Wpisy

Konflikt rodzinny powoduje nerwową atmosferę w domu. Co robić?

Konflikt rodzinny powoduje nerwową atmosferę w domu

Witam, mam duży problem. Od 9 lat mieszkam w Anglii z mężem i dziećmi, a od 7 lat mieszka z nami brat mojego męża i o niego właśnie chodzi. Jest to okropny człowiek, który nie liczy się z nikim, nie szanuje nikogo. Właśnie dlatego go nienawidzę i gdybym mogła, to bym mu coś zrobiła. Przez niego ciągle kłócę się z mężem, ponieważ on nie da nic złego na niego powiedzieć, stoi po jego stronie a nie po naszej.

Nie mogę tego znieść, bo szwagier ma wtedy satysfakcję, że mój mąż jest po jego stronie. Robi co mu się podoba. Ja już siedem lat męczę się z tą złością, nienawiścią i nie potrafię się jej pozbyć. Mój mąż nie chce się go pozbyć z domu, bo to byłoby najlepsze wyjście dla nas. Już niewiem, co robić, proszę o poradę.

Szanowna Pani,

Autonomia małżeństwa jest jedną z najważniejszych cech jego stabilności. Nie bez powodu słyszymy ostrzeżenia przed „wtrącaniem się” w sprawy związku. Para decydująca się na wspólne życie powinna stworzyć własne zasady oraz twórczo pracować nad ich codziennym stosowaniem. Intensywny udział „osoby trzeciej” w związku prawie zawsze jest problematyczny. Na pewno zaś wtedy, kiedy ma miejsce wbrew woli któregoś z małżonków i nie respektuje ich najważniejszych potrzeb.

Pani słowa wskazują, że sytuacja stała się już naprawdę trudna – słychać w nich duży ładunek złości na szwagra. W takiej atmosferze trudno o zrozumienie prawdziwego obrazu sprawy a konflikty zastępują refleksję nad stanem związku. Wydaje się, że kłótnie z mężem, dotyczące zachowania jego brata, nie są rozwiązaniem – przypomina to już raczej rywalizację o „rację” i pozycję. Wskazana byłaby spokojna i oderwana od bieżących napięć rozmowa o celach, wartościach i planach wobec waszego małżeństwa. W takim świetle będzie łatwiej uzgodnić wzajemne oczekiwania i zobaczyć w jaki sposób obecność szwagra je zakłóca.

Potrzebujecie współpracy w określeniu problemu – poczucie bycia razem w tej sprawie pozwoli Wam wyznaczyć granice bez natychmiastowego konfliktu. Zdaję sobe sprawę, że jest to trudne w obecnej sytuacji i zachęcam do znalezienia wsparcia w postaci bezstronnego i zdystansowanego terapeuty pary. Taka osoba pomoże Wam w bezpieczny sposób wyrazić swoje potrzeby i obawy oraz znaleźć właściwy sposób rozwiązania kryzysu.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Toksyczna miłość matki do syna

Toksyczna miłość matki do syna

Coraz częściej mówi się o toksycznych relacjach matek uzależniających od siebie swoje potomstwo. W takiej sytuacji dorosłe dzieci, nawet socjologicznie niezależne, żyją w ciągłym związku z matką, nie wyobrażając sobie osłabienia tej „wyjątkowej więzi”. W poprzednim artykule rozważaliśmy specyfikę takiej więzi między matką a dorosłą córką, dzisiaj skupimy się na toksycznej miłości matki do syna.

Toksyczne matki synów – relacje, zachowanie, sposób myślenia

Toksyczna matka jest przekonana, że jej pragnienia i chęci są podzielane przez syna dokładnie w taki sam sposób, jak ona sobie to wyobraża („skoro ja mam określony pogląd na daną sprawę, to mój syn też”, „mi jest dobrze, to jemu na pewno też”).

Toksyczna relacja powoduje generowanie oraz wspieranie całkowitej zależności dorastającego chłopca, później mężczyzny od obecności, wsparcia, wiedzy i umiejętności matki. W konsekwencji, brak wiary we własne umiejętności i predyspozycję, powoduje iż mężczyzna jest przekonany, że matka jest jedynym słusznym przewodnikiem w jego życiu.

Często toksyczne matki podważają autorytet innych mężczyzn (w tym również ojca), ograniczając tym samym naturalne interakcje, możliwość męskiej rywalizacji. Syn nie ma możliwości poznania „męskiego świata”, wykształcenia męskiego wzorca, a przede wszystkim nie otrzymuje poczucia czy zrozumienia własnej męskości.

Toksyczna matka nieustannie dąży do bycia w centrum zainteresowania syna. Skupia uwagę tylko na sobie – opowiada o sobie, swoich przeżyciach, doświadczeniach. Wykazuje małe (a nawet brak) zainteresowania tym, co dzieje się u syna – jego kontaktami, zainteresowaniami, doświadczeniami. Postrzega syna jako partnera, opiekuna, kogoś kto spełni jej potrzebę bycia w bliskiej relacji.

Podobnie jak w stosunku do córki, toksyczna matka wywołuje poczucie winy w sytuacjach, w których syn odmawia pomocy czy uczestnictwa w życiu matki. Kiedy mężczyzna podejmuje działania, które mogą prowadzić do usamodzielnienia, odcięcia się, matka wzbudza w nim poczucie winy, często odwołując się do ich silnej wzajemnej więzi, miłości.

