Kobieta na krańcu… sił – dlaczego w roli męczennicy odnajduje swoją wartość?

Kobieta na krańcu… sił – dlaczego w roli męczennicy odnajduje swoją wartość?

Kobiety w roli męczennicy, które oczekują podziwu i uznania za ich poświęcanie – dlaczego tkwią w takiej roli?

Czy to jest korzystne dla ich rodzin? Dlaczego doprowadza to do kryzysu a nawet rozpadu małżeństwa? Jak temu zapobiec?

W gabinecie terapeutycznym nierzadko spotykam kobiety, które po wejściu w rolę matki stawiają ją na pierwszym miejscu. Opieka nad dzieckiem i obowiązki domowe dominują ich działanie do tego stopnia, że dobro rodziców schodzi na daleki plan, a jeśli ich mężowie myślą inaczej, to postrzegani są przez nie jako niedojrzali i nieodpowiedzialni.

Kobiety poświęcające się dla rodziny, zajęte swoimi obowiązkami, nie doceniają potrzeby odpoczynku i regeneracji sił, zarówno fizycznych jak i psychicznych, co niekorzystnie wpływa na ich samopoczucie, a tym samym na relacje małżeńskie.

Spotykam w gabinecie często małżeństwa, u których niedługo po przyjściu dziecka na świat zaczął się kryzys małżeński.

Przyczyną tego jest między innymi nadmiar obowiązków spadających na „świeżo upieczonych” rodziców oraz diametralna zmiana stylu ich życia. Wcześniej przecież nie musieli budzić się po kilka razy w nocy, aby nakarmić i uspokoić dziecko, nie mieli przerywanego snu, nie byli tak zmęczeni, co najwyżej po dłuższej imprezie… 

Inną – istotną przyczyną kryzysu małżeńskiego po pojawieniu się dziecka jest to, że kobiety często na skutek przemęczenia, zaniedbują potrzeby swoje oraz mężów, nie mają ochoty na upojne noce, nie mają siły na bycie miłą, natomiast mają pretensje np. o to, że każdego dnia wszystko jest „na ich głowie”, gdy mąż wychodzi „sobie” do pracy. Potrzeby seksualne męża, a także ich własne w porównaniu z „potrzebami domu” są dla nich na tyle mało istotne, że spychają je poza margines wspólnego życia.

Problem czasami tkwi w tym, że niektóre kobiety „potrzebują” być zmęczone. Potrzebują być zmęczone i nieszczęśliwe – brzmi to jak absurd, ale tak jest. Poświęcanie się dla rodziny jest dla nich ogromną wartością, więc wchodzą w rolę męczennicy, aby czuć się wartościowe.

Jakie są tego przyczyny?

Często przyczyną nadmiernego poświęcania się jest taki właśnie wzór kobiety-matki w rodzinie, z której pochodzą. To, co widziały przez całe lata, stało się dla nich normą, a pamiętają własną matkę wiecznie zmęczoną, narzekającą na złe samopoczucie z powodu przepracowania, na bóle kręgosłupa oraz na swojego męża, który według niej nigdy wystarczająco nie doceniał jej krwawicy.

Niektóre panie, które trafiały do mnie do gabinetu, były tak umęczone pełnieniem roli matki i żony, że miały depresję spowodowaną przeciążeniem psychicznym i fizycznym. Kobiety – męczennice przeważnie nie chcą skorzystać z możliwości leczenia farmakologicznego, aby wyrównać nastrój, dodać pozytywnej energii.

– Dlaczego?  – pytam.

– A, wolę sama sobie z tym poradzić. Może jakoś dam radę…

Jednak pod tą odpowiedzią jest inna – prawdziwa odpowiedź,  której prawdopodobnie nie uświadamiają sobie:

– Bo musiałabym żyć inaczej, a nie znam innego sposobu na realizowanie roli matki i żony. Bo potrzebuję wzbudzać w innych ludziach (również w moim mężu) uznanie i podziw – za to, że jestem taka dzielna i oddana rodzinie  – wtedy czuję się prawdziwą kobietą, dobrą matką.

Kobiety – męczennice budują poczucie własnej wartości na poświęcaniu się, a nie poświęcać się – w ich mniemaniu znaczy nie być wartościowym człowiekiem – dlatego tak trudno jest im z tej roli zrezygnować.

Jakie są skutki w funkcjonowaniu rodziny, w której kobieta tkwi w roli męczennicy?

  1. Kobiety narzekają, że nikt im nie pomaga (ale dobrowolnie biorą na siebie większość obowiązków), więc mężowie i dzieci czują się niedocenieni.
  2. Mężowie czują się krytykowani i zaniedbywani przez ich stale zmęczone żony, więc stopniowo wycofują się z życia rodzinnego.
  3. Kobiety są stale zmęczone, czują się nierozumiane i niedoceniane przez wycofanych mężów, więc czują się nieszczęśliwe.
  4. Małżonkowie mają często do siebie wzajemne pretensje, więc oddalają się od siebie.
  5. Dzieci czują się krytykowane przez matkę, co wpływa na kształtowanie się u nich przekonania: „wciąż nie jestem dość dobry”.
  6. U dzieci utrwala się obraz wiecznie zmęczonej i nieszczęśliwej matki, co negatywnie wpływa na kształtowanie się u nich obrazu pełnienia ról w dorosłości.
  7. Dzieci, a zwłaszcza córki na ogół powielają taki wzór w swoich związkach w przyszłości.
  8. Bywają poważne kryzysy w związku, a nawet rozpad małżeństwa.

W efekcie powstaje paradoks, w którym kobiety są bardzo oddane rodzinie, a z tego powodu ich mężowie wycofują się z życia rodzinnego lub w skrajnym przypadku odchodzą od nich. A one pytają w swej rozpaczy – dlaczego? Przecież poświęciłam dla niego i dla dzieci wszystko – całą siebie…

Dlaczego mężczyźni odchodzą od kobiet – męczennic?

  • Bo kobiety mają wciąż pretensje do mężów o to, że albo nic nie robią albo wszystko robią źle, w każdym razie gorzej niż one,
  • bo okazują złość mężom, są też przez to niedostępnymi żonami,
  •  bo mężowie tak naprawdę nie mają żony dla siebie, gdyż ona jest cały czas zapracowana, zmęczona lub zła na nich,
  • bo mężowie czują się nieważni, niedoceniani, wciąż krytykowani,
  • wreszcie – bo znalazła się inna kobieta, która słucha, docenia, chwali, pragnie –  mężczyźni przekonują się wtedy, ku własnemu zaskoczeniu, że takie kobiety jednak istnieją!
  • bo mężowie też potrzebują miłości, uznania, bliskości, wsparcia, zrozumienia – jak każdy człowiek,
  • bo mężowie chcą być szczęśliwsi niż są obecnie.

Czy nie lepiej być zadowoloną mamą i wyluzowaną żoną – po prostu szczęśliwą kobietą?

Oczywiście, że tak, a żeby to osiągnąć, trzeba:

  • zmienić swoje nieprawidłowe schematy myślenia na temat wypełniania roli matki i żony,
  • zrozumieć, że męczennica męczy nie tylko siebie, ale i otoczenie,
  • znaleźć coś innego niż poświęcanie się rodzinie, co będzie budowało poczucie własnej wartości,
  • zobaczyć korzyści wynikające z bycia kobietą zadowoloną ze swojego życia.

Kobieto, jeśli choć trochę odnajdujesz w sobie cechy kobiety- męczennicy, to zatrzymaj się na chwilę, odpocznij, a potem zrób bilans zysków i strat ze swojego poświęcania się dla rodziny. Pomyśl, jak chciałabyś czuć się jako kobieta i jak chciałabyś, żeby wyglądało twoje życie, rodzina, małżeństwo. Następnie zacznij to realizować!

Zrób to, zanim będzie za późno, zanim znajdziesz się na krańcu swoich sił, zanim zorientujesz się, że jesteś na krańcu… swojego małżeństwa!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *