Partner z zespołem Aspergera. Jak rozmawiać, żeby się porozumieć
Kto żyje z mężem albo żoną z zespołem Aspergera, zwykle dobrze wie, że partner jest uczciwy, lojalny i że naprawdę mu zależy. A jednak tak wiele rozmów kończy się ciszą albo kłótnią, choć oboje chcieli dobrze. Dzieje się tak dlatego, że każde z małżonków mówi trochę innym językiem, a przez lata oboje byli przekonani, że mówią tym samym.
Osoba w spektrum słyszy dokładnie to, co mówimy
Dziś zamiast o zespole Aspergera coraz częściej mówi się o spektrum autyzmu u dorosłych. W małżeństwie najbardziej daje o sobie znać jedna jego cecha: osoba w spektrum rozumie słowa dosłownie. Kiedy pytamy męża: „Może wyniósłbyś śmieci?”, on słyszy zwykłe pytanie. Odpowiada „może później” i jest przekonany, że sprawa jest zamknięta. Kiedy po kłótni mówimy ze łzami w oczach „nic mi nie jest”, wierzy nam i wraca do swoich zajęć. Westchnienie, ton głosu czy trzaśnięcie drzwiami nic mu nie mówią. Wyczuwa najwyżej, że coś jest nie tak, ale nie wie co.
Większość z nas odczytuje cudze intencje odruchowo, nawet się nad tym nie zastanawiając. Osoba w spektrum musi to robić świadomie, słowo po słowie. W pracy, gdzie zasady są jasno określone, radzi sobie z tym świetnie. W domu jednak wiele spraw załatwiamy półsłówkami i właśnie tam zaczynają się nieporozumienia. Jeśli więc czekamy, aż partner sam się domyśli, możemy czekać latami i z każdym rokiem czuć się w małżeństwie coraz bardziej samotni.
Milczenie po pracy to najczęściej zmęczenie
Pytanie „Co czujesz?” bywa dla osoby w spektrum jednym z najtrudniejszych. Ma ona emocje, często bardzo silne, ale trudno jej je rozpoznać i nazwać w chwili, gdy się pojawiają. Specjaliści nazywają to aleksytymią. Dlatego „nie wiem” jest często najszczerszą odpowiedzią, jaką partner może nam w danej chwili dać.
Do tego dochodzi zmęczenie. Przez cały dzień w pracy osoba w spektrum pilnuje, żeby patrzeć rozmówcom w oczy, mówić właściwym tonem i reagować tak, jak się od niej oczekuje. Po powrocie do domu nie ma już siły na rozmowę, więc milknie albo zamyka się w swoim pokoju. Łatwo odebrać to jako odrzucenie, zwłaszcza jeśli w domu rodzinnym musieliśmy odgadywać nastroje rodziców, a cisza zawsze zapowiadała burzę. Tymczasem milczenie partnera w spektrum jest najczęściej prośbą o chwilę odpoczynku, której on nie umie wypowiedzieć.
Mówmy wprost, czego potrzebujemy
Wiele osób długo broni się przed mówieniem wprost, bo ma poczucie, że jeśli trzeba o coś prosić, to partnerowi chyba nie zależy. W małżeństwie z osobą w spektrum jasna prośba jest jednak najpewniejszym sposobem, żeby zostać usłyszanym. Najlepiej, żeby dotyczyła jednej konkretnej sprawy i padła w spokojnej chwili, a nie w drzwiach, zaraz po powrocie z pracy. Zdanie „nigdy się mną nie interesujesz” mąż usłyszy jako zarzut, na który nie wie, co odpowiedzieć. Zdanie „chciałabym, żebyś dziś wieczorem przez dziesięć minut posłuchał, jak minął mi dzień, i niczego mi nie radził” usłyszy jako zadanie, które dobrze wie, jak wykonać.
Niektóre pary wymyślają własne sposoby. Bywa, że żona zostawia rano mężowi na lodówce karteczkę: „Jest mi przykro, że nie zapytałeś, jak było u lekarza”. Mąż czyta ją przy kawie, a wieczorem sam wraca do tematu, dopytuje i uważnie słucha. Przez długi czas takie karteczki mogą wydawać się porażką, bo przecież w dobrym małżeństwie nie trzeba pisać sobie o uczuciach. Często dopiero po diagnozie para widzi, że właśnie w ten sposób nauczyła się ze sobą rozmawiać.
Rozmowa toczy się oczywiście w obie strony. Osoba w spektrum może nauczyć się pytać o to, czego nie potrafi wyczytać z naszej twarzy, na przykład: „Chcesz, żebym coś z tym zrobił, czy wystarczy, że będę obok?”. Tak właśnie okazuje troskę. Z czasem takie zdania stają się dla obojga czymś zwyczajnym, a kłótni o to, kto kogo nie rozumie, jest coraz mniej.
W kłótni pomaga umówiona przerwa
W czasie kłótni osoba w spektrum bardzo szybko traci siły. Podniesiony głos, kilka zarzutów naraz i łzy partnera to dla niej za dużo, więc albo zupełnie milknie, albo wybucha. Potem często sama nie potrafi wytłumaczyć, co się z nią działo. Pomaga wtedy umowa zawarta w spokojnej chwili, że każde z małżonków może poprosić o przerwę, na przykład słowami: „Potrzebuję godziny, wrócę do tej rozmowy o dziewiątej”. Najważniejsza jest druga część tego zdania. Jeśli po przerwie nikt do rozmowy nie wraca, partner tylko utwierdza się w swoich najgorszych obawach.
Za porozumienie odpowiadają oboje
Kiedy w małżeństwie pojawia się słowo „spektrum”, łatwo podzielić role: jedno ma problem, a drugie musi go znosić. Taki podział nikomu nie służy. Partner osoby w spektrum często z czasem staje się jej asystentem. Załatwia sprawy w urzędach, pamięta o terminach i za dwoje dba o to, żeby w związku było ciepło. To bardzo męczy, a z zewnątrz prawie nikt tego nie widzi.
Dlatego odpowiedzialność trzeba rozłożyć na dwie osoby. Partner w spektrum uczy się pytać, mówić o tym, że jest przeciążony, i dotrzymywać umów. Partner neurotypowy uczy się mówić o swoich potrzebach wprost i nie traktować każdej ciszy jak wyroku. Wtedy oboje znowu czują, że mają wpływ na swoje małżeństwo.
Terapeuta pomaga, gdy te same rozmowy wracają latami
Po pomoc terapeuty najlepiej sięgnąć wtedy, gdy te same rozmowy powtarzają się od lat, gdy jedno z małżonków czuje się w związku coraz bardziej samotne albo gdy napięcie między rodzicami zaczynają odczuwać dzieci. W Sensity terapię par, w których jeden z partnerów jest w spektrum autyzmu, prowadzą terapeuci, którzy pracują w tym obszarze. Po pierwszych spotkaniach konsultacyjnych terapeuta mówi parze, jak widzi jej sytuację i dalszą pracę. Jeśli mąż albo żona nie jest jeszcze gotowy przyjść, można zacząć od spotkań indywidualnych, tak jak w każdej sytuacji, gdy partner nie chce iść na terapię.
Najczęstsze pytania
Czy osoba z zespołem Aspergera może stworzyć udany związek?
Tak. Osoby w spektrum są często bardzo lojalne, szczere i zaangażowane, tylko okazują to inaczej niż większość z nas: konkretnymi działaniami, pamięcią o szczegółach i dotrzymywaniem słowa. Do udanego małżeństwa potrzeba, żeby oboje zrozumieli, że mówią trochę innymi językami, a potem cierpliwie szukali wspólnego.
Czy partner musi mieć diagnozę, żeby terapia par miała sens?
Nie. Terapeuta pracuje z tym, co dzieje się między małżonkami. Jeśli w trakcie pracy diagnoza okaże się potrzebna, terapeuta powie, gdzie ją wykonać.
Co zrobić, gdy partner w spektrum nie chce iść na terapię?
Można zacząć od sesji indywidualnych. Osoba, która przyszła sama, uczy się na nich rozmawiać z partnerem i zapraszać go do zmiany. Często po kilku spotkaniach para przychodzi już razem.
Bibliografia
Attwood, T. (2013). Zespół Aspergera. Kompletny przewodnik. Gdańsk: Wydawnictwo Harmonia.
Holka-Pokorska, J., i Kucharski, A. (2020). Zespół Kasandry (praca kazuistyczna). Psychiatria, 17(1), 49–54.





Dodaj komentarz
Chcesz się przyłączyć do dyskusji?Feel free to contribute!