Wpisy

Nasz syn jest dręczony przez dzieci z klasy.

Nasz syn jest dręczony przez dzieci z klasy. Co mamy zrobić?

Dzień dobry, mam problem z synem. Jest gnębiony i dręczony przez dzieci z klasy. Ostatnio został wrobiony w pisanie do koleżanki brzydkich słów. Nie zrobił on tego, jednak psycholog szkolny uwierzył dwóm 12-letnim chłopcom i sprawa zakończyła się wezwaniem do kuratora. Chłopcy przyznali się, że mój syn jest niewinny, że został wrobiony. Niestety wezwania nie można cofnąć i syn musi jechać do sądu rodzinnego bezpodstawnie. Dodatkowo koledzy straszą go, że go zabiją, szantażują go, biją, plują do piórnika. Obrażają syna, mnie i męża. Szkoła nic z tym nie robi, boi się rodziców tych dzieci, ponieważ są oni bardzo wpływowi. Co mam zrobić, aby mój syn nie był traktowany w ten sposób?

Anna

 

Pani Anno,

W przypadku opisanej sytuacji warto wyróżnić parę aspektów tej przykrej sprawy i wynikających z nich pytań:

  1. Czy Państwo mają rzeczywistą możliwość wpływu na szkołę, aby takie sytuacje się nie powtarzały? Mają Państwo pełne prawo jako Rodzice wymagać stanowczo od szkoły oraz władz szkolnych zaradzenia temu problemowi – jest to statutowy obowiązek szkoły, ale wymagać to będzie energicznych działań z Waszej strony.
  2. Od szkoły: dyrekcji, nauczycieli, wychowawcy i pedagoga (psychologa) szkolnego należy oczekiwać dwóch rodzajów działań: doraźnej skutecznej interwencji, żeby uniemożliwić tego typu zachowania oraz wdrożenia długofalowej pracy wychowawczo- profilaktycznej w klasie i szkole we współpracy z rodzicami dzieci, aby tego typu zachowania i postawy się nie nasilały, a z czasem ustały. Obowiązkiem szkoły w takich sytuacjach jest poinformować Rodziców o wdrożonych działaniach i ich skutkach.
  3. Trzeba koniecznie popracować w domu z synem tak, aby możliwie osłabić w nim skutki tych trudnych przeżyć.
  4. Pytanie czy syn jest na tyle odporny psychicznie, aby radzić sobie emocjonalnie w tej klasie i szkole? Jak głęboko to wszystko przeżywa? Zgodnie z Pani opisem, brutalność kolegów i bezradność szkoły wskazuje na to, że syn może z trudem radzić sobie w klasie nawet po ewentualnym ustaniu tych szykan: koledzy tak od razu nie zmienią postępowania, nawet jeśli będą do tego skłonieni.
  5. Opisane postępowanie chłopców oraz szkoły wobec syna może być przedmiotem Państwa rozmowy z dyrektorem oraz ewentualnej skargi i wniosku do władz oświatowych, kuratora i sądu przeciwko rodzicom tych chłopców oraz przeciw szkole. Musi to być wtedy dobrze (rzeczowo) umotywowane. Państwo jako rodzice są suwerenni w sprawach dzieci wobec szkoły i mają nadrzędne prawa zagwarantowane odpowiednimi przepisami konstytucji oraz ustawy o systemie oświaty. Warto  o tym pamiętać. Funkcjonuje prawny obowiązek szkolny, ale szkoła jest prawnie zobligowana do zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa oraz odpowiednich warunków edukacji.
  6. Psycholog szkolny i dyrekcja wykazali w tej sprawie prawdopodobnie zbytnią pochopność, to może niestety nie wróżyć na przyszłość  dobrej współpracy.
  7. Być może należy rozważyć przeniesienie syna do innej szkoły lub klasy. Życie jest życiem i czasem, jeśli nie ma dużych szans rozwiązania problemu, trzeba dla dobra dziecka pomyśleć o takiej zmianie.
  8. W razie dalszych wątpliwości zachęcam do odbycia bardziej szczegółowej konsultacji psychologiczno- pedagogicznej u nas lub innej placówce oraz zasięgnięcia porady już w bezpośredniej rozmowie.
Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Boję się, że teściowa będzie się wtrącać do naszego małżeństwa

Boję się, że teściowa będzie się wtrącać do naszego małżeństwa.

Witam serdecznie! Mam dylemat i kłopot. Kocham swojego parntera. Jestem z nim długo i chcemy założyć rodzinę. Chcę być jego żoną, jednak problemem jest jego mama, która ciągle traktuje go jak małego chłopca. Wmawia mi, że tylko dzieci się liczą. Przez nią boję się mieć własne dziecko. Boję się, że będzie się wtrącać, że zabierze mi męża i dziecko. Oprócz tego obawiam się, żeby partner nie powielał zachowań matki w przyszłości – że będzie liczyć się tylko dziecko, a ja przestanę być dla niego ważna. Jak rozwiązać ten problem? Doradźcie mi proszę,

Aneta

 

Pani Aneto,

z Pani słów wynika, że przyszłej teściowej trudno pogodzić się z tym, że jej syn stał się dorosłym człowiekiem. Trudno jej stanąć w roli matki, która powinna wspierać dorosłe dziecko. Mogę przypuszczać, że sama w swojej relacji małżeńskiej nie ma zaspokojonej potrzeby bycia ważną i właśnie w relacji z synem szuka substytutu takiego poczucia. Jest to sytuacja bardzo trudna dla wszystkich stron:

  • Dla Pani, bo jeśli dobrze rozumiem, czuje się Pani mniej ważna, obecna na „drugim planie”, co powoduje Pani lęk i cierpienie;
  • Dla Pani przyszłej teściowej, bo traci relację, w której nieświadomie szuka realizacji własnych potrzeb. Wydawałoby się, że najprostsze byłoby dla niej skonfrontowanie się ze swoimi emocjami, jednak to powoduje ogromny lęk, opór i najczęściej ucieczkę od takiego jedynego, zdrowego, rozwiązania;
  •  Dla Pani przyszłego męża, któremu mimo budowania bliskiej oraz niezwykle ważnej relacji z Panią, ciężko odseparować się od matki. Możliwe jest to, że w toku wychowania zapisało się w nim przekonanie, że zawsze musi spełniać oczekiwania matki, że przede wszystkim musi się o nią troszczyć, bo inaczej będzie złym i wyrodnym synem – w takiej sytuacji wybierając Panią może nieświadomie pojawiać się w nim lęk przed odrzuceniem matki, przed zostawieniem jej samej.

Co można, a co trzeba zrobić? Przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, że Pani lęk, że to teściowa będzie decydować o wychowaniu Pani dziecka nie jest bezpodstawny. Jeśli od początku nie postawi się jasnej granicy relacji, to będziecie Państwo żyć nie jako para, ale jako trójkąt.

Polecam Pani udanie się na wspólną konsultację do terapeuty par, który pomoże jasno określić problem oraz wskaże drogę do jego rozwiązania. Najprawdopodobniej Pani przyszły mąż zostanie skierowany na terapię indywidualną i to od niego będzie zależeć czy się na nią zdecyduje. Pani możliwości w tej sytuacji są dość ograniczone, bo konflikt występuje między Pani partnerem i jego matką. „Wtrącanie się” między te dwie osoby będzie powodować większy konflikt między Państwem, a w Pani coraz większy lęk oraz frustrację.

Jeśli Pani partner podejmie terapię indywidualną, Pani obecność oraz wsparcie będą dla niego na pewno bardzo ważne i potrzebne. Ważne też, żeby z jednej strony jasno komunikowała Pani problem, ale jednocześnie z drugiej rozumiała sytuację, w jakiej znajduje się Pani przyszły mąż.

 

Masz podobny kłopot? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Pobiłem się z ojcem. Co powinienem teraz zrobić?

Pobiłem się z ojcem w obronie siostry i mamy. Rodzina oczekuje, że go przeproszę. Co powinienem zrobić?

Dzień dobry, mam 23 lata. Parę dni temu miałem przykrą sytuację. Pobiłem się z ojcem. Ogólnie to odpowiedzialny człowiek z ambicjami, ale bardzo wybuchowy. Godzina 2. w nocy, pijany ojciec czepiał się mamy, która śpi z moją 4-letnią siostrą. Krzyczał, bluźnił, ściągał im kołdrę. Jestem bardzo zamknietą i spokojną osobą, nigdy nie reagowałem na podobne sytuacje, ale tej nocy coś się zmieniło. Poprosiłem ojca, aby poszedł spać. Po kilku minutach stagnacji i prośbach o spokój uderzył mnie w twarz z otwartej ręki, po czym w nerwach oddałem mu w ramię i dostałem cios w okolice nosa. Krzyknąłem, że zadzwonię na policję. Poszedłem do salonu po telefon, wtedy ojciec rzucił się na mnie. Zaczęła się bójka. Po wszystkim zrzucił na mnie winę, że podniosłem na niego rekę i wyrzucił mnie z domu. Dał mi 7 dni na wyprowadzkę. Przez następne kilka godzin chodziłem wokół bloku. Rano wróciłem. Otworzyła mi mama, jednak ojciec za 3 godziny wyrzucił mnie znowu. Pojechałem do cioci i spędziłem u niej cały dzień. Tymczasem rodzice ojca oraz moja mama odbyli rozmowę o całym zajściu i stwierdzili, że powinienem przeprosić ojca. I tutaj moje pytanie: czy powinienem przeprosić ojca? Z góry dziekuję,

Kamil

 

Panie Kamilu,

Opisał Pan bardzo trudną sytuację.  Znam tylko Pańską wersję zdarzeń, więc na potrzeby udzielenia odpowiedzi, muszę przyjąć, że zachował Pan możliwie jak największy obiektywizm całej sprawy. W opisie sytuacji odnajduję kilka problemów.

  1. szkodliwe picie alkoholu.
  2. brak kontroli emocji, przemoc fizyczna jak i psychiczna ze strony ojca zarówno pod wpływem alkoholu jak i na trzeźwo.
  3. przemoc psychiczna ze strony reszty rodziny.

Stanął Pan w obronie mamy i siostry, kiedy Pański ojciec pod wpływem alkoholu stosował wobec nich przemoc zarówno fizyczną jak i psychiczną. W odpowiedzi ojciec uderzył Pana w twarz. Tym samym ojciec zastosował wobec Pana przemoc fizyczną. Potem Pan  uderzył ojca w ramię – można to uznać za obronę własną. W odpowiedzi otrzymał Pan cios w nos – kolejny akt przemocy fizycznej ze strony ojca. Kiedy próbował Pan wezwać policję, ojciec po raz kolejny zaatakował Pana fizycznie. Następnie ojciec zastosował wobec Pana przemoc psychiczną – manipulację- poprzez zrzucenie na Pana winy za całe zdarzenie.

Na koniec ojciec dał Panu tydzień na wyprowadzkę – jeśli nie ma Pan stałej pracy, stałych środków utrzymania – jest to zarówno forma przemocy psychicznej jak i fizycznej. Tym bardziej jest nią wyrzucanie dziecka z domu w środku nocy.

Kolejny aspekt – zachowanie reszty rodziny. Stanął Pan w obronie matki, która razem z dziadkami ze strony taty, przerzucili na Pana odpowiedzialność za problemy emocjonalne ojca. Opisana przez Pana sytuacja wskazuje na to, że mama może być uzależniona emocjonalnie od swojego męża oraz od swoich teściów. Jednak dla Pana, matka staje się oprawcą, ponieważ zamiast postawić swojemu mężowi i swoim teściom granice, wybiera poświęcenie swojego syna. Istnieje w psychologii określenie: przemoc w białych rękawiczkach. Tak nazwałabym zachowanie mamy względem Pana.

Napisał Pan, że ojciec jest odpowiedzialnym człowiekiem. Tymczasem obraz, który Pan nakreślił, pokazuje ojca jako człowieka niedojrzałego i nieodpowiedzialnego.

Czytając Pański list odnoszę wrażenie, że jest Pan jedyną osobą w domu, która chce wziąć odpowiedzialność za problem rodziny. Obawiam się, że jest Pan na przegranej pozycji. Osobami, które powinny brać odpowiedzialność za zaistniałą sytuację są: ojciec i matka. Dziadkowie w ogóle nie powinni być w tę sprawę włączeni. Jeśli rodzice nie poczuwają się do odpowiedzialności, to zachęcałabym Pana do tego, żeby jak najszybciej usamodzielnił się Pan i uniezależnił od wpływu rodziny. Próbując ratować tych, którzy nie chcą zostać uratowani, zostanie Pan uznany, za przyczynę problemu. Jeśli cały system rodzinny choruje, to jedyna zdrowa jednostka w tym systemie, jest przez system zwykle uznawana za chorą, ponieważ stanowi zagrożenie dla tego systemu.

Pyta Pan, czy powinien Pan przeprosić? Jeśli jest to warunek powrotu do domu, a nie ma Pan innego miejsca schronienia, to być może, przeproszenie ojca, będzie chwilowym “kupieniem sobie spokoju” i pozornego bezpieczeństwa. Analizując zachowanie ojca, mam duże wątpliwości, czy ojciec będzie chciał wziąć choć część odpowiedzialności za zaistniałą sytuację. Jeśli Pan przeprosi, to przestanie Pan stanowić “zagrożenie” dla ojca i całego systemu rodzinnego. Ale to nie rozwiąże problemu. To może dać Panu jedynie czas, na ułożenie sobie w głowie mechanizmów rodzinnej patologii. Samo słowo przepraszam, nie wyrządzi Panu krzywdy, o ile przed samym sobą będzie Pan potrafił zachować uczciwość. Zmiana zachowania u ojca jest prawdopodobnie wątpliwa (chyba, że zdecyduje się na terapię ,ale to oznaczałoby, że ojciec bierze, za siebie odpowiedzialność a z Pana opisu wydaje się to wątpliwe). Próba przetłumaczenia ojcu, że jego zachowanie jest niewłaściwe, może być przez niego odebrane jako atak z Pana strony. Jeśli rodzic nie czuje się odpowiedzialny za dziecko, to dziecko ma małe szanse nakłonić go do wzięcia tej odpowiedzialności.

Szczerze zachęcam Pana do rozważenia podjęcia psychoterapii indywidualnej. Mam wrażenie, że nadmiernie reaguje Pan poczuciem winy i przejmuje odpowiedzialność za problemy innych osób. Ten mechanizm może przyczynić się do Pańskiego cierpienia w dorosłym życiu, a co gorsza, w przyszłości może Pan wobec własnych dzieci przejawiać zachowania, podobne do tych, które prezentuje Pańska rodzina. Niestety, ofiara przemocy bardzo często staje się oprawcą dla własnych dzieci. Dlatego warto zadbać o to, aby przerwać koło przemocy.

Jeśli martwi się Pan o swoją siostrę, rozumiem Pana, to trudna sprawa. Ale będąc samemu ofiarą przemocy ze strony systemu rodzinnego, nie będzie Pan w stanie jej pomóc. Najpierw powinien Pan pomóc samemu sobie. Nie da się uratować wszystkich na raz, o ile w ogóle uda się ich uratować. Niektórzy nie chcą zostać uratowani, być może Pańska matka do nich należy. Jest osobą dorosłą i ma do tego prawo. Przykre jest to, że prawdopodobnie, nie biorąc odpowiedzialności za siebie, poświęca dobro również swojej córki. Być może pozostanie Panu zgłoszenie przemocy rodzinnej na policję i wiele więcej nie będzie Pan w stanie zdziałać. Całego świata Pan pewnie nie zbawi i również na tym polega dojrzałość, żeby z pewnymi sprawami się pogodzić, nawet jeśli są dla nas trudne. Jest Pan odpowiedzialny przede wszystkim za siebie i za rodzinę, którą pewnie kiedyś Pan założy. Proszę zadbać o to, aby zranienia, których Pan doświadczył, nie odbiły się negatywnie na Pana przyszłej żonie i dzieciach. Proszę zadbać o siebie i swoje granice, być może będzie to wymagało odizolowania siebie od rodziny przynajmniej na jakiś czas.

Pozdrawiam,

 

Marta Mauer-Włodarczak

 

 

 

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Czy psycholog może wydać opinię, że matka ma towarzyszyć dziecku podczas spotkań z ojcem?

Boję się zostawić dziecko pod opieką jego ojca.

Witam, mam ośmiomiesięcznego synka, wychowuję go sama. Jego ojciec jest nieodpowiedzialną osobą. Pewnego dnia po prostu kazał mi się wyprowadzić z jego mieszkania, argumentując, że się nie dogadujemy i że nam nie wyszło. Od dwóch miesięcy mieszkam u rodziców. W tym czasie ojciec widział synka 4 razy po godzinie, brał go na spacer. Teraz chce go zabrać na cały dzień do siebie. A ja po prostu się tego boję. On nie ma pojęcia o swoim dziecku, nie zna jego rytmu dnia. Nawet nie wiem jak synek na niego reaguje, przecież jest taki malutki. Nie pamięta, że mieszkał gdzie indziej. Oczywiście nie zabraniam mu kontaktów z dzieckiem, ale obawiam się tego rozstania na cały dzień. Jak sobie z tym poradzić?

Ela

 

Pani Elu,

Napisała Pani o niepokoju związanym z pozostawieniem dziecka z ojcem na cały dzień. Opisuje go Pani jako nieodpowiedzialnego. Nie znam szczegółów Państwa relacji, dlatego też nie wiem na ile uzasadniona jest obawa dotycząca tego, że ojciec nie podoła opiece nad synem, że zachowa się w sposób nierozsądny. Dla mnie sam fakt związany z chęcią przebywania ojca z dzieckiem, nauczenia się zajmowania nim, jest pozytywny. Dlatego uważam, że problem dotyczy Pani separacji z synem.

Jeśli jest to możliwe mogą Państwo ustalić jak taki dzień będzie wyglądał. Może Pani opowiedzieć (byłemu?) partnerowi o przyzwyczajeniach oraz rytuałach dziecka, a może nawet sporządzić mu ściągawkę, ustalić grafik dnia. Jeśli chce się Pani czuć spokojniej warto też ustalić dokładne godziny, w których syn przebywa z ojcem.

Jeśli w związku z tą sytuacją będzie Pani doświadczała nieprzyjemnych emocji takich jak lęk, złość, smutek, itp., to warto porozmawiać o tym ze specjalistą. Może Pani także skorzystać z porady psychologa rodzinnego na temat kompetencji rodzicielskich.

 

Masz podobny kłopot? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Teściowie wtrącają się w nasze życie

Teściowie wtrącają się w nasze życie. Czuję się poniżany. Dlaczego to robią?

Bardzo proszę o pomoc, ponieważ mam problem z rodzicami mojej ukochanej. Mieszkamy razem z dziewczyną sami (bez rodziców), ale jej rodzice zachowują się dziwnie. Jej mama przywozi nam jedzenie i chce nam sprzątać mieszkanie, a jej ojciec kupuje jedzenie i różne rzeczy (ale przecież ja mam pieniądze i mogę kupować jedzenie wraz z dziewczyną, bo pracujemy), za nas instaluje komputer. Ostatnio nawet doszło do tego, że jej ojciec chce nas wozić na wycieczki jego własnym autem. Powiedzieliśmy razem, że nie chcemy, bo sami pojedziemy. Zaczęło się obrażanie i argumentacja typu: w busie was okradną, oszukają. Jej mama namawia jej tatę, żeby jeszcze opłacił nam ośrodek i go wybrał. Albo coś takiego: rodzice pytają się dziewczyny czy dać jej pieniądze na ciuchy. Czuję się poniżony. Przecież ja mam pieniądze… O co im chodzi? Czemu oni się tak zachowują? Co to znaczy? I co z tym zrobić?

Patryk

Panie Patryku,

Wygląda na to, że rodzice Pańskiej dziewczyny nie potrafią pogodzić się z tym, że nie są swojej córce już tak bardzo potrzebni jak kiedyś, gdy była małą dziewczynką. Zazwyczaj, takie zachowania przejawiają rodzice, którzy boją się stracić pozycji tej najważniejszej osoby w życiu swojego dziecka. Dotyka to najczęściej osób, które nie mają pomysłu na siebie, boją się samotności, nie potrafią zbudować satysfakcjonującej relacji małżeńskiej, więc potrzebują dziecka jako wypełniacza życiowej pustki i lęku przed samotnością. Taka postawa obnaża niedojrzałość rodziców.

Sytuacje, które Pan opisał wyglądają jak próba usidlenia, której przekaz ukryty brzmi: “bez nas sobie nie poradzisz”, albo “my damy Ci więcej, niż Twój mąż”, lub jeszcze gorzej: “poświęcamy się dla Ciebie, więc Ty musisz robić to, co my chcemy”. Te zachowania wypływają z lęku rodziców, proszę nie odbierać ich osobiście. Rodzice Pańskiej dziewczyny prawdopodobnie zachowywaliby się w podobny sposób w stosunku do każdego innego mężczyzny, który “odbierałby” im córkę.

Jednak mnie w tej całej sytuacji martwi zupełnie inna kwestia. Czytając Pana list rysuje mi się przed oczami obraz dwóch sił, które walczą o zawłaszczenie tego samego obiektu pożądania.  Martwi mnie to, że ten “obiekt pożądania”, czyli Pana dziewczyna pozostaje w tej sytuacji bierny, przynajmniej tak wynika z opisu sytuacji. Tymczasem to nie Pan, a Pańska dziewczyna powinna czuć się odpowiedzialna za rozwiązanie problemu, powinna swoim rodzicom postawić granice. Jeśli tego nie robi pojawia się w mojej głowie pytanie “dlaczego?”. Zachęcam Pana do rozważenia poniższych pytań:

  1. Czy Pańska dziewczyna jest wystarczająco dojrzałą i samodzielną osobą, żeby udźwignąć wymagania dorosłego życia? Jeśli nie, to kto za nią będzie dźwigać ten ciężar?
  2. Czy Pan szuka w związku relacji partnerskiej, czy chce Pan pełnić rolę “drugiego ojca”?

Jeśli ma Pan potrzebę otaczania bliskich nadmierną opieką, warto zastanowić się skąd ta potrzeba się wzięła. W samym opiekowaniu się innymi nie ma nic złego, o ile nie robimy tego, po to, żeby sobie samemu coś udowodnić. Z góry uprzedzam, że wchodzenie w rolę ojca dla własnej partnerki może skończyć się Pana zniechęceniem, poczuciem przeciążenia z powodu dźwigania odpowiedzialności za dwoje, brakiem zaufania, brakiem wsparcia a w konsekwencji rozpadem związku fizycznym bądź emocjonalnym.

Myślę, że w Państwa sytuacji wskazane byłoby spotkanie z terapeutą specjalizującym się w terapii par.

 

Masz podobny kłopot? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

Marta Mauer-Włodarczak - psychoterapeuta par

Marta Mauer-Włodarczak jest właścicielem poradni Sensity.pl, w której prowadzi terapię par i małżeństw, a także konsultacje dotyczące problemów wychowawczych. Czytaj więcej…

Teściowa rządzi moim narzeczonym, mnie ignoruje.

Teściowa rządzi moim narzeczonym, mnie ignoruje. Co robić?

Witam. Mam problem z moją przyszłą teściową. Chyba nie pogodziła się z faktem, ze jej syn jest już dorosły i ma mnie. Ciągle traktuje go jak małe dziecko. Zdrabnia jego imię, mówi syneczku, całuje go, przytula. Ze mną się tylko wita, nic więcej. Chłopak nie ma odwagi jej nic powiedzieć, a ja tracę poczucie własnej wartości, ponieważ czuje się od niej gorsza. Czemu się tak dzieje? I co z tym zrobić?

Agnieszka

 

Pani Agnieszko,

Będę często używać słowa “prawdopodobnie”, ponieważ opisała Pani skrótowo problem, więc całości problemu mogę się jedynie domyślać.

Wygląda na to, że pani przyszła teściowa przeżywa lęk przed stratą syna, dlatego próbuje go zawłaszczyć, tym samym pokazując Pani, że jest Pani “nie dość dobra”. Rozumiem Pani cierpienie, ale proszę mi wierzyć, że Pani narzeczony cierpi jeszcze bardziej, bo jest przez mamę ubezwłasnowolniany, tym gorzej, jeśli nie jest świadomy tego, co się dzieje.

Zawłaszczanie synów przez ich matki rzadko pojawia się nagle, zwykle ciągnie się od wczesnych lat dzieciństwa. W typowym schemacie taka teściowa miała i ma słabe relacje ze swoim mężem, dlatego od syna nieświadomie oczekuje zaspokojenia potrzeb, których nie potrafiła zaspokoić w swojej relacji małżeńskiej, np. potrzeby bycia ważną. Często jest to tragiczny wzorzec relacji przekazywany kolejnym pokoleniom, w którym nastąpiło odwrócenie ról rodzic vs dziecko – rodzic oczekuje od dziecka zaspokojenia potrzeb, które to on powinien własnemu dziecku zaspokoić, a nie potrafi tego zrobić, bo sam został w podobny sposób okaleczony. Teściowa jest zarówno sprawcą cierpienia jak i ofiarą zaburzonych wzorców relacji, które wyniosła z własnego domu. Boi się wziąć odpowiedzialności za swoje emocje, bo to oznacza konfrontację z lękiem. Jednak trwając w swojej niedojrzałości, każdego dnia pozwala się zjadać przez lęk. Ona także potrzebuje pomocy, najlepiej ze strony psychoterapeuty.

Pani narzeczony znajduje się w sytuacji “między młotem a kowadłem”. Szerzej problem opisałam w artykule pt. Odcinamy pępowinę, czyli koniec problemów z teściową. Zapewne chciałby wybrać Panią, jako najważniejszą kobietę swojego życia, ale za każdym razem, kiedy zbliża się do Pani, czuje że zdradza swoją matkę. Możemy się domyślać, że był wychowywany w skutecznym klinczu wychowawczym: “albo zrobisz to, co mama chce, albo jesteś złym dzieckiem”. A dziecko zrobi wszystko z lęku przed odrzuceniem przez matkę. Ja nazywam to przemocą w białych rękawiczkach.

Jak prawdopodobnie wygląda Pani sytuacja? Teściowa nie odpuści dopóki nie nauczy się brać odpowiedzialności za swoje emocje = dopóki nie dojrzeje do bycia rodzicem. Nie zrobi tego, dopóki syn nie postawi jej granic. Pani partner nie postawi swojej mamie granic, dopóki nie uświadomi sobie, że jego relacja z mamą oparta jest na lęku przed zranieniem matki i tym samym na poczuciu winy. Prawdopodobnie, bez pomocy naprawdę dobrego terapeuty, sam sobie z tym nie poradzi, a relacja z matką będzie go coraz mocniej wypalać.

Pani przyszła rodzina nie będzie się rozwijać prawidłowo, jeśli jej głowa (narzeczony) będzie sterowana przez drugą kobietę, która już dawno powinna zredefiniować swoje miejsce w rodzinie. Głowa rodziny powinna być suwerenna, nie może być podwładnym “starej królowej”.

Jeśli teraz przymknie Pani oko na zachowania przyszłej teściowej, prawdopodobnie będzie się Pani w przyszłości musiała pogodzić z tym, że o wychowaniu Pani dzieci będzie również decydować teściowa. Jeśli nie wyraża Pani na to zgody, to być może nadszedł moment na to, żeby namówić partnera na terapię. Zwykle lepiej zacząć od umówienia sesji małżeńskiej, wiąże się ona z mniejszym lękiem, niż sesja indywidualna. Prawdopodobnie przed ślubem będzie Pani w stanie więcej zdziałać niż po ślubie.

Proszę działać, bo w obecnej sytuacji, mam wrażenie, że nikt nie czuje się dobrze, z teściową włącznie!

Marta Mauer-Włodarczak - psychoterapeuta par

Marta Mauer-Włodarczak jest właścicielem poradni Sensity.pl, w której prowadzi terapię par i małżeństw, a także konsultacje dotyczące problemów wychowawczych. Czytaj więcej…

Ojcowie - wycofani i bezradni

Ojcowie – wycofani i bezradni

Wycofani  ojcowie – niekończąca się opowieść

Chyba już wszystko powiedziano o przyczynach obserwowanego od lat kryzysu męskości i ojcostwa. A więc według powiedzonka „Znacie……? , to….. posłuchajcie.” Poniższy tekst jest próbą zaakcentowania jednego z aspektów zjawiska. Proponuję w nim, aby zwrócić uwagę na problem akceptowania własnej słabości.

Wycofanie to zwykle reakcja na bezradność

Kiedy mężczyźni i ojcowie mają bezradne miny? Kiedy doświadczają swojej bezradności w obszarach, do których nie mogą lub myślą, że nie mogą się przyznać.

Słabość fizyczna i psychiczna oraz wstyd towarzyszący nieskuteczności w zakresie umiejętności praktycznych, w pracy zawodowej często powodują unikanie ryzykownych sytuacji lub przeciwnie – zadziorne popisywanie się, konfrontowanie i wybuchy gniewu przy byle okazji. Dotyczy to także erotyki i seksu oraz relacji rodzinnych. Bezsilność doświadczana wobec trudności wychowawczych, przechodzenia etapów związku, nieporadność i nuda towarzysząca domowym obowiązkom też robią swoje.

Jak rozpoznać oznaki wycofania?

Zaniechania i bierność, przysłowiowa „ucieczka do garażu”, czy przed ekran telewizora albo komputera, to widome oznaki kryzysu. Są jednak i bardziej zakamuflowane: nadmierna aktywność, pracoholizm, przeładowanie „programu dnia” nawet w weekendy. To mniej oczywiste, bo aktywne formy ucieczki i wycofania. Wizerunek na ogół nie cierpi na tym, ponieważ ma się poczucie bycia ważnym, bo zajętym ważnymi sprawami.

Racjonalizacje są tu rozmaite, niekiedy utrudniające wszelką refleksję i krytykę. Na przykład mam zapełniony weekend różnymi zajęciami edukacyjnymi, sportowymi i zapełniam go dzieciom bo… wykształcenie i sport są takie ważne dla rozwoju. Spróbujmy zaprotestować, a skompromitujemy się i tyle. Gdy spojrzymy jednak na nadmierną aktywność jako ucieczkę, to widzimy nieraz, że powoduje ona brak czasu na własną refleksję, rozmowę z żoną, dziećmi i przyjaciółmi. Czas ten byłby jednak może niebezpieczny, bo odsłaniałby jakieś niewygodne prawdy, na przykład brak umiejętności rozmowy, czy autorefleksji.

Ważne jest realistyczne spojrzenie na własne słabości

Tymczasem pewna ulga, rozładowanie napięcia, zmniejszenie obaw, mogą nastąpić przez realistyczne spojrzenie na swoje słabości, a nawet swoiste tolerowanie ich, czy (o zgrozo!) – docenienie ich. Odpada wtedy konieczność inwestowania w wizerunek oraz nerwowa obrona go za wszelką cenę. Nie musimy się popisywać ani przed sobą, ani przed innymi.

Mężczyzna i ojciec, który mówi czasem „nie wiem”, nie rozumiem, nie potrafię, paradoksalnie zyskuje, a nie traci w oczach bliskich.

Podobnie nauczyciel, który czasem przyznaje się do niewiedzy, nie traci autorytetu w klasie, a wzmacnia go. Te dziwne paradoksy, jakie znajdujemy przecież w różnych szacownych, starych księgach ludzkości, podaniach, mitach, tekstach religijnych i filozoficznych przypominają, że jedno ze źródeł siły, ważniejsze niż stały trening, prężenie muskułów to wyrozumiałe spojrzenie na własne słabości i zaakceptowanie ich. Wzrasta wówczas nasza energia nie blokowana przez nadmierny samokrytycyzm i obawę przed porażką oraz wstydem. Przestajemy wycofywać się i uciekać – możemy swobodnie i bardziej pomysłowo podchodzić do naszych ról jako mężczyźni i ojcowie. Możemy być w nich bardziej dojrzali – dawać innym oparcie, doświadczać, uczyć się odzyskiwania równowagi ducha oraz sensownej aktywności.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mój ojciec manipuluje otoczeniem i obraca wszystkich przeciwko mnie.

Mój ojciec manipuluje otoczeniem i obraca wszystkich przeciwko mnie.

Mam pytanie odnośnie osobowości narcystycznej, sadystycznej. Mowa o doskonałym manipulatorze otoczenia, jakim jest mój ojciec. Jest marynarzem. Wiem, że długoletnie pływanie miało wpływ na jego charakter. Od kilku lat zachowuje się jak psychopata. Przenosi swoje frustracje na mnie i moją mamę. Na co dzień zachowuje się bardzo dziwnie. Potrafi godzinami siedzieć przed telewizorem i nie odezwać się ani jednym słowem, budować napięcie wokół siebie i nie reagować. Wiele razy robił dziwne rzeczy z moimi przedmiotami codziennego użytku, np. potrfaił pobrudzić moją szczoteczkę do zębów, wodę na herbatę, którą wstawiłam, potrafił zmącić kawałkiem czegoś śmierdzącego, nawet nie wiem co to mogło być. Kontroluje mamę i mnie. Grzebie po moich rzeczach. Mam wrażenie, że nawet siedząc w innym pokoju potrafi skupić myśli na mnie i dokuczać mi, jak tylko może. Moja mama o tym wie, ale boi się odejść, nie chce upokorzenia ze strony otoczenia. To długoletnie małżeństwo. Mama ma 60 lat, ojciec 64. Podejrzewam, że ojciec codziennie pije. Mama mu na to pozwala, z wyżej wymienionych powodów. Kiedyś nie mogłam już wytrzymać i zaczęłam krzyczeć na cały dom. Przyszedł razem z mamą, uderzył mnie w tył głowy, tak, że do dziś czuję ból. Nie mogę znaleźć pracy, bo w miejscu, gdzie mieszkam, mam złą opinię, bardzo wiele lat wyrabianą przez mojego ojca. Doskonale potrafi manipulować otoczeniem i dostosować się emocjonalnie do panującego nastroju. Potrafi wszystkich obrócić przeciwko mnie. Potrafi wytworzyć sytuację, np. zrobić coś mamie, dokuczyć, a później powiedzieć, że widział jak ja to robiłam. I tak jest w kółko. Żyję jak na szpilkach, bo nigdy nie wiem co on wymyśli. Powiedziałam o tym mamie, ale ona uważa, że jestem zazdrosna i chcę ich rozdzielić. Określiłabym mamę jako naiwną i wiecznie wybaczającą, a ojca jako podstępnego, cwanego kryminalistę. Mam 29 lat. Boję się uciec z domu, bo nie wiem co mnie czeka poza nim. Mam w głowie najgorsze scenariusze. A zresztą, gdy o tym myślę, mam w głowie obraz mamy, która prosi mnie, żebym została. Mimo, że nie potrafię być tak pokorna jak ona, to bardzo wspieram ją na duchu. Chciałabym odejść, ale boję się o nią i w tym problem. Prosiłabym o jakieś rady. Jak się zachowywać, żeby nie wywołać takiej sytuacji, jaka miała miejsce parę miesięcy temu? Co mam robić, kiedy ojciec wkręca mnie w sytuacje, w których nie mogę się obronić, bo nikt mi nie wierzy? Cały czas mnie demonizuje i poniża, dlatego praktycznie jestem emocjonalnym wrakiem. Proszę o pomoc,

Ewelina 

Witam,

sytuacja opisana przez Panią w liście jest bardzo złożona. Niestety nie mogę udzielić Pani żadnych konkretnych rad, jak postępować z rodzicami. Jednak to na czym należałoby się w pierwszej kolejności skupić to znalezienie wsparcia dla Pani.

Z treści wiadomości wynika, że jest Pani zależna od osób, których się Pani obawia. W takiej sytuacji sama próba unikania konfrontacji nie rozwiąże problemu, a życie w strachu z pewnością nie będzie sprzyjać budowaniu samodzielności. Dlatego też pierwszym krokiem zadbania o siebie powinno być poszukanie wsparcia. Jeśli w rodzinie nie udało się go uzyskać, to na szczęście funkcjonuje wiele organizacji pomagających nieodpłatnie osobom w kryzysie. Najlepszą “skarbnicą wiedzy” odnośnie takich organizacji jest internet, pomocy dla siebie można szukać również w najbliższym Ośrodku Pomocy Społecznej. Takie organizacje służą nie tylko bezpośrednim wsparciem, ale i często pomagają w budowaniu samodzielności, organizując różne kursy i staże.

Proszę nie czekać dłużej i jak najszybciej poszukać bezpośredniego wsparcia.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Wszystko mnie denerwuje, ciągle krzyczę Sensity.pl

Wszystko mnie denerwuje, ciągle krzyczę. Cierpią na tym mąż i dziecko.

Witam! Mam problem, z którym przestałam sobie radzić. Jestem bardzo nerwową osobą. Mam 2-letnią córkę, z którą jestem 24 godziny na dobę oraz męża, z którym nie układa mi się najlepiej. Mój problem polega na tym, że wszystko mnie strasznie denerwuje. Potrafię uderzyć córkę z byle powodu. Gdy chce jeść sama i sobie nie radzi, to wpadam w szał. Mąż przestaje się do mnie odzywać, ponieważ na każde pytanie odpowiadam krzykiem. Nawet moja mama już mi zwraca uwagę. Co się ze mną dzieje? Nikt nic nie może do mnie powiedzieć, bo ja zaraz zaczynam krzyczeć. Moje nerwy zaczynają mnie drażnić, a ja nie mogę nad tym zapanować.

Proszę o poradę, Monika

 

Pani Moniko,

Możliwych jest bardzo wiele sposobów patrzenia na Pani problem. Z informacji, które Pani podała, mogę jedynie podejrzewać, iż jest Pani zmęczona lub przeciążona obowiązkami związanymi z wychowywaniem córki. Gdzieś po drodze zagubiła Pani siebie i swoje potrzeby, ale również potrzeby i relację z mężem, czego konsekwencją może być złość, z którą w konkretnych sytuacjach nie potrafi Pani sobie poradzić inaczej niż poprzez użycie krzyku czy siły fizycznej.

Jeśli chodzi o złość, to sama w sobie nie jest emocją złą. Warto natomiast zastanowić się po pierwsze nad tym, co konkretnie ją wywołuje, a po drugie, w jaki sposób może ją Pani wyrażać, co z nią zrobić, aby nie cierpiała na tym Pani i Pani bliscy. Jeśli widzi Pani, że traci Pani kontrolę, może Pani spróbować się zatrzymać, zastanowić, poprosić o pomoc, powiedzieć, że coś się Pani nie podoba, zapisać swoje myśli i emocje, a ostatecznie się wycofać, usiąść, położyć się, a nawet wyjść z pokoju, żeby się wyciszyć i podejść na spokojnie do konkretnej sytuacji. Nie rozwiąże to Pani problemu długofalowo, jedynie doraźnie. Oczywiście zapraszam na spotkanie z psychoterapeutą w celu odnalezienia bardziej konstruktywnych i adekwatnych do Pani sytuacji sposobów poradzenia sobie z problemem. Zachęcam też do lektury publikacji: 1. William Davies „Przezwyciężenie gniewu i drażliwości”, 2. Thomas Gordon „Wychowanie bez porażek”, 3. Ron Potter-Efron „Życie ze złością”.

Jeśli chodzi o córkę, to jest ona w bardzo ważnym momencie rozwojowym. Psychologowie mówią o tak zwanym „buncie dwulatka”, kiedy córka potrzebuje zaznaczyć swoją niezależność od mamy chociażby w podejmowanych przez nią próbach samodzielnego jedzenia. Widzi też, że nie zawsze jej „Ja chcę” jest możliwe do spełnienia. Może być wtedy rozdrażniona i zła, szczególnie gdy jest głodna lub zmęczona.

Jeśli nabrudzi, rozleje zupkę i rozsypie kaszkę, to należy jej na to pozwolić mówiąc i pokazując, że „Jemy tak”. Najlepiej pokazywać jej jak się je poprzez wspólne jedzenie posiłków. Sytuacja z nauką jedzenia może trwać dość długo, ale dość szybko zauważy Pani, że samodzielność córki zaprocentuje tym, iż na przykład nie będzie Pani musiała jej karmić przez pół godziny. Jest to wcześniej, czy później nieuniknione, córka będzie się usamodzielniać w zakresie wielu innych czynności. Należałoby ją raczej wzmocnić w jej bardziej lub mniej udanych próbach. Poprzez krzyk i bicie córki pokazuje jej Pani poprzez modelowanie zachowania, jak ona sama może w podobny sposób wyrażać własny gniew, co może mieć dalej wpływ na życie rodzinne.

Poleciłabym Pani również udział w organizowanych przez wiele poradni warsztatach umiejętności wychowawczych, gdzie nauczy się Pani, jak rozmawiać z dzieckiem, jak wyrażać, rozumieć potrzeby i emocje dziecka. A jeśli nie ma Pani możliwości udziału w warsztatach, to polecam książki autorstwa Faber i Mazlish dostępne niemalże w każdej księgarni oraz książkę “Dobra zła matka…” Ayelet Waldman.

Warto też zadbać o wzmocnienie relacji z mężem oraz znalezienie porozumienia w związku. Na pewno potrzebna jest Pani otwartość w mówieniu o swoich przeżyciach, emocjach, trudnościach, potrzebach i rzeczach, z którymi być może Pani w tej akurat chwili sobie nie radzi. Warto się zastanowić nad wspólnym wyjściem do kina, czy kolacją tylko we dwoje.

Napisała Pani również o mamie. Być może są wokół Pani jeszcze inne bliskie osoby, na których radę i wsparcie mogłaby Pani liczyć w tym trudnym dla Pani okresie. Warto się czasami wokół siebie rozejrzeć i wyciągnąć do kogoś dłoń, a poczucie bezradności i złość osłabną.

 

Masz podobny kłopot? Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dlaczego moja teściowa całą uwagę skupia na swoim synu, a mnie ignoruje?

Czy mogę wymagać od syna, aby przyjeżdżał do domu bez swojej dziewczyny?

Witam! Poprosiłam syna, aby co drugi przyjazd do domu (przyjeżdza raz na miesiąc), przyjechał sam, bez swojej dziewczyny. Syn nie zgodził się i stwierdził, że to jest chore. Czy rzeczywiście nie mam prawa tego od niego wymagać?

Elżbieta

Pani Elżbieto,

wymagać może nie, ale oczekiwać i potrzebować – pewnie tak. Warto przedstawić to synowi w ten sposób i wytłumaczyć, że dla matki to nie to samo, kiedy może pobyć i porozmawiać sama z synem. Może przyjechałby „nadterminowo”, poza za tym rytmem comiesięcznym.

Jest jednak także poważne ryzyko, że jeśli Pani będzie zbyt mocno nalegać na indywidualne spotkania z synem, to tym samym może Pani „wejść między nich” w ich relacji. W tej delikatnej i trudnej sytuacji dla syna, jego dziewczyny oraz Pani, warto zadbać o to, aby uniknąć takiego wrażenia.

Bez względu na to, jak bardzo przesadne ze strony syna jest dla Pani takie określenie, że wizyta bez dziewczyny tworzyłaby „chorą sytuację”, trzeba uszanować takie podejście, aby nie stawiać go w sytuacji wyboru „między matką, a dziewczyną”. Często prowadzi to do konfliktów, a czasem nawet do zerwania kontaktu oraz obwiniania matki o własne problemy w związku.

Aby nie ucierpiała Pani relacja z synem, warto oswajać się z myślą, że teraz syn zaczyna niejako „należeć” do innej kobiety i trzeba się z tym pogodzić. Być może w przyszłości będzie ona matką Pani wnuków. Jeśli zależy Pani na podtrzymaniu i rozwijaniu więzi z synem w jego nowej sytuacji, to trzeba będzie zaakceptować i jego dziewczynę w imię wspólnej przyszłości rodziny.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.