Wpisy

Mam ogromny kompleks niższości względem kobiet. Jak sobie z tym poradzić?

Mam ogromny kompleks niższości względem kobiet. Jak sobie z tym poradzić?

Dzień dobry, mój problem może się wydać dość śmieszny i budzący politowanie czy kpinę, dlatego zrozumiem, jeśli zostanie on przez Pana/Panią zignorowany albo potraktowany z pobłażliwym dystansem. Trudno. Otóż mam problem ze swoją męskością. Nie akceptuję siebie jako mężczyzny. Albo inaczej rzecz ujmując: nie odpowiada mi kulturowa rola mężczyzny obowiązująca w naszym kraju. Chodzi mi zwłaszcza o wymóg, żeby na każdym kroku nadskakiwać kobietom i być taką pacynką spełniającą ich życzenia. Mam wrażenie, że w naszej kulturze, obowiązkiem mężczyzny jest to, żeby kobieta czuła się dobrze i komfortowo. Żeby to jej ego było połechtane, żeby to ona była na piedestale. A z potrzebami mężczyzn nikt się nie liczy albo traktuje jako mniej istotne, bo przecież my to takie pół zwierzęta pół ludzie, w opinii wielu pań. Nie odpowiadają mi powszechnie przyjęte w naszym kraju zasady savoir-vivre’u, w którym mężczyzna zajmuje pro forma niższą pozycję i praktycznie zawsze jest pokornym usługodawcą, a kobieta wyłącznie bierze i często nawet za to nie dziękuje, gdyż męską kurtuazję uważa za nasz psi obowiązek. Uważam, że wielką krzywdę wyrządzili mi nauczyciele w szkole, ucząc mnie tych skostniałych zasad niby dobrego wychowania, że kobietom trzeba ustępować, obchodzić się jak z jajkiem, nie wolno uderzyć “nawet kwiatkiem” i tym podobne, moim zdaniem brednie. Tymczasem nie widzę ze strony ogółu kobiet jakiegokolwiek ekwiwalentu męskiej szarmanckości albo jest on wyrażony na tyle ogólnie i na tyle dowolny, że niemal pozostaje niezauważalny. Boli mnie to, że savoir-vivre wyznacza mi pozycje damskiego pazia. A zbuntować się boję, dlatego z wielką niechęcią i obrzydzeniem stosuję się do owych zasad, tzn. przepuszczam kobiety w drzwiach, noszę za nie ciężkie rzeczy, ustępuje miejsca, bo wiem, że społeczny aparat represji nie śpi i jest wszechpotężny. Boję się etykietki chama. Ale na moją psychikę działa to katastrofalnie. Dzięki temu “formatowaniu na dżentelmena” najpierw w domu rodzinnym, potem w szkole jestem dziś wrakiem psychicznym człowieka. Mam depresję, nerwicę lękową i ogromny kompleks niższości względem kobiet. Co mam robić wobec tego? Z poważaniem,

Mirosław

 

Panie Mirosławie,

zbyt presyjnie wpajane normy kulturalno-obyczajowe (czasem skądinąd uzasadnione i mające sens) mogą powodować u dzieci i młodzieży różnego typu trudności oraz problemy. Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku norm i zasad związanych z wzajemnymi relacjami obu płci. W Pana przypadku to poczucie zewnętrznej i wewnętrznej presji spowodowało, jak Pan napisał, szereg przykrych stanów psychicznych, a w następstwie zaburzenia depresyjno-lękowe i konfliktowy stosunek do własnej męskości – brak samoakceptacji i “kompleks niższości” wobec kobiet.

Normy i zasady grzecznościowe mają uzasadnienie jeśli pomagają nam w życiu, jeśli nie – zamieniają się w przykry przymus. Myślę, że w ewentualnej terapii u Pana ważne byłoby położenie akcentu na odbudowanie Pana poczucia wewnętrznej wolności i umiejętności utrzymywania dystansu wobec presji zewnętrznej w różnych obszarach Pana życia. Potrzebne byłoby wzmocnienie autonomii i poczucia możliwości wyboru zachowań w różnych sytuacjach życiowych.

Problemy z męskością przeżywa Pan szczególnie dotkliwie, ale myślę, że może warto pracować przede wszystkim nad wzmocnieniem własnej osobowości, poczucia wartości, a wtedy zmaleje obawa i uleganie wobec zewnętrznych nacisków, a wzrośnie akceptacja siebie i innych, śmiałość oraz swoboda w stosunkach z ludźmi. Dalszym krokiem byłoby wypracowanie swoich, wewnętrznie akceptowanych zasad i zachowań wobec kobiet.

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w terapii.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nie umiem się przyznać do błędu i nie potrafię przyjąć krytyki.

Reaguję płaczem na krytykę. Jak sobie z tym radzić?

Mam problem, bo nie potrafię przyjąć krytyki. Jeśli ktoś mnie krytykuje, to płaczę. Bardzo często płaczę. Mieszkam z chłopakiem i słyszę od niego dużo krytyki. Mówi, że źle go traktuję, że potrafię iść w zaparte, że nie potrafię się przyznać do błędu, że kłamię. A ja już sama nie wiem co mam w sobie zmienić. Czy jest już ze mną tak źle, że nie potrafię szanować i dobrze traktować człowieka? Nie jestem szczęśliwa. Wszystko widzę w czarnych barwach. Czuję się samotna, nic mi się nie chce, nie mam siły. Proszę mi powiedzieć jak mam sobie poradzić. Co zrobić, by napełnić się optymizmem i pełnią życia?

Alina

Pani Alino,

w swojej wiadomości poruszyła Pani dwie kwestie. Pierwsza dotyczy Pani relacji z partnerem i szanowania drugiego człowieka, a druga Pani samopoczucia.

Zacznę od Pani relacji z partnerem. Warto przyjrzeć się temu, czy słyszy Pani tak dużo krytyki z jego strony, że trudno usłyszeć więcej, czy też trudno Pani przyjąć jakiekolwiek negatywne oceny Pani osoby czy Pani zachowania. Jeśli prawdziwy jest pierwszy opis to dobrze byłoby porozmawiać z partnerem o Państwa wzajemnych oczekiwaniach, zarzutach i trudnościach w relacji. Celem takiej rozmowy miałoby być znalezienie takich rozwiązań, które byłyby akceptowalne i satysfakcjonujące dla obu stron. Jeśli będą mieli Państwo trudność z samodzielnym poradzeniem sobie, polecam nawet jednorazowe spotkanie z terapeutą par, który pomoże w znalezieniu źródła problemu i jego rozwiązaniu.

Jeśli jednak trudność w przyjęciu krytyki jest związana głównie z Pani postrzeganiem takich uwag, warto przyjrzeć się własnym emocjom. Pomocne będzie znalezienie przyczyn, zrozumienie ich, a następnie nauczenie się bardziej konstruktywnych zachowań i reakcji.

Niewiele Pani napisała tym, jak Pani reaguje na krytykę, więc trudno mi ocenić dlaczego tak się dzieje. Mogę jednak przypuszczać, że może być to związane z niskim poczuciem własnej wartości, negatywnymi przekonaniami o sobie lub lękiem przed odrzuceniem. W tym przypadku “złe traktowanie partnera”, nie przyznawanie się do błędów czy kłamstwa mogą, tak obrazowo, stanowić dla Pani tarczę, której zadaniem jest chronienie siebie, swoich emocji, ale też pokazanie siebie jako silniejszej czy lepszej niż de facto się Pani czuje.

Chciałabym odnieść się jeszcze do opisu tego, jak się Pani czuje. Częsty płacz, poczucie bycia nieszczęśliwą, widzenie świata w czarnych kolorach oraz brak sił mogą świadczyć o stanie depresyjnym. Po przeczytaniu Pani wiadomości nie mogę tego jednoznacznie stwierdzić, zachęcam jednak, aby udała się Pani do psychoterapeuty na indywidualną konsultację. Jeśli faktycznie moje przypuszczenia są prawdziwe, im szybciej podejmie Pani stosowne kroki, tym większa szansa, że Pani nastrój nie będzie się dalej pogarszał oraz tym łatwiej będzie Pani dokonać zmiany.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mój przełożony zachowywał się względem mnie bardzo źle. Jak poradzić sobie z lękiem, że w kolejnej pracy będzie podobnie?

Nie potrafię utrzymać pracy. Stresuje mnie kontakt z ludźmi.

Mam 25 lat i nie pracuję. W swoim życiu przepracowane mam tylko 18 miesięcy. A prac miałam już 25. Serio. Żadna praca, w której jest skupisko ludzi, mi nie odpowiada. Bardzo mocno się stresuję. Stres objawiał między innymi tym, że każdą zleconą czynność w pracy wykonywałam źle. Źle policzyłam, ułożyłam, zeskanowałam, itp. Dlatego rezygnowałam z pracy bardzo szybko. Leczyłam się u psychiatry, bioenergoterapeuty, nic nie pomogło. Co mam robić? Mama nie chce mnie już utrzymywać. Myślę o wyjeździe za granicę, do Niemiec, może to coś zmieni. W Polsce odkąd pamiętam same problemy. Dodam, że nie mam żadnych koleżanek, ani chłopaka. Jestem sama jak palec. Ludzie nie chcą się ze mną zadawać, bo uważają, że jestem głupia i brzydka. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź,

Paulina

 

Pani Paulino,

z opisu wynika, że przeżywa Pani bardzo dużo negatywnych emocji związanych z adaptacją do nowego środowiska, a z powodu nadmiernego napięcia popełnia Pani błędy w wykonywanych czynnościach, co zniechęca Panią do kontynuacji pracy. Takie sytuacje powtarzają się, powodują poczucie ciągłej porażki.

Wytworzyło się błędne koło: silny stres powoduje napięcie, z powodu którego częściej popełniane są błędy, odczuwany jest w związku z tym wstyd i poczucie niezaradności, w konsekwencji podejmuje się decyzję o rezygnacji z pracy, co tylko potwierdza niską samoocenę. Po kolejnej porażce występuje lęk przed podjęciem następnej pracy, co w efekcie daje utwierdzenie w przekonaniu bycia do niczego.

Pierwsze dni w nowej pracy przeważnie są trudne. Każdy człowiek przeżywa stres – mniejszy lub większy, zastanawia się jak wypadnie, jak zostanie oceniony – to normalna reakcja na nowe sytuacje, które spotykają ludzi. Stres powoduje napięcie, które utrudnia wykonywanie nawet prostych zadań, np. skanowanie. Są osoby, które w miarę szybko dostosowują się do nowego środowiska, a są i takie, które potrzebują na to więcej czasu. Aby poradzić sobie z tym, trzeba dać sobie czas na oswojenie się z nowymi zadaniami w nowych warunkach i wśród nowych ludzi. Warto pamiętać, że błędy popełniają wszyscy, więc również sobie należy dać do tego prawo.

Mam wrażenie, że nie docenia Pani siebie i swoich umiejętności. Dodatkowo ma Pani przekonanie, że ludzie odbierają Panią bardzo negatywnie, co z góry źle nastawia Panią do nich. Ludzie prawdopodobnie odbierają to tak, że to Pani jest do nich źle nastawiona – i znów tworzy się błędne koło. Wyjazd za granicę nie rozwiąże problemu, ponieważ wszędzie są ludzie, a dodatkowym utrudnieniem może być bariera językowa oraz różnica kulturowa, co nie ułatwi tworzenia relacji z ludźmi i może spowodować poczucie wyobcowania.