Toksyczna matka sprawuje pełną kontrolę nad synem. Odbiera mu możliwość decydowania o sobie. W toksycznej relacji to matka podejmuje decyzje za syna, tłumacząc to troską o jego dobro czy chęć pomocy.

Syn toksycznej matki we własnym związku z inną kobietą

Związanie się na stałe z partnerką, mając obok siebie toksyczną matką, niekiedy graniczy z cudem. W toksycznej relacji, matka chce pozostać jedyną i wyjątkową kobietą w życiu syna. Nie potrafi zaakceptować tego, że syn jest zainteresowany kimś innym niż nią, że poświęca swoją uwagę innej osobie. Matka obawia się, że zostanie porzucona dla innej relacji (i to jeszcz z młądszą i ładniejszą kobietą).

Przyszła żona syna stanowi konkurencję dla matki. Kobiety stają się rywalkami. Prowadzi to do „zaciętej walki”, w której matka na każdym kroku podważa wybór syna odnośnie jego wybranki serca. Często w sposób celowy pomija przyszłą synową, kwestionuje jej decyzje czy sposób zachowania. Wszystko po to, by pokazać, że to ona – matka – była, jest i będzie najważniejsza kobietą w życiu syna.

Przez manipulacyjne gry matki, syn czuje się niezdecydowany, a jego partnerka odczuwa coraz większą frustrację. Niestety, większość związków, zdominowanych przez toksyczną matkę, prędzej czy później się rozpada. Nikt przecież nie marzy o życiu w „trójkącie”, z mamą w roli głównej. Mimo miłości i pragnienia wspólnego życia, syn toksycznej matki czuje się winny, nie potrafi samodzielnie podjąć decyzji bez aprobaty matki, co w rezultacie powoduje kryzys w związku.

Toksyczna relacja matki z synem – jakie są rozwiązania?

Poradzenie sobie z problemem toksycznej relacji, można podzielić na dwa obszary:

  1. Separacja z inicjatywy syna – jeśli syn jest już dorosły, zmiana w zachowaniu, postępowaniu i oczekiwaniach, powinna nastąpić z dwóch stron tj. od syna oraz matki. Najczęściej jednak inicjatorem jest właśnie mężczyzna, który zaczyna dostrzegać własne braki – nieumiejętność samodzielnego życia, brak możliwości dokonywania własnych wyborów, brak własnej przestrzeni. Syn musi nauczyć się stawiania granic matce i rozpocząć budowanie własnej autonomii, znaleźć własny pomysł na siebie, na życie. Nie jest to łatwy proces. Często trudno jest go przejść bez wsparcia bliskiej osoby lub psychoterapeuty, którzy towarzyszą w procesie usamodzielniania i dojrzewania do życia bez toksycznej matki.
  2. Separacja z inicjatywy matki – ten proces niestety zachodzi rzadziej, ponieważ matka często doświadcza różnych braków emocjonalnych – czuje się odrzucona. Najczęściej toksyczna matka żyje bez partnera/męża, którego albo nigdy nie miała, albo z którym się rozstała/rozwiodła, nie zbudowała trwałej relacji. To właśnie relacja z synem, rekompensuje jej te braki. Proces separacji u matki musi rozpocząć się od zrozumienia, że jest to jedyna droga do stworzenia dobrych, bliskich i trwałych relacji z synem (i jego nową rodzina). To też droga do większej radości życia, spełnienia, realizowania siebie i danie sobie możliwości na wejście w bliskość z innymi ludźmi. Być może również w nowy, trwały związek bądź rozwijanie, naprawianie obecnego.

Skutecznie pomagamy rozwiązać problemy rodzinne. Sprawdź!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nadmiar obowiązków domowych mnie przytłacza. Co robić?

Nadmiar obowiązków domowych mnie przytłacza. Co robić?

Dzień dobry. Postanowiłam zwrócić się o pomoc do kogoś bezstronnego. Ja i mój narzeczony mamy dzieci z poprzednich związków. Ja mam 5-letniego syna a on 10-letniego, a wspólnie mamy 16-miesięcznego syna. Na co dzień to ja zajmuję się trójką dzieci. Ostatnio zostałam z trójką dzieci sama, bo narzeczony wyjechał w trzy miesięczną delegację, więc wszystko na mojej głowie (szkoła, przedszkole i roczniak, który jest wszędzie).

Mój dzień wygląda tak monotonne, że jestem w stanie powiedzieć, jak będzie wyglądał kolejny. Swoją rodzinę zostawiłam 200 km od miejsca w którym mieszkam. Więc nie ma mowy o pomocy czy nawet odreagowaniu od bycia mamą. Robię wszystko a mój narzeczony i tak jest studnią bez dna. Dlaczego?! Wychowuję jego 10-letniego syna, robię wszystko, bo jego własna matka zabiera do siebie syna jak ma ochotę, a tak nie przemęcza się, bo syn psuje jej nerwy. Niestety, 10-latek a trzeba za niego myśleć, bo jest wstanie wstać w piżamie i iść do szkoły, jak nie przypomnę żeby zjadł, to nie wie. Nie wspominam o tym, że 5-latek ma bunt, co rok to inny.

A ja?! Byle drobnostka mnie irytuje. Przez irytację nad 10-letnim pasierbem, wymagam dużo od mojego 5-letniego syna i wszystkie frustracje wyładowuję na nim. Czuję, że jestem kiepska. Mimo tego, że cały czas zajmuje się domem, dziećmi, a o sobie zapomniałam albo nie mam czasu dla siebie. Mój facet, jak mówię mu co czuję, to już jest zmęczony moim narzekaniem. Nie chce słyszeć, że jego syn jest ciężkim dzieckiem (jego mama odwozi go do nas, jak tylko on ją zdenerwuje).

Gdy wraca na weekend, chciałby żebym miała dużo energii. A zastaje mnie zmęczoną, nie mającą ochoty na seks, bo wybieram sen. Nikt mi nie pomaga. Jak wspominam, że matka jego 10-letniego syna miała przyjeżdżać po niego co tydzień żeby mnie odciążyć, to on czepia się mnie, a jego byłej żonie uchodzi wszystko. Nawet to, że była w stanie przynieść rzeczy dziecka po tygodniu spędzonym u niej, z torbą jego ubrań, w których tam chodził, żebym je wyprała.

Czuję, że kolejna rozmowa skończy się kłótnią, tak jak zawsze gdy wspomnę o jego byłej żonie i ich synu. A ja czuję się jak darmowa niania. Z trójką dzieci zwykle zakupy to na nogach wszędzie, bo samochód ma facet w delegacji, twierdząc że nauczyłam się wygody, gdy wspomniałam żeby chociaż na tydzień zostawił auto pod domem. Od której się jeszcze wymaga – żebym poszła do pracy aby móc wziąć kredyt na mieszkanie po ślubie. Co zrobić? Każdy dzień zaczynam na wkurzeniu się, odpowiadam krzykiem, a w kłótni wybucham aż się nie poznaje. A gdy płaczę to mój partner drwi, że muszę brać jakieś tableteczki na wyciszenie. Pomocy.

Pani Patrycjo,

Znalazła się Pani w trudnej sytuacji, która może wywoływać u Pani uczucie bezradności. Ani skargi, ani płacz nie działają na Pani partnera, a ponadto musi Pani liczyć wyłącznie na siebie. Zastanawiam się, jak doszło do tego, że wzięła Pani na siebie tyle obowiązków? Z Pani słów wynika jakby mąż uznawał za oczywiste, że Pani ze wszystkim sobie poradzi.

To, czemu warto się przyjrzeć, to dbanie o własne potrzeby. Co sprawia, że potrzeby innych są dla Pani ważniejsze? Dopóki Pani nie zacznie się o siebie troszczyć i walczyć o swoje potrzeby, inni nie będą czuli, że to dla Pani naprawdę ważne, a co za tym idzie, nie będą mieli motywacji do zmiany zaistniałej sytuacji. Troska o innych, to bardzo pożądana cecha, o ile nie pozwala Pani na przekraczanie swoich granic. Wówczas może się Pani czuć sfrustrowana, nieszczęśliwa, wykorzystana, a to pierwszy krok do depresji i odreagowywania złości na innych.

Żeby możliwa była zmiana, warto odpowiedzieć sobie na pytanie – jakiej zmiany Pani oczekuje? Czy ma to być pomoc przy dzieciach, w sprzątaniu domu a może po prostu poczucie bycia docenioną i ważną dla partnera. Jeżeli nadal będzie Pani trudno wyjść z błędnego koła obowiązków, warto spotkać się ze specjalistą, który pomoże wzmocnić Pani poczucie wartości, asertywność i umożliwi dotarcie do Pani potrzeb.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Pracujemy także online. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Moja przyjaciółka ma problemy z rodzicami. Jak jej pomóc?

Moja przyjaciółka ma problemy z rodzicami. Jak jej pomóc?

Dzień dobry,
Chodzi o moją przyjaciółkę, która ma problemy z rodziną. Z daleka wyglądają na szczęśliwą familię. Mają własny dom z ogrodem, na wsi, są zamożni. Jednak rodzice nie pomagają swojej córce finansowo, musi pracować i łączyć to z trudnymi studiami. Do tego mieszkają w bardzo małej miejscowości, co przekłada się na kilkugodzinny dojazd na uczelnię i do pracy.

Moja przyjaciółka jest przez to wszystko w tragicznej sytuacji psychicznej, a ja nie mam jak jej pomóc. Rodzice nie są w ogóle wobec niej wyrozumiali, ciągle słyszy, że przynosi im wstyd, że źle się ubiera, że za dużo śpi. Ciągle ją za wszystko krytykują. Nie ma prawa powiedzieć, że jest czymkolwiek zmęczona. Rodzice ciągle powtarzają, że oni mieli gorzej, a ona i tak ma więcej niż mieli oni.

Często mi powtarza, że czuje się jak małe dziecko, które może zrobić jedynie tyle na ile jej pozwolą rodzice. Ma poczucie, że od nich nie ucieknie. Że zawsze będzie od nich zależna. Raz udało jej się wynajmować mieszkanie przez krótki czas, ale rodzice wmówili jej, że to forma zdrady rodziny. Kiedy wróciła na czas wakacji to wmówili jej, że to jest jej porażka, bo się nie utrzymała. Ona potrafiła nie spać przez kilka dni i kursować między studiami i pracą, żeby jakoś dać radę. Nie dali jej ani grosza, ale przyjeżdżali i dołowali ją każdym słowem. Nie ufają jej. Kiedy jest chora potrafią jej zarzucić narkotyzowanie się.

Jest bardzo wrażliwą dziewczyną i wszystko bierze do serca. Mówi, że czuje się jak małe dziecko, które nic nie może zrobić. Żyje w nieustannym poczuciu winy, że nie jest wystarczająco dobra, aby zadowolić najbliższych. Ma też problem z bronieniem własnych racji i uzasadnieniem tego. Nie ma pieniędzy na wyprowadzkę, bo musi się dokładać do rachunków w domu i do części zakupów. Wiem, że przydałaby się jej konsultacja psychologiczna, ale to kosztuje, a ona jest studentką, która nie zarabia wiele. I teraz pytanie – co ja mogę w tej sytuacji zrobić, a co może zrobić ona? Jeżeli chodzi o jakiekolwiek rozmowy z rodzicami to mam mnóstwo obaw. Oboje są na wysokich stanowiskach i ich dobre imię jest dla nich najważniejsze. Nie mam wątpliwości, że rodzice ją kochają, ale krzywdzą ją i tak naprawdę zrobili z niej nieporadną dziewczynę, która boi się cokolwiek zrobić. Co mogę zrobić? Kto może jej pomóc?

Dzień dobry,

Sytuacja, którą Pani opisuje brzmi faktycznie bardzo poważnie. Wyobrażam sobie, że Pani przyjaciółka musi się czuć fatalnie w obecnej sytuacji, bo cokolwiek by nie zrobiła spotka się z krytyką najbliższych, co wtórnie jeszcze bardziej wpływa na jej poczucie własnej wartości. Z jakiegoś względu jednak przyjaciółka weszła w ten mechanizm, który prezentują rodzice i ma głębokie przekonanie, że musi spełniać ich oczekiwania, bo w przeciwnym wypadku – tak jak Pani pisze, będzie się czuła niewystarczająco dobra. Jednocześnie z opisywanych przez Panią reakcji rodziców wynika, że cokolwiek by nie robiła zawsze według rodziców mogło to być zrobione lepiej. Ciężko jest ich zadowolić.

Tak więc faktycznie, dopóki przyjaciółka nie uniezależni się od rodziców dopóty będzie jej ciężko. Mówiąc o uniezależnieniu mam tutaj także na myśli uniezależnienie psychiczne, czyli przepracowanie przekonania „muszę spełniać oczekiwania rodziców”. W chwili, kiedy przyjaciółka zda sobie sprawę, że to czy spełnia te oczekiwania czy nie, nie wpływa na jej poczucie własnej wartości, bo sama zna swoją wartość bardzo dobrze i nie musi nikomu nic udowadniać, wówczas dopiero napięcie zostanie zredukowane. Jednak wyobrażam sobie, że mając tak silnych rodziców, może wcale to nie być łatwym zadaniem. Stąd może dobrym pomysłem by było wsparcie przyjaciółki w budowaniu jej poczucia własnej wartości, poczucia sukcesu w różnych dziedzinach, tak żeby ją wzmocnić w przepracowaniu przekonania o oczekiwaniach rodziców. Spotkanie z psychoterapeutą byłoby dobrym pomysłem.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Pracujemy także online. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mój brat nie chce chodzić do szkoły. Co robić?

Mój brat nie chce chodzić do szkoły. Co robić?

Dzień dobry. Mamy bardzo duży problem z moim 17-letnim bratem. Mieszka on z moją siostrą w mieszkaniu rodziców, w mieście oddalonym 70 km od miejsca, gdzie mieszkają rodzice, ponieważ tam chodzi do szkoły. Tzn. chodził, bo kompletnie przestał. Po prostu nie chodzi, nie odpowiada na pytania. Został mu zabrany telefon, moja siostra go schowała, ale znalazł go i zabrał. Rodzice powiedzieli mu, że jak nie będzie chodził do szkoły to go zabierają do domu i pójdzie do pracy, ale nie zrobiło to na nim wrażenia. Dalej nie chodzi do szkoły, w ogóle się nie odzywa do nikogo. Kiedy ojciec napisał mu ostatnio sms, że w sobotę po niego przyjeżdża, to odpisał, że nigdzie się nie wybiera.

Nikt nie ma pojęcia, co zrobić, ponieważ przecież nikt się z nim bić nie będzie i siłą go nie zaciągnie do samochodu, albo do pracy, ani do psychologa. Żeby wysłać go do jakiejś szkoły o zaostrzonym rygorze z internatem, to też przecież trzebaby go tam siłą zaprowadzić, więc sobie tego nie wyobrażam. Co robić? Czy są jakieś kroki prawne, które można podjąć? Do 18 roku życia chyba i tak rodzice muszą go utrzymywać, więc nie mogą mu powiedzieć, że ma się wyprowadzić, ani nic takiego. Bardzo proszę o pomoc.

