Wpisy

Wypalenie w związku – dlaczego coraz więcej par jest zmęczona małżeństwem?

Wypalenie w związku – dlaczego coraz więcej par jest zmęczona małżeństwem?

Czym jest wypalenie w związku?

Odpowiedź na to pytanie wydaje się prosta – być może wypalenie w związku pojawia się dlatego, że partnerzy popadają w rutynę. Ale czymże jest ta rutyna? Może rutyna to odzwierciedlenie jakiegoś modelu funkcjonowania ludzi w relacji, np.: modelu związku bazującego na stereotypach i wzorcach powielonych ze swoich domów, otoczenia lub przekazu kulturowego. Możliwe, że taki model zawiera w sobie pewną wiedzę i skrypty, tzn. co się robi/jak się funkcjonuje w relacji:

  • jaki jest mężczyzna, a jaka jest kobieta w związku?
  • jakie pełnią role w relacji partnerskiej i w rodzinie?
  • na czym polega odpowiedzialność rodzicielska i rola ojca/matki?

W takim ogólnym zarysie często dochodzi do pominięć tego, czym tak właściwie jest satysfakcjonująca relacja. Dochodzi wówczas do derealizacji i frustracji potrzeb relacyjnych osób w związku. Czasami ze względu na zajęcie pracą, sprawunkami, troską i wychowaniem dzieci. Często też zapominamy o sobie, pomijamy partnera/partnerkę w sferze emocjonalnej.

Czasami skupienie na działaniu zadaniowym jest tak intensywne, że rzeczywiście brakuje nam już siły, energii i ochoty na cokolwiek „relacyjnego”. Działa tutaj po prostu naturalna zasada hierarchii potrzeb. W pierwszej kolejności chcemy i nawet musimy zaspokajać potrzeby najbardziej podstawowe. Ciężko jest myśleć i realizować potrzeby seksualne, kiedy jesteśmy fizycznie przemęczeni i jedyne o czym myślimy to odpoczynek. Oczywiście te potrzeby relacyjne m.in. potrzeba bliskości i wyrażania swojej seksualności, będą w dalszym ciągu niezaspokojone. Jeśli taki stan trwa dłużej to rzeczywiście ludzie się od siebie oddalają, pojawia się wypalenie w związku. Z czasem niepielęgnowane uczucia ulegają swoistej destrukcji. Niekiedy odbudowanie bliskości jest bardzo trudne, a czasami rzeczywiście niemożliwe.

Przeniesienie frustracji

Nierzadko zdarza się, że owa frustracja (frustracja potrzeb) budzi złość na partnera/partnerkę. Wynika to z braku zrozumienia własnych potrzeb, a w konsekwencji z braku ich komunikacji w relacji. Często dzieje się tak, że odpowiedzialność za taki stan rzeczy przenosimy na drugą osobę, niejako nie widząc swojego udziału w zaniedbaniach. Brakuje nam czegoś czego nie potrafimy czasami nazwać i/lub wyrazić. Brakuje nam też refleksji nad tym co my sami robimy, co zaniechaliśmy w funkcjonowaniu w związku w stosunku do partnera/partnerki. Z czasem zaczynamy odczuwać swoistą barierę do drugiej osoby, a opór ze strony partnera/partnerki odczytujemy jako wrogą postawę.

Taki stan prowadzi do jeszcze większej złości, a to z kolei do jeszcze większego oddalenia i uniemożliwienia wyrażania oraz realizacji potrzeb. W naszych oczach związek zaczyna przypominać zestaw obowiązków i powinności rodzinnych. Natomiast obraz ten często możemy uznać za właściwy – bo jest nam skądś znany lub podobny. Niestety, potrzeby w dalszym ciągu nie są zaspokojone…

Komunikacja: język emocji i potrzeb

Z uwagi na fakt pojawiania się coraz to nowych zadań i wyzwań (zawodowych, formalnych, opieki nad dziećmi, itp.) w związku rozmawiamy głównie o tym co trzeba zrobić, załatwić, kto odbiera dzieci, kto je zaprowadza, kto kąpie i kładzie spać. Bywa tak, że brakuje nam czasu, ochoty, siły i energii na działania oraz aktywności nakierowane relacyjnie (na nas, na nią lub na niego). Za taki stan rzeczy odpowiadają po równo obie strony w związku.

Jakakolwiek zmiana jest możliwa dopiero gdy sygnalizujemy czego nam brakuje, będziemy rozmawiać o swoich potrzebach i trwać w budowaniu relacji. Przestrzeń relacyjna to miejsce, czas oraz ekspresja emocji i potrzeb. Może to być miły gest, słowo pochwały/uznania, komplement, pozytywna uwaga, ale też zaproszenie do wspólnie spędzonego czasu przy posiłku lub podczas ulubionej gry, zabawy, przy ulubionym serialu.

Nadmierne skupienie uwagi na codziennych sprawach, ale też na dzieciach skutkuje później przekonaniem, że „łączą nas tylko dzieci”. Prawdopodobnie gdybyśmy dbali również o to aby mieć wspólną przestrzeń (pasje, zainteresowania, miejsca, ludzi), a nie „tylko” dzieci i ich sprawy, wówczas moglibyśmy śmiało powiedzieć, że łączą nas też inne aktywności.

Wypalenie w związku – wymówki vs racjonalizacje

Oczywiście zawsze możemy powiedzieć, że nie mamy czasu lub ochoty, bo za dużo obowiązków, spraw, bo dużo pracujemy. Ale kto reguluje nasz czas pracy lub buduje priorytety wobec tego jak funkcjonujemy? Odpowiedź wydaje się prosta. My sami decydujemy o tym, czy chcemy poświęcić czas lub więcej uwagi komuś albo czemuś – przewidując ewentualne różne konsekwencje swoich wyborów i działań.

Długi staż związku też czasami bywa sam w sobie swoistym usprawiedliwieniem złego stanu rzeczy. Paradoksalnie, jak dzieci się usamodzielniają, są już na tyle dorosłe lub wyprowadzą się z domu – możemy odczuć wypalenie w związku. Istotny element życia, który do tej pory łączył relację (przez wspólne zaangażowanie) przestaje funkcjonować – nie trzeba już tak bardzo zajmować się dziećmi. Taka sytuacja może wzbudzić jeszcze większą frustrację, a czasami poczucie bycia niepotrzebnym w rodzinie i w związku.

Z długim stażem w związku jest bardzo podobnie jak z długim stażem w pracy. Jeśli kończą się zadania lub są powtarzalne to nie przynoszą poczucia satysfakcji, pozytywnych emocji, wystarczającej gratyfikacji. Jest to prosta droga do znużenia i wypalenia.

Związek wymaga pracy, kreatywności. Różnorodność aktywności może chronić przed frustracją i wypaleniem. Jednak potrzebna jest otwartość i wyobraźnia.

Kreatywność i otwartość = nowe pomysły i nowe emocje

Doświadczanie pozytywnych emocji w relacji może być paliwem do długiego i satysfakcjonującego życia w związku. Pozytywnych wrażeń możemy dostarczać poprzez otwartą komunikację, w której zaznaczymy, że potrzebna jest zmiana, zaproponujemy spróbowanie czegoś nowego. Wspólne doświadczanie nowych aktywności, rzeczy daje przestrzeń do przeżywania dobrych chwil.

