Lęk przed bliskością – skąd się bierze i jak sobie z nim poradzić?

Lęk przed bliskością – skąd się bierze i jak sobie z nim poradzić?

W gabinecie psychoterapeutycznym spotykam się dość często z problemem lęku przed bliskością u pacjentów. Bardzo rzadko natomiast jest to problem widoczny „gołym okiem”, uświadomiony.

Porównując to do cebuli i jej wielu warstw – łupinką jest objaw np. „nie wiem dlaczego nie umiem się zaangażować w relację?”, natomiast lęk przed bliskością będzie skryty głęboko w kolejnych warstwach owej cebuli. Pozostając przy tym porównaniu, postaram się w niniejszym artykule przyjrzeć powodom pojawienia się lęku przed bliskością oraz sposobom poradzenia sobie z nim.

Czym jest bliskość emocjonalna?

Bliskość emocjonalną możemy rozumieć jako zdolność do prawdziwego i autentycznego „bycia sobą” w relacji z drugą osobą, odsłanianie siebie w kontakcie z drugą osobą.

Bliskość na poziomie emocjonalnym dotyczy otwartości w stosunku do drugiej osoby do mówienia o swoich uczuciach, przeżyciach, oraz pragnieniach i potrzebach.

Style przywiązania – co to takiego?

W 1972 r. Mary Ainsworth i Sylvia Bel przeprowadziły badania dotyczące obserwacji matek i ich dzieci, od urodzenia do 54 tygodnia życia niemowlęcia. Obserwacje te wykazały, że dzieci matek, które były wrażliwe na sygnały wysyłane przez dzieci, szybko reagowały na płacz niemowląt – w kolejnych miesiącach płakały mniej.

Na bazie tych obserwacji zaczęto zwracać uwagę na tzw. bezpieczny, ufny styl przywiązania niemowląt do matek.

Więź, która jest bezpieczna i ufna, wiąże się z doświadczeniem przez dziecko poczucia bezpieczeństwa. Źródłem bezpieczeństwa na etapie niemowlęctwa jest dostępność matki, jej przewidywalność i reagowanie na potrzeby dziecka.

Już w latach 40-tych XXw. John Bowlby prowadził badania odnośnie przywiązania. Wg Bowlby’ego przywiązanie to trwała więź między ludźmi. Styl przywiązania można obserwować już we wczesnym dzieciństwie, określa on przebieg rozwoju jednostki w kontekście jego całego życia. Przywiązanie i style przywiązania to w teorii Bowlby’ego pewna forma zachowania która prowadzi osobę do osiągnięcia czy też bliskości z inną wyróżnioną i preferowaną jednostką. Obiekt, wobec którego kierowana jest uwaga, jawi się jako silniejszy i mądrzejszy.

Trzy style przywiązania

Mary Ainsworth, która współpracowała z J. Bowlby wyróżniła trzy style przywiązania:

  • Bezpieczny styl przywiązania

Tworzy się, kiedy obiekt przywiązania odpowiada na potrzeby dziecka, jest responsywny, jest „bezpieczną przystanią”. Jest osobą, która jest dostępna zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Dziecko z kolei bezpiecznie przywiązane poszukuje w kontaktu z obiektem, garnie się do jego bliskości. W dziecku kształtuje się poczucie, że zaspokajanie jego potrzeb jest ważne, że zasługuje na uwagę i miłość.

  • Unikający styl przywiązania

Kształtuje się, kiedy w trudnych sytuacjach dla dziecka obiekt niej jest dostępny (emocjonalnie lub fizycznie), by ukoić dziecko. W konsekwencji dziecko unika obiektu przywiązania w sytuacjach trudnych, ponieważ nosi w sobie przekonanie, że i tak nie znajdzie w nim ukojenia.

  • Lękowo-ambiwalentny styl przywiązania

Kształtuje się, kiedy dziecko nie ma żadnej pewności co do dostępności obiektu przywiązania. Obiekt jest niestabilny – pojawia się i znika. To powoduje pojawianie się u dziecka złości i silnego lęku przed rozstaniem z obiektem przywiązania. W sytuacji zagrożenia dziecko reprezentuje sprzeczne zachowania – jednocześnie odrzuca obiekt przywiązania i szuka z nim kontaktu.

Lęk przed bliskością – czym się objawia?

O lęku przed bliskością będziemy mówić wtedy, kiedy w rozwoju dziecka widoczny będzie pozabezpieczny styl przywiązania.

W dorosłym życiu osoby z takim doświadczeniem przeżywają duży dyskomfort w bliskiej relacji bądź w ogóle w sytuacji bliskości.

Unikają zależności i zaangażowania, są raczej zdystansowani. Ich kontakty są budowane na wspólnych sprawach, a nie na zaangażowaniu.

Lęk przed bliskością w relacjach przejawia się między innymi:

  • Utrzymywaniem tylko krótkich lub powierzchownych relacji.
  • Perfekcjonizmem – podłożem lęku przed bliskością często jest przekonanie, że dana osoba nie zasługuje na bezwarunkową miłość i wsparcie. Zgodnie z tym podejmuje działania, którymi „zapracowuje” sobie na miłość. Dąży do doskonałości, przeżywa ogromne niezadowolenie z siebie w sytuacji popełnienia błędu.
  • Problemem z komunikowaniem wprost swoich potrzeb i stawianiem granic.
  • Regulowaniem emocji za pomocą substancji psychoaktywnych.
  • Doprowadzaniem do działań, które mają potwierdzić to, jak myślę – osoby, które doświadczyły krzywdy, przemocy ze strony innych czują, że nie mogą w pełni zaufać innym.

Selektywnie mogą wyłapywać różne informacje, które będą im potwierdzały to w co wierzą, co często przekłada się na bycie podejrzliwym lub oskarżającym w stosunku do partnera. W konsekwencji doprowadza do pogorszenia albo zakończenia relacji.

Jak sobie poradzić z tym problemem?

Lęk przed bliskością pomimo tego, że może prezentować się w podobnych sposobach radzenia sobie z nim, u każdej osoby może mieć inną przyczynę powstania.

Trudno jest samodzielnie znaleźć odpowiedź na pojawiające się sygnały w życiu dorosłym, które mogłyby wskazywać na występowanie lęku przed bliskością. Dlatego pomoc specjalisty i rozpoczęcie psychoterapii mogą dać szansę na budowanie głębokich i satysfakcjonujących relacji.

W trakcie pracy terapeutycznej pracuje się nad:

  1. Zauważeniem, co jest twoim problemem. Jeśli spróbujesz rozpoznać swoje uczucia i je zauważyć daje to szanse na to, że możesz zacząć je zmieniać.
  2. Uznaniem, że to co czujesz jest ważne.
  3. Zbieraniem nowych doświadczeń – nie unikaj kontaktów z innymi. Dzięki nim masz szansę sprawdzać i weryfikować swoje przekonania na temat ludzi, związków czy świata.
  4. Dawaniem sobie zrozumienia i współczucia. Coś, co było budowane przez wiele lat według konkretnego wzorca trudno zmienić od razu. I jest to zupełnie normalne i naturalne, że wymaga czasu, żeby nauczyć się radzić sobie w inny sposób. Tak samo jest z lękiem i unikaniem bliskich relacji.

Prowadzimy terapię dla osób doświadczających różnych problemów lękowych. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mieszkanie z rodzicami po ślubie - czy można uniknąć konfliktów?

Mieszkanie z rodzicami po ślubie – czy można uniknąć konfliktów?

Wybór zamieszkania z rodzicami po ślubie budzi sporo kontrowersji, a zdania i doświadczenia w tym temacie są podzielone. Niemniej, czynniki takie jak zmieniająca się sytuacja ekonomiczna i mieszkaniowa, wpływają na to, iż wiele par mierzy się z podjęciem takiej decyzji.

Wówczas mogą pojawić się wątpliwości oraz pytania – czy powrót do domu rodzinnego (jednej ze stron, dla drugiej z kolei teściów) może być wolny od konfliktów? W tym przypadku powiedzenie „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” wydaje się być wyjątkowo właściwe, bowiem o tym jaki komfort będzie płynął ze wspólnego mieszkania, z pewnością zdecyduje to, z którą rodziną przyjdzie nam je dzielić. Warto zatem przyjrzeć się sytuacji z obu perspektyw, tak aby zobrazować ewentualne źródła konfliktów.

Wprowadzka do rodziców męża – jakie mogą być źródła konfliktów?

