Zaspokajanie potrzeb żony/męża. Jakie ma znaczenie dla rozwoju związku?

Zaspokajanie potrzeb żony/męża. Jakie ma znaczenie dla rozwoju związku?

Czy moja żona interesuje się moimi potrzebami? Czy ja interesuję się tym, co ją uszczęśliwia? Ależ to ważne pytania! I dlatego w dalszej części artykułu skupię się na tym, dlaczego rozpoznawanie i zaspokajanie potrzeb, jest tak istotne dla rozwoju związku. A tym osobom, które mają z tym problem, podpowiem, co zrobić by to naprawić.

Zaspokajanie potrzeb jako kluczowy element w życiu człowieka

Każdy człowiek od narodzin, a najpewniej też i wcześniej, posiada zestaw potrzeb adekwatnych do jego wieku (okresu dojrzewania, fazy rozwoju). W definicji piramidy potrzeb Maslowa możemy wyróżnić kolejne jej warstwy – począwszy od podstawy figury: potrzeby fizjologiczne (picie, jedzenie, powietrze), bezpieczeństwo (zdrowie i ekonomia), przyjaźń i miłość (akceptacja, wsparcie, opieka, zależność) oraz szacunek (ważność, poczucie własnej wartości) i na samym szczycie samorealizacja (rozwój osobisty, realizacja celu i własnego potencjału).

Jak realizacja potrzeb wpływa na rozwój osobisty?

Zaspokajanie potrzeb (lub nie) ma wpływ na to jak się czujemy i motywujemy do dalszego działania, rozwoju osobistego, ale też relacji.

Niech przykładem będzie sytuacja, w której wybieramy się w długą podróż po świecie. To co może być naszą motywacją to chęć poznania świata, kultury, doświadczanie pięknych widoków i zjawisk przyrody (samorozwój). Aby móc mieć taki plan musimy mieć raczej dobre poczucie własnej wartości (dobrze oceniamy swoje możliwości co do realizacji, kompetencje).

Problem z realizacją potrzeb = brak motywacji do działania

Jeśli mamy problem z samooceną to nigdy nie wybierzemy się w podróż. Będziemy mieć wątpliwości co do tego czy sobie poradzimy. Jednakże to czy sobie poradzimy możemy warunkować przez pryzmat świadomości, że jeśli coś pójdzie nie tak, to możemy liczyć na czyjeś wsparcie (przynależność, wsparcie). Jeśli nie będziemy mieć pieniędzy to za daleko nie pojedziemy, a podróż stanie się uciążliwa, lub niemożliwa (bezpieczeństwo). Podobnie w sytuacji braku wody do picia – za daleko nie pójdziemy (potrzeby fizjologiczne).

Analogicznie jest w relacjach, tyle że taka podróż odbywa się wspólnie. A to, czy nasze potrzeby są zaspokajane będzie warunkowało to, czy będziemy mieć ochotę i siłę aby iść dalej.

Jak realizacja potrzeb wpływa na nasze emocje?

Oczywiście warto zauważyć, że człowiek jest istotą dość złożoną i posiada wiele różnych potrzeb realizowanych, lub frustrowanych jednocześnie. Można być jednocześnie głodnym, zmęczonym i pragnąć zaspokojenia potrzeb seksualnych. Ale realizacja kolejnych stanie się możliwa po zaspokojeniu poprzednich.

Potrzeby zaspokojone = pozytywne emocje, potrzeby niezaspokojone = negatywne emocje

W życiu dość często doświadczamy sytuacji, w której z braku posiłku zaczynamy czuć się gorzej nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Jesteśmy mało zadowoleni, marudni, a w niektórych sytuacjach nawet mocno poirytowani, lub źli. I tak dla przykładu, niemowlak, który jest głodny to płacze – poniekąd dbając w ten sposób o zaspokojenie swoich potrzeb. I bardzo dobrze – przecież nie potrafi mówić…

W ten właśnie sposób wyraża swoje emocje (frustrację i lęk). Dzięki temu, że ma emocje i, że je wyraża może liczyć na to, że otoczenie (rodzic/ opiekun) zadba o jego potrzebę. W takiej sytuacji nie tylko korzysta dziecko, bo nie jest już głodne, ale także otoczenie, gdyż wolimy po prostu jak dziecko jest spokojne i nie płacze. Płacz dziecka również napawa nas niepokojem. A tego nie lubimy.

Podobnie jest w relacjach w życiu dorosłych. Dbając o potrzeby partnerki/partnera, również dbamy o własny spokój. Nie musimy się martwić czy stresować, że druga osoba w relacji z nami jest niezadowolona. Więc w tym dość prostym mechanizmie zapewniamy drugiemu realizację potrzeby, a sobie poczucie satysfakcji z bycia np.: dobrym(ą) partnerem(ką).

Wszystko super, gdy działa to też w drugą stronę, i kiedy my mamy jakąś potrzebę i czujemy, że druga osoba też ją zauważa. Tworzymy sobie w ten sposób swoista regułę wzajemności. To bardzo motywujące do dalszej „podróży” i budujące szczęśliwy związek. Bardzo istotna jest też komunikacja potrzeb. Jeśli podobnie jak dziecko zaczniemy płakać, lub być wkurzeni z powodu braku zaspokojenia potrzeby, to możemy się przeliczyć, że druga strona domyśli się tego czego chcemy. Nie domyśli się. A wtedy wszyscy w tej relacji tracą.

Co się dzieje w związku, kiedy potrzeby jednej ze stron nie są zaspakajanie?

Czasami w związkach zdarza się tak, że spełnianie czyichś potrzeb, różnych oczekiwań i zachcianek daje obopólne korzyści. Ktoś jest zadowolony, że poświęcając się dla drugiej osoby czuje zadowolenie w relacji, a druga strona cieszy się, że może z tego czerpać.

Jednakże pułapka polega na tym, że każdy człowiek ma ograniczone zasoby. Mówiąc inaczej osoba, która jest dawcą też ma swoje potrzeby, które z czasem okażą się niemożliwe, albo trudne do realizacji. Prawdopodobnie problemem jest jakaś trudność w wyrażaniu potrzeb lub ich nazywaniu. Spowoduje to frustrację i oczekiwanie wobec biorcy, aby też dał(a) trochę przestrzeni na ich realizację. Ale biorca nie musi tego rozumieć, bo nie potrafi dawać (w tej relacji, albo w ogóle). On(a) też będzie zaskoczony(a) i zdziwiony(a) takim obrotem spraw. Biorca jednakże w tej sytuacji nie musi się starać, bo w zasadzie ma czego chce i nic nie musi robić. Doświadczy również kastracji emocjonalnej. Będzie funkcjonował jak dziecko pod kloszem. Więc też nie ma motywacji, bo „po co?”.

Wypalenie emocjonalne w związku

Tak czy inaczej sytuacja ta doprowadzić może do wypalenia emocjonalnego. Tak bardzo ktoś już się nadawał, że teraz już nie ma czego dać ani z czego czerpać motywacji do dalszej podróży w związku. Na naszym blogu jest oddzielny artykuł na ten temat Wypalenie w związku – dlaczego coraz więcej par jest zmęczona małżeństwem?

Idąc razem warto i trzeba się wspierać – dostrzegać potrzeby własne i je wyrażać, ale też wsłuchiwać i dowiadywać się o potrzeby partnera(ki).

W innym wypadku okazać się może, że idąc razem, rozdzieleni – oddalimy się tak daleko od drugiego człowieka – zabierając całe zasoby „wody”, że na powrót z „butelką wody” może być już za późno. Albo ktoś znalazł inne źródło, z którego musiał się napić, albo zwyczajnie już, dalej nie chce iść. Często też odpowiedzialność leży po stronie spragnionego(ej), bo nie chciał(a) zabierać nam wody. Przechodząc od metafory na grunt związku – prowadzić to może do zdrady lub rozpadu związku (wypalenia emocjonalnego każdej ze stron).

Jak zaspokajać potrzeby męża/żony?

Czego potrzebujesz? – poznaj potrzeby męża/żony

Teoretycznie najprostszym sposobem na dbanie o czyjeś potrzeby jest dążenie do lepszego poznania drugiego człowieka. W codzienności może to być zwyczajne interesowanie się tym „czego potrzebujesz?”. Warto brać jednakże poprawkę na to, że z różnych względów możemy mieć ogromny wewnętrzny opór z ujawnianiem swoich oczekiwań, pragnień, itp.

Komunikowanie potrzeb

Warto zadbać o bezpieczne kanały komunikacji. Takim ogólnym sposobem, zarazem techniką komunikacji może być ustalenie reguły wzajemności: umówienie się na to, że jeśli ja zrobię coś dla ciebie, to ty też zrobisz coś dla mnie. Tak po prostu.

Jeśli wyrażanie konkretnych rzeczy przychodzi z trudnością zawsze można się umówić na pisanie sobie np.: liścików w formie papierowej, lub elektronicznej z prostymi komunikatami; odpowiedzią na pytanie: „czego dzisiaj chcesz?”. Umowa taka powinna zawierać jednak możliwość ustalenia granic, udzielenia prostych odpowiedzi: „Tak/Nie”.

Obszar takiej komunikacji jest dowolny, począwszy od spędzania czasu (co chcę robić), zahaczając o planowanie posiłku i na sprawach łóżkowych kończąc.

Pomoc psychoterapeuty

W sytuacji, gdy otwarta rozmowa i wprowadzanie pewnych technik i ustaleń nie zdaje egzaminu warto spróbować zadbać o relację z pomocą terapii dla par. Często zanim nauczymy się komunikować swoje potrzeby i czerpać z tego, że ktoś chce nam coś dać, musimy poznać źródła blokady, która nam to uniemożliwia. A z doświadczenia – również zawodowego wiem – że taka zmian jest możliwa.

Skutecznie pomagamy w rozwiązywaniu problemów komunikacyjnych w związku. Skontaktuj się z Nami.

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Jak niskie poczucie wartości wpływa na związek?

Jak niskie poczucie wartości wpływa na związek?

Przykład z pracy terapeutycznej z parą. Państwo mówią, że między nimi pojawił się konflikt, trwa już kilka dni. Proszę zatem Panią, aby opowiedziała, co się stało. W skrócie wybrzmiało to mniej więcej tak. Pani powiedziała do męża: „Kochanie, dziś Twoje włosy wyglądają pięknie!” na co reakcja Pana była następująca: „Chcesz mi przez to powiedzieć, że na co dzień wyglądają źle ?!”. I pojawiła się kłótnia.

Powyższy przykład pokazuje, jak poczucie własnej wartości może wpływać na komunikację w związku. Niskie poczucie wartości u partnera skutkuje negatywnym interpretowaniem komunikatów drugiej osoby i przejawia się w niepartnerskim stylu komunikacji. O tym właśnie będzie poniższy artykuł.

Czym jest poczucie własnej wartości?

Samoocena, czyli poczucie własnej wartości to wartościowanie własnej osoby, które może być pozytywne lub negatywne. Przyjmuje się, że samoocena kształtuje się w okresie przedszkolnym. Jest ona wtedy jeszcze bardzo chwiejna i nieadekwatna. W dużej mierze zależy od oceny innych.

Więcej na ten temat dowiesz się jeszcze tutaj: Poczucie własnej wartości – jakość która zależy od Ciebie!

Z czego wynika niskie poczucie własnej wartości?

Powodów niskiego poczucia własnej wartości może być wiele. Ich źródło może leżeć w następujących czynnikach:

  • Zbyt duże wymagania – wywierana przez rodziców presja na dziecko i rzutowanie swoich niespełnionych ambicji na podopiecznego może spowodować, że dziecko przekłada obowiązki nad własne potrzeby i przyjemności. Celem jest zadowolenie rodziców. Gdy dziecko nie spełnia oczekiwań, rodzice są rozczarowani a dziecko czuje się winne. Narzucana presja przyczynia się do tego, że dziecko przestaje wierzyć w siebie.
  • Zaniedbywanie potrzeb – ignorowanie potrzeb dziecka to bardzo silny czynnik przyczyniający się do obniżania poczucia wartości.
  • Krytyka – ciągle krytykujący dziecko rodzic obniża jego samoocenę. Im większa regularność krytycznych komunikatów, tym bardziej utrwala się niska samoocena.
  • Trauma – przykładem może być bycie świadkiem przemocy fizycznej lub psychicznej. Na przykład w rodzinie alkoholowej, kiedy wracający do domu pijany ojciec robi ciągłe awantury, dziecko może obarczać siebie winą za taką sytuacją („to przeze mnie, to ze mną jest coś nie tak ).

Niskie poczucie wartości – jak wpływa na związek?

Zaniżona samoocena łączy się z  mniejszymi oczekiwaniami w stosunku do siebie ze strony innych osób. Osoba taka nie podejmuje niektórych działań, ponieważ spodziewa się porażki, co też w konsekwencji przyczynia się do mniejszych osiągnięć. Prowadzi to do mechanizmu błędnego koła, w którym osoba, będąc przekonana o swojej niskiej wartości, uznaje pewne zadania za zbyt trudne, nie podejmuje się ich, przez co nie poprawia swoich osiągnięć i utwierdza siebie w niskiej samoocenie.

Częstą strategią poprawy własnej samooceny u tego typu osób są niekonstruktywne sposoby, np. oczernianie innych. Świat widziany jest jako niebezpieczny i  zagrażający.

Często tacy partnerzy są nieufni i zamknięci na kontakty towarzyskie. Rzadko przyznają się do błędu. Łatwiej im poszukiwać winy w partnerze niż w sobie, chociaż w głębi odczuwają ból i beznadzieję związaną z doznanym niepowodzeniem. Często nie potrafią zaakceptować swojej niedoskonałości. Dążą do perfekcjonizmu, co objawia się w kuriozalnych nieraz oczekiwaniach wobec partnera czy dzieci. Prowadzi to do różnych konfliktów i braku zrozumienia. Stąd łatwo już do poczucia osamotnienia pomimo trwania w relacji.

Partnerzy takich osób często przeżywają trudności w związku z frustracją swoich potrzeb czy też ciągłym wycofywaniem się lub niepodejmowaniem wyzwań przez drugą stronę. Bowiem człowiek z niską samooceną może bać się wielu rzeczy, które dla jego partnera są ważne i prowadzą do rozwoju. Natomiast osoba z zaniżonym poczuciem własnej wartości może zatrzymać się we własnym wzroście. Jest to kolejna sytuacja, która zagraża relacji, ponieważ jeżeli partnerzy nie rozwijają się w zbliżonym tempie, może doprowadzić to do utraty atrakcyjności w oczach drugiej osoby czy rozminięcia się planów i oczekiwań życiowych.

Podsumowując, poziom samooceny może mieć znaczenie przy uzyskaniu zadowolenia z bycia w związku. Jeżeli zauważasz u siebie lub swojego partnera problem z samooceną, warto o tym porozmawiać. Pomóc może również spotkanie z terapeutą par.

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Zapytaj o szczegóły.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Depresja poporodowa

Depresja poporodowa – przyczyny, objawy, leczenie

Czym jest depresja, wie prawie każdy. Sporo się o niej mówi – aktorzy, sportowcy opisują jak na nią chorowali, jak z niej wyszli. Mamy pewną świadomość, że to może spotkać każdego i nie jest to żaden wymysł. Mamy nawet pewną dozę empatii i zrozumienia dla osób cierpiących z jej powodu.

Z depresją poporodową jest inaczej. W odbiorze społecznym, depresja poporodowa jest postrzegana jako wymysł. Nie rozumiemy, nie akceptujemy, nie wspieramy. Bo tu sprawa jest jasna – masz dziecko – masz się cieszyć. Musisz wiedzieć jak się nim zajmować, co robić gdy płacze, nie możesz mieć złych myśli o sobie jako matce i o dziecku. Masz być radosna, przepełniona miłością, czułością i szczęściem. Kobiety cierpiące w powodu depresji wiedzą, że takie są oczekiwania i tym jest im trudniej.

Bo jak ma się zwierzyć swojej przyjaciółce, że jest nieszczęśliwa, że ostatnio, gdy córeczka płakała i płakała, miała myśl, że może jak przykryje ją poduszką to w końcu zamilknie? Jak ma powiedzieć koleżance, która pragnie dziecka, a nie może zajść w ciąże, że oddała by wszystko, aby znowu być bezdzietną kobietą? Jak porozmawiać z mamą czy teściową, że jest jej ciężko, skoro ma pampersy, wózki, leżaczki, bujaczki, butelki, podgrzewacze itp. – one tego nie miały, im było ciężko – nam jest łatwo.

Objawy depresji poporodowej – czyli kiedy zgłosić się po pomoc

Według danych statystycznych łagodne objawy depresyjne nazywane też często baby blues, przejawia co druga młoda mama. Są one związane z silnymi zmianami hormonalnymi. Objawy depresji poporodowej pojawiają się na dwa, trzy dni po porodzie i z reguły mijają po około tygodniu.  

Objawy depresji poporodowej pojawiają u 17 % mam  i wymagają pomocy specjalistycznej.

Kiedy należy udać się do specjalisty:

  • obniżony nastrój trwa dłużej niż miesiąc;
  • występują napady paniki, złości;
  • negatywne myśli dotyczące siebie jako mamy (jestem złą matką, moje dziecko mnie nie kocha, nie umiem się nim zająć, ono ciągle płacze, bo ja nie wiem co robić);
  • negatywne myśli dotyczące dziecka (nienawidzę go, wolałabym, żeby go nie było, jak nie przestanie płakać to coś mu zrobię);
  • myśli samobójcze;
  • apatia, brak sił.

Gdy takie objawy obserwujemy u młodej mamy – warto zgłosić się do specjalisty, ponieważ depresja sama nie minie.

Przyczyny depresji poporodowej

Powodów depresji poporodowej jest zapewne tak wiele, jak wiele jest mam z jej powodu cierpiących.  Psycholodzy stawiają pytania:

  1. Czy ciąża była planowana?
  2. Jaki był jej przebieg – coraz częściej zagrożone ciąże wymagają wielu poświęceń ze strony kobiety; emocje w tym czasie nagromadzone, takie jak lęk, niepewność, ale też ogrom strat jakich kobieta doświadcza musząc np. leżeć przez kilka miesięcy w zetknięciu ze zmęczeniem i ogromem zmian jakie zachodzą po porodzie mogą skutkować depresją.
  3. Jakie kobieta miała oczekiwania czy wyobrażenia dotyczące ciąży i opieki nad maleńkim dzieckiem – tu niestety wiele złego robią media pokazując znane osoby z talią osy miesiąc po porodzie, pięknie ubrane, umalowane opowiadające jak uwielbiają być mamą – tylko dziecka przy nich brak. Ale młoda mama siedząca przed telewizorem, nie myśli, że to sztuczny wykreowany świat, ona raczej myśli, że jej tak nie wyszło, nie dała rady, jest gorsza.
  4. Jakie młoda mama ma wsparcie – czy są wokół niej życzliwe osoby, które pomogą zwłaszcza na początku w codziennych obowiązkach, tak aby ona miała czas dojść do siebie po porodzie oraz spokojnie nauczyć się swojego dziecka. Kiedyś młoda mama z reguły była otoczona kobietami – mama, ciotka, siostry, itp. Obecnie młode mamy często zostają z małym dzieckiem same, a wahania hormonalne, zmęczenie i ogromne wyzwanie jakim jest niemowlę, są niełatwe do dźwignięcia.