Nie bójmy korzystać się z wiedzy i różnych poradników dotyczących m.in. zmiany w sferze życia seksualnego. Czasami nawet subtelne urozmaicenie może dostarczyć dużo pozytywnych wrażeń i przeżyć. Intencjonalne planowanie niespodzianek dla drugiej osoby już coś zmienia. Może to też spowodować, że druga strona zrobi też coś dla nas. Warto pamiętać, że jeśli oczekujemy zmiany najpierw zacznijmy od siebie, od zmiany swoich nawyków i zachowania. Dopiero potem możemy oczekiwać czegoś od drugiej strony.

Kiedy już podejmiemy się próby w tym kierunku, warto przyjrzeć się temu co takie działanie zmienia w naszych emocjach, w reakcji drugiej osoby i jak wtedy widzimy naszą relację. Odpowiedź na te pytania może okazać się silnym zastrzykiem motywującej energii do dalszego starania się. Bo związek to ciągła praca i dbanie o rozwój siebie i relacji. Taka definicja z założenia zawiera zestaw zasad i postaw, które u swojej podstawy pełnią funkcję profilaktyki pomagającej przezwyciężyć wypalenie w związku.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Kiedy kończy się wolność a zaczyna odpowiedzialność w związku?

Kiedy kończy się wolność a zaczyna odpowiedzialność w związku?

Wolność w życiu człowieka

Wolność jest ważną wartością w życiu człowieka. To możliwość stanowienia o sobie, możliwość wyboru wśród wszystkich dostępnych opcji. Wolność jest określana jako niezależność, suwerenność.

Rodzaje wolności

Mówiąc o wolności, mamy na myśli wolność sumienia, słowa, wyznana, prasy, wolność polityczną, wolność zgromadzeń, swobodnego wyrażania myśli, itp. Wolność ma prowadzić do realizacji siebie samego, realizacji własnych celów i zamierzeń. Ma pozwolić na samodzielność, niezależność. Wolność to brak przymusu.

Jednocześnie, wolność nie może być absolutna. Dla większości ludzi wolność jest wartością. Gdyby jednak każdy czynił co uważa za stosowne, według własnego uznania i przekonania, wówczas w świecie zapanowałby chaos i anarchia. Dlatego niezbędne są zasady, ustalenia, granice czy ramy działania. Bez nich wolność straciłaby swoją wartość. Uznając, że wszyscy mamy indywidualne prawo do decydowania i zarządzania sobą samym bez przewidywania konsekwencji.

Dlatego tak ważne jest, aby każdy z nas potrafił analizować czyny własnej wolności. Oznacza to, że każdy człowiek powinien brać odpowiedzialność za własne decyzje, wybory, zachowania. Podobnie dzieje się w związku z najbliższą osobą.

Wolność w związku

Relacja to intensywna praca dwójki osób. Polega na ciągłym monitorowaniu i realizowaniu wzajemnych potrzeb, również tych opartych na wartości jaką jest wolność.

Otaczający świat zachęca człowieka do dbania o własne potrzeby, zapewnia o wyjątkowości, byciu najlepszym. Często słyszymy, że „ta wersja nas” jest najlepsza i nie należy jej zmieniać, bo przecież jesteśmy wolnymi ludźmi i mamy prawo do bycia kim tylko zechcemy. Czy aby na pewno?

Bliska jest mi myśl, że ważne w życiu to znać swoje potrzeby, umieć je regularnie realizować, wzmacniać swoje zasoby, umiejętności i talenty. Jednocześnie rozpoznawać swoje słabe strony, cechy, które wymagają korekty, modyfikacji czy zmiany, po to, aby nam samym i innym z nami było przyjemniej.

W relacji z drugim człowiekiem, w której uznajemy, że to co ja czuję, myślę i robię jest jedynym dobrym rozwiązaniem, może doprowadzić do szybkiego pojawianie się problemów w porozumieniu. W relacji niezbędne jest bowiem, aby dopuścić możliwość własnego błędu, pomyłki. Należy pamiętać o tym, że odmienna perspektywa drugiej osoby jest ważna i wymaga uznania.

Związek to wzajemnie zobowiązania

Relacja dwóch osób winna być oparta na wzajemnym zobowiązaniu. Jeśli poczynione zostały wspólne ustalenia, każda ze stron winna wziąć odpowiedzialność za ich wykonanie (wywiązać się z umowy). Niezależnie od poczucia niezależności i odrębności.

Kiedy wolność stanowi tylko wymówkę…

Często bywa tak, że „wolność” stanowi jedynie świetną wymówkę, aby nie wywiązać się ze wspólnej umowy. W swojej pracy często spotykam się z tym problemem. Pacjenci często tłumaczą swoje działania w następujący sposób:

Jestem wolnym człowiekiem, nic nie muszę.

Mam prawo robić co chcę.

Nie muszę, zmieniłam zdanie.

Realizuje swoje potrzeby, inni członkowie rodziny muszą się dostosować.

Nie potrzebuje.

Mam inne zdanie.

Nie chce.

Wówczas pojawia mi się myśl, że wolność nie może pozbawiać człowieka odpowiedzialności za własne myśli, uczucia, czyny i ponoszenie konsekwencji wynikających z tych działań (tego jak te słowa, czyny wpływają na drugą osobę, jakie wywołują uczucia i myśli, w jaki sposób wpływają na zachowanie innej osoby, itp.).

Warto pamiętać, że wolność to nie tarcza, która usprawiedliwi unikanie, wycofanie, atak, szantaż, ucieczkę przed konsekwencjami i wiele innych strategii. W tym miejscu kończy się wolność a zaczyna brak odpowiedzialności i niedojrzałość.

Weź odpowiedzialność za swoją wolność!

  1. Określ, co definiuje Twoją wolność.
  2. Określ swoje cele, plany, zamierzenia.
  3. Sprawdź co realizuje Twoją samodzielność i niezależność.
  4. Rozpoznaj swoje przekonania, opinie, sądy.
  5. Wyznacz własne granice.
  6. Poznaj granice drugiej osoby.
  7. Rozwijaj swoją konstruktywną komunikację z drugim człowiekiem.
  8. Pamiętaj, że nie ma wolności bez szacunku dla drugiego człowieka i jego odmiennych przekonań, uczuć, itp.
  9. Szukaj kompromisów. Rozwiązań, które satysfakcjonują obie strony.
  10. Przewiduj konsekwencje swoich uczuć, myśli i zachowań.

Skutecznie pomagamy w rozwiązaniu problemów komunikacyjnych między partnerami. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

W jaki sposób różnice charakterów w związku mogą wzmocnić miłość?

W jaki sposób różnice charakterów w związku mogą wzmocnić miłość?

Różnice w związku – charakter, osobowość

Od lat trwa burzliwa dyskusja na temat tego, czy podobieństwa albo różnice w związku wzmacniają miłość. Zarówno jedno i drugie stanowisko znajduje sporo zwolenników, jak również przeciwników.

Charakter człowieka kształtuje się na podstawie wpływu środowiska. Inaczej ujmując – charakter kształtuje proces socjalizacji, któremu podlega człowiek.

Każdy z nas obraca się w różnym środowisku, otacza innymi ludźmi. Ci ludzie mają różne poglądy, przekonania. Każdy z nas otrzymał inne wychowanie, różne przekazy od rodziców. Okazuje się, że podobne poglądy czy wartości są inaczej rozumiane, inaczej interpretowane. Przykładowo, szczęście dla każdego może być zupełnie inną listą cech. Podobnie jest w przypadku postrzegania miłości, rodziny, szacunku czy lojalności.

Różnie charakteru w związku – ona i on, jak ogień i woda

Wchodząc w relacje często towarzyszy nam przekonanie, że wybieramy partnera z cechami, które uznajemy za wartościowe we wspólnym życiu. Najczęściej na początku znajomości rozumiemy się bez słów, często podobnie myślimy, podobnie chcemy, patrzymy w tym samym kierunku.

Zatem co się dzieje, gdy po latach wielu parom towarzyszy myśl, że w ogóle się nie rozumieją, mają inne wartości, inne plany czy cele? Co się dzieje z parami, które po latach zauważają różnice problemu?

Do gabinetu terapeuty trafiają przede wszystkim pary, które czują wypalenie w relacji i od dłuższego czasu nie mogę znaleźć zrozumienia. Pary, które czują się sfrustrowane, rozczarowane, pogubione, żyjące w poczuciu „że już nic nie da się zrobić”. Najczęściej osoby w związku skupione są na tym, co partner/partnerka robi „nie tak”, odczuwając jednocześnie niesprawiedliwość i krzywdę.

W takiej sytuacji ważne jest, aby odejść od perspektywy „On/Ona”, a przejść do perspektyw „Ja”. Warto zadać sobie następujące pytania:

  • Jak to się stało, że wycofałam/em się z relacji, że nie podejmuje działań w trosce o partnera/partnerkę?
  • Co musi się stać z mojej strony, abym chciał/a podjąć inne zachowanie?
  • A może podejmuje tak dużo działań, że w ogóle nie ma przestrzeni dla mojego partnera/partnerki?

Warto wiedzieć, że różnice charakterów prawdopodobnie pojawiają się już od pierwszego dnia znajomości. Jednak przez ciekawość i fascynację, która towarzyszy nam szczególnie na początku znajomości, maskuje ona różnice charakterów, przez co możemy ich nie zauważyć.

Zakochanie to czas fantazji i zauroczenia. Jednocześnie jest to okres raczej wyobrażania sobie drugiej osoby, niż realne jej poznanie.

Co zrobić, by umocnić miłość, kiedy pojawia się niezgodność charakterów w związku?

Zdarza się, że ludzie lubią podobne rzeczy, na przykład wolą góry od morza, albo oboje chcą zamieszkać na wsi a nie w mieście. Mają podobne podejście do finansów, polityki, wychowania dzieci. Jednak w życiu każdej pary pojawią się obszary, kiedy dostrzega się pewne różnice, które z kolei prowadzą do konfliktów. Przykładem mogą być następujące sytuacje:

Ona woli wyjść z domu, on najchętniej siedziałby w fotelu przed tv.

Ona potrzebuje utrzymać w domu porządek, a on to totalny bałaganiarz.

Niezgodność charakterów – 10 porad na wzmocnienie związku

Warto pamiętać, że pary, które świetnie się dogadują wkładają w to sporo wysiłku. To codzienna praca nad relacją i wzajemne dbanie o nią. Oto, kilka porad – mogą pomóc parom, które uświadomiły sobie niezgodność charakterów, a chciałyby umocnić związek.

  1. Zwracajcie szczególną uwagę na potrzeby swojego partnera/partnerki. Nie tylko od święta, ale przede wszystkim na co dzień dbajcie o drugą połówkę i otaczajcie się wzajemną troską.
  2. Bądźcie odpowiedzialni za własne uczucia, ale i za uczucia drugiej osoby. Nie zapominajcie o empatii i zrozumieniu perspektywy drugiej osoby. Bądźcie gotowi na to, aby wysłuchać odmienne zdanie swojego partnera/partnerki na jakiś temat. Starajcie się zrozumieć jego perspektywę. Bądźcie otwarci na inne uwagi.
  3. Jeśli pojawia się konflikt, szukajcie kompromisu, rozwiązania. Nigdy nie zostawiajcie siebie w gniewie.
  4. Bądźcie dla siebie szczególnym wsparcie. Niech partner/partnerka wie, że w każdej sytuacji może liczyć na pomoc, na rozmowę, że zostanie otoczony troską.
  5. Niech związek będzie dla Was możliwością rozwoju, realizacji w różnych obszarach życia. Rozwijajcie swoje pasje, zainteresowania. Stawiajcie sobie wspólne cele i dążcie do ich realizacji.
  6. Zróbcie dla siebie coś miłego. Podejmujcie działania, które sprawią przyjemność partnerowi/partnerce. Działania, które wywołają uśmiech, radość.
  7. Pamiętajcie o jasnej a przede wszystkim otwartej komunikacji. Nie karzcie siebie milczeniem, jeśli dochodzi do różnicy zdań, konfliktu. Jeśli sytuacja wymaga tego, aby ochłonąć – zróbcie to, ale pamiętajcie, żeby potem szczerze i otwarcie porozmawiać o tym co Was zdenerwowało, zabolało.
  8. Nie bójcie się podejmować trudnych rozmów. Uczcie się rozmawiać ze sobą na wszelakie tematy. Dobra komunikacja to podstawa do zacieśnienia więzi.
  9. Okazujcie sobie czułość i bliskość emocjonalną. Doceniajcie siebie nawzajem miłymi słowami, drobnymi gestami, pocałunkami, itp.
  10. Budujcie wzajemny szacunek i lojalność oraz zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.

Kłótnię można przekuć w korzyść

Kłótnie w związku zdarzają się i będę dalej występować. To naturalna sytuacja. To właśnie kłótnie pokazują, że każda ze stron ma inne potrzeby, inaczej chce je realizować. Najczęściej podczas sprzeczki, zostają bardzo jasno i wprost wypowiedziane oczekiwania wobec partnera.

Warto usłyszeć, co mówi partner podczas kłótni. Jednak należy pamiętać, że kłótnia nie oznacza przyzwolenia na przekraczanie granic drugiej osoby (wyzwiska, wulgaryzmy, itp. ). Konstruktywna kłótnia jest potrzebna i pomocna, by różnice charakterów nie stały się utrapieniem a wzmocnieniem dla pary.

Pamiętajmy, że podobieństwa występują w każdej parze – często dotyczą tego, że wszyscy potrzebujemy czuć się ważni, potrzebni, docenieni, potrzebujemy uznania i troski, potrzebujemy wzajemności, partnerstwa, sprawiedliwości, poczucia bezpieczeństwa i tego, że jesteśmy wyjątkowi dla naszych partnerów :)

Skutecznie pomagamy w rozwiązaniu problemów komunikacyjnych między partnerami. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Kontrolowanie partnera - skąd bierze się chęć posiadania kontroli nad drugą osobą w związku

Kontrolowanie partnera – skąd bierze się chęć posiadania kontroli nad drugą osobą w związku?

Blisko, coraz bliżej?

Od wieków najbardziej angażujące opowieści powstają wokół centralnej potrzeby każdego z nas – zbudowania głębokiej i satysfakcjonującej więzi z innym człowiekiem. Dlatego tak żywo reagujemy na historie, w których rodzące się uczucie popycha bohaterów do pokonywania wielkich przeciwności, rezygnowania z wygody na rzecz bliskości i dążenia do bycia razem za wszelką cenę. Klasyczne bajki kończą się nieśmiertelnym zwrotem – „żyli długo i szczęśliwie”, unikając w ten sposób odpowiedzi na wiele trudnych pytań. Jedno z nich może dotyczyć kwestii granic w relacji oraz autonomii partnerów. Czy związek oznacza wspólną przygodę, całkowicie odmiennych przecież ludzi? Czy też dążył będzie do zlania się pary w pozorną jedność?