Pani Katarzyno,

Rozumiem, że martwi się Pani faktem, iż 17-letni brat nie chodzi do szkoły, co więcej nie komunikuje wprost, co jest powodem powyższego zachowania. Proszę nie zapominać, że dopóki nie ukończy 18 lat, osobami podejmującymi decyzję są rodzice. Warto, aby w tej sytuacji skontaktowali się z wychowawcą klasy, psychologiem szkolnym lub poradnią pedagogiczno-psychologiczną, gdzie powinni dostać pomoc bezpośrednią w podjęciu stosownych kroków w niniejszej sytuacji.

Jeżeli rodzice z różnych przyczyn nie są wydolni opiekuńczo, sprawą zajmuje się sąd opiekuńczy. Sąd w takich sytuacjach wydaje wyrok w sprawie. Z tego co Pani opisuje trudno wskazać jednoznacznie przyczyny zachowania brata. Mogą one wynikać z problemów związanych z nauką, relacji z rówieśnikami czy nauczycielami. Okres adolescencji jest dość trudnym rozwojowo okresem w życiu każdego człowieka. Wówczas buduje się tożsamość młodego człowieka. Pojawia się wiele pytań bez odpowiedzi w kwestii siebie samego, celów, potrzeb itp. Możliwe jest, że brat demonstruje swoją „niezgodę na coś”.

Najprawdopodobniej kontakt ze specjalistą – psychologiem w tym wypadku byłby pomocny. Chłopak musi również usłyszeć jakie konsekwencje niesie niniejsze zachowanie.

To co mnie dodatkowo niepokoi to fakt, że odpowiedzialność za zaistniałą sytuację przejmuje Pani. Pani Katarzyno, warto odpowiedzieć na pytanie: co powoduje, że przyjmuję Pani rolę „dorosłego rodzica”? Czy wcześniej, w innych okolicznościach takie sytuacje miały miejsce? W psychologii sytuację, gdy dziecko przejmuje rolę dorosłego w domu i rodzinie określamy mianem parentyfikacji. Konsekwencje tego zjawiska mogą być dotkliwe i destrukcyjne. Zachęcam Panią, aby podjęła Pani kontakt ze specjalistą psychologiem lub psychoterapeutą i z jego pomocą przyjrzała się bliżej sytuacji, aby ustalić, czy powyższe ma miejsce w Pani życiu. Jeśli tak, jakie należy podjąć kroki, by chronić samą siebie.

Proszę pamiętać, że w tej konkretnej sytuacji pełną odpowiedzialność za okoliczności, jak również poszukiwanie rozwiązania należy do rodziców chłopaka. Na nich też ciąży wypełnianie obowiązku nauki. Należy wiedzieć, że w Polsce obowiązek nauki trwa do ukończenia 18 roku życia (Podstawa Prawna Art.35. Ustawa z dnia 14.12.2016. Prawo oświatowe. Dz.U. z 2018 roku poz. 996 i 1000).

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Pracujemy także online. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak rozmawiać z dzieckiem o kryzysie w małżeństwie?

Jak rozmawiać z dzieckiem o kryzysie w małżeństwie?

Nie odzywamy się do siebie od tygodnia. Śpimy w oddzielnych sypialniach. – Często są to zdania wypowiadane przez pary będące w kryzysie. Pytam wtedy o reakcje dzieci na tę sytuację.

One nic nie wiedzą, nic nie zauważyły… nic im nie mówimy, nie chcemy ich w to plątać.

Kryzys w małżeństwie a dziecko – gdy nie mówimy nic

Jako rodzic dobrze rozumiem, chęć oszczędzenia dzieciom różnych trudnych czy nieprzyjemnych uczuć i doświadczeń, ale wiem też, że dzieci są doskonałymi obserwatorami i nawet, gdy nic im nie powiemy, nie pokłócimy się w ich obecności, to one wiedzą i czują, że dzieje się coś niedobrego. A że w domu nie ma zwyczaju rozmowy na niełatwe tematy, dzieciom pozostaje domyślanie się.

I to domyślanie się niestety nie idzie dzieciom tak jak my – dorośli, byśmy tego chcieli. Dziecko widzi, że rodzice ze sobą nie rozmawiają, że mama jest smutna i czasem płacze. I właściwie zawsze zrozumie, że to przez niego, że to jego wina, że tak się dzieje. Co za tym idzie dalej, raczej nie przyjdzie zapytać co robię źle, że jesteś smutna. Tylko zacznie zachowywać się w sposób pokazujący, że dzieje się z nim coś trudnego z czym sobie nie radzi – mogą to być wybuchy złości, mogą to być zachowania agresywne lub autoagresywne. A nam trudno to będzie powiązać z sytuacją w domu.

Kryzys w małżeństwie a dziecko – gdy mówimy za dużo

Czasem rodzice wybierają odmienną strategię i mówią dzieciom za dużo. Wplątują je i wikłają w komunikację związkową, tym samym obarczają dzieci ogromną odpowiedzialnością.

– Mamo dlaczego płaczesz?

– Spytaj taty – on na pewno wie.

Niejednokrotnie w złości na współmałżonka wplątujemy nawet nie intencjonalnie nasze dzieci w komunikację dorosłych. Warto pamiętać, że dziecko nie wie i nie rozumie, że ta złość może być chwilowa. Poczuje, że jest odpowiedzialne za wyjaśnienie konfliktu między rodzicami i doprowadzenie do stanu, gdy rodzice znów będą ze sobą szczęśliwi i uśmiechnięci.

O takiej sytuacji w terapii rodzinnej mówimy, że dziecko zostało uwikłane w trójkąt. Takie striangulowane dzieci często chcą, na nieświadomym poziomie, zbliżyć i pogodzić rodziców poprzez swoją chorobę. Jeśli będzie mnie bolał brzuch, albo zemdleję to rodzice będą musieli się mną zająć i przestaną się kłócić.

Często objawy czy choroba rozwijają się tak bardzo, że cała rodzina trafia na terapię i po raz pierwszy rodzice słyszą, jak wiele dziecko widzi. Bo oni przychodzą po pomoc w sprawie dziecka, a dziecko zgłasza, że problemem w domu nie jest jego choroba, ale ciągłe kłótnie rodziców.

Jak rozmawiać z dzieckiem o kryzysie w małżeństwie?

To jak w końcu rozmawiać z dzieckiem o naszych problemach, co mówić, a co nie? – często pytają rodzice w gabinecie. To bardzo ważne pytanie i należy do niego podejść niezwykle odpowiedzialnie, pamiętając, że nam dorosłym, dojrzałym osobom nie jest łatwo poradzić sobie z kryzysem, a naszym dzieciom jest sto razy trudniej.

Rozmowa z dzieckiem o problemach rodziców – o czym warto pamiętać?

Czy tego chcemy czy nie dzieci są świadkami naszych kryzysów:

  • jeśli nie powiemy im nic, będą dorastać w przekonaniu, że o trudnych rzeczach się nie mówi, że swoich emocji nie warto pokazywać;
  • jeśli będziemy się otwarcie przy nich kłócić, nasiąkną złością i zaniosą ją dalej;
  • jeśli uwikłamy je w nasze rozgrywki, wplączemy w naszą komunikację, dziecko może zacząć chorować, aby uratować system rodzinny.

Warto świadomie i odpowiedzialnie powiedzieć dziecku, że rodzice mają problem (ale nie obciążajmy dziecka szczegółami jaki, ani nie sugerujmy, która strona jest winna). Wyjaśnijmy, że w życiu tak jest, że ludzie, którzy się kochają, mają czasem inne spojrzenie na świat i to jest naturalne, normalne i potrzebne. Czasem się na siebie złoszczą, a potem smucą. Ale cały czas kochają Ciebie i siebie nawzajem.

W sytuacjach kryzysu świadome i odpowiedzialne rodzicielstwo to temat priorytetowy.

Skutecznie pomagamy rozwiązać problemy rodzinne. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mam myśli samobójcze, żyję na skraju depresji. Co robić?

Mam myśli samobójcze. Co robić?

Mam 20 lat. Od kilku lat mam wrażenie, że żyję na skraju depresji. Moja matka nie akceptuje żadnego chłopaka, poprzedniego czy obecnego. Wyzywa ich przy mnie, nic jej nie pasuje. Robi to tylko, gdy jestem z nią „sam na sam”. Skończyłam technikum. Pracuję na stacji i zbieram pieniądze na czesne. Jestem całkowicie zależna od rodziców.

Matka raz jest dla mnie miła, przychodzi w środku nocy, głaszcze mnie i przeprasza, że szarpała mnie, wyzywała, poniżała, ciągnęła za włosy i itd. Potem znów za drobne rzeczy jak np. źle powieszony ręcznik, niezmyty kubek z wieczora – nie pozwala mi rano spać. Wchodzi do mojego pokoju i wyzywa mnie, używa wulgaryzmów. Wszystkim członkom rodziny wmawia niestworzone historie. Gdy zirytuje mnie i zaczynam się sprzeciwiać oraz podnosić głos, zaczyna rzucać różnymi rzeczami, histerycznie piszczeć, grozić i szantażować mnie. Często mówi, że dostanie zawału lub udaru i cała rodzina mnie znienawidzi. Wulgarnie popycha mnie i ogranicza dostęp do kuchni, łazienki, oprócz swojego pokoju, w którym często płacze dopóki nie zasypiam.

Wiele razy mówiła mi, że żałuje iż urodziła takiego potwora jak ja, że wszystko co robię jest do niczego. Mam myśli samobójcze. W krytycznych momentach chodzę na tory i patrzę na pociągi. Szukam wszędzie artykułów o truciznach. Zamykam się w pokoju i z nikim nie trzymam kontaktu. Potem znów jest chwila spokoju. I tak jest w kółko od kiedy skończyłam 17 lat.

Pani Izo,

To o czym Pani napisała, to zapewne tylko wycinek Pani historii i Pani doświadczenia. Ale już w tym wycinku jest duży ciężar bólu i cierpienia.

Pani Izo, z opisu wynika, że doświadcza Pani przemocy fizycznej i psychicznej, co odbija się na Pani zdrowiu emocjonalnym. Prawdopodobnie Pani mama boryka się z trudnościami natury psychicznej, co bardzo niekorzystnie odbija się na Pani.

Myśli samobójcze budzą moją troskę o Panią. Również stwierdzenie „żyję na skraju depresji”. Dlatego zachęcam Panią, aby poszukała Pani pomocy zarówno u psychiatry (być może wskazana będzie farmakoterapia), jak i u psychoterapeuty. Może to być psychoterapia indywidualna, podczas której psychoterapeuta pomoże Pani radzić sobie ze smutkiem, lękiem i złością lub też psychoterapia grupowa dla osób doświadczających przemocy. Jest bardzo ważne, aby miała Pani wsparcie w innych ludziach.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mój starszy brat jest niezaradny życiowo. Co robić?

Mój starszy brat jest niezaradny życiowo. Co robić?

Witam,
mój starszy brat (34l.) jest niezaradny życiowo. Od małego miał problemy z nauką. Ojciec go poniżał, dlatego też teraz ma zerowe poczucie własnej wartości. Obecnie nie ma pracy. Pracuje zazwyczaj dorywczo i mieszka z rodzicami. Z tego powodu powstają kłótnie, bo nie dokłada się do życia. Mimo niesienia mu pomocy – dzięki której niejeden raz wyszedł z problemów np. finansowych, mam ochotę powiedzieć dosyć.

Jako jedyna w rodzinie mogę pomagać finansowo – ale sama mam 30 lat i chciałbym skupić się na sobie. Jestem zmęczona byciem opiekunką starszego brata – który wywołuję we mnie poczucie winny – „bo nie daję mu kasy, pisze że skończy ze sobą…”. Przeraża mnie to, a z drugiej strony wiem, że pomoc na którą zawsze mógł liczyć przyzwyczaiła go do bycia ofiarą, bo tak mu jest wygodnie.

Co robić? Jak mam go traktować? Mój stosunek do niego nie wynika z egoizmu, ale chciałbym, żeby w końcu sam wziął odpowiedzialność za swoje życie a nie liczył wiecznie na czyjąś pomoc. Z drugiej strony serce mi pęka, bo nie ma dziewczyny (nigdy nie miał), nie ma znajomych, jest nieśmiały. Bardzo liczę na Państwa wskazówki. Z góry dziękuję i pozdrawiam.

Szanowna Pani,
Faktycznie sytuacja, w której się Pani znajduje nie jest łatwa. Cieszy mnie, że zauważyła Pani, że nie jest ona dobra ani dla Pani ani dla nikogo innego wokół. Podstawową rzeczą jaką należałoby zrobić jest jasne postawienie granicy bratu i nie branie za niego odpowiedzialności. Choć jemu może się to nie spodobać i, jak Pani napisała, może stosować różne metody szantażowania Pani, to jednak nie należy temu ulegać. Rozumiem, że może się Pani bać, że brat nie tylko będzie groził popełnieniem samobójstwa, ale też poczyni jakieś kroki w tym kierunku. Proszę pamiętać, że jeśli istnieje uzasadniona obawa, że ktoś zrobi sobie krzywdę ma Pani prawo (a wręcz obowiązek) wezwać karetkę, po to, aby danej osobie mógł pomóc ktoś, kto na udzielaniu takiej pomocy się zna.

W mojej ocenie jednak sytuacja, którą Pani opisuje wymaga analizy też na innych płaszczyznach. Po pierwsze co się takiego stało, co było powodem tego, że zgodziła się Pani na taki rodzaj układu? Czemu zdecydowała się Pani wziąć odpowiedzialność za brata i w taki a nie inny sposób mu „pomagać” (a raczej wyręczać)? Z tego krótkiego opisu Państwa relacja wygląda tak, jakby była Pani bardziej matką lub opiekunką brata, a nie jego siostrą. Warto się zastanowić skąd się wzięła u Pani taka potrzeba nadodpowiedzialności i niejako kontroli, jak to w sobie zmienić oraz jak wyglądają Pani relacje z innymi ważnymi osobami.

Napisała Pani, że „serce Pani pęka, bo on nie ma dziewczyny, znajomych, jest nieśmiały” jednocześnie zaznacza Pani, że ma Pani 30 lat i przyszedł czas (dopiero teraz) na zajęcie się swoim życiem. Jak dotychczas wyglądało Pani życie? Czy to znaczy, że na Pani życie nie było wcześniej miejsca? Czy Pani jest w jakimś związku, a jeśli tak to jak ten związek wygląda? Nie napisała Pani wiele o swojej codzienności obecnej i przeszłej. Jednak to, co Pani zawarła w pytaniu pozwala mi sądzić, że relacja z bratem i odpowiedzialność za niego paradoksalnie chroniła Panią przed byciem reżyserem, scenarzystą i głównym aktorem własnego życia.

Na koniec chciałabym wrócić do tematu szantażu. To oczywiście bardzo agresywna forma manipulowania drugą osobą. Jednocześnie chciałabym się zastanowić jaką pełni to funkcję dla Pani. Z jednej strony brat jest zależny od Pani. Jednak z drugiej podporządkowuje się Pani pod jego zachowania, żądania czy oczekiwania godząc się tym samym na własną zależność. Deklaratywnie złości Panią ta sytuacja, ale realnie nie podejmuje Pani konsekwentnych kroków w stronę wolności. Może zatem są jakieś aspekty tej sytuacji, które są dla Pani wygodne i potrzebne?

Zachęcam Panią do głębszej analizy (samodzielnej lub z pomocą psychoterapeuty) i zastanowienia się dlaczego tak się dzieje. Znalezienie przyczyn i ich przepracowanie może się okazać dla Pani pomocne i otwierające nie tylko w opisanej sytuacji z bratem, ale generalnie, w ważnych relacjach międzyludzkich teraz i w przyszłości.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Moje dziecko jest nerwowe, dokuczają mu w szkole. Co robić?

Moje dziecko jest nerwowe, dokuczają mu w szkole. Co robić?

Witam, potrzebuję pomocy. Mój syn ma 9 lat. Jest bardzo mądrym i inteligentnym dzieckiem. Lubi czytać książki, ma dużo zainteresowań. Ale jest również nerwowy, szybko się złości i często się ze mną kłóci.

Lecz najgorsze jest to, że dokuczają mu w szkole. Rówieśnicy popychają go, klepią, przezywają, gdzie on broni się agresją. Zdarza się, gdy ktoś mu dokucza, że potrafi uderzyć i przez to jest karany przez nauczycieli. A mi nie potrafi powiedzieć, że jest mu źle. Zaczyna płakać, kiedy pytam się, co się dzieje i czemu uderzył kolegę. Proszę o pomoc. Co mam zrobić?

Dzień dobry,

Z krótkiego Pani opisu widzę dwa tematy.

Po pierwsze, reagowanie syna złością w różnych sytuacjach – złość pojawia się u dzieci, gdy nie radzą sobie z ilością emocji, nie wiedzą jak je wyrazić, co mogą z nimi robić, jak skutecznie rozładować napięcie. Nie ma jednej przyczyny – w zasadzie ile dzieci tyle diagnoz. Może warto udać się do psychologa z synem, aby zrozumieć skąd biorą się te emocje i jak sobie z nimi skutecznie radzić. Często u podłoża leży sytuacja rodzinna, niełatwy poród, itd. Jeśli teraz się tym Pani zajmie wraz z synem, może pozwoli to uniknąć kolejnych sytuacji trudnych dla dziecka.

Drugim tematem jest doświadczanie przemocy rówieśniczej, na którą jako dorośli nie możemy mieć zgody i przyzwolenia. Syn potrzebuje zobaczyć, że takie sytuacje wymagają zgłoszenia, nagłośnienia i zakończenia sprawy. Proszę porozmawiać z wychowawcą, psychologiem/pedagogiem i dyrektorem szkoły. Osoby te mają obowiązek zająć się sprawą.

Masz podobny kłopot? Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Ukrywam swój związek, ze względu na wiek partnera.

Ukrywam swój związek, ze względu na wiek partnera

Jestem dwa lata po ślubie, a w sumie od sześciu lat jestem z obecnym mężem. Jednak ukrywamy status naszej relacji przed rodziną. Chodzi głównie o to, że mój wybranek jest ode mnie o 20 lat starszy, a ja mam 23 lata. Nie akceptuje tego moja nadopiekuńcza i niestabilna emocjonalnie matka.

Jak to wszystko teraz wyprostować? Jak powiedzieć o nas bliskim tak, by jeszcze być szczęśliwą, wspierającą się rodziną? Dodam, że na razie nie mamy gdzie mieszkać, dlatego ja zamieszkuję z matką. To też dla nas trudne, bo w każdym sensie potrzebujemy przestrzeni, tylko dla naszej dwójki. Nie chce się nikomu tłumaczyć. Proszę o konkretną poradę. To dla mnie ogromnie ważne.

Szanowna Pani Anno,

Rozumiem, że znalazła się Pani w trudnej sytuacji i ma Pani dylemat, czy bardziej zatroszczyć się o relację z mężem, czy o matkę. Zastanawiam się, czy poza brakiem akceptacji ze strony matki jest jeszcze coś, co utrudnia Pani wyjawienie tajemnicy? Czy w związku z pewną zależnością od matki (wspólne mieszkanie), obawia się Pani jakichś konsekwencji? A może obawa przed wyjawieniem tajemnicy rodzinie spowodowana jest tym, że Pani sama ma wątpliwości, czy to był słuszny wybór? Jeżeli tak, to warto odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie Pani potrzeby zdecydowały o tym, że wybrała Pani niemal dwukrotnie starszego mężczyznę?

Jeżeli natomiast nie ma Pani wątpliwości, to warto pójść za swoją potrzebą i zatroszczyć się o relację z mężem. Niestety nie ma Pani wpływu na to, czy rodzina zaakceptuje Pani wybór i będzie Panią nadal wspierać. Jest Pani dorosłą osobą i ma Pani prawo do stworzenia swojej własnej rodziny, niezależnie od opinii mamy. Jeżeli natomiast trudno jest Pani uniezależnić się od jej opinii, zachęcam do konsultacji z psychoterapeutą, który pomógłby Pani przejść przez ten trudny czas. Życzę powodzenia.

Skutecznie pomagamy parom i rodzinom pokonywać kryzysy. Skontaktuj się z Nami!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.