Jestem bardzo nerwowa, wszystko mnie drażni Sensity.pl

Jestem bardzo nerwowa, wszystko mnie drażni. Jak sobie z tym poradzić?

Dzień Dobry. Mam coraz poważniejszy problem sama ze sobą. W maju bieżącego roku pisałam matury, jestem przekonana, że poszły mi dobrze. Lecz od tamtego czasu nie można ze mną wytrzymać. Stałam się bardzo nerwowa i nie potrafię sobie z tym poradzić. Nigdy nie byłam oazą spokoju, ale teraz drażni mnie nawet to, gdy muszę powtórzyć to, co powiedziałam, bo ktoś nie dosłyszał. Potrafię bez powodu rozpłakać się albo podnieść głos. Bardzo mnie to wszystko męczy. Z nerwów również miewam wymioty. Jak sobie z tym poradzić? Jestem bardzo młoda, chce cieszyć się życiem, a teraz bardzo trudno mi jest się uśmiechnąć. Wszystkie problemy narastają w mojej głowie…

Proszę o pomoc, Aleksandra

Dzień dobry,

objawy, o których Pani napisała w liście, to objawy stresu. Trudno jest wnioskować z czego dokładnie wynikają – co poza samym egzaminem dzieje się w Pani życiu, jakie ma Pani plany i oczekiwania odnośnie przyszłości, w jaki sposób Pani otoczenie wpływa na emocje, których Pani doświadcza.

Niewątpliwie czas, w którym się Pani obecnie znajduje jest czasem trudnym. Ma Pani przed sobą poważne decyzje, zmiany w życiu związane chociażby z wyborem studiów, pracy, miejsca zamieszkania, bardziej samodzielnym życiem. Sama matura to niejako początek tych zmian. Stres jest naturalnym zjawiskiem w tym momencie.

Zmęczenie i wyczerpanie, o którym Pani wspomina mogą być wynikiem wytężonej pracy w okresie przed maturą, wygórowanymi oczekiwaniami, jakie być może sobie Pani postawiła. Warto to zweryfikować. Być może otoczenie albo Pani sama stawia się pod silną presją, przez co żyje Pani w dużym napięciu. Fakt, że jeszcze musi czekać Pani na wyniki sprawia, że wszystko się przeciąga i dodatkowo trudno się zrelaksować.

Z pewnością już otrzymała Pani wyniki matury, to jest dobry moment, by wreszcie odpocząć. Warto zorganizować sobie czas wakacji tak, aby móc się zrelaksować, odprężyć i zdystansować. Proszę dać sobie chwilę zanim Pani zacznie angażować się w kolejne obowiązki, spędzić trochę czasu z bliskimi osobami, z przyjaciółmi.

Dobrze byłoby gdyby spróbowała Pani wyjechać gdzieś, gdzie można być bliżej natury i zadbała o aktywność fizyczną. Jeśli stan o, który Pani opisła będzie się utrzymywał, to koniecznie proszę zgłosić się do psychologa lub terapeuty. Wspólnie będziecie mogli “przyjrzeć się” temu, co się dzieję i znaleźć sposoby na poradzenie sobie z trudnościami.

 

Skutecznie leczymy nerwicę oraz zaburzenia związane z lękiem. Pracujemy także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Czy partnerka może podświadomie szukać konfliktu w związku Sensity.pl

Czy partnerka może podświadomie szukać konfliktu w związku?

Czy to możliwe, że kobieta, która żyła w toksycznej relacji będąc w nowym związku nie dowierza, że to możliwe, że może być normalnie? Czy może podświadomie szukać konfliktu obarczając winą partnera?

Wojciech

Panie Wojtku,

myślę, że kobieta, która żyje w toksycznym związku, już wcześniej doświadcza toksycznych relacji. W innym wypadu, nie weszłaby w taki związek. Od pierwszych dni naszego życia kształtujemy w sobie przekonania na temat tego, jacy jesteśmy i jaki jest otaczający nas świat. Im zdrowsze wzorce relacji realizują nasi rodzice, tym bardziej pozytywne przekonania się w nas kształtują np. uczymy się szacunku do nas samych, z odwagą i otwartością podchodzimy do innych ludzi, do wyzwań, które czekają na nas w codziennym życiu. Jeśli wzorce relacji, w których się wychowujemy są zaburzone, dorastamy w poczuciu ciągłego zagrożenia, czyli lęku, który nierzadko przeradza się w agresję.

W pierwszych latach naszego życia jesteśmy jak masa plastyczna, którą rodzice formują na różne sposoby. Im jesteśmy starsi, tym bardziej ta masa twardnieje, zastyga w formie, która została jej wcześniej nadana. Dlatego, w dorosłym życiu, trudno nam zmienić formę, która usztywniała się przez lata. Paradoksalnie, im bardziej koncentrujemy się na tym, żeby nie powielać błędów naszych rodziców, tym bardziej stajemy się do nich podobni. Dzieje się tak, dlatego, że usilnie próbujemy tę zastygłą masę dostosować do nowych warunków życia, które wymagają elastyczności. Tymczasem, sztywna masa, zamiast się wygiąć – pęka. Najczęstsze objawy pękania, to unikanie, frustracja i agresja.

Aby nasza zastygnięta forma mogła ulec trwałej zmianie, musimy zrozumieć, co nas blokuje, czego się obawiamy, czego nie akceptujemy oraz jakie założenia, zasady i schematy funkcjonowania sobie narzucamy. W języku psychoterapii mówimy, że trzeba zyskać “wgląd” w siebie samego.  Dopóki siebie nie zrozumiemy, jesteśmy jak marionetki. Coś nas drażni, czegoś się boimy, ale nie wiemy czego i dlaczego. Kierują nami zesztywniałe schematy i przekonania. I tak, chcąc nie chcąc, zachowujemy się wbrew sobie samym.

Dlatego każdy kolejny związek, każda kolejna relacja przynosi cierpienie. To, o co Pan pyta, nazywa się w języku psychoterapii “przeniesieniem”.  Chodzi o to, że złość, której nie możemy wyrazić w kierunku osoby, która tę złość pierwotnie wywołała, wyrażamy wobec osoby, która jest dla nas w jakimś sensie mniej zagrażająca. Często dzieje się tak, że dziecko, które doświadcza przemocy fizycznej, psychicznej, bądź innego rodzaju zaniedbania np. braku uwagi rodzica, nie potrafi nazwać i przeżyć negatywnych emocji w relacji z rodzicem, czuje się wobec niego bezsilne. Później w dorosłym życiu, albo wybiera partnera, który powieli zachowania rodziców, albo partnera, który przyjmie złość zaadresowaną do rodzica. Opisuję problem w dużym uproszczeniu, bo temat jest bardzo złożony i udzielenie pełnej odpowiedzi wymagałoby wielowątkowego omówienia.

Domyślam się, że zadaje Pan sobie pytanie, czy można coś z tym zrobić. Można, ale prawdopodobnie wymaga to podjęcia psychoterapii. Nasze problemy wynikają z braku rozumienia siebie samych. Jeśli, bez wglądu w siebie, narzucamy sobie zmianę, bierzemy na siebie kolejne jarzmo, kolejną kontrolę, kolejny atak na własne ja. Zmiana musi wypływać ze zrozumienia. Inaczej doprowadzi do nagromadzenia frustracji, następnie do wybuchu agresji lub ucieczki.

Marta Mauer-Włodarczak - psychoterapeuta par

Marta Mauer-Włodarczak jest właścicielem poradni Sensity.pl, w której prowadzi terapię par i małżeństw, a także konsultacje dotyczące problemów wychowawczych. Czytaj więcej…

Matka znęca się nade mną fizycznie i psychicznie Sensity.pl

Matka znęca się nade mną fizycznie i psychicznie. Co robić?

Moja matka zawsze była agresywna. Kiedy byłam młodsza, znęcała się nade mną fizycznie, biła, popychała, potrafiła mnie zepchnąć ze schodów albo rzucić we mnie czymś ciężkim. Teraz, gdy jestem pełnoletnia, ciągle na mnie krzyczy, potrafi o 6 rano przyjść do pokoju i krzyczeć, że jestem gruba, że nikt mnie nie pokocha. Gdy się kłócimy podnosi na mnie rękę, ale mnie nie bije. Czasami mnie popycha. Zniechęca mnie do mojego chłopaka mówiąc, że nie jest bogaty, że nic nie może mi dać. Lecz mówi, że mnie kocha, że to dla mojego dobra. Gdybym tylko miała oszczędności wyprowadziłabym się, ale to nie wchodzi w grę, bo mnie po prostu nie stać. Czuję się coraz gorzej. Wmówiła mi, że jestem zerem…

Proszę o pomoc, Paulina

Szanowna Pani,

Mam poczucie, że u Was w rodzinie występuje przemoc. Wygląda na to, że jest to nie tylko agresja. W agresji siły agresorów są zrównoważone, natomiast w zjawisku przemocy jedna ze stron jest silniejsza i postępuje intencjonalnie. Wydaje się, że Pani mama wykorzystuje przewagę sił naruszając Pani  prawa i dobra, powodując cierpienie (napisała Pani, że czuje się coraz gorzej).

Z Pani opisu wynika, że mama stosuje przemoc zarówno fizyczną (odpychanie), jak i psychiczną (krzyczy i stosuje pejoratywne, obraźliwe określenia). Proszę pamiętać, że nie od Pani zależy postępowanie mamy.

Myślę, że warto byłoby skorzystać z pomocy psychologa psychoterapeuty. Istnieją miejsca zajmujące się psychoterapią zarówno osób stosujących przemoc, jak i osób doznających przemocy. Nie wiem, czy istnieje jakakolwiek możliwość, żeby Pani zachęciła mamę do udania się po pomoc. Generalnie sprawca powinien podjąć aktywność, która ma na celu zmianę zachowania. To ważne, aby Pani chroniła siebie, dlatego może Pani również sama skorzystać z pomocy psychoterapeutycznej.

Pozdrawiam,

Agnieszka Lorek-Groniewska

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Jak pomóc choremu na depresję Sensity.pl

Choroba siostry destrukcyjnie wpływa na moje życie. Co robić w takiej sytuacji?

Witam! Moja siostra (l. 29) od kilku lat (z przerwą) chodzi na wizyty do psychologa, ma depresję. Niestety terapia jej nie pomaga. Są dni lepsze, ale są też takie, w których przechodzi załamanie, ma napady paniki. W skrócie cały jej problem polega na tym, że czuła się niedoceniana jako dziecko, a teraz jest bardzo samotna, nie potrafi zbudować szczęśliwego związku, ustabilizować się. Ja (l. 20) też mam pewne problemy ze sobą i od około roku chodzę na psychoterapię. O kilku miesięcy mieszkam razem z siostrą. Przyjechałam na studia do miasta, w którym ona mieszkała już od kilku lat. Nie mogę patrzeć na to, w jakim jest stanie, ale nie mam pojęcia w jaki sposób jej pomóc. Nie chcę żeby jej stan wpływał na moje życie. W tym momencie tak jest, chociaż staram się z tym walczyć, bo mnie to niszczy. Co robić w takiej sytuacji?

Marta

 

Witam Pani Marto,

Z Pani listu wynika, że w ciągu ostatnich miesięcy zaszło w Pani życiu sporo ważnych, ale i trudnych zmian związanych z przeprowadzką, studiami, rozpoczęciem bardziej samodzielnego życia, zmianą otoczenia. Już samo to jest sporym obciążeniem dla większości młodych ludzi. Jest to też czas, gdy w sposób szczególny należy zadbać o siebie, budować nowe relacje towarzyskie, skupić się na studiach i planach na przyszłość. Fakt, że mieszka Pani z bliską osobą chorą na depresję jest faktyczne bardzo trudny i emocje, które mogą Pani towarzyszyć, takie jak frustracja, złość czy smutek, są całkowicie zrozumiałe.

Rozumiem, że chciałaby Pani pomóc siostrze, ale musi Pani wiedzieć, że poza byciem przy niej, rozmową czy wsparciem, ma Pani ograniczone możliwości. Bardzo dobrze, że siostra jest pod opieką specjalisty. Jeśli jednak stany depresyjne trwają od wielu lat może warto by było zaproponować siostrze rozważenie konsultacji psychiatrycznej? Czasami konieczne jest leczenie farmakologiczne, o czym oczywiście powinien zdecydować lekarz.

Podjęła Pani psychoterapię, proszę także porozmawiać ze swoim terapeutą o trudnościach związanych z chorobą siostry i o tym jak jej stan psychiczny wpływa na Panią. W trakcie własnej terapii można wypracować najbardziej konstruktywne sposoby radzenia sobie z tą sytuacją. Być może w swoim miejscu zamieszkania ma Pani grupy terapeutyczne dla osób, których bliscy chorują na depresję. Jeśli tak, warto by było z takiej grupy skorzystać.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Czym charakteryzuje się DDA Sensity.pl

Mój chłopak stał się senny, oschły i nerwowy. Jak mogę mu pomóc?