Z problemem trzeba się uporać tu, na miejscu. Pomóc mogłaby Pani psychoterapia. W relacji terapeutycznej mogłaby Pani zaufać drugiemu człowiekowi, otworzyć się, doświadczyć czerpania czegoś cennego, wartościowego z relacji z drugim człowiekiem. Terapeuta pomoże Pani zwrócić uwagę na dobre cechy, mocne strony charakteru, bo na pewno takie Pani posiada. Opisałam w jednej z poprzednich odpowiedzi na list, jakie są możliwości skorzystania z pomocy psychologa (również w ramach NFZ). Gdy odnajdzie Pani w sobie potencjał, który na pewno jest i czeka, aż Pani go odkryje, poprawi się Pani samopoczucie i funkcjonowanie.

 

Skutecznie leczymy nerwicę i zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Nie potrafię poradzić sobie z dorosłością

Nie potrafię poradzić sobie z dorosłością.

Chciałbym wiedzieć co to za rodzaj choroby albo zaburzenia. Najbardziej gnębi mnie to, że nie wiem co to jest i jakie kroki podjąć. Problem przedstawia się następująco: Mam 22 lata, jestem studentem IV roku. Nie potrafię poradzić sobie z dorosłością, wciąż wspominam czasy, kiedy byłem dzieckiem i wszystko robili za mnie rodzice, kiedy nie miałem żadnych obowiązków. Robię to w sposób dziwny tzn. oglądam programy informacyjne tamtych czasów, stare odcinki serialu, który dalej leci, a który pamiętam, że mama oglądała, gdy przyjeżdżała ze mną z przedszkola. Żyję przeszłością, ale nie wspominam jej negatywnie, tylko pozytywnie. Teraźniejszość jest mi wstrętna, a przeszłość piękna. Co do przyszłości, to nie potrafię podjąć decyzji dotyczącej swojego życia. Chciałbym żyć tak, jak jest wygodnie w danych czasach. Nie umiem odnaleźć swojej drogi. Ponadto jest we mnie chorobliwy lęk. Boję się chorobliwie nowych sytuacji. Bojaźń jest olbrzymia. Boję się angażować i podejmować inicjatywy. Jednocześnie, gdy przychodzi jakieś zadanie podejmuję się go, a nie cofam. Jeden psycholog mi powiedział, że to świadczy o tym, iż nie mam depresji. Często poprzez te lęki wyżywam się na bliskich osobach, na kolegach i koleżankach. Wiecznie jestem smutny i nie umiem się cieszyć. Przybieram też czasem maski, żeby się przypodobać i gram kogoś, kim tak naprawdę nie jestem. Powoduje to zatarcie wartości, które wyznaję, zaciera moją wartość w oczach innych ludzi. Moim problemem jest też perfekcjonizm. Chciałbym wszystko mieć zrobione na maksa dobrze, a jak wyjdzie jedno potknięcie to stwierdzam, że jestem do niczego i do niczego się nie nadaję. Jednocześnie jak widać mam świadomość swojego stanu, co wg wspomnianego psychologa jest kolejnym argumentem za tym, że nie mam depresji. Proszę od odpowiedź na pytanie co to za choroba lub zaburzenie i czy wymaga terapii lub konsultacji jednorazowej osobistej z psychologiem. Z góry dziękuję za odpowiedź. Z wyrazami szacunku,

Szymon

Panie Szymonie,

Problem, który Pan opisuje jest złożony, ale w pewnym sensie typowy dla osób dorastających. Młodym ludziom coraz częściej towarzyszy lęk przed dorosłością, czyli tak naprawdę, przed samodzielnością. Odpowiedzialność za podejmowane decyzje i dojrzałe kierowanie życiem, które do tej pory należało do roli często nadopiekuńczych rodziców sprawia, że odsuwamy od siebie moment usamodzielnienia.

Konsekwencją tego zjawiska jest kryzys tożsamości. W świecie pełnym oczekiwań, którym niejednokrotnie nie jest łatwo sprostać, zapominamy o tym Kim jesteśmy – co lubimy, czym chcielibyśmy się zajmować gdyby to od nas zależało, jakie są nasze potrzeby. Młodym ludziom trudno jest znaleźć złoty środek na realizację siebie przy jednoczesnym nadążaniu za światem. Czytając list, odebrałam wrażenie, że jest Pan pogubiony, rozdarty pomiędzy własnymi pragnieniami a społecznymi oczekiwaniami o niezależności ekonomicznej, uczuciowej i światopoglądowej. Odpowiedzialność kojarzy się Panu z powagą, nudą oraz końcem czerpania radości z życia.

Drugi aspekt opisywanego problemu dotyczy niskiego poczucia własnej wartości, braku wiary w siebie, co jest typowe dla osób bojących się przyszłości. Towarzyszące Panu myśli o byciu niewystarczająco dobrym, aby poradzić sobie w życiu, wywołują lęk, z którym nie umie Pan sobie poradzić. Konsekwencją tego jest zapewne obniżony nastrój.

Pana niechęć wobec dorosłości może również wynikać z nierozwiązanych konfliktów w rozwoju psychospołecznym. Lęk przed dorosłością może spowodować chęć “bycia zaopiekowanym”, co sprawi, że Pana własny obraz siebie będzie niestabilny, ponieważ zależny od opinii innych osób. Zachęcam do refleksji nad sobą oraz do spotkania z psychoterapeutą, z którym Pan porozmawia o swoich lękach i niepokojach.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Skąd się biorą nasze kompleksy Sensity.pl

Skąd się biorą nasze kompleksy?

