Mimo, że mam prawo jazdy, boję się prowadzić samochód.

Mimo, że mam prawo jazdy, boję się prowadzić samochód.

Dzień dobry. Od kilku lat mam prawo jazdy i przez ten czas już nie raz wsiadałam za kółko. Zawsze jeździłam z kimś na krótkie trasy i czułam straszny dyskomfort, strach, stres. Po kilku przejażdżkach rezygnowałam, przez rok lub dłużej nie jeździłam. Podejmowałam kolejne próby, ale zawsze kończyły się tak samo. Mam przez to zaniżoną samoocenę i uważam, że marnuję sobie życie, bo nie mogę w pełni z niego korzystać. Dodatkowo, widząc jak inni (rodzina, znajomi) zdobywają prawo jazdy i dobrze jeżdżą, myślę, że jestem gorsza. Boję się, że spowoduję wypadek. Ciągłe próby jazdy autem oraz kolejne niepowodzenia tylko nasilają moją myśl, że nigdy nie będę jeździć, że się do tego nie nadaję. Czy jest jakieś rozwiązanie tego problemu? Proszę o pomoc i wskazówki. Pozdrawiam,

Klara

Witam, zawsze jest jakieś rozwiązanie… pytanie tylko, które jest bardziej w zgodzie z nami.

Kiedy chcemy pokonać własny lęk, warto jest poszukać dobrej oraz autentycznej motywacji, dlaczego chcemy to zrobić. W Pani przypadku można się zastanowić jak samodzielne prowadzenie samochodu wpłynie na Pani codzienne życie. Może się okazać, że obecnie nie jest to tak bardzo potrzebne, więc potencjalne zyski z pokonania lęku w porównaniu z kosztami (doświadczanie lęku) nie są dostatecznie motywujące.

Niestety, nawet kiedy znajdziemy świetną motywację to i tak na początku podejmowania czynności, której się obawiamy doświadczymy dyskomfortu. Jeśli jednak jesteśmy dobrze zmotywowani i mimo lęku podejmiemy działanie to z czasem lęk zacznie opadać, a może nawet  całkowicie zniknąć.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Pokłóciłam się z partnerem. Od tamtej pory przestał się do mnie odzywać

Pokłóciłam się z partnerem. Od tamtej pory przestał się do mnie odzywać. Co robić?

Dzień dobry! Mam problem z chłopakiem, który po kłótni nie odzywa się do mnie już od 5 dni. Pokłóciliśmy się o tak zwaną “pierdołę”. Wiem, że przesadziłam i mówiłam to, co ślina przyniosła na język. Nie myślałam o konsekwencjach. Od sobotniej kłótni próbowałam skontaktować się z chłopakiem dwa razy – raz w niedzielę, ale nie chciał ze mną rozmawiać, a potem w środę. Napisałam do niego maila, w którym go przeprosiłam. Jednak nie odezwał się do mnie po przeczytaniu wiadomości. Dodam, że jesteśmy razem ponad 2 lata i naprawdę traktowaliśmy ten związek poważnie. Jesteśmy szczęśliwi, tylko taka sytuacja powtórzyła się już trzeci raz. Teraz nie wiem co robić, bo mija kolejny dzień, a między nami zero kontaktu. Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam, 

Kasia

 

Pani Kasiu,

z listu wynika, że jest Pani bardzo przejęta zaistniałą sytuacją. Czuje się Pani odpowiedzialna za konsekwencje kłótni, czyli za brak kontaktu z chłopakiem, dlatego próbuje Pani dotrzeć do niego różnymi sposobami. Nie wspomniała Pani czego konkretnie dotyczyła sprzeczka, jak wyglądała i na czym polegała Pani reakcja: „przesadziłam i mówiłam to, co ślina przyniosła na język”. Dlatego ciężko jest mi się do tego odnieść. Jednocześnie napisała Pani, że to była „pierdoła”, czyli teoretycznie coś błahego, a jednak widzę, że to wywołało w Was dużo emocji.

Jeśli faktycznie ma Pani przeczucie, że przesadziła ze swoją reakcją to warto się zastanowić co takiego się z Panią dzieje, że takie „pierdoły” wyprowadzają Panią z równowagi, że trudno jest Pani kontrolować swoje reakcje emocjonalne.