Witam! Mam problem z chłopakiem, sama nie wiem co mu jest… Od jakiegoś czasu stał się zamknięty w sobie, nerwowy (nad czym nie panuje), senny, oschły, obojętny na wszystko. Nie obchodzi go, to że mnie rani swoim zachowaniem. Nie raz mówiłam mu, że źle się zachowuje. Jednak kilka dni po mojej uwadze znów był taki sam. Ostatnio bardzo mało z kimś rozmawia. Gdy przytulam się do niego, to zamyka oczy, a gdy je otworzy widać łzy. Proponowałam mu pomoc (wizytę u psychologa), lecz nie chce. Kiedyś był  bardzo energiczny, a teraz po prostu widać, że coś się z  nim dzieje. Nie wiem, jak mam mu pomóc. Proszę o odpowiedź,

Agnieszka

 

Witam,

to zrozumiałe, że martwi Cię zachowanie Twojego chłopaka. To. co zauważyłaś, a więc: zwiększona drażliwość, smutek, odczuwana przez innych obojętność i wycofanie, wskazują na trawiący wewnętrzny problem, przeżywanie trudności, z którą nie potrafi sobie sam poradzić.

Doświadczenia rozterek oraz konfliktów wewnętrznych są wspólne dla wszystkich ludzi. Powodują stres, ale też mobilizują nasze strategie radzenia sobie i rozwiązywania problemów. Są jednak sytuacje, w których mamy poczucie, że nasze możliwości rozwiązania problemu są niewystarczające. W takiej sytuacji zamknięcie się w sobie oraz wycofanie mogą prowadzić do pogarszania się samopoczucia. Wizja ciężkości, nierozwiązywalności problemu, bądź poczucie bezsilności i samotności wobec przeżywanej trudności są przytłaczające.

To, co możesz zrobić w tej sytuacji dla swojego chłopaka, to próbować dopytać o przyczynę jego trudności. Takie zachowanie może być np. reakcją na doznaną krzywdę. Jeśli jednak taki stan będzie się przedłużał, dołączą inne niepokojące objawy, to dobrze by było, aby Twój chłopak spotkał się z psychologiem, który pomoże rozpoznać przyczynę tego stanu i zaproponuje rozwiązania.

 

Skutecznie pomagamy osobom cierpiącym z powodu depresji, także online.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Kod męskich uczuć Sensity.pl

Jak mogę pomóc koledze, który nie wie co chce robić w życiu?

Chciałbym się poradzić w sprawie mojego dobrego kolegi. Jest to bardzo inteligenty człowiek, lecz chyba nie może znaleźć swojego miejsca w życiu. Ma 25 lat. Po liceum poszedł na studia, lecz nie chodził na zajęcia i nie ukończył ich. Następnie poszedł na kolejne studia i znów je zostawił. Nie pracuje, nie studiuje, nie wie co chce robić. Chyba w ogóle nie ma pomysłu na siebie. Zauważyłem, że staje się coraz bardziej zgorzkniały. Co mogę mu doradzić? Czy on sam musi dojść do tego, co chce robić w życiu? Czy może potrzebne mu jakieś wsparcie?

Franek

 

Witam!

Odpowiedź nie jest łatwa ze względu na szczupłość danych. Trzeba by przyjrzeć się naturze tych trudności u Pana kolegi. Niemożność znalezienia swojej drogi życiowej to nie jedyna możliwa przyczyna. Inne, to na przykład lęk przed dorosłością, podejmowaniem decyzji, stany depresyjne i nerwicowe, trudności w kontaktach ludźmi itd. Mogą to też być jakieś trudne sytuacje rodzinne obecnie lub w przeszłości, osamotnienie, zawody miłosne i rozczarowania, nałogi, uzależnienia. Cokolwiek jednak by to było, wymaga rozmowy z kimś zaufanym, może diagnozy specjalisty, a przede wszystkim zrozumienia przyczyn przez samego zainteresowanego.

Przy tym warto pamiętać, że być może trzeba też zobaczyć własny potencjał, uzdolnienia, zainteresowania, zasoby. Wybierać kierunek studiów kierując się bardziej nimi, niż modą albo źle pojętym zdrowym rozsądkiem i chęcią zdobycia dobrze płatnego zawodu. Warto wrócić do tego, co sprawia radość, sprawiam, że chcemy zdobywać wiedzę i nowe umiejętności, odgrzebać młodzieńcze marzenia i plany.