Kontrolowanie partnera, kiedy w miłości „brakuje już tlenu”

Znamy z życia wiele przykładów intensywnych relacji, które w pewnym momencie zaczynały być dokuczliwe. Ktoś w związku zaczynał narzekać na nadmiar kontroli czy wręcz osaczenie. Zaczynał się zastanawiać, dlaczego mimo gorących starań, czuje się przytłoczony lub prześladuje go poczucie winy. Zazwyczaj okazuje się, że w takiej relacji pojawił się nieproszony gość – nadmierna kontrola. Wydaje się, że częściej ulegają tej pokusie kobiety. Przekonane, że ich postępowanie jest właściwe i wynika z miłości do partnera oraz troski o związek. Dlatego tak trudno spojrzeć im na problem w nowy sposób i uświadomić sobie, że uczestniczą w budowaniu toksycznego układu. Szamotanie się partnera powoduje jedynie wzrost napięcia i nakręcanie spirali nieufności. Aż wreszcie więź zaczyna pękać i łatwo o rozpad związku, o który tak mocno przecież walczyliśmy.

Paradoksy nadmiernej kontroli ujawniają się już na etapie naszego wychowania. Przez lata jesteśmy z jednej strony uczeni, że prywatność jest bardzo ważna i nie powinna być naruszana. Zaś z drugiej strony bardzo często te zasady nie dotyczą nas samych – otoczenie daje nam wiele sygnałów, że ochrona własnej autonomii stoi w sprzeczności z rodzinną bliskością. Kiedy zatem pełni emocjonalnego zaangażowania wchodzimy w relację, przekazy mówiące, że „z rodziną nie ma tajemnic i wszystko jest wspólne” uruchamiają się z dużą mocą. Coraz bardziej chcemy się zbliżyć do obiektu naszych uczuć. Naciskamy, osaczamy, aż okazuje się, że naszej miłości „zabrakło tlenu”. Nic dziwnego – w perspektywicznym związku dorosłych ludzi kwestia prywatności i granic stanowi o sukcesie lub porażce. To między innymi przez ich poszanowanie wyraża się akceptacja i zaufanie do partnera.

Skąd się bierze chęć posiadania kontroli w związku?

Spontaniczna odpowiedź na pytanie o przyczyny naszych kontrolujących zapędów najczęściej prowadzi do utraty zaufania. Poczucie ograniczenia bliskości, rosnącej potrzeby samotności u partnera, a wreszcie różnego rodzaju tajemnice (w dzisiejszej rzeczywistości skumulowane w smartfonie zabezpieczonym hasłem), naturalnie rodzą podejrzenia o ukrywaniu czegoś zagrażającego naszej relacji. Przekonania o istnieniu zagrożenia koncentrują się głównie wokół fantazji o porzuceniu lub ryzyku „kradzieży” partnera przez inną kobietę, ale nierzadko dotyczą też innych angażujących relacji – rodziny generacyjnej, kolegów czy towarzystwa z pracy. Wszystkie te sygnały mogą oczywiście świadczyć o realnych zjawiskach, które powinniśmy brać pod uwagę. Jednak sposób radzenia sobie z nimi nie zawsze jest konstruktywny.

Potęgowanie kontroli oznacza słabość, brak poczucia wewnętrznej siły i zaniżone poczucie wartości. Osoby działające w ten sposób tak naprawdę obawiają się konfrontacji z ukrytym lękiem. Fantazje o zagrożeniach czyhających na zewnątrz związku odwracają uwagę od właściwej więzi, w której kryje się oczywiste i nieusuwalne ryzyko rozpadu. Im więcej w nas poczucia samotności, bezsilności i frustracji, tym większa presja nadmiernego pilnowania całego otoczenia. Nazywając to wprost – kontrola bierze się ze strachu. Stoi za nią przekonanie, że samodzielność i swoboda partnera prowadzi do rozpadu i porzucenia. Niewiara, że można nas dobrowolnie akceptować, podziwiać i kochać. A to z kolei wskazuje na obecność lęku przed odkryciem naszej słabości i bezwartościowości. Z takim demonem nie wygra nawet najpilniejszy strażnik, wręcz przeciwnie – rosnące ograniczenia napędzają kolejne.

Znaczący wpływ na kształtowanie postawy kontrolującej mają indywidualne doświadczenia i wzorce. Osobiście obserwowane (np. w dzieciństwie wobec matki) lub odczute we własnych związkach porzucenia, podtrzymują i wzmacniają założenia, że np. „mężczyźni tacy są”. W grę mogą też wchodzić inne czynniki generujące nadmierną ostrożność – przykładem są nawyki osób z syndromem DDA, które przez lata doskonaliły sposoby ukrywania dysfunkcji rodzinnych.

Kontrolowanie partnera – chcę wiedzieć o wszystkim!

Zazwyczaj kontrolująca osoba nie jest świadoma jak bardzo jej zachowanie zaczyna odpychać partnera. Narasta w nim irytacja, tym większa jeśli nie ma nic do ukrycia. Z doświadczeń przekraczania granic, rodzi się żal i odrzucenie.

Repertuar osoby kontrolującej w związku jest zaskakująco szeroki. Począwszy od wymuszania szczegółowych informacji i tłumaczeń, dochodzących do oczekiwania absolutnej lojalności i braku własnych granic, aż po niezgodę na własne, indywidualne aktywności, sprawdzanie korespondencji i komunikacji oraz nieustanne telefony, smsy a nawet niezapowiedziane wizyty. Cechą charakterystyczną jest też szantaż emocjonalny, oparty na domniemanym przedkładaniu dobra partnera nad własne i obciążaniu go odpowiedzialnością za to. Ograniczanie autonomii partnera przybiera również formę częstego wyprzedzania działań i niezgodę na realizowanie spraw w wybrany przez niego sposób. I wreszcie zazdrość – o wszystko co nie dotyczy związku, by w końcu skoncentrować się na wizji domniemanego romansu i zdrady.

Wszystkie te zachowania, zazwyczaj w sposób nieświadomy, prowadzić mają do osłabienia partnera, złamania a nawet poniżenia. Osiągnięta tą drogą zależność wydaje się osobie kontrolującej receptą na poczucie zagrożenia, drogą do poradzenia sobie z lękiem, wstydem lub agresją z nich zrodzoną.

Jak to „skontrolować”?

Kluczowa jak zwykle jest konfrontacja z własnymi słabościami. Niezależnie od przyczyn opisywanego zjawiska zmierzenie się z obniżonym zaufaniem w związku powinno przebiegać drogą znacznie bardziej konstruktywną. Jeśli nasza relacja jest rzeczywiście terenem odrzucenia i nielojalności to zacieśnianie kontroli tego nie załatwi – być może właśnie rozpad związku jest tym, czego naprawdę potrzebujemy. Zmierzenie się z obawami w atmosferze szacunku dla granic drugiej osoby pozwala oddać nadmiar odpowiedzialności i zachęcić do realnej pracy nad relacją.

Konieczne jest otwarte i odważne wyjaśnienie swoich obaw przez obie strony. Dlaczego cię kontroluję? Co czuję będąc kontrolowany? To warunek empatii, dzięki której możemy szukać sposobu odpowiedzi na potrzeby drugiej strony. Odpowiedzi o największych szansach na skuteczność, bo wypływającej z naszej indywidualnej motywacji.

Dlatego nie ignoruj sygnałów o nadmiernej kontroli w swoim związku i nie unikaj zmierzenia się z tym problemem. Staraj się powstrzymywać takie zapędy u siebie i reaguj gdy ich doświadczasz. Oprzyj pracę nad nieufnością na wzajemnej empatii i współczuciu – jej źródła sięgają do bardzo trudnych doświadczeń i lęku. Nie wahaj się rozmawiać o trudnościach odczuwanych przy przezwyciężaniu potrzeby kontroli. Otwartość w tej kwestii pomoże waszemu związkowi w okresie zmian. A gdyby cały proces był dla was zbyt trudny, pomyślcie o pomocy psychoterapeutycznej – zarówno indywidualnie, jak i w parze.