Kłótnie w związku są elementem budowania relacji tzn. dwie różne osoby próbują się porozumieć, ale nie zawsze im się to udaje i to jest przyczyną powstawania konfliktów, czyli poczucia „sprzeczności interesów”, braku zrozumienia, ignorowania. Ważne jest, aby szukać kompromisu, czyli rozwiązania problemu. Brak kontaktu ze strony partnera jest w pewnym sensie alarmujący. Najwyższy czas, aby odpowiedzieć na pytanie, co wydarzyło się przed kłótnią oraz w jej trakcie, co sprawiło, że partner się nie odzywa. To również pora, aby porozmawiać na temat ogólnej Waszej relacji, uczuć, potrzeb oraz wzajemnych oczekiwań.

Nie zmusi Pani partnera do rozmowy. Może on potrzebuje chwili, aby poukładać sobie to wszystko w głowie. Kiedy jednak dojdzie do kontaktu sugeruję, aby podejść do problemu dojrzale, czyli wzajemnie się wysłuchać i wspólnie znaleźć wyjście z zaistniałej sytuacji.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak wytłumaczyć partnerowi, że go nie zdradzam?

Jak wytłumaczyć partnerowi, że go nie zdradzam?

Dzień dobry. Nigdy nie zdradziłam swojego mężczyny, ale on ciągle oskarża mnie o zdrady. Nie pomagają żadne argumenty. Trwa to już 3 lata. Jak z nim rozmawiać? Jak mam mu wyjaśnić to, że go nie zdradzam?

Sandra

Pani Sandro,

Warto porozmawiać z partnerem o wszystkich okolicznościach, które wzbudzają jego zazdrość. Być może jest coś w waszej relacji, co powoduje kryzys zaufania i nie muszą być to wcale konkretne sytuacje towarzyskie. Należy sprawdzić, jakie emocje poprzedzają oskarżenia oraz dlaczego Pani zapewnienia nie uspokajają jego obaw.

Nie można wykluczyć, że nieufność jest elementem charakteru Pani pa‎rtnera i ustabilizowanie waszego związku żależy od jego pracy nad własnymi reakcjami.

Zachęcam do, nawet jednorazowej, konsultacji u terapeuty pary – pozwoli ona ocenić, gdzie leży główne źródło napięć oraz pokierować waszymi staraniami w celu odbudowy zaufania.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mam napady złości

Mam napady złości. Do jakiego specjalisty się udać?

Kiedyś chorowałam na depresję i nerwicę lękową. Później wszystko się ułożyło, czułam się dobrze. Ale ostatnio mam napady złości, na wszystkich krzyczę. Do tego stopnia, że w złości zerwałam ze swoim chłopakiem (po trzech latach związku). Czy powinnam udać się do psychiatry? A może terapia partnerska byłaby lepsza? Wiem, że moje napady złości spowodowane są jego uporem i brakiem porozumienia. Do jakiego specjalisty się udać? Pozdrawiam,

Hania

 

Pani Hanno,

złość, jak każda inna emocja, sama w sobie nie jest negatywna. Może nam pokazywać kiedy ktoś przekracza nasze granice, kiedy coś trudnego wydarza się w naszym życiu lub może pojawić się w sytuacji odczuwania jakiegoś braku. Problemy z opanowaniem złości mogą mieć różne przyczyny m.in. nieumiejętność radzenia sobie z trudnymi emocjami, znajdowanie się w sytuacji kryzysowej, przedłużający się stres, bezradność.

Mając na uwadze Pani wcześniejsze trudności, dobrze byłoby sprawdzić czy obecnie zwiększona drażliwość nie jest związana z ewentualnym nawrotem choroby (zwiększona drażliwość jest charakterystyczna m.in. dla depresji).

Jeśli Pani złość jest związana jedynie z sytuacjami przeżywanymi w relacji z partnerem, wspólna konsultacja psychologiczna i znalezienie drogi do budowania dojrzałej oraz trwałej relacji, mogłyby okazać się pomocne. Jeśli jednak zwiększoną drażliwość obserwuje Pani również w kontakcie z innymi osobami, bardziej zachęcałabym do indywidualnego kontaktu z psychoterapeutą, który pomógłby w zrozumieniu Pani trudności oraz postawił właściwą diagnozę.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak powiedzieć mężowi, że chodzę na terapię i potrzebuję jego wsparcia?

Boję się powiedzieć mężowi o swojej chorobie.

Witam! Od małego choruję na wzw B. Moje życie przebiegało bardzo sprawnie. Wyszłam za mąż, planuję powiekszyć rodzinę. Jednak moja choroba spędza mi sen z powiek. Wiele się o niej naczytałam. Problem tkwi w tym, że mój mąż o niej nie wie. Boję się mu powiedzieć. Boję się, że może wziąć ze mną rozwód. Co mam zrobić? Bardzo proszę o poradę.

Marta

Szanowna Pani,

Z Pani słów wnioskuję, że towarzyszy Pani lęk przed tym, że mąż nie zaakceptuje faktu, że jest Pani chora i długo zwlekała Pani z powiedzeniem mu o tym, oraz poczucie winy z powodu ukrywania informacji o stanie Pani zdrowia. Im dłużej trwa taka sytuacja, że nie mówi Pani mężowi o swojej chorobie, tym bardziej nasilają się u Pani te uczucia (lęk i poczucie winy) – do tego stopnia, że myśli Pani, że Wasze małżeństwo legnie w gruzach.

A przecież ludzie wiążą się ze sobą, aby doświadczyć od partnera/partnerki nie tylko miłości, ale także zrozumienia oraz wsparcia w zdrowiu i chorobie. Również po to, aby odwzajemniać się tym samym drugiej osobie, z czego także czerpią satysfakcję. Każdy człowiek ma swoje słabe i mocne strony, różne wady charakteru czy dolegliwości zdrowotne. Bardzo ważne jest to, aby akceptować partnera/partnerkę wraz z jego/jej zaletami i wadami.

Ludzie, którzy zdecydowali się na wspólne życie, powinni starać się wybaczać sobie popełniane błędy. Zachęcam do tego, aby szczerze porozmawiała Pani z mężem o chorobie oraz o tym, dlaczego nie powiedziała mu Pani do tej pory o swoim stanie zdrowia. Być może mąż zareaguje zrozumieniem i współczuciem. Jeśli będzie odwrotnie, to warto uświadomić mężowi, jak trudno jest Pani borykać się z tym problemem od dzieciństwa, że dużo czasu upłynęło zanim odważyła się Pani wyjawić tę prawdę o sobie, że bardzo martwiła się Pani tym, jak na to zareaguje ukochany mężczyzna, z którym zdecydowała się Pani iść przez życie. Może być też tak, że Pani mąż będzie potrzebował czasu na to, aby oswoić się z tym, czego się dowiedział. Trzeba wtedy uzbroić się w cierpliwość. W razie przedłużającej się negatywnej reakcji męża na informację o Pani chorobie, można skonsultować się z terapeutą małżeńskim, aby pomógł rozwiązać problem.

Związek kochających się ludzi powinien opierać się m.in. na wzajemnej uczciwości, dlatego warto w tej sytuacji zmierzyć się ze swoim lękiem, aby poczuć się „w porządku”wobec partnera i wobec siebie samej.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nie potrafię poradzić sobie z dorosłością

Nie potrafię poradzić sobie z dorosłością.

Chciałbym wiedzieć co to za rodzaj choroby albo zaburzenia. Najbardziej gnębi mnie to, że nie wiem co to jest i jakie kroki podjąć. Problem przedstawia się następująco: Mam 22 lata, jestem studentem IV roku. Nie potrafię poradzić sobie z dorosłością, wciąż wspominam czasy, kiedy byłem dzieckiem i wszystko robili za mnie rodzice, kiedy nie miałem żadnych obowiązków. Robię to w sposób dziwny tzn. oglądam programy informacyjne tamtych czasów, stare odcinki serialu, który dalej leci, a który pamiętam, że mama oglądała, gdy przyjeżdżała ze mną z przedszkola. Żyję przeszłością, ale nie wspominam jej negatywnie, tylko pozytywnie. Teraźniejszość jest mi wstrętna, a przeszłość piękna. Co do przyszłości, to nie potrafię podjąć decyzji dotyczącej swojego życia. Chciałbym żyć tak, jak jest wygodnie w danych czasach. Nie umiem odnaleźć swojej drogi. Ponadto jest we mnie chorobliwy lęk. Boję się chorobliwie nowych sytuacji. Bojaźń jest olbrzymia. Boję się angażować i podejmować inicjatywy. Jednocześnie, gdy przychodzi jakieś zadanie podejmuję się go, a nie cofam. Jeden psycholog mi powiedział, że to świadczy o tym, iż nie mam depresji. Często poprzez te lęki wyżywam się na bliskich osobach, na kolegach i koleżankach. Wiecznie jestem smutny i nie umiem się cieszyć. Przybieram też czasem maski, żeby się przypodobać i gram kogoś, kim tak naprawdę nie jestem. Powoduje to zatarcie wartości, które wyznaję, zaciera moją wartość w oczach innych ludzi. Moim problemem jest też perfekcjonizm. Chciałbym wszystko mieć zrobione na maksa dobrze, a jak wyjdzie jedno potknięcie to stwierdzam, że jestem do niczego i do niczego się nie nadaję. Jednocześnie jak widać mam świadomość swojego stanu, co wg wspomnianego psychologa jest kolejnym argumentem za tym, że nie mam depresji. Proszę od odpowiedź na pytanie co to za choroba lub zaburzenie i czy wymaga terapii lub konsultacji jednorazowej osobistej z psychologiem. Z góry dziękuję za odpowiedź. Z wyrazami szacunku,

Szymon

Panie Szymonie,

Problem, który Pan opisuje jest złożony, ale w pewnym sensie typowy dla osób dorastających. Młodym ludziom coraz częściej towarzyszy lęk przed dorosłością, czyli tak naprawdę, przed samodzielnością. Odpowiedzialność za podejmowane decyzje i dojrzałe kierowanie życiem, które do tej pory należało do roli często nadopiekuńczych rodziców sprawia, że odsuwamy od siebie moment usamodzielnienia.

Konsekwencją tego zjawiska jest kryzys tożsamości. W świecie pełnym oczekiwań, którym niejednokrotnie nie jest łatwo sprostać, zapominamy o tym Kim jesteśmy – co lubimy, czym chcielibyśmy się zajmować gdyby to od nas zależało, jakie są nasze potrzeby. Młodym ludziom trudno jest znaleźć złoty środek na realizację siebie przy jednoczesnym nadążaniu za światem. Czytając list, odebrałam wrażenie, że jest Pan pogubiony, rozdarty pomiędzy własnymi pragnieniami a społecznymi oczekiwaniami o niezależności ekonomicznej, uczuciowej i światopoglądowej. Odpowiedzialność kojarzy się Panu z powagą, nudą oraz końcem czerpania radości z życia.

Drugi aspekt opisywanego problemu dotyczy niskiego poczucia własnej wartości, braku wiary w siebie, co jest typowe dla osób bojących się przyszłości. Towarzyszące Panu myśli o byciu niewystarczająco dobrym, aby poradzić sobie w życiu, wywołują lęk, z którym nie umie Pan sobie poradzić. Konsekwencją tego jest zapewne obniżony nastrój.

Pana niechęć wobec dorosłości może również wynikać z nierozwiązanych konfliktów w rozwoju psychospołecznym. Lęk przed dorosłością może spowodować chęć “bycia zaopiekowanym”, co sprawi, że Pana własny obraz siebie będzie niestabilny, ponieważ zależny od opinii innych osób. Zachęcam do refleksji nad sobą oraz do spotkania z psychoterapeutą, z którym Pan porozmawia o swoich lękach i niepokojach.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mój ojciec manipuluje otoczeniem i obraca wszystkich przeciwko mnie.

Mój ojciec manipuluje otoczeniem i obraca wszystkich przeciwko mnie.

Mam pytanie odnośnie osobowości narcystycznej, sadystycznej. Mowa o doskonałym manipulatorze otoczenia, jakim jest mój ojciec. Jest marynarzem. Wiem, że długoletnie pływanie miało wpływ na jego charakter. Od kilku lat zachowuje się jak psychopata. Przenosi swoje frustracje na mnie i moją mamę. Na co dzień zachowuje się bardzo dziwnie. Potrafi godzinami siedzieć przed telewizorem i nie odezwać się ani jednym słowem, budować napięcie wokół siebie i nie reagować. Wiele razy robił dziwne rzeczy z moimi przedmiotami codziennego użytku, np. potrfaił pobrudzić moją szczoteczkę do zębów, wodę na herbatę, którą wstawiłam, potrafił zmącić kawałkiem czegoś śmierdzącego, nawet nie wiem co to mogło być. Kontroluje mamę i mnie. Grzebie po moich rzeczach. Mam wrażenie, że nawet siedząc w innym pokoju potrafi skupić myśli na mnie i dokuczać mi, jak tylko może. Moja mama o tym wie, ale boi się odejść, nie chce upokorzenia ze strony otoczenia. To długoletnie małżeństwo. Mama ma 60 lat, ojciec 64. Podejrzewam, że ojciec codziennie pije. Mama mu na to pozwala, z wyżej wymienionych powodów. Kiedyś nie mogłam już wytrzymać i zaczęłam krzyczeć na cały dom. Przyszedł razem z mamą, uderzył mnie w tył głowy, tak, że do dziś czuję ból. Nie mogę znaleźć pracy, bo w miejscu, gdzie mieszkam, mam złą opinię, bardzo wiele lat wyrabianą przez mojego ojca. Doskonale potrafi manipulować otoczeniem i dostosować się emocjonalnie do panującego nastroju. Potrafi wszystkich obrócić przeciwko mnie. Potrafi wytworzyć sytuację, np. zrobić coś mamie, dokuczyć, a później powiedzieć, że widział jak ja to robiłam. I tak jest w kółko. Żyję jak na szpilkach, bo nigdy nie wiem co on wymyśli. Powiedziałam o tym mamie, ale ona uważa, że jestem zazdrosna i chcę ich rozdzielić. Określiłabym mamę jako naiwną i wiecznie wybaczającą, a ojca jako podstępnego, cwanego kryminalistę. Mam 29 lat. Boję się uciec z domu, bo nie wiem co mnie czeka poza nim. Mam w głowie najgorsze scenariusze. A zresztą, gdy o tym myślę, mam w głowie obraz mamy, która prosi mnie, żebym została. Mimo, że nie potrafię być tak pokorna jak ona, to bardzo wspieram ją na duchu. Chciałabym odejść, ale boję się o nią i w tym problem. Prosiłabym o jakieś rady. Jak się zachowywać, żeby nie wywołać takiej sytuacji, jaka miała miejsce parę miesięcy temu? Co mam robić, kiedy ojciec wkręca mnie w sytuacje, w których nie mogę się obronić, bo nikt mi nie wierzy? Cały czas mnie demonizuje i poniża, dlatego praktycznie jestem emocjonalnym wrakiem. Proszę o pomoc,

Ewelina 

Witam,

sytuacja opisana przez Panią w liście jest bardzo złożona. Niestety nie mogę udzielić Pani żadnych konkretnych rad, jak postępować z rodzicami. Jednak to na czym należałoby się w pierwszej kolejności skupić to znalezienie wsparcia dla Pani.

Z treści wiadomości wynika, że jest Pani zależna od osób, których się Pani obawia. W takiej sytuacji sama próba unikania konfrontacji nie rozwiąże problemu, a życie w strachu z pewnością nie będzie sprzyjać budowaniu samodzielności. Dlatego też pierwszym krokiem zadbania o siebie powinno być poszukanie wsparcia. Jeśli w rodzinie nie udało się go uzyskać, to na szczęście funkcjonuje wiele organizacji pomagających nieodpłatnie osobom w kryzysie. Najlepszą “skarbnicą wiedzy” odnośnie takich organizacji jest internet, pomocy dla siebie można szukać również w najbliższym Ośrodku Pomocy Społecznej. Takie organizacje służą nie tylko bezpośrednim wsparciem, ale i często pomagają w budowaniu samodzielności, organizując różne kursy i staże.

Proszę nie czekać dłużej i jak najszybciej poszukać bezpośredniego wsparcia.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

W moim małżeństwie brakuje namiętności i pożądania

W moim małżeństwie brakuje namiętności i pożądania. Jak to zmienić?

Dobry wieczór! Co robić, jeśli po dwudziestu latach wspólnego życia z mężem (10 lat przed ślubem i 10 lat po ślubie) miłość owszem jest, ale brak już namiętności i prawdziwego pożądania? Mam wrażenie jakbym kochała się z bratem. Jest mi zbyt bliski. Czy to normalne? Czuję, że są we mnie ogromne pokłady namiętności , ale nie mogę ich wydobyć przy mężu. Jest mi zbyt bliski. Do czego to może prowadzić?

Joanna

Szanowna Pani Joanno,
mąż nigdy nie może być zbyt bliski. Z pewnością, nie tutaj leży problem.

W pierwszej kolejności, przyczyny utraty pożądania szukałabym w zaniedbaniu relacji damsko-męskiej. Wiele małżeństw łapie się w pułapkę rutyny. Często rola mamy i taty wypełnia większość ich prywatnej przestrzeni, a zapominają o tym, że są również kobietą i mężczyzną. Na przekór temu, co mówi obiegowa opinia, że zakochanie i namiętność może trwać tylko przez pierwsze lata wspólnego życia, mogę przytoczyć dziesiątki przykładów namiętnych relacji małżeńskich o kilkudziesięcioletnim stażu. Do naszej poradni trafiają również małżonkowie w wieku powyżej 70. roku życia, którzy prowadzą aktywne życie seksualne i bardzo je sobie cenią. To zależy tylko i wyłącznie od nas, czy pozwolimy sobie na wygodną rutynę, czy znajdziemy motywację do podsycania tej damsko męskiej gry, którą kiedyś z przyjemnością i powodzeniem prowadziliśmy.

Kobieta, bez względu na staż małżeński, czy ilość dzieci, chce być wciąż od nowa zdobywana, porywana i ratowana przez swojego mężczyznę. Potrzebuje czuć się przy nim atrakcyjna i wyjątkowa. Ale… Jest jedno ważne ale: on musi być dla niej również atrakcyjny, bo inaczej nie będzie miała ochoty się mu oddać, ani pozwolić się porwać, ani uratować. Atrakcyjność to nie tylko wygląd. Dla kobiety najbardziej seksowny jest męski umysł. W nim zawiera się siła, sprawczość, pewna doza porywczości i dzikiej natury. Większość kobiet kocha w mężczyznach tę dzikość, o ile idzie ona w parze z poczuciem bezpieczeństwa. Niestety, mężczyźni często wybierają tylko jedno, albo dzikość albo bezpieczeństwo, nie zawsze udaje im się zachować oraz połączyć obie cechy.

Inną, częstą przyczyną braku satysfakcji z życia seksualnego jest brak komunikowania swoich potrzeb. Mówimy często, że nam się nie podoba, ale nie mówimy co dokładnie i jakiej konkretnej zmiany oczekujemy. Bywa, że częściej czekamy na inicjatywę ze strony partnera, niż podejmujemy ją sami. W ten sposób, możemy się w ogóle nie doczekać, a szkoda. Jeśli dobrniemy do punktu, w którym stwierdzamy, że nasze życie seksualne nie przynosi nam satysfakcji, to wiele już do stracenia nie mamy, a możemy tylko zyskać, więc zachęcam do eksperymentowania i przeżycia wspólnej przygody. Jednego dnia przewodnikiem może być żona, drugiego mąż. Wymyślono już wiele gier wstępnych, wiele sposobów na ekscytującą bliskość. Można skorzystać z gotowych podpowiedzi, ale zawsze najciekawsze jest tworzenie własnej mapy.

Pani Joanno, zachęcam do przeprowadzenia z mężem rozmowy o Pani potrzebach. Jeśli wcześniej oboje Państwo cieszyliście się wspólnym życiem seksualnym, to znaczy, że tylko od Was zależy, czy poczucie satysfakcji powróci. Proszę wsłuchać się w swoje potrzeby, pozwolić się im poprowadzić.

