Zdradziłam męża, a on chce rozwodu. Jak ratować małżeństwo, kiedy wciąż go kocham
Kiedy zdrada wychodzi na jaw, a mąż mówi o rozwodzie, zwykle pojawia się tylko jedna myśl: „Zniszczyłam wszystko i nie mam już prawa o nic prosić”. Jego słowa brzmią jak wyrok i od tej chwili łatwo zacząć żyć tak, jakby to małżeństwo już się skończyło. Tymczasem mąż, który w pierwszych dniach po odkryciu zdrady mówi o rozwodzie, najczęściej żadnej decyzji jeszcze nie podjął. Jest upokorzony i zraniony, czuje, że stracił grunt pod nogami, a słowo „rozwód” bywa wtedy jedyną rzeczą, która daje mu poczucie, że ma jeszcze na cokolwiek wpływ. Dlatego o tym, czy do rozwodu naprawdę dojdzie, w dużej mierze zdecydują dopiero najbliższe tygodnie.
Kto odpowiada za zdradę, a kto za kryzys?
Za samą zdradę odpowiada tylko i wyłącznie osoba, która zdradziła. Natomiast za kryzys, w którym w ogóle pojawiło się miejsce na zdradę, w zdecydowanej większości przypadków odpowiadają oboje małżonkowie. Obie te rzeczy są prawdą, ale w pierwszych tygodniach bardzo ważne jest, w jakiej kolejności się o nich mówi. Jeśli rozmowa zaczyna się od tego, że „przecież od dawna nie było między nami dobrze”, mąż nie usłyszy w tym żadnego wyjaśnienia, tylko to, że sam jest sobie winien. A to jeszcze bardziej utwierdzi go w przekonaniu, że rozwód jest jedynym wyjściem. Na rozmowę o tym, co działo się w małżeństwie wcześniej, przyjdzie czas, najlepiej w gabinecie terapeuty par. Na początku mąż musi przede wszystkim zobaczyć, że ten, kto zdradził, bierze pełną odpowiedzialność za to, co zrobił, i niczego nie próbuje zrzucić na niego.
Co zrobić w pierwszych tygodniach po ujawnieniu zdrady?
Najważniejsze jest całkowite zakończenie kontaktu z osobą, z którą doszło do zdrady. Całkowite, to znaczy bez ostatniej rozmowy na pożegnanie, bez odpisywania na wiadomości „z grzeczności” i bez nadziei, że uda się zostać przyjaciółmi. Jeśli to ktoś z pracy, na przykład przełożony, trzeba mieć konkretny plan, jak ograniczyć kontakt do spraw służbowych, a czasem nie obejdzie się bez zmiany działu czy nawet pracy. Dopóki tamta relacja trwa w jakiejkolwiek formie, mąż nie uwierzy w żadne zapewnienia i trudno mieć do niego o to pretensje. Właśnie dlatego w Sensity zakończenie kontaktu z trzecią osobą jest warunkiem rozpoczęcia terapii par po zdradzie.
Druga sprawa jest taka, że mąż potrzebuje usłyszeć całą prawdę. Bardzo często osoba, która zdradziła, przyznaje się tylko do tego, co mąż i tak już wie, bo chce mu oszczędzić bólu albo boi się, że pełna prawda odbierze jej ostatnią szansę. Tyle że każdy szczegół, który wychodzi na jaw po tygodniu czy po miesiącu, mąż przeżywa jak kolejną zdradę i wszystko zaczyna się od początku. Zaufanie może zacząć wracać dopiero wtedy, gdy mąż przestaje się bać, że za chwilę dowie się czegoś nowego. Dlatego na jego pytania trzeba odpowiadać, nawet jeśli zadaje je po raz dziesiąty. To nie jest złośliwość. Mąż w ten sposób próbuje znów poczuć, że wie, co dzieje się w jego własnym małżeństwie.
Wyprowadzka niczego nie naprawi
W pierwszych dniach bardzo często pada zdanie: „Wyprowadź się”. Zdarza się też, że osoba, która zdradziła, sama proponuje, że wyjedzie na jakiś czas, żeby mąż mógł ochłonąć. Owszem, osobne mieszkanie przynosi na chwilę ulgę, ale małżeństwu nie pomaga. Kiedy małżonkowie przestają mieszkać razem w najtrudniejszym momencie, bardzo szybko przyzwyczajają się do życia osobno, a każde z nich zostaje samo ze swoją wersją wydarzeń. Jeśli w domu nie ma przemocy, lepiej zostać pod jednym dachem, nawet jeśli przez jakiś czas oznacza to spanie w osobnych pokojach i bardzo trudne wieczory.
Pokuta bez końca nie uratuje małżeństwa
Osoba, która zdradziła, często pozwala w domu na wszystko: na wyrzuty, chłód, obraźliwe słowa, a nawet na poniżanie przy dzieciach. W głowie ma jedną myśl: „Zasłużyłam na to. Jeśli wytrzymam, w końcu mi wybaczy”. Niestety zwykle dzieje się odwrotnie. Zdradzony mąż bardzo łatwo przechodzi wtedy do roli oprawcy, który oczekuje cofnięcia czasu, bo tylko to byłoby dla niego prawdziwym zadośćuczynieniem. A ponieważ czasu cofnąć się nie da, małżeństwo utyka w sytuacji patowej i zostają tylko dwie możliwości: cierpieć bez końca albo odejść. Mężowi brak wybaczenia daje złudne poczucie kontroli, w rodzaju: „Dopóki nie wybaczam, trzymam ją w ryzach”. Nie chroni go to jednak przed kolejną zdradą i w niczym ich do siebie nie przybliża.
Branie odpowiedzialności polega na tym, żeby rozmawiać, odpowiadać na pytania i zmieniać to, co trzeba zmienić. Nie polega na godzeniu się na poniżanie, a już na pewno nie przy dzieciach. Dzieci wyczuwają napięcie w domu nawet wtedy, gdy nikt im nic nie mówi, i one również płacą za każdy miesiąc, w którym jedno z rodziców karze, a drugie pokutuje.
Dlaczego zdradziłam?
Prędzej czy później mąż zapyta: „Dlaczego?”. Odpowiedź „nie wiem” albo „jakoś tak wyszło” bywa szczera, ale dla niego jest nie do przyjęcia. Zdradzają nie tylko osoby, które mają zdradę we krwi. Do zdrady zwykle dochodzi wtedy, gdy ktoś przez długi czas czuje się w małżeństwie samotny, niewidzialny albo nieważny i nie potrafi o tym powiedzieć wprost. Bardzo często ta bezradność ma swoje źródło w domu rodzinnym. Jeśli w dzieciństwie nikt nie pytał nas o to, czego potrzebujemy, w dorosłym życiu też o tym nie mówimy, tylko czekamy, aż ktoś się domyśli. A kiedy w pobliżu pojawia się ktoś, kto zauważa, słucha i docenia, bardzo łatwo ulec. Zrozumienie tego mechanizmu niczego nie usprawiedliwia, ale pozwala obojgu małżonkom zobaczyć, co trzeba zmienić, żeby zdrada się nie powtórzyła. O zdradzie jako ucieczce z małżeństwa, w którym ktoś przestał czuć się ważny piszemy więcej w poradniku „Etapy związku”.
Terapia par po zdradzie daje małżeństwu realną szansę
Zdrada wcale nie musi oznaczać końca małżeństwa. W amerykańskim badaniu par, które przyszły na terapię z powodu kryzysu, pary po ujawnionej zdradzie poprawiały swoją relację nawet szybciej niż pozostałe, a po pięciu latach ponad połowa z nich nadal była razem. W terapii par po zdradzie zaczynamy od samej zdrady, czyli od pytań męża, jego złości i potrzeby odzyskania poczucia bezpieczeństwa. Dopiero kiedy emocje trochę opadną, przychodzi czas na rozmowę o tym, co w małżeństwie nie działało wcześniej i co oboje chcą zbudować inaczej.
Bywa jednak, że mąż na razie nie chce nawet słyszeć o terapii. Wtedy terapię można zacząć w pojedynkę. Kiedy jedna osoba zaczyna pracować nad sobą i nad małżeństwem, atmosfera w domu potrafi zmienić się na tyle, że po jakimś czasie mąż sam decyduje się przyjść. Jak wygląda taka praca, opisujemy na stronie Gdy partner nie chce iść na terapię, a o tym, co robić, kiedy ratować małżeństwo chce tylko jedno z małżonków, piszemy w poradniku „Już cię nie kocham”.
Wybaczenie po zdradzie jest możliwe, ale tylko wtedy, gdy oboje są gotowi przyjrzeć się nie tylko błędom drugiej strony, ale również własnym.
Najczęstsze pytania
Czy mąż, który po zdradzie mówi o rozwodzie, może zmienić zdanie?
Tak, i zdarza się to często. W pierwszych dniach po odkryciu zdrady mąż mówi przede wszystkim o swoim bólu, a prawdziwa decyzja zapada zwykle dużo później. To, jaka będzie, w dużej mierze zależy od tego, co mąż zobaczy w najbliższych tygodniach: czy kontakt z trzecią osobą naprawdę się skończył, czy usłyszał całą prawdę i czy druga strona jest gotowa pracować nad małżeństwem.
Czy wyprowadzić się z domu, jeśli mąż tego żąda?
Wyprowadzka rzadko pomaga, bo oddala małżonków od siebie właśnie wtedy, kiedy najbardziej potrzebują rozmowy. Jeśli mąż nalega, najlepiej pójść razem do terapeuty par, który pomoże ustalić, jak przetrwać najtrudniejsze tygodnie pod jednym dachem. Inaczej wygląda sytuacja, w której w domu dochodzi do przemocy.
Jak długo trwa odbudowa zaufania po zdradzie?
Zwykle długie miesiące, a nierzadko ponad rok. Wiele zależy od tego, czy kontakt z trzecią osobą naprawdę się skończył, czy cała prawda wyszła na jaw i czy oboje małżonkowie pracują nad tym, co w ich związku nie działało wcześniej.
Czy terapia ma sens, jeśli mąż nie chce w niej uczestniczyć?
Tak. W terapii ten, kto dopuścił się zdrady, uczy się rozumieć, co do niej doprowadziło, i rozmawiać z mężem tak, żeby nie pogłębiać jego bólu. Kiedy mąż widzi tę zmianę, często po jakimś czasie sam decyduje się dołączyć.
Bibliografia
Atkins, D. C., Eldridge, K. A., Baucom, D. H., i Christensen, A. (2005). Infidelity and behavioral couple therapy: Optimism in the face of betrayal. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 73(1), 144–150.
Marín, R. A., Christensen, A., i Atkins, D. C. (2014). Infidelity and behavioral couple therapy: Relationship outcomes over 5 years following therapy. Couple and Family Psychology: Research and Practice, 3(1), 1–12.





Dodaj komentarz
Chcesz się przyłączyć do dyskusji?Feel free to contribute!