Kompleksy są wytworem naszej psychiki

Problem polega na zaburzonym sposobie myślenia na swój temat. Do pewnych cech naszego wyglądu, charakteru przywiązujemy dużą wagę i nadajemy im olbrzymie znaczenie, dlatego często czujemy się beznadziejni, niepotrzebni, brzydcy, pozbawieni poczucia własnej wartości… W ten sposób budujemy swoją niskią samoocenę. Kompleksy najczęściej dotyczą: wyglądu, urody, pozycji społecznej, stanu portfela, braku pewnych zdolności lub umiejętności.

Aby móc ujrzeć siebie w innym świetle, aby wykształcić postawę wiary, zaufania i szacunku do samego siebie ważna jest praca nad sobą oraz własnym obrazem siebie. Nie chodzi o to, aby tę lub inną cechę zmienić, gdyż na pewne rzeczy nie mamy wpływu, ale by zmienić jej znaczenie dla siebie – mamy wpływ np. jaką wagę nadajemy określonym opiniom, cechom, atrybutom. 

Skąd się biorą nasze kompleksy?

Za powstawanie naszych kompleksów chciałoby się zrzucić winę na przykład na nierealne kanony piękna szerzone przez media. Przecież 100% społeczeństwa nie może spełniać tych samych wymogów, ponieważ nie jesteśmy produkowanymi taśmowo Lalkami Barbie. I chyba nie chcielibyśmy być?

Kompleksy/ niska samoocena z reguły zaczynają się dużo wcześniej, przed naszą świadomością kanonów mody. Same kanony piękna nie są winne, lecz sposób w jaki do nich podchodzimy oraz jak odnosimy je do siebie. Najgłębiej siedzące w nas kompleksy zakorzeniły się już w dzieciństwie i zakorzenili je w nas inni.

Jak wygląda droga ich powstawania?

Pewność siebie, samoocena, poczucie własnej wartości wiążą się z naszą historią, z tym jak komunikowano się z nami oraz z naszą własną aktywnością, czyli tym jak myślimy o sobie, naszymi przekonaniami, uczuciami, czy wartościami:

1. Dzieciństwo, przedszkole, szkoła – etykiety, oceny, wyśmiewanie

Dzieci nie mają hamulców, często osądzają po wyglądzie tych, którzy w jakiś sposób się wyróżniają np. dzieci otyłe, noszące okulary, rude, piegowate, niskie, wysokie. Jeśli chcą kogoś wykluczyć pokazują palcami, wyśmiewają, obgadują i przyklejają tak zwane łatki (etykiety, których ciężko jest się pozbyć) np. kujon, głupek. Kompleksy z tego okresu są najtrwalsze. Doświadczenie otwartego wyśmiewania ma duży wpływ na kształtowanie się samooceny.

2. Rodzina, rodzice – warunkowa akceptacja, naśladowanie zachowań, wygórowane wymagania

To, co sprzyja poczuciu pewności siebie to poczucie bezpieczeństwa w domu oraz bezwarunkowa miłość rodziców. Uczymy się akceptować siebie w sposób bezwarunkowy za niepowtarzalność i unikalność. Gdy w naszej rodzinie tego nie doświadczymy, to wykształca się warunkowa akceptacja zależna od atrakcyjności fizycznej i sukcesów. Co skutkuje tym, że gdy nastąpi zmiana sytuacji (porażka, utrata urody, itp.), odbieramy sobie prawo do miłości własnej, a nasza konstrukcja poczucia własnej wartości zaczyna się chwiać.

To od rodziców w dużej mierze zależy, czy będziemy niewierzącym w siebie człowieczkiem, czy pewnym siebie obywatelem. Dzieci przede wszystkim uczą się przez modelowanie, czyli obserwację, naśladowanie zachowań. Warto się zastanowić, jakie komunikaty przekazują dorośli dzieciom: Jak mąż zwraca się do żony i na odwrót? Jakie normy występują w domu? Co jest dopuszczalne, a czego się kategorycznie zabrania?

Dodatkowo, to, co obniża wiarę we własne możliwości, to wygórowane wymagania rodziców – ich częste niezadowolenie, oczekiwania wobec wyników w nauce bądź w sporcie, które są niemożliwe do osiągnięcia dla dziecka. Równocześnie w takich sytuacjach to, co często słyszymy, to porównywania do innych, lepszych dzieci, rodzeństwa, kuzynów, koleżanek. Zdanie, które skutecznie odbiera pewność siebie dziecku to: „Tylko 4? A Kasia pewnie jak zwykle dostała 5…”.

3. Okres dojrzewania – kopalnia kompleksów

Będąc nastolatkiem sami zaczynamy się porównywać (wcześniej robili to zamiast nas inni, więc się nauczyliśmy), interesować się kanonami piękna oraz do nich dążyć. Jednocześnie burza hormonów podwyższa rangę każdego problemu i sama czasem coś dorzuci np. trądzik. To także jest czas, kiedy nasze ciało zaczyna się zmieniać, nie idąc zawsze w kierunku, w którym byśmy chcieli (m.in. mania chudości). Pojawiają się także pierwsza miłość i pierwsze rozczarowania.

4. Dorosłość – ciągłe porównywanie siebie do innych

Obserwujemy wszystko i wszystkich, dostrzegamy sukcesy innych. Dla jednych jest to podstawą nauki, motywuje do dążenia do celu, jednak drudzy widząc urodę, sukcesy innych czują, że nigdy im nie dorównają, a stąd już prosta droga do kompleksów…

Jaki wpływ mają kompleksy na funkcjonowanie człowieka? Ogromny!

Z kompleksami trzeba walczyć, eliminować je! Raz wytworzony kompleks zaczyna powoli kiełkować, przejmować nad nami kontrolę. Przestajemy czuć się dobrze w swoim ciele, czy nawet w swoim towarzystwie. Jesteśmy niezadowoleni i krytyczni względem siebie. Dostrzegamy tylko minusy. Kompleksy skutecznie utrudniają nam życie, hamują inicjatywy i działania z naszej strony: „bo pewnie to, co myślę jest bezwartościowe”. Powodują, że tak bardzo przejmujemy się opiniami innych, że z obawy przed wyśmianiem nawet nie zgłaszamy naszych pomysłów w grupie.

Zakompleksieni ludzie stoją z boku, nie wierzą w komplementy, sukcesy przypisują szczęściu, a porażki swojej nieudaczności. Są bardzo surowi oraz niesprawiedliwi dla siebie. Kompleksy wpływają również bardzo destruktywnie na życie społeczne – trudno jest nawiązywać nowe znajomości, przezwyciężyć nieśmiałość, zwłaszcza względem płci przeciwnej.

W kolejnym artykule Jak pozbyć się kompleksów: jak budować motywację do pracy nad sobą? opisałam wskazówki, jak zacząć pracę nad sobą, aby pozbyć się kompleksów.

 

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak radzić sobie z nadmierną wrażliwością i emocjonalnością Sensity.pl

Jak radzić sobie z nadmierną wrażliwością i emocjonalnością?

Witam. Mam pewien problem sama ze sobą. Otóż jestem zbyt wrażliwą osobą. Byłam taka od dziecka. Płakałam, zamiast powiedzieć co mnie boli, nie potrafiłam rozmawiać szczerze bez płaczu. Wzruszało mnie wszystko. Lecz teraz w dorosłym życiu bardzo mi to przeszkadza. Jak stać się mniej emocjonalnym? W mojej rodzinie zawsze byłam czarną owcą. Rodzice wciąż powtarzali między sobą, że wszystko robię źle. I wtedy płakałam. Gdy mamie lub tacie działa się jakaś krzywda, również płakałam, bo bardzo nie chciałam by cierpieli. Moje skrajne uczucia bardzo przeszkadzają mi w życiu codziennym. Jak się tego pozbyć?

Aleksandra

Pani Aleksandro,

każdy z nas ma inny poziom wrażliwości. Za te różnice odpowiedzialne są po części geny, a po części środowisko – w pierwszej kolejności bliscy, którzy nas wychowywali, w drugiej koledzy, koleżanki i środowisko, w którym wzrastaliśmy.  O ile genów zmienić nie możemy, o tyle możemy wpływać na nasz sposób myślenia i zachowania, który został nabyty.

Wysoki poziom wrażliwości sam w sobie nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie, pozwala lepiej rozumieć innych ludzi. Większość najsławniejszych pisarzy, malarzy, muzyków cechowała ponad przeciętna wrażliwość.

Oczywiście, zgadzam się z tym, że emocje, nad którymi nie mamy kontroli potrafią wyniszczać zarówno nas, jak i nasze otoczenie. Jednak, z Pani opisu wnioskuję, że problem nie leży wcale w nadmiernej emocjonalności, tylko w lęku, który się za nią kryje i braku konstruktywnych strategii konfrontowania się z sytuacjami stresującymi. Napisała Pani, że : “Rodzice wciąż powtarzali między sobą, że wszystko robię źle”. Taki przekaz mógł mieć znaczący wpływ na Pani własne przekonania na swój temat oraz na Pani poczucie własnej wartości. Z kolei przekonanie, o tym, że wszystko robię źle, nie pomaga w stawianiu czoła problemom. Przeciwnie, powoduje poczucie bezsilności, w konsekwencji lęk i wycofanie. Tutaj błędne koło się zamyka. Jeśli “do niczego się nie nadaję”, to mogę tylko płakać.  A gdyby tak zmienić to przekonanie na przykład na: “Jestem zaradna, skuteczna i silna”, czy lęk i płacz miałyby nadal rację bytu? :-)

Myślę, że jeśli przekształci Pani negatywne przekonania na własny temat, na bardziej konstruktywne i nauczy się lepszych strategii radzenia sobie ze stresem, ta wrodzona wrażliwość stanie się Pani atutem, już nie słabością. Przy współpracy z mądrym psychoterapeutą, szybciutko upora się Pani z problemem. Tylko nie ma co zwlekać z rozpoczęciem terapii, bo im dłużej trwa Pani w zniekształconych przekonaniach, tym bardziej się one usztywniają i tym trudniej je zmienić.

 

Marta Mauer-Włodarczak - psychoterapeuta par

Marta Mauer-Włodarczak jest właścicielem poradni Sensity.pl, w której prowadzi terapię par i małżeństw, a także konsultacje dotyczące problemów wychowawczych. Czytaj więcej…

Poczuć się lepiej ze swoim wyglądem Sensity.pl

10 sposobów, aby poczuć się lepiej ze swoim wyglądem

Jak mamy sobie poradzić w czasach, w których media kładą tak silny nacisk na wygląd? W wielu przypadkach niezadowolenie odnoście wyglądu dominuje nad innymi aspektami naszego poczucia własnej wartości. Proces starzenia się staje się coraz trudniejszy, gdyż według powszechnej opinii z każdym rokiem nasza uroda zanika. Jak nie dać się zwariować i walczyć o swoje poczucie wartości? Poniżej przestawiamy kilka praktycznych sposobów, aby poczuć się lepiej samemu ze sobą.

1. Porzuć zdefiniowane przez media ideały piękna

Może nie uda Ci się zmienić tego, co współczesne społeczeństwo postrzega za atrakcyjne, lecz na pewno uda Ci się zmienić swoją definicję piękna! Zamiast skupiać się na rzucających się w oczy kolorowych reklamach, zwróć uwagę, jak wiele piękna można odnaleźć w prawdziwych ludziach, którzy otaczają Cię na co dzień.

2. Definiuj siebie poprzez inne aspekty niż wygląd

Skup się na tym, co w sobie lubisz. Oceniając siebie weź pod uwagę swoje umiejętności, osobowość, relacje, które tworzysz oraz perspektywy, jakie masz przed sobą… i pamiętaj, że są to rzeczy, które zawsze możesz poprawić.

3. Uśmiechaj się

To może wydawać się banalne, lecz ludzie lubią tych, którzy się uśmiechają. Za tym, żeby się więcej uśmiechać przemawiają wyniki badań. Według nich uśmiechanie się może faktycznie poprawić Twój nastrój.

4. Prowadź zdrowy tryb życia

Zamiast skupiać się na tym, że Twoja sylwetka nie jest idealna, to zwracaj więcej uwagi na to, jak funkcjonuje Twoje ciało. Ćwiczenia i zdrowa dieta przyczynią się do polepszenia Twojego samopoczucia. Pamiętaj, że zdrowy tryb życia prowadzisz dla samej/samego siebie, a nie po to, by wyglądać jak model/ka.

5. Nie panikuj, gdy uznasz, że źle wyglądasz

Lęk oraz stres, które odczuwasz, kiedy myślisz, że źle wyglądasz mają rzeczywisty wpływ na Ciebie. To bardzo prawdopodobne, że ich zewnętrze oznaki sprawią, że Twój wygląd będzie wydawał Ci się mniej atrakcyjny, niż jest faktycznie.

6. Nie kontroluj się co chwilę

Przestań co chwilę kontrolować swój wygląd – unikaj zerkania ukradkiem w lusterko lub przeglądania się w witrynie każdego sklepu, który mijasz. Zamiast tego skupiaj więcej uwagi na tym, jak się czujesz.

7. Zaryzykuj dzień bez makijażu

Spróbuj przez dzień lub dwa nie nosić makijażu. Być może okaże się, że Twoja skóra wygląda lepiej, gdy ma szansę oddychać. A może po prostu Ty poczujesz się lepiej, gdy Twoje rzęsy nie będą obciążone tuszem.

8. Wybieraj ubrania, które są wygodne

Pamiętaj, że to, co aktualnie modne, nie każdemu pasuje. Wybieraj więc ubrania, w których czujesz się swobodnie. Podobnie jak z makijażem, pozwól sobie na dzień lub kilka dni odpoczynku. Zrezygnuj z najnowszych trendów, a skup się na tym, co lubisz.

9. Poproś bliskich o opinię

Może uważasz, że masz za duży nos albo zbyt odstające uszy? Zapytaj bliskich o opinię. Pewne rzeczy, które przeszkadzają Ci w Twojej urodzie, mogą być dla innych tym, co postrzegają za najbardziej ujmujące. A może nawet popierają pomysł, że nie jest Ci potrzebny makijaż, aby dobrze wyglądać? Przekonaj się.

10. Pogódź się z tym, że się starzejesz

Nieustanne porównywanie się z celebrytami lub z ludźmi, którzy są młodsi od Ciebie, wypływa negatywnie na Twoje poczucie własnej wartości. Pamiętaj, że większość z nas nie może sobie pozwolić na luksusowe zabiegi. Nie ominie nas proces starzenia się. Trzeba to zaakceptować.

Pracując z taką listą powinnaś/pownienieś dotrzeć do miejsca, w którym możesz zdefiniować siebie na nowych warunkach. Pozwól sobie poczuć się lepiej sama ze sobą.

——–

Tekst opracowała Agata Baca

*na podstawie artykułu: Susan Krauss Whitbourne, psychologytoday

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Byłam wykorzystywana seksualnie jako dziecko Sensity.pl

Byłam wykorzystywana seksualnie jako dziecko. Czy moje dzisiejsze problemy mogą być z tym związane?

Czuję się dziwnie, że byłam molestowana, ale, że sama naprawdę tego chciałam. Było to dla mnie po prostu przyjemne…

Jako 7-letnie dziecko przeżywałam rozwód rodziców. Rozwód pozwolił im zapomnieć o mnie, gdy ja ich potrzebowałam. Z ojcem nie utrzymuję kontaktu do dziś.

Była wykorzystywana seksualnie

Opiekował się mną często mój brat stryjeczny. Jako chłopak dorastający podczas swojej masturbacji, masturbował również mnie. Dla mnie, dla dziecka było to po prostu przyjemne – jak przytulanie. Przychodził do mnie, gdy nikogo nie było. Miałam dotykać jego genitaliów. Robił to tak, żebym to ja sama chciała. Coś typu – “no spróbuj, dotknij go”. Dotykał również mnie w miejscach intymnych okrężnymi ruchami.

Jednocześnie mam z nim mnóstwo dobrych wspomnień. Grał ze mną w piłkę, bawił się ze mną. Nie mam do niego urazy. Był tylko głupim nastolatkiem. Długo go unikałam. Teraz udaję przy nim, że tego nie pamiętam, ponieważ muszę go widywać niestety. Ale nie czuje się ofiarą, jak inni skrzywdzeni poprzez molestowanie. Wręcz przeciwnie – ja czekałam na niego. Czekałam kiedy on znowu do mnie przyjdzie, mimo że było mi strasznie wstyd przed wszystkimi. Cały czas się bałam, że ktoś się dowie, ponieważ wiedziałam, że to jest złe.

Czy te wydarzenia wpłynęły na moją pewność siebie?

Nigdy swoich zachowań obecnie nie tłumaczyłam tymi przeżyciami. Mam przecież udany związek od 7 lat. Ale jednak wydaje mi się, że jakaś trauma zawsze zostaje. Rodzina była ze mnie dumna jak radziłam sobie w szkole, na studiach. Wszyscy mi mówią, że jestem zdolna, inteligentna, ładna. A ja nie potrafię wysłać CV, bo wiem, że jestem do niczego i wiem, że i tak nikt mnie nie zechce do pracy. Nie mówiąc już o rozmowie kwalifikacyjnej. Wiem, że i tak nikt mnie nie zatrudni. Ten brak pewności siebie może wynikać z tych doświadczeń?