Jeśli młoda para planuje wprowadzić do ojca i matki ze strony męża, taki wariant zapewne będzie dla niego korzystniejszy, ponieważ jest już on przyzwyczajony do zasad i zwyczajów, które panują w jego domu. Równocześnie niewykluczonym jest pojawienie się niechlubnie osławionego konfliktu w relacji teściowa-synowa. Istnieje szansa, iż wydarzy się to w przypadku, kiedy wieloletnie schematy funkcjonowania nawet w najbardziej trywialnych sprawach, będą znacząco różnić się od tych w których dorastała żona. Spowoduje to poczucie presji, zagubienie, a prawdopodobnie nawet frustrację.

Stanowi to całkowicie zrozumiałą rzecz, gdyż każdy z nas dorastał w innym środowisku, dlatego próba dostosowania się do nowej rzeczywistości, do której przypuszczalnie będziemy mieć zastrzeżenia, okaże się nie lada wyzwaniem.

Takim przykładem może być podział obowiązków w gospodarstwie domowym. W tej kwestii szczególnie mogą uwidocznić się różnice pokoleniowe w sposobie prowadzenia domu. Tak zwany tradycyjny podział obowiązków, powszechny wśród części starszego pokolenia, stanowił będzie spory kontrast dla żony, która we własnej rodzinie praktykowała partnerskie podejście do tych spraw. Innym razem zbyt zażyła relacja matki z synem, czyli problem z tzw. odcięciem pępowiny, będzie poważną przeszkodą w budowaniu zdrowej relacji, kształtując pewnego rodzaju degradację żony do roli zwykłej współlokatorki.

Podobnych przykładów zapewne jest więcej, lecz pamiętajmy, że nie stanowią reguły. Dlatego też warto zawczasu zweryfikować czy panujące zasady w domu partnera nie będą dla kobiety zbyt dużym wyzwaniem. Powinniśmy od początku wkroczyć w sytuację z pełną świadomością co do panujących zwyczajów i norm.

Wprowadzka do rodziców żony-  jakie mogą być źródła konfliktów?

Oczywiście istnieje wiele innych, prawdopodobnych punktów zapalnych, które uwydatnić mogą się w odwrotnym położeniu. Jeśli miejscem zamieszkania zostanie dom rodziców małżonki, jej partner może mieć problemy z odnalezieniem swojego miejsca w takim samym stopniu.

Małżeństwo to przede wszystkim budowanie własnych wartości oraz wyodrębnianie się w nim, właściwych dla konkretnej pary, ról.

Jeśli więc teść, jako głowa rodziny w dalszym ciągu będzie stanowił jedyny i niepodważalny autorytet dla własnej córki, budowanie przez zięcia własnej autonomii stanie się niezwykle trudne. Będzie to raczej forma podporządkowania się zasadom panujące w goszczącym go domu. Analogicznie do wspomnianego powyżej przypadku, obie strony w różnych położeniach powinny zweryfikować wzajemne relacje oraz zastanowić się czy i jak nad nimi popracować.

Intymność fizyczna i uczuciowa – z jakimi trudnościami mierzy się para?

Kolejny jakże istotny aspekt to intymność – zarówno fizyczna, jak i uczuciowa. Potrzebuje ona odpowiedniej przestrzeni, która nie zawsze będzie szanowana w rodzinnym domu, bądź umożliwiana nie w takim stopniu jak byśmy tego chcieli.

Prywatność bywa często nieświadomie naruszana przez rodziców, co może skutkować oddaleniem się małżonków, bądź zaniechaniem okazywania czułości między parą. Przez wzgląd na to jak bardzo ważna jest to sfera w życiu, słusznym byłoby w takim przypadku z góry określić wyraźne granice, które będą minimum bliskości dla wspólnego pożycia.

Mieszkanie z rodzicami ma też swoje zalety

Z drugiej jednak strony, mieszkanie z rodzicami ma sporo zalet i nie musi oznaczać napiętych stosunków między parą o rodziną. Jeśli obydwoje z małżonków dojrzewało w podobnym środowisku, pod względem zasad i obowiązków, istnieje szansa, że dzielenie przestrzeni nie będzie stanowiło takiego kontrastu.

Są pary, które deklarują się jako usatysfakcjonowane z takiego stanu rzeczy, ponieważ komunikacja między nimi, a rodzicami jest na bardzo dobrym poziomie. Zdrowe relacje panujące w rodzinie to rzecz pożądana w takiej sytuacji. Dlatego czasem warto podjąć próbę i zweryfikować, czy taki układ będzie dla wszystkich wygodny i korzystny.

Uniknięcie wielu konfliktów będzie możliwe, ale na pewno nie oznacza, że uda nam się całkowicie ich uniknąć. Na sukces takiego przedsięwzięcia pracują wszyscy po równo – zarówno rodzice, jak i młodzi. Jest to na pewno duża sztuka kompromisów, dlatego warto uzbroić się w cierpliwość i otwartość na zmiany oraz rozmowy. Jak zwykle najważniejsza w tym przypadku jest komunikacja potrzeb oraz oczekiwań.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak na co dzień radzić sobie z lękiem społecznym?

Jak na co dzień radzić sobie z lękiem społecznym?

Z badań wynika, że lęk społeczny występuje u 7-9% osób. Lęk społeczny inaczej nazywany jest fobią społeczną. Fobia objawia się unikaniem spotkań towarzyskich, wystąpień publicznych a niekiedy również wychodzenia z domu. Dzieje się tak dlatego, że kontakty z innymi ludźmi, poza najbliższymi osobami, wywołują lęk, któremu towarzyszy duże skrępowanie.

O tym, w jaki sposób radzić sobie z lękiem społecznym odpowiem w dalszej części tekstu.

Czego obawia się osoba z lękiem społecznym?

Osoba doświadczająca lęku społecznego stale obawia się oceny swojego zachowania, na przykład, że zachowa się w kompromitujący sposób. W trakcie spotkań z innymi mało mówi, zakrywa twarz lub nie odzywa się wcale.

Może też unikać jedzenia z innymi osobami, obsługi maszyn (np. automatu z biletami, parkometru), rozmów przez telefon.

W trakcie kontaktu z innymi towarzyszą osobie zwykle różne, negatywne myśli: „źle wyglądam; będę wyglądać głupio; wszyscy na mnie patrzą; zauważą mój lęk; upuszczę coś i rozleję; jestem nudny; jestem niekompetentny; pomyślą, że jestem głupia; nie lubią mnie; będę bełkotać i mówić od rzeczy”. Często skutkuje to samotnością oraz funkcjonowaniem w trybie tzw. przetrwania znacznie poniżej swoich możliwości.

Na naszym blogu powstał też osobny wpis, który szerzej opisuje problem lęku społecznego: Fobia społeczna, czyli lęk społeczny – przyczyny, objawy, leczenie

Jak zatem poradzić sobie z lękiem społecznym na co dzień?

Psychoterapia zaburzeń lękowych

Największą skuteczność w leczeniu fobii społecznej ma terapia poznawczo-behawioralna. W trakcie spotkań z terapeutą istotne jest zdobycie wiedzy na temat tego czym jest lęk, a następnie rozpoznawanie i weryfikowanie myśli wywołujących lęk w sytuacjach społecznych oraz zaniechanie zachowań, które nasilają problem.

Terapeuta uczy pacjenta, jak zmienić zniekształcone wyobrażenia na temat własnej osoby oraz negatywnych skutków zachowania.

W procesie leczenia fobii społecznej kluczowe są eksperymenty polegające na wchodzeniu w sytuacje, których się obawiasz. Jest to tzw. przezwyciężanie unikania, czyli zachowania podtrzymującego lęk społeczny, bez korzystania z rozwiniętych wcześniej strategii radzenia sobie, czyli tzw. zachowań zabezpieczających, np. zasłanianie twarzy, ubieranie się na czarno, by się nie wyróżniać. Dzięki temu będziesz mógł oswoić swój lęk i zacząć funkcjonować w bardziej satysfakcjonujący dla siebie sposób.

Mindfulness i techniki relaksacyjne

Z artykułu wiemy, że nasze ciało jest nośnikiem lęku. Wpływając na nie, możemy zminimalizować lub wyhamować stan lękowy. Tu pomocne będą techniki relaksacyjne, ćwiczenia oddechowe, mindfulness. Pozwalają one skoncentrować się na tym, jak reaguje ciało, gdy pojawia się lęk. Metody oparte na uważności z elementami relaksacji, ćwiczeń oddechowych, medytacji i jogi pozwalają zredukować napięcie i stres, które ściśle łączą się z przeżywaniem lęku.

Metody pozwalające redukować lęk

Proces oswajania lęku, odwrażliwianie będzie różnić się w zależności od różnych podejść psychoterapeutycznych. Krótko mówiąc, celem terapii jest stopniowe redukowanie intensywności reakcji lękowych. Metody, które warto wykorzystać na co dzień to:

  • reaguj tak wcześnie jak to możliwe (naucz się różnicowania pierwszych objawów lęku);
  • oddychaj w spokojny, świadomy sposób (techniki oddechowe). Wykonaj na początek 10 oddechów zobaczysz, że w miarę ćwiczeń każdy następny oddech będzie spokojniejszy i przynoszący stopniowa ulgę;
  • nie walcz z paniką, zamień myśli katastroficzne na racjonalne (choć na pierwszy rzut oka wydaje się to niemożliwe), pamiętaj to tylko myśli, nie rzeczywistość;
  • porozmawiaj o tym co się z tobą dzieje z bliską osobą bezpośrednio lub przez telefon;
  • zastosuj metodę uziemienia. Znajdź 5 rzeczy, które możesz zobaczyć i opisz je, następnie 4 rzeczy, które możesz dotknąć, dotknij je i opisz, 3 rzeczy, które słyszysz i nazwij je, 2 rzeczy, których zapach czujesz, 1 rzecz, których smak czujesz. Ta metoda sprawia, że w momencie odrealnienia, jaki pojawia się często podczas ataku paniki, zyskujemy z powrotem kontakt z rzeczywistością;
  • unikaj pokarmów oraz używek ponieważ zwiększają lęk;
  • regularnie uprawiaj sport. Nie musisz tego robić codziennie ale warto żeby stało się to ważnym punktem w tygodniu;
  • naucz się treningu relaksacyjnego Jacobsona; techniki wizualizacji na przykład wyobrażania sobie siebie w bezpiecznym miejscu.

Skutecznie leczymy nerwicę oraz zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

 

Katarzyna Późniewska – psycholog kliniczny, specjalista psychoterapii uzależnień

Psycholog kliniczny, specjalista terapii uzależnień – prowadzi psychoterapię indywidualną i par. Ponadto specjalizuje się w konsultacjach wychowawczych dla rodziców/opiekunów, oraz w terapii indywidualnej dla nastolatków. Czytaj więcej…

Stres w ciąży – z czego może wynikać i jak wpływa na przyszłą mamę i dziecko?

Stres w ciąży – z czego może wynikać i jak wpływa na przyszłą mamę i dziecko?

Stres jest stanem, który towarzyszy nam na różnych etapach życia. Myślę, że trudno wyobrazić sobie taką osobę, która nigdy się nie stresowała. Również w ciąży – w stanie wyjątkowym dla kobiety – może dochodzić do przeżywania stresu.

Stres w małych ilościach może być czynnikiem motywującym. Natomiast długotrwały i przewlekły niestety nie wpływa dobrze zarówno na przyszłą mamę, jak i jej dziecko. Przyjrzyjmy się jakie mogą być przyczyny stresu w ciąży i jak sobie z nim poradzić. Zapraszam do artykułu.

Przyczyny stresu w ciąży

W ciąży ciało kobiety, jak również zachowanie, zmieniają się pod wpływem działania hormonów. W dużym uproszczeniu – wzrasta stężenie takich hormonów jak: prolaktyna, progesteron oraz estrogen. Powoduje to zarówno dolegliwości fizyczne, jak i zmianę nastroju, np. nagłe wybuchy, nadmierna płaczliwość, pojawianie się na zmianę skrajnych emocji (złość – radość) w krótkim czasie.

Idąc dalej, nie tylko zmiana hormonalna wpływa na przeżywanie stresu w ciąży. Kobieta w ciąży, tak jak inni może stresować się wydarzeniami życia codziennego, jak sytuacja finansowa, problemy w pracy, konflikty z bliskimi.

Stres związany z samą ciążą – przejawia się częstym zamartwianiem się, strachem o zdrowie dziecka, o poród, obawy związane z wejściem w nową rolę – matki („czy sobie poradzę”, „czy będę dobrą mamą”).

Jakie są objawy stresu w ciąży, na co zwrócić uwagę?

Stres może przejawiać się na wiele sposobów, widocznych zarówno w zmianie zachowania, jak i nastroju kobiety w ciąży.

Fizjologicznie, mogą się pojawić częstsze bóle głowy, zawroty głowy, ogólne osłabienie i zmęczenie. Przy silnym stresie kobiety zauważają wzmożony ból mięśni, również ból w klatce piersiowej.

Długotrwały stres wpływa również na osłabienie układu odpornościowego, przez co kobieta w ciąży może zacząć częściej łapać różnego rodzaju infekcje, wirusy.

Tak jak pisałam wyżej, kobieta w ciąży z powodu stresu może przeżywać intensywniej skrajne emocje, widoczne poprzez nagłe wybuchy płaczu po przeżywanie radości, śmiech.

Skutki stresu dla przyszłej mamy

Niestety, skutki długotrwałego czy silnego stresu są negatywne dla kobiety i źle wpływają na jej zdrowie.

Kobieta, która jest przewlekle zestresowana zaczyna gorzej funkcjonować w pracy, w życiu rodzinnym i towarzyskim. Może pojawić się poczucie niezrozumienia, czego przejawem mogą być częstsze konflikty lub wycofywanie się z funkcjonowania z innymi.

Pod wpływem stresu mogą rozwinąć się również choroby, w tym depresja. Jak pokazują statystyki, między 10–20% kobiet w ciąży cierpi na depresję.

Depresja ciążowa to specyficzna odmiana tej choroby. Może przejawiać się między innymi uczuciem niepokoju o przyszłe dziecko czy też po prostu poddenerwowaniem całą stresującą sytuacją.

Kobiety borykające się z depresją ciążową często mają ogromne oczekiwania wobec samych siebie. Chcą idealnie sprawdzić się w roli matki, ale obawiają się, że w ogóle sobie nie poradzą. Na naszym blogu, powstał na ten temat oddzielny wpis – Depresja w ciąży – jak ją rozpoznać i leczyć?

Skutki stresu dla dziecka

Stres w ciąży dotyka nie tylko kobietę, ale również dziecko, które jest połączone z ciałem matki. Długotrwały stres źle wpływa na rozwój mózgu dziecka i jego zdolności poznawczych. Może doprowadzić też do niedożywienia – dziecko może urodzić się z niższą masą.

Wszystko przez to, że stres obkurcza naczynia krwionośne, a to one dostarczają dziecku wartości odżywcze i tlen. Istnieje też większa szansa na pojawienie się wad wrodzonych u dziecka.

Jak złagodzić wpływ stresu w ciąży?

Na początek, warto na pewno zadbać o odpoczynek i relaks. Może to być słuchanie ulubionej muzyki, spacery, basen, robienie tego, co przynosi kobiecie przyjemność i radość.

Dostępne są również dedykowane dla kobiet w ciąży zajęcia – joga, medytacja w ciąży. Pozwalają one odprężyć się, nauczyć się wykorzystywać swój oddech do regulacji napięcia, co w przypadku porodu jest niezmiernie istotne.

Korzystanie ze wsparcia bliskich, partnera – to jest również istotne, aby kobieta w ciąży mogła porozmawiać z kimś o swoich obawach, lękach, o tym czym się przejmuje.

Co natomiast zrobić, kiedy takie wsparcie jest niewystarczające lub jest go brak? Zachęcam wówczas do skorzystania z pomocy specjalisty.

Psychoterapeuta poprzez doświadczenie zawodowe oraz narzędzia może pomóc w poradzeniu sobie z problemami w ciąży. Pomoże przyjrzeć się, czy objawy które kobieta zauważa są w zupełności normalne dla ciąży, bo tak też może być. Wskaże też sposoby na poradzenie sobie z nadmiernym stresem.

Jeżeli zostanie rozpoznana depresja, praca w ramach psychoterapii jest najbardziej zalecanym sposobem poradzenia sobie z tą chorobą. W szczególnych przypadkach może psychoterapeuta zaproponować wizytę u lekarza psychiatry.

Skutecznie leczymy zaburzenia związane ze stresem. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak odpocząć, żeby wypocząć?

Jak odpocząć, żeby wypocząć?

Tempo naszego życia i szaleńczy bieg za kolejnymi sprawami często powoduje, że zapominamy o tym, by raz na jakiś czas przystanąć i po prostu odpocząć. Jeśli jednak uda się nam już wygospodarować odpowiedni moment, okazuje się, że nie do końca potrafimy skutecznie się zregenerować. Niekiedy zmęczenie zdaje się być jeszcze większe po urlopie niż przed nim. Dlatego kwestia, jak wykorzystamy wolny czas ma kluczowe znaczenie dla naszego samopoczucia.

Jak jakość i częstotliwość odpoczynku wpływa na nasze życie?

Jak odpocząć, aby wypocząć? Przed poznaniem odpowiedzi na to pytanie warto przede wszystkim zrozumieć w jaki sposób jakość i częstotliwość odpoczynku wpływa na nasze życie.

Czas wolny, w którym nie skupiamy się na pracy powinien być w dużym stopniu poświęcony na regenerację, która jest elementarną częścią naszego zdrowia. Im więcej stresu w naszym życiu, tym bardziej powinniśmy go zrekompensować odpoczynkiem. Długotrwałe okresy, w których jesteśmy przytłoczeni obowiązkami i stresem, wiążą się z poważnymi skutkami takimi jak obniżone samopoczucie, wyczerpanie czy wypalenie zawodowe. Notoryczne pomijanie odpoczynku może powodować choroby natury psychicznej, takie jak np. stany lękowe czy depresja. Ten temat poruszyliśmy szerzej w innym wpisie na naszym blogu – Własna głowa mnie sabotuję. Dlaczego nie potrafię wypocząć?

Odnotowano, iż ludzie którzy przykładają należytą uwagę regularnemu wypoczynkowi są szczęśliwsi, bardziej wydajni i kreatywni. To bezpośrednio przekłada się na ich sukcesy w karierze zawodowej. Im lepiej zorganizujemy sobie czas wolny, tym większą odczujemy poprawę naszej kondycji psychofizycznej.

Jak skutecznie wypocząć?

Ustalenie planu – od czego zacząć?

Aby wreszcie skutecznie korzystać z wypoczynku, powinniśmy zacząć od wyznaczania konkretnych celów z nim związanych. Postarajmy się podejść do tego na poważnie, tak jak podchodzimy do obowiązków w pracy. Nadajmy relaksowi odpowiedni priorytet. Pozwólmy sobie na odpoczynek, a nawet chwilowe lenistwo. Możemy rozpocząć od wygospodarowania dogodnej dla nas stałej pory, zarezerwowanej tylko dla nas. Ustalenie planu i konsekwentne w nim trwanie umożliwi wypracowanie zdrowych nawyków odpoczynku.

Postawienie granic praca a życie prywatne

Kluczowym aspektem jest tzw. work-life balance, czyli wyznaczanie prawidłowych granic w relacjach praca – życie prywatne. Sprawy związane z tą pierwszą, nie powinny ingerować w nasz czas po służbowej części dnia. Dołóżmy starań, aby nie odbierać telefonów służbowych późnymi popołudniami oraz nie sprawdzać firmowej poczty w weekendy. Jest to niezwykle ważne dla naszej psychiki – stałe rozproszenie między prywatnością a aktywnością zawodową nie wpływa ani korzystnie na nas, ani nie przynosi zbyt wielkiej wartości dla naszej pracy.

Ograniczenie aktywności w mediach społecznych

Nie zapominajmy o ograniczeniu aktywności w mediach społecznościowych. Częste korzystanie z internetu czy telewizji bywa dla niektórych rozrywką bez której ciężko się obyć. Niemniej, jak już wielokrotnie udowodniono, w nadmiernej ilości mają one negatywny skutek na nasze samopoczucie. Przebodźcowanie informacjami jakie płyną do nas zewsząd poważnie obciąża psychikę.

Kontrolowanie czasu spędzonego przed ekranami to nie tylko przysługa dla naszego zdrowia psychicznego ale i fizycznego. Jeśli przykładowo spędzamy w pracy 8h przed komputerem, a kolejne godziny poświęcamy na aktywności przed smartfonem czy laptopem, dodatkowo wysilamy nasz wzrok. Co więcej, aktywność przed ekranami w późnych godzinach wieczornych zaburza rytm okołodobowy, co przekłada się na pogorszenie jakości snu. Odłóżmy więc telefon na bok i zadbajmy o higienę wieczornego i nocnego wypoczynku z dala od ekranów. Pozwoli nam to na zdecydowanie efektywniejszą regenerację.

Dopasuj wypoczynek do siebie

Innym aspektem w kwestii relaksu, jest dopasowanie jego formy do naszych upodobań. Ten dość oczywisty punkt, zdaje się jednak sprawiać wielu osobom kłopot. Często kierujemy się w wyborze czy to miejsca czy specyfiki panującą akurat modą. W następstwie okazuje się, iż w trakcie aktywności nie potrafimy się oddać w pełni relaksowi, ponieważ podążając za innymi, nie dopasowaliśmy się do naszych indywidualnych potrzeb. Przykładowo, wiedząc że odpoczywamy najlepiej wśród ciszy i spokoju, nie planujmy urlopu bardzo turystycznych i zatłoczonych miejscach, mimo że są one akurat na „topie”.

Pamiętajmy, aby nie wpaść w powszechną pułapkę, która sprawia, że wielu ludzi o dobrych intencjach wierzy, że odpoczywają, ale nigdy nie czują się zbyt dobrze wypoczęci. Czynności, które mogą wydawać się odpoczynkiem, często są od niego dalekie. Czas spędzony na kanapie przed telewizorem jest tego dobrym przykładem. Świetną alternatywą jest ruch, który (odpowiednio dobrany) skutecznie pozwala odzyskać siły po ciężkim dniu. Spacery, przyroda czy spędzanie czasu z przyjaciółmi przyniesie zdecydowanie więcej korzyści.

***

Istnieje wiele sposobów na efektywny relaks, więc jeśli do tej pory się nam to nie udawało, bądźmy otwarci na zmiany w tej sferze. Zastanówmy się nad miejscem i formą spędzenia takiego czasu. Eksperymentujmy z wprowadzaniem nowych, zdrowych nawyków. Na początku może się to wydawać trudne, ale gdy zaczniemy, poczujemy się znacznie lepiej.

Potrzebujesz pomocy psychoterapeuty? Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak kontrolować złość?

Jak kontrolować złość?

„Nie radzę sobie z emocjami! Często złoszczę się, wręcz mam ataki agresji. Całe moje ciało aż drży od tych emocji, a mnie dzieli tylko tak niewiele od wybuchu!”.

W dzisiejszym artykule, chciałbym właśnie skupić na odpowiedzi na tytułowe pytanie – czy można poradzić sobie ze złością? Jeśli tak, jak to zrobić i od czego zacząć? Zapraszam do dalszej lektury.

Złość – czym jest i skąd się bierze?

Złość to jedna z podstawowych ludzkich emocji, którą dostaje każdy człowiek w pakiecie biologicznym. Potrafimy ją przeżywać podobnie jak radość, smutek i lęk. Złość jest emocją, równie istotną i użyteczną jak każda inna.

Bardzo często – z racji złych doświadczeń osobistych, złoszczenie się może wydawać się nam czymś negatywnym, lub zagrażającym – dla nas, lub naszego otoczenia. Dlatego ponieważ prawdopodobnie byliśmy świadkami aktów agresji wobec innych, lub wobec nas samych – błędnie mylimy emocję z zachowaniem. Złość to emocja, a agresja to destrukcyjny sposób jej ekspresji. Tak być nie musi.

Jeśli w dzieciństwie widzieliśmy kłócących się rodziców, którzy sobie wytykają błędy i krytykują się, przy tym krzycząc i obrażając się, to byliśmy świadkami agresji słownej (psychicznej). Jeśli rodzice robili nam to samo, to jesteśmy ofiarami aktów przemocy.

Dlaczego złość jest ważna w naszym życiu?

Złość pełni bardzo ważną rolę w naszym życiu. Najczęściej w codziennym funkcjonowaniu jest sygnałem, że dzieje się nam coś niedobrego, coś co przekracza nasze osobiste granice. Jest informacją jaką wysyła nam nasz umysł i/lub ciało, że dzieje się nam coś nieprzyjemnego i należałoby zająć swoje stanowisko, aby skutecznie się obronić przed tym co interpretujemy jako atak, niesprawiedliwość, krzywdę etc.

Skutecznie posługiwać się złością to znaczy – rozumieć swoje granice, dać sobie prawo do ich obrony, w sposób, który nas chroni pozwala de-eskalować konflikt, a nawet wpływać pozytywnie na nasze relacje z ludźmi. Niestety najczęściej mamy doświadczenie, że złość prowadzi do pogłębiania się konfliktów. W generowaniu się emocji złości najczęściej w pierwsze kolejności pojawia się lęk – sygnał o zagrożeniu i bardzo szybka reakcja obronna, która pozwala nam unikać konfliktu i/lub zmniejszyć poczucie zagrożenia.

Strategie ekspresji emocji

W czasie rozwoju i wychowania uczymy się bezwiednie wzorców zachowania – od naszego najbliższego otoczenia. W późniejszym życiu najczęściej replikujemy je na relacje, lub sytuacje, które niosą w sobie ukryte skojarzenia wcześniejszych naszych doświadczeń. Chociaż tak naprawdę my świadomie nie kontrolujemy swojej złości. Mamy wyuczone strategie nieadaptacyjne, w których to złość wpływa negatywnie na nasze zachowanie, życie i relacje.

Strategia I – nieadaptacyjna, tłumienie złości

Kiedy w dzieciństwie nie dostajemy przestrzeni na konstruktywne wyrażanie swoich emocji, doświadczamy np.: złości na naszą złość: „nie krzycz!”, „nie wolno Ci się złościć”, „od złości zrobisz się brzydka” itd. Albo jak się zezłościmy to doświadczaliśmy kary słownej, lub fizycznej. Możemy zatem nauczyć się tłumić złość, a zatem będziemy przyjmować bierną postawę wobec naszych granic.

To tak jakby do naszego kraju wjechał wrogi czołg, ale będziemy udawać, że jest tylko jeden i nie warto się przejmować. Problem polega na tym, że my boimy się interweniować i wtedy nieświadomie nie zauważając granic – do naszego kraju może wjechać więcej czołgów i nasz poziom lęku wzrośnie. Interwencja stanie się jeszcze trudniejsza.

Jednocześnie istnieje szansa, że wrogie czołgi nie zauważyły granic i panoszą się jak u siebie, trochę przypadkiem. Im dłużej tu są, tym bardziej będą budować sobie przekonanie, że są u siebie i zaproszą kolejnych żołnierzy. Nam lęk wzrośnie, a jak żołnierzy będzie już dużo to może dojść do wojny, gdyż uznamy, że mamy już dosyć. Brak wcześniejszej reakcji ugruntował przekonanie u wroga, że jest u siebie. Jak spróbujemy mu wskazać, żeby się wynosił poczuje logistyczny ciężar, wynikający z faktu, że zdążył już postawić sobie bazę na naszym terenie. Więc też się zezłości, że traci wpływy tam, gdzie już zdążył sobie zorganizować poligon, a zainwestował tu zasoby.

Dość często strategia ta prowadzi do czasowego tłumienia, ale po przekroczeniu pewnego progu – wybuchu złości (akt agresji). Następnie pojawi się poczucie winy, oraz „obietnica poprawy”. A to z kolei napędza błędne koło tłumienia i agresji, ze stanem zawieszenia (poprawy) pośrodku cyklu.

Strategia II – agresja, nadmierna reakcja na lęk

Odnosząc się do przykładu z czołgami, wyobraźmy sobie, że obcy czołg zbliża się do granicy i już zostaje ostrzelany z karabinu, lub co gorsza z działa. Na pewno pozwoli nam to na chwilę zlikwidować potencjalne zagrożenie, ale najprawdopodobniej podsyci konflikt.

Na granicy zrobi się gorąco i zaczną się ruchy wrogich już wojsk. A obcy czołg mógł być tylko na patrolu… Inaczej mówiąc agresja będzie aktem zgodnym z dewizą, że najlepszą obroną jest atak. Ale jeśli naszym celem jest czuć się w relacji bezpiecznie będzie to dalece nieskuteczna strategia radzenia sobie ze złością i lękiem.

Strategia III – bierna agresja, uszczypliwości i wbijanie szpilek

Najprościej mówiąc – obcy czołg pojawi się blisko granicy i zamiast podjąć rozmowy dyplomatyczne nałożymy na sąsiedni kraj zakaz handlu. Na reakcję tego kraju będziemy udawali, że to nie ma związku z tym, że cokolwiek dzieje się blisko granicy. Nawet o tym nie wspomnimy. W zasadzie sami ograniczymy sobie handel z tym krajem interpretując jego zachowanie jako zagrażające i nie dając możliwości negocjacji. Tak jakbyśmy wiedzieli najlepiej jakie on ma intencje.

W relacjach z ludźmi na co dzień najprostszą strategią jest obrażanie się – czyli karanie milczeniem. Inne przykłady zachowania bierno-agresywnego to: unikanie kontaktu, rozmowy, „nic się nie stało”, ciche dni, utrudnianie jakiś działań w białych rękawiczkach, pozorne zgadzanie się, przewracanie oczami itp.

Możemy nauczyć się też innych strategii, które to mogą mieć wpływ pozytywny.

Strategia IV – adaptacyjna: asertywność, otwartość, wyrażanie swoich granic i potrzeb, dyplomacja

Powszechnie wiadomo, że jak kręci się obcy czołg blisko granic to mamy prawo się bać. I trzeba mieć sporo odwagi, żeby podejść i zapytać się o to jakie ma intencje, oraz wskazać własne granice.

W codziennych interakcjach społecznych poziom lęku jakiego możemy doświadczać może być naprawdę paraliżujący, chociaż realne zagrożenie utraty życia, lub zdrowia jest znikome, mało możliwe. Ale i tutaj też trzeba odwagi. Warto uczyć się wyrażać siebie w komunikacie „ja”.

Istnieje szereg metod nauki asertywnej komunikacji. Metoda oparta na koncepcji „porozumienie bez przemocy” (z ang. NVC) zakłada, że jasna komunikacja swoich emocji, potrzeb i granic pozwala nie eskalować emocji, ale daje prawdopodobieństwo wzbudzenia zrozumienia i empatii u odbiorcy, nawet jeśli wyrażamy złość. Przepis jest taki, że jasno określamy co czujemy, nie oceniamy i nie „odbijamy piłeczki” adresatowi komunikatu. Określamy swoje potrzeby i granice, czekamy na efekt, lub wracamy do rozmowy kiedy emocje opadną: „Czuję niepokój i złość, gdyż przekraczasz moje granice. Chcę abyś się teraz wycofał, lub jeśli chcesz ja to teraz zrobię. Zależy mi na tym, aby mieć z tobą poprawne relacje.” To tylko przykład, do którego zastosowania potrzebne są konkretne umiejętności.

Kontrola złości = rozumienie swoich emocji, potrzeb i granic

Aby poradzić sobie ze złością trzeba będzie się nauczyć rozpoznawać swoje osobiste granice. Czyli sytuacje i zdarzenia w relacjach z ludźmi, które powodują dyskomfort: lęk, niepewność, złość, zniesmaczenie, etc. Warto nauczyć się tego i zacząć budować listę takich sytuacji, oraz dopasowywać do nich odpowiednie emocje. Np.: wtedy, gdy ktoś stoi za blisko mnie w autobusie odczuwam dyskomfort – mogę to zauważyć i nazwać. Lub jak ktoś zwraca się do mnie w sposób, który niesie ze sobą złe skojarzenia – mogę zauważyć i opisać swoją złość.

Następnie zastanawiam się, jakie działanie będzie najlepsze dla mnie, aby zredukować poziom stresu. Ale jednocześnie nie spowoduje u mnie eskalacji napięcia i nie wzbudzi poczucia krzywdy u drugiej osoby. Warto sobie zanotować jak bym chciał/a aby ktoś zachował się wobec mnie w podobnej sytuacji. Następnie warto to wszystko sobie zapisać i próbować tworzyć komunikat w formie „Ja”. Mówimy co czujemy, do jakiej sytuacji się odnosimy, oraz jaką mamy potrzebę. Uważnie słuchamy – uznajemy co jest prawdą, ale nie pozwalamy przekraczać granic np.: „Rozumiem, że jesteś zaskoczony, ale zależy mi bardzo na tym, abyś na mnie nie krzyczał. Czy jesteś w stanie to zrobić, gdyż chcę rozwiązać nasz konflikt?”.

Jeśli to nie przynosi efektu dajmy sobie prawo do przerwy, jednocześnie jasno to komunikując. Bez tego adresat może poczuć się zignorowany, co może spowodować eskalację napięcia: „Potrzebuję uspokoić nerwy. Chcę wrócić do tej rozmowy później/jutro. Czy możemy się tak umówić”.

Na naszym blogu powstał też podobny wpis – Wybuch, atak, napad złości – jak sobie z nimi radzić?

Profilaktyka – dbać o siebie na co dzień = redukować napięcie

Ważna kwestią jest też zadbanie o swoje potrzeby na co dzień. Jeśli będziemy przeżywać frustrację z powodu braku czasu, lub niewyspania, będziemy stanowczo bardziej drażliwi i skłonni do konfliktów. Podobnie z innymi potrzebami. Jedzenie, rozmowa, bliskość, seks, sport. Trzeba i warto nauczyć się je rozpoznawać i dać sobie prawo do samorealizacji i ekspresji – komunikacji ze światem i ludźmi.

Jak to mówią tłumiona złość jest karaniem siebie, za to że dzieje nam się krzywda. Chyba nie warto marnować na to czasu i swojej energii…

Pomagamy w radzeniu sobie z niekontrolowanymi emocjami. Skontaktuj się z Nami

 

Kacper Fic - psycholog, psychoterapeuta
Specjalizuje się w terapii zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju, z uwzględnieniem ich w przebiegu zaburzeń osobowości. Pomaga w rozwiązywaniu problemów związanych ze stresem w pracy i wypaleniem zawodowym. Pracuje też z osobami mającymi trudność z budowaniem i utrzymaniem bliskich relacji. Czytaj więcej…
Uzależnienia wśród dzieci i młodzieży. Kiedy warto zgłosić się do specjalisty?

Uzależnienia wśród dzieci i młodzieży. Kiedy warto zgłosić się do specjalisty?

Rodzice w obecnych czasach zastanawiają się często, jaki jest optymalny czas, który dziecko może spędzać przed ekranem komputera czy smartfona. Wielu z nich analizuje, gdzie leży cienka granica pomiędzy rozrywką, a uzależnieniem od gier czy social mediów.

Strach rodziców przed nowymi technologiami nie pozwala zrozumieć dzisiejszej rzeczywistości młodych ludzi, w której relacje międzyludzkie w znacznej mierze przeniosły się do sieci. Zastanawiają się także, ile substancji psychoaktywnej jest dopuszczalne, a kiedy będzie to już uzależnienie.

Kiedy więc warto zgłosić się do specjalisty? Jakie objawy i zachowania powinny budzić niepokój? Jaką rolę odgrywają w tym rodzice i ich czas poświęcony na relacje z dzieckiem? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w dalszej części tekstu. Zapraszam do lektury.

Czym jest uzależnienie?

Przybliżę na wstępie czym jest uzależnienie. Możemy wyodrębnić uzależnienie od substancji (alkohol, leki, narkotyki) oraz uzależnienie od zachowań (gry komputerowe). Zatem dziecko może uzależnić się zarówno od substancji, jak i behawioralnie.

Kryteria diagnostyczne – uzależnienia behawioralne

Kryteria diagnostyczne są takie same zarówno w stosunku do dorosłych, jak i dzieci oraz młodzieży. Światowa Organizacja Zdrowia uznała uzależnienie od gier wideo lub cyfrowych, za jednostkę chorobową dopiero w 2018 roku i włączyła ją do najnowszej wersji Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych – ICD-11.

Uzależnienie od grania według definicji WHO charakteryzują:

  • ograniczona kontrola podczas grania;
  • przedkładanie gier ponad inne czynności życiowe czy zainteresowania;
  • kontynuowanie grania pomimo widocznych negatywnych skutków.

Przy czym, inaczej niż w amerykańskiej klasyfikacji, uzależnienie od grania może dotyczyć zarówno gier online (realizowanych przy wykorzystaniu Internetu) jak i gier offline.

Wymienione symptomy muszą utrzymywać się przynajmniej przez 12 miesięcy, aby zachowanie mogło być uznane za uzależnienie. Takie rozpoznanie może też być postawione w czasie krótszym niż wskazany, o ile nasilenie objawów jest bardzo poważne.

Kryteria diagnostyczne – uzależnienia od substancji

Jeśli chodzi o uzależnienie od substancji to zespół uzależnienia można zdiagnozować wyłącznie w przypadku, gdy w ostatnim roku wystąpiło 6 następujących objawów takich jak:

  • wzrost tolerancji na działanie danej substancji;
  • używanie danego środka z powodu odczuwania przymusu lub objawów odstawiennych;
  • występowanie objawów abstynencyjnych;
  • używanie środków pomimo wiadomości ich szkodliwego działania;
  • niemożność przerwania przyjmowania substancji, utrata kontroli nad dawkami oraz zaniedbywanie z powodu zażywania dotychczasowych zainteresowań.

Warto też wspomnieć, że pojawiają się tutaj pewne kruczki. Jeszcze przed czasem pandemii, Międzynarodowa Klasyfikacja Zdrowia WHO dopuszczała spędzanie 2 godzin codziennie przed ekranem i wszystko ponad to klasyfikowała jako uzależnienie. To oczywiście wskazywałoby na to, że większość dzieci i młodzieży jest uzależniona. Takie stwierdzenie nie jest prawidłowe, bo są jeszcze inne wytyczne, po których to stwierdzamy.

W związku z tym, aby prawidłowo zdiagnozować uzależnienie, musi wystąpić wiele różnych symptomów, o których wspomniałam wcześniej, a korzystanie z konkretnej czynności lub substancji to tylko jeden z nich.

Jakie objawy i zachowania powinny budzić niepokój?

Zauważmy także co jest istotniejsze, że za objawami stoi ważna jeśli nie ważniejsza geneza – dlaczego tak się dzieje? Niech przykładem będzie choroba jaką jest ospa. Kiedy na nią zachorujemy, możemy skupić się na wysypce lub zająć się tym, co jest jej przyczyną. W przypadku uzależnienia od substancji, powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytania – dlaczego tak się stało? czy konkretnie czegoś komuś brakuje np. na poziomie potrzeb, że sięga po substancje lub traci kontrolę nad zachowaniem?

Wiedza na temat uzależnienia jest bardzo dynamiczna. Do niedawna uważano, że dziecko ucieka od czegoś w realnym życiu właśnie w świat wirtualny. Teraz wiemy, że dzieje się też tak, ale czasem młodzież chce być w czymś jeszcze bardziej lepsza, szybsza, sprawniejsza (przypomina to powiedzenie o wyścigu szczurów).

Problematyczne może być u nastolatków to kiedy zauważamy, że grają w gry by kreować siebie. A to jest sygnałem, że mogą siebie nie akceptować oraz kiedy mogą zrobić po prostu „off”, bo w życiu nie mogą wyłączyć czegoś, co idzie nie tak ale w grze można.

Idąc za specjalistami pamiętajmy, że przeciwieństwem do uzależnienia jest relacja. Kiedy dziecko się zmienia (co jest rozwojowe) ale jeśli nie chce z nami (rodzicami/opiekunami) o tym rozmawiać, to znaczy że coś w tej relacji pękło i może być bardzo niepokojące. Pamiętajmy też, że świat wirtualny nie jest już światem równoległym ale obecnym.

Kiedy udać się do specjalisty po pomoc?

Jeśli to co napisałam skłania Cię do wątpliwości, czy używanie substancji przez dziecko albo pewne zachowania przekraczają te granice, o których pisałam wyżej warto zgłosić się o pomoc do specjalisty, który poprzez proces terapeutyczny pomoże zdiagnozować problem. A kiedy będzie taka potrzeba poprowadzi młodego człowieka przez proces terapeutyczny, aby pomóc mu zrozumieć co jest genezą czynnikami powstania uzależnienia od środków psychoaktywnych czy zachowań.

Skutecznie pomagamy w walce z uzależnieniem wśród dzieci i młodzieży. Skontaktuj się z Nami!

 

Katarzyna Późniewska – psycholog kliniczny, specjalista psychoterapii uzależnień

Psycholog kliniczny, specjalista terapii uzależnień – prowadzi psychoterapię indywidualną i par. Ponadto specjalizuje się w konsultacjach wychowawczych dla rodziców/opiekunów, oraz w terapii indywidualnej dla nastolatków. Czytaj więcej…

Brak zrozumienia w związku. Dlaczego tak trudno przyjąć perspektywę partnera?

Brak zrozumienia w związku. Dlaczego tak trudno przyjąć perspektywę partnera?

Wchodzące w relacje partnerskie każdy z nas wnosi do nich pewien bagaż – przekonań, utrwalonych schematów zachowań, wspomnienie pewnych doświadczeń (zarówno tych wczesnodziecięcych, jak i z poprzednich partnerskich relacji).

Czy to, w jakim domu dorastaliśmy, wpływa na nasze późniejsze relacje w związku? Dlaczego trudno nam jest zauważyć perspektywę drugiej osoby w związku? Na te pytania odpowiem w dalszej części tekstu. Zapraszam do lektury.

Wpływ dzieciństwa – co wniesiemy do późniejszych związków?

Dorastanie w domu pełnym miłości

Jeśli dorastaliśmy w domu pełnym miłości i szacunku – nasze przekonania zarówno o sobie, jak i o relacjach będą wzmacniające. Wiemy, czujemy „podskórnie” że zasługujemy na miłość, a ludzie są bezpieczni i troskliwi. Uczymy się wyrażać swoje potrzeby, rozpoznawać swoje emocje.

Stabilni emocjonalnie dorośli są w stanie te dziecięce emocje dostrzec, zaakceptować i pomóc rozładować. Pokazują też, jak rozwiązują konflikty i wyznaczają jasne granice w relacjach. W ten sposób nasz styl przywiązania kształtuje się jako bezpieczny. Dorastając wybieramy partnerów, którzy funkcjonują podobnie i wspólnie uczymy się budować stabilne związki.

Dorastanie w domu pełnym bólu i braku wsparcia

Nie zawsze jednak te pierwsze relacje z naszymi rodzicami są tak wzmacniające. Wówczas doświadczamy różnych zranień, które również wniesiemy do późniejszych związków. Dziecko niedojrzałych emocjonalnie rodziców może doświadczać braku poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Granice w takich domach są płynne, a konsekwencje zachowań trudne do przewidzenia. Rodzic raz okazuje miłość, innym razem wybucha złością (często nieadekwatną do sytuacji.) Zdarza się również, że dzieci mają stawiane oczekiwania, którym nie są w stanie sprostać i wówczas doświadczają krytyki, odtrącenia.

Styl przywiązania, który się wówczas kształtuje jest pozabezpieczy, a mały człowiek uczy się, że nigdy nie może w pełni ufać, że miłość jest związana z bólem i rozczarowaniem, że trzeba sobie na nią zasłużyć spełniając cudze oczekiwania lub, że nie można być kochanym, bo jest się jej niegodnym. Kolejne związki często są tylko powtórzeniem tego samego schematu, a nowi partnerzy zachowują się w podobnie raniący sposób.

Kiedy pojawia się problem zrozumienia perspektywy drugiej osoby w związku?

Aby stworzyć stabilny, zdrowy związek musimy mieć świadomość tego, czego doświadczyliśmy i jak to na nas wpłynęło. W przeciwnym razie nasze reakcje mogą być nieadekwatne do sytuacji, nie odnoszące się do „tu i teraz”, do tego konkretnego partnera.

Kiedy doświadczyliśmy tego, że bliskie związki są raniące, że Ci, którzy powinni kochać, szanować, otaczać opieką – krzywdzą – trudno jest nam usłyszeć i przyjąć naszego partnera jako osobę bezpieczną. Pełni wcześniejszych zranień patrzymy na świat przez pewien filtr. Jesteśmy wówczas wciąż jak to zranione dziecko, które cały czas spodziewa się ataku. Sytuacje, które są naturalne w związkach (konflikty, oczekiwania, czasem złość, czy rozczarowanie partnera) odbieramy jako bardzo zagrażające. Wiele słów czy gestów możemy interpretować jako odtrącenie, ocenę/krytykę nas całych, nie konkretnego zachowania, czy wręcz napaść.

To uniemożliwia nam usłyszenie potrzeb partnera i przyjęcie jego uczuć. Nie jesteśmy już bliskimi sobie osobami, które wspólnie rozwiązują problem. Stajemy po przeciwnej stronie barykady, a nasz partner jest postrzegany jako wróg. Kiedy czujemy się napadnięci – musimy się bronić. Wówczas wybieramy walkę lub ucieczkę. Jeśli walkę, to odpowiadamy kontratakiem, obrażamy partnera, przerzucamy na niego odpowiedzialność, nie jesteśmy w stanie unieść krytyki. Jeśli naszym mechanizmem obronnym jest ucieczka – wycofamy się z relacji. Formy wycofania mogą być różne, od rozpaczy w samotności, po ucieczkę w nałogi, używki, do częstych zmian partnerów, które przynoszą tylko chwilową ulgę.

Jak wyjść z tego niszczących schematu?

Warto zatrzymać się na chwilę i uczciwie spojrzeć wstecz. Zastanowić się czego doświadczałam/łem w relacjach z ważnymi dla mnie osobami? Jak te relacje mnie ukształtowały? Czy dziś jestem osobą, która czuje się bezpiecznie, akceptuje siebie, umie przyjmować krytykę bez lęku? Jeśli tak nie jest – to warto udać się na terapię, aby przepracować wzorce relacji i zacząć budować związki dojrzałe i dające satysfakcję.

Potrzebujesz skonsultować się z psychoterapeutą? Sprawdź najbliższe wolne terminy.

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…

Jak być asertywnym w związku?

Jak być asertywnym w związku?

Asertywność jest cenną umiejętnością, która pozwala nam wyznaczać tak ważne dla nas granice. Stanowi kluczowy element w budowaniu relacji z innymi, dając tym samym przestrzeń dla naszych potrzeb. Świadomość o nich i ich egzekwowanie jest w istocie budulcem zdrowego poczucia własnej wartości.

Dlatego też w dalszej części tekstu, opisze więcej o tym, skąd się biorą problemy z asertywnością w związku i czy można nauczyć się bycia bardziej asertywny. Zapraszam do dalszej lektury.

Kiedy w związku brakuje asertywnych zachowań…

Wiele osób ma trudności z wyrażeniem czy obroną własnego zdania. Poszanowanie naszych indywidualnych potrzeb wydaje się problematyczne, szczególnie w stosunku do ludzi z którymi stworzyliśmy głębszą więź. Pojawiają się wówczas uczucia i emocje, które w znacznym stopniu wpływają na nasze decyzje. Trudniej wtedy zamanifestować ewentualny sprzeciw, niż w stosunku do obcych nam osób.

Zwłaszcza relacje romantyczne bywają w tym obszarze dość skomplikowane. Stworzenie silnego i zdrowego związku wymaga pracy obu stron, które powinny umieć wzajemnie wykazywać asertywne zachowania. Jeśli jedna z nich ma kłopot z ich wyrażaniem, warto zbadać gdzie leży przyczyna. Jeśli odnajdziemy źródło tych problemów, łatwiej będzie przeanalizować popełniane błędy i dokonać zmian w tym zakresie. Być może pomocne będzie nawet wsparcie psychologa, który pomoże w ich zrozumieniu i przepracowaniu.

Co może być przyczyną problemów z asertywnością w związku?

Strach przed stawianiem granic

Czy to w przypadku związków czy nie, stawianie własnych granic zaczyna się od nas samych. Trzeba zrozumieć, iż świadomie lub podświadomie, w tym zakresie kierują nami złożone emocje. Bywa, że jest to strach przed byciem ocenianym – przekonanie, iż nie powinniśmy sprawiać kłopotów, lecz zadowolić wszystkich wokół.

Ta głęboka obawa przed narażeniem się, krytyczną oceną, mogła zostać zaszczepiona nam już w dzieciństwie. Bo w domyśle – jeśli tylko zrobimy coś wbrew czyjejś woli, będziemy musieli ponieść nieprzyjemne konsekwencje. W kontekście relacji może być to przeświadczenie, iż jeśli za bardzo się sprzeciwimy i nie postąpimy zgodnie z wolą partnerki/partnera, narazimy się na ryzyko rozstania. Warto od razu podkreślić, iż żadna zdrowa relacja nie powinna bazować na nieustannym widmie utraty, gdyż jest to toksyczny mechanizm przywiązania.

Niskie poczucie własnej wartości

Inną przyczyną problemów z asertywnością może być niskie poczucie własnej wartości. Przeświadczenie, iż nie zasługujemy na ukochaną/ukochanego, jesteśmy niewystarczający. Wtedy bycie w związku bywa postrzegane jako dar, który za wszelką ceną należy utrzymać. Nawet za cenę nie spełniania własnych potrzeb. Wydaje się wtedy, iż nie zasługujemy na nic lepszego. W rezultacie podtrzymujemy relację, ale głęboko w środku jesteśmy niespełnieni i nieszczęśliwi. Dlatego też kluczowym jest, by wsłuchać się w siebie i postarać się wyrazić to co nas unieszczęśliwia.

Jak być bardziej asertywnym?

Komunikowanie własnych potrzeb

Komunikowanie potrzeb najlepiej prowadzić w naturalny i łagodny sposób. Praca nad sobą w tym aspekcie nie powinna polegać na diametralnej zmianie podejścia oraz wysyłaniu nagłych komunikatów w stylu: „Od teraz mówię co myślę, więc nie podoba mi się to i to, od teraz masz tak nie robić”. W przypadku większości problemów między dwojgiem ludzi, pierwszym doraźnym lekarstwem jest szczera rozmowa. Przedstawienie własnego punktu widzenia jest równie ważne, jak usłyszenie drugiej strony. Nie oceniajmy od razu, otwórzmy się na dyskusję i dialog. Dajmy szansę poznać naszą opinię i skonfrontujmy wzajemne odczucia.