Pamiętaj, że związek opiera się na zaufaniu. I to jest przestrzeń, w którą powinniśmy inwestować najwięcej. Budując zaufanie pracujemy nad własną przyszłością i wygrywamy z nadmierną kontrolą na własnym terenie!

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Z miesiąca miodowego na kozetkę - kiedy pojawia się kryzys w młodym małżeństwie?

Z miesiąca miodowego na kozetkę – kiedy pojawia się kryzys w młodym małżeństwie?

Małżeństwo to najczęściej formalny związek dwóch osób regulowany zasadami, obyczajami, przekonaniami i postawami. Zasady i obyczaje to reguły zewnętrzne definiujące prawa i obowiązki, oraz status ich dzieci.

Inaczej mówiąc, wchodząc w związek małżeński decydujemy się na pełnienie w nim pewnej roli. Owa rola opisana jest zestawem pewnych zasad i ustaleń, które kulturowo i obyczajowo ustanowione anektujemy do związku, jako fundament dalszego wspólnego życia. Dobrze by było, gdybyśmy te zasady i reguły przyjęli z pełną świadomością konsekwencji jakie wynikają ze zmiany, na jaką się decydujemy.

Najczęściej – symbolicznie wobec świadków – małżonkowie składają sobie obietnicę, „przysięgę małżeńską”, która od tej pory ma stanowić bezpieczne granice funkcjonowania w związku, ale też opisywać sposób/skrypt działania wobec drugiej osoby w sytuacjach kryzysowych. Czasami tak się dzieje, że osoby jeszcze przed ślubem, dostrzegają kwestię przysięgi małżeńskiej, jako przestrzeń do porozmawiania o tych zasadach. Zasady te zazwyczaj mają charakter ogólny, dlatego też warto się do nich odwołać, żeby spróbować pokazać drugiej stronie jak je rozumiemy. A najczęściej okazuje się, że rozumiemy je zupełnie inaczej. Z tego punktu możemy zauważyć, że mamy zupełnie inne oczekiwania i wyobrażenie jak taki związek ma wyglądać, gdyż nasze wewnętrzne przekonania zupełnie się różnią.

Zasady wewnętrzne – przekonania

Przekonania to indywidualny zestaw generalizacji na temat otaczającego nas świata, ludzi i nas samych. Przekonania są mniej lub bardziej uświadomione, ale w ogromnym stopniu determinują to, jak zachowujemy się na co dzień. Przykładowo: „mężczyźni są silni, kobiety są słabe”, lub „faceci nie płaczą”, albo przekonanie na temat ról społecznych: „kobiety dbają o ognisko domowe, mężczyźni zarabiają pieniądze”, „kobiety wychowują dzieci”, „nie mówimy o tym co się dzieje w domu”, „sami rozwiązujemy nasze problemy”, itp.

Dysponujemy odmienną wiedzą i doświadczeniem (wyniesionym z własnej rodziny i otoczenia społecznego) tego, jak ma wyglądać małżeństwo. Niby decydujemy się na przyjęcie tych samych zasad: „Świadomy(a) praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię i nazwisko pani młodej/pana młodego) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe.” (formułka zaciągnięta z oświadczenia o wstąpieniu w świecki związek małżeński – w USC). Najprawdopodobniej te słowa możemy interpretować w zupełnie inny sposób. Z samej formuły wynika, że obydwie osoby są świadome praw i obowiązków, oraz będą starały się uczynić małżeństwo szczęśliwym i trwałym.

Nasuwają się następujące pytania:

  • Jakich praw i obowiązków jestem świadomy?
  • Kto w małżeństwie decyduje o tym, jak i kiedy spełniać obowiązki, a jak odwoływać się do swoich praw?
  • Jakie są moje prawa?

Z założenia okazuje się, że tak duży poziom ogólności rzeczywiście jest bardzo dobrą przestrzenią na to żeby wspólnie z partnerem/partnerką spróbować ustalać sobie bardziej szczegółowe zasady i reguły. Daje to przede wszystkim możliwość lepszego poznania drugiej osoby i jej odmiennych przekonań – niwelując efekt rozczarowania: „a miało być tak pięknie”.

„On/Ona był(a) inny(a) przed ślubem”

Czasami dzieję się tak, że z racji innych przekonań, odnośnie tego jak ma wyglądać wspólne życie po ślubie możemy mieć poczucie, że przecież on/ona był/a inną osobą przed ślubem. W tym może być pułapka wynikająca z tego, że sami mamy inne oczekiwania wobec drugiej osoby, albo też rzeczywiście dlatego, że druga strona zaczyna działać na rzecz naszego związku, zgodnie z tym w jaki sposób według niej/niego nasz związek ma najlepiej wyglądać.

W dążeniu do zgodnego, trwałego i szczęśliwego małżeństwa, możemy zgubić realne wsłuchanie się w czyjeś oczekiwania i potrzeby. Próbując im sprostać, tak naprawdę idziemy drogą własnych przekonań, bo w naszej intencji często chcemy jak najlepiej. W takich okolicznościach, z drugiej strony dostajemy informację zwrotną, że to co robimy wcale się komuś nie podoba, a to frustruje: „przecież tak bardzo się staram”. Często jest też tak, że w podążaniu za wyobrażeniem „zgodnego małżeństwa” unikamy konfliktów – czyli możemy mieć tendencję do unikania sporów, lub nie mówienia o trudnościach. Bo przecież „zależy mi, żeby było dobrze”. Bardzo często, wzbudzamy tym samym w sobie wewnętrzną niezgodę, później złość i frustrację. Jednak „nie powiemy dla świętego spokoju”, bo możemy mieć przekonanie, że „trzeba ustępować” i „nie warto się kłócić”. Albo wydaje nam się, że istnieją dwie wersje sytuacji małżeńskiej: „święty spokój” albo „wojna domowa”.

Odmienne przekonania

Wydaje się, że skoro konflikt istnieje w środku, tylko nie jest wypowiedziany – unikamy kłótni dla dobra relacji. Wewnątrz odczuwając duże rozczarowanie i niezgodę. Taki stan jest destrukcyjny dla nas, ponieważ jest bardzo męczący. Jednocześnie naraża relację, gdyż budujemy sobie wewnętrzne negatywne przekonania na temat intencji, działań i drugiej osoby w ogóle. W małżeństwie to oddala, a nie przybliża. W konsekwencji powstaje sytuacja, w której mamy znacznie więcej negatywnych emocji i uczuć do drugiej osoby oraz naszej relacji – niż tych pozytywnych. Konflikt, którego miało nie być – jest, a my sami często nie rozumiemy genezy tego co się wydarzyło. Bo wyjściowo też mamy przecież inne przekonania.

Nowe reguły – profilaktyka i lek

Zanim dojdzie do serii konfliktów i frustracji wynikających z braku, lub nieskuteczności rozwiązań, najlepszym i najskuteczniejszym przeciwdziałaniem jest uczenie siebie nawzajem otwartości w komunikacji. Paradoksalnie narażenie się na brak zrozumienia, może być przestrzenią na podjęcie próby wspólnego wymyślenia rozwiązania. Natomiast, nie wtedy kiedy jest kłótnia i silne emocje, tylko właśnie w momencie kiedy jest między nami spokój i czas do rozmowy.