To nie wyczerpuje przyczyn występowania depresji poporodowej, ale psychoterapia indywidualna pomaga zrozumieć skąd się wzięła, pomaga odnaleźć własną drogę bycia mamą, ale przede wszystkim pomaga nauczyć się czerpać przyjemność z macierzyństwa.

Skutecznie pomagamy wygrać z depresją. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dlaczego coraz więcej osób ma problem z nawiązaniem i utrzymaniem relacji?

Dlaczego coraz więcej osób ma problem z nawiązaniem i utrzymaniem relacji?

Problem z nawiązaniem i utrzymaniem relacji staje się coraz bardziej powszechny. Coraz więcej osób nie potrafi wytrwać w relacji. Ale z czego to może wynikać? Czego tak naprawdę się boimy? Odpowiedź znajdziesz w dalszej części artykułu.

Problem z tworzeniem relacji – co może być przyczyną?

Brak czasu na relację, natłok obowiązków

Współcześnie częstym kłopotem wielu ludzi jest problem utrzymania lub nawiązywania relacji. Bardzo częstym wyjaśnieniem – jeśli nie racjonalizacją – zdaje się być ogólnie pojmowany przez nas „brak czasu”. Ilość zadań i obowiązków do wykonania w ciągu dnia. Począwszy od tych szkolnych poprzez zawodowe i powinności rodzinne. Coraz częściej w „ferworze codziennej życiowej walki o przetrwanie” przestajemy postrzegać siebie jako człowieka – podmiot, który ma swoje potrzeby, emocje, bywa słaby i kruchy w swojej istocie. Jednocześnie doświadczamy coraz to głębszej pustki i bezcelowości naszych działań – poczucia samotności, często też depresji.

Boję się samotności, dlatego uciekam przed emocjami

Jednocześnie zdarza się, że im gorzej się czujemy tym bardziej – świadomie, lub nie – uciekamy przed tymi emocjami i ich źródłem. Bo przecież nie chcemy czuć się słabi i podatni na zranienie. Co ciekawe, wbrew kulturowym stereotypom coraz częściej w tę pułapkę wpadają kobiety.

W świecie, w którym pożądany obraz kobiety to silna i niezależna, staje w szranki z przekonaniami mężczyzn wobec siebie samych: silnych i niezależnych. W tym całym wyścigu swoistych społecznych zbrojeń, jedno staje się często prawdą – uogólnionym poczuciem, że na niczym mi już nie zależy, albo nikomu na mnie nie zależy.

Życzenie niezależności staje się pułapką emocjonalną, w której już nawet sił nie starcza żeby trwać. Praca/nauka staje się jednocześnie narzędziem do codziennej ucieczki przed doświadczaniem trudnych wizji przyszłości pod częstym tytułem: „boję się, że zostanę sam/a”.

Relacje z ludźmi, w których realizuję swoje obowiązki stają się zwierciadłem, w którym możemy widzieć siebie jako lepszych, gdyż bardzo często widzimy siebie gorszych. Próbując poniekąd falsyfikować obraz siebie nadrabiając umiejętnościami (pracoholizm, nadmierne skupienie na sukcesach), lub negując „mainstream społeczny” – utrzymując maksymalny dystans, bunt itp. Poza tym, sposobów radzenia sobie z lękiem jest wiele. Żaden jednak nie zastąpi potrzeby bycia, lub tworzenia relacji z drugim człowiekiem: stosowanie używek, uzależnienie od czynności (uzależnienia behawioralne), problemy zdrowotne – objawy psychosomatyczne, nerwice, autoagresja itp. Żaden w dłuższej perspektywie nie zaowocuje zdrową bezpieczną relacją.

Nie umiem tworzyć relacji – źródła lęku i braku czasu

Nieuświadomiony lęk, czyli jak postrzegamy siebie?

Żeby lepiej poradzić sobie z trudnościami relacyjnymi, warto najpierw zrozumieć emocje jakie nami kierują w budowaniu relacji. Często tym, co nami kieruje jest nieuświadomiony lęk, który swoje źródło ma w nieujawnionych przekonaniach na własny temat. Te przekonania odzwierciedlają się w naszym zachowaniu, w relacjach z innymi ludźmi, ale też z samym sobą.

Wpływ perfekcjonizmu na relacje z innymi ludźmi

Co perfekcjonizm mówi o nas samych?

Niech przykładem będzie perfekcjonizm. Nie wiedzieć czemu, mam silną tendencję do stawiania sobie wysoko poprzeczki. Dążenia do wyznaczonych celów pomimo wysokich kosztów własnych (brak czasu na odpoczynek, zdrowe jedzenie, ale też na realizacje innych potrzeb).

Dopiero jak wszystko zrobię według własnych wysokich standardów, mogę uzyskać względny spokój (redukcja lęku). W ten sposób mogę dbać o poczucie własnej wartości. Zakładam, że jeśli zrobię coś „gorzej” to inni mogą mnie źle oceniać. Z drugiej strony, jak zrobię według własnych wysokich standardów, to mogę liczyć na pozytywny odbiór.

W praktyce może to oznaczać, że działam według reguły, zgodnie z którą muszę spełnić oczekiwania innych aby być akceptowanym. Jednocześnie dokręcam sobie śrubę na tyle mocno, że zaczynam doświadczać konsekwencji tego na różnych płaszczyznach (brak czasu dla siebie, zmęczenie, dolegliwości zdrowotne). W takim trybie działania mogę doprowadzić siebie do wypalenia zawodowego, ale nie tylko. Jeśli zakładam, że inni ode mnie oczekują tak dużo, to staram się robić jeszcze więcej (bo ciągle jest niewystarczająco dobrze).

Perfekcjonizm powodem do unikania bliższych relacji?

Poniekąd z automatu relacje z ludźmi zaczynają mi się nieświadomie kojarzyć z czymś bardzo trudnym i męczącym. Dlatego mogę unikać wchodzenia w bliższe relacje z ludźmi. A te na przykład w środowisku zawodowym stają się bezpiecznymi, gdyż są „opakowane” w granice zasad i konwenansów kulturowych.

Trochę tak, jakbym nie musiał dbać o swoje granice. W tym schemacie pewnie też tego nie robię, gdyż wtedy oznaczałoby to, że mógłbym nie spełnić oczekiwań innych ludzi. Ogólnie rzecz ujmując, okazuje się, że dzieje się tak dlatego, że nie dbam o siebie – jestem w „złej” relacji z samym sobą. Tutaj buduje się pytanie: skoro sam siebie traktuję dosyć przedmiotowo, to jakim cudem „moja głowa” ma odbierać relacje z innymi ludźmi jak coś pozytywnego? A poza tym nie mam czasu, którego brak staje się racjonalizacją, swoistym mechanizmem obronnym unikania własnych uczuć i potrzeb, w lęku przed odrzuceniem. Wewnętrzny konflikt – chcę i tęsknię do relacji z ludźmi, (dlatego, że ich nie mam doświadczam samotności), ale się boję i popadam w skrajności (perfekcjonizm, pracoholizm).

Inne źródła lęku

Lęk może mieć również inne swoje źródła. Jednym z nich są deficyty w umiejętnościach społecznych. Najprawdopodobniej mogą być sprzężone z tendencją do nadmiernej autokrytyki i trudnościami w wyrażaniu swoich emocji i potrzeb. Wygórowane oczekiwania wobec siebie (perfekcjonizm) może wiązać się z równie dużymi oczekiwaniami wobec innych, często nieadekwatnymi; racjonalizowanymi, przez to że nie znajduje kogoś wyjątkowego, kto mógłby spełnić moje oczekiwania.

Zazwyczaj gdy pojawia się tęsknota do relacji, racjonalizacja będzie mechanizmem maskowania i unikania doświadczania lęku.

Jak zacząć nawiązywać i utrzymywać relacje?

Myślę, że po pierwsze warto uznać swoje potrzeby jako właściwe i ważne. Warto na poziomie świadomości dokonać przewartościowania priorytetów życiowych. Dlatego trzeba na chwilkę się zatrzymać. Dać sobie trochę czasu na pomyślenie o sobie jak o człowieku, który ma prawo mieć swoje potrzeby, emocje i słabości.

Dobrze jest też przyjrzeć się swoim emocjom. Uznać, że prawdopodobnie mam jakiś problem z relacjami lub założyć, że żyję z nierozwiązanym konfliktem. Jeśli na tym etapie dokonamy takiej autorefleksji warto zacząć szukać odpowiedzi na pytanie gdzie jest źródło problemu. Na przykład w literaturze psychologicznej, w swojej przeszłości i doświadczeniach relacyjnych z dzieciństwa.

Najprawdopodobniej, jednak nie obejdzie się bez pomocy psychoterapeuty, który pomoże zrozumieć emocje, potrzeby i mechanizmy powodujące trudności w budowaniu i utrzymaniu relacji.

Masz problem ze stworzeniem i utrzymaniem relacji? Pomożemy zrozumieć Ci skąd się biorą te trudności.

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Dlaczego coraz więcej par unika bycia tylko we dwoje?

Dlaczego coraz więcej par unika bycia tylko we dwoje?

„Żyjemy razem, a jednak osobno”; „Czuję jak się od siebie oddalamy”; „Już nie jest tak, jak na początku”… Coraz więcej par zgłasza się z problemem oddalania się od siebie w związku. Dlaczego tak się dzieje? Jakie są tego powody? Odpowiedź poznasz w dalszej części artykułu.

Kiedy rutyna wkrada się do związku, pora o niego zadbać

Czar par – zakochujemy się, chcemy spotykać się codziennie, spędzać ze sobą jak najwięcej czasu – chemia działa. Nasze hormony szaleją, jesteśmy na miłosnym haju i świata nie widzimy poza tą jedną osobą. Wiele związków takie ma właśnie początki.

A potem dzieje się to wszystko czego w filmie już nie pokazują. Rutyna dnia codziennego. Zakochanie mija, pozostaje codzienna praca. To jest czas kiedy powinniśmy zacząć aktywnie dbać o nasz związek. Jak mawiał mój Tata, miłość jest jak ogród, gdy przestaniemy o nią dbać, uschnie, zarośnie i przestanie być naszą ostoją.

Dlaczego boimy się czasu tylko we dwoje?

Gdy pary trafiają do mojego gabinetu często słyszę:

  • „Oddaliliśmy się od siebie.”
  • „Przestaliśmy spędzać czas we dwoje.”
  • „Każdy sobie, prowadzimy oddzielne życia w jednym domu.”
  • „Nawet nie wiem kiedy, ale zabrakło NAS.”

Pary mówią, że nie są w stanie być razem, tylko we dwoje, że to zawsze kończy się kłótnią. Siedzą gdzieś we dwoje i marzą, aby jak najszybciej wrócić do domu i zaszyć się w książce, czy zasiąść przed ekranem. Na myśl o wspólnych wakacjach, mają chęć uciekać jak najdalej. Nie czują się komfortowo w relacji. Dlaczego tak się dzieje? Czego obawiamy się będąc we dwoje?

Choć trudno nam się do tego przyznać, z reguły za niechęcią do bycia we dwoje stoi lęk, obawa. Boimy się, że gdy będziemy sami, okaże się, że niewiele nas już łączy, że nie wiemy o czym rozmawiać – i co wtedy? Nie lubimy zmian, wolimy zostać w tym co znamy.

Dyskomfort w relacji – z czego wynika?

Boimy się:

  • bo tyle złych rzeczy zadziało się między nami, że brak nam już do siebie nawzajem życzliwości i gdy jesteśmy sami, szybko zaczynamy się kłócić, bo każdy z nas jest na tyle zraniony, że wiele rzeczy odbiera jako atak;
  • ponieważ towarzyszy nam niskie poczucie własnej wartości i przekonanie, że jak będziemy tylko we dwoje to on zobaczy jaka jestem naprawdę i nie będzie mnie chciał;
  • że nie zostaniemy zrozumiani tak jakbyśmy potrzebowali, że nie zostaniemy zaakceptowani, więc bezpieczniej jest być daleko.

Moment, w którym zauważamy, że nie potrafimy już być we dwoje, to objaw tego co działo się w związku i podkreślam jak ważne jest zrozumieć dlaczego tak się zadziało. To co widać gołym okiem, to jedynie czubek góry lodowej. Pracując nad kryzysem musimy zajrzeć głębiej i dotrzeć do przyczyn. Każde nasze zachowanie, kryje za sobą konkretną potrzebę emocjonalną.

Bliskość karmi związek

Czytając o cechach udanych związków jedną z najważniejszych wymienianych zasad jest wspólny czas. Szczęśliwe pary potrafią cieszyć się sobą. Lubią być razem, rozmawiać ze sobą, wspólnie coś robić. Mają niepisaną umowę, aby spędzać ze sobą jak najwięcej czasu, myślą o tym i tęsknią.

Dzięki temu tworzy się więź, poczucie bliskości, zażyłość, intymność – konieczne do budowania związku, dobrego związku.

Miłość jak ogród, potrzebuje uważnej obecności

Wrócę tu do ukochanych słów mojego Taty – miłość jest jak ogród, potrzebuje uważnej obecności, wiedzy co sprawia, że kwiaty będą kwitły, opieki i troski. Nikt nie oczekuje od ogrodu, że sam z siebie będzie idealny. Wiemy dobrze, że rośliny chorują. Czasem pogoda może je zniszczyć lub osłabić. Ale nie kochamy przez to naszego ogrodu mniej i nie przestajemy o niego dbać.

Aby miłość trwała przez całe życie, trzeba ją pielęgnować starannie jak ogród.

Henry Bordeaux

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom przezwyciężyć kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dlaczego rodzice boją się swoich nastolatków?

Dlaczego rodzice boją się swoich nastolatków?

Widząc to pytanie, pierwsza myśl jaka może się pojawić to: „Jak to możliwe, że rodzice boją się swoich nastolatków? Przecież to niemożliwe!”. A jednak – rodzice mogą bać się swoich nastolatków. I wcale nie jest to sytuacja rzadka.

W niniejszym artykule nie będę poruszać strachu z powodu doświadczanej przemocy fizycznej/psychicznej, bo i tak się zdarza. Natomiast chciałabym się przyjrzeć lękowi rodziców pod przykryciem, tzw. „bycia kumplem swojego dziecka”.

Czy rodzic powinien być kumplem swojego dziecka?

Coraz częściej spotykam się w gabinecie ze stwierdzeniem „Moja córka/syn to mój najlepszy kumpel”, „Jestem najlepszym kumplem mojego dziecka” – mówi mama/tata. Z dużą dozą dystansu podchodzę do takich deklaracji, ale i z dużym zaciekawieniem, dlatego dopytuję i drążę.

Co to znaczy dla rodzica, a co to znaczy dla dziecka? Czy rodzic jest najlepszym kumplem dla swojego dziecka, bo dziecko nie ma innych kumpli? A może to rodzic ma trudność w nawiązaniu/utrzymaniu relacji z dorosłymi ludźmi?

Czy zasady w rodzine mają jeszcze jakieś znaczenie?

J. Woititz w książce „Wymarzone dzieciństwo” napisał, że w zdrowych rodzinach ograniczenia są rozsądne, struktura jest czytelna, a granice prywatności każdego członka rodziny są szanowane. Natomiast w niezdrowych rodzinach panuje chaos lub skrajna surowość.

Dlaczego wyznaczenia granic dziecku jest ważne?

Zadaniem rodziców jest ustalanie zasad i pilnowanie ich przestrzegania. Zasady są bardzo potrzebne w życiu każdego dziecka, ponieważ nadają życiu czytelną strukturę. Rodzic, który jasno i czytelnie określa granice, tym samym zapewnia dziecku poczucie bezpieczeństwa.

Zasady mogą być dyktowane względami bezpieczeństwa, potrzebą kształtowania odpowiednich relacji międzyludzkich oraz nauczaniem dziecka odróżniania dobra od zła. Dlatego też zakazy i nakazy uczą dzieci jak żyć. Gdy ich brakuje w życiu, powstaje zamieszanie. Natomiast, gdy zasady są zbyt surowe i sztywne (nadmierna dyscyplina), dziecko staje się zalęknione. A to w przyszłości może prowadzić do nadmiernej uległości i braku otwartości na drugiego człowieka lub dziecko staje się buntownicze. Najtrudniejszą rolą rodzica jest mądre wyznaczanie granic.

Dlaczego rodzice boją się swoich nastolatków?

Im dziecko staje się starsze, zmianie ulega charakter relacji dziecko-rodzic, co jest procesem zupełnie naturalnym. W pewnym momencie niektóre zasady się dezaktualizują, co wymaga przeformułowania. Tak też się dzieje, gdy dziecko wchodzi w okres nastoletni. W domu powinny obowiązywać jasno określone zasady, dostosowane do wieku i możliwości każdego z domowników.

Joanna Sakowska w „Szkole dla rodziców i wychowawców” pisała o czterech podstawowych typach rodziców: dominujący, zaniedbujący, pozwalający na wszystko oraz kochający i stanowczy. Rodzic, o którym dzisiaj jest niniejszy artykuł, to rodzic pozwalający na wszystko. Skoro chce być kumplem swojego dziecka, to znaczy że nie może narzucać mu żadnych ograniczeń.

Relacja rodzic-kumpel – z jakimi wiąże się problemami wychowawczymi?

Z jednej strony tacy rodzice są bardzo mili, wspierający, pomocni, na wyciągnięcie ręki. Natomiast z drugiej strony są słabi w ustalaniu i egzekwowaniu zasad oraz ograniczeń. Bezkrytycznie tolerują zachowania niedopuszczalne, np. zbyt późny powrót do domu, zaniedbywanie obowiązków itp.

Zdarza się, że rodzic uważa, że będzie bardziej cool, „na czasie” jeśli będzie kumplem swoich dzieci. Bywa i tak, że rodzice zaczynają ubierać się i zachowywać podobnie do swoich dzieci. Aby nie być uważanym za nudziarzy.

Rodzic-kumpel daje dziecku dużo swobody, wierząc że odmowa lub ograniczenie swobody będzie dla dziecka szkodliwe. Boją się, że taką postawą zrobią dziecku krzywdę. Gdy powstaje konflikt między potrzebami rodzica a potrzebami dziecka, wówczas wycofują się, ponieważ chcą uniknąć nieporozumień, awantur. Co więcej niejednokrotnie świadomie lub nieświadomie unikają konfrontacji, ponieważ boją się odrzucenia przez dziecko.

Kiedy nastolatek przejmuje kontrolę nad rodzicem…

Takie podejście prowadzi do niewydolności wychowawczej. Nastolatek wyczuwa, że może dowolnie kierować rodzicami, że z ich zdaniem nie musi się liczyć. Dziecko uczy się manipulować. Może stracić poczucie bezpieczeństwa: „To mój rodzic, czy jednak kumpel?”. Moi nastoletni pacjenci niejednokrotnie mówili o tym, że chcieliby, aby rodzic czegoś im zabronił.

Można być przyjacielem na poziomie dojrzałego rodzicielstwa

Co to oznacza? Można być rodzicem pełnym ciepła i troski, godnym zaufania, a jednocześnie wyznaczającym zasady i ograniczenia. Taki rodzic traktuje swoje dziecko podmiotowo, szanuje jego uczucia, potrzeby i cele. Rodzic rozmawia z dziećmi o swoich uczuciach i celach, ale nie oczekuje od niego pocieszenia czy doradztwa. Rodzic powinien być osobą, której dziecko ufa, osobą, w której dziecko ma wsparcie w każdej sytuacji.

***

Jeżeli rodzic ma trudność ze stawianiem granic swojemu dziecku, wynika to między innymi z jego własnych kłopotów z określeniem własnych granic. „Nie można niczym rządzić, jeśli człowiek nie nauczy się rządzenia samym sobą”, powiedział kardynał Stefan Wyszyński w jednej ze swoich homilii.

Na naszym blogu pojawił się wpis na temat tego, w jaki sposób umiejętnie stawiać granice rodzicom – Stawianie granic rodzicom i teściom. Zachęcam do lektury ;)

Pomagamy uzdrowić zniekształcone relacje rodzinne. Poznaj nasz zespół.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Różnica wieku w związku - z jakimi problemami muszą mierzyć się partnerzy?

Różnica wieku w związku – z jakimi problemami muszą mierzyć się partnerzy?

Różnica wieku w związku niesie ze sobą ryzyko częstych konfliktów. W poniższym artykule, przyjrzymy się, z jakimi problemami muszą mierzyć się partnerzy, których dzieli duża różnica wieku. Czy wiek w związku nadal jest tematem tabu?

Dlaczego ludzie decydują się na związek z osobą znacznie od siebie starszą?

Dlaczego młode kobiety wiążą się ze starszymi mężczyznami?

Związek starszego mężczyzny z młodszą kobietą nie budzi już tylu kontrowersji. Inaczej jest w przypadku pary, w której kobieta jest znacznie starsza od swojego mężczyzny.

Młodym kobietom starsi mężczyźni imponują dojrzałością i doświadczeniem życiowym. Ponadto, starsi mężczyźni częściej prowadzą ustabilizowany tryb życia. Są zabezpieczeni finansowo, czego nie zawsze można oczekiwać od rówieśników młodych kobiet.

Starsi mężczyźni natomiast, mogą wybierać młodsze kandydatki na partnerki ze względu na chęć przeżycia przygody i poczucia się młodszym. Młoda i atrakcyjna partnerka to wyzwanie, ale też możliwość wzbudzenia u niej podziwu swojej mądrości i doświadczenia. Nie bez znaczenia dla mężczyzn jest też kwestia przyjemności seksualnej z młodszą od siebie kobietą.

Co skłania mężczyzn do wiązania się ze starszymi kobietami?

Młodym mężczyznom imponuje, że starsze kobiety są niezależne finansowo i wiedzą, czego chcą. Mają doświadczenie życiowe,. Często wiele już osiągnęły i nie szukają w mężczyźnie opiekuna. Zwykle prowadzą ustabilizowany tryb życia. Mają ściśle określone cele.

Co może zaoferować starszej kobiecie młodszy mężczyzna, oprócz atrakcyjności i wydolności seksualnej? Możliwość przeżycia przygody, energię, elastyczność, większe możliwości adaptacyjne. Młodzi panowie są zwykle bardziej skłonni, by zmienić pracę czy miejsce zamieszkania niż starsi panowie, którzy nie chcą rezygnować z tego, na co już zapracowali.

Jakie zagrożenia stoją przed partnerami, których dzieli znaczna różnica wieku?

Niestety, związki, w których partnerów dzieli duża różnica wieku muszą borykać się z wieloma problemami. Poniżej wymienię te najczęściej spotykane.

Krytyka ze strony otoczenia

Pary, w których różnica wieku przekracza 10, 15 czy 20 lat, budzą zazwyczaj duże zainteresowanie. Im różnica wieku jest większa, tym więcej wokół pary kontrowersji. Otoczenie wątpi w szczerość intencji, ale też w szczęśliwą przyszłość pary. Spotykają się z niemiłymi komentarzami otoczenia, które nie jest zbyt tolerancyjne dla ich dużo młodszego lub starszego partnera.

Brak akceptacji ze strony teściowej czy znajomych

Młodszej partnerce może być trudno zaskarbić sobie przychylność matki swojego starszego wybranka serca. Życie towarzyskie takiej pary nie zawsze układa się harmonijnie i trzeba nad nim trochę popracować. Jeśli jedno z nich obraca się w kręgu dwudziestolatków, a drugie czterdziestolatków i więcej – różnice priorytetów mogą być odczuwalne. Wówczas starszy partner może czuć się niekomfortowo wśród młodych znajomych i przyjaciół swojej kobiety.

Inne priorytety życiowe

Różnica wieku może determinować też inne różnice w związku – światopoglądowe, preferencji sposobu spędzania wolnego czasu, priorytetów życiowych – co wtórnie wpływa na nieporozumienia i konflikty między partnerami.

Lęk o trwałość relacji

Bardzo często pojawia się też lęk o trwałość relacji i wątpliwości, czy partner traktuje relację poważnie, czy nie jest to jego kolejna miłosna przygoda. Jeszcze innym towarzyszą obawy, co się stanie, jeśli starszy partner straci sprawność albo umrze.

Różnica wieku przyczyną wielu nieporozumień

Gdy początkowa fascynacja opadnie, może okazać się, że różnica wieku będzie przeszkodą. Partnerzy często mają już inne zainteresowania i potrzeby, różną wydolność seksualną. Może to stać się przyczyną wielu nieporozumień. 40-letnia kobieta często potrzebuje iść potańczyć, spotkać się ze znajomymi, wyjechać na wczasy do ciepłych krajów, zaszaleć. Podczas gdy jej 60- czy 70-letni partner może wybrać spokojny wieczór w domu czy pobyt w sanatorium, by podreperować zdrowie. W związkach z młodszym stażem również może dochodzić do nieporozumień. Czterdziestoletni mężczyzna dąży już do ustatkowania i założenia rodziny, gdy tymczasem jego dwudziestoletnia partnerka zaczyna właśnie szalone i imprezowe życie studenckie. Podobne trudności mogą pojawić się w sferze seksualnej. Kiedy okazuje się, że młoda kobieta ma większe potrzeby seksualne niż jej partner.

Problemy, które wymieniłam zdarzają się dość często, ale nie znaczy, że zawsze. Warto jednak mieć je na uwadze i porozmawiać o nich ze swoim partnerem. Dzięki temu można uniknąć niepotrzebnych nieporozumień i w spokoju pielęgnować miłość.

Wiek w związku nadal jest tematem tabu

Starsza kobieta i młodszy partner – związek który budzi największe kontrowersje

Patrząc wstecz, związki młodych kobiet z dużo starszymi mężczyznami nie są niczym nowym i dziwnym. Na przestrzeni wieków i w wielu kulturach były sposobem na dobre, „bogate” wydanie młodej dziewczyny za mąż, za mężczyznę dojrzałego i majętnego, który zapewni byt kobiecie i ich potomstwu. O ile związek starszego mężczyzny z młodą kobietą nie budzi takiego zdziwienia, w dalszym ciągu inaczej postrzegane są relacje miłosne starszych kobiet z dużo młodszymi partnerami. Takie kobiety często są posądzane o desperację, nierozumiane. Postrzegane jako niedojrzałe, niestabilne emocjonalnie. Mężczyźni natomiast – jako pragnący ich majątku.

Takie spekulacje są tym łatwiejsze, że kobiety, które decydują się na przełamanie stereotypów, są zazwyczaj niezależne, czyli mają dobrą pozycję zawodową i finansową. Młodszy mężczyzna, z racji wieku, jest na wcześniejszym etapie drogi do materialnej i zawodowej stabilizacji.

Przełamywanie tabu

Spójrzmy na historię prezydenta Francji oraz jego żony. Kiedy wpiszemy w wyszukiwarkę hasło Emmanuel Macron, jako pierwsze wyświetlają się artykuły dotyczące wieku Brigitte. Nie piętnujemy przecież związków, w których partnerów różni kolor skóry czy wzrost. Wiek jest tematem tabu, a my uwielbiamy krytykować i oceniać innych. Znajomi plotkują, przyjaciele odradzają. Rodzina podejrzliwie patrzy na dużo młodszego lub znacząco starszego partnera.

Czy te spekulacje są uzasadnione? Czy tylko przyzwyczajenie do ogólnie przyjętych standardów budzi niezdrową ciekawość, gdy ktoś łamie konwenanse? A może są jakieś granice różnicy wieku w związku, których nie powinno się przekraczać?

Nie jesteśmy przecież tacy sami. Stąd i wyobrażenia na temat związku i oczekiwania od partnera mamy różne.

Związek, w którym różnica wieku jest znacząca, ma pewne plusy w porównaniu ze związkiem równolatków. Jedna ze stron ma więcej doświadczenia. Zwykle też stwarza większe poczucie bezpieczeństwa. W niektórych związkach rozwój zawodowy i osobisty jest ważnym elementem relacji. Nic dziwnego, że starszy partner, który ma w tym względzie wiele do zaoferowania, zyskuje dodatkowe punkty.

Czy związek z dużą różnicą wieku ma sens?

Dlaczego chcesz stworzyć związek?

Jeśli myślisz o takiej relacji, to rozważ, jaka jest twoja prawdziwa motywacja związana z wejściem w taki związek. Czy masz pewność, że potrzeby obu stron są zgodne? Czy nie stanowi dla ciebie problemu perspektywa, że twoja starość nadejdzie wcześniej i być może twoja sprawność obniży się szybciej niż u partnerki? Jesteś przygotowany na większe prawdopodobieństwo bycia wdową lub wdowcem? Czy zaakceptujesz bogatą przeszłość starszego partnera, np. wcześniejsze małżeństwo, jego dzieci?

Starsza partnerka – nad czym warto się zastanowić w tym przypadku? Co stanowi dla ciebie główną atrakcję w związku ze starszą partnerką? Czy masz pewność, że wasze priorytety i wartości będą zgodne w dłuższym dystansie? Czy wyobrażasz sobie wasze życie w momencie, kiedy twoja partnerka wejdzie już w etap starości, a ty nadal będziesz w sile wieku?

Jak wygląda jakość relacji z młodszym partnerem? Może kochamy go tylko i wyłącznie za atrakcyjność fizyczną, młodość i witalność? Czy fascynacji seksualnej nie mylimy z miłością? Czy związek z młodszą partnerką/partnerem nie zaspokaja przypadkiem naszych potrzeb rodzicielskich, pragnień zaopiekowania się kimś?

Dojrzałość emocjonalna fundamentem związku

Z relacji wielu osób, które tworzą związek z dużo młodszym bądź starszym partnerem wynika, że trwałość relacji zależy głównie od dojrzałości emocjonalnej młodszego partnera. Znaczna część stwierdza, że sam wiek nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia, jeśli chodzi o satysfakcję w związku. Chodzi bardziej o zbieżność poglądów, celów, oczekiwań i wartości życiowych. Związki, w których partnerów dzieli duża różnica wieku są tak samo narażone na kryzysy, jak związki, w których partnerzy są rówieśnikami lub prawie rówieśnikami. Zanim jednak wejdziemy w związek ze starszym partnerem, zastanówmy się, czy będziemy go kochać, kiedy zachoruje, zestarzeje się albo straci sprawność.

Wiek nie musi być przeszkodą na drodze do szczęścia w związku. Prawdziwa miłość nie zna bowiem żadnych granic, a tych związanych z wiekiem z pewnością.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak rozmawiać z partnerem, który stracił pracę?

Jak rozmawiać z partnerem, który stracił pracę?

Chcemy tego czy nie, praca jest jednym z najważniejszych elementów naszego życia. Zabiera nam większą część dnia, angażuje energetycznie, znacząco wpływa na stan emocjonalny. A do tego jest jej coraz więcej. Dlatego też utrata pracy stanowi dla wielu osób ogromny cios, który całkowicie ich paraliżuje. Pozbawia chęci do dalszego działania.

Co zatem robić w sytuacji, kiedy bliska nam osoba traci pracę? Jak ją wesprzeć w tym trudnym dla niej czasie? Odpowiedź na te pytania znajdziesz w dalszej części artykułu.

Dlaczego praca pełni tak ważną rolę w życiu człowieka?

Po pierwsze dlatego, że jest fundamentem naszego poczucia bezpieczeństwa – począwszy od kwestii ekonomicznych, które dziś decydują o naszych możliwościach, aż po funkcje i role społeczne – poczucie wartości, hierarchię społeczną, a wręcz akceptację międzyludzką. W trakcie terapii widać wyraźnie, jak często praca odpowiada za poczucie ważności i bycia potrzebnym u większości klientów.

Utrata pracy jako jedno z największych źródeł stresu

Trudno zatem się dziwić, że utrata pracy a nawet takie ryzyko powoduje szereg negatywnych emocji. Stworzona przez psychiatrów Thomasa Holmesa i Richarda Rahe skala stresu, sytuuje zwolnienie z pracy na 8. spomiędzy 43. miejsc! Jak gdyby tego było mało, od czasu stworzenia tego „rankingu” blisko 50 lat temu, doszło raczej do awansu stresora.

Jeszcze przed pandemią roku 2020 przybywało objawów nasilonego lęku o przyszłość, aż po napady paniki, zaburzenia snu i trudności z koncentracją. Każda sytuacja związana z niepewnością budzi u nas coraz większy stres. Kontrolujemy (lub staramy się to robić) swoje życie do tego stopnia, że konsekwencje znaczącej zmiany często postrzegamy jako katastrofę. Kiedy więc przychodzi taki dzień i ktoś dowiaduje się o utracie pracy, zaczyna się wyjątkowo trudny okres – nie tylko dla niego samego.

Co przeżywa osoba która straciła pracę?

Pierwsze odczucia osoby zwolnionej to tak naprawdę szok i niedowierzanie. W zależności od tego, jak bardzo nowa sytuacja uderza w jego poczucie bezpieczeństwa i odpowiedzialności, uruchamia się silny lęk i utrata nadziei wraz z osobistym odczuciem porażki. Oczywiście presja jest tym większa, im bardziej status zawodowy był podporą stabilności indywidualnej i rodzinnej.

Jeśli osoba samotna ma coś „odłożone na czarną godzinę” to podejdzie do sprawy inaczej niż jedyny żywiciel rodziny, pozbawiony jakiegokolwiek zabezpieczenia ekonomicznego. Wtedy reakcje mogą być znacznie silniejsze – chaotyczna mieszanka strachu i złości, frustracji i żalu oraz wstydu może być przytłaczająca.

Zazwyczaj po krótkim czasie rodzi się determinacja do intensywnego poszukiwania nowej posady. Cechą tego czasu jest nierzadko nadmierny wręcz optymizm. Sam w sobie bardzo korzystny i mobilizujący do działania, jednak grożący wypaleniem i nagłą demotywacją. Jeśli zbiegnie się to z przedłużającym się brakiem nowych ofert i szans na zatrudnienie może łatwo doprowadzić do czarnowidztwa. Nabrania fatalistycznego przekonania, że możliwość zażegnania kryzysu jest niedostępna. Na tym etapie coraz bardziej uwidacznia się także kryzys finansowy, generujący napięcia między partnerami i ryzyko rozpaczliwego, nie przemyślanego podejścia do problemu.

Jak pomóc partnerowi, który stracił pracę?

Wsparcie osoby, która straciła pracę nie jest łatwe. Trzeba zmierzyć się nie tylko z własnymi obawami i rozczarowaniem, ale i niestabilnymi emocjami partnera. Złość i frustracja, którą może emanować, na pewno nie poprawiają komfortu bliskich. Ale są potrzebne (oczywiście do pewnego, nie raniącego otoczenia, stopnia) dla zmobilizowania się do działań po doznanej porażce.

Bądź wsparciem i dobrym słuchaczem

Szczególnie w pierwszym momencie po utracie pracy partner potrzebuje sygnałów i zapewnień o stałości uczuć i wierze w niego. W zależności od charakteru i języka relacji, gesty czułości i bliskości potrafią dać konieczne oparcie. Należy przy tym pamiętać, że nikt w takiej sytuacji nie chce słuchać powierzchownych zapewnień że „będzie dobrze, poradzisz sobie”, bo na początku jest to po prostu całkowicie sprzeczne z jego odczuciami. Zderzenie tego komunikatu z kryzysem wiary w siebie może być odebrane nawet jako lekceważenie i odsunięcie się od emocji partnera. Lepiej zwyczajnie być obok, pozwolić się wygadać. Słuchać a nie doradzać.

Nie obwiniajcie się

Nie pomoże również zafiksowanie się na swoich emocjach, nawet jeśli nowa sytuacja uruchamia nasze lęki. Obwinianie partnera, wizualizowanie mrocznych konsekwencji utraty pracy lub bagatelizowanie jego odczuć zaszkodzi tylko jego zmaganiom z kryzysem i uderzy w więź.

Wspólnie wyciągnijcie wnioski

Kiedy ktoś podniesie się po pierwszym szoku można pomóc mu zrozumieć całą sytuację. Wyciągnąć z niej wnioski i zastanowić się wspólnie (ale bez forsowania swojej wizji) jaką drogę należy teraz obrać. Etap aktywnego poszukiwania nowej pracy jest też wrażliwym momentem, w którym dobrze wykazać życzliwe zainteresowanie planami i podejmowanymi krokami, bez nadmiernej i narzucającej się ciekawości. Szczególnie ważne jest, aby wszelkie pomysły i działania dotyczące partnera konsultować z nim samym. Rozmowy o pracy z innymi, samodzielne wyszukiwanie ofert lub wysyłane aplikacji nie powinno mieć miejsca. Zbyt łatwo w ten sposób uderzyć w poczucie sprawczości i sprawić, że ktoś czuje się sterowany i naciskany.

Jak rozmawiać z dziećmi o utracie pracy?

Osoba związana z człowiekiem, który traci pracę powinna też być świadoma własnych emocji. Często w okresie troski i koncentracji na partnerze można zapomnieć, jak mocno sytuacja dotyka pozostałych członków rodziny. Lęk, niepewność, a z czasem nawet złość na przedłużający się okres bez zatrudnienia, odbija się równie mocno na bliskich osoby, która straciła pracy.

Szczególną opieką i uwagą należy objąć dzieci, które niezależnie od wieku, natychmiast zdają sobie sprawę z nagłej i obciążającej zmiany. Wystarczy, że dostrzegają brak obowiązków u rodzica i wzrost napięcia w kontaktach domowych. Dlatego w żadnym wypadku nie należy ukrywać nowej sytuacji. Nie rozumiejąc jej, dzieci mogą szukać w sobie winy za emocje, na które nie mają wpływu. Poza zapewnieniem, że dziecko nie ponosi żadnej odpowiedzialności za utratę pracy, można po prostu czytelnie odpowiadać na pytania dziecka – to dostosuje wyjaśnienia do jego wieku. Dobrze jest ograniczyć wyrażanie obaw czy zniechęcenia przy dzieciach, bo może je to niepokoić. Natomiast wykorzystanie wolnego czasu na więcej zabawy i relacji ma często działanie terapeutyczne dla osoby bez pracy.

Gdzie jeszcze osoba bezrobotna może szukać wsparcia?

Niemniej, w wielu sytuacjach, obarczonych takim stresem i lękiem pomoc partnerska może być niewystarczająca lub trudna do wniesienia. Nie każdy ma wydolność emocjonalną, pozwalającą mu zajmować się obciążeniami innych. Często też bezrobotny nie potrafi przyjąć wsparcia od bliskiej osoby z powodu wstydu lub uporu.

Dlatego przy pierwszych oznakach napięć warto rozważyć sięgnięcie po pomoc na zewnątrz związku. Może to być przyjaciel, znajomy obdarzony waszym autorytetem albo specjalista – np. psychoterapeuta. Ważne, aby nie wypierać problemu, który pomimo swojej wagi jest przecież bardzo ludzki i może dotknąć niemal każdego. Zmierzenie się z nim na pewno nie odbierze sił. Raczej pozwali przekierować energię z wewnętrznych konfliktów na konstruktywne, realne działania.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Pracujemy online. Zapytaj nas o szczegóły.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Deprywacja emocjonalna - skąd się bierze poczucie bycia nieważnym dla partnera?

Deprywacja emocjonalna – skąd się bierze poczucie bycia nieważnym dla partnera?

„Czuję się nieważna/y dla swojego partnera/ki” – dość często słyszę takie stwierdzenie od pacjentów w trakcie terapii. Zaraz za tym ciśnie na usta się kolejne pytanie pacjenta: „I co mam z tym zrobić? Co by Pani zrobiła na moim miejscu?”

Mam tu na myśli tych pacjentów, którzy nie potrafią budować relacji lub wchodzą w związki, w których czują się samotni lub krzywdzeni – to trochę tak, jakby to, czego doświadczali w przeszłości wciąż do nich wracało. Siedzi przede mną osoba dorosła – lecz tak naprawdę słyszę wtedy „dziecięcą część”, która poszukuje rodziców.

Dlaczego tak się dzieje? Czy tak musi być już zawsze? O tym będzie poniższy artykuł.

Bezpieczne przywiązanie – jak wpływa na nasze życie?

Jedną z najważniejszych potrzeb emocjonalnych dziecka, która ma znaczący wpływ na jego przyszłość, jest bezpieczne przywiązanie. Obejmuje ono: bezpieczeństwo, opiekę, troskę, akceptację.

John Bowlby, który zajmował się zastosowaniem teorii przywiązania w psychoterapii, definiował przywiązanie jako instynktowną, opartą na mechanizmach biologicznych, głęboką więź uczuciową pomiędzy dzieckiem a opiekunem. Według Bowlby’ego, aby osiągnąć zdrowie psychiczne jest wymagane doświadczenie przez niemowlę i małe dziecko ciepłej, intymnej i nieprzerwanej relacji z matką (lub jej stałym substytutem).

Pojawia się potrzeba akceptacji każdej cząstki dziecka przez matkę oraz poczucie, że choćby nie wiem co się działo, ona zawsze będzie przy dziecku.

Alice Miller rozwija pojęcie tej potrzeby poprzez poczucie bycia kochanym takimi, jakimi jesteśmy, podziwianie, docenianie, tulenie i otaczanie specjalnymi względami.

Jeśli te potrzeby nie zostaną zaspokojone w dzieciństwie, będziemy musieli szukać ich zaspokojenia jako dorośli.

Schemat deprywacji emocjonalnej – co to jest?

Schemat deprywacji emocjonalnej to przekonanie, że moje potrzeby emocjonalne nie są ważne i nie zostaną zaspokojone przez innych. Deprywacja emocjonalna może dotyczyć któregoś z trzech rodzajów potrzeb.

  1. Bliskości, ciepła i czułości – w tym przypadku schemat powoduje poczucie, że nie ma nikogo, kto w wystarczający sposób poświęcałby mi uwagę, do kogo mogę się przytulić i kto okazałby mi czułość.
  2. Bycia wysłuchanym i zrozumianym – wtedy schemat sprawia, że czuję, że nie ma nikogo kto tak naprawdę by mnie wysłuchał i zrozumiał moje uczucia czy przeżycia.
  3. Wsparcia i pokierowania – schemat odzywa się w postaci poczucia, że nikt mnie nie chroni oraz że brak mi kogoś, kto pokierowałby mną i pomógł dokonać właściwych wyborów (choć jednocześnie osoby z tym schematem często same chronią i prowadzą innych).

Deprywacja emocjonalna może dotyczyć tylko jednego z wymienionych obszarów, ale zwykle obejmuje ich więcej.

Istotę schematu deprywacji emocjonalnej najlepiej oddaje postać opuszczonego dziecka, które wierzy, że jest skazane na pustkę i samotność. Nasze wewnętrzne dziecko czuje, że nie ma nikogo, kto naprawdę wsłuchałby się w jego prawdziwe potrzeby. Mimo iż, w jego życiu pojawiają się różne osoby, które chciałyby się nim zaopiekować, jednak trudno mu pozwolić na bliskość.

Jakie są źródła schematu deprywacji emocjonalnej?

Deprywacja emocjonalna często ma swoje źródło w początkowym okresie życia, zanim rozwinęła się jeszcze umiejętność mówienia. Jej rozwój można dostrzec również w późniejszym okresie życia dziecka.

Schemat deprywacji emocjonalnej rozwija się w dzieciństwie jako efekt niezaspokojenia potrzeby ciepła i zaangażowania emocjonalnego ze strony ważnych dla nas osób, braku empatii i zrozumienia, możliwości podzielenia się swoimi przeżyciami, ochrony oraz pokierowania i wskazania drogi.

Kiedy dziecko czuję się nieważne?

Poniżej podam przykłady postaw rodziców, które w odbiorze dziecka mogą być odbierane jako: „moje potrzeby są nie ważne”.

Rodzic obwinia dziecko zamiast wspierać

Gdy dziecko chce wyżalić się albo przychodzi po pomoc, a w odpowiedzi słyszy „trzeba było wcześniej pomyśleć, a nie teraz płakać”, albo „sam jesteś sobie winien!”.

Rodzic sam jawi się jako wymagający wsparcia

Przykładem może być taka sytuacja: ojciec pije, matka ma na głowie całe dom, a któreś z dzieci (czasem najstarsze, choć nie jest to regułą) widząc to wszystko zaczyna odciążać matkę, stając się przedwcześnie dorosłe i odpowiedzialne. Inną historią, którą słyszałam od pacjentki, jest to np. ojciec po zawale, którego nie można stresować; nadmiernie wrażliwa matka, z którą trzeba obchodzić się jak z jajkiem, bo inaczej zaczyna płakać.

Rodzice nie poświęcają dziecku wystarczającej ilości czasu i uwagi

Rodzic może spędzać czas z dzieckiem, ale nie zajmować się nim (np. być obok, ale rozmawiać przez telefon, czytać książkę itp.), bądź też w ogóle nie być obecni. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy:

  • rodzic przywiązuje nadmierną wagę do rozwoju swojej kariery, nie ma już czasu i sił na troszczenie się o dziecko;
  • jeden rodzic umiera albo porzuca rodzinę (odchodzi, wyjeżdża, trafia do więzienia), a na drugiego rodzica spada ciężar utrzymania rodziny i wychowania dziecka;
  • w rodzinie jest ktoś chory i wymagający opieki;
  • któryś z rodziców ma problem z alkoholem czy inne uzależnienie.

Rodzice są emocjonalnie zimni i wycofani

Mogą rozmawiać, doradzać, ale nie przytulają.

Rodzice nie próbują zrozumieć albo wręcz negują przeżycia dziecka

Często padają wtedy słowa: „wymyślasz sobie”, „przesadzasz”, „inni mają gorzej i jakoś sobie radzą”, „nie dokładaj mi jeszcze swoich problemów”.

Rodzice nie wspierają dziecka w dokonywaniu wyborów i podejmowaniu decyzji

Mogą na przykład nie pomagać w wyborze szkoły czy zajęć pozalekcyjnych. Albo nie mieć ochoty na przedyskutowanie z dzieckiem różnych możliwych opcji – „wybierz sobie co chcesz, jesteś już prawie nastolatkiem”, „wiesz, to twoja decyzja”, „nie masz swojego rozumu?”.

Deprywacja emocjonalna u dorosłego człowieka – jak ją rozpoznać?

Schemat deprywacji emocjonalnej w życiu dorosłym objawia się na dwa sposoby:

  • I sposób – pewna grupa osób ma trudności w proszeniu bliskich o zaspokajanie ich emocjonalnych potrzeb. Często w rozmowach takie osoby starają się ukrywać własne zdanie czy potrzeby, przez co nie otrzymują wsparcia emocjonalnego od innych osób. Jak może się to przejawiać w relacjach? Tacy pacjenci często wchodzą w związki z osobami zimnymi i wycofanymi, skupionymi na własnych potrzebach. Niektóre osoby z tym schematem stają się samotnikami, bo nie widzą sensu wchodzenia w bliskie relacje.
  • II sposób – pewna grupa osób wybiera z kolei walkę ze schematem, stając się niezwykle roszczeniowymi w relacjach, a także złoszcząc się kiedy ich potrzeby nie są zaspokajane.

Skutki deprywacji emocjonalnej w dorosłym życiu

Biorąc pod uwagę oba sposoby radzenia sobie ze schematem, u pacjentów na terapii zauważam typowe zachowania problemowe:

  • niekomunikowanie ważnym osobom swoich potrzeb emocjonalnych,
  • skupianie się na zadawaniu pytań innym, ale mówienie mało o sobie,
  • brak wyrażania potrzeby bycia przytulonym, pocieszonym,
  • udawanie silniejszego niż się jest w rzeczywistości,
  • zachowywanie się jakby się nie miało żadnych potrzeb,
  • wchodzenie w relacje z osobami, które nie chcą lub nie potrafią zapewnić potrzeb emocjonalnych,
  • unikanie intymnych relacji lub utrzymywanie powierzchownych relacji na dystans,
  • pacjenci kompensujący schemat stają się wymagający i czują złość, kiedy ich potrzeby nie są zaspokajane (wierzą, że muszą być roszczeniowi aby cokolwiek osiągnąć),
  • niektórzy są nad wyraz potrzebujący (wyrażają wiele potrzeb w sposób intensywny, zwracają na siebie uwagę poprzez płacz, histeryzując, narzekając na złe samopoczucie).

Co można zyskać dla siebie uwalniając się od schematu deprywacji emocjonalnej?

Przede wszystkim umiejętność stworzenia z ważną dla nas osobą bliskiej relacji, w której będzie przestrzeń na dzielenie się swoimi myślami i przeżyciami oraz na miłość i zaangażowanie.

Zwykle bowiem jest tak, że póki ten schemat silnie w nas działa, to pod jego wpływem można albo wybierać te osoby, które nie potrafią dawać, albo zniechęcać te, które byłyby w stanie w zdrowy sposób odpowiedzieć na nasze potrzeby.

Rozpoznaje u siebie ten schemat – co mogę zrobić?

Według Jeffrey’a E. Young’a schemat deprywacji emocjonalnej nie ustępuje nagle, a raczej jest to kwestia jego powolnego wykruszania się – przeciwstawiania się mu za każdym razem, kiedy się uaktywnia.

Psychoterapia – pomoc w uświadomieniu własnych potrzeb emocjonalnych

Bezpiecznym miejscem pracy nad tym schematem jest psychoterapia. Relacja terapeutyczna ma kluczowe znaczenie, gdyż w przestrzeni gabinetu pacjent pozwala terapeucie na okazywanie mu zrozumienia, troski czy wskazówek. Ten rodzaj relacji staje się modelem, który pacjent może przenieść do życia poza terapią (tzw. korekcyjne doświadczenie emocjonalne).

Dzieje się to w 3 krokach:

  1. Na tym etapie ważne jest uświadomienie sobie przez pacjenta własnych potrzeb emocjonalnych.
  2. Następnym krokiem jest praca nad akceptacją tego, że potrzeby pacjenta są naturalne i właściwe. Każdy człowiek zasługuje na to, by być kochanym, zrozumianym i chronionym, zarówno w dzieciństwie jak i w życiu dorosłym.
  3. Komunikowanie swoich potrzeb „we właściwy sposób”. Schemat deprywacji podsuwa czasem takie pomysły, że to inni powinni się domyśleć co czuję. Zamiast tego, należy przyjąć założenie że inni się nie domyślą. W tym kroku zawiera się również zwracanie uwagi na to, jakie osoby wybierane są na partnerów czy przyjaciół (czy są ciepłe, empatyczne).

Uzdrowienie schematu deprywacji emocjonalnej pozwala na zrzucenie pancerza noszonego latami, zauważenie swoich potrzeb oraz potrzeb bliskich, wyjście z samotności , a w końcu „nazwanie się kochanym”.

Masz problem ze zrozumieniem, nazwaniem potrzeb emocjonalnych? Skontaktuj się z Nami

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Fałszywe oznaki depresji. Jak rozpoznać depresję?

Jak rozpoznać depresję i poznać fałszywe oznaki?

Coraz częściej słyszy się, że ktoś „ma depresję”. Coraz częściej to sformułowanie używane jest jako potoczne wyjaśnienie różnych trudności czy niechęci. Trzeba jednak pamiętać, że depresja to choroba psychiczna charakteryzująca się bardzo konkretnym zbiorem objawów oraz trwająca określoną ilość czasu (więcej na temat depresji pisaliśmy w artykule “Depresja – czym jest ta choroba i jak ją leczyć?“).

W codzienności, zarówno od ludzi w otoczeniu, jak i od trafiających do gabinetu pacjentów, słyszę, że „mają depresję” czy (bardziej prawidłowo) chorują na depresję. I o ile nie jest to diagnoza lekarza to rzadko zdarza się, żeby tak faktycznie było. Wiele osób niechęć do swojego obecnego życia, a w związku z tym brak energii, nazywa depresją. Inni wyjaśniają nią zanik kontaktów społecznych, a jeszcze inni brak zainteresowań. I choć te wszystkie czynniki mogą stanowić objaw depresji, to ich pojedyncze występowanie absolutnie nie jest wystarczające do jej stwierdzania.

Objawy depresji – kryteria diagnostyczne

Lekarz lub psycholog diagnozujący jakąkolwiek chorobę lub zaburzenie, zobowiązany jest do weryfikacji objawów, które są jasno określone przez Światową Organizację Zdrowia.

W przypadku depresji, medycznymi kryteriami są głównie:

  • codzienny depresyjny nastrój;
  • spadek zainteresowań i/lub odczuwania przyjemności;
  • znaczna zmiana wagi ciała lub zaburzenia łaknienia;
  • zaburzenia snu;
  • pobudzenie lub zahamowanie psychomotoryczne;
  • znaczące zmęczenie i utrata/brak energii;
  • zaburzenia poczucia własnej wartości;
  • zaburzenia koncentracji uwagi;
  • trudności z podejmowaniem decyzji;
  • myśli o śmierci, myśli samobójcze, próby samobójcze, plany popełnienia samobójstwa.

Wymienione objawy u osób chorujących na depresję wywołują znaczne cierpienie psychiczne. Utrudniają lub uniemożliwiają funkcjonowanie w społecznym, zawodowym lub innym ważnym obszarze życia danej osoby.

Co zrobić, jeśli towarzyszące objawy mogą oznaczać depresję?

Podstawowym działaniem powinno być udanie się na konsultację do lekarza psychiatry lub psychoterapeuty w celu postawienia diagnozy oraz zweryfikowania stopnia nasilenia trudności oraz towarzyszących mu zagrożeń. Dopiero prawidłowo postawiona diagnoza umożliwia rozpoczęcie procesu leczenia lub zaproponowania innej, właściwej formy pomocy w doświadczanych trudnościach.

Terapia depresji

Podstawową formą pomocy w depresji jest psychoterapia – leczenie depresji, której zadaniem jest zrozumienie przyczyn choroby oraz zmiana sposobu myślenia pacjenta. Psychoterapia służy zatem nie tylko pozbyciu się obecnie przeżywanej depresji, ale też lepszemu rozumieniu siebie. Pomaga w rozpoznawaniu swoich stanów, w zdobyciu odpowiednich umiejętności, które w przyszłości pomogą w samodzielnemu i skuteczniejszemu radzeniu sobie z trudnościami.

Zdarza się również, że psychoterapeuta wskazuje konieczność udania się na konsultacje do lekarza psychiatry. Jest to niezbędne zawsze wtedy, gdy pacjent doświadcza myśli samobójczych, czyli wtedy kiedy realnie zagrożone jest jego życie. Zdarza się zatem, że równocześnie prowadzone jest leczenie farmakologiczne oraz psychoterapia. Połączenie tych dwóch form, według badań, przynosi najszybsze i najtrwalsze efekty.

Przeczytaj koniecznie artykuł na temat tego, jak pomóc osobie chorującej na depresję.

Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu depresji, także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.