Zaufaj sobie i swoim emocjom

Zawsze jednak istotnym jest, aby zaufać sobie. Wsłuchajmy się w siebie, postarajmy się uszanować nasze potrzeby tak, jak staramy się szanować drugą stronę. Bądźmy w kontakcie z naszymi emocjami. Dostrzeżmy własne pragnienia, sprawdźmy jak sami czujemy się w związku, a co dokładnie nam przeszkadza. Nie ignorujmy naszych uczuć, nie bagatelizujmy i wreszcie – wyrażajmy wątpliwości. Nie oczekujmy, iż inni będą nam czytać w myślach – komunikujmy o nich na bieżąco.

Budowanie wewnętrznej pewności siebie

Postarajmy się również zacząć budować wewnętrzną pewność siebie. Nie warunkujmy naszej wartości czyjąś opinią. Wystawiajmy się na krytykę, jeśli takowa się pojawi. Jest to nieuniknione w procesie walki o własne granice. Starajmy się wówczas nie reagować emocjonalnie, unosząc się dumą czy zamykając się w sobie. Bądźmy gotowi na to, iż zawsze mogą paść słowa niezadowolenia, a my nie jesteśmy w stanie zawsze i wszystkim dogodzić. Akceptacja tego faktu jest bardzo ważna.

Samoakceptacja i otwartość

Droga do bycia asertywnym w związku prowadzi poprzez doskonalenie samoakceptacji oraz praktykowanie otwartości na potrzeby własne i innych na tym samym poziomie. To także wzajemna współpraca, polegająca na praktykowaniu otwartości i sztuce kompromisów. Jest to jeden z wielu kroków do budowania zdrowych relacji. Wymaga sporo niezbędnych działań, które w rezultacie pozwolą nam wreszcie poczuć szczęście, jakiego nam brakuje.

Pomoc psychoterapeuty w budowaniu asertywności

Uświadomienie sobie czego i w jakiej formie potrzebujemy, jest uwalniające i tym samym sprawia iż zaczynamy dostrzegać własne ja. Jeśli stwierdzimy, iż potrzebne będzie nam dodatkowe wsparcie w postaci osoby, która nas umiejętnie przez nie poprowadzi – nie bójmy się skorzystania z pomocy specjalistów, takich jak np. psychoterapeuta.

Skuteczni pomagamy w odbudowaniu i wzmacnianiu poczucia własnej wartości. Skontaktuj się z Nami!

 

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak przewlekła choroba brata/siostry wpływa na rodzeństwo?

Jak przewlekła choroba brata/siostry wpływa na rodzeństwo?

W poprzedniej części artykułu – Funkcjonowanie rodziny z przewlekle chorym dzieckiem – z jakimi trudnościami mierzy się rodzina? – naszkicowałam wyzwania przed jakimi staje rodzina chorego dziecka. Z traumą przewlekłej choroby mierzą się jednak nie tylko rodzice, ale też zdrowe rodzeństwo i o nim chciałabym dziś napisać nieco więcej.

Choroba angażuje całą rodzinę

W wielu domach, gdy zagości przewlekła choroba – staje się ona szczególnym „bytem”. Całe życie zaczyna toczyć się wokół niej. Planowanie kolejnych wizyt w szpitalach, lęk przed wynikami badań i przebiegiem zabiegów. Pilnowanie pór podawania leków, specjalne diety, zabiegi pielęgnacyjne w domu… i wiele innych wyzwań sprawiają, że rodzice są nie tylko w lęku, ale też poczuciu niemocy, bezsilności.

Zmęczeni zarówno fizycznie, jak i psychicznie mogą stracić z oczu pozostałe dzieci, ich emocje i potrzeby – lub obarczyć je nadmierną odpowiedzialnością. Scenariusze funkcjonowania z chorym dzieckiem mogą być różne. Ja chciałabym wyczulić Was na kilka błędów, których warto unikać.

Jakich błędów należy unikać?

Zadania dla każdego!

Dzieci chore, czy w różnych obszarach nie w pełni sprawne, często bywają zwalniane z wykonywania domowych obowiązków. W zdrowym rodzeństwie budzi to poczucie zazdrości, złości. Pojawiają się myśli, że jest to nieuczciwe, lub (co gorsza), że lepiej jest być chorym. Dzieci chore natomiast również cierpią w takim układzie, bo wzrastają w poczuciu pewnego wykluczenia z codziennego życia rodziny, uczą się bycia bezradnymi i mało sprawczymi.

To co może być wartością dla wszystkich to oczekiwanie zaangażowania w codziennych obowiązkach od każdego z domowników, ale na miarę jego możliwości. Każdy z nas chce czuć się potrzebny ważny i mieć możliwość bycia docenionym. Wyznaczanie zadań możliwych do zrealizowania dzieciom chorym jest świetną okazją do budowania w nich stabilnego poczucia własnej wartości i sprawstwa.

To TY jesteś rodzicem

Kiedy ilość obowiązków i trosk nas przytłacza – szukamy oparcia. To naturalne i zdrowe zachowanie. Możemy go szukać w naturalnym środowisku – czyli w partnerze, w dalszej rodzinie, przyjaciołach, lub u profesjonalistów, tzn. w różnych instytucjach pomocowych typu Ośrodki Pomocy Społecznej, fundacje, poradnie.

Zdarza się jednak, że podporą w trudnych chwilach stają się zdrowe dzieci. Często są one obarczane nadmierną odpowiedzialnością. Powierzając im opiekę nad chorym rodzeństwem oczekujemy dojrzałości, zrozumienia dla trudności, cierpliwości. W przypadku samodzielnego rodzicielstwa, lub w domach, gdzie relacja partnerska nie działa – zdarza się, że jedno z dzieci w niepisanej umowie ma być również partnerem. Staje się powiernikiem lęków, pocieszycielem, a nawet doradcą.

Bez względu na to jak dojrzałe i samodzielne wydają nam się być nasze dzieci (a wydają się bardzo – zwłaszcza w porównaniu z rodzeństwem chorym) – musimy pamiętać, że to wciąż są dzieci. Ich zadania to zabawa i nauka, poznawanie świata, budowanie relacji rówieśniczych, nauka rozpoznawania własnych potrzeb i emocji. Zadania nieadekwatne do wieku rozwojowego odbierają im dzieciństwo, którego nie da się później nadrobić.

Dziecko to nie projekt!

Kiedy rodzi się dziecko wielu rodziców jest nim zaciekawionych. Z uwagą obserwują jak dziecko rośnie, rozwija się, czym się interesuje, jakie talenty zaczyna przejawiać. Są rodzice, którzy maja w sobie dużą akceptacje dla odrębności dziecka i przyjmują je takim, jakim jest. Są też tacy, którzy chcieliby aby dziecko zrealizowało ich niespełnione marzenia. Pragną dać wszystko to, czego sami nie mieli, oczekując w zamian „wykorzystania szansy”.

W przypadku pojawienia się chorego rodzeństwa oczekiwania te mogą przybrać na sile. Jeśli wiem, że jedno z dzieci nie będzie miało szans pójść na studia, nie da nam wnuków, możemy chcieć, aby to zdrowe dziecko niejako wynagrodziło nam te straty. Jest to efekt nieprzeżytej żałoby, o której pisałam w poprzedniej części. Choroba dziecka wiąże się zawsze z utratą. Musimy pożegnać swoje marzenia i wizje i wspierać chore dziecko w tych obszarach, w których jest w stanie się realizować.

Od zdrowego rodzeństwa natomiast nie możemy oczekiwać żadnej rekompensaty czy zadośćuczynienia za nasze poświęcenie i trud włożony w wychowywanie nie w pełni sprawnego dziecka. Każde z nich jest inne, wyjątkowe i ma prawo takie być.

Potrzebujesz wsparcia? Przechodzisz przez trudny okres w życiu? Skontaktuj się z Nami!

 

Monika Perdjon - psychoteraputa

Psychoterapeuta i specjalista od interwencji kryzysowych – prowadzi psychoterapię indywidualną. Wspiera pacjentów w trudnościach wychowawczych, dotkniętych żałobą, zdradą, syndromem DDA.  Posiada bardzo bogate, wieloletnie doświadczenie w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Czytaj więcej…