Mąż złamał daną mi obietnicę - po wypadku miał przestać jeździć na motocyklu. Czy mimo to, możemy wypracować jakiś kompromis w związku?

Mąż złamał daną mi obietnicę – po wypadku miał przestać jeździć na motocyklu. Czy mimo to, możemy wypracować jakiś kompromis w związku?

Witam, na początku powiem w skrócie o sobie, o nas. Jesteśmy od 15 lat małżeństwem, mamy po 39 lat. Posiadamy dwójkę cudownych dzieci (5 i 9 lat). Potrzebuję porady, pomocy – jak rozmawiać z mężem albo jak uporać się ze swoimi emocjami?

Rok temu mój mąż stwierdził, że kupuje motocykl. Dla mnie była to decyzja szokująca, bo wiadomo jak niebezpieczna jest to zabawa (choć on twierdzi, że to stereotypy, ale jednak skądś się wzięły…). Nie byłam w stanie zrozumieć, zresztą dalej nie mogę, jak można mając dwójkę małych dzieci, myśleć tak egoistycznie o sobie. Dla mnie świadome podejmowanie takiego ryzyka i narażanie życia, a co najmniej zdrowia jest wyborem: „dla mnie ważniejsza jest moja przyjemność niż miłość do moich dzieci”.

Martwię się o życie męża

Było kilka miesięcy rozmów, kłótni, cichych dni. W końcu ze łzami w oczach się zgodziłam, bo nie miałam innego wyboru. Każdy jego wyjazd był dla mnie stresem – czy wróci, czy jeszcze zobaczy dzieci, czy nic mu się nie stanie. Spisaliśmy naszą umowę, a w niej między innymi punkt, że nie bierze dzieci na żadną przejażdżkę, nie jeździ po centrum miasta i, że po pierwszym wypadku kończy przygodę z motorem. Wiedziałam, że prędzej czy później wypadek będzie i miałam tylko nadzieję, że nie ucierpi.

Dwa tygodnie temu miał wypadek. Przeleciał nad maską, zderzył się z autem, na szczęście przy małej prędkości. Zaczęła mu puchnąć noga, pół dnia w szpitalu. Na szczęście okazało się, że jest tylko stłuczona. Wrócił do domu po godz. 23, a nasz synek do 22 nie mógł zasnąć bojąc się o tatę, choć to tylko noga. Nie wyobrażam sobie, że miałabym kiedyś być z dziećmi w sytuacji, gdy tata walczyłby o życie… Dla mnie sprawa była jasna – pierwszy wypadek, zgodnie z umową, kończy tę zabawę. Dziś mi obwieścił, że będzie jeździł dalej, że zrywa umowę, że ma „taki fun”, że z tego nie zrezygnuje.

Nie wiem, co mam robić. Jest mi tak cholernie smutno, przykro, bo nie tak się umawialiśmy, bo nie chcę by moje dzieci miały tatę na wózku, by nigdy z nim już nie wyszły na rower, nie mówiąc o gorszej tragedii. Pomóżcie proszę. Ja mu to wszystko mówię, że się martwię, że nie chcę żeby jeździł, bo ma dzieci, które kocha, bo ma dla kogo żyć. Wróciliśmy do początku sprzed roku… Tylko teraz jest o tyle gorzej, że złamał daną mi obietnicę. Nie mogę mu ufać i wierzyć, bo widać, że dane słowo nic dla niego nie znaczy. Po tylu latach razem to też boli.

Odpowiedź psychologa

Pani Aleksandro,

z Pani wypowiedzi wybrzmiewa głęboki smutek, troska o męża, ale i bezradność. Rozumiem, że ta bezradność wynika z trudności porozumienia się z mężem. Czy to pierwszy tak poważny konflikt w Państwa małżeństwie? Jak sobie Państwo radziliście z dotychczasowymi konfliktami? Jak je rozwiązywaliście?

Napisała Pani, że mąż złamał umowę, ponieważ po pierwszym wypadku miał zakończyć przygodę z motorem. Być może zgodził się na warunek o rezygnacji z tego sportu, ponieważ wydawało mu się to niemożliwe. W momencie, gdy tego doświadczył, trudno mu pożegnać się z tym na czym mu bardzo zależy. Z jakichś powodów motocykl jest dla męża bardzo ważny. Myślę, że nie tylko o „fun” tu chodzi, choć mąż może tego nie mówić lub tego sobie nie uświadamiać.

W tej umowie było jeszcze kilka innych zapisów. Czy pozostałe również złamał? Jeżeli złamał wszystkie warunki umowy, zasadnym jest stwierdzenie, że „nie mogę mu ufać”. Ale jeżeli złamał jeden warunek, to nie znaczy, że złamał całą umowę. Wówczas założenie, że „nie mogę mu ufać” może być mocno na wyrost. Chyba, że takich sytuacji w Państwa wspólnym życiu było o wiele więcej i stąd to poczucie braku ufności.

Czy jest możliwe, aby wypracować kompromis? Czym będzie kompromis? Na pewno nie „albo będzie po mojemu albo po twojemu”. Jeżeli Państwo założycie, że Wam na sobie zależy i że chcecie dla siebie tego co dobre, to uważam, że jest możliwy kompromis.

W kwestii motocyklu macie Państwo odmienne oczekiwania i potrzeby, co rodzi duży konflikt między Wami. Jeżeli trudno się Państwu usłyszeć i zrozumieć, to gorąco zachęcam do konsultacji z psychoterapeutą pary

Skutecznie pomagamy w rozwiązaniu problemów komunikacji między partnerami. Pracujemy także online.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *