Toksyczna matka. Siedem cech, po których można rozpoznać trudną relację
„Załóż coś cieplejszego, w tym wyglądasz blado”. „Dzwoniłam trzy razy, myślałam, że coś się stało”. „Rób, jak uważasz, ja się już do niczego nie wtrącam”. Takie zdania słyszą dorosłe córki i dorośli synowie, często ludzie po czterdziestce, którzy kierują zespołami, spłacają kredyty i wychowują własne dzieci. Każde z nich z osobna brzmi niewinnie, a niektóre wręcz troskliwie. Ciężar bierze się z ich powtarzalności i z tego, co przychodzi potem: z napięcia przed każdym telefonem, z poczucia winy po krótkiej rozmowie i z dziwnego wrażenia, że przy matce znów ma się dwanaście lat.
Określenie „toksyczna matka” jest potoczne i łatwo je nadużyć. Nie jest diagnozą i nie opisuje kobiety w całości. Większość matek, o których słyszymy w gabinecie, kochała swoje dzieci i robiła to, co umiała, często w warunkach, o których dziś trudno myśleć bez współczucia. Określenie to dobrze oddaje jednak pewien wzorzec relacji: dziecko, także dorosłe, przez długi czas doświadcza czegoś, co je rani, a każda próba rozmowy kończy się obroną, pretensją albo milczeniem. O tym, co można zrobić, gdy rozpozna się taki wzorzec we własnej rodzinie, piszemy w artykule o tym, jak uwolnić się od toksycznej matki w dorosłym życiu.
Kiedy trudna matka staje się toksyczną relacją?
Każda matka bywa zmęczona, niecierpliwa i czasem niesprawiedliwa. Gorsze dni, kłótnie o bałagan w pokoju czy słowa wypowiedziane w złości zdarzają się w każdym domu i same w sobie nie świadczą o toksycznej relacji. W psychologii rozwojowej dużą wagę przywiązuje się do tak zwanej naprawy więzi, czyli momentu, w którym po konflikcie rodzic wraca do dziecka, przyznaje, że coś poszło źle, i przywraca bliskość. Obserwacje matek i niemowląt pokazują, że nawet w dobrych relacjach pełne zestrojenie trwa przez mniejszą część czasu, a o jakości więzi decyduje przede wszystkim to, czy rozdźwięk zostaje naprawiony. Badania te dotyczą najmłodszych dzieci, więc przenoszenie ich wniosków na relację z dorosłym synem czy córką jest raczej analogią niż dowodem. Dobrze jednak opisują to, czego w toksycznej relacji brakuje.
Niepokój budzi dopiero układ, w którym raniące zachowania powtarzają się latami, naprawa nie przychodzi, a koszt ponosi zawsze ta sama strona. Dziecko uczy się dostosowywać, milknąć i zajmować się uczuciami matki, zanim zdąży zauważyć własne. W dorosłości ten układ zwykle nie znika, zmienia tylko scenerię: zamiast szkolnych ocen pojawiają się uwagi o pracy, małżeństwie i sposobie wychowywania wnuków. Wiele osób rozpoznaje go najpierw po sobie, po zaciśniętym żołądku przed niedzielnym obiadem albo po tym, że po rozmowie z matką długo nie mogą wrócić do równowagi.
Cechy toksycznej matki
Opisane niżej zachowania rzadko występują pojedynczo. Najczęściej splatają się ze sobą, a ich nasilenie zmienia się z czasem: łagodnieje, gdy dorosłe dziecko się podporządkowuje, i rośnie, gdy zaczyna podejmować decyzje po swojemu.
Kontrola i krytyka, które nie kończą się z dorosłością
Matka kontrolująca chce wiedzieć, gdzie dziecko jest, z kim się spotyka, ile zarabia i dlaczego nie zadzwoniło wczoraj. Komentuje wygląd, wybór pracy, partnera, sposób urządzenia mieszkania. Krytyka bywa podana wprost, równie często przybiera jednak postać „dobrej rady” albo porównania z rodzeństwem czy dziećmi znajomych. Badania nad tak zwaną kontrolą psychologiczną rodziców, czyli wpływaniem na dziecko przez wzbudzanie winy, wycofywanie czułości i unieważnianie jego uczuć, wiążą ją z większym nasileniem lęku i obniżonego nastroju u dzieci i nastolatków. Są to badania korelacyjne, dlatego nie wynika z nich, że każde dziecko kontrolującej matki będzie zmagać się z lękiem. Pokazują raczej, że ten rodzaj kontroli obciąża rozwój bardziej niż zwykłe stawianie wymagań.
Nadopiekuńczość, która odbiera samodzielność
Na pierwszy rzut oka nadopiekuńczość wygląda jak nadmiar miłości. Matka wyręcza, uprzedza każdy problem, odradza podróże, zmianę pracy i przeprowadzkę, bo „po co ryzykować”. Dziecko dostaje przy tym ukryty komunikat, że samo sobie nie poradzi. W dorosłości zostaje po nim lęk przed decyzjami, potrzeba upewniania się u innych i trudność z zaufaniem własnemu osądowi. Bywa też odwrotnie: dorosłe dziecko odrzuca wszelką pomoc, bo każda przypomina mu dawne ubezwłasnowolnienie.
Trudność z przyjęciem, że dziecko ma własne życie
Oddzielenie się od rodziców jest naturalnym zadaniem rozwojowym. Część matek przeżywa je jednak jak stratę albo zdradę. Przeprowadzka do innego miasta, ślub, narodziny dziecka czy nawet święta spędzone u teściów wywołują żal, nagłe dolegliwości, pretensje albo długie milczenie. Dorosły syn czy córka zostają postawieni przed wyborem między własną rodziną a lojalnością wobec matki. Ten mechanizm opisujemy dokładniej w module poradnika Szantaż emocjonalny, konflikty lojalnościowe i przymusowa przyjaźń.
Obrażanie się i ciche dni
Ciche dni to sposób karania, który nie zostawia śladów. Matka przestaje się odzywać, odpowiada półsłówkami albo demonstracyjnie rozmawia z innymi członkami rodziny z pominięciem jednej osoby. Dziecko nie wie dokładnie, co zrobiło źle, więc zaczyna przepraszać na zapas i pilnować się, żeby sytuacja się nie powtórzyła. Dorośli, którzy dorastali w takim klimacie, często bardzo silnie reagują na milczenie partnera lub przełożonego, bo cisza od dawna zapowiada u nich kłopoty.
Poczucie winy jako odpowiedź na odmowę
Odmowa, nawet drobna, uruchamia lawinę: „Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłam”, „Inne dzieci pomagają rodzicom”, „Jak umrę, będziesz żałować”. Poczucie winy staje się najsilniejszym narzędziem wpływu, bo działa także wtedy, gdy matki nie ma obok. Wiele dorosłych dzieci toksycznych matek mówi, że potrafi odmówić każdemu poza nią, a po każdej odmowie przez kilka dni czuje się jak ktoś, kto zrobił coś złego. Różnicę między poczuciem winy a głębszym, dławiącym wstydem wyjaśniamy w module Toksyczny wstyd i poczucie winy.
Poświęcenie, które staje się długiem
„Dla was zrezygnowałam z siebie” to zdanie, które wiele osób zna na pamięć. Matka rzeczywiście mogła wiele poświęcić. Trudność pojawia się wtedy, gdy poświęcenie zamienia się w rachunek do spłaty. Dorosłe dziecko ma się odwdzięczać obecnością, posłuszeństwem i rezygnacją z własnych planów, a każda próba życia po swojemu zostaje odczytana jako niewdzięczność. W poradniku nazywamy to niewidzialnym długiem i piszemy o nim w module Mapa dorosłej codzienności.
Bierność i emocjonalna nieobecność
Toksyczna matka nie zawsze jest głośna. Bywa matka, która nie krzyczy, nie krytykuje i niczego nie wymaga, ale też nie widzi, co dzieje się z dzieckiem. Nie broniła przed wybuchami ojca, nie zauważyła, że córka zamknęła się w sobie, a syn boi się wracać do domu. Często sama była zbyt przytłoczona, przestraszona albo zależna, żeby zareagować. Dziecko takiej matki uczy się, że ze swoimi uczuciami musi radzić sobie samo, i w dorosłości nierzadko ma trudność z proszeniem o pomoc, nawet gdy bardzo jej potrzebuje.
Matka narcystyczna, pijąca, zależna od dziecka
Niektóre matki łączą opisane cechy w charakterystyczny sposób. Matka o rysach narcystycznych traktuje dziecko jak przedłużenie siebie: jego sukcesy są jej wizytówką, a porażki osobistą zniewagą. Cechy takiej matki i to, jak wpływa na dorosłą córkę i syna, opisujemy w artykule Narcystyczna matka, a mechanizm zawłaszczenia w module Narcystyczne zawłaszczenie w rodzinie. Inaczej wygląda relacja z matką, która nadużywa alkoholu. Dom żyje wtedy w rytmie jej trzeźwości i upojenia, a dziecko bardzo wcześnie przejmuje obowiązki dorosłych. Doświadczenia dorosłych dzieci z takich rodzin, także tych, w których piła matka, opisujemy w przewodniku o DDA.
Trzeci układ jest najmniej widoczny z zewnątrz. Samotna, nieszczęśliwa w małżeństwie albo chorująca matka czyni z dziecka powiernika i opiekuna, zwierza mu się z kłopotów, oczekuje pocieszenia i rady. Z boku wygląda to jak wyjątkowa bliskość, tymczasem dziecko traci dzieciństwo, a w dorosłości nadal czuje się odpowiedzialne za samopoczucie matki. Ten mechanizm nosi nazwę parentyfikacji. Czym jest i jakie ma rodzaje, wyjaśniamy w artykule Parentyfikacja, a o jego skutkach w dorosłości piszemy w module Dziecko w roli partnera rodzica. Kiedy rodzic szuka w dziecku powiernika i oparcia. Podobne wzorce zdarzają się również ojcom, o czym piszemy w artykule Toksyczny ojciec.
Skąd bierze się toksyczne zachowanie matki?
Matki, o których mowa, zwykle same coś dźwigają. Część z nich wychowywała się u surowych, chłodnych albo pijących rodziców, część przeżyła biedę, przemoc, wczesną żałobę lub samotne macierzyństwo w czasach, gdy o pomocy psychologicznej nikt nie myślał. Kontrola bywa sposobem radzenia sobie z lękiem, poświęcenie jedyną znaną formą miłości, a obrażanie się metodą wyniesioną z własnego domu. W terapii rodzin mówi się o wzorcach przekazywanych z pokolenia na pokolenie, które powtarzają się dopóty, dopóki ktoś ich nie zauważy i nie nazwie.
Zrozumienie tej historii nie unieważnia krzywdy i nie zobowiązuje dorosłego dziecka do wybaczenia. Pozwala jednak zobaczyć w matce człowieka z własnymi ograniczeniami w miejscu wszechmocnej postaci z dzieciństwa. Dla wielu osób jest to pierwszy krok do odzyskania spokoju, bez względu na to, czy relacja ostatecznie się poprawi.
Jak toksyczna matka wpływa na dorosłą córkę i syna?
Córki toksycznych matek często opowiadają o nieustannym poczuciu, że są oceniane. Porównują się z innymi kobietami, trudno im przyjąć komplement i bardzo się starają, żeby nikt nie miał im niczego do zarzucenia. Bywają nadodpowiedzialne w pracy i w domu, a w głowie noszą surowy głos, który mówi tonem matki. Wiele z nich boi się, że w relacji z własnymi dziećmi powtórzy to, czego doświadczyła, i właśnie ten lęk przyprowadza je na terapię. O wewnętrznym krytyku piszemy w module Wewnętrzny krytyk i syndrom oszusta.
Synowie z kolei częściej mówią o tym, że matka „zawsze była obecna” w ich związkach. Dzwoni codziennie, komentuje decyzje żony lub partnerki i oczekuje, że to jej zdanie okaże się rozstrzygające. W terapii par regularnie spotykamy małżeństwa, w których spór toczy się naprawdę między żoną a teściową, a mąż stoi pośrodku i próbuje nikogo nie zawieść. Taki układ potrafi latami podgryzać związek, choć żadna ze stron nie chce drugiej skrzywdzić. Pracujemy z nim w terapii par, bo dotyczy jednocześnie pary i rodzin, z których pochodzą oboje partnerzy.
Część tych mechanizmów pomaga rozpoznać Test DDD, który sprawdza, czy doświadczenia z domu rodzinnego nadal wpływają na dorosłe życie. Wynik testu nie jest diagnozą, może jednak ułatwić pierwszą rozmowę z terapeutą.
Kiedy szukać pomocy?
Rozpoznanie cech toksycznej matki często przynosi ulgę, bo wreszcie coś zostaje nazwane. Zwykle jednak nie wystarcza, żeby zmienić to, co dzieje się w kontakcie z nią i w samym dorosłym dziecku. Pomoc terapeuty przydaje się szczególnie wtedy, gdy relacja z matką odbiera sen i siły, gdy jej opinie wciąż rozstrzygają o ważnych decyzjach, gdy odbija się na związku albo gdy po latach dystansu poczucie winy i tęsknota nie słabną. W terapii indywidualnej pracujemy nad tym, co zostało z dzieciństwa, i nad sposobem bycia w relacji z matką dziś. Jeśli matka jest gotowa rozmawiać, prowadzimy także wspólne sesje dorosłych dzieci z rodzicami, podczas których terapeuta dba o to, żeby każda ze stron została wysłuchana. Sesja trwa 50 minut i zwykle odbywa się raz w tygodniu.
Najczęściej zadawane pytania
Jakie są cechy toksycznej matki?
Najczęściej powtarzają się: kontrola i krytyka trwające także w dorosłości dziecka, nadopiekuńczość, trudność z przyjęciem jego samodzielności, obrażanie się i ciche dni, wzbudzanie poczucia winy przy odmowie, traktowanie poświęcenia jak długu oraz bierność wobec krzywdy dziecka. O toksycznej relacji mówimy wtedy, gdy takie zachowania utrzymują się latami i nie następuje po nich naprawa.
Czy toksyczna matka zdaje sobie sprawę z tego, co robi?
Zwykle tylko częściowo. Wiele matek szczerze uważa swoje zachowanie za troskę albo powtarza to, czego doświadczyło we własnym domu. Brak świadomości nie zmienia skutków dla dziecka, wyjaśnia jednak, dlaczego rozmowa o krzywdzie tak często kończy się obroną.
Jak toksyczna matka wpływa na dorosłą córkę?
Córki toksycznych matek często żyją z poczuciem, że są oceniane, noszą w sobie surowego wewnętrznego krytyka, trudno im odmawiać i przyjmować pochwały. Wiele z nich obawia się powtórzenia tych wzorców we własnym macierzyństwie.
Czy toksyczna matka może się zmienić?
Bywa, że tak, zwłaszcza gdy sama zaczyna dostrzegać koszty relacji i jest gotowa słuchać. Zmiana rzadko przychodzi szybko. Częściej najpierw zmienia się dorosłe dziecko, jego reakcje, granice i oczekiwania, a relacja z czasem się do tego dopasowuje. Pomagają w tym wspólne sesje z terapeutą.
Terapia relacji z matką
Na terapię można przyjść samemu albo razem z matką. Prowadzimy terapię indywidualną i wspólne sesje dorosłych dzieci z rodzicami.
Artykuł jest częścią cyklu powiązanego z poradnikiem „Niewidzialne klatki”.
Bibliografia
- Barber, B. K. (1996). Parental psychological control: Revisiting a neglected construct. Child Development, 67(6), 3296–3319.
- Bowen, M. (1978). Family Therapy in Clinical Practice. New York: Jason Aronson.
- Forward, S., Buck, C. (1989). Toxic Parents: Overcoming Their Hurtful Legacy and Reclaiming Your Life. New York: Bantam Books.
- Gibson, L. C. (2015). Adult Children of Emotionally Immature Parents. Oakland: New Harbinger.
- McBride, K. (2008). Will I Ever Be Good Enough? Healing the Daughters of Narcissistic Mothers. New York: Free Press.
- Soenens, B., Vansteenkiste, M. (2010). A theoretical upgrade of the concept of parental psychological control. Developmental Review, 30(1), 74–99.
- Tronick, E. Z. (1989). Emotions and emotional communication in infants. American Psychologist, 44(2), 112–119.




Mam podobnie. Nie udało mi się życie i mieszkam ze swoją matką w 2 pokojowym mieszkaniu. Na szczęście mam swój pokój lub jak kto woli “celę”. Dzisiaj wstaje rano, idę do kuchni, rozmawiamy i ciągle to samo. Moje zdanie na dowolny temat jest odwrotne do jej zdania. Mam rację w pewnych sprawach ale oczywiście to jej zdanie jest właściwe. Dałem jej do stosowania maść sterydową na grzybicę stóp i mówię jej, że do 2 tygodni i jak nie pomoże leczenie, to trzeba zrezygnować. Oczywiście skończyło się na tym, że ona wie lepiej i że będzie stosować do całkowitego wyczerpania (dłużej o dodatkowy tydzień). Grozi to korze nadnerczy, bo to silna substancja i przenika do krwiobiegu, co jest opisane w ulotce. Nie czytała ale to ja jestem głupi. Ma tytuł pani magister (ukończyła studia). Ja nie mam studiów ukończonych. Na koniec rozmowy obraziła się i jeszcze wytknęła mi, że płyn do płukania zużywam za dużo. Korzystam co 3 dzień w niewielkich ilościach ale to ja nadmiernie korzystam jakby codziennie i kilka razy w ciągu dnia. Nie mogę się wyprowadzić. Jak już wspomniałem, nie udało mi się życie. Powodzenia do właściwego zarobku nigdy nie miałem. Żyję w poniżeniu odkąd pamiętam. Wyżywa się psychicznie porównując mnie do 3 lata starszego ode mnie byłego sąsiada, który jest inżynierem i pracuje w Norwegii i ma żonę i 2 dzieci i ma auto. Nic nie poradzę. Nie mam tego szczęścia. Matka zostanie toksyczna do końca moich dni. Natomiast jeżeli przez tyle lat nic się w moim życiu nie zmieniło na lepsze, to pozostaje mi akceptacja nadchodzącej tragedii dla własnej psychiki, bo będzie tylko gorzej. To znaczy. Ona będzie tylko i wyłącznie gorsza a ze mną z roku na rok tylko gorzej.
Sens terapii dla mnie jest upokarzający, bo to powinna zrobić potencjalna kobieta w moim życiu taka w moim mniej więcej wieku lub młodsza. No cóż. Oczekiwania vs rzeczywistość.