Wpisy

Cierpienie w związku. Czy warto kochać jeśli miłość jest źródłem cierpienia?

Cierpienie w związku. Czy warto kochać jeśli miłość jest źródłem cierpienia?

Cierpienie w związku może być czymś rozwojowym, ale też niebezpiecznie przekroczyć granicę. W artykule dowiesz się czy cierpienie w związku bywa potrzebne i o czym może świadczyć.

Nieszczęśliwa miłość

Miłość nieszczęśliwa była charakterystyczna dla epoki romantyzmu, ale wynikała z ówczesnych warunków, m.in. nakazu małżeństwa z woli rodziców, aby łączyć rody. Tak więc miłość erotyczna z założenia była nieszczęśliwa, ponieważ zlokalizowana poza małżeństwem.

Wydaje się, że w naszym kręgu kulturowym nieszczęśliwa miłość odgrywa bardzo ważną rolę. Oczywiście nieszczęśliwa miłość bywa impulsem w powstawaniu wielkich dzieł czy czynnikiem, które może prowadzić do rozwoju osobowości. Niestety w wielu przypadkach wiedzie ona do skutków przeciwnych: do depresji, załamania psychicznego, alkoholizmu czy samobójstwa.

Czym jest cierpienie?

Według Encyklopedii PWN cierpienie to subiektywne przeżycie, które ma swoje źródło w różnego rodzaju brakach, niespełnionych pragnieniach, w przesycie powodującym nudę, w wysiłku towarzyszącym twórczości, namiętnościach powstających w relacjach międzyludzkich i braku tych relacji, w tragicznych zdarzeniach losu. Życie ludzkie bez cierpienia jest niemożliwe, jest to bardzo uniwersalne doświadczenie.

Jednak cierpienie jest czymś innym niż ból. Bólowi można przeciwdziałać, natomiast w cierpieniu doświadczamy bezradności. Cierpimy, gdy czujemy się bezsilni wobec tego z czym się mierzymy, wobec czego stajemy.

Generalnie nie chcemy cierpienia i chcielibyśmy, aby cierpienia było jak najmniej. Chyba, że jest się masochistą, ponieważ cierpienie sprawia im rozkosz. Ale to już historia zupełnie na inny artykuł.

Cierpienie w miłości

Miłość niesie ze sobą wiele emocji. Jeżeli nasze uczucie jest odwzajemnione, czujemy się szczęśliwi. Jeżeli nas zdradzono, czujemy wściekłość, jeżeli telefon milczy, czujemy smutek, żal.

Można wyróżnić dwa przeciwstawne obozy: tych, którzy chcą kochać na drodze likwidacji cierpienia („Jeżeli cierpienie się pojawia, bierz nogi za pas!”) i tych, którzy głoszą „Im więcej cierpienia, tym miłość jest doskonalsza!”, bo „miłość jest niepokojem”.

Ale czy faktycznie tak jest? Wydaje się, że obydwa podejścia są błędne. Cierpienie może być czymś rozwojowym, ale brak proporcji może sprawić, że cierpienie po przekroczeniu pewnej granicy odporności danej osoby, zakłóci jej funkcjonowanie, a w dalszym następstwie może wywołać chorobę.

Na wspólne życie uczuciowe składa się wiele czynników: uczucia i myśli poszczególnego człowieka, przekonania jakie mają na temat siebie, innych ludzi i świata (które rodzą się w toku różnych interakcji z innymi ludźmi), różne oczekiwania i wymagania wobec partnera/partnerki, a także różne podejścia do zasad współżycia. Stąd przebieg procesów uczuciowych często przebiega nierównomiernie, dlatego miłość może rodzić cierpienie.

Cierpienie w związku – o czym to może świadczyć?

Jeżeli uznaję, że miłość to dawanie bez umiaru, mogę nieustannie dawać i przekraczać swoje granice. W myśl zasady „ja się poświęcę” (samopoświęcenie – osobny artykuł na ten temat). Jeżeli uznaję, że miłości ciągle jest mało albo jej dowody są niewystarczające, mogę zadręczać partnera/partnerkę ciągłymi pretensjami.

Źródło cierpienia w związku bierze się również z konfliktów, co nierzadko prowadzi do przemocy.

Cierpienie w związku mówi nam o jakimś braku, o jakiejś nierównowadze. Wówczas warto się temu przyjrzeć, zastanowić gdzie tkwi źródło tej nierównowagi i poszukać pomocy.

Czy warto kochać, jeśli miłość jest źródłem cierpienia?

To bardzo trudne pytanie, nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi. Każda historia jest inna, tak jak ludzie którzy ją tworzą. Jeżeli cierpienie wynika z różnic między dwojgiem ludzi lub oczekiwań, które pozostają niespełnione, to warto nad związkiem pracować i szukać rozwiązań.

Mogę kochać, ale mogę nie zgadzać się na zachowanie partnera/partnerki, które powoduje moje cierpienie. W imię miłości mogę oczekiwać, że partner czy partnerka owe zachowanie zmieni. Ale jeżeli nic się tutaj nie zmienia, to warto zadać sobie pytanie czy ta miłość mi służy? Czy ta miłość powoduje mój rozwój/wzrost czy wręcz przeciwnie, powoduje że „karłowacieję”? Czy jest możliwe, aby z cierpienia którego doświadczam uczynić szczebel rozwojowy, który będzie pogłębiał moje więzi z drugim człowiekiem?

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mój partner nie mówi o uczuciach. Powinnam z nim zerwać?

Mój partner nie mówi o uczuciach. Powinnam z nim zerwać?

Jestem w bardzo trudnym związku. Mój partner w ogóle nie uznaje mówienia o uczuciach, o tęsknocie, o tym, że mnie kocha. A ja tego bardzo potrzebuje… Nie wiem co zrobić. Z tego powodu powstają między nami kłótnie. Ja popadam w nerwice, bo bardzo chcę uczuć, a on mi ich nie daje.

Powinnam z nim zerwać? Rozmowy na ten temat nic nie dają. Pogarszają sprawę, bo mówi, że jestem natrętna. Mówi, że tak się zachowywali ludzie w gimnazjum. Mamy 25 lat, jesteśmy razem cztery lata. On wychowywał się bez ojca. Co mam zrobić? Czy koniec związku to jedyne rozwiązanie?

Odpowiedź psychologa

Droga Pani Katarzyno,

rozstanie w tych okolicznościach może okazać się ostatecznością. Warto najpierw zobaczyć co w Waszym związku działa i funkcjonuje prawidłowo, też zgodnie z Pani oczekiwaniami.

Być może jest tak, że Pani partner potrafi okazywać emocje i wyrażać to jak Pani jest dla niego ważna w inny sposób, aniżeli deklaracje słowne. Poza tym jeśli można by przyjąć, że każda relacja opiera się na kilku filarach to dobrze jest widzieć co tą relację może wzmacniać: zaufanie, zainteresowania, wspólnie spędzany czas, bliskość fizyczna (seks), wspólne plany, przyjaźń.

Problem z wyrażaniem uczuć – z czego może wynikać?

Oczywiście rozumiem, że dla Pani problemem jest to, że ze strony partnera brakuje Pani okazywania uczuć. Może dzieje się tak dlatego, że partner ma trudność w wyrażaniu swoich emocji: nie potrafić ich nazywać lub np.: ma nieuświadomione przekonanie na temat tego jaki powinien być mężczyzna. Często okazywanie uczuć przez mężczyzn kojarzone jest z pokazywaniem słabości. Większość mężczyzn (a przynajmniej w stereotypowym postrzeganiu) chce być postrzegana jako silni i niezależni, zarówno w oczach kobiet (dominacja) jak i innych mężczyzn (rywalizacja). Czasami za próbą przekonania kogoś do otwartości emocjonalnej w perspektywie odbiorcy może kryć się odczuwanie presji – zagrożenie autonomii. Inaczej mówiąc: im bardziej Pani wyraża swoją potrzebę, tym bardziej partner obawia się, że nie potrafi spełnić Pani oczekiwań, bo:

  • nie potrafi (nikt go nie nauczył) i dlatego się boi;
  • nie chce, gdyż okazywanie słabości może kojarzy mu się z podatnością na zranienie i dlatego się boi.

Czasami przełamanie takich wzorców bywa trudne, ale rzeczywiście brak zaspokojenia potrzeb emocjonalnych w relacji też nie rokuje pozytywnym rozstrzygnięciem. Jeśli nasze potrzeby nie są zaspokojone, pogłębia się głód emocjonalny, co może prowadzić do dewaluacji tej relacji lub rozpadu.

Jak rozmawiać o uczuciach?

Z tego co Pani napisała, próbowała Pani rozmawiać z partnerem na ten temat, ale nic to nie dało. Być może jest tak, że dochodzi do sytuacji eskalacji konfliktu poprzez sposób wyrażania przez Panią potrzeb. Warto tutaj być wyczulonym i sprawdzić jak Pani wyraża emocje: poprzez ocenianie, krytykę, porównanie np.: do innych mężczyzn. Najczęściej nic nie uzyskamy, oprócz negatywnej refleksji partnera/partnerki na własny temat. Być może nadużywanie komunikatu „TY” jest tutaj swoistym błędem komunikacyjnym. Warto jest spróbować wyrażać swoje własne emocje poprzez operator „JA”: Jestem zła/smutna/ i jest mi przykro…; Potrzebuje okazywania czułości/ bliskości poprzez…; Zależy mi na tym żebyś…; itp. Być może warto aby Pani spróbowała napisać list do partnera odnosząc się do sfery swoich uczuć i obaw. Czasami tak skondensowany przekaz dla odbiorcy staje się łatwiejszy do refleksji i przyjęcia perspektywy drugiej osoby.

Może też zanim dojdzie do decyzji o rozstaniu warto porozmawiać wspólnie o wątpliwościach i perspektywie jaka rodzi się w głowie, jeśli w sferze emocjonalnej nic się nie zmieni. Może być tak, że partner nie dostrzega tego jak to dla Pani jest ważne i trudne, aż do tego stopnia, że myśli Pani o rozstaniu… Zachęcam do podjęcia konsultacji z terapeutą w ramach terapii par. W przypadku niepowodzenia może Pani zyskać spokój ducha przed podjęciem radykalnych kroków (rozstania) i poczucie, że zrobiła Pani to co mogła.

Skutecznie pomagamy w rozwiązaniu problemów komunikacyjnych między partnerami. Skontaktuj się z Nami!

 

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Mąż podejrzewa mnie o zdradę. Grozi mi i straszy. Zaczynam się go bać. Czy można mu pomóc?

Mąż podejrzewa mnie o zdradę. Grozi mi i straszy. Zaczynam się go bać. Czy można mu pomóc?

Podobne pytanie zadała nam p. Kasia, sprawdź tutaj.

Chorobliwe podejrzenia o zdradę niszczą nasz związek – co robić?

Uważam że mąż potrzebuje pomocy specjalisty, natomiast on twierdzi że nie. Od miesięcy podejrzewa mnie bezpodstawne o zdrady. Jego zachowanie przekracza wszelkie normy. Byłam nagrywana, gdy szedł na noc do pracy a po przesłuchaniu twierdził, że słyszy jak uprawiam sex, co nie miało miejsca.

Teraz, od 3 miesięcy, nie mieszkamy razem. On chodzi po nocy pod moim blokiem, wydzwania (dziesiątki prób połączenia) i wysyła smsy o treści, że mnie widzi z kochankiem, że ma podsłuchy. Grozi i straszy. Nie da się mu nic wytłumaczyć. Zaczynam się go bać, a on chce za wszelką cenę do nas wrócić. Posunął się nawet do tego, że przy dziecku powiedział, że nie ma już po co żyć i straszył, że wyskoczy przez balkon.