Warto wreszcie pamiętać, że taki kryzys może też oznaczać, że na razie potrzebujemy na tym etapie czegoś bardziej niż studiów, czy pracy. Warto się dowiedzieć co, to jest i może pójść za tym… Czasem bywają potrzebne poszukiwania o charakterze duchowym, pomagają w nich ciekawe podróże, zmiany w relacjach z ludźmi, zmiana stosunku do życia.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Gniew - jak sobie z nim radzić Sensity.pl

Nie potrafię sobie poradzić ze złością i negatywnymi emocjami.

Jak sobie poradzić ze złością? Jestem dorosłą osobą, która wychowywała się w rodzinie alkoholowej. Bardzo trudno jest mi poradzić sobie ze złością, agresją, negatywnymi emocjami. Nie znoszę sprzeciwów. Widzę, jak bardzo to komplikuje moje życie, ale nie wiem co robić, aby to zmienić. Proszę o poradę.

Dziękuję za odpowiedź, Zuzanna

 

Witam,

Złość jest emocją i  sama w sobie nie jest negatywna. Jest jednak sygnałem, że nie dzieje się tak, jak byśmy tego oczekiwali, że nasze potrzeby nie są zaspokojone, że ktoś przekracza nasze granice lub na coś nie chcemy się zgodzić. W tym kontekście bywa bardzo użyteczna. Złość ma w sobie także spory ładunek energetyczny, który można konstruktywnie spożytkować.

To ważne, aby Pani poznała co kryje się za odczuwaną złością: dlaczego tak trudno jest zaakceptować, że ktoś ma odmienne zdanie, co to oznacza dla Pani, jakie są tego źródła. Często tak się dzieje (zwłaszcza u osób, które wychowywały się w tzw. rodzinie alkoholowej), że „pod złością” kryje się lęk i zaniżona samoocena. W tym kontekście jest to swoistego rodzaju mechanizm obronny, który kiedyś np. w dzieciństwie pozwalał przetrwać, a w dorosłym życiu zaczyna przeszkadzać. Może to być także wynikiem obecności fałszywych przekonań (np. „inni mają się ze mną zgadzać”) i dopiero ich zmiana pozwoli osiągnąć spokój.

Wspomina Pani, że zaczyna się Pani agresywnie zachowywać, co utrudnia życie. Jak mogę przypuszczać jest trudne także dla bliskich. Musi być Pani świadoma, jakie są tego konsekwencje. Czy przypadkiem nie robi sobie Pani sama krzywdy? Agresja ma negatywny wpływ na własne zdrowie, relacje z ważnymi osobami, rodzinę…

W przypadku trudności z radzeniem sobie z wyrażeniem złości ważne jest wyuczenie się innego sposobu odreagowywania. Pomocne bywają: sport, muzyka, relaksacja, twórczość, praktyka mindfullnes, medytacja, modlitwa. Warto jest nauczyć się nowych, bardziej asertywnych, a nie agresywnych, sposobów komunikacji oraz zacząć panować nad krytyczną oceną innych osób. Jednak samemu trudno jest poradzić sobie z takimi problemami, dlatego zachęcam Panią do konsultacji  z psychologiem czy psychoterapeutą.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Byłem obiektem drwin kolegów Sensity.pl

Byłem obiektem drwin kolegów. Jak mogę się przełamać, aby znów swobodnie rozmawiać z ludźmi?

Mam 17 lat. Skończyłem gimnazjum, chodzę teraz do technikum. Problem mam taki, że w szkole praktycznie wszyscy się ze mnie śmiali, bo nic nie mówiłem na lekcjach, grałem na komputerze w pewną grę (tytuł nie ważny) i w krótszym czasie osiągnąłem coś (że tak powiem) lepszego niż oni. Od razu się zaczęło, że nie wychodzę z domu, że ja to takim debilem jestem, bo gram cały dzień. Wtedy zaczęli się wszyscy śmiać, bo niby na zewnątrz nie wychodzę. Prawda była taka, że nie wychodziłem nigdzie z nimi, nie było takiego sensu. Jak ktoś mnie spotkał to od razu: “O to ty z domu wychodzisz?!”. Potem było jeszcze gorzej, śmiali się z byle czego. Przez to miałem problemy z komunikacją z innymi ludźmi, bałem się, że oni też mnie wyśmieją. Pamiętam, jak byłem młodszy, to w szkole do wszystkiego się zgłaszałem, wszystko umiałem. A po gimnazjum same problemy. Teraz w technikum są ludzie, którzy są “normalni” i jest lepiej. Ale wciąż mam problemy z komunikacją, wszystkim się denerwuję, a ci z którym chodziłem do gimnazjum dalej mnie mają za takiego dziwaka. Szczególnie ci, z którymi grałem. Jak mówię im, żeby przestali, to oni jeszcze głośniej się śmieją. Jak ich ignoruje, to się na mnie wszyscy wokół krzywo patrzą, jak na jakąś ofermę. Nie wiem co mam robić. Teraz nie ma problemów, ale chciałbym się uspokoić i przestać bać się, że się wszyscy ze mnie będą śmiali. Chciałbym jakiś pomysł na zachowanie się w stosunku do takich “lepszych ludzi” (wiadomo o kogo chodzi). Jak znowu się przełamać i móc swobodnie rozmawiać? Dodam także, że nie przeklinam, nie biorę narkotyków, nie piję napojów alkoholowych, po części z tego powodu także się ze mnie śmiali. A ja nie chciałem się z takimi nałogowcami (oczywiście nie wszystkimi) spotykać. Czekam na odpowiedź i z góry dziękuję. Sądzę, że jest więcej osób, które nie tyle nie chcą być po części aspołeczne i nieśmiałe, a nie potrafią się zmienić przez czynniki zewnętrzne.

Andrzej

Dzień dobry,

trudności, o których piszesz, pojawiają się stosunkowo często w okresie dorastania. Zachęcam, żebyś skupił się na ich stopniowym przezwyciężaniu, a nie na martwieniu się , że jesteś jakiś “inny”, czy “nie w porządku”, bo tak nie jest. W  wieku dorastania, przypadającym właśnie na gimnazjum i liceum, a czasami też na okres studiów, szczególnie mocno przeżywamy opinie ze strony innych. Buduje się wtedy nasza samoocena, a relacje z rówieśnikami stają się szczególnie ważne. Istotne  jest, żebyśmy zrozumieli przyczyny naszych niepokojów, bo wtedy możemy świadomie zacząć sobie z nimi radzić.

Można do radzenia sobie z nieśmiałością podejść co najmniej z dwóch stron:

Warto z jednej strony przypomnieć sobie, jak stopniowo narastały trudności w kontaktach z kolegami i zobaczyć, że u podłoża była obawa przed ośmieszeniem i odrzuceniem. Podstawowe znaczenie ma tu nie tyle to, że jesteśmy wyśmiewani, krytykowani i odrzucani, bo zawsze znajdą się tacy ludzie, którzy nam to robią. Najgorsze, że ich niejako “wpuszczamy” do naszego wewnętrznego świata i, co dziwniejsze – w jakiś sposób przyznajemy im rację.  Tak jakbyśmy nie mieli swoich „granic” – podobnie jak państwo, które nie mając strzeżonych granic wpuszcza na swoje terytorium byle kogo. Dzieje się tak, bo wcześniej sami  zaczęliśmy się niejako “źle traktować”, sami siebie źle oceniać.

Izolacja pogłębia się z obawy, że jeszcze bardziej się skompromitujemy. Ludzie złośliwi i dążący do dominacji ze względu na własne kompleksy, wyczuwają te nasze obawy i tym śmielej nas atakują. Tworzy się błędne koło – im bardziej się zamykamy, tym bardzie jesteśmy atakowani, więc tym bardziej się izolujemy, a to wywołuje jeszcze większe odrzucenie i tak dalej. Zrozumienie tego sprawi być może, że spojrzysz na siebie z większa sympatią, zaczniesz wewnętrznie się bronić przed automatycznym przyjmowaniem ocen innych. Zaczniesz mieć swoje zdanie, będziesz ,,wiedział swoje” na swój temat. Nie dasz sobie wmawiać, że jesteś beznadziejny, bo nie jesteś. Człowiek o ugruntowanym poczuciu własnej wartości nie ma na ogół szczególnej potrzeby ośmieszania i poniżania innych. Zaś nastolatki na ogół agresją pokrywają własne poczucie niższości i własną niepewność. Jeśli jednak nie lubimy siebie, trudno oczekiwać, że będziemy lubić innych, że ci inni będą nas jakoś szczególnie lubić.

Z drugiej strony, trzeba stopniowo odbudowywać swoje kontakty z ludźmi, przede wszystkim z tymi, z którymi czujemy się dobrze i bezpiecznie. Powoli też próbować zbliżać się stopniowo do innych, przygotowując się też w razie konieczności na konfrontację. Ważne jest także dostrzeżenie oraz rozwijanie swoich zainteresowań, talentów, mocnych stron, ulubionych aktywności. Danie sobie przy tym prawa do odmienności, wad i słabości, pozwala nam też uwolnić się od ciągłego męczącego porównywania się z rówieśnikami i starszymi od nas. Zawsze znajdzie się ktoś od nas lepszy po tym, czy innym względem.

Tak więc refleksja i działanie– warto je podjąć w tej sprawie! Zajrzyj też może do dobrych książek na te tematy – jest ich sporo. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Skąd się biorą nasze kompleksy Sensity.pl

Nie potrafię zbliżyć się do ludzi.

Witam, mam 18 lat i czuję się źle w towarzystwie innych ludzi. Nie potrafię zawiązywać relacji z ludźmi, chociaż bardzo tego chcę. Najbardziej chcę po prostu lubić ludzi, ale tego też nie potrafię, bo nie umiem współczuć, ani chyba tak naprawdę kochać. Zawsze dla wszystkich jestem miła, ale nigdy z nikim nie nawiązałam głębszej relacji, bo nikogo chyba nie rozumiem i nie akceptuję, mimo że chcę i bardzo cierpię, bo czuję się taka nieludzka. Tak naprawdę trudno mi zaakceptować nawet mamę oraz najbliższą przyjaciółkę. Bardzo staram się zbliżać do ludzi, ale mi nie wychodzi. Myślę, że moim problemem może być narcyzm, bo zawsze skupiam się na sobie i kiedyś bardzo chciałam być idealna. Czy słusznie przypuszczam? Co z tym zrobić?

Tosia

Pani Tosiu,

‎Opisywane przeżycia wskazują przede wszystkim na ogromne napięcie, z jakim wiążą się dla Pani relacje interpersonalne. Brzmi to tak, jak gdyby zatracała Pani w nich swoje potrzeby i starała się spełnić jakieś niewypowiedziane, wyidealizowane oczekiwania. Tkwiąc w takim podejściu nie można zbliżyć się do drugiego człowieka, bo nie wnosi się siebie. Pozostaje złość i silny krytycyzm – poszukiwanie błędów i wad zamiast czerpania radości z kontaktu.

Bardzo ważne, aby zastanowiła się Pani nad przyczynami swojej potrzeby doskonałości i odnoszenia wszystkiego do swojej osoby. Narcyz pokochał swoje odbicie w wodzie, bo nie potrafił pokochać siebie prawdziwego.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.

Mam dwadzieścia pięć lat i nigdy nie byłam w związku. Co mam zrobić, aby się zmienić?

Obsesyjnie myślę o ulubionym serialu. Czy to może mieć związek z nerwicą natręctw?