Odpowiedź psychologa

Pani Amando,

z Pani listu wynika, że w czasie dzieciństwa doświadczyła Pani wydarzeń traumatycznych związanych nie tylko z aktami nadużycia o charakterze seksualnym ze strony kuzyna, ale także z rozwodem rodziców. Mogę się tylko domyślać, że rozwód, a pewnie także czas przed rozwodem był trudny i odbywał się w mało sprzyjającej atmosferze.

Kilku letnie dziecko, którym wówczas Pani była z pewnością cierpiało z powodu chaosu, odrzucenia i braku wsparcia. Tak przynajmniej rozumiem Pani stwierdzenie, że rozwód pozwolił rodzicom o Pani zapomnieć. Wyobrażam sobie, że mała dziewczynka, która ma poczucie, że rodzice o niej nie pamiętają, czuje się totalnie zagubiona i bezradna.

Dlatego nie dziwą mnie mieszane uczucia jakie żywi Pani do kuzyna, który miał się Panią opiekować. Wydaje się, że w owym czasie dał on Pani pewien rodzaj zainteresowania, którego Pani bardzo potrzebowała. Fakt, że jako nastoletni chłopak wykorzystał dla zaspokojenia własnych fantazji i potrzeb erotycznych kilkuletnie dziecko jest oczywiście nieakceptowalne, ale to On nie Pani ma powody do wstydu. Pani była wówczas tylko bezradnym dzieckiem, w dodatku w bardzo trudnej sytuacji , a świadomość, że „robi się coś złego” mając siedem lat naprawdę nie powoduje, że dziecko jest odpowiedzialne za tego typu wydarzenia.

Molestowanie zostawia traumatyczne ślady w psychice

Często w wyniku molestowania, zwłaszcza jeśli jest ono połączone z atmosferą wstydliwej tajemnicy w psychice powstają traumatyczne ślady, które są podstawą do tworzenia się pewnego rodzaju tendencji do potępiania siebie. W dorosłym życiu taka osoba może mieć skłonność do myślenia o sobie jako o kimś złym, zasługującym na złe traktowanie, często oskarża siebie, ma skłonność do negatywnych wyobrażeń na własny temat.

Trudności, o których Pani wspomina mogą dodatkowo wynikać z doświadczenia odrzucenia, czy braku poczucia bezpieczeństwa ze strony rodziców, np. w sytuacji około rozwodowej, jestem skłonna myśleć, że faktycznie w Pani przypadku tak było skoro do dzisiaj nie utrzymuje Pani kontaktu z ojcem. Dziecko, które czuje się odrzucone, pominięte doświadcza samotności i lęku. Jego potrzeba akceptacji i bezpieczeństwa jest frustrowana. W umyśle dziecka powstaje przekonanie, że na nic lepszego nie zasługuje. Osoby takie dorastają w poczuciu niższej wartości i braku sensu różnych działań jak choćby wysyłanie CV – „bo i tak nikt mnie nie zatrudni”.

Gdzie szukać wsparcia?

Chce jednak Panią zapewnić, że trudności te są możliwe do pokonania w czasie pracy terapeutycznej. Jest możliwość „przepracowania” śladów minionych doświadczeń w taki sposób, by nie wpływały one destrukcyjnie na Pani życie i stosunek do samej siebie.

Skutecznie pomagamy osobom, które doświadczyły traumatycznych wydarzeń. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

ludzie silni psychicznie Sensity.pl

13 rzeczy, których NIE ROBIĄ ludzie silni psychicznie

Ludzie silni psychicznie mają zdrowe nawyki. Potrafią poradzić sobie z emocjami i zapanować nad swoim zachowaniem, dzięki czemu łatwiej im odnieść życiowy sukces. Poniżej przedstawiamy 13 wskazówek, czyli krótki zbiór zachowań, których powinieneś unikać, jeśli chcesz być człowiekiem silnym psychicznie.

1. Nie trać czasu na użalanie się nad sobą

Nie siedź bezczynnie użalając się nad swoją sytuacją życiową. Niestety wszyscy musimy pogodzić się z tym, że życie nie zawsze jest tak łatwe i sprawiedliwe, jak chcielibyśmy je widzieć. Zamiast narzekać, pamiętaj, że odpowiedzialność za Twoje szczęście leży tylko w Twoich rękach.

2. Nie pozwól innym sprawować kontroli nad Twoimi uczuciami

Nie pozwól innym przejąć władzy nad Twoimi uczuciami. Jeśli szef sprawia, że przez niego czujesz się źle, to zrób coś z tym. To właśnie Ty powinieneś kontrolować swoje uczucia i podejmować decyzje, w jaki sposób zareagujesz.

3. Nie bój się zmian

Ludzie silni psychicznie rozumieją, że zmiany są nieuniknione. Nie obawiają się. Są elastyczni, potrafią się dostosować i wierzą w swoje możliwości.

4. Nie trać energii na rzeczy, które nie zależą od Ciebie

Nie wszystko możesz kontrolować. Przestań narzekać na ruch uliczny, na korki po drodze do pracy, nie złość się na zgubiony bagaż. Zamiast tego skup się na tym, co zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

5. Nie staraj się zadowolić wszystkich

Niestety nie uda Ci się zadowolić wszystkich wokół. Nie bój się odmówić, gdy jest to konieczne. Staraj się być uprzejmy i sprawiedliwy, nawet gdy druga osoba będzie zdenerwowana Twoją decyzją.

6. Nie bój się podejmować ryzyka

Oczywiście nie podejmuj ryzyka lekkomyślnie, lecz najpierw się zastanów nad sytuacją. Zrób bilans zysków i strat. Jeśli ryzyko jest dobrze skalkulowane, to nie wahaj się podjąć działania.

7. Nie rozpamiętuj negatywnych wydarzeń

Ludzie silni psychicznie doceniają przeszłość i rzeczy, których się nauczyli. Nie przeżywają wciąż na nowo złych doświadczeń, które ich spotkały. Zamiast tego, że żyją w teraźniejszości i snują plany na przyszłość.

8. Nie popełniaj tych samych błędów

Nie powtarzaj w koło tych samych błędów. Ponoś odpowiedzialność i ucz się na swoich porażkach. Pamiętaj, że nauczy Cię to podejmowania lepszych decyzji w przyszłości.

9. Nie bądź zazdrosny o sukcesy innych

Naucz się doceniać i świętować sukcesy innych ludzi. Nie czuj się zazdrosny o to, że byli w czymś lepsi od Ciebie. Pamiętaj, że sukces przychodzi z ciężkiej pracy, więc bądź gotów do pracy na własny sukces.

10. Nie poddawaj się po pierwszym niepowodzeniu

Porażka nie jest powodem, by zrezygnować. Zamiast tego potraktuj niepowodzenie jako okazję do przemyślenia i w końcu do poprawy. Próbuj, nie poddawaj się, dopóki nie osiągniesz zamierzonego celu.

11. Nie bój się samotności

Ludzie silnie psychicznie nie boją się samotnego spędzania czasu. Nie są uzależnieni od towarzystwa innych. Nie boją się być sam na sam ze swoimi myślami oraz nie unikają ciszy.

12. Nie oczekuj, że świat jest Ci coś winny

Jeśli myślisz, że inni muszą się Tobą zajmować, że wiecznie zasługujesz na uwagę i że świat jest Ci coś winny, to niestety jesteś w błędzie. Nic w życiu nie przychodzi samo. Zamiast tego, szukaj możliwości i rozwijaj się adekwatnie od własnych zasług i osiągnięć.

13. Nie oczekuj natychmiastowych rezultatów

Nie ma znaczenia czy pracujesz nad poprawą zdrowia, swojej kondycji, czy rozkręcasz nowy biznes, nie oczekuj natychmiastowych rezultatów. Zrozum, że prawdziwa zmiana wymaga czasu.

——

Tekst opracowała Agata Baca

*na podstawie artykułu: 13 things mentally strong people don’t do, themindunleashed.org

 

Skutecznie pomagamy w walce z niskim poczuciem własnej wartości. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

O poczuciu własnej wartości słów kilka Sensity.pl

O poczuciu własnej wartości słów kilka

Czym jest poczucie własnej wartości?

Poczucie własnej wartości mówi człowiekowi o postawie wobec samego siebie:

  • Co ja właściwie o sobie myślę?
  • Jak się postrzegam?
  • Jaki jestem?
  • Czy siebie lubię, czy nie?
  • W jaki sposób siebie traktuję?

Jedna z pierwszych naukowych definicji tego pojęcia została zaproponowana przez Williama Jamesa pod koniec XIX wieku. Odwołując się do niej, można powiedzieć, że poczucie własnej wartości to poczucie pewności siebie, które wypływa ze stosunku naszych sukcesów do aspiracji.

Jaki wpływ na nasze życie ma poczucie własnej wartości?

Poczucie własnej wartości może być zaniżone, zawyżone i adekwatne. Osoby o zbyt niskim poczuciu własnej wartości mogą odczuwać duży dyskomfort, często mogą odczuwać smutek, niepokój, zmartwienie. Może im się wydawać, że niewystarczającą ilość rzeczy wykonują w stopniu zadowalającym ich samych, zarówno jak i innych. Ich samoocena bywa marna.

Z kolei, ludzie o zbyt wysokim poczuciu własnej wartości mają tendencję do przekraczania granic innych osób, agresji, „bufonowatości”. Bywają trudni we współżyciu, we współpracy.

Od czego zależy poczucie własnej wartości?

Można powiedzieć, że własna wartość człowieka zależy generalnie mówiąc od jego samooceny. Na globalną, całkowitą samoocenę człowieka składa się suma cząstkowych ocen własnego postępowania, własnych cech, własnych osiągnięć w różnych dziecinach i w różnych obszarach życia. Istotny wydaje się fakt, że doświadczanie własnej wartości, budowanie samooceny jest procesem, który zaczął się w chwili narodzin i trwa każdego dnia. Wpływa na nią przede wszystkim środowisko, w którym człowiek wzrasta i żyje, począwszy od rodziców, rodziny, poprzez znajomych i przyjaciół, na miejscu pracy kończąc. Należy jednak zaznaczyć, że człowiek posiada wartość uniwersalną niezależną od nikogo. Czasem wartość ta bywa zasłonięta, zakurzona i trudno ją zauważyć, eksponować.

Jak podnieść samoocenę?

Podobnie jak budowanie samooceny jest procesem, tak również zbudowanie adekwatnej samooceny nie jest wydarzeniem gwałtownym. Wymaga ono czasu i wysiłku, jednakże jest możliwe. Można więc powiedzieć, że kluczem do sukcesu jest poczucie potrzeby zmiany i jej realizacja w określonym przez siebie kierunku.

Do wzrostu samooceny, a tym samym wzrostu poczucia własnej wartości przyczynia się aktywność w uczeniu się, w poznawaniu świata i siebie, a co za tym idzie również dążenie do większej świadomości siebie, swoich myśli, emocji, wartości, potrzeb. Określenie swoich  potrzeb, wartości daje poczucie kontroli nad własnym życiem oraz pozwala na życie w zgodzie z samym sobą, z własnymi priorytetami. Istotnym elementem jest również konsekwencja w dbaniu o siebie, o zaspakajanie swoich potrzeb w taki sposób, by ani granice własne, ani innych osób nie zostały przekroczone.

Autor: Agnieszka Lorek-Groniewska

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.