Trudne tematy i ważne sprawy najlepiej jest omawiać w tych dobrych momentach. Bowiem jest to przestrzeń, w której istnieje jakakolwiek szansa na zrozumienie partnera/partnerki. Czasami techniczne ustalenie zasad co do tego: w jaki sposób dzielimy obowiązki domowe i pozadomowe, jak spędzamy wspólnie i oddzielnie czas, jak planujemy czas spędzany z dziećmi, jak organizujemy wydatki i budujemy budżet, kto i kiedy za to odpowiada – pozwalają zrealizować swoje indywidualne potrzeby w relacji małżeńskiej.

To, że jesteśmy w związku (takim/czy innym) nie zmienia przecież faktu, że jesteśmy (zupełnie) innymi ludźmi, którzy przecież mają prawo do swojej intymności. Mają inne potrzeby oraz inne oczekiwania. Dobrze jest wtedy, kiedy potrafimy o tym rozmawiać i nawzajem „pochylać się” nad tym, co zgłasza druga strona, a nie tylko nad tym, co nam się wydaje, że jest najlepsze. Próba empatyzowania – wczucia się w drugą osobę – czego on/ona potrzebuje, dążenie do zrozumienia jej/jego potrzeb, czasami jest najlepszym rozwiązaniem pozwalającym nie tylko radzić sobie w kryzysie, ale także budować bliskość w codziennym funkcjonowaniu.

Wskazówki dla młodych małżeństw

Oto kilka porad, które pomogą uniknąć, przezwyciężyć pojawiające się problemy w młodym małżeństwie:

  • Staraj się mówić o tym, co myślisz i czujesz. Nawet jeśli wydaje ci się, że to bzdura i że to mało ważne.
  • Względnie na bieżąco – najlepiej codziennie, ustalcie czas na wspólną rozmowę o tym, co u was słychać na co dzień.
  • Zgłaszaj swoje frustracje i złość do drugiej osoby. Dbaj o to, by być dobrze zrozumianym, ale nie bądź agresywny.
  • Ustalcie wspólnie podział ról i obowiązków zgodnie z sytuacją w jakiej funkcjonujecie. Uwzględniajcie zmiany w życiu zawodowym, powiększenie się rodziny oraz starajcie się uaktualniać planery i grafiki, podziały.
  • Dbajcie o swoją autonomię, hobby, zainteresowania i znajomych, ale dzielcie się tym przy różnych okazjach.
  • Próbujcie dążyć do kompromisu. Takiego, którego koszta będą względnie najmniejsze dla każdej ze stron.
  • Stosujcie regułę wymiany z założeniem, że jeśli drugiej osobie jest dobrze to mi też jest dobrze.
  • Zauważajcie i chwalcie to, co w drugiej osobie i jej zachowaniu, wam się podoba. Nawet jeśli są to rzeczy codzienne, tj.: smaczny obiad, wspólnie spędzony czas, itp.
  • Uznajcie, że małżeństwo, podobnie jak każdy bliski związek, wymaga pracy nad nim po obu stronach. Wymaga dbania o drugiego człowieka i siebie.
  • W razie kryzysu szukajcie pomocy i wsparcia. Czasami jest tak, że nie będziemy w stanie zrozumieć dlaczego pomimo prób i starań niewiele się zmienia. Warto zaryzykować, bo w najgorszym wypadku nic się nie zmieni.
  • Jeśli samodzielnie nie uda się dojść do porozumienia, warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty par. Do poradni Sensity zgłasza się bardzo wiele par niemal prosto z podróży poślubnej. To dobry moment na wypracowanie zdrowej i silnej relacji na resztę życia.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami.

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Mój facet ogląda się za młodszymi dziewczynami. Co mam robić?

Mój facet ogląda się za młodszymi dziewczynami. Co mam robić?

Dzień dobry, moim problemem, jest nadmierne zainteresowanie mojego partnera innymi kobietami, głównie młodymi dziewczynami (on ma 56 lat, a ja 49 lat). Nie potrafię sobie z tym poradzić. W moim towarzystwie zaczepia je, lustruje od stóp do głów. Ogląda się za nimi w sklepach, na ulicy czy jadąc ze mną autem. Wpatruje się w te kobiety, tracąc dosłownie świadomość tego, że ja jestem obok.

Na kobiety po 40-tce mówi „stare baby”. Zdarza się, że o mnie również mówi, że jestem stara, gruba i brzydka. Jednocześnie zapewniając, że bardzo mnie kocha, że nigdy nikogo nie kochał tak jak mnie.

Jesteśmy parą od roku, więc to nie może być znudzenie długim związkiem czy brakiem seksu. Ja jako kobieta dbam o siebie, w opinii ludzi wyglądam młodo i atrakcyjnie – tak też się czuję.

Jeśli jednak on nadal będzie tak robił, to stracę poczucie własnej wartości i atrakcyjności. Stanę się nieszczęśliwą kobietą. Proszę o poradę, jak mam sobie z tym problemem poradzić?

Dzień dobry,

gdy czytam Pani list pojawiają się we mnie dwie myśli. Po pierwsze, czy rozmawiała Pani z partnerem o tym, jak się Pani czuje w takich sytuacjach?

Często ludzie zachowują się w sposób automatyczny, nie zwracając zbytniej uwagi na to co robią. Nie zastanawiają się nad tym, że ich zachowanie może komuś sprawiać przykrość, dopóki ktoś im tego nie powie. Dobry związek oparty jest na szczerej i otwartej komunikacji. Jeżeli zainteresowanie partnera innymi kobietami i komentarze dotyczące wieku czy wyglądu, są dla Pani raniące, proszę mu o tym powiedzieć wprost.

Druga moja myśl idzie w kierunku Pani samoakceptacji, poczucia wartości i powiązanej z tym umiejętności stawiania granic. Napisała Pani o opinii innych ludzi odnośnie swojej atrakcyjności, a dopiero w drugiej kolejności, że Pani też tak o sobie myśli, a za chwilę, że jego komentarze mogą to zniszczyć. Tak jakby Pani wiara w swoją atrakcyjność była zależna od innych osób. Na tyle chwiejna, że negatywne zdanie może ją podkopać. Proszę uwierzyć w swoją wartość i jasno się obronić stawiając partnerowi granice – nie mów tak o mnie, bo to nieprawda; nie oglądaj się za innymi kobietami, bo to sprawia mi przykrość.

Proszę o siebie zadbać w tej relacji.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Koleżanka męża z pracy - martwi mnie ich relacja. Czy przesadzam?

Koleżanka męża z pracy – martwi mnie ich relacja. Czy przesadzam?

Zorientowałam się, że mąż chyba zbytnio zaprzyjaźnił się z koleżanką z pracy. Sprawdziłam jego telefon i od dwóch lat, jak urodził się nasz jedyny wnuk, wysyła do niej zdjęcia małego albo razem z małym. Jak robił remont – wysłał fotkę, będąc na wyjeździe służbowym – też fotka z hotelu, np. „to moje łóżko”. Często koleżanka przyjeżdża po niego swoim samochodem, jeśli z naszym jest coś nie tak. Mąż, niby w ramach odwdzięczenia się, również po nią jeździ – zabiera ją z pod bloku, albo ona wsiada w połowie drogi.

Jesteśmy 25-letnim małżeństwem, bardzo szczęśliwym – przynajmniej tak myślałam do tej pory. Świat mi się zawalił. Mąż zapewnia mnie, że to nic nie znaczy. Mówi, że mnie bardzo kocha i do niczego by nie doszło, że nie zdradził. A ja mam taką ranę w sercu, lęk. Nie znam odpowiedzi na to, co nas dotknęło. Wylądowałam u psychologa ale po jednej wizycie nie jest wcale lżej.

Zranił mnie człowiek, któremu ufałam. Nie wiem, czy moje odczucia są normalne, czy wyolbrzymiam sprawę. Jednak intuicja podpowiada mi, że coś jest nie tak, coś wyczułam. Co teraz robić? Była rozmowa, ja stale wracam do tematu, chcę wyjaśniać, to bardzo boli. Tym bardziej, że nadal pracują razem. Jak mam ufać, że te relacje się zmienią? Nie wiem, jestem tym wszystkim przybita.

Pani Doroto,

wyobrażam sobie, że opisana przez Panią sytuacja musi być niezwykle bolesna. Rzeczy, które Pani odkryła – przesyłane przez męża zdjęcia, sytuacje wzajemnego wspierania się i pomocy – są przykładem dzielenia się swoimi emocjami, pewną intymnością, zarezerwowaną dla związków. Mąż twierdzi, że nie doszło do zdrady – rozumiem, że nie doszło do zdrady fizycznej, ale z Pani opisu można wnioskować, że doszło do zdrady emocjonalnej, która jest równie bolesna. Tak więc Pani odczucia są adekwatne i naturalne.

Napisała Pani, że była na jednym spotkaniu z psychologiem i nie przyniosło ono ukojenia. Może tak być, ponieważ zdrada jest silną stratą, związaną z szeregiem intensywnych emocji i tak jak żałoba wymaga czasu. Dobrze, że zdecydowała się Pani na pomoc i zachęcam do dalszego z niej korzystania. Gdy poukłada Pani swoje emocje, spróbuje się Pani przyjrzeć temu, co się między Państwem zadziało na przestrzeni ostatnich lat. Warto też będzie sięgnąć po wsparcie dla związku, bo wyobrażam sobie, że taka sytuacja może spowodować silny kryzys.

Wspomniała Pani także o swoich obawach związanych z ciągłym kontaktem męża z tą kobietą. Zachęcam do otwartej rozmowy na temat swoich uczuć i oczekiwań. Czas kryzysu jest często momentem, kiedy mamy szansę bardzo świadomie i uważnie opowiedzieć o swoich potrzebach względem drugiej osoby i związku.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mąż woli spędzać czas ze swoimi znajomymi, niż ze mną. Co powinnam zrobić?

Mąż woli spędzać czas ze swoimi znajomymi, niż ze mną. Co powinnam zrobić?

Dzień dobry, chciałabym się poradzić w związku z sytuacją mojego męża. Jesteśmy małżeństwem od półtora roku (mam 34 l. a mój mąż ma 37 l.).

Niepokoją mnie jego pewne zachowania dotyczące znajomych, czy jak on to mówi przyjaciół. Jest też chrzestnym dziecka tych przyjaciół. Regularnie, co 2-3 miesiące wyjeżdża do nich na trzy dni. Bardzo mnie to denerwuje, gdyż zostawia mnie wtedy samą w domu. Czuję się pominięta. Na dodatek, regularnie co tydzień wyjeżdża służbowo, więc mógłby się jakoś wytłumaczyć znajomym, że chce spędzić czas ze mną i będzie rzadziej przyjeżdżać. Tymczasem odkryłam, że tłumaczy się im tym, że rzadziej przyjeżdża, ponieważ ma awantury w domu.

Czuję się jak ta najgorsza. Już nie raz w ich obecności czułam się, jakby pominięta przez męża, bez znaczenia.

Nie potrafi też stanąć w mojej obronie, gdy jego przyjaciele mnie krytykują. To bardzo przykre, ponieważ wydaje mi się, że musimy w każdej okoliczności stanąć za sobą murem.

Nie mogę też oswoić myśli, że jak ich odwiedza to za każdym razem daje chrześniakowi prezenty, plus pieniądze. Nie pasuje mi takie zachowanie, przecież to nie jest nasze dziecko, aby na nie łożyć. Pamięta o wszystkich jego świętach, na nowy rok szkolny daje nawet 300 zł. Rozumiem, że nas na to stać, bo mój mąż dobrze zarabia, ale to nie znaczy, że obcemu dziecku, które nie jest z rodziny, trzeba dawać pieniądze i prezenty. On jednak jest twardy i mówi, że będzie tam jeździł, bo zawsze jeździł i dawał pieniądze.

Przeraża mnie myśl posiadania dziecka, bo nie wiem jak będzie zachowywał się jako ojciec. Napisałam w skrócie i będę wdzięczna za odpowiedź.

Szanowna Pani,

opisuje Pani sytuację, która wywołuje w Pani uczucie pomijania, bycia nieważną dla męża. Prawdopodobnie, to co trudne, to fakt, że mąż nie dopuszcza Pani do przyjaciół i samodzielnie wyjeżdża co 2-3 miesiące na 2-3 dni w towarzyską wizytę.

Nasuwa się pytanie, co jest powodem tego, że nie uczestniczy Pani w tych spotkaniach? Co powoduje, że nie spędzacie czasu Państwo razem z przyjaciółmi męża?

Zachowanie męża wywołuje Pani niezgodę i niezrozumienie, jak również obawy na przyszłość. Rozumiem, że pojawiają się rozważania na temat zaangażowania męża w sprawy wspólne (np. rodzicielstwo). Warto przyjrzeć się temu, na ile Państwa relacja jest oparta na wzajemności i partnerstwie, a na ile skupiona na odrębności i działaniu w pojedynkę.

Wspomina Pani również, że mąż wyjeżdża na delegacje służbowe, zatem prawdopodobnie wywołuje to u Pani uczucia opuszczenia, osamotnienia.

Myślę, że należy podjąć otwartą komunikację z mężem. Opowiedzieć o swoich uczuciach, obawach, niepokojach. O tym, dlaczego zachowanie męża jest dla Pani nieakceptowalne. Jednak warto pamiętać o tym, że konstruktywna komunikacja unika osądzania, krytykowania. Natomiast skupia się na własnych emocjach, odczuciach oraz na podzieleniu się z rozmówcą własną opinią na dany temat. Proszę zadać sobie następujące pytania. Co ja myślę o tej sytuacji? Jakie ta sytuacja wywołuje we mnie uczucia? Co chciałabym, aby się zadziało? Sytuacja z pewnością wymaga określenia oczekiwań względem męża oraz jego wizyt u przyjaciół, jak i innych sytuacji/zobowiązań.

Warto pamiętać, że w relacji podejmowane decyzje powinny uwzględniać stanowisko i opinię każdej ze stron. Dobra relacja oparta jest na wzajemności i partnerstwie, rozumieniu wzajemnych potrzeb i oczekiwań.

Bywa, że trudno o samodzielne porozumienie. Warto wtedy podjąć kontakt z psychologiem/psychoterapeutą czy terapeutą pary. Specjalista pomoże zrozumieć, jak Państwo i każdy z osobna, funkcjonuje i co należy zmienić/skorygować, aby zbudować satysfakcjonującą relację.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak naprawić relację w związku, jeśli partner nie chce iść na terapię?

Jak naprawić relację w związku, jeśli partner nie chce iść na terapię?

Dzień dobry, jestem z moim narzeczonym razem 6 lat, a od 3 miesięcy, na październik tego roku, mamy zaplanowany ślub. Nasza relacja była i jest bardzo trudna. Pochodzę z domu, gdzie tata jest alkoholikiem. Wieczne awantury, wyzwiska, psychiczne znęcanie się. Natomiast narzeczony patrzył na chorobę i cierpienie swojej mamy, która zmarła rok temu.

To wszystko złożyło się na to, że ja dużo krzyczałam, ubliżałam. Pod adresem narzeczonego padały mocne słowa, wyzwiska, a on milczał. Dwa razy potrzebował odciąć się na parę miesięcy, żeby ochłonąć. Zawsze wracał, mówił że kocha, że mu zależy. Jednak moje nerwy nie ustawały, często wyzwiska się powtarzały.

Narzeczony chodzi do psychologa, ale z problemem ogólnym życia, zawodowym, ponieważ pracuje w delegacji i popadł w wir pracy, przez co nie umiał odpoczywać.

Oświadczył się, a teraz mówi, że nie radzi sobie z przeszłością. Słowa, które padły ciągle są w jego głowie. Do psychologa nie chce iść, bo twierdzi, że doradzi mu się rozstać, a on jeszcze nie chce rezygnować. Moje pytanie brzmi: co ja mogę dla niego zrobić, jak mu pomóc?

Szanowna Pani,

czytając Pani list kluczowe znaczenie w aktualnej sytuacji mają dwie sprawy. Po pierwsze doświadczenia rodzinne, zarówno Pani, jak i narzeczonego.

Wspomina Pani o uzależnieniu ojca od alkoholu, co wiązało się z awanturami, wyzwiskami, przemocą psychiczną. Natomiast Pani narzeczony doświadczył straty matki, która była poprzedzona chorobą i cierpieniem. Zarówno wczesne doświadczenia z okresu dzieciństwa, jak i wszelkie późniejsze doświadczenia, mają istotny wpływ na to, jak człowiek funkcjonuje w życiu.

Druga kwestia, to strategie radzenia sobie z własnymi emocjami. Rozpoznawanie, rozumienie czy zarządzanie własnymi emocjami, wpływa na to jakie stosujemy strategie komunikacji z innymi ludźmi. Ogólnie mówiąc, rozumienie co jest przyczyną naszych uczuć, umiejętność zarządzania nimi, istotnie wpływa na jakość odczuwanej satysfakcji życiowej. Strategie te dotyczą również radzenia sobie z trudnościami, obciążeniami, kryzysami. Również zarządzania energią, napięciem czy stresem.

Z listu, który Pani przesyła wnioskuję, że w zakresie radzenia sobie z emocjami (np. złością), strategie które Pani stosuje ranią narzeczonego. Pani narzeczony szuka zrozumienia i poradzenia sobie w sposób, który również nie przynosi korzyści dla niego samego i Państwa relacji.

To co cenne, to fakt, że narzeczony deklaruje miłość i chęć utrzymania relacji. Jasno mówi, że zależy mu na Pani. Natomiast Pani deklaruje chęć pomocy narzeczonemu, co rozumiem jako wspólną wolę utrzymania relacji. Cennym jest, że narzeczony podjął terapię indywidualną. To dobra decyzja niosąca perspektywę zmiany nie tylko własnych zachowań ale zmian zachodzących w relacji.

Warto pamiętać, że za relację w związku, strony odpowiadają po połowie. Należy zatem wziąć odpowiedzialność za swoją połowę i podjąć konkretne działania.

W związku z powyższym, zachęcam Panią do kontaktu ze specjalistą psychoterapii uzależnień/psychoterapeutą, tak aby przyjrzeć się własnym zachowaniom, zrozumieć przyczyny swojej złości i nauczyć się z nią radzić w sposób, który nie będzie ranił innych ludzi.

Pani kłopoty mogą wynikać z faktu, że wychowywała się Pani w domu rodzinnym, gdzie jedno z rodziców nadużywało alkoholu. Atmosfera napięcia, stresu, poczucia zagrożenia, może prowadzić do rozwoju syndromu dorosłych dzieci alkoholików (DDA), co objawia się szeregiem obciążeń w dorosłym życiu. Powyższe trudności dotyczą trzech obszarów:

  • kontaktu z sobą samym,
  • relacji z innymi ludźmi,
  • kontaktu ze światem.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak poradzić sobie z agresją żony?

Jak poradzić sobie z agresją żony?

Witam. Mam problem z zachowaniem mojej żony (39 l.). Często zachowuje się wybuchowo i agresywnie w stosunku do mnie i do dzieci. Byle drobnostka jest powodem do wszczynania awantur, sama się do tego nakręca. Ostatnio nawet dzieci (5 i 7 l.) zauważyły, że z mamą jest coś nie tak, ponieważ widzą, że inne matki zachowują się inaczej w stosunku do swoich dzieci. Zdarzają się sytuacje, że dzieci boją się mamy i w tajemnicy przychodzą do mnie.

Podczas takich napadów agresji zauważyłem u żony nadmierne wydzielanie śliny, a nawet coś w rodzaju białej piany na ustach. Zaobserwowałem też, że ma mocno wyczulone zmysły słuchu i powonienia (możliwe też, że smaku). Często boli ją głowa, czasem ma problemy ze snem. Zawsze jest jej duszno, wszędzie otwiera okna i wietrzy.

Według mnie jest cały czas na „podwyższonych obrotach”, wszystko musi być zrobione na wczoraj i do tego perfekcyjnie. Nic nie może jej umknąć, nad wszystkim musi mieć kontrolę i o wszystkim wiedzieć.

Dodam, że 14 lat temu zmarła jej matka, a po naszym ślubie trzy razy poroniła, zanim urodziła się córka, a później syn. Proszę o poradę, co to jest? Co z tym robić?

Szanowny Panie,

z listu wynika, że od pewnego czasu niepokoi Pana zachowanie żony (wybuchowe, agresywne). Dodatkowo niepokoi Pana fakt, że dzieci wyrażają niepokój i niezrozumienie dla powyższej sytuacji. Zachowania dzieci interpretuje Pan jako lęk przed mamą. Powyższe trudności wiąże Pan z doświadczeniami żony, mianowicie ze stratą matki oraz trzykrotnym poronieniu.

Rozumiem, że martwi i niepokoi Pana zaistniała sytuacja. Prawdopodobnie powyższe doświadczenia mogą wpływać na uczucia żony.

Myślę, że przede wszystkim warto podjąć spokojną rozmowę z żoną na temat jej zachowań i tego, co Pana w tym zachowaniu niepokoi. Jakie wywołuje ono u Pana myśli i uczucia? Co jest dla Pana najtrudniejsze? Z pewnością warto podzielić się wnioskami z obserwacji zachowania żony i wspólnie spróbować ustalić kolejne pomocowe działania. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: jakie Pan ma w tej sytuacji oczekiwania?

Do takiej rozmowy warto się przygotować, zadbać o czas, spokojną atmosferę, komfort rozmowy. Trzeba zadbać oto, aby mogła odbyć się w „cztery oczy”, bez obecności dzieci. Warto podzielić się swoimi uczuciami, wyrazić troskę i opiekę wobec żony i chęć jej pomocy.

Trudno jest jednoznacznie ustalić przyczyny wybuchów i napięć żony – najkorzystniej byłoby zachęcić żonę do podjęcia kontaktu ze specjalistą – psychologiem/psychoterapeutą czy lekarzem, tak aby w spokojnej atmosferze mogła przyjrzeć się swoim różnym reakcjom. Jednocześnie, aby specjalista mógł dokonać pełnej diagnozy problemu.

Dodatkowo zachęcam również Pana do samodzielnego skontaktowania się ze specjalistą i przyjrzenia się swoim trudnościom wynikającym z niniejszej sytuacji.

Uczymy jak radzić sobie z niekontrolowanymi emocjami. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.