Mam 25 lat. Od dawna cierpię na nerwicę natręctw. Jest to bardzo uciążliwe, jednak starałam się być normalna. Moi znajomi nawet nie wiedzą, że coś mi dolega. Cieszyłam się z małych rzeczy, miałam swoje zainteresowania, oddawałam się swoim pasjom. Jednak ostatnio się to zmieniło. Nie potrafię sobie już sama ze sobą poradzić. Zawsze oglądałam dużo filmów i seriali, pomagały mi się zrelaksować oraz przynajmniej na chwilę zapomnieć o codzienności. Włączałam je, gdy miałam czas i ochotę. Jednak niedawno wyszedł kolejny sezon mojego ulubionego serialu. Obejrzałam kilka odcinków i zauważyłam, że nie mogę przestać o nim myśleć. Zaczęłam przeglądać różne materiały, czytać artykuły, przeglądać fora, oglądać zdjęcia. I im bardziej sobie powtarzałam: „Co ja robię?”, to tym bardziej musiałam czytać na ten temat. Jadąc autobusem, robiąc obiad, rozmawiając z kimś… Miałam ciągle na uwadze, że muszę o tym myśleć. Kiedy starałam się tego nie robić, przychodził ogromny lęk. Teraz nie mogę się uwolnić od tych myśli. Czuję się jak w więzieniu. Nie mogę się na niczym skupić. Pomaga mi tylko ponowne oglądanie tego serialu od początku. Wcześniej miałam swoje problemy, jednak teraz nic się nie liczy. Jestem już strasznie tym zmęczona. Nic mnie nie cieszy, wszystko mnie denerwuje. Kiedy staram się wyrzucić z głowy te obrazy, czuję się tak źle wewnętrznie, że nie mogę sobie poradzić. Co się ze mną dzieje? Przecież nie przeżyłam żadnego wypadku, nie byłam świadkiem niczego, co mogłoby wpłynąć na psychikę. Czemu więc ja ciągle myślę o jakimś serialu? To jest tak śmieszne i niedorzeczne… Te ciągłe myśli to jest niewyobrażalny koszmar. Mam ochotę skończyć ze swoim życiem, bo tylko wtedy mogę się od tego uwolnić. Czuję się źle, ciągle płaczę. Dawniej odżywiałam się zdrowo, byłam aktywna fizycznie, teraz prawie nic nie jem, dawno przestałam ćwiczyć. Przestałam spotykać się z ludźmi, rodzina pyta co się dzieje, czemu nie wychodzę w ogóle z domu. Co ja mam im powiedzieć? Czemu mi to nie mija, a jest coraz gorzej? Nie wiem co się ze mną dzieje! Ciągle czuję napięcie, wewnętrzny lęk, obawę. Jak staram się o nie myśleć o serialu, to czuję jakąś gulę w gardle, dlatego mimo wszystko wracam do niego myślami. Lubię wiele rzeczy, jednak nigdy nie myślałam o tym dniami i nocami. Najchętniej bym tylko spała i spała. Co mi dolega?

Wiola

Pani Wiolu,

objawy, które Pani opisuje najprawdopodobniej są związane z zaburzeniem obsesyjno-kompulsywnym, popularnie zwanym nerwicą natręctw. Znaczące obniżenie nastroju, które może wskazywać na depresję, może być spowodowane długotrwałym utrzymywaniem się i nasilaniem problemów nerwicowych. Piszę najprawdopodobniej, ponieważ do pełnego zdiagnozowania problemu potrzeba zdecydowanie więcej informacji, niż te, które zawarła Pani w liście. Jednakże chciałabym przybliżyć Pani z czym wiąże się to zaburzenie i zarazem zachęcić do jak najszybszego udania się do psychoterapeuty bądź psychiatry, gdzie otrzyma Pani niezbędną pomoc.

Osoby cierpiące na tego typu schorzenie uwięzione są w błędnym kole natręctw, składającym się z dwóch elementów: obsesji i kompulsji. Obsesje to natrętne, niechciane, wracające i wdzierające się do świadomości myśli, wyobrażenia, wywołują lęk, który obniża nastrój.

Lęk jest główną przyczyną oraz motorem napędowym kompulsji (wygląda na to, że u Pani czynnością obniżającą lęk jest oglądanie serialu), czyli nawracających, przymusowych zachowań lub czynności umysłowych, którym nie potrafimy się przeciwstawić, a które mają na celu zapobiegać cierpieniu oraz przytłumić narastający niepokój (lub nas przed czymś obronić).

Chorzy rozpoznają, że obsesje są wytworem ich umysłu, lęki są irracjonalne, a kompulsje nadmierne. Często towarzyszy im wstyd, dlatego ukrywają przed innymi ludźmi swój problem. W konsekwencji doświadczają coraz większego dyskomfortu związanego z nasilaniem objawów oraz poczuciem bycia osamotnionym w swoim nietypowym funkcjonowaniu. Z czasem prowadzi to do powstania (podobnie jak u Pani) dodatkowych objawów np. depresji – złego samopoczucia, spadku własnej samooceny, wrażenia beznadziejności, niezaradności.

Dlatego bardzo ważne jest podjęcie leczenia! W leczeniu zaburzenia obsesyjno- kompulsywnego najczęściej stosuje psychoterapię poznawczo- behawioralną, która ma na celu przerwać proces powstawania objawów lękowych oraz farmakoterapię.

Na koniec chciałabym dodać, że czytając Pani list, zwróciłam uwagę na zdanie: Wcześniej miałam swoje problemy… Słyszę tutaj, że od dawna Pani nie czuje się szczęśliwa. Dlatego, tym bardziej zachęcam do kontaktu ze specjalistą, z którego pomocą na nowo zacznie Pani cieszyć się życiem.

Logo Sensity.pl

Sensity.pl to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. Sensity.pl nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.