Wpisy

Jestem prawiczkiem. Obawiam się reakcji przyszłej dziewczyny.

Jestem prawiczkiem. Obawiam się reakcji przyszłej dziewczyny.

Dzień dobry,

mam 25 lat i jestem prawiczkiem. Dodam, że to, że nie byłem z dziewczyną wynika wyłącznie z tego, że nie poznałem jeszcze odpowiedniej. Mam powodzenie, nie mam problemu z poznawaniem dziewczyn. Ale od pewnego czasu mam obawy, że jak powiem o tym przyszłej dziewczynie to ona mnie odrzuci i uzna za gorszego. Przez to odczuwam lęk i stres.

Jeżeli czeka Pan z rozpoczęciem współżycia na odpowiednią dziewczynę, to wnioskuję, że jest to dla Pana ważny aspekt relacji. Jeśli spotka Pan kobietę, z którą poczuje się Pan bezpiecznie i szczerze z nią porozmawia – powie o swoich obawach dotyczących odrzucenia, dlaczego to dla Pana ważne – to prawda i otwarte mówienie o emocjach jest najlepszym fundamentem do budowania mocnej, zaangażowanej relacji opartej na zaufaniu i szacunku.

W ten sposób pokaże Pan jak ważną jest dla Pana osobą. Jeśli będzie równie zaangażowana co Pan, nie będzie to miało dla niej znaczenia. Jeśli natomiast byłoby to przyczyną odrzucenia – znak, że Państwa wartości się rozmijają.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Lęk przed zmianami - dlaczego boimy się nowych wyzwań?

Lęk przed zmianami – dlaczego boimy się nowych wyzwań?

Świat atakujący nas „nowymi możliwościami”, wszechobecne sugestie „wyjścia ze strefy komfortu”, mnóstwo okazji do transformacji każdej sfery naszego życia, a my…

Nietrudno o udowodnienie twierdzenia, że naszym życiem rządzą paradoksy, jednak jeden z nich jest szczególnie odczuwalny. Z jednej strony wszyscy wiemy (choć nie zawsze chcemy się z tym pogodzić), że jedyne co jest stałe w życiu to ciągłe zmiany, z drugiej zaś mamy nieustającą tendencję do prób zatrzymania tego co już osiągnęliśmy, co stało się naszym oswojonym otoczeniem. Wiele z tych spraw dotyczy poczucia bezpieczeństwa i realnej stabilności, lub tworzy największe wartości naszego życia – związki, rodzinę, pozycję zawodową i społeczną.

Dlaczego boimy się zmian w życiu?

Nie ma chyba osoby, która nie odczuwa strachu przed zmianami, nowymi sytuacjami. Nawet ludzie reagujący ekscytacją lub podnieceniem na pojawiające się wyzwanie, mają do czynienia tak naprawdę z lękiem, w inny sposób przyswojonym przez ich mózg. Każdy z nas ma inny charakter, a tym samym własny sposób na przeżywanie zmienności otoczenia. Co jednak, jeśli zamiast twórczego radzenia sobie z tą cechą życia dopada nas obawa zbyt silna, aby skorzystać z nowej szansy albo zmienić coś co nam szkodzi? Lęk przed zmianami, jest naszym wiernym towarzyszem – czasem sprawdzonym obrońcą, ale częstokroć bardzo skutecznym sabotażystą realizacji naszych potrzeb.

Stabilność otoczenia, powtarzalność zachowań i konsekwencji, od urodzenia tworzą nasze wrażenie bezpieczeństwa. Kształtujemy się poprzez utrwalanie wzorców zachowań i nasze pierwsze odczucie „spokoju” powstaje właśnie dzięki wrażeniu trwałości świata. Z czasem jednak dziecko powinno rozwijać swoją „odwagę” w eksploracji świata. Uczyć się nowych sposobów relacji z otoczeniem, także po to aby umieć zrozumieć konsekwencje swoich działań. Jeśli ten naturalny i konieczny rozwój będzie hamowany przez nadopiekuńczość rodziców (wynikającą najczęściej z miłości i pragnienia ochrony dziecka), może utrwalić się skojarzenie „nowego” z czymś zagrażającym oraz niski poziom zaufania do własnych umiejętności. Jeśli dołożyć do tego strach przed porażką, obecny w każdym z nas i wzmacniany doświadczonymi klęskami, łatwo wpaść w pętlę lęku przed wszystkim co niesie zmianę.

Lęk przed nowymi sytuacjami

Doświadczenie blokujących naszą kreatywność obaw, może się wyrażać w obrębie świadomości – wiemy wtedy co nas blokuje, umiemy połączyć sytuację z czynnikiem stresującym. Znacznie trudniejsze jest rozpoznanie lęków osadzonych w nieświadomości. Najczęściej brak tu wyraźnego łącznika pomiędzy przyczynami a objawami. Pacjenci opisują te pozornie z niczym nie związane napięcia jako niezrozumiałe. Dopiero głębsza rozmowa uświadamia, że zbliża się np. zmiana pracy, przeprowadzka lub inne ważne życiowo wyzwanie.

Tego rodzaju ukryte rozterki mogą przybrać formę objawów psychosomatycznych a nawet nerwic: żołądka, serca itp. Opisane objawy świadczą o zaburzonej samoregulacji naszej psychiki i powinny być sygnałem do zajęcia się sobą. Czasem wystarczy zwierzyć się komuś bliskiemu. Uzyskać wsparcie polegające na szczerej rozmowie, w której uświadomimy sobie, że obawy których doświadczamy nie są czymś niezwykłym ani wstydliwym. Jeśli to nie wystarczy warto sięgnąć po pomoc terapeuty – będzie to okazja, aby bliżej przyjrzeć się napięciu, trafnie je nazwać i poszukać komfortowego sposobu poradzenia sobie z lękiem przed zmianami i związanymi z nim ograniczeniami.

Jak przezwyciężyć strach przed nowymi wyzwaniami?

Należy pamiętać, że każdy z nas ma niepowtarzalny sposób radzenia sobie z życiowymi wyzwaniami. Zatem wszechobecne wezwania do „przełamywania siebie” nie są wcale uniwersalną i każdorazowo wskazaną metodą postępowania. Ostrożność może być silnym zasobem życiowym. Dopóki gruntownie nie blokuje naszego rozwoju a wspiera poczucie bezpieczeństwa należy podejść do niej z szacunkiem.

Jeśli jednak czujemy, że potrzebujemy „zmiany w sposobie radzenia sobie ze zmianami” spróbujmy przede wszystkim zrozumieć co się z nami dzieje, jak odczuwamy napięcie i lęk przed zmianami. Dopiero świadomość tego procesu otworzy drogę do skonfrontowania się z naszymi fantazjami o konsekwencjach zmian i zracjonalizowania ich. Jeśli dojdziemy do tego etapu, będziemy mogli zastanowić się nad skutecznym sposobem i tempem eksperymentowania.

Ktoś, kto przez lata zachowywał się bardzo zachowawczo powinien pomyśleć o metodzie małych kroków. Opór przed ryzykiem można zamienić na twórcze sposoby jego ograniczenia, strach przed konsekwencjami na ich przewidywanie i dobieranie strategii zmian pozbawionej brawury. Wszystko to powinno się odbywać w dopasowanym do nas tempie – nie bójmy się dać sobie czasu na przystosowanie się do nowego.

Skutecznie leczymy zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Lęk separacyjny i jego konsekwencje w dorosłym życiu

Tak jak zostało to już opisane w poprzednim artykule lęki separacyjne występują od około ósmego do dziesiątego miesiąca życia dziecka.

W poprzednim artykule podkreślono wagę odpowiedzi emocjonalnej matki na lęki separacyjne u dziecka. Wszystkie popularne poradniki, portale dla mam i inne tego typu publikacje zachęcają oczywiście do przyjmowania lęków dziecka jako naturalnego etapu jego rozwoju. Dodatkowo proponują, zwłaszcza młodym mamom, konkretne sposoby postępowania wobec niewątpliwych utrudnień, jakie te lęki powodują w sprawowaniu opieki i wychowywaniu dziecka.

Jak reakcje bliskich wpływają na lęki separacyjne?

Jeżeli mama czy inne ważne dla dziecka osoby z otoczenia reagują zaskoczeniem, własnym lękiem, zniecierpliwieniem i stresem wynikającym z bezradności, to u dziecka powoduje to nasilenie lęków. Dochodzi tu do głosu również takie zjawisko jakim jest odczuwanie przez dziecko nadmiernej ważności tego przeżycia wśród innych przeżyć. Reakcje mamy towarzyszące lękom separacyjnym stają się po prostu wyraziste na tle jej zachowania bardziej ustabilizowanych, spokojnych sytuacjach.

Dziecko zaczyna uczyć się tego, że jest w stanie wywołać silną, choćby nawet negatywną reakcję u mamy poprzez np. krzyk i płacz w proteście na jej oddalanie się. Przeżycia międzyludzkie w procesie rozwoju osobowości i w życiu, na każdym etapie rozwoju są najsilniejszymi i najważniejszymi przeżyciami, jakie doświadczamy. Satysfakcja z wywierania wpływu na innych, a zwłaszcza na ważne dla nas osoby, to jedna z najważniejszych i najsilniejszych satysfakcji, jakie przeżywamy.

Dlaczego dzieci narażają się na nieprzyjemne dla nich reakcje?

Paradoks polega na tym, że dziecko, żeby wywołać zainteresowanie i żywą reakcję mamy, opiekunów i innych ważnych osób, przejawia zachowania dla niego samego nieprzyjemne i niepożądane. Chce zwrócić na siebie uwagę, która jest wartością samą w sobie. Można powiedzieć, że dziecku jest trochę „wszystko jedno” czy emocje i reakcja rodziców jest pozytywna czy negatywna. Wiele dzieci nie mogąc doczekać się dostatecznego poziomu uwagi i reakcji ze strony otoczenia zauważa, że dorośli mają zwyczaj silnego reagowania zwłaszcza na to, co negatywne. Dziecko wyprowadza z tego wniosek, że w takim razie warto nawet zachowywać się w sposób wywołujący kary, ale jednak uzyskiwać satysfakcję zwracając na siebie uwagę.

Taka postawa u dziecka, potem u nastolatka, a potem u dorosłego może się utrwalić.

Jakie są konsekwencje lęków separacyjnych w dorosłym życiu?

Taki separacyjny w swoich początkach lęk przed odrzuceniem może powodować sytuację w której np. kobiety wolą skrajne przemocowego agresywnego męża niż samotność (statystycznie rzadziej, bywa że dotyczy to również mężczyzn). Czasem przejawia się to w życiu dorosłych już ludzi w zabawny sposób, który możemy obserwować np. w czasie spotkań towarzyskich.  Rozstawanie się z kimś po spotkaniu towarzyskim może być dla niektórych osób prawdziwym problemem emocjonalnym. 

Przejawem takiej postawy bywają także nasilone kontakty sms, telefoniczne czy mailowe, których częstość stała się w obecnych czasach w relacjach rodzinnych, towarzyskich i miłosnych często czynnikiem prawdziwie destrukcyjnym. Osoby z syndromem lęku separacyjnego wykorzystując środki komunikacji elektronicznej, jak gdyby starają się nie dopuścić do rzeczywistej „osobności” drugiej osoby.

Oczywiście za takimi zachowaniami stoi o wiele więcej złożonych przyczyn, niż utrwalone leki separacyjne. Nie mniej jednak może to być ważny czynnik choćby dlatego, że są to pierwsze lęki społeczne doświadczane z takim nasileniem w życiu 8-9 miesięcznego dziecka. Stąd płynie ważność właściwej pomocy dziecku w uczeniu się, radzenia sobie z emocjami na tym etapie. Inaczej zachodzi rzeczywiste ryzyko, że „do końca życia” może wpisywać się w przeżywanie relacji międzyludzkich schemat obawy przed zostawieniem, porzuceniem, a nawet krótkim rozstaniem.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Widok krwi mnie przeraża. Jak pokonać ten strach?

Widok krwi mnie przeraża. Jak przezwyciężyć ten strach?

Dzień dobry,
Od dzieciństwa odczuwam lęk na widok krwi. Podczas pobierania jej w przychodni, momentalnie robi mi się słabo, mam zawroty głowy i jestem cały blady. Podobnie dzieje się podczas oglądania filmów z krwią. Opisane zjawisko spotkało mnie w szkole i na teoretycznych lekcjach prawa jazdy. Obecnie mam 19 lat i postanowiłem udać się z tym problemem do psychoterapeuty, ponieważ w internecie przeczytałem, że są to objawy hemofobii – lęku przed krwią i da się to wyleczyć.

Jednak diagnoza pani psycholog i jej rady przeszły najśmielsze moje oczekiwania. Pani zasugerowała mi, że mam dziecinne myślenie i zachowuje się egoistycznie. Będąc bladym podczas pobrania krwi, chcę wzbudzić tylko troskę i poczucie opieki ze strony pielęgniarki. Jednak gdy stwierdziłem, że nie do końca tak jest, ponieważ powyższe objawy są niezależne ode mnie, to pani psycholog zaprzeczyła i zaczęła narzucać mi, że każdy ma kontrolę nad swoim organizmem. Właściwie to żałowałem, że w ogóle poszedłem na tę terapię, ponieważ usłyszałem jeszcze, że mężczyźni są generalnie egoistyczni i oczekują stałej opieki kobiet. Proszę o poradę. Czy kwestię lęku przed krwią próbować uleczyć u innego psychoterapeuty? Czy może zostawić ten problem “w spokoju”, ze względu na rzadkość jego występowania.

Panie Damianie,

Objawy, które Pan opisuje faktycznie mogą świadczyć o hemofobii, czyli lęku przed krwią i wszystkim co się z nią wiąże. Do stwierdzenia każdego z zaburzeń konieczna jest dokładniejsza weryfikacja przeżywanych trudności dlatego proszę nie traktować mojej opinii jako ostatecznej diagnozy.

Jeśli chodzi o psychoterapię – miał Pan bardzo dobrą intuicję. Hemofobię, jak i wszelkie inne rodzaje fobii, można, a wręcz zaleca się, aby leczyć w procesie psychoterapii. Zachęcam tu do terapii w nurcie poznawczo-behawioralnym, w którym proces leczenia, choć nie należy do najłatwiejszych, jest, zgodnie z wieloma badaniami, najskuteczniejszy.

Chciałabym się jeszcze odnieść do opisanego przez Pana doświadczenia odbytej sesji terapeutycznej. Nie wiem na jakiej podstawie terapeutka wydała swoją opinię, więc trudno mi ocenić zasadność kierunku wyjaśnienia problemu. Przykro mi jednak, że doświadczył Pan dość krytycznej oceny nie tyle problemu, co własnej osoby.

Mam nadzieję, że mimo wszystko znajdzie Pan w sobie przestrzeń i motywację do podjęcia leczenia u innego psychoterapeuty, który w przystępny sposób pomoże Panu zrozumieć problem i zaproponuje sposób jego rozwiązania.

Skutecznie leczymy zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jestem niezaradna życiowo. Jak przestać się bać i zacząć żyć?

Jestem niezaradna życiowo. Jak przestać się bać i zacząć żyć?

Mam 24 lata i jestem kompletnie niezaradna życiowo. Mieszkam z rodzicami, nie mam pracy, wszystko za mnie się załatwia – nawet wizyty u lekarza. Odczuwam lęk przed samodzielnym pójściem w nieznane miejsce lub też takie, w którym byłam tylko raz. Nie pojadę autobusem ani pociągiem, którym wcześniej nie jechałam z kimś i którego trasy nie znam na pamięć. Nie pójdę do urzędu załatwić żadnych spraw  – po prostu mnie to przeraża. Boję się, że się zgubię, że nie będę wiedziała jak mam załatwić daną sprawę, co powiedzieć, itd. Unikam też kontaktów z innymi ludźmi, o ile są to nieznajomi, ze znajomymi i rodziną nie mam problemów. Boję się iść do pracy. Obawiam się, że nie będę wiedziała co mam robić, jak postępować z pracodawcą, jak załatwiać formalności i jestem jednocześnie pewna, że nie będę się nadawała.

W swoim odczuciu jestem głupią osobą, niewartościową i bardzo niezaradną życiowo. Wszystkiego się boję i od wszystkiego uciekam. Prawie w ogóle nie odczuwam radości, ponieważ w mojej codzienności dominuje lęk, stres i strach, który wszystko inne przyćmiewa. Czuję się przegrana. Od mniej więcej 15 roku życia, cierpię na depresję i nerwicę. Leczyłam się psychiatrycznie i chodziłam na terapię do psychologa, trochę pomogło. Nigdy nie byłam w związku, czuję się niewystarczająca. Boję się tego, że osoba z którą bym się związała, zobaczyłaby w końcu wszystkie moje braki, znudziłaby się mną i zostawiła. Chciałabym się w końcu usamodzielnić, przestać być pasożytem i ciężarem dla rodziny. Chciałabym przestać się bać, że sobie nie poradzę. Tylko zastanawiam się, czy to jest możliwe, bo zaczynam tracić nadzieję. Bardzo proszę o radę.

Pani Martyno,

To, co Pani sobie uświadamia, to już jest początek zmiany na dobre. Samoświadomość jest do zmiany niezbędna, zwłaszcza, gdy jest do tego wola i motywacja. W wieku 24 lat można jeszcze bardzo dużo osiągnąć, a nabyta wiedza życiowa będzie w tym pomocna.

Z opisu wnioskuję, że rodzice są wobec Pani nadopiekuńczy, czyli wyręczający prawie we wszystkim, ale tym samym uczący bezradności. Zachęcam do przeczytania artykułu, w którym szczegółowo opisałam przyczyny i skutki nadopiekuńczego stylu wychowania.

Bardzo dobrze, że czuje Pani chęć do usamodzielnienia się, co w połączeniu z wytrwałością w tym postanowieniu jest jak najbardziej możliwe do zrealizowania. Na pewno przydatna będzie psychoterapia, dzięki której łatwiej będzie rozpocząć ten proces. W przeszłości terapia pomogła Pani, więc i tym razem, dzięki nastawieniu na zmianę,  jej skuteczność jest wysoce prawdopodobna.

Co warto zmienić? Przede wszystkim myślenie o sobie – trzeba uwierzyć w siebie, w możliwość zmiany swojego życia poprzez stopniowe wejście w dorosłe życie. Jeśli czegoś naprawdę chcemy, to mobilizują się w nas wszystkie siły potrzebne do zrealizowania danego celu.

Jako pierwszy krok zalecałabym zapisanie się do psychologa, a najlepiej do psychoterapeuty. Co jest w tym istotne – opisałam w tekście. Sugeruję rozważenie wspólnie z psychologiem uczestnictwa w terapii grupowej, a być może też wspomagania farmakologicznego, np. przeciwdepresyjnego.

Równolegle proponuję wspieranie się lekturą (poradniki, Internet) na temat wiary w siebie, poczucia własnej wartości, radzenia sobie z lękiem, nieśmiałością itp. Proponuję dobrać ją sobie tak, aby treść była dla Pani przystępna.

Drugim krokiem powinna być praca zarobkowa – nawet najprostsza, po to, aby nabrać świadomości, że jest to w ogóle możliwe do zrealizowania. Samo codzienne pokonywanie drogi z domu do pracy będzie treningiem samodzielności. Obawy o nieporadność w pracy są wynikiem lęku przed tym. Jednak trzeba mieć też na uwadze, że wielu ludzi znajduje sobie pracę, czasem w innym kraju, nie znając języka ani obyczajów innej społeczności, ale z czasem następuje tzw. adaptacja do nowej sytuacji w danym środowisku. Wraz z poznaniem zasad, które obowiązują w miejscu pracy, pojawi się oswojenie. Trzeba po prostu spróbować i przekonać się, że nie taki diabeł straszny, jakiego malują. O stresie w pracy napisałam w tekście.

Jeśli chodzi o załatwianie różnego rodzaju spraw w urzędach, to stopniowo będzie Pani przyzwyczajała się do tego typu rzeczy. Nikt nie musi umieć wszystkiego od razu, poza tym spraw urzędowych nie załatwia się codziennie. Dobrym treningiem dla Pani może być robienie zakupów, wysyłanie listów na poczcie, zaniesienie ubrania do pralni, itp.

Trzecim krokiem mogłaby być wyprowadzka od rodziców. Na początku np. do wynajmowanego pokoju – będzie to kolejny trening usamodzielniania się. Bywając wśród ludzi, łatwiej jest spotkać kogoś bliskiego. Być może pozna Pani kogoś i razem zamieszkacie.

W związkach rzeczywiście bywa tak, że poznajemy braki partnera – to drugi etap znajomości, bo na początku jesteśmy zachwyceni drugą osobą. Prawdziwe uczucie pozwala zaakceptować kogoś wraz z wadami, ale warto na bieżąco doceniać zalety partnera. Proszę pamiętać, że mimo negatywnego myślenia o sobie, Pani również posiada dobre cechy, wystarczy po prostu je dostrzegać i doceniać.

Zachęcam do zapoznania się z artykułem o trudnościach w nawiązaniu bliskiej relacji.

Do zrealizowania wyżej opisanego planu potrzeba czasu oraz cierpliwości i wytrwałości. Oczywiście zdarzać się będą chwile słabości, które przytrafiają się każdemu. Należy je jednak traktować jako przejściowe trudności na drodze do satysfakcji z osiągnięcia sukcesu, którego Pani życzę.

Masz podobny problem? Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu depresji.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mam dwadzieścia pięć lat i nigdy nie byłam w związku. Co mam zrobić, aby się zmienić?

Mam dwadzieścia pięć lat i nigdy nie byłam w związku. Co mam zrobić, aby się zmienić?

Jestem dwudziestopięcioletnią kobietą i wielkim problemem jest dla mnie kwestia relacji damsko-męskich. Nigdy nie byłam z nikim w związku. Z biegiem czasu zaczęły mnie męczyć moje własne reakcje, których nie jestem w stanie do końca zrozumieć, ani kontrolować. Gdy ktoś pojawia się na horyzoncie ratuję się ucieczką, chociaż tak na prawdę wcale tego nie chcę. Ranię drugą osobę i siebie. Wiem, że ma to związek z moją niską samooceną, ale żadne chłodne i logiczne podejście do sprawy mi nie pomaga. W przeszłości miałam problemy ze sobą i wielkie kompleksy, jednak i tak wtedy było mi łatwiej otworzyć się przed kimś. Czuję, że zbudowałam wokół siebie mur i bardzo ciężko mi go zburzyć. Stan zakochania kojarzy mi się z wielkim rozchwianiem emocjonalnym, bólem i wręcz derealizajcą rzeczywistości. Nawet jeśli jest ono odwzajemnione, przeczuwam rychły koniec lub czuję się niegodna miłości, wręcz ułomna. Mam w zwyczaju ignorować, często nawet obrażać mężczyzn, którzy mi się podobają. Oczywiście, gdy z wiadomych przyczyn męczą się mną, mi zaczyna bardzo zależeć. Masochistyczne kółko się zamyka. Zdarzyło mi się kiedyś zadurzyć w nauczycielu i w księdzu. Pociągali mnie niedostępni. Czuję się bardzo samotna. Zawsze po odrzuceniu kogoś postanawiam, że następnym razem zbiorę się na odwagę i postaram zmienić zachowanie, ale ten schemat się powtarza. Szukałam źródła problemu w rodzinnym domu, jednak wyraźnych zaniedbań ze strony rodziców brak. Moje relacje z nimi nie są bardzo ciepłe, ale wiem, że mnie kochają. Znam charakter mojej mamy i wiem, że jest nieco introwertyczną osobą. Dopatruję się podobieństw do niej w sobie – może moja osobowość nie pozwala mi się do końca otworzyć. Czuję się opuszczona i wybrakowana, a przy tym mam wyrzuty sumienia. Bardzo chcę to zmienić, ale nie wiem jak. Proszę o pomoc.

Karolina 

Pani Karolino,

Z Pani listu wynika, że ma Pani bardzo negatywne przekonania o bliskości, miłości, relacji dwojga kochających się ludzi i nic dziwnego, że bardziej “bezpieczna” wydaje się miłość do kogoś niedostępnego. Z jednej strony potrzebuje Pani bliskości, a z drugiej boi się związanego z tym cierpienia. Wytworzył się tym sposobem lęk przed bliskością oraz konflikt wewnętrzny dążenie – unikanie, który powoduje dużą frustrację.

Potrzebę bliskości odczuwa każdy (oczywiście w różnym nasileniu) i jest to bardzo typowe dla ludzi. Natomiast myślenie o stanie zakochania jako o “wielkim rozchwianiu emocjonalnym, bólu i wręcz derealizacji rzeczywistości” jest bardzo dysfunkcjonalne, czyli mówiąc krótko – uniemożliwia  tworzenie bliskich relacji, a tym samym przeszkadza w zdrowym funkcjonowaniu. Niekorzystne są również Pani myśli o sobie samej, np. “niegodna miłości, wręcz ułomna, opuszczona i wybrakowana”. Ranieniem drugiej osoby i siebie w relacji oraz odrzucaniem utwierdza się Pani w tym, że ww. przekonania są prawdą.

Aby pomóc sobie, powinna Pani zmienić przekonania na temat siebie, miłości, bliskości, związków – dostrzec pozytywne ich aspekty, korzyści, a nie tylko wady i zagrożenia. Pomocne byłoby na pewno odnalezienie przyczyn tak ukształtowanego sposobu myślenia, np. przez przeanalizowanie relacji rodzinnych – w tym pomógłby terapeuta. Trudności w relacjach, niska samoocena czy kompleksy często mają korzenie w domu rodzinnym, ale nie zawsze jesteśmy tego świadomi lub po prostu wypieramy taką wiedzę chcąc wierzyć, że nasza rodzina jest i zawsze była dobra.

Gdy już otworzy się Pani na siebie, kolejnym krokiem powinno być otwarcie się na drugiego człowieka, na oczekiwanie od niego akceptacji Pani całej wraz z wadami i słabościami oraz gotowość odwzajemnienia się tym samym. Ostatnim etapem wprowadzania zmiany w Pani życiu powinno być wejście w związek i doświadczanie w sposób pozytywny tego wszystkiego, czego się Pani boi, czyli zakochania, “motyli w brzuchu”, uczucia odrealnienia, poznawania kogoś od początku, przeżywania chęci podobania się komuś, itp. Wielu ludzi tęskni za takim stanem, bo wtedy czuli się młodzi, piękni, silni, ważni. Miłość i bliskość to przede wszystkim piękna wzajemność – możliwość brania i dawania siebie. Trudności bywają we wszystkim, co nas spotyka, ale to nie znaczy, że z powodu tych trudności powinniśmy rezygnować ze wszystkiego, co jest nam dane.

W całym tym procesie zmian na pewno korzystna dla Pani byłaby pomoc psychoterapeuty.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dlaczego ludzie nie chcą ze mną rozmawiać?

Dlaczego ludzie nie chcą ze mną rozmawiać?

Mam poważny problem. Jestem introwertykiem. Nie zależy mi na przyjaciołach, ale bardzo chciałabym być akceptowana, zauważalna i żeby ktoś ze mną rozmawiał. A tutaj problem polega na tym, że ludzie ze mną nie rozmawiają. Ograniczają się tylko do zwykłego “hej” i “dzień dobry”. Ja bym chciała zagadać, ale nie chce się narzucać. Poza tym zastanawia mnie fakt czemu oni nie odzywają się, nie inicjują rozmowy. Dobija mnie to, ponieważ czuję się gorsza. Co to wszystko znaczy? I co powinnam zrobić? Proszę o pomoc,

Agnieszka

 

Pani Agnieszko,

napisała Pani o sobie, że jest introwertykiem. Zastanawiam się co Pani rozumie przez to określenie, ponieważ często jest ono utożsamiane z osobą nieśmiałą, stroniącą od ludzi, co nie końca jest zgodne z prawdą.

Introwersja to cecha osobowości oznaczająca tendencję do przeżywania swojego życia emocjonalnego wewnątrz siebie, czyli jest to pewna powściągliwość w pokazywaniu emocji na zewnątrz. Introwertyk nie dlatego nie chce spotykać się z ludźmi, bo czuje lęk przed oceną jak osoba nieśmiała, lecz preferuje własne towarzystwo i dobrze czuje się otoczeniu ludzi spokojnych, których zna. Nie lubi też rozmów o niczym, raczej konkrety. Nie jest to więc osoba nieśmiała, izolująca się od ludzi, lecz raczej powiedziałabym unikającą tłumów.

Napisała Pani o tym i zastanawiam się, czy właśnie w taki sposób Pani myśli o sobie. Jeśli powodem, dla którego nie ma Pani odwagi “zagadać” do ludzi jest rodzaj jakiegoś lęku np. przed oceną, odrzuceniem, brakiem akceptacji, wtedy Pani problem niekoniecznie musi być wynikiem bycia introwertykiem, lecz może być związany z zupełnie czymś innym np. lękiem społecznym.

Introwertycy potrzebują przyjaciół, lecz dobierają ich bardzo selektywnie. Warto jest więc zastanowić się dlaczego nie wychodzi Pani z inicjatywą poznawania ludzi. Co dla Pani oznacza narzucanie się? Dlaczego czuje się Pani gorsza? Są to trudne pytania. Chcąc na nie odpowiedzieć trzeba dobrze się sobie przyjrzeć, aby siebie zrozumieć – tu może być przydatna pomoc psychoterapeuty.

Zastanawia również Panią fakt, czemu inni nie zagadują pierwsi. Prawdopodobnie dlatego, że odbierają Panią jako osobą nie zainteresowaną bliższym poznaniem. Komunikacja niewerbalna to 70% przekazu, jaki często nieświadomie puszczamy w świat, więc tym bardziej zachęcałabym do przyjrzenia się sobie.

 

Skutecznie leczymy nerwicę oraz zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak poradzić sobie z lękiem przed wystąpieniami na forum klasy?

Jak poradzić sobie z lękiem przed wystąpieniami na forum?

Dzień dobry, od dawna mam lęk przed czytaniem na forum klasy. Jest to mój największy lęk. Nie wiem jak to opisać. Gdy nauczyciel mówi “to przeczyta nam…”, wtedy mam nogi z waty, nie mogę wypowiedzieć słowa, głos mi drży, boję się, że gdy mnie wybierze to skompromituję się. Tak już się zdarzało. Sama próbowałam sobie z tym poradzić, ale nie potrafię. Wstydzę się komuś o tym powiedzieć. Znalazłam tę stronę i postanowiłam napisać, zapytać, proszę mi cos poradzić,

Aleksandra

 

Aleksandro,

Lęki tego rodzaju są naturalne, częste w dzieciństwie i w okresie dorastania. Na ogół są przemijające. Czasem jednak niektóre pozostają na dłużej i wtedy trzeba “nauczyć się z nimi żyć”. Zwykle są wyrazem naszej naturalnej nieśmiałości w kontaktach z ludźmi, która szczególnie daje o sobie znać w tym wieku w czasie wystąpień publicznych. Przeżywamy je nieraz bardzo i zaczynamy obawiać się kolejnej “kompromitacji”. Bardzo ważne, aby nie dopuścić, aby takie przykre sytuacje rzutowały na naszą samoocenę. Nie jesteś “gorsza” przez to, że przeżywasz takie obawy.

To nie jest nasza kompromitacja – to nasze napięcie. Pewnie trudno Ci w będzie uwierzyć, ale tremę często odczuwają nawet bardzo wybitni aktorzy, prezenterzy, czy politycy, a nierzadko i… nauczyciele. Lęk przed niepowodzeniem skutkuje tym, że głos nam drży, mamy nogi jak z waty – tak jak to opisujesz.

Lęki słabną, kiedy o nich rozmawiamy z bliskimi ludźmi (a z reguły nasilają się w samotności, kiedy się ich wstydzimy) – dlatego warto pogadać z mamą, tatą, czy kimś innym zaufanym. Warto też czasem w spokojniejszych chwilach powyobrażać sobie takie sytuacje, których się obawiamy – paradoksalnie wtedy lepiej dajemy sobie z nimi radę, kiedy je akceptujemy i przez to nabieramy do nich dystansu. Można też poćwiczyć występowanie przed bardziej “bezpiecznym” niż klasa forum (mogą to być rodzice, rodzina, zaufane koleżanki i koledzy). Jednak gdyby te lęki się nasilały, wtedy koniecznie powiedz o tym rodzicom i oni mogą zasięgnąć wraz z Tobą porady specjalisty – psychologa.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak sobie poradzić z lękiem przed odrzuceniem i wyśmianiem

Jak sobie poradzić z lękiem przed odrzuceniem i wyśmianiem?

Mam pewien problem. Z jednej strony zależy mi na tym, żeby być akceptowaną i zauważaną w społeczeństwie – nie chodzi mi o żadne przyjaźnie, mam na myśli luźne rozmowy (niekoniecznie długie), ale żeby był tam jakiś temat np. “jak ci minął dzień”, itp. Z drugiej strony bardzo boję się odrzucenia i wyśmiania, ponieważ jestem introwertykiem i nie chcę zostać zraniona. Ten lęk paraliżuje mnie przed rozmową z innymi. Panuje we mnie taka postawa: chciałabym, ale się boję. Sama tak jakby wycofuję się z tych kontaktów, ale potem mam do siebie żal, że nie spróbowałam. Chciałabym to zmienić, ale chciałabym też żeby ludzie sami zaczęli do mnie podchodzić i mnie zagadywać. Bo jak oni mnie nie zagadują pierwsi, to mam potem wrażenie, że jestem gorsza. Dlaczego tak się dzieje? Co mi radzicie?

Agnieszka

Pani Agnieszko,

z opisu wnioskuję, że przeżywa Pani lęk przed brakiem akceptacji ze strony innych ludzi. Może mieć to związek z negatywnym sposobem myślenia o sobie, czyli niską samooceną. Przyczyny tego zazwyczaj mają początek w przeszłości. Nie wiem, jak kształtowała się u Pani samoocena, co na nią wpływało pozytywnie, a co negatywnie. Ważne jest to, czy akceptuje Pani siebie, jak również to, jaka jest Pani otwartość do ludzi – czy Pani postawa jest zachęcająca do kontaktu, czy wręcz przeciwnie. Warto się przyjrzeć temu, ponieważ w tym może tkwić klucz do problemu.

Paraliżujący lęk przed odrzuceniem i wyśmianiem, o którym Pani napisała, może powodować napięcie wewnętrzne, przekładające się na zachowanie, co inni ludzie mogą odczytywać jako niechęć do nich. Słaba akceptacja siebie z kolei działa w taki sposób, że podświadomie spodziewamy się braku akceptacji ze strony innych ludzi.

Moja rada dla Pani jest taka, żeby częściej próbować nawiązywać kontakty z ludźmi, rozpoczynać rozmowy i po prostu – trenować się w tym. Im więcej takiego treningu, tym większe oswojenie z lękiem, który z czasem będzie się zmniejszać. W efekcie tego będzie Pani coraz mniej spięta w kontaktach z ludźmi, ludzie będą to zauważać i chętnie odwzajemnią się.

Pomocne dla Pani mogą być ćwiczenia, które opisałam w odpowiedzi na list osobie mającej podobne trudności z lękiem, dlatego zachęcam Panią do lektury i życzę dobrych rezultatów :)

 

Skutecznie leczymy nerwicę, stres oraz zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nie potrafię się pogodzić z porażką. Co powinnam zrobić?

Nie potrafię się pogodzić z porażką. Co powinnam zrobić?

Dzień dobry. Mój problem jest dość nietypowy, ponieważ dotyczy mojego trenowania. Jestem wioślarką, mam 15 lat. Na trenowaniu zależy mi jak na niczym innym. Mieliśmy ostatnio takie podwórkowe zawody, wypadłam na nich nie za ciekawie. Co prawda to była połowa całego dystansu, ale wygrała ze mną dziewczyna, którą zawsze wyprzedzałam. Moi trenerzy wierzyli najbardziej we mnie. Miałam bardzo zły dzień. A teraz boję się tego wszystkiego. Nie umiem się pozbierać. Cały czas płaczę, nie mogę się ogarnąć. Jak powinnam się zachować, co robić? Zbliżam się do najważniejszych zawodów – centralnych, gdzie rekrutuje się osoby do kadry.  Jak się nie ogarnę, to nie wiem co ze mną będzie. Bardzo proszę o pomoc.
Aleksandra

Pani Aleksandro,

rozumiem, że problem polega na tym, że czuje Pani ogromną presję, żeby być najlepsza lub przynajmniej bardzo dobra w dziedzinie, którą Pani trenuje: “Moi trenerzy wierzyli najbardziej we mnie”. Zgadzam się, że jest to ważny element sportu, zwłaszcza, gdy chce się uprawiać go w jakimś sensie zawodowo: “Zbliżam się do najważniejszych zawodów – centralnych, gdzie rekrutuje się osoby do kadry”. Ważny, ale nie najważniejszy.

Proszę zadać sobie parę pytań: Dlaczego Pani trenuje wioślarstwo? Co sprawia, że zależy na tym Pani, tak “jak na niczym innym”? Co by dla Pani oznaczało przegranie zawodów, a co oznaczałaby wygrana? Czy kiedy zaczynała Pani wiosłować, to tylko dlatego, żeby być najlepszą? Czy może były też inne powody, np. poczucie ogromnej frajdy, z tego co się robi? Czy nadal Pani ją czuje? Czy może presja wygrywania spowodowała, że zapomniała już Pani dlaczego w ogóle na to się zdecydowała? Warto przypomnieć sobie początki, gdzie zapewne przyjemność była na miejscu dzisiejszej presji. I to między innymi ta przyjemność motywowała Panią do udziału w zawodach.

Napisała Pani także, że miała zły dzień. Pomyślałam sobie, że to jest normalne, że każdy czasem ma zły dzień, a tym bardziej w sporcie ciężko jest wygrywać za każdym razem. Pani jednak nie daje sobie przyzwolenia na błędy i warto zastanowić się dlaczego. Co powoduje, że zamiast wyciągać z nich wnioski (Co spowodowało gorszy dzień? Może jestem przemęczona? Może źle spałam, a może mam dużo obowiązków w szkole i się nie wyrabiam?) i skupić się na rozwiązaniu problemu, to Pani ma poczucie porażki, która sprawia, że czuje Pani lęk przed zbliżającymi się zawodami?

Ciekawa również jestem jak wyglądają inne Pani obszary życia, takie jak relacje koleżeńskie, czy z rodzicami. Czy może Pani liczyć na odpowiednie wsparcie wśród bliskich osób, kiedy jest Pani trudno? Jest to bardzo ważne, aby móc porozmawiać o tym co się dzieje z Panią, jakie przeżywa Pani emocje w związku ze zbliżającymi się zawodami.

Jeśli odpowiedzi na postawione przeze mnie pytania sprawiają Pani trudność, to warto przemyśleć spotkanie z psychoterapeutą, który pomoże zrozumieć przyczyny Pani zachowania i tym samym ułatwi odpowiedź na pytanie co robić.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.