Czy warto być grzeczną dziewczynką?

Czy warto być grzeczną dziewczynką?

Wyzwaniem dla współczesnych kobiet jest poznać siebie i obrać swoją drogę, co wcale nie jest łatwe. Tym bardziej, kiedy świat zachęca: „przestań być grzeczną dziewczynką, bądź niegrzeczna”. Czy stać się „niegrzeczną” oznacza zyskać samoświadomość? Dlaczego coraz więcej kobiet odczuwa pustkę? Odpowiedź na te pytania znajdziesz w artykule.

Jak być damą i jednocześnie sprostać społecznym oczekiwaniom?

Ostatnio w sieci z okazji Dnia Kobiet pojawił się film pokazujący ilość komunikatów i oczekiwań kierowanych do kobiet przez społeczeństwo „Be a lady, they said”, z narracją Cynthii Nixon znanej z serialu „Sex in the city”. Spot jest mocny, a co za tym idzie, daje do myślenia.

  • Bądź damą.
  • Nie jedz tak dużo.
  • Przejdź na dietę.
  • Czemu jesteś taka chuda.
  • Nie wstydź się.
  • Zakryj więcej.
  • Odkryj więcej.
  • Mów co myślisz.
  • Nie mów tyle.
  • Miej dzieci, itd.

Z każdej strony słyszymy jakie mamy być, co powinnyśmy robić, jak się zachowywać, jak wyglądać, jak żyć. I niestety głęboko pokutujący w nas mit Matki Polki, sprawia, że bierzemy te wyzwania i staramy się sprostać im wszystkim naraz, choć są ze sobą całkiem sprzeczne. Na końcu znajdujemy się w punkcie całkowitego wyczerpania, zagubione, nieszczęśliwe z poczuciem przegranego życia. Życia, którego celem było zaspokojenie oczekiwań wszystkich naokoło, kosztem siebie.

Czy stać się „niegrzeczną” oznacza zyskać samoświadomość?

Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam gdzie chcą – popularny jakiś czas temu slogan stworzony w dobrych intencjach – zachęcenia kobiet do zabierania głosu, do mówienia otwarcie o swoich potrzebach i dążeniu do ich realizacji, przekształcił się w kolejną pułapkę „roli” do odegrania.

Chodziło przede wszystkim o pokazanie absurdu słowa grzeczny-niegrzeczny, bo co właściwie się za nim kryje? Jedynie informacja, o spełnianiu lub niespełnianiu czyichś oczekiwań, standardów czy wyobrażeń dotyczących tego jakie powinnyśmy być i jak się zachowywać. Niestety nie wszyscy zrozumieli przekaz. Część poszła w bycie niegrzecznym i różne ukryte za tym hasła, ponownie nie słuchając siebie.

Michelle Obama w swojej biografii napisała: jeśli jest jedna rzecz, której się nauczyłam, to jest nią siła własnego głosu. Według mnie to jest wciąż wyzwaniem dla współczesnych kobiet. Mamy równouprawnienie, ale nie zawsze to co jest nam przekazywane w schematach emocjonalnych dotyczących bycia kobietą nadąża za zmianami w kulturze i społeczeństwie.

Wokół nas wiele możliwości, ale my często traktujemy je jako kolejne role, które musimy lub powinnyśmy w naszym życiu odegrać. Wchodzimy w nie, podejmujemy się ich, bo wciąż czujemy presję, wciąż lepiej słyszymy głosy innych skierowane do nas, niż nasz, wewnętrzny głos, który jako jedyny tak naprawdę wie, co jest dla nas dobre, a co nie. A my wciąż go nie słyszymy, albo nie słuchamy, albo po prostu mu nie wierzymy.

Jak poznać własną tożsamość zamiast realizować cudze powinności?

Coraz częściej trafiają do mnie kobiety, które naprawdę niewiele o sobie wiedzą. Gdy pytam je o to co lubią, co jest dla nich ważne, czego chcą. Okazuje się, że są to dla nich trudne, ale też zupełnie nowe pytania. Nikt mnie o to nigdy nie pytał – mówią. Wiedzą dobrze, że miały skończyć studia i zdobyć dobrą pracę. Wiedzą, że dobrze mieć stały związek, ale warto też być wyluzowaną czy nowoczesną (cokolwiek by to miało znaczyć). I osiągają to. W tym jesteśmy świetne – w realizacji powierzonych nam zadań. Przychodzą do mnie i mówią: Wszystko co miałam założone w życiu zrobiłam: skończyłam najlepiej studia, zdobyłam świetną pracę, wyszłam za mąż, mam dzieci i czuję, że moje życie właśnie się skończyło, co dalej przede mną. Odczuwam pustkę.

Podobne zjawisko opisała bardzo szczegółowo w swojej książce „Mistyka kobiecości” Betty Friedman. Tam wprawdzie rola kobiety „ograniczała” się do bycia perfekcyjną żoną, matką i panią domu. Jednak spójrzmy prawdzie w oczy – nasze role się nie zmieniły – po prostu doszły nowe. Teraz do pakietu doszła kobieta sukcesu, świetna kochanka, fitloverka, itd. Firedman pisała, że ta odczuwana przez kobiety dziwna pustka, wiązała się z tym, że one dobrze wiedziały czego się od nich oczekuje, ale nic nie wiedziały o sobie i kiedy wszystkie lekcje zostały odrobione, spotykały się same ze sobą, a tam widziały NIC. I nie chodzi o to, że tam nic nie było, tylko to, że one w ogóle nie wiedziały co tam jest, co mają z tym zrobić i czy w ogóle mogą.

Współcześnie wiemy, że możemy; wiemy, że mamy prawo, ale wciąż zbyt rzadko patrzymy na siebie przychylnym okiem. Zadajemy sobie pytanie: To jaka ja mam być – grzeczna, niegrzeczna, domowa, zawodowa – jaka? I jak już taka będę, to co dalej?

A ja bym bardzo chciała, żebyśmy MY KOBIETY mogły stanąć przed lustrem i umiały powiedzieć do siebie, tak jak powiedział Mark do Bridget Jones: Lubię Cię taką jaka jesteś.

Silna kobieta to kobieta świadoma

Wyzwaniem dla współczesnych kobiet jest poznać siebie i obrać swoją drogę, a nie iść drogą zbudowaną przez innych, którzy ani razu nie zadali nam pytania czy taka właśnie nam się podoba, czy chcemy iść w tym właśnie kierunku. Zbudować swoją tożsamość na pytaniach: co ja lubię, co ja chcę, co jest dla mnie ważne. Wtedy gdy spotkamy się same ze sobą, zamiast pustki zobaczymy niesamowitą, piękną głębię.

Nieświadome kobiety spełniają oczekiwania innych; świadome spełniają siebie.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *