodzenia napięcia. Dziecko uczy się wyczuwać moment, odwracać uwagę, poprawiać innym nastrój. Z czasem może rozwinąć błyskotliwość i umiejętność nawiązywania kontaktu. Warto jednak pamiętać, że dziecko nie odpowiadało za nastrój dorosłego, a rozśmieszanie go nie dawało żadnej gwarancji bezpieczeństwa.
Kiedy to kosztuje. Żart pojawia się, zanim zdążysz powiedzieć, że jest ci źle. Obracasz w dowcip własne rozczarowanie, złość, a nawet czyjeś przykre zachowanie. Otoczenie widzi osobę pogodną i nie zawsze zauważa, że potrzebujesz wsparcia. Ty też możesz czuć, że nie masz prawa psuć atmosfery. Wszyscy dobrze się bawią, tylko nikt nie wie, co się z tobą dzieje.
Kiedy pomaga. Gdy potrafisz zarówno rozśmieszyć, jak i powiedzieć: „Teraz mówię poważnie”. Gdy humor zbliża ludzi, ale nie zamyka trudnej rozmowy i nie odbywa się twoim kosztem. Możesz być lubiany także wtedy, gdy nie masz ochoty nikogo bawić. Atmosfera przy stole przestaje być twoim obowiązkiem.
Jak odróżnić mocną stronę od przymusu?
Z zewnątrz odpowiedzialność i nadodpowiedzialność mogą wyglądać podobnie. W obu przypadkach jesteś osobą, na którą można liczyć. Różnicę często czujesz dopiero wtedy, gdy próbujesz odmówić albo odpocząć.
Pomocne mogą być cztery pytania.
Czy potrafię z tego zrezygnować, gdy sytuacja tego nie wymaga? Możesz być uważny na innych i zajmować się własnymi sprawami. Możesz wiedzieć, jak rozwiązać problem, a mimo to zostawić go osobie, do której należy. Jeśli nawet drobne odpuszczenie budzi silny lęk, warto przyjrzeć się temu, co podpowiada ci, że musisz działać.
Ile mnie to kosztuje w dłuższej perspektywie? Pomoc bywa męcząca, nawet gdy jest dobrowolna. Samo zmęczenie niczego więc nie rozstrzyga. Więcej mówi powtarzający się wzorzec: przeciążenie, zaniedbywanie siebie, żal do otoczenia i poczucie, że nie wolno przestać.
Co, według mnie, stanie się, jeśli odmówię? Czy obawiasz się konkretnej konsekwencji, czy raczej czujesz, że przestaniesz zasługiwać na miłość, szacunek albo miejsce w relacji? Ta różnica pomaga zobaczyć, czy reagujesz na obecną sytuację, czy również na dawne doświadczenia.
Czy ta relacja pozwala mi mieć potrzeby? Czy możesz liczyć na wsparcie, popełnić błąd, mieć gorszy dzień? Jeśli jesteś ceniony głównie za to, co robisz dla innych, problem może dotyczyć także układu, w którym funkcjonujesz. Nie wszystko da się sprowadzić do twoich schematów.
To pytania do refleksji, nie test diagnostyczny. Mają pomóc zauważyć, gdzie przydałoby ci się więcej swobody. Jeśli dorastałeś w domu z alkoholem, możesz też zrobić nasz test DDA.
Jeśli dziś czujesz głównie zmęczenie
Może czytasz ten tekst i myślisz: „Ja nie widzę żadnych mocnych stron. Widzę tylko lęk, złość i to, ile mnie ta historia kosztowała”.
Nie musisz szukać jasnej strony na siłę. Czasem najważniejsze jest wreszcie przyznać, że było trudno i że nadal ma to konsekwencje.
Za tęsknotą za spokojnym domem, dostępnym rodzicem czy prawem do beztroski kryje się realna strata. Można opłakiwać także to, czego nigdy się nie dostało. Taki żal bywa trudny do nazwania, bo otoczenie chętniej zauważa twoją zaradność niż samotność, z której wyrosła.
Nie musisz zamieniać krzywdy w życiową lekcję ani udowadniać, że wyszedłeś z niej silniejszy. Wystarczy, że zaczniesz traktować poważnie to, czego potrzebujesz teraz.
Rozpoznawanie własnych zasobów może przyjść z czasem i nie wymaga zamknięcia wszystkich trudnych spraw. Możesz być zły na swoją historię i jednocześnie doceniać siebie. Możesz mieć wiele umiejętności i nadal potrzebować pomocy. Jedno nie unieważnia drugiego.
Mocne strony DDA i DDD w związku
Uważność, lojalność, odpowiedzialność i gotowość do rozmowy mają w związku dużą wartość. Możesz wiele wnosić do relacji. Nie musisz jednak zasługiwać na miłość tym, że jesteś przydatny.
Kiedy te same cechy uruchamia lęk, potrafią zmienić kierunek. Troska zaczyna przypominać kontrolę, odpowiedzialność – przejmowanie wszystkich decyzji, a samodzielność – odsuwanie partnera. Zwykle nie stoją za tym złe intencje. Druga osoba odczuwa jednak skutki: bywa pilnowana, wyręczana albo trzymana na dystans.
Wyobraźmy sobie parę, w której ona od lat pilnuje domowych finansów, terminów i obowiązków. Kiedy on czegoś nie zrobi, ona przejmuje zadanie, bo nie chce kolejnego rozczarowania. On coraz rzadziej wychodzi z inicjatywą, czasem z wygody, czasem w przekonaniu, że i tak zrobi źle. Ona jest coraz bardziej przeciążona i rozżalona. On czuje się krytykowany i wycofuje się jeszcze bardziej.
Jej nadodpowiedzialność pomaga zrozumieć ten układ, ale nie zwalnia partnera z dbania o wspólne życie. Zmiana wymaga udziału obojga: ona ćwiczy oddawanie części kontroli, on bierze odpowiedzialność za uzgodnione zadania i rzeczywiście je wykonuje. Oboje uczą się rozmawiać o potrzebach, zanim zmęczenie zamieni się w kolejną awanturę.
Terapia par może pomóc zobaczyć i zmienić taki wzorzec. Ważne jest przy tym rozróżnienie między wzajemnie podtrzymywanym konfliktem a przemocą. Historia trudnego dzieciństwa może wyjaśniać reakcje, ale nie usprawiedliwia krzywdzenia. Tam, gdzie pojawiają się zastraszanie, przymus i przemoc, pierwszeństwo ma bezpieczeństwo osoby krzywdzonej.
O tym, jak trudne dzieciństwo jednego z partnerów wpływa na codzienność pary, piszemy też w artykule o tym, jak wygląda związek z mężczyzną DDA.
Jak korzystać ze swoich mocnych stron bez przeciążania siebie
Nie potrzebujesz kolejnego ambitnego projektu pod nazwą „naprawię siebie”. Lepiej zacząć od jednej konkretnej zmiany i sprawdzić, co wnosi do codzienności.
Nazwij to, co umiesz. Wypisz kilka rzeczy, za które cenisz siebie. Jeśli trudno ci zacząć, zapytaj zaufaną osobę: „Na czym mogę polegać w sobie? Co we mnie cenisz?”. Spróbuj przyjąć odpowiedź bez natychmiastowego umniejszania jej.
Zauważ koszt. Przy każdej umiejętności dopisz, kiedy ci służy, a kiedy obciąża. „Potrafię organizować wspólne sprawy. Przeciążam się, gdy bez uzgodnienia przejmuję także obowiązki innych”. Taki konkret daje więcej niż ogólne przekonanie, że znowu za bardzo się starasz.
Ćwicz małe odpuszczenie. Wybierz sytuację, w której nie ma zagrożenia ani zaniedbania ważnych obowiązków. Pozwól drugiej dorosłej osobie samodzielnie załatwić jej sprawę. Nie przypominaj po raz trzeci, nie poprawiaj od razu. Obserwuj własne napięcie i to, co rzeczywiście się wydarza. Nie musisz zaczynać od najtrudniejszej relacji.
Mów o potrzebach, zanim opadniesz z sił. „Potrzebuję, żebyś dziś odebrał zakupy” jest czytelniejsze niż czekanie, aż ktoś zauważy przeciążenie. Inni odpowiadają za to, jak reagują na twoje potrzeby. Ty możesz pomóc im je poznać.
Przyjmuj wsparcie bez natychmiastowej spłaty. Nie każda przysługa wymaga szybkiego rewanżu. Możesz podziękować i pozwolić, żeby ktoś zrobił coś dla ciebie. Wzajemność w relacji nie jest księgowością prowadzoną co do minuty.