Kluczem do satysfakcjonującego życia, nie tylko seksualnego, jest rozumienie, nazywanie i komunikowanie własnych potrzeb. Jednak większość osób ma z tym sporą trudność. Może to wynikać z lęku, który powoduje wewnętrzne blokady albo nieświadomego wypierania własnych potrzeb. Wtedy warto porozmawiać z terapeutą. Jego specjalnością jest właśnie pomoc w odkrywaniu naszych prawdziwych potrzeb.

Masz podobny kłopot? Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty?
Pomagamy rodzinom w kryzysie!

Marta Mauer-Włodarczak - psychoterapeuta par

Marta Mauer-Włodarczak jest właścicielem poradni Sensity.pl, w której prowadzi terapię par i małżeństw, a także konsultacje dotyczące problemów wychowawczych. Czytaj więcej…

Lęk separacyjny u dziecka - jak mu zapobiegać?

Moje dziecko boi się przebywać samo i ma problemy z zasypianiem.

Moja 5-letnia córeczka od kilku miesięcy boi się sama przebywać w pomieszczeniu. Nawet kiedy biorę prysznic przychodzi do łazienki. Pojawiły się także duże problemy z zasypianiem. Trwa to około godziny, trzeba jej opowiadać bajki lub szeptać coś do ucha. Obydwoje z mężem jesteśmy tym bardzo zmęczeni. Ciągle powtarza, że nie jest zmęczona, nie uśnie, nie potrzebuje spać, przy czym często histeryzuje. Poświęcamy dużo czasu na wspólną zabawę, ale ciągle jest mało. Niechętnie bawi się sama. Czy może to świadczyć o dużej potrzebie zabawy z kimś, czy raczej dziecko wymusza stałe towarzystwo? Dodatkowo córeczka zaczęła odczuwać lęk (okazuje to silnym płaczem) przy rozstaniu w przedszkolu. Uczęszcza tam już trzeci rok i wcześniej nie było tak źle. Przez pierwsze pół roku nawet nie potrzebowała pożegnań z rodzicami. Czy to normalny stan rozwoju dziecka, czy mogły pojawić się zaburzenia lękowe?

Agnieszka

 

Pani Agnieszko,

Lęki dziecięce, jak Pani się domyśla, mogą mieć bardzo rózne przyczyny. Można mówić o różnym stopniu podatności na reakcje i stany lękowe u ludzi, a więc i u dzieci. Niektóre lęki mogą mieć też rzeczywiście charakter rozwojowy. Czasem mają związek z tzw. “fazą ponowego zbliżenia”, kiedy dziecko ponownie lgnie do rodziców, zwłaszca do matki, po okresie jakby większej samodzielności w zabawach oraz poznawaniu świata.

Wasza córeczka jest w wieku, w którym intensywnie kształtuje się osobowość dziecka, między innymi poprzez doświadczenia społeczne. Pojawia się zwiększona wrażliwość w sytuacjach bycia ocenianym przez inne dzieci i dorosłych. Rozwijają się relacje społeczne, przyjaźnie, umiejętność współpracy, wspólnej zabawy, tworzą się dziecięce pary i grupki. Wzmacnia się identyfikacja z własną płcią oraz przyjmowanie stylu bycia oraz ról społecznych typowych dla własnej płci. Dużego znaczenia nabierają rywalizacja i konfrontowanie się. Wzrasta tendencja do ,,gry w odrzucanie”- przezywanie się, wyśmiewanie, ocenianie. Dzieci przeżywają to bardzo intensywnie. Budują swoją pozycję w grupie, uczą się zachowań społecznych i trwałych, nawykowych reakcji w relacjach z ludżmi. Wzmacniają się tendencje do śmiałosci oraz aktywności w kontakcie, otwartości i towarzyskości lub wycofywania się; dominują oczywiście typy mieszane o różnej proporcji obu tendencji.

Lęk przed samotnością, porażką oraz potrzeba bezpieczeństwa mogą się nasilać. Podobnie potrzeba kontroli nad otoczeniem i niepokój. Bywa, że to utrudnia zasypianie. Wzbogacająca oraz rozwijająca się wyobraźnia podsuwa najróżniejsze obrazy i sugestywne wizje. Coraz lepsza pamięć sprawia, że dziecko analizuje wspomnienia, zwłaszcza urazowe. Warto na pewno dociekać głównych przyczyn (mogą być złożone i nakładakłać się na siebie). Ważne jest zachowanie optymizmu i spokoju, nie koncentrowanie się na tych trudnościach – nie etykietowanie dziecka jako “zaburzonego”. Atmosfera w domu oraz nasze lęki, jako rodziców, mają także duże znaczenie.

Rozwijanie mocnych, naturalnych stron osobowości córki ma tu kluczowe znaczenie. Trudności będą, być może, samoistnie przemijać. Warto dużo rozmawiać, bez natrętnego wypytywania, prowokować córeczkę do rysowania lub odtwarzania w formie teatrzyku kukiełkowego różnych sytuacji z przedszkola oraz innych przeżyć dziecka. Jeśli trudnosci nie będą się zmniejszać lub będą się nasilać, warto skosultować się z dobrym specjalistą.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Dlaczego dochodzi do zdrady?

Mój chłopak nie chce mówić o swoich problemach. Jak przekonać go do rozmowy?

Dzień dobry! Mój problem dotyczy chłopaka. Od pewnego czasu jest bardzo nerwowy, drażliwy i nie potrafi nad sobą zapanować. Taki stan utrzymywał się przez kilka miesięcy w pracy. W czasie 2-tygodniowego urlopu jego zachowanie stopniowo się zmieniało. Był wtedy bardziej radosny, spokojny, czuły, kochany. Jednak 2 dni po skończonym urlopie na nowo wróciły oschłość i obojętność. Nie chciał się spotykać. Na rozmowę na temat jego problemów nie ma co liczyć, jedyna odpowiedź to “nie wiem”. Nie chce skorzystać z pomocy psychologa. A na próby rozmów reaguje nerwowo. Co mam robić, żeby mu pomóc? Jak namówić go na rozmowę i w jaki sposób z nim rozmawiać? Z góry dziękuję za odpowiedź, 
Maria

 

Pani Mario,

z Pani pytania wnioskuję, że jest Pani w związku z chłopakiem przynajmniej od kilku miesięcy i, że jest on osobą, na której Pani bardzo zależy. Zauważa Pani, że jego złe samopoczucie, drażliwość, oschłość emocjonalna, a także unikanie kontaktów z Panią są zależne od pracy. Ma też Pani wrażenie, że sięgnęła Pani po wszelkie możliwe, znane Pani sposoby dotarcia do chłopaka. Pytanie dotyczy tak na prawdę tego, jak rozmawiać i jak namówić chłopaka na rozmowę.

Wiele zależy tutaj od bardziej szczegółowych informacji dotyczących tego, co konkretnie Pani mówi oraz jak konkretnie chłopak reaguje na Pani głos i słowa. Jeśli chodzi o próby złapana kontaktu oraz znalezienia czasu na rozmowę, to może Pani się na taką rozmowę spróbować z chłopakiem umówić, przedstawiając Pani potrzeby i uczucia. Na przykład może Pani użyć tak zwanych komunikatów Ja i powiedzieć: “Chcę…, Potrzebuję…, Myślę, że …., Wydaje mi się, że…” i opowiedzieć o swoich emocjach, o tym, że jest Pani przejęta, że smutno Pani bez niego, że tęskni Pani za… .

Jeśli otrzymuje Pani odpowiedź “nie wiem”, to być może on na prawdę nie wie, nie widzi, nie czuje, nie zauważa zmian w swoim zachowaniu. Jeśli tak, to może potrzebuje trochę czasu na zauważenie problemu, który dla Pani może wydawać się oczywisty. Być może uda się do niego dotrzeć na przykład pisząc list albo wiadomość i poczekać na odpowiedź. Może też mu Pani zaproponować wspólne udanie się na wizytę do terapeuty pary i tam próbować porozmawiać z chłopakiem.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.