Czy jestem dobrym ojcem Sensity.pl

Czy jestem dobrym ojcem? Znaczenie współpracy w wychowaniu

Czy jestem dobrym ojcem?

To pytanie zadają sobie refleksyjni (a czasem perfekcyjni) tatusiowie. Często pada także w chwilach wątpliwości, gdy jesteśmy bezradni wobec kryzysu rodzinnego, trudności oraz porażek wychowawczych. Jakie błędy popełniłem/ popełniam? Co mam zrobić? Jak naprawić, to co się stało? Jak odrobić zaniedbania?

Pytanie to stawiane jest różnym „specjalistom od wychowania”, a więc też psychologom. Odpowiadam w takich sytuacjach zwykle pytaniem na pytanie: Co robisz RAZEM ze swoimi dziećmi? Odpowiedz mi, a przez to sam poniekąd odpowiesz na swoje pytanie.

Co robisz RAZEM ze swoimi dziećmi?

Jednym z podstawowych kryteriów oceny oddziaływań  wychowawczych jest bowiem umiejętność współpracy, współdziałania dorosłych i dzieci, nastolatków, w rodzinie, w szkole, na wspólnych wakacjach i po prostu… w życiu. Czasem to kwestia przywództwa i sensownej propozycji zrobienia czegoś razem ze strony dorosłego, czasem „podążanie za dzieckiem” w jego aktywnościach, zabawach, zainteresowaniach. Może to być też tzw. „dobra rozmowa”. Oczywiście nie wszyscy to potrafimy i oczywiście zwykle pada argument słynnego „braku czasu”.

Co to znaczy: RAZEM?

Kilka lat temu doradziłem jednemu z ojców, który niepokoił się osłabieniem kontaktu ze swoim dorastającym synem, żeby zastanowił się nad możliwością odbudowy więzi poprzez współpracę w ramach wspólnych zainteresowań. Początkowo tata (ok. 40-stki) nie potrafił wskazać takich wspólnych tematów, ale szybko przypomniał sobie, że obaj interesują się motoryzacją, a marzeniem syna jest pojeżdżenie rodzinnym samochodem. Szesnastoletni chłopak z niecierpliwością czekał na możliwość zdania egzaminu na prawo jazdy, gdy tylko osiągnie wymagany wiek. Tata, pamiętając, że mają „razem coś robić” zaproponował chłopcu wspólną wymianę kilku części w rodzinnym aucie. Zabrali się do tego w sobotę w weekendowej atmosferze.

Po  tygodniu mężczyzna nieoczekiwanie zadzwonił do mnie zdenerwowany, że moja rada okazała się kompletnie nietrafiona, a wspólna praca z synem przy samochodzie jeszcze bardziej oddaliła ich od siebie. Kiedy spotkaliśmy się po paru dniach, ojciec stwierdził rozczarowany, że chłopak okazał się nieuważnym leniem, że zachowywał się tak jakby „robił mi ciągle łaskę”, że ma dwie lewe ręce itd. Wreszcie, że szybko się pokłócili i syn poszedł jak zwykle grać na komputerze. Kiedy poprosiłem o możliwie dokładne odtworzenie przebiegu tej nieudanej próby współpracy, a zwłaszcza wzajemnej komunikacji, okazało się, ze konflikt był nieuchronny.

Ojciec zaprosił co prawda syna do garażu, ale już na wstępie zastrzegł, żeby „uważał i niczego nie popsuł”, podawał odpowiednie narzędzia i pytał, jak chce coś zrobić. A potem już było tylko gorzej… Posypały się komentarze do każdego, nieuchronnego przecież potknięcia, błędu i niewiedzy technicznej chłopca, poprawianie, wyręczanie typu: „daj, może jednak ja to zrobię” itp. Poza tym ojciec mówił i mówił, mądrzył się na różne tematy związane i niezwiązane z pracą przy samochodzie. Gdy wypisaliśmy wspólne listę typowych „odzywek” mężczyzna, skądinąd uczciwy oraz pełen dobrej woli w swojej chęci dogadania się z synem, był zszokowany. „Zupełnie nie zdawałem sobie sprawy, że tak się odzywam do niego”.  A po chwili namysłu: „Zupełnie tak samo zachowywał się kiedyś mój ojciec – pamiętam, jak mnie to wściekało”.

Tak więc, uczenie się współpracy, tworzenia wspólnych sytuacji z dziećmi, wymaga pewnej samoświadomości oraz zdawania sobie sprawy, że trzeba skupić się nie na swojej roli wychowawcy- na byciu współpracownikiem w realizowanym zadaniu, bardziej dojrzałym, co prawda i nie udającym kolegi własnych dzieci, ale gotowym do uszanowania ich autonomii, zainteresowanym przede ich pozytywnymi możliwościami, a nie oczywistymi przecież brakami w różnych dziedzinach. Czasem, choć na chwilę warto zrezygnować z roli wszystkowiedzącego szefa.

Zbuduj relację z dzieckiem

Triada:

– znalezienie wspólnych z dziećmi zainteresowań,

– sformułowanie wspólnego, konkretnego celu związanego z ich rozwijaniem,

– współpraca w jego realizacji,

pozostaje jedną z uniwersalnych dróg do wzmacniania więzi z dziećmi, do przekazywania im zasad i wartości, pobudzania oraz uczenia sensownej aktywności oraz komunikacji.

Uniwersalna pozostaje też zasada: NAJPIERW RELACJA – POTEM EDUKACJA. Bez zbudowania relacji, na stałe i w każdej sytuacji na nowo, przekaz wiedzy, umiejętności, zasad i wartości będzie zawsze utrudniony, a nawet niemożliwy. A relację buduje się między innymi wtedy, kiedy razem  formułuje się atrakcyjne dla wszystkich w rodzinie wspólne cele oraz współpracuje, aby je osiągnąć. Współpracując najłatwiej i najbardziej naturalnie powstaje chęć oraz klimat do rozmowy. Może pierwszej od dawna.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *