Toksyczna matka dorosłej córki - relacje, konsekwencje

Toksyczna matka dorosłej córki – relacje, konsekwencje

Wyjątkowa więź matki i córki związana jest z bliskością, miłością i wsparciem. Ale czy jedynie? To także rywalizacja dwóch kobiet i wzajemna zależność, a nawet uzależnienie. Jeśli relacja między tymi dwoma kobietami jest prawidłowa (dojrzała) to daje matce poczucie bycia ważną i potrzebną. Jednocześnie zostawiając wolność i przestrzeń na indywidualny rozwój córki. Niestety nie zawsze tak się dzieje. W wielu relacjach wygrywa zaborczość i kontrola matki lub bunt czy lęki córki.

Jak zachowuje się toksyczna matka i jaki ma to wpływ na córkę i jej funkcjonowanie w dorosłym życiu?

  • Brak dawania przestrzeni na samodzielność – toksyczna matka nieustannie wyręcza we wszystkim (np. sprzątaniu, gotowaniu, prasowaniu) swoją córkę. Nie dając jej tym samym możliwości nauczenia się dbania o podstawowe zaspokajanie swoich potrzeb. Co z kolei, w dalszej perspektywie, ogranicza chęci i możliwości dziecka/nastolatki/dorosłej odnaleźć się w gronie rówieśniczym, wyjechać ze znajomymi na wakacje czy wyprowadzić się choćby do akademika.
  • Brak przestrzeni na indywidualność i/lub błędy – córka toksycznej matki często próbując zrobić coś samodzielnie słyszy: „źle”, „nie tak się to robi”, „zostaw, ja umiem to zrobię”, „zostaw, ja zrobię lepiej”.
  • „Nie poradzisz sobie beze mnie” – zarówno ten jak i poprzedni punkt wskazuje na duży problem całkowitego uzależniania córki. Odbierania samodzielności. Pokazywania niewystarczających zdolności czy predyspozycji do funkcjonowania w świecie w oderwaniu od nieustannej obecności, opieki i interwencji matki.
  • Ciągła kontrola – toksyczna matka oczekuje niemalże spowiadania się z każdego kroku, słowa, spotkania, odebranego czy wykonanego telefonu.
  • Ingerencja w osobiste życie – w tajemnicy przed córką, toksyczna matka kontaktuje się z koleżankami, znajomymi czy partnerami swojego (również już dorosłego) dziecka.
  • Wywoływanie poczucia winy – toksyczna matka ma tendencje do ciągłego okazywania niezadowolenia z sukcesów córki w obszarach mogących w przyszłości spowodować rozluźnienie tej więzi. Wywoływanie poczucia winy związane jest również z wszelkimi przejawami usamodzielniania się dziecka, np.: „Tak, oczywiście, że możesz jechać z koleżankami na wakacje. Jakoś sobie spróbuję poradzić. Nie czuję się dobrze, ale może uda mi się w tym czasie nie dostać zawału i nie umrzeć”.
  • Dewaluacja partnerów – dorosła córka toksycznej matki wybierając partnera na całe życie, ciągle słyszy o jego wadach, ograniczeniach, niedoskonałościach. Bywa straszona, że pewnie „jak każdy mężczyzna, w końcu ją zdradzi”. Nie warto wchodzić w tę relację, bo będzie tylko cierpieć. Taki sposób przekazu ma na celu zatrzymanie córki przy sobie, na wyłączność. Toksyczna matka nie potrafi znieść tego, że córka poświęca swoją uwagę jakiejkolwiek innej osobie lub, że zostawi ją dla jakiejś innej relacji.

Toksyczna relacja matki z córką – jakie są rozwiązania?

Rozważania w kwestii poradzenia sobie z problemem można podzielić na dwa okresy:

  1. Dziecięcy/nastoletni – tu niezbędna jest interwencja ojca dziewczynki, którego rolą jest niejako stanięcie między matką a dzieckiem. Obowiązkiem rodziców jest nie tylko zaopiekowanie się dzieckiem, ale też danie mu wolności i pozwolenie na przeżywanie własnego życia według własnych pomysłów i pragnień. Żeby dziecko umiało to w przyszłości zrobić musi dostać wsparcie w kształtowaniu własnej dojrzałości oraz w przypadku dziewczynek – kobiecości.
  2. Dorosły – jeśli córka jest już dorosłą kobietą zmiana w zachowaniu, postępowaniu i oczekiwaniach powinna nastąpić z dwóch stron. Najczęściej inicjatorem zmiany jest córka, czyli kobieta, która zaczyna zauważać własne braki, nieumiejętność samodzielnego życia i samodzielnego podejmowania wyborów lub wręcz niemająca własnej przestrzeni. Sztuką jest wtedy nauczenie się stawiania matce granic oraz rozpoczęcie budowania własnej autonomii i szukanie własnego pomysłu na życie. Ten proces nie należy do najłatwiejszych i często trudno go przejść bez pomocy jakiejś bliskiej osoby lub psychoterapeuty, którzy towarzyszą w tym czasie usamodzielniania dojrzewania.

Skutecznie pomagamy rozwiązać problemy rodzinne. Sprawdź!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Czym się różni zdrowa rodzina od rodziny dysfunkcyjnej?

Czym się różni zdrowa rodzina od rodziny dysfunkcyjnej?

Zdrowa rodzina – czyli jaka?

W rodzinie zdrowej relacje między małżonkami są partnerskie, oparte na wspólnych ustaleniach dotyczących sposobu wychowania dzieci oraz podziału obowiązków. Partnerzy są współodpowiedzialni za rodzinę. Dom jest miejscem dającym paoczucie bezpieczeństwa i akceptacji, przy jednoczesnych jasnych zasadach co jest dobre, a co złe. Dzięki temu dzieci zdobywają system wartości, który umożliwia im prawidłowe funkcjonowanie w społeczeństwie.

Czym się charakteryzuje zdrowa rodzina?

Rodzina odgrywa podstawową rolę w kształtowaniu zdrowia psychicznego dziecka. W zdrowej rodzinie, dziecko poznaje odpowiedni system wartości i norm, który kształtuje jego postawy wobec ludzi i rzeczy. Zdrowa rodzina pomaga dziecku w zdefiniowaniu potrzeb, dążeń i aspiracji, np. wartości takie jak: dobro, prawda, sprawiedliwość, godność, szczęście, wiara, rodzina, miłość, przyjaźń, kariera zawodowa itp., czyli wyznacza odpowiednie wzorce zachowań. Proces ten trwa przez całe życie i polega na przygotowaniu dziecka do samodzielnego życia i pełnienia określonych ról społecznych. Jest to szeroko rozumiane wychowanie dzieci, które najlepiej dokonuje się przy współudziale obojga rodziców. W proces ten zaangażowane są także inne osoby, np. dziadkowie. W trakcie wychowania dziecko uczy się zachowań społecznych i kształtuje swoją osobowość.

Zdrowa rodzina pełni funkcję opiekuńczo-zabezpieczającą, kiedy jej członkowie nie mają możliwości samorealizacji. Rodzinna powinna dawać poczucie bezpieczeństwa, zapewniać podstawowe środki do życia. Zdrowa rodzina to taka, w której jej członkowie mogą zawsze na sobie polegać – osoby niepełnosprawne, chore czy osoby starsze, które ze względu na wiek i swój stan zdrowia nie są w stanie odpowiednio funkcjonować, powinny zawsze czuć się bezpiecznie w rodzinie, czuć, że mogą liczyć na pomoc. Członkowie zdrowej rodziny potrafią prosić o pomoc, ale również jej udzielać.

W zdrowej rodzinie, jej członkowie mają możliwość kształtowania własnej tożsamości, poprzez poznawanie siebie oraz odkrywanie własnych korzeni

Zdrowe rodziny dają swoim członkom poczucie własnego „ja”, czyli tożsamości, poprzez zdobycie wiedzy na swój temat, poznanie własnych korzeni. Członkowie rodziny nabywają umiejętności odróżniania własnych wyobrażeń od rzeczywistości, własnych potrzeb i emocji od potrzeb i emocji innych osób, swoich poglądów od poglądów innych. Pozwala to przewidywać i planować własne zachowania w różnych sytuacjach życiowych, stanowi podstawę dokonywania wyborów, oceniania siebie, świata, innych. W zdrowej rodzinie jej członkowie mają możliwość rozwoju, kształtowania swojej odrębności, odpowiedzi na pytanie „Kim jestem?”.

Zdrowa rodzina powinna charakteryzować się bezwarunkową miłością, bliskimi relacjami. Członkowie powinni czuć się akceptowani, doceniani, wspierani. Każdy w rodzinie powinien odnosić się do siebie z szacunkiem, mieć możliwość wyrażania własnych poglądów i uczuć.

Czym jest rodzina dysfunkcyjna?

W rodzinie dysfunkcyjnej relacje pomiędzy jej członkami są zaburzone i mają wpływ na ich zdrowie psychiczne i fizyczne. Potrzeby emocjonalne nie są zaspokajane. W rodzinie dysfunkcyjnej brakuje odpowiednich warunków do prawidłowego rozwoju dzieci.

Źródłem zaburzeń są konfliktowe relacje między rodzicami oraz ich indywidualne nieprawidłowe funkcjonowanie, np. zaburzenia osobowości, choroby psychiczne, nałogi, niedojrzałość emocjonalna, przerost ambicji, itp.

Rodzina to system, więc wystarczy jeden dysfunkcjonalny element – matka, ojciec, związek, aby konsekwencje tego dotykały pozostałych jej członków.

Diagnoza rodziny dysfunkcyjnej

Zachowania dysfunkcyjne mają różny stopień nasilenia i szkodliwości. Można jednak uznać, że jeśli któreś z nich występuje w rodzinie stale lub często powraca, to mamy do czynienia właśnie z rodziną dysfunkcyjną.

Do najczęstszych możemy zaliczyć:

  • uzależnienie od alkoholu, narkotyków, leków lub innych środków przynajmniej przez jednego z członków rodziny;
  • narażenie dziecka na widok deprawujących zachowań, np. kradzieży, narkotyzowania się, nierządu, itp;
  • przemoc domowa, w tym przemoc fizyczna (bicie, szarpanie), seksualna (molestowanie, uwodzenie dzieci), psychiczna/emocjonalna (manipulacja);
  • wygórowane wymagania matki i/lub ojca, z którymi wiąże się surowość, ciągła dezaprobata rodziców, brak wyrozumiałości;
  • zabranienie ujawniania prawdziwych emocji i myśli oraz informowania kogokolwiek o sytuacji w domu – to co dzieje się w domu, zostaje w domu;
  • brak poszanowania intymności, indywidualności członków rodziny;
  • częste napięcia, konflikty oraz brak zainteresowania potrzebami dziecka;
  • brak akceptacji odmiennych postaw i opnii. Dziecko nie ma prawa do własnego zdania (np. to mama wybiera córce ubrania do szkoły, kiedy ona się buntuje, jest za to karana);
  • sprawowanie nadmiernej kontroli (np. czytanie pamiętników, przeglądanie telefonu, podsłuchiwanie rozmów, śledzenie, itp.) oraz nadopiekuńczość, która często prowadzi do braku samodzielności u dziecka;
  • komunikacja oparta na konflikcie lub unikaniu;
  • utrzymywanie się tajemnic, które są częścią kłamstw, co powoduje utrzymanie członków rodziny w “zamrożeniu”;
  • odrzucenie własnych granic dla podtrzymania systemu rodziny. Jest to równoznaczne z odrzuceniem własnej tożsamości.
  • zaprzeczanie problemom, co powoduje niemożność ich rozwiązania. W rodzinie dysfunkcjonalnej zaprzecza się: uczuciom, spostrzeżeniom, myślom, dążeniom, wyobrażeniom poszczególnych członków;
  • przyjmowanie zamrożonych, sztywnych ról dla potrzeb podtrzymania funkcjonowania całego systemu;
  • notoryczne poczucie wstydu

Jak rozpoznać rodzinę dysfunkcyjną w codziennym życiu?

Wbrew częstej opinii problem ten nie dotyczy wyłącznie rodzin z problemem alkoholowym czy jawną przemocą. Rodzina dysfunkcyjna to pojęcie, którego nie można wiązać wyłącznie z marginesem społecznym, ponieważ dotyczy również osób zamożnych i wykształconych, które na zewnątrz wydają się dobrze funkcjonować, a tak naprawdę nie radzą sobie z podstawowymi zadaniami opiekuńczo-wychowawczymi.

Nie status społeczny czy majątkowy jest tu wyznacznikiem, ale to, jak członkowie rodziny wywiązują się ze swoich ról społecznych, czy pełnią we właściwy sposób swoje funkcje: rodzica, żony, męża, ojca, matki, dziecka. Jeśli nie, dochodzi do zakłóceń i cała rodzinna działa dysfunkcyjnie, ponieważ każdy członek rodziny oddziałuje bowiem na innych. Problemy, które się w związku z tym rodzą, są stałe i rzutują na przyszłość dzieci.

Dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Dzieci z rodzin dysfunkcyjnych czują się zaniedbywane emocjonalnie np. przez to, że nie poświęca się im wystarczającej uwagi, nie mają wsparcia, miłości, akceptacji czy nawet codziennego kontaktu.

Przykład: ojciec, który każdego wieczoru wraca do domu późnym wieczorem z pracy, następnie włączą telewizor tłumacząc, że należy mu się chwila odpoczynku i krzyczy na dziecko, które biega wokół niego chcąc zwrócić na siebie uwagę:

  • Idź do siebie do pokoju, przeszkadzasz mi, przecież widzisz, że oglądam!
  • Jaki Ty jesteś niegrzeczny, nie potrafisz zająć się sobą.
  • Zrób coś z nim, on jest nieznośny- krzyczy do żony; itp.

Zaniedbania mogą być też natury społecznej, gdy rodzic np. nie kontaktuje się ze szkołą, nie zwraca uwagi o której godzinie dziecko wraca do domu, z kim się koleguje, jak spędza wolny czas itp.

Dzieci potrzebują poczucia bezpieczeństwa. Tymczasem rodzic z rodziny dysfunkcyjnej jest nieprzewidywalny. Raz rodzic jest opiekuńczy, czuły, sprawia miłe niespodzianki (np. kiedy dostał pochwałę od szefa), a za chwilę odtrąca, jest agresywny (np. kiedy dowiedział się, że nie dostanie premii), bo nie radzi sobie z własnymi emocjami i problemami. To odbija się na najmłodszych członkach rodziny w postaci kłótni, krzyków, huśtawki emocjonalnej np.:

„Rodzice kłócą się coraz głośniej, dziecko zaczyna się bać więc pyta matkę:

– Dlaczego krzyczysz na tatę? – pyta dziecko.

– Nie krzyczę – odpowiada matka.

– Przecież słyszę, że krzyczysz – odpowiada dziecko.

– Przecież Ci mówię, że się nie wściekam ale zaraz to zrobię jak nie przestaniesz się wtrącać. – odpowiada matka.”

Dziecko w takiej sytuacji zaczyna czuć się winne. Jego uczucia zostały zlekceważone i zanegowane. W przeszłości może przestać ufać własnym oczom, uszom, uczuciom, zacznie ukrywać swoje spostrzeżenia.

Dzieciństwo powinno wiązać się ze stabilizacją emocjonalną, poczuciem bezpieczeństwa i poszanowaniem potrzeb najmłodszych członków rodziny. Każdy z członków rodziny powinien czuć się kochany.

Masz podobny kłopot? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mężczyźni, którzy szukają w partnerce matki zamiast żony

Mężczyźni, którzy szukają w partnerce matki zamiast żony

Ile matki w żonie?

Ostatnie lata przynoszą znaczącą liczbę dowodów na instynktowne poszukiwanie wzorców podobieństwa pomiędzy naszymi partnerami życiowymi i rodzicami. Analizy, czy to stricte naukowe – zmierzające do zrozumienia naszych motywacji relacyjnych, czy wprost komercyjne – zorientowane na cele marketingowe, wskazują że zbieżność na tym polu przekracza wyraźnie statystyczne ramy przypadku.

Wydaje się, że nie ma w tym nic zaskakującego. W dorosłym życiu regularnie poszukujemy oswojonych i rozpoznawalnych elementów rzeczywistości. Upatrując w tym szansy na stabilizację i zbudowanie poczucia bezpieczeństwa. W tym świetle trudno przecenić wpływ matki na kształtowanie się „gustów” przyszłego mężczyzny. Matka dla każdego dziecka jest najważniejszą osobą w pierwszym okresie życia. Jest także pierwszą kobietą, której wyjątkowości doświadcza. Swoim zachowaniem, a wręcz „byciem” kształtuje rozumienie świata. Utrwala pierwsze zasady nim rządzące i buduje poczucie wartości w kształtującej się dopiero psychice. Temperament matki, jej kluczowe cechy charakteru, przez pierwsze kilkanaście lat były decydujące dla środowiska, w jakim dojrzewał dzisiejszy mężczyzna.

Dlaczego mężczyźni wybierają kobiety podobne do swoich matek?

Szczególny wpływ na mężczyzn przejawia się w sferze emocjonalnej. Do niedawna niemal „zastrzeżonej’ dla matek i wciąż pozostającej w strefie ich większego wpływu. Potrzeba bezpieczeństwa i akceptacji w małym chłopcu jest tak silna, że zaczyna on dostosowywać świat swoich przeżyć do modelu zachowań prezentowanych przez matkę. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że emocjonalność „dziedziczymy” po niej. Wynika to z wielu czynników – naturalna bliskość po urodzeniu, ściślejszy związek w pierwszym, niewerbalnym okresie życia, a wreszcie szereg nawyków kulturowych przypisujących matce i ojcu różne role w wychowaniu dziecka.

Z założenia twórczy dualizm figur „twardego ojca” i „delikatnej matki” ma budować w dziecku umiejętność korzystania z pełnego repertuaru zachowań. Jednak często prowadzi do utożsamienia matki z jedynym azylem zrozumienia dla bezradności i wsparcia dla pragnień. Skuteczne i stabilne łączenie przez rodzicielkę różnych aspektów życia, budowanie otwartej i trwałej relacji przełoży się na docenienie tych aspektów u przyszłej żony.

Z drugiej strony okazuje się, że dorośli mężczyźni poszukują w swych partnerkach odzwierciedlenia atmosfery domu rodzinnego i reguł wnoszonych przez matkę. Nawet jeśli obiektywnie były one trudne i zagrażające. Matki chłodne, krytyczne i dominujące wypuszczają często w świat chłopców, którzy w takich właśnie zimnych barwach przyglądają się kandydatkom na swoje żony. Mimo, że wydaje się to nielogiczne, swojego rodzaju uzależnienie od zakresu i siły domowych emocji popycha mężczyzn do powtarzania bolesnych urazów.

Kiedy mąż oczekuje, że żona będzie dla niego matką

Opisane powyżej kwestie są w zasadzie wspólnym nam wszystkim doświadczeniem życiowym i powinny być po prostu częścią naszego rozwoju. Ich znaczenie jest duże, ale to samo można powiedzieć o wielu innych aspektach kształtowania się naszej psychiki i emocjonalności. Gdybyśmy nie potrzebowali zmieniać się wraz z nowymi wyzwaniami życiowymi nie musielibyśmy dojrzewać. Co jednak, jeśli mimo formalnej „dorosłości” mężczyzna utyka w najczęściej podświadomym odtwarzaniu swojej relacji z matką?

Problemy, trudne „figury” towarzyszą nam przez całe życie. Znaczącym elementem naszego doświadczenia jest ich przezwyciężanie lub asymilowanie. Nie inaczej jest na polu relacji. Jeśli zabieramy w dorosłość plecak pragnień i urazów to łatwo nam dać się zwieść nadziei, że zajmiemy się nimi poprzez dobranie osoby lub sytuacji podobnej do tej z przeszłości. Na szczęście (albo dla niektórych niestety), nowe przeżycia niosą nowe wyzwania. To na nich powinniśmy koncentrować swoją uwagę. Mężczyzna próbujący w bliskości z kobietą odtworzyć relacje z matką jest skazany na rozczarowanie. Głównie z oczywistego faktu – ona nie jest i nie będzie jego matką. Nigdy zatem nie pomieści się w tej „idei”, nie wypełni istoty potrzeby, za którą rozgląda się niedojrzały mężczyzna.

Tym bardziej, że potrzeby takie odnoszą się do świata dzieciństwa, a więc z założenia są infantylne. Jako takie wiążą się z niesamodzielnością i pragnieniem zaspokojenia ich przez kogoś innego, rezygnacją ze sprawczości. Cechy, które są naturalne i prawdziwe w wieku kilku lat, stają się ogromnym ciężarem u dorosłej osoby. Oczywiście jest wiele związków, kobiet, które doskonale odnajdują się w takim układzie. Właśnie układem należy nazwać sytuację, w której zamiast wzajemnej współpracy, opartej na odpowiedzialnym zaangażowaniu, powstaje system wymiany, wpychający dorosłe osoby w role rodzica i dziecka.

Prowadzi to oczywiście do utrwalonej niezaradności i nieodpowiedzialności życiowej mężczyzny. Zamiast motywacji i gotowości do współuczestniczenia w rozwiązywaniu problemów pojawia się bezradność i oddalanie od siebie obciążeń. Można przyjąć założenie, że jeśli dwóm stronom odpowiada taka relacja to nie ma w niej czego naprawiać. Jednak doświadczenie wskazuje, że natura podobnych związków dąży do pogłębienia obciążeń, które stają się w końcu dla obu stron nie do udźwignięcia. Żyjąc w dorosłych związkach oczekujemy szans na zaopiekowanie się naszymi dorosłymi potrzebami, a w niedojrzałą więź wpisane jest niezaspokojenie.

Szczególnie mocno ujawnia się to po urodzeniu dziecka. Matczyna miłość, otaczająca do tej pory dorosłego mężczyznę, w naturalny i właściwy sposób trafia do dziecka. O ile dojrzały partner może samodzielnie i właściwie zrozumieć nowe okoliczności, inny zainteresowany byciem wyróżnionym, poczuje się odrzucony i podejdzie do sprawy rywalizacyjnie.

Uważność a nie podejrzliwość

Pamiętajmy, że artykuł porusza kwestie trudności wynikających ze znacznej niedojrzałości. To, że każdy mężczyzna nosi w sobie wspomnienie pierwszych lat życia w objęciach matki absolutnie nie znaczy, że i dziś potrzebuje noszenia na rękach. Większość z nas radzi sobie z dojrzewaniem do roli partnera, męża i ojca, znajdując w nich źródło radości i wielkich emocjonalnych benefitów. Nawet tych, którzy nieco przegapili upływające lata i wciąż tęsknią do oswojonego świata domu rodzinnego, można wesprzeć w rozwoju i szybko dopracować się satysfakcjonującego związku. Jak zwykle najważniejsza jest szczera i otwarta komunikacja o naszych potrzebach i planach relacyjnych. Nie powinniśmy z tym czekać, bo ludzie zwyczajowo wstrzymują się z manifestacją swoich niedojrzałych oczekiwań do czasu umocnienia się związku.

Pomysłem na obiektywną ocenę dojrzałości partnera jest przyjrzenie się aktualnym relacjom mężczyzny z jego matką. Im bardziej są one dojrzałe, przyjacielskie, a nie zależnościowe lub niestabilne, tym więcej miejsca na wasz własny świat.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak się uwolnić od toksycznej matki?

Jak się uwolnić od toksycznej matki?

Kim są toksyczni ludzie?

Przebywanie w towarzystwie toksycznej osoby wywołuje w nas pogorszenie samopoczucia, spadek energii, niechęć, smutek, powątpiewania we własne siły i możliwości. Spada także poczucie własnej wartości. Kiedy sytuacja dotyczy kogoś obcego wydaje się bardzo prostym zadaniem poradzenie sobie z toksyczną znajomością. Unikamy tej osoby. Jednak gdy, toksyczna relacja łączy nas z kimś bliskim – ojcem lub matką,  sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana.

Problem toksycznych rodziców jako jedna z pierwszych opisała Susan Forward w książce „Toksyczni rodzice”. Mianem toksycznych określiła rodziców, których (…) negatywne wzorce zachowań w sposób trwały i dominujący wpływają na życie dziecka. To są właśnie rodzice, którzy wyrządzają krzywdę (…), zaszczepiają w dziecku wieczną traumę, poczucie znieważenia, poniżenia i nie przestają tego robić, nawet kiedy dzieci są już dorosłe(…). W rezultacie dzieci toksycznych rodziców dźwigają ciężary winy i nieadekwatności, co powoduje, że jest im wyjątkowo trudno zbudować pozytywny obraz siebie samego. W rezultacie brak pewności siebie i poczucia własnej wartości może odbić się na każdym aspekcie ich życia.

Problem toksyczności nie dotyczy jedynie rodzin, w których występuje potocznie rozumiana patologia w postaci nadmiaru alkoholu i jawnej przemocy fizycznej. Pojawia się również tam, gdzie zachowania dorosłych cechuje nadopiekuńczość, nadmierna kontrola, jednym słowem gdy przekraczane są osobiste granice dziecka.

Relacja dziecka z matką uznawana jest za najbliższą i najbardziej znaczącą w rozwoju i funkcjonowaniu dziecka. Przyjrzyjmy się zatem jakie cechy posiada toksyczna matka i jakie to niesie konsekwencje dla dziecka?

Jak zachowuje się toksyczna mama?

Toksyczna mama najczęściej:

  •  jest nadmiernie kontrolująca,
  • jest nadopiekuńcza,
  • bez ustanku wtrąca się w sprawy dziecka, nie pozwala mu samodzielnie podejmować decyzji,
  • nie pozwala dziecku na usamodzielnienie się,
  • nie przyjmuje odmowy dziecka,
  • stawia dziecku nadmierne wymagania,
  • wywołuje w dziecku poczucie winy,
  • nie reaguje na krzywdę dziecka,
  • stosuje szantaż emocjonalny,
  • nie pozwala na odłączenie się od niej – nie pozwala dorosłemu dziecku na założenie własnej rodziny,
  • obraża się,
  • manipuluje,
  • tworzy symbiotyczne relacje (koalicje z dzieckiem),
  • stosuje przemoc fizyczną, psychiczną, seksualną,
  • nadużywa alkoholu,
  • cierpi na choroby psychiczne, zaburzenia emocjonalne, zaburzenia osobowości.

Wychowywanie się w powyższych warunkach istotnie wpływa na rozwój dziecka. Uniemożliwia samodzielne eksplorowanie rzeczywistości, wpływu na otoczenie. Uniemożliwia określenie własnych potrzeb i oczekiwań, wyznaczenie granic i ochronę własnej przestrzeni. W konsekwencji zaburza poczucie własnej wartości, sprawczości i zaradności. Odbiera poczucie rozumienia siebie i świata. Jednym słowem istotnie wpływa na poczucie harmonii, satysfakcji i zadowolenia z własnego życia.

Jak postępować z toksyczną matką?

  1. Po pierwsze warto sobie uświadomić, że nasza matka podejmuje działania, które mają na nas toksyczny wpływ. Dopiero kiedy wiemy, że jesteśmy manipulowani, możemy podjąć działania, które nas będą chronić.
  2. Nauczyć się stawiania granic – to trudna i żmudna praca. Będziemy narażeni na szantaż emocjonalny, manipulację, ze strony matki. Pojawi się poczucie winy wobec matki.
  3. Zrozumieć mechanizm działania toksycznej matki – łatwiej będzie poradzić sobie z emocjami, które będą nam towarzyszyć.
  4. Kontroluj emocje. Nie krzycz i nie reaguj nadmiernie emocjonalnie  w ten sposób nie osiągniesz spokoju i zadowolenia. Gdy w złości wykrzyczysz matce, że masz prawo do własnego życia będziesz czuć się winny. Staraj się działać spokojnie i racjonalnie – daj sobie czas do namysłu. Nie musisz reagować od razu. Możesz powiedzieć, że wrócisz do rozmowy np. następnego dnia.
  5. Bywa, że bliski kontakt z toksyczną matką uniemożliwia zajęcie się własnym życiem. Być może jedynym sposobem jest odsunięcie się fizyczne od matki, choćby po to, aby nabrać dystansu do otaczającej rzeczywistości.  
  6. Podejmij własną psychoterapię. Skontaktuj się z psychoterapeutą, który specjalizuje się w pracy z problemami w relacjach rodzinnych. Zadbaj o siebie. Rozpoznaj własne potrzeby. Masz do tego prawo. Pamiętaj, że w ten sposób nie krzywdzisz swojej matki.

Test – sprawdź czy Twoi rodzice są toksyczni?

I. Twoje dorosłe życie:

  1. Czy znajdujesz się obecnie w destrukcyjnym lub nieodpowiednim dla Ciebie związku?
  2. Czy wierzysz, że jeśli będziesz z kimś zbyt blisko, możesz zostać zraniony lub/i opuszczony?
  3. Czy spodziewasz się od ludzi najgorszego? A od życia w ogóle?
  4. Czy sprawia Ci trudność uświadomienie sobie kim jesteś, co czujesz i co chcesz?
  5. Czy obawiasz się, że gdyby ludzie znali Twoje prawdziwe ja, nie lubiliby Ciebie?
  6. Czy kiedy odnosisz sukces, czujesz się zaniepokojony lub przerażony, że ktoś odkryje, iż jesteś oszustem?
  7. Czy bez wyraźnej przyczyny złościsz się lub jesteś smutny?
  8. Czy jesteś perfekcjonistą?
  9. Czy trudno jest Ci zrelaksować się lub zabawić?
  10. Czy dostrzegasz, że mimo swoich najlepszych chęci, zachowujesz się tak jak Twoi rodzice?

II. Twój związek z rodzicami jako dorosłego człowieka:

  1. Czy rodzice nadal traktują Cię jak dziecko?
  2. Czy dużo życiowych decyzji zależy od akceptacji rodziców?
  3. Czy doświadczasz intensywnych emocjonalnych lub fizycznych reakcji po spotkaniu lub przed planowanym spotkaniem z rodzicami?
  4. Czy obawiasz się sprzeciwić rodzicom?
  5. Czy rodzice manipulują Tobą poprzez groźbę lub poczucie winy?
  6. Czy rodzice manipulują Tobą za pomocą pieniędzy?
  7. Czy czujesz się odpowiedzialny za odczucia rodziców? Czy kiedy są nieszczęśliwi czujesz, że to Twój błąd? Czy do Twoich zadań należy ich odczuć na lepsze?
  8. Czy uważasz, że cokolwiek zrobisz i tak nigdy nie będzie wystarczająco dobre dla rodziców?
  9. Czy masz nadzieję, że pewnego dnia, w jakiś sposób, Twoi rodzice zmienią się na lepsze ?

Ustalenie, czy rodzice byli lub są toksyczne nie jest prostym zadaniem. Wielu z nas ma trudne relacje z rodzicem, czy rodzicami. Powyższe pytania mają wspomóc w ustaleniu czy relacja jest/była obciążająca emocjonalnie, inaczej destrukcyjna czy toksyczna. Dla uproszenia pytania dotyczą obojga rodziców, odpowiedzi mogą znajdować potwierdzenie wobec jednego z nich.  

Źródło testu: „Toksyczni rodzice”, Susan Forward.

Skutecznie pomagamy rozwiązać problemy rodzinne. Sprawdź!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dziadkowie przekraczający granice

Dziadkowie przekraczający granice

Dziecko – nowe wyzwania dla rodziny

Pojawienie się dziecka to ważne wydarzenie, nie tylko dla pary, która właśnie stała się rodzicami, ale dla całej rodziny. Ponieważ nowe dziecko to nowe role, w które przyjdzie nam wejść. Para, która dotychczas uczyła się jak być we dwoje, jak tworzyć związek, relacje – wchodzi w role rodziców. Doświadcza odpowiedzialności za dziecko, stawia czoła nowym wyzwaniom zarówno czysto organizacyjnym, jak i emocjonalnym. Jest to przejście w kolejny etap życia rodziny.

Ale w nowe role wchodzimy nie tylko my, ale także nasi rodzice – stają się oni bowiem Babcią i Dziadkiem, a nie jest to zadanie tożsame ze znaną im już rolą bycia rodzicem.

Rodzina – nowy etap, nowe zadania

W pracy systemowej z rodzinami podkreśla się wagę zadań jakie stoją przed rodziną na każdym nowym etapie w jaki wchodzi. Każda zmiana pociąga za sobą zmianę dotychczasowej struktury, znanych nam sposobów rozwiązywania sytuacji. Bo to co wystarczało do zażegnania konfliktu gdy byliśmy we dwoje, może okazać się niewystarczające gdy jesteśmy we troje.

Wchodzenie rodziny w nowy etap często jest momentem kryzysowym i konfrontuje nas z nieprzepracowanymi tematami czy nie rozwiązanymi dotychczas konfliktami i problemami. Nowe role wymagają świadomej pracy nad tym jakimi chcemy być rodzicami i jak widzimy i rozumiemy role dziadków. Bo dziadkowie mogą być dla nas ogromnym wsparciem i pomocą, ale mogę też być źródłem licznych frustracji i konfliktów.

Dziadkowie – granice i lojalność

Rodziny różnią się między sobą umiejętnością stawiania granic i siłą lojalności. Zadaniem rozwojowym nowego związku jest zbudowanie swojej własnej lojalności, która w prawidłowo funkcjonującej relacji powinna być dominująca nad lojalnością wobec rodziny pochodzenia. Ale w życiu bywa różnie i czasem lojalność wobec rodziców wikła nas tak bardzo, że staje się iskrą zapalną konfliktu.

A gdy nasi rodzice stają się Dziadkami i pojawiają się w naszym domu bez zapowiedzi, w roli tych co wiedzą dużo lepiej jak zająć się dzieckiem stajemy w obliczu poważnego wyzwania – jak postawić granice bez poczucie winy i wyrzutów sumienia.

Wszystko to z miłości

Trudno zakwestionować często wnoszony przez naszych rodziców argument, że robią coś z troski i chęci pomocy – na pewno tak jest. Ale nie zawsze mamy chęć i potrzebę słuchać:

  • Załóż mu czapeczkę, bo się przeziębi.
  • Zamknij okna, bo jest małe dziecko.
  • Za moich czasów używało się zasypki.
  • Nie noś, bo się przyzwyczai.
  • Nie karm piersią/Karm piersią, itp.

Ilość komunikatów, jakie słyszymy od dziadków, gdy stajemy się rodzicami potrafi przytłoczyć, ale co najgorsze czasem powoduje, że zaczynamy wątpić czy jesteśmy dobrymi rodzicami, czy potrafimy zająć się własnym dzieckiem w odpowiedni sposób.

To jest taki moment, kiedy warto dać sobie nawzajem dużo wsparcia i wspólnie postawić w sposób asertywny granice Dziadkom. Byliście i jesteście dla nas świetnymi rodzicami, mamy doskonałe wzorce jak zająć się naszym dzieckiem i bardzo chcemy podjąć to wyzwanie. Cenimy Waszą wiedzę i doświadczenie i chętnie z niego skorzystamy, gdy nie będziemy wiedzieli co robić.

Dajcie nam być Rodzicami, a wy cieszcie się byciem Dziadkami.

Skutecznie pomagamy rozwiązać problemy rodzinne. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

7 cech toksycznej matki

7 cech toksycznej matki

Z tematem toksycznych rodziców stykamy się coraz częściej. Wystarczy przeczytać kilka historii na forach internetowych, żeby zobaczyć jak wielkie trudności powoduje destrukcyjna ingerencja rodzica w życie dziecka, również (albo głównie) tego dorosłego. Toksyczny może być zarówno ojciec jak i matka, jednak w tym wpisie skupimy się na relacji z matką.

Problem toksycznej matki dotyczy nieświadomych, wynikających z lęku, mechanizmów, które stosuje wobec swojego dziecka. Chcąc być dobrą, dbającą, wystarczająco kochającą matką podejmuje szereg aktywności (jak np. nadopiekuńczość i nieustanna kontrola), które w efekcie przynoszą opłakane skutki. Najczęściej przyczyną są własne braki emocjonalne, brak jasnych granic we własnym dzieciństwie. I choć dobrze jest podejść do tego sposobu funkcjonowania ze zrozumieniem i empatią to jednak nie należy się na nie godzić i je bezwarunkowo akceptować.

Toksyczna matka – cechy

Choć każda toksyczna relacja z matką wymaga indywidualnego opisu to są pewne cechy wspólne dla kobiet, które określamy mianem toksycznej matki:

  1. Nadmierna kontrola – toksyczna matka nieustannie wtrąca się w sprawy dziecka. Bez przerwy doradza, wszystko sprawdza, dopytuje.
  2. Nadopiekuńczość – choć dziecko dorasta to mimo wszystko ciągle jest prowadzone za rękę, nadmiernie chronione przed trudnościami, wyręczane.
  3. Brak zgody na separację – toksyczna matka jest nieustannie obecna w życiu dziecka. Nawet kiedy syn lub córka znajdują partnera, z którym mogliby stworzyć własną rodzinę to ta nieustanna obecność i wtrącanie się w każdy moment i element życia bardzo często powoduje rozpad najlepszego związku – partner nie jest w stanie tego wytrzymać.
  4. Obrażanie się – zrobienie czegoś wbrew zaleceniom czy pomysłom matki często rodzi jej gniew, obrażanie się czy wybuchy emocji  – zarówno złości, jak i żalu czy rozpaczy.
  5. Brak zgody na odmowę i wywoływanie poczucia winy – toksyczna matka odmowę traktuje jako brak zrozumienia czy miłości ze strony dziecka. Zarzuca brak wdzięczności za to, co dla niego całe życie robiła i nadal robi. Okazuje nadmierny smutek lub obarcza winą za własne poczucie samotności.
  6. Poświęcanie się – toksyczna matka żyje w nieustannym poczuciu poświęcania się dla dziecka, tak naprawdę nie realizując ani siebie ani nie zaspokajając własnych potrzeb. Często zdarza się, że to własne zaangażowanie bez końca wypomina oczekując wdzięczności i współczucia.
  7. Bierność – nieco rzadziej zdarza się, że toksyczna matka jest podporządkowana mężowi albo dziecku rezygnując całkowicie z własnej decyzyjności. Uczy tym samym dziecko roszczeniowego podejścia do życia i ludzi (egocentrycznego i autorytarnego).

Toksyczne relacje – czy można się przed nimi bronić?

Powyższe punkty opisują Twoje zachowania lub Twoją relację z matką? Zastanawiasz się, co z tym zrobić? Zmiany takiego sposobu funkcjonowania nie są łatwe i wymagają indywidualnej pracy zarówno dziecka jak i matki. W zależności od oceny sytuacji można zgłosić się wspólnie na konsultację do terapeuty lub na sesje indywidualne czy psychoterapię dla rodziców. Taka praca miałaby na celu nauczenia się stawiania granic zarówno sobie jak i drugiej osobie, dbania o siebie, brania odpowiedzialności za własne życie i własne wybory. Uważam, że nieprzepracowanie tego problemu jest niemal 100% gwarancją niszczenia własnej (lub dziecka) dorosłości i planów, a co za tym idzie własnego, jedynego życia.

Skutecznie pomagamy rozwiązać problemy rodzinne. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Przeczytaj, zanim poślesz swoje dziecko na zajęcia dodatkowe.

Przeczytaj, zanim poślesz swoje dziecko na zajęcia dodatkowe

Będąc jeszcze studentką prowadziłam w ramach pracy dodatkowej, zajęcia taneczne dla dzieci w wieku przedszkolnym. Odbywały się one w godzinach popołudniowych. Pamiętam gdy rozpoczynając ćwiczenia spytałam dzieci, co chciałyby dzisiaj robić (mając na myśli, jaki taniec chcieliby poćwiczyć) – najbardziej chcielibyśmy się pobawić, tak zwyczajnie – odpowiedziały smutne, zmęczone pięciolatki.

Zajęcia dodatkowe dla dziecka, czyli chiński, nauka gra w brydża, Harvard

Skąd w rodzicach taka pogoń za zapełnieniem każdej wolnej chwili dziecka zajęciami dodatkowymi? Dlaczego tak trudno nam spędzać z nimi wolny czas? Dlaczego trudno dać im wolny czas?

Gdy planujemy powiększyć rodzinę zaczynamy się zastanawiać jakimi rodzicami chcemy być. I niezależnie od tego, czy nasze wzorce z dzieciństwa są pozytywne czy negatywne, zawsze myślimy, że chcemy być dobrymi rodzicami. Takimi, którzy zapewnią dziecku szereg możliwości, którzy zagwarantują dobry start w dorosłość. Dodatkowo dzisiejsze czasy to epoka świadomego rodzicielstwa – i dobrze, tylko na czym ono tak właściwie polega?

Przychodzi na świat nasze wymarzone dziecko, zaczynamy spędzać czas z innymi rodzicami i słyszymy, że dwulatki grają na pianinie, chodzą na angielski, chiński, że są już zapisane do najlepszych szkół, aby na pewno dostały się na najlepsze studia, a bez tego przecież ani rusz. A ja? Co ja robię dla mojego dziecka, poza spędzaniem z nim czasu, chodzeniem na plac zabaw, czytaniem książeczek… – nic, czyli jestem złym rodzicem.

Czy zajęcia dodatkowe dla dziecka to konieczność?

Chcę być dobrym rodzicem i dać dziecku wszystko co najlepsze. Myśl, że jestem złym, niewystarczająco zaangażowanym rodzicem to bardzo czuła struna w naszych emocjach. I rzadko kiedy udaje nam się świadomie i uważnie zatrzymać i zadać pytanie, czy te wszystkie dodatkowe zajęcia to przypadkiem nie jest szaleństwo – zapisujemy dzieci na milion zajęć, a oferta na rynku jest obecnie naprawdę szeroka. Trzylatek, który spędza czas na zabawie w domu, w parku – to dziś rzadkość. A warto pamiętać, że zabawa oraz bliskość fizyczna i emocjonalna z rodzicem to podstawa rozwoju dzieci. Jest to niezbędne do rozwoju ich układu nerwowego, do rozwoju pracy mózgu, do poczucia bezpieczeństwa i rozwijania bezpiecznej relacji z rodzicem.

Pokolenie zmęczonych rodziców

Żyjemy w czasach pośpiechu i ogromu pracy. Lecimy rano do biura, siedzimy tam do późna, odbieramy dziecko z przedszkola, szkoły i najchętniej poszlibyśmy spać. Zaś dziecko spragnione kontaktu z nami, ma wciąż mnóstwo energii i chce się z nami bawić, być, opowiadać. Nie mamy siły.

Wieziemy je na zajęcia i mamy chwilę oddechu. Jednocześnie gasimy nasze wyrzuty sumienia, związane z brakiem czasu dla dzieci, z brakiem energii i często też z brakiem pomysłu jak spędzać czas z dzieckiem.

Zajęcia dodatkowe a samotność dziecka – konsekwencje

Dam dziecku wszystko to czego sam nie miałem. Jak byłem mały nie miałem takich możliwości, rodziców nie było na to stać – to kolejna, częsta motywacja zapełniania grafiku naszych dzieci – chęć dania im tego wszystkiego, czego wydaje nam się, że nam zabrakło. W tej motywacji jest jedna pułapka – czy to na pewno są pragnienia naszego dziecka – czy może nasze?

Jak częsty jest obrazek, gdy dziecko zapłakane zapiera się nogami i rękoma wyraźnie nie chce iść na zajęcia, ale rodzic ciągnie je za rękę mówiąc „Kiedyś mi podziękujesz!”. Jednak najczęściej dziękujemy rodzicom za czas jaki nam poświęcili, za miłość, za zrozumienie i wsparcie.

Wzrost  zachorowań na depresję wśród dzieci i młodzieży, w dużej mierze pokazuje jak osamotnione są dzisiejsze dzieci. W świecie, w którym mają wszystko, bardzo często najbardziej brakuje im bliskości i czasu spędzonego z rodzicami.

Niezwykle ważnym zadaniem rodziców jest zbudowanie bliskiej ciepłej relacji z dzieckiem, bo to właśnie ona jest największym zasobem, jakie dziecko może zabrać ze sobą w dorosłe życie.

Jak spędzać czas z dzieckiem?

Czas z dziećmi wymaga naszej uważności, obserwacji – ważne, abyśmy patrzyli co interesuje nasze dziecko, co dobrze mu wychodzi. Tak, aby czynności, które z nim podejmujemy były skierowane pod jego zainteresowania i potrzeby, a nie pod nasze niespełnione marzenia z dzieciństwa. Jeżeli decydujemy się zapisać dziecko na zajęcia to zaangażujmy je w proces dokonywania wyboru, niech ono powie nam na co by chciało chodzić i dlaczego. Jeżeli w ten sposób rozbudzimy w nim pasję – świetnie! Warto angażować się jako rodzic w to co dziecko robi. Zdobyć wiedzę na ten temat, jeździć z nim na treningi, zawody – pokazać, że zależy nam na wspieraniu ich pasji i zainteresowań.

W przypadku młodszych dzieci, warto pamiętać, że większość dodatkowych zajęć proponowanych przez placówki, możemy z dziećmi robić sami – grać na instrumentach, dotykać ziarenek, skakać po kałużach, pomagać wdrapać się na drzewo. Radość dziecka, relacja jaką z nim budujemy – to zastrzyk energii dla całej rodziny.

Warto też pamiętać o tym, że stając się rodzicami, nie możemy przestać być sobą. Mam takie doświadczenie, że jedną z pierwszych oznak powrotu do zdrowia emocjonalnego i zdrowego zadbania o siebie, jest zmniejszenie zajęć dodatkowych, na które zawozi się dzieci. Osoby, z którymi pracuję, zgłaszają wiele korzyści z tym związanych. Dzieci są bardziej wypoczęte, a przez to mniej nerwowe. Więcej rozmawiają, odkrywają  świat gier planszowych, a rodzice zyskują czas na swoje zajęcia i pasje.

Wybierajmy zajęcia wspólnie i rozsądnie. Nie dajmy się zwariować i pamiętajmy, że dzieci te małe, te duże i te całkiem dorosłe, najbardziej potrzebują uwagi i bliskości.

Prowadzimy poradnictwo wychowawcze dla rodziców. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Wybuch, atak, napad złości - jak sobie z nimi radzić?

Wybuch, atak, napad złości – jak sobie z nimi radzić?

Złość jako gigantyczny ładunek wybuchowy

Gdyby spojrzeć na emocje jako swojego rodzaju nośnik energetyczny, okazałoby się, że większość z nas największy „ładunek” odczuwa w złości. Wzburzenie doświadczane w tym stanie ma ogromną siłę wyładowania, charakteryzuje je także tendencja do wypełniania całego otoczenia, naszej uwagi i świadomości. Raz wzbudzona energia musi znaleźć dla siebie miejsce, a sposobów na jej „upchnięcie” lub wyrzucenie z siebie jest nieskończenie wiele. Sytuacja przypomina nieco posiadanie na własność kolekcji lasek dynamitu – możemy nimi precyzyjnie przebić tunel lub wyburzyć stare, niepotrzebne ruiny, ale także zniszczyć bez kontroli coś wartościowego, narażając innych.

Złość – dobra czy zła?

Na początku warto wspomnieć, że negatywne ocenianie złości nie jest obiektywnym sądem, a jedynie jednym z wielu założeń, dodatkowo mylnym i nieprzydatnym. Nie odpowiada prawdzie, bo jak wszystkie emocje jest koniecznym elementem naszego zdrowia psychicznego, a nie przyda się nam do niczego, gdyż niezależnie od naszego stosunku do niej, złość jest i będzie elementem naszych doświadczeń.

Stając w obliczu porażki, nie zaspokojenia swojej potrzeby lub szkodliwego dla nas działania innej osoby, otrzymujemy sygnał od naszej psychiki że coś jest „nie tak”. Wzburzenie emocjonalne, które wtedy występuje mobilizuje nasze siły i koncentruje nasze działania na usunięciu frustrującej przeszkody, przezwyciężeniu impasu. Ma także siłę wprost oczyszczającą, pozwalającą rozładować skumulowane napięcie, niezależnie od jego przyczyn. W takim świetle złość jest stanem pozytywnym i właściwym do komfortowego radzenia sobie z rzeczywistością. Świadczą o tym problemy osób, które z różnych powodów (strach, uleganie przemocy, wyuczona bezradność), wycofują złość w każdej niemal sytuacji. Ograniczając radykalnie swoją sprawczość i narażając swoje zdrowie na efekty skumulowanego wewnątrz afektu. Trudno też mówić o całkowitym wyparciu złości, świadczyłoby to raczej o znaczącym ubytku emocjonalnym, utrudniającym poważnie realne życie.

Niekontrolowane ataki złości

Co jednak, jeśli wybuchy złości zdarzają się zbyt często i nie udaje się nam ewakuować ze strefy wybuchu osób, które na zranienie nie zasłużyły? Mówimy tu o aspekcie, który ocenie i kontroli poddany być powinien – o wyrażaniu złości. Już z wcześniejszego opisu wynikało, że złość odgrywa w naszym życiu ważną rolę, mając do wykonania konkretne zadania. To świadczy o konstruktywnym potencjale tego uczucia i wskazuje, na co powinniśmy zwracać uwagę przy jego ocenie.

Jeśli złość mobilizuje nas do działania, wskazuje co jest dla nas niedobre i bez czego nie możemy sobie poradzić, tak abyśmy mieli siłę i determinację aby po to sięgnąć, możemy mówić o racjonalnym udziale tych doznań w życiu. Jeśli jednak niekontrolowane napady złości stają się naszymi towarzyszami na stałe, wkraczając do działania nieadekwatnie i bez zważania na skalę sytuacji to zaczyna dominować destrukcja i toksyczne konsekwencje gniewu.

Asertywne vs agresywne sposoby wyrażania złości

Asertywność jest słowem, które zrobiło wielką karierę, gubiąc przy tym niestety wiele ze swojego sensu. Potocznie ogranicza się go do „wyrażania złości”, co traktowane w uproszczeniu raczej zachęca do budowania barier w komunikacji. Sugeruję raczej przyjęcie perspektywy, w której asertywność jest umiejętnością zadbania o swoje potrzeby i wyrażenie siebie za pomocą prawdziwych, czytelnych i konstruktywnych komunikatów, zarówno „tak” jak i „nie”. W ten właśnie sposób tworzymy rzeczowe i nieinwazyjne warunki relacji.

Na drugim biegunie stoi model agresywny – diagnozując go wystarczy zadać sobie dwa pytania:

  • Czy w napadach złości naruszam granice innej osoby, w sposób inwazyjny uderzam w jej godność lub własność?
  • Czy w wybuchu gniewu uderzam w poczucie wartości innej osoby, deprecjonuję ją lub złośliwie wskazuję słabości?

Jeśli choć raz odpowiemy „tak”, warto poważnie zastanowić się nad rolą i konsekwencjami napadów złości w naszym życiu.

Napady złości – jak sobie z nimi radzić?

Przyjmijmy na początek, że wszystkie te sytuacje, incydenty, irytujące bodźce po prostu SĄ. Pogodzenie się z tym, że nasz sprzeciw, w momencie zdarzenia, nie zmieni rzeczywistości w magiczny sposób, potrafi przynieść dużo ulgi oraz otworzyć drzwi do znacznie ciekawszego dylematu – CO ZROBIMY z tym co JEST?

Długofalowym celem jest bez wątpienia zrozumienie, co sprawiło, że naszym życiem kieruje w większym stopniu frustracja niż satysfakcja. Uznaje się, że złość jest raczej emocją wtórną, tzn. następuje w reakcji na inne jeszcze bardziej podstawowe uczucia – być może smutku, strachu lub dezorientacji życiowej. Innym, częstym dziś bodźcem może być długotrwały stres. Najlepszą droga do zbadania tych kwestii i rozpoczęcia procesu trwałej, życiowej zmiany jest konsultacja i późniejsza praca z psychoterapeutą.

W ramach jednakże tego artykułu zwróćmy uwagę na sposoby radzenia sobie z wybuchami złości:
  • Rozpocznij od samoświadomości – być może najważniejsze w odzyskaniu kontroli jest przyznanie się do jej utraty. Spróbuj zrozumieć, co się z Tobą dzieje, jeśli to możliwe nazwij, może nawet zapisz.
  • Poczuj wpływ emocji – to co innego niż automatyczne i najczęstsze nakręcanie się analizowaniem wzburzenia. Po prostu wsłuchaj się w siebie – zobacz jak reaguje ciało. Zwróć uwagę na szczególnie silne doświadczenia – taka zmiana perspektywy często szybko obniża poziom emocji.
  • Spróbuj ochłonąć – metod i sposobów jest wiele – od najprostszego wyjścia z pokoju, „poproszenia o przerwę”, przez kontrolowane rozładowanie fizyczne (kontrolowane oddychanie, pobiegaj, uderz w poduszkę, krzyknij na strychu) aż po techniki uważnościowe (wyobrażanie sobie sytuacji jako nie dotyczącej nas, analizowanie potrzeb/a nie intencji! drugiej strony, itp.).
  • Spokojna analiza sytuacji – po odzyskaniu stabilności przyjrzyj się genezie sytuacji, prawdopodobnym przyczynom i pomysłom na rozwiązanie. Równie ważne jest zrozumienie samego procesu – przypomnij sobie co Cię „uruchomiło”, raz jeszcze przeanalizuj odczucia.
  • A na koniec… zmień to – bez wątpienia złość przyszła jako wyraz niezgody na to, co się dzieje w Twoim życiu. Jeśli masz już świadomość o co chodzi, czas na konstruktywną zmianę – tak się składa, że złość służy pomocą w wielu sprawach, ale jeszcze nie nauczyła się niczego tworzyć…

Złość jest nieuniknionym, a także niezbędnym fragmentem naszego życia i zdrowia psychicznego. Doświadczamy jej wszyscy i dobrze byłoby nauczyć się z nią współdziałać, traktować jako sprzymierzeńca a nie nieobliczalnego członka zespołu. Pamiętajmy, że zdolność panowania nad własnymi uczuciami świadczy o dojrzałości emocjonalnej, ta z kolei jest nam potrzebna do satysfakcjonującego życia.

Masz podobny problem? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dlaczego rodzice wywołują u mnie poczucie winy?

Dlaczego rodzice wywołują u mnie poczucie winy?

Poczucie winy, będące przecież doświadczeniem destrukcyjnym potrafi paradoksalnie budować bardzo trwałe związki. Niestety, zazwyczaj toksyczne. Staje się niezwykle skutecznym spoiwem, odbierając swym ofiarom możliwość ruchu, zmiany perspektywy. Zamiast korzystać z relacji, podtrzymujemy ją w wyczerpaniu i odczuciu lęku.

Specyficzną odmianą takich więzi są relacje dorosłych już dzieci z rodzicami. W podobnym układzie z największą siłą ujawniają się wyuczone sposoby manipulacji i budowania zależności – kto lepiej od naszych rodziców zna nasze słabe punkty?

Dlatego też w dalszej części tekstu, opiszę szerzej problem poczucia winy już u dorosłych osób, za którym stoją rodzice. Zapraszam do dalszej lektury.

Relacje rodzinne a poczucie winy

Dorosłe, a więc z założenia samodzielne osoby, często dysponujące wieloma atrybutami niezależności, w kontakcie z rodzicami wpadają w koleiny, które wyczerpują ich psychicznie. To jak błędne koło – prawie każde spotkanie a nawet rozmowa z rodzicami obciążone jest poczuciem winy i nieadekwatności. Jednak sama myśl o ograniczeniu kontaktu wywołuje jeszcze silniejszą presję – specyficzne „obciążenie”. I tak rozwija się kołowrót natrętnych myśli, o tym co już zrobiliśmy źle, jakiego „zła” wkrótce dokonamy, a nawet jak źle, że tak o tym myślimy.

Utrzymujące się w ten sposób poczucie winy najczęściej referuje do pojęcia „toksycznych rodziców”. To obrazowe określenie dobrze oddaje szkodliwy i podstępny charakter problemu.

Wzbudzanie poczucia winy – jakie niesie skutki?

Najczęściej wzbudzanie poczucia winy przez rodziców wnosi do życia dorosłego już dziecka nieustanny dyskomfort. Utrudniają lub wręcz uniemożliwiają doświadczanie szczęścia i ulgi. Wzmacniają poczucie lęku. Ofiara „zatrucia” wszelkimi sposobami szuka akceptacji i miłości, kosztem poddania się zależności i zaborczości rodziców. Wynikają z tego w sposób oczywisty problemy w relacjach z innymi – szczególnie narażone są związki z najbliższymi z wyboru. Partner, nieuwikłany w sytuację rodzinną drugiej strony, boleśnie odczuwa taki problem, słusznie dostrzegając w nim zaburzenie właściwego porządku.

Najbardziej zdradliwą, ale i najskuteczniejszą miksturą, wywołującą ciągłe poczucie winy wobec rodziców, jest mieszanka praktykowanej przez lata nadopiekuńczości z przesłaniem „poświęcenia się” dla dziecka. Zalewanie opieką dziecka ma nie tylko konsekwencje rozwojowe, tj. wstrzymuje zdobywanie doświadczeń i dojrzewanie do samodzielności. Dodatkowo jest to najczęściej bardzo ofensywna forma sprawowania kontroli za wszelką cenę. Rodzic, który we wszystkim wyręcza dziecko i chce zorganizować cały świat według swojego pomysłu, tak naprawdę może bronić się przed autonomią dziecka, którą odbiera jako zagrożenie. „Dobrem dziecka” bywa tu raczej egoizm rodzica i próba wypełnienia swojego życia dzieckiem.

Manipulowanie uczuciami dziecka, czyli nadużywanie poczucia winy

Dramatycznym nadużyciem przez rodzica jest także nasączanie relacji sugestiami krzywdy, spowodowanej jakoby przez niewdzięczność dziecka. Cierpiętnicze uwagi, wyliczające serię poświęceń powziętych przez rodziców, są o tyle trudniejsze do odparcia, że możemy opierać się tylko na jednostronnej opowieści, emocjonalnie nacechowanej.

Rodzic praktykujący taką manipulację, w sposób przemocowy rozładowuje swoje niepowodzenia i poczucie niespełnienia życiowego. Znów do głosu dochodzi potrzeba podporządkowania sobie dziecka, które „ma czelność” żyć swoim życiem. Jeśli ta presja okaże się skuteczna, życie dorosłego dziecka wypełni poczucie winy, wymieszane ze słuszną, ale trudną do ujawnienia złością. Łatwo w takiej sytuacji o zaburzenia nerwicowe, spowodowane nieumiejętnością obrony swoich granic i nadużywaniem siebie dla zaspokojenia potrzeb toksycznego rodzica.

Rodzice wywołują u mnie poczucie winy – kiedy postawić granice?

Kwestia granic jest fundamentalna dla opisywanego zjawiska. Trudne doświadczenia dorosłych dzieci są przecież kontynuacją reguł, wpajanych im w czasie, kiedy jako dzieci byli w pełni zależni od rodziców. Dlatego siła tego zjawiska jest tak znaczna a jednocześnie trudna do obiektywnego oznaczenia.

Trzeba się przygotować na możliwą wrogość ze strony rodzica. Może on w sposób atakujący wyrażać swój lęk związany z poczuciem utraty kontroli – pojawią się zarzuty, może nawet groźby; przybędzie prób wzbudzania wyrzutów sumienia. Trzeba zachować maksimum dystansu, bo eskalowanie sytuacji stanie się tylko przyczynkiem do oskarżania o niewdzięczność i wyrażania rozczarowania. Zamiast reakcji czysto emocjonalnych próbujmy spokojnie konfrontować to co się dzieje. Jeśli czujemy się szantażowani, powiedzmy to, zaznaczając, że nie dajemy na to zgody i szukamy wzajemnego szacunku.

Podstawowy i pierwszy warunek zmiany to uświadomienie sobie toksycznej relacji i wyznaczenie podstawowej wartości naszego życia – którą bez wątpienia powinno być właśnie nasze życie. Nasze, nie naszych rodziców! Założenie, że nasza autonomia krzywdzi rodziców jest błędne – prawdziwa i pełna relacja może się rozwinąć dopiero pomiędzy samodzielnymi osobami.

Masz podobny kłopot? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Uzależnienie emocjonalne od drugiej osoby

Uzależnienie emocjonalne od drugiej osoby

Co to jest uzależnienie emocjonalne?

Jest to rodzaj uzależnienia od drugiej osoby, najczęściej od partnera, ale może to być również uzależnienie od rodzica, dziecka czy przyjaciela. Uzależnienie emocjonalne to choroba definiowana jako utrata własnej samodzielności. Osoba uzależniona emocjonalnie od drugiej osoby traktuje ją jako niezbędną do życia, bez której nie jest w stanie normalnie funkcjonować.

Zdrowa relacja to taka, kiedy jest się w stanie powiedzieć: „Mogę normalnie żyć bez drugiej osoby”. Taka postawa przejawia się w sposobie myślenia o sobie, innych ludziach, jest widoczna w działaniu, w świecie emocji. Samoocena osoby uzależnionej emocjonalnie zależy od relacji z ważną dla niej osobą, często partnerem/partnerką. Niejednokrotnie uzależnienie emocjonalne mylone jest z oddaniem, poświęceniem czy miłością.

Uzależnienie emocjonalne w związku – czym się charakteryzuje?

Wyróżnia się zwykle trzy charakterystyczne elementy dla uzależnienia emocjonalnego – są to:

  1. Upojenie – uzależniony emocjonalnie w relacjach z partnerem, który jest mu niezbędny do dobrego samopoczucia, doświadcza stanu podobnego do euforii.
  2. Dawka – uzależniony potrzebuje coraz większych „dawek” obecności i spędzania czasu z partnerem, a w rezultacie – chęć posiadania partnera na wyłączność. Potrzebuje nieustannych dowodów przywiązania, wciąż musi słyszeć, jaki jest ważny. Każda próba zwiększania dystansu powoduje skrajne reakcje u uzależnionego partnera. „Zwiększanie dawki” często wyłącza parę ze świata i zamyka na kontakty z innymi (przyjaciółmi, członkami rodziny). Codzienne, zwykłe obowiązki są zaniedbywane.
  3. Utrata własnego „ja” – tożsamości, autonomii – w uzależnieniu emocjonalnym istnieje również niebezpieczeństwo utraty zdolności krytycznej oceny samego siebie i drugiej osoby. Osobowość osoby uzależnionej „zlewa się” z psychiką partnera. Osoba uzależniona nie potrafi odpowiedzieć na pytanie: „Kim jestem?”. To co myśli o sobie jest tożsame z opinią partnera na jej temat: np. jeśli partner postrzega partnerkę jako inteligentną, tak też ona będzie o sobie myślała, jeśli natomiast będzie krytykował jej wygląd, to również ona będzie uważała się za nieatrakcyjną osobę, itp.

Uzależnienie emocjonalne od drugiej osoby – przyczyny

Przyczyną uzależnienia emocjonalnego od drugiej osoby jest sposób budowania relacji w dzieciństwie. Te doświadczenia mają duże znaczenie w kształtowaniu się osobowości. Brak zaspokojenia podstawowych potrzeb dziecka ze strony rodziców takich jak: akceptacja, bezpieczeństwo, uwaga, uznanie, miłość, w znacznej mierze prowadzi do wchodzenia w toksyczne relacje.

Dziecko „rezygnuje” z akceptowania siebie i jego samoocena jest wyjątkowo niska. Można zaobserwować to u młodych ludzi z rodzin dysfunkcyjnych, „głodnych miłości”, którzy bardzo często w taką relację chcą wchodzić z wychowawcą, czy każdą inną osobą, która obdarzy ich swoja uwagą i troską.

Objawy uzależnienia emocjonalnego

Charakterystyczne dla tego typu uzależnienia to cechy osób, które są uzależnione. Osoby te całkowicie utożsamiają się z partnerem, są niedowartościowane oraz nieustannie poszukują miłości, jednocześnie wymagając ciągłych jej dowodów od partnera. Miłość ma charakter obsesji, jedna ze stron wymaga absolutnie wszystkiego od drugiej. Taka relacja jest określana jako toksyczna miłość. Uzależnienie przechodzi od przyjemności do zależności i najczęściej dotyczy kobiet poszukujących swojej wartości w kontakcie z druga osobą.

Osoba uzależniona emocjonalnie:

  • nie potrafi mieć własnych planów i aspiracji, nie próbuje kierować własnym życiem i podejmować decyzji w swoim imieniu. Osobie uzależnionej emocjonalnie brakuje zaufania do własnych sądów lub zdolności;
  • brak jej wiary we własne siły, ma niską samoocenę;
  • chcąc zapewnić trwałość relacji, osoba uzależniona emocjonalnie rezygnuje z własnych potrzeb, zainteresowań, przyjaciół na rzecz zaspokajania potrzeb drugiej strony, w związku z tym może nawet zaniedbywać swoje obowiązki np. zawodowe;
  • wyraża niechęć/nieumiejętność do stawiania wymagań (granic) osobie, od której jest się uzależnionym oraz trudności w wyrażaniu niezadowolenia spowodowane obawą przed utratą wsparcia lub aprobaty;
  • przejawia obawy przed niezdolnością do zatroszczenia się o siebie samą, dlatego też myśl o rozstaniu powoduje ogromny dyskomfort;
  • gwałtownie poszukuje nowych związków jako źródeł opieki i wsparcia, gdy aktualny związek się kończy;
  • postrzega partnera jako rodzica, czyli nieadekwatnie do swojej roli; osoba uzależniona wchodzi w rolę dziecka w relacji z partnerem;
  • nie potrafi wspierać partnera, ponieważ to właśnie partner osoby uzależnionej jest delegowany do udzielania wsparcia, przejęcia odpowiedzialności;
  • osacza partnera,  prowokując włączanie się mechanizmu odrzucenia z jego strony.

Do przykładowych schematów myślenia osoby uzależnionej emocjonalnie, można zaliczyć następujące sytuacje:

  • Nie poradzę sobie bez partnera.
  • Bez niego będę samotna, więc bez względu na wszystko muszę być w tym związku.
  • Jestem mu bardzo potrzebna, muszę go ratować.
  • Muszę akceptować jego wybryki, żeby być w tym związku.
  • Nie jestem od nikogo zależna, pozwalam sobie tylko pomagać, itp.

Uzależnienie emocjonalne – leczenie

Tak jak przy walce z każdym nałogiem, tak i tu kluczową rolę odgrywa przyznanie się do problemu i uświadomienie sobie, że tworzy się toksyczne relacje. W wielu przypadkach obydwie osoby, czyli osoba uzależniona oraz jej partner – osoba współuzależniona, wymagają pomocy psychologicznej. Terapia jest konieczna, jeżeli chcą (nauczyć się) tworzyć zdrowe relacje.

Muszą odbudować własne poczucie wartości i uniezależnić je od relacji, jaką tworzą. Niezależność powinna przejawiać się w tym, że osoba uzależniona zacznie dawać sobie prawo do swobodnego wyrażania emocji, przekonań, nawet jeśli inni np. partner się z tym nie zgadzają. Autentyczność powinna być ważniejsza niż dbanie o pozory i nie wychylania się z opinią, która mogłaby zaburzyć pozorną równowagę. Nie oznacza to nieliczenia się z uczuciami bliskich ale oznacza to, że pragnienia osoby uzależnionej są równie ważne.

Następny krok do niezależności to znalezienie źródła zaburzenia oraz „przepracowanie” zniekształconych schematów zachowania. Aby obydwoje mogli odnaleźć szczęście w życiu, muszą się nauczyć, że wartość człowieka nie zależy od tego, jak bardzo poświęca się innym oraz że każdy musi nauczyć się samodzielności.

Masz podobny problem w związku? Skontaktuj się z Nami.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.