Słyszy i widzi rzeczy, których nie ma i mnie tym zadręcza. Chciałabym mu pomóc ale uważam, że bez terapii się nie obejdzie. Proszę o odpowiedź, może jak ją przeczyta to go to przekona.

Odpowiedź psychologa

Pani Katarzyno,

sytuacja, którą Pani opisała rzeczywiście jest niepokojąca. Rozumiem, że zachowania męża, które Pani przytoczyła, doprowadziły lub były powodem sytuacji, w której Państwo nie mieszkacie razem. Przykre jest także to, że groźby i zastraszanie samobójstwem miały miejsce przy dziecku.

Opis zachowań męża z pewnością wymaga pilnej konsultacji z lekarzem psychiatrą lub psychologiem. Nie uporacie się z nią Państwo sami. Jest on także przyczyną cierpienia i lęku zarówno Pani, jak i męża. Po tym krótkim opisie nie chcę przesądzać, co dzieje się z mężem, ale może to być zarówno schizofrenia, jak także rodzaj tzw. zaburzeń dysocjacyjnych. Dla dobra Państwa małżeństwa i rodziny, a także polepszenia komfortu funkcjonowania męża, warto zasięgnąć fachowej porady i udać się po pomoc do specjalisty. To ważne, abyście Państwo zadbali o siebie w tym trudnym dla Was czasie.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Pracujemy online. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mąż złamał daną mi obietnicę - po wypadku miał przestać jeździć na motocyklu. Czy mimo to, możemy wypracować jakiś kompromis w związku?

Mąż złamał daną mi obietnicę – po wypadku miał przestać jeździć na motocyklu. Czy mimo to, możemy wypracować jakiś kompromis w związku?

Witam, na początku powiem w skrócie o sobie, o nas. Jesteśmy od 15 lat małżeństwem, mamy po 39 lat. Posiadamy dwójkę cudownych dzieci (5 i 9 lat). Potrzebuję porady, pomocy – jak rozmawiać z mężem albo jak uporać się ze swoimi emocjami?

Rok temu mój mąż stwierdził, że kupuje motocykl. Dla mnie była to decyzja szokująca, bo wiadomo jak niebezpieczna jest to zabawa (choć on twierdzi, że to stereotypy, ale jednak skądś się wzięły…). Nie byłam w stanie zrozumieć, zresztą dalej nie mogę, jak można mając dwójkę małych dzieci, myśleć tak egoistycznie o sobie. Dla mnie świadome podejmowanie takiego ryzyka i narażanie życia, a co najmniej zdrowia jest wyborem: „dla mnie ważniejsza jest moja przyjemność niż miłość do moich dzieci”.

Martwię się o życie męża

Było kilka miesięcy rozmów, kłótni, cichych dni. W końcu ze łzami w oczach się zgodziłam, bo nie miałam innego wyboru. Każdy jego wyjazd był dla mnie stresem – czy wróci, czy jeszcze zobaczy dzieci, czy nic mu się nie stanie. Spisaliśmy naszą umowę, a w niej między innymi punkt, że nie bierze dzieci na żadną przejażdżkę, nie jeździ po centrum miasta i, że po pierwszym wypadku kończy przygodę z motorem. Wiedziałam, że prędzej czy później wypadek będzie i miałam tylko nadzieję, że nie ucierpi.

Dwa tygodnie temu miał wypadek. Przeleciał nad maską, zderzył się z autem, na szczęście przy małej prędkości. Zaczęła mu puchnąć noga, pół dnia w szpitalu. Na szczęście okazało się, że jest tylko stłuczona. Wrócił do domu po godz. 23, a nasz synek do 22 nie mógł zasnąć bojąc się o tatę, choć to tylko noga. Nie wyobrażam sobie, że miałabym kiedyś być z dziećmi w sytuacji, gdy tata walczyłby o życie… Dla mnie sprawa była jasna – pierwszy wypadek, zgodnie z umową, kończy tę zabawę. Dziś mi obwieścił, że będzie jeździł dalej, że zrywa umowę, że ma „taki fun”, że z tego nie zrezygnuje.

Nie wiem, co mam robić. Jest mi tak cholernie smutno, przykro, bo nie tak się umawialiśmy, bo nie chcę by moje dzieci miały tatę na wózku, by nigdy z nim już nie wyszły na rower, nie mówiąc o gorszej tragedii. Pomóżcie proszę. Ja mu to wszystko mówię, że się martwię, że nie chcę żeby jeździł, bo ma dzieci, które kocha, bo ma dla kogo żyć. Wróciliśmy do początku sprzed roku… Tylko teraz jest o tyle gorzej, że złamał daną mi obietnicę. Nie mogę mu ufać i wierzyć, bo widać, że dane słowo nic dla niego nie znaczy. Po tylu latach razem to też boli.

Odpowiedź psychologa

Pani Aleksandro,

z Pani wypowiedzi wybrzmiewa głęboki smutek, troska o męża, ale i bezradność. Rozumiem, że ta bezradność wynika z trudności porozumienia się z mężem. Czy to pierwszy tak poważny konflikt w Państwa małżeństwie? Jak sobie Państwo radziliście z dotychczasowymi konfliktami? Jak je rozwiązywaliście?

Napisała Pani, że mąż złamał umowę, ponieważ po pierwszym wypadku miał zakończyć przygodę z motorem. Być może zgodził się na warunek o rezygnacji z tego sportu, ponieważ wydawało mu się to niemożliwe. W momencie, gdy tego doświadczył, trudno mu pożegnać się z tym na czym mu bardzo zależy. Z jakichś powodów motocykl jest dla męża bardzo ważny. Myślę, że nie tylko o „fun” tu chodzi, choć mąż może tego nie mówić lub tego sobie nie uświadamiać.

W tej umowie było jeszcze kilka innych zapisów. Czy pozostałe również złamał? Jeżeli złamał wszystkie warunki umowy, zasadnym jest stwierdzenie, że „nie mogę mu ufać”. Ale jeżeli złamał jeden warunek, to nie znaczy, że złamał całą umowę. Wówczas założenie, że „nie mogę mu ufać” może być mocno na wyrost. Chyba, że takich sytuacji w Państwa wspólnym życiu było o wiele więcej i stąd to poczucie braku ufności.

Czy jest możliwe, aby wypracować kompromis? Czym będzie kompromis? Na pewno nie „albo będzie po mojemu albo po twojemu”. Jeżeli Państwo założycie, że Wam na sobie zależy i że chcecie dla siebie tego co dobre, to uważam, że jest możliwy kompromis.

W kwestii motocyklu macie Państwo odmienne oczekiwania i potrzeby, co rodzi duży konflikt między Wami. Jeżeli trudno się Państwu usłyszeć i zrozumieć, to gorąco zachęcam do konsultacji z psychoterapeutą pary

Skutecznie pomagamy w rozwiązaniu problemów komunikacji między partnerami. Pracujemy także online.

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Znudziłam się mężowi. Jak sobie z tym poradzić?

Znudziłam się mężowi. Jak sobie z tym poradzić?

Jesteśmy małżeństwem od 15 lat. Kilka dni temu znalazłam u męża w telefonie rozmowę z pewną panią. Napisał jej, że już mu się znudziłam, że seks ze mną to nie seks.

Wiem, że nie spełniam jego oczekiwań w łóżku, bo on bardzo lubi wymyślne pozycje, a mnie to po prostu nie kręci. Nie mam na to siły, mamy trójkę dzieci (12-latkę, 9-latkę i 1,5-rocznego synka). Proszę o pomoc, bo nie umiem sobie z tym poradzić

Odpowiedź psychologa

Droga Pani Honorato,

wyobrażam sobie, że znalezienie w telefonie męża intymnych wiadomości kierowanych do innej kobiety, musi wywołać dużo trudnych emocji. Czasami szok, niedowierzanie, później rozczarowanie, smutek, żal i lęk.

Z listu wynika, że jesteście Państwo małżeństwem i rodzicami trójki dzieci. Posiadanie dzieci w różnym wieku oznacza wiele pracy, obowiązków, rozpoznania i zaspokajania różnych potrzeb każdego z dzieci. Rodzicielstwo, to nie lada wyzwanie. Często w natłoku codziennych spraw takich jak: praca zawodowa, prowadzenie domu, opieka i wychowanie dzieci, powoduje że pary zapominają o swoich wzajemnych potrzebach, o chwili tylko we dwoje, o relaksie, odpoczynku, czy przyjemnościach.

Jak przetrwać kryzys w związku?

Pani Honorato prawdopodobnie jako para przeżywacie kryzys. Myślę, że to właściwy moment, aby podjąć kroki naprawcze. Zachęcam Panią, żeby przyjrzała się Pani aktualnej sytuacji. Proszę spróbować odpowiedzieć sobie na pytania:

  • co mogło wpłynąć na taką sytuację?
  • jak Pani rozumie, to co aktualnie dzieje się w Państwa relacji?
  • jakie emocje, uczucia Pani towarzyszą?
  • co jest Waszą mocną stroną jako pary?
  • co jest atutem, zasobem każdej ze stron?

Proponuję wziąć sprawy w swoje ręce, dlatego zachęcam Panią do szczerej rozmowy z mężem na temat zaistniałej sytuacji oraz tego co dzieje się w Waszej relacji. Warto ustalić, co dzieje się aktualnie w relacji, na ile zaspakajacie swoje wzajemne potrzeby i oczekiwania. Warto, aby opowiedziała Pani o swoich uczuciach i wyraziła jasno na co Pani nie chce się godzić. Konfrontacja z trudnościami jest ważnym krokiem do zmiany.

Pokonanie kryzysu nie jest łatwym zadaniem, aczkolwiek prawdopodobnie przez 15 lat niejedną trudną sytuację przetrwaliście i poradziliście sobie. Co wtedy działało? Co wtedy pomogło?

Ważne, żeby z problemem nie zostać samemu, dlatego warto skorzystać z pomocy specjalisty (psychoterapia par), który w bezpiecznej i spokojnej atmosferze wskaże przyczyny problemów oraz kierunek działania, jednocześnie pomoże odzyskać równowagę i harmonię w relacji.

W przypadku, gdyby mąż nie chciał z Panią współpracować, a jego zdanie na ten temat byłoby inne niż Pani, proponuję podjąć indywidualny kontakt z psychoterapeutą, tak, aby mogła Pani samodzielnie zadbać o siebie, przyjrzeć się swojej sytuacji, zastanowić się nad tym czego Pani potrzebuje, a na co nie ma zgody, tak aby podjąć dobre dla siebie i całej rodziny dalsze decyzje.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Zdjęcia z przeszłości żony, wzbudziły u mnie negatywne emocje. Co robić?

Zdjęcia z przeszłości żony, wzbudziły we mnie negatywne emocje. Co robić?

Nie mogą poradzić sobie z przeszłością żony

Witam, mam 44 lata i jestem ojcem dwójki dzieci. Około półtora miesiąca temu, podczas remontu pokoju, obejrzałem zdjęcia z przeszłości mojej żony, które wzbudziły we mnie negatywne emocje oraz świadomość, że na tych zdjęciach jest jej pierwszy partner (także seksualny). Rozmawiałem o tym z żoną, która zareagowała lekceważąco, że jest to przeszłość, a zdjęcia leżą na półkach 20 lat. Wiedząc, że są, zacząłem je oglądać, analizować. To poskutkowało moimi wyrzutami, które ujawniły się po wypiciu alkoholu (co zdarzyło się 4 razy w czasie tych sześciu tygodni).

Tydzień temu, po trzecim razie, żona wywiozła zdjęcia do mamy. Nie zmieniło to myśli i obrazów, które mnie prześladują, takich jak przytulanie, całowanie czy pierwszy stosunek. Nie jestem w stanie przestać o tym myśleć, szczególnie wtedy kiedy leżę rano w ciszy lub mam tzw. spokój.

Zdaję sobie sprawę, że było to przed tym jak żona mnie poznała, że to 25 lat temu, że dla niej to nie ma żadnego znaczenia. Mam dzieci, które potrzebują ojca. Aczkolwiek jestem chodzącą miną i wybucham. Od tego czasu czuję także większe niż poprzednio pożądanie i miłość do żony, co ma się nijak do myśli które mnie prześladują. Szukam rozwiązania. Zakupiłem tabletki uspokajające, które nie pomagają, próbowałem się modlić aby odgonić te myśli (nie pomaga). Zacząłem poważnie myśleć o rozstaniu, aby nie zatruć życia żonie. Jakie są możliwe rozwiązania?

Odpowiedź psychologa

Panie Robercie,

z tego co Pan napisał wnioskuję, że macie z żoną spory staż małżeński. Jednocześnie wnioskuję, że to czego Pan w ostatnim czasie doświadcza znacząco obniżyło jakość Pana funkcjonowania oraz jakość Państwa życia małżeńskiego.

Zastanawiam się w jakim punkcie życia Pan się znajduje? Czy jest Pan zadowolony z jakości swojego życia? Czy jest Pan zadowolony ze swojej pracy? Zadaję te pytania, ponieważ zdjęcia, które Pan znalazł uruchomiły w Panu jakieś myśli. Te myśli zapewne uruchamiają kolejne myśli i być może jakieś Pana przekonania o sobie lub o żonie. Warto byłoby się temu przyjrzeć. To, że mam jakąś myśl, nie znaczy, że ta myśl jest faktem! Z myślami można dyskutować.

Czym są zniekształcenia poznawcze?

Zauważyłam, że w Pana myśleniu pojawiły się zniekształcenia poznawcze, które są błędami logicznymi wyzwalającymi negatywne uczucia. Można je przyrównać do odłamków z zaczarowanego lustra, które wpadły ludziom do oka, przez co wszystkie dobre i piękne rzeczy stają się brzydkie i złe.

Zniekształcenie poznawcze występują u wszystkich ludzi, ale stają się problemem, kiedy pogarszają funkcjonowanie osoby lub kiedy stają się głównym sposobem myślenia oraz zachowania. Dobrze byłoby ograniczyć ich działanie.

Uważam, że myśl o rozstaniu jest rozwiązaniem ostatecznym. Jakie są inne rozwiązania? Zachęcam Pana do terapii indywidualnej, podczas której będzie Pan mógł się przyjrzeć swoim emocjom i myślom, przekonaniom jakie Pan ma na swój temat i sobie to wszystko poukładać. Po to, aby siebie lepiej rozumieć, a następnie znaleźć rozwiązanie.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mój partner to nudysta, przejawia ekshibicjonizm również poza plażą. Czy jego zachowanie jest normalne?

Mój partner to nudysta, przejawia ekshibicjonizm również poza plażą. Czy jego zachowanie jest normalne?

Nagość w domu, niestosowane komentarze

Jestem w nieformalnym związku od 4 lat. Mój partner mieszkał i pracował we Francji, gdzie regularnie chodził na plaże nudystów. Kiedy okazało się, że nie będzie miał możliwości chodzenia na taką plażę, zaczął załatwiać się w miejscach publicznych, a to skutkowało interwencją policji i długim tłumaczeniem na komisariacie.

Sypia też nago i jeśli ma możliwość to po domu chodzi na golasa. Ostatnio zauważyłam także, że nie oszczędza pikantnych tekstów dotyczących jego erotyczności przed moją rodziną, typu: „jestem potrzebujący facet i muszę sobie robić dobrze sam” albo tekst do mojej córki: „pije z twojej szklanki, bo będę czuł się jakbym cię całował”.

Szczerze, to mam dosyć takiego zachowania, tym bardziej, że nadal po kryjomu ogląda strony ze zdjęciami naturystów.

Odpowiedź psychologa

Pani Renato,

opisała Pani zachowania swojego partnera, które Pani przeszkadzają. Jednak nie zadała Pani pytania wprost. Mogę się tylko domyślać z treści jakie to mogą być pytania: Czy zachowania mojego partnera są „normalne”? Co mogę z tym zrobić?

Moją pierwszą myślą było: „Czy jest Pani szczęśliwa w tym związku?” Wszak trwa już 4 lata. Jaki jest Pani partner? Czy zachowania, które Pani opisała, to jedyne, które Pani przeszkadzają? Warto się temu przyjrzeć.

Napisała Pani: „Szczerze, to mam dosyć takiego zachowani”. Być może ta przysłowiowa czara goryczy już się przelała. Rozumiem, że wspomniane zachowania Panią złoszczą.

Seksualne komentarze, nadużycia wobec dziecka

To o czym Pani napisała dotyka obszaru naszych granic. Warto zadać sobie pytania: Na co mam zgodę? A na co się nie zgadzam? Co mogę zaakceptować? A czego już nie? Każda umowa z partnerem dotycząca obowiązków, miłości czy seksu powinna być co jakiś czas weryfikowana. Te pytania są bardzo istotne, ponieważ wyznaczają nasze granice. Również granice naszych bliskich. Jeżeli seksualne komentarze partnera przy rodzinie wprowadzają Panią i Pani najbliższych w zażenowanie lub wzbudzają dyskomfort, ma Pani prawo zareagować i oczekiwać zmiany zachowania. Dotyczy to przede wszystkim dzieci. Wspomniany komentarz partnera wobec córki jest ewidentnie przekroczeniem jej granic i jest to niepokojące. Na takie sygnały trzeba reagować! I nie puszczać ich w niepamięć.

Pani Renato, polecam szczerą rozmowę z partnerem oraz skorzystanie z konsultacji ze specjalistą, najlepiej seksuologiem.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Pracujemy także online. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak poradzić sobie z przeszłością seksualną partnerki?

Jak poradzić sobie z przeszłością seksualną partnerki?

Nie radzę sobie z przeszłością partnerki

Witam, mam następujący problem. Moja partnerka (44 l.) i ja (54 l.) poznaliśmy się 9 miesięcy temu i przez pierwsze 3,4 miesiące było super. Nawet teraz tak bywa, ale moje odczucia zostały zatrute.

Otóż moja kobieta, bardzo inteligentna i wyedukowana prawniczka, przez 17 lat utrzymywała erotyczny związek z bardzo prostym człowiekiem – kierowcą tira. Robili to w różnych sytuacjach: w samochodzie, w krzakach, czasem w domu gdy nie było nikogo ale nigdy w hotelu czy w jakiś normalnych warunkach. Ten człowiek, przez te 17 lat nie zabrał jej nawet do restauracji czy do kina, ale jej to odpowiadało, chciała takiego seksu. Musiała seksualnie odreagować, dlatego jechali w jakieś miejsce, żeby odbyć stosunek, potem wracali a on wyjeżdżał.

Ja jestem zupełnie innym człowiekiem. Nasz związek też wydaje się taki być, to znaczy jest zupełnie inny od tego co ona miała. Partnerka chwali to co ma, mówi że wreszcie dojrzała do tego, żeby porzucić patologiczny związek z tym mężczyzną. Najgorsze jest jednak to, że na początku naszej znajomości kilka razy opowiedziała ze szczegółami, co i jak i gdzie robili.

Z początku jakoś sobie z tym radziłem i niewiele mnie to obchodziło. Jednak z czasem, gdy uczucie do niej rosło, zaczęło mi to strasznie ciążyć. Do tego stopnia, że odbyliśmy jedno spotkanie z terapeutą już po pół roku naszej znajomości. Pomogło ale tylko doraźnie.

W tej chwili czuję się po prostu jak frajer, który wziął kobietę po takim człowieku, który nawet nie musiał zabiegać o nią, a i tak miał ją gdzie chciał, a i ona też go chciała. Ja z nią mieszkam, zabiegam o nią. Śpimy razem w łóżku, przytulamy się. Nie mogę sobie wyobrazić, że przez 17 lat ona po prostu uprawiała seks w krzakach, w samochodzie na masce.

Jak pozbyć się tego uczucia frajerstwa? Nie chcę już z nią rozmawiać, bo wszystko już wiem. Nie chcę też poznawać nowych szczegółów. Być może terapia by tu pomogła ale może macie jakiś inny, w miarę prosty, sposób, o którym nie wiem. Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedź psychologa

Panie Adamie,

w przedstawionej sytuacji odradzam rozmowy i drobiazgowe analizowanie relacji Pana partnerki odnośnie jej poprzedniego związku. Rozumiem, że dziwi Pana fakt, iż wykształcona kobieta o zapewne ugruntowanej pozycji społecznej i zawodowej przez tak długi czas, czyli 17 lat utrzymywała intymne relacje z jak Pan to opisał „bardzo prostym kierowcą tira”. Chciałby Pan wyjaśnienia i zrozumienia tego, co ich łączyło. Nie znam oczekiwań i wymagań tej dwójki ludzi. Jednak pozwalam sobie domniemywać, że oboje na tamtym etapie swojego życia potrzebowali takiego właśnie spełnienia seksualnego, które było realizowane nie w luksusowym pokoju hotelowym, ale w miejscach, które oboje uznali za stosowne i właściwe do zaspokojenia ich pragnień i fantazji.

Jesteście Państwo kilka miesięcy razem, a partnerka nie ukrywała przed Panem swojej przeszłości. Napisał Pan, że w miarę budowania Państwa relacji, jej poprzedni układ zaczął Panu ciążyć. Pojawiło się uczucie zazdrości, niezrozumienia i w jakimś stopniu wykorzystania, które Pan opisał jako „frajerstwo”. W jakimś sensie czuje Pan niesprawiedliwość – Pan musi o nią zabiegać, starać się, troszczyć i być przy niej codziennie, a tamten mężczyzna był z nią bez tych wszystkich zabiegów.

Nie musi się Pan tłumaczyć ze swoich uczuć. Ale napisał Pan, że nie chce Pan tego czuć. A skoro tak, to nic nie stoi na przeszkodzie, by dociekał Pan źródła takiej emocji. Zachęcam, aby w tym celu zapisać się na psychoterapię. Psychoterapia pozwoli pozbyć się tych negatywnych, toksycznych emocji, które gdzieś w Panu tkwią, poprzez zrozumienie ich istoty i wyeliminowanie źródła.

Terapeuta pomoże Panu krok po kroku zrozumieć, co się z Panem dzieje i dlaczego. Będzie Pan mógł obiektywnie przyjrzeć się sobie i swoim doświadczeniom.

Jeśli zależy Panu na tej relacji, a wszystko na to wskazuje, że tak jest, to czas o nią zawalczyć i popracować nad sobą i swoimi emocjami.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mąż ma obsesję na punkcie seksu. Jak uratować nasze małżeństwo?

Mąż ma obsesję na punkcie seksu. Jak uratować nasze małżeństwo?

Obsesja na punkcie seksu u męża

Nie wiem, jak uratować nasze małżeństwo. Jesteśmy ze sobą 12 lat. Mąż od 2 lat ma obsesję na punkcie seksu. Ciągle mu mało, a kiedy już jest tak jak chce, to coś zawsze jest nie tak – a to pozycja, a to za krótko, brak przebrania. Po seksie natychmiast zaczyna znów o tym rozmowę. Jeśli według niego było dobrze to żąda tego co dzień, a najlepiej w każdej wolnej chwili kiedy on chce.

Jak odmawiam, ponieważ mamy 2 dzieci (w wieku 12 i 4 lat) to obraża się i całymi tygodniami nie rozmawiamy. Wtedy ogląda filmy porno i się masturbuje. Sam ciągle nakręca się do takich scen erotycznych, a później tego wszystkiego oczekuje ode mnie.

Nie potrafię spełniać już jego oczekiwań a seks zaczął być obowiązkiem. Jak nie jest obrażony o kwestie seksu, to właśnie o seks ciągle się kłócimy. Żąda ciągle czegoś więcej, a mi już braknie sił. Cały czas chce się o to kłócić. Jest bardzo nerwowy, ciągle krzyczy na dzieci i obwinia je i mnie o to, że nie chcą się wcześniej położyć – w wiadomym celu. Nie ma z nim innej rozmowy. Wszystko argumentuje brakiem seksu. Jest coraz gorzej, a mi już brak sił.

Odpowiedź psychologa

Pani Dominiko,

z listu, który Pani przysłała wynika, że seks stał się dla męża aktywnością, która pozwala mu prawdopodobnie rozładować napięcie. Z tego co Pani napisała, jest aktywnością, do której mąż dąży w każdej wolnej chwili. Jeśli nie spełnia Pani oczekiwań męża staje się nerwowy, krzyczy, obraża na długie tygodnie. Prawdopodobnie wywołuje to u Pani trudne emocje wraz z poczuciem winy i wyrzutami sumienia. Godzi się Pani, spełnia oczekiwania męża jednak nie przynoszą one spokoju, porozumienia i dobrej atmosfery w relacji.

Pani Dominiko, sytuacja wygląda na poważną i wymaga pomocy profesjonalisty. Zachowania, które Pani opisuje najprawdopodobniej wskazują na uzależnienie od seksu. Seks, oglądanie treści pornograficznych, masturbacja służą mężowi w regulowaniu emocjami. Z chwilą braku dostępu do tych czynności staje się nerwowy, krzyczy, obwinia dzieci i Panią.

Pani Dominiko zachęcam Panią do podjęcia spokojnej rozmowy z mężem, tak aby mogła Pani opowiedzieć o własnych odczuciach wobec tego co się aktualnie dzieje w relacji/rodzinie. Warto, aby Pani podkreślała co myśli, co czuje w tej sytuacji. Ważne, aby w rozmowie nie podejmowała Pani oceny zachowań męża oraz unikała krytyki.

Pomoc psychoterapeuty (h3)

Zachęcam również Panią do kontaktu z psychoterapeutą, tak, aby w atmosferze spokoju mogła Pani przyjrzeć się swoim przemyśleniom, emocjom i potrzebom wynikającym z tej sytuacji. Pomocna będzie wiedza na temat tego, jak postępować, radzić sobie w konkretnych sytuacjach, jak stawiać granice oraz jak chronić siebie i dzieci. W kolejnym kroku warto podjąć kontakt z terapeutą pary, który pomoże w odbudowaniu cennej relacji z mężem. Pomoc w ramach NFZ otrzyma Pani w Poradniach Leczenia Uzależnień i Współuzależnienia, których placówki znajdują się na terenie całego kraju.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Koronawirus - jakie trudności ujawnia w związku?

Koronawirus – jakie trudności ujawnia w związku?

Pandemia koronawirusa sprawiła, że dziś prawie wszyscy funkcjonujemy w innej rzeczywistości, niż jeszcze miesiąc temu. Nagłe, długotrwałe przebywanie w domu może odbić się negatywnie nie tylko na naszym zdrowiu czy pracy, ale również na naszym życiu rodzinnym i związkach. Jak przetrwać ten trudny czas?

Wielu z nas zostało niedawno postawionych w sytuacji nietypowej dla związków i życia rodzinnego. Dlaczego? Nagle pracę, czas wolny i czas z rodziną zmuszeni jesteśmy spędzać w tej samej przestrzeni. Lęk, który pojawia się wskutek tego, co się dzieje, jest jak najbardziej normalny i zrozumiały. Mamy 50% szans na to, że dzięki temu, że zostajemy w domach, że jesteśmy odcięci od aktywności zewnętrznej, mamy szansę na ponowne budowanie naszych relacji. Ale mamy także 50% szansy na to, że w tym byciu razem, pozostawaniu w izolacji, możemy pogłębić nasze konflikty i już istniejące problemy. Możemy się też jeszcze bardziej od siebie oddalić.

Koronawirus – jaki jest to czas dla związku?

Trwająca i przedłużająca się pandemia koronawirusa odbiera nam nasze poprzednie życie. Nic nie jest takie, jak jeszcze kilkanaście dni temu. Nasze domy stały się teraz miejscem pracy, odpoczynku, szkołą i przedszkolem dla dzieci. Dla wielu par to trudny okres. Dlaczego tak jest? Co ten czas – spędzony wspólnie, ale jednak pod przymusem – ujawnia o związku? Jakie trudności mogą przeżywać partnerzy, kiedy z konieczności pozostają razem w domu przez wiele dni? Jak zadbać o dobrostan psychiczny swój oraz partnera? Czy emocje towarzyszące nam w tym trudnym czasie mogą jakoś wzmocnić parę? Co zrobić, żeby ten czas upłynął nam w jak najlepszej atmosferze? Jak uniknąć kłótni i konfliktów lub jak kłócić się zdrowo? Jaki jest to czas dla relacji?

Urealnienie relacji

Wszystkim nam towarzyszy lęk. Zostajemy w domach, jesteśmy bliżej siebie, jesteśmy w izolacji i możemy poznać siebie jeszcze bardziej. To czas wyzwania, czas urealnienia naszych relacji. Dostrzegamy coś nowego w nas i w naszym partnerze. To też taki czas, kiedy możemy się siebie nauczyć. Może się jednak okazać, że jest to bolesna lekcja. Póki ludzie są ze sobą, to ciągle można jeszcze coś zrobić. Póki się ze sobą spotykają, to mają wpływ na sytuację. Zmienia się struktura życia. Z tego, co tworzyło naszą rzeczywistość, wszystkie aktywności zewnętrzne, zobowiązania zewnętrzne, czasem ucieczki zewnętrzne, albo sposoby radzenia sobie, niewiele zostaje, a właściwie znika i musimy odnaleźć się w domu, gdzie i my, nasz mąż i dzieci są dostępni 24h.

Zdarza się, że burzy się także nasze wyobrażenie o partnerze. Zamiast porannego widoku tego atrakcyjnego, zadbanego, aktywnego mężczyzny, codziennie widzę leżącego na kanapie z paczką chipsów lenia w wyciągniętym dresie. Biernego faceta, któremu nic się nie chce i tylko ogląda seriale. Ale możemy także zobaczyć inne oblicze naszego męża. Nagle okazuje się, że nasz mąż, który przed pandemią nie miał czasu na zabawy z dziećmi, był wiecznie zajęty i zmęczony, świetnie odnajduje się, jako pełnoetatowy tata, a pomysłami na wspólne harce i zabawy bije nas na głowę.

W tym czasie na pewno niejednokrotnie siebie zaskoczymy, gdyż zobaczymy siebie w zupełnie nowym wymiarze, staniemy wśród nowych wyzwań. To, co się dzieje w związku nie jest przecież tylko sumą naszych cech osobowościowych. Jest efektem tego, co jest między nami, tego, co między sobą wytworzyliśmy. Jest to też czas na urealnienie więzi związku. Dobry związek jest realny, autentyczny, ale nie zawsze musi być wprost przyjemny.

Czas ujawniania emocji

Teraz uczymy się na nowo, co to znaczy być ze sobą. Dla wielu związków kwarantanna będzie czasem weryfikacji. Ważne jest, aby ujawniać swoje emocje, mówić o tym, co się z nami dzieje. Ten czas, w którym wszyscy się teraz znajdujemy, ma też jedną cudowną właściwość – jest czasem przyzwolenia na ujawnianie emocji.

Nasze dzieci mogą uczyć się od nas nazywania emocji, pokazywania ich. Warto mówić o tęsknocie, o poczuciu niewiadomej, lęku przed nieznanym, o samotności, o tym, czym jest relacja, w której jesteśmy, nazywać to, za czym tęsknimy i z czym mamy trudność. Ale także o radości z tego, że jesteśmy razem i mamy czas dla siebie. Potrzebujemy tych zapewnień. Potrzebujemy odwagi w wyrażaniu uczuć. Bardzo potrzebujemy akceptacji i potwierdzenia emocjonalnego. Zgadzam się, że cała sytuacja jest ciężka dla wszystkich, niebezpieczna i nie do końca przewidywalna, ale też ma swoje zalety. Obecny kryzys to także weryfikacja wartości, którymi się kierujemy.

Codzienna rutyna i własna przestrzeń

Czy istnieje coś takiego, jak codzienna rutyna w tym czasie? Wielu parom jest to obce. Znajdują wiele zajęć, atrakcji, na które normalnie nie mieliby czasu, chociażby ćwiczenie w duecie, wspólny taniec i gotowanie. Mamy teraz swoiste zawieszenie codzienności, jaką znamy. Dobra jest pewna powtarzalność rytuałów ale nie sama rutyna. Rutyna jest niebezpieczna, gdyż staje się powtarzalną codziennością, która zabija bliskość. Przestajemy patrzeć na siebie z wyjątkowością, już się tak nie staramy np. w ubiorze, stajemy się szarzy i przestajemy się zauważać.

Trzeba sobie też dać przestrzeń. Nie chodzi o to, że mamy siedzieć ciągle ze sobą. Nie musimy też być ciągle czymś zaskakiwani przez naszego partnera. Spędzajmy czas razem, ale też osobno. Każdy z nas potrzebuje znaleźć kącik czy fotel dla siebie, jeśli nie mamy do dyspozycji całego pokoju. Warto rozmawiać i komunikować – idę do sypialni poczytać czy potrzebuję kwadransa na relaksującą kąpiel. Potrzebujemy także intymności. Nie tylko fizyczności, ale dzielenia się swoimi myślami, przeżyciami. Warto skupić się nie na ocenianiu partnera ale słuchaniu drugiego człowieka. Może odkryjemy, że mamy obok siebie ultra ciekawego i interesującego człowieka?

Dbajmy o siebie!

Ważnym czynnikiem w utrzymaniu dobrego związku jest również udane życie seksualne. Jeśli nam dobrze ze sobą, to zaspokajamy potrzeby związane z namiętnością. Może warto popracować w obecnej izolacji nad tą sferą, a przynajmniej o niej nie zapominać?

W chwilach stresu pomocne są ćwiczenia fizyczne, które zmniejszają wpływ adrenaliny na nasze ciało i umysł. Nie należy również izolować się od naszych bliskich. Relacje osobiste są bardzo ważne dla poprawy nastroju, zachowania dystansu, odwrócenia uwagi od niepokojących spraw. Warto dzwonić do znajomych i rodziny, wspierać się, interesować sobą. Ten czas można także wykorzystać na integrację z dziećmi, nadrobienie zaległości w edukacji czy uporządkowaniu balkonu lub ogródka.

Zadbajmy o to, aby mieć od swoich bliskich wsparcie emocjonalne i aby wspierać innych. Pozwólmy sobie na utrzymanie dobrych relacji i więzi z ludźmi w tym trudnym czasie, ale pamiętajmy, aby nie wierzyć w każdą plotkę. Warto także poznać sposoby łączenia się z systemami wsparcia, takimi jak psychoterapia online lub wsparcia telefonicznego. Po prostu dbajmy o siebie i o naszych bliskich!

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.