Rób miejsce na odpoczynek. Jeśli bezczynność nasila napięcie, poszukaj łagodniejszej formy odpoczynku: spokojnego spaceru, muzyki, prostego zajęcia bez presji wyniku. Odpoczywania też można się uczyć. Nie trzeba od razu umieć siedzieć w ciszy i czuć błogiego spokoju.
Nie rób z własnych zdolności obowiązku wobec wszystkich. Empatia nie oznacza dostępności o każdej porze. Zaradność nie zobowiązuje do załatwiania cudzych spraw. Masz prawo mieć mniej siły, odmówić i nie wykorzystać całego swojego potencjału w każdy poniedziałek.
Jeśli próby stawiania granic wywołują silny lęk, a stare reakcje stale biorą górę, warto poszukać wsparcia. W psychoterapii można przyjrzeć się temu, skąd bierze się przymus działania, i stopniowo poszerzać możliwość wyboru. Nie chodzi o odebranie ci tego, co umiesz. Chodzi o to, żebyś mógł z tych umiejętności korzystać bez płacenia za nie sobą.
Najczęstsze pytania
Czy osoby DDA i DDD mają pozytywne cechy?
Tak. Trudności związane z dzieciństwem nie przekreślają zdolności, wartości ani możliwości budowania dobrego życia. U części osób można zauważyć dużą odpowiedzialność, zaradność, uważność na innych, odwagę mówienia wprost, twórczą wyobraźnię czy poczucie humoru. Nie są to jednak cechy wspólne wszystkim osobom DDA i DDD ani dowód na korzystny wpływ krzywdy.
Czy rola z dzieciństwa określa moje mocne strony?
Może pomóc zrozumieć, dlaczego pewne sposoby działania są ci szczególnie bliskie. Nie przesądza jednak o zdolnościach ani o tym, kim możesz się stać. Role rodzinne to opisy powtarzających się wzorców, a nie diagnozy. Możesz rozpoznawać u siebie elementy kilku ról i rozwijać umiejętności, na które wcześniej nie było miejsca.
Czy każdy doświadcza wzrostu pourazowego?
Nie. Niektóre osoby dostrzegają pozytywne zmiany po trudnych przeżyciach, inne przede wszystkim stopniowo odzyskują równowagę. Brak poczucia wzrostu nie oznacza porażki ani niewystarczającej pracy nad sobą. Ważniejsze od znalezienia korzyści jest to, czy możesz żyć bezpieczniej i z większą swobodą.
Czy terapia jest konieczna, żeby korzystać ze swoich mocnych stron?
Nie zawsze. Pomocne bywają bezpieczne relacje, własna refleksja i nowe doświadczenia. Psychoterapia może być szczególnie przydatna, gdy mimo podejmowanych prób trudno zmienić utrwalone reakcje, odpoczywać, prosić o pomoc lub budować satysfakcjonujące relacje. Jej celem jest poprawa jakości twojego życia, a nie wykazanie, że trudne dzieciństwo miało sens.
Porozmawiaj o swoich mocnych stronach – i o ich cenie
W Poradni Sensity wspieramy osoby, które dorastały w rodzinach z problemem alkoholowym i w innych trudnych warunkach rodzinnych. Pomagamy zrozumieć wpływ tych doświadczeń na codzienne życie, relacje i sposób traktowania siebie. Wspólnie szukamy sposobów, by korzystać z własnych zasobów, stawiać granice i budować bliskość, w której jest miejsce także na twoje potrzeby.
Ten artykuł rozwija wątek z zakończenia naszego bezpłatnego poradnika „Niewidzialne klatki” o wychodzeniu z uwikłanych relacji rodzinnych. Jeśli dorastałeś w domu z alkoholem, przeczytaj też nasz artykuł o syndromie DDA.
Bibliografia
- Masten, A. S. (2014). Ordinary Magic: Resilience in Development. New York: Guilford Press.
- Tedeschi, R. G., Calhoun, L. G. (2004). Posttraumatic Growth: Conceptual Foundations and Empirical Evidence. Psychological Inquiry, 15(1), 1–18.
- Wegscheider-Cruse, S. (1981). Another Chance: Hope and Health for the Alcoholic Family. Palo Alto: Science and Behavior Books.
- Werner, E. E., Smith, R. S. (2001). Journeys from Childhood to Midlife: Risk, Resilience, and Recovery. Ithaca: Cornell University Press.
- Woititz, J. G. (2000). Dorosłe dzieci alkoholików. Warszawa: Akuracik.




Dodaj komentarz
Chcesz się przyłączyć do dyskusji?Feel free to contribute!